Tag Archives: Nowa Huta

Zapis zdarzeń. Socjologia fotografii w najlepszym wydaniu – glossa

miroslawboruta15Mirosław Boruta

W albumie 11 autorów „Zapis zdarzeń. Przemiany społeczne, polityczne i kulturowe w latach 1980-1989 w obiektywach fotografików krakowskich” – przygotowanym przez p. Adama Gliksmana z Zarządu Regionu Małopolska Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, a opisanym tutaj: http://www.krakowniezalezny.pl/zapis-zdarzen-socjologia-fotografii-w-najlepszym-wydaniu

19820616sijest jedno zdjęcie, autorstwa p. Stanisława Iskry, zrobione 16 czerwca 1982 roku (w sześć miesięcy po komunistycznym mordzie na górnikach Kopalni „Wujek”) na dachu budynku przy Arce Pana w Bieńczycach. Publikujemy je obok mając nadzieję, że któryś z młodych bohaterów tamtych dni rozpozna się na fotografii i zechce nawiązać kontakt z redakcją lub Autorem zdjęcia… Kim jest dzisiaj, co robi, jak pamięta tamte chwile…

Dziesiąta – Jubileuszowa Droga Krzyżowa ulicami Nowej Huty

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Przesyłam Państwu kilkanaście zdjęć z Dziesiątej – Jubileuszowej Drogi Krzyżowej ulicami Nowej Huty. Pomysł, by w okresie Wielkiego Postu zrobić coś wspólnego dla ludzi tej części Krakowa powstał zupełnie spontanicznie. Skoro Wielki Post- no to może… Droga Krzyżowa? Grupa Młodzieży Oazowej z ul. Bulwarowej, od Księży Pallotynów dogadała się z Oazą Mogilską (OO. Cystersi) i postanowili przejść wspólnie cały szlak, z jednego kościoła do drugiego. Było to przedsięwzięcie pionierskie. Zaczęto pukać do urzędów po ustalenia, zezwolenia i zgody. Do policji o zabezpieczenie trasy, do służb medycznych etc. Udało się. Przed dziesięciu laty wyruszyli. Było ich niewielu. Nikt nie wiedział jak będzie. Czy w ogóle ktoś poza grupami wtajemniczonych się pojawi. Tak było pierwszy raz. Ale w następnych latach zaczęło przybywać coraz więcej wiernych, coraz więcej chętnych do takiego spędzeni końca Wielkiego Postu w mieście.

Obecnie na coroczną Drogę Krzyżową ulicami Nowej Huty (ulicą Bulwarową i Klasztorną) przychodzi od 2 do 4 tysięcy uczestników. W ostatniej Jubileuszowej Drodze Krzyżowej wziął udział JE ks. bp Grzegorz Ryś. On też prowadził rozważania (swojego autorstwa). Wszechobecna cisza i spokój pomagają w rozważaniach. Mały wysiłek jaki ponosi każdy uczestnik choć trochę pomaga zrozumieć sens Golgoty i cierpienia Naszego Pana Jezusa Chrystua:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/20Marca2016ak

Nowa Huta w hołdzie Polskim Ofiarom rosyjskiej inwazji 1939 roku

krakowniezaleznymkInformacja własna

W czwartkowy wieczór, 24 września 2015 roku, Komitet Dzielnicy XVIII (Nowa Huta) Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie oraz Krakowski Klub Gazety Polskiej w Nowej Hucie i środowiska patriotyczne zaprosiły Krakowian i Gości Naszego Miasta na uroczystość w hołdzie Polskim Ofiarom rosyjskiej inwazji 1939 roku. Wspominano także Ofiary Tragedii Smoleńskiej.

20150924sd1Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej na os. Szklane Domy 7 (fot. p. Józef Bobela), a po jej zakończeniu zebrani przeszli pod pomnik błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, przy którym – po złożeniu wiązanek kwiatów i ustawieniu zniczy – odbyła się uroczystość patriotyczna.

Były poczty sztandarowe, wiersze w wykonaniu p. Alicji Kondraciuk i patriotyczne pieśni śpiewane przez p. Grzegorza Kowalskiego, któremu towarzyszyli wszyscy zebrani. Każda okazja i każdy dzień jest dobry by przypominać o polskich Bohaterach.

20150924sd2W okolicznościowych przemówieniach pp. mecenas Małgorzata Wassermann i dr Mirosław Boruta – oboje kandydujący do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z krakowskiej listy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość (nr 1 i nr 16 na liście) – podkreślali wagę pamięci o polskiej historii, polskich Bohaterach i Ich Ofierze, która nam, potomnym dodaje sił do działania i pracy dla przyszłych pokoleń Polaków (fot. p. Józef Bobela). Już niebawem, 25 października 2015 roku, możemy dobitnie udowodnić, że warto być Polakiem, warto, by polskość trwała!

Serdecznie dziękujemy Organizatorom, którym przewodzili pp. Edward Porębski i Tomasz Orłowski i zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, których autorami są pp. Józef Bobela i Andrzej Kalinowski:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/24Wrzesnia2015jb
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/24Wrzesnia2015ak

Forty austriackie w Nowej Hucie

krakowniezaleznymkInformacja własna

Fotografie w tekście p. Kazimierz Bartel.

Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, w nowohuckim oddziale przy os. Słonecznym 16, prezentuje – od 23 IV do 8 VII 2015 – od wtorku do niedzieli w godzinach od 09:30 do 17:00 – ostatnią wystawę z „architektonicznego” cyklu poświęconego Nowej Hucie. Przedmiotem ekspozycji są austriackie forty zbudowane w latach 1864-1914 na terenach położonych na wschód od Krakowa, które od 1949 roku włączane zostały do Nowej Huty.

mhklogoWystawa Forty austriackie w Nowej Hucie składa się z kilku segmentów ekspozycyjnych odpowiadającym następującym tematom:
- zachowane do dziś forty austriackie na terenie Nowej Huty tj. 48 Batowice, 48 a Mistrzejowice, 49 a Dłubnia, 49 Krzesławice, 49 1 Grębałów, 49 1 a Mogiła wraz z makietami wykonanymi w skali 1:400. Przedstawiamy całościowe ujęcie historii każdego z nich. W części architektonicznej: projektanta i jego projekt, urbanistykę i ukształtowanie terenu oraz realizację założeń. W części historycznej natomiast przedstawiamy udział w walkach w czasie bitew o Kraków: „pierwszej” w listopadzie 1914 i „drugiej” w następnym miesiącu, stacjonowanie w nich oddziałów Wojska Polskiego w czasach II Rzeczypospolitej Polskiej, udział fortów w II wojnie światowej, na degradacji w czasach PRL-u kończąc;
nhforty1- nieistniejące już forty (architektura i historia): 15 Pszorna, usytuowany był w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się Park Lotników Polskich w Czyżynach i 49 1 Kopiec Wandy rozlokowany był wokół Kopca Wandy w Mogile;
- mapa Twierdzy Kraków w skali 1:10000 wykonana w 1904 roku wraz z późniejszymi uzupełnieniami;
- uzbrojenie i życie codzienne żołnierzy stacjonujących w fortach Twierdzy Kraków;
- pamiątki patriotyczne z okresu Monarchii Austro-Węgierskiej w Krakowie.

nhforty2kazimierzbartelKazimierz Bartel

Wśród cieni, ciemnych ludzi,
Orzeł się znów obudzi.
Wśród nędzy, poniżenia
Da siłę do wzlecenia.

Rozerwie, niemoc, bierność,
Da wiarę, zniszczy przemoc.
Orzeł piastowski wzleci,
Obudzi Polski dzieci.

(Od Redakcji): p. Elżbiecie Wodzińskiej, stażystce Działu Promocji w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa dziękujemy za powyższe informacje, a Państwa zapraszamy do obejrzenia obszernego fotorepotażu z wystawy. Zdjęcia nadesłał p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/29Kwietnia2015

Nowohuckie wspomnienie Ofiar haniebnego stanu wojennego

kazimierzkubrakKazimierz Kubrak

13 grudnia 2014 roku o godzinie 12:00 Krakowski Szwadron Ułanów pod pomnikiem Solidarności w Nowej Hucie złożył wieniec Ofiarom stanu wojennego. Obecny był senator Rzeczpospolitej, p. Mieczysław Gil i kilku działaczy opozycji komunistycznej. Paradę szwadronu obserwowało kilkunastu mieszkańców.

20141213nh1Prezentowane tutaj dwa zdjęcia wykonał p. Wiktor Obrok a na nich, od lewej stoją pp. Wiesław Mazurkiewicz, Mieczysław Gil, Kazimierz Kubrak i Edward Kuliga.

I jeszcze kilka zdan o pomniku, za Wikipedią: „Pomnik ma formę stalowej litery V, osadzonej na cokole (pierwotnie z cegieł). Ta litera to tzw. zajączek, dwa palce dłoni ułożone w literę V oznaczającą zwycięstwo (ang. victory), gest Winstona Churchilla, premiera Wielkiej Brytanii, z lat drugiej wojny światowej.

20141213nh2Umieszczono na niej jedenaście tablic z ważnymi w dziejach Nowej Huty datami, poczynając od 1960 r. i obrony krzyża, data wyboru Karola Wojtyły i daty jego pobytów w Nowej Hucie, data powstania Solidarności i inne. U podstawy umieszczono orła w koronie. Poniżej, na cokole znajdują się cztery tablice upamiętniające: obronę krzyża nowohuckiego, wybór Karola Wojtyły na papieża, wydarzenia grudniowe w Gdańsku w 1970 i powstanie Solidarności w 1980 oraz czwarta upamiętniająca powstanie NSZZ Solidarność w Nowej Hucie”.

(Od Redakcji): Zapraszamy Państwa także do obejrzenia fotoreportażu, którego autorem jest p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Grudnia2014kb1

Krótko i na temat…

kazimierzkubrakKazimierz Kubrak

Nowa Huta – 11 listopada 2014 roku – pustynia kulturalna, żadnych imprez z okazji Święta Niepodległości. Otwarte całodobowe sklepy i kioski monopolowe. Poemat dla dorosłych Adama Ważyka powrócił. Tchórzem podszyte obłudne twarze i gładkie lica uśmiechają się do nas z plakatów wyborczych żebrząc o głos aby się z powrotem dostać do koryta.

Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty – Bieńczyce

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

22 października 2014 roku w Oddziale Miejskim Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w Nowej Hucie na osiedlu Słonecznym 16 została otwarta wystawa pod tytułem „Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty – Bieńczyce”. Wcześniej, w latach 2006-2012 prezentowane były między innymi: Mogiła, Krzesławice, Ruszcza i Pleszów.

20141022nhbBieńczyce kojarzą się dzisiaj przede wszystkim z Arką Pana i placem targowym „Tomeks” oraz oczywiście z kombinatem… Ale wieś Bieńczyce liczy sobie ponad sześćset lat udokumentowanej historii. Na wystawie pokazano stare plany agrarne, mapy posiadłości, rozwój przemysłu na ziemi krakowskiej (ponad dwieście lat temu istniała tu fabryka mebli)! Do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku istniała tu także linia kolejowa do Kocmyrzowa, Mogiły i dalej do Proszowic i Kazimierzy Wielkiej. W czasie II wojny światowej bardzo silna była tu partyzantka i ruch oporu. Pokazano również rozwój oświaty wiejskiej (zdjęcia obiektów szkolnych czy ławki klasowej z dziurą na kałamarz) i kultury ludowej.

20141022bienczyce1Pokazano dwa olbrzymie w wyrazie i precyzyjne w formie obrazy w iście w Matejkowskiej skali. Powiększenia przedstawiające Franciszka Ptaka ówczesnego posła na sejm Rzeczypospolitej i jego żony Marianny. Autorem był Józef Krasnowolski mieszkaniec Krzesławic (uczeń Jana Matejki). Ponadto „kto ma olej ten idzie na kolej” – pokazano starą kocmyrzowską lokomotywę i stację kolejową w Bieńczycach wraz z pasażerami.

20141022bienczyce2Ciekawostką wernisażu był suto zastawiony stół z jadłem. Były to przysmaki chłopskie, jako że wieś była bogata więc i teraz poczęstowano przybyłych Gości chlebem ze smalcem, były kwaszone ogórki, czosnek, swojskie wędliny, pasztet, chudy boczek, biała kiełbasa na gorąco w sosie koperkowym i z chrzanem, ciasta, napitki, kwas chlebowy bieńczycki. Paniom podobały się i smakowały również ciasteczka ze… szpinakiem. Ponoć dobre, bo niskokaloryczne.

Wystawa inna niż wszystkie ;-) Brawa dla pomysłodawców i wykonawców. Kuratorem wystawy jest p. Maciej Miezian, pomysłodawcą p. Bartłomiej Nuckowski, aranżacje plastyczne wykonał p. Wacław Sawicz. Wystawa godna polecenia, czynna do 6 kwietnia 2015 roku. O szczegółach informuje strona www ekspozycji:
http://www.mhk.pl/wystawy/wystawa-zapomniane-dziedzictwo-nowej-huty-bienczyce-w-oddziale-dzieje-nowej-huty
a ja zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu, 34 zdjęć:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/23Pazdziernika2014ak

Nowohucka Droga Krzyżowa

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

W niedzielę, 13 kwietnia 2014 roku już po raz ósmy odbyła się Droga Krzyżowa ulicami Nowej Huty. Przed ośmiu laty grupa młodych ludzi z Parafii Matki Bożej Pocieszenia przy ul. Bulwarowej, wpadła na nieśmiały pomysł zorganizowania takiej formy spotkania modlitewnego, która bardziej łączyła by i integrowała środowiska nowohuckie i nie tylko.Pomyślano o Drodze Krzyżowej w Wielkim Poście. Wszystko jest niby poprawne i logiczne. Ale… czy w Niedzielę Palmową (nie było innych wolnych i dogodnych terminów).

20140413ndk1Przyjęło się! Młodzi zaproponowali, aby początek drogi zaczynał się przy ulicy Bulwarowej (jednej z pierwszych i bardzo znaczących arterii dla tej najstarszej części Nowej Huty), zakończenie miało by być w prastarym klasztorze mogilskim u Ojców Cystersów. Po krótkich i owocnych rozmowach, OO. Cystersi zgodzili się na wspólny projekt , wypożyczono stare dwusetne drzewo krzyża na którym onegdaj wisiał cudowny wizerunek Jezusa Ukrzyżowanego w Mogile i… poszli, po raz pierwszy. Grupa była stosunkowo mała (około dwieście osób). Praktycznie bez żadnej informacji czy reklamy. Nabożeństwo to przyjęło się do tego stopnia, że dziś uczestniczy w nim około pięć tysięcy osób.

20140413ndk2Całość nabożeństwa obsługują ludzie młodzi (Oaza Mogilska, służby porządkowe, nagłośnienie, służby medyczne to wszystko jest pod opieką młodych ludzie od Księży Pallotynów). W tym roku rozważania czytał i całość prowadził ksiądz Krzysztof. Wspaniałe teksty rozważań, przeżycia niesamowite, skupienie, śpiew wielkopostny, modlitwa. Około 22-iej byliśmy w Mogile. „Dlaczego to już koniec” – ktoś zadał pytanie. Takich chwil przydało by się mieć więcej w życiu. Takie małe rekolekcje i rachunek sumienia w drodze. Wszyscy z uszanowaniem miejsca, po błogosławieństwie relikwiami Krzyża Świętego, rozchodzimy się do swoich domów, do codziennych obowiązków. Droga Krzyżowa w Niedzielę Palmową – dlaczegoż by nie. Za rok znowu pójdziemy w Drodze Krzyżowej ulicami naszego miasta.

Zapraszam Państwa do obejrzenia całego fotoreportażu z uroczystości:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Kwietnia2014ak

Czy możliwa jest gentryfikacja Nowej Huty?

miroslawborutaMirosław Boruta

Dzieje Nowej Huty, przedstawione 18 listopada 2013 roku podczas jednego z cyklicznych spotkań, wspólnie zatytułowanych „Śniadanie u geografów”, okazały się nie mniej fascynujące niż dzieje pozostałych części (wielkich dzielnic) Naszego Miasta.

Śródmieście, Krowodrza i Podgórze, już językowo zasymilowane jako jedno miasto – Kraków coraz mniej różnią się od najmłodszej z krakowskich dzielnic. Ale jadę do Krakowa (jadę do miasta) i jadę do Huty to wciąż jednak dwa odrębne językowo podmioty i kierunki podróży…

Autorzy referatów przedstawili ciekawą periodyzację dziejów Nowej Huty: czas pionierów i budowniczych, czas wzrastania, czas buntu, czas rozczarowań i czas… odkrywców.

SDzielnica, licząca dzisiaj 250 tysięcy mieszkańców, pełna nazw osiedli (nazw funkcjonujących żywo w odróżnieniu od nazw ulic w pozostałych częściach Krakowa), przeszła historię od lewackiego projektu ideologicznego, poprzez czas kościołów i parafii do czasu walki (i Ofiar) z opresją „komunistyczną” i obecnego zastoju i powolnych zmian.

Z całą pewnością nowe władze Krakowa (oby już w przyszłym roku) muszą poświęcić Nowej Hucie o wiele więcej uwagi. Rozwój gospodarczy, miejsc pracy i rozbudowa systemu edukacyjnego, choćby poprzez filie szkół wyższych to szansa na nowoczesność i rozwój. W milionowym (wraz z młodzieżą studencką) Krakowie ta jedna czwarta naszego miasta zasługuje na dużo więcej.

I jeszcze definicja: gentryfikacja – pojęcie wywodzące się od angielskiego słowa gentry (szlachta), oznaczające gwałtowną zmianę charakteru danej części miasta. Najczęściej dotyczy przepływu ludności z dzielnicy mieszkalnej, zamieszkałej przez szerokie spektrum lokatorów, do strefy zdominowanej przez osoby o stosunkowo wysokim statusie materialnym. Pierwszy raz termin został użyty przez brytyjską socjolog Ruth Glass, która w 1964 opisała przemiany dokonujące się w robotniczej dzielnicy Londynu – Islington. Dziś dzielnica ta jest zamieszkała w dużej mierze przez osoby bardzo zamożne, np. przez Tony’ego Blaira (za: Wikipedią).

Nowohucka patologia okiem byłego radnego

Tomasz Poller

Niedawno na łamach Krakowskiej Gazety Internetowej Pani Bożena Trzaska-Gmyrek opisała, jak z punktu widzenia zwykłego mieszkańca Nowej Huty wygląda funkcjonowanie Rady Dzielnicy 18.

http://www.krakowskagazetainternetowa.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=481:my-i-wy-czyli-zaspakajanie-potrzeb-spoecznoci-lokalnych-w-wydaniu-rady-dzielnicy-xviii&catid=3:interwencje&Itemid=3

Jeśli chodzi o arogancję w wydaniu Przewodniczącego oraz Zarządu Dzielnicy, nic mnie już nie zdziwi, szczególnie, kiedy czytam projekty uchwał, na mocy których zabiera się pieniądze przeznaczone pierwotnie na remont chodników i przeznacza się na budowę fontanny (choć nawet nie wiadomo jak wygląda projekt, boć przecie ma się odbyć fontannowy konkurs, również za pieniądze podatnika, rzucane hojną ręką radnych). Dwa lata temu zrezygnowałem z mandatu radnego w Dzielnicy 18, podejmując decyzję w pełnym przekonaniu, że patologia, uprawiana przez Przewodniczącego Stanisława Moryca i spółkę jest nie do naprawienia, przynajmniej w tej kadencji). Chciałbym na marginesie tekstu Pani Bożeny zwrócić uwagę na kilka faktów oraz parę spraw przypomnieć.

Sprawa jest banalna

Sprawa, o którą batalię toczy Pani Trzaska-Gmyrek jest banalna. Mieszkańcy jednego z nowohuckich bloków chcą po prostu uzyskać poparcie Rady Dzielnicy dla zmiany usytuowania wejścia do klatki schodowej. Obecnie drzwi wychodzą wprost na przejazd pod przewiązką. Z oczywistych względów, szczególnie, gdy w ostatnich latach zwiększyła się liczba samochodów, grozi to wypadkiem. Mieszkańcy chcieliby mieć drzwi od nieco innej strony (architektonicznie nie ma tutaj przeciwwskazań). Dla Rady sprawa nie stanowi żadnego poważnego problemu, gdyż nie wiąże się z żadnymi kosztami oraz zająć może kilka – kilkanaście  minut. Należy przeczytać pismo od mieszkańców, przełożyć cały problem na język trzy-czterozdaniowej uchwały a następnie podnieść ręce podczas głosowania nad ową uchwałą popierającą niewielką przebudowę wyjścia z budynku. Trzeba tylko chcieć! Cóż z tego, skoro grupa trzymająca władzę w dzielnicy uznała, że problemami zwykłych szarych ludzi przejmować się nie musi.

Co obiecywali na początku kadencji?

Mówiąc o patologii uprawianej przez lokalny układ warto przypomnieć w jaki sposób układ ten zdobył władzę w dzielnicy (choć zapewne sami zainteresowani woleliby o tym nie pamiętać). Otóż Przewodniczący Stanisław Moryc oraz inne osoby stanowiące Zarząd Dzielnicy objęły swoje funkcje w wyniku umowy koalicyjnej, opartej na kilku dość czytelnych zasadach. Najważniejsze z owych zasad to: 1) niezależność pod względem polityczno-partyjnym (kandydujący na przewodniczącego Stanisław Moryc stwierdził nawet, że jest absolutnie wolny od jakichkolwiek nacisków ze strony popierającej go PO), 2) troska o całą dzielnicę wyrażająca się w sprawiedliwym podziale środków pomiędzy poszczególne okręgi, 3) swobodna debata na temat istotnych problemów mieszkańców związana w szczególności z wolnością wypowiedzi w dzielnicowych mediach (gazetka, strona internetowa oraz dodatek w prasie lokalnej). Takie warunki sprawiły, że zdecydowałem się poprzeć ową koalicję, szczególnie że zaproponowano mi szefostwo Komisji Informacji i Kontaktów z Mieszkańcami.

Co zostało z  pięknych haseł?

Cóż z tego, jeżeli nowowybranemu Przewodniczącemu oraz kilku innym osobom, gdy tylko poczuli się mocni, udało się dość szybko ustalone zasady złamać.

Obwieszczona szumnie „koalicja niezależnych” z początku kadencji niepostrzeżenie przekształciła się w koalicję którą nazwałbym śmiało „Platforma plus majchrowszczyzna w roli władzy plus naiwni w roli bezkrytycznie głosujących zgodnie z wolą tych pierwszych” (będę oględny i grzeczny, a wiec wolę użyć tu słowa „naiwni” aniżeli np. „koniunkturalni”).

Co stało się z deklarowanym sprawiedliwym podziałem środków i troską o całą dzielnicę? Posłużę się przykładem mnie najbliższym: Spośród najpilniejszych wskazanych przeze mnie inwestycji chodnikowych w reprezentowanym przeze mnie okręgu nie zaczęto zajmować się ani jedną! Przez rok swojej bytności w Radzie nie usłyszałem żadnej konkretnej odpowiedzi na pytania i zarzuty, które wielokrotnie formułowałem wobec Zarządu i Przewodniczącego z powodu niewywiązywania się z wcześniejszych deklaracji.

Czy władza nie potrzebuje kontaktu z mieszkańcami?

Realny kontakt z mieszkańcami, poważna debata i wolne media w dzielnicy? Proszę mnie nawet nie rozśmieszać! Kiedy realizując postanowienia umowy koalicyjnej zacząłem pisać o niedoinwestowaniu dzielnicy, kiedy udostępniłem dzielnicowe media mieszkańcom, kiedy oddałem głos osobom piszącym o problemach osiedli peryferyjnych czy choćby o skandalach związanych z planowaną budową spalarni śmieci, nastąpiła seria „pełnych troski” telefonów i „przyjacielskich sugestii”: „Po co te zdjęcia rozwalonych chodników, przecież my musimy robić sobie dobry PR”, „No nieeee, koleżanka z urzędu mi dzwoniła, że my takich rzeczy puszczać nie możemy”, „Trzeba delikatnie, bądźmy grzeczni, to dostaniemy od miasta pieniądze”. Szczerze mówiąc nawet nie wyobrażałem sobie, jaki popłoch wśród lokalnych układzików może wywołać upublicznione zdjęcie rozwalonego chodnika!

Kierowaną przeze mnie Komisję Informacji i Kontaktów z Mieszkańcami po kilku tygodniach po prostu rozwalono, choć nie uzasadniono tego żadnymi zarzutami. Obecnemu Zarządowi Dzielnicy głos mieszkańców po prostu jest niepotrzebny! Całkowite zaprzeczenie samorządności.

Latający Cyrk Monty Pythona w Dzielnicy 18

Dziś na stronę internetową dzielnicy albo do dzielnicowej gazetki zaglądać nie warto. Realnej, poważnej, wolnej dyskusji o problemach mieszkańców raczej próżno tam szukać. Przeczytamy za to, jak to Zarząd Dzielnicy cieszy się z własnych pomysłów, którymi chce uszczęśliwiać mieszkańców (ostatnio po kompromitacji z fontanną osoby z Zarządu zaczęły przebąkiwać że fontanna ma w ich zamierzeniu… zachwycać niepełnosprawnych). Czasem pojawi się „news” o wręczeniu przez dzieci laurki Prezydentowi Majchrowskiemu, albo złote myśli któregoś z członków Zarządu. I tym podobne brednie i bzdety. Propaganda uprawiana według najbardziej prymitywnych peerelowskich wzorów! Co ciekawe, władze miasta nie tylko nie dały więcej „grzecznym” lizusom, ale nawet nieco zabrały.

Dla mnie przysłowiową kroplą, która przelała czarę był fakt przyznania sobie przez członków Zarządu (tak, tak, przyznania samym sobie przez samych siebie!!!) medali za zasługi dla… rozwoju samorządności. Gdy uchwała Zarządu w tej sprawie zyskała poparcie większości Rady, po prostu uznałem, że patologia uprawiana przez tę grupkę osób jest już w tej kadencji nie do naprawienia. Dlatego też zrezygnowałem z mandatu radnego.

Czy w przyszłych wyborach, da się, jak chce Pani Trzaska-Gmyrek, „wyrzucić” tą całą arogancką klikę? Zo-ba-czy-my. Tak czy inaczej jestem przekonany, że osoby z obecnego Zarządu Dzielnicy – Stanisław Moryc, Józef Szuba, Krystyna Jastrzębska, Wiesława Zboroch, Mariusz Woda – nie powinny absolutnie nigdy pełnić żadnych funkcji publicznych. Podobnie jak grupka osób nie mających wiele do powiedzenia, za to bezkrytycznie podnoszących ręce w górę podczas głosowania za najbardziej niedorzecznymi pomysłami powyższej piątki.

Radosna twórczość krakowskiej koalicji czyli… tajemnicza fontanna zamiast chodników

Tomasz Poller

Z góry uprzedzam, że to nie żart, ani też nie fragment scenariusza któregoś z filmów Barei. Otóż Zarząd Dzielnicy XVIII Kraków – Nowa Huta skierował na najbliższą nadzwyczajną sesję Rady Dzielnicy 10 października projekt uchwały, w którym czytamy:

§1
Zmniejsza się środki przeznaczone na zadania:

1. Wniosek nr 1
Wykonanie koncepcji, projektów, budowa i remonty parkingów oraz remonty chodników wg wskazań Dzielnicy o kwotę – 18.000 zł (na zadaniu pozostaje kwota 7.000 zł)
a powyższe środki przeznacza się na nowe zadanie:

1. Wniosek nr 50
Fontanna na Placu Centralnym
kwota – 18.000 zł

§ 2
Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

To jeszcze nie koniec. Jest jeszcze ciekawiej! Jeżeli ktoś zastanawia się, cóż to za tryskające arcydzieło ma ozdobić Nową Hutę, musi się rozczarować. W uzasadnieniu projektu uchwały czytamy m.in.: Projekt fontanny zostanie wyłoniony w konkursie, na który Rada Dzielnicy XVIII przeznaczyła środki.

Nowa Huta jest największą i najludniejszą dzielnicą Krakowa, słynącą z niedoinwestowania i zaniedbania. W niektórych miejscach mieszkańcy, dochodzący do swych bloków przez błoto, czekają na budowę chodników od kilkunastu lat. Jak widać, Zarząd Dzielnicy XVIII Kraków – Nowa Huta (zdominowany przez osoby związane częściowo z Platformą Obywatelską, częściowo zaś z grupą określaną popularnie mianem majchrowszczyzny) nie traci dobrego humoru. Dzielnica XVIII zasłynęła już przed dwoma laty innym projektem uchwały, na podstawie którego osoby zasiadające w Zarządzie postanowiły przyznać same sobie medale za zasługi.

Dlaczego zrezygnowałem z mandatu radnego dzielnicy – oświadczenie

Tomasz Poller

Dnia 16 stycznia 2012 złożyłem rezygnację z mandatu radnego Dzielnicy XVIII Kraków – Nowa Huta. Istotną przyczyną tej decyzji stała się faktyczna niemożliwość realnego działania na rzecz dobra mieszkańców oraz moralna niezgoda na pewne zjawiska mające miejsce w życiu samorządu oraz rady dzielnicy.

1. Moja rezygnacja wiąże się w dużej mierze z niedotrzymaniem przez Przewodniczącego Dzielnicy XVIII oraz osoby z Zarządu Dzielnicy postanowień umowy koalicyjnej zawartej na początku kadencji oraz z ignorowaniem zobowiązań podjętych wobec Rady. W szczególności dotyczyły one: a) przejrzystości w zakresie polityki inwestycyjnej oraz sprawiedliwego podziału środków pomiędzy poszczególne okręgi, b) pełnej otwartości i rzetelności debaty na temat istotnych problemów Dzielnicy, c) niezależnego, nieupartyjnionego oblicza Rady. Niestety, zasady powyższe były od dłuższego czasu łamane, a ich egzekwowanie stało się praktycznie niemożliwe.

2. Podstawową przyczyną, dla której zdecydowałem się kandydować do Rady Dzielnicy, były kwestie infrastruktury chodnikowej i oświetleniowej, w niektórych miejscach dzielnicy zaniedbanej od dawna. Na terenie mojego okręgu wyborczego w rejonie ul. Padniewskiego i Tomickiego mieszkańcy czekają od lat na normalne dojście do swoich bloków. O ile latem 2011 Przewodniczący Dzielnicy odpowiadając na moje pismo w tej sprawie wyjaśnił, powołując się na obowiązujące procedury, iż inwestycje chodnikowe na tym terenie nie mogą zostać zrealizowane w 2011 roku, przyjąłem to ze zrozumieniem. Jednak także w projektach dotyczących roku 2012 zgłoszone przeze mnie potrzeby inwestycyjne nie znalazły odzwierciedlenia. Pomimo moich apeli nie zawnioskowano również o umieszczenie tychże potrzeb w budżecie miasta Krakowa. Wbrew deklaracjom osób z Zarządu Dzielnicy, w praktyce mamy więc do czynienia z pomijaniem inwestycji, które przez radnych wskazywane były na początku kadencji jako najbardziej pilne. Zarząd Dzielnicy nie przedstawia też radnym żadnych przekonujących argumentów przyjętego przez siebie podziału środków finansowych.

3. Nierozwiązywanie od lat pilnych a zarazem niewielkich potrzeb infrastrukturalnych jest przede wszystkim świadectwem niepoważnego traktowania mieszkańców przez władze Miasta Krakowa. Pomimo podejmowanych przeze mnie i inne osoby interwencji oraz ujawniania mających miejsce nieprawidłowości (jak choćby mój tekst pt. „Kto blokuje nowohuckie inwestycje”; Głos-Tygodnik Nowohucki 27.10.2011) istniejące problemy spotykają się z całkowitą obojętnością władz.

Przykładem niewyjaśnionych kontrowersji są nieprawidłowości w zakresie planów lokalizacji spalarni śmieci na terenie, który latem 2010 r. został zalany wskutek powodzi (choć urzędnicy miejscy jeszcze kilka miesięcy wcześniej zapewniali, iż takie zagrożenie nie może tam wystąpić). W ostatnim czasie zostały ujawnione fakty, w których świetle pojawiają się istotne wątpliwości co do ważności „umowy społecznej” w sprawie spalarni oraz tzw. „programu rekompensat”. Sytuacja, gdy Nowa Huta pozostaje na tle miasta obszarem rażąco niedoinwestowanym, a równocześnie władze miasta deklarują gotowość przekazania funduszy na remonty ulic i chodników w zamian na przyzwolenie mieszkańców na lokalizację kontrowersyjnego zakładu spalania śmieci, jest sytuacją co najmniej dziwną.

4. Na początku kadencji Rady, zgodnie z ustaleniami oraz zasadami przedstawionymi Radzie, podjąłem się redagowania mediów dzielnicowych (strona internetowa, biuletyn, kolumna na łamach Głosu –TN). Realizując statutowe cele pracy radnego, związane z reprezentowaniem spraw mieszkańców i działaniem na rzecz samorządności społeczności lokalnej, tworzyłem podstawy dla zapewnienia rzetelnej debaty na temat najpoważniejszych problemów Nowej Huty. Kierowane przeze mnie media dzielnicowe w otwarty sposób podejmowały podstawowe problemy dzielnicy, takie, jak skandaliczna kwestia niedoinwestowania terenów nowohuckich pod względem infrastruktury, trudna sytuacja osiedli peryferyjnych, problemy mieszkaniowe, sprawy ochrony przyrody, czy też spór na temat lokalizacji spalarni śmieci.

Należy podkreślić, iż szereg problemów Nowej Huty w opinii mieszkańców oraz ich stowarzyszeń to zagadnienia zaniedbywane i ignorowane przez miejskich urzędników. Zarazem można powiedzieć, że tereny Nowej Huty są wręcz dyskryminowane w polityce finansowej miasta: w pięciu nowohuckich dzielnicach mieszka jedna trzecia Krakowian, tymczasem trafia tutaj jedynie około jednej dziesiątej miejskich środków. Było dla mnie oczywiste, że o tego rodzaju sprawach należy mówić głośno, podobnie jak o innych patologiach, jak bałagan organizacyjny i prawny związany z funkcjonowaniem dzielnic. Jest jasne, iż jedynie wskazanie konkretnych anomalii może stać się początkiem ich naprawy.

Niestety, już po kilku tygodniach rozpoczeły się naciski oraz zakulisowe działania zmierzające do cenzurowania i wyciszania debaty na temat kluczowych problemów Nowej Huty. Z biegiem czasu odnosiłem coraz bardziej niepokojące wrażenie, iż spora grupa osób spośród radnych zdaje się zapominać o funkcji reprezentowania interesów mieszkańców, za to w sposób nader widoczny podporządkowuje swoje działania lokalnym układom partyjno-urzędniczo-towarzyskim, związanym czy to z rządzącą w Radzie Miasta Platformą Obywatelską, czy to z administracją Prezydenta Miasta. Jest to w moim odczuciu zaprzeczenie idei samorządności. Wkrótce osoby kierujące Radą Dzielnicy przy poparciu lub milczącej aprobacie części radnych zlikwidowały kierowaną przeze mnie Komisję Informacji, co stanowiło istotny przejaw złamania wcześniejszych ustaleń (raport z działania Komisji Informacji znajduje się na stronie internetowej Dzielnicy XVIII w protokole z sesji majowej 2011).

5. Faktem, który wywołał mój stanowczy sprzeciw stała się inicjatywa pięciu osób z Zarządu, które postanowiły same sobie (!) przyznać medale, wybite z okazji XX-lecia obecnego podziału dzielnic Krakowa i przeznaczone dla osób „zasłużonych dla rozwoju samorządności lokalnej”.

Uważałem (choć w obliczu realnych problemów dzielnic świętowanie XX-lecia ich powołania wydaje się kontrowersyjne), że oddane do dyspozycji Rady medale były doskonałą szansą dla wyróżnienia mniej znanych mieszkańców Nowej Huty, będących autorami różnych oddolnych inicjatyw społecznych, a tym samym rozwijających autentyczną samorządność. Niestety Zarząd Dzielnicy i grupa go wspierająca pozostali głusi na te argumenty.

***
Uważam, iż jedyną racją pełnienia funkcji w Radzie Dzielnicy powinna być służba społeczności lokalnej. Jeżeli w istniejących okolicznościach realizacja moich inicjatyw w tym zakresie a tym samym spełnienie moich deklaracji wyborczych okazały się niemożliwe, wówczas najbardziej uczciwym rozwiązaniem wobec wyborców jest rezygnacja z mandatu, co niniejszym czynię.

Kto blokuje nowohuckie inwestycje? (tekst przeznaczony tylko dla osób o stalowych nerwach)

Tomasz Poller

Okazuje się, że zbudowanie brakujących kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów chodnika w Nowej Hucie stanowi dla urzędników nie lada problem. Codziennie setki mieszkańców bloków w rejonie ulic Tomickiego i Padniewskiego przedzierają się tam i z powrotem przez zaniedbany i niedoświetlony teren parkowy, w deszczowe dni zamieniający się w bagno. Sytuacja trwa od lat, co pokazuje, jak władze miasta traktują mieszkańców oraz ich przedstawicieli – radnych dzielnic. To, co wyczytać można w urzędowych pismach, układa się w tak kuriozalną całość, że nie wymyśliliby jej nawet najwięksi satyrycy opisujący absurdy życia w PRL.

Na początku bieżącej kadencji radni Dzielnicy 18 zgłaszali potrzeby w zakresie inwestycji drogowo-chodnikowych do wykonania w poszczególnych okręgach. Zgłosiłem także ja. Najpilniejsze z nich dotyczyły m.in. zachodniej części terenu parkowego pomiędzy NCK, ul. Tomickiego oraz Al. Jana Pawla II, który, dziś już nieco na wyrost, nazywany jest Parkiem Kultury.

Teren zaniedbany od lat

Obszar ten stanowi właściwie pogranicze dwóch okręgów oraz pogranicze dwóch obszarów objętych planami zagospodarowania przestrzennego. Koniecznością jest przede wszystkim zrealizowanie wreszcie normalnego dojścia do bloków przy ul. Tomickiego i Padniewskiego. Nie jestem zresztą wcale pierwszym, który interweniuje w tej sprawie, w której grupy mieszkańców występują do władz miasta od lat.

Obecnie, chcąc np. dojść najprostszą drogą od przystanku autobusowego „Os. Kolorowe” (przystanek w stronę centrum NH) do bloków przy Tomickiego i Padniewskiego wchodzimy zaraz przy przystanku na asfaltową alejkę prowadząca w ich kierunku, by po chwili stwierdzić, że dojście nagle się urywa. Dawna alejka, będąca kiedyś częścią dziecinnego miasteczka rowerowego, zakręca w lewo, za to do polożonych kilkadziesiąt metrów dalej bloków musimy przedzierać się błotnistymi ścieżkami. Brakuje tutaj również oświetlenia.

Tak więc, obok innych inwestycji, zgłosiłem w lutym br. konieczność wykonania dwóch odcinków asfaltowych alejek a także potrzebę wykonania chodnika (lub alejki) w jeszcze jednym uczęszczanym przedepcie nieopodal. Na miejscu byli przedstawiciele Komisji Infrastruktury oraz Komisji Planowania, którzy sporządzili dokumentację fotograficzną.

Wiosną, przed głosowaniem uchwal dotyczących infrastruktury dowiedziałem się od Zarządu Dzielnicy, że zgłoszonych inwestycji zrealizować się nie da, o czym poinformować miał w stosownym piśmie Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Akurat w naszej okolicy mieszkańcy od lat słyszeli bardzo wiele o szumnych planach inwestycyjnych. Miały podobno powstać tutaj i tor dla biegaczy, i korty tenisowe, nie mówiąc o tym, że przebąkiwano nawet o kolejce linowej ponad Łąkami Nowohuckimi! Nowa Huta, jak żadna z części Krakowa ma zresztą szczęście do inwestycyjnej propagandy (nie miejsce tutaj by opowiadać o przysłowiowych losach trasy S7, na którą „już przeznaczone i pewne” pieniądze gdzieś znikły akurat dzień po wyborach samorządowych).

ZIKiT: Тrzeba opracować koncepcję

Wraz ze stowarzyszeniem „Nasz Blok” wystąpiłem do Przewodniczącego Dzielnicy o wyjaśnienie przyczyn, które uniemożliwiają realizację w tym roku zgłoszonych przeze mnie zadań. W otrzymanych pismach przeczytać można m.in.:

„Wszystkie wymienione zadania zostały przesłane do analizy techniczno-finansowej do jednostki realizującej – Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W otrzymanej przez dzielnice odpowiedzi (…) zadania zostały określone jako niemożliwe do realizacji z uwagi na konieczność wcześniejszego opracowania dla nich dokumentacji technicznej (koncepcji i projektu).”

Przyjrzyjmy się bliżej treści pisma ZIKiT-u przesłanego w kwietniu do Rady Dzielnicy, w którym można natknąć się na ogólnikowe informacje, m.in. takie oto:

„- ul. bp. Tomickiego i Al. Jana Pawła II – opracowanie dokumentacji technicznej na chodniki i alejki – ok. 50000 zl. Uwaga! Dzielnica winna zabezpieczyć środki finansowe również na realizację wg. projektu.
- ul. bp. Tomickiego i Padniewskiego – budowa chodnika w przedepcie. Realizacja niemożliwa. Zachodzi konieczność opracowania dokumentacji projektowej, która swoim zakresem obejmie cały teren.”

Dziwne! Okazuje się, że budowa jednego z ciągów pieszych określona jest jako niemożliwa (а zarazem uzależniona od opracowania jakiejś większej koncepcji całości terenu), a równocześnie wobec części inwestycji (dwa pozostałe ciągi piesze?) pojawia się wstępna kalkulacja cenowa dokumentacji. A przecież chodzi o ten sam teren!

Zacząłem się też zastanawiać: cóż za geniusze muszą się głowić nad strategicznymi planami czegoś takiego jak kilkunastometrowe dróżki, którymi ludzie od lat chodzą do domu, a które należy po prostu pokryć płytami chodnikowymi, kostką, czy jakąkolwiek inną nawierzchnią?

Ale dobre i to – pomyślałby ktoś – bo skoro, jak sugeruje pismo, można ruszyć z opracowywaniem dokumentacji przynajmniej części inwestycji, to może mieszkańcy doczekają się normalnego dojścia do bloków w przyszłym roku. Nic bardziej błędnego!

W pismach Przewodniczącego Dzielnicy znаjdujemy bowiem odwolanie się do „procedury zglaszania zadań do realizacji w GMK” oraz wykładni ustawy o finansach publicznych. Mówiąc krótko i nie wchodząc w zawiłości: według oficjalnie uzyskanych informacji, na podstawie wiedzy Przewodniczącego Dzielnicy oraz obowiązujących przepisów nie da się zrealizować rzeczonych inwestycji w bieżącym roku. Co więcej: nie da się również w bieżącym roku zlecić opracowania stosownej koncepcji.

Prezydent Miasta: koncepcję opracowano w 2007

Mieszkańców ul. Padniewskiego wsparł walczący o inwestycje dla Nowej Huty radny miasta Włodzimierz Pietrus, składając na początku czerwca interpelację do Prezydenta Majchrowskiego. Prosząc o wyjaśnienie sprawy zaniedbanego terenu, zapytał przede wszystkim, czy w przypadku braku środków na jego kompleksowe zagospodarowanie, mieszkańcy mogą liczyć przynajmniej na realizację najbardziej niezbędnych odcinków chodników i oświetlenia.

27 czerwca prezydet Majchrowski udzielil odpowiedzi. Stanowi ona kolejny dość interesujący dokument, z którego mieszkańcy dowiedzieli się m.in., że wykonanie oczekiwanych przez nich inwestycji wiąże się z… „koniecznością przebudowy tarczy skrzyżowania ul. Biskupa Tomickiego i al. Jana Pawla II.”

W tym miejscu przypomina się stary skecz „Karolkowa” znanego w czasach PRL kabaretu „Dudek”: Obywatelowi Kocibrzyckiemu, zamieszkałemu w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej, przyznaje się mieszkanie na Marszałkowskiej w związku z przebudową ulicy Miodowej. Ale i tak nie może się dowiedzieć o przydziale mieszkania, gdyż poczta nie dochodzi na Mokotowską w związku z remontem mostu Poniatowskiego, przez co nie działają windy na Muranowie.

Takie to uzasadnienia znajdowano w PRL, i , jak widać, taką samą logikę prezentują dziś urzędnicy sporządzający pisma Prezydentowi Miasta: Jak rozumiem, nie da się wykonać nawet kilkunastu metrów chodnika lub alejki koło skupiska bloków przy ulicy Padniewskiego bez przebudowy skrzyżowania Jana Pawła II i Tomickiego.

Ciekawszy jest jednak inny fragment prezydenckiej odpowiedzi dotyczącej wspomnianego terenu:
„W 2007 została opracowana koncepcja przebudowy ul. Tomickiego, która ma na celu uwzględnienie i uporządkowanie ruchu pieszego na przedmiotowych drogach. Kontynuacja realizacji wskazanego zadania nastąpi w przypadku zabezpieczenia odpowiednich środków finansowych w budżecie Miasta Krakowa.”

Trudno o większe kuriozum: Podczas gdy jednostki pomocnicze podlegające wladzom miasta twierdzą, że trzeba wykonać koncepcję inwestycji (podają nawet w piśmie orientacyjne koszta jej opracowania!), równocześnie z oficjalnego pisma Prezydenta Miasta dowiadujemy się, że taka koncepcja jest opracowana. Ba! Powstała już cztery lata temu. Stanislaw Bareja w swoich filmach opisujących absurdy życia w PRL-u nie wpadł by na coś takiego.

Radni dzielnic w roli chłopca do bicia

Nowa Huta jest najbardziej niedoinwestowaną częścią Krakowa, a dysproporcje w tej mierze są porażające. W pięciu dzielnicach nowohuckich mieszka jedna trzecia mieszkańców Krakowa, ale trafia tutaj jedynie około jednej dziesiątej środków. W Krakowie rządzą Platforma Obywatelska posiadająca przewage w Radzie Miasta oraz ludzie z otoczenia prezydenta Majchrowskiego. Tymczasem są osoby, które chcąc odwrócić uwagę od pewnych faktów, zamierzają w roli chłopca do bicia ustawić właśnie… radnych dzielnic. Od parunastu tygodni żyją własnym życiem plotki, głoszące, że to właśnie radni dzielnicy odpowiadają za zły stan infrastruktury. Przeglądając np. internet można zresztą spotkać się z kilkoma wersjami. Jedna głosi że winna wszelkiego zła jest w ogóle Rada, inna obwinia radnych PiS i niezależnych, jeszcze inna wersja sugeruje, że ci źli to „radni PiSu i Tomasz Poller” (przepraszam, że o sobie, ale takie perełki naprawdę znalazłem).

Najbardziej rozbawiają mnie wypowiedzi w stylu: Radni dzielnicy, rozejrzyjcie się dokoła siebie. Na trawniki i chodniki spójrzcie. Popracujcie wreszcie merytorycznie. Pomyślcie wreszcie o chodnikach, zacznijcie szanować mieszkańców… bla bla bla, itd., itp.

Jeżeli coś takiego powtarza ktoś niezorientowany, trudno się dziwić. Ale kiedy słowa tego rodzaju padają np. z ust lokalnego polityka z partii rządzacej, decydującej o polityce finansowej miasta?

Mieszkańcy uprawiają partyzantkę

Tymczasem mieszkańcy, przyzwyczajeni do przedzierania się iście partyzanckimi scieżkami przez chaszcze, sami zaczęli uprawiać partyzantkę. Na jednej ze wspomnianych, pozbawionych nawierzchni ścieżek, znajdowała się wielka dziura, w której można było po prostu złamać nogę. Otóż, w ramach owych działań partyzanckich, jeden z mieszkańców, przeprowadzając udaną akcję, przywiózł gruz i żwir i dziurę zasypał. Nazwiska nie podaję, bo władze miasta, troszczące się o dobro mieszkańców i czuwające nad infrastrukturą, gotowe jeszcze wytoczyć mu proces z powodu „samowoli budowlanej”.

(Od Redakcji): Autor jest radnym Dzielnicy XVIII. Tekst ukazał się także na łamach „Głosu – Tygodnika Nowohuckiego”