30 czerwca – To warto wiedzieć!

beresteczko30 czerwca 1651 roku podczas bitwy pod Beresteczkiem (fot. Kościół Trójcy Świętej i klasztor Trynitarzy w Beresteczku, częściowo zniszczony w XIX stuleciu, opuszczony w 1945 r.) doszło do szturmu głównych sił polskich dowodzonych osobiście przez króla Jana Kazimierza oraz jazdy prowadzonej do boju przez księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, co doprowadziło do pogromu przeciwników i ucieczki chana Islama III Gireja i Bohdana Chmielnickiego. Ostateczną klęskę zadały Kozakom wojska polskie 10 lipca, na bagnach nad rzeką Płaszówką.

mauzoleumjozefabema30 czerwca 1929 roku w mauzoleum w Parku Strzeleckim w Tarnowie pochowano sprowadzone z Syrii prochy gen. Józefa Bema. W powstaniu węgierskim dowodził wojskami węgierskimi w Siedmiogrodzie i Banacie gdzie prowadził działania wojenne. Wkrótce walki rozszerzyły się również na Bukowinę oraz na Wołoszczyznę znajdujące się na terenie kilku obecnych państw Węgrzech, Słowacji, Serbii oraz Rumunii. Zimową kampanią (grudzień 1848 – marzec 1849) Bem zdobył sobie sławę wielkiego wodza. Pod jego rozkazami walczył m.in. czołowy poeta węgierskiego romantyzmu Sándor Petőfi, który był adiutantem generała. W dniach od 19 grudnia 1848 do 13 stycznia 1849 dowodząc 8-tysięcznym korpusem odrzucił 10-tysięczny korpus gen. Antona Puchnera i wyzwolił północny Siedmiogród. W lutym wkroczył na Bukowinę, w marcu cały Siedmiogród był w węgierskich rękach.

jozefbemPod jego dowództwem powstańcza armia węgierska odniosła 33 zwycięstwa nad wojskami austriackimi, a Józef Bem został bohaterem narodowym Węgrów, którzy z wdzięczności nadali mu specjalne i niecodzienne odznaczenie dekorując go Krzyżem Wielkim Orderu Świętego Stefana z gwiazdą orderową wyposażoną w diament wyjęty z historycznej korony pierwszego króla Węgier Stefana I Świętego. W miejsce wyjętego z fragmentu korony diamentu wstawili oni plakietkę z nazwiskiem generała „Józef Bem”. Bem przyjmował do służby również wielu Polaków, którzy przyjeżdżali głównie z Galicji. Początkowo wraz z majorem Władysławem Jordanem oraz pułkownikiem Franciszkiem Łosiem organizował polskie oddziały w armii węgierskiej. Ostatecznie w powstańczej armii węgierskiej powstały dwa polskie legiony. Oba walczyły u boku Węgrów w czasie całej kampanii w latach 1848-1849 i wniosły one istotny wkład militarny przyczyniając się do sukcesu wojsk powstańczych.

janstrzelecki30 czerwca 1988 roku w Warszawie został śmiertelnie pobity Jan Strzelecki, socjolog i doradca „Solidarności” (il. Jan Strzelecki w 1985 roku, fot. A. T. Kijowski). W latach 80-tych prześladowany przez „komunistów” – ubeków (inwigilacja, pogróżki). W procesie skazano rzekomych sprawców, nigdy nie wyjaśniono jednak okoliczności zdarzenia. 31 sierpnia 2006 pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Autor m.in. publikacji: Niepokoje amerykańskie (Warszawa 1962), Próby świadectwa (Warszawa 1971), z Alain Tourainem, Solidarite. Analyse d’un mouvement social Pologne 1988-81 (Paris 1982), Ślady tożsamości (Warszawa 1989) i Socjalizmu model liryczny. Założenia o rzeczywistości i mowie publicznej 1975-1979 (Warszawa 1989).

kaplicaswietejkingi30 czerwca 1996 roku zaprzestano całkowicie eksploatacji złoża w kopalni soli w Wieliczce. W 1976 roku kopalnia wpisana została do krajowego rejestru zabytków. Dwa lata później wpisana przez UNESCO na pierwszą Listę światowego dziedzictwa. Od 1994, to także pomnik historii Polski. Kopalnia soli Wieliczka w 2007 r. w plebiscycie „Rzeczpospolitej” została uznana za jeden z siedmiu cudów Polski, zdobywając największą liczbę głosów. W 2006 roku kopalnię odwiedziło 1 065 857 gości, z tego 58% odwiedzających stanowili obcokrajowcy. Spośród nich najwięcej do kopalni przyjechało Brytyjczyków – ponad 57 tysięcy i Niemców – ponad 50 tysięcy. W 2015 roku podziemia kopalni zwiedziło 1 390 tys. gości, a 156 tys. skorzystało z tężni solankowej. Pod ziemią zorganizowano ponad 400 imprez. Przychody wyniosły blisko 166 mln zł; od 2009 wzrosły one o ponad 62%. W 2015 zabezpieczono 20 komór i 1,5 km chodników.

(opr. na podstawie Wikipedii)

Potęga mediów w niemieckich rękach to potęga manipulacji…

krakowniezaleznymkInformacja własna

W Londynie wymalowano nieprzyjazny napis, media opowiadały o tym trzy dni. W Niemczech palone są dziesiątki polskich samochodów:
http://linkis.com/berliner-kurier.de/6OtfJ

Ale kto ma o tym napisać? Wychodzące po polsku gazety będące własnością niemieckich koncernów? Więcej informacji w notce „Kto wydaje gazety dla Polaków?”:
http://www.krakowniezalezny.pl/kto-wydaje-gazety-dla-polakow

Wizyta Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Słowackiej

prezydentpllogo29 i 30 czerwca (to środa i czwartek) 2016 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda złoży wizytę oficjalną w Republice Słowackiej. Wśród punktów programu odnajdujemy również bratysławskie spotkanie Prezydenta RP z przedstawicielami Polaków żyjących na Słowacji i uroczystość wręczenia przez Prezydenta RP nagród dzieciom – laureatom konkursu nt. 1050. rocznicy Chrztu Polski. Podczas spotkania i uroczystości zaplanowano wystąpienie Prezydenta RP.

„Newsweek” jęczy w strachu przed J. Kaczyńskim

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Zajadły wróg PiS-u, renegat z prawicy Cezary Michalski gorzko opłakuje sukces Brexitu. Jak pisze na łamach „Newsweek”-a z 27 czerwca br. w tekście „Prezes szykuje ofensywę”: „Katastrofa Brexitu rozwiązuje ręce prezesowi PiS. Europejskie instytucje i ośrodki polityczne mają teraz większe zmartwienie niż grożący Polsce autorytaryzm (…) Po Brexicie zarówno Bruksela jak i Berlin – zamiast pytać Waszczykowskiego o Trybunał Konstytucyjny, ustawę inwigilacyjną i inne grzeszki – zajmą się ratowaniem z brexitowego pogorzeliska resztek kosztowności i mebli, które pozwoliłyby przetrwać i integrować się nie tyle nawet całej Unii, ile przynajmniej rdzeniowi UE, czyli strefie euro. Znienawidzony przez Kaczyńskiego gorset unijnej i zewnętrznej kontroli po Brexicie znów się rozluźnił (…) Brexit rozwiązał Jarosławowi Kaczyńskiemu ręce. Teraz każdy swój błąd, każde zaniechanie czy polityczne nadużycie może propagandowo zakryć widmem nadciągającej ogólnoeuropejskiej katastrofy. Zostajemy z nim w Polsce coraz bardziej sami, coraz bardziej przyciśnięci do muru. Nawet bez liberalnej opozycji – wystarczająco aktywnej, dogadanej, a rozumiejącej powagę sytuacji”.

Ostra krytyka stanu UE przez J. Kaczyńskiego

17 czerwca 2016 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu Michałowi Szułdrzyńskiemu z „Rzeczpospolitej” pt. „Musimy wyjść z inicjatywą zmian UE”. Jak stwierdził Kaczyński: „Polska musi wyjść z inicjatywą i przedstawić jasną drogę przemian. Bo trzeba sobie jasno zdać sprawę, że pewna wizja Unii, forsowana od traktatu lizbońskiego przegrała (…) Trzeba (…) osłabić nacisk biurokratyczny ze strony Brukseli. Przecież ta gigantyczna produkcja prawa to efekt biurokratycznego działania Unii Europejskiej. To dla wielu jest nie do wytrzymania, to ogranicza możliwości rozwoju, spowalnia inwestycje itd. Za pieniądze Unii funkcjonują dziś dziesiątki tysięcy urzędników europejskich (…) Część przepisów nie jest nawet zgodna ze zdrowym rozsądkiem”.

J. Kaczyński o eksploatacji Polski i potrzebie rozliczenia

Warto zwrócić uwagę na najnowszy wywiad prezesa PIS J. Kaczyńskiego, udzielony Piotrowi Semce z „Do Rzeczy” (nr z 27 czerwca br.) pt. „Wiem, że nie będzie łatwo”. Kaczyński, który w ostatnich miesiącach często mówił o eksploatowaniu Polski z zewnątrz, tym razem stwierdza bardzo konkretnie, o co mu chodzi, akcentując: „To, że z Polski wyprowadza się dziesiątki miliardów złotych bez opodatkowania i pod różnymi fałszywymi tytułami w rodzaju usług prawnych, konsultacji… Przenosi się całe przynoszące duże zyski interesy, np. obsługę kart kredytowych z filii Polski do centrali, która na tym zarabia. Takich zabiegów jest mnóstwo i kosztują nas one ogromne pieniądze, które można by opodatkować, gdyby były zyskiem. Wyzysk, wymuszanie niskich płac – to wszystko elementy eksploatowania Polski, na które tamta władza z chęcią się zgadzała i na co zgadza się zaangażowany w to establishment (podkr. – JRN).

Ogromnie cieszę się, że Jarosław Kaczyński tak mocno krytykuje od kilku miesięcy eksploatację Polski z zagranicy. Dziwie mnie tylko, że jakoś dziwnie wciąż milczą w tej sprawie kompetentni szefowie resortów gospodarczych. Nie dostrzegają tego, co Kaczyński?

W tym samym wywiadzie prezes PiS J. Kaczyński bardzo ostro zaakcentował potrzebę rozliczenia z tymi, którzy niszczyli Polskę. Powiedział m.in. o Tusku: „Nikt nie rozwalił Polski tak jak on. Wychodzi to w nowych odsłonach i będzie ich jeszcze wiele (…) Mam nadzieję, że poniesie odpowiedzialność za to, co zrobił (…) W polskiej historii zbyt łatwo wybaczano, zapominano i nie przynosiło to nam dobrych efektów. Tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich ośmiu lat, nie można zapomnieć. Mówię zarówno o wielu przestępstwach o charakterze gospodarczym, jak i niespodziewanej śmierci różnych ludzi, które to tajemnicze wypadki nigdy nie zostały wyjaśnione (…) Choćby Andrzeja Leppera, ale też wielu ludzi związanych ze Smoleńskiem”.

R. Petru jako „wioskowy głupek”

Świeżo wydany nowy tygodnik prawicowy „Polska bez cenzury” bez ogródek dokłada luminarzom lemingowej opozycji. W pierwszym numerze tego tygodnika spotykamy niezwykle ostry tekst na temat szefa „Nowoczesnej” Ryszarda Petru z jakże wymownym tytułem „Nowa klasa ciemniaków”. Autor tekstu Marcin Hałaś, skądinąd bardzo popularny publicysta „Warszawskiej Gazety”, pisze m.in.: „Niektóre wypowiedzi Ryszarda Petru pokazały, że jest on nie tyle „młody, wykształcony”, ale w średnim wieku i niedouczony. Z angielszczyzną ma problemy, a w kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem… Wyglądał – co najmniej jak projekt na polskiego Kennedy’ego. Gdyby milczał – pozostałby mędrcem. Gdy zaś popatrzono mu w życiorys – okazało się, że to raczej bliska nam geograficznie „matrioszka”, w środku której siedzi… Leszek Balcerowicz. Petru to bowiem dawny teczkowy Balcerowicza (od noszenia teczki za ojcem polskiej transformacji), dawny działacz Unii Wolności (…) W kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem („Jarosław Kaczyński przejechał się na Rubikoniu”). Kiedy palnął, że w Polsce obowiązuje wciąż Konstytucja 3 Maja – zaczęliśmy nawet tęsknić za wiedzą magistra Bronisława Komorowskiego (…) Przedstawiciele tych elit (…) – jak Maciej Stuhr gotowi są wygadywać, iż „Polacy pod Cedynią przywiązywali dzieci do tarcz”, a w czasie wojny mordowali Żydów. Patrząc na Petru i Stuhra, na wszystkie „myszki agresorki” z Nowoczesnej – można śmiało stwierdzić, że oto ciemniacy znów walczą o władzę (…) Petru (…) zostanie w pamięci jako bohater kartoflanych memów. Jak się jest ciemniakiem – lepiej w banku siedzieć, niż do polityki się pchać”.

Jan Olszewski: na tle R. Giertycha „Bolesław Piasecki był człowiekiem honoru”

B. premier Jan Olszewski snuje kolejny ciąg wspomnień politycznych na łamach dodatku do „Rzeczpospolitej” – „Plus-Minus” z 25-26 czerwca 2016 br.: „Prezydentura Kwaśniewskiego była mniej szkodliwa niż Wałęsy”. Jedno z ciekawszych spostrzeżeń Olszewskiego odnosi się do Romana Giertycha. Olszewski mówi w wywiadzie dla Elizy Olczyk m.in.: „Poznałem przy tej okazji pana Giertycha i powiem pani, że moim kolegom z punktu powiedziałem, żeby dali sobie spokój z LPR, bo w tej formacji nie mają przyszłości (…) Moja prognoza szybko się zresztą sprawdziła, bo w krótkim czasie wszyscy ludzie spoza kręgu Giertycha z tego klubu albo wyszli, albo zostali wyrzuceni. Roman Giertych to typ człowieka, który uważa, że jeśli coś jest w jego interesie, to jest to w interesie nie tylko Polski, ale i Pana Boga (podkr. – JRN). Znając działalność Bolesława Piaseckiego i Romana Giertycha, odnoszę wrażenie, że Piasecki był człowiekiem honoru”.

Kolejne głupawe kłamstwo L. Wałęsy

Warto zwrócić uwagę na kolejne kłamstwo Wałęsy, zdemaskowane przez pw w tekście „Łajdak „Bolek” znowu przyłapany na ohydnym kłamstwie” („Warszawska Gazeta”, 24 czerwca 2016). Autor tekstu pisze o Wałęsie „(…) W wywiadzie dla „Polska the Times” powiedział: „jak widzę, co się dzieje w Polsce, to myślę, że zostanę przymuszony do tego, żeby się jeszcze raz włączyć. To mi zresztą przepowiedział Ojciec Święty. Umierając, mówił: „Ty będziesz jeszcze potrzebny”. I zastanawiam się, jak Ojcu Świętemu znowu udało się trafić”. To prawda, że Wałęsa spotkał się z papieżem na miesiąc przed jego śmiercią, tylko, że papież nie mógł już wtedy nic powiedzieć, bo nie mógł już mówić. Przyznał to zresztą sam „Bolek” kilka lat temu w wypowiedzi dla PAP: „Był już bardzo słaby, nie mógł mówić, opowiadałem mu więc o Polsce, a papież tylko kiwał głową. Nie odkryjemy Ameryki, mówiąc, że Wałęsa jest zwykłym łajdakiem i patologicznym kłamcą”.

Jubileusz znakomitego karykaturzysty Andrzeja Krauzego

Dodatek do „Rzeczpospolitej” „Plus Minus” z 25-26 czerwca br. z uzasadnioną satysfakcją obchodzi jubileusz 15-lecia współpracy świetnego karykaturzysty Andrzeja Krauzego z „Rzeczpospolitą”. Przy okazji redakcja przypomina kilka jego znakomitych karykatur. Jedna z nich pokazuje mężczyznę z kozą, który wskazuje na pobliską parę dwóch mężczyzn biorących ze sobą ślub. Mężczyzna obiecuje kozie: „Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub, zaraz potem my!” Oczekuję na wściekły atak gejów na „Rzeczpospolitą” za mniemaną homofobię!

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/newsweek-jeczy-w-strachu-przed-j.html

Apokalipsa futbolu, cz. 2

leszeksmagowiczLeszek Smagowicz

Nie da się zacząć inaczej informacji z Euro jak o jednej wielkiej solidarności. Solidarności angielskich piłkarzy z brytyjskim społeczeństwem. Wszyscy razem w ciągu nie co ponad 48 godzin zgodnie wyszli z Europy. Choć przyglądając się mapie trzeba się dobrze zastanowić czy oni kiedykolwiek byli w niej naprawdę… Jak jednak Brexit Brytyjczyków z UE od dawna wisiał w powietrzu, tak Exit Anglików z Euro jest piłkarsko apokaliptyczną sensacją. Teraz by jeszcze bardziej dobić Angoli i bez względu na to, co wydarzy się dalej, proklamuję Islandię Mistrzem Wysp Europejskich, bowiem jednocześnie spakowali się wszyscy Irlandczycy na wypas owiec. O Islandii pisałem ostatnim razem, dlatego by jeszcze dobić dumny Albion, ogłaszam niniejszym Księstwo Walii Mistrzem Wielkiej Brytanii.

snowdonwaliaJest co raz ciekawiej. Oprócz naszych biało-czerwonych orłów z 4-go koszyka w najlepszej ósemce jest jedna reprezentacja z 5-go Walia (fot. Snowdon, w hrabstwie Gwynedd, najwyższa góra Walii) i z 6-go Islandia. Oprócz Wyspiarzy do domu spakowali się również na typowy sezon wypasu owiec górale i juhasi z Chorwacji, Szwajcarii, Słowacji i Węgier, dołączając tym samym do kolegów z Czech, baców z ukraińskich wyżyn, oraz prawie wszystkich Turków i Albańczyków. Z innych nietypowych informacji UEFA ogłosiła, że po kwadransie meczu pomiędzy Hiszpanią a Italią na płycie Stade de France leżało najwięcej żelu w historii futbolu. Przechodząca nad Saint-Denis ulewa pozmywała wszystkie doskonałe kreacje. Specjalna komórka UEFA stwierdziła, że obie drużyny okupują dwa pierwsze miejsca pod względem zużycia żelu na jednego zawodnika, oraz dodała że biorąc pod uwagę nieobecność w naszej drużynie kontuzjowanego Szczęsnego oraz specyficznej fryzury Pazdana nasze orły są na zaszczytnym trzecim miejscu.

lizbonazestawWracając do Biało–Czerwonych…, nie da się objaśnić naszego przypadkowego spotkania z Portugalią (fot. Widoki Lizbony) w ćwierćfinale wprost za pomocą Bożej Opatrzności. Niestety żadna rocznica, ani żadne święto nie przypada w tym czasie. Przedostatnią bramkę w zremisowanym 2:2 meczu z Portugalią strzelił Lewandowski, ale Mariusz. W dwóch ostatnich naszych wygranych z Portugalią bramki dla nas strzelał klan Smolarków, ale trzeciego nie ma… Nic nie pasuje mi do najbliższego meczu, poza nieobecnością naszego kata Paulety. Aż w końcu znalazłem. 30 czerwiec do Dzień Motyla Kapustnika. Co prawda zaraz dowiedziałem się, że to szkodnik, ale połączyłem to z obchodzonym w tym samym czasie Dniu Rozwalania Zabawek. Nie pozostaje nic innego by liczyć, że zwolniony z aresztu Bartek porozwala Krystynie i koleżankom wszystkie zabawki… Po takim spotkaniu mogą go znów aresztować.

SNa drugi dzień Walijskie Smoki spotykają się z jednak z Czerwonymi Diabłami, co ciekawe nie pierwszy raz w czasie tego Euro. Otóż obie te drużyny spotkały się razem w grupie eliminacyjnej, gdzie po bezbramkowym remisie w Brukseli (fot. p. Mirosław Boruta), Belgia uległa Walii w Cardiff po bramce… nie zgadniecie kogo. Oczywiście Gareth’a Bale. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że Walijczycy właśnie mają jednego swojego prawdziwie groźnego Smoka. Z Czerwonych Diabłów tylko to drugie jest prawdą, jest ich liczba mnoga. Czemu jednak nie są czerwone pewnie sami się domyślacie. Jest wiele powodów dlaczego kibicuję Walijczykom. Mają dobrych piosenkarzy: Shakin Stevens, Tom Jones i Bonnie Tyler. Historyka piszącego z zachwytem o Polsce Normana Davies’a czy w końcu klub Swansea City AFC w którym pierwszoplanową rolę pełni as atutowy naszej reprezentacji Fabiański. Dlatego mam nadzieję, że w najbliższy piątek Smok zrobi Diabłom „Milczenie owiec”. W końcu Anthony Hopkins to też Walijczyk. Choć obstawianie wyniku tego spotkania to… jeden wielki Hazard.

widokiberlinaHiszpanie olali wraz z oberwaniem chmury obronę podwójnej korony i bez specjalnego wysiłku zdecydowali pojechać tym razem wcześniej na wakacje. Czy oni tez mają owce? Przy okazji zdecydowali, by inkwizycji na niewiernych przybyszach z okolic Berlina (fot. Widoki Berlina) – Shkodran Mustafi, Glao Tah, Jérôme Agyenim Boateng, Emre Can, Sami Khedira, Mesut Özil – dokonał Rzym. A myśleliśmy, że wszyscy Turcy już wyjechali… Błękitne Legiony Rzymskie czeka jednak nie lada przeprawa, gdyż Germanie mają oprócz Schweinsteiger’a w swoich szeregach również oryginalnych Tygrysów. Niemcy zajęli bowiem Słowację jak zawsze bez wystrzału, a jedną asystę i trzecią bramkę w meczu bez historii zdobył świetny Draxler. W sobotę Italię z Niemcami czeka więc drugi finał. W półfinale (być może) także zmierzą się w kolejnym finałowym meczu. Tym razem być może z Francją. Dopiero w finale z nami rzymskie media napiszą, że w końcu grają jakiś mecz półfinałowy.

paryzbibliotekapolskaAle Francuzi najpierw zmierzą się z 38-ą w Europie Islandią. Po tym jak Wikingowie ucięli głowę Royowi Hodgson’owi wróżyć z fusów nie będę. A, że Apokalipsa tuż tuż niczego nie wykluczam, zwłaszcza, że obie drużyny mają na fazę pucharową identyczną taktykę. Żeby nie było łatwiej, w drugiej minucie podpuszczają przeciwników prokurując rzut karny, by następnie w niedługim odstępie czasu wyrównać i strzelić zwycięską bramkę. Pytanie zasadnicze, kto pierwszy spróbuje tego dokonać w ćwierćfinale? (Fot. Biblioteka Polska w Paryżu to najstarsza instytucja polska poza granicami kraju. Od 1853 Biblioteka ma własny budynek na Wyspie św. Ludwika przy Quai d’Orléans. Od 1903 przy Bibliotece funkcjonuje Muzeum Adama Mickiewicza w Paryżu. Po 1926 zreorganizował ją Franciszek Jan Pułaski i był jej długoletnim (1926-1956) dyrektorem. W 1989 księgozbiór wynosił ok. 220 000 woluminów, posiada ok. 5 000 map polskich i 7 000 rycin od XVI do XX wieku, również zbiór Towarzystwa Historyczno-Literackiego, za: Wikipedią).

godlopolskiNa koniec jeszcze raz spójrzmy do naszego ćwierćfinału z Portugalią. Nie wymyślę ciekawej taktyki, bo mógłbym się poMylik. Lewy noga Mylika… nie lepiej Lewy graj do Błaszczyka… Jak pisałem u góry… może to będzie dzień Motyla Kapustki, może Mylika Kapustki, a może Glika Grosika, a może jak zawsze Kuby. W każdym razie w Marsylii, po horrorze z Ukrainą już wygraliśmy, a Goździki nie mają jeszcze doświadczenia z tym kartofliskiem. Jako jedyni również awansowaliśmy po remisie… W każdym razie dużo lepiej dla Biedronek będzie w Polsce, jak nasza Krycha będzie lepsza od Goździkowej Krystyny, czyżby etopiryna zaczęła działać… (il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za: Wikipedią). Poza tym znamy naszego bohatera nr 1. A póki Kuba dobrze Bogu, póty Bóg dobrze Kubie. Was teraz też do pacierza zachęcam… Amen.

Presja Ukrainy na Sejm RP coraz silniejsza

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Wbrew wcześniejszym zapewnieniom głosowanie nad uchwałą o oddaniu czci obywatelom Drugiej Rzeczypospolitej, pomordowanym w czasie banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich, znów zostało przesunięte przez władze PiS. Opinię publiczną poinformowały o tym jednak nie władze partii czy Sejmu RP, ale – co jest bardzo szokujące – władze Ukrainy. Tak jakby parlament polski był zalezny od ukraińskiego. Na Twitterze został zamieszczony wpis przewodniczącego parlamentu w Kijowie Andrija Parubija, który w poprzednich latach był współzałożycielem banderowskiej (nazistowskiej) partii „Swoboda” oraz komendantem Euromajdanu i koordynatorem Samoobrony Majdanu.

‏@AndriyParubiy / Doszliśmy do porozumienia z @MarekKuchcinski, że przed szczytem @NATO Sejm nie będzie rozpatrywał uchwał nt. spornych kwestii historycznych.

20160628tizTaki wpis, to efekt spotkania obu panów w Truskawcu, w dawnym polskim uzdrowisku, położonym koło Drohobycza w województwie lwowskim. Nawiasem mówiąc, w tej miejscowości równo 85 lat temu, w sierpniu 1931 r. został skrytobójczo zastrzelony przez banderowca z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów polski poseł Tadeusz Hołówko z BBWR, piłsudczyk i zwolennik ugody z Ukraińcami. Jednak marszałek Marek Kuchciński w czasie spotkania nie zająknął się o tym ani jednym słowem. To też jest szokujące, bo PiS wciąż odwołuje się do Józefa Piłsudskiego. Poza tym, obecny Sejm powinien dbać o pamięć o polskich parlamentarzystach z okresu międzywojennego, zwłaszcza o tych, którzy zginęli na służbie Rzeczypospolitej. Czyżby pan Kuchciński, który jest posłem PiS z Przemyśla i który podczas kampanii wyborczej zapowiadał troskę o upamiętnienie bohaterów, poświęcił również i tę sprawę na „ołtarzu” dobrych relacji z nacjonalistami ukraińskimi? (il. Rekonstrukcja napadu sotni UPA na polską wieś , fot. Autora).

Przesunięcie głosowania to kolejny cios wymierzony w rodziny ofiar OUN-UPA i SS Galizien, które przez polskich sympatyków UPA i współczesnych banderowców są ustawicznie poniżane i wyzywane od „agentów” i „mścicieli”. W czasach PRL w podobny sposób członkowie PZPR poniżali rodziny ofiar Zbrodni Katyńskiej. Dlatego też rodziny kresowe będą protestować przeciwko politycznemu kunktatorstwu w czwartek 7 lipca o godz. 13.00. Więcej informacji pod linkiem.

Z kolei 3 lipca o godz. 9.30 w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze rozpocznie się XXII Pielgrzymka Kresowian i Światowy Zjazd Kresowian. Najpierw msza św., a następnie Marsz Pokoleń Kresowych oraz Apel Pomordowanych, a także ułożenie z kwiatów i zniczy Krzyża Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN UPA ).

W innych miejscowościach podobne uroczystości odbędą się w dniach 1 -17 lipca. Harmonogram zamieszczę na blogu i stronie.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LV)

miroslawborutapisMirosław Boruta

Portugalia… Można z nią wygrać we czwartek i wejść do wielkiej czwórki Mistrzostw Europy. Wielka nadzieja, wielka szansa, do boju Polsko.

Kibicuję także dzisiaj Adamowi Nawałce, którego podziwiałem jako kibic w 1978 roku: Gonet, Kapka, Kmiecik, Sarnat…

tempo19780503

O co chodzi w piłce nożnej? To proste. Chodzi o to, aby każdy mecz wygrać 1:0. To powinno otworzyć drogę do wszystkich możliwych tytułów ;-)

Czy można dzisiaj o czymś innym niż piłka nożna. Niż mecz Polska – Niemcy, gdzie obie strony miały szanse na wygraną? Można, ale po co? ;-)

W. Brytania zerwała z Unią

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Unia Europejska zapłaciła bardzo wysoką cenę za arogancką politykę M. Schulza, A. Merkel, J.-C. Junkersa i G. Verhofstadta, tracąc Anglię w swym składzie. Można się tylko dziwić jak czołowi idioci unijni nie rozumieli, że prowadzą do katastrofy UE swą antynarodową polityką, zwłaszcza próbami dyktatu w sprawie imigrantów, próbami ograniczania suwerenności państw europejskich i wrzaskiem „Więcej Europy”! Jakże głupie i chamskie były kolejne pouczania Polski w w ostatnich miesiącach, wspierane u nas przez równie głupią dywersyjną opozycję. Czy eurokraci wyciągną z tego jakieś mądrzejsze wnioski? Przypuszczam, że wątpię, jak pisywał kiedyś nieodżałowany Stefan Kisielewski (Kisiel).

Naczelny redaktor „SuperExpressu” o samobójczej polityce eurourzędasów

W dzisiejszym „SuperExpressie” (nr z 25 czerwca) szczególnie polecam świetny tekst naczelnego tego dziennika Sławomira Jastrzębowskiego: „Merkel, ale narobiłaś. A to przecież nie koniec”. Jastrzębowski pisze m.in.: „(…) Dlaczego Brytyjczycy uznali, że lepiej im będzie poza Unią? Z wielu powodów. Decydujący to katastrofalna, samobójcza, samowolna decyzja Angeli Merkel, która za całą Unię postanowiła, żeby Europę otworzyć na niekontrolowany napływ niebezpiecznych islamskich imigrantów. To przeważyło szalę niechęci. Wystarczyło popatrzeć na obrazki agresywnej dziczy we francuskim Calais atakującej tiry i przewoźników, aby zapałać niechęcią do szkodliwej polityki Niemiec. Wcześniejszym powodem było i jest wewnętrzne psucie się Unii, która stała się chorym rajem dla mnożących się eurourzędasów. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron 4 lata temu gorzko szydził z płac unijnych urzędników: „Ponad dwustu pracowników Komisji Europejskiej zarabia więcej ode mnie”. Czy coś się zmieniło? Tak. Po kolejnych dwóch latach obliczono, że więcej od Camerona zarabia już około 10 tysięcy urzedników Unii! (podkr. – JRN). Do dziś wystarczy na pięć lat zostać europosłem i nic nie robić, żeby ustawić się finansowo na całe życie. Wizerunek Unii kompromitowały wszystkie te „głupie głupoty”, którymi zajmowały się urzędasy: ile ma być wody w spłuczce w toalecie, czy marchewka jest owocem, czy warzywem, czy ślimak to ryba śródlądowa etc.” (…)”. Jedna z nowych karykatur w Internecie pokazuje rysunek ślimaka, podpisany: „Ślimaki w Wielkiej Brytanii są w szoku, przestały być rybami”.

Oderwać Unię od urzędników!

W tymże numerze „SuperExpressu” tekst wieloletniego korespondenta w Brukseli Marka Orzechowskiego: „Ostatni dzwonek dla Europy”. Autor gromi rozmiary unijnej biurokracji, pisząc m.in.: „(…) Nie może być dalej tak jak obecnie (…) Stan frustracji, poczucie oderwania od rzeczywistości, przekonanie, że w morzu regulacji topi się piękna idea wspólnotowego życia – nie jest bowiem tylko udziałem Anglików, obecny jest także wśród innych narodów. Ale jakkolwiek bolesny Brexit stwarza pierwszą od lat okazję, aby uderzyć się w piersi, zdać rachunek sumienia, odbyć pokutę i Unię naprawić – zbliżyć ja do nas i oderwać od urzędników (…) Unia Europejska nie jest niepokalanie poczęta, więc ma swoje grzechy i wady – tyle, że rozrastająca się z roku na rok biurokracja próbowała je ciągle przykryć kolejnymi regulacjami. My chcemy żyć w Unii, ale trzeba pamiętać, że Unia powinna być w domu, blisko nas, ponieważ żyjemy w swoich państwach, a nie na brukselskim Olimpie”.

Wyrzucić do kosza większość regulacji w UE

W najnowszej „Polska the Times” (nr z 24-25 czerwca 2016 ) czytamy bardzo ostrą krytykę stanu UE ze strony dwóch ekonomistów: Piotra Przedwojskiego i Błażeja Bogdanowicza, zarządzających funduszami Caspar TFI. W tekście zatytułowanym „Problemem Unii jest ona sama, jej niebywałą ślamazarność” ekonomista P. Przedwojski stwierdza m.in.: „Problemem Unii nie są Brytyjczycy, problemem jest sama Unia i niebywała ślamazarność. Bruksela jako jeden podmiot nie potrafi nawet zawrzeć umów handlowych ze swoimi największymi partnerami, czyli Stanami Zjednoczonymi, Chinami oraz Rosją. Ta protekcjonistyczna unia celna po prostu nie działa. Od kilku lat Unia nie notuje właściwie wzrostu gospodarczego per capita, jest obszarem wysokiego bezrobocia i niskich inwestycji. Coś trzeba zmienić. Być może wyrzucić do kosza większość regulacji, które dławią gospodarkę (podkr. – JRN)”. Z kolei ekonomista B. Bogdziewicz akcentuje: „(…) Elity europejskie żyją w iluzji, uważając, że są w posiadaniu jakiejś nadprzyrodzonej mądrości predestynującej ich do podejmowania wszystkich najważniejszych decyzji, którym z jakichś niewiadomych powodów sprzeciwiają się obywatele… Więc ten plebs trzeba zmusić do milczenia i pokornej zgody na „rządy mędrców”. Elity europejskie zdają się mówić, że Unia świetnie by funkcjonowała, gdyby nie krnąbrni obywatele. Tymczasem od dawna widać, że niektóre projekty europejskie, na przykład strefa euro, nie działa”. Z kolei Przedwojski komentuje: „Z Londynu usłyszeliśmy bardzo głośny dzwonek ostrzegawczy. Co więcej dobiega on również z innych państw, w tym z unijnego jadra, czyli z Francji, gdzie według najnowszych badań PEW Research jest jeszcze więcej eurosceptyków niż w Wielkiej Brytanii”.

J. Kaczyński na rzecz zreformowania Unii

W „Gazecie Wyborczej” z 25-26 czerwca na uwagę zasługuje artykuł Agaty Kordzińskiej: „Kaczyński: Zreformujmy Unię”. O dziwo jest to tekst dość spokojny i stonowany, bez typowych dla organu Michnika wyzwisk i epitetów przeciw PiS-owi. Kordzińska pisze: „Według lidera PiS potrzebny jest nowy traktat europejski”. Należy dokonać reformy Unii Europejskiej, to będzie pozytywna odpowiedź na Brexit i może stać się ofertą dla Wielkiej Brytanii – mówił wczoraj Jarosław Kaczyński, komentując decyzję Brytyjczyków (…) Kaczyński chce doprecyzować przepisy Unii, by „rzeczywiście działała w oparciu o prawo, a nie na zasadzie arbitralnej, co często się zdarza” i czego Polska stała się dzisiaj „przedmiotem i ofiarą”. Podział kompetencji między Unią a państwami narodowymi musi być dokładnie sprecyzowany, bo zasada pomocniczości nie jest przestrzegana, zwłaszcza w stosunku do państw narodowych. – Trzeba przyjąć nowy, bardziej konsensualny sposób podejmowania decyzji (….) (Kaczyński – JRN) skrytykował zwołane na sobotę przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych Waltera Steinmeiera spotkanie szefów dyplomacji sześciu krajów założycielskich Wspólnoty. – To może prowadzić do tego, że grupa państw stworzy różnego rodzaju bariery, np. gospodarcze, a skutki będą zupełnie oczywiste. Inne państwa nie będą mogły tego zaakceptować. Polska nie będzie mogła tego zaakceptować – uznał”.

Kordzińska ciekawie zreferowała poglądy Pawła Kukiza w sprawie UE, pisząc: „Unię Europejska skrytykował wczoraj też Paweł Kukiz. – W obecnej sytuacji cała wierchuszka pasożytniczej kasty powinna podać się do dymisji: pan Juncker, pan Tusk, pan Martin Schulz – mówił. Jego zdaniem „Brytyjczycy stanowili przeciwwagę dla centralistycznych zapędów Berlina, które po Brexicie się nasiliły”. Dlatego „Polska powinna nasilić współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej i rozważyć jej rozszerzenie o Rumunię i Chorwację” (podkr. – JRN).

Bardzo bliskie są mi wyrażone powyżej bardzo radykalne poglądy Pawła Kukiza w stosunku do UE, a zwłaszcza w sprawie natychmiastowego wyrzucenia pasożytniczej wierchuszki UE.

Nigel Farage: „Unia Europejska umiera”.

W tejże „Gazecie Wyborczej” z 25-26 czerwca 2016 r. interesujący komentarz Katarzyny Wężyk: „Facet jak pędzący pociąg” na temat poglądów przywódcy antyunijnych oponentów w W. Brytanii Nigela Farage’a. Ten facet nigdy nie patyczkował się w swojej ostrej, a czasem nawet brutalnej krytyce prominentów UE i ich polityki. Na wstępie tekstu K. Wężyk przypomniała bardzo ostrą filipikę N. Farage’a na temat poprzedniego (przed D.Tuskiem) przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya: „Powiedziano nam, że gdy będziemy mieli przewodniczącego, zobaczymy wielką postać o światowej renomie. Człowieka, który mógłby być politycznym przywódcą 500 milionów ludzi. Cóż, obawiam się, że dostaliśmy pana. Nie chcę być niegrzeczny. Ale naprawdę ma pan charyzmę mokrej ścierki (podkr. – JRN) i i wygląd urzędnika bankowego niższego szczebla. Kim pan jest? Nigdy o panu nie słyszałem. Żaden Europejczyk o panu nie słyszał. Chciałbym wiec pana zapytać, kto na pana głosował? (…) Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy (…), do którego skierowana jest ta tyrada, siedzi z kwaśną miną i kiwa głową. – Wydaje się, że pan nienawidzi samej idei państwa narodowego. Może dlatego, że jest pan z Belgii, która praktycznie nie jest państwem. Nie ma pan żadnej legitymacji do wykonywania tej pracy. Mam mocne podstawy uważać, że mówię w imieniu większości Brytyjczyków. Nie znamy pana, nie chcemy pana, i im szybciej odejdzie pan na zieloną trawkę, tym lepiej! (podkr. – JRN). Na koniec tekstu K. Wężyk pisze, że „Neil Farage zażądał stworzenia „rządu brexitowego”. – To zwycięstwo ludzi, dobrych ludzi, przyzwoitych ludzi. Odnieśliśmy je bez walki, bez jednego strzału. Odważyliśmy się marzyc, że nadchodzi świt niepodległego narodu – komentował na gorąco wynik referendum. – Unia Europejska się rozpada, Unia Europejska umiera. Mam nadzieję, że wyciągnęliśmy pierwszą cegłę z tego muru, mam nadzieje, że to pierwszy krok do Europy suwerennych państw” (podkr. – JRN).

Nie da się ukryć, że filipika Farage’a świetnie nadałaby się również do oceny obecnego „króla Europy” – jak pyszni się jego gąskowata żona – D.Tuska. A swoją drogą coś chyba się zmienia w „Wyborczej” pod wrażeniem galopującego spadku jej czytelników i takich ciosów jak wyjście W. Brytanii z UE. Po latach dominacji anty-PiS-owskiej i antynarodowej nienawiści w organie A. Michnika wreszcie można znaleźć teksty, z których coś można cytować. A może supercenzor Michnik z jakichś powodów złagodził swoją cenzurę w gazecie. Tak trzymać panie Michnik! Więcej takich cytatów z równie ciekawych postaci jak Nigel Farage! Byle tylko skądinąd niebrzydka reporterka p. red. Wężyk po moim tekście. natychmiast nie została uznana za „wtykę” z prawicy i wyrzucona z „Wyborczej”.

A. Gargas: „Eurozdrajcy”

W przeciwieństwie do starej kłamczuchy Doroty Kani, red. Anita Gargas z „Gazety Polskiej” była zarazem dużo bardziej rozsądna i prawdziwie odważna w swych nonkonformistycznych poglądach. Tym chętniej polecam jej najnowszy felieton w „Gazecie Polskiej Codziennie” (nr z 25-26 czerwca 2016 r.) pt. ”Eurozdrajcy”. Red. Gargas pisze m.in.: „Zastał Polskę murowaną, zostawił „ch…, d…ę i kamieni kupę. Teraz powtarza ten numer w UE” – napisał ktoś o Donaldzie Tusku. Ale błędne są opinie, że Tusk, Juncker, Timmermans – naczelni rozwalacze Unii Europejskiej (podkr. – JRN) – po Brexicie „przejrzą na oczy”. To byłoby możliwe, gdyby problem tkwił tylko w zaślepieniu eurokratów. Tymczasem chodzi o coś znacznie poważniejszego: korupcję polityczną. W Brukseli od dawna widać wszelkie jej odmiany. Większość urzędników poświęci interesy narodowe za własne bajońskie wynagrodzenie i codzienną porcję umownych ośmiorniczek na koszt europodatnika. Donald Tusk bronił najbardziej absurdalnych lewackich pomysłów za 100 tys. zł pensji, za posadę dla Bieńkowskiej (ciekawe, skąd wynikało tak wielkie przywiązanie Tuska do tej dość niemądrej dziuni. Pamiętacie to jej „Sorry, taki mamy klimat”… – JRN) i za to, że ktoś go poklepie po plecach (…)”.

T. Sakiewicz, nagle bardzo radykalny

W tejże „Gazecie Polskiej Codziennie” z 25-26 czerwca 2016 zaskakujący w nagłym radykalizmie krótki tekst Tomasza Sakiewicza. W końcówce tego tekstu Sakiewicz pisze: „Bycie w Unii Europejskiej jest w tej chwili jeszcze dla Polski opłacalne. Warunki naszego pobytu w tym rozpadającym się superpaństwie jednak się pogarszają i na pewno nie jest tak, że musimy słuchać każdego skacowanego lobbysty Niemiec. Jeżeli Unia Europejska nie zmądrzeje, to my też wyrzucimy ją z Polski” (podkr. – JRN). Ho, ho. A to ci sarmacka odzywka! Po takich słowach niektórzy będą niesłusznie zaliczać Sakiewicza nawet do „nacjonalistów”. I pewnie gromko zaprotestuje jego podwładny, stary tropiciel „narodowców” niejaki Piotr Lisiewicz!

Brońmy prawdy o ludobójstwie popełnionym na Polakach na Wołyniu!

Po prostu uwielbiam publicystykę najświetniejszego pisarza Stanisława Srokowskiego w „Warszawskiej Gazecie” i byłem skrajnie oburzony, gdy jakiś grubiański i niedouczony profesor KUL-u, bez większego dorobku, potraktował go obcesowo na Przystanku Niepodległość w Kłodzkiem (jeszcze powrócę do tej niezbyt miłej sprawy w imię tego, by organizatorzy nie zapraszali na przyszłość tego nadętego bubka z KUL-u do prowadzenia jakiegokolwiek panelu)! W najnowszej „Warszawskiej Gazecie” z 24-30 czerwca jest kolejny wspaniały felieton Stanisława Srokowskiego: „Stańmy 7 lipca przed Sejmem i krzyczmy: Chcemy prawdy!” Srokowski pisze m.in.: ”Zestawmy fakty i wyciągnijmy wnioski. Dzieci ukraińskie, idące po raz pierwszy do szkoły, dostaną do ręki elementarz, z którego dowiedzą się o wielkim bohaterze Ukrainy Banderze (…) Bandera znajdzie się już u maluchów w plecaku. A potem pójdzie dalej, do następnych klas, szkół, uniwersytetów i będzie zatruwał umysły. W Stanisławowie, o czym już wspominałem, licealiści śpiewają piosenkę, której pierwsze słowa brzmią: „Ja banderowiec, ja banderówka”. Ci licealiści mają po szesnaście, siedemnaście lat. I już się im wmawia, że są banderowcami. I oni będą rozsiewać ziarna nienawiści, tak jak Bandera. Przerażające! (…) W placówkach kulturalnych, w kinach wyświetla się dziesiątki banderowskich filmów. W setkach miast buduje się pomniki Bandery, Szuchewycza, Kłaczkiwskiego i Dywizji SS Galizien, największych morderców Polaków. Parlament ukraiński uchwalił ustawę o uznaniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów za strukturę bohaterską. I o Banderze nie pozwala źle mówić. Gdy ktoś powie, że Badera to zbrodniarz, idzie za kratki. Wystarczy? A my? Co my Polacy, robimy? Czy odkłamujemy tę załganą rzeczywistość? Czy polskie władze reagują na stawianie na Ukrainie pomników nazistom? Nie! Skądże! Polski rząd wysyła na Ukrainę miliardy złotych, które zapewne idą na takie podręczniki, jak te o Banderze i na takie piosenki jak te o banderowcu i banderówce (…) Kto personalnie odpowie za to, co się stanie za rok, dwa, pięć albo dziesięć lat, kiedy zaczną się znowu mordy, bo i tego nie można wykluczyć (…) Od lat polskie środowiska kresowe nie mogą się doprosić, by polski Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN i UPA na Kresach. Na początku czerwca br. kresowe środowiska naukowe i kulturalne zwróciły się do polskich władz z apelem o – właśnie – ustanowienie 11 lipca świętem dla Kresowian i innych obywateli dobrej woli, którzy chcieliby tego dnia symbolicznie czcić pamięć pomordowanych przez Ukraińców na Kresach Polaków. List podpisały i wsparły setki sygnatariuszy (…) Ponieważ autorzy apelu nie otrzymali od władz odpowiedzi, środowiska kresowe organizują 7 lipca 2016 r. o godz.13:00 wielki wiec pod Sejmem, na który zapraszają wszystkich polskich patriotów, młodzież, całe rodziny, by zademonstrować z flagami i transparentami jedność z sygnatariuszami apelu i Kresowianami w walce o prawdę i sprawiedliwość”.

Dodajmy do tych świetnych uwag Srokowskiego, że obok wysyłania miliardów złotych na Ukrainę, z poręki naszego najgorszego ministra Witolda Waszczykowskiego, posłano na Ukrainie pokornego sługę ideologów ukraińskich Jana Piekło na ambasadora w Kijowie! Podpisuję się obu rękoma pod tekstem tego tak znakomitego felietonu S. Srokowskiego!

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/w-brytania-zerwaa-z-unia.html

Światowe Dni Młodzieży Kraków 2016 (32) / World Youth Day Krakow 2016 (32)

sdmkrakowmZobacz nowy odcinek „Minuty z ŚDM”! Nie zapomnij: jeżeli masz jakiekolwiek pytania, zadaj je w komentarzach poniżej! „Minuta z ŚDM” jest dostępna we wszystkich oficjalnych językach ŚDM. Podziel się ze znajomymi!

sdmminutae32- po polsku (Minuta Z ŚDM – Odc. 32):
https://www.youtube.com/watch?v=AO10ZVsTWlY
- po angielsku (WYD Minute – Ep. 32):
https://www.youtube.com/watch?v=3svhLpwcbtY
- po hiszpańsku (Minuto JMJ – Ep. 32):
https://www.youtube.com/watch?v=u-Gvxo-nlfc
- po niemiecku (Eine Minute WJT – Folge 32):
https://www.youtube.com/watch?v=T3p04LHB2Po
- po ukraińsku (Chwilina z SDM – Epizod 32)
https://www.youtube.com/watch?v=XiuWS6Lg3Uc

Wnioskuję do sądu o usunięcie z sali rozpraw oskarżyciela policyjnego…

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl

Kraków, 23.06.2016

Wniosek formalny do Sądu

Sprawa: sygn. akt II W 4601/15/S

Niniejszym wnioskuję do sądu o usunięcie z sali rozpraw oskarżyciela policyjnego jako osoby mającej wiedzę, że obecne oskarżenia są oparte o kłamstwa i przestępstwa policyjne w sprawie których nie tylko, ze toczy się śledztwo prokuratorskie, ale również zapadły wyroki sądowe. Nie może bowiem oskarżyciel policyjny zatajać faktów w tej sprawie przed sądem. Oczekuję na wszczęcie postępowania prokuratorskiego, które oceni od kiedy oskarżyciel wiedział, że policja łamała prawo w dniu 27.09.2014 i 23.10.2014 oraz oceni, czy świadomie wprowadzał w błąd sąd co do faktów będących przedmiotem oceny w tym postępowaniu sądowym.

Uzasadnienie.

Z akt sprawy wynika, że policja w czasie interwencji popełniła szereg przestępstw. Ocena ta wynika z wyroków i orzeczeń sądowych, które już zapadły w sprawach ściśle związanych z tą sprawą. Również toczy się prokuratorskie śledztwo przeciwko byłemu komendantowi policji w N. Sączku Markowi Rudnikowi w sprawie popełnienia szeregu przestępstw, nakazane przez sąd rejonowy w N. Sączu, sygn. akt II Kp 335/15. Oskarżyciel powinien posiadać taką znajomość prawa, która pozwoli mu ocenić stan faktyczny i podstawę prawną aktu oskarżenia. Cała sprawa toczy się z powodu nielegalnej akcji policyjnej 27.09.2014 r. pod obiektem chwały Armii Czerwonej, który to obiekt był zarazem symbolem okupacji Sowietów.

Popełnienie przestępstw przez policję wynikało z braku rozumienia ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji oraz prawa karnego zawartego w KK. Zajmę się w mojej wypowiedzi analizą art. 58 z ustawy o policji, który jest zatytułowany „ Obowiązki policjanta”. Punkt 1 brzmi „Policjant jest obowiązany dochować obowiązków wynikających z roty złożonego ślubowania”. Ustawodawca tj. sejm RP uznał rotę przysięgi za podstawę obowiązków policjanta, za coś najważniejszego. W rocie przysięgi jest powiedziane wyraźnie „Ja obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom obowiązków policjanta, ślubuje służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”. W czasie procesu policjanci odmówili podania choćby w przybliżeniu słów roty przysięgi, mówiąc, że jest ona bez znaczenia.

Zamiast jak mówi rota przysięgi policyjnej służyć wiernie Narodowi i żeby nie było wątpliwości to chodzi o służenie Narodowi Polskiemu, policja zachowała się tak, jakby jej obowiązkiem było służenie narodowi rosyjskiemu, a właściwie, niedemokratycznemu, mafijnemu państwu Putina. Policja rozbiła legalną, patriotyczną manifestację domagającą się usunięcia obiektu rosyjskiego, symbolu okupacji i zniewolenia Polski, który stal nielegalnie. W trakcie tego doszło do próby zabójstwa weterana walk o Niepodległą Polskę Zygmunta Miernika. Sąd uniewinnił manifestantów zarówno od zakłócenia spokoju i porządku publicznego jak i od zarzutu znieważenia obiektu sowieckiego. Wyrok ten od 4.11.2015 r. jest prawomocny. Nie koniec na tym. Sąd w N. Sączu w dniu 13.06.2016 r. uznał zatrzymanie Mariusza Szewczyka z Niskowej przez policję w dniu 27 września 2014 r. za bezzasadne i zasądził zadośćuczynienie (600 zł). To samo dotyczy też zatrzymanego wtedy Zygmunta Miernika i w tym przypadku zadośćuczynienie będzie zdecydowanie większe, bo pokrzywdzony na skutek brutalnej akcji policyjnej doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu i spędził w szpitali 8 dni. Jeżeli sąd uznał tamte zatrzymania za bezzasadne, to protest przeciwko tajnemu posiedzeniu sądowemu i uznaniu zatrzymania Zygmunta Miernika za zgodne z prawem, był tym bardziej uzasadniony. Teraz po wyroku sądowym wiemy już z pewnością, że te działania były NIELEGALNE. Policja tak wtedy jak i dzisiaj przekazuje sądowi fałszywe informacje.

Protesty przeciwko istnieniu pomników wdzięczności wobec zaborców , czy okupantów miały miejsce jeszcze w XIX w. Maria Skłodowska idąc do szkoły w latach osiemdziesiątych XIX w. pluła na pomnik zdrajców – polskich oficerów, którzy walczyli po stronie cara przeciw powstańcom listopadowym. Jeżeli ona lub któraś z koleżanek o tym zapominała to po prostu wracała i naprawiała swój błąd. W niepodległej Polsce okresu międzywojennego wszystkie pomniki zaborców zostały zburzone. Po II wojnie światowej Żołnierze Niezłomni wysadzali pomniki sowieckie. Polska Niepodległa nie tolerowała pomników poświęconych okupantowi i zdrajcom. Policja nowosądecka postąpiła jak agent moskiewski i te działania kontynuuje przez ostatnie dwa lata. najpierw biciem, wleczeniem po ziemi, zatrzymaniami, a potem poprzez prowadzenie oskarżeń na modłę komunistyczną, próbowała zastraszyć patriotów i wymóc niewolniczą uległość wobec Rosji. Te policyjne wnioski o sądowe ściganie manifestantów podpisał ówczesny z-ca Komendanta Miejskiego Policji w Nowym Sączu, mł. inspektor Jarosław Tokarczyk, obecny szef sądeckiej policji. Komendant policji Marek Rudnik został wydalony z policji przed 11 listopada 2015 r., czy jak ktoś woli sam zrezygnował z pracy.

Jasnym jest, że został naruszony art. 231 par. 1, który mówi, że funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia, działa na szkodę interesu publicznego podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech, również doszło do przestępstwa z art. 256 kk, bo policja wzięła udział w ochronie obiektów, które propagują totalitarny komunistyczny system, a ten czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat dwu. Za fałszywe oskarżanie weteranów walk o niepodległą Polskę o popełnienie przestępstw w trakcie tej manifestacji komendant policji Marek Rudnik popełnił sam przestępstwo z art. 234 tzw. pomówienie podlegające karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Takie właśnie przestępstwo popełnił oskarżyciel policyjny. Mieliśmy również do czynienia z usiłowaniem zabójstwa Zygmunta Miernika przez dwu policjantów, a to Damiana Janiczka i Kuźmy Macieja. Są świadkowie, którzy widzieli jak Damian Janiczek usiłował uderzyć głową Zygmunta Miernika o kamienną podstawę grobu czerwonoarmistów, ale został w ostatnim momencie powstrzymany przez uczestników zgromadzenia. Za usiłowanie zabójstwa grozi taka sama kara jak za dokonanie zabójstwa tj. od 8 lat w górę. Mamy więc do czynienia z przejawami prawdziwego bandytyzmu ze strony policjantów za co jest odpowiedzialne również dowództwo policji. Być może po dokładniejszym śledztwie w sprawie łamania prawa przez policyjnych poputczików Moskwy okaże się, że mamy do czynienia z przestępstwem współdziałania z Rosją przez komendanta Marka Rudnika i podkomisarza Waldemara Górowskiego i Krzysztofa Chochlińskiego, a jest to przestępstwo z art. 130 par. 1 zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat. Oczywiście istnieje możliwość, że te działania spowodowane zostały głupotą i brakiem odpowiedniej wiedzy. Każda z tych przyczyn kompromituje polską policję. Pozostaje do udowodnienia, kto kierował rzeczywiście antypolską akcją policyjną. Mówię o tym dlatego, ze niemożliwe jest postępowanie sądowe oparte o kłamstwa policyjne, o niszczenie patriotyzmu, o szerokie łamanie prawa.

Śpiewanie pieśni patriotycznych, czy skandowanie haseł w czasie legalnej manifestacji w biały dzień, między godz. 14.00 a 15.00 (mówię tu o manifestacji z dn. 27.09.2014 r. i 23.10.2014) nie zakłóca porządku publicznego. Jest to konstytucyjne prawo każdego obywatela. Mimo to policja prowadziła przesłuchania stawiając nam fałszywe i absurdalne zarzuty zakłócenia ciszy dziennej, zatajając fakt legalności zgromadzenia i naszych działań, jak również obowiązków obywatelskich wynikających z Konstytucji RP. Obelisk propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji; art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znanego też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie. To samo dotyczy Nowego Sącza. Jedyne wytłumaczenie dla brutalnej ochrony śmieci sowieckich w Polsce jest to, że kierujący policją uważają, że w N. Sączu mamy terytorium nowo rosyjskiej republiki. W tym przypadku należy aresztować agenturę rosyjską, która usadowiła się w komendzie miejskie policji. I należy zrobić to bezzwłocznie.

Policja nowosądecka swoim działaniem naruszyła prawo w stopniu znaczącym. Wszystkie do tej pory odbywane procesy zakończyły się uniewinnieniem lub umorzeniem spraw manifestantów oskarżanych o patriotyczne zachowania, które policja chciała kwalifikować jako chuligańskie, wykroczenia przeciw spokojowi i porządku publicznemu i jako przestępstwo znieważenia pozostałości po okupacji sowieckiej . Postępowania sądowe udowodniły tylko to , że policja nie zna historii Polski, nie rozumie znaczenia i roli patriotyzmu dla Państwa Polskiego i wciąż kieruje się zasadami, które obowiązywały w komunistycznym PRL-u rządzonym przez zdrajców. Dlatego powtórzę to jeszcze raz: policjantów o mentalności rodem z czasów stanu wojennego należy nie tylko usunąć, ale i przykładnie ukarać.

Ja nie zgadzam się na to, aby oskarżyciel policyjny robił sobie kabaret z sądu. I tego chyba też nikt obecny tutaj nie chce. Dlatego wnoszę o oddalenie sprawy i pouczenie policji o obowiązkach wynikających z Konstytucji i z ustawy o Policji, jak również wnoszę o wysłanie pisma do ministra spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczaka, z apelem, aby zorganizował stosowne przeszkolenie policjantów.

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LIV)

miroslawborutapisMirosław Boruta

Po referendum ciekawy jest przypadek Szkocji, która odrębność państwową i narodową chce zbudować, wbrew Anglikom – dzięki Unii Europejskiej.

Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska. „Od dzisiaj” staliśmy się piątym krajem Unii Europejskiej. Warto zabiegać o więcej dla Polski.

I tak oto Donald Tusk stał się symbolem człowieka, który zniszczył Polskę, który zniszczył Unię Europejską, może warto wysłać go do Rosji?

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest ważnym krokiem na drodze reform. Warto, by Francuzi i Niemcy poszli po rozum do głowy…

Apokalipsa futbolu

leszeksmagowiczLeszek Smagowicz

No i stało się. Apokalipsa zaczęła się od… niespodziewanego miejsca. Od piłki nożnej.

Przy „zakładanym” wyjściu przez nas z drugiego miejsca Gospodarze przygotowali nam kolonizatorów z wielkiej starej armady. Mieliśmy mieć za przeciwników Anglię, Hiszpanię i Portugalię. Byliśmy bez szans. Wszystkie nasze porty i stocznie mamy od lat nieczynne. Statków nie dokujemy i nie wodujemy od lat. Jedyną Marynarką jaką kojarzę u nas jest dwurzędówka Wałęsy. Ta z kompletu od sandałów (Portugalii w ostatniej chwili drzwi kuchenne do play-off otworzył Kapryldo – majtek z Madrytu).

alpywszwajcariiA tymczasem Niebiosa wysłuchały naszych modlitw i zafundowały nam górską drogę dla naszych skrzydlatych szwoleżerów spod Somosierry na początek poprzez szwajcarskie Alpy (fot. Wikipedia). Po nich tylko chorwackie – mniejsze od Tatr – Dynary, lub wspomniani rodacy Kolumba europejscy Brasileiros. Ćwierćfinał Fatimy z Jasną Górą mógłby uchylić rąbka III tajemnicy. A w prawie stulecie objawień, jest to jest jedyny sensowny powód za jakim przemawiałby sens rozgrywania meczu z płaczliwymi Goździkami (Pepe, Ronaldo) znad Tagu.

polakwegierPrzed finałem nie będzie II odsieczy wiedeńskiej. Zarówno habsburskie Austriaki jak i Turki zabrały się wraz z własnymi walizkami bronić granic przed napływającym od południa Islamem. Za to będziemy mieli (oby) bratobójczy pojedynek naszej biało-czerwonej husarii z naszymi braćmi z Siedmiogrodu i Budapesztu. Chyba że ci wcześniej potkną się – czego im z całego serca nie życzymy – na apokaliptycznych czerwonych diabłach z Eurosodomy lub na walijskim smoku.

A tymczasem w drugiej połówce Armagedon w najlepszym wydaniu.

paryzluktriumfalnyZlaicyzowana Francja walczy na śmierć i życie z chrześcijańską Irlandią, która właśnie zmogła sam niezwyciężony wcześniej Watykan. Nawet jeżeli uda się im ściąć na szafocie piłkarską głowę Świętym Patrykom, to kolejne głowy na pewno noszą niejedną – czy to piłkarską, czy to królewską – koronę. Ale co jak co, oni mają w tej kategorii spore doświadczenie… i pamiętajmy, że w składzie mają tylko jednego Koscielnego (fot. Łuk Triumfalny w Paryżu, za: Wikipedią).

Koledzy papa mobile z Imperium Rzymskiego zagrają zupełnym przypadkiem z obrończynią podwójnego tytułu ortodoksyjną – wieki temu – hiszpańską koroną. Piszę przypadkiem, bo powodem była „nowo” odkryta odmiana grypy „hiszpanki”, przenoszona drogą powietrzną zwaną syndromem Perišicia. Italia i España rozegrają przy okazji rewanż za poprzedni finał już w 1/16. Z tego wyniknąć może tylko kolejna schizma w katolickim kościele.

murberlinskiMistrzowie świata jak przed II-ą WŚ tak i przed III-ą najpierw muszą zająć Słowację. Czego im nie życzę, ale my jak zawsze nic nie mamy w tym temacie do powiedzenia. Dalsze analogie poprowadzą Germanów do kolejnej bitwy o Anglię. Wieści niosą, że „Jogi” Löw przygotowuje naboje dla swojego Luftwaffe skręcając kulki gdzie tylko może, ale od niedawna gdzie kamera nie sięga (fot. Mur Berliński, za: Wikipedią). Co na to apokaliptyczny anioł, strącony w marcu od pełnej władzy w landach – Angela?

widokilondynuLöw’a chcą pokonać Lwy Albionu (fot. Widoki Londynu, za: Wikipedią), którzy wcześniej spotkają się z mistrzem Skandynawii Islandią. Islandia która ma mniej ludności niż dziś jest w Bydgoszczy zostawiła daleko w tyle wylatującą za burtę Szwecję, nieobecną Danię, Norwegię i Finlandię, przy okazji stając się listkiem figowym dla piłkarsko obnażonego holenderskiego tulipana . Holandia nie wyszła wcześniej z grupy z Czechami i Turkami, którzy jak wiadomo wracają na tarczy. Czy to nie ironia losu, że Holandia w wielu miejscach na świecie nazywana jest krajem tulipanów. Czy u nas nie brzmi to wręcz dosłownie…

Wracając na chwilę do Islandii. Z niej należy brać przykład. Przecież to ta wyspa pogoniła banksterów ze swojego kraju oraz olała akces do Euro kołchozu. Islandia pod względem ludności, to też jakby 3 x Kalisz choć patrząc na zdjęcie wydaje się, że to niemożliwe. Za Gibraltar, za zdradę Churchila, jestem za tym by Islandia została europejskim mistrzem wyspiarzy i dlatego jestem za szybkim Bexit’em Anglii z dalszego udziału w… Euro. Dodatkowo ostatnio za zdeptaną naszą banderę!

20140307dlaukrainy2Jak już jestem przy Banderze, to jak pisałem kilka dni temu, gdyby Banderowcy w meczu z nami mieli lepiej nastawione celowniki to wstyd dla Putina byłby jeszcze większy (W obronie Ukrainy przed rosyjską agresją, Kraków 7 marca 2014, fot. p. Jakub Pałka). A tak to Putin w wewnętrznej rozgrywce jest na 1 miejscu, 2. Ukraina, a na 3. Białoruś , która w Mińsku i Kijowie przegrała oba mecze w eliminacjach. Teraz już jednak wszyscy razem mogą zakładać zamiast dresów mundury i za miast korków naboje do kabury… bo…

wzwrzr…analizując zaistniałą sytuację dochodzę do niepokojących wniosków. Pułkownik Putin i Banderowcy już we własnych okopach. Łupaszenka i państwa Bałtyckie też nosa nie wychyliły (il. p. Mirosław Boruta). Mosad (Izrael) nie dostał się nawet do baraży, a pokrywa się to wszystko zbiegiem okoliczności z obecnością wojsk USA na naszym terytorium. Zaniepokojony tym wszystkim proszę wszystkich – na poważnie – o modlitwę. A nie na poważnie o trzymanie kciuków, by nasze Orły powalczyły o końcowe zwycięstwo w turnieju w którym Niebiosa nam sprzyjają. Przy takim sukcesie nikt nie ośmieli się tu nam podłożyć, ani podrzucić żadnej apokaliptycznej bombki…

Romaszewska przeciwko uchwale PiS potępiającej ludobójstwo Polaków

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Dziś w Sejmie miało się odbyć tzw. drugie czytanie uchwały oddającej hołd Polakom i obywatelom polskim, pomordowanym przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz ukraińskich formacji na żołdzie Adolfa Hitlera. Niestety spotkanie dwóch komisji sejmowych zostało niepodziewanie odwołane. Jaki jest powód? Otóż obok nacisków płynących z Ukrainy, głównie od ekipy prezydenta-oligarchy Petro Poroszenki, pojawiły się naciski niewielkiej, ale bardzo hałaśliwej, frakcji banderowskiej w PiS i środowiskach z nim związanych. Banderowskiej? Tak, jak bowiem inaczej można nazwać tych polityków, którzy ponad prawdę i pamięć o ofiarach ludobójstwa Polaków, przedkładają doraźne sojusze i interesy z nacjonalistami ukraińskimi.

Ujawniają się też osoby przeciwne postulatom rodzin pomordowanych Polaków. Przykładem jest dzisiejszy wpis na Twitterze Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, dziennikarki z utrzymywanej z pieniędzy polskiego podatnika telewizji „Biełsat”.

A.Romaszewska ‏@ARomasze 4 godz.4 godziny temu
Uwaga hejterzy i „superpatrioci” : chciałabym powiedzieć,ze jestem przeciwna uchwale „wołyńskiej” w proponowanym przez posłów PiS brzmieniu.

20160623tizCo na to prezes TVP Jacek Kurski? A co prezes PiS Jarosław Kaczyński? Czy dotrzyma słowa honoru danego Kresowianom i ich potomkom, czy też ulegnie zewnętrznej i wewnętrznej presji (Rekonstrukcja napadu sotni UPA na polską wieś na Wołyniu – Radymno k. Przemyśla, 20 lipca 2013 r., fot. Autora).

Na razie wiadomo tylko tyle, że prace nad uchwałą zostały przesunięte na termin po szczycie NATO, czyli „w ruski kalendarz”. Mało prawdopodobne jest też zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w dniu 11 lipca br., czyli w rocznicę „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu. Takie polityczne gierki jak zwykle odbywają się kosztem kresowych rodzin, które tak w czasach PRL, jak i Trzeciej RP, były traktowani jako obywatele drugiej kategorii. A do nich polityczni celebryci na ogół nie mają żadnej empatii.

W takiej sytuacji protest rodzin ofiar ludobójstwa i ich przyjaciół pod Sejmem o godz. 13.00 w dniu 7 lipca br. jest jak najbardziej aktualny. Zapraszam wszystkich w imieniu organizatorów.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Projekt dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie

alicjarostockaAlicja Rostocka

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć ze spotkania w Muzeum Armii Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa-Nila. 20 czerwca 2016 roku zebrali się tam Żołnierze Armii Krajowej Obszaru Lwów im. Orląt Lwowskich oraz zaproszeni przez Nich Goście i Rodziny. Wykład na temat „Projektu dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie” poprowadził p. dr Konrad Wnęk z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6300081597764714881

lwowherbmOgrom wieloletniej pracy na obszarze 60-cio hektarowego cmentarza dokumentował poprzez sfotografowanie 46.690 istniejących grobów jak i „dziur w ziemi”, świadczących o dokonanych tam niegdyś pochówkach.

lukasiewiczowa2Obecnie dzięki „Projektowi dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie” można odszukać groby swoich bliskich, przyjaciół i wielkich Polaków na stronie:
http://lyczakowski.cmentarz.edu.pl

(Od Redakcji): Ale nie ma to jak „uzupełnienia rodzinne” ;-) Na zdjęciu obok grób Boruty Łukasiewiczowej, trzeci na prawo od grobu Wincentego Dziewanowskiego (fot. p. Tadeusz Sozański, wrzesień 2008 roku).

Brawo PiS!

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Wczoraj na tym blogu omawiałem kilka nowych ciekawych tekstów o stosunkach, polsko-ukraińskich. Bardzo mocno chwaliłem wywiad z wielokrotnie nagradzanym kompozytorem muzyki współczesnej i jazzowej, wybitnym skrzypkiem Krzesimirem Dębskim, który ledwo uszedł spod krwawych noży banderowców w czasie jednej z organizowanych przez nich rzezi (zginęli z ich rąk jego dziadkowie). Krzesimir Dębski upominał się rzetelne upamiętnienie zbrodni ludobójczej na Polakach i piętnował ostatni faryzejski apel 13 osobistości ukraińskich do Polaków. Omawiałem również publikowany także we „Wprost” niebywale krętacki tekst Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, skądinąd zasłużonej dziennikarki. Równocześnie zaś bardzo ostro skrytykowałem kolejny szkodliwy z punktu widzenia interesów Polski tekst b. posła Pawła Kowala. We wspomnianym tekście Kowal wzywał nas do „cierpliwości” wobec Ukraińców (pomimo, że tyle razy ją nadużyli przez swą chwalbę ludobójców z UPA ) i chwalił głupawy faryzejski list 13 osobistości ukraińskich, podobnie jak to zrobiła „Gazeta Wyborcza”. I pomyśleć, że ten szkodnik Kowal należał kiedyś do bardziej znaczących postaci PiS-u!

Z tym większą satysfakcją reaguję więc na najnowszy list ponad 200 parlamentarzystów PiS-u, stanowiący prawdziwie ostrą odpowiedź na poprzedni faryzejski list ukraińskich osobistości politycznych do Polaków. List parlamentarzystów PiS-u jest pierwszą tak kategoryczną wypowiedzią parlamentarzystów PiS z nowego składu Sejmu przeciwko wybielaniu zbrodni ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Szeroko omawia wspomniany tekst Wiktor Ferfecki w tekście: „Jak nie nazywać Wołynia” („Rzeczpospolita” 21 czerwca 2016 r.), pisząc m.in.: „Problem w tym, że inspiratorzy rzezi uchodzą obecnie na Ukrainie za bohaterów. Główne ulice w Kijowie zostaną najprawdopodobniej nazwane imionami Stepana Bandery i Romana Szuchewycza (to tak jakby główne ulice Berlina zostały nazwane ku czci Hitlera, Geringa i Goebbelsa. Dlaczego MSZ Waszczykowskiego zawczasu nie protestuje? Gdzie nasza godność starej daty? – JRN). W połowie czerwca wicepremier Ukrainy Iwanna Kłymopus-Cyngadze powiedziała „Rzeczpospolitej”, że Suchewycz jest dla niej bohaterem, bo „zrobił bardzo dużo dla budowania ukraińskiego państwa” (I taka bezmyślna kretynka, wielbiąca krwawego ludobójczego kata Polaków jest wicepremierem Ukrainy, której tak wiele pomagamy! MSZ powinien natychmiast wezwać rząd Ukrainy do przeprosin za tak obraźliwe dla nas słowa wicepremier Ukrainy – JRN).

Red. Ferfecki pisał dalej: „Odpowiedź parlamentarzystów zaprezentował w poniedziałek w Kijowie jej współautor Michał Dworczak, poseł PiS i przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej. Pismo zaczyna się od słów: „Drodzy ukraińscy Przyjaciele”. Parlamentarzyści piszą, że w Polsce „nie upamiętnia się ludzi, którzy mają na rękach krew ludności cywilnej”, a Polaków boli taki „wybór pamięci historycznej”. „Nie możemy zaakceptować nazywania zaplanowanej i zrealizowanej w okrutny sposób akcji przeciw ludności cywilnej mianem polsko-ukraińskiej wojny” – piszą parlamentarzyści PiS… (podkr. – JRN). Brawo PiS!

Red. Ferfecki komentował: „Na początku czerwca pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, że choć oficjalnie PiS nazywa zbrodnie ludobójstwem, opinie wewnątrz partii są podzielone. Za przeciwników nazwania rzezi w tak jednoznaczny sposób uchodzą wpływowi (na nieszczęście PiS – JRN) doradcy PiS, m.in. Przemysław Żurawski vel Grajewski, współpracownik szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego oraz Jan Piekło mianowany ambasadorem na Ukrainie”. Pisałem już wcześniej na blogu jak szkodliwa jest ta nominacja, kolejny przejaw niebywałego szkodnictwa ministra W. Waszczykowskiego. Kiedyż PiS się wreszcie pozbędzie tego pana z rządu?

Tym cenniejszy jest więc fakt, że w PiS wyraźnie zwyciężyła idea jednoznacznego powiedzenia prawdy o ludobójstwie ukraińskim. Red. Ferfecki kończy swój tekst stwierdzeniem: „Prezes Kaczyński co prawda nie podpisał się pod ostrym listem do Ukraińców, ale zaakceptował jego treść – zauważa jeden z posłów”. W „Rzeczpospolitej” przytoczono również komentarz ks. Tadeusza Isakowicza–Zaleskiego - „Jestem pozytywnie zaskoczony – mówi ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski, jeden z liderów środowiska Kresowian”. Oby PiS poszedł konsekwentnie drogą wytyczoną przez stanowczy i mądry list parlamentarzystów PiS do Ukraińców! A wtedy z pewnością uzyska jeszcze większe poparcie narodu dla swych działań!

Ksiądz Jan Rosłan gromi współczesnego faryzeusza ks. Adama Bonieckiego

Z opóźnieniem dotarłem do jakże znakomicie przemyślanego tekstu ks. Jana Rosłana, b. naczelnego redaktora „Posłańca Warmińskiego” gromiącego kolejny skrajny wybryk naczelnego redaktora „Obłudnika Powszechnego” („Tygodnika Powszechnego”) ks. Adama Bonieckiego. Przypomnijmy tu, że w lutym 2016 r. ks. Adam Boniecki stanowczo wystąpił przeciwko odebraniu przyznanego przez Kwaśniewskiego wysokiego odznaczenia dla najgorszego polakożercy świata Jana Tomasza Grossa (por. komentarz na portalu PCh24.pl Polonia Christiana z 16 lutego 2016 r.): „Bronił Nergala, a teraz Grossa. Niebezpieczne związki księdza Bonieckiego”. Pisano tam m.in: „Krąg osób, za którymi ujmuje się publicznie ksiądz Boniecki może wprawić w osłupienie. Do lidera satanistycznej grupy muzycznej Behemota – Nergala – dołączył autor antypolskich opracowań Jan Tomasz Gross”. Wielokrotnie pisałem o tym, jak mocno redakcja „Obłudnika Powszechnego” była i jest na bakier z elementarnym przesłaniem Kościoła i jeszcze mocniej z patriotyzmem i polskością. (por. np. moją książkę „Obłudnik Powszechny”, Warszawa 2006, s. 44-70). Tym mocniej się cieszę, że kolejny wybryk naczelnego głównego pisma katolewicy – ks. Adama Bonieckiego spotkał się ze zdecydowana ripostą ze strony duchownego ks. Jana Rosłana, b. naczelnego redaktora „Posłańca Warmińskiego”. Zacytuję tu fragmenty z jego znakomitego tekstu: „Jaki order dla Grossa?, publikowanego w Regionalnym Portalu Olsztyna „Debata” 22 marca 2016 r.:

„(…) „W sukurs „Gazecie Wyborczej” poszedł od razu „Tygodnik Powszechny”, który zamieścił aż na siedmiu stronach artykuł Michała Okońskiego zatytułowany „Polski kłopot z Grossem”. Okładkę pisma zdobi oczywiście twarz Grossa, a we wstępniaku ks. Adam Boniecki dał tytuł swemu tekstowi: „Nie odbierajcie mu tego odznaczenia”. Ks. Boniecki wykazuje się przedziwną logiką: mało jest ważne, czy Gross kłamie czy nie (bo przecież prawda się nie liczy) (podkr. – JRN) trzeba patrzeć na intencje człowieka, a te przecież u Grossa są na pewno szlachetne. Czołowy przedstawiciel tzw. Kościoła otwartego jest gotów zanegować nawet potrzebę poszukiwania i dochodzenia do prawdy, aby tylko bronić swoich ideologicznych towarzyszy. Ks. Boniecki napisał: „Zabolało nas nie to, że Gross powiedział (słusznie czy niesłusznie) o liczbach, lecz że znów przypomniał o polskich winach czasu wojny i po wojnie”. I dalej: „Jeśli „spór o liczby” miał w sobie coś z absurdu to pomysł odebrania profesorowi Uniwersytetu Princeton polskiego odznaczenia jest ponury”. Zdumiewa u księdza redaktora relatywizowanie prawdy. Prawda nie ma znaczenia. Każde kłamstwo oskarżające naród polski mamy przyjąć z pokorą, bo życiorys Grossa jest tak skomplikowany, że może on uprawiać naukowe hochsztaplerstwo i należy go za to honorować (…) „Tygodnik Powszechny” wyznacza nowy kierunek dyskusji o J. T. Grossie. Nie wolno polemizować z jego stwierdzeniami, bo przecież prawda nie jest ważna, liczby i fakty są nieistotne, pisze ks. Boniecki, a redaktor tygodnika uważa, że jedyne o czym można dyskutować, to o wielkości zasług Grossa i o wyborze orderu, który ma zawisnąć na jego piersi. (…) W dyskusji, czy odebrać order Grossowi, „Tygodnik Powszechny” odwrócił kota ogonem i chce dyskutować wyłącznie o zasługach Grossa dla Polski, bo według redakcji, on rozsławia imię Polski na świecie. Ja uważam, że Gross jest jednym z elementów „dzielenia” się przez Niemców odpowiedzialnością za Holocaust i w tej roli pomagają mu takie redakcje, jak „Gazeta Wyborcza”, „Tygodnik Powszechny” czy wydawnictwo „Znak” (…)” (podkr. – JRN).

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/brawo-pis.html

Dotrzymujemy słowa

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

W sobotę uczestniczyłam w uroczystości nadania imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego Terminalowi LNG w Świnoujściu. Budowa terminala to nie tylko inwestycja gospodarcza i energetyczna. To przede wszystkim krok w kierunku suwerenności i bezpieczeństwa Polaków. Koncepcja budowy gazoportu została przedstawiona 22 maja 2006 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podczas obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

W piątek do gazoportu wpłynął pierwszy statek z komercyjnym ładunkiem gazu skroplonego z Kataru. Kolejna dostawa gazu nastąpi w połowie lipca 2016 r. Następnie gazowce mają cumować w Świnoujściu regularnie, raz w miesiącu.

Troska o polskich obywateli i polską gospodarkę jest największym zobowiązaniem mojego rządu oraz realizacją testamentu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powinniśmy myśleć o Polsce i dbać o Polskę. Myśleć o naszej suwerenności i nie pozwolić, by Polska była państwem, które może ulegać wpływom innych. Polska musi być państwem, które razem z innymi buduje przyszłość Europy, buduje przyszłość świata, ale przede wszystkim buduje przyszłość swoich obywateli.

https://www.youtube.com/watch?v=H7FwSNUvnOA

W tym tygodniu Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Projekt ten przewiduje obniżkę od 1 stycznia 2017 r. podatku CIT płaconego przez małych przedsiębiorców. Jest to spełnienie kolejnej obietnicy złożonej podczas mojego exposé.

Podatek CIT zostanie obniżony z 19% do 15%. Niższa stawka podatku obejmie tzw. małych podatników, u których wartość przychodu ze sprzedaży brutto nie przekroczyła w poprzednim roku podatkowym równowartości 1,2 mln euro. Z tego rozwiązania skorzystają również podatnicy rozpoczynający swoją działalność.

Propozycja mojego rządu ma umożliwić małym przedsiębiorcom budowanie pozycji i kapitału swoich firm. Jest to również wypełnienie zasady, którą przyjęliśmy w naszym programie gospodarczym, mówiącej o tym, że małe firmy mają stawać się średnimi, średnie – dużymi, a te duże mają mieć szansę konkurowania z największymi na rynkach światowych.

Szacujemy, że z obniżonej stawki podatku dochodowego od osób prawnych będzie mogło skorzystać ok. 90% podatników CIT, czyli blisko 400 tys. firm.

https://www.youtube.com/watch?v=o7ereImt1g8

Nie wolno przebaczać wybielaczom rzezi wołyńskiej

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Wszystkim czytelnikom tego blogu ogromnie polecam wspaniały wywiad Katarzyny Skrzydłowskiej-Kalukin o ciężkich zaszłościach polsko-ukraińskich z wielokrotnie nagradzanym kompozytorem muzyki współczesnej i jazzowej, wybitnym skrzypkiem Krzesimirem Dębskim. Wywiad zatytułowany: „To cud, że jestem na świecie” ukazał się w najnowszym numerze „Wprost” z 20 czerwca 2016 r. Należałoby go wpisać do sztambucha wszystkim upartym wybielaczom rzezi na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej na 150 tysiącach Polaków w czasie wojny. Oto szczególnie istotne fragmenty tego wywiadu: K. Skrzydłowska-Kalukin: „Przebacza Pan?” – Krzesimir Dębski: Jak można przebaczyć, jeżeli ktoś prosi o to w nieszczery i pokrętny sposób?

K. Skrzydłowska-Kalukin: „Ukraińscy duchowni, politycy i intelektualiści ogłosili apel do Polaków, w którym proszą o przebaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy, przywołując tragedię Wołynia. Podpisali się pod nim między innymi dwaj byli prezydenci. Co w tym jest nieszczerego i pokrętnego? – K. Dębski: „Niektórzy doszukują się tu analogii do listu biskupów polskich do niemieckich z 1966 r. Nie ma analogii, to jest zupełnie inna historia. Na końcu tej deklaracji Ukraińcy zaznaczają, że będą czcić swoich bohaterów i oczekują, że nie będziemy ich za to krytykować. Formułują to oczywiście w dyplomatycznym języku i piszą: „Polska myśl winna w pełni uznać samodzielność ukraińskiej tradycji narodowej jako sprawiedliwej i godnej szacunku walki o własną państwowość i niepodległość” - K. Skrzydłowska-Kalukin: „A cóż w tym złego? -K. Dębski: „A to, że ich walka o własną państwowość oznaczała rzeź, jaką Ukraińska Powstańcza Armia wykonała na ludności polskiej. To było ludobójstwo, metodyczne oczyszczenie terenów Wołynia i Galicji Wschodniej z narodowości polskiej. Na Wołyniu zginęli moi dziadkowie, rodzice ledwo przeżyli. To cud, że jestem na świecie. Dlatego nie przebaczam tym, którzy z oprawców robią bohaterów (podkr. – JRN). Od dawna różne ukraińskie środowiska mówią o wspólnym wybaczeniu, a tak naprawdę negują fakt rzezi. Zbrodniarzy z UPA nazywa się bohaterami, stawia się im pomniki, dzień powstania UPA jest na Ukrainie świętem narodowym. A kiedy mówi się o Wołyniu, nie mówi się o zbrodni,. Tylko o bratobójczych walkach miedzy Polakami a Ukraińcami (…) nie było tam mowy o równej walce. Na Wołyniu było tylko 15 proc. Polaków (…) tezy o bratobójczych walkach są nieprawdziwe. Prawda jest taka, że w wyniku mordów organizowanych przez UPA na Wołyniu przestała istnieć polska grupa narodowościowa, a wcześniej UPA brała udział w likwidacji Żydów (…)

11 lipca 1943 r. to dzień nazwany później krwawą niedzielą na Wołyniu. Tego dnia nacjonaliści z UPA napadli na 99 polskich miejscowości, część ataków przeprowadzili na kościoły (…) Świadkowie opisali to, co się działo 11 lipca i później, w następnych miesiącach. Opisują, jak zabijano dzieci, wrzucając je do studni, albo rozłupując ich głowy siekierami. Jak palono ludzi żywcem w stodołach, zakłuwano na śmierć widłami, podrzynano gardła mężczyznom (…)

Ja nie chcę żadnych przeprosin. Chcę, żeby fakty nie były fałszowane. Żeby w ukraińskich podręcznikach było napisane, co robiła UPA na tamtejszych terenach. Niech Ukraińcy poznają pisma Bandery. I dowiedzą się, że to była nacjonalistyczna organizacja wzorowana na niemieckich nazistach. W Niemczech była NSDAP, a na Ukrainie OUN, organizacja nacjonalistów ukraińskich, która miała zbrojne ramię UPA, a to z kolei dzieliło się na banderowców i melnykowców, jak SS i SA. I że była polityczna wola oczyszczenia terytorium ukraińskiego ze wszystkich obcych, głównie Polaków i Żydów. I że z tego powodu nastąpiła rzeź (…)„

Krzesimir Dębski wystąpił za tym, by wreszcie przerwano tak niechlubną zasłonę milczenia, którą przez wiele dziesięcioleci przykrywano ukraińskie ludobójcze mordy na Polakach, stwierdzając m.in.: „(…) Nigdy nie można było mówić o tym, co się wydarzyło na Wołyniu. W PRL był to temat zakazany, bo Wołyń leżał wtedy na terenie Związku Radzieckiego, a o ZSRR można było przecież mówić tylko dobrze. Kiedy nadeszła wolność znowu nie wolno było mówić w imię budowania dobrych relacji z budującą swoją państwowość Ukrainą. Później nadal nie wolno było w imię polskiej racji stanu. Teraz mówi się, że temat zbrodni UPA, jest wodą na młyn propagandy rosyjskiej. W naszym kraju jest też duża grupa ukrainofilów, którzy nie przyjmują do wiadomości tego, że taki romantyczny naród jak Ukraińcy mógłby robić coś złego. Przecież oni tak pięknie śpiewają! (…) Jeśli Ukraińcy czuja się Europejczykami, muszą spełniać normy europejskie, czyli nie fałszować historii i nie traktować nacjonalistów jak bohaterów (…) Nie wyważone są nieustanne próby tłumienia świadomości Ukraińców, którzy nie wiedzą o skali zbrodni nacjonalistów. To jest zakłamanie, a nie budowanie czytelnej ukraińskiej tożsamej na prawdzie (…) Uważam, że 11 lipca powinien być dniem pamięci o ludobójstwie na Wołyniu. Taka pojedyncza data przemawia do ludzi – tego dnia można wspominać, budować pamięć i świadomość (podkr. – JRN) (…) Czołowe polskie gazety słusznie wspominają masakrę w Srebrenicy, która także zaczęła się 11 lipca, pogrom w Jedwabnem 10 lipca, a o Wołyniu w rocznicę krwawej niedzieli zazwyczaj milczą (…)”.

W innym artykule o sprawach stosunków polsko-ukraińskich na łamach tego samego numeru „Wprost” z 20 czerwca 2016 r. red. Eliza Olczyk (w tekście „Rzeź i polityka”) zacytowała m.in. opinię posła PiS Michała Dworczyka w związku z listem 13 osobistości ukraińskich z początku czerwca br. Jak pisała E. Olczyk: „Według Dworczyka, który jest przewodniczącym polsko-ukraińskiej grupy bilateralnej, ten list jest wyrazem zaniepokojenia Ukraińców inicjatywami polskimi związanymi z rocznica rzezi wołyńskiej. – Problem polega na tym, że Ukraina prowadzi dzisiaj określoną politykę historyczną, która – co stwierdzam z przykrością – polega na budowaniu tożsamości narodowej na historii UPA – mówi poseł PiS. My jako polscy politycy musimy zwracać uwagę na konsekwencje takich działań. Jeżeli gloryfikowane są osoby odpowiedzialne za ludobójstwo, to za kilka lat może się okazać, że pokolenie młodych Ukraińców w ogóle nie będzie rozumiało, czego chcą Polacy w związku z tym Wołyniem. A to przełoży się na nieporozumienie we wzajemnych relacjach (podkr. – JRN). Według Dworczyka już zderzyliśmy się z tym problemem, bo z powodu poprawności politycznej część naszych elit przez lata nie wspominała o Wołyniu i duża część elity ukraińskiej nie bardzo rozumie, dlaczego akurat teraz o tym mówimy. – Na to nakłada się narracja ukraińskiego IPN, że w 1941 r. na Wołyniu toczyła się wojna polsko-ukraińska i po obu stronach były ofiary, my na taką symetrię nie możemy się zgodzić, bo to jest niezgodne z prawdą historyczną – mówi Dworczyk (przypominam, że na czele ukraińskiego IPN stoi wielbiciel Bandery i zajadły wróg Polski Wołodymuyr Wiatrowicz - JRN). Poseł PiS zwraca też uwagę na niebezpieczeństwa związane z najnowszymi pomysłami, które się pojawiają na Ukrainie, np. karania za kwestionowanie bohaterstwa bojowników UPA. A to może zablokować badania historyczne nad tamtymi wydarzeniami. – Nie możemy stać z założonymi rekami i udawać, że nic się dzieje”. A kto udaje – głównie minister W. Waszczykowski! W kontekście powyższej wypowiedzi posła Michała Dworczyka pozwolę sobie zadać pytanie, dlaczego polskie MSZ oficjalnie nie zaprotestowało w związku z uchwałą ukraińskiego parlamentu, zakładającą karanie za kwestionowanie bohaterstwa bojowników UPA. Kolejny jakże wymowny dowód, że minister Waszczykowski jeszcze mocno śpi snem zimowym.

Agnieszka Romaszewska-Guzy kręci

Ceniłem Agnieszkę Romaszewską-Guzy za wiele jej tekstów i zawsze pamiętałem o jej zasługach w dawnej anty-PRL-owskiej opozycji. Z dużą przykrością jednak czytałem jej najnowszy wywiad o sprawach polsko-ukraińskich pt. „Wołyń to nasz kościotrup w szafie”, udzielony Elizie Olczyk i Joannie Miziołek w najnowszym „Wprost” (nr z 20 czerwca 2016). Nie podobał mi się jej sprzeciw wobec ustanowienia święta w rocznicę rzezi wołyńskiej i różne uszczypliwości wobec organizacji kresowych. Trzeba być dużo bardziej jednoznacznym w tej tak ważnej dla Polaków sprawie. A swoją drogą to już druga rzecz, która nie podoba mi się w zachowaniach red. Romaszewskiej- Guzy w ostatnich tygodniach. Z miesiąc temu zdumiała i zasmuciła mnie wieść, że owa redaktorka krytykowała tak potrzebne usunięcie Jerzego Sosnowskiego z funkcji szefa publicystyki „Trójki”. Przypomnijmy, że Sosnowski, były dziennikarz „Gazety Wyborczej” „wsławił się” atakami na środowiska patriotyczne i chrześcijańskie. Jako szef publicystyki „Trójki” był faktycznie reprezentantem „nowej cenzury” i doprowadził do usunięcia m.in. red. Wojciecha Reszczyńskiego i Tomasza Sakiewicza. Nie rozumiem jak redaktor A. Romaszewska-Guzy mogła występować w obronie tak bardzo nieciekawej postaci?!

A skrajny wybielacz działań Ukrainy Paweł Kowal znów nas zachęca do siedzenia cicho

Paweł Kowal dał już w przeszłości bardzo wiele dowodów na skrajne wybielanie Ukrainy i swoją troskę o to, żebyśmy zanadto nie przypominali sobie o ludobójstwie popełnionym na Polakach na Wołyniu. A potem gorzko uskarża się już w tytule swego wywiadu, udzielonego Anicie Czupryn („Polska the Times” z 20 czerwca 2016 r.): ”Są tacy, którzy widząc mnie w TV, mówią „banderowiec”. A ja z kolei ubolewam, że taki nieudacznik i szkodnik polityczny jak Paweł Kowal jest o wiele za często pokazywany w różnych telewizjach. We wspomnianym wywiadzie dla Anity Czupryn Kowal krytykuje kresowiaków za to, że „zasłaniają się pamięcią ofiar Wołynia” (!!!) Co więcej wzywa Polskę, by wykazywała „strategiczną cierpliwość” wobec Ukrainy. Przecież to jest chore. Ileż razy wykazywaliśmy tę „cierpliwość” wobec gloryfikacji ludobójców S. Bandery i R. Suchewicza przez W. Juszczenkę. A teraz mamy to samo robić wobec gloryfikacji UPA przez cynicznego oligarchę P. Poroszenkę.

Jacek Kurski znów dał plamę

Z ogromną satysfakcją intelektualną czytałem w najnowszej „Do Rzeczy” (nr z 20 czerwca) długi wywiad z Andrzejem Rosiewiczem. Od wielu lat śledziłem ze współczuciem perypetie i blokady, jakie uderzały w tak znakomitego nonkonformistycznego piosenkarza. Oby ten wywiad, przeprowadzony przez Błażeja Torańskiego, zatytułowany „Cierpię” stał się impulsem do przełamania izolacji tak wspaniałego twórcy także nowej „reformowanej” przez Jacka Kurskiego telewizji. Czytelnikom mego blogu szczególnie polecam końcowy fragment wywiadu z Rosiewiczem. Prowadzący wywiad B. Torański skomentował: „Nie ma urzędowej cenzury, ale jest pan na indeksie. Nie można pana słuchać ani w radiu ani w telewizji. Co najwyżej w Telewizji Trwam i Radiu Maryja”. W odpowiedzi Rosiewicz stwierdził, z wyraźną goryczą: „Przez ostatnie osiem lat władza wycięła mnie z mediów. Śpiewałem „Pytasz mnie”, piękną piosenkę o Polsce, która wzruszała miliony Polaków na całym świecie. Nasza kochana misyjna telewizja publiczna nie była nią w ogóle zainteresowana. Tylko Telewizja Trwam. To świadczy o tym jak „patriotyczna” była poprzednia ekipa rządowa.

W PRL było tak, że trochę mnie ukarano, ale dawano mi żyć. Teraz skazany jestem na śmierć medialną. Żeby mnie choć zaproszono na benefis w Opolu. Mam fajną piosenkę: „Opole, Ole!” Ale nie! Zewsząd słyszę, że to jest skandal. Mój kolega wysłał do Jacka Kurskiego, który rządzi Telewizją Polską, sms, pisząc, że proszę o kontakt. Nie oddzwonił (podkr. – JRN). Zatelefonowałem do wiceministra kultury, Jarosława Sellina. Przyjemny, kulturalny, myślę sobie: „Może dotrę do właściwego człowieka”. Przedstawiłem się, a sekretarka: „Ale pan minister ma umówione spotkania na najbliższe dwa tygodnie”. Proszę pani, na mojej lewej klapie wisi medal Gloria Artis, zasłużony dla kultury. Nie powinno to ułatwić?” Ona: „Proszę zostawić numer telefonu”. Nie oddzwoniła. Ja, który żyję duchem II Rzeczpospolitej, wartościami: „Bóg, honor, ojczyzna i kultura”, cierpię”.

Mniejsza z Sellinem, ale zlekceważenie Rosiewicza przez Kurskiego zdenerwowało mnie absolutnie. Bo to już nie pierwszy przykład takiego idiotycznego zadufania nowych rządców telewizji, bardzo fatalnego z punktu widzenia widzów. Przypomnę, że nowa „reformowana” (?) przez Kurskiego telewizja wcześniej odrzuciła możliwość dania programu Wojciechowi Cejrowskiemu i Maxowi Kolonce. Byli traktowani jak „trędowaci” za rządów PO i dalej traktuje się ich w ten sam sposób. Może nie trzeba się temu wszystkiemu dziwić, bo, jak wszystkie wróble ćwierkają, Kurski już dawno po cichu dogadał się z warszawskim Salonem i liczy na to, że za wstrzemięźliwość wobec tak „niepokornych” postaci jak Rosiewicz tym mocniej będą go hołubić za kolejnego politycznego rozdania. Bo jak inaczej wytłumaczyć zachowanie Jacka Kurskiego wobec Andrzeja Rosiewicza, pychą, kabotynizmem? Może wiceminister kultury Krzysztof Czabański pokaże szybkie odpowiednie działanie w sprawie Rosiewicza, tak dziwnie traktowanego „per noga” w IV Rzeczypospolitej! A przy okazji upomnę się o red. Wojtka Reszczyńskiego, wyraźnie niedocenionego przez nowe szefostwo Radia (sam Wojtek niestety jest zupełnie nie przebojowy w sprawach osobistej kariery, nad czym mocno ubolewam). Zapytam szefów Radia jak długo trzymać będą tak świetnego radiowca (założyciela Radia Wa-Wa, kierującego nim przez 15 lat) na zesłaniu z audycją po północy (tak, tak, od 24-ej!). Cóż Wojtek nie umie się upomnieć, a wysokie stołki w Radiu zajmują ostatnio coraz liczniejsi publicyści prasowi, bez żadnej wprawy w publicystyce radiowej. Czy to wszystko jest normalne?

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/nie-wolno-przebaczac-wybielaczom-rzezi.html

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LIII)

miroslawborutapisMirosław Boruta

Ukraińska walka o niepodległość nie może być walką przeciwko Polsce! Jeżeli tak będzie przegrają na pewno… A i my na tym nie skorzystamy.

Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie zawiesiło tym koncertem poprzeczkę wysoko, bardzo wysoko http://www.krakowniezalezny.pl/koncert-dedykowany-sp-prezydentowi-lechowi-kaczynskiemu

Wyśmiewającym ideę silnej Polski polecam przysłowie: „lepiej mieć głupią nadzieję, niż być beznadziejnie głupim” ;-)

Trudno to określić lepiej… Antoni Macierewicz: „Rosja jest dziś największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata”

Mocny powrót do idei IV Rzeczpospolitej

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Z wielką satysfakcją usłyszałem słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego znów wyrażającego ideę IV Rzeczpospolitej, którą jakoś dziwnie przemilczano przez pierwsze półrocze rządu PiS-u. Idea IV Rzeczpospolitej wszystkim kojarzy się z planem gruntownych, przełomowych zmian. Dobrze więc, że znów wzięto ją na sztandar PiS-u. Przypomnijmy, że prezes PiS J. Kaczyński, przemawiając na Kongresie Impact’16 w Krakowie w dniu 15 czerwca 2016 r. powiedział m.in.: „IV Rzeczypospolita, którą dzisiaj budujemy, to państwo suwerenne wobec innych państw, ale także podmiotów gospodarczych. W polskim interesie będziemy podejmować decyzje sami. Ten warunek jest dzisiaj w trakcie spełnienia”. Że PiS robi bardzo dobrze wracając do idei IV RP najlepiej świadczy histeryczny atak znanego leminga łże-profesora P. Śpiewaka na tę idee w tekście „Idea IV RP to bajki pozbawione konkretów” („SuperExpress” z 18-19 czerwca 2016).

Wzrasta popularność PiS, dołują lemingi z opozycji

W najnowszej „Warszawskiej Gazecie” z 17-23 czerwca 2016 r. z wielką przyjemnością czytałem informacje zawarte w tekście Azy: „PiS pogrąża opozycję”. Wg autorki „Warszawskiej”: „Lewackie kręgi po raz kolejny są w szoku. Najnowszy sondaż wyborczy, przeprowadzony przez TNS Polska, wskazuje na gigantyczną przewagę Prawa i Sprawiedliwości nad innymi ugrupowaniami. Według niego na PiS zagłosowałoby 40 proc. ankietowanych, podczas gdy na Platformę Obywatelską zaledwie 17 proc. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Nowoczesnej, którą skłonne jest poprzeć zaledwie 7 proc. badanych”. Równie budujące są informacje w zamieszczonej obok tego tekstu w Warszawskiej informacji ipw w tekście „Prezydent w górę, Trybunał w dół’. Z tekstu dowiadujemy się, że znowu wzrosło poparcie dla prezydenta Andrzeja Dudy i obecnie wynosi 55 proc. Za to wyraźnie pogorszyły się oceny Trybunału Konstytucyjnego, w ciągu miesiąca spadając o 6 proc. – do zaledwie 29 proc. Dziwne, że o tego typu wynikach sondaży jakoś bardzo rzadko informuje telewizja publiczna spod znaku Jacka Kurskiego, a powinna podawać dane najnowszego sondażu przynajmniej raz na godzinę. Tak jak to robiono poprzednio w telewizji publicznej, natychmiast reklamując sondaże korzystne dla Platformy Obywatelskiej. Dziwię się też, że telewizja publiczna nie postarała się o bardzo mocne nagłośnienie tak ważnej sprawy zdecydowanego sprzeciwu prezydenta Rumunii wobec jakichkolwiek sankcji wobec Polski.

Przy okazji nowych sondaży, tak przychylnych dla PiS, nasuwa się kolejna refleksja. Jak się okazało nic nie pomogły lamenty lemingów i lewaków na rzekome zagrożenia demokracji w Polsce, wspierane przez naciski faryzeuszy z komisji Europejskiej, począwszy od „kapo” M. Schulza. Nie ma co się przejmować tymi wszystkimi lamentami i wrzaskami KOD-owiczy. Trzeba zachować zimną krew tak jak premier Viktor Orbán w obliczu 6-letnich nagonek na Węgry. I iść za mądrą poradą Marszałka Józefa Piłsudskiego z 1920 r.: „Wy, Królewiacy, macie śmieszna naturę. Kiedy jadących drogą napadnie pies natarczywym i hałaśliwym ujadaniem, bierze was zaraz ochota, aby wyskoczyć z pojazdu, stanąć na czworakach i zacząć mu się odszczekiwać. My, w Wileńszczyźnie, pozwalamy psu szczekać, bo taka już jego psia natura, ale nie przerywamy przez jego psie szczekanie podróży i bez wojny z psami spokojnie jedziemy do naszego celu. Wam, zdaje się, na przeszczekaniu psa, na wygraniu wojny z byle parszywym szczeniakiem bardziej zależy niż na szybkim dojechaniu do celu podróży” (por. J. R. Nowak: „Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994, s. 194).

Szokujący tekst o papieżu Franciszku w ‘Warszawskiej Gazecie”

Po bardzo krytycznym tekście o nuncjuszu Migliore, oskarżonym o związki masońskie „Warszawska Gazeta” szokuje kolejnym tekstem, tym razem o papieżu Franciszku. Jego autorem jest znowu ks. Jarosław Gluziński, który w „Warszawskiej Gazecie” z 10-16 czerwca 2016 pisze już w tytule o abdykacji Franciszka. Według ks. Gluzińkiego papież Franciszek jakoby już podpisał abdykację, która ma nastąpić pod koniec października lub w listopadzie. Szokujący jest przedstawiony przez ks.Gluzińskiego negatywny bilans rządów papieża Franciszka w Watykanie: „Po dwóch latach od wyboru „efekt Franciszka” prysł niczym napompowana bańka mydlana. Do pieca dołożył Antonio Socci, który dowodzi, że wybór Bergolio na papieża był nielegalny (por. książka „Non e Francisco”) (…) Statystyki nie kłamią. Liczba wiernych na środowych audiencjach spadła w ciągu dwóch lat o niemal 68 proc. Podobnie na modlitwach „Anioł Pański” i innych spotkaniach. Odpływ wiernych od Franciszka jest widoczny gołym okiem.

Ks. Gluziński stawia bardzo poważne zarzuty w sprawach religijnych, pisząc m.in.: „Franciszkowa koncepcja dialogu międzyreligijnego nijak się ma do tej objawionej w Słowie Bożym. Papieski dialog nie opiera się na głoszeniu nawrócenia i budowaniu koegzystencji społecznej, ale na próbie zrównania ze sobą wszystkich religii. W tych poczynaniach radykalnie faworyzuje on islam i religię mojżeszową. Nie sposób wymienić wszystkich sygnałów wskazujących, że zależy mu na połączeniu islamskiej sekty z wiarą w Jezusa Chrystusa. Przypomnę jedynie kilka z nich. W skandalicznym wywiadzie dla francuskiej gazety „La Croix” przyrównał apostołów do… terrorystów z ISIS. Nie sposób nie wspomnieć o całowaniu Koranu czy muzułmańskich stóp podczas wielkoczwartkowych uroczystości, które dało imamom jasną informacje, jakoby chrześcijaństwo sprawowało poddańczą rolę wobec islamu. Franciszek ma krzepę, by uklęknąć przed muzułmanką i ucałować jej stopy, nie mając już siły, by uklęknąć w kościele przed żywym Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Czy Chrystus całował fałszywe księgi lub stopy pogan podczas Ostatniej Wieczerzy? Papież Franciszek przeszedł samego siebie podczas uroczystości wręczenia nagrody im. Karola Wielkiego, gdy u boku Martina Schulza zasugerował, że Europa winna odrodzić się w… islamie. Nie w pogłębionej wierze w Chrystusa. Nie w renesansie sakramentalnego życia, ale w islamie! Podobnie zachowuje się w kwestii żydowskiej. Nieodwzajemnione służalcze pocałunki rąk rabinów są jedynie tego symbolem (…)”. (Odnośnie pojawienia się papieża Franciszka u boku M. Schulza warto przypomnieć, że ten brutalny antychrześcijański polityk niedawno odmówił wydzielenia jednego pomieszczenia parlamentu Europejskiego na kaplicę dla chrześcijan. Niespełna dwa lata temu w trakcie kampanii wyborczej do europarlamentu Schulz opowiedział się za usunięciem krzyża, a także innych symboli religijnych z miejsc publicznych. Wszystkie dane podaję za tekstem europosła Mirosława Piotrowskiego: Modlitwa i medytacja, „Niedziela” 6 marca 2016 – JRN).

W dalszym ciągu artykułu ks. J. Gluziński pisze: „Papież Franciszek stał się ulubieńcem mediów, co niestety nie ma realnego przełożenia na skuteczną ewangelizację, nawrócenia, liczbę wiernych w kościele czy powrót do życia sakramentalnego. Franciszek ma czas na spotkania z Salmą Hayek i przedstawicielami amerykańskich organizacji homoseksualnych, nie odnajduje go równocześnie na spotkanie ze stającą w obronie życia nienarodzonych Mary Wagner. „Stać go było na list do muzułmanów z okazji rozpoczęcia Ramadanu z życzeniami, by okres ten przy nosił im obfite owoce, ale nie stanął ani razu w obronie Asi Bibi, skazanej na śmierć za wierność Chrystusowi” – komentuje sprawę publicysta Grzegorz Górny.

Zwrócony w kierunku Mekki pokornie modlił się w meczecie (w 2014 r.), zapominając o przelewających krew chrześcijańskich wspólnotach, których świątynie już dawno leżą w gruzach. Czy tak postępuje pasterz swoich owiec? Czy pasterz powinien budować swój PR kosztem wiernych będących w niebezpieczeństwie? (…) Papież przeszedł samego siebie w wywiadzie dla francuskiego periodyku, gdzie Europejkom zasugerował, by współżyły z islamskimi imigrantami i w ten sposób zniwelowały ujemny przyrost naturalny. Takich apeli było o wiele więcej. Biorąc pod uwagę, jak wielka liczba doradców otoczony jest papież, należy wykluczyć jakąkolwiek naiwność. Niemożliwe, że Franciszek nie wie o aktach terrorystycznych, czy gwałtach na kobietach, jakich dopuszczają się islamscy fundamentaliści. Niemożliwe, że nie zna doktryny koranicznej, zezwalającej na morderstwo innowiercy, czym trudzą się liczni salafici”.

Artykuł ks. Gluzińskiego jest zilustrowany zdjęciem jak papież Franciszek pokornie całuje rękę rabinowi, bez odwzajemnienia ze strony żydowskiej. Czy dialog między religijny powinien się tak daleko posuwać? Czy wyznawcy innych wiar nie przyjmą takich gestów jako wyraz totalnego samoupokorzenia ze strony najwyższego przedstawiciela wiary chrześcijańskiej? Podobnie jak szokujące całowanie stóp muzułmańskich w kilka dni po zamachu w Paryżu. Warto tu przypomnieć, co pisał na ten temat naczelny redaktor „Frondy” Grzegorz Górny na portalu „wpolityce.pl” 28 grudnia 2016 r.: „W świecie islamu od ponad dwóch lat prawdziwą furorę robi zdjęcie Franciszka zrobione w Wielki Czwartek 2013 roku. Przypomnijmy: w jednym z rzymskich więzień Franciszek obmył wówczas nogi dwunastu młodocianym więźniom. Fotografia, która elektryzuje wyznawców Allaha, ukazuje biskupa Rzymu klękającego przed muzułmanką i całującego jej stopy”.

Niezależnie od tego, jakie intencje miał Franciszek, w świecie islamu ten gest został odebrany jednoznacznie – jako akt słabości, kapitulacji, oddania pokłonu i poddaństwa. Żaden imam nigdy nie uklęknie przed chrześcijaninem, a tym bardziej przed katolicką kobietą. Jest to bowiem znak uznania zwierzchności nad sobą. Taki gest ze strony najważniejszego przywódcy chrześcijańskiego na świecie jest odczytywany przez rzesze muzułmanów jako wyraz poddania się islamowi nie tylko papieża, ale całego katolicyzmu reprezentowanego w jego osobie. Dla nich dodatkowym argumentem przemawiającym za absolutną kapitulacją chrześcijaństwa przed religią Mahometa jest fakt, że papież ukląkł przed kobietą, która – zgodnie z prawem muzułmańskim – stoi antropologicznie na niższym poziomie niż mężczyzna”.

Tekst ks. Gluzińskiego o papieżu Franciszku zawiera bardzo poważne zarzuty, wymagające bardzo znaczącej i odpowiedzialnej dyskusji. W interesie wszystkich wiernych należy czekać na odpowiednie wystąpienia w tej sprawie ze strony najwybitniejszych koryfeuszy katolickiej myśli społecznej i teologów. Takie sprawy muszą być wyjaśnione w czasie otwartej i szczerej dyskusji, aby rozważyć coraz silniej narastające wątpliwości (po artykułach naczelnego redaktora „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego: m.in. ”Kiedy Kościół rezygnuje z misji”, „Do Rzeczy” z 14 grudnia 2015 r. i „Ponad sprzecznością”, 21 marca 2016 r., tekście naczelnego redaktora „Frondy” Grzegorza Górnego z 26 lutego 2016 na portalu „wpolityce.pl”, pt. „Franciszek stawia włoską aborcjonistkę na równi z założycielami wspólnoty europejskiej” i in.). Przypomnijmy tu, że w styczniu 2016 r. grupa amerykańskich intelektualistów, zatroskanych o Kościół katolicki wystosowała „List otwarty do papieża Franciszka” z gorącą prośbą, aby „zmienił kurs swojego pontyfikatu dla dobra Kościoła i dobra dusz” lub zrezygnował z urzędu. Był to nie pierwszy apel tego typu. Wśród sygnatariuszy „Listu otwartego” byli m.in. Christopher Ferrara, prawnik i założyciel American Catholic Lawyers Association, John Vennari, redaktor naczelny „The Family Catholic News”, Mihael Matt, redaktor naczelny „The Remnant”, były sędzia Sądu Najwyższego stanu New Jersey, katolicki aktywista pro-life Andrew P. Napolitano i ponad dziesięciu innych profesorów, publicystów i działaczy katolickich (wg biuletynu „Patriotyczny Ruch Polski” z 1 lutego 2016, Nowy Jork). Należy przypuścić, że papież Franciszek w nadmiernym stopniu ulega wpływowi niebywałej panegirycznej wrzawy, jaka spotyka go za jego wystąpienia ze strony międzynarodowego lewactwa. By przytoczyć choćby jakże znamienny apel Adama Szostkiewicza w „Gazecie Wyborczej” z 30-31 stycznia 2016 r.: „Kościele polski, idź za Franciszkiem”.

Chamstwo Agnieszki Holland

Znana z polakożerczych głupot i tropienia rzekomego polskiego antysemityzmu reżyser Agnieszka Holland popisała się tym razem niebywałym chamstwem wobec prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W internetowym programie Tomasza Lisa powiedziała o 67-letnim prezesie PiS, że „jest nieszczęśliwym starszym panem i biologia go załatwi” (cyt. za: „wSieci” z 13 czerwca 2016). Przypomnijmy więc, że to babsko ma już 68 lat!

Prof. M. A. Cichocki: „Unia Europejska znajduje się na skraju przepaści”

Profesor Collegium Civitas Marek A. Cichocki należy do najwybitniejszych polskich znawców problematyki europejskiej. Podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli w dniach 21–22 czerwca 2007 był głównym negocjatorem ze strony polskiej (tzw. szerpą). Tym godniejsze uwagi są więc jego najnowsze spostrzeżenia co do obecnego kryzysu wewnętrznego w Unii Europejskiej, przedstawione w tekście: Strach i bezradność europejskich decydentów („Rzeczpospolita” z 13 czerwca 2016). Jak pisze M. A. Cichocki: „Coraz więcej ludzi odrzuca europejski projekt elit i chyba po raz pierwszy w historii integracji większość obywateli państw całej Unii uważa, że nie przynosi on żadnych korzyści. Gdyby Unia nie znajdowała się na skraju przepaści, za zabawny można byłoby uznać fakt, że najbardziej swoje członkostwo w UE cenią sobie dzisiaj Polacy i Węgrzy, a więc ci, którzy zostali obsadzeni w roli czarnych owiec integracji (podkr. – JRN). W kontekście nadchodzącego Brexitu ciekawe jest również to, że to we Francji, założycielskim państwie Unii jest znacznie więcej dzisiaj zwolenników jej opuszczenia niż nad Tamizą. Jeżeli polityczni decydenci w UE nie odzyskają zaufania i wsparcia obywateli, Unia będzie po kawałku się rozpadać. Na razie trudno jest o optymizm. Tymi, którzy powinni wziąć odpowiedzialność, kieruje raczej strach, o to, co będzie i bezradność”.

Germanofilka Wolff-Powęska oskarża PiS o faszyzację Polski

W „Gazecie Wyborczej” z 18 na 19 czerwca 2016 czytam jeden z najobrzydliwszych tekstów ostatnich tygodni – artykuł skrajnej germanofilki Anny Wolff- Powęskiej: „W Polsce, czyli nigdzie. Tego chcemy?” Autorka jest czołową germanofilką w Polsce. Kierując Instytutem Zachodnim w Poznaniu w latach 1990-2004 doprowadziła do ogromnego osłabienia tej instytucji tak zasłużonej dla obrony prawdy o Polsce w stosunkach polsko-niemieckich oraz do zafałszowywania jej działań w duchu proniemieckim. Skrajna kłamczucha – kiedyś „wsławiła się” tekstem przedstawiającym Niemcy jako wzór tolerancji przez parę tysięcy lat! Włos się jeży na głowie od czytania takich głupot. Przypomnijmy, że dawne Niemcy „wyróżniły się” niebywałą bezwzględnością przy podbijaniu Słowian, później zaś okrutnymi morderczymi prześladowaniami Żydów, a wreszcie długotrwałymi zajadłymi wojnami religijnymi. Czyżby ta łże-profesor była aż takim nieukiem, że nic o tym nie wiedziała?

Najnowszy artykuł Wolff-Powęskiej to niebywale głupawy atak na rząd PiS, prezesa PiS J. Kaczyńskiego i prezydenta A. Dudę za ich stanowisko wobec Niemiec. Wolff-Powęska posuwa się do stwierdzenia: „Nie ulega wątpliwości, że wiele idei i działań rządzących dzisiaj w Polsce ma znamiona pełzającej faszyzacji”. Szczególnie haniebne jest dokonane przez Wolff-Powęską manipulacyjne porównawcze zestawienie słów prezydenta A. Dudy i czołowego nazisty H. Geringa. Powęska pisze: „Słowa prezydenta Andrzeja Dudy: „My mamy prawo sami decydować o tym, co jest dla nas dobre, a to, co jest dla nas złe, kto jest dla nas gościem, a kto jest dla nas wrogiem” odebrałam jako groźne przyznanie jednej partii przywileju podziału między dobrem i złem, swoim i obcym. Słowa Geringa: „O tym, kto jest Żydem decyduję ja”, które znalazły finał w komorach gazowych, pokazują jak niebezpieczne jest postawienie się ponad prawem i żądza nieograniczonego władania narodem. Obecność działaczy ONR z flagami w katedrze białostockiej nasuwa porównanie z obecnością oddziałów szturmowych SS, które wraz ze swymi insygniami szturmowały w latach 30. niemieckie kościoły (…)

Ekipa rządząca dziś w Polsce przygotowuje (…) wielką ekspansję w kierunku historii narodowej, wypełniając naszą witrynę narodową gadżetami historycznymi bez żadnej refleksji, jaki będzie międzynarodowy popyt na tę ofertę. Kościoły niemieckie od dziesięcioleci stawiają na ekumeniczną i międzynarodową edukację – zwierzchnicy polskiego Kościoła katolickiego są głusi na głos papieża Franciszka w tej materii.(I znów to odwołanie się polonofobki Wolff do papieża Franciszka)!

Szkoda, że w Polsce nie wprowadzono wzorem Węgier V. Orbána bardzo wysokich grzywien za oszczerstwa. Wolff-Powęska kwalifikowałaby się do jak najszybszego ukarania taką karą! Ciekawe, czy Reduta Dobrego Imienia zabierze głos w sprawie tak haniebnego wystąpienia Wolff-Powęskiej? Czy tej pani nie należałoby odebrać Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, przyznanego jej przez A. Kwaśniewskiego?

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/mocny-powrot-do-idei-iv-rzeczpospolitej.html

Koncert dedykowany śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu

siplkwbpKoncert dedykowany śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w dniu Jego urodzin.

Honorowy patronat – Wojewoda Małopolski, p. Józef Pilch. Organizator – Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

koncertzg3Cudowna atmosfera, prawdziwie polski klimat, fantastyczni Goście. Dziękujemy serdecznie wszystkim: muzykom, których talent i zaangażowanie zapewniły wielkie emocje; fotografom, dzięki którym wspomnienia pozostaną na długo w naszej pamięci; wolontariuszom – którzy w najtrudniejszych momentach zachowali najwyższy profesjonalizm działania i… cudownej publiczności, która nie szczędząc braw – dopełniła całości (na fot. p. Zbigniewa Galickiego organizatorzy – od prawej, pp. Mateusz Prendota, Marcin Niewalda, Natalia Karpierz, wojewoda Józef Pilch, Maria Krakowska i dr Mirosław Boruta, prezes Stowarzyszenia).

koncertal19Państwa obecność w prawdziwie imponującej ilości – prawie 1900 osób (!) była dla nas największą radością i niezbitym dowodem, że… „Warto być Polakiem” (fot. p. Anna Loch). Dziękujemy serdecznie za tą obecność, liczne dowody sympatii oraz życzliwość, wyrażaną we wszelkich możliwych formach. Do zobaczenia wkrótce…

Za: https://www.facebook.com/siplkwk

O uroczystości poinformowała także Kronika Krakowska (pp. Beata Rzemieniuk i Wiesław Zwoiński): http://krakow.tvp.pl/25836391/18-vi-2016-godz-2145 (od 0:20 do 2:05).

(Od Redakcji): Zapraszamy do obejrzenia fotoreportaży, które nadesłali pp. Alicja Rostocka, Józef Bobela, Zbigniew Galicki, Andrzej Kalinowski i Tadeusz Sozański:
• https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6298355594690977953
• https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6298354401808189089
• https://picasaweb.google.com/lh/sredir?uname=ZbigniewGalicki&target=ALBUM&id=6297997066050825297&authkey=Gv1sRgCN_t7OvRpdGhYA&feat=email
• https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6298355111745509953
• https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6298497589460183409

Pamięć o urodzinach Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Rankiem, 18 czerwca 2016 roku, w dniu urodzin Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na sarkofagu Pary Prezydenckiej złożono wieńce i kwiaty. W uroczystości wziął udział m.in. p. Wojciech Kolarski, minister w Kancelarii Prezydenta doktora Andrzeja Dudy oraz rodzice obecnego prezydenta składający wiązankę kwiatów w imieniu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:
https://picasaweb.google.com/lh/sredir?uname=ZbigniewGalicki&target=ALBUM&id=6297516466714405937&authkey=Gv1sRgCNqB1rPHjPTIkQE&feat=email

Głos w sprawie pomnika na Kahlenbergu

Wiktor Ptasznik

Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy w Krakowie,

ja osobiście mam tylko takie pytania do pani Minister Anders – niby retoryczne, ale mimo to warto je zadać: 1) Czy widziała Pani ostatnią wersję modelu pomnika? 2) Co Pani zdaniem znaczą dziwne kształty postaci oraz wyrzeźbienia i odbicia wyryte w odlewie?

pomniknakahlenberguRetoryczne dlatego, że wg moich badań i rozmów z przyjacielem artystą wielokrotnie zaangażowanym w konkursowe przygotowania projektów artystycznych, a w szczególności „pomników zwycięskich”… nie wszystko jest w przypadku pomnika wiedeńskiego jasne (fot. kresy.pl). W naszym przypadku nie trzeba też być jakimś szczególnym ekspertem, by wyciągnąć wnioski. Może nawet niektórym wystarczy oglądnąć filmy…

kosciolnakahlenberguDzisiaj istotną rolę – wydaje się – odgrywa nasz wiedeński ks. Rektor Kahlenbergu (fot. Kościół Św. Józefa, OO. Zmartwychwstańców, za: Wikipedią), gdyż On pierwszy i ostatni jest zobowiązany w ramach swojego honoru, a przede wszystkim wiary, przeciwstawić się ewentualnemu złu – może nawet w tym przypadku tylko pomnikowi, który przecież jednak, już na pierwszy rzut oka, godzi w Polskę, jej wielkość oraz naszą wiarę. A że On, Ksiądz Krekora widział i tą „pierwszą wersję” pomnika i nawet dwa razy święcił miejsce pod pomnik, to przecież nie może być, że nie jest przytomny. Gdyby nie poświęcił, to by Go jakoś tłumaczyło, ale poświęcił.

Jakoś niedawno to przerabiałem – te nie wiadomo skąd przychodzące zaskakujące informacje od naszych wiedeńskich duchownych – gdy walczyliśmy o tablicę ku czci Marszałka Józefa Piłsudskiego, też na Kahlenbergu i nawet na tą okoliczność zostały przez Ks. Krekorę uhonorowane osoby… ale czy właśnie te?