Przeskocz do treści

„Okazuje się, że dzisiaj to patriotyzm, a nie kosmopolityzm, to jest coś, co ratuje dziś całą Europę, nie tylko Ukrainę, przed Rosją i przed wybuchem trzeciej wojny światowej. To nie jest tak, że to jest staromodne i należy tworzyć jakieś twory ogólnoświatowe itd. Patriotyzm okazał się czymś, co zatrzymało rosyjską maszynę” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

wPolityce.pl: ”Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził niedopuszczalność wniosku polskiego sądu o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym mającego wyjaśnić, czy prawo Unii przyznaje mu uprawnienie, którego nie posiada na gruncie prawa polskiego, do ustalenia nieistnienia stosunku służbowego sędziego z powodu wadliwości aktu powołania tego sędziego” - czytamy w dzisiejszym orzeczeniu TSUE. Zaskoczył pana ten wyrok? Jak pan go ocenia?

Patryk Jaki: W części ten wyrok jest pozytywny, ponieważ potwierdza to, co jest zapisane w traktatach, a to w przypadku TSUE i tak dużo. Natomiast w tym wyroku mimo wszystko pojawiają się pewne niepokojące furtki. Polska powinna przemyśleć, w jaki sposób systemowo rozwiązać problem TSUE, są tutaj pewne możliwości.

To znaczy? Co pana zdaniem należałoby zrobić?

Trzeba pomyśleć o zmianie traktatów UE po to, żeby zakończyć to narzucanie przez TSUE woli innym, bo przecież w tej chwili jest tak, iż TSUE wydaje swoje wyroki wbrew traktatom, i nawet tego specjalnie nie ukrywa. Jako źródło prawa wskazuje własne orzeczenia, a nie traktaty. W związku z tym chociaż teoretycznie dzisiaj powinniśmy się cieszyć, to nie schodzi nam z widoku to, że ta instytucja jest cała do zmiany. To tak naprawdę nie jest żaden sąd, tylko polityczne narzędzie. Obecnie Polska przyjmuje wielu uchodźców, większość świata nas podziwia, i być może trochę to wpłynęło na sędziów TSUE.

W prasie zagranicznej pojawił się szereg tekstów chwalących Polskę za działania ws. uchodźców. Czy uważa pan, że wizerunek Polski na świecie uległ poprawie w związku z postawą naszego kraju wobec agresji Rosji na Ukrainę?

Na spojrzenie części osób na świecie na Polskę na pewno to wpłynęło, ponieważ widać, że Polska bierze na siebie ogromny ciężar przyjmowania milionów uchodźców, a przecież nie musiałaby tego robić. Poza tym diagnozy, które stawialiśmy, okazały się prawdziwe – we wszystkich obszarach. Okazuje się, że dzisiaj to patriotyzm, a nie kosmopolityzm, to jest coś, co ratuje dziś całą Europę, nie tylko Ukrainę, przed Rosją i przed wybuchem trzeciej wojny światowej. To nie jest tak, że to jest staromodne i należy tworzyć jakieś twory ogólnoświatowe itd. Patriotyzm okazał się czymś, co zatrzymało rosyjską maszynę. Druga kwestia, to zielona transformacja, która była oparta głównie na rosyjskim gazie. To kolejny projekt, który nie wytrzymał zderzenia z rzeczywistością. Zbankrutowało też przywództwo Niemiec w UE, przed czym Polska ostrzegała. Znów buta i arogancja Niemiec, które nikogo nie słuchały, doprowadziła nas na skraj kolejnej wojny światowej. Następna rzecz – wprowadzanie Putina na salony. Mówiliśmy, że to się skończy bardzo źle i mieliśmy rację. We wszystkich kluczowych sprawach to, co europejskie, okazało się gorsze od tego, co polskie. Widać, że nawet w gazetach niemieckich potrafią to przyznać. To powoduje, że mamy silną kartę przetargową w toczących się negocjacjach międzynarodowych. Trzeba też przypomnieć o kwestii praworządności – była ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher powiedziała, że to cała sprawa to była po prostu rosyjska akcja dezinformacyjna. Być może do niektórych ludzi zaczyna to docierać. Gdyby słuchano Polski, gdyby nie pompowano pieniędzy w Putina, to sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej. To nie jest sprawa bez znaczenia – nie ma wojny bez pieniędzy.

W przypadku Niemiec rzeczywiście trudne byłoby natychmiastowe zaprzestanie importu rosyjskiego gazu, bo ten kraj bardzo się od niego uzależnił. Ale już na przykład duże francuskie marki, jak Auchan, Leroy Merlin czy Decathlon, a także producent samochodów Renault, nie zamierzają wycofywać się z Rosji, chociaż skala ich działalności powoduje, że mogłyby to zrobić. Jak pan ocenia takie działanie?

To jest skutek francuskiej myśli politycznej. Cała francuska klasa polityczna uważa, że Rosję trzeba przyciągać do Europy, że powinno się z nią współpracować. Jest taki stanowisko, że jak z Rosją będzie spokój, to nie trzeba inwestować w armię, a poza tym, że można brać od nich tanie surowce. Francja jest daleko od Rosji i z jej perspektywy można pozwolić Rosji na wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Niestety to jest myśl przewodnia w całej francuskiej klasie politycznej. UE, która miała być miejscem, gdzie większość najważniejszych decyzji miało się podejmować konsensualnie, zaczęła się zmieniać w kierunku narzędzia dominacji silniejszych nad słabszymi. Jeśli chcemy wyciągnąć z tego wnioski, to musimy wrócić do traktatu z Nicei. To jest klucz do rozwiązania wszystkich problemów systemowych – aby wszyscy członkowie UE mieli głos, a nie by Niemcy i Francuzi mogli realizować swoje interesy rękami UE. Polska powinna być adwokatem reform ustrojowych w UE, bo wszystkie diagnozy jakie stawialiśmy, okazały się trafne.

Rozmawiał Adam Stankiewicz.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/591069-nasz-wywiad-jaki-patriotyzm-ratuje-dzis-cala-europe

Radio Maryja

Nie milkną echa po wtorkowej wizycie premierów Polski, Czech i Słowenii w Kijowie. Największą dyskusję wywołały słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o pokojowej misji paktu północnoatlantyckiego (NATO) na Ukrainie.

Podczas wtorkowej wizyty w Kijowie premierzy Polski, Czech i Słowenii apelowali, aby Zachód mocniej reagował na to, co dzieje się na Ukrainie. – Jeżeli Europa myśli, że jak straci Ukrainę, to będzie to ta sama Europa, to (Drodzy Europejczycy) ci, którzy tak myślą, są w głębokim błędzie. Taka Europa będzie symbolem porażki, upokorzenia i bezradności – mówił premier Mateusz Morawiecki. Za solidarność z narodem Ukraińskim dziękował prezydent Wołodymyr Zełenski. – Cieszę się, że mogłem się spotkać, porozmawiać osobiście, w naszej stolicy. To jest ważne wsparcie. Kiedy nasz Kijów jest celem najeźdźców, szczególnie ważne i szczególnie odważne jest być tu, obok nas, obok przyjaciół – powiedział prezydent Ukrainy.

Prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego wskazał, że skoro premierzy sąsiednich państw odwiedzają Ukrainę, to jest to ważny sygnał, iż zaatakowany kraj nie jest zapomniany. – Ktoś o nich myśli. Mimo tragedii wojny Ukraina funkcjonuje w miarę normalnie – ocenił. O wizycie w Kijowie piszą światowe media. „New York Times” podkreślił symbolikę wyjazdu liderów Polski i Czech, których państwa były strefą wpływów Związku Sowieckiego, a teraz obawiają się powrotu do rzeczywistości sprzed 30 lat. Niemiecki „Die Welt” zaznaczył, że kraje Europy Wschodniej ostatecznie miały rację w swoim sceptycznym podejściu do Rosji.

W Polsce dyskusję wywołała wypowiedź wicepremiera ds. bezpieczeństwa, Jarosława Kaczyńskiego. – Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO lub ewentualnie bardziej rozbudowana struktura międzynarodowa, ale misja, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy – zaznaczył. Liberalno-lewicowa opozycja uważa, że słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego nie były wcześniej skonsultowane z liderami NATO i Unii Europejskiej. – Premier Kaczyński powinien być bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach, żeby nie budować pola do nadużyć czy interpretacji – oznajmiła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej wskazał, że Polska powinna podejmować tego typu działania w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). – Minister Zbigniew Rau ma wszystkie narzędzia, po pierwsze, żeby zwołać szczyt OBWE w Warszawie, a po drugie, taką misję, która będzie dotyczyła działań deeskalacyjnych, ale również usprawniała działanie kanałów humanitarnych – mówił poseł.

Padają też propozycje, aby misję pokojową na Ukrainie zorganizować w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). To jednak nie takie proste – zauważył wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki. – W ONZ te decyzje zapadają większością, ale Rosja ma prawo veta i z pewnością taki pomysł by zablokowała. Trzeba szukać innych rozwiązań – podkreślił. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że apel polskich władz o powołanie misji pokojowej jest niezwykle ważny. – Ochranianie korytarzy humanitarnych czy ewakuacji cywilów – wszystko jedno przez jaką misję, ale danie ludziom szansy ucieczki z zagrożonego przez Rosjan kraju jest mechanizmem, który należy rozważyć już teraz – mówił.

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, przedstawił pomysł wysłania na Ukrainę misji pokojowej podczas spotkania ministrów obrony NATO. – Taka misja pokojowa jest np. w Kosowie. Oczywiście, to nie jest proste. Ta sprawa będzie omawiana, została położona na stole – akcentował minister. Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, podkreślił, że Sojusz nie chce być stroną konfliktu. – Wspieramy każdy proces pokojowy, wzywamy Putina do wycofania rosyjskich wojsk z Ukrainy, ale nie planujemy wysłania natowskich żołnierzy do Ukrainy – oznajmił.

probatę wobec wysłania pokojowej misji NATO na Ukrainę wyraził za to prezydent Litwy, Gitanas Nauseda. – Dziś musimy być otwarci na wszystkie propozycje. Propozycja Polski w sprawie utworzenia zbrojnej misji pokojowej NATO na Ukrainie może być rozważona w celu zabezpieczenia korytarzy humanitarnych w tym kraju – powiedział prezydent. Pokojowa misja sojuszu północnoatlantyckiego na Ukrainie może być jednym z tematów szczytu NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu. Według nieoficjalnych informacji weźmie w nim udział prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/otwarta-dyskusja-wokol-pokojowej-misji-nato-na-ukrainie

Wzywamy Parlament Europejski, by jak najszybciej przyjął rezolucję domagającą się nałożenia sankcji na kraje, które wbrew zasadom praworządności, wbrew zasadom Unii Europejskiej, finansują zbrodnie i wojnę Putina - powiedział w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro: Finansowanie Putina jest wbrew zasadom praworządności

Na czwartkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości podkreślił, że „jest rzeczą budzącą zgrozę, jeśli w Parlamencie Europejskim nie zapada dziś rezolucja wzywająca do nałożenia sankcji z uwagi na warunkowość, na naruszenie zasad UE, zasad praworządności przez te kraje, które dalej chcą usilnie handlować i wzmacniać tym samym Putina, zbrodniarza, wielokrotnego mordercę”. Wzywamy Parlament Europejski, by jak najszybciej przyjął rezolucję domagającą się nałożenia sankcji na kraje, które wbrew zasadom praworządności, wbrew zasadom UE finansują zbrodnie i wojnę Putina — oświadczył Zbigniew Ziobro. Zaznaczył, że „nie da się tego pogodzić z wartościami unijnymi”. Nie da się tego pogodzić z praworządnością unijną, bo co ma praworządności do zbrodni? Te zbrodnie powinny być ścigane z udziałem krajów UE i ich organów ścigania, a nie wspierane i wzmacniane przez codzienne przelewy gigantycznych kwot milionów euro na konta rosyjskich banków — powiedział minister sprawiedliwości.

Sebastian Kaleta: Polska, zamiast być wspierana, będzie karana?

W ocenie wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja wzywająca do szybkiego uruchomienia mechanizmu warunkowości w budżecie UE dotyczy nakładania sankcji na Polskę. Co więcej okazuje się, że Parlament Europejski nie widzi źródła jedynie w tak zwanej praworządności, ale w tym dokumencie wprost wskazuje, że sankcje powinny być nakładane na lokowane fundusze, jeśli uzna się, że są prawa migrantów naruszone — powiedział. Według niego, za chwilę może okazać się, że Polska, która otworzyła drzwi swoich domów dla uchodźców z Ukrainy zamiast być wspierana przez UE, będzie przez nią karana. Wiceminister zwrócił uwagę, że „w tym procesie żądania sankcji wobec Polski haniebny udział mają polscy politycy”. Szereg z nich popiera te sankcje, popiera te działania. Wiodącą organizacją polityczną, która dąży do karania Polski pod fałszywym pretekstem jest partia Donalda Tuska, bo to on szefuje Europejskiej Partii Ludowej, która w największej grupie doprowadziła do przyjęcia tej nikczemnej rezolucji — mówił Sebastian Kaleta.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego

Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą do szybkiego uruchomienia mechanizmu warunkowości w budżecie UE. Mechanizm ten zakłada zamrażanie funduszy unijnych dla krajów, które zdaniem Komisji Europejskiej łamią praworządność. W środę wieczorem odbyło się ostateczne głosowanie nad rezolucją w sprawie tzw. mechanizmu warunkowości w budżecie UE i skutkach orzeczenia TSUE. Wyniki głosowania zostały opublikowane w czwartek rano. Autorzy projektu – grupy EPL, S&D, Odnowić Europę, Zieloni i Lewica - wzywają w rezolucji KE do szybkiego uruchomienia tego mechanizmu. Europosłowie informują w rezolucji, że nadszedł najwyższy czas, aby Komisja wypełniła swoje obowiązki strażnika traktatów i natychmiast zareagowała na „trwające poważne naruszenia zasad praworządności w niektórych państwach członkowskich, które stanowią poważne zagrożenie dla finansów Unii, (…) sprawiedliwej, legalnej i bezstronnej dystrybucji funduszy UE”. Ponadto chcą, aby mechanizm dotyczył zarówno budżetu UE, jak i Funduszu Odbudowy. Rezolucja została przyjęta 478 głosami za, przy 155 przeciw i 29 wstrzymujących się. Europosłowie PiS deklarowali wcześniej, że będą przeciwko, Lewicy - że ją poprą, a PO - że wstrzymają się od głosu.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/589323-sankcje-dla-krajow-wspierajacych-putinaziobro-apeluje-do-pe

W Parlamencie Europejskim na środę zaplanowano głosowanie nad dokumentem nakładającym na Polskę kolejne sankcje. Chodzi o zastosowanie warunkowości nie w ramach Krajowego Planu Odbudowy, a na główną część budżetu, który należy się Polsce z Unii Europejskiej. Co ważne, głosowanie w tej sprawie będzie imienne.

"Niebywałe". Dokument ws. sankcji

Patryk Jaki opublikował na swoich mediach społecznościowych zapisy dokumentu, który zawiera punkty, jakimi Parlament Europejski argumentuje sankcje na Polskę. Możemy w nim przeczytać o "ataku na wolność mediów i dziennikarzy", migrantach, prawach kobiet, społeczności LGBT oraz wolności zrzeszania się i zgromadzeń. Unijni urzędnicy napisali także, że "tocząca się na Ukrainie wojna przypomniała o naszym wspólnym obowiązku skutecznej ochrony, za pomocą wszelkich dostępnych nam środków, demokracji, praworządności i naszych wartości zapisanych w art. 2 TUE". Podkreślono również, aby "pieniądze podatników nigdy nie trafiły do kieszeni tych, którzy podważają wspólne wartości UE".

Europoseł Patryk Jaki apeluje

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki zaapelował o wstrzymanie głosowania nad sankcjami na Polskę, "w czasie kiedy nasz kraj ponosi największy ciężar pomocy Ukrainie". – Polska potrzebuje dziś jedności. Niestety, partia Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim forsuje nowe sankcje. Robią to dlatego, ponieważ wiedzą, że Polska ma wszystkie środki do tego, aby odblokować pieniądze unijne. Platforma Obywatelska nie chce do tego dopuścić. PO uważa, że jeżeli nasz rząd otrzyma środki unijne, czyli tak naprawdę obywatele dostaną te środki, to wiedzą, że nie mają tak naprawdę nigdy szans na odzyskanie władzy – powiedział polityk Solidarnej Polski.

Blokada KPO

Przypomnijmy, że zatwierdzenie Krajowego Planu Odbudowy jest warunkiem do otrzymania środków z Funduszu Odbudowy, który ma na celu odbudowę gospodarek UE po pandemii koronawirusa. Największą częścią Funduszu jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. W ramach tego pakietu Polska ma otrzymać w sumie 58,1 mld euro – prawie 23,9 mld euro w formie dotacji oraz 34,2 mld euro w pożyczkach. Komisje Europejska nie chce jednak zatwierdzić polskiego KPO, ponieważ domaga się m.in. likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN i od tego uzależnia swoją decyzję.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/273304/sankcje-na-polske-za-wojne-na-ukrainie-jaki-niebywale.html

Mirosław Boruta Krakowski

Ponad czterdzieści lat temu, w grudniową noc, komunistyczne władze wypowiedziały wojnę milionom Polaków. Postanowiły zniszczyć „Solidarność”, odebrać ludziom nadzieję na godne życie, wolność i niezawisłość, prawdę i sprawiedliwość. Polacy złożyli daninę krwi i cierpienia, ale ich marzeń i pragnień nie zniszczono. To zasługa „Solidarności”, wszystkich ludzi dobrej woli. To zasługa Kościoła i papieża Jana Pawła II.

Już od kilkuset lat losy Polski oraz całej Europy Środkowej i Wschodniej to ciągłe ścieranie się rozwoju z jego blokadami, wolności z dominacją, sprawiedliwości z przywilejami. To bycie albo podmiotem historii, albo przedmiotem w rękach silniejszych. Te dylematy doskonale rozumiał śp. Prezydent Lech Kaczyński. Jego wizja solidarnej Rzeczpospolitej i partnerskiej współpracy państw z naszej części Europy, w tym Polski i Ukrainy, jest ciągle aktualna (fot. p. Mirosław Boruta Krakowski, Polacy o i dla niepodległosci wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 1995, Wydawnictwo Towarzystwa Pomost).

Dziś, w dniach dla Ukraińców szczególnych, życzymy Im, żeby – na równych prawach z innymi narodami – współtworzyli i ubogacali Europę. Jak powiedział papież Jan Paweł II „Ukraina ma oczywiste powołanie europejskie” podkreślane przez chrześcijańskie korzenie jej kultury. Tak jak nasi przodkowie sprzed stuleci chcemy budować solidarną Polskę, solidarną Ukrainę i solidarną Europę. Wolną od zakłamanego rosyjskiego imperializmu i niemieckiej dominacji: Wolni z Wolnymi, Równi z Równymi (fot. p. Mirosław Boruta Krakowski, "Wolni z wolnymi, równi z równymi". Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 2002, Wydawnictwo Arcana).

"Putin nie jest w stanie prowadzić żadnej wojny bez pieniędzy. Polska ostrzegała Was, że jeżeli Unia uzależni się od Rosji - ona wykorzysta te pieniądze w złym celu. I zamiast wstrzymać deale z Putinem - wy co robiliście? Mściliście się na Polsce - policzyłem - 41 debat i rezolucji uderzających w Polskę w tej kadencji, między innymi za co? Za nieprzyjmowanie uchodźców!" - powiedział w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

I co dzisiaj powiecie? Pokazujemy Wam czym różnią się migranci od prawdziwych uchodźców, których Wy trzymacie zresztą w jakichś upokarzających obozach, a my prosto z granicy przewozimy do naszych domów. Prawie milion takich osób. A wy zamiast pomóc Polsce, dalej płacicie w tym czasie 600 milionów euro dziennie Putinowi i za te pieniądze on morduje - mówił Patryk Jaki.

"Unia potrzebuje zmian"

Co mamy jutro w planie? Proszę bardzo-tradycyjnie- rezolucja z sankcjami, na kogo? Na Rosję? Nie! Na Polskę! Unia potrzebuje zmian, ale potrzebuje też Komisja Śledczej, która wyjaśni kto doprowadził do tego, że Europa finansuje Putinowi wojnę. Za niemiecką butę i arogancję Europa już 2 razy płaciła wojnami - nie możemy na to pozwolić trzeci raz! - kontynuował europoseł.

Dziś PO zakrzykiwała moje wystąpienie w PE. Nie dziwię się, bo w PE powinna powstać Komisja Śledcza, która ustali odpowiedzialnych za to, że Europa finansuje dziś wojnę Rosji. 600 mln euro dalej każdego dnia płynie z UE do Putina! Za to Niemcy i PO forsują sankcje na Polskę - napisał z kolei na Twitterze Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/588998-jaki-w-pe-zamiast-pomoc-polsce-placicie-dalej-putinowi

Strategia intensywnego dyplomatycznego działania Polski w sprawie agresji na Ukrainę, to wynik decyzji Jarosława Kaczyńskiego – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

We wtorek na konferencji prasowej Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro poinformował, że Polska prokuratura zajmie się dokumentowaniem wojennych zbrodni popełnionych przez Rosjan podczas inwazji na Ukrainę. Z prośbą w tej sprawie zwróciła się do Warszawy Prokurator Generalna Ukrainy Irina Wenedyktowa. W rozmowie z portalem wPolityce.pl szef Solidarnej Polski zaznaczył, że "już samo zbieranie materiału dowodowego ma ogromne znaczenie". – Próba ośmieszania naszych działań, nie wspominając już o fakcie, że była to inicjatywa ukraińska, jest dla mnie zastanawiająca. Rosyjscy zaborcy mogą być zadowoleni z powodu ataków na polską prokuraturę. Chodzi przecież o utrwalanie świadectw zbrodni, zabójstw dzieci, ludności cywilnej. To poważny proces. Trzeba takie działania prowadzić, by sprawcy wiedzieli, że dokumentowane są ich czyny – powiedział minister sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro poinformował również, że zostały podjęte działania mające na celu zaangażowanie w tę sprawę również innych krajów członkowskich Unii Europejskiej. – Wystąpiłem do prezydencji francuskiej, byśmy na najbliższej Radzie ds. Wymiaru Sprawiedliwości UE podjęli konkluzje, które ustaliłyby wspólne stanowisko krajów członkowskich jeśli chodzi o pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców zbrodni na Ukrainie. Strona francuska, po rozmowie z wiceministrem Sebastianem Kaletą, wstępnie zaakceptowała proponowany przez nas kierunek działań. Jesteśmy na bieżąco w kontakcie z ministerstwami sprawiedliwości wielu państw członkowskich, aby reakcja wymiarów sprawiedliwości państw UE była skoordynowana, spójna i zdecydowana – zapewnił.

Rola Jarosława Kaczyńskiego

Jeszcze przed inwazją 24 lutego Polska mobilizowała kraje Zachodu do pomocy Ukrainie. Jak podkreślił Zbigniew Ziobro, "strategia intensywnego dyplomatycznego działania Polski w sprawie agresji na Ukrainę, to wynik decyzji Jarosława Kaczyńskiego". – Choć nie występuje on medialnie na pierwszym planie, to jest rzeczywistym kreatorem polityki polskiego państwa w tak newralgicznym obszarze. Również fakt, iż projekt ustawy o obronie Ojczyzny został przyjęty przez Radę Ministrów na dwa dni przed rosyjską inwazją na Ukrainę, nie jest dziełem przypadku. To przygotowywany przez ministra obrony Mariusza Błaszczaka niezwykle obszerny dokument, którego wprowadzenie w życie fundamentalnie wzmocni polskie siły zbrojne – zaznaczył.

Postawa Niemiec

Rozmówca wPolityce.pl zwrócił uwagę, że przez pierwsze dni inwazji Niemcy "lawirowali" i odmawiali podjęcia zdecydowanych gestów wsparcia wobec Ukrainy. – Dopiero gigantyczny nacisk światowej opinii publicznej i przedstawiane w mediach zbrodnie na ludności cywilnej, zmusiły Niemców do zmiany polityki. Nie wynikało to z potrzeby serca, czy moralnego sprzeciwu wobec zła, lecz z wyrachowania. Zdali sobie sprawę, że dalsze blokowanie twardych działań będzie dla nich oznaczało klęskę wizerunkową i zarzuty politycznej współodpowiedzialności za zbrodnie Putina – zauważył szef resortu sprawiedliwości. Polityk przypomniał, że Niemcy cały czas importują gaz rurociągiem Nord Stream 1, a banki obsługujące Gazprom nie zostały odcięte od systemu SWIFT. – Rosja może też działać za pośrednictwem Białorusi, która nie została objęta najsurowszymi ekonomicznymi sankcjami. To wszystko razem rodzi pytania o stosunek Berlina i Brukseli do Rosji. Czy jest tak jednoznaczny i pryncypialny, jak w oparciu o medialne doniesienia, może wydawać się teraz opinii publicznej – skwitował Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/270574/ziobro-kaczynski-kreuje-polityke-panstwa-w-obszarze-ukrainy.html

Radio Maryja

Projekt Solidarnej Polski poprzez kompleksową reformę rozwiązuje problemy polityczne, które narosły wokół Sądu Najwyższego, a jednocześnie gwarantuje przestrzeganie Konstytucji RP – podkreślał w Sejmie wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta.

Podczas konferencji politycy partii Zbigniewa Ziobro zaprezentowali projekt, który we wtorek trafił do Parlamentu. Solidarna Polska chce, by nowy Sąd Najwyższy składał się z dwóch Izb: Prawa Prywatnego oraz Publicznego. Zmniejszyć ma się także liczba sędziów i zakres spraw rozpatrywanych przez Sąd Najwyższy.

Obecni sędziowie tego Sądu, którzy nie zostaliby powołani do nowego Sądu Najwyższego, mogliby – przy odpowiednim stażu – przejść w stan spoczynku lub trafić do sądów apelacyjnych.

Szczegóły regulacji przedstawiał wiceminister Sebastian Kaleta. Zwrócił uwagę m.in. na orzecznictwo dyscyplinarne.

– Proponujemy, by sprawy dyscyplinarne były rozpatrywane przez szerszą Izbę Prawa Publicznego, która połączy działalność Izb: Izby Dyscyplinarnej, Izby Karnej, Izby Kontroli Spraw Nadzwyczajnych i Spraw Publicznych, i wtedy z większym bagażem kompetencji doświadczeń sędziów różnych dziedzin postępowania dyscyplinarne będą mogły być kontynuowane. Wielkim sukcesem funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej jest to, że dzisiaj nikt sobie nie wyobraża, żeby realnej odpowiedzialności dyscyplinarnej w Polsce nie było. Wszyscy ci, którzy rzekomo twierdzą, że Solidarna Polska blokuje porozumienia z Unią Europejską, są po prostu w błędzie – powiedział wiceminister.

Ustawa Solidarnej Polski gwarantuje też wdrożenie wieloletniego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Celem zmian jest usprawnienie rozpatrywania skarg kasacyjnych. Solidarna Polska chce także, by Sąd Najwyższy realnie sprawował nadzór judykacyjny nad orzecznictwem w Polsce.

W Sejmie są już projekty zmian w Sądzie Najwyższym, które złożyli prezydent Andrzej Duda, Prawo i Sprawiedliwość oraz ugrupowania opozycyjne.

Tekst i zdjęcia za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/politycy-solidarnej-polski-zaprezentowali-swoj-projekt-ustawy-dot-sadu-najwyzszego

Zarząd Solidarnej Polski podjął decyzję o zgłoszeniu własnego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym - poinformował w sobotę szef tej partii, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dodał, że szczegóły projektu i stosunek do propozycji prezydenta zostanie przedstawiony do środy.

W sobotę rano obradował w Warszawie zarząd Solidarnej Polski, który dyskutował m.in. o ostatnim orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE. Podczas konferencji prasowej po zakończeniu spotkania Zbigniew Ziobro poinformował, że zarząd Solidarnej Polski podjął trzy uchwały. Pierwsza z nich dotyczy kwestii odrzucenia szantażu formułowanego przez unijne instytucje w myśli „zasady pieniądze za suwerenność”. Nie zgadzamy się jako Zarząd Solidarnej Polski, by w zamian za należne Polsce środki europejskie, które z tytułów traktatów i członkostwa w UE Polsce się należą, Polska przekazywała zwierzchność i władztwo nad sądami, nad polityką w obszarze kultury i spraw rodziny z Warszawy do Brukseli - nie ma na to naszej zgody — oświadczył Zbigniew Ziobro.

Jak podał, druga uchwała dotyczy projektu zmian w Sądzie Najwyższym. „Zarząd Solidarnej Polski podjął decyzję o zgłoszeniu własnego projektu ustawy o SN w ramach tych projektów, które zostały zgłoszone przez prezydenta Rzeczypospolitej i przez PiS”. I będzie to jeden z projektów, do którego będziemy chcieli przekonać jako optymalnego w zakresie rozwiązań sytuacji w polskim sądownictwie. Zagwarantuje on poprawę funkcjonowania SN, ale też będzie gwarantować zachowanie naszych wszystkich praw podmiotowych jako państwa polskiego w obszarze wymiaru sprawiedliwości — powiedział Zbigniew Ziobro. Wskazał też, że celem projektu Solidarnej Polski ma być zagwarantowanie profesjonalnego, dobrego, szybkiego, funkcjonowanie Sądu Najwyższego i załatwienie spraw polskich obywateli. By sąd nie był miejscem anarchii i kłótni sędziów między sędziami, tylko że był miejscem załatwiania spraw prawnych z powagą i szacunkiem i gwarantowania bezpieczeństwa prawnego obywatelom — powiedział Zbigniew Ziobro.

Projekt do środy

Pytany przez PAP, kiedy poda szczegóły dotyczące tego projektu odparł: Do środy przedstawimy państwu zarówno stosunek do projektu pana prezydenta, jak również przedłożymy czy złożymy w Sejmie projekt Solidarnej Polski, do którego zostaliśmy dzisiaj zobowiązani mocą decyzji tego szanownego gremium. Politycy Solidarnej Polski odnosili się też do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który w środę oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi dotyczące mechanizmu warunkowości. Sędziowie uznali, że mechanizm ten został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa. To historyczny moment, to jest coś czego oddać nie możemy. (…) Zapadł wyrok, z którym absolutnie nie możemy się zgodzić, wyrok który wprowadza podwójne standardy. (…) Wyrokowano w obszarze, który nie jest domeną UE i nie jest zawarte w traktatach — mówiła Beata Kempa. Jej zdaniem w UE panuje trend zmierzający do dominacji nad krajami takimi jak Polska i Węgry.

Zbigniew Ziobro poinformował też, że zarząd Solidarnej Polski domaga się odrzucenia - jego zdaniem - próby narzucenia przez Unię Europejską nowej wersji polityki klimatyczno-energetycznej, zwanej Fit for 55. Według niego, „gigantyczne obciążenie finansowe, jakie UE chcą nałożyć na Polaków, sięga przeszło 2 bln zł”. 2 bln 400 mld zł to są szacunki dość ostrożne ekspertów Pekao SA. Czyli w ciągu 10 lat polskie państwo musiałoby przeznaczyć na ten cel tak ogromne środki. (…) Nie po to Polacy wchodzili do UE, aby realizować fanatyczne cele, które będą prowadzić do pogorszenia jakości życia Polaków i prowadzić do obniżenia możliwości rozwojowych czy też do zapaści polskiej gospodarki. Dlatego domagamy się stanowczo odrzucenia tego programu — mówił Zbigniew Ziobro.

Na początku lutego prezydent Andrzej Duda skierował do Sejmu projekt noweli ustawy o SN, który zakłada m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej. Sędziowie, którzy w niej orzekają mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN ma zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która będzie się składała z 11 sędziów wybieranych spośród wszystkich sędziów SN na pięcioletnią kadencję. Ostatecznego wyboru członków Izby Odpowiedzialności Zawodowej miałby dokonywać prezydent. Do Sejmu trafił też w lutym projekt klubu PiS ws. odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Zakłada on m.in. przekazanie rozstrzygania spraw dyscyplinarnych sędziów Sądowi Najwyższemu jako całości i pozostawienie Izbie Dyscyplinarnej do rozpatrywania spraw innych zawodów prawniczych. TSUE 14 lipca 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Na początku września ub.r. KE zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie tej decyzji TSUE. Pod koniec października ub.r. TSUE poinformował, że Polska została zobowiązana do zapłaty na rzecz KE kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/586224-solidarna-polska-zglosi-wlasny-projekt-ustawy-o-sn

Patryk Jaki, w rozmowie z telewizją wPolsce.pl, stwierdził, że Polska taktyka na dialog z Komisją Europejską powinna się zmienić, gdyż obecna nie przynosi pozytywnych rezultatów. Odniósł się też do swoich słów, w których zaatakował prezydenta za jego projekt likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

Po tym co się wydarzyło, potrzebujemy w naszym obozie dyskusji, czy taktyka, którą przyjęliśmy jest słuszna. Przypominam, że gdy Polska zgodziła się na to rozporządzenie, to mówiono nam tak, że „może to rozporządzenie jest jakie jest, ale dostaniemy pieniądze i mamy czas”. Teraz jest tak, że nie mamy pieniędzy i nie mamy czasu, gdyż wyrok wydano wcześniej niż niektórym się wydawało. To wszystko tylko jeszcze bardziej rozzuchwaliło Brukselę, która występuje z kolejnymi żądaniami. (…) Widać, że dotychczasowa taktyka nie przynosi skutków – mówił Patryk Jaki w rozmowie z telewizją wPolsce.pl.

To nie jest tak, że ludzie z „Solidarnej Polski”, to jacyś wariaci, którzy za wszelką cenę chcą się odróżnić i mówią, by zawsze twardziej i mocniej i że są niepragmatyczni. Wręcz przeciwnie, ja jestem bardzo pragmatyczny i dlatego chodzi mi o skuteczność. Co ma Polska teraz zrobić? Polska musi zrozumieć jakie interesy mają Niemcy w Polsce. Jeżeli ich celem jest to, by podporządkować Polskę i osadzić tu swojego człowieka, czyli Donalda Tuska, to trzeba przyjąć odpowiednią taktykę państwa polskiego. Niemcy robią to co robili od wieków (…) Powinniśmy więc zmienić taktykę i zacząć działać. Skoro wy nie przestrzegacie umów międzynarodowych, to i my nie musimy się im podporządkować. Nie będziecie płacić nam należnych środków, to my zredukujemy składkę. Nie będziemy realizować waszej transformacji energetycznej, która ma nas uzależnić od rosyjskiego gazu. Będziemy więc realizować własną koncepcję – przekonywał europoseł.

Projekt prezydenta

Patryk Jaki odniósł się też do swoich słów sprzed kilku dni o tym, w których mocno skrytykował prezydenta Andrzeja Dudę za jego projekt likwidujący Izbę Dyscyplinarną. Patryk Jaki mówił wtedy, że żałuje, iż oddał głos na Andrzeja Dudę. Zostawmy te słowa, ja nigdy nie zagłosowałbym za Rafałem Trzaskowskim. Nie może być jednak tak, że we wszystkich najważniejszych sprawach robimy krok w tył. Tak było w przypadku mediów i sądownictwa. Tłumaczy się to faktem trudnej sytuacji międzynarodowej. Tymczasem w tej trudnej sytuacji my jeszcze bardziej potrzebujemy silnego państwa. Nie będzie silnego państwa bez porządku w sądownictwie. Nie będzie Polski. Stowarzyszenie sędziów „Iustitia” od lat podważa status sędziów i dąży do powołania instytucji, która będzie ten status podważać. Tymczasem prezydent proponuje rozwiązanie na wzór „Iustitii” i robi to publicznie, na konferencji prasowej. Niech każdy więc sobie to nazwie jak chce – stwierdził Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/585843-co-dalej-po-wyroku-tsue-jaki-potrzebujemy-nowej-taktyki

TSUE oddalił w środę skargę Polski. Wniosek dotyczył tzw. mechanizmu warunkowości. Teraz decyzję komentują politycy.

Reguła "pieniądze za praworządność", przyjęta w grudniu 2020 roku, uzależnia wypłatę unijnych środków od tzw. zasad praworządności w państwie członkowskim Unii Europejskiej. Polski rząd wraz z Węgrami złożył do Trybunału Sprawiedliwość UE skargę w tej kwestii w marcu ub.r. Zażądano stwierdzenia nieważności rozporządzenia.

"To koniec UE, jaką znamy"

Orzeczenie unijnego Trybunału zaczęli komentować w sieci politycy obozu rządzącego, głównie Solidarnej Polski, która najgłośniej sprzeciwiała się założeniom dotyczącym tzw. warunkowości. "TSUE oddalił skargę Polski na mechanizm "pieniądze za praworządność". Polityczne orzeczenie, które łamie obowiązujące traktaty" – napisał na Twitterze poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Smoliński.

"Jesteśmy świadkami politycznych działań TSUE. Zmieniono traktaty rozporządzeniem i politycznym wyrokiem TSUE. Zalegalizowano szantaż i możliwość blokowania środków" – skomentował z kolei Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska.

"Historyczny dzień dla UE" – zwrócił uwagę wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Zdaniem polityka, unijne traktaty zmieniono rozporządzeniem i "politycznym wyrokiem" Trybunału Sprawiedliwości. "Od dzisiaj każda samodzielna decyzja Polski będzie obarczona ryzykiem szantażu finansowego, który jest faktem od kilku miesięcy, a dziś został w forum UE zalegalizowany" – mogliśmy przeczytać.

Natomiast deputowany Solidarnej Polski Janusz Kowalski stwierdził stanowczo: "To koniec UE jaką znamy! Musimy zerojedynkowo bronić suwerenności! Wyrok TSUE to próba legalizacji bezprawia! Mechanizm warunkowości to nic innego jak realizacja zapowiedzi: »Polskę i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić. Dotacje unijne stanowią bowiem skuteczną dźwignię«".

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/264130/tsue-oddalil-skarge-polski-kowalski-to-koniec-ue-jaka-znamy.html

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE to dowód na bardzo poważny, polityczny, historyczny błąd premiera Mateusza Morawieckiego - powiedział w środę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jak dodał, wyrok ws. mechanizmu warunkowości jest też potwierdzeniem obaw formułowanych przez Solidarną Polskę.

„Historyczny błąd premiera”

Szef MS odniósł się w ten sposób do wyroku wydanego w środę rano przez TSUE, w którym trybunał ten oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi dotyczące unijnego mechanizmu warunkowości nazywanego „pieniądze za praworządność”. Jest to widzimy moment historyczny zmian w UE z obszaru wolności w obszar, w którym będzie można stosować bezprawną przemoc, by tę wolność państwom tworzącym UE odbierać, by suwerenność ograniczać — powiedział Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem, wyrok TSUE „jest też potwierdzeniem wszystkich obaw, które formułowała Solidarna Polska do końca i stanowczo sprzeciwiając się zgodzie na wprowadzenie tego rodzaju rozwiązań do europejskiego porządku prawnego”. Jest to więc też dowód na bardzo poważny, polityczny, historyczny błąd premiera Mateusza Morawieckiego, który wyraził akceptację na szczycie w Brukseli w 2020 r. dla wprowadzenia tego rodzaju rozporządzenia, które dzisiaj już służy do tego, żeby wywierać presję poprzez ekonomiczny szantaż na Polskę — mówił Zbigniew Ziobro.

Bitwa o polską wolność w UE

Jak dodał, „to nie koniec bitwy o polską wolność w UE”. Ufam, że przyjdzie też sprzyjający czas dla wolności państw w UE, dla suwerenności państw tworzących UE, która powinna być, i ufam, że będzie w przyszłości, obszarem wzmacniania państw ją tworzących — zaznaczył minister.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/585803-ziobro-to-ponura-data-dowod-na-historyczny-blad-premiera

Ta decyzja zmienia tak naprawdę wszystko w Unii Europejskiej – skomentował wyrok TSUE ws. tzw. mechanizmu warunkowości europoseł Patryk Jaki.

W środę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił skargę Polski i Węgier z marca ub.r.

Wniosek dotyczył rozporządzenia z grudnia 2020 roku, ustanawiającego system warunkowości służący ochronie budżetu Unii Europejskiej w przypadku naruszeń zasad państwa prawa w kraju członkowskim. Zapisy, obowiązujące od stycznia 2021 roku, dopuszczają, by na wniosek Komisji Europejskiej Rada przyjęła m.in. środki, takie jak zawieszenie płatności z budżetu UE lub niezatwierdzenie programu albo programów finansowanych z tego budżetu.

"Zmienia wszystko"

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki skomentował środowy wyrok TSUE na antenie TVP Info. – Ta decyzja zmienia tak naprawdę wszystko w Unii Europejskiej. UE została stworzona na następującej zasadzie, żeby to w ogóle mogło działać: najtrudniejsze decyzje muszą być podejmowane wspólnie w tym sensie, że każdy się na coś zgadza. W innym wypadku Unia mogłaby służyć jako narzędzie do wymuszania czegoś przez silniejszych na słabszych. Mogłaby posłużyć jako narzędzie, które będzie wykorzystane do zdominowania i instytucjonalnego podbicia mniejszego państwa przez większe państwa – ocenił. – Ponieważ politycy unijni nie mogli zdobyć jednomyślności ws. ukarania Polski, wymyślili taki mechanizm. (...) Oczywistym jest tu łamanie prawa – podkreślił polityk Solidarnej Polski. I dodał: "TSUE usankcjonował bezprawie. Polskę będzie można teraz szantażować w niemalże każdej sprawie".

Geneza sporu

Eurodeputowany odniósł się również do genezy powstania sporu polskiego rządu z instytucjami unijnymi. – Bardzo ważne jest to, żebyśmy wiedzieli, gdzie się zaczął ten proces, bo wszyscy się trochę pogubiliśmy. Unii Europejskiej wraz z polską opozycją nie podoba się sposób wybierania sędziów w Polsce. Przypomnijmy, że władza Zjednoczonej Prawicy zmieniła sposób powoływania sędziów do KRS, gdzie 15 sędziów stanowi większość. (…) Rząd Zjednoczonej Prawicy zmienił to tak, że większość sędziów jest powoływana przez trzy piąte parlamentu, czyli więcej, niż ma władza Zjednoczonej Prawicy, tak jak jest w Hiszpanii i kilku innych krajach. A Unia dzisiaj twierdzi, że sędziowie są u nas wybierani w sposób "upolityczniony" – mówił Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/264142/decyzja-tsue-jaki-tak-naprawde-zmienia-wszystko.html

Orzeczenie TSUE, które oddala skargę Polski i Węgier na mechanizm warunkowości oznacza jeszcze większe ograniczenie polskiej suwerenności - stwierdził, w rozmowie z portalem wPolityce.pl, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Minister podkreślił też wagę rozstrzygnięcia tej sprawy w Trybunale Konstytucyjnym.

wPolityce.pl: Czy pan minister był zdziwiony faktem, że TSUE oddalił skargi Polski i Węgier na mechanizm warunkowości?

Sebastian Kaleta: Nie było zaskoczenia. TSUE w ostatnich latach wykorzystuje każdą okazję, by poszerzyć kompetencje Unii Europejskiej, wbrew brzmieniu traktatów. Tym właśnie jest rozporządzenie o warunkowości. Ono obchodzi procedurę jednomyślności, która wynika z art. 7. Przecież tylko w tej procedurze można oceniać stan praworządności, ale ona wymaga jednomyślności. Stworzono więc to rozporządzenie, by pod dowolnym pretekstem, wszcząć tę procedurę. Doszło do historycznego naruszenia traktatów. Każde państwo, które prowadzi politykę wewnętrzną w sposób odmienny od oczekiwań Brukseli lub Berlina, będzie mogło być szantażowane finansowo i zmuszane, by te oczekiwania spełnić. To oznacza znaczące ograniczenie suwerenności. Teraz potrzebna jest jedność polskiej klasy politycznej, byśmy polskie sprawy załatwiali w Polsce. Kiedyś były one załatwiane pod obcymi bagnetami, a dziś wystarczy faks lub mail z Brukseli.

Orzeczenie TSUE otwiera drogę do dalszej eskalacji żądań i naruszeń traktatowych ze strony Komisji Europejskiej? Co teraz nastąpi?

Wiemy już jakie będą kierunki kolejnych uderzeń Komisji Europejskiej, gdyż KE to rozporządzenie już stosuje. W grudniu urzędnicy Komisji Europejskiej przesłali listy do Polski i Węgier, wskazując dalsze działania. W ostatnich tygodniach mówiono w Polsce o możliwym kompromisie, który ma zażegnać spór z Brukselą. Proponowano likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Dziś widzimy, że oczekiwania Komisji Europejskiej idą dalej. Chodzi o Trybunał Konstytucyjny i jego orzeczenia, organizację prokuratury, CBA i sądownictwa. Uleganie więc szantażowi narusza polską suwerenność.

W Trybunale Konstytucyjnym trwa rozprawa dotycząca mechanizmu wiążącego. Co jeśli TK uzna mechanizm za niekonstytucyjny?

Gdyby TK uznał, że poszerzenie kompetencji przez Unię Europejską i stworzenie nowych i pozatraktatowych mechanizmów sankcyjnych jest niezgodne polską konstytucją, tworzyłoby to podstawę dla rządu i parlamentu do tworzenia nowych narzędzi, które, niwelowałyby negatywne skutki blokowania Polsce funduszy unijnych. Możliwe byłoby wstrzymywanie polskiej składki, czy np. uchylanie się od niektórych obowiązków, które miałyby negatywny wpływ na polski budżet. Wtedy paleta działań polskiego rządu, w odpowiedzi na te szantaże, byłaby o wiele szersza.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/585788-kaleta-po-wyroku-tsue-znaczace-ograniczenie-suwerennosci

Dla najgroźniejszych przestępców przewidujemy znacznie surowsze kary - powiedział we wtorek na konferencji dotyczącej zmian w Kodeksie karnym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Zaostrzenie kar dla najgroźniejszych sprawców

Jak zaznaczył „to najgroźniejsi sprawcy, którzy dopuszczają się najcięższych przestępstw stanowią realny problem i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa, zdrowia, życia i podstawowych wartości ważnych dla Polaków”. Nie zaostrzamy kar za drobniejsze przestępstwa. Zdecydowanie inną polityką karną powinno kierować się państwo w stosunku do tych zdemoralizowanych, niepoprawnych sprawców, członków zorganizowanych grup przestępczych i struktur mafijnych. A inną wobec sprawców jednorazowych, którym zdarzyło się złamać prawo i popełnić przestępstwo — powiedział.

Tym drugim powinno się dawać szansę, wyciągać do nich rękę, stwarzać możliwość resocjalizacji i stosować inne wolnościowe środki, takie jak dozór elektroniczny zamiast lokować ich w zakładach karnych — dodał.

Podkreślił, że „kiedy mamy do czynienia z groźnymi przestępstwami, bandytami, tymi którzy dopuszczają się ciężkich przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, zgwałcenia czy ciężkich przestępstw pedofilskich, tych działających w zorganizowanych strukturach, wreszcie recydywistów, zwłaszcza tych wielokrotnych, zawodowych to tam państwo powinno pokazać twardą, żelazną rękę”. I tak jest pomyślany ten Kodeks Karny. Dla tych najgroźniejszych przestępców przewidujemy znacznie surowsze kary — podsumował Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/584810-zmiany-w-kodeksie-karnym-ziobro-przewidujemy-surowsze-kary

Niemcy mają swój geopolityczny plan dotyczący Europy Środkowej i Bruksela pomaga Berlinowi w jego realizacji – uważa Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

– Niemcy mają swój geopolityczny plan budowy Mitteleuropy 2 i ich analitycy nawet tego nie ukrywają. To jest jeszcze plan Bismarcka, tylko poprawiony, gdzie Niemcy mają dominować w części Europy Środkowej i Wschodniej, ale nie na zasadach partnerskich, tylko na zasadach wyzysku – mówił Patryk Jaki w TVP Info.

"Nasz człowiek" w Berlinie

– Polacy i ta część (narodów europejskich - red.) miałaby być przeznaczona jako tacy podwykonawcy do niemieckich planów politycznych. I po to jest ten cały projekt federalizacji, który jeśli miałby być zrealizowany, to Polska całkowicie politycznie zostałaby zdominowana, a centrum decyzyjne zostałoby przeniesione do Berlina – przekonywał.

Według Patryka Jakiego, żeby zrealizować ten plan, "Niemcy wiedzą, że muszą osadzić w Polsce swojego człowieka w opozycji". – Takie orzeczenia, jak TSUE są tylko po to, żeby osiągnąć ten cel, żeby swojego człowieka osadzić w Polsce, takiego właśnie jak Donald Tusk – stwierdził.

Opozycyjni europosłowie za karaniem Polski

Dalej mówił, że Polska miałaby dzisiaj dwa razy więcej pieniędzy, gdyby polscy eurodeputowani z opozycji nie głosowali "za tym, aby TSUE miał więcej siły, aby nakładać na nas te kary i aby Polsce nie wypłacać żadnych pieniędzy".

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Polskę kary w sprawie niezaprzestania wydobycia w kopalni Turów, a także z powodu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W zeszłym tygodniu Warszawa i Praga osiągnęły porozumienie w sprawie Turowa. Z kolei prezydent Andrzej Duda złożył projekt zmiany ustawy o SN likwidujący Izbę Dyscyplinarną.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/260548/jaki-niemcy-maja-swoj-geopolityczny-plan-dotyczacy-europy.html

„Jakiekolwiek własne decyzje polskiego państwa są niezgodne z prawem UE” - stwierdził w dobitnym wpisie europoseł PiS Patryk Jaki. To komentarz do opinii wydanej przez rzecznika generalnego TSUE.

Kopalnia Turów. Jest opinia rzecznika TSUE

Przedłużając o sześć lat termin obowiązywania koncesji na wydobywanie węgla brunatnego w kopalni Turów bez przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko, Polska naruszyła prawo Unii - orzekł w wydanej opinii rzecznik generalny TSUE.

W przypadku kopalni mających powierzchnię porównywalną do powierzchni kopalni Turów istnieje, ze względu na sam ich charakter, prawdopodobieństwo spowodowania znaczących skutków w środowisku i muszą one bezwzględnie podlegać ocenie ich oddziaływania na środowisko — stwierdził rzecznik generalny TSUE w opinii, która jest wstępem do wyroku. TSUE może się z nią zgodzić, ale może też wydać zupełnie inny wyrok.

Co jest zgodne z prawem UE? Dobitny wpis Patryka Jakiego

Opinię skomentował w krótkich, ale bardzo celnych słowach europoseł Patryk Jaki. Jakiekolwiek własne decyzje polskiego państwa są niezgodne z prawem UE — zauważył. Istnienie Polski, która wykonuje polecenia Niemiec jest zgodne z prawem UE. Natomiast Polska mająca swoje zdanie jest niezgodna z prawem UE — spuentował Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/584214-jaki-celnie-punktuje-opinie-tsue-jakiekolwiek-decyzje

„Myślę, że nie bez znaczenia jest to, że pan Pons jest powiązany z tą samą partią, z którą związana jest sędzia TSUE Rosario Silve de Lapuerta, która jednoosobowo nakazała natychmiastowe zamknięcie kopalni w Turowie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, eurodeputowany.

wPolityce.pl: Hiszpański eurodeputowany, który ma przewodniczyć delegacji UE, która przyjedzie z misją obserwacyjną do Polski „w celu zbadania nielegalnej inwigilacji opozycji przy użyciu Pegasusa”, nie ukrywa, co jest jego celem. A ten cel jest jasny: zmiana władzy w Polsce, o czym powiedział w wywiadzie dla portalu euractiv.pl. Jak polski rząd powinien zareagować na skandaliczne słowa Estebana Gonzaleza Ponsa? Czy może należy wystosować wniosek o jego odwołanie?

Patryk Jaki: Moim zdaniem, to jest wręcz konieczne.

Czy EKR również złoży w tej sprawie odpowiednie wnioski?

Tak, ale nie miejmy jednak złudzeń, że to coś zmieni.

To może należy zbojkotować brukselską delegację?

Nie, uważam, że to nie jest dobry pomysł. Zakładam, że w tej delegacji będą jednak osoby, z którymi będzie można merytorycznie porozmawiać i które będą rzeczywiście chciały dociekać prawdy. Nie warto tworzyć sytuacji, w której przedstawiciele tej delegacji będą polegać jedynie na tym, co usłyszą od opozycji w Polsce. Warto żeby poznali również nasz punkt widzenia.

Co jeszcze można zrobić?

Ważne jest również to, aby opinia publiczna poznała prawdziwe intencje tej delegacji. Myślę, że nie bez znaczenia jest to, że pan Pons jest powiązany z tą samą partią, z którą związana jest sędzia TSUE Rosario Silve de Lapuerta, która jednoosobowo nakazała natychmiastowe zamknięcie kopalni w Turowie.

Pan Pons należy do Europejskiej Partii Ludowej, której przewodniczącym jest Donald Tusk. Pana zdaniem ma to jakieś znaczenie?

Bez dwóch zdań. Widać, że grają razem, że ich cel jest jasny, że nie chodzi o żadne rządy prawa, ale o odsunięcie prawicy od władzy w Polsce. Proszę zauważyć, że polskiemu rządowi zarzuca się łamanie praworządności, bo zmieniliśmy system powoływania sędziów na taki, jaki jest w… Hiszpanii. I teraz pan Pons, który jest Hiszpanem, zarzuca nam, że w Polsce łamana jest praworządność. To pomieszanie z poplątaniem. Ale, moim zdaniem, kontekst jest o wiele szerszy.

Jaki?

Polska jest na pierwszej linii frontu wojny hybrydowej, a za chwilę może być na pierwszej linii frontu jeżeli Rosjanom uda się inwazja na Ukrainę. Może się okazać, że znów będziemy bronić całej Europy, a tymczasem Polsce bezprawnie zabiera się pieniądze i atakuje demokratycznie wybrany rząd. Być może robi się to dlatego, że oczekuje tego Rosja i w przypadku Niemiec nie wykluczałbym różnych hipotez, które się pojawiają.

Europosłanka Beata Mazurek napisała na Twitterze, że „Niemcy chcą zainstalować w Polsce marionetkowy rząd, z Tuskiem na czele. Natomiast Rosja na Ukrainie”. O takich hipotezach Pan mówi?

Niestety, ale nie da się uciec od następującego skojarzenia, że znów Niemcy i Rosjanie usiedli sobie przy jakimś stole i się dogadali.

Jak Pana zdaniem taka umowa mogłaby brzmieć?

To proste: „my, Rosjanie, obsadzimy swoimi ludźmi rząd w Kijowie, a my, Niemcy, rząd w Warszawie”. To, że Moskwa użyje w tym celu siły militarnej, a Berlin narzędzi polityczno-finansowo-gospodarczych, jest dla nas oczywiste. Wracają duchy układu w Rapallo, który później przerodził się w pakt Ribbentrop-Mołotow. To wszystko powinno dać Polakom wiele do myślenia. W tym kryzysowym momencie powinniśmy sobie zadać bardzo ważne pytanie: co w sytuacji, w której wiemy, że na Niemcy nie możemy liczyć, bo w przypadku konfliktu z Rosją, wybiorą raczej interesy Rosji, a nie Polskę i przyszłość Europy.

Ze strony Berlina płynie wiele niepokojących sygnałów odnośnie Ukrainy. Mówię tutaj chociażby o braku zgody na sprzedaż defensywnej broni naszym sąsiadom. I o ile w Europie taka postawa ma wielu krytyków, to już niekoniecznie wśród przedstawicieli opozycji w Polsce.

Tutaj można postawić pytanie: jak się z tym czuje największa w Polsce proniemiecka partia, jaką jest Platforma Obywatelska? Myślę, że osoby popierające opozycję powinny się zastanowić, czy w obecnej sytuacji stawianie na partię, która od dawna całe swoje zasoby stawiała na Niemcy, jest racjonalnym wyborem?

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/582937-nasz-wywiad-jaki-o-slowach-ponsa-kontekst-jest-szerszy

Mamy do czynienia, albo z próbą infantylnego odsuwania od siebie niezałatwionych problemów, z którymi UE sobie nie radzi, albo z zasłoną dymną dla różnych interesów, jak Nord Stream 2 – mówi europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Hiszpański europoseł, członek Europejskiej Partii Ludowej Esteban González Pons pokieruje misją PE ds. Pegasusa. Polityk powiedział wprost: "Spróbujemy pomóc polskiemu społeczeństwu zmienić władze, które wydają się nie być dobre dla Polski". Jak pani odbiera te słowa?

Beata Kempa: Słowa europosła Ponsa są skandaliczne. To próba ingerencji w nasz wewnętrzny porządek demokratyczny. Póki co, o tym, kto rządzi w Polsce decydują obywatele, co określone jest w przepisach konstytucji. Wybory są bezpośrednie i tajne. Nagle jeden pan europoseł, który albo miał gorszy dzień i powiedział, co powiedział, albo ma zbyt wysokie mniemanie o swoich możliwościach, próbuje przewrócić demokratycznie wybrany rząd i decydować za Polaków, kto ma rządzić ich państwem. Przypomnę, że już jeden taki polityk był. Frans Timmermans w podobnych duchu podsumował działalność w poprzedniej kadencji, próbując sugerować, że Polacy dopiero nauczą się jak mają głosować. To ogromny poziom bezczelności politycznej. Jestem w polityce od kilkunastu lat, ale z czym takim jeszcze się nie spotkałam.

Pojawia się pytanie, czy UE nie ma ważniejszych zajęć, niż afera związana z Pegasusem?

Z tego, co widzę, to początek prezydencji francuskiej nie jest najszczęśliwszy. Sytuacja na wschodniej granicy UE, problemy z Białorusią, możliwa agresja Rosji na Ukrainę, czy problemy z COVID-19, powinny być na pierwszym planie i tak naprawdę tym powinna się zajmować Unia Europejska. Dodatkowo mamy problemy z inflacją, przez którą cierpią gospodarki, a pan prezydent Emmanuel Macron proponuje wpisanie aborcji do Karty Praw Podstawowych. Hiszpański europoseł chce zmienić władzę w Polsce, a reszta urzeczywistnia ideologiczne mrzonki związane z inżynierią nowego człowieka. Mamy również kryzys migracyjny, który lada moment stanie się ponownie potężnym problemem. Quo vadis Europo chciałoby się zapytać.

Unijne elity nie widzą tych problemów?

Mamy do czynienia albo z próbą infantylnego odsuwania od siebie niezałatwionych problemów, z którymi UE sobie nie radzi, albo z zasłoną dymną dla różnych interesów, jak Nord Stream 2, które widzimy, że są realizowane na scenie geopolitycznej. To interesy gospodarcze są tutaj ważniejsze niż bezpieczeństwo, co pokazuje sprawa Ukrainy. Dlatego oni zajmują się sprawami Polski, bo są bezradni wobec tych wszystkich problemów, które stanowią prawdziwy problem.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/255394/skandaliczne-slowa-europosla-juz-jeden-taki-polityk-byl.html

Radio Maryja

W piątek specjalne życzenia i podziękowania kierowaliśmy do naszych babć. Dziś w centrum stają dziadkowie. Zapytaliśmy najmłodszych, czego życzą swoim dziadkom z okazji ich święta.

– Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia – życzyła Marysia. – Dużo prezentów. (…) Żeby wychodził na dwór, bo teraz już rzadziej wychodzi – mówił jeden zapytanych chłopców. – Żeby jeszcze dużo żył. (…) Żeby nie miał żadnych problemów z sercem – życzyła Klara.

My ze swojej strony życzymy wszystkim dziadkom, aby ich święto trwało przez cały rok. Bo przecież babcia i dziadek to najbliższe dla dzieci, zaraz po rodzicach, osoby w rodzinie. To od nich tak naprawdę wszystko się zaczęło. – Nasze życie, wiara, więź w rodzinie. To oni często kładą szczególny nacisk na dbałość o kontakty rodzinne, są dla swoich dzieci pogotowiem ratunkowym, a nieraz słyszy się, że dziadkowie to skarb na wagę złota – powiedziała Celina Sanik, psycholog.

Skarb, o który należy jak najlepiej zadbać. To wyzwanie zarówno dla rodzin, jak i dla państwa. Polityka senioralna w ostatnich latach rozkwitła – przyznał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. – Wydaje mi się, że po raz pierwszy od 1945 roku podjęto jakiś wysiłek... Nie, żeby pokazać ludziom mrzonki, że dochodzimy do komunizmu albo będzie więcej Europy w Europie, tylko po prostu, żeby dać im trzynastą czy czternastą emeryturę, dać im zestaw darmowych lekarstw, zestaw pomocy przy opłatach. To rzeczy, które w polityce poprzednich ekip rządzących praktycznie nie istniały – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Do wsparcia finansowego realizowanego przez rząd w postaci dodatkowych świadczeń czy systematycznej waloryzacji rent i emerytur, dochodzą inne liczne programy aktywizujące seniorów, które cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Tekst i zdjęcia za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/dzien-dziadka

Czas negatywnie zweryfikował decyzję prezydenta o zawetowaniu reformy sądownictwa – przekonuje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Czas negatywnie zweryfikował decyzję prezydenta o zawetowaniu reformy sądownictwa. Rozumiem jego intencje – wolę kompromisu z tą częścią środowiska sędziowskiego, która uważa się za nadzwyczajną kastę. Ale ta grupa nie jest skłonna do żadnych kompromisów – ocenia Zbigniew Ziobro w rozmowie z "Gazetą Polską". Minister wskazuje, że „nadzwyczajna kasta” sędziów obecnie podważa prerogatywy prezydenta Dudy i odmawia prawa do orzekania sędziom, których powołał. Jego zdaniem część sędziów wprost "kpi sobie" z prezydenta i polskiego państwa. – Anarchizuje w ten sposób wymiar sprawiedliwości – dodaje.

Potrzeba reform

Zdaniem Zbigniewa Ziobry jest tylko jedno wyjście z obecnego impasu – powrót do założeń, które legły u podstaw zawetowanej reformy. – Jej intencją była kompleksowa naprawa wymiaru sprawiedliwości – usprawnienie sądownictwa, jego demokratyzacja, przywrócenie Polakom – podkreśla. Minister sprawiedliwości podkreśla ponadto, że potrzebne jest prawo, które uniemożliwi paraliżowanie sądów przez "polityków przebranych w sędziowskie togi". – Niech sobie dalej pokrzykują na partyjnych wiecach, ale niech zdejmą togi i pożegnają się z sędziowską służbą, która wymaga bezstronności – podkreśla. Jego zdaniem głównym źródłem anarchii jest Sąd Najwyższy. Jego reforma konieczna, aby weszły w życie kolejne rozwiązania – podkreśla minister. Zbigniew Ziobro dodał, że projekt ustawy o SN został przekazany do konsultacji prezydentowi. – Czekam na odpowiedź – wskazuje.

Głośne weta prezydenta

W lipcu 2017 roku prezydent Andrzej Duda zdecydował o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym oraz o KRS. – Nie zgadzam się jako prezydent, żeby sędziowie byli wybierany zwykłą większością przez Sejm. Jestem zwolennikiem mądrej reformy, która zwiększy poczucie sprawiedliwości. Ta reforma, w tej postaci nie zwiększy poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości – mówił wówczas Andrzej Duda. Decyzja prezydenta była chłodno przyjęta przez jego środowisko polityczne. Po ogłoszeniu przez prezydenta Andrzeja Dudę zamiaru zawetowania słynnych ustaw, prezes PiS Jarosław Kaczyński ograniczył się jedynie do krótkiego: "bez komentarza", natomiast marszałek Sejmu Marek Kuchciński i premier Beata Szydło w ogóle jej nie skomentowali. Jedynie wicepremier Mateusz Morawiecki przyznał, że jest zaskoczony i rozczarowany decyzją prezydenta Andrzeja Dudy.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/253021/ziobro-uderza-w-prezydenta-chodzi-o-reforme-sadownictwa.html

Projekt ustawy o wolności słowa w internecie przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowy do przyjęcia przez rząd - przekazał w niedzielę wiceszef MS Michał Woś. Przekonywał, że projekt jest ważny i jak najszybciej powinien zostać skierowany do parlamentu.

W niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia Michał Woś poinformował, że projekt ustawy o wolności słowa w internecie przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowy do przyjęcia przez rząd, a następnie do skierowania do parlamentu jako projekt rządowy. Projekt został wysłany do Kancelarii Premiera, ale bardzo długo nie był mu nadawany właściwy bieg, później został skierowany do konsultacji międzyresortowej — powiedział wiceszef MS. Projekt jest na końcowym etapie rządowym. Ministerstwo Sprawiedliwości, minister Ziobro, minister Kaleta, ja też osobiście uważamy, że jak najszybciej powinien on stać się projektem rządowym i zostać skierowany do parlamentu, po to, żeby stał się obowiązującym prawem — podkreślił Michał Woś. Zastrzegł przy tym, że dalsze decyzje ws. projektu nie należą wyłącznie do Ministerstwa Sprawiedliwości i wskazał, że to Kancelaria Premiera decyduje o porządku obrad Rady Ministrów. Michał Woś przypomniał w tym kontekście o usunięcia profilu Konfederacji z Facebooka. Ta ustawa jest bardzo ważna z perspektywy ochrony wolności słowa i z perspektywy ochrony użytkowników portali społecznościowych — podkreślił wiceszef MS.

Usunięcie strony Konfederacji przez Facebook

Facebook usunął stronę Konfederacji, z powodu powtarzających się naruszeń zasad dotyczących mowy nienawiści poprzez publikowanie „treści bezpośrednio atakujących inne osoby na podstawie tzw. cech chronionych, takich jak narodowość czy orientacja seksualna” oraz zasad dotyczących dezinformacji na temat COVID-19. Opracowany w resorcie sprawiedliwości projekt ustawy dotyczącej ochrony wolności słowa w internecie został przedstawiony przed rokiem; w ostatnich miesiącach trwały konsultacje nad nim. Jego główne założenia to m.in.: powołanie Rady Wolności Słowa złożonej z pięciu członków wybieranych przez Sejm oraz możliwość wniesienia reklamacji od decyzji serwisów społecznościowych o blokowaniu treści. Wiceszef MS Sebastian Kaleta informował, że RWS miałaby zostać umiejscowiona w strukturach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zapowiedział ponadto wprowadzenie tzw. podmiotów sygnalizacyjnych. Chodzi – jak tłumaczył – o to, żeby urzędy mogły certyfikować organizacje, samorządy, instytucje, które mają szczególną wiedzę i znaczenie w poszczególnych dziedzinach życia. I te podmioty będą mogły zgłaszać Radzie ewentualne naruszenia dot. publikacji w mediach społecznościowych.

Wiceszef MS: Twarzą Polskiego Ładu jest premier Mateusz Morawiecki

Twarzą Polskiego Ładu jest premier Mateusz Morawiecki; jako Solidarna Polska z zaskoczeniem przyjęliśmy zamieszanie z początku roku związane z zaliczkami; zaplecze premiera mówiło, że wdrożenie pakietu reform podatkowych jest pieczołowicie przygotowane - powiedział wiceszef MS Michał Woś. W wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia wiceminister sprawiedliwości został zapytany o odpowiedzialność za Polski Ład. Michał Woś podkreślił, że zaplecze eksperckie premiera przedstawiło Polski Ład jako „pieczołowicie” przygotowany program, w wyniku którego zyska (albo będzie on dla nich neutralny) 18 mln Polaków. Jako Solidarna Polska z zaskoczeniem przyjęliśmy to zamieszanie z początku roku związane z zaliczkami. Oczywistym jest, że twarzą Polskiego Ładu jest pan premier Mateusz Morawiecki, jego zaplecze mówiło, że wdrożenie pakietu reform podatkowych jest pieczołowicie przygotowane. Dlatego odnotowaliśmy to z zaskoczeniem — powiedział Michał Woś. Zaznaczył przy tym, że nie myli się ten, kto nic nie robi.

Zapytany, jak wyglądają relacje Solidarnej Polski z Kancelarią Premiera, Michał Woś oświadczył, że zarówno zaplecze Zbigniewa Ziobry, jak i Mateusza Morawieckiego, są profesjonalistami. Realizujemy to, co obiecaliśmy Polakom w ramach programu wyborczego Zjednoczonej Prawicy, bo wszyscy mamy świadomość, że jeśli nie będzie rządziła Zjednoczona Prawica, to będą rządziły siły, które wprost nie będą przejmowały się działaniami Unii Europejskiej, czy zakusami na polską niepodległość i suwerenność — podkreślił. To nie jest gra o jakieś cząstkowe ambicje, czy szorstkie przyjaźnie, tylko tu jest realne działanie na rzecz i korzyść interesu Rzeczypospolitej — powiedział Michał Woś. Zapewnił, że Zjednoczona Prawica działa dla Polski i w jej interesie, zaś alternatywą dla rządów ZP są rządy, które „niepodległość Polski będą miały za nic” i będą oddawały UE jej suwerenność. Wiceminister sprawiedliwości podkreślił, że Solidarna Polska jest koalicjantem PiS, który zachowuje lojalność w zakresie programu i tego, „na co się umawiano”. Jednocześnie mamy odrębne zdania. Przestrzegaliśmy przed mechanizmem warunkowości, ale zapadły inne decyzje i została wyrażona przez Polskę zgoda. Przestrzegaliśmy przed fatalną polityką klimatyczną, dzisiaj widzimy, co się dzieje — wyliczył Michał Woś. To nie jest mówienie: „a nie mówiliśmy?”, tylko to jest pokazywanie, że prognozy, które stawiamy, sprawdzają się szybciej, niż nam się wydaje, czasami wbrew temu, co mówi zaplecze eksperckie pana premiera — zaznaczył. Wskazywał, że nieporozumienia, które się zdarzają w Zjednoczonej Prawicy, nie dotyczą spraw personalnych, tylko programowych. To są sprawy programowe, o to, jak rozumiemy interes Polski, co jest najbardziej właściwe dla Polski. A zawsze liderem, fundamentem, osobą spajającą Zjednoczoną Prawicę jest i będzie pan prezes Jarosław Kaczyński — powiedział Michał Woś.

Wejście w życie Polskiego Ładu

1 stycznia weszła w życie podatkowa część Polskiego Ładu. Jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza program w podatkach, jest podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł oraz progu dochodowego do 120 tys. zł. Jednocześnie znikła ulga umożliwiająca odliczanie od podatku części (7,75 proc.) składki zdrowotnej, wynoszącej 9 proc. Ma to zrekompensować tzw. ulga dla klasy średniej, czyli osób zarabiających miesięcznie od 5 tys. 701 zł do 11 tys. 141 zł. Na początku stycznia media informowały jednak o grupach zawodowych i społecznych, które po 1 stycznia otrzymały wyraźnie niższe wypłaty (m.in. niektórzy nauczyciele, funkcjonariusze służb mundurowych, emeryci). Przedstawiciele rządu zapowiedzieli zmiany, które mają - według nich - naprawić skutki wejścia w życie Polskiego Ładu. Minister finansów podpisał m.in. rozporządzenie zmieniające technikę poboru zaliczek na podatek dochodowy. Według resortu finansów, dzięki tym przepisom osoby, które otrzymały mniejszą pensję w styczniu, dostaną jak najszybciej wyrównanie wypłaty pensji. Chodzi - jak wskazano - m.in. o nauczycieli i służby mundurowe. Zaznaczono, że rozporządzenie wprowadza też rozwiązanie, które spowoduje, że nauczyciele akademiccy, których obowiązują inne zasady naliczania kosztów uzyskania przychodów, a zarabiający do 12 800 zł brutto, również otrzymają zwrot nadpłaconych zaliczek.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/581939-wos-projekt-ws-wolnosci-slowa-jest-gotowy-do-przyjecia

To jest najlepszy czas, aby przyspieszyć prace nad projektem przepisów o wolności słowa w internecie i jak najszybciej skierować go do Sejmu - powiedział w piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W środę usunięty został przez administratora z Facebooka profil Konfederacji.

Jest rzeczą absolutnie niebywałą i nieakceptowalną, żeby w polskim państwie ktoś, prywatny właściciel medium, w tym wypadku społecznościowego, mógł tak głęboko ingerować i naruszać sferę wolności debaty politycznej i wpływać na przyszły wynik wyborów — mówił Zbigniew Ziobro. Jak dodał „nie ulega wątpliwości, że wypracowana przez długie lata relacja między danym środowiskiem politycznym, a jego odbiorcami, poprzez tego typu ingerencje napotyka bardzo poważne przeszkody i w konsekwencji rokuje na możliwości sprawnej komunikacji z wyborcami”. Zbigniew Ziobro podkreślił, że „o demokracji możemy mówić wtedy i tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z gwarancją wolności słowa i debaty”. To są te wartości w samym centrum demokracji i te wartości takimi decyzjami wielkich korporacji internetowych i mediów społecznościowych jawnie zagrożone i naruszane — powiedział.

Dlatego - zdaniem ministra - wskazuje to na potrzebę przepisów, które „zabezpieczałyby polskich obywateli i działające w Polsce środowiska polityczne przez tego rodzaju zewnętrzną, nieuprawniona i bezprawną w rozumieniu polskiej konstytucji, ingerencją prywatnych podmiotów”. To wydarzenie pokazuje zasadność naszej inicjatywy stworzenia specjalnej regulacji prawnej, która ograniczałaby co najmniej tego rodzaju praktyki. (…) Jeśli tak się nie stanie, będziemy obserwować kolejne, podobne wydarzenia ze strony tego lub innych mediów społecznościowych, które mogą ingerować na przykład w przededniu wyborów — powiedział minister sprawiedliwości. Przypomniał, że rok temu powstał w resorcie taki projekt ustawy i „to jest najlepszy czas, aby prace przyspieszyć i jak najszybciej skierować ten projekt do Sejmu”.

Opracowany w resorcie sprawiedliwości projekt ustawy dotyczącej ochrony wolności słowa w internecie został przedstawiony przed rokiem i skierowany do KPRM z wnioskiem o wpisanie do wykazu prac legislacyjnych. W ostatnich miesiącach trwały konsultacje tego projektu. Jak przed rokiem informowano główne założenia propozycji, to m.in.: powołanie Rady Wolności Słowa złożonej z pięciu członków wybieranych przez Sejm oraz możliwość wniesienia reklamacji od decyzji serwisów społecznościowych o blokowaniu treści.

Zgodnie z cytowanym w środę w mediach oświadczeniem biura prasowego portalu społecznościowego, strona Konfederacji została usunięta z powodu powtarzających się naruszeń zasad Facebooka dotyczących mowy nienawiści poprzez publikowanie „treści bezpośrednio atakujących inne osoby na podstawie tzw. cech chronionych, takich jak narodowość czy orientacja seksualna” oraz zasad dotyczących dezinformacji na temat COVID-19, „a w szczególności fałszywych twierdzeń o tym, że maski nie ograniczają rozprzestrzeniania się choroby, że śmiertelność COVID-19 jest taka sama lub niższa niż grypy, a także że szczepionki na COVID-19 nie zapewniają żadnej odporności i są nieefektywne”. Poseł Konfederacji Krzysztof Bosak ocenił, że usunięcie przez Facebook profilu formacji to „ingerencja w polską demokrację nie na rzecz prawdy, tylko na rzecz zawężenia swobody debaty i wyboru politycznego”.

Propozycje z konsultacji

Projekt tzw. ustawy wolnościowej jest gotowy, uwzględniono część propozycji z konsultacji; Rada Wolności Słowa, która będzie rozpoznawać reklamacje od decyzji wielkich serwisów będzie umiejscowiona w strukturach KRRiT – powiedział w piątek wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Sebastian Kaleta powiedział na konferencji prasowej, że rok temu zaprezentowany został projekt tzw. ustawy wolnościowej, która – jak mówił – ma za zadanie chronić Polaków przed „ingerencją wielkich korporacji w możliwość korzystania z wolności słowa w Polsce”. Wyjaśnił, że 9 miesięcy trwało oczekiwanie na możliwość przeprowadzenia konsultacji.

Pod koniec września projekt został wysłany do konsultacji i w ciągu ostatnich 3 miesięcy był konsultowany, wpłynęło do Ministerstwa (Sprawiedliwości) kilkaset uwag — zaznaczył Sebastian Kaleta. Projekt ustawy uwzględniający cześć z propozycji, które zostały przekazane w konsultacjach jest gotowy i zostanie dzisiaj skierowany do dalszych prac Rady Ministrów — powiedział Sebastian Kaleta. Dodał, że projekt może być przyjęty bardzo szybko, jeśli taka będzie wola Rady Ministrów. I będziemy to oczywiście rekomendować i takie wnioski składać — zapowiedział Sebastian Kaleta.

Wiceminister sprawiedliwości mówił, że przygotowany projekt ustawy nie stoi w sprzeczności z rozwiązaniami, które w przyszłości być może staną się prawem unijnym. Sebastian Kaleta podkreślał, że znaczenie prawa użytkowników w Polsce do przywrócenia treści, jeśli została usunięta pod fałszywym oskarżeniem o naruszenie przez tą treść porządku prawnego. Mówił, że po konsultacjach wprowadzono do projektu kilka zmian. Podstawowa zmiana, która będzie przez nas proponowana polega na tym, że Rada Wolności Słowa, która jest głównym organem państwa, który będzie rozpoznawał reklamacje od decyzji wielkich serwisów będzie umiejscowiona w strukturach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — przekazał Sebastian Kaleta.

Druga istotna zmian to – jak mówił Sebastian Kaleta – rozszerzenie podmiotów, które będą pozwalały Radzie Wolności Słowa dokonywać rozstrzygnięć. Rada Wolności Słowa będzie korzystała z ekspertów, którzy będą rekomendowani przez takie organizacje jak Naczelna Izba Lekarska, samorządy zawodowe, również specjalistyczne urzędy, urzędy centralne — powiedział Sebastian Kaleta. Zapowiedział też, że dodatkową regulacją będzie wprowadzenie tzw. podmiotów sygnalizacyjnych. Chodzi o to – jak mówił – żeby urzędy mogły certyfikować organizacje, samorządy, instytucje, które mają szczególną wiedzę i znaczenie w poszczególnych dziedzinach życia. I te podmioty będą mogły zgłaszać Radzie ewentualne naruszenia dot. publikacji w mediach społecznościowych.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/580849-ms-reaguje-na-dzialania-facebooka-ws-konfederacji

Więcej informacji o projekcie ustawy znajdą Państwo na:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/wolnosc-w-sieci

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro podkreślił podczas konferencji prasowej, że powołanie komisji śledczej ws. inwigilacji nie ma swojego uzasadnienia. Jak dodał, obowiązkiem państwa jest zapewnienie organom ścigania możliwości wypełniania ich obowiązków.

Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, oprogramowaniem Pegasus inwigilowany był senator KO Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zapytany na konferencji prasowej o komisje śledczą, która miałaby wyjaśnić te doniesienia.

Wniosek o powołanie komisji śledczej

Jeszcze przed świętami byłem pytany o to, czy polskie organy ścigania dysponują programami, które skutecznie pozwalają inwigilować osoby podejrzane o popełnienie przestępstw, które posługują się nową technologią. Odpowiedziałem, że tak, że polskie służby posiadają takie możliwości i kompromitacją polskiego państwa byłoby, gdyby takowych nie posiadało – wskazał szef resortu sprawiedliwości dodając, że gdyby takich programów nie było, „przestępcy mogliby podskakiwać wysoko z radości, że są całkowicie bezkarni”.

Demokratyczne państwa mają za zadanie pozyskiwać narzędzia skutecznie pozwalające docierać do informacji, kiedy nowinkami technologicznymi posługują się ci, którzy wykorzystują je w celach przestępczych – jeśli jest co do tego uzasadnione podejrzenie. Komisja śledcza miałaby swoje uzasadnienie, gdyby państwo polskie takich możliwości nie posiadało. Na tym polega manipulacja, że usiłuje się stworzyć wrażenie, że programy o których mówimy, niezależnie od ich nazw – Pegasus robi wrażenie, chociaż nie o nazwy chodzi, używane są nielegalnie – mówił Zbigniew Ziobro.

Jak zwrócił uwagę, tego typu legalne działania były dopuszczane w Polsce od dziesiątków lat, a nowe programy były stosowane wraz z rozwojem technologi – także w przypadku pojawienia się np. komunikatorów internetowych. Jeszcze raz podkreślę, że komisja śledcza byłaby uzasadniona, gdyby państwo polskie zaniechało swoich zadań, nie pozyskało programów pozwalających skutecznie realizować cele – to obowiązek służb specjalnych do przystukiwania danych, przy zachowaniu procedur. Jako prokurator generalny nie widzę powodów, by powoływać komisję śledczą – podkreślił minister sprawiedliwości.

Zgoda na inwigilację?

Zbigniew Ziobro dopytywany był też o to, czy wyraził zgodę na inwigilację. Jak wskazał, jako prokurator generalny nie uczestniczy w tych procedurach. Poszczególne czynności realizują organa mające do tego kompetencje, uprawnienia. Sam takiej procedury, o ile pamiętam, nie zatwierdzałem w żadnej sprawie. Gdybym nawet zatwierdzał, to media przez długi czas robiłyby seans wskazując, że dopuściłem się złamania prawa karnego, że popełniłem przestępstwo. Takie informacje są objęte klauzulami ściśle tajnymi. Takie jest polskie prawo. Ujawnienie tego rodzaju informacji, stanowiłoby przestępstwo — mówił minister.

Wszystkie sprawy, w których stosowano podsłuch – wszystko odbywało się zgodnie z prawem — podkreślił minister Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/580835-ziobro-nie-widze-powodow-by-powolywac-komisje-sledcza

Przywódcy większości państw mają problem i muszą zacząć wsłuchiwać się w głos obywateli, a nie ideologów – mówi europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Polska z zadowoleniem przyjmuje, że Komisja Europejska planuje uznać energię atomową oraz gaz za źródła nieszkodliwe dla środowiska. Słyszymy jednak, że Austria protestuje wobec takiego rozwiązania, a Niemcy mogą w ostatniej chwili powiedzieć ''nie''. Czy takie założenie może przetrwać w obliczu protestów?

Beata Kempa: W nowej taksonomii oparto się o dwa powyższe elementy, ponieważ według założeń Europa ma opierać się na gazie, który będzie poprzez Nord Stream2, płynąć przez Niemcy i oni będą na tym zarabiać. Atom może burzyć ten plan. W momencie, kiedy nam zabraknie tych nośników, to będą mogli na tym skorzystać, przesyłając gaz do nas. Przeforsowanie tego, że atom znajdzie się w taksonomii, burzy wymyślaną przez nich układankę. Dla nich jest to strzał w plecy, dlatego będą próbować to torpedować poprzez różne podmioty. Cały czas uważamy, że w tym przypadku piłka jest ciągle w grze.

Kto odpowiada za wzrost cen energii w Europie?

Największym winowajcą jest handel emisjami. To przez ten system zarzynane są europejskie gospodarki. Jest to system groźny dla Polski, dla naszych kopalni i elektrowni, dlatego, że nie przystosujemy naszej gospodarki do oczekiwanych wymogów w tak krótkim czasie. Za wysokie ceny emisji płacą nasze firmy oraz podatnicy. Jako Solidarna Polska od dawna o tym alarmowaliśmy. To nasze ugrupowanie było autorem uchwały, która została poparta przez PiS i obligowała i popierała polski rząd ws. reformy i zawieszenia działania systemu EU ETS.

Propozycja polskiego rządu nie została przyjęta. Ceny prądu rosną w całej Europie, natomiast polska opozycja winą za wzrosty w Polsce obarcza polski rząd. Jak pani na to odpowie?

Wysokie ceny dotykają wszystkich. Przywódcy większości państw mają problem i muszą zacząć wsłuchiwać się w głos obywateli, a nie ideologów. Wzrost cen ETS-ów wpływa na kondycję gospodarek i należy podjąć jak najszybsze działanie, żeby to zmienić. Weźmy również pod uwagę, kto tu podejmował decyzję i na co się zgodził.

O kim mowa?

O Donaldzie Tusku. To były premier mógł pomyśleć, żeby rozpocząć liczenie modernizacji od 1990 roku, a nie od 2005 roku. W ten sposób podarowaliśmy i zmarnowaliśmy czas i dużą pracę wykonywaną przez Polskę przez 15 lat w zakresie czystego powietrza. Dodatkowo musimy sobie prześledzić konstrukcję umów gazowych o których wielokrotnie mówił poseł Janusz Kowalski. Umowy były niekorzystne i zawierane na długie lata.

Opozycja odbija piłeczkę i pojawia się argument, że to premier Mateusz Morawiecki zgodził się na obniżenie liczby emisji w handlu.

My jako Solidarna Polska od 2011 roku alarmowaliśmy, że w tej materii będzie armagedon. Nie możemy być naiwni. Toczy się ogromna gra interesów potężnych graczy takich jak Niemcy i Francja. Niemcy walczą o wiatraki i gaz, a Francja o technologię jądrową. Zobaczmy co w tej chwili dzieje się z Turowem. To tylko namiastka tego prowadzi walka o interesy. Uruchamia się potężne narzędzia, które mają pomóc wygrać grę gospodarczą i mogą uderzyć w Polskę lub w Węgry. Trzeba pamiętać, że ten proces rozpoczął się za rządów Donalda Tuska, który dziś jest przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej. Pytam wprost, co zrobił Donald Tusk? Przecież ma wpływ na tych wszystkich ideologów. Jeśli tak bardzo troszczy się o Polaków, martwi podwyżkami, to niech odpowie, czy choć jedną rozmowę odbył w tej sprawie?

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/247813/wzrost-cen-energii-kempa-co-zrobil-donald-tusk.html