Szczególnie polecamy

mpklogo

Rozkład jazdy MPK w Krakowie / Bo przydaje się codziennie ;-)
http://rozklady.mpk.krakow.plhttp://krakow.jakdojade.pl

tweetoftheday

Ćwierk dnia / Tweet of the Dayhttps://twitter.com/MiroslawBoruta?lang=pl
W dzisiejszym (26 IX 16) „wSieci” p. Łukasz Warzecha wraca do nędzy finansowej Liceum Polonijnego, wracam więc i ja: http://www.krakowniezalezny.pl/dokonczmy-historie-ktora-zaczela-sie-wiele-lat-temu

27 września – To warto wiedzieć!

godlopolski27 września / Polska – Dzień Podziemnego Państwa Polskiego / Polskie święto obchodzone co roku 27 września, uchwalone 11 września 1998 przez Sejm RP poprzez aklamację. Przypominając 27 września 1939 roku powołanie Służby Zwycięstwu Polski w okupowanej jeszcze Warszawie, posłowie stwierdzili w uchwale: To historyczne wydarzenie zapoczątkowało budowę Polskiego Państwa Podziemnego, fenomenu w dziejach nie tylko II wojny światowej. Polskie Państwo Podziemne istniało do 1 lipca 1945, wówczas nastąpiło samorozwiązanie Rady Jedności Narodowej i Delegatury Rządu na Kraj w związku z wycofaniem uznania międzynarodowego dla Rządu RP na uchodźstwie (il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd na Uchodźstwie).

kircholmpomnik27 września 1605 roku / Wojna polsko-szwedzka: siły polsko-litewskie pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza rozgromiły Szwedów w bitwie pod Kircholmem. Wojska Rzeczypospolitej straciły ok. 100 żołnierzy (200 zostało rannych), z czego tylko 13 husarzy i towarzyszy pancernych, oraz 150 koni. Szwedzi stracili ok. 6-9 tys. żołnierzy (znaczna część padła w czasie ucieczki), czyli ponad połowę stanu osobowego armii, w tym wielu dowódców (fot. Pomnik bitwy pod Kircholmem w Salaspils k. Rygi z napisami łotewskim i polskim oraz herbami Litwy, Polski i Kurlandii).

lubarpalac27 września 1660 roku / Wojna polsko-rosyjska: zwycięstwo wojsk polskich w bitwie pod Lubarem (Pałac hrabiny Ponińskiej w Lubarze w 2010 roku, fot. p. Wadim Wojtik). Straty Rosjan wyniosły 2000 zabitych i rannych, 500 wozów oraz 7 dział, straty polskie to 100 zabitych i 300-400 rannych, straty walczących po polskiej stronie Tatarów były minimalne. Rankiem 27 września tabor rosyjsko-kozacki ruszył w dalszą drogę i po kilku godzinach dotarł pod Cudnów, gdzie dołączył do niego miejscowy garnizon liczący blisko 1000 żołnierzy. Wkrótce armia polsko-tatarska osaczyła Kozaków i Rosjan pod Cudnowem.

mtokarzewskikaraszewicz27 września 1939 roku w oblężonej Warszawie powołana została tajna organizacja wojskowa Służba Zwycięstwu Polski pod dowództwem gen. broni Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego (fot. Michał Tokarzewski-Karaszewicz, Jerozolima 1943) oraz tajna organizacja męskiego harcerstwa Szare Szeregi. Generał Michał Tokarzewski-Karaszewicz po zakończeniu II wojny światowej pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, był Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych i ministrem obrony narodowej w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Pierwotnie został pochowany na cmentarzu Saint-Sauveur-des-Monts w prowincji Quebec w Kanadzie. We wrześniu 1992 urna z jego prochami została przeniesiona z Brompton Cemetery w Londynie na Cmentarz Powązkowski w Warszawie.

google1827 września 1998 roku uruchomiono wyszukiwarkę Google. Jej celem jest skatalogowanie wszystkich możliwych informacji i udostępnienie ich za pomocą Internetu. Wedle danych z lipca 2008 roku, Google indeksuje ponad bilion stron WWW. Większość przeszukiwanych informacji gromadzona jest w uproszczonym formacie na serwerach Google (za pomocą buforowania ich zawartości), dzięki czemu są one dostępne nawet po ich usunięciu z oryginalnego źródła.

(opr. na podstawie Wikipedii)

27 września (wtorek), 10:30 – Kolejny proces za działalność patriotyczną

zkpnlogoApel o wzięcie udziału w rozprawach w Krakowie w lipcu 2016 roku. Kolejny proces (sygn. akt II W 4601/15/s) za działalność patriotyczną – usunięcie obiektu rosyjskiego trwa dalej. Oskarżyciel policyjny zdezerterował z sali rozpraw. Policja ma przysłać innego. To nie żart! To już ostatni proces – niestety nie ostatnia rozprawa. Manifestacje i pieśni patriotyczne są wg policji krzykiem i śpiewami zakłócającymi spokój dzienny i porządek publiczny.

Rozprawa odbędzie się w Sądzie Rejonowym dla Krakowa–Śródmieścia, ul. Przy Rondzie 7 w sali B-027.

nsrosyjskiobeliskBądźmy solidarni aż do ostatniej rozprawy. Kłamstwa policyjne nie mogą święcić triumfu w sądzie, również tu w Krakowie. Apeluję do wszystkich, a szczególnie do osób biorących udział w manifestacjach i wspierających nas, o przyjście do sądu jako publiczność, jako ci, którzy będą oceniać uczciwość całego procedowania. Nie pozwólmy, aby „złogom komunistycznym” udała się zemsta na Polakach za udaną akcję likwidacji reliktów komunistycznych (fot. p. Alicja Rostocka). Nikt nie może być sam w obliczu bezprawia.

Z szacunkiem,
Krzysztof Bzdyl – prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

27 września (wtorek), 16:00 – Kryzys Unii Europejskiej – skutki dla Europy, konsekwencje dla Polski

omplogoOśrodek Myśli Politycznej i Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie zapraszają na debatę Kryzys Unii Europejskiej – skutki dla Europy, konsekwencje dla Polski, w której wezmą udział: red. Roman Graczyk, prof. Tomasz Grosse, Tomasz Krawczyk, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski. Miejsce: Hotel Europejski (Sala Kossakowa), ul. Lubicz 5.

odmklogoZagadnienia: – w jakim stopniu obecny kryzys Unii Europejskiej jest rezultatem jej porządku instytucjonalnego oraz stosowanych w niej formalnych i nieformalnych mechanizmów decyzyjnych / – kto zyskuje a kto traci na kryzysie Unii (nowy układ sił w UE) / – jakie są najbardziej prawdopodobne scenariusze dalszej ewolucji UE / – jak na grę polityczną w UE i jej ewolucję wpływają lobby/interesy biznesowe oraz środowiska opiniotwórcze / – czego poprzedzające Brexit rozmowy Wielkiej Brytanii z partnerami z UE uczą nas o sposobach rozwiązywania tego typu sytuacji kryzysowych (w kontekście ew. przyszłych prób wyjścia z Unii przez inne państwa) / – jak zmienia się pozycja Niemiec w UE (wobec wychodzenia z niej WB i polityki A. Merkel w kwestii uchodźców i imigrantów), a także pod tego wpływem polityka samych Niemiec / – jakie skutki dla UE i poszczególnych państw oraz dla relacji transatlantyckich mają rozmowy dotyczące TTIP / – co w sytuacji wewnątrz UE mogą zmienić nadchodzące wybory prezydenckie we Francji i parlamentarne w Niemczech / – jak na zmiany UE mogą wpłynąć problemy gospodarcze i polityczne krajów południowej Europy (zwłaszcza Włoch i Hiszpanii) / – jaki wpływ na grę polityczną w UE ma polityka rosyjska / – jakie skutki polityczne dla pozycji Polski w UE mają kryzys imigracyjny, Brexit oraz problemy gospodarcze w strefie euro.

Osoby zainteresowane udziałem proszone są o przysłanie zgłoszenia (wystarczy imię i nazwisko) na adres biuro@omp.org.pl (do 24 września).

Facebook: http://www.facebook.com/events/600571600123364

Wydarzenie przygotowane w ramach projektu Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie 2016-2018, współfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

27 września (wtorek), 18:00 – Spotkanie z p. Józefem Pilchem, wojewodą małopolskim

20160927kkwZapraszamy na spotkanie Krakowskiego Klubu Wtorkowego w Pubie Róg Brackiej i Reformackiej, ul. Reformacka 3.

Gościem Klubu będzie p. Józef Pilch (w latach 2006-2015 radny Miasta Krakowa, 2009–2010 przewodniczący Rady tamże, od 2015 wojewoda małopolski).

Spotkanie poprowadzi p. Adam Kalita.

(Ilustracja obok, p. Sławomir Chmura).

Krakowski Klub Wtorkowy
(www.krakowskiklubwtorkowy.pl)

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

Wrześniowa Msza Święta dziękczynna za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem doktorem Andrzejem Dudą

krakowniezaleznymkInformacja własna

Sens i znaczenie modlitwy można zrozumieć jedynie w świetle wiary. Modlitwa nie ma nic wspólnego z zaklinaniem, przesądami, magią. Modlitwa to prawdziwa, wypływająca z osobistej relacji i więzi rozmowa człowieka z Bogiem. Modlitwa zakłada przyjęcie i świadomość obecności Boga i możliwości kontaktu z Nim. Modlitwa to przyjęcie czegoś nieprawdopodobnego, możliwości kontaktu z Bogiem wszechobecnym i wszechmogącym (Ks. Waldemar Kulbat / Dlaczego mamy się modlić? / za: www.niedziela.pl).

davTak jak co miesiąc, tak i 25 września 2016 roku Rodzina i Grono Przyjaciół p. prezydenta doktora Andrzeja Dudy wraz z wiernymi parafii wzięli udział w kolejnej Mszy Świętej, dziękczynnej za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem, w kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes (Zgromadzenia Księży Misjonarzy Św. Wincentego a Paulo), przy ul. Misjonarskiej 37 (bocznej Juliusza Lea) (fot. p. Mirosław Boruta).

davKoncelebrze przewodził ksiądz prof. dr hab. Józef Krzywda CM, a w modlitwach, śpiewie i muzyce czynny udział wzięli m.in.: pp. profesorowie Maria Dzielska i Jan Tadeusz Duda, a także pp. Jan Budziaszek, Jan Kowalczyk i Ziemowit Pawlisz oraz Chór Mariański pod dyrekcją p. Jana Rybarskiego.

Na zdjęciu obok koncelebransi (księża prof. Józef Krzywda CM i Jacek Kuziel CM, proboszcz parafii) oraz p. Zbigniew Galicki  (fot. p. Mirosław Boruta), którego album – fotoreportaż mogą Państwo obejrzeć klikając na linkę:
https://plus.google.com/u/0/photos/111832975820267415038/albums/6334374208220234737?authkey=CIqqx5Lggo7zvQE&cfem=1

Następną Mszę Świętą w intencji Prezydenta zaplanowano na niedzielę, 30 października o 12:30 w kościele pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny (Klasztor Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów) przy ul. Loretańskiej 11.

V Pielgrzymka Dziennikarzy na Jasną Górę. Zanurzeni w chrzest i miłosierdzie…

krakowniezaleznymkInformacja własna

Bez ufnej modlitwy do Ducha Świętego nie ma co ruszać w drogę…
(JE abp Wacław Depo)

davW sobotę, 24 września 2016 roku, przed Obliczem Matki Bożej na Jasnej Górze zebrała się blisko setka dziennikarzy reprezentujących Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Mszę Świętą koncelebrowaną w intencjach środowiska ludzi mediów sprawowali m.in. członkowie Katolickiego Stowarzyszenie Dziennikarzy: ksiądz Roman Piwowarczyk z Łodzi, wiceprezes i ksiądz Zygmunt Słomski z Gdańska, członek Zarządu Głównego.

dav„Zanurzeni w chrzest i miłosierdzie…” to wezwanie, które nadał tegorocznej pielgrzymce Jego Eminencja arcybiskup Wacław Depo, przewodniczący Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski i opiekun środowiska KSD. W tym szczególnym roku, 1050. rocznicy Chrztu Polski dziękowaliśmy Panu Bogu, za pośrednictwem Matki Bożej Jasnogórskiej, za ten wielki dar i prosiliśmy o dalszą opiekę nad naszą Ojczyzną.

W czasie spotkania w Auli Domu Pielgrzyma im. Świętego Jana Pawła II obradom przewodniczyli i przemówienia okolicznościowe wygłosili pp. Anna Dąbrowska i Krzysztof Skowroński, przewodniczący obu dziennikarskich organizacji a głos zabierali m.in.: przedstawicielki Fundacji „Pistacja” i wspaniałe mamy ;-) – pp. Jolanta Marchwacka i Agnieszka Wesołowska, organizator Maksyminaliów – p. Henryk Zając, współorganizator Miasteczka Namiotowego przed budynkiem davSądu Najwyższego, miasteczka utworzonego w celu uwolnienia więźnia politycznego III RP, p. Zygmunta Miernika – p. Wiesław Norman, inspirator wielu przedsięwzięć skierowanych ku Polakom żyjącym za granicą, w tym Oddziału Polonijnego KSD – ksiądz Roman Piwowarczyk, współorganizator dorocznych Konferencji Dziennikarskich w Łodzi – p. Tomasz Bieszczad, a także siostra Witalisa, Hanna Żaboklicka SSCJ (na zdjęciu) z krakowskiego domu Zgromadzenia Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, która przybliżyła zebranym postać inicjatora Zgromadzenia – świętego biskupa Józefa Sebastiana Pelczara oraz dr Ewa Urbańska, przedstawiająca fundamenty „misyjności” mediów publicznych.

davCentralnym wydarzeniem Pielgrzymki było niezwykle serdeczne spotkanie z Jego Eminencją arcybiskupem Wacławem Depo połączone z modlitwą, homilią i błogosławieństwem, a także indywidualne rozmowy z Księdzem Arcybiskupem. Trzeba nadmienić, że nasze kilkugodzinne spotkanie odbywało się przy dźwiękach pieśni i muzyki, którymi uraczyli nas gitarowi (i nie tylko) artyści z gdańskiego duetu „Duval”, tym razem w składzie ksiądz Zygmunt Słomski i p. Bogusław Olszonowicz. Okazało się przy tym, że dziennikarze z KSD i SDP nie tylko znakomicie piszą, ale także zupełnie dobrze… śpiewają ;-)

siplklogomWarto dodać, że w pielgrzymce krakowskich dziennikarzy ze środowiska KSD uczestniczył także prezes Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, dr Mirosław Boruta. Jednym z efektów jego pobytu na jasnej Górze było też specjalne, arcybiskupie błogosławieństwo udzielone Stowarzyszeniu, jego Władzom, Członkom i Sympatykom…

(Od Redakcji): Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu, zdjęcia przesłał p. Mirosław Boruta: https://goo.gl/photos/gMF74viS1CTDGCcA8 I jeszcze linka do relacji fotograficznej Biura Prasowego Jasnej Góry: http://www.jasnagora.com/wydarzenie-10482/zdjecia

Modlitwa na V Pielgrzymkę Dziennikarzy na Jasną Górę

24 IX 2016 – V Pielgrzymka Dziennikarzy na Jasną Górę Zanurzeni w chrzest i miłosierdzie

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Matko Boża Jasnogórska, Królowo Polski!
Stajemy przed Twym Cudownym Obliczem, aby za Twoim wstawiennictwem dziękować za łaskę obecności w tym świętym miejscu. My, ludzie mediów, świadomi czasów i wszystkich z tym związanych zagrożeń, błagamy dziś o siłę i odwagę, by móc wiernie służyć Panu Bogu. By nigdy nie zaprzeć się wiary i Ojczyzny, zawsze głosić prawdę, przeciwstawiać się kłamstwu i manipulacji.

Matko Miłosierdzia i Pokoju!
Uproś nam dar łączenia ludzi wokół Tronu Ojca i dopomóż, byśmy przez pamięć Chrztu Polski, nigdy, się przed ponad wiekiem podjętemu zobowiązaniu, nie sprzeniewierzyli.

ksdlogopfaJasnogórska Pani!
Przywołując imiona naszych świętych Patronów: św. Gabriela Archanioła, św. Salezego, św. Maksymiliana Marii Kolbe – im powierzamy nasze talenty, by dysponowali nimi dla pomnażania Bożej Chwały, ku pożytkowi Kościoła i Ojczyzny naszej.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Sanderus ma naśladowców

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Uważni czytelnicy „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza lub ci, którzy oglądali film nakręcony przez Aleksandra Forda na motywach tej powieści zapewne pamiętają zabawną postać Sanderusa, który ofiarował Zbyszkowi z Bogdańca i jego giermkowi Hlawie m.in. kopytko osiołka, na którym Święta Rodzina uciekała do Egiptu, pióro ze skrzydeł Archanioła Gabriela uronione podczas Zwiastowania, olej w którym poganie chcieli usmażyć Świętego Jana, a nawet szczebel drabiny ze snu Jakuba oraz nieco rdzy z kluczy Świętego Piotra.

Ten wędrowny handlarz relikwiami i odpustami miał je w różnych cenach w zależności od ich znaczenia oraz możliwości finansowych skruszonych grzeszników, „aby i ubodzy ludzie mogli je nabywać i tym sposobem czyśćcowe męki sobie skracać”. Dopiero od przeora dominikanów w Sieradzu usłyszał dzielny w boju, ale naiwny w myśleniu Zbyszko, „iż wielu podobnych oszustów włóczy się po drogach, durząc łatwowiernych ludzi.”

sanderusDlaczego przywołuję Sanderusa?  (Fot. Sanderus, czyli Włodzimierz Skoczylas, za: samequizy.pl). Ponieważ – jak poinformowały media – na międzynarodowym portalu aukcyjnym eBay.com pojawiły się właśnie relikwie krwi (a więc pierwszego stopnia) Świętej Faustyny z certyfikatem księdza kardynała Stanisława Dziwisza wycenione na 2,5 tys. dolarów.

- To jest totalne oszustwo. Nie ma relikwii z krwi Św. Faustyny. Relikwie autentyczne pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia można otrzymać tylko i wyłącznie w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, a nie w Internecie, na kramach czy w innych miejscach – powiedziała portalowi internetowemu „Gościa Niedzielnego” rzecznika prasowa Zgromadzenia siostra Elżbieta Siepak.

Potwierdził to wicekanclerz Kurii Metropolitalnej ks. Krzysztof Tekieli, który dodał, że certyfikat to także fałszywka.

- Okrągła pieczęć kardynalska nie jest autentyczna, kardynał nie posługuje się również pieczęcią lakową ze swoim herbem – wyjaśnił portalowi i przypomniał, że prawo kanoniczne zabrania handlu relikwiami.

„Na dodatek fałszywki sprzedawane są jako relikwie pierwszego stopnia, które nawet z kościelnego, prawidłowego źródła otrzymać mogą tylko parafie i wspólnoty. Takie relikwie przeznaczone są bowiem do kultu publicznego. Do kultu prywatnego przeznacza się jedynie relikwie niższego stopnia” – czytamy na stronie „GN”.

Portal aukcyjny z którego prowadzona jest sprzedaż, zarejestrowano w Stanach Zjednoczonych. Przyciągnął klientów, którzy nabyli już dwie podobne, fałszywe relikwie za 2,5 tys. i za 2 tys. USD.

„Poza nimi na aukcje trafiały także m.in. relikwie Św. Elżbiety (także pierwszego stopnia), Św. Jana Pawła II (pierwszego i drugiego stopnia) czy Św. Ojca Pio. Lista opinii kupujących liczy prawie 90 pozycji. Nie przy wszystkich zaznaczono jednak, jakiego dokładnie przedmiotu dotyczą komentarze” – napisał portal „Gościa Niedzielnego”.

Jak widać, naiwnych nie sieją, a powieściowy Sanderus ma liczne grono sprytnych naśladowców używających nowoczesnych metod robienia ludziom wody z mózgów…

Głos niepodległości

glosniepodleglosciKsiążka już w sprzedaży! / Niektórzy z autorów „Głosu niepodległości” sprawują dziś bardzo wysokie funkcje w państwie. Zaczynali działalność społeczną i pisarską w kraju znajdującym się w sowieckich okowach, ale już wtedy rozważali sposoby wybicia się na niepodległość oraz metody rządzenia, gdy Ojczyzna odzyska wolność. Trudno więc uciec od pytania, dokąd tacy ludzie jak Jarosław Kaczyński czy Antoni Macierewicz (autor przeważającej części pomieszczonych tu publikacji, obdarzony świetnym piórem) poprowadzą nasz kraj? Chcąc lepiej poznać dzisiejszy obóz rządzący, powinno się przeczytać tę książkę. Autorami esejów i artykułów w niej zawartych są wybitni naukowcy, pisarze i publicyści, politycy. Teksty te były niegdyś rozpowszechniane w podziemiu (od 1977 r.) w słynnym swego czasu miesięczniku „Głos”, który od początku współredagował Antoni Macierewicz. Przedstawiają zmagania dwóch zasadniczych systemów pojmowania polskiej państwowości i polskiego patriotyzmu. Jeden z nich opiera się na współpracy z mającym się reformować obozem komunistycznym; autorzy „Głosu” wykazują błędność takiej koncepcji. Środowisko tego czasopisma było ściśle związane z powstałym we wrześniu 1976 r. Komitetem Obrony Robotników i nie wierzyło w możliwość przeistoczenia się komunistów w prawdziwych demokratów, w ludzi nagle oddanych narodowi polskiemu. Dziś wiadomo, że mieli rację, widzimy do czego doprowadziła kolaboracja z ludźmi, dla których polskość dawno straciła wartość. Kolaboracja ta została niestety na dość długo „uświęcona” przy Okrągłym Stole.

bialykruklogoNiekwestionowanym założeniem ideowym całego środowiska „Głosu”, była suwerenność Ojczyzny, nie zaś podległość jakiemuś mniej lub bardziej łaskawemu dla nas hegemonowi. Jak jednak suwerenność tę osiągnąć i utrzymać? Z kim współpracować, a z kim nie? – poglądy na te kwestie ścierają się na łamach tej książki. Środowisko „Głosu” stoi twardo m.in. na stanowisku uwzględniającym nauczanie św. Jana Pawła II. Niejeden czytelnik ze zdumieniem spostrzeże, że zamieszczone w książce rozważania i polemiki nie straciły nic na swej aktualności. „Głos niepodległości” to publikacja zarówno historyczna, jak i bardzo inspirująca. Autorzy zagłębiają się w różne tematy, piszą o kulturze, obronności, polityce międzynarodowej, proponują różne modele społeczne, sięgają do polskiej i europejskiej historii, wyciągają ciekawe wnioski na przyszłość.

pgzlogoAutorzy: Wojciech Arkuszewski, Bohdan Cywiński, Ludwik Dorn, Marcin Gugulski, Jarosław Kaczyński, Jakub Karpiński, Stanisław Krasnowolski, Stefan Kurowski, Krzysztof Łączyński, Jerzy Łojek, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Jan Olszewski i Krzysztof Wolicki. Liczba stron: 432.
Sponsor książki: Polska Grupa Zbrojeniowa.

Za: http://www.bialykruk.pl/ksiazka/glos-niepodleglosci/20313

Film „Smoleńsk” w wymiarze społecznym

miroslawboruta15Mirosław Boruta*

Film jako dzieło sztuki i film jako najważniejsza ze sztuk. Fabuła a dokument, fikcja a prawda, przypuszczenia i pewność. Wszystko to dzieje się teraz na ekranach polskich kin, podczas seansu filmowego, opowiadającego o Tragedii Smoleńskiej. Śmierci 96 wybitnych Polaków z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele i wielkim przemyśle pogardy, który wobec tej Tragedii przyjął jednoznaczną postawę kłamstwa, kłamstwa smoleńskiego.

Od lat trwa proces dochodzenia do prawdy, proces przebijania się przez mgłę medialnego zgiełku fałszywych informacji o czterokrotnej próbie lądowania i zmuszaniu pilotów do wykonania, niewykonalnego w smoleńskich realiach, zadania. Kto za tym stoi? Kto na tym zyskuje? W czyim interesie? Cui bono? A może nawet cui prodest?

Od momentu wydarzenia wielu zrobiło wiele, zarówno w służbie dobra, jak i w okowach zła. Ci drudzy, wszelkiego rodzaju wewnętrzna i zewnętrzna agentura wpływu, od pierwszych smsów, artykułów pełnych jadu i nienawiści wobec Ofiar i Ich dzieła, protestów pod krakowską Kurią…

smolenskplakatAle też zawsze byli ci pierwsi – w tych samych miejscach – uczestnicy szeroko rozumianego ruchu smoleńskiego, życzliwi i szlachetni w swoich intencjach, wielcy w swoim dziele… Przede wszystkim Polacy, stojący w ogromnej kolejce na Krakowskim Przedmieściu, by pożegnać śp. Prezydenta i Jego Małżonkę, stojący w kilku rzędach w Warszawie na trasie przejazdu kolumny pogrzebowej, uczestnicy Mszy Świętej w Bazylice Mariackiej i na Rynku Głównym w Krakowie, uczestnicy Miesięcznic Smoleńskich, setek tysięcy Mszy Świętych, słynnych już smoleńskich konferencji naukowych, akademii, spotkań i wykładów, uczeni polscy… ze szczególnym, tak wartościowym i pięknym akcentem, jakim są badacze polscy pracujący poza Ojczyzną – w Australii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych Ameryki… Bo to o Nich i dla Nich jest ten film także!

Oczywiście proces dochodzenia do prawdy, zmiana postawy głównej bohaterki, dziennikarki, wobec Tragedii Smoleńskiej, wynikająca z odkrywania prawdy, poszczególnych faktów: niejasnych układów, niezgodności oficjalnych raportów z dowodami, języka pełnego sprzeczności i nielogiczności, przekłamań, „tajemniczych” zgonów… Wszystko to jest wartością filmu „Smoleńsk” samą w sobie.

Ale największą jego wartością jest to, że… powstał, że jest i wywiera wpływ na opinię publiczną, setki i tysiące widzów, którzy dzięki temu dziełu także mogą zmienić swoje nastawienie do ostatnich lat dominującej w mediach propagandy. Jest coraz więcej Polski w Polsce. Jest ziarno, które wpadłszy w smoleńską glebę obumarło a teraz wydaje plon stukrotny. Jest Ofiara, która Zbawia…

* Autor jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie socjologii.

90 lat Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

krakowniezaleznymkInformacja własna

Jak podaje „Wikipedia” pierwszy numer „Niedzieli” ukazał się 4 kwietnia 1926 roku z podtytułem „Tygodnik dla ludu katolickiego Diecezji Częstochowskiej. Ilustrowany tygodnik katolicki Diecezji Częstochowskiej”. I tak już od 90. lat, choć – niestety z przerwami – wpierw zamknęli pismo Niemcy, okupujący Polskę czasie II wojny światowej, potem, w 1953 roku wysługujący się Rosjanom tutejsi „komuniści”. Tygodnik został wznowiony dopiero na fali odwilży „Solidarności”, w 1981 roku. Do 30 czerwca 2014 roku redaktorem naczelnym był niezmiennie ksiądz infułat Ireneusz Skubiś, a po tej dacie pismem kieruje p. Lidia Dudkiewicz, dotychczasowy zastępca redaktora naczelnego i sekretarz redakcji „Niedzieli”, konsultorka Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski.

niedziela20160918Jubileuszowa, Dwudziesta Pielgrzymka Czytelników, Współpracowników i Pracowników Tygodnika Katolickiego „Niedziela” (fot. www.niedziela.pl) na Jasną Górę pod hasłem „Błogosławieni miłosierni” odbyła się 17 września 2016 roku.

(Od Redakcji): Poniżej publikujemy tekst laudacji, wygłoszonej w tym dniu w Częstochowie, przez przewodniczącą Krakowskiego Oddziału Katolickiego Stowarzyszenie Dziennikarzy, p. Ewę Skwarczyńską i oczywiście z całego serca dołączamy się do życzeń ;-) Ad multos annos!

ewaskwarczynskaEwa Skwarczyńska

Statuetka z cytatem Cypriana Norwida „Do tych, co mają tak za tak – nie za nie – Bez światło-cienia…” została zainspirowana słowami Ojca Świętego Jana Pawła II, wypowiedzianymi w 180. rocznicę urodzin poety, do Polaków w Watykanie 2 lipca 2001 roku:

Wasza obecność w Rzymie i na Watykanie wiąże się z obchodami 180-tej rocznicy urodzin Cypriana Kamila Norwida, jednego z największych poetów i myślicieli, jakich wydała chrześcijańska Europa. Mamy wszyscy wielki dług w stosunku do tego poety – czwartego wieszcza – i pragniemy wykorzystać okoliczność rocznicową, ażeby ten dług w jakiejś mierze spłacić (…) Cyprian Norwid pozostawił dzieło, z którego emanuje światło pozwalające wejść głębiej w prawdę naszego bycia człowiekiem, chrześcijaninem, Europejczykiem i Polakiem„.

Statuetką tą – w środowisku Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, które powstało 25 lat temu i którego współzałożycielami byli obecni tu ks. infułat dr Ireneusz Skubiś oraz prof. dr hab. Karol Klauza – wyróżniamy ludzi, którzy podobnie jak poeta przekonują innych swoim życiem, że „Wszystko bierze żywot z Ideału” (…) Przeplatają ziemię sumieniem „a pot ociera im ona sama: PRAWDA – Weronika sumień”.

Coraz odleglejszy jest dla nas kraj, w którym „kruszynę chleba, podnoszą z ziemi przez uszanowanie, dla darów Nieba (…) gdzie pierwsze ukłony są – jak odwieczne Chrystusa wyznanie: „Bądź pochwalony!„”. Dlatego ludzie, którzy „mają tak za tak – nie za nie – Bez światło-cienia…” są autorytetami, do których tęsknimy.

To pp. prof. Wanda Półtawska i prof. Gabriel Turowski – przyjaciele Ojca Świętego Jana Pawła II, to ks. prof. dr hab. Andrzej Zwoliński, to p. prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, redaktor Radia Maryja powołany przez p. prezydenta Andrzeja Dudę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, redaktorzy i współpracownicy Wydawnictwa „Biały Kruk”, a od dziś także autorzy, redaktorzy i współpracownicy Tygodnika „Niedziela”, który obchodzi 90-lecie powstania pisma.

Potrzeba nam odwagi, ewangelicznego radykalizmu i wyrazistości. Odnajdujemy je wszystkie co tydzień na kartach Waszego Pisma. I za to wyrażamy wdzięczność Jego twórcom. Ileż polskich spraw toczyłoby się inaczej, gdyby Polacy odnaleźli w swoim sumieniu prawdę głoszoną przez Norwida, że „Ojczyzna jest to wielki-zbiorowy-Obowiązek”. Redakcja Tygodnika „Niedziela” to zespół ludzi, którzy wytrwale i uporczywie (już prawie od wieku) budzą sumienie, pamięć i ducha narodu, wskazują autorytety, uczą godności, zespalają w jedno, wartościami ewangelicznymi i patriotyzmem, wybitnych autorów i czytelników…

Spotkanie pomiędzy komunikacją a miłosierdziem jest owocne na tyle, na ile rodzi bliskość, która otacza troską, pociesza, uzdrawia, towarzyszy i wyprawia święto. W świecie podzielonym, rozdrobnionym, spolaryzowanym, miłosierne komunikowanie się oznacza przyczynianie się do dobrej, wolnej i solidarnej bliskości między dziećmi Boga i braćmi w człowieczeństwie”, pisze w swoim Orędziu na 50. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który wypada jutro, 18 września papież Franciszek.

Osiągnięcia takich celów życzmy wszystkim współpracownikom „Niedzieli” wyrażając naszym skromnym wyróżnieniem wdzięczność, szacunek i uznanie.

Miasteczko namiotowe przed Sądem Najwyższym „Uwolnić Miernika!”

krakowniezaleznymkInformacja własna

Zapraszamy Państwa na stronę Solidarnych 2010, gdzie non-stop podawane są najświeższe wiadomości z rozpoczętej w Stolicy akcji środowisk patriotycznych dążących do natychmiastowego uwolnienia p. Zygmunta Miernika:
http://solidarni2010.pl/33828-news-stanelo-miasteczko-namiotowe-przed-sadem-najwyzszym-uwolnic-miernika–nbspnbsprelacja-na-biezaco-video.html

Polecamy Państwa uwadze także stronę internetową dedykowaną haniebnemu uwięzieniu p. Zygmunta Miernika: http://www.zygmuntmiernik.pl

„Tęczowi” chcą akceptacji grzechu. Kościół pod homopresją

pch24ksdariuszokoKs. Dariusz Oko

Środowiska promujące dewiacje seksualne za wszelką cenę chcą wmówić światu, że w Kościele panuje akceptacja dla aktów homoseksualnych, a „tęczowi” swoją obecnością na Światowych Dniach Młodzieży pragną ten „medialny fakt” przypieczętować. Tymczasem papież Franciszek w swoim nauczaniu jednoznacznie potępia grzech, wskazuje na niebezpieczeństwa ideologii gender i wyciąga rękę do homoseksualistów, tak jak do innych osób potrzebujących pomocy (fot. Krystian Maj/Forum).

- Przede wszystkim należy oprzeć się na twardych faktach. Papież wyraźnie podkreśla, że stoi na gruncie nauczania katolickiego zawartego w Katechizmie Kościoła Katolickiego, a w nim (punkt 2357) jasno i jednoznacznie jest stwierdzone, że homoseksualizm to „poważne zepsucie”, że akty homoseksualizmu „z samej swej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”, „sprzeczne z prawem naturalnym” i dlatego „w żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” – mówi ks. prof. Dariusz Oko.

Jak zauważa, dla Kościoła akty homoseksualne są grzechami śmiertelnymi, które wykluczają z Królestwa Niebieskiego. – To jest nauka niezmienna, którą Kościół zawsze i wszędzie głosił i będzie to czynił. I taka też jest papieska ocena homoseksualizmu – dodaje.

Trzeba też pamiętać, że abp. Jorge Mario Bergoglio, jako prymas Argentyny ogłosił, iż nie można się łudzić, iż związki homoseksualne to tylko błąd rozumu ludzkiego, bo jest to dzieło szatana. Papież mówił też wyraźnie, że ideologia gender jest demoniczna. Ks. prof. Oko przypomina również, że papież Franciszek w swojej najnowszej adhortacji „Amoris Leatitia” (w punkcie 251) pisze, że „nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”. Widać zatem, że papież absolutnie nie zgadza się na to, by stawiać te związki na jednej płaszczyźnie.

- Papież w tej adhortacji w wielu miejscach potępia też ideologię gender, czyli na przykład negowanie uzależnienia naszej płciowości od biologii czy konieczności posiadania matki i ojca w wychowaniu dzieci. Dla środowisk homoseksualnych te wszystkie stwierdzenia to czysta homofobia, zatem według ich miary papież, ze względu na swoją pozycję i znaczenie jest „pierwszym homofobem Europy i świata”, jest w istocie pierwszą przeszkodą w realizacji celów „imperium gejowskiego”. Zarazem papież, jako duszpasterz, jako duchowy ojciec i lekarz, chce pomagać homoseksualistom w ich nieszczęśliwej sytuacji, bo to jest też przecież jeden z podstawowych obowiązków każdego człowieka, a tym bardziej chrześcijanina – mamy pomagać każdemu, komu tylko pomóc w jakikolwiek sposób jesteśmy w stanie – zauważa ks. prof. Oko.

Zarazem wojujący, agresywni homoseksualiści, nawet jeśli dopuszczają się najgorszych czynów, nawet jeśli często postępują jak „narkomani seksu” i najwięksi wrogowie Kościoła, to nadal zachowują swoją ludzką godność i Boże dziecięctwo. Trzeba ich traktować jak duchowy lekarz czy duchowa pielęgniarka, trzeba robić wszytko, aby nie stali się jeszcze gorsi, ale weszli na drogę czystości i świętości, trzeba ich traktować „z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”, jak mówi o tym KKK (w punkcie 2358 i 2359).

- Kościół zatem stara się kochać, szanować i pomagać homoseksualistom, tak jak to czyni w przypadku każdego człowieka potrzebującego pomocy, jak czyni to choćby wobec alkoholików i narkomanów. Ale trzeba pomagać w prawdzie. Nie pomożemy osobie uzależnionej mówiąc, że alkohol czy narkotyk jest dobry, tylko uświadamiając jej, jak bardzo ją niszczy i przekonując do poddania się terapii, do porzucenia nałogu. Podobnie Kościół postępuje wobec homoseksualistów. Jasno mówi: to, co robicie jest złe, to was niszczy, ale my zrobimy wszystko, by wam pomóc, by was uratować. Tak właśnie postępuje ojciec święty – z troską, z miłością do każdego człowieka, także do homoseksualistów, ale mówiąc też prawdę o ich sytuacji – mówi nasz rozmówca.

Jak dodaje, taką chrześcijańską postawę szczególnie dobrze widać w działaniu Sióstr Misjonarek Miłości bł. Matki Teresy, które do swoich domów przyjmują najbiedniejszych, w tym także bezdomnych, porzuconych, chorych na AIDS homoseksualistów. – To jest kwintesencja postawy chrześcijańskiej, katolickiej. Siostry oczywiście nie akceptują grzechów gejów, które doprowadziły ich do takiego stanu, ale zarazem poświęcają swoje życie, by ich ratować i pomóc w nawróceniu chociaż na krótko przed śmiercią – mówi.

Jak zauważył, ta narracja i postawa Kościoła poddawana jest ogromnej manipulacji i zakłamaniu, bo środowiska LGBT wykorzystują dobroć Kościoła i papieża do uprawiania fałszywej propagandy, że oto Kościół i papież akceptuje homoseksualizm albo przynajmniej lada moment go zaakceptuje.

- Ale to tak, jakby mówić, że psychiatrzy akceptują albo zaraz zaakceptują alkoholizm i narkomanię, ponieważ leczą alkoholików i narkomanów oraz szanują ich ludzką godność. To straszne nadużycie ludzkiej dobroci. Niestety, teren propagandy homoseksualnej, to teren gigantycznych kłamstw i manipulacji. To spotyka się tam na każdym kroku, oczywiście także i przy okazji ŚDM i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Gesty papieskiej życzliwości wobec każdego człowieka, zatem także wobec osób o skłonnościach homoseksualnych, są przedstawiane jako akceptacja dla homoseksualizmu. To perfidne kłamstwo, to tak jakby twierdzić, że papież akceptuje czyny kryminalne i ateizm ponieważ odwiedza więźniów i prowadzi dialog z ateistami. Świadomie pomija się zarazem te wypowiedzi papieża, w których zdecydowanie odrzuca i potępia on homoseksualne czyny. Z postawy lekarza, który chce pomóc potrzebującemu, czyni się akceptację dla choroby i zła – mówi ks. prof. Oko.

pch24logoJak dodaje, w przypadku propagandy homoseksualnej, genderowej, trzeba być gotowym na konfrontację nawet z najgorszymi kłamstwami i manipulacjami, bo gender, którego centrum stanowi homoideologia, jest w istocie neomarksizmem, czyli ideologią podobnie fałszywą, podobnie błędną i zakłamaną, jak jego pierwowzór.

- Można powiedzieć, że jest to to taki „marksizm-lesbianizm”, nowa mutacja ideologii marksistowskiej. A wiemy, jakim morzem kłamstw zalewała świat propaganda marksistowska. Podobnie oceanem kłamstw zalewa świat propaganda genderowa i homoseksualna. I czyni to oczywiście wbrew faktom – wskazuje.

Tak – jak zauważa – zupełnie pomijane i przemilczane są np. podstawowe dane medyczne i kryminalne odnoszące się do homoseksualizmu, które są miażdżące dla takiego sposobu życia.

- Według ogólnoświatowych badań osoby homoseksualne często żyją w skrajnej rozpuście. Nie ma innej, tak rozpustnej grupy. Gej w ciągu całego życia ma średnio 500 partnerów seksualnych (!). Według danych oficjalnych, państwowych urzędów zdrowia w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Polsce ponad 65 proc. chorych na AIDS (a często i inne choroby weneryczne) to osoby praktykujące homoseksualizm, a przecież ci ludzie stanowią niespełna jeden do dwóch procent społeczeństwa ­– wylicza ks. prof. Oko.

Jak dodaje, badania wskazują, że do około 40 proc. wszystkich odnotowanych aktów pedofilii, jest natury homoseksualnej. Te dane w odniesieniu do tak małej liczebnie grupy ludzi są porażające. Oznacza to, że prawdopodobieństwo, iż gej będzie pedofilem lub zachoruje na AIDS, jest kilkadziesiąt razy większe, niż w przypadku innych grup ludności.

- Te twarde dane naukowe doskonale potwierdzają słuszność nauczania Kościoła i papieża Franciszka. Dlatego też Kościół, a tym samym i papież, w KKK (w punkcie 2359) wzywa te osoby do czystości i mówi im, że to jest dla nich jedyna słuszna droga. Prawda i nawrócenie, a nie brnięcie w grzechy śmiertelne, które zamykają drogę do zbawienia, ale i prowadzą do licznych chorób – zaznacza nasz rozmówca.

Ks. prof. Oko wskazuje, że można zastanawiać się dlaczego środowiska homoideologiczne tak powszechnie posługują się kłamstwem i manipulacją. Odpowiedź nie jest trudna, bo widać wyraźnie, że nie chcą oni przyjąć prawdy o sobie, a zamiast tego chcą na innych szantażem wymóc akceptację iluzji, w której żyją.

- Homoideolodzy najpierw okłamują samych siebie co do swojego stanu i sytuacji, żyją w wiecznym kłamstwie i samooszukiwaniu się. Jednak rzeczywistość (w tym szczególnie biologiczna, psychiczna i duchowa) nieustannie boleśnie obnaża i rozbija im te kłamstwa, a ponieważ nie chcą się nawrócić, nie chcą żyć w prawdzie, to przynajmniej chcą wymusić uznanie ich w sferze mentalnej – społecznej i wirtualnej. Okłamują wszystkich dookoła, ponieważ najpierw okłamali i okłamują samych siebie. Żądają nie tylko tolerancji, ale całkowitej akceptacji dla swojego sposobu życia, cały świat chcą przerobić według swojej utopii – i to bardzo brutalnym metodami. Na przykład w Niemczech rodziców, którzy nie chcą swoich dzieci posłać na lekcje genderowej seks-deprawacji, wsadzają do więzienia. W ostatnich latach podczas demonstracji tych rodziców w Stuttgarcie wystraszone młode matki z małymi dziećmi musiały być ochraniane przed brutalnością gejów przez kilkusetosobowy, uzbrojony po zęby oddział policji. Geje publicznie używali przy tym kart Pisma świętego jako papieru toaletowego i krzyczeli „wasze dzieci będą takie, jak my”. Wzywali też do mordowania organizatorów tych demonstracji i pozorowali ich zabójstwa. Takie oto jest to „tęczowe chrześcijaństwo”, tak oto geje rozumieją tolerancję i szacunek dla innych. Cóż, trzeba to kolejne szaleństwo ateistów i lewaków przetrzymać podobnie, jak przetrzymaliśmy bolszewizm – mówi ks. prof. Oko.

W tym świetle – jak ocenia nasz rozmówca – szczególnie skandaliczne są praktyki pseudo-katolickiego „Tygodnika Powszechnego”, organizującego w czasie trwania Światowych Dni Młodzieży swoją eko-debatę w miejscu, do którego środowiska LGTB zapraszają na „tęczowe” obchody ŚDM.

- Nie od dziś wiadomo, że redakcja „Tygodnika Powszechnego” należy do „tęczowych chrześcijan”. Tygodnik od dziesięcioleci zdecydowanie sprzeciwia się nauczaniu Kościoła i papieża, ze wszystkich sił popiera genderyzm i homoseksualizm, właściwie każdy jego numer zawiera w sobie ataki na biskupów i najlepszych chrześcijan. Za to z wielkim uwielbieniem to pismo odnosi się do Krzysztofa Charamsy, księdza-geja, który od lat żyje w rozpuście seksualnej, świętokradztwie, zakłamaniu i jeszcze tym się szczyci – zauważa ks. prof. Oko.

Jak przypomniał, redaktor-senior, ks. Adam Boniecki zasłynął także ze wspierania „Nergala”, najbardziej znanego satanisty Polski. – Ksiądz, który jest aż tak wewnętrznie zdegenerowany, że popiera satanizm, może oczywiście popierać też cokolwiek innego, choćby homoseksualizm (i podobnie cała jego redakcja). Niestety „Tygodnik Powszechny” staje w istocie po stronie najgorszych wrogów Kościoła, takich, jak choćby „Gazeta Wyborcza” dla której faktycznie stał sie jej religijnym dodatkiem. Właściwie we wszystkich kwestiach spornych pomiędzy światem a Kościołem „TP” jest raczej po stronie Adama Michnika, a nie św. Jana Pawła II czy papieża Franciszka. Dlatego można powiedzieć, że ich „papieżem” jest raczej nad-redaktor z Czerskiej. To są „chrześcijanie”, którzy bardziej słuchają świata, niż Boga, dlatego ich nie warto słuchać – sumuje ks. prof. Oko.

Tekst i ilustracje za: luk, ma – http://www.pch24.pl/teczowi-chca-akceptacji-grzechu–kosciol-pod-homopresja,44825,i.html. Dziękujemy księdzu dr. hab. Dariuszowi Oko za zgodę na opublikowanie tej ważnej wypowiedzi także i na naszych stronach.

Przeciw nepotyzmowi, czyli… jak sparaliżować PiS-owi kadry!

adamzyzmanAdam Zyzman

Wszczęcie kolejnej odsłony kampanii przeciwko PiS pod hasłem nepotyzmu i niekompetencji osób mianowanych na stanowiska w spółkach Skarbu Państwa jest tylko zakłamaną akcją opozycji mającą przekonać społeczeństwo, że działanie nowego rządu to nie żadna dobra zmiana, ale kolejny ordynarny skok na kasę i stanowiska państwowe, tak, jak robili to dzisiejsi obrońcy niezależności tych pozostałości państwowych jednostek gospodarczych. Ordynarny tym bardziej, że świadomie przywołuje się argumenty, których spełnienie jest niemożliwe właśnie dlatego, że minione osiem lat rządów koalicji PO-PSL uniemożliwiły wielu ludziom nie związanym z tymi ugrupowaniami zdobycie jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego. A więc w wyniku nieliczenia się zasadami, na które się teraz powołują wykreowali sytuację, w której cała kampania jest tylko zwykłą manipulacją!

Jak to wyglądało w praktyce przekonałem się własnej skórze, gdy mając kłopoty z zatrudnieniem starałem się aplikować na różne stanowiska urzędnicze w administracji samorządowej. Nie ważne było wówczas moje wykształcenie i wiedza, bo z każdego konkursu eliminował mnie jeden zapis: „co najmniej rok stażu pracy w jednostkach samorządu terytorialnego”. Nie wiem, jak ten problem rozwiązywany był w przypadku świeżo upieczonych absolwentów, którzy pojawiali się cały czas na stanowiskach urzędniczych różnych szczebli, ale tych starszych zawsze wspomniany zapis eliminował już na pierwszym etapie selekcji kandydatów. O jakości przyjmowanych do pracy w tych urzędach ludzi z „odpowiednim stażem” przekonałem się zaś osobiście, gdy przyszło mi załatwiać zgodę na okazjonalny wjazd na Rynek Główny w Krakowie, a pani urzędniczka wyznaczyła mi trasę wjazdu i wyjazdu uliczkami jednokierunkowymi „pod prąd”! I to ja musiałem jej udowodnić przynosząc odpowiedni plan centrum miasta, którymi ulicami, w którą stronę można jeździć!

Podobnie jest z członkami zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. PiS nie ma kadr z takim doświadczeniem i stażem, bo ich mieć nie może! Tym bardziej, że w czasie swojej dwuletniej kadencji 2005–2007 na tyle się przejmował tym, co powie opozycja, że starał się zatrudniać na różnych stanowiskach ludzi nie ze swego grona, ale mających odpowiednie doświadczenie i kwalifikacje. Jak to się dla niego skończyło świadczy przykład ministra Kaczmarka, który nie utożsamiając się z żadnym ugrupowaniem realizował swoje własne interesy, a nie politykę rządu. Charakterystyczne, że kampania ta rozpoczęta została jeszcze zanim owi „bez doświadczenia” nowi menadżerowie mieli szanse czymkolwiek się wykazać. Bo chyba właśnie o to w tej kampanii idzie – jeszcze się okaże, że mają jakieś sukcesy i argumenty zostaną wytrącone z rąk. Trzeba więc jak najszybciej i jak najgłośniej krzyczeć, tym bardziej, że kierownictwo rządzącej partii właśnie nieopatrznie głośno powiedziało, że trzeba przy tych nominacjach szczególnie uważać!

Idea nie ruszania kadr urzędniczych w ministerstwach, i spółkach pojawia się po każdych wyborach, gdy trzeba bronić „swoich” i teoretycznie używane argumenty o bezstronnych specjalistach znów wyglądają racjonalnie. Szczególnie gdy powołać się na przykład krajów europejskich o utrwalonych mechanizmach demokratycznych. Tylko, że na ten argument nikt dotąd nie przywołał przykładu tego urzędnika Kancelarii Prezydenta RP, który tak właśnie był traktowany, bo był w niej jeszcze, gdy była to Kancelaria Rady Państwa, był za kadencji Jaruzelskiego i Wałęsy, przez dwie kadencje Kwaśniewskiego, ale dopiero prezydentowi Kaczyńskiemu podłożył do podpisania dokument, który był przyczyną awantury politycznej. Być może zrobił to dlatego, że niebawem przechodził już na emeryturę, ale tym bardziej naganne jest, że człowiek w tym wieku złamał etos urzędnika państwowego udowadniając, że od tego etosu ważniejsze były dla niego przekonania polityczne i stosunek do opcji politycznej, która właśnie, z woli narodu, rozpoczęła rządy. To właśnie tacy, jak ten urzędnik, nie umiejący sprostać kryteriom urzędniczej bezstronności, sprawili, że każdy nowy szef otacza się ludźmi, którym może zaufać, których zna i którym wierzy, że nie wprowadzą go na „minę polityczną”.

I kółko się zamyka, bo z opisanych wyżej przyczyn, nie mają oni odpowiedniego doświadczenia i stażu menadżerskiego. Ale o tych przyczynach szczegółowo nie mówi się. Za to efektowniej jest wskazać, że wiceprezesem spółki Skarbu Państwa obracającej miliardami rocznie został człowiek, który dotychczas był tylko inspektorem w gminie! Nawet wówczas, gdy w tej gminie rozwiązywał problemy, których od lat nie są w stanie rozwiązać specjaliści w ministerstwach, jak choćby ci, którzy właśnie odkryli, że na wpuszczenie tramwajów na tory kolejowe nie pozwala nasze prawo, choć o wprowadzeniu takiego rozwiązania dyskutuje się w polskich aglomeracjach od… ponad trzydziestu lat!

Mentalność postsowiecka trwa

jerzybukowskindZ dr. Jerzym Bukowskim (fot. p. Marek Borawski / Nasz Dziennik), rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

Kiedy spaceruje Pan ulicami polskich miast i natrafia na tzw. pomniki wdzięczności Armii Czerwonej, co Pan wtedy myśli?

– Zastanawiam się, w jakiej Polsce żyję i dlaczego niektórzy samorządowcy nadal są mentalnie zanurzeni w PRL, bo przecież racja stanu każdego niepodległego państwa wyklucza istnienie w jego przestrzeni publicznej pomników, tablic i innych pamiątek po zaborcach, okupantach, najeźdźcach. A właśnie do samorządów gmin należy załatwienie tej sprawy, która powinna zostać zamknięta ćwierć wieku temu.

Co jakiś czas w Polsce powraca problem pomników ku czci Armii Czerwonej. Rosja powołuje się na umowę z Polską o ich ochronie z 1994 r., z kolei strona polska chce się ograniczyć jedynie do ochrony cmentarzy i grobów. Także IPN uważa, że nie mamy obowiązku chronić tzw. pomników wdzięczności. Jeden dokument, a różne interpretacje. Z perspektywy nauki to możliwe?

– Bardzo cieszy mnie taka interpretacja IPN, bo z pewnością nie należy nazywać pomnikiem symbolu obcego panowania na polskich ziemiach. Podpisana 22 lutego 1994 roku umowa pomiędzy rządami Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji dotyczy jedynie grobów oraz cmentarzy wojskowych. Właśnie tak rozumując warszawska sędzia Ewa Grabowska umorzyła w 2013 roku sprawę pomalowania farbą dwóch stołecznych monumentów sławiących Armię Czerwoną: nieistniejącego już dzisiaj na pl. Wileńskim (popularnie zwanego „Czterema śpiącymi”) oraz w parku Skaryszewskim. Przeprowadzona przez nią analiza nakazała jej uznać, że w rozumieniu artykułu 261 kodeksu karnego oba „nie spełniają definicji pomnika, ponieważ ochronie prawnej podlega obiekt wzniesiony dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna”. Oby w jej ślady poszli inni sędziowie.

Dlaczego Rosji zależy na tzw. pomnikach wdzięczności w Polsce?

– Ponieważ są to dla niej widome znaki panowania nad Polską. Specjalnie stawiali pomniki i często otaczali je grobami poległych czerwonoarmistów w centrach polskich miast, aby dać dowód swojej dominacji i utrudnić ich ewentualne usunięcie w przyszłości.

naszdzienniknA może warto na sprawę patrzeć w pewnym kontekście dziejowym? Rosjanie wychowani w kulcie Armii Czerwonej i Stalina święcie wierzą, że przynieśli Europie Środkowej i Wschodniej wolność. Podważanie tego faktu uważają za potwarz.

– Każde państwo prowadzi własną politykę historyczną, ale jest też obiektywna prawda dziejowa. Dzisiaj nikt rozsądny nie twierdzi już, że Armia Czerwona niosła wolność narodom Europy Środkowej. Owszem, przeganiała Niemców, ale natychmiast zaprowadzała swoje zbrodnicze porządki. W ślad za nią podążały sowieckie służby specjalne ze Smierszem i NKWD na czele, które przy pomocy rodzimych zdrajców zaprowadzały w tej części kontynentu sowiecki porządek polityczny. Co on oznaczał, wiemy już dzisiaj nazbyt dobrze (fot. p. Marek Borawski / Nasz Dziennik).

Wielu Polaków ciągle patrzy z sentymentem w przeszłość do czasów PRL-u. Ulice Konstantego Rokossowskiego czy Armii Czerwonej w naszych miastach bardziej zapadły im w pamięć niż ich nowe odpowiedniki. Dlaczego mimo ujawnionych zbrodni minionego systemu jeszcze znajdują się tacy, którzy wspominają tamten okres z sentymentem?

– Przez ponad 25 lat niepodległa Rzeczpospolita nie zdołała definitywnie pozbyć się wszystkich sowieckich reliktów z przestrzeni publicznej, chociaż do jej kolejnych prezydentów, parlamentów i rządów apelowało w tej sprawie wiele stowarzyszeń patriotycznych, a najbardziej konsekwentnie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie. Skoro kolejne władze nie potrafiły, a raczej nie chciały tak długo załatwić tej sprawy, niektórzy ludzie – zwłaszcza tzw. sieroty po PRL – zaczęli głosić z gruntu fałszywą tezę, że w takim razie można pozostawić status quo. Dopiero w tym roku Sejm przyjął stosowną ustawę, na mocy której jeżeli jakiś samorząd będzie się ociągał w tej materii, to wyręczy go wojewoda. Argumenty o finansowym aspekcie owej sprawy lub trudnościach natury administracyjnej są równie żałosne jak podłe i mogą ich używać tylko ludzie o świadomości nieodwracalnie skażonej w epoce PRL.

Prof. Krzysztof Szwagrzyk rozpoczął przedostatni etap prac na powązkowskiej Łączce. Marzy się Panu taka Polska, w której na miejscach pomników katów staną pomniki polskich bohaterów powstania antykomunistycznego? Nie mówię tu o pojedynczych popiersiach czy tablicach, ale o pomnikach oddających wielkość ich czynów. W dzisiejszych czasach internetu i kultury masowej to jeszcze możliwe?

– Nie tylko marzę, ale wydaje mi się to całkiem realne, podobnie jak usunięcie okazałych grobowców komunistycznych zbrodniarzy z alei zasłużonych na Powązkach Wojskowych, czego od dawna domaga się m.in. nasze Porozumienie. Mam nadzieję, że nowy prezes IPN, doktor Jarosław Szarek, już wkrótce oficjalnie ustosunkuje się do tego apelu i sprawa ruszy z miejsca. Powinno się to odbyć w atmosferze powagi, bo chodzi o sprawiedliwość historyczną, a nie o zemstę. Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza w szczególnych przypadkach ekshumacje i przenoszenie grobów. Aleje zasłużonych na wszystkich cmentarzach, a w szczególności na narodowej nekropolii, jaką stanowią warszawskie Powązki, są miejscami wiecznego spoczynku wyłącznie dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Dziękuję za rozmowę / Rafał Stefaniuk

(Od Redakcji): Dziękujemy p. doktorowi Jerzemu Bukowskiemu za zgodę na publikację wywiadu także i na stronach Krakowa Niezależnego. Tekst i zdjęcie za: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/166853,mentalnosc-postsowiecka-trwa.html

Para Prezydencka w Doylestown – Amerykańskiej Częstochowie

prezydentpllogoFotografie w tekście p. Andrzej Hrehorowicz.

Andrzej Duda jako pierwszy Prezydent RP odwiedził Amerykańską Częstochowę. Wraz z Małżonką uczestniczył w Mszy Świętej w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii.

20160918ad1Polską Parę Prezydencką powitał przeor Sanktuarium ojciec Rafał Walczyk. Zwrócił uwagę, że ta pierwsza wizyta Prezydenta RP w sanktuarium zbiega się z 1050. rocznica chrztu Polski.

Po Mszy świętej, Prezydent wręczył odznaczenia państwowe zasłużonym przedstawicielom Polonii amerykańskiej. Wziął także udział w uroczystości na cmentarzu w Doylestown, gdzie złożył kwiaty pod pomnikiem husarza, popiersiem gen. W. Andersa oraz obeliskiem upamiętniającym tragedię smoleńską. Odsłonił także pomnik upamiętniający Żołnierzy Wyklętych.

20160918ad2Cmentarz znajdujący się na terenie Amerykańskiej Częstochowy jest największym poza granicami Polski cmentarzem wojskowym. Spoczywa na nim blisko 2 500 kombatantów. Łącznie na cmentarzu zostało pochowanych blisko 5 000 osób. Spoczywają na nim paulini i kapłani diecezjalni w sekcji kapłańskiej, mężowie stanu, artyści, wynalazcy, obrońcy polskiej mowy i kultury w alei zasłużonych, polscy generałowie, żołnierze I i II wojny światowej oraz byli więźniowie obozów koncentracyjnych w sekcji kombatanckiej, zwanej jako „Polish Arlington”.

20160918ad3Założycielem i budowniczym Sanktuarium był o. Michał Zembrzuski — Paulin, który w latach 50-tych przybył do USA z myślą utworzenia, jak to sam określił „Amerykańskiej Częstochowy”. W 1955 r. poświęcił pierwszą kaplicę Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown. Kaplica służyła przez 11 lat jako Sanktuarium przybywającym pielgrzymom. Szybko stała się miejscem licznych pielgrzymek, zjazdów Polaków, a przede wszystkim Centrum Kultu Matki Bożej Częstochowskiej. Poświęcenia świątyni dokonał 16 października 1966 r. abp John Krol – ówczesny ordynariusz archidiecezji filadelfijskiej, na terenie której leży Doylestown.

Tekst i zdjęcia za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-zagraniczne/art,112,para-prezydencka-w-doylestown—amerykanskiej-czestochowie.html

Apel p. Adama Słomki do środowisk patriotycznych

kpnniezlomniW trakcie protestu przed Sądem Najwyższym Adam Słomka, przedstawiciel KPN „Niezłomni” oraz główny organizator miasteczka namiotowego w obronie Zygmunta Miernika, zwrócił się z apelem do środowisk patriotycznych.

Chcę zaapelować do byłych więźniów politycznych, z którymi siedziałem w celach. Chciałem prosić, żeby tu do nas przyszli: Romuald Szeremietiew, Tadeusz Stański, Dariusz Wójcik, Michał Januszewski. Jestem zdziwiony, że od trzech tygodni żaden z tych moich przyjaciół nas nie odwiedził – powiedział Słomka.

adamslomkawozmGdzie jest Zarząd Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność? Gdzie jest Region Śląsko-Dąbrowski? Gdzie jest pan przewodniczący Solidarności? Macie tutaj swego kolegę, który nadstawiał głowę, ryzykował zdrowiem i życiem, żeby Solidarność mogła się odbudować – pytał rozgoryczony Słomka.

Pamiętacie jak szliśmy w marszach w obronie telewizji Trwam? Gdzie jest TV TRWAM? Gdzie jest nasza nowa telewizja – pytam prezesa Kurskiego – powiedział przewodniczący KPN.

Zwróćmy się w najbliższych tygodniach do naszych przyjaciół i zapytajmy. Nie jest Ci wstyd, że cię nie ma i nie pomagasz? Bardzo proszę, żeby naszym świadectwem, naszym przykładem, zrobić wstyd innym. To jest bardzo ważne żeby pokazać, że jest ich zwykłym obywatelskim obowiązkiem spłacać dług wobec tych, którzy walczą na pierwszej linii, którzy protestują w miasteczku namiotowym, marzną nocami oraz tych, którzy siedzą uwięzieni – dodał Słomka kończąć swoją wypowiedź.

Za: http://solidarni2010.pl/33961-dramatyczny-apel-adama-slomki.html

IV rozbiór Polski. Małopolscy Patrioci – Pamiętamy!

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

17 września 2016 roku, w 77. rocznicę napaści Niemiec i Rosji na Polskę, przedstawiciele Stowarzyszenia Narodowa Skawina oraz Małopolscy Patrioci zorganizowali pikietę przed krakowskimi konsulatami Republiki Federalnej Niemiec i Federacji Rosyjskiej:
https://www.youtube.com/watch?v=Mm_a3TxQSuQ

Nowa Huta w hołdzie Polskim Ofiarom rosyjskiej inwazji 17 września 1939 roku

krakowniezaleznymkInformacja własna

W intencji Ofiar rosyjskiego najazdu na Polskę, który rozpoczął się o świcie 17 września 1939 roku, Krakowianie modlili się podczas niezwykle uroczystej Mszy Świętej odprawionej w kościele pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej na osiedlu Szklane Domy w piątek, 16 września 2016 roku. Wśród wielu intencji (fot. poniżej p. Mirosław Boruta) modliliśmy się także za śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką Marią oraz wszystkie Ofiary Tragedii Smoleńskiej.

davPo zakończeniu Mszy Świętej, przy stojącym nieopodal kościoła pomniku Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, odbyła się uroczystość patriotyczna. Modlitwę poprowadził ojciec Augustyn Spasowicz OCist., a wieńce i znicze ofiarowali Komitet Prawa i Sprawiedliwości Dzielnicy XVIII (przewodniczący, radny Miasta Krakowa p. Edward Porębski), Krakowski Klub Gazety Polskiej w Nowej Hucie (przewodniczący p. Tomasz Orłowski) oraz Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (prezes, p. dr Mirosław Boruta).

Krótką retrospektywę tragicznego wpływu na Polskę i Polaków rosyjskiego imperializmu wszystkich epok (począwszy od końca XVIII wieku do dzisiaj) przedstawił dr Mirosław Boruta: http://www.krakowniezalezny.pl/z-okazji-rocznicy-haniebnego-napadu-rosjan-na-polakow-17-wrzesnia-1939-roku, oprawę słowną zapewniła p. Alicja Kondraciuk a muzyczną p. Stanisław Zamojski.

Zapraszamy jeszcze do obejrzenia zdjęć, których autorem jest p. Józef Bobela:
https://goo.gl/photos/CRw5gSmjnCodWj6p6

Z okazji rocznicy haniebnego napadu Rosjan na Polaków 17 września 1939 roku

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Śp. Prezydent Lech Kaczyński uczył nas – cytuję we fragmentach – że „najpierw zatrzymaliśmy na kilkaset lat ekspansję Niemców na wschód, potem parcie islamu na zachód. W końcu zatrzymaliśmy pochód rewolucji bolszewickiej. W międzyczasie stworzyliśmy pierwszą w Europie republikę, powiedzieliśmy jako pierwsi „nie” Hitlerowi, i stworzyliśmy „Solidarność”, doprowadzając do upadku Sowiety”…

Ostatnie dwieście lat sąsiedztwa Polaków i Rosjan, przypominane z okazji rocznicy haniebnego napadu Rosjan na Polaków 17 września 1939 roku trzeba rozpocząć od wspomnienia pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku, po którym przyszedł drugi i trzeci a Rosja zabrawszy setki tysięcy kilometrów kwadratowych Polski i miliony Polaków ulokowała się w Warszawie, naszej stolicy.

W wieku XIX biliśmy się o wolność, szczególnie należy tu przypomnieć powstania listopadowe i styczniowe, wielu zginęło za Polskę z rąk Rosjan, wielu zesłano na Syberię, wielu tam, na rosyjskiej ziemi pomarło a wielu nigdy już nie wróciło. Ale też od 1,5 do 2 milionów, przez dziesiątki lat zaborów zrusyfikowało się doszczętnie, a to przecie także ogromna strata dla narodu polskiego, to przecież także jest śmierć Polaka, w sensie kultury polskiej, polszczyzny.

Po wyznaczeniu granic w Traktacie Ryskim 1921 roku setki tysięcy Polaków pozostały w republikach sowieckich i państwach bałtyckich. Szczególnie prześladowano ich w białoruskiej i ukraińskiej części ZSRS, podobnie jak w Rosji (Moskwie czy Petersburgu), a ponieważ eksperyment wytworzenia Polaka sowieckiego poniósł fiasko, postanowiono w 1936 roku zesłać ich na Syberię i do Kazachstanu, a potem 130.000 Polaków oskarżono o zdradę, 111.000 mordując natychmiast, tylko za to, że byli Polakami. To pięciokrotnie więcej niż kilka lat potem w Katyniu.

Wywózki z lat czterdziestych, z okresu II wojny światowej, Katyń, morderstwa i wywózki po zakończeniu wojny… Pamiętajmy, że do 1993 roku stacjonowały w Polsce okupacyjne de facto wojska rosyjskie, dopełniają obrazu sytuacji. I na koniec Tragedia Narodowa 10 kwietnia 2010 roku, zagłada części polskiej elity państwowej nieopodal Smoleńska.

Nie możemy jednak zmienić przeszłości, ale pamiętając o niej wpłyńmy na teraźniejszość i przyszłość. Co możemy zrobić? Przede wszystkim poprzeć program repatriacji Polaków z Kazachstanu, tych, którzy wraz z potomkami żyją tam od 1936 roku. Nie ma racjonalnego powodu narodowego, dla którego każdy Polak mający chęć osiedlić się w Polsce mógł być – tak jak dotychczas to było – pozbawiony tego prawa. Choćby z powodów ekonomicznych i okrutnych deklaracji „nie stać nas na to”…

Na zakończenie nawiążę do słów p. premier Beaty Szydło: „nigdy nie spoczniemy, póki do Polski nie wróci każdy Polak i każda Polka, którzy chcą wrócić”, a wiedząc, że procedowana jest w Sejmie nowa ustawa o repatriacji, od siebie dopowiem tylko jedno: „bardzo bym chciał, żeby polski kościół ogłosił, że każda polska parafia, a jest ich ponad 10.000, przyjmie jedną polską rodzinę z Kazachstanu. To by mogło te sprawy wreszcie ruszyć z miejsca”.

Obchody 77. rocznicy haniebnego napadu Rosjan na Polskę 17 września 1939 roku i Dnia Sybiraka

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

W piątek, 16 września 2016 roku, organizator – Instytut Pamięci Narodowej (Oddział w Krakowie) oraz współorganizatorzy: Kuratorium Oświaty i Wychowania w Krakowie, Komitet Opieki nad Miejscami Zbrodni Komunizmu, Związek Sybiraków (Oddział w Krakowie) i Związek Piłsudczyków (Oddział Małopolski) zaprosiły Krakowian i Gości Naszego Miasta na uroczyste obchody 77. rocznicy haniebnej agresji Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku i Dnia Sybiraka.

20160916ak1W uroczystościach, na zaproszenie Kuratorium, wzięła również udział młodzież szkół podstawowych i średnich. Mszy Świętej, odprawionej w Bazylice Mariackiej, przewodniczył w koncelebrze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski a wspaniałe kazanie wygłosił ksiądz Szczepan Kardaś, doskonały wychowawca młodzieży. Kazanie poświęcone było dacie 17 września 1939 roku, dziejom naszego kraju na przestrzeni wieków. Nie brakowało w nim porównań do czasów obecnych, portretów sprzedawczyków i szlachetnych ludzi, ważnych wątków o znalezieniu we współczesnej Polsce właściwego miejsca dla siebie. „Po której stronie się opowiadasz?” – pytał kaznodzieja. To pytanie było bardzo potrzebne. W dzisiejszym świecie… pokemonów i innych pseudowartości. Ale czy młodzi ludzie to wszystko rozumieją?

20160916ak2Po Mszy Świętej nastąpiło uroczyste przejście pod Wzgórze Wawelskie, gdzie przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) wysłuchaliśmy uroczystych przemówień, m.in. wicewojewody małopolskiego, p. Piotra Ćwika i małopolskiej kurator, p. Barbary Nowak. Przy Krzyżu złożono także wieńce i kwiaty, zapalono znicze, odczytano Apel Pamięci i oddano salwę honorową.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia fotoreportażu, na który złożyło się 47 zdjęć:
https://goo.gl/photos/uxbT8qzKmLuBUvAv9

Po szczycie Unii Europejskiej w Bratysławie

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

Wczoraj odbył się nieformalny szczyt Unii Europejskiej w Bratysławie, na którym wspólnie z przywódcami 27 państw członkowskich (bez udziału Wielkiej Brytanii) dyskutowaliśmy o wyzwaniach, które stoją przed wspólnotą. Trzeba mieć odwagę rozmawiać o wszystkim, co w tej chwili jest problemem w Unii Europejskiej i nie możemy mieć tematów tabu – nawet w kwestii traktatu europejskiego.

Wspólnie z Grupą Wyszehradzką przedstawiliśmy propozycję nowego porozumienia w sprawie migracji. Chcemy, aby to nowe porozumienie koncentrowało się na pomocy humanitarnej i rozwiązywaniu problemów migracji tam, gdzie one powstają. Ważną kwestią jest także ochrona granic zewnętrznych Unii Europejskiej, a tym samym nasze bezpieczeństwo.

20160916bsDzięki Polsce i państwom Grupy Wyszehradzkiej udało się doprowadzić do zmiany agendy politycznej – tym samym ruszy proces zmian realizowanych w najbliższym czasie przez Unię Europejską. To wielki sukces i satysfakcja, że udało się uzgodnić i wywalczyć to, na czym zależało Polsce. Zapraszam do obejrzenia konferencji z podsumowaniem tego wydarzenia.

Na marginesie szczytu spotkałam się z prezydentem Francji Francois Hollandem. Zwróciłam się do niego z prośbą o zapewnienie bezpieczeństwa polskim przewoźnikom, którzy w tej chwili mają kłopoty w Calais. Pan prezydent zadeklarował sprawdzenie tego problemu i oczywiście podjęcie odpowiednich kroków – będziemy w stałym kontakcie w tej kwestii, która miejmy nadzieję skończy się pomyślnie:

https://www.youtube.com/watch?v=xDStknGaTzU

Krakowskie Impresje Performance. Spektakl Teatru Stańczyk w Rynku Głównym 2016

teatrstanczykTeatr Stańczyk przy Fundacji Sztuki Osób Niepełnosprawnych powstał w 2002 roku i – jak mówi p. Sława Bednarczyk, „spiritus movens” Teatru – tych premier przez ostatnie lata uzbierało się już 30 (!). Zapraszamy Państwa do obejrzenia relacji p. Wojciecha Serafina z zeszłorocznego spektaklu w… Rynku Głównym ;-)
https://www.youtube.com/watch?v=ocgVk0MZ3Cg

Dokończmy historię, która zaczęła się wiele lat temu…

Do Liceum Polonijnego w Warszawie uczęszczają wyjątkowi, młodzi ludzie. Łączy ich historia o której wciąż zbyt mało się mówi – urodziliby się w Polsce gdyby ich dziadkowie i pradziadkowie nie zostali zmuszeni do opuszczenia Ojczyzny. Wnukowie deportowanych, wypędzonych, tych którzy bez własnej woli znaleźli się poza granicami Polski. Dziś wracają do kraju przodków dokończyć ich historię. Do końca września trwa akcja „Nie ma jak w Domu”, w czasie której zbierane są środki na zmianę wyposażenia i doposażenie internatu dla młodzieży z Liceum Polonijnego.

liceumpolonijne1609aKażdego roku wracają do Polski, aby uczyć się języka polskiego, historii i polskiej kultury. Potomkowie tych, którzy zostali zesłani na Wschód zmuszonych porzucić swoje domy, rodziny, zostawić wszystko, co mieli. Tych, którzy nie dostali szansy na to, by wrócić do ukochanej ojczyzny. Pochodzą z Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, Kazachstanu, Uzbekistanu, Rosji, Gruzji, Armenii… Mieszkają w internacie. Z dala od rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, z którymi się wychowali. Ale tak naprawdę są wreszcie tam, gdzie powinni – w domu, w ojczyźnie swoich dziadków. Dlatego tak ważne jest to, by czuli się tu jak u siebie.

- Jestem Polką z krwi i kości i jestem z tego niezmiernie dumna. W 1936 roku moi dziadkowie zostali zesłani na stepy Kazachstanu tylko dlatego, że byli Polakami. Mieli tam zginąć, lecz przetrwali. Dzięki nim cała nasza rodzina zachowała polskość, wiarę, miłość do Ojczyzny, tradycji i kultury, które pozostały w ich sercach – mówi Helena Gałgan, która powróciła do Polski z Kazachstanu.

liceumpolonijne1609bNiestety w przyszkolnym internacie brakuje wielu rzeczy codziennego użytku, a te, które są, bardzo często już zużyte i zniszczone. Utrudniają zwyczajne, codzienne życie. Potrzeba pralek, suszarek, żelazek, odkurzaczy, lodówek i czajników. Łóżka i materace są stare i nie nadają się do spania. Brakuje kołder i koców. Ściany wymagają odnowienia, a wykładzina lata świetlności ma już za sobą. Liceum przyjmuje coraz więcej uczniów, by kolejne młode osoby dostały szansę na życie w Polsce, by mogły podjąć naukę i zrealizować swoje marzenia o lepszej przyszłości. Dlatego potrzeby z każdym rokiem rosną. Fundacja dla Polonii chce zebrać 100 tysięcy złotych do końca września, żeby zapewnić dobre warunki 130 uczniom. Aby dać im dom, którego przyjechali tu szukać. Udało się zdobyć 40% wymaganych środków. By pomóc młodzieży z Liceum Polonijnego wystarczy wejść na stronę www.jakwdomu.info.

- Dzięki hojność i wsparciu darczyńców, którzy od lat interesują się szkołą i systematycznie wspierają jej działalność, wielu uczniów skorzystało z szansy powrotu do ojczyzny przodków – mówi Karol Walas, koordynator akcji „Nie ma jak w Domu” – Mimo problemów, które od lat trapią działalność szkoły wierzymy, że ze wsparciem Ludzi Wielkich Serc uda nam się oddać przodkom to co jesteśmy im winni od wielu pokoleń – możliwość powrotu ich wnuków do Polski.

Kontakt do Liceum Polonijnego:
Karol Walas 537-404-264
Koordynator akcji „Nie ma jak w domu”

(Od Redakcji): Materiały nadesłał p. Sebastian Kęciek, dziękujemy ;-)

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Czyta się ten list z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony mamy tutaj piękno młodzieńczych pasji, choćby pasji do nauki i powrotu do kultury przodków, do polszczyzny pełnej, z drugiej natomiast lista potrzeb, jednej tylko placówki oświatowej… Potrzeb, których nie można zaspokoić? Przecież jest poseł przewodniczący Michał Dworczyk, wiceminister Jan Dziedziczak, marszałek Stanisław Karczewski, jest też minister Adam Kwiatkowski i… I wiele, wiele innych podmiotów pomagających i „pomagających” Polakom zza granicy. A może jest ich po prostu zbyt dużo, może zakup: „pralek, suszarek, żelazek, odkurzaczy, lodówek i czajników”, no i jeszcze „łóżka i materace”… przekracza kompetencje przed chwilą wymienionych? Może procedury są przewlekłe, albo urzędnicy opieszali?

Bo przy wycieczkach za granicę, by Polaków odznaczać i wygłaszać „mowy pocieszające” jakoś dobrze sobie Państwo radzą…

polskaapolacyk3Na zakończenie powtórzę fragment wypowiedzi dla Naszego Dziennika z sierpnia 2015 roku: „Wiem, że instytucje nie są panaceum na wszystko, ale opowiadam się stanowczo za utworzeniem Ministerstwa Polaków Za Granicą – to się tym 20 milionom ludzi od Polski, ich Ojczyzny, należy. Rozmywanie odpowiedzialności na kilkanaście czy kilkadziesiąt podmiotów – jak ma to teraz miejsce – kończy się zwykle nikłą efektywnością działań. Odpowiedniej rangi instytucja wraz z jej statutem, zebranie rozproszonej po różnych organizacjach, stowarzyszeniach i gremiach problematyki, a przede wszystkim wyznaczenia podmiotu odpowiedzialnego zdaje się być najlepszym pomysłem na wyjątkowe czasy. By przejąć władzę i dobrze rządzić, trzeba zaproponować dzisiaj dużo więcej niż dotychczas. Bo 20 milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia żyjących za granicą to jest nasz narodowy skarb, narodowy skarb, który nie może zaginąć”.