Przeskocz do treści

edwardkuligaEdward Kuliga

Komunikaty z badań CBOS z października i listopada 2017 roku dają niezwykle wysokie poparcie dla PiS jako partii rządzącej w granicach 45 %. Zważywszy na 2 letni już okres rządzenia i bezpardonowe ataki totalnej opozycji wspieranej z zagranicy, zjawisko to należy uznać za ewenement polityczny i socjologiczny, wskazujący na istotne zmiany w świadomości społecznej i reorientację postaw politycznych. Zmiany te są z jednej strony skutkiem realnej, prospołecznej polityki państwa, a z drugiej mają charakter żywiołowy, jako rezultat dynamiki życia społecznego. Stosunkowo duży stopień poparcia społecznego wskazuje na zgodność polityki Rządu z oczekiwaniami i potrzebami społecznymi.

Każda zmiana postaw społecznych bierze swój początek w sferze ducha gdzie walka o wybór dobra lub zła trwa nieustannie. Spośród wielu czynników sprawczych nie wolno pominąć przemian duchowych związanych z wielką modlitwą i wydarzeniami patriotycznymi w ostatnich latach, jak: 1050 lecie Chrztu Polski, wydobycie z dołów śmierci i uroczyste pogrzeby żołnierzy niezłomnych, Wielka pokuta 15 października 2016 roku na Jasnej Górze, Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana 19 listopada 2016 r., akt poświęcenia Polski Niepokalanemu sercu Maryi oraz krucjata różańcowa za Ojczyznę, 100-lecie objawień w Fatimie, Różaniec do granic, miesięcznice smoleńskie i wiele innych. Wszystko to ożywiło znacznie świat wartości i stworzyło nowy klimat polityczny.

Skończył się 25 letni etap gospodarczy i polityczny dominacji polityki neoliberalnej w Polsce wskutek załamania się jej paradygmatu, oderwanego od prawdy i realnych potrzeb społecznych oraz zużycia moralnego jej protagonistów i przekroczenia przez nich progu akceptacji społecznej. Dotychczasowe próby PO obalenia Rządu PiS poprzez rewoltę i dyskredytację w oczach świata i własnych obywateli wywołały skutki odwrotne do zamierzonych: wytworzyły dysonans poznawczy wśród części dotychczasowych zwolenników PO i reakcje obronne u ludzi dotąd niezaangażowanych politycznie. Zamiast planowanej izolacji i rozbicia, nastąpiła konsolidacja społeczna wokół działań Rządu.

Wysokie poparcie dla PiS to dobra ocena Rządu Beaty Szydło lecz należy je odczytywać raczej jako duże i silne oczekiwanie społeczne na szybkie i radykalne zmiany i likwidację pozostałości postkomunizmu, a zwłaszcza ulokowanych wysoko i nisko układów mafijnych. To także wyraz nadziei na niepodległe, sprawne i sprawiedliwe Państwo Polskie. Dowodem na te oczekiwania jest utrzymujący się w dłuższym czasie i wzrastający trend poparcia dla formacji rządzącej w miarę jak broni podmiotowości państwa i prowadzi zdecydowane działania prospołeczne i naprawcze oraz towarzyszący mu wysoki (około 70%) stopień deklaracji udziału w wyborach we wszystkich kategoriach społecznych.

Rozkład preferencji wyborczych wśród zwolenników PiS i PO według kategorii społeczno-zawodowych (robotnicy, kadra kierownicza, emeryci, itd.) nie odbiega istotnie od struktury ogółu głosujących. Wyjątkiem jest tu przewaga kadr kierowniczych oraz uczniów i studentów po stronie PO, a rolników po stronie PiS. Czynnikami najsilniej różnicującymi oba elektoraty jest uczestnictwo w praktykach religijnych, czyli stosunek do religii katolickiej(duże uczestnictwo po stronie głosujących na PiS), i deklarowane poglądy polityczne. Platforma sytuuje się po stronie centrum i lewicy, PiS zdecydowanie po stronie prawicy. Przy czym podział lewica – prawica, odnosi się tu do kwestii obyczajowych i światopoglądowych, a nie do poglądów na kwestie ekonomiczne. Widać z tego wyraźnie ,że występujące w Polsce podziały polityczne nie mają uwarunkowań wynikających z przynależności do klas społecznych i nie są zdeterminowane stosunkiem do własności ani pozycją społeczną głosujących, choć po stronie PO jest więcej osób o wyższej pozycji społecznej. Osoby z wyższym wyksztalceniem i zamieszkujące w dużych miastach częściej preferują PO, zaś mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości oraz mniej wykształceni – PiS. Wyższe wykształcenie nie tyle oznacza tu kierunek preferencji politycznych, co wskazuje na większą podatność zwolenników PO na ideologię lewicową i postmodernistyczną panującą na wyższych uczelniach. Podobnie miejsce zamieszkania, mniejsze miasto i wieś, samo z sobie nie determinuje postaw politycznych lecz wskazuje na inny styl życia i mniejszy zasięg odziaływania mediów liberalnych, które są głównymi narzędziami indoktrynacji ideologicznej.

Najważniejszymi czynnikami różnicującymi politycznie Polaków jest stosunek do uznawanego systemu wartości, a zwłaszcza do religii katolickiej i prawa Bożego oraz bieżące interesy społeczne i ekonomiczne.

Zakres przedmiotowy badań i tradycyjny podział głosujących na kategorie społeczno-zawodowe nie pozwala wnioskować o przyczynach i kierunkach przepływu elektoratów pomiędzy głównymi partiami. Stosunkowo wysoki stopień deklaracji udziału w wyborach wynoszący 70% w porównaniu do realnego uczestnictwa nie przekraczającego 60%, pozwala sądzić o aktywizacji politycznej osób dotąd nie czynnych politycznie. Różnice polityczne w odniesieniu do podziału na kategorie społeczno-zawodowe ulegają obecnie zatarciu. Aby wyjaśnić źródła i kierunki przepływu elektoratów i czy istniejące notowania partii politycznych są zjawiskiem względnie trwałym, trzeba zastosować dodatkowy podział uwzględniający cechy osobowościowe i motywacje polityczne głosujących. Ze względu na przekonania i motywacje można wyróżnić stosunkowo stabilny elektorat ideowy zmotywowany określonym systemem wartości. Ten jest świadomy swoich celów i interesów i jest gotowy stawać w obronie dobra wspólnego. Mowa tu o elektoracie patriotycznym nie ulegającym łatwo manipulacji i działającym z wyższych pobudek. Po przeciwnej stronie patriotów znajdują się liberałowie, kosmopolici i lewicowcy ale już o motywacji bardziej indywidualistycznej. Druga kategoria to szeroko rozumiany elektorat socjalny, oczekujący dobrobytu, bezpieczeństwa i przysłowiowego świętego spokoju. Należałoby go ocenić jako chwiejny i podatny na manipulacje i na „kiełbasę wyborczą”. Jest to najliczniejsza grupa wyborców poddana ustawicznej „obróbce” socjotechnicznej i „przeciąganiu liny”. Kolejna grupa to głosujący według mody lansowanej przez media i celebrytów. Chcą być nowocześni i postępowi i nie odstawać od wylansowanych stereotypów. I ostatnia grupa to różnego rodzaju interesariusze bardziej lub mniej uzależnieni od danego układu władzy lub chcący pozyskać jej względy. Jest to stosunkowo liczna grupa pracobiorców i różnych interesantów, działaczy, urzędników i biznesmenów, powiązanych z rządzącym establishmentem. Ludzie interesu dominujący w tej grupie, wykluczając układy mafijne, są nastawieni pragmatycznie i szybko zmieniają opcje polityczne w zależności od potrzeb i interesów. W praktyce podziały te zachodzą na siebie, podobnie jak motywacje ludzkie, lecz zachowują cechy dominujące. Postawy polityczne są zawsze prawdziwą lub zmanipulowaną reakcją wyborców na postrzeganie polityków i spraw państwa.

Biorąc po uwagę wyniki badań i obserwację uczestniczącą można stwierdzić, że w przypadku PiS mamy do czynienia z przyrostem, choć nierównomiernym, we wszystkich wymienionych wyżej grupach elektoratów oraz z częściową aktywizacją wyborców dotychczas nieczynnych. Jedno nie ulega wątpliwości: mit neoliberalny III RP pękną i utracił zdolność przyciągania tłumów. Jego kanon polityczny oparty na utopii raju dla wybranych i antytezie polskości, uległ załamaniu. Po 70 latach wasalizmu politycznego dojrzała świadomość społeczna i zaistniały warunki pozwalające na powrót do polskiego kanonu politycznego, opartego na polskiej racji stanu. Mimo ciągłych ataków totalnej opozycji i zagranicy poparcie społeczne dla tej polityki nie maleje.

Zachowania wyborcze nie ugruntowane strukturalnie w systemie wychowawczym i aksjologicznym oraz w rodzinach i organizacjach społecznych i nie oparte na uświadomionych postawach patriotycznych, są jak wiatr i nie mogą stanowić trwałego oparcia politycznego. Z drugiej strony nic nie zastąpi dobrego przykładu i wierności polityków i przedstawicieli władzy. Dopiero odbudowa ładu moralnego i polityki rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne może zapewnić pokój społeczny i warunki stabilnego rozwoju Polski.

edwardkuliga

Edward Kuliga*

Słuszna inicjatywa obywatelska obrony dzieci nienarodzonych, spotkała się, co było do przewidzenia, z furią środowisk liberalnych i lewicowych. Jak zwykle biją oni w te same dzwony: tzw. wolności i praw kobiet.

Taktyka socjotechniczna nowej lewicy polega m.in. na zmianie tradycyjnych pojęć poprzez wymianę ich zawartości semantycznej oraz stosowanie eufemizmów łagodzących i relatywizujących prawdę i znaczenie logiczne i moralne słów dla niej niewygodnych. W myśl powyższej taktyki zabijanie dzieci w łonach matek albo tuż po urodzeniu zastąpiono pojęciem aborcji, rozumianej jako niewinny zabieg przerwania ciąży niechcianej, a pojęcie dziecka- zarodkiem lub płodem likwidowanym dla jego dobra. Cała energia zwolenników dzieciobójstwa i stojącymi za nimi grup interesów idzie teraz na wciągnięcie obrońców życia na płaszczyznę ideologiczną i przekształcenie sporu o obronę życia dzieci w wojnę światopoglądową i polityczną. Przedmiotem sporu nie jest dobro człowieka jako osoby i istoty ludzkiej, tylko bliżej niezdefiniowany zarodek i płód ludzki, z którym każdy może postąpić jak zechce. Według tej ideologii człowiek w fazie prenatalnej to pojęcie światopoglądowe do dowolnego zdefiniowania przez każdego nieuka czy cynika na swój sposób. Zaś ordynarne prawo do własnego brzucha zrównuje dziecko nienarodzone z nowotworem złośliwym. Jest to jest pułapka ideologiczna i polityczna zastawiona na obrońców życia i aby się z niej wyrwać trzeba wyeliminować z ustawy wszelkie eufemizmy, w tym kłamstwo aborcyjne i pojęcie aborcji w jej dotychczasowym, ideologicznym znaczeniu i nazywać rzeczy po imieniu. Należy przenieść spór na obiektywną płaszczyznę naukowo-medyczną i prawną i używać pojęć jednoznacznych i adekwatnych do czynów z uwzględnieniem kultury życia i kontekstu etycznego, wynikającego z cywilizacji łacińskiej.

Zamiast o zakazie aborcji mówić wprost o zakazie dzieciobójstwa. Zamiast o ochronie płodu mówić o prawie dziecka do życia itd. Wobec silnego zamętu i fałszywej świadomości społecznej w tej sprawie potrzebny jest słownik podstawowych definicji do ustawy z określeniem pojęcia osoby i początku życia istoty ludzkiej z biologicznego i medycznego punktu widzenia i jako podmiotu prawa. Niech wystąpią publicznie uczeni (nie politycy czy dziennikarze) i wyjaśnią ludziom czym jest istota ludzka i jej genetyczna i biologiczna tożsamość. Ważne są także świadectwa matek dzieci ocalonych i zabitych. Walka z poprawnością polityczną i zakłamaniem ideologicznym wokół obrony życia może przynieść skutek tylko poprzez jasne i jednoznaczne mówienie prawdy i nazywanie rzeczy i czynów zgodnie z ich rzeczywistym znaczeniem. Zwolennicy zabijania dzieci bardzo tego nie lubią, bo wiedzą, że na polu prawdy są przegrani. Niepoprawnie jest głosować za zabijaniem i selekcją genetyczną dzieci - natomiast za aborcją płodu owszem. Niewielu zaprzeczy dziecku prawu do życia- ale z płodem można już uczynić wszystko. W celu bezkarnego unicestwiania ludzi niewygodnych zawsze odmawiano im najpierw godności ludzkiej. Ta walka trwa od początku świata i będzie trwała zawsze ale przy okazji tej ustawy trzeba poruszyć świadomość społeczną, przezwyciężyć ugruntowaną przez lata kłamstwa mentalność aborcyjną i na nowo postawić problem istoty człowieczeństwa i kultury życia we współczesnym świecie. Niska świadomość i słaba kondycja moralna społeczeństwa są tu największą przeszkodą. Jakiekolwiek uchwały w tej sprawie musi poprzedzić szczera refleksja, szeroka kampania edukacyjna i informacyjna oparta na prawdzie, wolna od gry politycznej i od nacisku antypolskiej agentury wpływu, szukającej każdej okazji i pretekstu do obalenia polskiego Rządu.

Czy życie, godność i podmiotowość ludzką nabywamy z chwilą poczęcia , czy na mocy głosowania lub decyzji naszych zwolenników lub przeciwników. Czy bycie człowiekiem ma charakter obiektywny i przyrodzony czy też uznaniowy. Czy każdy ma prawo do urodzenia się. Kto może decydować o dalszym życiu dziecka poczętego. Czy odmawianie godności ludzkiej i kłamstwo aborcyjne powinny być penalizowane. Rozstrzygnięcie tych zagadnień musi być postawione na wstępie do ustawy o zakazie dzieciobójstwa - inaczej dalsze procedowanie będzie zawieszone w próżni aksjologicznej i logicznej i zakończy się kolejnym kompromisem ideologicznym albo gestem Piłata. Każda forma oportunizmu w tej sprawie będzie ze szkodą dla tych najmniejszych, których tylko Pan Bóg weźmie w obronę, bo obdarzył ich szczególną troską i miłością(Mt.18.5,10).

* Autor był działaczem krakowskiej „Solidarności” w latach 1980-1989.

edwardkuligaEdward Kuliga*

Fotografie w tekście p. Mirosław Boruta.

Fenomen polskiej Solidarności

Pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku pozwoliła nam się odnaleźć i uwierzyć, że nie jesteśmy sami. To był prawdziwy początek współczesnej polskiej wolności i solidarności, choć okrojonej. Miał on miejsce w Święto Zesłania Ducha Świętego 2 czerwca 1979 roku, wskutek wysłuchanego wołania Jana Pawła II w Warszawie: ”Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”. Drugi etap narodzin wolności to podpisanie porozumień gdańskich i powstanie „Solidarności” 31 sierpnia 1980 roku. Te dwie daty, a nie 4 czerwca 1989 roku, stoją u źródeł i są oparte na prawdzie.

Fenomen „Solidarności”, wyrósł z polskości i chrześcijaństwa, Nie byłoby „Solidarności” bez świadectwa umiłowania wolności i Ojczyzny pisanego krwią i niezłomnością Polaków. Solidarność polska lat osiemdziesiątych XX wieku była wielkim pokojowym powstaniem narodowym do niepodległości, wolności, prawdy i sprawiedliwości; wspólnym dziełem tysięcy zwykłych ludzi różnych środowisk i zawodów zatroskanych o los swojej Ojczyzny. „Solidarność” była ruchem społecznym o niezwykle silnym ładunku moralnym i patriotycznym, zakorzenionym we wspólnym dziedzictwie historycznym, ożywionym przez polskiego papieża Jana Pawła II. To On - dziś święty - obudził ducha i nadzieję Polaków na osiągnięcie wolności . Dzięki Janowi Pawłowi II, „Solidarność” jako ruch społeczny przyniosła nową jakościowo zmianę w polityce o znaczeniu historycznym –zakwestionowała podstawy aksjologiczne komunistycznego systemu kłamstwa i poprzez solidarny i powszechny sprzeciw moralny doprowadziła ten system do utraty legitymacji władzy; czego nigdy dotąd nie było. Po sierpniu 1980 roku zaczęły się tworzyć oddolnie zaczątki nowego, polskiego społecznego systemu władzy, co wywołało przerażenie reżimu komunistycznego i wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, ażeby te zaczątki zdławić. Pomimo zdziesiątkowania represjami i przymusową emigracją w latach 80-tych, „Solidarność” dzięki pomocy Kościoła Katolickiego i jego niezłomnym duszpasterzom i kapelanom ocalała i doprowadziła do przełomu politycznego w 1989 roku i zapoczątkowała rozpad komunistycznego totalitaryzmu.

20140830aDziś, po 34 latach od tamtych wydarzeń, gdy objawiło się tak wiele słabości ludzkich, widać wyraźnie, że to co się stało w Polsce i w Europie przez „Solidarność” daleko przekroczyło możliwości czysto ludzkie. Był to nowy „Cud nad Wisłą”, powstały jako owoc działania Ducha Świętego, ubłagany przez Ojca Świętego Jana Pawła II. W trudnym czasie komunizmu i stanu wojennego, tak jak zawsze w ciężkich sytuacjach, tylko motywacja patriotyczna i moralna, mogła porwać ludzi do tak ofiarnego, wspólnego działania . Nie oznacza to, że wszyscy byli aniołami lub nie było innych orientacji ideowych, lecz nurt patriotyczny i katolicki był na początku wiodący. Jak na ironię losu ten patriotyczny i na wskroś chrześcijański ruch społeczny został w rezultacie stanu wojennego i układu „okrągłego stołu” po 1989 roku, zdominowany i zmanipulowany przez lewicowo-liberalnych kosmopolitów wspieranych przez dawną agenturę i środowiska biznesowo-finansowe, traktujące „Solidarność” instrumentalnie jako drogę do władzy i realizacji własnych celów politycznych i finansowych, kosztem dobra wspólnego. Dzieło wyrosłe z ofiary i trudu patriotycznego Narodu złożono w ręce lewicowych doradców i neoliberalnych ideologów całkowicie obcych polskości i etyce chrześcijańskiej. Ludzie ci razem z władzą zawłaszczyli symbolikę i sławę „Solidarności” na uwiarygodnienie swojego politycznego rodowodu i na użytek własnego PR-u, podczas gdy ich faktyczna polityka była i jest zaprzeczeniem zasad „Solidarności”.

Brak ładu moralnego w Polsce jest klęską całego społeczeństwa

Polska „Solidarność” rozpoczęła nową epokę w dziejach Polski i Europy, ale sama nie dokończyła swojej misji .Wielkim paradoksem historycznym jest fakt, że wielomilionowy ruch społeczny, zdławiony - co prawda - przez reżim komunistyczny lecz nie unicestwiony, który zainicjował największy przełom polityczny w Polsce i w Europie po drugiej wojnie światowej, sam nie zdołał wypełnić swych podstawowych celów społecznych i politycznych dla których powstał, a na koniec sam stał się przedmiotem destrukcji ze strony swoich byłych protagonistów. Wielkie zwycięstwo polityczne i społeczne „Solidarności” nie zostało dopełnione i ugruntowane moralnie i prawnie; dlatego jego owoce są cierpkie.

20140830bPomimo niewątpliwych przemian politycznych i cywilizacyjnych, największą klęską moralną „Solidarności” jak i całego społeczeństwa polskiego po 1989 roku jest jednak to, że nie udało się wprowadzić w Polsce rzeczy najbardziej fundamentalnej dla każdego człowieka i dla każdego społeczeństwa – ładu moralnego, do czego nawoływał w swoim kazaniu w Skoczowie 22 maja 1995 roku papież Jan Paweł II. Ład moralny oparty na prawdzie, sprawiedliwości, solidarności i poszanowaniu wartości moralnych i dobra wspólnego został zablokowany, jako zbyt niebezpieczny dla interesów nowego establishmentu. Zabrakło i dalej brakuje ludzi sumienia, zarówno wśród rządzących jak i rządzonych, choć tak gromko oklaskiwali papieża.

Wszystkie inne porażki są pochodną tej pierwszej. „Odzyskanej wolności nie rozwinie się ani nie obroni , jeśli na każdym odcinku życia społecznego, gospodarczego i politycznego nie staną ludzie prawego sumienia zdolni oprzeć się nie tylko różnym zmiennym wpływom i naciskom zewnętrznym, lecz także temu wszystkiemu, co osłabia albo wręcz niszczy wolność człowieka od wewnątrz” (Jan Paweł II, Rzym, 14 II 1998). Nie udało się tego zrobić bez rozliczenia z komunizmem, który był kwintesencją nieprawości. Dlatego system ten stał się schedą nowego układu władzy i narzucił jej swoje prawidła. Korupcja, kłamstwo, oszczerstwo i inne relikty systemu totalitarnego osiadły głęboko w świadomości ludzkiej utrwalane poprzez media i edukację.

Bezdroża polskiej wolności

Oceniając miniony okres 34 lat dziejów „Solidarności”, w pierwszej kolejności należy docenić ogrom wszelkiego dobra jakie przyniosła Polsce i Europie „Solidarność”: „„Solidarność” otworzyła bramy wolności w krajach zniewolonych systemem totalitarnym, zburzyła mur berliński i przyczyniła się do zjednoczenia Europy rozdzielonej od czasów II wojny światowej. Nie wolno nam tego nigdy zatrzeć w naszej pamięci. To wydarzenie należy do naszego dziedzictwa narodowego” (Jan Paweł II, Sopot, 5 VI 1999).

Pomimo historycznych zasług, „Solidarność” jako ruch społeczny Polaków nie zdołała spełnić wszystkich pokładanych w niej nadziei, bo idea solidarności została podeptana i wyrzucona z polityki przez jej przedstawicieli. Wartości ustąpiły przed wilczym pędem do władzy i pieniędzy. Bo zabrakło zwykłej solidarności ludzkiej, uczciwości, wiary we własne siły i wierności, a co najważniejsze – silnego intelektualnie i moralnie przywództwa. Nie wykorzystaliśmy swoich szans i możliwości ze względu na skutki stanu wojennego, który spetryfikował postkomunistyczny układ władzy i utrzymał negatywną selekcję kadrową, a którego nie udało się zmienić drogą „samoograniczającej się rewolucji” bez przymusu państwa, które niestety zostało w ich rękach.

20140830cNa „Solidarność” spadła niesłusznie cała odpowiedzialność za wszystkie negatywne skutki społeczne przemian gospodarczych i ustrojowych jakie nastąpiły w Polsce po 1989 roku, podczas gdy faktycznym reżyserem a zarazem beneficjentem skrajnie liberalnej antyspołecznej polityki i rabunkowej prywatyzacji były środowiska lewicowo-liberalne i postkomunistyczne oraz zagraniczny kapitał finansowy. Brak doświadczenia politycznego i gospodarczego oraz grzech naiwności działaczy i polityków „Solidarności” spowodowały, że wielu dało się zwieść; tolerowało i firmowało antyspołeczne w swoich skutkach reformy i politykę neoliberalną jako rzekomo jedyną drogę do upragnionego celu - integracji z Unią Europejską. Idea solidarności została odrzucona i „Solidarność” jako siła polityczna rozpadła się na drodze do Unii Europejskiej w zamian za urojony dobrobyt. Skutki antyspołecznej polityki doprowadziły do oderwania się przywództwa od własnej bazy społecznej i utratę zaufania społecznego oraz rozbicie wewnętrzne „Solidarności”. Złamano przymierze społeczne i naruszono zasady stanowiące fundamenty zaufania społecznego.

Podporządkowanie polskich spraw obcym interesom w zamian za władzę, zgoda na oddanie polskiej własności i likwidację polskiej gospodarki i związaną z tym utratę milionów miejsc pracy i wieczny dług publiczny, odstąpienie od reprywatyzacji i elementarnych zasad sprawiedliwości społecznej, rzucenie na pastwę losu polskiej młodzieży, zapewnienie przywilejów i bezkarności zbrodniarzom i agentom komunistycznym, ustawiczne skłócanie własnego Narodu i sianie uprzedzeń, zatruwanie pamięci historycznej i zaśmiecanie kultury narodowej, depopulacja, demoralizacja i walka ideologiczna z polskością i chrześcijaństwem, to tylko niektóre ciężkie grzechy społeczne z udziałem polityków, którzy doszli do władzy dzięki „Solidarności”.

Przyczyn wielkiego zawodu społecznego i utraty wiarygodności było wiele, a największe - to krzywda człowieka prostego i niszczenie dobra wspólnego.

„Solidarność” zbudowali zwykli, szlachetni ludzie. Ich świadectwo jest wieczne, niezależnie od liczby drani, którzy doń weszli aby donosić, kraść, rozbijać i niszczyć.

20140830d„Solidarność” jako typowo polski ruch społeczny wytrzymała wiele ciężkich ciosów. Sprzeniewierzenia się własnym ideałom w swoich szeregach, a szczególnie w jej kierowniczych gremiach, już nie zniosła. I tak „Solidarność” jako ruch społeczny została rozbita rękami „Solidarności”. Najcenniejsza rzecz dla budowy fundamentów niepodległego państwa – zaufanie i integracja społeczna, zostały zniweczone na długie lata. Schizma ta przekreśliła szanse na odrodzenie społeczne i moralne Polski w tym pokoleniu. Bezcenny dar Jana Pawła II jakim była „Solidarność” został zlekceważony i w dużej mierze zmarnotrawiony.

Czas pokazał, że jako społeczeństwo i Naród nie byliśmy zdolni do niczego więcej, ale wszystko co dobre po 1980 roku pochodzi od „Solidarności”, a czego nie dostaje, wynika z jej braku. Lata komunizmu i resentymenty zrobiły swoje. Spauperyzowane i zawiedzione społeczeństwo, manipulowane ustawicznie przez agenturę i neoliberalne media, pozbawione mocnego przywództwa, nie chciało dalej walczyć. Nałożyły się na to jeszcze wielkie zmiany społeczne związane z procesem społecznym, globalizacją i inwazją kontrkultury. Lansowany zewsząd egocentryzm i materializm praktyczny wyparły z przestrzeni społecznej wszelkie imponderabilia. Niezłomni zostali sami, a zwykłym zjadaczom chleba wnet skrzydła opadły i przeszli do obrony postkomunistycznego status quo, jako rzekomo lepiej zabezpieczającego ich interesy. Drastycznie niski poziom świadomości politycznej, odejście od wartości i solidarności spowodowały, że społeczeństwo stało się zakładnikiem mediów neoliberalnych i kuglarzy politycznych. Grunt pod praktyki totalitarne został przygotowany.

Doświadczenie okresu „Solidarności” wskazuje dobitnie, że to system kulturowy i aksjologiczny oraz stopień integracji i świadomości społecznej decydują o sile duchowej społeczeństwa, a ta z kolei o jego odporności na zatrucie ideowe i zdolność do przetrwania i przeciwstawienia się wszelkim totalitaryzmom. Siła duchowa Narodu i jego solidarność oparta na wartościach patriotycznych i chrześcijańskich okazały się czynnikiem rozstrzygającym w walce z komunistycznym zniewoleniem i są nadal niezawodnym orężem w obronie przed nową niewolą pod warunkiem wierności.

* Autor był działaczem krakowskiej „Solidarności” w latach 1980-1989.