Przeskocz do treści

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Efekty polityki zagranicznej PO można krótko podsumować słowami starej piosenki warszawskiego Studenckiego Teatru Satyryków: „Ja już widziałem takie dno, przy którym wszystkie gwiazdy bledną!” Za rządów PO polityka zagraniczna leżała na wszystkich kierunkach geograficznych. Na pewno nie było sukcesem niewolnicze skundlenie Polski D. Tuska wobec dyktatu niemieckiej kanclerz A. Merkel. Stany Zjednoczone, formalnie nasz główny sojusznik militarny, symbolicznie zaznaczyły swój stosunek do Polski pokazując nam drzwi akurat w dniu 17 września, gdy zerwały ustalenia w sprawie tarczy przeciwrakietowej. Doszły do tego sławetne słowa B. Obamy o „polskich obozach koncentracyjnych” i późniejsza wypowiedź szefa FBI w tym samym stylu, za którą odmówił przeproszenia. Francja już kilka lat temu określiła miejsce Polski słowami prezydenta J. Chiraca: „Polska straciła okazję siedzenia cicho”. Stosunki z Rosją pogorszyły się do niebywałego stopnia i znalazły się w najgorszym stanie od 1989 r. Ukraina, mocno wspierana przez rząd PO, nawet za cenę wyjścia przed szereg w stosunku do innych krajów Europy, bez wahania zgodziła się na wyeliminowanie nas z grona krajów mających wpływ na rozwiązywanie kryzysu ukraińskiego, obok Niemiec, Francji i Rosji. A na dodatek zaczęła intensywnie uprawiać kult ludobójców z UPA. Z kolei kraje Grupy Wyszehradzkiej w ostatniej chwili zostały zdradzone przez premier E. Kopacz przez jej nielojalne posunięcie, zrywające wcześniejsze ustalenia w sprawie imigrantów. PO zupełnie „zapomniała” o Polakach na Wschodzie i blisko 20-milionowej Polonii (m.in. nic nie zrobiła dla przełamania dyskryminacji 2-milionowej mniejszości polskiej w Niemczech i wsparcia jej walki o przyznanie praw mniejszości narodowej). Równolegle do tego przez całe 8 lat rządów PO dalej trwało pogarszanie obrazu Polski w świecie, przy żałosnej bierności i indolencji ambasadorów i ambasad. To pogarszanie obrazu Polski sprzyja nagłaśnianiu bezprawnych roszczeń żydowskich wobec naszego kraju, a w przyszłości może ułatwić rozczłonkowywanie Polski, zwłaszcza działania dla pokojowego zaboru naszych ziem zachodnich i północnych. Można powiedzieć, że nowy rząd PiS-u przejął polską politykę zagraniczną w stanie prawdziwej ruiny. Stanowiło to fatalną pozycję wyjściową dla polityki zagranicznej rządu PiS-u.

Jest również parę innych czynników nie ułatwiających rządowi PiS-u wyprowadzanie Polski z międzynarodowej izolacji, w jaką zepchnęły ją rządy PO. Pierwszym z nich jest słabość frakcji, do której wchodzi PiS w Parlamencie Europejskim, w odróżnieniu od tamtejszej pozycji PO. Przypomnijmy, że PO należy do najsilniejszej frakcji w parlamencie Europejskim - Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), liczącej 271 członków. Do tej frakcji należą też przedstawiciele partii V. Orbána - Fidesz. PiS należy natomiast do jednej z najsłabszych frakcji w PE, piątej pod względem liczebności (52 członków) – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na dodatek samo PiS przez lata nie zadbało o pozyskanie sobie liczących się przyjaciół na arenie międzynarodowej. I jest to drastyczna różnica w zachowaniu PiS-u w odróżnieniu od działań Fideszu Orbána. Viktor Orbán, walcząc o władzę na Węgrzech od 2002 roku, a potem rządząc, cierpliwie zabiegał o zyskanie sojuszników za granicą. Warto tu wspomnieć kilka nieznanych w Polsce faktów. B. kanclerz Niemiec Helmut Kohl akurat w czasie jednej z większych nagonek na Węgry wywiadzie dla „Sterna” z 5 listopada 2014 r. nazwał premiera Orbána „wielkim Europejczykiem, który po europejsku myśli i działa". Wielkim Europejczykiem nazwał Orbana również przewodniczący frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej) w Europejskim Parlamencie Joseph Daul. Wśród osób występujących z jednoznacznym entuzjastycznym poparciem dla Orbána znaleźli się m. in. najsłynniejszy konserwatywny filozof brytyjski Roger Scruton, słynny rosyjski dysydent pisarz Władimir Bukowski, parokrotny gubernator Nowego Jorku George Pataki, popularny pisarz brytyjski Tibor Fischer, autor książkowego eseju o „Tygrysie Orbánie”. Do czołowych zagranicznych zwolenników Orbána zalicza się Christopher H. Smith, jeden z najaktywniejszych kongresmanów amerykańskich, od 2011 r. współprzewodniczący Kongresu Helsińskiego w USA. Przyrównał on nawet osobę węgierskiego premiera do postaci prezydenta Ronalda Reagana, z którym współpracował przez lata. W stanowczej obronie Orbána wobec ataków z zewnątrz występowali m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus, premier Czech Petr Necas, premier W. Brytanii David Cameron. Dodajmy, że sam Orbán, posługujący się znakomitą angielszczyzną, niestrudzenie werbował kolejnych zwolenników Węgier na arenie międzynarodowej, występując na rozlicznych konferencjach międzynarodowych, m.in. na zjazdach katolików w Madrycie i Bilbao, na konferencji katolików w Berlinie, na zjeździe gnieźnieńskim, czy uczestnicząc w zaciekłych bojach w Parlamencie Europejskim.

Na tym tle tym dziwniejszym jest to, że politycy PiS-u nie pozyskali przez ostatnie dziesięć lat żadnego wybitnego przyjaciela politycznego wśród polityków Zachodu, czy nawet wśród polityków pobliskich słowiańskich Czech i Słowacji? Dlaczego nie zrobili tego też nasi europosłowie z PiS-u? Jeśli się mylę i jest choćby jedno nazwisko znanego polityka zachodniego, popierającego PiS, to z pokorą sprostuję te wywody. Dodam tu jeszcze bardzo godne uwagi spostrzeżenia amerykańskiego politologa, eksperta Rady Atlantyckiej Adriana Karatnycky'ego. Politolog ten, jednoznacznie sprzyjający nowemu PiS-owskiemu rządowi, starał się wyjaśnić przyczynę tak silnych ataków na obecną Polskę w mediach zachodnich. Jego tłumaczenie tego faktu było dość szokujące. Powiedział: „PiS jest partią zwróconą do wewnątrz. Jej liderzy są uwikłani przede wszystkim w wewnętrzny dialog polityczny. Nie „globalizują się” – nie podróżują, nie mają grupy ludzi, którzy byliby w stanie pokazać za granicą ich punkt widzenia” (podkr.- JRN) (por. wywiad T. Deptuły z A. Karatnyckym w Nowym Jorku: To tylko demokracja, „Wprost” z 24 stycznia 2016).

Działania prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło dla zwiększenia roli Polski na forum międzynarodowym

Trzeba przyznać, że zarówno prezydent Andrzej Duda jak i premier Beata Szydło, zaczynając działania na arenie międzynarodowej w tak trudnej sytuacji dla Polski, już dotąd wiele zrobili dla przełamania naszej izolacji. Prezydent Duda zrobił bardzo wiele dla wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej, szybko naprawiając skutki zdradzieckiego postępowania E. Kopacz w stosunku do tej Grupy. Bardzo duże znaczenie miało przy tym naprawienie, dzięki 6-godzinnemu spotkaniu J. Kaczyńskiego i V. Orbána, niepotrzebnego zgrzytu w stosunkach z Węgrami z lutego 2015 r. Szybko okazało się, że istnieje wiele rzeczy, które łączą nasze kraje, począwszy od zdecydowanego sprzeciwu wobec najazdu imigrantów po opór wobec projektu Nord Stream 2, nie mówiąc o szansach dużego wzmocnienia współpracy gospodarczej. Wizytą prezydenta A. Dudy w Estonii rozpoczęło się cierpliwe zacieśnianie stosunków Polski z innymi mniejszymi i średnimi krajami europejskimi. Doszło do bardzo dużego zbliżenia stanowisk z Rumunią. Nadzwyczaj pomyślnie rozwijają się stosunki Polski z Chorwacją, której prezydent publicznie zadeklarowała chęć widzenia Polski w roli lidera krajów Środkowej Europy. Bardzo ważne znaczenie miał wyjazd prezydenta A. Dudy w grupie przedstawicieli kilkunastu innych krajów do Chin i związane z tym zapowiedzi bardzo znaczącego rozszerzenia współpracy gospodarczej z tym krajem, dotąd tak głupawo zaniedbywanej przez rządy PO. Niebywałym sukcesem okazało się wystąpienie premier Beaty Szydło na forum Parlamentu Europejskim w Strasburgu, wbrew tym, którzy przewidywali porażkę polskiej premier z powodu braku doświadczenia w polityce międzynarodowej. Bardzo ważne znaczenie ma fakt, że prezydent Andrzej Duda w dynamiczny sposób rozpoczął umacnianie kontaktów z Polakami za granicą, tak fatalnie i szkodliwie zaniedbanych za rządów PO.

Drobna Zmiana zamiast Dobrej Zmiany

Znany publicysta i dziennikarz śledczy Cezary Gmyz: opublikował 8 lutego 2016 r. na portalu telewizjarepublika.pl szokujący tekst: „Placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury”. Stwierdził tam m.in.: "Polskie placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury i i jej dzieci. Trzeba to wypalić rozgrzanym żelazem". Cezary Gmyz zamieścił tam też link do zawierającej 237 nazwisk "Listy członków służby zagranicznej, którzy przyznali się do służby lub współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi oraz osób, które IPN podejrzewa o kłamstwo lustracyjne". Wiceminister MON Bartosz Kownacki w wywiadzie na Fronda.pl z 8 lutego 2016 r., odnosząc się do powyższych stwierdzeń C. Gmyza, powiedział m.in.:„Takie osoby powinny być jak najszybciej odwoływane z pełnionych funkcji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno, na ile jest to możliwe, rezygnować z ich usług. Dla mnie jest to rzecz oczywista (…) Osoby, które służyły obcemu komunistycznemu reżimowi – służąc nie niepodległemu Państwu polskiemu, lecz Związkowi Sowieckiemu – w niepodległej Polsce nie powinny pełnić tak ważnych funkcji. Dyplomacja jest szczególnie wrażliwą sferą, gdzie każde słowo, zachowanie i gest ma znaczenie. Takie osoby potencjalnie mogą być po prostu nielojalne względem władzy niepodległej Polski”.

Z kolei Marek Bućko, który przepracował 8 lat w MSZ - w centrali i na placówce, gorzko oceniał obecną sytuację w MSZ w publikowanym 2 marca 2016 r. na portalu kresy24.pl tekście „Lewacko-esbecka konserwa w MSZ ma się świetnie! Pisał tam m.in.: „Czy w Polsce brakuje błyskotliwych politologów znających się na polityce wschodniej i europejskiej? Czy brakuje nam oddanej Krajowi i Narodowi młodzieży, wykształconej i znającej biegle po kilka języków, z zapałem do pracy? Jak długo jeszcze roztaczany przez stare kadry w MSZ mit „niezastąpionych fachowców”, których nie można zwolnić, będzie służył do blokowania stołków przez leniwych post-komuchów i utrudniania dopływu do resortu młodych, zdolnych ludzi o poglądach patriotycznych? (…) Jeśli uważa Pan, że zatrudniając jednego patriotę – wiceministra Jana Dziedziczaka i zwalniając Tomasza Arabskiego z ambasadorstwa w Hiszpanii już Pan załatwił sprawy kadrowe, to ja się z tym głęboko nie zgadzam. Ja głosowałem na Dobrą Zmianę, a nie na Drobną Zmianę. (…) No i wreszcie co z byłymi SB-kami, którzy nadal są masowo zatrudnieni w MSZ? (…)”.

Przypomnę, że już 25 listopada 2015 r. zamieściłem na tym blogu alarmujący tekst : „Czas na weryfikacje ambasadorów”, wymieniając ośmiu najgorszych reprezentantów RP, ciągle pozostających na placówkach. Tekst swój zakończyłem zacytowaniem słów prof. Jacka Bartyzela z jego tekstu publikowanego 23 kwietnia 2015 r.: „Jeśli kiedykolwiek powstanie rząd polski nie tylko z nazwy, to w MSZ cała geremkowszczyzna i bartoszewszczyzna musi zostać wymieciona żelazną miotłą do samych fundamentów. Lepiej przez jakiś czas nie mieć żadnych dyplomatów, lepiej żeby na placówkach dyplomatycznych był tylko personel techniczny, niż żeby Polskę reprezentowali ludzie, którzy Polski nienawidzą i jej świadomie szkodzą” (podkr.- JRN).

7 lutego 2016 r. apelowałem już na tym blogu o jak najszybsze usunięcie przez nowy Sejm ustawy o „bratniej pomocy” (druk 1066). Dziwne, że dotąd nic nie zrobiono dla eliminacji tej tak niebezpiecznej ustawy, stwarzającej ułatwienia dla ewentualnej interwencji z zewnątrz. Dziwne jest też, że obecni parlamentarzyści nie zrobili nic dla przygotowania oświadczenia wykluczającego jakiekolwiek roszczenia żydowskie wobec Polski, roszczenia całkowicie bezpodstawne. Oświadczenie to jest tym bardziej potrzebne w sytuacji, gdy w Stanach Zjednoczonych rysuje się bardzo poważna możliwość dojścia do władzy Hillary Clinton, bardzo wyraźnie popierającej te roszczenia. Należałoby zwrócić się też z apelem do amerykańskiej Polonii, aby wybierając swego kandydata na prezydenta USA, brała pod uwagę stosunek poszczególnych kandydatów do roszczeń żydowskich wobec Polski.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/sabosci-polityki-zagranicznej-rp-i.html

prezydentpllogoFotografie w tekście p. Piotr Molecki.

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Kawa na ławę” w TVN24 Andrzej Duda przypomniał, że zapowiedź ustawy obniżającej wiek emerytalny obiecał jeszcze w czasie kampanii, a jako prezydent przygotował i przedstawił gotowy projekt. Jak mówił, dziwi się, że jest to przedmiotem ataków ze strony sztabu Platformy Obywatelskiej, tym bardziej, że jako Prezydent RP nie bierze udziału w nadchodzących wyborach. - Zobowiązałem się, chcę zrealizować swoje zobowiązania i jestem za to atakowany przez obóz rządzący i panią premier – mówił prezydent.

- Ja chcę, żeby Polacy odczuli poprawę jakości swojego życia. Dziś mówią, że jednym z elementów, które najbardziej w nich uderzyły, jest podwyższenie wieku emerytalnego. W związku z czym obiecałem, że zlikwiduje to niesprawiedliwe rozwiązanie i dam wybór. I tak zrobiłem, złożyłem ustawę, w której jest możliwość wyboru, jest prawo do emerytury, a nie obowiązek przejścia na emeryturę. Jeżeli ktoś chce, to może przejść na emeryturę, ale nie musi – wyjaśniał prezydent Duda. Jak dodał, każdy kto będzie chciał przejść wcześniej na emeryturę będzie miał świadomość, że będzie ona niższa, ale najważniejsze jest, by miał wybór i mógł sam tę decyzję podjąć.

20151018ad1Pytany o osoby nominowane do Narodowej Rady Rozwoju prezydent powtórzył, że w jej założeniu było, że ma to być forum gromadzące ludzi o różnych poglądach. Dodał, że NRR jest ciałem doradczym, a ostateczną decyzję co do projektów rozwiązań legislacyjnych zawsze podejmuje prezydent i to on ponosi za nie odpowiedzialność. - Prezydent musi starać się słuchać różnych stron po to, żeby wyciągać z tego jak najlepsze wnioski dla Polski i dla moich rodaków – podkreślił.

- Jestem Prezydentem Rzeczypospolitej z woli moich rodaków i rozumiem, co to oznacza. Myślę, że zostałem wybrany przez ludzi o różnych poglądach i rozumiem, że muszę realizować rolę Prezydenta RP. To rola trudna, ale ważna dla Polaków. Wszyscy mogą być pewni, że będę starał się ją realizować jak najlepiej to możliwe – zapewnił prezydent Duda.

Pytany o możliwe scenariusze po wyborach prezydent stwierdził, że chciałby, by pojawiła się stabilna większość i nie było ciągłego chwiania się sceny politycznej. - Chciałbym, żeby rząd, który powstanie w wyniku wyborów miał silną legitymację społeczną i żeby mógł zacząć dokonywać pozytywnych zmian w Polsce, na które czeka w tej chwili tyle ludzi – powiedział. - Decyzja należy do wyborców. Ja z pokorą przyjmę każdy werdykt – zaznaczył.

Mówiąc o napływających do Europy uchodźcach, prezydent stwierdził, że najważniejsze dla niego jest bezpieczeństwo obywateli i dlatego chciałby uzyskać od obecnego rządu zapewnienie, że jesteśmy przygotowani na ich przyjęcie, także pod względem epidemiologicznym. - W odpowiedzialnym państwie nie tylko prowadzi się dyskusje, ale i działa się tak, by zabezpieczyć obywateli i społeczeństwo – podkreślił.

20151018ad2Pytał też, gdzie w ramach kwotowego rozdziału uchodźców jest wolność tych ludzi. - Trzeba im pomóc, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale jakie jest ich prawo, jeżeli mielibyśmy przyjmować w Polsce ludzi w systemie kwotowym? Czy oni będą mieli prawo wyboru? - pytał prezydent. - Jako Unia Europejska powinniśmy podejmować działania prowadzące do usunięcia problemu – stwierdził. Dodał, że dziś trzeba chronić granicę Unii i państwa, które to robią powinny uzyskać wsparcie.

Pytany, czy w ramach Unii powinny zostać przywrócone kontrole na granicach, prezydent podkreślił, że możliwość swobodnego przemieszczania jest w odczuciu przeciętnego Polaka jednym z największych zysków jakie mamy z członkostwa w Unii. - Byłaby to straszliwa strata, gdyby to zostało zlikwidowane – mówił Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, że solidarność Grupy Wyszehradzkiej sporo znaczy w przestrzeni Unii Europejskiej i dobrze, gdyby państwa V4 w przyszłości lepiej ze sobą współpracowały. - Więcej rozmawiały, z większym zaufaniem, ustalały wspólne stanowisko i tworzyły grupę państw, które w ramach Unii Europejskiej starają się realizować swoje wspólne interesy – powiedział prezydent i zapewnił, że ze swojej strony deklaruje taką właśnie współpracę.

- Bardzo bym chciał, żebyśmy mieli dobre relacje z sąsiadami i będę czynił wiele, żeby tak się stało – mówił prezydent. Pytany o relacje z Rosją podkreślił, że klucz do ich poprawy leży dziś w Moskwie.

20151018ad3Odnosząc się do kwestii zwrotu wraku prezydenckiego tupolewa, Andrzej Duda zaznaczył, że jest to kwestia do spokojnej rozmowy. Jak zauważył, rząd holenderski potrafił wpłynąć na opinię międzynarodową i odzyskać wrak, który nawet nie należał do Holandii, ale w którym zginęło najwięcej holenderskich obywateli. - Zabrakło mi rzeczywistej troski ze strony rządu polskiego o ważną dla Polski sprawę, jaką jest wyjaśnienie tragedii smoleńskiej – powiedział prezydent.

Zapowiedział też, że w nowym Sejmie złoży projekt ustawy podwyższającej kwotę wolną od podatku. Poinformował, że jest w trakcie rozmów nad rozwiązaniami dla osób, które wzięły kredyty we frankach i już dwukrotnie w Kancelarii odbyło się spotkanie z przedstawicielami „frankowiczów”. - Problem jest opracowywany w tej chwili przez Kancelarię, są różne pomysły przedstawiane przez ekspertów, mam nadzieję, że spokojnie uda nam się wypracować takie rozwiązania, które będą do zaakceptowania dla wszystkich – zapewnił prezydent.

Pytany o możliwość publikacji aneksu do raportu z weryfikacji WSI prezydent stwierdził, że sprawa ta nie jest w tej chwili najważniejsza. - Mam znacznie poważniejsze sprawy, co do których zobowiązałem się względem wyborców. Tą kwestię przeanalizuję spokojnie i podejmę w tej sprawie decyzję – poinformował prezydent Duda.

Tekst i ilustracja za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wywiady/art,24,chce-zeby-polacy-odczuli-poprawe-jakosci-swojego-zycia.html

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

"Solidarni z Wyszehradem", "Stop nielegalnym imigrantom", to przewodnie hasła manifestacji która odbyła się 30 września 2015 roku w Krakowie, przeciw błędnej polityce imigracyjnej rządu Ewy Kopacz i jej ministrów lekceważących opinię narodu, podejmujących decyzje o przyjęciu przez Polskę islamskich imigrantów. Organizatorami manifestacji było Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej i Koliber Kraków.


• https://www.youtube.com/watch?v=tJI8ycSzmLI

krakowniezaleznymkInformacja własna

30 września 2015 roku miała miejsce w Krakowie manifestacja młodzieżowych środowisk prawicowych pod hasłem "Kraków za Wyszehradem".

krakowzawyszehrademRozpoczęła nie się ona od złożenia kwiatów przy grobie Jana III Sobieskiego na Wawelu, a następnie odbyły się dwa wiece: wstępny na Placu Ojca Adama Studzińskiego i zasadniczy przy Bazylice Mariackiej (fot. p. Mirosław Boruta).

Relacje uczestników, pp. Konrada Berkowicza, Grzegorza Piątkowskiego, (...), Stanisława Papieża, Macieja Skotnickiego, Mirosława Boruty, (...), Urszuli Fijołek, Szymona Huptysia i Pawła Kurtyki przygotował p. Marek Czapla.
(Od Redakcji): Osoby nie podpisane (...) zapraszamy do nadesłania imienia i nazwiska 😉


• https://www.youtube.com/watch?v=vUIkucS_UTI

krakowniezaleznymkInformacja własna

Zdjęcia w tekście: Mirosław Boruta.

21 i 22 listopada 2013 roku Zakład Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej zorganizowały międzynarodową konferencję naukową o Europie Środkowo-Wschodniej pt: "W oczekiwaniu na powrót Imperium?".

S Opiekunem naukowym konferencji był prof. dr hab. Andrzej Nowak a koordynatorami pp. Aleksandra Zegan i Paweł Kurtyka (na fotografii).

Warto przypomnieć w tym miejscu wstęp poświęcony konferencji:

"W 1989 roku na skutek przemian gospodarczych w państwach Układu Warszawskiego i ZSRS rozpadł się porządek polityczny Europy Środkowo-Wschodniej, który trwał od czasów podporządkowania tych terenów wpływom rosyjskim po zakończeniu II Wojny światowej.

SMoskwa w państwach Europy Środkowo-Wschodniej konsekwentnie udzielała poparcia lojalnym wobec niej, lokalnym partiom komunistycznym. Wykorzystywała Armię Rosyjską oraz swoją pozycję by wspierać marionetkowe rządy. Rosyjscy instruktorzy pomagali instalować w okupowanych krajach wojsko, aparat policyjny, sądowy i partyjny. Podobne schematy działały we wszystkich państwach bloku wschodniego, podobna też była ich powojenna historia.

Równocześnie zbliżone procesy doprowadziły do upadku systemu komunistycznego w końcu lat osiemdziesiątych, który to okres, nam Polakom, kojarzy się z ruchem "Solidarności", będącej symbolem przemian i antykomunistycznego oporu. Trzy państwa z dawnego bloku w 1991 roku utworzyły Trójkąt Wyszehradzki, który dwa lata później po rozpadzie Czechosłowacji przekształcił się w Grupę Wyszehradzką. Jak obecnie wygląda sytuacja tych państw na arenie międzynarodowej. Czy rządzona przez "liberałów" Polska, Węgry z konserwatywnym rządem, socjalistyczne Czechy i Słowacja mogą prowadzić wspólną politykę? Jakim torem należy podążać? Przez okres lat 90-tych Rosja była słaba, pogrążona w wewnętrznym kryzysie. Jednak z chwilą dojścia do władzy Władimira Putina w maju 2000 roku rozpoczął się proces przywracania silnej władzy w samej Rosji.

SJakie to niesie za sobą konsekwencje dla państw Europy Środkowo–Wschodniej? Czy rosnące wpływy polityczne Federacji Rosyjskiej obserwowane w ostatnich latach oznaczają powrót Imperium? I jeśli tak, to jak powinniśmy na to zareagować? Czy restytucja potęgi Rosji znajdzie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej poparcie wśród ludzi związanych niegdyś z ZSRS? Na te i wiele innych pytań postarają się odpowiedzieć uznani międzynarodowi eksperci".

Więcej informacji - imiona i nazwiska referentów oraz tytuły wystąpień znajdą Państwo tutaj:
http://studencidlarp.pl/easteurope

I jeszcze słowo od autora zdjęć 😉 W zmaganiach polskiego i rosyjskiego planu dla Europy Środkowej, choćby dla Białorusi, Estonii, Litwy, Łotwy i Ukrainy rację mają Ci, którzy bronią prawdy i wolności - Polacy.