Przeskocz do treści

Mirosław Boruta

Próby wyciszania emocji związanych z zabójstwem prezydenta Adamowicza i sprowadzanie tej tragedii wyłącznie do jej ludzkiego wymiaru to nic innego jak prezent dla partii Jarosława Kaczyńskiego i machiny propagandowej PiS-u. Michał Olszewski z Gazety Wyborczej – warto zapamiętać.

Wśród komentarzy, jakie po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza ukazały się w niemieckiej prasie, dominuje przekonanie, że PiS i sprzyjające mu media przyczyniły się do powstania medialno-politycznej atmosfery, w której mogło dojść do zamachu - Alles klar:
http://www.anti-defamation.pl/rdiplad/aktualnosci/przeglad-mediow-niemieckich-po-zamachu-na-prezydenta-adamowicza

Organizatorzy uroczystości pogrzebowych wyznaczyli Prezydentowi Polski miejsce w dalekich rzędach gdańskiej Bazyliki Mariackiej. To ogromny nietakt. Bez względu na podziały polityczne Prezydent zasługuje na szacunek, bo stoi na czele państwa. Brak klasy, którego nic nie tłumaczy.

O. Ludwik Wiśniewski mówi, że należy skończyć z nienawiścią i bezpodstawnym oskarżeniem innych. Grzegorz Schetyna odpowiada, że to nie są uwagi skierowane do niego i, że inni są tu winni. Jak w przestrzeni publicznej może wciąż funkcjonować ktoś, kto niczego nie rozumie? Niczego!

Mirosław Boruta

Kolejna, skrajnie nieuczciwa wypowiedź tym razem Aleksandra Halla. W kościele, w czasie Mszy Świętej, wypowiedź o nienawiści, dyskwalifikacji moralnej, wypowiedź o rządzących (sic!). Co to będzie, jak zakończy się dzień narodowej żałoby. Strach się bać, ilu to jeszcze mędrków…

W ramach stałej indoktrynacji portale, a raczej D-portale (onet, wp) wspomniały, że Amerykanie nie założą w Polsce baz, a Iran nie zechce już z nami współpracować, bo 500 lat historii zostało zmarnowanych. O jakże ubogi jest nasz świat bez codziennej dawki niemieckiej propagandy.

Jeśli rzeczywiście morderca prezydenta Gdańska był w Warszawie i chciał dostać się na teren Pałacu Prezydenckiego (tak podaje PAP) mamy do czynienia z atakiem szaleńca. To nie jest mord z pobudek politycznych, to zamordowanie polityka. Dla rozgłosu, by niszczyć Polskę.

Zabójstwo Pawła Adamowicza to był celowy mord na polityku. A zatem to zabójstwo polityczne, mówi w rozmowie z Onetem pisarz Paweł Huelle. Zdaniem pisarza, współodpowiedzialna za śmierć Adamowicza jest polska prawica, która intensywnie go szczuła... Niemiecki Onet znów szczuje...

Mirosław Boruta

Zdaniem Bartłomieja Sienkiewicza zabójstwo Pawła Adamowicza było mordem politycznym, a nie atakiem szaleńca. Morderca na ustach miał przeciwników politycznych z partii, z której prezydent Adamowicz się wywodził... I tak to lista celebryckich jątrzycieli powiększa się codziennie.

Już dość mowy nienawiści, nienawistnych napisów, że TVP łże jak PiS, dość głupawych zdań, że nienawiść sącząca się z TVP przyczyniła się do morderstwa prezydenta Adamowicza, lub nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby nie działalność TVP, to Paweł Adamowicz po prostu by żył. Dość!

Pawła zabiła nienawiść (...) Nienawiść przeciwko człowiekowi (...) powiedział Grzegorz Schetyna. Tę nienawiść nasi przodkowie usiłowali mądrze okiełznać przykazaniem "Nie zabijaj", ale tę przestrogę lekceważy się dzisiaj. A gdyby tak wychowywać do szacunku i miłości bliźniego?

Donald Tusk podczas wiecu poświęconego pamięci prezydenta Pawła Adamowicza. Wspominając go, były premier podkreślił, że "obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą". Tak nie można, tak nie wolno, to niesamowity skandal, o czym ten człowiek mówi?

Mirosław Boruta

Jeżeli ktoś w Polsce grozi śmiercią prezydentowi Polski - Andrzejowi Dudzie, prezydentowi Olsztyna, prezydentowi Poznania, prezydentowi Wrocławia... Jeżeli ktoś grozi śmiercią KOMUKOLWIEK... powinien zostać zatrzymany i ukarany.

To było oczywiste. Niemiec Hassel, korespondent niemieckiej gazety, już próbuje połączyć polskie prawicowe media i polskie prawicowe ugrupowania ze śmiercią prezydenta Pawła Adamowicza. Inaczej tego nie zobaczył. Kolejny zawzięty szermierz ideologicznej walki a nie dziennikarz.

Był to mord polityczny spowodowany atmosferą ataku i poniewierania, która była tworzona wokół prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - powiedział wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz. To wypowiedź bardzo nieuczciwa, ta atmosfera jest już od 2005 roku - ogromny "przemysł pogardy".

W tym kraju tak się zakręciliśmy od trzech lat, tak strasznie się zakręciliśmy, że nie możemy nawet uszanować takiego dnia, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - zauważył Jerzy Owsiak. Nie od trzech a przynajmniej od 2005 roku - wielki, ogromny przemysł pogardy, że przypomnę.

Mirosław Boruta

Głupki, które z gdańskiego przypadku robią polityczną awanturę nie warte są chwili uwagi. Niestety, tak nie będzie, są to bowiem głupki "znaczące". Medialnie i środowiskowo. Tak właśnie brniemy, gdyż elity zastąpiły łżeelity (jak to pisała o nich śp. prof. Anna Pawełczyńska)...

W czasie programu "Minęła 20" (10 01) wyemitowano animację p. Barbary Pieli. Lalki przywłaszczają sobie pieniądze, a na banknotach o nominale 200 zł widać Gwiazdę Dawida i wizerunek Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego w ten sposób niszczy się pamięć o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim?

Niemcy w interesie własnym i rosyjskim (to zresztą jeden interes - antypolskość), już krytykują ideę przekopania Mierzei Wiślanej. Jako uzasadnienie mamy ideologię mądrych Niemców-Nazistów ("nawet oni się nie zdecydowali"), a jako oręż na dzisiaj ekolodzy...

"W rozmowie z tygodnikiem "Sieci" Jacek Kurski przyznał, że "Szopka Noworoczna" Marcina Wolskiego "średnio" się mu podobała... prezydenta Andrzeja Dudę, w odróżnieniu od innych bohaterów, przedstawiono lekceważącym imieniem, zaczerpniętym w dodatku z innej satyry".
Tak było ;-(

Mirosław Boruta

Prowadzenie polityki zagranicznej zaczyna się w Kraju. Najbliższa zagranica to nie tylko państwa graniczące z Polską, ale i żyjący tam Polacy. Nie Polonia tylko Polacy (Wilno, Grodno, Lwów, Zaolzie) i Europa Środkowo-Wschodnia jako blok (ABC, Międzymorze):
https://www.krakowniezalezny.pl/prezydentowi-lechowi-kaczynskiemu-in-memoriam

Często opowiadam studentom o sukcesach nauki, w tym o antropologii genetycznej i człowieku jako istocie biologicznej z jej wielopokoleniową, sięgającą 70-100 tys. lat przeszłością – Spencer Wells. I wciąż powtarzam, że początek życia to moment zapłodnienia
https://www.krakowniezalezny.pl/surrogate-motherhood-fundamental-and-legal-problems

Spencer Wells, uczeń Luigiego Luci Cavalli-Sforzy kontynuuje dzieło rekonstrukcji prehistorycznej globalnej wędrówki ludów. Dowodzi, że wszyscy żyjący obecnie na Ziemi ludzie są potomkami niewielkiego afrykańskiego plemienia:
https://www.krakowniezalezny.pl/spencer-wells-na-sciezkach-do-jednosci

Jak miło jest wrócić na TT po dwóch latach przerwy 😉 Szczęśliwego Nowego Roku, Happy New Year, Próspero Año Nuevo, Felice Anno Nuovo, Bonne année, Laimingų Naujųjų Metų, Boldog uj evet… 2019.

Panie i Panowie!
Drodzy Rodacy!

Za nami wyjątkowy rok 2018 – rok obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Było to wielkie święto polskiej wolności i narodowej dumy. Święto nas wszystkich. Dziękuję Państwu za włączenie się w tysiące jubileuszowych inicjatyw lokalnych i ogólnopaństwowych. Za wspaniałą atmosferę tych dni, gdy podobnie jak w roku 1918, gromadziliśmy się pod biało-czerwoną flagą. Pod nią jest i, wierzę w to, zawsze będzie miejsce dla każdego z nas.

Także w roku 2019 przypomnimy sobie i światu jak wielki jest polski duch wolności. Okazją do tego jest stulecie powstania wielkopolskiego i pierwszego z trzech powstań śląskich, 80. rocznica wybuchu II wojny światowej oraz 20-lecie członkostwa Polski w NATO. Upamiętnimy także 450. rocznicę zawarcia unii lubelskiej oraz 15-lecie przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej. W 40 lat od pierwszej pielgrzymki Papieża Polaka do Ojczyzny oraz w 30-lecie przełomowych wyborów z 4 czerwca 1989 roku – w szczególności pierwszych wolnych wyborów do Senatu – raz jeszcze spojrzymy na nasze dzieje jako na historię nieustępliwych, solidarnych starań o wolność, niepodległość i pokój.

Szanowni Państwo!

Budowa i umacnianie Rzeczypospolitej jest naszym wspólnym obowiązkiem. W nowym roku będziemy wybierać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, a także do Sejmu i Senatu. W ten sposób każdy z nas współtworzy niepodległe, bezpieczne i stabilne państwo. Jednak decyzje obywateli wymagają także odpowiedzialności ze strony polityków wszystkich opcji. Kampania wyborcza to dobry czas na merytoryczną dyskusję o przyszłości Polski.

Ale sprawy publiczne to tylko jedna z dziedzin życia. Istnieją też inne ważne wybory i decyzje. Osobom, które będą przeżywać w tym roku doniosłe osobiste wydarzenia – zawarcie małżeństwa, narodziny dziecka czy ważne egzaminy – życzę spokoju, optymizmu i, oczywiście, powodzenia. Niech Państwa starania z lat ubiegłych przyniosą oczekiwane owoce. Niech Nowy Rok 2019 upłynie Państwu w zdrowiu i pomyślności.

Życzę pokoju, wzajemnego szacunku i zrozumienia w Państwa rodzinach, w gronie przyjaciół, sąsiadów i współpracowników. Oby zawsze mogli Państwo liczyć na życzliwy uśmiech i pomocną dłoń, na przejawy zwykłej ludzkiej serdeczności. Nie szczędźmy ich sobie – bo im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy.

Jeszcze raz: wszystkiego najlepszego i udanej noworocznej zabawy!
Do siego roku!

Za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,1234,oredzie-noworoczne-prezydenta.html

Drodzy Rodacy!
Szanowni Państwo!

Jak Polska długa i szeroka, gromadzimy się przy wigilijnym stole w kręgu rodziny i najbliższych.

Wszyscy razem, pełni radości i nadziei, oczekujemy na bliskie już spełnienie się Dobrej Nowiny.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy wszystkim Państwu – wszystkim członkom naszej, polskiej wspólnoty w kraju i za granicą – najserdeczniejsze życzenia. Niech pokój, ufność i bliskość między ludźmi, które są przesłaniem tych Świąt, wypełnią nasze serca. Niech zapanują w polskich domach i wszędzie, gdzie razem działamy dla wspólnego dobra.

Pragniemy w symboliczny sposób przełamać się opłatkiem z każdym z Państwa. W szczególnie ciepłych słowach zwracamy się do tych, którzy nie mogą być teraz z bliskimi. Pamiętajmy o potrzebujących. Pozostawienie jednego wolnego nakrycia podczas wigilijnej wieczerzy to wspaniały symbol naszej gościnności i empatii. Symbol nie tylko solidarnej postawy, ale i płynących z serca uczynków.

Nie ma polskich Świąt bez wspólnego kolędowania. W tym roku, gdy obchodzimy Stulecie Odzyskania Niepodległości, zaśpiewamy je ze szczególnym wzruszeniem. Niech czas współczesny i nadchodząca przyszłość będą pomyślne dla naszej Ojczyzny. Niech zapiszą się dobrymi zdarzeniami, rozwojem i dostatkiem w życiu każdego z nas. Wszystkiego najlepszego, Drodzy Rodacy!

Radosnych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Pierwsza Dama
Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda

Tekst i zdjęcie za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,1231,swiateczne-zyczenia-od-pary-prezydenckiej.html

(Od Redakcji): I jeszcze linka do życzeń w wersji video: https://youtu.be/vRcKFLSyi1s

Radio Maryja

Lech Wałęsa musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego – to decyzja Sądu Okręgowego w Gdańsku. Sprawa dotyczy m.in. wypowiedzi Wałęsy, że szef PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Wyrok nie jest prawomocny.

Lech Wałęsa spotkania w sądzie z Jarosławem Kaczyńskim nie będzie dobrze wspominał, ponieważ tym razem – zgodnie z decyzją sądu – nie uniknie słowa „przepraszam”.

– Poważne i konkretne oskarżenie musi być oparte na poważnych i konkretnych podstawach – taką argumentację przyjął Sąd Okręgowy w Gdańsku, który nakazał Lechowi Wałęsie przeprosić Jarosława Kaczyńskiego.

Były prezydent obwiniał prezesa PiS za katastrofę smoleńską, ale w swoich słowach poszedł za daleko, bo nazwał byłego premiera „smoleńskim mordercą”.

– Lech Wałęsa, swymi wypowiedziami dotyczącymi wydania polecenia lądowania samolotu, granicę swobody wyrażania opinii w debacie politycznej – zdaniem sądu – przekroczył – wskazała sędzia Weronika Klawonn. Dlatego teraz były prezydent musi wydać oświadczenie, w którym padną słowa: „Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa”.

Przeprosiny mają przybrać formę listu.

– Co, tak myślę, dla prezydenta Lecha Wałęsy, znając jego wypowiedzi i charakter, będzie naprawdę dotkliwą karą – stwierdził dr Mirosław Boruta, socjolog. Dodaje, że sąd nie mógł podjąć innej decyzji.

– Te zarzuty, które postawił premierowi Kaczyńskiemu prezydent Wałęsa, były na tyle absurdalne, że nie spodziewaliśmy się nawet w tej pierwszej instancji innego wyroku – powiedział dr Mirosław Boruta.

Jednak sąd tylko w części uwzględnił żądania Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS domagał się jeszcze wpłaty 30 tys. zł na cele społeczne. Tutaj jednak sąd oddalił roszczenia. Podobnie zachował się w przypadku słów Lecha Wałęsy, że „Jarosława Kaczyński nie jest zdrowy psychicznie”.

– Sąd uwzględnił żądania powoda Jarosława Kaczyńskiego częściowo, jedynie w zakresie wypowiedzi o jego odpowiedzialności za decyzję o lądowaniu w Smoleńsku. W pozostałym zakresie powództwo zostało oddalone – oznajmiła sędzia Weronika Klawonn.

Lech Wałęsa ma pokryć koszty publikacji przeprosin w mediach. Oświadczenie byłego prezydenta ma się ukazać na antenie radia TOK FM, ale też w tygodniku „Newsweek” i na stronie gazeta.pl.

– Czekamy na uzasadnienie i na pewno po analizie będą podjęte decyzje – powiedział Paweł Janc, pełnomocnik Lecha Wałęsy. Jednak z ust Lecha Wałęsy już wcześniej padały słowa, że będzie odwołanie, i to nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie jest prawomocny.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/sad-okregowy-w-gdansku-lech-walesa-przekroczyl-granice-swobody-wyrazania-opinii-w-debacie-politycznej

Radio Maryja

Parlament Europejski przyjął krytyczną wobec Niemiec rezolucję w sprawie Jugendamtów. Deputowani wzywają rząd w Berlinie do zapewnienia dokładnych kontroli, procedur i praktyk stosowanych przez Niemieckie Urządy ds. Dzieci i Młodzieży. Odbieranie rodzicom dzieci przez urzędników Jugendamtów bez rzetelnego sprawdzenia sytuacji w rodzinach to poważny problem – podkreślali eurodeputowani.

Od lat do komisji petycji Parlamentu Europejskiego płynęły skargi rodziców na Niemieckie Urzędy ds. Dzieci i Młodzieży tzw. Jugendamty.

– Urząd krytykowany jest za opieszałość, zbytnie ingerowanie w życie rodzin, naruszanie prywatności. To wszystko nie sprzyja prywatności dziecka, a nawet prowadzi do różnych zaburzeń psychicznych – mówiła w Parlamencie Europejskim Urszula Krupa.

Częstą praktyka stosowaną przez urzędników Jugendamtów, zwłaszcza wobec rodzin obcokrajowców lub rodzin mieszanych, jest odbieranie dzieci bez należytych podstaw i kierowanie ich do niemieckich rodzin. Na to często skarżyli się rodzice – wskazywała podczas debaty o Jugendamtach europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Wielokrotnie słyszymy w Polsce skargi zrozpaczonych rodziców, którym Jugendamt odebrał dzieci zakazując im nawet spotkań z nimi. Utrudniając, a nawet zakazując, porozumienia się w języku polskim – akcentowała Urszula Krupa.

Takiego stanowiska polskiej europoseł nie podzieliła europoseł Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej, która stwierdziła na forum komisji petycji, że skargi, które trafiają do komisji nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Według niej krytyka Jugendamtów ma charakter polityczny i jest nieuzasadniona.

– Temat ten regularnie powraca, stając się – podobnie jak histeria antyszczepionkowa – narzędziem w walce politycznej, zwłaszcza w okresach przedwyborczych. To zasiewa niepokój i podważa, nie tylko zaufanie do władzy, ale wzajemne zaufanie w ramach wspólnoty europejskiej – podkreślała europoseł PO.

W opinii dr Mirosława Boruty takie stanowisko polskiej deputowanej, to rodzaj walki ideologicznej między państwem narodowym a tożsamością obywatelską, dla której kultura i język nie mają większego znacznie.

– Trudno byśmy godzili się, że polski eurodeputowany zamierza przyklaskiwać germanizacji polskich dzieci, to może 150 lat temu, ale nie w XXI w. – mówił socjolog.

Julia Pitera zgłosiła 16 poprawek, które miały znacząco łagodzić wydźwięk rezolucji. Jedna z nich zmierzała do wykreślenia z tekstu dokumentu zapisu, w którym Parlament Europejski: „Wzywa Komisję Europejską do zapewnienia dokładnych kontroli procedur i praktyk stosowanych przez Niemiecki Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) pod kątem ich niedyskryminacyjnego charakteru w zakresie sporów dotyczących rodzin międzynarodowych”.

Parlament Europejski ostatecznie odrzucił te poprawki, a samą rezolucję przyjął większością 307 głosów, przy 211 przeciw; 112 eurodeputowanych wstrzymało się od głosu.

To politycznie ważny gest, ale prawnie nie wiąże rządu niemieckiego – zauważył prof. Robert Alberski.

– Ta rezolucja Parlamentu Europejskiego jest dokumentem politycznym, który reprezentuje stanowisko parlamentu, natomiast nie ma takiej mocy bezwzględnej obowiązującej – podkreślił politolog.

Rezolucja może wesprzeć starania polskiego rządu, którzy forsuje na forum unijnym regulacje zmierzające do ograniczające traumy dzieci na wypadek gdyby były odebrane rodzicom.

– Jeżeli dziecko jest odbierane to ma być umieszczane gdzie? Przede wszystkim u krewnych. Chyba, że to jest niemożliwe – mówił Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Rząd chce, by dziecko w razie konieczności było umieszczane w rodzinie, która mówi w jego ojczystym języku. Gdy dziecko ma polskich rodziców powinno trafić do polskiej, a nie niemieckiej rodziny.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/krytyczna-rezolucja-parlamentu-europejskiego-ws-jugendamtow

Mirosław Boruta

Piękny Marsz, wspaniała atmosfera, przemówienia, pieśni, radość i morze biało-czerwonych flag. Błyskawiczny ruch prezydenta Andrzeja Dudy, który w porozumieniu z premierem Mateuszem Morawieckim stworzył nam warunki do wspólnego świętowania zostanie zapamiętany na długo.

Czy było nas 250 czy też 300 tysięcy, to mniej ważne. Po prostu tylu jest w Polsce ludzi najbardziej zaangażowanych, chcących pokazać i sobie i Europie i światu jak bardzo n na Polsce im zależy. Jak bardzo potrafią pokonać lenistwo, czy zaniedbanie w dziele wspierania Ojczyzny.

To było przede wszystkim święto, święto w najważniejszym mieście Polski, w jej stolicy, Warszawie.

Doliczmy do tego tysiące, dziesiątki, setki, a może i miliony zawierających w inny slogan. Na wiecach, akademiach, pochodach w swoich miejscowościach i miastach.

Po raz kolejny Polacy pokazali swoją siłę, pokazali miłość do ojczystych barw i Polski. "Warto być Polakiem; warto, by naród polski i jego państwo - Rzeczpospolita - trwały w Europie..." (Lech Kaczyński).

Zapraszam Państwa do obejrzenia kilkudziesięciu pamiątkowych zdjęć, a wśród nich... zdjęcia z Panem Prezydentem: https://photos.app.goo.gl/3ezXEoaQbGCVDD7Y7

"Dziękuję, że przybyliście tutaj dla Polski, że przywieźliście biało-czerwone flagi, że jesteśmy tu i stoimy właśnie pod nimi, pod tymi barwami, za które krew przelewali nasi ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie – pokolenia Polaków – po to, żebyśmy mogli swobodnie je nieść, byśmy mogli się pod nimi gromadzić. Jest pod nimi miejsce dla każdego - to jest nasza flaga, nasza państwowa, narodowa, biało-czerwona. Nigdy nie biała i już nigdy nie czerwona – powiedział Prezydent (fot. p. Grzegorz Jakubowski, KPRP). Życzę wam udanego świętowania. Niech żyje Polska. Niech żyje wolna, niepodległa, suwerenna Rzeczpospolita. Cześć i chwała bohaterom!"

Tekst i zdjęcie za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/rocznica-niepodleglosci/aktualnosci/art,68,bialo-czerwony-marsz-dla-ciebie-polsko.html

Ustawa z dnia 7 listopada 2018 r. o ustanowieniu Święta Narodowego z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej (wybrane artykuły):

Art. 1. Dzień 12 listopada 2018 r. jest Świętem Narodowym z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 2. Dzień 12 listopada 2018 r. jest dniem wolnym od pracy.
Art. 4. Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

 (Fotografia powyżej, p. Andrzej Hrehorowicz, KPRP).

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Marsz Niepodległości jest nową, wspaniałą tradycją stołecznych obchodów święta odzyskania przez Polskę suwerenności państwowej po 123 latach zaborów (1795-1918) i 146 latach rozbiorów (1772-1918). Do Warszawy przyjeżdżają wówczas Polacy ze wszystkich zakątków kraju, by wspólnie cieszyć się z odzyskanej Ojczyzny. To ogromne wydarzenie i wspaniały moment.

DSC06994Niestety, podkreślanie polskiej tożsamości narodowej i manifestowanie polskiego patriotyzmu (fot. p. Alicja Rostocka) stało się pożywką dla wielu nieprzyjaznych Polsce i Polakom środowisk, tych zewnętrznych i – co gorsza – tych wewnętrznych. Zakłócanie Marszu, blokowanie Marszu, eksponowanie "na cały świat" pojedynczych ekscesów, a szczególnie prowokacji, stało się coroczną pożywką dla wrogów Polski.

prezydentniepodleglejNie dziwi zatem wcale ostrożność i nieuczestniczenie w Marszu, choćby p. prezydenta Andrzeja Dudy (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, KPRP). Zbyt wiele dał już dowodów na to, jak bardzo zależy mu na Polsce i Polakach (podpisane ustawy reformujące państwo, kampania referendum konstytucyjnego, zwiększanie podmiotowości całego społeczeństwa, szczególnie kosztem pseudoelit, niezliczone inicjatywy 100-lecia Niepodległości), by dzisiaj firmować nie tyle wspaniały, narodowy, polski Marsz (a to robi z pewnością), co kontrowersyjnych jego uczestników – nielicznych prowokatorów i wrogów polskości - nagłaśnianych ponad wszelką miarę...

miroslawborutaks1Mirosław Boruta*

16 sierpnia 2018 roku Prezydent Rzeczypospolitej, Andrzej Duda odmówił podpisania ustawy nowelizującej ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Jak uzasadnił w oficjalnym oświadczeniu "zmiana, która została dokonana tą ustawą, powoduje – jak pokazują analizy prawne i politologiczne, w tym przede wszystkim analiza zrobiona na potrzeby prac Senatu – że efektywny próg wyborczy będzie co najmniej kilkunastoprocentowy. Analiza senacka pokazuje, że będzie to nawet 16,5 proc. Wszyscy doskonale wiedzą, co by to oznaczało. To by oznaczało, że w praktyce dzisiaj w Polsce szanse na uzyskanie poważnej reprezentacji w Parlamencie Europejskim mają tylko dwa ugrupowania. W związku z powyższym wydaje mi się, że taka regulacja, która w sposób de facto przymusowy – bo ustawowy – do tego prowadzi, jest zbyt daleko idąca".

davPo raz kolejny warto więc zadać pytanie, gdzie przebiega cienka graniczna linia pomiędzy wolą ludu wyrażoną bezpośrednio (czyli właśnie przez lud) a wolą ludu wyrażoną przez jego przedstawicieli (czyli przez elity). I czy Prezydent słusznie, jako "wybierany przez Naród w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym" nie stoi właśnie po stronie Narodu...

Prezydent dodał też, że "jeżeli się do czegoś zobowiązywałem, to do tego, że będę słuchał ludzi i będę starał się realizować moje zobowiązania wyborcze. A jednym z nich było to, że ludzie powinni mieć w Polsce jak najwięcej do powiedzenia. I to oni powinni w jak najbardziej demokratyczny sposób decydować o naszym życiu politycznym i o tym, jak jest kształtowany także ustrój Rzeczypospolitej oraz oczywiście reprezentacja parlamentarna w wyborach parlamentarnych ‒ czy do Parlamentu Europejskiego, czy w wyborach do władz jednostek samorządu terytorialnego". I dlatego warto stać przy Prezydencie.

* Autor jest doktorem socjologii, politykiem i działaczem społecznym, radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta*

Gdzie przebiega cienka graniczna linia pomiędzy wolą ludu wyrażoną bezpośrednio (czyli właśnie przez lud) a wolą ludu wyrażoną przez jego przedstawicieli (czyli przez elity). Dowiedzieliśmy się o tym wczoraj. Tylko dziesięciu senatorów na stu (a więc 10% izby) zdecydowało się zaufać procedurom demokratycznym – referendum. Lwia część, bez względu na przynależność partyjną nie poparła wniosku, głosując przeciw bądź wstrzymując się od głosu (co dawało ten sam rezultat), czyli "nie dla referendum"!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, wybierany przez wszystkich obywateli chciał zapytać wszystkich obywateli o nowoczesne fundamenty nowoczesnego państwa. Elity zdecydowały jednak, że wiedzą lepiej.

wybraniecTo co nas czeka w najbliższej przyszłości to przyjrzenie się mechanizmom wytwarzania elit. Jakie są kryteria i tajemnicze sita przez które przechodzą „wybrani”. Kto ma szanse dostania się na wybieralne miejsca list partyjnych. Jakie kryteria spełniają te osoby? Czy decydują rzeczywiste kryteria merytoryczne czy jedynie "bliskość do protektora", którego obszarem działań jest już tylko władza nad innymi a nie rzeczywiste zasługi dla Polski (fot. fernandacaprio.jusbrasil.com.br). Cóż bowiem zbudujemy na miernych, wiernych i zastraszonych eliminując aktywnych? Jak wiele jest "elit w elitach" a "demokracji w demokracji"?

* Autor jest doktorem socjologii, politykiem i działaczem społecznym, radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Zapowiedziane i przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum konstytucyjne powinno się odbyć jak najwcześniej. Doskonały termin to 10 i 11 listopada 2018 roku, dokładnie w setną rocznicę wydarzeń, które zapoczątkowały polską niepodległość Anno Domini 1918.

Jeżeli nie mamy czekać w nieskończoność z reformą państwa polskiego, jeżeli mamy umacniać niepodległość i suwerenność, jeżeli mamy się poczuć gospodarzami we własnym Kraju zróbmy wreszcie ten ruch.

Minęło już ponad 20 lat od uchwalenia konstytucji z 1997 roku, minęło kolejne pokolenie Polaków, najstarsze roczniki naszych obywateli, urodzone w postkomunistycznej Polsce mają już dzisiaj blisko 30 lat. Są dorośli, dojrzali, nie noszą na sobie piętna komunistycznego ucisku i ideologicznej przemocy.

20180720adPokolenie ich rodziców, prezydent Andrzej Duda (fot. www.prezydent.pl), dzisiejsi rządzący 50-cio i 60-ciolatkowie, także jest już inne. To co jednak – paradoksalnie – w nas niezmienne, to co nam w dziejach państwa i narodu towarzyszy, to chęć i potrzeba zmian, oczywiście na lepsze. Stąd też idea zmiany konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jest jak najbardziej zrozumiała, wręcz naturalna. Inny czas, inny kontekst a do tego znacząca okazja, stulecie odzyskania niepodległości.

Wychodząc z tego założenia, należy przyjąć, że konstytucja, zasadniczy akt prawny, do którego odnoszone są i będą wszelkie inne, musi być doskonale skonstruowana a regulacje w niej zawarte powinny tak chronić polskie interesy narodowe i państwowe, aby – jak głosi prezydencka przysięga – dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli były (dla nas) zawsze najwyższym nakazem.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego niezwykle rozsądnie postawił na politykę społeczną. Program „Dostępność Plus” (ta solidarność w przestrzeni publicznej) jest kolejnym ogniwem łańcucha, który spowodował, że Polacy coraz częściej i chętniej identyfikują się i z rządem i z państwem polskim.

Mamy szanse na to, że osoby niepełnosprawne po prostu zaistnieją w przestrzeni publicznej tak, jak wszystkie osoby pełnosprawne. Jest to dostęp nie tylko do konkretnych miejsc, ale także dóbr kultury, a nade wszystko do spotkania drugiego człowieka.

Jest to o tyle ważne, że lata pedagogiki wstydu odchodzą do lamusa i zastępowane są przez pedagogikę dumy. Coraz mniej osób mówi ten kraj, a co raz więcej z nas mówi Polska.

Anna Dąbrowska*

Z Lechem Zborowskim, działaczem Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, uczestnikiem przygotowań do strajku w sierpniu 1980 r. i uczestnikiem strajku w 1981 r., kolporterem ulotek, prasy podziemnej, organizatorem drukarni, odznaczonym Krzyżem Wolności i Solidarności rozmawia Anna Dąbrowska.

Jak to się stało, że młody 22-letni mężczyzna, zaangażował się w Wolne Związki Zawodowe?

Zgodnie z obowiązującą dziś w wielu tzw. kombatanckich wspomnieniach zasadą, powinienem pewnie zacząć od historii jakiegoś pra-, pradziadka, który wiele lat temu zapoczątkował patriotyczne kształcenie następnych pokoleń Zborowskich. Tak jednak nie będzie, bo chociaż tych przodków, o których słyszałem, z całą pewnością wstydzić się nie muszę i pewnie wiele mógłbym się od nich nauczyć, jednak przyczyna, dla której wylądowałem w Wolnych Związkach, była prozaiczna. Miałem mocno buntowniczą naturę. Nie chodzi tu o typowy bunt nastolatka, ale raczej o wyraźne odczuwanie absurdu wielu elementów rzeczywistości tamtych czasów. Od wczesnych młodych lat miałem poważny problem z tzw. autorytetami, które chętnie wciskały nam swoje teorie, nie mogąc najczęściej odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego mamy w nie wierzyć? Swoją drogą, niewiele się przez te długie lata pod tym względem zmieniło. Zadawałem więc to pytanie często, wpadając tym samym równie często, w takie czy inne kłopoty. W 1979 roku natknąłem się na podobnie buntowniczą naturę – Jana Karandzieja. Jan trafił na WZZ-towską ulotkę i nie musieliśmy się wzajemnie przekonywać, że powinniśmy tę sprawę natychmiast sprawdzić. Przyznam się jednak, że po naszej pierwszej rozmowie z Joanną i Andrzejem Gwiazdami ewentualne nasze zaangażowanie się w działalność WZZ-tów wcale nie było oczywiste. Wydawało się nawet mało prawdopodobne. Moją pierwszą myślą po tym spotkaniu było przekonanie, że nasze konspirowanie będziemy musieli rozpocząć sami i na swój własny sposób. Wszystko dlatego, że zrozumienie, czym były Wolne Związki i czym miało być w nich działanie, wymagało czasu.

20180618adksdJest Pan opisany w Wikipedii m.in. takimi słowami: „Należy do krytyków pierwszego przewodniczącego Solidarności Lecha Wałęsy, jak i porozumienia okrągłego stołu”. Dlaczego?

To jest temat, w którym nie ma miejsca na żonglowanie słowami i ubieranie prawdy w dyplomatyczne frazesy. Odpowiem wprost. Cała historyjka o rewolucjoniście Lechu Wałęsie jest największym i najbardziej bezczelnym kłamstwem naszej współczesnej historii! Dotyczy to również okresu Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Lech Wałęsa, a ściślej kapuś bezpieki TW Bolek, nigdy nie był rzeczywistym działaczem WZZ-tów. Pozorował takie działanie, aby się uwiarygodnić wśród kolegów. Pojawił się w Wolnych Związkach z przyczyn, których nigdy nie potrafił wyjaśnić, po czym został uznany za niebezpiecznego głupca i odesłany, skądkolwiek przyszedł – po jego wręcz kretyńskich sugestiach obrzucania granatami komend milicji. Później dostał się do WZZ-tów niejako tylnymi drzwiami. W pewnym momencie pojawił się nagle na modlitwach za ojczyznę odbywających się w Kościele Mariackim, a prowadzonych przez środowisko późniejszego Ruchu Młodej Polski. Tej nagłej potrzeby manifestowania wiary, po co najmniej sześcioletnim sprzedawaniu ludzkich losów komunistycznej bezpiece, również nie potrafił nigdy wytłumaczyć. Wtedy „wymodlił” znajomość z Borusewiczem i ten przyprowadził go ponownie do WZZ-tów. Twórcy Wolnych Związków, nie znając jego odrażającej przeszłości, zaakceptowali jego obecność tylko dlatego, że twierdził, iż był członkiem komitetu strajkowego w grudniu '70, czego nie można było wówczas zweryfikować. Mieli nadzieję dotrzeć przez niego do innych uczestników i świadków tamtych tragicznych wydarzeń. Wiara w grudniowe kombatanctwo Wałęsy topniała z każdą jego następną wypowiedzią. Kiedy w 1979 r. WZZ-ty wzmocniła grupa nowych, młodych działaczy i tak już słaba pozycja Wałęsy w grupie zamieniła się w niemal całkowite jego nieistnienie. Na początku roku 1980 kompletny brak zaufania do niego spowodował, że mało kto chciał mieć z nim jakikolwiek kontakt. W końcu, w czerwcu 1980 r., czyli na dwa miesiące przed sierpniowym strajkiem, zwyczajnie został z Wolnych Związków wyrzucony. Tak w telegraficznym skrócie wygląda dwuletni pobyt Wałęsy w WZZ-tach. Opis jego „działalności”, czyli uwiarygodniania się, to już szersza sprawa.

Po uroczystościach rocznicowych WZZW prof. Dudek zasugerował, że wszelkie ataki na Lecha Wałęsę są jedynie przejawem frustracji zapomnianych, drugoplanowych działaczy WZZ-tów.

Pan Dudek ma jakąś niewiarygodną obsesję, aby przekonać tych, którzy Wałęsę znają lepiej niż ktokolwiek inny, że jest on bohaterem i symbolem walki z czymkolwiek. Jak do tej pory prof. Dudek zwyczajnie się tym ośmieszał. Tym razem jednak, postanowił – w dodatku w sposób obrzydliwy – działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża obrazić. W dodatku czyni to w 40. rocznicę powstania WZZW. Antoni Dudek jak większość dzisiejszych funkcjonariuszy propagandy wiadomych ośrodków nie jest w stanie dyskutować z faktami zawartymi w historycznych świadectwach działaczy WZZ-tów, więc przypisuje nam frustrację z powodu rzekomej zazdrości, wobec kapusia bezpieki i zdrajcy. Sugerując tym samym, że takie cechy charakteru mogły być dla uczciwych ludzi powodem do zazdrości. Jeśli kogokolwiek szokują te określenia, to wyjaśniam, że Wałęsa nie jest przez działaczy WZZ-tów postrzegany jako taki właśnie charakter dlatego, że akurat tak twierdzi jakiś Zborowski. Wałęsa jest łajdakiem, gdyż dopuścił się łajdactw, jest bandziorem, gdyż dopuszczał się czynów bandyckich, jest zdrajcą, gdyż dopuszczał się zdrad, a działacze WZZ-tów byli tych poczynań świadkami i od lat o nich opowiadają. Gdyby Antoni Dudek był badaczem historii, a nie służył zakłamanej propagandzie, to by te wszystkie działania Wałęsy sam dokładnie opisał, dla zwykłej, historycznej prawdy. On jednak woli wypisywać bzdury typu: „Większość członków WZZ poszła drogą Gwiazdów, ponieważ nie mogli zrozumieć, jak doszło do tego, że Lech Wałęsa stał się głównym beneficjentem tego sukcesu". Po pierwsze, my doskonale rozumiemy, dlaczego kapuś komunistycznej bezpieki został beneficjentem przeróżnych „sukcesów”. Jedynym, który tego nie rozumie, jest pan Dudek. Po drugie, cokolwiek według Antoniego Dudka oznacza „droga Gwiazdów”, dla nas jest drogą uczciwości i prawdy, ale to również zdecydowanie przekracza jego możliwości rozumienia. Jeżeli więc mówić o jakiejkolwiek frustracji, to tylko o tej, która wynika z faktu, że ktoś z tytułem profesora historii zamiast przejąć od działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża walkę o historyczną prawdę, woli dziś uprawiać propagandę i opluwać tychże działaczy, by chronić kłamstwo i postać patologicznego kłamcy, że o kapusiu bezpieki nie wspomnę.

Nie żałuje Pan dziś tamtych decyzji i wyborów?

Pierwszy raz usłyszałem to pytanie w budynku spacyfikowanej „Solidarności” w Gdańsku, w trwającym jeszcze stanie wojennym. Kiedy podjąłem decyzję o wyjeździe, odbierałem tam moje pracownicze dokumenty. Współpracująca z komunistycznym wojskowym nadzorcą kadrowa, wydając mi te papiery, zapytała z przekąsem: „I co, panie Leszku, warto się było tak dla tej Solidarności poświęcać?”.

Dzisiaj to samo pytanie w zupełnie innym kontekście zadają mi znajomi, patrząc, jak zdrajcy sprzedają naszą Ojczyznę i nasze wartości.

W tym wypadku nie mam jednak żadnego problemu z odpowiedzią. Dokonywaliśmy tamtych wyborów w realiach, kiedy nie mogliśmy mieć konkretnych oczekiwań, że doczekamy widocznych zmian. Mieliśmy wewnętrzny bunt i wybujałe marzenia. Przecież nie można żałować marzeń. To, że gdzieś po drodze taki czy inny łobuz ukradnie nam jakąś ich część, nie może sprawić, że przestaniemy do nich dążyć i nagle zaczniemy żałować, że podjęliśmy próbę ich spełnienia. Znając swoją naturę wiem, że jedyne, czego mógłbym dziś żałować, to tylko gdybym wówczas nie robił nic. Poza tym wiele marzeń jeszcze pozostało, a łobuzów też nie brakuje, więc trzeba dalej walczyć, aby nie mieć wątpliwości, kiedy znów ktoś zada to pytanie.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i zdjęcie za: https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5706-legendarny-dzialacz-wzzw-lech-zborowski-trzeba-dalej-walczyc-nasz-wywiad

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Socjologowie bardzo często zadają pytania: komu to służy, w czyim interesie, kto za tym stoi, to bardzo stare pytania: cui bono? Cui prodest scelus is fecit?

Komu zależy na tym, by zmieniać opinię o premierze Mateuszu Morawieckim, o premierze, którego rząd prowadzi Polskę i Polaków w dobrym kierunku, zasobnego, dumnego narodu w silnym państwie.

W jednej z publikacji postawiłem niegdyś takie pytanie, kto ma interes być Polakiem? Oczywiście, że tylko my – Polacy – przede wszystkim my. I wszyscy którzy są w świecie przyjaciółmi Polski i Polaków, tak jak my wspieramy przyjazne nam państwa i narody.

A kto takiego interesu nie ma, nasi wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni. Ci, chcąc nas osłabić nie cofną się przed plotką, pomówieniem, oszczerstwem, przeinaczaniem lub fałszowaniem rzeczywistości.

Myślę, że jest jednak na to rada. Takie zachowania nie mogą pozostać bezkarne, bezkarność rozzuchwala kłamców i oszczerców. Liczę, że zreformowany wymiar sprawiedliwości odda tę sprawiedliwość pomówionym i ukarze kłamców. Jeśli nie nazwiemy dobra dobrem a zła złem stracimy na tym wszyscy. Prawda bowiem, jak wiemy, boi się światła, sam tego w życiu właśnie teraz doświadczam.

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

10 marca 2018 roku przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) przemawiał radny Małopolskiego Sejmiku Wojewódzkiego, dr Mirosław Boruta. Powiedział m.in.: "W tydzień po objęciu mandatu radnego - na życzenie p. posła Ryszarda Terleckiego - zostałem skreślony z listy członków Prawa i Sprawiedliwości". Wypowiedź radnego Mirosława Boruty - w całości (4:33) znajdą Państwo tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=lcZnXdwhxxw

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Polityka historyczna służy podnoszeniu prestiżu własnego narodu. W wersji łagodnej - bez obniżania prestiżu innych narodów i narodowości, natomiast w wersji agresywnej - przy ciągłym poniżaniu innych.

godlopolskiPolska, stosująca łagodną politykę historyczną styka się teraz z agresywnymi politykami innych narodów. Jak przetrwamy tę próbę? Z całą pewnością najlepszymi metodami postępowania są cierpliwość, systematyczność i... ciężka praca, wykonywana przede wszystkim przez Ministerstwo Edukacji, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Najważniejsi są eksperci, których przekaz, jego sedno i sens będą na wskroś polskie (Il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za: Wikipedia). I tylko taka wizja historii powinna pójść mocno „w świat”, podana pięknie tak pod względem formy (albumy, ilustrowane opracowania, zbiory dokumentów), jak i poziomu tłumaczenia na języki obce, perfekcyjnego poziomu, to jasne.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Na początek warto przypomnieć, że Włochy są mniejszym państwem od Polski. Niewiele, ale zawsze. Z tym, że na 300 tysiącach kilometrów kwadratowych żyje tam 61 milionów obywateli. Jak wiemy ze statystyk, już ponad 4% włoskiego społeczeństwa, czyli dwa miliony sześćset tysięcy stanowią muzułmanie. Najczęściej z Maroka, Albanii i Bangladeszu czy Egiptu.

Oczywiście, że polityka imigracyjna państwa włoskiego stanowi jego domenę, ale warto zawsze zastawiać się nad jej konsekwencjami dla Włoch, Europy i religii - katolicyzmu, współdzielonego przez oba nasze narody, choć w odróżnieniu od nas tak słabo we Włoszech praktykowanego.

Pamiętajmy, że islam jako religia nie jest skłonny poddawać się procesom asymilacyjnym w obu wymiarach czynnym i biernym. Rozróżniam te wymiary w ten oto sposób, że czynny islam to islam wojujący. Oczywiście nie oznacza to zawsze przemocy, oznacza to raczej ciągła i aktywną akcję proislamizacyjną prowadzoną wobec całego włoskiego otoczenia.

Konsekwencją tego będzie wkrótce, w wymiarze dekady z pewnością 10% udział aktywnego islamu przy coraz malejącym udziale biernego, symbolicznego już tylko katolicyzmu. Podbijanie religijne Europy stanie się wkrótce faktem, a konsekwencje tego faktu są łatwe do przewidzenia.

W tym kontekście obecna polityka rządu polskiego jest polityką wyróżniająca się na korzyść w Europie, jest polityką mądra i przewidującą.

To wielka szkoda, że nie rozumieją tego inne państwa i rządzące nimi elity: w Belgii, Francji, Niemczech czy Szwecji, a nawet Wielkiej Brytanii, choć ten ostatni kraj, jako wychodzący ze Wspólnot Europejskich nie będę już wkrótce tak mocno na nasz kontynent oddziaływać.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Mądrze i skutecznie rozwijana idea dumnego narodu w silnym państwie, które jak wspomniał premier Mateusz Morawiecki powinno być także spójne społecznie, sprawiedliwe i solidarne zostaje na naszych oczach dopełniona właśnie poprzez inaugurujący swoją działalność Komitet Społeczny Rady Ministrów pod kierownictwem wicepremier Beaty Szydło.

Kwestia demografii to kwestia ludnościowej podstawy projektu. Wielorakie zachęty, by polskie rodziny miały coraz więcej dzieci to najlepsza inwestycja na przyszłość. Przypomnę, że ze 124 osobami na kilometr kwadratowy zajmujemy 90 miejsce na świecie. Holandia, Belgia, Wieka Brytania, Niemcy, Włochy, Czechy czy Dania mające wyższy współczynnik niż Polska nie są przecież przeludnione. A jeśli chodzi o liczbę ludności, jesteśmy 36 państwem świata… czyli, że może nas Polaków być dużo, dużo więcej.

Podczas obrad poruszono też kwestię seniorów, ale musimy popatrzeć na to całościowo, polityka prorodzinna obejmuje tak tych najmłodszych, jak i ich rodziców, ale i dziadków, bowiem to najczęściej trzy pokolenia decydują o dobrostanie całej rodziny, wszystkich jej członków.

I ostatnia uwaga: ilość a jakość, a to przecież to idzie w parze. Chodzi o to by było nas wielu i by żyjąc w Polsce jak najdłużej czuć się dobrze, zasobnie i szczęśliwie.

Pozostaje mi, jako socjologowi życzyć Komitetowi Społecznemu, by jego głos i ustawy przyjmowane przez Sejm, Senat oraz Prezydenta miały zawsze na względzie dobro polskiej rodziny.