Z okazji rocznicy haniebnego napadu Rosjan na Polaków 17 września 1939 roku

davMirosław Boruta

Śp. Prezydent Lech Kaczyński uczył nas – cytuję we fragmentach – że „najpierw zatrzymaliśmy na kilkaset lat ekspansję Niemców na wschód, potem parcie islamu na zachód. W końcu zatrzymaliśmy pochód rewolucji bolszewickiej. W międzyczasie stworzyliśmy pierwszą w Europie republikę, powiedzieliśmy jako pierwsi “nie” Hitlerowi, i stworzyliśmy „Solidarność”, doprowadzając do upadku Sowiety”…

Ostatnie dwieście lat sąsiedztwa Polaków i Rosjan, przypominane z okazji rocznicy haniebnego napadu Rosjan na Polaków 17 września 1939 roku trzeba rozpocząć od wspomnienia pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku, po którym przyszedł drugi i trzeci a Rosja zabrawszy setki tysięcy kilometrów kwadratowych Polski i miliony Polaków ulokowała się w Warszawie, naszej stolicy.

W wieku XIX biliśmy się o wolność, szczególnie należy tu przypomnieć powstania listopadowe i styczniowe, wielu zginęło za Polskę z rąk Rosjan, wielu zesłano na Syberię, wielu tam, na rosyjskiej ziemi pomarło a wielu nigdy już nie wróciło. Ale też od 1,5 do 2 milionów, przez dziesiątki lat zaborów zrusyfikowało się doszczętnie, a to przecie także ogromna strata dla narodu polskiego, to przecież także jest śmierć Polaka, w sensie kultury polskiej, polszczyzny.

splkrunPo wyznaczeniu granic w Traktacie Ryskim 1921 roku setki tysięcy Polaków pozostały w republikach sowieckich i państwach bałtyckich. Szczególnie prześladowano ich w białoruskiej i ukraińskiej części ZSRS, podobnie jak w Rosji (Moskwie czy Petersburgu), a ponieważ eksperyment wytworzenia Polaka sowieckiego poniósł fiasko, postanowiono w 1936 roku zesłać ich na Syberię i do Kazachstanu, a potem 130.000 Polaków oskarżono o zdradę, 111.000 mordując natychmiast, tylko za to, że byli Polakami. To pięciokrotnie więcej niż kilka lat potem w Katyniu.

Wywózki z lat czterdziestych, z okresu II wojny światowej, Katyń, morderstwa i wywózki po zakończeniu wojny… Pamiętajmy, że do 1993 roku stacjonowały w Polsce okupacyjne de facto wojska rosyjskie, dopełniają obrazu sytuacji. I na koniec Tragedia Narodowa 10 kwietnia 2010 roku, zagłada części polskiej elity państwowej nieopodal Smoleńska.

Nie możemy jednak zmienić przeszłości, ale pamiętając o niej wpłyńmy na teraźniejszość i przyszłość. Co możemy zrobić? Przede wszystkim poprzeć program repatriacji Polaków z Kazachstanu, tych, którzy wraz z potomkami żyją tam od 1936 roku. Nie ma racjonalnego powodu narodowego, dla którego każdy Polak mający chęć osiedlić się w Polsce mógł być – tak jak dotychczas to było – pozbawiony tego prawa. Choćby z powodów ekonomicznych i okrutnych deklaracji „nie stać nas na to”…

Na zakończenie nawiążę do słów p. premier Beaty Szydło: „nigdy nie spoczniemy, póki do Polski nie wróci każdy Polak i każda Polka, którzy chcą wrócić”, a wiedząc, że procedowana jest w Sejmie nowa ustawa o repatriacji, od siebie dopowiem tylko jedno: „bardzo bym chciał, żeby polski kościół ogłosił, że każda polska parafia, a jest ich ponad 10.000, przyjmie jedną polską rodzinę z Kazachstanu. To by mogło te sprawy wreszcie ruszyć z miejsca”.