Dr Mirosław Boruta po raz drugi przed krakowskim sądem

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

Po raz drugi przed krakowskim sądem stanie przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, dr Mirosław Boruta, oskarżony o zorganizowanie nielegalnej manifestacji w dniu 16 listopada 2012 roku. Rozprawa odbędzie się 23 maja 2013 roku w Krakowie,  ul. Przy Rondzie 7 w sali B-125 o godz. 14:20. Wspólnie i solidarnie pod Krzyżem Narodowej Pamięci (Krzyżem Katyńskim) przemawiali w tej sprawie pp. Krzysztof Bzdyl i Jacek Smagowicz.


http://www.youtube.com/watch?v=DrLM8uHTtsM

23 maja (czwartek), 14:20 – Rozprawa przeciwko dr. Mirosławowi Borucie

Krzysztof Bzdyl

Rozprawa w Sądzie Rejonowym Kraków-Śródmieście II Wydział Karny, ul. Przy Rondzie 7

23 maja, we czwartek o godz. 14:20 w sali B-125 odbędzie się rozprawa przeciwko dr. Mirosławowi Borucie za to, że wziął udział w spontanicznej manifestacji pod Komendą Miejską Policji w Krakowie w dniu 16 listopada 2012 r. Obwinia się go o przewodniczenie tej manifestacji. Jest to już druga rozprawa w tej sprawie.

bramastoczni1Mamy ewidentny przykład represji sądowych za korzystanie z wolności zgromadzeń gwarantowanych w Konstytucji artykułem 57, a przypomnę, że wystąpiliśmy w obronie weterana walki o niepodległą Polskę – Jacka Smagowicza, represjonowanego za usuwanie symboli komunistycznych. Obecnie sędziom wydaje się, że mogą ferować wyroki tak jak w czasach PRL tj. nie licząc się z faktami, z prawdą i ze sprawiedliwością. Do tego nie możemy dopuścić.

Dlatego prosiłbym o jak najliczniejsze przyjście na tą rozprawę, bo musimy być solidarni, ale również dlatego, bo musimy uzmysłowić sędziom, że nie pozwolimy, aby wróciły czasy politycznych represji sądowych i wyroków na zamówienie rządzących funkcjonariuszy PO.

W obliczu zła nie wolno milczeć, bo to tylko rozzuchwala prześladowców.
Spotykamy się w sądzie – czwartek, 23 maja, godz. 14.20, sala B-125.

23 maja (czwartek), 17:30 – Promocja II tomu „Encyklopedii Solidarności”

ksiegarniagp1Promocja II tomu „Encyklopedii Solidarności” oraz spotkanie z członkami ruchu „Odwaga i Prawda” im. ks. Jerzego Popiełuszki, pp. Kazimierzem Korabińskim i Jackiem Smagowiczem, uczestnikiem prac Komisji Krajowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, odbędzie się 23 maja, o godz. 17:30 w Księgarni Gazety Polskiej, ul. Jagiellońska 11.

 

Artykuły i wywiady dnia: 22 maja

Przemówienie posła Andrzeja Jaworskiego (PiS) wygłoszone podczas manifestacji w obronie Telewizji Trwam / To decyzja polityczna
http://www.naszdziennik.pl/wp/33382,to-decyzja-polityczna.html

Anna Zechenter, IPN Kraków / Daniel Cohn-Bendit i jego demony
http://www.naszdziennik.pl/wp/33356,daniel-cohn-bendit-i-jego-demony.html

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Krzysztof Losz / Dyskryminacja Trwam to patologia 
http://www.naszdziennik.pl/wp/33379,dyskryminacja-trwam-to-patologia.html

Z Ewą Kochanowską, wdową po rzeczniku praw obywatelskich dr. Januszu Kochanowskim, który zginął w Smoleńsku, rozmawia Marta Ziarnik / Lasek musi wreszcie zejść z drzewa
http://www.naszdziennik.pl/wp/33370,lasek-musi-wreszcie-zejsc-z-drzewa.html

Więcej artykułów, dokumentów, komentarzy, wiadomości, wywiadów znajdą Państwo tutaj: http://www.polskasocjologia.pl

Co się zdarzyło 22 maja?

fontannaditrevi1762 – W Rzymie została odsłonięta fontanna di Trevi.
1831 – Powstanie listopadowe: zwycięstwo powstańców w bitwie pod Nurem.
1842 – Pociąg Silesia zainaugurował linię Kolei Górnośląskiej na odcinku Wrocław-Oława, najstarszej na terytorium dzisiejszej Polski.
1911 – We Lwowie powstały pierwsze 4 drużyny skautowe powołane m.in. przez Andrzeja Małkowskiego. Okres od września 1910 do maja 1911 uważa się za początek ruchu harcerskiego w Polsce.
1919 – Wojna polsko-ukraińska: wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się wobec ofensywy Wojska Polskiego.
1943 – Niemcy zlikwidowali swoje getto dla Żydów w Przemyślanach pod Lwowem. Kompania 1 batalionu 23 pułku niemieckiej policji wymordowała 2 tys. Żydów.
1943 – Żołnierz Armii Krajowej Jan Kryst (ps. Alan) zastrzelił w warszawskiej restauracji Adria trzech niemieckich oficerów Gestapo, samemu ponosząc śmierć w trakcie akcji.
1944 – Ukraińcy (Ukraińska Powstańcza Armia i miejscowi chłopi) zamordowali od 120 do 145 Polaków w Bryńcach Zagórnych w powiecie bóbreckim województwa lwowskiego. Spalony został także kościół parafialny. Część ofiar torturowano przed śmiercią.
snpoznan19371948 – Przed Wojskowym „Sądem” Rejonowym w Warszawie zakończył się proces przywódców Stronnictwa Narodowego. ”Sąd” skazał ich na dożywotnie więzienia (fot. Zjazd Stronnictwa Narodowego w Poznaniu w 1937 roku).
1948 – Rozpoczęła się masowa deportacja obywateli Litwy (operacja „Wiosna”). Akcją objęto 39.700 osób. Wysiedlenia dotknęły bogate i średniozamożne rodziny chłopskie, w znacznej części polskiego i białoruskiego pochodzenia.
1989 – Po trwającym 4 lata konflikcie dokonano rozgraniczenia wód terytorialnych między Polską a NRD.
2010 – Sarkofag ze szczątkami Mikołaja Kopernika został uroczyście pochowany w bazylice archikatedralnej we Fromborku.

(opr. na podstawie Wikipedii)

Krakowskie śmieci – regulacje, reguły, zasady

miroslawborutaMirosław Boruta

Nowy podatek śmieciowy; okradanie nas wszystkich pod przykrywką słów „ekologiczne”, „europejskie”, ”nowsze”, „tańsze”; przejaw odpowiedzialności zbiorowej („Szwadrony Śmieci”) czy tylko (sic!) kolejny przekręt rządzących? Inaczej nie da się rozmawiać o śmieciach i przyjętych przez Radę Miasta (głównie radnych z Platformy Obywatelskiej) dokumentach.

W głosowaniu z 19 grudnia 2012 roku na temat „Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miejskiej Kraków” (projektodawca Prezydent Miasta Krakowa), druk nr 1060 tylko jeden krakowski radny był przeciw, a sześciu wstrzymało się od głosu, wszyscy reprezentują Prawo i Sprawiedliwość.

krzysztofdurekTym jedynym sprawiedliwym był nasz dzisiejszy Gość, p. Krzysztof Durek.

Czy rzeczywiście konieczne jest by ci, którzy będą sortować śmieci płacili za swój wysiłek podwójną cenę, a ci, którzy nie mają ochoty tego robić (przecież to „wolny kraj”) trzykrotną. Dla trzyosobowej rodziny stawki wzrastają z 27,54 zł do 53,50 zł lub 80 zł.

Komu i dlaczego mamy zapłacić rocznie 311,52 lub 629,52 złotych, kto skorzysta na naszych pieniądzach, kto zarobi wydzierając od biedoty by napełnić własne kabzy? Czy właściciele firm, „szczęśliwi zwycięzcy” przetargów?

P. Krzysztof Durek podał nam przykład małej miejscowości, Pacanowa. Tam stawki wynoszą odpowiednio (dla trzyosobowej rodziny) 9 zł i 30 zł. I nie wystarczy?

prawoisprawiedliwoscZebrani na spotkaniu zorganizowanym przez Komitet Dzielnicy III Prawa i Sprawiedliwości, a było nas w gościnnej sali kawiarni „Krakowiak” 50 osób, zastanawiali się co robić, jak reagować na tak jawne „przekręty”? Z pewnością warto się organizować i organizować protesty, warto działać choćby po to, by zmieniając skład Rady Dzielnicy i Rady Miasta nie dopuszczać do tak jawnych kpin ze zdrowego rozsądku i rachunku ekonomicznego. Dobrze, że ustawę (podstawę Regulaminu) Prawo i Sprawiedliwość  zaskarżyło do Trybunału Konstytucyjnego, ale kiedy będzie wyrok i jaki? Polsko, a w tym szczególnie Polsko lokalna, ta najmniejsza także – czas na zmiany!

Kontakt z naszym Gościem, wg strony Rady Miasta Krakowa (stamtąd także fotografia): http://www.bip.krakow.pl/?sub_dok_id=29711

Śp. Jan Kowalówka 1925–2013

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

I nic nad Boga…

21 maja pożegnaliśmy Jana Kowalówkę – ogrodnika krakowskiego, radnego Miasta Krakowa, odznaczonego za zasługi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Kawalerskim, działacza społecznego m.in. w Kole Przyjaciół Radia Maryja w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na os. Azory.
 
20130521spjkMsza Święta żałobna odbyła się  w Kaplicy Cmentarza Rakowickiego.

Po modlitwach przy grobie Zmarłego przemówił jego długoletni przyjaciel, p. Antoni Pezdek.

Rodzinie składamy wyrazy najszczerszego ubolewania. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci…

I jeszcze linka do trzech zdjęć:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/21Maja2013

„Errare humanum est” – list do zwaśnionych Polaków

krzysztofpasierbiewiczKrzysztof Pasierbiewicz

Pisałem już o tym przed rokiem, ale narastająca dynamika zdarzeń wymaga powtórki w formie zaktualizowanej.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że moja wypowiedź jest kierowana do szeregowych członków i sympatyków Platformy Obywatelskiej, którzy zaczynają rozumieć, że się krótko mówiąc dali „zrobić w konia”, ale wciąż jeszcze nie chcą tej myśli do siebie dopuścić.

Wczorajszy sondaż pokazuje bezsprzecznie, że Premier Tusk i jego ekipa nie radzą sobie z rządzeniem Państwem. Platforma znalazła się w głębokim kryzysie. Potwierdzają to ostatnie wypowiedzi Grzegorza Schetyny, Jarosława Gowina, a nawet Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, nie mówiąc już o skrajnie krytycznych ocenach lewicy.
 
Nasuwa się więc pytanie jakim cudem Platforma Obywatelska mogła się tak długo utrzymać przy władzy???
 
Otóż moim zdaniem sekret „sukcesu” Platformy leżał w utwierdzeniu jej popleczników w poczuciu społecznego awansu. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby to poczucie nie przerodziło się, a dokładniej mówiąc nie zostało podstępnie przekute przez ideologów III RP w świadomość przynależności do uprzywilejowanej grupy społecznej.
 
Po upadku komuny, wydawało się przez moment, że Polacy się zjednoczą. Niestety, proces ten storpedował skutecznie „kochający Polskę inaczej” nad-redaktor, który wtedy dysponował potężnym opiniotwórczym orężem lewackiej  gazety, a „nowa inteligencja” została perfidnie „wykorzystana”, trzeba przyznać sprytnie, do podzielenia Polaków.
 
Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli chodziło o utwierdzenie pewnej grupy ludzi w poczuciu społecznego awansu.
 
O ile jednak sztuczka z „awansem społecznym” w latach powojennych polegała na utwierdzeniu prostych i nie wykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym” po upadku komuny polegał na utwierdzeniu ich wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT III RP. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim zaś, grzech pychy i psychologicznie zrozumiałe parcie do kariery ludzi wykształconych w pierwszym, bądź drugim pokoleniu.
 
Bezsprzecznie sprytny redaktor wspomnianej Gazety doskonale znał magiczną moc utwierdzenia „świeżo upieczonego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do elity. Pan redaktor wiedział, że jak tym ludziom powie, że tworzą crême de la crême III Rzeczpospolitej, to oni nie dość, że w to głęboko uwierzą, to jeszcze, co jest w pewnym sensie ludzkie, będą owego „awansu” bezkrytycznie bronić. Więcej, że w obawie przed utratą pozycji wyróżniającej ich ponad „gorszą” i mniej uprzywilejowaną resztę społeczeństwa, ludzie ci zrobią praktycznie wszystko, co im każe zrobić „Gazeta Wyborcza”, byle tylko utrzymać status przynależności do „kasty beneficjentów” aktualnej władzy.
 
I tu moim zdaniem leżała tajemnica irracjonalnie wysokich notowań jeszcze do niedawna zdawało się niezastąpionej Platformy popieranej w znakomitej większości przez obywateli, których sprytnie postraszono, że ewentualny upadek Platformy Obywatelskiej grozi weryfikacją elit.
 
W tym miejscu – co bardzo ważne! – pragnę stanowczo zaznaczyć, że tych ludzi nie wolno, broń Boże, społecznie dyskryminować. Jest to grupa niekwestionowanej inteligencji. I nie ma żadnego znaczenia, skąd kto pochodzi. Liczy się człowiek i wartości jakie reprezentuje.
 
Natomiast tym, których rodzice nie uodpornili na post-komunistyczną propagandę trzeba uświadomić, że ktoś im sprytnie zawrócił w głowach. Że dali się podstępnie nabrać bawiącemu się Polską nad-redaktorowi poczytnej gazety, który ich utwierdził w błędnym przekonaniu, iż są grupą ludzi bardziej wartościowych od bezrozumnej reszty społeczeństwa.
 
Tu chciałbym nadmienić, że jak uczy historia, podziały na „lepszych” od „gorszych” zawsze się kończyły tragicznie. Aż strach przytaczać przykłady.
 
Paradoksalnie, drugą szansą na pojednanie Polsków była tragedia smoleńska. Zdawało się, że Polacy odłożyli swary na bok i wreszcie się zjednoczyli w żalu i żałobie. Niestety przy cichej aprobacie premiera Tuska, wynaturzone szwadrony bezideowych prowokatorów Palikota skłóciły ze sobą modlących się ludzi. A to niepowetowana szkoda, bo wtedy przed Pałacem Prezydenckim modlili się razem wszyscy Polacy, od prawa, przez środek, do lewa.     
 
Ktoś teraz spyta, czy można naprawić te błędy?
 
Otóż moim zdaniem, nadrzędnie w tym momencie ważną rolą polskich publicystów jest wytłumaczenie opowiadającym się do tej pory za Platformą inteligentom Trzeciej Rzeczpospolitej, że choć bardzo solidnie wykształceni i obyci, stanowią jednakże grupę inteligencji szeregowej, której daleko do „elit”.
 
Więcej, trzeba tych ludzi przekonać, że uczciwe zrzeczenie się nienależnego im statusu przynależności do wymyślonej przez Gazetę Wyborczą „elity elit” to nie żadna klęska czy społeczna degradacja, ale wręcz przeciwnie, powrót na sprawiedliwie należny im szczebel w hierarchii społecznej. Że to nie żaden obciach, jak im pokrętnie wmawiano.
 
Trzeba im wyjaśnić, że jeśli zrezygnują z nienależnego im przecież statusu, staną się bardziej autentyczni, a co za tym idzie bardziej wiarygodni. Że nie będą już musieli trwać w obłudnym zakłamaniu.
 
I co najważniejsze, będzie im wtedy łatwiej się porozumieć z resztą społeczeństwa. Że staną się znowu częścią narodowej wspólnoty.
 
Myślę że tędy wiedzie droga do pojednania Polaków.
 
Bo to nieprawda, jak niektórzy „prawicowcy” błędnie zakładają, że w szeregach Platformy są sami źli. Jest tam gros ludzi przyzwoitych. Problem w tym, że niewiele mogą zdziałać wobec doktrynerskiej ideologii i bezwzględnego despotyzmu premiera Tuska. Ci ludzie, mówię o szeregowcach Platformy, nie chcą źle dla Polski, a jedynie dali się „podprowadzić” tym, którzy chcieli podzielić Polaków celem łatwiejszego utrzymania władzy. 
 
Jednakże, druga strona, myślę o szeregowcach PIS też zrobiła wiele błędów, lecz trzeba to po ludzku zrozumieć, bo rządy Donalda Tuska doprowadziły do tego, że polscy patrioci zaczęli się czuć we własnej ojczyźnie, jak pierwsi chrześcijanie pośród pogan. Dlatego nie należy się dziwić, że próbując się bronić przed upokorzeniem, zachowywali się czasem w sposób charakterystyczny dla istot osaczonych.
 
Lecz „Errare humanum est”. Każdy człowiek może się pomylić. Ważne by wyciągnął właściwe wnioski.
 
A więc, co dalej z Polską???
 
Jaki jest koń każdy widzi… I nie ma, co dalej ukrywać, że obecny stan państwa wcześniej, czy później doprowadzi do gospodarczej katastrofy, a w konsekwencji całkowitego rozkładu polskiej państwowości…
 
Proszę Państwa! Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i w końcu odkłamać mit o niezastąpionej Platformie. Następnie należy w sposób demokratyczny odsunąć tę nieudaczną partię od władzy, nim będzie za późno… W obecnych realiach geopolitycznych i realnym zagrożeniu polskiej państwowości innej drogi nie ma.
 
No i sprawa najważniejsza. Dalsze skakanie sobie do gardeł nic nie da. Żeby sprawy polskie ruszyły do przodu trzeba skończyć wojnę polsko polską. Lecz do tego jest potrzebna wola polityczna ogółu polskiego społeczeństwa.
 
Prawo i Sprawiedliwość najprawdopodobniej wygra zbliżające się wybory, może nawet przed terminem. Ale jeśli PIS ma rządzić z pożytkiem dla Polski potrzebna jest zupełnie nowa jakość. Więc myślę, że Jarosław Kaczyński, jeśli chce uniknąć powielenia błędów poprzedników powinien po wygranych wyborach zdobyć się na niełatwy dla niego gest wspaniałomyślności i idąc za przykładem podpisanego w roku 1965 przez Karola Wojtyłę i Stefana Wyszyńskiego listu biskupów polskich do niemieckich wezwać zwaśnionych Polaków by sobie wzajemnie powiedzieli: „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”.
 
Oczywiście winnych trzeba będzie sprawiedliwie osądzić, ale bez cienia odwetu. A następnie spróbować coś od nowa zbudować wspólnymi siłami dla dobra wszystkich Polaków.
 
Żeby już nigdy w Polsce nie było wyklętych, upokorzonych i w siebie wpełzniętych ludzi wykluczonych.
 
Post Scriptum
Po przeanalizowaniu nadesłanych komentarzy widzę, że zostałem źle zrozumiany przez niektórych internautów.

Dlatego pragnę wyraźnie podkreślić, że pisząc o „wybaczaniu” miałem na myśli odstąpienie od chęci odwetu szeregowców PIS na szeregowcach Platformy. A to w celu zakończenia wojny polsko polskiej, co moim zdaniem jest warunkiem sine qua non by sprawy polskie ruszyły do przodu. 
 
Nie oznacza to jednak, że mamy zapomnieć o tych wszystkich draństwach jakich się dopuścili prominenci Platformy Obywatelskiej. Dlatego, jak pisałem w notce „Nie dajmy się znów zrobić w konia” uważam, że nie wolno nam zapomnieć o tym, co prominentni działacze Platformy zrobili z Rzeczpospolitą w czasie siedmioletnich rządów szczególnie, że znam naszą chrześcijańską skłonność do irracjonalnego przebaczania, a także inklinację Polaków do politycznej amnezji.

Dlatego uważam, że nigdy nam nie wolno zapomnieć ich śmiertelnego grzechu zaniechania reform w imię utrzymania wysokości słupków sondażowych, skoku na emerytury, niedotrzymania przyrzeczonych obietnic, organizacyjnej niemoty, nieudaczności Rządu Tuska i bezkarnego mamienia obywateli rzekomo odporną na kryzys „zieloną wyspą wiekuistej szczęśliwości”, co skutkuje karygodnym zadłużeniem Państwa i groźbą finansowej zapaści.

Nie wolno nam zapomnieć jak rechotali przy kawiarnianych stolikach, gdy Palikot obrażał śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na oczach milionów Polaków, co wyprawiali z Instytutem Pamięci Narodowej i profesorem Kurtyką, jak z premedytacją rozdzielili delegacje udające się do Katynia, jak losy śledztwa smoleńskiego bez zmrużenie oka oddali w obce ręce, jak demoralizowali młodych podjudzając by lżyli pod krzyżem uczciwych ludzi, jak perfidnie prowokowali udręczonego Jarosława Kaczyńskiego szkalując jego nie żyjącego brata, jak ogarnięci wynaturzoną nienawiścią do opozycji wykrzykiwali o bydle i dorzynaniu watah…
 
Trzeba będzie ludziom konsekwentnie przypominać, co prominenci Platformy zrobili z finansami Państwa, z infrastrukturą, rolnictwem, szkolnictwem, kulturą, polityką zagraniczną, ich haniebny serwilizm wobec rządu rosyjskiego po raporcie Anodiny, że do dnia dzisiejszego nie sprowadzili do kraju szczątków tupolewa i oryginałów czarnych skrzynek, trzeba będzie mieć w pamięci jak drwili z niektórych członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, jak miesiącami mataczyli i mamili Polaków przesuwając w nieskończoność termin raportu Millera, jak próbowali podstępnie obejść konstytucję by nie bacząc na interes Państwa zwiększyć korzystną dla siebie frekwencję wyborczą, jak usiłowali wprowadzić chyłkiem dwudniowe wybory, jak chcieli zdusić w Polsce wolność słowa próbując bezprawnie zakazać wyborczych plakatów, bilbordów i spotów, jak poniżali polskich patriotów, vide pokazowy proces pana Rymkiewicza… bez końca można by wymieniać.
 
Dlatego apeluję do rozsądnych Polaków. Nie dajmy się dalej robić w trąbę! Mówmy o tych wszystkich bezeceństwach, draństwach, świństwach, przekrętach łajdactwach, nikczemności i niemocie Platformy odważnie i otwarcie w domu, w pracy, na imieninach u cioci, w kawiarni, na działce, na plaży, w górach, wszędzie. Szczególnie teraz przed wyborami, żeby się platformerskim siewcom nowego porządku nie udał ponownie trik z ogłupieniem ludzi. Żebyśmy się wreszcie zdołali wyzwolić spod sterowanego z Czerskiej pręgierza poprawności politycznej i wyzbyli strachu przed ostracyzmem salonu, którym zastąpiono niegdysiejszą cenzurę.
 
Trzeba o tym wszystkim pamiętać i sprawiedliwie osądzić winnych, ale  bez chęci odwetu.

„Polska jest państwem uznaniowym” – najnowsze „Rzeczy Wspólne”

miroslawborutaMirosław Boruta

Po raz kolejny lektura najnowszego numeru „Rzeczy Wspólnych” napawa optymizmem. Oczywiście optymizm ten nie odnosi się do sytuacji w Polsce, ale do poziomu i klarowności diagnoz autorów… Wynika z tych diagnoz jedno: czas zmian już blisko, coraz bliżej.

Przeczytajmy np. takie zdania, napisane przez Bartłomieja Radziejewskiego: „Jeśli ktoś chciałby dziś zlikwidować demokrację liberalną, powinien zatem przekształcić ją w fasadę. Zamienić rządy prawa w zbiór pustych formalności, umożliwiający arbitralne wprowadzenie dowolnych regulacji. Sprawić, aby wybór polityczny stał się pozorem, poprzez rozpięcie między wielobarwnymi reprezentantami tej samej agendy, kłócącymi się – dla kanalizacji publicznych emocji – jak najgłośniej o sprawy jak najbłahsze. Zasadę równości wobec prawa obwarować tak wieloma dodatkowymi warunkami, aby skorzystanie z niej przez niższe warstwy uczynić niemożliwym. Szkoły i uniwersytety przekształcić w fabryki konformistów, bez instrumentów poznawczych pozwalających rozumieć korzyści z realnej wolności. Rozbić wspólnotę i wspólnoty na bezładny zbiór zatomizowanych – formalnie indywidualistycznych, faktycznie zuniformizowanych – jednostek. Wreszcie, podkopać materialne podstawy wolności politycznej, uzależniając dotychczas niezależnych przedstawicieli klasy średniej od jakichś możnych patronów – np. od sektora publicznego, banków, korporacji”.

rzeczywspolne12Czy trzeba czegoś więcej niż ten fragment wstępu, aby zachęcić do lektury? Jeśli trzeba, to proszę bardzo: Michał Kuź dowodzi, że  „w „państwie wolności” okryć tajemnicą lub ograniczyć prawem autorskim można już dzisiaj niemal wszystko, a media przekonują (wmawiają) zawzięcie, że młodzi ludzie, którym brakuje już kapitału i czasu na założenie nuklearnych rodzin podobnych do tych, w których sami się wychowali, wcale się nie spauperyzowali, są bowiem teraz dumnymi i niezależnymi „singlami” w „wielkim mieście”, że nie ma już wolnego rynku”, a (i tutaj odnajdujemy kolejny powód do optymizmu) „współcześni chrześcijanie ze względu na wychowanie premiujące osobistą dyscyplinę moralną i zwiększone wymagania otoczenia są więc coraz lepiej wykształceni i w pewnym sensie wręcz wpływowi”.

Piotr Gociek dostrzega to, co i dla mnie wydaje się najbardziej ważne – brak polskiej elity, wykształconej, dbającej o Polskę. Znakomicie pisze też, że „Polska jest państwem uznaniowym – by działać legalnie nie można odwołać się do litery prawa, ale do jego rozmaitych, sprzecznych interpretacji. Zwykle interpretowanych na korzyść państwa i niekorzyść obywatela. Panem sytuacji jest ten kto prawo interpretuje”. Trzecim mocnym punktem artykułu jest Bóg. Bez Niego „róbta co chceta” przeradza się w karykaturę wolności i niezależności. „Pod płaszczykiem wolności sprzedaje się nam po prostu pogardę dla innych. Jeśli to ja jestem najważniejszy to inni są mniej ważni. Skoro są mniej ważni mniej przejmuję się ich losem. Skoro mniej się nimi przejmuję, to łatwiej patrzę na ich krzywdę – bo co mnie to w sumie obchodzi, co się z nimi stanie. Jesteśmy w ten sposób manipulowani wizjami nieograniczonej wolności, która tak naprawdę jest w tej interpretacji tylko niszczącym tkankę społeczną egoizmem”.

Rafała Matyi odkrywanie pozorów wybierania kogokolwiek i czegokolwiek oraz stopniowego uchylania wartości fundamentalnych dla demokracji (Jakie są jej warunki? O czym ma rozstrzygać?) także świetnie się czyta. Szczególnie w momentach analizy partyjniactwa: „Władza, która lekceważy sprawy państwowe, pełni raczej funkcję pozoru, kamuflującego istotny stan rzeczy, i jako taka nie jest warta zainteresowania obywateli. Rebelia przeciwko niej może mieć raczej oparcie w demokracji bezpośredniej niż porządnie już skorumpowanej – przedstawicielskiej”.

To tylko trzy pierwsze szkice… z najnowszych „Rzeczy Wspólnych”, a dalej są jeszcze geopolityczne rozważania z Chinami w roli głównej, brytyjska teoria „stania z boku”, artykuł pokazujący meandry myśli  Alasdaira MacIntyre’a oraz szkic profesor Ewy Thompson o „denacjonalizacji” katów na przykładzie Katynia… I jeszcze więcej ;-)

Serdecznie polecam to pismo nam wszystkim – przecież to „Rzeczy Wspólne”.