Przeskocz do treści

Zbigniew Ziobro uważa, że "należy wykorzystać wszystkie możliwości, które pozwalają stosować weto" wobec działań Komisji Europejskiej.

W poniedziałek w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie Zbigniew Ziobro wystąpił na konferencji prasowej wraz z wiceszefem resortu Sebastianem Kaletą oraz europosłem Patrykiem Jakim. – Miało nie być szantażu, jest szantaż, za to nie ma pieniędzy – mówił prezes Solidarnej Polski w odniesieniu do decyzji KE.

Zbigniew Ziobro: To jedyna słuszna droga

– Wydaje się, że jedyną słuszną drogą w tej sytuacji jest ta, do której Solidarna Polska od początku przekonywała pana premiera. Aby prowadzić twarde negocjacje, wykorzystywać wszystkie możliwości, które pozwolą stosować weto wobec żądań i chęci przejęcia kolejnych obszarów władzy przez Komisję Europejską – powiedział Zbigniew Ziobro. – W taki sposób postępowałem, jako minister sprawiedliwości, wetując propozycję Unii Europejskiej, które wchodziły w obszar Ministerstwa Sprawiedliwości. Zawetowałem ustawę o prokuraturze – stwierdził minister sprawiedliwości i jednocześnie prokurator generalny. – To zawsze przynosiło dobre rezultaty. Dlatego ta dobra, sprawdzona droga twardych negocjacji z Unią Europejską musi mieć zastosowanie w polityce naszego rządu wobec UE – dodał.

Szantaż ze strony... Berlina?

– Znaleźliśmy się w sytuacji nieustannego szantażu ze strony Berlina. Bo nikt, kto jest zorientowany w realiach układu sił wewnątrz UE, nie ma najmniejszych wątpliwości, że wszystkie decyzje KE zapadają za zgodą Niemiec, zwłaszcza, że szefową Komisji jest Niemka – pani von der Leyen – oznajmił Zbigniew Ziobro. Lider Solidarnej Polski zaapelował do Mateusza Morawieckiego o to, żeby weto wobec działań UE zostało wykorzystane już przy najbliższej okazji, 6 grudnia. – Będziemy prosić, by ten temat był omówiony na Radzie Ministrów. Liczymy, że weto przez pana premiera zostanie złożone – zaznaczył.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/374665/ke-weto-ziobro-nalezy-wykorzystac-wszystkie-mozliwosci.html

Politycy Solidarnej Polski przekonują, że Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Dlatego uruchomili zbiórkę podpisów o powołanie komisji śledczej.

Przedstawiciele partii Zbigniewa Ziobry zorganizowali w niedzielę rano konferencję prasową. Poinformowali, że ruszają ze zbiórką podpisów pod wnioskiem o powołanie sejmowej komisji śledczej w sprawie polityki energetycznej Polski od 2007 do 2022 r. (ze szczególnym uwzględnieniem okresu od 16 listopada 2007 r. do 22 września 2014 r.).

"Polityka prorosyjska"

– Chodzi o 2502 dni prorosyjskiej polityki Donalda Tuska, który jako premier prowadził politykę bezwzględnie prorosyjską, proputinowską – wskazał podczas konferencji prasowej wiceminister Janusz Kowalski. Polityk ocenił, że lista "prezentów Donalda Tuska wobec Putina i Kremla" jest bardzo długa – to m.in. zatrzymanie budowy Baltic Pipe, chęć przedłużenia kontraktu gazowego z Gazpromem do 2037 r. oraz umorzenie w 2010 r. 1 mld zł tej spółce. Janusz Kowalski powiedział, że szef PO jest "najbardziej prorosyjskim politykiem III RP". – Mamy gotowy wniosek o powołanie komisji śledczej dotyczącej polityki energetycznej, ze szczególnym uwzględnieniem prorosyjskich działań rządu Donalda Tuska. Chcemy postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu – przekazał.

Jacek Ozdoba: Tusk to autor tracenia przez nas suwerenności

Z kolei wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba zwracał uwagę, że Donald Tusk jako szef Rady Europejskiej nie potrafił zatrzymać budowy Nord Stream 2. – Nie potrafił zatrzymać również szalejącej, ideologicznej polityki klimatycznej – dodał. – Donald Tusk jest autorem tracenia przez Polskę suwerenności energetycznej. Jest autorem zabijania polskiego górnictwa, zabijania polskiej energetyki węglowej – zarzucał Jacek Ozdoba. Obecny na konferencji poseł SP Mariusz Gosek wyraził przekonanie, że każdy, kto będzie chciał ocenić politykę Donalda Tuska, w tym posłowie PO, poprze wniosek Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/374212/solidarna-polska-chce-postawic-tuska-przed-ts.html

Radio Maryja

Musimy zmienić taktykę, zacząć grać asertywnie, zacząć wetować różne decyzje, postępować z Niemcami tak, jak na to zasługują za każdym razem, kiedy będą stosować kryterium rasistowskie. Wtedy jest szansa, że te pieniądze dostaniemy. Inaczej będą grali w to, w co grają od samego początku – zaznaczył dr Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, poruszając w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja temat negocjacji między polskim rządem a urzędnikami unijnymi ws. należnych nam środków. Polityk odniósł się też do kwestii uznania Rosji za państwo wspierające terroryzm i całokształtu unijnej pomocy dla Ukrainy.

Parlament Europejski podczas środowej sesji plenarnej przyjął rezolucję, która uznaje Rosję za państwowego sponsora terroryzmu. Dokument wyraża również poparcie dla niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy oraz potępia rosyjską agresję na ten kraj, a także wzywa Federację Rosyjską do zaprzestania dalszych ataków na ukraińską infrastrukturę i obiekty cywilne. Jednak – zdaniem dr. Patryka Jakiego – postanowienia PE nie przełożą się w żaden sposób na dalszy kształt trwającej wojny. Jedynym skutkiem może być wywołanie niepokoju moralnego w państwach, które przyczyniły się do wzmocnienia Rosji w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Czołowe państwa Unii Europejskiej bowiem stać maksymalnie na gesty solidarności, ale nie na konkretne działania.

– Bardzo głośno potrafią mówić, że wspierają Ukrainę, demokrację, że wspierają praworządność i że zawsze byli „po dobrej stronie mocy”. A faktycznie dalej nakładają sankcje na państwo, bez którego Ukraina już dawno by przegrała wojnę, tzn. na Polskę. Pamiętajmy: Polska jest faktycznym, najważniejszym zapleczem Ukrainy – militarnym, ludnościowym, infrastrukturalnym, żywnościowym – praktycznie hubem na wszystko. Bez Polski Ukraina by już dawno przegrała tę wojnę – zwrócił uwagę europoseł.

Wskazał, że realna pomoc Polsce i Ukrainie byłaby o wiele bardziej skuteczna w wojnie hybrydowej z Rosją niż potępianie jej jako państwa sponsorującego terroryzm. – Praktycznie Rosję można by było dobić, pomagając bardziej (…) w pierwszej kolejności państwu, które realnie walczy i które ponosi koszty militarne, ludnościowe, które jest doświadczone również zbrodniami jak w Buczy i innych miejscach, natomiast w drugiej kolejności Polsce, która jest zapleczem Ukrainy. Gdyby wzmocnić te dwa państwa (a przecież Unia ma do tego środki i możliwości) to być może wojna już by się zakończyła, bo Rosja by była pokonana. Widać, że Rosja słabnie. Widać, że Rosja na froncie militarnym radzi sobie coraz gorzej, natomiast jeżeli chodzi o możliwości robienia gospodarczych deali, to nie jest z Rosją tak źle – mówił gość „Aktualności dnia”.

Przypomniał, jak wyglądało dotychczasowe nakładanie sankcji na Rosję. Do tej pory nałożono dziewięć pakietów sankcji, niektórych bardzo mało dotkliwych. – Jeżeli ktoś chce nałożyć faktyczne sankcje, które mają znaczenie, to nakłada się jedną porządną sankcję, a nie robi się dziewięć różnych w odstępach czasu, wcześniej zapowiadając, jakie to będą sankcje tak, żeby Rosja się mogła na to przygotować – podkreślił polityk.

Kiedy Polska podejmuje na arenie międzynarodowej wysiłki, by jak najbardziej zjednoczyć świat w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę i osłabić tym samym kremlowski reżim, instytucje unijne usiłują jak najbardziej utrudnić funkcjonowanie naszemu państwu, ponieważ nie podoba im się obecna partia rządząca. Z tego powodu – jak wspomniał wcześniej dr Patryk Jaki – na Polskę nakładane są sankcje w postaci blokowania środków z Krajowego Planu Odbudowy czy zabierania pieniędzy z funduszu spójności. Polski rząd nie daje za wygraną i w dalszym ciągu negocjuje w tych sprawach z Brukselą. Rządzący zapewniają, że ustępstwa wobec UE odblokują należne nam fundusze. – To nie jest krok w dobrym kierunku dlatego, że jeżeli chcemy uzyskać pieniądze od Unii Europejskiej, to nie zrobimy tego, jeżeli nie zrozumiemy, jakie jest nastawienie unijnych urzędników i o co oni grają. Oni nie grają wcale o to, żeby w Europie przywracać praworządność i demokrację. Wprost przeciwnie – zaznaczył eurodeputowany.

Wyjaśnił, na czym rzeczywiście polega spór o tzw. praworządność i dlaczego unijni urzędnicy blokują pieniądze, które należą się Polsce. – Oni uważają, że Polska nie może przyjmować rozwiązań w wymiarze sprawiedliwości, jakie są w innych państwach Unii Europejskiej, pomimo że Traktat jest dla wszystkich taki sam, dlatego że posługują się opinią Komisji Weneckiej, która mówi, że owszem są państwa, które mają takie same rozwiązania, ale są państwa, które mają gorszą tradycję i gorszą kulturę i w związku z tym nie mogą stosować tych samych rozwiązań. Tu jest mowa o Polsce. Oni według kryterium rasistowskiego uznają, że Polska ma gorszą tradycję i gorszą kulturę i nie może przyjmować takich rozwiązań w wymiarze sprawiedliwości, jak ma np. Hiszpania czy Niemcy – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.

Zdaniem europarlamentarzysty dalsze ustępstwa wobec instytucji unijnych powodować będą wyłącznie pogorszenie sytuacji naszego kraju. – Musimy zmienić taktykę, zacząć grać z nimi asertywnie, zacząć wetować różne decyzje, postępować z Niemcami tak, jak na to zasługują za każdym razem, kiedy będą stosować kryterium rasistowskie (…). Wtedy – i uważam, że tylko wtedy – jest szansa, że te pieniądze dostaniemy. Inaczej będą grali w to, w co grają od samego początku – stwierdził dr Patryk Jaki. Eurokratom bowiem zależy na tym, żeby nie było silnej Polski i będą wykorzystywać w tym celu każde narzędzie, na jakie im pozwolimy poprzez swoje ustępstwa. Gość „Aktualności dnia” przypomniał, że Polska sama zgodziła się na mechanizm „pieniądze za praworządność” czy pakiet „Fit for 55”.

– Skoro tyle razy łagodna polityka wobec nich nie przynosiła skutków, a wprost przeciwnie, prowadziła nas na złe tory, to nie możemy powtarzać tych samych błędów, bo to już jest zbrodnia – zaznaczył europoseł. Poglądy dr. Patryka Jakiego nie są osamotnione w Zjednoczonej Prawicy. Przed ustępstwami wobec organów unijnych od dawna ostrzega cała Solidarna Polska. Rodzi to napięcia w obozie rządzącym, bowiem Prawo i Sprawiedliwość zapewnia, że na drodze negocjacji i zmian legislacyjnych jest w stanie zagwarantować Polsce wypłatę należnych jej środków. Rozmówca Radia Maryja wskazał, że ustępstwa wobec Unii Europejskiej wywołują w Polsce anarchię prawną, co stanowi analogiczną sytuację do okresu poprzedzającego rozbiory Polski w XVIII wieku.

Całość rozmowy z dr. Patrykiem Jakim jest dostępna tutaj: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/parlament-europejski-uznal-rosje-za-panstwo-sponsorujace-terroryzm-unia-europejska-probuje-zaprowadzic-w-polsce-anarchie

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-p-jaki-o-negocjacjach-z-eurokratami-musimy-zmienic-taktyke-zaczac-grac-asertywnie-i-postepowac-z-niemcami-tak-jak-na-to-zasluguja

Solidarna Polska będzie wnosić na rządzie o uruchomienie inwestycji w złoża węglowe na Śląsku, które mogą zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne - zapowiedział w poniedziałek lider tej partii, szef MS Zbigniew Ziobro. Zaapelował też o odejście od unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego.

Politycy Solidarnej Polski, na czele z szefem partii Zbigniewem Ziobro, zorganizowali konferencję prasową przed kopalnią Wujek w Katowicach. Szef resortu sprawiedliwości mówił, że Polska posiada „gigantyczne złoża węgla” i - jak dodał - nie musi kupować tego surowca. Musieliśmy kupować w tym roku tylko dlatego, że realizujemy nierozumną, ideologiczną politykę UE, która była tak naprawdę polityką realizującą porozumienie Putina i Moskwy z Berlinem. Chodzi o to, by zamienić węgiel na gaz — powiedział. Według Zbigniewa Ziobry brakuje węgla, ponieważ realizowana była polityka energetyczna rosyjsko-niemiecka pod szyldem ochrony klimatu oraz „była realizowana głównie przez środowisko Platformy Obywatelskiej polityka likwidacji polskiego węgla i polskich kopalni”. Musimy odrzucić tę politykę. To jest polityka, która prowadzi donikąd — dodał.

Zbigniew Ziobro zapowiedział, że jego partia będzie ubiegać się o odejście od pakietu klimatycznego Fit for 55 i zwrócenie się ku inwestowaniu w wydobycie węgla. Solidarna Polska będzie wnosić na Radzie Ministrów o to, by uruchomić inwestycje w te złoża węglowe, które na Śląsku dają realną szansę prowadzenia sensownej i opłacalnej działalności gospodarczej. Mogą nam dawać gwarancję bezpieczeństwa energetycznego i mogą rozwijać w przyszłości nowoczesną, przyjazną ekologicznie energetykę. Taką, która będzie dawać tańszy prąd i ciepło Polakom i taką, która będzie gwarantować większa konkurencyjność naszego przemysłu — mówił Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem należy odejść od - jak stwierdził - „narzuconego nam” kształtu pakietu klimatyczno-energetycznego.

„Górnictwo może być nowoczesne”

Przyjechaliśmy tutaj by okazać szacunek i solidarność ze środowiskiem górników w tym symbolicznym miejscu. Oddać cześć tym z nich, którzy kiedyś oddali życie walcząc o wolną Polskę, ale też dać wyraz naszemu głębokiemu przekonaniu jako Solidarna Polska, to jest stanowisko całego mojego środowiska, że polskie górnictwo to nie tylko sentyment i wspomnienia, ale to i przyszłość Polski — powiedział minister sprawiedliwości.

Górnictwo może być nowoczesne, a energetyka w oparciu o górnictwo może być supernowoczesna. Świadczy o tym najlepiej fakt, że trzecia gospodarka świata w odróżnieniu od Unii Europejskiej nie postawiła na wiatraki i fotowoltaikę jako wiodące źródło energii, ale postawiła na węgiel — dodał. Minister Zbigniew Ziobro wyjaśnił, że chodzi o Japonię. Japonia, która nie ma kopalni, nie ma węgla, która kontraktuje ten węgiel w Indonezji i w Australii postawiła 23 nowoczesne, wielkie elektrownie węglowe i w ten sposób zdecydowała się poprzez nowoczesną, ekologiczną technologię dostarczać energię dla tej potężnej gospodarki — mówił.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/622018-solidarna-polska-chce-zwiekszenia-wydobycia-wegla

Minister sprawiedliwości skomentował decyzję Sejmu o odrzuceniu senackiego weta do nowelizacji kodeksu karnego.

W środę Sejm odrzucił sprzeciw senatorów stosunkiem głosów 229 do 206, przy 10 głosach wstrzymujących się. Tym samym duży pakiet reform kodeksu karnego autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości czeka już tylko na podpis prezydenta Andrzeja Dudy.

Nowelizacja zakłada zaostrzenie kar na najcięższe przestępstwa m.in. o charakterze seksualnym. Wprowadza także karę bezwarunkowego dożywocia oraz konfiskatę aut pijanych kierowców. Zmiany mają także ułatwić ściganie oraz umożliwić bardziej surowe karanie skazanych za afery gospodarcze oraz łapówki.

"Nowelizacja jest odzwierciedleniem programu Solidarnej Polski" – napisał w mediach społecznościowych wiceminister sprawiedliwości i polityk SP Sebastian Kaleta.

Zbigniew Ziobro: Dobra wiadomość dla Polaków

Zmiany w kodeksie karnym skomentował także minister sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro określił nowelizację jako "dobrą wiadomość dla ogromnej większości Polaków, złą dla przestępców", która "w sposób zasadniczy zmienia politykę karną wobec najgroźniejszych przestępców".

– Chodzi między innymi o osoby, które dopuszczają się najcięższych przestępstw seksualnych, o charakterze pedofilskim, z udziałem przemocy, gwałcicieli, wielokrotnych recydywistów i członków mafijnych, zorganizowanych grup przestępczych – powiedział Zbigniew Ziobro podczas czwartkowej konferencji prasowej.

Minister sprawiedliwości przyznał, że walczył o takie zmiany w przepisach od 25 lat, kiedy podczas spotkania z Janem Rokitą, zaproponował zmiany w zakresie kodeksów karnych.

– Trwało to 25 lat. Nie krótko, ale bój wydaje się być wygrany. Oczywiście ostateczne słowo będzie należało do prezydenta – podkreślił szef resortu sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro wyraził nadzieję, że wcześniejsze zapowiedzi prezydenta Dudy o tym, że jest "zwolennikiem twardej walki z najgroźniejszą przestępczością" nie okażą się bezwartościowe. Dodał także, że chce, by "ci mordercy, którzy dopuszczają się przestępstw z premedytacją i wyrachowaniem, mogli być izolowani nawet na całe życie w sposób bezwzględny".

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/370651/nowelizacja-kodeksu-karnego-ziobro-oglasza-sukces.html

Donald Tusk powinien iść raczej w marszu w Berlinie – powiedział minister Zbigniew Ziobro, idąc w Marszu Niepodległości.

– Dzisiaj jest wielu takich, którzy zapominają o tym, że niepodległość, suwerenność, nie są dane raz na zawsze, że są realne zagrożenia na horyzoncie – powiedział Ziobro w rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski. – Są tacy, którym nie przeszkadza to, że Niemcy chcą budować jedno państwo europejskie pod swoim przywództwem. Przyjmują to wręcz z zadowoleniem. Są tacy, których nie razi to, że Unia Europejska na skutek nacisków Berlina blokuje w sposób bezprawny środki finansowe należne Polsce, ale wręcz do tego zachęcają i tego żądają – stwierdził minister sprawiedliwości. – Trudno, żeby tych ludzi łączyły idee i wartości bliskie polskim patriotom, którzy gromadzą się na marszu 11 listopada – dodał.

Zbigniew Ziobro: Tusk powinien iść w marszu w Berlinie

Zapytany, czy poszedłby w jednym marszu z Donaldem Tuskiem, Ziobro odparł: "Chrześcijanie zakładają, że każdy może zgrzeszyć, bić się w piersi i nawrócić. Mam nadzieję, że Donald Tusk kiedyś się nawróci, bo dziś powinien iść raczej w marszu niepodległości - nie wiem, czy taki jest, ale pewnie jest organizowany - w Berlinie. Przekonywał, że "cała jego droga polityczna, zwłaszcza pięć lat służby z rekomendacji Angeli Merkel w Brukseli pokazuje, że on załatwiał tam sprawy ważne dla Niemiec, a nie dla Polski". Zbigniew Ziobro stwierdził, że tegoroczny Marsz Niepodległości odbywa się "w pewnym kontekście politycznym". – Z jednej strony Rosja, która odbudowuje swoje imperium, sięgając po przemoc. Z drugiej strony Niemcy, które już oficjalnie w swoich dokumentach rządowych wskazują, że chcą budować na gruzach Unii Europejskiej jedno państwo pod swoim przywództwem, a to oznacza finalnie kres polskiej niepodległości, suwerenności, jaką znamy dziś – powiedział.

Zbigniew Ziobro pojawił się na Marszu Niepodległości razem z innymi politykami Solidarnej Polski, m.in. Januszem Kowalskim, Jackiem Ozdobą i Patrykiem Jakim.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/kraj/368167/zbigniew-ziobro-tusk-powinien-isc-w-marszu-w-berlinie.html

„Jeżeli ten interes wymaga ustępstw w tej konkretnej sytuacji, to mądrością polityczną jest doprowadzenie do takich ustępstw i wybranie takiego scenariusza, który jest dla Polski najbardziej korzystny” - powiedział w rozmowie z RMF FM minister sportu Kamil Bortniczuk, odnosząc się do sytuacji wokół polskiego KPO. „To samo już słyszeliśmy 11 razy. I za każdym razem efekt był taki: Niemcy wprowadzali w Polsce coraz większy chaos prawny, osłabiając państwo a środków nie tylko nie było żadnych,ale ciągle wymyślano nowe sposoby,aby ukraść więcej” - skomentował na Twitterze europoseł Patryk Jaki.

Bortniczuk: Należy podejmować racjonalne decyzje

W internetowej części audycji „Gość Krzysztofa Ziemca” Bortniczuk był pytany o nasze relacje z UE w kontekście środków z KPO dla Polski. Jeżeli decyzja jest taka, że w świetle sytuacji gospodarczej, światowego kryzysu, pieniądze z KPO są naszej gospodarce potrzebne, to należy podejmować racjonalne decyzje, nie kierując się zacietrzewieniem, ideologią, ale kierując się interesem Polski i Polaków — podkreślił minister sportu. Jeżeli ten interes wymaga ustępstw w tej konkretnej sytuacji, to mądrością polityczną jest doprowadzenie do takich ustępstw i wybranie takiego scenariusza, który jest dla Polski najbardziej korzystny — dodał.

Patryk Jaki: To samo słyszeliśmy już 11 razy

Wypowiedź szefa MSiT skomentował na Twitterze były sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. To samo już słyszeliśmy 11 razy. I za każdym razem efekt był taki: Niemcy wprowadzali w Polsce coraz większy chaos prawny, osłabiając państwo a środków nie tylko nie było żadnych, ale ciągle wymyślano nowe sposoby, aby ukraść więcej (zabezpieczenie z Turowa, ID, a teraz fun. spójności) — napisał. Nie bardzo wiem, dlaczego Niemcy/UE mieliby nam teraz dać cokolwiek skoro nie chcą silnej Polski i naszego rządu, tylko swój proniemiecki z PO. A skoro widzą, że można nas tyle razy oszukać a my dalej żadnych wniosków nie wyciągamy to dlaczego teraz miałoby być inaczej? — zapytał Jaki.

Tekst i zdjęcie: https://wpolityce.pl/polityka/621767-co-z-kpo-bortniczuk-o-ustepstwach-jaki-odpowiada

„Schuman wyznawał te wartości, do których wy tak często odwołujecie. A dzisiaj, gdyby przyszedł do tego Parlamentu, pewnie nie mógłby pełnić żadnej funkcji” – powiedział w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

Patryk Jaki mówił europarlamentarzystom o zagrożeniu jakim jest komunizm. Przypomniał o wartościach, które zbudowały Europę. Najpierw ustalmy fakty. Jaka ideologia pochłonęła najwięcej ofiar w historii świata? Otóż tą ideologią był komunizm. Komunizm, który jak rozumiem wam nie przeszkadza, bo pełno tutaj ludzi, którzy odwołują się do tej ideologii, w tym, jak rozumiem również w rządzie koalicyjnym Hiszpanii i to wam w ogóle nie przeszkadza. A przypomnijmy na jakich wartościach opierał się komunizm. Walce z Bogiem i chrześcijaństwem, walce z rodziną, walce z wolnością i walce z prawdziwymi fundamentami europejskości, które są trzy od ponad dwóch tysięcy lat: filozofia grecka, rzymskie prawo, chrześcijaństwo – na tym zbudowano pokój w Europie; największe dzieła sztuki, architektury, filozofii; powszechny system edukacji; pierwszą konstytucję w Europie, która powstała w katolickiej Polsce – powiedział.

Schuman wyznawał te wartości, do których wy tak często odwołujecie. A dzisiaj, gdyby przyszedł do tego Parlamentu, pewnie nie mógłby pełnić żadnej funkcji, bo taka jest w was demokracja. Jak w Szwecji wygra ktoś, kto się wam nie podoba, to nie ma demokracji. Bo co? Tak samo w Hiszpanii i Włoszech, jeżeli wygrałby ktoś, kto wam się nie podoba, to wtedy nie ma demokracji, bo prawdziwa demokracja dla was jest tylko wtedy, kiedy wygrywa lewica. Tylko, że to nie jest demokracja, tylko dyktatura – dodał.

Kryterium praworządności

Patryk Jaki przypomniał też o tzw. kryterium praworządności, które używane jest do atakowania Polski. Dokładnie tak samo jest z tym kryterium praworządności. W Polsce są takie same rozwiązania, jak w innych państwach, tylko wam to przeszkadza. Mówicie: „Może i są, ale oni mają gorszą kulturę i tradycję”. To są właśnie poglądy rasistowskie, które doprowadziły do wszystkich wojen w Europie. Nie idźcie tą drogą! Prawdziwa demokracja polega na tym, że słuchacie ludzi, a nie wyobrażacie sobie, że tylko wy będziecie decydowali o tym, kto naprawdę będzie rządził w poszczególnych krajach. Dziękuję bardzo – mówił Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/618852-jaki-ostrzega-parlament-europejski-nie-idzcie-ta-droga

Niemcy chcą osadzić swojego człowieka w Polsce, Donalda Tuska i PO, w którą inwestują już od wielu lat – twierdzi Patryk Jaki.

Mimo spełnienia przez Polskę najważniejszego z tzw. kamieni milowych, czyli likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, Polska wciąż nie otrzymała środków z unijnego Funduszu Odbudowy po pandemii koronawirusa. Co więcej, jak donosiła w poniedziałek "Rzeczpospolita", zagrożone są także pieniądze z Funduszu Spójności oraz programów regionalnych. Choć politycy rządowi zdementowali doniesienia gazety, to jednak wciąż pojawiają się obawy dotyczące możliwości wstrzymania unijnych środków dla Polski. Dlaczego, mimo uczynienia ze strony Polski gestu w sprawie ID, Bruksela wciąż nie godzi się na wypłatę środków? Na to pytanie próbował odpowiedzieć europoseł Patryk Jaki, który gościł na antenie Radia Zet.

Polska nie łamie praworządności

Polityk zdecydowanie podkreślił, wbrew narracji Brukseli oraz polskiej opozycji, że "w Polsce nie jest łamana żadna praworządność". Jaki wskazał, że wszystkie rozwiązania wprowadzone przez reformę sądownictwa, "obowiązują w innych państwach Unii Europejskiej". Dlaczego więc Komisja Europejska eskaluje konflikt z Warszawą? – Oni to nawet wiedzą, tylko teraz jakby to tłumaczą w ten sposób, że owszem, może i w Polsce są takie rozwiązania jak gdzie indziej, ale Polska ma gorszą tradycję i gorszą kulturę. To jest pogląd rasistowski – stwierdził Patryk Jaki i dodał, że Komisja Europejska "nie ma dobrej woli w tym zakresie".

Człowiek Niemiec

Patryk Jaki przekonywał dalej, że likwidacja Izby Dyscyplinarnej była ze strony Polski gestem dobrej woli, mimo że, KE de facto złamała unijne traktaty nakazując likwidację Izby. Zdaniem europosła, prawdziwe intencje Brukseli polegają na chęci pozbycia się rządu Zjednoczonej Prawicy i wyniesienia do władzy Platformy Obywatelskiej. Ważną rolę w tym procesie odgrywa były premier Donald Tusk. – My po prostu musimy zrozumieć o co w tej grze chodzi. Ta gra jest bardzo prosta: Niemcy chcą osadzić swojego człowieka w Polsce, Donalda Tuska i Platformę Obywatelską, w którą inwestują już od wielu lat i w związku z tym wykorzystują fundusze europejskie i naiwność dużej części Polaków, którzy uważają, że w Polsce brakuje praworządności – wyjaśnił Patryk Jaki .

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/359212/gra-jest-bardzo-prosta-jaki-niemcy-chca-osadzic-swojego-czlowieka-w-polsce.html

To Donald Tusk i politycy niemieccy odpowiadają za blokowanie Polsce środków europejskich – uważa Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

Zdjęcia w tekście pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta Krakowski (Konwencja Solidarnej Polski - "Tańsza energia dla Polaków", Warszawa, 15 pażdziernika 2022 roku).

Według ustaleń "Rzeczpospolitej", Komisja Europejska może wstrzymać praktycznie wszystkie płatności środków unijnych dla Polski z nowej perspektywy finansowej na lata 2021-2027.

Chodzi już nie tylko o pieniądze z Funduszu Odbudowy (KPO), ale też ze "zwykłego" siedmioletniego budżetu UE, z którego Polska powinna dostać ok. 75 mld euro.

Zbigniew Ziobro: Tusk, PO i Niemcy mają wspólny interes

– Za blokowanie środków europejskich należnych Polsce odpowiada Platforma Obywatelskiej i Donald Tusk wraz z politykami niemieckimi, którzy udzielają im wielkiego wsparcia, na czele z Niemką, panią komisarz von der Leyen, szefową Komisji Europejskiej – powiedział na konferencji prasowej Zbigniew Ziobro, komentując doniesienia "Rz".

– Interesem Tuska i PO jest przejęcie władzy w Polsce, spowodowanie, aby wybory, które w normalnych warunkach, demokratycznych nie mają szans na przywrócenie Tuska do władzy, bo skompromitował się jako polski premier, a później skompromitował się jako szef Rady Europejskiej, który reprezentował interesy nie polskie, ale interesy Niemiec. Przez pięć lat zrobił wiele dla Niemiec i nic dla Polski – ocenił minister sprawiedliwości.

"Na to nie zgodzi się rząd Zjednoczonej Prawicy i Solidarna Polska"

Jego zdaniem Tusk "wie, że w normalnych, uczciwych, demokratycznych warunkach nie jest w stanie wrócić do władzy, dlatego w akcie desperacji, uderzając w interesy nawet swoich wyborców, działa na szkodę Polski".

– Niemcy chcieliby tutaj rządu, który będzie uległy wobec Berlina i Brukseli, z naciskiem na tę pierwszą stolicę – dodał, przekonując, że głównym celem jest "przekształcenie Unii Europejskiej w jedno państwo pod przywództwem niemieckim".

– Na to wszystko nie zgodzi się dzisiejszy rząd Zjednoczonej Prawicy i na pewno Solidarna Polska, która ma bardzo jasno zakreślony program obrony polskiej suwerenności. Dlatego oni chcą zrobić wszystko, żeby ten rząd zmienić – powiedział Zbigniew Ziobro.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/358615/ziobro-to-tusk-i-niemcy-odpowiadaja-za-blokowanie-srodkow.html

„Jak nie podziwiać narodu, którego syn doszedł do świętości? Nasz kochany papież Jan Paweł II, który tak kochał Hiszpanię, nazywając ją "ziemią Maryi".” – powiedział lider partii VOX podczas wiecu w Madrycie.

Santiago Abascal, który przewodzi partii VOX, dziękował za wystąpienie Mateuszowi Morawieckiemu i powiedział kilka słów o Polsce.

Gdybym nie urodził się Hiszpanem, chciałbym być Polakiem. Jak nie podziwiać narodu, który pomógł w obronie Europy w 1683 roku, dzięki szarży husarii pod dowództwem Jana Sobieskiego. Ta bitwa była tak samo ważna jak Lepanto dla Hiszpanów – mówił. Jak nie podziwiać narodu, który spotkał się z i pokonał nazistowski i komunistyczny totalitaryzm? – dodał.

Znaczenie Jana Pawła II

Abascal przypomniał też o znaczeniu św. Jana Pawła II i „Solidarności”. Jak nie podziwiać narodu, którego syn doszedł do świętości? Nasz kochany papież Jan Paweł II, który tak kochał Hiszpanię, nazywając ją „ziemią Maryi”. Był jednym z twórców odzyskania wolności przez Europę, upadku Muru Berlińskiego i pokonania komunizmu? – stwierdził. Jak nie podziwiać narodu, który dał taki ruch jak „Solidarność”, który opierał się komunizmowi? A nas zainspirował, by stworzyć w Hiszpanii antykomunistyczny związek zawodowy – dodał.

Na koniec nawiązał do słów Mateusza Morawieckiego, który mówił o działaniach brukselskich biurokratów. Gdy mówimy o brukselskich biurokratach (…), to łatwo dojść do wniosku, że to mały i śmieszny przeciwnik w porównaniu z tym, których Polska pokonała na swojej drodze. To zaszczyt, że towarzyszy nam Mateusz Morawiecki – powiedział.

Tekst i zdjęcie: https://wpolityce.pl/swiat/617491-abascal-jak-nie-podziwiac-narodu-jana-pawla-ii

Przygotujmy się na bardzo brutalną kampanię, w której trzeba będzie odróżnić dobra od zła – mówi europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Czy wiąże pani duże nadzieje w związku z wygraną Braci Włochów?

Beata Kempa: Bardzo się cieszę, że wygrała demokracja. Włosi oparli się na ostatniej prostej próbie zewnętrznej ingerencji w demokrację we Włoszech, a mówię tu o wypowiedzi Ursuli von der Leyen. Obywatele oparli się swoistemu szantażowi. Bardzo się z tego powodu cieszę, ale również z faktu, że wygrała wiarygodność. Giorgia Meloni od początku była bardzo autentyczna i wiarygodna. Postawiła na mocny fundament prawicowy i chrześcijański, i to wygrało.

Co się zmieni w Europie?

Uważam, że pojawia się nowy trend, który jest odpowiedzią na nieodpowiedzialną politykę liberałów i socjalistów, którzy rządzą w sposób antydemokratyczny. Rządy tej grupy doprowadziły do gigantycznego kryzysu migracyjnego, który szczególnie dotknął Włochy. Podobnie było w Szwecji. Mamy coraz więcej państw, w których do głosu dochodzą konserwatyści, dlatego myślę, że niebawem nastąpi silne wzmocnienie prawicy w Europie.

Czy w pani ocenie przewodnicząca KE odpowie za swoją wypowiedź?

We wtorek odbyło się posiedzenie grupy EKR, gdzie oprócz gratulacji na dla naszych włoskich partnerów, rozmawialiśmy bardzo ostro na temat słów Ursuli von der Leyen. To był bardzo groźny szantaż i trzeba to mówić wprost. Okazało się, że jeśli w Europie będzie się działo coś inaczej, niż chcą tego Niemcy i liberałowie, to takie państwa będą karane. Przypomnijmy sobie, co mówiła wiceprzewodnicząca PE Katarina Barley o zagłodzeniu Polski i Węgier, lub co wygadywał Frans Timmermans i jakie działania podejmował wobec naszego kraju. Brukselskie elity odkryły swoje macki, którymi chcą konstruować nową Europę. Naszą rolą jest to zatrzymać. Nie chcemy federalistycznej Europy pod hegemonią Niemiec, tylko równą dla wszystkich państw członkowskich wspólnotę.

W jaki sposób w przyszłym roku KE może ingerować w polskie wybory?

Bądźmy świadomi jednej rzeczy. Musimy wiedzieć, że będzie niebywale zmasowany atak na polską prawicę. Bezpardonowy. Począwszy od ataku instytucjonalnego jak zabieranie środków europejskich, wprowadzanie kolejnych kamieni milowych, wszczynanie debat, czy wprowadzanie kolejnych artykułów jak 5., czy 7. Wielu antypolskich polityków będzie chciało się na tym wylansować, zwłaszcza podczas debat, które z pewnością odbędą się w Brukseli. Ponownie przejdziemy dyskusje o braku praworządności i demokracji w Polsce, jestem tego pewna. Przygotujmy się na bardzo brutalną kampanię, w której trzeba będzie odróżnić dobra od zła. Naszą rolą będzie obrona polskiej suwerenności.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/351124/kempa-nastapi-niebywale-zmasowany-atak-na-polska-prawice.html

„Pamiętamy jeszcze czasy komuny, dyktat Moskwy i tego typu nakazy i w naszym kodzie genetycznym, ale okazuje się, w kodzie genetycznym Włochów czy Szwedów również, nie ma czegoś takiego jak nakazy z ostatniego piętra Komisji Europejskiej w Brukseli. Naród włoski dał pani Ursuli von der Leyen prztyczka w nos. I to mocnego” - mówi portalowi wPolityce.pl europosłanka EKR Beata Kempa.

wPolityce.pl: Środowiska konserwatywne w całej Europie są zadowolone z wyniku wyborów we Włoszech, ale przewodnicząca KE zapewne nie. Jak oceniłaby Pani słowa Ursuli von der Leyen wypowiedziane na Uniwersytecie Princeton krótko przed wyborami parlamentarnymi we Włoszech?

Beata Kempa: Przewodnicząca Komisji Europejskiej moim zdaniem ostro zamanifestowała taką siłę Unii Europejskiej idącą w kierunku bardzo mocnej realizacji wizji federalnej Europy. Ona nie przyjmuje do wiadomości, że Unia Europejska składa się z państw narodowych, a każde z nich ma swoją tradycję, kulturę, odrębność, a przede wszystkim w tych państwach szanowana jest demokracja. Oznacza to, że obywatele wybierają władze, a nie instytucje unijne czy jakiekolwiek inne instytucje.

To, co zrobiła Ursula von der Leyen, to była ewidentna ingerencja w wybór demokratyczny we Włoszech. Każdy szanujący się polityk, wiedząc, że w kraju, w którym odbywają się wybory, w którym trwa kampania wyborcza, waży swoje słowa, a w swoich działaniach kieruje się przede wszystkim tym, aby nie naruszyć demokratycznego procesu wyborów.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej poszła „po bandzie”. Będąc w USA wypowiedziała się w sposób jednoznaczny, użyła groźby w kierunku Włoch. Tymi słowami tak naprawdę potwierdziła, już werbalnie, że to wszystko, co dzieje się wobec Polski i Węgier, to jest po prostu szantaż. Potwierdziła to, o czym mówiono niejednokrotnie, a co próbowano w sposób zawoalowany przekazywać międzynarodowej opinii publicznej, pod płaszczykiem „praworządności” czy różnych innych procesów. Tymczasem chodzi tylko o to, że w krajach członkowskich rządzą ludzie, którzy nie pasują do ich układanki.

Ale zarówno Ursula von der Leyen, jak i cała Komisja Europejska, w której są również Frans Timmermans i Vera Jourova, z uporem maniaka wcielają w życie wizję federalistycznej Europy i z każdym, kto im w tym przeszkodzi, będzie próbował przeszkodzić lub będzie po prostu potencjalną przeszkodą, będą walczyć z całą brutalnością. Wstrzymywanie, blokada środków z Krajowego Planu Odbudowy to nie tylko szantaż emocjonalny. To metody dyktatorskie, totalitarne, niedopuszczalne dla demokratycznych krajów. Jak można mówić o wartościach europejskich i pouczać Włochów, jak mają głosować?

Polska opowiadała się za tym, aby przewodniczącą Komisji Europejskiej została Ursula von der Leyen, mimo iż o to stanowisko ubiegał się wspomniany już przez panią Frans Timmermans. I do tej pory przedstawiana jest przez media czy komentatorów jako bardziej ugodowa, łagodniejsza, skora do porozumienia z krajami członkowskimi. Czy mogliśmy spodziewać się, że von der Leyen zachowa się jak Timmermans?

Przypominam sobie bardzo podobną wypowiedź Fransa Timmermansa. Podczas jednej z konferencji podsumowujących jego działalność jako komisarza ds. praworządności, wypowiedział się mniej więcej w taki sam sposób w stosunku do naszego narodu: że Polacy dopiero nauczą się, jak mają głosować. Co to znaczy? Pamiętamy jeszcze czasy komuny, dyktat Moskwy i tego typu nakazy i w naszym kodzie genetycznym, ale okazuje się, ze także w kodzie genetycznym Włochów czy Szwedów nie ma czegoś takiego jak nakazy z ostatniego piętra Komisji Europejskiej w Brukseli. Naród włoski dał pani Ursuli von der Leyen prztyczka w nos. I to mocnego.

Tym bardziej, że o ile na co dzień unijne instytucje czy kraje „starej Unii” demonstrują tego rodzaju postawę wobec takich państw jak Polska czy Węgry, a więc krajów nowej Unii, biedniejszych słabszych i wciąż odbudowujących się po latach komunistycznego zniewolenia, to tym razem szefowa KE dość ryzykownie „zaczepiła” Włochy, czyli jednego z największych graczy wspólnoty.

Tak, to trzecia gospodarka po wyjściu Wielkiej Brytanii. I skoro już mówimy o brexicie, to widać, ze ta poważna lekcja niczego nie nauczyła Brukseli. Grożenie w tej chwili trzeciej gospodarce w UE jest działalnością samobójczą, autoagresywną.

To, że mają w tej chwili większość w PE, nie znaczy, że będą tę większość utrzymywać. Wszystkie istniejące badania wskazują na to, że ich większość może się zachwiać. Z jednego z badań zrealizowanych przez sondażownię europejską wynika, że Zjednoczona Prawica (czy szerzej EKR, bo tę grupę reprezentujemy w PE), ma w Polsce poparcie na poziomie 41 proc., co pokazuje, że nasza obrona polskich interesów na arenie międzynarodowej jest czymś, co odpowiada Polakom.

Jak oceniłaby Pani sam wynik wyborów? Czego możemy spodziewać się po polityce premier Giorgii Meloni?

Wynik jest rewelacyjny. Panią Giorgię Meloni mieliśmy zresztą okazję poznać podczas posiedzenia grupy EKR w Brukseli. Zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie jako osoba bardzo konkretna, ale jednocześnie bardzo autentyczna.

Wygrała dzięki swojej wiarygodności. Jej droga polityczna nie była łatwa, ale to, co ona mówiła i jej działania, były jednoznaczne, spójne, ta wiarygodność wygrała. Dlatego warto być w polityce wiarygodnym.

Osobiście gratuluję, bardzo się cieszę i wierzę, że ten rząd będzie prowadził Italię, oczywiście w ramach Unii Europejskiej, w kierunku odnowy wartości Schumana, Adenauera czy De Gasperiego. Bo to były wartości chrześcijańskie, na gruncie których UE stanęła i mam nadzieję, że kolejny kraj po Polsce, Węgrzech, Szwecji dołączy do tego, aby te wartości przypomnieć, odbudować i na ich gruncie współpracować w UE. Nie na gruncie dyktatu, jakby tego chciała niemiecka przewodnicząca KE, tylko na gruncie współpracy i wzajemnego wsparcia w tych trudnych czasach.

Zanim jeszcze Giorgia Meloni rzeczywiście wygrała wybory, a więc zanim zdążyła podjąć jakąkolwiek decyzję - została przez lewicę czy liberałów, także w Polsce, niemal rytualnie okrzyknięta „faszystką” czy „nacjonalistką”.

To jest wściekłość tak zwanych elit. Tak zwanych, bo sami siebie tak określają, choć w istocie żadnymi elitami nie są. Ta agresja wynika z niemocy, ponieważ nie potrafili wygrać wyborów - trochę jak nasza opozycja w 2015 r.. Liderka Braci Włochów wytrzymała krytykę, okazuje się, że wyborcy tej krytyki nie „kupili”, patrzyli bowiem na program polityczny i autentyczność tej formacji i to wygrało.

Czy Georgia Meloni wygra również w obrębie własnej koalicji politycznej? Bo o ile nie ma wątpliwości, że liderka Braci Włochów planuje wspierać Ukrainę i prowadzić twardą politykę wobec Rosji, o tyle można mieć takie wątpliwości co do jej koalicjantów: Matteo Salviniego i Silvio Berlusconiego.

Myślę, ze ostatecznie połączy ich jednak pragmatyzm. Georgia Meloni wie, że wsparcie dla Ukrainy to dobry kierunek, także dlatego, że przedłużająca się rosyjska agresja będzie powodować kolejne perturbacje w Unii i na świecie. Obecnie mamy kryzys energetyczny, stoimy w obliczu kryzysu żywnościowego, który będzie sprzyjał nielegalnej migracji. Bracia Włosi opowiadają się natomiast przeciwko nielegalnej migracji. Giorgia Meloni doskonale zdaje sobie sprawę, że niedostateczne wsparcie dla Ukrainy będzie powodować między innymi zawirowania na rynku żywnościowym i napływ migrantów. Myślę, że w tym zakresie porozumie się z koalicjantami.

Wszystkie koalicje wymagają oczywiście konsensusu, ale myślę, że w kwestii Ukrainy również uda się go osiągnąć. Pomoc Ukrainie i jej zwycięstwo jest w interesie wszystkich Europejczyków - także Włochów.

No i niezależnie od postawy koalicjantów, to jednak Georgia Meloni, jak wszystko wskazuje, będzie mieć w tym rządzie decydujący głos?

Oczywiście, i patrząc na jej determinację i jej możliwości, sądzę, że się porozumieją.

Bardzo dziękuję za rozmowę / Rozm. Joanna Jaszczuk.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/615811-kempa-wlosi-dali-pani-von-der-leyen-prztyczka-w-nos

Guy Verhofstadt przychodzi i sączy młodym ludziom do ucha niemieckie cele - mówi europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Co takiego złego powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski, twierdzący, że zagrożenie dla Polski ze strony Zachodu jest równie groźnie, jak to ze Wschodu? Na profesora wylała się ogromna fala krytyki.

Beata Kempa: Dziś próbuje się manipulować i w taki sposób zmieniać znaczenie wypowiedzianych słów, żeby zaatakować autorytety. To przecież jest profesor. Zauważmy, że w ostatnim czasie zaatakowano również prof. Roszkowskiego z uwagi na podręcznik do Historii i Teraźniejszości. Mamy do czynienia z próbą zaszczucia autorytetów. Wylał się hejt, a było to celem propagandystów. Wiele osób nie zna całej wypowiedzi profesora Krasnodębskiego, czy nie widziało i nie czytało podręcznika prof. Roszkowskiego, a dali się zwieść i uwierzyli w manipulację.

A jest faktyczne zagrożenie z Zachodu?

Mogę tylko potwierdzić, że tak. Przecież to, co dzieje się w tej chwili, szczególnie w kwestii poza traktatowych działań wobec Polski, to próba obalenia rządu, czy chęć sprawienia, żeby w Warszawie sprawowały władzę rządy, które będą wykonywać polecenia Berlina lub Brukseli. Celem jest zastopowanie rozwoju naszego państwa. W przekonaniu wrogich nam sił, mamy być montownią,• dostarczycielem półproduktów, a pieniądze mają trafiać gdzieś indziej. Atak na autorytety pokazuje, że nie wolno mieć innych poglądów, niż te polityczne poprawne. Każde ustępstwo od tego, odejście od główniej brukselskiej linii, naraża takie kraje jak Polska, na atak.

Co robić w takim wypadku?

Nie poddawać się propagandzie i szczuciu na ludzi oraz włączyć myślenie. Nikt nie mówi, że z Berlina przyjadą do nas czołgi, tylko chodzi o powolne odbieranie suwerenności poprzez działania niezgodne z unijnymi traktatami. To jest ogromne zagrożenie.

Podczas Campusu Polska europoseł Guy Verhofstadt powiedział, że należy skończyć z zasadą jednomyślności oraz wskazuje, że Niemcy powinni bardziej przewodzić w UE. Czy to jest zagrożenie?

Niemcy mają przewodzić? Oczywiście współpracujemy z Berlinem, mamy wymianę gospodarczą, ale mamy również złe doświadczenia we wzajemnych relacjach i wiele niepozałatwianych spraw po wojnie. Guy Verhofstadt przychodzi i sączy młodym ludziom do ucha niemieckie cele. Pytanie brzmi, na ile młodzi ludzie mają tego świadomość? Czym będzie np. zniesienie zasady jednomyślności? To jest obalenie zasady, na której powstała Unia Europejska. Kto w takim razie tutaj walczy o prawdziwe unijne wartości?

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/340327/kempa-mamy-do-czynienia-z-proba-zaszczucia-autorytetow.html

Politycy Solidarnej Polski Marcin Warchoł i Janusz Kowalski na konferencji prasowej poinformowali o wniesieniu do Sejmu uchwały, dotyczącej uchylenia przez Niemcy tzw. dekretu Goeringa z 1940 roku.

27 lutego 1940 roku zostało wydane rozporządzenie tzw. Goeringa, które skonfiskowało szkoły, gimnazja, biblioteki, instytucji finansowo-kredytowe i wiele innych nieruchomości, majątku ruchomego Polakom narodowości niemieckiej. To było prawie 1,5 miliona ludzi, którzy zostali ograbieni w świetle barbarzyńskiego prawa - mówił Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. Żądamy, żeby w Niemczech została przywrócona praworządność... Nie może być tak, że do dzisiaj obowiązują te nieludzkie, barbarzyńskie prawa. Po pierwsze, prawo to nie zostało formalnie zniesione. Po drugie, te osoby nie zostały zrehabilitowane. Po trzecie, nie został zwrócony im majątek. Tego się domagamy, to był ogromny majątek - podkreślił.

"Żądamy, aby państwo niemieckie cofnęło to rasistowskie prawo"

Jest czymś niewyobrażalnym, że w Niemczech, państwie należącym do UE, obowiązuje faktycznie to rasistowskie, antypolskie prawo. Były tylko dwie nacje w III Rzeszy, które zostały usankcjonowane takimi rozporządzeniami - oczywiście Żydzi i niestety również Polacy. Żądamy tego, aby państwo niemieckie cofnęło to rasistowskie prawo, zwróciło majątek swoim obywatelom, bo mowa przede wszystkim o obywatelach niemieckich narodowości polskiej - powiedział z kolei Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski. Jestem przekonany, że Sejm pilnie przyjmie tę bardzo ważną uchwałę i Niemcy w końcu przywrócą praworządność i zwrócą Polakom majątek zagrabiony w latach 1933-1940 - dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/612635-politycy-sp-domagaja-sie-uchylenia-dekretu-goringa

Radio Maryja

Choć do wyborów parlamentarnych jeszcze sporo czasu, to temperatura politycznego sporu stale rośnie. Polityków bardzo mocno dzieli sprawa skażenia wody w Odrze. Temat katastrofy ekologicznej na Odrze nie schodzi z ust Polaków. Skażenie wody to również okazja to politycznych przepychanek. Opozycja uważa, że dymisja szefów Wód Polskich i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska to zdecydowanie za mało.

- To są dymisje płotek. Brakuje dymisji karpi, czyli wojewodów, którzy kompletnie zawiedli. Druga kwestia to są ministrowie - mówiła Katarzyna Lubnauer, poseł Koalicji Obywatelskiej. Na celowniku opozycji znaleźli się ministrowie środowiska i infrastruktury. Cała odpowiedzialność za opieszałość w działaniu - zdaniem opozycji -spada jednak na Mateusza Morawieckiego. Minister w kancelarii premiera, Łukasz Schreiber, mówi z kolei, że ci, którzy zawiedli, czyli m.in. Główny Inspektor Ochrony Środowiska, ponieśli już odpowiedzialność. - On miał ogląd, on i szef Wód Polskich, że temat jest ponadlokalny, ponadregionalny. Tutaj powinna pójść informacja z opisem do premiera, do ministra - zauważył minister Łukasz Schreiber.

Kolejny wątek ws. Odry otworzył szef Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk wzywa rząd do przyznania rekompensat mieszkańcom poszkodowanych regionów. - Gorąco apeluję w imieniu tych ludzi: ruszcie się wreszcie, podejmijcie jakiekolwiek decyzje, aby pomóc tym, którzy znaleźli się w środku tych słonecznych wakacji w naprawdę katastrofalnej sytuacji - mówił. Debata polityczna w Polsce oparła się na korzystaniu z każdej okazji do atakowania rządzących. - Wiodący prym ma tutaj opozycja. Tzw. totalna opozycja, która szuka każdego pretekstu, aby dopiec rządzącym i uważa, że na tym cokolwiek wygra - wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Nie można jednak zapomnieć o działaniach opozycji ws. zatrucia rzeki. M.in. Donald Tusk oraz marszałek województwa lubuskiego, Elżbieta Polak podawali niesprawdzone i nieprawdziwe informacje, jakoby rtęć była powodem śnięcia ryb w Odrze. - Społeczeństwo już po prostu widzi, że wszystkie wypowiedzi tych polityków często okazują się niezgodne z prawdą - podkreśliła Małgorzata Molenda, politolog.

Tymczasem pojawił się kolejny pretekst do politycznej burzy. Donald Tusk został nagrany przed wejściem na antenę TVN24. Szef PO mówił wtedy o kandydowaniu do Sejmu. - To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział na tej Wiejskiej - mówił szef PO. Wypowiedź Tuska skomentował Radosław Fogiel, rzecznik PiS. - Mieliśmy do czynienia z bardzo rzadką sytuacją Donalda Tuska mówiącego wreszcie prawdę - powiedział.

Donald Tusk tłumaczył się dziś ze swoich słów. - Gdyby na antenie padło pytanie czy Sejm dzisiaj jest przykładem ciężkiej roboty, odpowiedzialności, to odpowiedziałbym mniej więcej to samo - stwierdził Donald Tusk. Szef PO twierdzi, że w czasie rządów PiS-u prace Sejmu nie są prowadzone w należyty sposób. -Ja nie tylko do Sejmu. Ja bym do piekła poszedł nawet po to, żeby uratować Polskę przed tym bałaganem, jaki nam zgotowano -wyjaśniał. Inaczej słowa szefa PO interpretuje premier Mateusz Morawiecki. - Pan Donald Tusk z taką pogardą, ze wstrętem odniósł się do pracy dla Polaków, do pracy parlamentarzysty, pracy w Sejmie - mówił szef rządu.

Politycy PiS wystosowali w tej sprawie apel do Donalda Tuska. - Panie Donaldzie, to jest może czas, aby dać sobie z tym spokój- wołał poseł Robert Gontarz. PiS twierdzi, że wypowiedź szefa PO to także jasny sygnał dla wyborców. - Trzeba zaapelować do Polaków, żeby na takie ciężkie katorgi nie wysyłali pana Tuska - mówił Łukasz Schreiber, minister w KPRM. O tym, kto zasiądzie w sejmowych ławach na kolejną kadencję Polacy zdecydują w przyszłym roku. Najbliższe wybory parlamentarne odbędą się jesienią 2023 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczne-przepychanki-ws-skazenia-odry

Polskość jest czymś innym niż to, co proponują Niemcy i Francja, bo jeżeli by było inaczej, to w takim razie rozwiążmy w ogóle państwo – stwierdził Patryk Jaki.

Niedawna wypowiedź europosła PiS prof. Zdzisława Krasnodębskiego na temat działań Unii Europejskiej wywołała prawdziwa burzę wśród niektórych polityków opozycji i w części mediów. W sobotę polityk odpowiadając na głosy krytyki ponownie opisał jak widzi sytuację Polski w ramach Unii Europejskiej. "Niestety okazało się, że znaczna część naszych rodaków nie rozumie słowa »suwerenność«. Można być krainą, regionem względnie zamożnym, bezpiecznym pod względem militarnym, i pewnym stopniu kulturowo autonomicznym, nie będąc krajem suwerennym lub w ogóle państwem" – podkreślił europoseł w mediach społecznościowych.

Patryk Jaki o suwerenności i słowach prof. Krasnodębskiego

Wypowiedzi prof. Krasnodębskiego komentował na antenie Polsat News europoseł Patryk Jaki. – On ma tak oczywista racje, że to, że w ogóle toczymy na ten temat dyskusję pokazuje, w jakim stanie są elity polityczne. Przypomnę, że na przykład w listach Fryderyka II do carycy Katarzyny była mowa o tym, że żeby "załatwić" Polskę, to nie wystarczy jej odebrać terytorium, tylko trzeba jej odebrać ducha. To samo mówił Bismarck, próbując atakować polskiego ducha, niszczyć tożsamość – tłumaczył polityk. – Trzeba rozumieć czym jest polskość – mówił dalej Patryk Jaki podkreślając, że Polska zawsze "odróżniała się od Zachodu". – To widać dzisiaj na przykładzie Ukrainy, kiedy widać, że Polska jest rzeczywiście prawdziwym narodem moralny i pomaga Ukraine, kiedy Zachód, Francja, Niemcy są bardzo często obojętni. (...) Co więcej, wszystkie badania pokazują, że Polacy są w stanie poświęcić więcej ze swojego osobistego majątku, żeby ratować wolność na Ukrainie, niż ludzie na zachodzie. Własnie dlatego, że wolność zawsze była dla nas ważna – tłumaczy europoseł.

"Rozwiążmy państwo i Niemcy niech tutaj rządzą"

– Co więcej, Polacy stawiali lepsze diagnozy, jeżeli chodzi o geopolitykę i zagrożenie ze strony Rosji – podkreślał w studiu Patryk Jaki. – Dlatego tak, polskość jest czymś innym niż to, co proponują Niemcy i Francja, bo jeżeli by było inaczej, to w takim razie rozwiążmy w ogóle państwo. Jeżeli nie wierzymy w Polskę, rozwiążmy państwo i Niemcy niech tutaj rządzą – stwierdził. – Polska przez lata, przez dekady była stolicą wolności, republikanizmu, w XV i XVI wieku mieliśmy najlżejszą armię na świecie, mieliśmy wyjątkowo wysoka kulturę i o tym pisze profesor Krasnodębski, że nawet jak nie było państwa, to w Hotelu Lambert w XIX wieku polska kultura trwała, wystarczy przesłuchać wystąpienie Sienkiewicza, kiedy odbierał Nagrodę Nobla – dodał polityk. – I o tym mówi (prof. Krasnodębski - red.), o tym, żebyśmy tego bronili, a wy Polaków chcecie traktować jak jakichś Irokezów, których ciągle Niemcy, czy UE muszą uczyć jak żyć – podkreślił Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/kraj/339298/jaki-jezeli-nie-wierzymy-w-polske-rozwiazmy-panstwo.html

Radio Maryja

Pod inicjatywą "W obronie chrześcijan" podpisało się już ponad 75 tys. osób - poinformował w piątek (12 sierpnia 2022 roku - red. KN) w Kielcach minister w KPRM i wiceprezes Solidarnej Polski Michał Wójcik. "Podpisują się pod nią ludzie, dla których wielką wartością jest wolność, m.in. wolność do wyznawania określonej religii" - dodał.

Michał Wójcik podczas piątkowej konferencji prasowej podkreślił, że w inicjatywie obywatelskiej Solidarnej Polski nie chodzi tylko o obronę chrześcijan, katolików czy protestantów. "Ale o obronę ludzi, którzy są wyznawcami jakiejś religii. Chodzi o wyznawców judaizmu, muzułmanów. Pod nasza akcją podpisują się też agnostycy, czy wręcz ateiści. Ludzie, dla których wielką wartością jest wolność człowieka, m.in. rozumiana jako wolność do wyznawania określonej religii, określonej wiary" - powiedział wiceprezes Solidarnej Polski.

by projekt był procedowany w Sejmie, organizatorzy akcji muszą zebrać w ciągu trzech miesięcy przynajmniej 100 tys. podpisów. "Udało się nam zebrać już ponad 75 tys. podpisów w bardzo krótkim czasie, w nieco ponad miesiąc. Jestem przekonany, że uda się nad zebrać znacznie więcej, niż 100 tys. podpisów" - zapewnił minister. Michał Wójcik podkreślił, że w inicjatywie "W obronie chrześcijan" chodzi o zmianę przepisów Kodeksu karnego, wprowadzonych kilkadziesiąt lat temu. "W okresie powojennym tak były skonstruowane, aby w istocie ciężko było przypisać komuś odpowiedzialność za jakikolwiek czyn. A w ostatnich latach jest coraz więcej incydentów, są przerywane Msze święte, piłowane kościoły, niszczone symbole religijne" - powiedział wiceprezes Solidarnej Polski. Dodał, że "chodzi o konkretną zmianę przepisów Kodeksu karnego, aby znamiona czynu zabronionego były w sposób jasny i przejrzysty określone".

"Żeby nie było chociażby takich słów jak "złośliwy" To bardzo subiektywne określenie, a jeśli się wprowadzi określenia typu "lży", "wyszydza" to ma już swoje określone znaczenie" - mówił Michał Wójcik. Jak zaznaczył, celem projektu, pod którym zbierane są podpisy, nie jest podwyższenie kar. "Nie chodzi o to, aby karać. Chodzi o to, żeby można było tak skonstruować przepisy, żeby nie było żadnych wątpliwości co do znamion tego czynu zabronionego" -wyjaśnił minister. Świętokrzyski poseł Solidarnej Polski Mariusz Gosek poinformował, że w regionie zebrano do tej pory ponad 3 tys. podpisów. "Dziękuję wszystkim tym, którzy widzą zasadność tej inicjatywy. Słowa podziękowania kieruję też do grup pielgrzymkowych, biskupów diecezji radomskiej, kieleckiej i radomskiej, oraz kapłanom za wsparcie tej inicjatywy" - powiedział Mariusz Gosek.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-m-wojcik-pod-inicjatywa-w-obronie-chrzescijan-podpisuja-sie-ludzie-dla-ktorych-wielka-wartoscia-jest-wolnosc

Politycy niemieccy sami mówili dziennikarzom, że "Merkel wolałaby Tuska, którym można łatwo sterować" – powiedział europoseł Patryk Jaki.

– To, że Tusk to jest tylko taki słup niemiecki, to nie są moje słowa. Przypomnę państwu artykuł z "Die Welt" z 2013 r., w którym politycy niemieccy sami mówili dziennikarzom, że "Merkel wolałaby potulnego Tuska, którym można łatwo sterować" – mówił Patryk Jaki w TVP Info. – Skoro sami Niemcy tak mówią, to dlaczego mieliby kłamać w tym artykule? Po prostu my, Polacy, musimy się obudzić, no chyba że chcemy, żeby Polska była państwem, gdzie Niemcy wybierają sobie, kto będzie rządził – dodał.

Merkel nagrodzona za pomoc uchodźcom

Europoseł odniósł się również do nagrody przyznanej przez UNESCO Angeli Merkel za wysiłki, jakie włożyła w 2015 r., żeby wpuścić do Europy migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. – Wartość tej nagrody jest taka sama jak niedawna opinia Amnesty International o wojnie na Ukrainie, które winą za ataki na szpitale i obiekty cywilne obarczyło Ukrainę, a nie Rosję – ocenił Patryk Jaki. Przypomniał, że "nie kto inny jak Frans Timmermans przedstawił projekt w imieniu KE, że każde państwo, które nie będzie przyjmowało migrantów, za każdego nieprzyjętego uchodźcę będzie musiało płacić 250 tysięcy euro". – Wtedy Polsce za nieprzyjętych uchodźców kazano płacić za jednego nieprzyjętego 250 tys. euro, a dzisiaj, kiedy Polska przyjęła prawie 5 mln prawdziwych uchodźców, to UE nie chce nie tylko dać tych 250 tys. za każdego uchodźcę, ale nie dała nam nic – stwierdził.

Patryk Jaki: Polskę obłożono większymi sankcjami niż Rosję

Według niego "Polska została do tej pory obłożona większą ilością sankcji niż Rosja, gdyby policzyć to w pieniądzach, które Polsce się należą". Patryk Jaki stwierdził też, że "Rosjanie nie są głupi i wiedzieli, że sprzedają gaz Niemcom taniej niż gdzie indziej". – To była forma politycznej łapówki: "macie tani gaz, a za to będziecie siedzieć cicho i pozwalać nam na poszerzanie wpływów w Europie Wschodniej". To się skończyło tą wojną, którą obecnie przeżywamy. I Niemcy ponoszą za to ogromną odpowiedzialność – podkreślił.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/338530/jaki-merkel-wolala-tuska-ktory-mozna-latwo-sterowac.html

Prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika "Sieci" potwierdził, że w kontaktach z Komisją Europejską należy odejść od drogi ustępstw. Zapowiedział też dalsze prace przy reformie sądownictwa, chwaląc projekt tzw. spłaszczenia struktury sądów. To tezy, które od dawna promują politycy "Solidarnej Polski". Nie znaczy to jednak, że przedstawiciele koalicjanta Prawa i Sprawiedliwości popadli w naiwny triumfalizm. Rozmówcy portalu wPolityce.pl pozytywnie odbierają słowa Jarosława Kaczyńskiego i zapewniają, że będą wspierać swojego politycznego partnera.

Nie popadamy w triumfalizm, gdyż sytuacja jest bardzo trudna. Od miesięcy staramy się, by Prawo i Sprawiedliwość zmieniło taktykę. Chodzi o asertywność. Kompromis będzie przez Unię łamany. Tak dzieje się teraz i tak będzie się dziać nadal. Tylko asertywna postawa może odwrócić ten trend - mówi nam jeden z ważnych polityków "Solidarnej Polski". Wmawiano "Solidarnej Polsce", że na siłę próbujemy się od PiS odróżnić. Nie interesują nas te przepychanki - podkreśla rozmówca portalu wPolityce.pl.

Będzie podział?

Czy słowa prezesa Kaczyńskiego wzmocniły pozycję polityczną Zbigniewa Ziobry i jego współpracowników? Okazuje się, że ci, którzy liczyli na kolejny podział w Zjednoczonej Prawicy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Nie rozpatrujemy tego w takich kategoriach. Prezes wprost wypowiada się o błędach w taktyce wobec Unii Europejskiej. Podkreśla jednak, że to nie jest moment na wyciągnięcie wniosków personalnych. To są jasne sygnały, iż Prezes Kaczyński ocenia taktykę kompromisu, jako taktykę błędną - zwraca uwagę jeden z polityków "Solidarnej Polski".

Widzimy, że słusznie zwracaliśmy uwagę na te wszystkie zagrożenia i cieszymy się, że prezes Jarosław Kaczyński podziela nasze stanowisko. Polityków "Solidarnej Polski" z gorzką satysfakcją przyjmują też słowa Jarosława Kaczyńskiego o słynnych wetach prezydenta Andrzeja Dudy z lipca 2017 roku. Prezes ma rację, że gdyby tych wet nie było, to negocjowalibyśmy dzisiaj z zupełnie inne pozycji. Prezes wskazuje też na potrzebę reform. To dobrze wróży na przyszłość. Wesprzemy prezesa w jego planach - zapewnia polityk "Solidarnej Polski".

Odbieramy ten wywiad jako przyjęcie faktu, że asertywność wobec Unii Europejskiej jest potrzebna. Widzimy, że jesteśmy oszukiwani przez unijnych biurokratów. Tymczasem plan jest taki, by przywrócić władze Tuska, a następnie wprowadzić do Polski walutę euro. To cele federalistyczne Europy- przekonują nasi rozmówcy.

Politycy "Solidarnej Polski" mają prawo czuć się dzisiaj usatysfakcjonowani. Ich taktyka zaczyna być mocno brana pod uwagę w wypowiedziach prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie oznacza to jednak, że w obozie władzy może dojść do kolejnego ogniska rozłamu. Paradoksalnie, słowa prezesa Kaczyńskiego oznaczają skonsolidowanie działań i narracji dotyczących odpowiedzi Polski na szantaż ze strony Komisji Europejskiej. Ktoś kto będzie próbował wykorzystać słowa lidera Zjednoczonej Prawicy dla wewnętrznych rozgrywek w łonie tej formacji politycznej, może się szczerze rozczarować.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/609719-tylko-u-nas-politycy-sp-komentuja-slowa-prezesa-pis

Komisja Europejska wdraża drugi etap procedury naruszeniowej wobec Polski. Patryk Jaki uważa, że Bruksela stara się "osadzić w Warszawie swojego premiera".

Komisja Europejska w piątek poinformowała o wszczęciu drugiego etapu procedury naruszeniowej przeciwko Polsce. Sprawa dotyczy prymatu prawa unijnego nad polskim. Polska ma teraz dwa miesiące na wprowadzenie niezbędnych środków w celu zapewnienia zgodności z prawem UE, w przeciwnym razie Komisja może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości.

Patryk Jaki: Wypowiedzieli totalną wojnę

Na zapowiedzi Komisji Europejskiej odpowiada wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Polityk ocenia, że mamy do czynienia z atakiem na suwerenność państwa polskiego.

"KE zamierza zaskarżyć Polskę do TSUE za orzeczenia polskiego TK. Pomimo, że w wielu krajach podobne orzeczenia wydawały zakresowo poszczególne TK i SN (Francja, Niemcy, Rumunia, Hiszpania tylko w ostatnich dwóch latach). KE dała nam dwa miesiące wycofanie się z orzeczeń TK" - napisał wiceminister w mediach społecznościowych.

Do tego wypisu odniósł się europoseł, były wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki. Jego zdaniem Bruksela atakuje rząd, gdyż jej celem zmiana władz w Polsce.

"Czyli w ramach walki o niezawisłość sędziów Komisja Europejska skarży Polskę za wyrok, który się jej nie podoba. Niemcy/UE wypowiedzieli Polsce wojnę totalną, aby osadzić u Warszawie swojego premiera. Najśmieszniejsze jest to, że są u nas ciągle ludzie myślący, że ustępstwa coś PL dadzą poza kolejnymi atakami" - napisał europoseł.

Patryk Jaki: Ustępstwa nic nie dają

Patryk Jaki podkreśla w kolejnych wpisach, że obecna taktyka ustępstw nic nie daje Polsce. Zapewnił też, że Solidarnej Polsce nie chodzi o radykalizację czy "walkę dla samej walki", tylko o skuteczność działań. "Uważamy, że trzeba zmienić taktykę, bo ciągłe ustępstwa - pokazują tylko słabość, która wykorzystują i przedstawiają dalej idące roszczenia" - napisał europoseł.

"Ostatnio po wielu latach naszych próśb wreszcie PL zastosowała weto wobec 2 ważnych dla UE spraw i od razu KE zatwierdziła KPO. Potem PL zrezygnowała z weta i 2 dni później koleje ataki" - dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/325228/bruksela-uderza-w-polske-jaki-wypowiedzieli-wojne-totalna.html

Solidarna Polska przygotowała zmiany zaostrzające przepisy Kodeksu karnego dotyczące obrazy uczuć religijnych. Powodem jest rosnące poczucie zagrożenia ze względu na swoją przynależność religijną. Zakłócającym msze św. czy dopuszczającym się profanacji miejsc kultu nie trzeba będzie już udowadniać, że czynią to złośliwie.

- Zostaną wprowadzone kryteria obiektywne, a nie subiektywne. Mniej będzie się liczyła opinia biegłych - mówi minister Michał Wójcik, członek Rady Ministrów i wiceprezes Solidarnej Polski, w rozmowie z Maciejem Walaszczykiem na łamach tygodnika „Sieci".

Niejasne sformułowania dotyczące obrazy uczuć religijnych

Przedstawiciel rządu w wywiadzie zwraca uwagę, że w obecnych przepisach występuje bardzo wiele nieostrych sformułowań, które dotyczą obrazy uczuć religijnych. Cały problem polega na tym, jakie są znamiona czynu zabronionego. W kwestii związanej z art. 196 Kodeksu karnego znamiona są sformułowane tak bardzo ogólnikowo i nieostro, że kiedy dochodzi do rozstrzygania spraw, bardzo ciężko jest prokuratorom postawić komuś zarzuty, a potem skazać. Ma to często charakter czysto ocen ny - wyjaśnił minister Michał Wójcik. Jak dodał, postulowane zmiany zakładają wprowadzenie kryteriów obiektywnych, a nie subiektywnych.

Mniej będzie się liczyła opinia biegłych. Jeżeli nie zrezygnujemy z tego znamienia, co to jest obraza uczuć religijnych, to będziemy musieli je w dalszym ciągu badać. Jeżeli sprecyzujemy rodzaje karalnych czynów, takich jak lżenie, wyszydzanie Kościoła albo związku wyznaniowego, jego dogmatów, obrzędów, a także publiczne znieważanie przedmiotu czci religijnej, to osoba dopuszczająca się takich czynów poniesie odpowiedzialność karną - powiedział Michał Wójcik podkreślając, że „w miejsce pojemnego sformułowania o obrazie uczuć religijnych wprowadza się bardzo skonkretyzowane znamiona przestępstwa. A tego dotąd nie było".

Skala ataków na wiernych i kościoły

Jak dodał, postępowania bardzo często są umarzane i trudno kogoś skazać, gdyż trudno udowodnić mu winę oraz to, że sprawa wypełnia znamiona przestępstwa. Tymczasem skala ataków na wiernych i kościoły jest spora i ma tendencję wzrostową.Do prokuratury wpływa coraz więcej zawiadomień o obrazie uczuć religijnych (art. 196 k.k.). Z dostępnych danych wynika, że przestępstwa polegające na obrażaniu uczuć religijnych w ostatnich latach są popełniane częściej. W 2019 r. było 136 zawiadomień, w 2020 r. zaś 146. Polaków obrażają przeróżne rzeczy: krojenie tortów z podobizną papieża, konkursy jedzenia kremówek na czas, deptanie Biblii. O ile w 2016 r. skierowano do sądów 10 aktów oskarżenia przeciwko sprawcom takich czynów, o tyle do 8 grudnia 2020 r. prokuratura skierowała 29 aktów oskarżenia związanych z obrazą uczuć religijnych. Z art. 196 k.k. w latach 2016- 2018 prawomocnie skazano 29 osób, w tym 11 na karę grzywny, 10 na karę pozbawienia wolności, a 8 na karę jej ograniczenia. W 4 przypadkach odstąpiono od zawieszenia kary. W 2019 r. w sprawach dotyczących obrazy uczuć religijnych zapadły 4 nieprawomocne wyroki, a w pierwszym półroczu 2020 r. - 8. Spośród 8 skazanych w tym roku 2 osoby zostały skazane na karę grzywny, kolejne 2 na karę ograniczenia wolności, a 4 - na karę pozbawienia wolności bez zawieszenia - powiedział Michał Wójcik.

Zbiórka podpisów

W rozmowie z tygodnikiem „Sieci" minister Michał Wójcik powiedział również, że zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem Solidarnej Polski zmian w Kk „idzie bardzo dobrze". Jest duża otwartość wśród ludzi na tę inicjatywę. Do wielu z nich chyba dotarło przekonanie, że dość już tego cofania się pod presją np. środowisk lewicowych. Inicjatywa, którą zaproponowała Solidarna Polska, była oczekiwana przez ludzi, ponieważ odnosiło się wrażenie, że niczego nie można już powiedzieć i zrobić w obronie osób wierzących, obiektów kultu. Łatwo też narazić się na bezkarne szyderstwa i ataki za publiczne deklarowanie swoich przekonań religijnych. Należy to zmienić - podkreślił minister Michał Wójcik.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/608836-tylko-u-nas-wojcik-koniec-z-cofaniem-sie¬pod-presja-lewicy