Przeskocz do treści

Zespół wPolityce.pl

„Dobrze, żebyście proszę państwa, uszanowali wybór Polaków i przestali udawać, że wiecie więcej o Polsce niż oni sami” - mówił w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Patryk Jaki wziął udział w debacie dotyczącej sprawozdania Parlamentu Europejskiego na temat praworządności w Polsce i połączenia budżetu unijnego ze stanem praworządności.

Bardzo dużo mówicie o szacunku do Polaków i europejskich wartości. Moim zdaniem jedną z najważniejszych rzeczy, jeżeli chodzi o europejskie wartości, jest szacunek do demokracji. Dobrze, żebyście proszę państwa, uszanowali wybór Polaków i przestali udawać, że wiecie więcej o Polsce niż oni sami — mówił Patryk Jaki.

Europoseł wskazywał, że w Parlamencie Europejskim funkcjonuje od dawna pewien mechanizm dotyczący dyskusji o praworządności w Polsce.

Widzę, że tradycyjnie w tej Izbie jest taki mechanizm: ktoś z opozycji podrzuca państwu jakąś bzdurę, państwo jej nie weryfikujecie i wpisujecie w sprawozdanie. Niczego nie sprawdzając i wychodzi to śmiesznie — wskazał.

Mogę podać wiele przykładów. Piszecie dzisiaj w tym sprawozdaniu w pkt 15, że trzeba przestrzegać wyroków Trybunału Konstytucyjnego i to jest najważniejsze, ale jednocześnie w pkt 21 tego sprawozdania sami sobie zaprzeczacie twierdząc, że absolutnie nie można przestrzegać ostatnich wyroków TK — mówił dalej.

Jaki wypomniał europosłom, że nie traktują Polski i Niemiec równo.

Wzywacie do tego, by mieć szacunek do orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, to bardzo dobrze oczywiście, ale dlaczego nie ma takiej samej miary, jeżeli chodzi o Niemcy. Macie orzeczenie z maja z Karlsruhe i co z tym robicie. Nie traktujecie równo polski i Niemiec — stwierdził.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/509240-mocne-wystapienie-jakiego-w-pe-uszanujcie-wybor-polakow

Radio Maryja

W rozmowie z TV Trwam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do wyniku wyborów. Zwrócił uwagę na konieczność podjęcia realnych działań w sferze mediów oraz kładzenia większego nacisku na wartości. Tu chodzi o Polskę – zaznaczył.

Zbigniew Ziobro, zapytany o zadowolenie z wyniku wyborczego prezydenta Andrzeja Dudy, powiedział, że powinien on przede wszystkim dać do myślenia politykom Zjednoczonej Prawicy. Przypomniał także sukcesy odniesione podczas prezydentury Andrzeja Dudy i rządów „Dobrej Zmiany”.

– Biorąc pod uwagę bardzo dobrą prezydenturę Andrzeja Dudy – świetne reprezentowanie Polski na zewnątrz, imponujące relacje z przywódcami wielu państw, w tym z liderami największych mocarstw na świecie, ten wynik daje do myślenia całemu obozowi „Dobrej Zmiany”. Nasz rząd zrealizował wielką zmianę, jeśli chodzi o politykę gospodarczą. Zrealizowaliśmy to, o czym Tusk mówił, że nigdy nie będzie zrealizowane i czego oni – czyli PO i Trzaskowski – nie zamierzali realizować. Realizowaliśmy to dlatego, że w sposób uczciwy zaczęliśmy zarządzać dobrem publicznym, chroniąc pieniądze przed przestępcami i aferzystami. Przy okazji poprzez tego rodzaju ukierunkowanie środków zwiększaliśmy popyt, wzrost gospodarczy. Polska jest przecież liderem wzrostu gospodarczego w Europie, nawet teraz, mimo pandemii – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Przedstawił także trudności, z jakimi borykał się Andrzej Duda podczas kampanii prezydenckiej. Największą z nich stanowiła przytłaczająca stronniczość mediów tzw. mainstreamu, które działały na korzyść jego kontrkandydata.

– Mamy bardzo dobrą prezydenturę, bez jakichś wpadek. Nie udały się liczne prowokacje wobec pana prezydenta Dudy. Bywały decyzje, które czasami nas różniły, ale jeśli popatrzymy w sposób globalny, na całą prezydenturę, to była bardzo dobra prezydentura dla Polski. Mimo to miał miejsce tak trudny bój do samego końca, tak ogromny wysiłek pana prezydenta i całego sztabu, by przekonywać Polaków. Dlaczego tak się stało? Sądzę, że odpowiedź jest prosta. Mamy ogromną nierównowagę w obszarze mediów, zwłaszcza mediów komercyjnych. Jak patrzę na internet, te wielkie portale niemal zamieniły się w sztaby wyborcze jednego z kandydatów, konkurenta prezydenta Andrzej Dudy – zwrócił uwagę prokurator generalny.

Opisał także sposób funkcjonowania tych mediów, zwłaszcza w czasie kampanii prezydenckiej.

– Skala manipulacji, skala przekłamań, skala pokazywania świata w krzywym zwierciadle była tak wielka, że niestety musiało to oddziaływać na niemałą część Polaków. Gdybym nie znał sprawy ułaskawienia, która była jednym z elementów prowokacji, (…) być może też byłbym zbulwersowany, że pan prezydent podjął tego rodzaju decyzję. Media, niestety, przedstawiały tę historię w całkowicie krzywym zwierciadle. To jest tylko przykład jednego z bardzo licznych wydarzeń medialnych, które zakłamywały tę kampanię i powodowały zamęt w umysłach wielu Polaków, którzy z racji różnych swoich zajęć nie mieli czasu dokładnie weryfikować informacji, a czasami ograniczają się do zdobywania informacji właśnie w tych mediach, które zamieniły się w ten – można powiedzieć – sztab wyborczy, sztab pana Trzaskowskiego – wyjaśnił minister.

Zaznaczył także, że należy wyciągnąć z obecnej sytuacji należyte wnioski. Jednocześnie przestrzegał przed możliwymi konsekwencjami zaniedbań w tej sferze.

– Wobec tej ogromnej dysproporcji, wobec tego niezwykle agresywnego zachowania środowiska pana Rafała Trzaskowskiego, uważam, że ten wynik daje nadzieję na przyszłość, daje nam nadzieję na kontynuację dobrych zmian w Polsce, ale też zobowiązuje do wyciągnięcia wniosków na temat sytuacji w mediach. Jeśli nie wyciągniemy tych wniosków, jeśli nie przełożymy ich na określone decyzje, które powinny zmierzać do wyrównania, do balansu w obszarze mediów, to za 3 lata czy za 5 lat możemy się obudzić w innej Polsce – podkreślił prezes Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro szczególną uwagę poświęcił wartościom, jakimi kieruje się polska prawica. Jak zaznaczył, powinny być one obecne w życiu politycznym nawet bardziej niż obecnie.

– To, co nas zobowiązuje jako Solidarną Polskę, to skłonienie naszych koalicjantów, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, do przykładania większej uwagi do agendy wartości. Chcielibyśmy, aby sfera wartości, ta sfera, która kryje się za biało-czerwonymi barwami (…) była znacznie bardziej obecna w kolejnych latach naszych rządów niż miało to miejsce do tej pory. Musimy chronić polską rodzinę, musimy chronić polskie dzieci przed deprawacją, przed manipulacją, przed tym wszystkim, co niesie niebezpieczeństwo tych złych cywilizacyjnych elementów, które są nam narzucane przez opanowany przez lewicę liberalną świat Zachodu – zaznaczył minister sprawiedliwości.

Powiedział także, jakie działania powinien podjąć rząd Zjednoczonej Prawicy, aby uratować Polskę przed zepsuciem.

Stoi przed nami ogromne wyzwanie. Jeśli my tego teraz nie zrobimy, jeśli nie zajmiemy się edukacją, jeśli nie zajmiemy się sferą nauczania na uniwersytetach, jeśli nie zajmiemy się obszarem mediów, to przegramy bitwę o polskie dusze. I wtedy, kiedy przyjdzie nam słuchać wyników kolejnych wyborów prezydenckich, ten entuzjazm, który dzisiaj był słyszany może zamienić się w smutek i łzy. Tu chodzi o Polskę. Mam, nadzieję, że ten wynik niewielkiej przewagi nad kandydatem Platformy Obywatelskiej, przy świetnym prezydencie, bardzo dobrej prezydenturze, dobrej kampanii, skłoni nas do zmiany akcentów kładzionych na pewne rzeczy i do zasadniczej dyskusji, zwłaszcza w obszarze mediów i sfery edukacji – tłumaczył Zbigniew Ziobro.

Zapytany, co sądzi o pomyśle Andrzeja Dudy, by wszyscy, którym zależy na Polsce podjęli ze sobą współpracę, minister ponownie odniósł się do sfery wartości. Zaznaczył, że potrzebne są realne działania w najbardziej fundamentalnych kwestiach.

– Jeżeli nie podejmiemy realnych działań, to z całą pewnością w Polsce nie będzie Budapesztu, tylko będzie raczej Dublin albo sytuacja, która wydarzyła się na Malcie. Musimy być aktywni i wierzyć w nasze przesłanie, wartości. Odwołując się do biblijnych słów trzeba być albo zimnym, albo gorącym, nie można być po środku. Jestem przekonany, że wyciągniemy wnioski z tego przesłania – skonkludował, nawiązując do moralnego kryzysu najbardziej katolickich krajów Europy Zachodniej.

Zbigniew Ziobro powiedział także, że dzięki reelekcji Andrzeja Dudy możliwa będzie kontynuacja reformy sądownictwa. Jak podkreślił, jest przekonany, że gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, doszłoby w tej sferze do politycznej wojny.

Tekst za: https://www.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-jesli-nie-podejmiemy-realnych-dzialan-bedziemy-miec-w-polsce-dublin-albo-sytuacje-ktora-jest-na-malcie

Radio Maryja

Trwa walka wyborcza o pozyskanie jak największego elektoratu. Prezydent Andrzej Duda kieruje propozycje do osób młodych. Rafał Trzaskowski próbuje nakłonić do głosu środowiska narodowe.

Trwa kampania wyborcza. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział Kartę Wolności w Sieci, zakładającą doprowadzenie światłowodu do każdego domu i sprzeciw wobec podatku od smartfonów. Prezydent nie zgadza się z przyjętą przez Parlament Europejski dyrektywą o prawie autorskim, zwaną ACTA2.

– Nigdy nie pozwolę na to, aby ktokolwiek cenzurował wypowiedzi w internecie, aby ktokolwiek przesiewał te wypowiedzi według nieustalonych kryteriów – deklarował Andrzej Duda.

To konsekwentny krok skierowany do osób młodych – ocenił socjolog Mariusz Sieraczkiewicz.

– Przypomnijmy że jak były pierwsze ACTA, które PO bardzo popierała, zresztą Tusk bardzo mocno to popierał, to już wtedy politycy PiS byli przeciwni – zwrócił uwagę Mariusz Sieraczkiewicz.

Kandydat PO Rafał Trzaskowski zdobył już poparcie Szymona Hołowni. Teraz próbuje przypodobać się Konfederacji i środowiskom narodowym.

– Ja pójdę na Marsz Niepodległości w momencie, kiedy będzie absolutna gwarancja, żeby będzie to marsz, który nie będzie wykorzystywany politycznie – zapewnił Rafał Trzaskowski.

Na te słowa odpowiedział prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

– Od początku powtarzam, że Marsz Niepodległości jest wydarzeniem dla wszystkich patriotów. Jak już Pan Trzaskowski będzie stawiał Polskę na pierwszym miejscu, a nie Niemcy to serdecznie zapraszam – napisał na Twitterze Robert Bąkiewicz.

Według sondażu IBRIS tylko 27 procent wyborców Krzysztofa Bosaka zamierza poprzeć Rafała Trzaskowskiego. 67 procent zagłosuje na Andrzeja Dudę. Stanowiska Konfederacji nie ma.

– Nasze oświadczenie rady liderów Konfederacji: nie udzielamy poparcia, nie przekazujemy głosów – przypomniał poseł Konfederacji Jakub Kulesza.

Oczko do Konfederacji puszcza prezydent Poznania z PO Jacek Jaśkowiak.

– To nie jest tak, że wszyscy wyborcy Konfederacji są faszystami i są z automatu agresywni wobec osób LGBT. To jest szuflada, do której ich wsadzono. Tymczasem jest wśród nich wielu mikroprzedsiębiorców, szukających w polityce kogoś, kto będzie lepiej reprezentował ich interesy – stwierdził Jacek Jaśkowiak.

To rząd PO-PSL brutalnie tłumił marsze niepodległości. W 2013 roku po podpaleniu budki przy ambasadzie Rosji marsz rozwiązała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z taśm nagranych w restauracji „Sowa i przyjaciele” wynika, że to ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zlecił podpalenie. Mówił o tym były szef CBA Paweł Wojtunik.

Porozumienie narodowców z Platformą będzie porzuceniem wartości.

– Raczej nie powinni zagłosować na kogoś, kto pozwala na parady, na których jest bezczeszczony wizerunek Matki Boskiej, bezczeszczona Msza Święta – zaznaczył Mariusz Sieraczkiewicz.

W kampanii prezydenckiej PO wykorzystuje decyzję prezydenta o ułaskawieniu pedofila. Żądamy ujawnienia szczegółów – mówił poseł PO Arkadiusz Myrcha.

– Dzisiaj Polacy zasługują, żeby ta sprawa ujrzała światło dzienne, żebyśmy my wszyscy mieli prawo do informacji, czym kierował się pan prezydent – akcentował Arkadiusz Myrcha.

Roztrząsaniem prywatnych spraw rodziny oburzony jest prezydent Andrzej Duda. Decyzja podparta była stanowiskiem wielu instytucji. Pozytywną opinię o wniosku rodziny wydały sądy.

– Mamy do czynienia przede wszystkim z osobą dorosłą, która sama o to wnioskowała, mamy do czynienia z badaniem zarówno psychologicznym, jak i badaniem sądowym, które zostało przeprowadzone. Mamy do czynienia z opinią kuratora, która tu została wystosowana – wskazał Andrzej Duda.

Ułaskawienie poparł również Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Mężczyzna odbył całą karę, a decyzja prezydenta dotyczy uchylenia zakazu zbliżania się.

– W związku z tym, że ojciec tej kobiety, mąż, wyszedł z choroby alkoholowej, zresocjalizował się, wybaczyły mu. Pracował i utrzymywał teraz tę rodzinę – zwrócił uwagę Zbigniew Ziobro.

Decyzję prezydenta skrytykował dziennik „Fakt” opisując sprawę molestowania. Publikacją gazety z niemieckim kapitałem oburzeni są przedstawiciele polskich mediów oraz politycy Zjednoczonej Prawicy. O interwencję do ambasadora Niemiec zaapelował rzecznik sztabu prezydenta Adam Bielan.

– Żeby podjął w tej sprawie interwencję, ponieważ nie życzymy sobie tego rodzaju zagranicznych interwencji w proces wyborczy – zaznaczył Adam Bielan.

Potrzebna jest repolonizacja mediów – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

– Niszczą polski interes narodowy, szerząc nienawiść do innych niejako w naszym imieniu, chociaż nie my piszemy te teksty, ale my je czytamy – wyjaśnił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Na przekonanie do siebie wyborców kandydaci mają jeszcze siedem dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/a-duda-zabiega-o-glosy-mlodych-r-trzaskowski-stara-sie-uzyskac-poparcie-srodowisk-narodowych

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda z wynikiem 43,5 proc. wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. W drugiej turze zmierzy się z kandydatem PO Rafałem Trzaskowski, na którego głos oddało 30,46 proc. wyborców. To oficjalne wyniki podane przez Państwową Komisję Wyborczą.

Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich. – Andrzej Sebastian Duda – 8 450 513 głosów, to jest 43,5 procent. Rafał Kazimierz Trzaskowski – 5 917 340 głosów, to jest 30,46 procent liczby głosów ważnych – poinformował przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak.

Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski zmierzą się w II turze wyborów. Trzeci wynik uzyskał Szymon Hołownia – 13,87 proc. Czwarty Krzysztof Bosak z Konfederacji otrzymał 6,78 proc. głosów. Kandydat PSL-u Władysław Kosiniak-Kamysz zakończył wybory z wynikiem 2,36 proc. Szósty Robert Biedroń z Lewicy uzyskał 2,22 proc. poparcia. Z wynikiem poniżej pół procent wybory zakończyło pięciu kandydatów. Stanisław Żółtek otrzymał 0,23 proc., Marek Jakubiak – 0,17 proc. Paweł Tanajno i Waldemar Witkowski uzyskali po 0,14 procent. Ostatni w stawce Mirosław Piotrowski otrzymał 0,11 procent.

W wyborach liczyły się dwa obozy – mówił politolog dr Aleksander Kozicki. – Z jednej strony nie mamy osób zogniskowanych wokół Krzysztofa Bosaka, z drugiej – wokół środowisk ekstremy obyczajowej. Mamy podział na osi PiS-PO – wskazał dr Aleksander Kozicki. Rekordowa okazała się frekwencja wyborcza. Zagłosowało 64,51 proc. wszystkich uprawnionych. – Ta frekwencja – nie licząc wyborów prezydenckich z roku 1995 – jest najwyższa i jest również najwyższą frekwencją w ostatnich latach, jeśli chodzi o wszystkie wybory – podkreślił Sylwester Marciniak.

Jeszcze większą frekwencję odnotowano za granicą – zauważył wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. – Frekwencja, tzn. liczba wyborców, którzy zapisali się do spisu wyborców, a następnie odesłali lub zagłosowali osobiście, wyniosła ogółem 86,67 proc. – poinformował Piotr Wawrzyk.

To bardzo dobra informacja – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Te 2/3 społeczeństwa, które bierze udział w wyborach, to jest naprawdę dobry prognostyk na przyszłość, bo to oznacza nasze zaangażowanie, to, że zaakceptowaliśmy demokrację – ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Wyniki wyborów planowano zaprezentować wczoraj wieczorem. Nie udało się, gdyż dwie komisje wyborcze w Manchesterze dopiero dziś przekazały protokoły wyborcze. Chcemy wyjaśnień od konsula – podkreśliła przewodnicząca Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak. – Cała Polska zdążyła, wszystkie inne obwody za granicą zdążyły, a te dwa… – mówiła Magdalena Pietrzak.

Pełną parą toczy się natomiast kampania wyborcza przed II turą. Kandydat PO Rafała Trzaskowski spotkał się z mieszkańcami Tczewa, Kościerzyny i Kartuz. – O to chodzi, żeby w tej chwili skoncentrować pełną energię na tym, by pójść 12 lipca do wyborów – akcentował Rafał Trzaskowski.

Prezydent Andrzej Duda odwiedził Trzcinicę i Jawornik Polski. Jestem otwarty na propozycje Polaków – zapewnił prezydent. – Można porozmawiać ze mną również o przyszłości, o kwestiach programowych – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydenta Andrzeja Dudę w kampanii wpiera premier Mateusz Morawiecki, który dziś odwiedził Lubelszczyznę. Do oddania głosu na prezydenta Dudę premier zachęcał mieszkańców Łęcznej, Łukowa, Bełżyc i Opola Lubelskiego. – Pan prezydent Andrzej Duda jest taką nadzieją, bo jest nadzieją i gwarantem dobrego rządzenia, rządzenia dla ludzi, dla wszystkich Polaków – zapewniał premier Mateusz Morawiecki. Na przekonanie innych wyborców obaj kandydaci mają jeszcze dziesięć dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/pkw-podala-oficjalne-wyniki-i-tury-wyborow-prezydenckich-a-duda-i-r-trzaskowski-kontynuuja-kampanie

Radio Maryja

Wybory prezydenckie już za 6 dni. Tymczasem sondaże wskazują, że frekwencja w tegorocznych wyborach może być podobna do tych sprzed pięciu lat. To ponad 55 procent. Eksperci zwracają uwagę, że o tym, kto zostanie prezydentem, rozstrzygnie mobilizacja zwolenników poszczególnych kandydatów.

Według sondaży, na wybory prezydenckie w I turze wybrałoby się 56 proc. uprawnionych do głosowania. Z kolei 34,5 proc. nie chce głosować w wyborach. Jest też spora część wciąż niezdecydowanych. W tym roku frekwencja w wyborach prezydenckich może być porównywalna do tej sprzed 5 lat. Wtedy głosowało 55,3 proc osób uprawnionych. Może też być jednak nieco większa niż 10 lat temu, kiedy to do urn przybyło poniżej 53 proc. uprawnionych.

W tegorocznych wyborach bardziej zmotywowany wydaje się być elektorat obecnie urzędującego prezydenta – podkreśla socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Dlatego też druga strona robi wszystko, żeby podniecić swój własny elektorat, który wiedząc, że przegra, nie bardzo się do tych wyborów wybiera – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Dlatego też na YouTube pojawiła się seria spotów zachęcająca w przewrotny sposób do udziału w wyborach prezydenckich przeciwników obecnego prezydenta. Pokazani są w nich rzekomi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, jednak po wsłuchaniu się w ich wypowiedzi, wybija się retoryka, którą od lat stosuje część opozycji. Film nawiązuje do takich spotów sprzed lat, jak „Zabierz babci dowód” oraz reklama „Oni pójdą na wybory, a Ty?” z 2011 r., która była sfinansowana ze środków Platformy Obywatelskiej.

– To są filmiki, które są niezwykle stereotypowe i takie łopatologiczne przekonywanie kogoś do czegokolwiek odnosi często skutek przeciwny. Odpowiednio dobrani aktorzy, wręcz maski, wręcz karykatury, stereotypy to na nikim nie robi już dobrego wrażenia – zauważa socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

W wyborach prezydenckich należy wziąć udział. Ważna jest mobilizacja, bo to te wybory przesądzą, jak będzie wyglądała przyszłość Polski – podkreślają wyborcy. – Wezmę udział w wyborach, bo to jest moje prawo obywatelskie – mówi jedna z pań, która przystąpi do wyborów. – Wezmę udział w wyborach, żeby nam wszystkim Polakom było dobrze – zaznacza jeden z wyborców. – Chciałabym, żeby Polska była tą służbą ku cywilizacji miłości, jak głosił św. Jan Paweł II – podkreśla pani, deklarująca chęć uczestniczenia w głosowaniu. Pójdźmy do wyborów, uczyńmy to dla Rzeczypospolitej – apeluje także Akcja Katolicka w Polsce.

„Idziemy do tych wyborów, by opowiedzieć się za prawdą i za tym, by żyć w bezpiecznej, silnej gospodarczo, ale też Bożej Polsce. By wartości chrześcijańskie zachować, bo one są jedynie gwarancją tego, byśmy mogli rozwijać się we właściwym kierunku” – podkreśla Urszula Furtak, prezes Akcji Katolickiej w Polsce.

Wybory prezydenckie, oprócz formy tradycyjnej, czyli głosowania w lokalu, odbędą się także w formie korespondencyjnej. Zostaną przeprowadzone w dwóch gminach. Rekomendował to wcześniej minister zdrowia Łukasz Szumowski. – To są Marklowice i Baranów. Nie było innych danych, które wskazywałyby na to, żeby jakakolwiek inna gmina kwalifikowała się do wyłączenia standardowego głosowania i zalecenia stricte głosowania korespondencyjnego – informuje rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Poza tymi gminami, skorzystać z głosowania korespondencyjnego mogą osoby, które przebywają na kwarantannie bądź podlegają izolacji ze względu na koronawirusa. Na tę chwilę 170 tys. wyborców zgłosiło się, by skorzystać z głosowania w formie korespondencyjnej – mówi rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski. – Różnie to się układa w różnych miastach. Dla przykładu, w Krakowie taką chęć wyraziło ok. 4 tysięcy, we Wrocławiu również ok. 4 tys., w Łodzi to ok. 3 tys., natomiast w Warszawie najwięcej, bo ponad 13 tysięcy osób uprawnionych do głosowania – informuje rzecznik PKW Tomasz Grzelewski.

Liczba ta jednak może się zmienić. Osoby, które w dniu głosowania będą przebywały na kwarantannie, czas na złożenie wniosku o głosowanie korespondencyjne mają do wtorku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/trwa-mobilizacja-elektoratow-do-udzialu-w-wyborach-prezydenckich

Za: https://twitter.com/AndrzejDuda

(Od Redakcji): Zapraszamy Państwa jeszcze do obejrzenia "telewizyjnego fotoreportażu" - 24 zdjęć autorstwa p. Kazimierza Bartla, który uzupełnia ósemka fotografii nadesłanych 😉 https://photos.app.goo.gl/JTpbjGJ9FoCsNiD47

Janusz Kawecki

28 czerwca odbędą się bardzo ważne wybory! Przed laty zdecydowaliśmy się na przywrócenie w Polsce normalności i budowanie naszego życia społecznego na trwałych fundamentach określonych przez takie wartości jak: prawda, godność, odpowiedzialność, sprawiedliwość...

Od tamtego czasu drogą prób i błędów szukaliśmy tych, którzy podołają zadaniu przeprowadzenia nas do normalności. Proces ten trwa już dość długo. Trzeba przyznać, że sami nie jesteśmy bez winy. Za niska frekwencja przy urnie wyborczej, zbyt częste, bezkrytyczne ufanie różnym przedwyborczym obietnicom bez pokrycia oraz oddawanie swego głosu na kandydatów bez doświadczenia w pokonywaniu trudnych zadań – to ważne, chociaż nie jedyne błędy popełniane w minionym czasie. Aż nadszedł rok 2015. Otrzymaliśmy szansę na doprowadzenie Polski do normalności. Najpierw decyzją większości wybraliśmy Andrzeja Dudę na urząd Prezydenta RP, a potem wybraliśmy Sejm i Senat. Powstały sprzyjające warunki prawne do wprowadzania Kraju w oczekiwany stan normalnej uczciwości wobec obywateli.

Po wyborach wielu z nas systematycznie sprawdzało, czy i jak realizowane są zobowiązania przedwyborcze Prezydenta, rządu, większości parlamentarnej. Kierujący państwem zapewne czuli „oddech wyborcy na swoich plecach”. To mobilizowało dodatkowo do aktywności w realizowaniu zadań wobec Polski i Polaków. Nie da się zaprzeczyć, że kolejne pozytywne efekty zrealizowanych zobowiązań stawały się coraz wyraźniej widoczne i odczuwalne. I to pomimo uruchomionej machiny kłamstwa i totalnej agresji ze strony opozycji wspieranej często przez tę część instytucji zagranicznych, które nie są przychylne rozwojowi Polski. Coraz bardziej przekonywaliśmy się, że tym razem wybór większości prowadził ku oczekiwanym rezultatom. Zapewne tym uśpieni wyborcy i wybierani w niedawnych wyborach parlamentarnych wykazali mniejszą aktywność. Zapomnieli, że to wszystko, co zostało dane w wyniku wyborów w 2015 roku, nie jest dane na wieczność. Wybrani zaś zapomnieli, że nie wystarczy legitymować się rezultatami dobrych i skutecznych działań. Trzeba również wskazywać nowe wyzwania. Rezultat tego chwilowego uśpienia można było zauważyć bezpośrednio po wyborach w 2019 roku.

Chociaż skład nowego Sejmu oraz niezakończona jeszcze kadencja Prezydenta umożliwiały dalsze skuteczne działanie rządu w podążaniu drogą naprawy Rzeczypospolitej, to jednak Senat stał się organem hamującym kolejne etapy przywracania normalności państwa. Dodatkowo w tym samym czasie pojawiła się epidemia koronawirusa, przez co zadanie rządzących stawało się jeszcze trudniejsze. Pomimo tych strukturalnych przeszkód wewnętrznych (totalna opozycja) i zewnętrznych („zagranica” i wirus) każdy, obiektywnie analizując sytuację, musi stwierdzić, że Polska skutecznie pokonuje kolejne przeszkody i rozwija się ku pożytkowi obywateli. Obserwacja pracy Senatu (przede wszystkim Marszałka i większości, chociaż nieznacznej, ale zjednoczonej w totalnym sprzeciwie) podczas kilku ostatnich miesięcy powinna nam uzmysłowić do jakże niebezpiecznej sytuacji może dojść, gdybyśmy przespali również wybory prezydenckie.

Konstytucyjne możliwości prezydenta w utrudnianiu, a nawet uniemożliwianiu działań rządu i Sejmu w kierunku kolejnych etapów przywracania normalności (szczególnie podczas i po epidemii koronawirusa) zostałyby zwielokrotnione. Jednym z takich ważnych narzędzi prezydenckich, które może być stosowane w blokowaniu dobrych inicjatyw rządu i Sejmu, jest weto wobec kolejnych ustaw uchwalanych przez Sejm. Już zapowiedzi kilku kandydatów w obecnych wyborach świadczą dobitnie, iż mogą oni nawet swym działaniem wywołać chaos państwa. Odpowiedzią bowiem na weto prezydenta wobec uchwalonej ustawy jest jego odrzucenie przez Sejm kwalifikowaną większością. A tej rządzący w Sejmie nie mają. O tym, że są to realne przewidywania, świadczą zachowane zapewne w naszej pamięci deklaracje kandydatów na prezydenta reprezentujących partie i grupy totalnie sprzeciwiających się naprawie Polski. Twierdzili, że „prawa weta będą używać regularnie przez cały czas kadencji obecnego Sejmu” i „będą wypalać żelazem”, co dotychczas zrealizowano i co przynosi pozytywne rezultaty.

Musimy to wszystko widzieć i wiedzieć, że nasz głos oddany w wyborach jest bardzo potrzebny i że powinniśmy go oddać na kandydata sprawdzonego, który w czasie mijających pięciu lat pierwszej kadencji udowodnił czynami skuteczność swego działania, a urząd, który sprawuje, traktuje jako służbę Polsce i Polakom. Jego postawa moralna i wartości, które wyznaje, oraz takie cechy jak: uczciwość, wierność ideałom, patriotyzm, skuteczne stanie na straży Konstytucji, zostały udowodnione. Taki Prezydent jest potrzebny Polsce na kolejne lata.

Wybierając Andrzeja Dudę, możemy być także pewni, że zrealizuje również zobowiązania ujęte w podpisanej niedawno Karcie Rodziny oraz będzie jeszcze pełniej i skuteczniej dbał o rodziny w Polsce, o Polaków, o ich warunki życia i bezpieczeństwo.

Kiedy podejmowałem decyzje o podzieleniu się z Rodakami moimi przemyśleniami na temat „jak głosować”, przypomniałem czas pielgrzymki św. Jana Pawła Wielkiego do naszej Ojczyzny. Nasz wielki Rodak, przekazując nauczanie społeczne Kościoła, nie wahał się również oceniać naszą skuteczność w przywracaniu normalności w Ojczyźnie. W 1991 roku w Masłowie usłyszeliśmy: „To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie wy wszyscy, którzy lekkomyślnie do tych spraw podchodzicie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć. Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Trzeba intensywnie odbudowywać. Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!”. Jakże te słowa są aktualne i potrzebne właśnie dzisiaj. Przyjmijcie je i zważcie,

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 19 czerwca 2020 roku

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość żąda ujawnienia pełnych zarobków prezesów warszawskich spółek miejskich. Okazuje się, że zarabiają oni ogromne pieniądze. Dla przykładu szefowa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w 2018 roku zarobiła 382 tysiące złotych brutto. We wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział projekt ustawy skromnościowej. Domaga się, aby rząd ujawnił zarobki w spółkach Skarbu Państwa. Jednocześnie twierdzi, że rząd marnuje środki na przekop Mierzei Wiślanej i budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Po to, aby tak naprawdę dać pracę koleżankom i kolegom – mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

To potrzebne inwestycje, które w przyszłości zaprocentują – zauważył rzecznik rządu Piotr Müller. – To nie jest tak, że miejsca pracy są tylko przy tych inwestycjach, ale przede wszystkim powstają dzięki tym inwestycjom, wokół tych dużych inwestycji – mówił Piotr Müller.

Na zarzut prezydenta Warszawy odpowiedziało Prawo i Sprawiedliwość. Jak mówił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta warszawski ratusz hojnie opłaca swoich pracowników. – Niektórzy zarabiają po 400 tys. zł rocznie, dorabiają w spółkach miejskich. Do tych spółek często trafiają politycy Platformy Obywatelskiej, np. jeden z radnych dzielnicowych jako zarządca miejskiego basenu zarobił w 2018 roku 250 tys. zł – wskazał Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

Prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk zarobił w 2018 roku 362 tysiące złotych brutto. 382 tysiące złotych brutto wpłynęło na konto prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Renaty Tomusiak. Dodatkowe 51 tysięcy złotych brutto zarobiła w Radzie Nadzorczej Szpitala Praskiego. PiS zaapelowało do Rafała Trzaskowskiego o ujawnienie pełnych zarobków i nagród w spółkach miejskich.

– Ministrowie rządu najjaśniejszej Rzeczypospolitej zarabiają o wiele mniej, niż dyrektorzy ratusza warszawskiego – mówił premier Mateusz Morawiecki. Średni miesięczny zarobek 133 dyrektorów i zastępców w warszawskim ratuszu to 16 tys. złotych. Wiceprezydent stolicy Michał Olszewski zapewnił, że zarobki są jawne, ale o swoim wynagrodzeniu za ubiegły rok mówić nie chce. – Mniej niż w roku 2018, ale kwoty pani nie podam, bo nie pamiętam. […] Na pewno zarobiłem mniej zarządzając tak dużym budżetem niż poseł PiS, który zarządza pustym polem pod Baranowem – akcentował Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Zgodnie z oświadczeniem majątkowym w 2018 roku Michał Olszewski zarobił 316 tysięcy złotych z tytułu funkcji wiceprezydenta Warszawy i członka rady nadzorczej TBS Warszawa Południe.

Rafał Trzaskowski nie zareagował na apel PiS. Partia rządząca ma już przygotowany projekt zmian prawnych. – Na podstawie zaproponowanych przepisów ustawy będzie obowiązek uzupełnienia tych informacji, ponieważ tych wszystkich danych w przestrzeni publicznej po prostu nie ma – podkreślił Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości. Jak zauważył gdański radny PiS Kazimierz Koralewski również w gdańskich spółkach zarobki są wysokie. Za przyzwoleniem elektoratu KO. – Są to bardzo duże kwoty. Czy to w sprywatyzowanych jednostkach komunalnych jak wodociągi. […] Wszelkie naciski, które płyną na włodarzy tych miast, gdzie są tak wysokie zarobki spływają po elektoracie PO, jak woda po gęsi – mówił Kazimierz Koralewski, gdański radny PiS.

Wysokość zarobków zawsze była niewygodnym tematem – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Jak przypomniał w 2018 roku rząd PiS obniżył zarobki posłów i senatorów o dwadzieścia procent. – Żeby ta płaca była adekwatna do tego czym się zajmujemy, jak dużą mamy odpowiedzialność i czy rzeczywiście jesteśmy tak w pełni zaangażowani – mówił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Obecnie podstawowe wynagrodzenie parlamentarzysty to prawie 10 tys. złotych brutto. Podstawowa pensja ministra to niespełna 13 tysięcy złotych brutto.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/ogromne-zarobki-w-warszawskich-spolkach-miejskich

Radio Maryja

Nowy termin wyborów to też nowe otwarcie w kampanii wyborczej. Sztaby wszystkich kandydatów zapowiadają ciężką pracę. Urzędujący prezydent Andrzej Duda ma w planach tradycyjne spotkania z Polakami w całym kraju. Platforma Obywatelska musi natomiast zbierać podpisy poparcia dla swojego nowego kandydata.

Sztab Rafała Trzaskowskiego ma 10 dni na zebranie 100 tys. podpisów. – Dzisiaj potrzebne jest zaangażowanie nas wszystkich. To jest najważniejsze. Dzisiaj zaczynamy tę drogę, drogę do zmiany – powiedział kandydat PO na prezydenta. Wiele wskazuje na to, że Platforma mogła zbierać podpisy już wcześniej. W Warszawie w swoich biurach zbiórkę prowadziła radna tej partii. Wątpliwości budzi też zachowanie Sławomira Nitrasa na jednym z wieców. W środę zbiórka podpisów rozpoczęła się jeszcze przed publikacją postanowienia marszałek Sejmu o wyborach, co też budzi wątpliwości. Rafałowi Trzaskowskiemu udało się na nowo zebrać elektorat PO zawiedziony kampanią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Najwięcej stracił na tym Szymon Hołownia, który liczył na budowę nowej siły politycznej na gruzach Platformy. – Platforma Obywatelska próbuje teraz wmówić Polakom, że jest czymś więcej niż PO – mówił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta. Rafał Trzaskowski odbiera też wyborców kandydatowi Lewicy oraz PSL-u. – Interesuje mnie tylko zwycięstwo. Po to startuję w wyborach. Po to się zgłosiłem. Nie żeby ratować partię polityczną, tak jak niektórzy kandydaci. Jak kandydaci ratunkowi – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL i kandydat na prezydenta.

Z walki o fotel prezydenta nie rezygnuje kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. – W najbliższych dniach będę podróżował po kolejnych miastach naszego kraju. Będę odwiedzał wyborców – wskazał Krzysztof Bosak.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli dojdzie do II tury, spotkają się w niej urzędujący prezydent z włodarzem Warszawy – przewiduje dr Mirosław Boruta Krakowski. – W Polsce właściwie pomimo tego, że partii jest więcej niż dwie, jest swego rodzaju duopol pomiędzy Zjednoczoną Prawicą, a obecnie Koalicją Obywatelską. Ci dwaj kandydaci mają największe szanse – podkreślił.

Sztab Andrzeja Dudy uruchamia lokalne struktury i zapowiada ciężką pracę. W czwartek prezydent spotka się z mieszkańcami Chełma. – Pan prezydent Andrzej Duda przez najbliższe tygodnie będzie kontynuował to, co robił przez ostatnie 5 lat. Będzie kontynuować rozmowy z Polakami. Przypomnę, że prezydent Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem w historii, który objechał wszystkie 380 powiatów – mówił Adam Bielan, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy.

Zaplecze Andrzeja Dudy dokładnie rozlicza też Rafała Trzaskowskiego z jego rządów w Warszawie, m.in. z opóźnień w wypłacie pomocy dla przedsiębiorców. Pojawiają się też pytania o zarobki działaczy PO w miejskich spółkach. – Jeśli pan Rafał Trzaskowski nie znajdzie na to czasu, rozpoczniemy prace legislacyjne nad odpowiednią poprawką do ustawy, która takie dane uczyni jawnymi – wskazał Radosław Fogiel, zastępcza rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Warszawę w najbliższym czasie mogą po raz kolejny zalać też tony śmieci. Miejska spółka z Białegostoku, do której trafiają odpady ze stolicy, ma poważne problemy. Nadzoruje ją partyjny kolega prezydenta Warszawy. – Wzywam prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz prezydenta Truskolaskiego, żeby w sposób merytoryczny usiąść z Inspekcją Ochrony Środowiska, przestrzegać prawa i przestrzegać tego, co do nich należy, czyli odpowiedniego nadzorowania sektora gospodarki odpadami – apelował wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.

Obciążeniem dla Rafała Trzaskowskiego są nie tylko problemy w zarządzaniu miastem – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba. – To on był twórcą deklaracji LGBT. To on ma wiceprezydenta Pawła Rabieja, który mówił o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, także są to rzeczy, które na pewno w polskich miastach, miasteczkach, a szczególnie na wsiach nie spodobają się – podkreślił politolog. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że kampania będzie brutalna, a zacięta walka o każdy głos będzie toczyła się do samego końca.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/rusza-kampania-wyborcza-2

Mirosław Boruta Krakowski

Sondażystyka nie jest socjologią. Jest mniej lub bardziej udaną próbą uchwycenia chwili i po kilku godzinach, dniach, tygodniach zdaje się być wydarzeniem bez znaczenia dla życia społecznego.

Najlepszym sondażem nastrojów społecznych jest wynik wyborów.

Dzisiaj sondaże powiedzą Państwu, że przewaga p. prezydenta Andrzeja Dudy maleje, a socjologia powie, że p. Prezydent Andrzej Duda wygrywa te wybory w pierwszej turze. I to jest największa różnica.

Sondaże ktoś zamawia, ktoś za nie płaci, chce wywołać jakiś efekt, wpływ społeczny… Nauka – socjologia, opiera się na innych podstawach.

Co zrobi człowiek, któremu sondaże podpowiedziały, że jego kandydat wygra na pewno. Być może nie pójdzie na wybory, bo po co? Lecz jeśli jego kandydat przegra zdobędzie wiedzę na temat tego czym są sondaże, ale ta wiedza będzie go – być może drogo kosztowała - przez następne pięć lat…

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski krytykują projekt sprawozdania komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego dotyczący naruszeń praworządności w Polsce. Komisja zajmie się sprawą naszego kraju po południu.

Do licznych zapisów projektu wstępnego sprawozdania LIBE odnieśli się na konferencji prasowej europoseł Patryk Jaki oraz wiceministrowie sprawiedliwości, klimatu i aktywów państwowych – Sebastian Kaleta, Jacek Ozdoba i Janusz Kowalski.

W projekcie zawarte są zapisy krytykujące polski rząd za procedowanie w Sejmie obywatelskich projektów ustaw antyaborcyjnych, sposób wyboru sędziów czy funkcjonowanie Izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych Sądu Najwyższego.

Europoseł Patryk Jaki ocenił, że projekt jest zmanipulowany i niesprawiedliwy oraz że to próba odebrania Polsce podstawowych elementów suwerenności. Polityk wskazał przy tym, że przygotowano go w oparciu o argumenty polskiej opozycji.

– To są argumenty dyktowane przez polską opozycje, które osłabiają polską państwowość, polskie państwo. Chcą przede wszystkim doprowadzić do tego, aby polskim obywatelom zostały odebrane pieniądze za to, że Polska jest państwem suwerennym i sama może decydować o tym, jakie prawa w Polsce uchwala. To jest próba odebrania podstawowych elementów polskiej suwerenności, to znaczy próba odebrania możliwości Polski stanowienia prawa ku wielkiej uciesze opozycji, dlatego chciałbym, żebyście to Państwo wszyscy wiedzieli. O godzinie 14.00 będzie dzisiaj w Parlamencie ten raport prezentowany, który jest niesprawiedliwy, zmanipulowany i stawiający Polskę w bardzo złej sytuacji. Uważam, że wszyscy powinniśmy solidarnie przeciwko temu zaprotestować – powiedział Patryk Jaki.

Posiedzenie, na którym komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE będzie debatować o Polsce, rozpocznie się o godz. 14.00. Europosłowie mają też rozmawiać o sytuacji w polskim sądownictwie z prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-przeciwko-antypolskiej-narracji-w-parlamencie-europejskim

Wybory należało przeprowadzić w maju; tak sądziłem wcześniej i tak sądzę dziś; głosowanie na przełomie czerwca i lipca oznacza stratę czasu na długą kampanię - powiedział tygodnikowi "Sieci" minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan), który jest także liderem Solidarnej Polski, zaznaczył w rozmowie z tygodnikiem, że jego zdaniem "największa wina za ostatni kryzys spada na opozycję, która wykorzystała wielki światowy kryzys i epidemiczny i gospodarczy, do gry terminem wyborów oraz cynicznie i instrumentalnie sięgnęła po argumenty związane z bezpieczeństwem zdrowotnym". Podkreślił, że on sam był od początku przeciwny przesunięciu wyborów i powiedział to ówczesnemu wicepremierowi i liderowi Porozumienia Jarosławowi Gowinowi.

Czeka nas bardzo ciężka walka o Polskę, o wszystko - ocenił polityk. Podkreślił, że wierzy w zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach, ale - jak ocenił - będzie o nie trudniej, gdy PO będzie mogło "podmienić kandydata". Gospodarczo radzimy sobie na razie lepiej niż sąsiedzi, ale kryzys będzie odczuwalny - zauważył. Dopytywany o możliwe konsekwencje kryzysu w koalicji rządzącej podkreślił, że jego zdaniem ewentualne utworzenie rządu technicznego przez opozycję "od Biedronia po Konfederację" byłoby niemożliwe, bo byłby to ruch, który kompromitowałby każdą z sił biorących w tym udział.

Podkreślił, że jego zdaniem, gdyby nie zachowanie Jarosława Gowina, wybory odbyłyby się jeśli nie 10, to 23 maja. Mam świadomość, że Jarosław Kaczyński stanął przed bardzo trudną decyzją i wobec zachowania Jarosława Gowina wybrał wariant najbezpieczniejszy, co przyjąłem ze zrozumieniem - powiedział Zbigniew Ziobro, zaznaczając, że partnerzy Porozumienia w koalicji "nie stawiali żadnego ultimatum, lecz szukali zgody". Dodał, że nie inicjował spotkania na Nowogrodzkiej i z mediów dowiedział się, że jego intencją miało być usunięcie Gowina z koalicji. Podkreślił, że nie jest w interesie Solidarnej Polski wypychanie Jarosława Gowina, bo jego zdaniem układ stabilny, większościowy, choć trudny, jest zawsze lepszy niż balansowanie na granicy".

Zbigniew Ziobro podkreślił, że obecnie "potrzebna jest szczera dyskusja w gronie koalicyjnym". To, że nie stawiamy niczego na ostrzu noża nie oznacza, że nie oczekujemy wzajemnego szacunku i że nie będziemy kładli nacisku na dochowanie zobowiązań. Jest źle, gdy któryś z koalicjantów odwołuje się do argumentu siły, ale jest również niedobrze, gdy wzajemne ustalenia stają pod znakiem zapytania - powiedział. Trzeba omówić stojące przed nimi wyzwania, byśmy nie byli zaskakiwani podobnymi sytuacjami w trakcie przeprowadzania poważnych reform państwa, które są przed nami - mówił.

Pytany, czy Jarosław Gowin powinien wrócić do rządu, Zbigniew Ziobro ocenił, że to zależy głównie od samego Gowina. Zaznaczył, że obecnie nie czas na zajmowanie się zmianami w rządzie, a taki moment może nastąpić dopiero po wyborach. Na pytanie, czy jeśli Porozumienie zażąda własnego klubu w Sejmie, to Solidarna Polska postąpi podobnie, Zbigniew Ziobro powiedział, że "nie można wykluczyć pewnych zmian". Ocenił, że powstanie osobnych klubów pozwala adresować przekaz do różnych grup wyborców, ale - jak zaznaczył - może być też "zachętą do rozgrywania przez nieprzyjazne im media czy opozycję". Podkreślił, że konieczne są rozmowy wewnątrz koalicji. Na pewno musimy spotkać się w gronie liderów, szczerze porozmawiać i wyjaśnić sobie pewne rzeczy - zaznaczył. Za nami trudny wiraż. Musimy uznać, że doszło do nadszarpnięcia wzajemnego zaufania. Trzeba wrócić do źródeł, do wspólnoty wartości i do uznania wiodącej roli największego ugrupowania, czyli PiS i przywództwa w obozie Jarosława Kaczyńskiego, ale też uznania prawa mniejszych koalicjantów do realizacji uzgodnionych zadań w ramach podpisanej umowy koalicyjnej - podkreślił.

Za: https://reporterzy.info/przeglad/kraj

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

3 maja 2020 roku, po Mszy Świętej za Ojczyznę, także i my  mieliśmy okazję obejrzeć tę niezwykłą wystawę, spotkać jej Autora, a także gospodarza morawickiej parafii, księdza kanonika Władysława Palmowskiego. Zapraszamy Państwa do obejrzenia kilkunastu zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/xt3TAg4u9RZMXyyu7

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z „Gazetą Polską” mówił o postawie opozycji wobec wyborów prezydenckich i wyjaśniał, z czego jego zdaniem ona wynika.

Nawet gdybyśmy nie mieli problemów z COVID-19, to i tak jakoś starano by się destabilizować sytuację polityczną. Świadczy o tym choćby język, którym posługuje się opozycja. Język odwracania prawidłowego znaczenia pojęć. Nazywanie wszystkiego, co robimy łamaniem konstytucji, choć faktycznie jest dokładnie odwrotnie - podkreślił.

Ale dlaczego tak działają? Bo dla większości opozycji demokracja oznacza ich rządy. A jak decyzją wyborców tracą władzę, to nie ma demokracji. Wybory prezydenckie są bowiem dla tej ekipy ostatnią szansą na odzyskanie choćby części wpływów.

Przez 3 lata nie będzie przecież żadnych wyborów. I w mojej opinii oni w pewnym momencie uwierzyli, że wygraną w wyścigu prezydenckim mają już w zasadzie w kieszeni. Pojawiły się uprawdopodobniające to sondaże. Ale proszę mnie nie pytać co stało za tym, że liderzy PO uwierzyli w możliwość zdobycia prezydentury przez panią Kidawę-Błońską - zaznaczył prezes PiS.

Rządy Zjednoczonej Prawicy realnie zmieniają Polskę na lepsze, każda z frakcji tworzących naszą formację musi mieć to zawsze w tyle głowy - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Gazety Polskiej, zapowiadanym na portalu niezalezna.pl.

- Tarcia między nami nie są, jak sądzę, niczym nowym. Dochodziło do nich w przeszłości, choćby podczas uchwalania reformy sądownictwa. Ta formuła obozu Zjednoczonej Prawicy, choć niekiedy jest problematyczna, jest także źródłem naszego sukcesu. I o tym nie możemy zapominać - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński...

- Jesteśmy bardzo szeroką formacją. Mamy swe skrzydło dość radykalne, ale mamy też drugie - umiarkowane, czy wręcz bardzo umiarkowane, którego przedstawicielem jest Jarosław Gowin. Tarcia między nami nie są, jak sądzę, niczym nowym. Dochodziło do nich w przeszłości, choćby podczas uchwalania reformy sądownictwa. Ta formuła obozu Zjednoczonej Prawicy, choć niekiedy jest problematyczna, jest także źródłem naszego sukcesu. I o tym nie możemy zapominać - powiedział Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podkreślił korzyści, jakie płyną z różnorodności w Zjednoczonej Prawicy.

- Właśnie dzięki różnorodności spojrzeń, różnorodności opinii jesteśmy w stanie odnosić zwycięstwa, a przez to sprawować władzę, kontynuować marsz podczas którego zmieniamy Polskę. Przyznaję, to rzeczywiście czasem oznacza spowolnienie tego procesu, musimy ponosić jakieś dodatkowe koszty, ale bilans i tak jest bardzo korzystny. I to nie tyle dla naszej formacji, co przede wszystkim dla naszego kraju.

Zatem nie mogę wykluczyć, że inne kryzysy wewnętrzne nas nie dotkną, ale mam nadzieję, iż sobie z nimi poradzimy. Rządy Zjednoczonej Prawicy realnie zmieniają Polskę na lepsze. Każda z frakcji tworzących naszą formację musi mieć to zawsze w tyle głowy. Mam nadzieję, iż tak właśnie będzie - powiedział J. Kaczyński...

Mamy swe skrzydło dość radykalne, ale mamy też drugie - umiarkowane, czy wręcz bardzo umiarkowane, którego przedstawicielem jest Jarosław Gowin. Tarcia między nami nie są, jak sądzę, niczym nowym. Dochodziło do nich w przeszłości, choćby podczas uchwalania reformy sądownictwa - przypomniał Kaczyński w cytowanym w sobotę przez portal niezalezna.pl fragmencie wywiadu.

Ta formuła obozu Zjednoczonej Prawicy, choć niekiedy jest problematyczna, jest także źródłem naszego sukcesu. I o tym nie możemy zapominać - stwierdził prezes.

Za: https://wpolityce.pl/polityka/499536-prezes-pis-wybory-prezydenckie-to-ostatnia-szansa-opozycji oraz https://niezalezna.pl/328490-jaroslaw-kaczynski-dla-gazety-polskiej-formula-zjednoczonej-prawicy-jest-zrodlem-sukcesu

Radio Maryja

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” poparł Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich. Strony podpisały wspólną umowę programową.

Prezydent Andrzej Duda zawarł umowę programową z „Solidarnością”. Dokument zakłada przede wszystkim utrzymanie programów społecznych oraz ochronę interesów pracowniczych. – To wreszcie spojrzenie na seniorów, emerytów, godziwa waloryzacja emerytur. To trzynasta emerytura, a więc dodatkowe pieniądze dla emerytów po to, żeby załatwić wiele bieżących potrzeb. To wreszcie wzrost płacy minimalnej – wyliczał prezydent Andrzej Duda.

To także obniżenie wieku emerytalnego, który podniósł rząd koalicji PO-PSL. – Szczególnie brylował wtedy pan minister Kosiniak-Kamysz, który dzisiaj mówi, że nie podniósłby wieku emerytalnego – zaznaczył przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

Obecny prezydent wykazuje się społeczną wrażliwością – powiedział socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Związaną z tym, że państwo jest dla obywateli, a jego obywatele wspierają swoje państwo. Myślę, że to spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Piotrem Dudą jest tego najlepszym dowodem – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski.

Porozumienie zawarte między ubiegającym się o reelekcję prezydentem Dudą a Komisją Krajową „Solidarności” zakłada również ochronę polskiego rolnictwa, wprowadzenie Funduszu Medycznego z dodatkowymi środkami na leczenie nowotworów i chorób rzadkich oraz Dodatku Solidarnościowego dla tych, którzy stracili pracę z powodu epidemii.

– Chcę Polski zasobnej, Polski sprawiedliwej dla każdego, chcę Polski równych szans, Polski, gdzie każdy człowiek jest dostrzegany – powiedział prezydent Andrzej Duda. Podpisane we wtorek porozumienie to kontynuacja umowy, która została zawarta pięć lat temu, w czasie pierwszej kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.

– Przez te pięć lat zawsze mogliśmy w trudnych sytuacjach liczyć na pana prezydenta. (…) Jeżeli faktycznie chcemy utrzymać te wszystkie uprawnienia, rozwiązania propracownicze i to, że nie będzie liberalizowane prawo pracy, to jest jedyny człowiek, który może dać nam tę gwarancję i to jest obecny prezydent Andrzej Duda – zaznaczył przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. W imieniu Komisji Krajowej przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda udzielił poparcia prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Zadeklarował jednocześnie, że zwróci się o to samo do członków i sympatyków związku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nszz-solidarnosc-poparlo-a-dude-w-wyborach-prezydenckich

Radio Maryja

Cała opozycja domaga się przesunięcia terminu wyborów. Większość kontrkandydatów Andrzeja Dudy krytykuje też głosowanie korespondencyjne. Jednak żaden komitet nie wycofał swojego kandydata. Wszyscy prowadzą aktywną kampanię.

Pod koniec marca Małgorzata Kidawa-Błońska ogłosiła zawieszenie swojej kampanii. Kandydatka Platformy Obywatelskiej jest jednak cały czas bardzo aktywna medialnie. Często występuje też w Sejmie. – Nie prowadzę kampanii, ponieważ w takich warunkach kampanii prowadzić nie można – przekonywała Małgorzata Kidawa-Błońska na konferencji prasowej ws. obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”. Na Święta Wielkanocne Platforma Obywatelska wykupiła w stacjach komercyjnych spot wyborczy z udziałem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. – Wykupiliśmy spot po to, żeby ludziom w tym trudnym czasie przekazać ciepłe słowo. Zawieszenie kampanii wyborczej nie oznacza wycofania się z wyborów – tłumaczył Bartosz Arłukowicz, szef kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Małgorzata Kidawa-Błońska traci w sondażach. Niedługo może spaść nawet z podium. Część polityków PO daje do zrozumienia, że kandydat powinien zostać zmieniony.

– Stąd też prawdopodobnie wynika apel o to, aby te wybory prezesować w nieskończoność, aby one się nie odbyły w maju – wskazywał Krzysztof Sobolewski z PiS. Są też pomysły, aby głównym kontrkandydatem Andrzeja Dudy ze strony całej liberalno-lewicowej opozycji został Władysław Kosiniak-Kamysz. Takiego scenariusza nie przewiduje lewica. – Nie zamierzamy się ani wycofywać się z tych wyborów, ani ich bojkotować. Tylko przekonywać do przesunięcia tych wyborów – podkreślił Andrzej Szejna. PO proponowała w między czasie bojkot wyborów. Ludowcy nie akceptują terminu majowego głosowania, ale kandydata nie mają zamiaru wycofywać.

– O bojkocie wyborów w ogóle nie powinno się mówić, bo wybory prezydenta są to najważniejsze wybory, jakie odbywają się w Polsce – mówił Jarosław Sachajko, poseł Koalicji Polskiej. Ze startu nie rezygnują też pozostali kandydaci sił opozycyjnych oraz ci, którzy przekonują, że są niezależni. Szymon Hołownia konferencje organizuje codziennie. W czwartek zachęcał wyborców do pisania maili do premiera, aby ogłosił stan klęski żywiołowej. – Oni wynoszą z domu to, co mamy najcenniejsze, bo myślą, że jak dadzą nam postojowe na trzy miesiące – i to nie wszystkim – to my zgodzimy się na to, że ukradną nam demokrację – podkreślił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta.

Urzędujący prezydent przeniósł swoją kampanię do internetu. Jego sztab ogłosił, też że weźmie on udział w debacie kandydatów na prezydenta, która planowana jest na 6 maja. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekonuje, że przeprowadzenie wyborów w zaplanowanym terminie jest możliwe z zachowanie środków ostrożności. – Powinno się to odbyć dla dobra państwa polskiego i stabilności władzy państwowej – wskazała Elżbieta Witek.

Ustawa, która przewiduje scenariusz głosowania korespondencyjnego utknęła w Senacie na 30 dni. – Nie ukrywam, że będziemy niezwykle starannie nad tą ustawą pracować – poinformował Tomasz Grodzki, marszałek Senatu. Z kolei lider Porozumienia Jarosław Gowin szuka poparcia dla swojego pomysłu zmiany konstytucji, który przewiduje wydłużenie obecnej kadencji prezydenta o 2v lata. Projekt poparło Prawo i Sprawiedliwość. Kluczowe jest jednak poparcie opozycji. – Tutaj rolą pana premiera Jarosława Gowina jest to, aby ta większość została znaleziona – powiedział Krzysztof Sobolewski z Prawa i Sprawiedliwości. To nie będzie łatwe. Platforma Obywatelska mówi stanowcze: „Nie”. – Nie pozwolimy na zmianę konstytucji. Koniec kropka – zaznaczył Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

Opozycja ma świadomość, że każda z opcji, która jest teraz na stole jest dla niej niekorzystna – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski. – Każdy ruch opozycji będzie ruchem na przegraną. To jest nie teraz. To trzeba wiele lat pracy, żeby zasłużyć sobie na poparcie, żeby mieć w społeczeństwie respekt, co do swoich działań, programów – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski. W ostatnich sondażach poparcia dla urzędującego prezydenta wzrosło. Niektóre badania przewidują zwycięstwo Andrzeja Dudy już w pierwszej turze.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/opozycja-domaga-sie-przesuniecia-terminu-wyborow

Czy wiecie Państwo, że dla siedmiu na dziesięciu Polaków wystarczającą zachętę do zakupu danego produktu stanowi to, że pochodzi on z Polski, a połowa konsumentów swój patriotyzm manifestuje podczas zakupów w sklepach z artykułami rolno-spożywczymi? Znak „Produkt polski” umożliwia konsumentom łatwiejsze wyszukiwanie produktów wytworzonych w Polsce z użyciem polskich surowców.

https://www.facebook.com/produktpl

https://twitter.com/hashtag/produktpolski

Aby ułatwić konsumentom identyfikację produktów wytworzonych z polskich surowców, w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi opracowano znak „Produkt polski” i zasady jego stosowania (il. "Kapitał ma narodowość").

Zgodnie z ustawą o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych produkty opatrzone tą informacją muszą być wyprodukowane z surowców wytworzonych na terenie Polski z tym, że w produktach przetworzonych dopuszcza się użycie importowanych składników (np. przypraw, bakalii) w ilości do 25% masy tych produktów, pod warunkiem że składniki takie nie są wytwarzane w kraju.

Wybierając żywność z oznaczeniem „Produkt polski”, konsument ma pewność, że została ona wytworzona w kraju i z rodzimych surowców.

Przy bogatej ofercie na sklepowych półkach ma to niebagatelne znaczenie, a w efekcie przyczynia się także do budowania patriotyzmu konsumenckiego i wsparcia sprzedaży polskiej żywności.

Tekst i ilustracja za: https://www.polskasmakuje.pl/produkt-polski

Mirosław Boruta Krakowski*

Dziesięć lat temu, rankiem 10 kwietnia, Polska stała się inna. To było tak niedawno… Tragedia, początkowo przyjmowana z niedowierzaniem, z godziny na godzinę stawała się coraz większa, coraz bardziej prawdziwa.

Zginął, wraz z żoną Marią, ukochany Prezydent, nasz prezydent – Lech Kaczyński. Prezydent, który codziennie walczył o lepszą Polskę, o jej godne, należne w historii i współczesności miejsce w Europie i w świecie.

Za to Go kochaliśmy i podziwiali, za to nienawidzili Go wrogowie, tak wewnętrzni, tutejsza piąta kolumna wszelkiej maści, jak i wrogowie zagraniczni.

Bitwa o Polskę, już wówczas zacięta, po śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozgorzała z nową siłą i trwa do dzisiaj. Na szczęście, po pierwszych pięciu, najtrudniejszych latach, w których wielu z nas zahartowało się w boju przeciw oszczercom i łgarzom, przyszły lata prezydentury Andrzeja Dudy, byłego współpracownika i godnego następcy śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

I właśnie dzisiaj, w czasach zarazy, znów nie zawiedziemy. Wygramy, pomimo wrogów zewnętrznych, wrogów krajowych, a nawet tych, a może szczególnie tych... w naszych szeregach. Nigdy nie doczekacie się zwycięstwa, bo zatryumfuje Polska – Ojczyzna Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy, Prezydentów Rzeczypospolitej na miarę XXI wieku. Przed nami znów wybory, znów trudny czas, pora się zmobilizować, by... znów zwyciężyć! Dla Polski!

* Autor jest doktorem socjologii, przewodniczącym Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie i sekretarzem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.