25 lipca – To warto wiedzieć!

pierwszypolskizielnik25 lipca 1510 roku pochodzący z Bawarii drukarz Florian Ungler założył w Krakowie pierwszą drukarnię w Polsce (il. O ziołach i mocy ich ze zbiorów Biblioteki UAM wydana w drukarni Unglera). Z pierwszej drukarni Unglera wyszło 80 tytułów dzieł. Pierwszy znany jego druk “ Almanach” S. Aurifabera ukazał się na przełomie 1510/11 r. Dwa lata później ukazał się jego nakładem Raj duszny (Hortulus animae) w tłumaczeniu Biernata z Lublina, pierwsza drukowana książka w języku polskim.

dziennikustaw95125 lipca 1932 roku Polska i ZSRS zawarły w Moskwie pakt o nieagresji. Umowę zawarto na trzy lata, a następnie 5 maja 1934 przedłużono do 31 grudnia 1945. Warto wiedzieć, że agresja zbrojna ZSRS na Polskę z 17 września 1939 roku była złamaniem wszystkich porozumień międzynarodowych, w tym w szczególności paktu o nieagresji z roku 1932, protokołu Litwinowa, konwencji o określeniu napaści i paktu Ligi Narodów (fot. art. 1 paktu).

kantonschwyz25 lipca 1940 roku generał Henri Guisan, głównodowodzący armii szwajcarskiej podczas II wojny światowej, w dramatycznym przemówieniu do oficerów wygłoszonym na górze Rutli, zapowiedział że Szwajcaria będzie opierać się każdej inwazji Niemców i nigdy się nie podda (fot. Kanton Schwyz). Henri Guisan był czwartym – i jak do tej pory ostatnim – szwajcarskim wojskowym, który otrzymał stopień generała.

(opr. na podstawie Wikipedii)

25 lipca (poniedziałek), 20:00 – Centrum Macierzy Polonii w Woli Więcławskiej zaprasza

centrummacierzpoloniiW poniedziałek wieczorem w Centrum Macierzy Polonii w Woli Więcławskiej odbędą się dwa wspaniałe koncerty:

- godz. 20.00 - Występ filharmoników krakowskich w kreacjach solowych,
- godz. 21.00 - Występ połączonych chórów (między innymi Chóru Kameralnego Fermata).

Zaprasza p. Marek Patecki, Dyrektor Generalny Centrum Macierzy Polonii

Stronę internetową Centrum Macierzy Polonii znajdą Państwo tutaj: http://macierzpolonii.pl

Komisja śledcza ws. Amber Gold po pierwszym posiedzeniu. Do prezydium weszli Małgorzata Wassermann, Marek Suski i Paweł Grabowski

wpolityceplZespół wPolityce.pl / kk / PAP

Posłanka PiS Małgorzata Wassermann została wybrana na przewodniczącą sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold; na wiceszefów wybrano Marka Suskiego (PiS) oraz Pawła Grabowskiego (Kukiz‘15). W piątek odbyło się pierwsze posiedzenie komisji. Kolejne – 7 września.

Na stanowisko wiceszefa komisji została zgłoszona także kandydatura Krzysztofa Brejzy (PO). Nie uzyskał on jednak odpowiedniej liczby głosów.

W skład komisji wchodzą ponadto Joanna Kopcińska, Jarosław Krajewski i Stanisław Pięta z PiS; Witold Zembaczyński z Nowoczesnej i Andżelika Możdżanowska z PSL.

Wassermann zaproponowała podczas posiedzenia, by do września posłowie komisji przedstawili plan jej pracy, „kwestie ewentualnych wniosków dowodowych, dokumentów, świadków”. Poinformowała także, że każdy z członków komisji może zgłosić kandydatury na doradców i ekspertów komisji. Nie sprecyzowała, ile kandydatur będzie mógł zgłosić każdy z nich.

Wassermann dodała, że następne posiedzenie komisji odbędzie się na kolejnym posiedzeniu Sejmu, który zbiera się 5 września.

Moja propozycja jest taka, by pierwsze posiedzenie komisji, na którym przystąpimy do pracy nastąpiło 7 września — poinformowała. Pozostali członkowie komisji zgodzili się na te propozycje.

W rozmowie z dziennikarzami Wassermann wyraziła nadzieję, że prace komisji potrwają maksymalnie 2 lata. „Liczę na to, że nie więcej” – zaznaczyła. Jak dodała, chciałaby, aby komisja pracowała w tygodniach, w których odbywają się posiedzenia Sejmu, w dniach wtorek-środa-czwartek.

Zapowiedziała, że niektóre posiedzenia komisji będą niejawne; nie wykluczyła też, że niektóre przesłuchania mogą się odbywać w postaci telekonferencji, lub poza Warszawą.

20160722mw0Chciałabym, żeby zwłaszcza pokrzywdzeni (w aferze Amber Gold) nie ucierpieli w wyniku prac komisji — zadeklarowała Wassermann.

Kolejny raz podkreśliła, że Donald Tusk nie będzie pierwszym świadkiem, który pojawi się przed komisją śledczą (fot. sejm.gov.pl).

Szefowa komisji poinformowała też, że część posłów komisji śledczej musi uzyskać certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Jak dodała certyfikat taki posiadają już Marek Suski, Jarosław Krajewski i Krzysztof Brejza, czyli posłowie zasiadający w komisji ds. służb specjalnych. Pozostali muszą złożyć odpowiednie wnioski w tej sprawie.

Wassermann wyraziła nadzieję na dobrą współpracę i zaangażowanie wszystkich członków komisji śledczej.

W rozmowie z dziennikarzami poseł Brejza ocenił, że „komisja nie zawrze w raporcie końcowym zbyt wielu nowych rekomendacji, jeśli chodzi o zmiany w prawie”. Wyjaśnił, że w latach 2012-15 rząd PO-PSL wprowadził zmiany poprawiające bezpieczeństwo.

Państwo jest bezpieczniejsze; klienci tego typu instytucji są bezpieczniejsi. Silne instrumenty ma KNF, prezes UOKiK, na tego typu sprawy znacznie bardziej wyczulona jest prokuratura — zapewnił.

Brejza pytany, dlaczego w prezydium komisji nie znalazł się przedstawiciel największego klubu opozycyjnego uznał, że ”łamane są kolejne zwyczaje parlamentarne”.

Może to świadczyć o chęci politycznych zagrywek tej komisji — ocenił.

Wierzę głęboko w deklaracje pani przewodniczącej Wassermann, która mówi, iż prace w komisji będą spokojne, merytoryczne. Wierzę w to, że piątka posłów PiS będzie również dążyć do wszelkich ustaleń stanu faktycznego — dodał poseł PO.

Oczekiwania w stosunku do sejmowej komisji śledczej ds. afery Amber Gold pytany był w piątek lider PO Grzegorz Schetyna.

Spodziewam się politycznego spektaklu, spodziewam się, że będzie ostrzem wymierzona w PO, w struktury pomorskie Platformy i osobiście w Donalda Tuska i w jego rodzinę — powiedział. Zdaniem Schetyny komisja jest „przygotowana i rozpisana na polityczne zamówienie, na zamówienie PiS”.

To jest takie złe wykorzystywanie większości parlamentarnej, możliwości przyjęcia każdej uchwały i każdej ustawy, wykorzystywanie przeciwko opozycji. Kto tak funkcjonuje mając większość musi się spodziewać, że z tym samym spotka się wtedy, kiedy będzie w mniejszości, wtedy, kiedy przegra wybory — podkreślił.

20160722mwZgodnie z uchwałą o powołaniu komisji śledczej, którą złożył PiS, ma ona zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych (fot. PAP/Tomasz Gzell).

Komisja zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.

Tekst i drugie zdjęcie za: http://wpolityce.pl/polityka/301807-komisja-sledcza-ws-amber-gold-po-pierwszym-posiedzeniu-do-prezydium-weszli-malgorzata-wassermann-marek-suski-i-pawel-grabowski

Grupa Wyszehradzka o przyszłości Unii Europejskiej

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

Wczoraj w Kancelarii Premiera gościłam szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. Było to pierwsze spotkanie premierów Polski, Czech, Słowacji i Węgier organizowane w naszym kraju po przejęciu prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej przez Polskę. Przejęliśmy przewodnictwo w wyjątkowo trudnym dla Europy momencie. Musimy zmierzyć się z ważnymi problemami takimi jak kryzys migracyjny czy wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Właśnie o tych kwestiach rozmawiałam z Victorem Orbanem – premierem Węgier, Robertem Fico – szefem rządu Słowacji i premierem Czech Bohuslavem Sobotką.

Zgodziliśmy się, że Unia Europejska musi wrócić do swoich korzeni, musi zacząć bardziej koncentrować się na sprawach obywateli, a mniej na sprawach instytucji. Jesteśmy przeciwni podziałom, które mogą osłabić wspólnotę. Opowiadamy się za zacieśnianiem współpracy w zakresie tworzenia jednolitego rynku, swobodnego przepływu pracowników i świadczenia usług. Jednocześnie uważamy, że opinie parlamentów narodowych powinny być w pełni brane pod uwagę przez instytucje unijne. Rozmawialiśmy również o problemie migracji. Jesteśmy zwolennikami wzmocnienia ochrony granic zewnętrznych strefy Schengen oraz prowadzenia działań, które pozwolą Europejczykom czuć się u siebie bezpiecznie.

https://www.youtube.com/watch?v=BzlzTE2nzOI

O deklaracji, jaką podjęliśmy na szczycie Grupy Wyszehradzkiej, mówiłam również w Sejmie. Zarówno w Brukseli, jak i w Warszawie potrzebujemy głębszej refleksji nad wyzwaniami stojącymi przed Europą. Brexit to sygnał, że Unia potrzebuje reform. Dla Polski Wielka Brytania jest i będzie ważnym partnerem gospodarczym oraz sojusznikiem w organizacjach międzynarodowych takich jak m.in. NATO. W tej chwili priorytetem mojego rządu jest zabezpieczenie interesów Polski i Polaków po Brexicie. W tym celu powołaliśmy międzyresortowy zespół ekspercki.

https://www.youtube.com/watch?v=jJWbrFi9jfQ

Jednolite stanowisko Grupy Wyszehradzkiej jest szczególnie ważne w kontekście zbliżającego się nadzwyczajnego posiedzenia liderów państw Unii Europejskiej w Bratysławie, gdzie będziemy rozmawiać o przyszłości wspólnoty.

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943–1945

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943–1945

sejmrplogoZiemie dawnych wschodnich województw Rzeczypospolitej szczególnie mocno zostały doświadczone w czasie II wojny światowej. Na tych terenach ścierały się dwa największe totalitaryzmy XX wieku: III Rzesza Niemiecka i komunistyczny Związek Sowiecki. Działania niemieckich i sowieckich okupantów stwarzały sprzyjające warunki do budzenia się nienawiści na tle narodowościowym i religijnym, a podejmowane próby osiągnięcia porozumienia przez przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego z ukraińskimi organizacjami nie przyniosły rezultatu.

W lipcu 2016 roku przypada 73. rocznica apogeum zbrodni, której dokonały na ludności cywilnej Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej działające na tamtych terenach oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, a także dywizji SS Galizien oraz inne ukraińskie formacje współpracujące z Niemcami. W wyniku popełnionego w latach 1943–1945 ludobójstwa zamordowanych zostało ponad sto tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej Polskiej, głównie chłopów. Ich dokładna liczba do dziś nie jest znana, a wielu z nich wciąż nie doczekało się godnego pochówku i upamiętnienia. Wśród zamordowanych obok Polaków byli także Żydzi, Ormianie, Czesi, przedstawiciele innych mniejszości narodowych, a także Ukraińcy, którzy stanęli po stronie ofiar. Przypominając tę zbrodnię ukraińskich nacjonalistów, nie można ani przemilczeć ani relatywizować polskich akcji odwetowych na ukraińskie wioski, w wyniku których także ginęła ludność cywilna. Te wszystkie tragiczne wydarzenia powinny być przywrócone pamięci współczesnych pokoleń.

Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane zgodnie z prawdą historyczną mianem ludobójstwa.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej Polskiej bestialsko zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla żołnierzy Armii Krajowej, Samoobrony Kresowej, Batalionów Chłopskich, którzy podjęli heroiczną walkę w obronie zagrożonej atakami ludności cywilnej, oraz apeluje do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o uhonorowanie tych osób odznaczeniami państwowymi.

Dlatego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia 11 lipca – rocznicę apogeum zbrodni – Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

Sejm wzywa do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia, zapewnienia godnego pochówku wszystkim odnalezionym ofiarom, oddania należnej czci i szacunku niewinnie zamęczonym i pomordowanym, sporządzenia pełnej listy ofiar. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej apeluje o kontynuację dzieła pojednania i dialogu, rozpoczętego przez przywódców politycznych i duchowych, wspieranie współpracy historyków, w tym rozszerzenie dostępu do archiwów państwowych, wzmocnienie współpracy władz Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy w najważniejszych dla przyszłości obu narodów sprawach.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża szacunek i wdzięczność Ukraińcom, którzy narażając własne życie, ratowali Polaków, oraz apeluje do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o uhonorowanie tych osób odznaczeniami państwowymi. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przypomina również postawę znacznej części ludności ukraińskiej, która odmawiała udziału w napadach na Polaków.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa podziękowania Kresowianom i ich potomkom oraz ludziom dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagają się prawdy, kierując się mottem »Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary«.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża solidarność z Ukrainą walczącą z zewnętrzną agresją o zachowanie integralności terytorialnej. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża przekonanie, że jedynie pełna prawda o historii jest najlepszą drogą do pojednania oraz wzajemnego wybaczenia. Jak mówił w 2001 roku we Lwowie św. Jan Paweł II »Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności«”.

Tekst za: http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter8.nsf/0/8E19C062BBB0D7C5C1257FF80074F0DD/%24File/23_d_ksiazka.pdf

(Od Redakcji): Głosowało 442 posłów. Za głosowało 432 posłów, nikt nie głosował przeciw, wstrzymało się 10 posłów: Cichoń Janusz (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Święcicki Marcin (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Zembala Marian (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Lieder Ewa (Klub Poselski Nowoczesna), Lubnauer Katarzyna (Klub Poselski Nowoczesna), Meysztowicz Jerzy (Klub Poselski Nowoczesna), Mieszkowski Krzysztof (Klub Poselski Nowoczesna), Rosa Monika (Klub Poselski Nowoczesna), Scheuring-Wielgus Joanna (Klub Poselski Nowoczesna), Szłapka Adam (Klub Poselski Nowoczesna).

Pierścionek z Wołynia (o przerwanej miłości – Wołyń 1943)

Piotr Kubiak

Z wiatru utkany czas
Jak pierścionek złoty
Spod zgliszczy wyjrzy zwęglony kwiat
Miłości czuły dotyk
Gdybyśmy wtedy mieli skrzydła
Mogąc marzenia wznieść
Bez stołu chleb, powidła
Drzwi gdzie stał wierny pies

Noc przytuliła sen
Już nie obudził się
Noc przytuliła sen
Już nie obudził się

Kto tutaj łzy ma uronić
Bez twarzy nawet pień
Cisza motyle przegoni
A świat nie pozna Cię
Tysiąc ludzi pod bronią
Przebraże wypatruj mnie
Łunę biało-czerwoną
Choćby ostatni miecz

Noc przytuliła sen
Już nie obudził się
Nowy dzień
Na Wołyniu
Noc przytuliła sen
Już nie obudził się
Nowy dzień
Na Wołyniu

Obrońcy Przebraża
Oblężenia przetrwali
Na zagładę skazani
Heroizmu to miara
Termopile czy Zbaraż
Dzisiaj już niemi, niemal zapomnieni

Noc przytuliła sen
Już nie obudził się
Nowy dzień
Na Wołyniu
Noc przytuliła sen
Już nie obudził się
Nowy dzień
Na Wołyniu

A gdy dotkniesz kamieni
Może my w nich będziemy
Jeszcze tam
Pierścionek z Wołynia
Gdzieś w ziemi spoczywa
Weselny tan

I jeszcze fragment muzyczny: https://www.youtube.com/watch?v=4ri1–ynrj8

Uczestnicy KMP spotkali się z Szefem Gabinetu Prezydenta

prezydentplFotografie w tekście p. Grzegorz Jakubowski.

Szef Gabinetu Prezydenta Adam Kwiatkowski spotkał się w czwartek z uczestnikami Kongresu Młodzieży Polonijnej oraz delegatem KEP ds. duszpasterstwa emigracji bp Wiesławem Lechowiczem.

20160719ak1- Bez Kościoła polskość poza granicami tak pięknie by nie trwała – powiedział minister Kwiatkowski.

Podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim Szef Gabinetu Prezydenta podkreślił, że Kongres Młodzieży Polonijnej jest ważną inicjatywą z dwóch powodów. Po pierwsze jest to – jak mówił – „preludium Światowych Dni Młodzieży”, które rozpoczną się w przyszłym tygodniu, a po drugie jest spotkaniem młodych ludzi, którzy mimo że mieszkają poza granicami Polski, „czują się Polakami i o Polsce pamiętają”.

20160719ak2- To jest ten moment, kiedy trzeba wam za to podziękować, jak również tym, którzy się wami na co dzień opiekują: rodzicom, duszpasterzom, nauczycielom. Myślę, że bez Kościoła ta polskość by tak pięknie nie trwała – powiedział minister Kwiatkowski.

Jak zaznaczył, szacuje się, że Polonia na całym świecie liczy około 20 mln ludzi. Podkreślił, że prezydent Andrzej Duda podczas swych podróży zagranicznych spotyka się z reprezentantami Polonii w danym kraju. Podkreślił, że te spotkania to zaproszenie wszystkich Polaków, którzy mieszkają poza granicami kraju, do budowania „wspólnoty, której na imię Polska”.

20160719ak3Delegat KEP ds. duszpasterstwa emigracji polskiej bp Wiesław Lechowicz podziękował Kwiatkowskiemu za zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego. Według niego jest to dowód otwartości prezydenta Dudy i jego kancelarii na Polonię, a także dowód doceniania przez prezydenta środowiska duszpasterstwa polonijnego.

Bp Lechowicz podziękował za docenianie przez prezydenta tego, że „Polacy żyjący poza granicami kraju są również częścią narodu polskiego i nie tylko mogą, ale też powinni, tworzyć jego teraźniejszość i przyszłość”.

20160719ak4- Nie ma zagrożenia, jak dotychczas myślano, jeśli chodzi o współpracę Kościoła, szkoły i rodziny. Wręcz przeciwnie. Im większa będzie współpraca, harmonia pomiędzy tym trzema podmiotami, tym więcej wszyscy będziemy mieli z tego korzyści. Dlatego chciałbym złożyć na ręce pana ministra podziękowania dla prezydenta za docenienie wagi współpracy między państwem, Kościołem i rodzinami – powiedział bp Lechowicz.

20160719ak5Kongres Młodzieży Polonijnej to pierwsze w historii spotkanie młodzieży z całego świata, mającej polskie pochodzenie. Celem kongresu jest stworzenie przestrzeni do współpracy młodzieżowych środowisk polonijnych i zachęcenie ich do wymiany doświadczeń.

Kongres objął patronatem prymas Polski abp Wojciech Polak, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz, metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz oraz marszałek Senatu Stanisław Karczewski.Po pobycie w Warszawie uczestnicy Kongresu wyjadą do Krakowa, aby wziąć udział w Światowych Dniach Młodzieży. (PAP)

Za: http://www.prezydent.pl/kancelaria/aktywnosc-ministrow/art,384,uczestnicy-kmp-spotkali-sie-szefem-gabinetu-prezydenta.html

List Prezydenta RP do organizatorów i uczestników Światowego Kongresu Młodzieży Polonijnej w Warszawie

Organizatorzy i Uczestnicy
Światowego Kongresu Młodzieży Polonijnej
w Warszawie

Ekscelencjo Księże Arcybiskupie!
Ekscelencje Księża Biskupi!
Czcigodni Rektorzy Polskich Misji Katolickich!
Wielebni Duszpasterze Polonijni!
Droga Młodzieży!
Szanowni Państwo!

prezydentpllogo„Skąd ta siła wewnętrzna polskiej emigracji? Źródeł jej trzeba szukać nad Wisłą, w wierze Polaków i ich kulturze”, powiedział św. Jan Paweł II w czasie jednego ze spotkań z Polonią. Niech te słowa polskiego papieża, który pielgrzymował po całym świecie, towarzyszą Państwu podczas spotkania w Ojczyźnie. Tu, gdzie bije źródło polskości, kultury, tradycji i wiary. To dziedzictwo kształtowało naszą tożsamość, pozwoliło umocnić korzenie. Dzięki niemu trwamy jako naród, niezależnie od miejsca, w którym przyszło nam żyć. Serdecznie witam wszystkich Państwa w Warszawie.

Drodzy Młodzi Polacy!

Przez wieki często trudnych dziejów Ojczyzna trwała w sercach Polaków − otwartych, odważnych, utalentowanych i pracowitych, pełnych energii do działania, przywiązanych do rodziny, wiary i polskości. Polacy żyjący na emigracji zapisali się na kartach historii tak wielu państw świata, nieraz też udowodnili, że umieją realizować najambitniejsze cele. Współtworzyli w ten sposób pozytywny wizerunek Polski w świecie. Dziękuję Państwu za tę postawę, za Waszą troskę o to, co polskie, za pielęgnowanie tradycji narodowych i ojczystego języka.

prezydentdrandrzejdudaRzeczpospolita to kraj, który posiada ogromny potencjał. Potrzebuje jednak ludzi, którzy będą potrafili wykorzystać go i powiększyć. Doceniam, że młode pokolenia polskiej emigracji świetnie funkcjonują, że z sukcesami podejmują działania, bądź to biznesowe, bądź to naukowe, społeczne czy publiczne. To, że pożytkują Państwo swoją wiedzę i umiejętności poza krajem, jest dobre także dla Polski – zawsze będę to powtarzał. Niezależenie jednak od Waszych życiowych decyzji, możliwości i osobistych planów pamiętajcie, że Polska potrzebuje każdego z Was. Że jednym z moich celów jest przyczynić się do tego, by wszyscy, którzy pragną wrócić – na stałe czy na jakiś czas – do Ojczyzny, mogli to uczynić. Zachowajcie polskiego ducha oraz szacunek dla tego, co tworzy naszą polską tożsamość. Wysoko cenię Wasz patriotyzm. Ufam, że Światowy Kongres Młodzieży Polonijnej będzie impulsem do kolejnych spotkań, zacieśniania więzi i nawiązywania współpracy między Wami. Doświadczenie uczy bowiem, że siła i skuteczność tkwią w jedności, że należy poszukiwać zawsze tego, co łączy, a nie tego, co dzieli. Wierzę, że spotkanie w Warszawie w roku 1050-lecia Chrztu Polski pozwoli Wam odkryć nowe wyzwania i nowe horyzonty. Że zainspiruje do wspólnych działań i wzmocni Wasze więzi z Ojczyzną.

Duszpasterzom pracującym z młodzieżą na obczyźnie dziękuję za zaangażowanie. Proszę też o przekazanie wyrazów wdzięczności rodzinom, dbającym o patriotyczne wychowanie w poszanowaniu dla polskości. Wszystkim Państwu zgromadzonym na Światowym Kongresie Młodzieży Polonijnej i Waszym Bliskim przekazuję najserdeczniejsze pozdrowienia.

Z wyrazami szacunku
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Andrzej Duda

Za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,209,list-prezydenta-rp-do-organizatorow-i-uczestnikow-swiatowego-kongresu-mlodziezy-polonijnej-w-warszawie.html

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LXI)

miroslawborutapisMirosław Boruta

„Nie jest prosto namówić dobrych fachowców do działalności publicznej” – Nie jest prosto, bo nikt ich nie namawia, w trosce o własny stołek.

wpolityce.pl / Kukiz: „Państwo się zadłuża, wszystko leci na pożyczkach. Przyznawanie sobie podwyżek to bezczelność”: http://wpolityce.pl/polityka/301401-kukiz-panstwo-sie-zadluza-wszystko-leci-na-pozyczkach-przyznawanie-sobie-podwyzek-to-bezczelnosc

P. Kukiz „To jest skandal, że ludziom podwyższona została minimalna kwota wynagrodzenia do psich 12 zł brutto, a sobie wzięto po 3 tysiące”.

O 5.000 zł na miesiąc mogą wzrosnąć wynagrodzenia prezydenta, ministrów, wojewodów… Parlamentarzystów o 2.700. A za co i czemu tak mało???

Wassermann o komisji ws. Amber Gold: „Nie jestem nastawiona na polowanie na kogokolwiek, a zwłaszcza na Donalda Tuska”

wpolityceplZespół wPolityce.pl / gah

Posłanka PiS Małgorzata Wassermann, która była gościem programu „Dziś wieczorem” (TVP Info), skomentowała skompletowanie składu komisji śledczej do zbadania afery Amber Gold.

To decyzja, która zapadła wyniku szeregu rozmów i uzgodnień. Komisja śledcza składa się z posłów, więc wskazanym jest, by członkami byli nie tylko prawnicy, ale osoby z innym spojrzeniem na sprawę — wyjaśniła parlamentarzystka.

Celem komisji jest ustalenie odpowiedzialności politycznej — dodała.

Wassermann odniosła się do zarzutów ze strony opozycji.

Podchodzę do tej sprawy w ten sposób, że jestem otwarta na wszystkie wątki. (…) Wbrew twierdzeniom opozycji – nie jestem nastawiona na polowanie na kogokolwiek, a zwłaszcza na Donalda Tuska — powiedziała.

Służby za czasów rządów Donalda Tuska nie miały koordynatora, działały pod jego bezpośrednim zwierzchnictwem, więc będziemy go pytać o działania służb — zaznaczyła posłanka PiS.

Małgorzata Wassermann zwróciła uwagę na bezczynność organów państwa w sprawie Amber Gold.

20160718mwBędziemy badali, jak to się stało, że przez 3 lata budowano piramidę finansową, bez nadzoru. Dlaczego żadna powołana do tego instytucja nie stanęła na drodze państwu P.? — zapytała parlamentarzystka (fot. wPolityce.pl/TVP Info).

Materiał, który jest zgromadzony na dziś wskazuje, że miasto Gdańsk uzyskało pewne środki z Amber Gold — powiedziała Wassermann.

PiS dwukrotnie próbowała powołać taką komisję, ale PO była temu przeciwna — przypomniała posłanka PiS.

Zapytana o wyrzucenie trzech posłów Platformy Obywatelskiej z partii, stwierdziła: Widać, że napięcie w PO jest bardzo duże. Dzisiaj jest to namacalne. Platforma przeżywa spory problem, zobaczymy czy sobie z tym poradzi.

Nie zabrakło również pytań o podwyżkę płac ministrów i parlamentarzystów. Małgorzata Wassermann przyznała, że obecne zarobki nie są w stanie przekonać dobrze wykwalifikowane osoby do pracy w resortach czy Sejmie.

Nie jest prosto namówić dobrych fachowców do działalności publicznej — zauważyła posłanka PiS.

Tekst i zdjęcie za: http://wpolityce.pl/polityka/301523-wassermann-o-komisji-ws-amber-gold-nie-jestem-nastawiona-na-polowanie-na-kogokolwiek-a-zwlaszcza-na-donalda-tuska

Trzeba przeprowadzić kontratak patriotyczny

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Po dziesięcioleciach panowania „pedagogiki wstydu” wreszcie przyszła afirmacja polskiej godnościowej polityki historycznej wraz z prezydenturą A. Dudy i utworzeniem rządu B. Szydło. Wszyscy patrioci wiążą z tą polityką ogromne nadzieje, a jej skuteczność będzie oznaczała jeden z największych sukcesów PiS. Z tym większym ubolewaniem należy więc zwrócić uwaga na parę rys, jakie zaznaczyły się w tej polityce. Pierwszą wielką rysą było niezbyt fortunne zachowanie się przedstawicieli PiS-owskich władz w sprawie obchodów 70 rocznicy tzw. pogromu kieleckiego, a właściwie zbrodni ubeckiej w lipcu 1946. Prezydent A. Duda zachował się w tej sprawie w sposób bardziej wyważony, mówiąc zarówno o antysemityzmie, jak i o tym, że „Władze państwa: wojsko, milicja, UBP zachowały się tamtego dnia w zdumiewający, a często bestialski sposób. To wojsko i milicja pierwsze otwarły tutaj ogień i wiele ofiar, które zginęły, zginęło od kul. To wojsko i milicja zamiast pomóc i chronić polskich obywateli, naszych współobywateli, nie tylko nie zapewniły ochrony, ale jeszcze zaatakowały i pozostawiły sprawę i UB przez wiele godzin nie reagowało. Dopiero wieczorem przyszło z ochroną”. Stwarzało to okazję do refleksji nad istotą zbrodni kieleckiej, która jak okazało to wiele dowodów z ostatnich kilkunastu lat była faktycznie dziełem prowokacji NKWD i UB. Niestety dużo gorzej wyszło z listem premier B. Szydło, która korzystając z wyraźnie złych porad mówiła tylko o antysemityzmie tłumu, całkowicie pomijając sprawę tak zasadniczą – zbrodniczą organizacyjną i prowokacyjną role NKWD i UB w całej sprawie. W ten sposób nowy rząd stracił świetną okazję zademonstrowania, że zrywa z długoletnią PRL-owską polityką kłamstw o „pogromie kieleckim”. Można ubolewać też, że z okazji 75-lecia mordu w Jedwabnem ani prezydent, ani premier nie wskazali na potrzebę ponownego wznowienia śledztwa w tej sprawie, tak jednostronnie i z zafałszowany sposób, kierowanej przez ludzi czołowego szkodnika z IPN – jego prezesa L. Kieresa.

Szczególnie niepokojące okazało się nagłe zatrzymanie – pod wpływem przypuszczalnych nacisków z zewnątrz – już obiecanych działań PiS w sprawie publicznego potępienia ludobójstwa ukraińskiego Sejmie i ustanowienia w dniu 11 lipca „Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej”. Wszystko na to wskazuje, że powinien być spotęgowany nacisk społeczny w celu należytego wyjaśnienia prawdy o zbrodniczej roli Niemców w Jedwabnem, ubeckiej prowokacji w Kielcach, a także przyśpieszenie działań dla należytego uczczenia pamięci 150 tysięcy Polaków bestialsko pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich w na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Myślę, że działania w tych wszystkich trzech sprawach powinny być skoordynowane przez siły patriotyczne, które powinny przypuścić decydujący kontratak dla wyjaśnienia prawdy. Oczekuję przy tym na potencjalnie szczególnie duży sukces – w naciskach na odpowiednie jak najszybsze należyte uczczenie ofiar ludobójczej rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Nadzieje moje w tej sprawie wspiera fakt, że w tym roku po dziesięcioleciach przemilczeń doszło do wyjątkowo dużej skali wystąpień w mediach i w toku manifestacji na rzecz odpowiedniego upamiętnienia martyrologii Polaków, spowodowanej przez ludobójców ukraińskich. Naród się budzi! Niżej pozwolę sobie na wyliczenie – z grubsza – osób, z różnych środowisk, które stanowczo opowiedziały się za takim upamiętnieniem.

Za uznaniem daty 11 lipca za Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej

Wśród osób optujących za wprowadzeniem w dniu 11 lipca specjalnego święta – Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej” znaleźli się m.in.: poseł PiS, przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej i przewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą Michał Dworczyk, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro jako Prezes Zarządu Głównego Solidarnej Polski, wybrany senatorem z listy PiS prof. Jan Żaryn, wybrany senatorem z listy PiS Robert Gaweł i przeważająca część Senatu, około 60 senatorów, głównie członków PiS, która w swej rezolucji wezwała Sejm do poparcia uczczenia martyrologii Kresowiaków specjalnym świętem w dniu 11 lipca (przeciw było 20 senatorów, głównie z kręgów PO, a jeden z senatorów się wstrzymał od głosu). Wśród innych polityków, którzy poparli ideę uznania dnia 11 lipca za Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa znalazł się w komplecie klub Pawła Kukiza wraz z jego liderem i ze szczególnie dobitnie zabierającymi głos w tej sprawie takimi osobami jak posłowie: Marek Jakubiak, Tomasz Rzymowski, Wojciech Bakun, Józef Brynkus, Piotr Apel i posłanka Elżbieta Borowska. Sprawę uczczenia pomordowanych w dniu 11 lipca zdecydowanie popiera klub poselski PSL, m.in. dobitnie zabierający głos w tej sprawie poseł Piotr Zgorzelski. Podobne stanowisko zajął marszałek senior Sejmu Kornel Morawiecki. Projekt Dnia Pamięci cieszy się bardzo mocnym poparciem narodowców, w tym szczególnie zaangażowanego w tej sprawie posła Roberta Winnickiego. W manifestacji Kresowiaków w dniu 7 lipca uczestniczyło również dwóch wiceprzewodniczących partii Prawica Rzeczpospolitej: Marian Piłka i Krzysztof Kawęcki. Przeciw zamazywaniu rzezi wołyńskiej w celach politycznych wypowiedział się przywódca Partii Korwin – Janusz Korwin-Mikke. Z kręgów lewicowych warto wspomnieć o poparciu dla wspomnianej inicjatywy ze strony czołowego niegdyś reformatora partyjnego, b. wicemarszałka Sejmu Tadeusza Fiszbacha. Projekt ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci zdecydowanie popierają również: b. premier z ramienia SLD Leszek Miller i pierwszy polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski, który cudem uratował życie w czasie rzezi wołyńskiej.

W debacie akcentującej znaczenie odpowiedniego uczczenia martyrologii Polaków na Kresach szczególnie wielką rolę odegrał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Podobnie jak on w manifestacji Kresowiaków na rzecz Dnia Pamięci w dniu 7 lipca przed Sejmem uczestniczył również znany i zasłużony duchowny, niegdyś będący na liście śmierci SB ks. Stanisław Małkowski. Za uczczeniem Dnia Pamięci opowiada się też znany duchowny częstochowski ks. Andrzej Sobota. Wśród apelujących w specjalnym liście o udział w manifestacji 7 lipca znaleźli się m.in.: prof. dr hab. Bogumił Grott, prof. Leszek Jazownik, dr n. med. Krzysztof Kopociński, Mirosław Kowzan, dr Lucyna Kulińska, dr hab. Bogusław Paź, Ewa Siemaszko, Danuta Skalska, historyk, b. poseł na Sejm dr Andrzej Zapałowski, Tomasz A. Żak, Sulimir Żuk. Wielką rolę organizacyjną w działaniach dla odpowiedniego uczczenia ofiar ukraińskiego ludobójstwa odgrywa Witold Listowski, prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich.

Ze środowisk twórczych szczególnie mocno warto wymieć najznakomitszego pisarza i poetę kresowego Stanisława Srokowskiego, stałego autora wprost bezcennych felietonów w „Warszawskiej Gazecie”, pisarza i poetę Waldemara Żyszkiewicza, wieloletniego współpracownika „Tygodnika Solidarność” i reżysera Wojciecha Smarzowskiego, kręcącego tak oczekiwany film „Wołyń”.

Wśród naukowców szczególnie mocno eksponujących ludobójczy charakter rzezi wołyńskiej są oprócz prof. J. Żaryna, m.in. profesor Bogumił Grott, dr Lucyna Kulińska, Ewa Siemaszko, wiceprezes IPN-u Paweł Ukielski, dr hab. Bogusław Paź, prof. Tadeusz Marczak, prof. Włodzimierz Konarski.

Wśród publicystów szczególnie mocno eksponujących bestialstwo ludobójców ukraińskich można wyliczyć m.in.: Rafała M. Ziemkiewicza, red. Marcina Hałasia i red. Mirosława Kokoszkiewicza z „Warszawskiej Gazety”, red. Zbigniewa Lipińskiego z „Myśli Polskiej”, zastępcę naczelnego redaktora „w Sieci” Piotra Skwiecińskiego, red. Wojciecha Reszczyńskiego z „w Sieci”, red. Marka K. Koprowskiego z „Najwyższego Czasu”, redaktorów Stanisława Żurka, Lecha Makowieckiego i Roberta Wita Wyrostkiewicza z “Polski Niepodległej”, Krzysztofa Jóźwiaka z „Rzeczpospolitej”, Zenona Baranowskiego z „Naszego Dziennika”, Jakuba Augustyna Maciejewskiego z „Gazety Polskiej”, naczelnego redaktora lewicowego „Przeglądu” Jerzego Domańskiego (nie są to na pewno wszystkie postacie zabierające głos z potępieniem ukraińskiego ludobójstwa, tylko te, co dotąd zauważyłem).

Ze strony przeciwników eksponowania sprawy ukraińskiego ludobójstwa warto wymienić przygotowany w początkach lipca br. przez grupę czołowych lewaków i lemingów, w tym kilku b. prezydentów, list pozytywnie oceniający jak wiemy tak ułomny i nie satysfakcjonującym Polaków list kilkunastu osobistości ukraińskiej, w tym paru b. prezydentów. Pisano tam m.in.: „Raduje nas Wasz list, ze znamiennymi słowami „prosimy o wybaczenie”, w którym nie uchylacie się od odpowiedzialności za polskie krzywdy lat 40. ubiegłego stulecia. My również składamy hołd ofiarom bratobójczych konfliktów polsko-ukraińskich” (…) Prosimy o wybaczenie krzywd zadanych naszym braciom Ukraińcom polskimi rękoma”. Skrajną bzdurą było stwierdzenie w liście polskich polityków o „bratobójczych konfliktach polsko-ukraińskich” w odniesieniu do nikczemnych ciosów zadanych z jednej strony – ukraińskich ludobójców. Ks. T. Isakowicz-Zaleski słusznie wskazał na nonsens występującego w tym liście zestawienia ofiar rzezi na Polakach z ofiarami po stronie ukraińskiej, postawienia znaku równości między ludobójstwem na ludności polskiej a akcjami obronnymi.

Pod tak sformułowanym listem podpisali się (i jest to prawdziwa „lista hańby”) m.in.: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski. A także: Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, Radosław Sikorski, Paweł Kowal, Grzegorz Schetyna, Mateusz Kijowski, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak, Janusz Onyszkiewicz, Adam Michnik, Jerzy Baczyński, Bogusław Chrabota, Tomasz Lis, Sławomir Sierakowski, o. Ludwik Wiśniewski, Andrzej Stasiuk i Danuta Kuroń.

Jak z tego widać P. Kowal już zupełnie „w piętkę goni”. Prawicowiec Kowal, czy raczej łże-prawicowiec Kowal podpisał się pod listem czołowych lewaków i lemingów. Trzeba też z przykrością powiedzieć, że PiS przez niepotrzebne kluczenie w Sejmie w ostatnich paru tygodniach mimo woli znalazł się w jednym szeregu z Kwaśniewskim, Komorowskim, Wałęsą, Cimoszewiczem, Schetyną, Kijowskim, Michnikiem, Bujakiem, Sierakowskim, Stasiukiem, znanym z oszczerczych wystąpień na temat Polski, pisarzem, który głosił, że Kaczyński „chciałby podpalić Polskę jak Neron”. A także z Borusewiczem, Borowskim i Klichem, którzy gardłowali w Senacie przeciw uchwale domagającej się ogłoszenia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa. I z „Gazetą Wyborczą” oraz „Tygodnikiem Powszechnym”, które konsekwentnie dążą do relatywizowania sprawy rzezi wołyńskiej.

Mam nadzieję, że PiS naprawi te tak niepotrzebne kluczenia, sprzeczne z jego poprzednią polityką, i na sesji Sejmu w dniu 19 lipca naprawi swój poważny błąd z ostatnich paru tygodni. I jednoznacznie powróci na drogę stanowczego potępienia ukraińskich ludobójców zgodnie z wolą ogromnej części swego elektoratu. I zgodnie z duchem zapowiadanej przez siebie prawdziwej polityki historycznej, odwołującej się do prawdy o historii narodu i do jego godności. Ze szczególną przyjemnością cytuję w tym kontekście niżej trzy szczególnie znaczące wystąpienia z ostatnich dni prominentnych postaci PiS-u lub osób z nim związanych.

Przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej poseł M. Dworczyk za tym, by jedno święto „było poświęcone wyłącznie dramatowi wołyńskiemu”

Popularny patriotyczny tygodnik katolicki „Niedziela” zamieścił wywiad red. Wiesławy Lewandowskiej z posłem Michałem Dworczykiem „Spór o pamięć” (nr z 17 lipca 2016 r.), jednoznacznie wypowiadający się za spełnieniem oczekiwań Kresowian w sprawie ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP. Jednoznaczne stanowisko posła M. Dworczyka w tej sprawie ma tym większe znaczenie, iż jest on przewodniczącym Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej i przewodniczącym sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Na początku wywiadu red. W. Lewandowska powiedziała: „Mści się poprawność polityczna stosowana przez lata w relacjach polsko-ukraińskich – tak m.in. skomentował Pan protesty strony ukraińskiej w związku z kolejną polską próbą upamiętnienia ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskie formacje nacjonalistyczne w czasie II wojny światowej. Uważa Pan, że najnowsza historia stosunków polsko-ukraińskich opiera się na nieszczerości, na rezygnacji z przypominania przykrej prawdy historycznej?

Odpowiadając na to pytanie, poseł Dworczak stwierdził m.in.: „Tak można by to dziś – po wymianie opinii na temat ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich ludobójców w czasie drugiej wojny światowej – opisać. To przykre, bo przecież Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Ukrainy. Kibicowaliśmy Ukrainie w ciągu dwudziestu kilku lat jej burzliwej historii, podziwialiśmy i wspieraliśmy dwa „,majdany”, które wyrażały demokratyczne aspiracje Ukraińców. Jednakże na naszych relacjach kładzie się wielkim cieniem sprawa mordów dokonanych na obywatelach II RP w latach 1939-1945, dla Polaków wciąż bolesna. Szkoda, że polskie elity w imię źle rozumianej poprawności politycznej i traktowania Ukrainy jak niedojrzałego dziecka, niezdolnego do szczerości i poważnej rozmowy, przez lata unikały poruszania tego trudnego tematu (podkr. – JRN). Nie próbowano dokonywać żadnych ocen rzezi wołyńskiej, nawet moralnych i etycznych… Tym bardziej nie robiono tego na Ukrainie (…) Polskie milczenie można traktować jako przyzwolenie na taki, a nie inny kierunek (…) dzisiejszy przełom w relacjach z Ukrainą nie dotyczy wybaczania lub przeprosin, lecz tego, jakie będą za kilka lat konsekwencje prowadzonej dziś przez Ukrainę polityki historycznej. Jeżeli w tej sprawie nic się nie zmieni wkrótce wyrośnie nowe pokolenie Ukraińców ze zmanipulowaną wiedzą historyczną, dla którego ludobójcy będą bohaterami (podkr. – JRN). Ci młodzi ludzie nie będą rozumieli, dlaczego Polacy nie mogą zaakceptować ich bohaterów i wciąż mają jakieś pretensje. Na gloryfikacji zła, na kłamstwie nie da się zbudować niczego trwałego, zwłaszcza partnerstwa i przyjaźni (podkr. – JRN). A zatem dwa największe państwa Europy Środkowej: Polska i Ukraina będą trwać w stanie permanentnej kłótni i żadne z osobna nie będzie traktowane podmiotowo przez wielkich sąsiadów ze Wschodu i z Zachodu (…) W tym roku PiS przygotował projekt uchwały, która niezmiennie jednoznacznie opisuje tę kwestię historyczną, zawiera też projekt święta – Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP (…). Ustosunkowując się do uwagi, iż wysuwany jest równocześnie projekt obchodu krzywd Polaków na Kresach, poniesionych w związku z sowiecka agresją w dniu 17 września 1939 r. i do zapytania „czy powinniśmy mieć co najmniej dwa kresowe święta”, poseł Dworczak odpowiedział: „Moim zdaniem dobrze by było, gdyby jedno przypominało cały dorobek Kresów, a drugie było poświęcone wyłącznie dramatowi wołyńskiemu” (podkr. – JRN).

Minister Z. Ziobro za ogłoszeniem 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa

Bardzo ważne znaczenie miało jednoznaczne wystąpienie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry na rzecz ogłoszenia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej. W liście podpisanym przez Ziobro, nie jako ministra sprawiedliwości, lecz jako Prezesa Zarządu Głównego Solidarnej Polski zostały zaakcentowane słowa, że Polacy są winni pamięć ofiarom, a „nade wszystko prawdę”. „Na tej prawdzie chcemy budować przyszłość i jak najlepsze relacje z niepodległą Ukrainą. To jedyna droga do rzeczywistego pojednania, bo tylko prawda, nawet jeśli jest najboleśniejsza, wyzwala” . Ziobro dodał: „Ta masowa i straszna zbrodnia popełniona przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) przez dziesiątki lat nie została oficjalnie nazwana – zgodnie z prawdą historyczną – Ludobójstwem. Jesteśmy przekonani, że dzień 11 lipca zostanie Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej” (por. Mocna deklaracja Zbigniewa Ziobro ws.Wołynia – Wprost.pl-Mocna-deklaracja-Zbigniewa-Ziobro).

Senator prof. Jan Żaryn: Nie wolno zamykać ust Kresowiakom

Na rzecz należytego uczenia pamięci Kresowiaków poprzez święto w dniu 11 lipca wielokrotnie występował publicznie jeden z najwybitniejszych współczesnych historyków polskich, wybrany na senatora RP z listy PiS profesor Jan Żaryn. To on był inicjatorem uchwały Senatu w sprawie ogłoszenia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczpospolitej. Był również jednym z głównych mówców podczas zwołanej w tej sprawie manifestacji Kresowian przed Sejmem RP w dniu 7 lipca 2016 r. Szczególnie gorąco polecam znakomity wywiad Rafała Pazio z prof. Żarynem na temat ludobójstwa na Wołyniu, opublikowany w najnowszym numerze „Najwyższego Czasu” z 16 lipca 2016 r. W czasie tego wywiadu senator prof. Jan Żaryn powiedział m.in.: „(…) Należy zdecydowanie żądać przyznania od przywódców państwa ukraińskiego, niezależnie od tego, w jakim czasie, okresie i kondycji jest to państwo, że OUN, UPA i ideologia nacjonalizmu ukraińskiego, wychodząca z pogańskich doktryn przedwojennych, przyniosła skutek w postaci ludobójstwa. To przyznanie stanie się dla nas, Polaków, gwarancją rzeczywistych, a nie pozbawionych gwarancji bezpieczeństwa, relacji polsko-ukraińskich Taka jest jedna strona polskiego napięcia. Te stronę ja reprezentuję (…) Jak długo będziemy udawali, że istnieje dla Polaków do przyjęcia jakakolwiek inna polityka pamięci w państwie ukraińskim wobec UPA, OUN i pogańskiego nacjonalizmu ukraińskiego, opartego na doktrynie Donicowa, która była ściśle związana z „Mein Kampf”, przemyśleniami Adolfa Hitlera i nazizmu, też wychodzącego z pogańskiej tradycji? Nie wolno dawać stronie ukraińskiej przekazu relatywizującego, ponieważ taki przekaz był nadawany przez dwadzieścia parę lat i nie przyniósł pożądanego skutku. Ukraina wykorzystała ten czas co najwyżej do powiększania, w budowaniu nowoczesnego narodu, tej sfery pamięci, która dotyczy honorowania banderyzmu. Zatem z punktu widzenia naszych interesów narodowych jest to czas stracony (podkr. – JRN).

Prawdę mówiąc, równie złe jest to, jeżeli będzie nam zagrażał Wołyń i ludobójstwo w przyszłości, dokonane przez nowych banderowców, jak i najazd postsowietów na Polskę. Nie widzę specjalnej różnicy. Tu nie ma kompromisu w tym sensie, że strona polska nie może, nie chce i mam nadzieję, że nigdy nie będzie chciała doprowadzić do tego, żeby zamknąć usta Kresowiakom. Nie będzie tak, jak kiedyś PRL, próbował zamykać usta, dość skutecznie, przez dziesięciolecia, rodzinom katyńskim. To byłaby największa tragedia (podkr. – JRN) (…) Państwo Polskie albo się wpisze w tę wolę znacznej części narodu, albo będzie w oporze wobec tejże części narodu, która i tak obchodzi 11 lipca. Mam nadzieję, że formacja dziś rządząca - a sam do tej formacji też się przyznaję, chociaż nie jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości, ale jestem senatorem dzięki tejże formacji - zgodnie ze swoją tradycją i programem będzie wyczulona na to, żeby wspierać te naturalne oddolne potrzeby narodu. Wspierać, a nie tłumić i tłamsić – jak to było w przypadku formacji poprzedniej (wszystkie podkreślenia – JRN).

Odpowiadając na zastrzeżenia senatora Jana Rulewskiego z PO, który przestrzegał, że przez stanowczą ustawę Senatu jakoby stracimy w oczach Ukraińców, senator Żaryn stwierdził: „Jesteśmy bardzo często, jako Polacy wbijani w taki niewolniczy – jak to nazwałem podczas obrad Senatu – syndrom lęku, który wypływa ze stawiania bez przerwy pozornych barier, które mają rzekomo mieć jednoznaczny i dramatyczny wpływ na decyzje. Gdy jednak dokładnie się przyjrzeć, powodem takiego szantażu jest tylko i wyłącznie wywołanie lęku, bo racjonalnie żadnego dowodzenia nie można tutaj wyprowadzić”.

Senator Żaryn wypowiedział się również zdecydowanie z poparciem dla przygotowywanego do wyświetlenia filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, mimo przewidywanych wielu mocnych scen w tym filmie. Akcentował: „Znamy te tragiczne wydarzenia z rozrywaniem kobiet i dzieci, gwałtami, dotyczące specjalnego traktowania kapłanów rzymsko–katolickich, z wyrywaniem genitaliów, wkładaniem zardzewiałego drutu w odbyt. Gdy się to mówi, to już powstaje straszny obraz, to wszystko zostanie najprawdopodobniej pokazane. Nie wiem, czy my to zniesiemy, ale z drugiej strony trzeba znieść, aby zrozumieć traumę rodzin”.

Niezwykle mocno zabrzmiała pointa wywiadu senatora J. Żaryna na temat różnych odsłon nacjonalizmu ukraińskiego: „Odwoływanie się do terrorystów, wykładnia ideologiczna Doncowa i praktyka Stefana Bandery – to wątki tożsamościowe, które siłą rzeczy zostały wybrane jako wątki narodotwórcze. Z punktu widzenia polskiej racji stanu i bezpieczeństwa narodowego są nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że nigdy nie będą do przyjęcia dla struktur europejskich i atlantyckich. Mam też nadzieję, że państwo ukraińskie odwołujące się do praktyk ludobójczych nie będzie przyjęte do rodziny państw europejskich oraz atlantyckich” (podkr. – JRN).

W kontekście tego wywiadu prof. Żaryna warto przypomnieć wydarzenia ze stycznia 2015 r. we Lwowie, gdzie odbyły się uroczyste obchody przy pomniku Stepana Bandery z okazji 106. rocznicy urodzin działacza, przewodniczącego prowydu OUN. W czasie obchodów burmistrz Lwowa Andrij Sadowyj powiedział: „Stepan Bandera – to nie obiecanki, nie hasła, nie przemówienia. To czyn i działanie. Warte tysiąca pustych dyskusji”. Burmistrz powiedział, że „lwowianie są wspólnotą, jeśli oni będą razem, nigdy nie zostaną pokonani i to będzie najlepszą kontynuacją dzieła Bandery”. Wieczorem zaś ponad stu młodych ludzi wzięło udział w marszu z pochodniami, Podczas akcji uczestnicy skandowali hasła: „Chwała nacji! Śmierć wrogom! „OUN UPA – uznanie państwowe”, „Bohaterowie nie umierają – umierają wrogowie”, „Bandera przyjdzie – zaprowadzi porządek”, „Smert Lachom”, Lachy za San”. A milicja ukraińska zachowywała się biernie i bezczynnie. Były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałentyn Naływajczenko powiedział wprost: „SBU będzie korzystała z doświadczenia banderowskiego OUN – UPA (dane wg www.prawica.net445807.06 2016).

Czy kraj, w którym toleruje się tego typu wystąpienia może być członkiem struktur europejskich i atlantyckich? Zgadzam się z prof. J. Żarynem, że nie może. Dlatego musimy z całą siłą perswazji przekonywać władze ukraińskie, żeby odeszły ze swego zgubnego probanderowskiego kursu i w żadnym razie nie powinniśmy iść wobec nich na ustępstwa kosztem prawdy i Polski. Oby sesja Sejmu w dniu 19 lipca usunęła nie potrzebny chwilowy, mam nadzieję rozziew między stanowiskiem PiS, a stanowiskiem większości narodu. Oby PiS jak najszybciej zerwał z podszeptami ludzi typu W. Waszczykowskiego i Żurawskiego vel Grajewskiego, którzy prowadzą go na manowce, wbrew prawdziwie narodowej polityce! Oby sesja Sejmu w dniu 18 lipca stała się prawdziwym triumfem polskiego patriotyzmu dzięki wreszcie w pełni jednoznacznemu stanowisku PiS. Bez takiej decyzji sprawa rzezi wołyńskiej pozostanie „nie zagojoną raną”.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/07/trzeba-przeprowadzic-kontratak.html

Cerkiew greckokatolicka wciąż lęka się prawdy

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W pojednaniu polsko-ukraińskim dużą rolę mogłaby odegrać Cerkiew greckokatolicka, podległa Watykanowi, posiadająca diecezje i parafie tak na Ukrainie, jak i w Polsce (Warszawa-Przemyśl oraz Wrocław-Gdańsk). Niestety do dziś nie potrafi ona wykorzystać tej szansy. Co więcej, swoją pokrętną polityką historyczną przyczynia się do nowych konfliktów. Jakie są tego przyczyny?

Po pierwsze, Cerkiew wciąż nie chce rozliczyć się ze swoją historią z lat 30. i 40. ubiegłego wieku. Chodzi tutaj o silne zaangażowanie znacznej części jej wiernych w działalność ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, odpowiedzialnego za ludobójstwo, którego ofiarami w latach 1939 – 1947 padli Polacy oraz obywatele polscy innych narodowości, w tym też sprawiedliwi Ukraińcy. Zaangażowanie to dotyczyło także części duchownych oraz ich dzieci (w katolickich obrządkach wschodnich celibat nie jest obowiązkowy). Przykładem jest tutaj np. ks. Iwan Hrynioch, duszpasterz akademicki we Lwowie, a zarazem kapelan zbrodniczego batalionu niemieckiej Abwehry „Nachtigall” (Słowiki), złożonego z ukraińskich kolaborantów i biorącego czynny udział w zagładzie kresowych Żydów. Ks. Hrynioch za akceptacją swego zwierzchnika, abp. Andrzeja Szeptyckiego, współpracował z Trzecią Rzeszą do samego jej końca, a następnie współtworzył ukraińskie struktury nacjonalistyczne w Niemczech i Kanadzie. W ludobójstwie Polaków i Żydów brało udział także wielu innych duchownych. Jedni w sposób pośredni, święcąc siekiery i noże w cerkwiach, drudzy w sposób bezpośredni, kierując napadami na polskie wsie. Takie wydarzenia miały miejsce np. w Korościatynie k. Monasterzysk, powiat Buczacz na Tarnopolszczyźnie, oraz w Kutach nad Czeremoszem na Pokuciu.

Z kolei najsłynniejszym zbrodniarzem, wywodzącym się z rodziny greckokatolickich duchownych był Stepan Bandera, syn księdza Andrija Bandery, kapelana i oficera Armii Halickiej, walczącej przeciwko odradzającej się Polsce. Młody Stepan, wychowany przez ojca w duchu ukraińskiego nacjonalizmu, zorganizował w okresie międzywojennym w wiele akcji terrorystycznych, z których najgłośniejszymi były dwa zabójstwa: ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego i posła Tadeusza Hołówki. Równocześnie stał się on przywódcą jednej z dwóch frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), na bazie której w czasie wojny powstała ludobójcza Ukraińska Powstańcza Armia (UPA).

iwkgwsfaPo drugie, Cerkiew greckokatolicka (il. Ikonostas w katedrze greckokatolickiej w Stanisławowie, fot. Autora) po powstaniu niepodległej Ukrainy w 1991 r. uległa na nowo fascynacji ideologią nacjonalistyczną. Dlatego też nad Dniestrem i Dnieprem wspomniany Stepan Bandera przedstawiany jest młodzieży jako wzór do naśladowania. Czynią to władze tak świeckie, jak i cerkiewne. Biskupi greckokatoliccy święcą także pomniki UPA, co w szczególny sposób rani rodziny ofiar. Z tego też powodu deklaracje o pojednaniu, padające z ust zwierzchnika ukraińskich grekokatolików, arcybiskupa Świętosława Szewczuka z Kijowa są uważane przez Polaków za mało wiarygodne. Tym bardziej, że ukraiński hierarcha stara się zniekształcić prawdę o ludobójstwie, które dokonali jego rodacy. Odwiedzając Polskę w 2013 r., w 70. rocznicę „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu, uchylił się on od spotkania z rodzinami pomordowanych. Nie zaprosił ich też na panichidę, nabożeństwo żałobne w cerkwi w Warszawie, choć zaprosił dygnitarzy państwowych i partyjnych. Nie pomodlił się też na mogiłach pomordowanych, choć był też na Lubelszczyźnie, zroszonej krwią zabitych przez UPA.

Co więcej, arcybiskup ów, w przededniu przyjęcia przez polski parlament uchwał potępiających ludobójstwo na Wołyniu i Lubelszczyźnie oraz w Małopolsce Wschodniej, czynnie zaangażował się wraz z innymi ukraińskimi politykami, w tym ze skompromitowanym „pomarańczowym” prezydentem Wiktorem Juszczenką, w naciski na władze polskie. Na szczęście Senat RP nie uległ tej presji, przyjmując stosowną uchwałę w dniu 7 lipca br. Z kolei w najbliższy piątek podobna uchwała zostanie poddane pod głosowanie w Sejmie.

No cóż, dopóki Cerkiew greckokatolicka nie stanie w prawdzie i nie odetnie się od błędów przeszłości, to działanie jej władz będzie nadal dzielić Polaków i Ukraińców, a nie łączyć.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

„Nazi matki, nazi ojcowie” przed sądem – pierwsza rozprawa

rdilogo18 lipca 2016 roku przed Sądem Rejonowym w Krakowie rozpoczął się proces przeciwko niemieckiej telewizji ZDF i wytwórni filmowej UFA Fiction w sprawie o naruszenie dóbr osobistych żołnierzy Armii Krajowej z powództwa kpt. Zbigniewa Radłowskiego i Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Pełnomocnikami Żołnierzy AK są mec. Monika Brzozowska i mec. Jerzy Pasieka, którzy od 3 lat pracują pro bono nad tą sprawą. Pozew przeciwko ZDF został złożony 3 lata temu Reduta monitoruje proces, aktywnie organizuje akcję informacyjną, a także wzięła na siebie koszty związane z przejazdami i noclegami AK-owców w Krakowie. Proces toczy się w Krakowie ze względu na miejsce zamieszkania kpt. Radłowskiego.

Pierwszego dnia miały miejsce ustalenia proceduralne. Dużym sukcesem jest fakt, że sąd uznał, że jest właściwy do rozpoznawania sprawy, czego nie chcieli pełnomocnicy pozwanych – chcieli oni, aby sprawa toczyła się przed sądem w Niemczech. Sąd dopuścił świadków – ze strony AK jest to prof. Bogdan Musiał, który był konsultantem filmu, ale gdy zobaczył jaka jest jego wymowa i że Niemcy nie biorą pod uwagę jego wskazówek protestował i wycofał się.

ZDF zgłosiła jako dowody w sprawie publikacje prawdopodobnie mówiące o tym, że Armia Krajowa miała się dopuszczać mordów na Żydach. Sąd jeszcze nie zdecydował czy dowody w postaci publikacji dopuści.

prawdaoniemcachBardzo istotnym postanowieniem sądu jest dopuszczenie przesłuchania świadków z Niemiec za pośrednictwem wideokonferencji, czego absolutnie nie chciała strona ZDF. Chcieli oni, żeby świadkowie z Niemiec przesłuchiwani byli za pomocą sądu niemieckiego, bez udziału sądu z Polski. Doświadczenie uczy, że w takich wypadkach polscy pełnomocnicy mieli uniemożliwiane zadawanie pytań. W sytuacji dopuszczenia wideokonferencji proces też będzie się toczył dużo szybciej (il. Plakat prawdy o Niemcach, fot. p. Mirosław Boruta).

Po tych ustaleniach sąd przesłuchał powoda – kpt. Zbigniewa Radłowskiego, który opowiedział w jaki sposób walczył (był żołnierzem AK, był na Szucha i Pawiaku, potem w Auschwitz, zwolniony dzięki wstawiennictwu rodziny Wedlów, potem ukrywał Żydów, w Powstaniu walczył na Mokotowie. Po wojnie skazany na 12 lat więzienia przez komunistów)

Sąd zadawał pytania kpt. Radłowskiemu o to, czy AK była organizacją antysemicką, czy mogło się zdarzyć że żołnierze AK grabili zwłoki zabitych Niemców. Były to pytania do protokołu, aby odpowiedzi stanowiły dowód w sprawie.

davNastępnie wyświetlono pierwszy odcinek filmu „Unsere Mütter, unsere Väter” i sąd zakończył posiedzenie. Następne posiedzenie poświęcone będzie przesłuchaniu świadków z Niemiec, a termin podany będzie po uzgodnieniu ze stroną niemiecką spraw technicznych związanych z wideokonferencją. Obejrzane będą też dalsze odcinki serialu.

Sędzia prowadzi sprawę stanowczo, sprawnie, bez uprzedzeń.

Podsumowanie:

1. Sukces w postaci uznania przez sąd, że jest właściwy do rozpatrywania sprawy.
2. Sukces w postaci dopuszczenia przesłuchania podczas wideokonferencji.
3. Zanosi się na to, że strona przeciwna będzie się bronić oskarżając AK o zbrodnie na Żydach.

Sukces jest owocem usilnej i wytrwałej pracy mecenasów Moniki Brzozowskiej i Jerzego Pasieki, a także mec. Lecha Obary, który prowadził sprawy związane z „polskimi obozami”. Wszystko to razem dało efekt w postaci wykładni prawa, którą uznają sądy. Reduta będzie dalej organizować pracę nad tą sprawą i następnymi, które są już w toku, a niebawem usłyszą Państwo o nich, gdy złożymy pozwy. I będziemy się bardzo dokładnie przyglądać jakiej argumentacji używa ZDF w tej sprawie.

Maciej Świrski

Za: Biuletyn Reduty Dobrego Imienia. Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom.

Wassermann o komisji ws. Amber Gold: „Merytorycznie jesteśmy w stanie ruszyć dopiero we wrześniu”

wpolityceplZespół wPolityce.pl / ak / PAP

Materiał dotyczący sprawy Amber Gold jest na tyle obszerny, że merytoryczne prace komisji śledczej do zbadania tej afery ruszą dopiero we wrześniu – poinformowała we wtorek posłanka PiS Małgorzata Wassermann, która ma przewodniczyć sejmowej komisji śledczej.

We wtorek przed południem sprawą powołania sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold zajęła się sejmowa Komisja Ustawodawcza – pierwsze czytanie projektu odpowiedniej uchwały odbyło się 6 lipca. Po południu na forum Sejmu ma odbyć się drugie czytanie projektu uchwały. Głosowanie, w którym posłowie podejmą decyzję ws. powołania tej komisji śledczej odbędzie się prawdopodobnie we wtorek wieczorem.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Wassermann wyraziła nadzieję, że jeszcze we wtorek dojdzie do powołania komisji śledczej. Po tym, gdy Sejm zdecyduje ws. powołania komisji śledczej, kluby będą miały termin – określony przez Prezydium Sejmu – na zgłoszenie kandydatów na członków komisji. Następnie Sejm wybierze skład osobowy komisji.

Wassermann powiedziała, że kiedy będzie już znany skład komisji, zwróci się do poszczególnych instytucji o odpowiednią dokumentację dotyczącą sprawy Amber Gold.

Po tym jak ta dokumentacja wpłynie, wyobrażam sobie, że członkowie komisji będą mieć czas na zapoznanie się z treścią tych dokumentów i zaczniemy podejmować decyzje, co do tego jakie osoby będziemy wzywać (przed komisję) — powiedziała posłanka PiS.

Wszystko na to wskazuje, że merytorycznie jesteśmy w stanie ruszyć (z pracami komisji – PAP) dopiero we wrześniu — oceniła Wassermann. Zastrzega przy tym, że nie znaczy to, że osoby, które będą powołane w skład komisji nie będą mogły zapoznawać się wcześniej z informacjami powszechnie dostępnymi na dzień dzisiejszy.

Dopytywana przez dziennikarzy, ilu członków ma liczyć komisja, Wassermann stwierdziła, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej Komisji Ustawodawczej.

malgorzatawassermannDoświadczenie moje kilkumiesięczne w parlamencie uczy, że czym mniejszy skład, tym większa szansa na merytoryczną pracę — dodała (fot. wybierzpis.org.pl).

W projekcie uchwały ws. powołania komisji śledczej ds. Amber Gold, którą złożył PiS, zapisano, że komisja ma liczyć 9 członków – oznaczałoby to, że przedstawicieli w komisji nie miałyby kluby Nowoczesnej i PSL. PiS zapowiadał później, że zaproponuje, by komisja śledcza liczyła 11 posłów reprezentujących wszystkie kluby – w takiej sytuacji klub PiS miałby sześciu przedstawicieli, PO – dwóch, a Kukiz‘15, Nowoczesna i PSL – po jednym pośle.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

W maju 2012 r. Bank Gospodarki Żywnościowej zawiadomił ABW o podejrzeniu „prania pieniędzy” przez Amber Gold. W połowie czerwca zawiadomienie to ABW przekazała Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Głośno o Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy kłopoty finansowe zaczęły mieć linie lotnicze OLT Express, których właścicielem była Amber Gold – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a po jakimś czasie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.

Tekst za: http://wpolityce.pl/polityka/301271-wassermann-o-komisji-ws-amber-gold-merytorycznie-jestesmy-w-stanie-ruszyc-dopiero-we-wrzesniu

Krakowska modlitwa za Pana Prezydenta

krakowniezaleznymkInformacja własna

Niech ważne miejsce w waszym życiu zajmuje modlitwa, słuchanie słowa Bożego i formacja chrześcijańska. Znajdziecie w nich skuteczne wsparcie, aby stawiać czoło trudnościom życia codziennego i wielkim wyzwaniom dzisiejszego świata (Święty Jan Paweł II).

davW lipcu 2016 roku rodzice i przyjaciele prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej doktora Andrzeja Dudy, wraz z innymi wiernymi, wzięli udział we Mszy Świętej w kościele Świętego Kazimierza Królewicza, OO. Franciszkanów d. Reformatów (zwanych franciszkanami brązowymi) przy ul. Reformackiej 4 (fot. p. Mirosław Boruta).

Mszę Świętą zamówił Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie a koncelebrze przewodniczył ks. prof. dr hab. Józef Krzywda CM, przy czynnym udziale wiernych: pp. profesorów Marii Dzielskiej i Jana Tadeusza Dudy oraz p. Jana Budziaszka i Leszka Długosza, a także oprawie wokalno-muzycznej pp. Jana Kowalczyka i Ziemowita Pawlisza. Koncelebrze towarzyszył poczet sztandarowy Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia fotoreportażu, autorem zdjęć jest p. Zbigniew Galicki:
https://picasaweb.google.com/lh/sredir?uname=ZbigniewGalicki&target=ALBUM&id=6308378802701615697&authkey=Gv1sRgCIe9luqaqIKRhAE&feat=email

Minister Adam Kwiatkowski spotkał się w Londynie z Polakami

prezydentpl15 lipca 2016 roku szef Gabinetu Prezydenta RP, minister Adam Kwiatkowski uczestniczył w wyjeździe do Londynu organizowanym przez Senat RP. W Składzie delegacji, której przewodniczył marszałek Stanisław Karczewski, byli również obecni sekretarz stanu w MSZ Jan Dziedziczak, przewodniczący Komisji Łączności z Polakami za Granicą Michał Dworczyk oraz senatorowie RP.

20160715akPodczas wizyty w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym minister Adam Kwiatkowski, zapoznał się z obawami oraz oczekiwaniami Polaków i Polonii, związanymi z sytuacją w Wielkiej Brytanii po referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. Rozmowy dotyczyły m.in. kwestii bezpieczeństwa Polaków w kontekście ataków o charakterze ksenofobicznym skierowanych w stronę Polaków oraz możliwości finansowego wsparcia polonijnych inicjatyw (fot. p. Michał Józefaciuk).

W stolicy Zjednoczonego Królestwa delegacja odwiedziła Instytut Józefa Piłsudskiego, Instytut Polski i Muzeum im. Gen. W. Sikorskiego oraz Ognisko Polskie, gdzie odbyło się spotkanie z czołowymi przedstawicielami brytyjskiej Polonii. Ostatnim punktem wizyty było spotkanie z Polonią i Polakami w Ambasadzie RP, podczas którego Rodacy mogli osobiście porozmawiać z członkami delegacji.

Za: http://www.prezydent.pl/kancelaria/aktywnosc-ministrow/art,383,minister-adam-kwiatkowski-spotkal-sie-w-londynie-z-polonia.html

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LX)

miroslawborutapisMirosław Boruta

37-letni Marokańczyk ugodził nożem i poważnie ranił 46-letnią kobietę i jej trzy córki, bo były „zbyt lekko ubrane”: http://wpolityce.pl/swiat/301326-francja-kolejny-atak-marokanczyk-ugodzil-nozem-matke-i-jej-trzy-corki-bo-byly-zbyt-lekko-ubrane

Berkoff: Wiedząc, że jeden „samotny” osobnik może zabić sto (osób) metodami chałupniczymi, sami policzcie, pomnóżcie: http://wpolityce.pl/swiat/300873-francuski-publicysta-o-zamachu-w-nicei-nasi-politycy-to-placzliwi-komentatorzy-wlasnej-nieudolnosci-wybralismy-hanbe-a-wojny-i-tak-nie-unikniemy

Francuzi i Niemcy nie mają w zwyczaju słuchać mądrzejszych. Słuchają tylko siebie wzajemnie. I znów kolejne dziesiątki osób zginęły w Nicei.

Grzegorz Górny we „wpolityce.pl”… Pornografia, czyli kto jest bardziej zepsuty: świat zachodni czy świat islamski? http://wpolityce.pl/swiat/301221-pornografia-czyli-kto-jest-bardziej-zepsuty-swiat-zachodni-czy-swiat-islamski

Odebrać ławeczkę białoruskiej noblistce

Kraków, 15 lipca 2016 roku

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwraca się z prośbą do władz miasta Krakowa o zdjęcie z ławeczki na Plantach tabliczki honorującej Swietłanę Aleksijewicz.

Powodem naszego apelu jest fakt, że białoruska laureatka literackiej nagrody Nobla powiedziała podczas spotkania z czytelnikami w Nowym Jorku, że Polacy najgorzej ze wszystkich traktowali Żydów w czasie II wojny światowej, a księża wprost na kazaniach mówili: „zabij Żyda”.

Na to zniesławiające ogół Polaków kłamstwo właściwie i adekwatnie zareagowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczając, że „tego rodzaju stwierdzenia nie mają pokrycia w faktach i są wybitnie niesprawiedliwe oraz krzywdzące dla Narodu Polskiego” oraz przypominając, że. „podczas II wojny światowej karą wymierzaną przez okupacyjne władze niemieckie dla tysięcy Polaków, w tym wielu polskich bohaterskich duchownych ratujących Żydów, była kara śmierci”.

Ponieważ Swietłana Aleksijewicz nie wycofała się ze swoich haniebnych słów, ale potwierdziła je w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówiąc, że „odpowiedzialność za pogromy Żydów ponoszą nie tylko faszystowscy prowokatorzy, ale i Polacy, którym płacono z to wódką, chlebem oraz cukrem”, w pełni uzasadnione jest pozbawienie jej zaszczytu w postaci posiadania ławeczki swojego imienia w Krakowie.

Dr Jerzy Bukowski, rzecznik POKiN

Kraków i Małopolska solidarne z Niceą

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

15 lipca 2016 roku przed budynkiem Konsulatu Republiki Francji w Krakowie, wicewojewodowie małopolscy: Piotr Ćwik i Józef Gawron złożyli kwiaty oraz dokonali wpisu do wystawionej w Konsulacie księgi kondolencyjnej, łącząc się w bólu z bliskimi ofiar terrorystycznego zamachu w Nicei 14 lipca 2016 roku: https://www.youtube.com/watch?v=Jt-R8c_0Ehk

Wassermann w „GN”: Komisja śledcza ws. Amber Gold we wrześniu. „To naturalne, że Donald Tusk będzie przesłuchany”

wpolityceplZespół wPolityce.pl / lw / „Gość Niedzielny”

Można płynąć z prądem, jak to było przez ostatnie 8 lat, i wtedy cokolwiek się robi, wszystko jest cacy. A można, jak to teraz robimy, nie zgadzać się na patologie i bylejakość. Cena do zapłacenia jest wówczas wysoka. Ale skoro zdecydowałam się wejść do polityki, to po to, żeby coś zdziałać — mówi Małgorzata Wassermann, komentując w rozmowie z „Gościem Niedzielnym” politykę prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość i rząd Beaty Szydło.

Posłanka PiS odpowiada w wywiadzie na pytania dotyczące komisji śledczej ds. Amber Gold. Wassermann przekonuje, że początek merytorycznych prac możliwy jest we wrześniu. A co z wyjaśnieniem całej sprawy?

malgorzatawassermannzpMyślę, że będę mogła więcej powiedzieć za rok lub półtora roku. Komisja powstaje właśnie po to, żebyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie, jak to było możliwe. Gdybyśmy to wiedzieli, nie musielibyśmy jej tworzyć. Konieczne wydaje się naświetlenie mechanizmów, które umożliwiły istnienie procederu na taką skalę, bo to nie jest jedyna afera, która pozostała niewyjaśniona — czytamy.

Nie zabrakło również kwestii możliwego przesłuchania Donalda Tuska.

To naturalne, że będzie przesłuchany. Nazwisko Donalda Tuska jest natychmiast wykorzystywane przez opozycję, media, które zawsze nas atakują, ale i – powiem to z wielką przykrością – również przez tzw. niezależnych ekspertów, którzy są zapraszani do tych studiów. Z największym zdziwieniem słuchałam w TVN pani profesor, która stwierdziła, że komisja będzie polityczną hucpą, bo przewodnicząca powiedziała, że zacznie od przesłuchania byłego premiera. Nic takiego nie powiedziałam — mówi Wassermann (fot. facebook.com / malgorzata.wassermann).

Tekst za: http://wpolityce.pl/polityka/300669-wassermann-w-gn-komisja-sledcza-ws-amber-gold-we-wrzesniu-to-naturalne-ze-donald-tusk-bedzie-przesluchany

Czy PiS chce stracić poparcie 6 milionów Polaków z Kresów? (III)

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Sprawa zablokowania wprowadzenia Dnia Pamięci Ludobójstwa Kresowian w dniu 11 lipca 2016 r. jest niewątpliwie najpoważniejszym błędem w polityce PiS od początku rządów Beaty Szydło. Tym konieczniejsze jest poszukanie głównych odpowiedzialnych za ten blamaż, a zarazem sprawców jakże silnych podziałów w PiS w tej sprawie. Najbardziej odpowiedzialnym za to jest niewątpliwie minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Przypomnę tu, że już 31 stycznia 2016 r. pisałem na tym blogu w tekście „Dokonania i zaniechania ostatnich paru miesięcy” o „Chowaniu głowy w piasek przez ministra W. Waszczykowskiego wobec nieuczciwego podejścia polityków ukraińskich do sprawy rozliczania ukraińskiego ludobójstwa na Kresach w dobie wojny”. Dość dziwacznie zabrzmiało sformułowanie ministra Waszczykowskiego: „Wspieramy naszych ukraińskich partnerów (…) w rozliczaniu trudnych bolesnych kwestii historycznych”. Gdzie Pan Minister widzi jakąkolwiek skłonność „naszych ukraińskich partnerów” do „rozliczania trudnych bolesnych kwestii historycznych”? A przede wszystkim ludobójstwa popełnionego na Polakach w czasie wojny na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jest akurat odwrotnie. Obecni politycy rządzący na Ukrainie nie tylko nie rozliczają tych bolesnych spraw, lecz je wybielają kosztem Polski. Czy mam przypominać rolę szefa ukraińskiego IPN-u Wołodymyra Wiatrowicza, probanderowskiego historyka, promującego Banderę jako „Bohatera Ukrainy”. A przecież na to tak ważne stanowisko szefa ukraińskiego IPN-u W. Wiatrowicz został mianowany w grudniu 2014 r. przez popieraną przez nas Radę Ministrów Ukrainy! Nawet do szkół ukraińskich wprowadza się kult ludobójczej UPA. Właśnie przez wzgląd na tak mocno i słusznie popieraną przez PiS i prezydenta A. Dudę politykę historyczną nie powinniśmy zamykać oczu na nierzetelność naszych ukraińskich partnerów. Partnerów, którzy bardzo chętnie biorą od nas pomoc (4 mld zł), a równocześnie dalej wspierają fałszowanie wzajemnej historii naszym kosztem. Tak jak robił to niegdyś dziś całkowicie zmarginalizowany, wspierany przez nas prezydent W. Juszczenko, który wysuwał na piedestał „bohaterów narodowych” antypolskich ludobójców: Banderę i Szuchewicza”.

Spór między „mięczakami”, a twardymi rzecznikami obrony polskiej historii

„Rozpaskudziliśmy partnera” pisał o stosunkach z Ukrainą w cytowanym przez mnie artykule w poprzednim tekście na blogu publicysta Piotr Skwieciński, zastępca naczelnego redaktora tygodnika „W Sieci”. I rzeczywiście w Polsce wciąż płacimy fatalne skutki miękkiej, skrajnie ustępliwej polityki wobec sąsiadów, zainaugurowanej pod koniec lat osiemdziesiątych przez tzw. opozycję laicką pod egidą A. Michnika i J. Kuronia.

Już pod koniec 1989 r. w dyskusji na łamach katolickiej „Więzi” zabrzmiało bardzo znamienne ostrzeżenie mec. Andrzeja Grabińskiego (znanego obrońcy w sprawach politycznych i przyjaciela Jana Olszewskiego). Odniósł się on do sprawy naszego stosunku do narodów wchodzących niegdyś w skład Rzeczpospolitej, a które są w tej chwili poza naszymi wschodnimi granicami, mówiąc: „Jest rzeczą charakterystyczną, że u kilku z tych narodów obserwuje się niezmiernie wrogi stosunek do Polaków. Najgorzej występuje to zjawisko na Litwie, moim zdaniem w dużej mierze zostało sprowokowane przez Polaków. Nie tych, którzy mówili, jak jest rzeczywiście, tylko tych, którzy uważali, że trzeba zdobyć za wszelką cenę sojusznika i to w ten sposób, żeby broń Boże mu nie przeczyć, broń Boże nie drażnić. W każdym z tych społeczeństw istniały grupy, które były wrogo ustosunkowane do Polski i istniały grupy, które do Polski podchodziły w inny sposób. Ale jeżeli nasi działacze opozycyjni przyznawali w znacznej mierze rację tym wszystkim, którzy na naszą niekorzyść fałszowali historię, to doprowadziło do sytuacji, że ci, którzy byli do Polski ustosunkowani życzliwie, przestali odgrywać jakąkolwiek rolę” (podkr. – JRN) (por. dyskusja redakcyjna ‘Więzi”; Czas wielkiej próby, „Więź” 1989, nr 11-12, s. 18).

Wypowiedź mecenasa Grabińskiego w dyskusji „Więzi” została maksymalnie poparta przez świetnego znawcę historii Polski, kierownika działu historycznego „Więzi”, a później kierownika takiegoż działu w „Gazecie Polskiej” Zdzisława Szpakowskiego. Stwierdził on m.in.: „Zgadzam się z głosem pana Grabińskiego, że w dobrze rozumianym interesie porozumienia narodowego nie należy wyłącznie bić się we własne piersi, ani tym bardziej w cudze. Rzeczywiście w ostatnim okresie w publicystyce polskiej daje się zauważyć tendencja masochistyczna do przyjmowania na siebie odpowiedzialności za wiele faktów, które – co najmniej są zawinione wspólnie” (podkr. – JRN) (Tamże, s. 22).

Mecenas A. Grabiński dodał później w dyskusji: „Oczywiście należy stosować zasadę skutecznego działania i dążyć do jak najlepszych stosunków z sąsiadami. Chodzi mi jednak o sposób ich osiągania. Ten, który polega na kompletnej uległości, na ignorowaniu własnych zasług i krzywd i fałszowaniu własnej historii jest po prostu mało skuteczny” (por. tamże, s. 27). Niestety, pomimo ostrzeżeń mec. Grabińskiego i red. Szpakowskiego w polskiej polityce i historiografii na całe dziesięciolecia zapanowała polityka masochizmu narodowego, „pedagogika wstydu”.

Nieudolny polityk, rzecznik jak najbardziej ustępliwej polityki wobec Ukrainy Paweł Kowal

Najgorszym kontynuatorem wspomnianej szkodliwej polityki tzw. opozycji laickiej wobec sąsiadów jest były polityk PiS Paweł Kowal. Przypomnijmy, że w latach 1996–1998 studiował on w Collegium Invisible w Warszawie pod kierunkiem osławionej kłamczuchy, konsekwentnie fałszującej historię Polski w duchu masochizmu narodowego profesor Krystyny Kersten i jak widać wiele w nim zostało z zatrutego ducha jej „nauk”. W czasie, gdy ukraińscy politycy i historycy traktują Polskę z niebywałą arogancja, wychwalając naszych morderców spod znaku Bandery i Szuchewicza, Kowal zaleca nam, abyśmy byli wobec Ukraińców maksymalnie ugrzecznieni i pokornie liczyli się z każdym ich zdaniem. I cierpliwie czekali na to, aż Ukraińcy zrozumieją nasze racje. Powiem wprost, jeśli się będzie dalej prowadzić wobec Ukraińców politykę w stylu Waszczykowskiego i Kowala, to doczekamy się zmiany stosunku Ukraińców do nas na Święte Nigdy. A oto typowe wynurzenia Kowala na temat stosunków z Ukraińcami. Ostrzegając przed rzekomym „pobrząkiwaniem szabelką” oraz „inflacją wielkich słów i uchwał” z polskiej strony Kowal stwierdził: „Uważam, że w polskiej racji stanu jest leży wspieranie silnej Ukrainy oraz, że Polska jest wystarczająco silnym państwem, by stać ją było na strategiczną cierpliwość do Ukrainy, która najwidoczniej potrzebuje czasu, by zbudować swoje podejście do rzezi wołyńskiej (podkr. – JRN). Inaczej polska racja stanu jest bardziej zagrożona” (por. wywiad Anity Czupryn z Pawłem Kowalem: Są tacy, którzy widząc mnie w TV, mówią „banderowiec”, „Polska the Times” 20 czerwca 2016). I tak czekamy na inne podejście strony ukraińskiej już 73 lata. Dla Kowala pewnie i 150 lat czekania nie byłoby zbyt długo.

W innym wywiadzie, danym redaktorowi „Gazety Wyborczej” z 20 czerwca 2016 r. Kowal już w tytule głosił „Nasze kłótnie radują Putina”. W tekście wywiadu Kowal m.in. ironizował na temat projektu uchwały sejmowej w sprawie rzezi wołyńskiej, mówiąc: „Przychodzi lipiec i zaczyna się taniec wokół jakiejś deklaracji Sejmu o Wołyniu oraz debaty o tym, czy Ukraińcy dość się pokajali, czy wreszcie uznają, że dokonało się ludobójstwo (…) Nie stać nas na pusty nacjonalizm. Nawet, jeśli na krótka metę da więcej głosów w wyborach”.

Co wynika z tych ględzeń Kowala – jego absolutna niewrażliwość na pamięć o ogromnych cierpieniach, jakie przeżyła polska mniejszość narodowa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Przemysław Żurawski vel Grajewski

Szczególnie szkodliwą rolę w umacnianiu polskiej tolerancji wobec banderyzmu na Ukrainie odgrywa Przemysław Żurawski vel Grajewski, jeden z doradców ministra W. Waszczykowskiego, a zarazem od 2015 r. członek Narodowej Rady Rozwoju, powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Od szeregu lat jest on wyjątkowo mocno skonfliktowany z polskimi środowiskami kresowymi. Warto tu przypomnieć opinię o Żurawskim vel Grajewskim wyrażoną 17 stycznia 2016 r. na portalu Onet przez takiego przedstawiciela środowisk kresowych jak ks. Isakowicz-Zaleski. W tekście zatytułowanym „Przemysław Żurawski vel Grajewski strzelił w stopę prezydentowi i rządowi” ks. Isakowicz-Zaleski pisał m.in.: Pan Przemysław Żurawski vel Grajewski, członek Rady Programowej Prawa i Sprawiedliwości oraz Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, od pewnego czasu robi co może, aby skłócić swoje środowisko polityczne z Polakami wywodzącymi się z Kresów Wschodnich. W 2013 roku występował przeciwko uchwale sejmowej, która zgodnie z prawdą historyczną miała nazwać po imieniu i potępić ludobójstwo dokonane w latach 1939-1947 na Polakach i obywatelach polskich innej narodowości (w tym też na Żydach, Ormianach i Czechach) przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię oraz SS Galizien i inne ukraińskie organizacje kolaboranckie. Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” pisał on, że jest przeciwny, bo uchwała zawierająca prawdę o ludobójstwie „obniży skalę sympatii proukraińskich w Polsce”. Nazwał też ludobójstwo „rabacją”, porównując je do rabacji w 1846 r., co jest nie tylko sprzeczne z faktami historycznymi, ale i obraźliwe dla rodzin pomordowanych W ten sposób ustawił się w tym samym szeregu co inni przeciwnicy owej uchwały, do których należał Adam Michnik, Janusz Palikot i prezydent Bronisław Komorowski. Nawiasem mówiąc, posłowie PiS nie posłuchali swego doradcy i 12 lipca 2013 r. wraz z posłami z Solidarnej Polski, grupy Jarosława Gowina, PSL i SLD głosowali za prawdą. Przeciwko byli posłowie PO i Ruchu Palikota, którzy większością zaledwie 10 głosów słowo „ludobójstwo” zastąpili zakłamanym potworkiem językowym „czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”.

Zdumiewające jest, do jakiego stopnia P. Żurawski vel Grajewski, doradca ministra spraw zagranicznych, nie przejawia podstawowych zasad kultury osobistej, posuwając się do publicznego wyrażenia pogardy dla środowisk kresowych. 16 stycznia 2016 r. Anna Wiejak pisała na portalu „Prawy.pl” w tekście zatytułowanym „Doradca MSZ pogardliwie o Kresowianach”: „Głupich pod dostatkiem” m.in. „Głupich w każdej nacji pod dostatkiem niestety. Na szczęście ludzie określający się mianem „środowisk kresowych” nie rządzą Rzecząpospolitą [pisownia oryginalna – przyp. red.] – to fragment wpisu na Facebooku dr. hab. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, członka Rady Rozwoju przy Prezydencie RP oraz gabinetu politycznego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Tymi słowami Żurawski vel Grajewski pocieszał szefa Związku Ukraińców w Polsce Piotra Tymę, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez ustępującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, które to odznaczenie być może zostanie mu odebrane przez kancelarię prezydenta Andrzeja Dudy na wniosek oburzonych środowisk Kresowian.„Przyjmij Piotrze proszę wyrazy mojej solidarności w tej sprawie” dodał Żurawski vel Grajewski, zwracając się do tego znanego polakożercy i neobanderowca. Warto w tym miejscu podkreślić, iż Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów, zarówno prezydenckich jak i parlamentarnych, z hasłami ożywienia pamięci historii polskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej. Kuszono Kresowian, iż ten ponury okres zostanie w końcu odkłamany a stosunki polsko-ukraińskie znormalizowane (…) Żurawski vel Grajewski, namaszczony przez ministra Witolda Waszczykowskiego na doradcę w ministerstwie, od samego początku nie kryje swoich ukraińskich sentymentów i wydaje się wprost nieprawdopodobną arogancją obecnej ekipy rządzącej, iż nie reaguje ona na wielokrotne przykłady obrażania rodzin ofiar ukraińskiego ludobójstwa, w tym także ten haniebny wpis. W każdym szanującym się rządzie na Zachodzie za taką postawę, jaką prezentuje Żurawski vel Grajewski, czekałaby go natychmiastowa dymisja”.

Piotr Zaremba uzasadnia odmowę uznania przez rządzących 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian

Nigdy nie przepadałem za publicystyką Piotra Zaremby. W czasach jednoznacznych ostrych konfliktów politycznych mieściła się ona jakoś tak pomiędzy UW a PC, pomiędzy PO a PiS. Ta niejednoznaczność wyrażała się też w wielkiej rozmaitości politycznej organów prasowych, do których pisywał P. Zaremba. Po 1989 r. współpracował z tak różnymi mediami jak „Gazeta Polska” i „Gazeta Wyborcza”, Ład” i „Tygodnik Powszechny”. Nie zaskoczyła mnie więc zbytnio jego kunktatorska postawa w sprawie rzezi wołyńskiej, wyraźnie uzasadniająca odmowę uznania 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian. Wyraziło się to najpierw tekstem Zaremby na portalu „wPolityce.pl” z 7 lipca. Kończył swój tekst stwierdzeniem: Bardzo trudno jest w takiej sytuacji prowadzić prawicowej ekipie rządowej sensowną politykę. Mimo wszystko kibicuję tym posunięciom, które mają na celu osłabienie emocji, jak rezygnacja z Dnia Ludobójstwa 11 lipca” (podkr. – JRN).

Ten sam temat podjął P. Zaremba również w felietonie „Poczekajmy”, w najnowszym numerze „W Sieci” z 11 lipca. Pisał w nim m.in.: ”To, co zrobiła Ukraina Polakom na Wołyniu było ludobójstwem (…) Dziś pojawia się inny pomysł, narodowej prawicy, wymuszenia na Ukrainie jednoznacznych decyzji, kiedy jest zagrożona przez Rosjan (…) PiS balansuje. Próbuje zaspokoić żądania satysfakcji dla ofiar wołyńskiej rzezi i anytukraińskie nastroje części elektoratu także uchwałami. I prowadzi politykę zabezpieczenia Polski na wschodniej flance, na której groźny jest Putin, nie Kijów. Stąd na przemian ruchy twarde i miękkie. W tym kontekście trzeba czytać odmowę uznania przez rządzących 11 lipca za Dzień Ludobójstwa Kresowian. To nie czas, by realizować rosyjski scenariusz, nawet w imię oczywistych historycznych porachunków”.

Wyrażone w felietonie stanowisko Zaremby wywołało ostry protest kresowiaka, prezesa Klubu Patriotycznego w Warce Zbigniewa Kwiczaka. W skierowanym do red. Zaremby liście Z. Kwiczak napisał:

„Pan Piotr Zaremba!

Jestem stałym czytelnikiem Waszego tygodnika „w Sieci”.

Jednak z smutkiem i oburzeniem przeczytałem Pana wypowiedź na temat stosunków polsko-ukraińskich i ludobójstwie Polaków na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich w numerze tygodnika 28/189/2016 z 11-17 lipca br. Jak Pan może rozumieć tych, którzy od lat żądają wyrozumiałości, danie Ukraińcom czasu, by sami pojęli oraz politykę wschodnią Pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która zakładała wyciszenie historycznych sporów w imię wspólnej obrony przed zagrożeniem rosyjskim imperializmem. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że Pan Prezydent Lech Kaczyński i Pan nie mieliście i nie macie racji.

Po pierwsze, daliśmy Ukraińcom 73 lata, aby pojąć co ich bohaterska UPA robiła i z kim walczyła;

Po drugie, ta nasza wyrozumiałość i pobłażanie oraz fałszowanie historii doprowadziło do szybkiego odradzania się skrajnego nacjonalizmu (banderowskiego) na Ukrainie, opartego o ideologię Doncowa i Bandery (podkr. – JRN);

Po trzecie, stosunki polsko-ukraińskie muszą opierać się na prawdzie, a nie na totalnym kłamstwie i to perfidnym kłamstwie;

Po czwarte, skrajny nacjonalizm ukraiński (banderowski) zagraża również Polsce i to już w niedalekiej przyszłości;

Po piąte, Pan obraża Kresowian i jest przeciwny uczczeniu bestialsko pomordowanych naszych rodaków i obywateli RP, stwierdzając, że uznanie prawdy i uczczenie ofiar ludobójstwa jest realizowaniem scenariusza rosyjskiego i domyślam się, że według Pana Kresowiacy, którzy domagają się prawdy od dziesiątków lat i uczczenia ofiar ludobójstwa są agentami Rosji;

Po szóste, stwierdza Pan, że nie czas by realizować rosyjski scenariusz nawet w imię oczywistych historycznych obrachunków;

Pytam więc Pana, a kiedy będzie ten czas, czy za 100 lat bo 73 lata to za mało;

Po siódme, zastanawiam się również czy wypowiadałby Pan takie opinie gdyby w okrutny sposób wymordowano całą Pańską rodzinę” (podkr. – JRN).

Do wiadomości: Redaktor Naczelny: Jacek Karnowski”.

Co różniło Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego od zachowań ministra W. Waszczykowskiego et consortes na sprawy rzezi wołyńskiej?

W kontekście wzruszającego listu Pana Zbigniewa Kwiczaka, chciałbym poczynić dwie uwagi. W pełni zgadzam się z nim w ocenie tekstu Piotra Zaremby, który od dłuższego czasu reprezentuje wśród publicystów prawicowych typ niesłychanej, niedopuszczalnej wręcz, miękkości w różnych sprawach, a teraz pokazał ją w sprawie stosunku do ukraińskich sprawców rzezi wołyńskiej. Dlaczego Polacy maja być przez całe dziesięciolecia cierpliwi, podczas gdy Ukraińcy posuwają się do niesłychanie chamskich antypolskich prowokacji, typu serwowania dania mięsnego „rzeź wołyńska” podczas happeningu w kijowskim lokalu Bar Hot w styczniu 2015 r. Nic nie słyszałem ani o proteście polskiego MSZ w tej sprawie, ani o ukaraniu przez władze ukraińskie sprawców tej obrzydliwej prowokacji. Z kolei w sprawie odniesień do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zwróciłbym uwagę na potrzebę uwzględnienia dwóch za mało znanych jego wypowiedzi w sprawie rzezi wołyńskiej. Cytował będę je za materiałami nadesłanymi mi wczoraj przez naukowca i publicystę dr Mirosława Borutę z Krakowa, redagującego świetny portal Kraków Niezależny”:

„11 lipca 2008 r. na Skwerze Wołyńskim w Warszawie odbył się apel ku czci ofiar tragedii polskiego Wołynia 1943–1944. Podczas uroczystości Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP prof. odczytał list Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego:

„Przekazujemy treść listu Prezydenta RP:

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Państwa, zgromadzonych na uroczystości ku czci ofiar tragedii polskiego Wołynia i Kresów Południowo-Wschodnich z lat 1943-1944 (…) Przed 65 laty zniszczona została wieloetniczna społeczność Wołynia, tworzona przez sześć wieków wspólnej obecności. Śmierć poniosło kilkadziesiąt tysięcy Polaków – mężczyzn i kobiet, dzieci i starców. Na zawsze zniknął z powierzchni ziemi wszelki ślad po tysiącu polskich wsi, spalono i zburzono kościoły i cmentarze, zniszczono polskie instytucje życia społecznego i kulturalnego. Ci, którzy zdołali się uratować, zostali ograbieni z dorobku życia swojego i wielu pokoleń przodków.

Tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów – unicestwienia w wyniku II wojny światowej tej części naszej narodowej historii i tradycji. Po dziś dzień stanowi ona jednak bezcenny element polskiej tożsamości i duchowego dziedzictwa, w polskich sercach trwa bowiem nadal pamięć. Dzięki tym, którzy ocaleli, i ich potomkom, dzięki wysiłkom organizacji Kresowian pomimo upływu czasu oraz przemilczania tego rozdziału naszych dziejów Polacy wciąż pamiętają o rozmiarach tragedii, której 65 lat temu doświadczył polski Wołyń. Tragedii, którą trudno zrozumieć, z którą nie można się pogodzić, o której nie można zapomnieć (…) Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w imieniu całego narodu składam dzisiaj hołd wszystkim ofiarom wydarzeń wołyńskich z lat 1943 – 1944 (…) Cześć pamięci wszystkich ofiar i bohaterów Wołynia! Nigdy nie wolno nam o nich zapomnieć. Pragniemy na zawsze zachować ich w naszych polskich sercach”.

Pragnę również przypomnieć zbyt mało znane, również nadesłane mi przez dr. M. Borutę, oświadczenie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 4 lutego 2010 ws. nadania Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy:

Decyzje Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenko, dotyczące nadania członkom OUN/UPA statusu kombatantów oraz pośmiertne nadanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy budzą sprzeciw Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Ocena działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii są w Polsce jednoznacznie negatywne. Organizacje te dokonywały masowych mordów polskiej ludności na wschodnich terenach II RP, w których zginęło ponad 100 tys. Polaków tylko z tego powodu, iż byli Polakami. Mordy te budzą jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa polskiego.

Ostatnie działania Prezydenta Ukrainy godzą w proces dialogu historycznego i pojednania. Bieżące interesy polityczne zwyciężyły nad prawdą historyczną (podkr. – JRN).

Tymczasem w Polsce mocne jest przekonanie, że trwałe i silne partnerstwo Polski i Ukrainy, suwerennych, wolnych i demokratycznych państw jest racją stanu obu krajów. Nie możemy o tym zapominać”.

Miałem w swoim czasie wiele zastrzeżeń do ukraińskiej polityki Lecha Kaczyńskiego, zwłaszcza do unikania przezeń zwrotu „ludobójstwo” i do nadmiernego idealizowania prezydenta W. Juszczenki, który okazał się niezwykle nielojalny wobec Polski. Przytoczony tu tekst prezydenta L. Kaczyńskiego dowodzi, że potrafił on mocno zareagować na najgorszy przejaw kultu banderyzmu na Ukrainie – nadanie tytułu Bohatera Ukrainy Stefanowi Banderze. Jakże to różni jego postawę od ministra Waszczykowskiego et consortes, którzy nawet teraz, w czasie maksymalnego nasilenia oficjalnej propagandy probanderowskiej, na Ukrainie w ostatnim półroczu nie zdobyli się na żaden, dosłownie żaden, oficjalny protest w tej sprawie.

Mój komentarz

Niewątpliwie w naszym polskim interesie należy utrzymanie niepodległej Ukrainy i troszczenie się, by nie stała się czyimś protektoratem, i to zarówno rosyjskim jak niemieckim, czy amerykańsko-żydowskim. Poparcie dla niepodległości Ukrainy nie może iść w parze z idealizowaniem rządzących Ukrainą skorumpowanych oligarchów, a tym bardziej takich elementów ich polityki, które są sprzeczne z naszymi interesami narodowymi, czy oznaczają zafałszowanie historii wzajemnych stosunków polsko-ukraińskich, wybielanie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Wspieranie niepodległości Ukrainy nie powinno oznaczać wybiegania przed szereg innych państw UE w krytyce działań Rosji wobec Ukrainy, za co jak dotąd zapłaciliśmy największymi rosyjskimi sankcjami. Powinniśmy też lepiej rozszyfrowywać całą obłudę zachodniej polityki wobec Ukrainy. Czołowe państwa UE na czele z Niemcami obiecywały złote góry Ukrainie, a potem ją porzuciły, wręcz zdradziły, bo przecież narzucone przez Niemcy porozumienie w Mińsku oznaczało faktyczną kapitulację Ukrainy wobec Rosji. Wspieranie niepodległości Ukrainy przez Polskę musi opierać się na polityce wzajemnej życzliwości, a nie na tolerowaniu jawnie antypolskich działań, takich jak wybielanie polakożerczych ludobójców stylu Bandery czy Suchewicza, narzucenia nawet kar za ich krytykowanie. Najnowszym przejawem ukraińskich działań tego typu było nazwanie na cześć Bandery jednego z głównych prospektów Kijowa. A my nawet nie reagujemy na taki gest ukraiński, który jest wręcz prowokacją wobec Polski. Gdzie nasza godność starej daty? Jak widać tej godności nie mieli zarówno politycy PO jak i nie ma nieszczęsny obecny minister spraw zagranicznych W. Waszczykowski. Nie może być dłużej tak, że my dajemy Ukraińcom dużą pomoc finansową, narażamy się w ich obronie, a oni za to w zamian kopią nas w kostki!

Piętnując odwoływanie się rządzących środowisk ukraińskich do takich zbrodniarzy – ludobójców jak Bandera czy Suchewicz powinniśmy sugerować Ukraińcom: jeśli chcecie prawdziwej przyjaźni, sięgnijcie do takich jej symbol jak hetman kozacki Iwan Wychowski z XVII wieku, współtwórca ugody hadziackiej z Polską, czy sojusznik marszałka J. Piłsudskiego ataman Symon Petlura. Bardzo potrzebnym gestem byłoby również jak najszybsze pośmiertne odznaczenie Orderem Orła Białego słynnego ukraińskiego historyka Wiktora Poliszczuka, prawdziwego rzecznika prawdy w stosunkach polsko-ukraińskich. Napisał siedem książek demaskujących zbrodnie UPA wobec Polaków. Nigdy nie otrzymał on żadnego polskiego odznaczenia, choć odważnie walczył o zdemaskowanie zbrodniczego charakteru UPA-OUN. Byłem u niego w mieszkaniu pod Toronto w Kanadzie i opowiadał mi o rozlicznych groźbach ze strony nacjonalistycznej emigracji ukraińskiej w Kanadzie – zapowiedziach, że zamordują mu żonę. O ile wiem doszło nawet do podpalenia jego mieszkania.

Inna ważna sprawa – przy tej kolejnej rocznicy rzezi wołyńskiej zmarnowano okazje uhonorowania (na wzór Yad Vashem w Izraelu) tych Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czas nieludzki. Może np. przez umieszczenie na Zamku Królewskim Złotej Księgi, w którą byłyby wpisywana nazwiska Ukraińców i ludzi z innych nacji, którzy narażali swe życie, by uratować Polaków przed śmiercią

Powinniśmy dystansować się od poparcia Balcerowicza przez rząd ukraiński

Powinniśmy dystansować się od poparcia P. Poroszenki dla Balcerowicza, przynajmniej tak mocno jak Balcerowicz dystansuje się od rządu B. Szydło i prezydentury A. Dudy, wręcz je atakując. Powinniśmy otwarcie, mocno i jednoznacznie dystansować się od Balcerowicza, tak by widziały to szersze rzesze Ukraińców. To dystansowanie jest niebywale potrzebne, bo działania gospodarcze Balcerowicza przyniosą na pewno bardzo ciężkie straty gospodarcze na Ukrainie, i tak będącej w stanie zapaści. Dystansowanie to jest tym potrzebniejsze, że brak zdecydowanej krytyki Balcerowicza przez władze polskie może spowodować, iż jego szkodliwa działalność „gospodarcza” na Ukrainie spowoduje obciążenie za nią Polski i Polaków i może spowodować niebezpieczny wybuch antypolskich fobii na Ukrainie. Niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński publicznie nazwał Balcerowicza szkodnikiem i tego określenia powinniśmy się trzymać na każdym kroku.

Czy A. Michnik zgłupiał do reszty?

9 lipca Adam Michnik wypowiedział następujący komentarz o Martinie Lutherze Kingu: „Był gorszego sortu i zamordował go zwolennik dobrej zmiany”. Nie wiem, co było większe w tej wypowiedzi Michnika: chamstwo, czy głupota.

„Nowe wraca”. „Nowa cenzura” w telewizji pod egidą J. Kurskiego

W oparciu o dobrze poinformowane źródła podaję o szczególnie skrajnym wybryku cenzuralnym telewizji publicznej pod kierownictwem Jacka Kurskiego. 10 lipca 2016 r. zablokowano w tejże telewizji od dawna przygotowywany pokaz świetnego filmu małżeństwa Elżbiety i Wacława Kujbidów z Kanady „Jedwabne. Naoczni świadkowie – Spisane świadectwa – Pominięte fakty”. Film był wcześniej promowany w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich na Foksal w maju 2016 r. pod auspicjami red. Krzysztofa Skowrońskiego, prezesa SDP i dyrektora Radia Wnet. Nie jest to więc dzieło „oszołomów”, lecz starannie udokumentowany film o Jedwabnem z nowymi świadkami wydarzeń, jednoznacznie ukazujący zbrodniczą rolę Niemców w tej masakrze. Jak wytłumaczyć zatrzymanie pokazu takiego filmu w reformowanej „patriotycznej” telewizji. Czyżby panu Jackowi Kurskiemu coś bardzo mocno przeszkadzało w ukazaniu filmu broniącego dobrego imienia Polski i Polaków? Może się nagle zaraził poglądami braciszka – zastępcy Michnika. Wiem o ogromnym rozgoryczeniu twórców filmu – państwa Kujbidów, którym do ostatniej niemal chwili wmawiano, że film zostanie pokazany akurat w rocznicę tak zafałszowywanej dotąd jedwabieńskiej tragedii. Mam nadzieję, że któryś z posłów złoży interpelację w sprawie, tak absurdalnego ocenzurowania ważnego dokumentu filmowego.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/07/czy-pis-chce-stracic-poparcie-6.html

Śp. Agnieszka i Andrzej Fieldorfowie – Rodzice Generała

alicjarostockaAlicja Rostocka

Właśnie mija 150. rocznica urodzin ojca – Andrzeja oraz 75. rocznica śmierci i pochówku matki – Agnieszki, rodziców gen. Emila Fieldorfa „Nila”. Wychowali wielkiego Polaka. W tych dniach oddaliśmy hołd Rodzicom Generała. Cześć Ich Pamięci! Na zdjęciu poniżej, pp. Maria Michałek i Artur Jachna (historyk z Muzeum Armii Krajowej):

grobrodzicowgenerala

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LIX)

miroslawborutapisMirosław Boruta

„Jeśli się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmieli” – czyli „Nazi matki, nazi ojcowie” przed sądem: http://www.krakowniezalezny.pl/nazi-matki-nazi-ojcowie-przed-sadem-pierwsza-rozprawa

Być może więc za wcześnie na składanie do grobu konserwatywnego i chrześcijańskiego skrzydła Partii Republikańskiej: http://wpolityce.pl/swiat/300998-czy-rewolucja-seksualna-zwyciezyla-wewnatrz-partii-republikanskiej-w-usa

Jeśli Ukraina chce się znaleźć w tradycji zachodnioeuropejskiej to nie zmieści się w niej z ludobójczym banderyzmem: http://wpolityce.pl/polityka/300870-prof-zaryn-jezeli-ukraina-chce-sie-znalezc-w-tradycji-zachodnio-europejskiej-to-nie-zmiesci-sie-w-niej-z-ludobojczym-banderyzmem-nasz-wywiad

500 plus to przełomowy program polityki polskiej. Pierwszy tak społeczny od 1939 roku. Polskie państwo, które jest dla Polaków. I tylko tak.