Przeskocz do treści

Radio Maryja

Słabnie popularność wywołanych przez skrajną lewicę protestów, co nie oznacza, że Ogólnopolski Strajk Kobiet rezygnuje z radykalizmu.

Grupa aktywistów skrajnej lewicy w ramach protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego zablokowała we wtorek ruch na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Wywołało to irytację warszawiaków. – Mam coś ważnego do powiedzenia. Czy ty to rozumiesz – mówił jeden z mieszkańców stolicy do protestujących. – Do samochodu proszę – odpowiedział mu blokujący ruch mężczyzna. – Daj spokój nie przejedziemy – uspokajała mężczyznę kobieta. Do podobnych scen dochodziło także w innych miejscach Warszawy, gdzie lewica blokowała ulice. – Chcę dojechać do domu, człowieku. Idź zablokuj sobie tam. Nie jesteście niczym lepszym od rządzących – oznajmiali wzburzeni warszawiacy.

Organizatorzy protestów, czyli m.in. Ogólnopolski Strajk Kobiet, dążą do tego, aby manifestacje nie wygasły. W wielu miejscach w Polsce inicjują różne prowokacje. W niedzielę na krzyżu na Giewoncie zawieszono baner z piorunem. Lewicowe wysiłki powoli tracą na popularności, co widać na ulicach. – Mało nas, naprawdę mało. Więcej w sumie było policji – stwierdziła jedna z protestujących kobiet. Portal „Polityka w sieci” poinformował, że już 6 listopada zainteresowanie Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet w internecie spadło do poziomu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Skrajnie radykalne postulaty oraz groźby wobec znacznej części społeczeństwa formułowane przez lewicę zniechęciły wiele osób uczestniczących w protestach.

– Drodzy katolicy. Na razie jest tak, że macie szansę sprzeciwić się swojemu Kościołowi. Na razie jest tak, że bierzecie udział w tym, co się dzieje, w tych obrzydliwościach, które Kościół wyprawia. I to jest ostatnie ostrzeżenie, bo to wy powinniście się buntować, wasze wspólnoty, wy, zaangażowani w życie Kościoła – mówiła w Radiu Zet Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Feministki wystosowały polityczne żądania. – Chcemy dymisji rządu – podkreśliła Marta Lempart.

1 listopada przedstawiciele skrajnej lewicy postawili władzy ultimatum. W ciągu tygodnia rząd miał zwiększyć finansowanie służby zdrowia do poziomu 10 procent. Tydzień minął, ultimatum nie zostało spełnione, a działacze strajku kobiet na razie o tej sprawie nie wspominają. Radosław Fogiel, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości, wskazał, że takie postulaty są nie tylko skrajne, ale i niepoważne. – Bardzo radykalne lewicowe postulaty nie mają zrozumienia u większości polskiego społeczeństwa – mówił Radosław Fogiel.

Polityczne ambicje skrajnych feministek są zbyt wybujałe. To ruchy, które nie rokują – akcentował politolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Tu brakuje jakiejś myśli. Tu brakuje jakiegoś programu. Tu jest raczej czysta nienawiść, agresja – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski.

Fala agresji na ulicach miast miała swój cel. Lewicowa opozycja po raz kolejny chciała wywołać społeczne wzburzenie, aby doprowadzić do obalenia rządu. Stąd też tak liczna obecność parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy na manifestacjach. – Z córką Laurą maszerujemy, spacerujemy w obronie praw kobiet – stwierdził Dariusz Joński, poseł KO. – Ruszyliśmy spontanicznie – wskazała Barbara Nowacka.

W opinii posłów opozycji to właśnie ulica i zagranica mają przywrócić ich do władzy. Takie próby podejmowano od początków rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie przyniosło to żadnych efektów. Podobnie może być ze strajkiem kobiet – zauważył Jan Klawiter, były poseł, działacz Prawicy RP. – Ich działania, cele oraz możliwości osiągnięcia celów będą takie jak KOD-u – podsumował Jan Klawiter, prezes Fundacji „Słowo”. Komitet Obrony Demokracji to dziś inicjatywa skompromitowana, co położyło się cieniem na popierającej go opozycji.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/slabnie-popularnosc-wywolanych-przez-skrajna-lewice-protestow

Radio Maryja

Nowy termin wyborów to też nowe otwarcie w kampanii wyborczej. Sztaby wszystkich kandydatów zapowiadają ciężką pracę. Urzędujący prezydent Andrzej Duda ma w planach tradycyjne spotkania z Polakami w całym kraju. Platforma Obywatelska musi natomiast zbierać podpisy poparcia dla swojego nowego kandydata.

Sztab Rafała Trzaskowskiego ma 10 dni na zebranie 100 tys. podpisów. – Dzisiaj potrzebne jest zaangażowanie nas wszystkich. To jest najważniejsze. Dzisiaj zaczynamy tę drogę, drogę do zmiany – powiedział kandydat PO na prezydenta. Wiele wskazuje na to, że Platforma mogła zbierać podpisy już wcześniej. W Warszawie w swoich biurach zbiórkę prowadziła radna tej partii. Wątpliwości budzi też zachowanie Sławomira Nitrasa na jednym z wieców. W środę zbiórka podpisów rozpoczęła się jeszcze przed publikacją postanowienia marszałek Sejmu o wyborach, co też budzi wątpliwości. Rafałowi Trzaskowskiemu udało się na nowo zebrać elektorat PO zawiedziony kampanią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Najwięcej stracił na tym Szymon Hołownia, który liczył na budowę nowej siły politycznej na gruzach Platformy. – Platforma Obywatelska próbuje teraz wmówić Polakom, że jest czymś więcej niż PO – mówił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta. Rafał Trzaskowski odbiera też wyborców kandydatowi Lewicy oraz PSL-u. – Interesuje mnie tylko zwycięstwo. Po to startuję w wyborach. Po to się zgłosiłem. Nie żeby ratować partię polityczną, tak jak niektórzy kandydaci. Jak kandydaci ratunkowi – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL i kandydat na prezydenta.

Z walki o fotel prezydenta nie rezygnuje kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. – W najbliższych dniach będę podróżował po kolejnych miastach naszego kraju. Będę odwiedzał wyborców – wskazał Krzysztof Bosak.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli dojdzie do II tury, spotkają się w niej urzędujący prezydent z włodarzem Warszawy – przewiduje dr Mirosław Boruta Krakowski. – W Polsce właściwie pomimo tego, że partii jest więcej niż dwie, jest swego rodzaju duopol pomiędzy Zjednoczoną Prawicą, a obecnie Koalicją Obywatelską. Ci dwaj kandydaci mają największe szanse – podkreślił.

Sztab Andrzeja Dudy uruchamia lokalne struktury i zapowiada ciężką pracę. W czwartek prezydent spotka się z mieszkańcami Chełma. – Pan prezydent Andrzej Duda przez najbliższe tygodnie będzie kontynuował to, co robił przez ostatnie 5 lat. Będzie kontynuować rozmowy z Polakami. Przypomnę, że prezydent Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem w historii, który objechał wszystkie 380 powiatów – mówił Adam Bielan, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy.

Zaplecze Andrzeja Dudy dokładnie rozlicza też Rafała Trzaskowskiego z jego rządów w Warszawie, m.in. z opóźnień w wypłacie pomocy dla przedsiębiorców. Pojawiają się też pytania o zarobki działaczy PO w miejskich spółkach. – Jeśli pan Rafał Trzaskowski nie znajdzie na to czasu, rozpoczniemy prace legislacyjne nad odpowiednią poprawką do ustawy, która takie dane uczyni jawnymi – wskazał Radosław Fogiel, zastępcza rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Warszawę w najbliższym czasie mogą po raz kolejny zalać też tony śmieci. Miejska spółka z Białegostoku, do której trafiają odpady ze stolicy, ma poważne problemy. Nadzoruje ją partyjny kolega prezydenta Warszawy. – Wzywam prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz prezydenta Truskolaskiego, żeby w sposób merytoryczny usiąść z Inspekcją Ochrony Środowiska, przestrzegać prawa i przestrzegać tego, co do nich należy, czyli odpowiedniego nadzorowania sektora gospodarki odpadami – apelował wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.

Obciążeniem dla Rafała Trzaskowskiego są nie tylko problemy w zarządzaniu miastem – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba. – To on był twórcą deklaracji LGBT. To on ma wiceprezydenta Pawła Rabieja, który mówił o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, także są to rzeczy, które na pewno w polskich miastach, miasteczkach, a szczególnie na wsiach nie spodobają się – podkreślił politolog. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że kampania będzie brutalna, a zacięta walka o każdy głos będzie toczyła się do samego końca.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/rusza-kampania-wyborcza-2