22 października – To warto wiedzieć!

kamieniecpodolski22 października 1633 roku / Wojna polsko-turecka: wojska hetmana polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego powstrzymały szturm Turków na Kamieniec Podolski. Najcenniejszym zabytkiem Kamieńca jest zespół urbanistyczno-architektoniczny Starego Miasta i twierdzy w Kamieńcu Podolskim, zwana dawniej „przedmurzem Chrześcijaństwa” lub „bramą do Polski” (fot. Zamek w Kamieńcu Podolskim).

wilnokatedra22 października 1906 roku założono Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie, działające w latach 1906–1940; powstało z inicjatywy Alfonsa Parczewskiego. Działania Towarzystwa miały na celu rozwój badań regionalnych (badanie dziejów Litwy pod względem historycznym, etnograficznym, przyrodniczym i statystycznym) i ogólnie polskiej nauki, literatury, sztuki na Wileńszczyźnie. Dzisiaj Wilno jest głównym ośrodkiem polskiej kultury i nauki na Litwie, działają tam m.in. Polskie Studio Teatralne w Wilnie (1960), Polski Teatr w Wilnie (1963), Fundacja Kultury Polskiej na Litwie im. Józefa Montwiłła (1989), Stowarzyszenie Naukowców Polaków Litwy (1989), Związek Harcerstwa Polskiego na Litwie (1989), Związek Polaków na Litwie (1990), Uniwersytet Polski w Wilnie (1998), Dom Kultury Polskiej w Wilnie (2001), Wileńskie Spotkania Teatralne Sceny Polskiej (2004), wydział Uniwersytetu w Białymstoku (2007). W Wilnie siedzibę ma także Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL).

filmpolski190822 października 1908 roku / Premiera pierwszego polskiego filmu fabularnego „Antoś po raz pierwszy w Warszawie” (il. Tablica w miejscu premiery filmu). Pionierami polskiej kinematografii byli działający od 1893 roku wynalazcy: Kazimierz Prószyński, Piotr Lebiedziński oraz Bolesław Matuszewski. Prószyński wynalazł w 1894 roku pleograf – aparat łączący w sobie funkcję kamery i projektora. Lebiedziński skonstruował z kolei w 1895 roku kinematograf Lebiedzińskiego, na którym zarejestrował dwa filmy krótkometrażowe. Inną oryginalną postacią wśród wynalazców polskich był Jan Szczepanik, który w 1899 roku opracował metodę produkcji filmu barwnego oraz wynalazł własny kinematograf.

papieżiprymas22 października 1978 roku / Inauguracja pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Jan Paweł II udzielił pierwszego błogosławieństwa „Urbi et Orbi” – „Miastu i Światu”. 22 października na Placu Świętego Piotra odbyła się uroczysta inauguracja pontyfikatu, a następnego dnia pierwsza audiencja dla 4000 Polaków zgromadzonych w auli Pawła VI. Msza św. inaugurująca pontyfikat była transmitowana przez radio i telewizję na wszystkie kontynenty. Dla Polaków, w kraju rządzonym przez komunistów, była to pierwsza transmisja Mszy św. od czasów przedwojennych. 12 listopada Jan Paweł II uroczyście objął katedrę Rzymu – Bazylikę św. Jana na Lateranie, stając się w ten sposób Biskupem Rzymu (tekst za: brewiarz.pl oraz zdjęcie za: miejscefotografii.blogspot.com).

(opr. na podstawie Wikipedii)

23 października (poniedziałek), 18:00 – Muzeum Podgórza… cdn. Ile muzeów lokalnych powstanie w Krakowie?

mhkzaproszenieMuzeum Historyczne Miasta Krakowa zaprasza: Sala audytoryjna Kupferhaus, Pałac Krzysztofory (Rynek Główny 35) / Udział w debacie wezmą: pp. dr hab. Andrzej Kulig, prof. UJ (Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa), dr Agnieszka Chłosta-Sikorska (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie), Paweł Kubisztal (Stowarzyszenie PODGORZE.PL). Rozmowę poprowadzi p. Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

Muzeum jest nowym znakiem miasta, a muzealizacja – zjawiskiem globalnym, a więc integralnym elementem fenomenu współczesności, jakim jest wspólnota ponadnarodowa. Jesteśmy świadkami powstawania nowych, poświęconych kolejnym dziedzinom działalności człowieka muzeów. Oprócz takich, które uznajemy za tradycyjne: artystycznych, historycznych, biograficznych itp., coraz częściej natykamy się na placówki, których muzeologia jeszcze nie potrafi sklasyfikować, jak np. Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy, Muzeum Hansa Klosa w Katowicach czy Muzeum Zerwanych Związków w Zagrzebiu. Ich istotą są zjawiska niematerialne, mity, a nawet fikcja. Powstają często bez kolekcji, a w każdym razie nie mają jej in statu nascendi.

W tym nowym nurcie muzeów, którego źródłem są przede wszystkim miasta, coraz częściej mamy do czynienia z muzeum lokalnym. Ta nazwa może kojarzyć się na początku z placówką prowincjonalną, małą, może nawet o znaczeniu drugorzędnym. W istocie jednak chodzi o coś innego. Muzeum lokalne działa bowiem według innego modelu niż muzeum tradycyjne. Współtworzy je lokalna społeczność – często inicjator powstania takiej instytucji. Jest to muzeum obywatelskie, gdzie mieszkaniec miasta nie jest gościem ani zwiedzającym, ale aktywnym uczestnikiem jego działalności.

Muzea lokalne są coraz częściej spotykane w miastach, choć wciąż nie jest ich wiele w naszym kraju. Pierwsze z nich powstało w Nowej Hucie (2005 r.), kolejne na warszawskiej Pradze (2015). W Krakowie według tej formuły funkcjonuje obecnie Dom Zwierzyniecki, który swą działalność prowadzi w miejscu dawnego Muzeum Włodzimierza Lenina. Po drugiej stronie Wisły kończą się natomiast prace nad Muzeum Podgórza współtworzonego przez społeczność prawobrzeżnego Krakowa.

Czy na tym koniec? Czy przyszłość muzealnego Krakowa to nie Wawel, Pałac Krzysztofory i Muzeum Narodowe, lecz muzea lokalne na Krowodrzy, Dębnikach, Prokocimiu i w innych dzielnicach? Czy władze miasta mogą udźwignąć tak rozumianą muzealizację Krakowa? Czy jest ona potrzebna mieszkańcom? A jeżeli tak, to dlaczego? Jeżeli nie, to jak wytłumaczyć modę na muzeum lokalne, która tak odważnie wkracza w nasze miasta?

Linka do wszystkich ogłoszeńhttp://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

Czy prof. Hartman jest konsekwentny?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Profesor Jan Hartman tak napisał na swoim blogu w tekście pod tytułem „Podziękowania dla samobójcy” o człowieku, który podpalił się w czwartek po południu pod warszawskim Pałacem Kultury i Nauki: Jeśli ten człowiek umrze, nasz niemrawa i nierówna walka z reżimem PiS będzie miała nowy symbol i nowego bohatera. Stanie się odtąd poważniejsza – bo w polityce powaga jest następstwem czyjejś śmierci. I za to – niezależnie od tego, czy samobójca przeżyje, czy nie – chciałbym mu już dziś z uszanowaniem podziękować.

Przecieram oczy ze zdumienia, że takie słowa mógł napisać filozof specjalizujący się w zagadnieniach etycznych. Pomijam już niestosowność porównania desperata spod PKiN do Ryszarda Siwca, chociaż dla zdeklarowanych wrogów Prawa i Sprawiedliwości obecne rządy są zapewne gorsze od komunistycznego reżimu PRL. Oburza mnie – a sądzę, że nie jestem w tym odosobniony – wyraźne oczekiwanie prof. Hartmana, aby ten człowiek umarł, bo wtedy będzie można wziąć go na sztandar walki z PiS.

Często mawia się, że o ile ornitolog nie musi umieć fruwać, aby dobrze opisywać życie ptaków, a drogowskaz bynajmniej nie podąża we wskazywanym przezeń kierunku, o tyle moralista (specjalista od etyki) winien zaświadczać swoje poglądy własnym przykładem, ponieważ inaczej jest niewiarygodny. Wiemy to od czasów Sokratesa.

Skoro prof. Hartmanowi tak bardzo marzy się ofiara śmiertelna jako symbol walki z PiS, to może powinien osobiście dać dobry przykład, poświęcając swoje życie dla sprawy, którą uważa za ważniejszą od jednostkowej egzystencji.

Wizyta oficjalna Pary Prezydenckiej w Republice Finlandii

prezydentpllogoW dniach 23-25 października 2017 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, dr Andrzej Duda z Małżonką Agatą Kornhauser-Dudą złoży wizytę oficjalną w Republice Finlandii. W programie wizyty, 25 października w Helsinkach zaplanowano spotkanie Prezydenta RP i Małżonki z przedstawicielami Polaków, żyjących w Finlandii. Planowane jest wówczas wystąpienie Prezydenta RP.

Pamięci Bogdana Włosika, zabitego przez SB-eka

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo,
poniżej umieszczam linkę do zdjęć obok Arki Pana, z manifestacji upamiętniającej 35. rocznicę zastrzelenia przez SB-ka, podczas manifestacji przeciwko ustrojowi komunistycznemu, Bogdana Włosika – młodego, 20-letniego pracownika Kombinatu w Nowej Hucie. Manifestacja odbyła się na Placu im. Bogdana Włosika: https://photos.app.goo.gl/BkFivcTxAcThjCEs1

Zdrajcy bez stopni wojskowych

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ministerstwo Obrony Narodowej skonsultowało już z organizacjami skupiającymi kombatantów poprawki do ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej umożliwiające pobawienie stopni oficerskich i podoficerskich tych, którzy służąc w Wojsku Polskim w latach 1944-90 „przyczynili się do utrzymywania lub podtrzymywania reżimu komunistycznego”.

Teraz tylko od marszałka Sejmu zależy, jak szybko będzie ona procedowana. Wiadomo natomiast, że zacznie obowiązywać już po dwóch tygodniach po zakończeniu procesu legislacyjnego, ponieważ – jak powiedział wiceminister Michał Dworczyk Onetowi – „proces degradacji oficerów LWP, którzy przyczynili się do zniewolenia Polski, trzeba przeprowadzić niezwłocznie”.

W uzasadnieniu nowelizacji ustawy czytamy: „Projekt pozwoli na zadośćuczynienie społeczeństwu polskiemu i stanowić będzie symboliczne rozliczenie epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”.

W projekcie wymienieni są członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która 13 grudnia 1981 roku wprowadziła stan wojenny. W styczniu 2012 roku Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie orzekł, iż było to działanie nielegalne, określając WRON jako związek przestępczy o charakterze zbrojnym pod kierunkiem generała Wojciecha Jaruzelskiego. W tej grupie są obok niego m.in. były minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak i były minister obrony gen. Florian Siwicki.

Warto przypomnieć, że działania MON w tej materii zaczęły się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego minister Antoni Macierewicz powiedział: – Podejmujemy kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe. Czcimy ludzi takich jak Kukliński, czy Karski, którzy zostali awansowani do stopnia generała, a równocześnie takie stopnie szanujemy i akceptujemy u ludzi, którzy popełnili nie tylko zdradę, ale i zbrodnię. Ci, którzy popełnili zbrodnię powinni być pozbawieni stopni. Ja wobec Jaruzelskiego nie używałbym sformułowania: generał. Zasłużył na potępienie przez historię i społeczeństwo.

Warto przypomnieć, że z inicjatywą zdegradowania Jaruzelskiego wystąpiło jako pierwsze Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które apelowało równolegle do Prezydenta RP o pośmiertne awansowanie do stopnia generała brygady pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, co nastąpiło 11 listopada ubiegłego roku.

Skoro niepodległa Rzeczpospolita tak godnie uhonorowała jednego ze swoich najdzielniejszych oficerów, to najwyższy już czas, aby generalskie szlify i odznaczenia państwowe utracili zaprzańcy, którzy dobrowolnie służyli obcemu, wrogiemu Polsce mocarstwu zniewalając na jego rozkaz swoich rodaków z Wojciechem Jaruzelskim – głównym symbolem owego zaprzaństwa – na czele.

Procedowana obecnie nowelizacja ustawy o powszechnym obowiązku wojskowym uczyni zadość sprawiedliwości historycznej, zgodnie z którą suwerenne państwo winno czcić swoich bohaterów i piętnować zdrajców. A jest w tej materii sporo do zrobienia, by wspomnieć trzy inne, wciąż jeszcze niezrealizowane propozycje POKiN: odebrania Orderu Virtuti Militari tym, którzy otrzymali je nie za walkę o niepodległość Polski, lecz za wierność sowieckiej racji stanu, często przejawiającą się w mordowaniu i represjonowaniu żołnierzy zbrojnego podziemia po 1945 roku, usunięcia z Powązek Wojskowych grobów zdrajców Rzeczypospolitej oraz zdelegalizowania Komunistycznej Partii Polski.

Cyberbezpieczeństwo

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

Zapewnienie cyberbezpieczeństwa stanowi jedno z największych wyzwań współczesnego świata i stało się przedmiotem licznych dyskusji oraz analiz toczących się na forum europejskim. Po ostatnim Cyfrowym Szczycie w Tallinie, dziś w Krakowie brałam udział w Europejskim Forum Cyberbezpieczeństwa, ponieważ dla mojego rządu temat ten ma charakter priorytetowy.

Dotyczy on nie tylko funkcjonowania instytucji państwa i gospodarki, ale także codziennego życia obywateli. Wraz z niezwykle szybkim postępem w przestrzeni cyfrowej musimy stawiać czoła kolejnym zagrożeniom – atakom hakerskim, włamaniom na konta bankowe, czy wojnie informacyjnej. Cyberprzestępczość stanowi także poważne wyzwanie dla obronności kraju i całej jego infrastruktury.

Kluczowe jest zatem wypracowanie adekwatnych narzędzi, które będą w stanie zagwarantować stabilność państwa i zwiększyć bezpieczeństwo obywateli. Mój rząd podejmuje szereg działań w tym zakresie. Jesteśmy pod tym względem w europejskiej czołówce, a nawet o krok dalej niż nasi partnerzy. Część z tych projektów realizujemy na forum międzynarodowym, część stanowi skoordynowaną pracę poszczególnych ministerstw.

Zdaję sobie sprawę, że przy nowoczesnym sprawowaniu urzędu premiera niezbędne jest pozostawanie na bieżąco z informacjami dotyczącymi cyberprzestrzeni. Dlatego zdecydowałam o powołaniu specjalnej komórki, która – stanowiąc moje zaplecze eksperckie – będzie te zagadnienia monitorować i analizować.

Poprzez nasze działania chcemy walczyć z poważnymi współczesnymi zagrożeniami, by zapewnić Polakom bezpieczeństwo: https://youtu.be/8wTEL7hr_a0

90. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 października 2017 roku o godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 17:00 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

Po Mszy Świętej odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek a fotoreportaż p. Zbigniew Galicki:
https://www.youtube.com/watch?v=-7zoD0QPSl4
https://photos.app.goo.gl/vrJ2fuggarbcB5k12

(Od Redakcji): I jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoPrzebyliśmy razem bardzo długą drogę. Na Krakowskiem Przedmieściu w Warszawie ale też w dziesiątkach miast w Polsce i na świecie spotykamy się co miesiąc, by modlić się za poległych w Smoleńsku. Nasze spotkania przypominają te sprzed trzydziestu lat, kiedy Polacy chodzili na Msze za Ojczyznę odprawiane przez Księdza Jerzego Popiełuszkę. Październik jest właśnie miesiącem jego męczeńskiej śmierci. Musiały minąć lata, by z tragedii Jego śmierci i wielu innych zabitych w stanie wojennym wyrosła nowa Polska. My też musieliśmy czekać wiele lat, by ofiara poległych w Smoleńsku zrodziła owoce. Te owoce widzimy dzisiaj. Ci, którzy domagali się prawdy nie tylko dokonali wielkiej zmiany politycznej ale spowodowali, że Polska jest dzisiaj zupełnie innym krajem. Przerwane zostały największe patologie niszczące państwo, odbudowywane są struktury gospodarcze i społeczne. Polska jawi się dzisiaj w Europie jako kraj stabilizacji i rozwoju. Stało się to dzięki wielkiej społecznej mobilizacji. To modlitwa i walka o prawdę zjednoczyła miliony ludzi. Nasza jedność i wiara są najwspanialszym pomnikiem dla poległych.

Kluby Gazety Polskiej

Troje powstańców warszawskich przeciw dekomunizacji narodowej nekropolii

jerzybukowskiJerzy Bukowski

To, że „Gazeta Wyborcza” stanie po stronie środowisk, którym nie podoba się zapowiedziana przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, doktora Jarosława Szarka, dekomunizacja Powązek Wojskowych, o co od dawna apeluje Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, nikogo chyba nie dziwi. Zdumiewać może jednak, iż do protestów przeciw przeniesieniu grobów komunistycznych dygnitarzy w inne, mniej reprezentacyjne miejsca zdołała ona pozyskać także niektórych weteranów walk o suwerenność Rzeczypospolitej.

„- Ten cmentarz jest dokumentem historii. Leżą na nim rozmaici ludzie, również tacy, którzy nie byli bohaterami, nie przynieśli Polsce wolności, czy wręcz ją zniewolili. Ale oni też są częścią naszej historii. Można ich groby oznaczyć tabliczkami z informacją, kto to był, ale nie usuwać” – powiedziała gazecie uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska.

Zawtórował jej na tych samych łamach wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn, który w swym proteście posunął się znacznie dalej: „- Jestem przeciwny zmianie nazw ulic, burzeniu pomników, a już zwłaszcza usuwaniu grobów z cmentarzy. Dojdzie kiedyś do władzy jakaś nowa ekipa i będzie robiła to samo.”

Do jeremiady nad komunistami dołączył również inny powstaniec warszawski, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej profesor Leszek Żukowski, mówiąc „Gazecie Wyborczej”: „- A po co to robić? Przecież ci ludzie nie żyją, nikomu nie zagrażają. Nie popieram komunistów, ale też nie wyobrażam sobie urządzania szopki z przenoszeniem ich grobów. Zresztą, dokąd je przenieść? Będzie specjalny cmentarz dla wyrzuconych?”

Z szacunku dla siwych głów trójki kombatantów, która wybiera dzisiaj pośmiertną solidarność nie ze swoimi współtowarzyszami broni, ale z ich z katami, powstrzymam się od jakiejkolwiek polemiki, a ograniczę jedynie do wyrażenia żalu z powodu niezrozumienia przez nią potrzeby wyrównania rachunków historycznych.

Czyżby szacowni weterani naprawdę nie rozumieli, że ludzie wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służący Sowietom nie powinni spoczywać obok uczestników walk o niepodległość, którzy często ginęli właśnie z ich rozkazów, a narodowa nekropolia jest miejscem wiecznego snu wyłącznie dla bohaterów, nie zaś dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców?

Dla zachowania historycznej i moralnej symetrii trzeba więc przenieść komunistycznych dygnitarzy do mniej eksponowanych kwater lub do grobowców rodzinnych, aby odwiedzający Powązki Wojskowe ludzie (zwłaszcza młodzi) nie wyrażali zdumienia, że oto w Alei Zasłużonych widzą okazałe grobowce ludzi, o których uczono ich w szkole, że byli zdrajcami.

Wypowiadającej się przeciw zaprowadzeniu elementarnych porządków na tym cmentarzu trójce kombatantów oraz wszystkim podobnie jak oni myślącym rodakom chcę przypomnieć słowa dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, dr. Jana Ołdakowskiego, dla nie istniejącego już „Dziennika”: „Jak byśmy postąpili, gdyby w 1943 roku faszystowska władza postawiła na Powązkach grobowiec kata Warszawy – Franza Kutschery? Czy mielibyśmy podobne obiekcje przed usunięciem jego grobu? Czy też broniono by go w imię chrześcijaństwa? Mamy obowiązek kierować naszą polityką historyczną. Gdyby nie to, że umarli w czasie trwania totalitarnego systemu, nie dostaliby nigdy tych miejsc.”

Nadszedł wreszcie czas na dokonanie na tym cmentarzu takich zmian, aby Julian Marchlewski, Bolesław Bierut, Karol Świerczewski, Władysław Gomułka, Wojciech Jaruzelski nie spoczywali obok Tadeusza Bora-Komorowskiego, Ryszarda Kuklińskiego i wielu innych bohaterów.

Oświadczenie prezydium Federacji Organizacji Polonijnych w Nowej Południowej Walii – Australia

fpownpw

Oświadczenie Prezydium Federacji Organizacji Polonijnych w Nowej Południowej Walii w sprawie ingerencji w procesy legislacyjne podejmowane przez polskie władze ustawodawcze.

W Polsce toczy się spór polityczny na temat proponowanych przez rząd zmian dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Spór ten jest sprawą oczywistą w kraju demokratycznym i znajduje swoje odbicie zarówno w trakcie debat parlamentarnych i polemik medialnych, jak i demonstracji ulicznych. Wszystkie strony tego sporu, a więc również opozycja parlamentarna, organizacje pozarządowe oraz media mają pełną i nieskrępowaną możliwość przedstawiania swojego stanowiska i zgłaszania postulatów w omawianej sprawie.

Nikt nie może temu zaprzeczyć, chyba że kieruje się uprzedzeniami o podłożu politycznym. Takie właśnie uprzedzenia widzimy w postępowaniu wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, a podejmowane przez niego działania uznajemy za brutalną ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski i poddawanie polskiego rządu szantażowi. Taka postawa jest wynikiem braku zrozumienia dla meritum toczącej się w Polsce dyskusji na temat sądownictwa i wyrazem niedopuszczalnej arogancji. Proces legislacyjny w Polsce opiera się na przepisach konstytucji i ustaw szczegółowych, a jego podstawą jest między innymi kontrola wyrażająca się prawem prezydenckiego veta i możliwością zaskarżania ustaw do Trybunału.

To są atrybuty polskich władz i powinny być bezwzględnie respektowane przez wszystkich – również przez urzędników Komisji Europejskiej. Przewodniczący Timmermans rażąco ingeruje w wewnętrzny polski proces legislacyjny, a wysuwane przez niego groźby są przejawem arogancji przypominającej tę, której Polacy byli przedmiotem przed 1989 rokiem. Polskie prawo gwarantuje pełne, demokratyczne mechanizmy tworzenia prawa, w tym tego dotyczącego wymiaru sprawiedliwosci. Żądamy natychmiastowego zaprzestania ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski i toczących się w niej procesów legislacyjnych.

W imieniu Zarządu Federacji Polskich Organizacji w NPW
dr R. Adams-Dzierzba, prezes

II Małopolski Marsz Rodzinie i Życiu TAK!

krakowniezaleznymkInformacja własna

II Małopolski Marsz „Rodzinie i Życiu TAK!” – Akcji Katolickiej Archidiecezji Krakowskiej i Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka – odbył się wczoraj (8 października 2017 roku) pod patronatem honorowym JE ks. abp. Marka Jędraszewskiego oraz wojewody małopolskiego p. Piotra Ćwika.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorstwa pp. Józefa Bobeli i Tomasza Orłowskiego:
https://photos.app.goo.gl/XjidTJ9O0wRW141U2
https://photos.app.goo.gl/ysiU05NJfAYhFECh2

Kościuszko pozostaje na antypodach

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przedstawicielka będących kustoszami terytorium parku narodowego, na terenie którego leży Góra Kościuszki w Australii Aborygenów powiedziała w Krakowie, że jest zbyt wcześnie, aby mówić o ewentualnej zmianie jej nazwy z powodu problemów z wymową nazwiska polskiego i amerykańskiego bohatera narodowego przez rdzenną ludność.

- Większym problemem jest brak znajomości osoby i dokonań wielkiego stratega. Czuję się zaszczycona, że jestem w Krakowie, że mogę dowiedzieć się wielu nowych rzeczy o Tadeuszu Kościuszce, o tym, jak był ceniony w świecie. Niestety, w Australii ta informacja nie jest powszechnie dostępna – wyjaśniła w rozmowie z Radiem Kraków reprezentująca aborygeńskie plemię Ngarigo Iris Whithe.

tablicanagorzekosciuszkiDelegację Aborygenów zaprosił do Krakowa na zakończenie obchodów Roku Kościuszkowskiego przewodniczący Komitetu Kopca Kościuszki profesor Mieczysław Rokosz, który przyłączył się do walki środowisk polonijnych o zachowanie obowiązującej nazwy (fot. Wikipedia).

- Generał Kościuszko żył w czasach Jamesa Cooka, który w 80. latach XVIII wieku wylądował u wschodnich wybrzeży Australii i poddawał kontynent koronie Brytyjskiej. Gdyby w tym czasie generał Kościuszko był w Australii razem z Cookiem to na pewno byłby przyjacielem i obrońcą ludności rdzennej – powiedział prof. Rokosz Radiu Kraków.

Kolejna spełniona obietnica

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

1 października weszła w życie reforma obniżająca wiek emerytalny. Tym samym mój rząd spełnił jedną z najważniejszych obietnic wyborczych. Od teraz Polacy mają wybór: kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60, a mężczyźni w wieku 65 lat. Co istotne, dobrowolną decyzję o zakończeniu pracy zawodowej będą mogli podjąć biorąc pod uwagę swoją sytuację rodzinną i materialną.

Wprowadzana przez nas reforma emerytalna stanowi odpowiedź na powszechnie wyrażane oczekiwania społeczne i ostatecznie cofa niekonsultowaną z Polakami decyzję poprzedniego rządu nakazującą pracę do 67 roku życia, co dla wielu osób byłoby obciążeniem ponad siły.

Przywracając poprzedni wiek emerytalny kolejny raz pokazaliśmy, że słuchamy Polaków i dotrzymujemy danego im słowa: https://youtu.be/cbgM93GCcZQ

Stanisław Pomian-Srzednicki. Twórca polskiego sądownictwa

krakowniezaleznymkInformacja własna

30 września 2017 roku Klub Gazety Polskiej w Krakowie – Nowej Hucie oraz Fundacja Stanisława Pomian-Srzednickiego zaprosiła Krakowian oraz Gości naszego Miasta na panel historyczny pt. Stanisław Pomian-Srzednicki, twórca polskiego sądownictwa. W programie był m.in. referat p. Agnieszki Battelli, praprawnuczki bohatera spotkania i p. Andrzeja Korytkowskiego. Następnie w części artystycznej wystąpiła Agnieszka Batelli z programem poezji i pieśni patriotycznych oraz fragmentami pamiętnika Stanisława Pomian-Srzednickiego. Na zakończenie można było zwiedzić wystawę o Stanisławie Pomian-Srzednickim, pierwszym Prezesie Sądu Najwyższego.

Zapraszamy Państwa na fotoreportaż, autorstwa p. Józefa Bobeli:
https://photos.app.goo.gl/lioHpRL7UvGzOQGx1

Odszedł „biały anioł” polskiej piosenki

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W wieku 65 lat umarła jedna z najjaśniejszych gwiazd krakowskiej „Piwnicy pod Baranami” – Anna Szałapak.

- To ogromnie smutna i przykra dla nas wiadomość, bo tyle lat pracowaliśmy razem. Ania chorowała kilka lat i dzielnie walczyła – powiedział Polskiej Agencji Prasowej dyrektor kabaretu Bogdan Micek.

Agnieszka Osiecka nazwała ją – z powodu upodobania do ubiorów w tym kolorze – „białym aniołem”, bo miano „czarnego anioła” od samego początku przylgnęło do nie występującej już od dawna w kultowym dla polskiej kultury miejscu Ewy Demarczyk.

Warto jednak pamiętać, że Szałapak była nie tylko znakomitą pieśniarką (zanim związała się z „Piwnicą” występowała w „Słowiankach”), ale również doktorem nauk humanistycznych z zakresu etnografii i antropologii kultury, wieloletnim pracownikiem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Tytuł jej doktoratu: „Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego na tle szopki europejskiej. Studium historyczno-etnograficzne” predestynował ją do pracy w mieszczącym się przy tej samej linii C-D Rynku Głównego pałacu Krzysztofory, w którym znajduje się największa w Polsce kolekcja tych dzieł sztuki – siedzibie jednego z oddziałów Muzeum.

annaszalapakWspółpracowała z najwybitniejszymi poetami i kompozytorami, m.in. z Ewą Lipską, Michałem Zabłockim, Zygmuntem Koniecznym, Zbigniewem Preisnerem, Janem Kantym Pawluśkiewiczem, Andrzejem Zaryckim, Grzegorzem Turnauem, Andrzejem Sikorowskim, Jackiem Wójcickim i Konradem Mastyło. Szczególna przyjaźń połączyła ją z Osiecką, której teksty śpiewała przez wiele lat (fot. p. Tomasz Cichocki, za: www.annaszalapak.com).

„Będąc antropologiem kultury, Anna Szałapak, miłośniczka i znawczyni tradycji krakowskich, przez wiele lat opiekowała się dorocznym obchodem Lajkonika i organizowała konkursy szopek krakowskich, których jest jurorem, znawcą i wierną admiratorką. Kustosz i kuratorka kilkudziesięciu wystaw szopek ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, prezentowanych m. in. w Taorminie, Rzymie, Messynie, Paryżu, Helsinkach, Sztokholmie, Chicago i Lwowie” – napisano na stronie internetowej artystki.

Jej wydana z okazji obchodów 750-lecia lokacji podwawelskiego grodu książka pt. „Legendy i tajemnice Krakowa” zyskała tytuł Krakowskiej Książki Miesiąca Sierpnia 2005.

„Anna Szałapak była laureatką m.in.: Konkursu Programu Pierwszego TVP w 1993 roku za wykonanie piosenki „Zaklinanie, czarowanie”; Nagrody Programu Trzeciego Polskiego Radia Mateusz 97 za osiągnięcia artystyczne, oryginalną interpretację piosenek literackich, niepowtarzalny styl i niezapomniany koncert w Trójce; Złotego Lauru za mistrzostwo w sztuce piosenki literackiej, przyznanego przez Fundację Kultury Polskiej w 2008 roku” – czytamy w depeszy PAP.

Nad grobem „białego anioła” na pewno wybrzmią słowa słynnej piosenki „Piwnicy pod Baranami”:
Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach.
Szczotkujemy, wycieramy
buty nasze, twarze nasze,
żeby śladów nie zostawić,
żeby śladów nie zostało.

Po Annie Szałapak pozostanie na pewno wiele pięknych śladów.

Nowy budżet i Europejski Szczyt Cyfrowy

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

Na ostatniej Radzie Ministrów przyjęliśmy projekt ustawy budżetowej na 2018 rok. Cieszę się, że udało nam się pogodzić realizację polityki prospołecznej z podejściem prorozwojowym.

Jest to budżet ambitny, który przede wszystkim gwarantuje kontynuację priorytetowych dla mojego rządu projektów społecznych. Zapewnia finansowanie sztandarowego programu Rodzina 500 plus, na który przeznaczymy ponad 24 mld złotych, ale pozwala także realizować nasze inne zobowiązania, takie jak program Mieszkanie plus czy darmowe leki dla seniorów. Projekt ten uwzględnia również wprowadzane przez nas reformy edukacji i służby zdrowia oraz zabezpiecza środki na reformę obniżającą wiek emerytalny, która wchodzi w życie już 1 października tego roku.

Jest to także budżet nastawiony na rozwój i inwestycje, uwzględniający dalsze podnoszenie kwoty wolnej od podatku. Pracując nad projektem nie zapomnieliśmy o pokrzywdzonych i potrzebujących. Założenia ustawy włączają do życia społecznego te grupy, które do tej pory zmagały się z ubóstwem. Jednocześnie zwiększyliśmy wydatki na fundusz klęskowy i pomoc humanitarną, by Polska mogła jeszcze skuteczniej pomagać ofiarom konfliktu na Bliskim Wschodzie: https://youtu.be/D0Eph1m6Tp0

Mijający tydzień przyniósł także ważne wydarzenie na arenie europejskiej. W Tallinie odbył się pierwszy w historii Szczyt Cyfrowy UE, którego Polska była współinicjatorem. Kluczową kwestią poruszaną podczas szczytu była przyszłość rynku cyfrowego Wspólnoty.

W tym kontekście, razem z przedstawicielami pozostałych państw członkowskich, rozmawialiśmy o cyberbezpieczeństwie, e-administracji, łączności i kompetencjach cyfrowych. Zastanawialiśmy się, jak uniknąć potencjalnych zagrożeń, a jednocześnie przełożyć rozwój całego sektora cyfrowego na wzrost gospodarczy. Szczyt w Tallinie był okazją do bardzo ciekawej dyskusji. Sądzę, że będzie ona kontynuowana i zaowocuje konkretnymi projektami i programami: https://youtu.be/GI1oe9PuCNg

Polska postuluje, by oprzeć budowę rynku cyfrowego UE o zasadę wolności przepływu danych, która powinna stać się piątą swobodą wspólnego rynku. Chcemy przedstawiać własne inicjatywy oraz aktywnie wprowadzać w życie rozwiązania dające szanse na szybszy rozwój. Jedną z takich inicjatyw jest wprowadzona do nowej podstawy programowej nauka programowania od pierwszej klasy szkoły podstawowej, co stanowi odpowiedź na potrzebę edukacji cyfrowej już od najmłodszych lat.

Symboliczna inauguracja obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tego samego dnia, 5 grudnia, w 150. rocznicę urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego, w Sejmie odbędzie się zwołane przez Prezydenta RP Zgromadzenie Narodowe, a w miejscu urodzenia wskrzesiciela Polski Niepodległej w Zułowie oraz przy grobie Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie spotkają się przedstawiciele organizacji kombatanckich i patriotycznych z całej Polski.

W ten symboliczny sposób rozpoczęte zostaną obchody 100-lecia odzyskania niepodległości.

jozefpilsudskiJako piłsudczyk jestem bardzo wdzięczny prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz szefowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Janowi Józefowi Kasprzykowi, że właśnie w rocznicę urodzin Komendanta postanowili zainaugurować rok jubileuszu powrotu Polski na mapę Europy. Nie ujmując niczego innym współtwórcom naszej niepodległości (Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński), to właśnie jednoznacznie kojarzący się z Piłsudskim czyn legionowy najbardziej zapadł w pamięć rodakom.

Podkreślił to Prezydent RP określając Pierwszego Marszałka Polski jako „jednego z ojców polskiej niepodległości, żołnierza i męża stanu, którego osoba i dokonania uznawane są za jedne z najważniejszych symboli odrodzenia niepodległej Polski w roku 1918”.

Dobrze więc, że 5 grudnia 2017 roku patriotyczna więź połączy Warszawę z Zułowem i z ukochanym przez Józefa Piłsudskiego Wilnem.

To Niemcy byli beneficjentami rabunku i niszczenia Polski!

adamzyzmanAdam Zyzman

Czy do trwającej dyskusji na temat niemieckich reparacji wojennych można jeszcze cos dodać? – Wydawało mi się, że niewiele, ale przypomniałem sobie, że kilkanaście lat temu, przy likwidacji kolejnej biblioteki zakładowej, którą likwidowano na zasadzie „kto chce, niech bierze, a resztę oddamy na makulaturę” zachowałem książkę, która nikogo wówczas nie interesowała.

tnbbr1Był to XII tom „Documenta occupationis” wydanych w czasach PRL przez Instytut Zachodni zajmujący się od okresu międzywojennego naszymi stosunkami z Niemcami. Ten obszerny tom, to kopie autentycznych dokumentów niemieckich z okresu okupacji niemieckiej, będących aktami prawnymi dotyczącymi eksploatacji ziem polskich i Polaków przez okupanta oraz sprawozdaniami z ich realizacji w poszczególnych jednostkach administracyjnych. Ponad 700 stron to w większości dokumenty niemieckie obrazujące skalę rabunku Polaków i naszej gospodarki zarówno dla potrzeb armii niemieckiej stacjonującej na ziemiach polskich, jak i dla potrzeb gospodarki Rzeszy. Jeśli uświadomimy sobie, że tylko w okresie od 15 lipca do 31 grudnia 1944 roku, a więc w okresie, gdy część Generalnej Guberni została już wyzwolona spod okupacji niemieckiej na potrzeby wojska i „gospodarki zarządu cywilnego” z ziem polskich wywieziono 164 395 wagonów różnorakich dóbr, w tym prawie 3 tysiące wagonów więźniów, to będziemy mieli skalę rabunku.

tnbbr2A wywożono wszystko. Oto z kolejnej tabeli dowiadujemy się, że tylko samego drewna opałowego w okresie od 20 czerwca do 20 września 1944, z samej tylko Białostocczyzny wywieziono 345 wagonów i 63 samochody ciężarowe, w sumie 5503 ton, a przecież część tych ziem została w tym czasie wyzwolona spod okupacji, toteż w następnych miesiącach takim miejscem eksploatacji drewna stało się Ciechanowskie – 266 ton tylko w ciągu jednego miesiąca! Do tego trzeba doliczyć wywóz płodów rolnych – 208 662 tony(!), bydła – 489 618 szt., świń – 38 231 szt., owiec – 110 306 szt. Koni – 35601 szt., a nawet drobiu! I to w zaledwie w ciągu wspomnianego już tylko drugiego półrocza 1944 r. Jednocześnie wywieziono w tym czasie do Rzeszy 150 603 urządzeń i maszyn przemysłowych, zaś w całym roku 1944, ponad 170 tys. robotników przymusowych, którzy trafiali nie tylko do przemysłu, ale w dużej mierze do indywidualnych gospodarstw rolnych, a z pracy ich korzystali bezpośrednio konkretni właściciele tych gospodarstw! – Naziści? – Tak naziści, bo wszyscy niemal Niemcy byli w czasie wojny beneficjentami nazizmu i wojny!

tnbbr3Jeśli więc ktokolwiek mówi, że nasze roszczenia nie mają podstaw, to zapewniam, że mają, a podstawy te wynikają z będących w naszym posiadaniu dokumentów… niemieckich! Przy okazji warto wspomnieć o autorach tego opracowania Eugeniuszu Kozłowskim i Piotrze Matusaku, pracownikach Instytutu Zachodniego, który w ostatnich latach był przez poprzednią władzę przeznaczony do likwidacji, a jeśli chciał przetrwać to proponowano jego kierownictwu wystąpienie o wsparcie do… fundacji niemieckich, co oznaczałoby całkowita zmianę charakteru Instytutu.

tnbbr4I jeszcze pytanie: czy straty spowodowane wywołaną przez Niemcy wojną należy liczyć tylko na podstawie danych o zniszczeniach, rabunku i eksploatacji naszego kraju w czasie samej wojny i okupacji, czy też wystawić im rachunek także za okres 45 lat powojennych, kiedy to w wyniku rozpoczętej przez Niemcy wojny zostaliśmy sprzedani rzeczywistemu zwycięzcy w tej wojnie, Rosji sowieckiej, która nie tylko nas dalej eksploatowała, ale nie pozwalała się też odpowiednio szybko rozwijać!

Przecież, gdyby nie to uzależnienie od Rosji i jej absurdalnej polityki gospodarczej, Polacy mogliby żyć cały ten czas przynajmniej na poziomie nie dotkniętych okupacją Hiszpanów! To też powinno być policzone!

Powstanie Warszawskie poza Warszawą

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

O Powstaniu Warszawskim mówi się bardzo dużo. Pisane są liczne artykuły, książki, a ostatnio powstało nawet kilka ciekawych produkcji filmowych. I bardzo dobrze, bo ofiara jaką złożyli Powstańcy jest nieoceniona. W tych wszystkich dziełach wylicza się straty jakie poniosła Warszawa, ile ludzi straciło życie, jak dramatyczne były losy ludzi żyjących wówczas w stolicy. Wszystko to bardzo mnie cieszy, bo jestem jedną z tych osób, która uważa, że jest to temat o którym można mówić wiele i powinno się dużo mówić. Ba! Należy mówić jak najwięcej, wyjaśniać młodemu pokoleniu, jakim wielkim heroizmem wykazali się Polacy w czasie okupacji. Żałuję niestety, że niewiele pisze się o pozostałej części naszej Ojczyzny, która również cierpiała i dźwigała jarzmo okupacji. Oczywiście rozumiem, że poziom poświęcenia i ilość wylanej krwi była największa w Warszawie, ale warto pamiętać o pozostałych miastach Polski. W końcu z wielu zakątków Rzeczpospolitej nadciągały posiłki dla walczącej Warszawy. Wiele z nich niestety nigdy nie dotarła. Przykładem może być tu Batalion AK „Skała” który w liczbie 350 osób wyruszył z Krakowa na pomoc walczącej Warszawie i został rozbity przez Niemców w bitwie po Złotym Potokiem koło Częstochowy, dnia 11 września 1944 r.

Całe terytorium Polski znalazło się pod okupacją niemiecką (nie nazistowską tylko trzeba mówić jasno: niemiecką!). W tym artykule chciałbym przytoczyć jedną historię, z mojego rodzinnego miasta Krakowa. Otóż w okupowanym Krakowie, jak w wielu innych miastach okupant próbował zniszczyć wszystko co Polskie: kulturę, środowiska inteligenckie, język a nawet i społeczność. Wiązały się z tym liczne aresztowania, porywanie ludzi z ulicy. Eskalacja tych zjawisk sięgnęła zenitu w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego. Niemcy bojąc się ogólnopolskiego zrywu, wydali rozkaz aresztowania wszystkich mężczyzn od 16 do 60 roku życia. Miało to zapobiec wybuchowi powstania w całym kraju, oraz ograniczyć nadciągające posiłki do stolicy. Aresztowania dokonywano na ulicy, bez ostrzeżenia i bez jakiegokolwiek powodu. Niemcy idąc ulicą i większymi placami łapali przypadkowe osoby. Taki proceder nazywano kolokwialnie „łapanką” (łapanki organizowano już wcześniej, dla pozyskania robotników przymusowych wywożonych do Niemiec).

aleksanderwysockiJedną z takich „łapanek” przeżył mój dziadek, Aleksander Wysocki (na fotografii), lekarz medycyny, w okresie wojny obronnej żołnierz 12 Pułku Piechoty z Wadowic. 6 sierpnia 1944 roku (była to niedziela zwana później Czarną Niedzielą) wracając przez Kraków do domu wsiadł do tramwaju z żoną i dzieckiem. W tym samym czasie w Krakowie rozpoczęła się „łapanka”. Aresztowano wówczas ok. 8000 mężczyzn, w mieście liczącym około 300 000 mieszkańców. Mój dziadek przeżył dzięki konduktorowi z tramwaju. Ów człowiek opowiedział dziadkowi co się dzieje w mieście i wypchnął go na ulicę. Dziadek zaczął uciekać w kierunku domu co nie było łatwe, bo wszędzie na ulicy było mnóstwo Niemców. Jak by tego było mało zbliżała się godzina policyjna, czyli pora w której nikomu nie wolno było wychodzić na ulicę. Na początku okupacji godzina policyjna rozpoczynała się od 23 i trwała do rana. Po 1942 roku zakaz wychodzenia z domu obowiązywał od godziny 18 do godzin porannych. To popołudnie i noc Aleksander Wysocki musiał spędzić w bramie jednej z krakowskich kamienic, potem przedostał się do znajomych dzięki czemu uniknął aresztowania. Dopiero nad ranem udało mu się pójść do pracy, a po południu wrócić do domu. Traumatyczne przeżycia nie dotknęły tylko jego. On sam obawiając się o własne życie, myślał jak dalej poradzi sobie jego rodzina. Zapewne takie myśli przyprawiały go o zawrót głowy. Jednak chwilę grozy przeżyła również i moja babcia, która czekała na męża, wiedząc że w mieście była łapanka. Na pewno całą noc spędziła bijąc się z myślami: „czy Olek jeszcze żyje?”. Ta historia kończy się szczęśliwie. Dziadkowie przeżyli wojnę, a moja ukochana babcia Isia doczekała upadku komuny dożywszy 91 lat. Jednak co mają powiedzieć rodziny tych 8000 ludzi, ojców, braci i mężów którzy owego feralnego dnia nie wrócili już do domu. Kto wie, ilu z nich prawdopodobnie nigdy już nie wróciło do swoich bliskich.

Jak pisałem powyżej, w żaden sposób nie chcę porównywać Powstania Warszawskiego do tego co działo się w Krakowie. Daleki jestem od bagatelizowania warszawskiego zrywu. Nie próbuję również gloryfikować postawy krakowskiego społeczeństwa. Chcę zaznaczyć, że w czasie bohaterskiego powstania w Warszawie, cała Polska ponosiła konsekwencje. Cierpiała ludność nie tylko stolicy (choć to ona złożyła największą ofiarę) ale również i inne miasta Rzeczpospolitej. Warto wspominać również i o tych ofiarach podczas kolejnych uroczystości upamiętniających Powstanie Warszawskie. Miejmy nadzieję, że pamięć o tych wszystkich, którzy stracili życie w czasie okupacji niemieckiej, nigdy nie zaginie. Wiele zależy tak naprawdę od nas.

Nie ma SLD pod Wawelem

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Krakowska struktura Sojuszu Lewicy Demokratycznej została ponownie rozwiązana. Za taką decyzją zagłosowali wszyscy obecni na posiedzeniu (19 osób) członkowie Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD. Jak ustalił Onet, powodem były wewnętrzne tarcia i brak poparcia dla kierownictwa.

- Mogę potwierdzić, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Niestety, nie znam szczegółów. Oględnie mówiąc, nie za dobrze się działo w Krakowie – powiedziała portalowi rzecznik prasowa SLD Anna-Maria Żukowska.

Zapytany przez Onet przewodniczący Sojuszu w Małopolsce Ryszard Śmiałek wyjaśnił: – Faktycznie, podjęliśmy taką decyzję. Krakowscy członkowie SLD nie byli zadowoleni z działań szefostwa miejskich struktur. To budziło frustrację. Jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi, stąd taka decyzja. W obliczu wyborów potrzebna jest jedność.

Małopolska Rada Wojewódzka SLD powołała komisarza, który jest odpowiedzialny za utworzenie nowych struktur mających powstać do końca grudnia br.

Krakowski radny Sojuszu Kazimierz Chrzanowski przypomniał w rozmowie z Radiem Kraków, że z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia kilka lat temu. Wówczas rozwiązanie struktur uznane zostało jednak za niegodne ze statutem partii: – Powiem uczciwie, że to jest niepotrzebne, niedobre. Zamiast się zająć pracą z ludźmi i poszerzać wpływy w elektoracie, to koterie, grupki rywalizują, walczą ze sobą. Krótko mówiąc, mamy więcej kandydatów na wodzów, niż w ogóle jest Indian – stwierdził.

Postkomunistyczna lewica przeżywa poważne kłopoty nie tylko pod Wawelem, co powinno cieszyć zwłaszcza Partię Razem mającą ogromną ochotę na przejęcie od niej wyborców.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl*

Kraków, 3 X 2017 roku

Pan Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski
ul. Rakowiecka 26/30, 02-528 Warszawa

Dotyczy: zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratora Waldemara Krigera z prokuratury rejonowej w Nowym Sączu, sygn. akt sprawy: II K 1561/16/S, Sąd Rej. Kraków-Śródmieście, II Wydział Karny.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Na kolejną skargę dotyczącą Waldemara Krigera skierowaną do Pana odpowiedziała tym razem zastępca prokuratora regionalnego Barbara Kapera, uznając bezzasadność mojej skargi między innymi z uwagi na niezależność prokuratora. Jak pani Barbara Kapera pisze, to prokurator dokonuje ocen prawnych i były one w jakiejś mierze uznane przez sąd. Otóż z taką oceną całego aktu oskarżenia nie mogę się zgodzić. Przypomnę, że prokurator W. Kriger żądał surowej kary za znieważenie śmiecia sowieckiego – pozostałości po okupacji rosyjskiej – przez siedmiu weteranów walk o Niepodległą Polskę. Stwierdził przy tym, że czyn został popełniony z pobudek chuligańskich tj. bez powodu i dlatego domagał się podwyższonej kary. Sądy nie zgodziły się z taką oceną. I sprawa była trzykrotnie umarzana. Po raz pierwszy na etapie wstępnym, a następnie przez sąd rejonowy i okręgowy w Nowym Sączu.

Nieracjonalna jest więc obrona prokuratora Krigera przez kolejne szczeble korporacji prokuratorskiej kierującej się źle pojętym interesem zawodowym, a nie moje oczekiwanie na skierowanie sprawy do sądu, który by rozstrzygnął, czy podejrzenie o popełnieniu przestępstwa przez prokuratora W. Krigera z art. 231 i innych artykułów kk ma pokrycie w dowodach materialnych o czym pisałem szczegółowo w poprzednich pismach. Pozwolę sobie przytoczyć skrótowo fakty i przepisy prawne, które mówią wyraźnie, że całość działań Krigera w sferze obrony sowieckiego pomnika zbrodniczej i totalitarnej Armii Czerwonej jest pogwałceniem prawa obowiązującego w Polsce i powoływanie się na Prawo o prokuraturze nie zmieni tego faktu. Akt oskarżenia w sprawie sygn. akt II K 389/15 sporządzony przez Krigera obnaża całkowita niewiedzę, wręcz analfabetyzm, w materii, w której oskarża. Wg kombatantów i osób represjonowanych coś takiego mogło być sporządzone tylko przez człowieka, który identyfikuje się z racjami Moskwy, a nie z polskimi, który nie chce znać historii Polski, a patriotyzm jest mu całkowicie obcy. Prokurator Kriger nie zaznajomił się z żadnymi faktami dotyczącymi sowieckiego pomnika, tak prawnymi, jak i historycznymi, i wynikającymi z tradycji patriotycznej Polaków od czasów zaborów, tradycji II Rzeczypospolitej, jak i orzecznictwa sądowego w tego rodzaju sprawach. Nazywanie przez prokurator Barbarę Kaperę faktów historycznych i istniejącego kształtu patriotyzmu „uproszczoną metodologią historyczną” i „uproszczonym kanonem patriotyzmu” świadczy tylko o jej pełnej akceptacji komunistycznej wizji historii i patriotyzmu. Oceny historyczne i fakty, które cytowałem w poprzednich pismach są bowiem niczym innym jak wierną kopią stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej…

Pomnik ku chwale Armii Czerwonej stał nielegalnie, bo Uchwała nr XXI/185/92 Rady Miejskiej Nowego Sącza z dnia 25 lutego 1992 r. nakazywała jego rozbiórkę. Sędziowie prowadzący sprawy o znieważenie obiektów sowieckich, uznali, że nie można znieważyć obiektu, którego istnienie było przestępstwem. Szereg sędziów wyrokujących w różnych miastach, w sprawach o znieważenie okupacyjnych pomników sowieckich sławiących Armię Czerwoną odstąpiło od karania . Przykładowo zapadły następujące wyroki:
- sędzia sądu rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ Ewa Grabowska w orzeczeniu w dniu 2.07.2013 r. w sprawie o znieważenie pomnika okupanta stwierdziła, że „ Obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” nie spełniają definicji pomnika (…) Te wymuszone pomniki, (…) są jedynie symbolem komunizmu, zakłamanej historii z dziejów Polski oraz namacalnym symbolem sowieckiej okupacji. Powinny też zostać rozebrane”. Sędzia Ewa Grabowska nie ograniczyła się jednak tylko do uznania, że wspomniane „obiekty” nie zasługują na miano pomników. Pokusiła się jeszcze o ocenę tego, co winno spotkać owe „obiekty” – cytuję. „W obecnych realiach politycznych z krajobrazu naszego kraju zniknęło wiele pomników dokumentujących poprzednią epokę. Również obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” (moje wyjaśnienie – orzeczenie dotyczy pomników sowieckich w Warszawie) powinny ulec rozebraniu, tym bardziej, iż takie wnioski były składane już dwukrotnie. Fakt, iż oba obiekty nadal istnieją nie nobilituje ich do rangi pomnika i nie uzasadnia ochrony prawnokarnej” – uzasadniała sędzia. „Powołane wyżej okoliczności wskazują, iż obiekty te nie mogą być uznane za pomniki w rozumieniu art. 261 KK”,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Sebastian Jagoda w dniu 19.08.2015 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu okręgowego w Nowym Sączu Bogdan Kijak na posiedzeniu w dniu 16.02.2016 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Andrzej Kuźnar w dniu 9.06.2015 r. uniewinnił wszystkich weteranów walk o niepodległą Polskę, jak również młodych patriotów, manifestujących pod obiektem sowieckim zwanym przez Krigera pomnikiem braterstwa, od podobnych zarzutów.

My wszyscy, również prokurator Kriger mamy obowiązki obywatelskie wynikające z Konstytucji RP I naszym obowiązkiem było doprowadzić do likwidacji obiektu sowieckiego, bo propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji; art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 r. w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znany też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie.

Wracając do obiektu sowieckiego. Mamy już od dawna przepisy i Konstytucji, i Kodeksu Karnego, które zakazują istnienia reliktów komunistycznych, ale nie są one respektowane, bo policja i prokuratura nie przestrzega prawa. Muszę te argumenty prawne powtórzyć. Konstytucja RP w art. 13 jak i art. 256 Kodeksu Karnego zakazują propagowania komunizmu, a pomniki ku czci sił zbrojnych totalitarnego Związku Sowieckiego są taką właśnie formą propagowania zbrodniczej i ludobójczej ideologii. Każda osoba, która chroni taki pomnik, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch. Jest to oficjalna wykładnia prawa dokonana przez Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej prof. Janusza Kurtykę i dr. Macieja Korkucia, który jest Przewodniczącym Zespołu ds. Ujawnienia Form Publicznej Gloryfikacji Systemów Totalitarnych. W oficjalnych pismach IPN jest zawarta ocena stanu prawnego takich obiektów jak w Nowym Sączu (obiekt chwały Armii Czerwonej) i brzmi ona tak: „Podobnie jak budowa w Polsce pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnej III Rzeszy byłaby oczywistą formą publicznego propagowania nazizmu, tak stawianie pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnego ZSRR jest formą propagowania komunizmu, jego ustroju i totalitarnej ideologii. Tym bardziej, że przedmiotowe upamiętnienie wprost dotyczy okresu sowieckiej ekspansji, skutkującej wprowadzeniem systemu totalitarnego w zajętych krajach”.

Należy wreszcie przypomnieć rotę przysięgi, którą każdy prokurator polski musi złożyć przed objęciem funkcji prokuratora i brzmi ona tak: „Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności, obowiązki mojego urzędu wypełniać sumiennie, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”; składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: „Tak mi dopomóż Bóg”. Prokurator Waldemar Kriger powinien więc ponieść odpowiedzialność karną nie tylko za złamanie Konstytucji RP i kodeksu karnego, ale nie należy zapominać, że złamał on przysięgę prokuratora. Zobowiązał się na pierwszym miejscu służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, a podjęte przez niego działania były sprzeczne z interesami Polski i służyły tylko i wyłącznie interesom imperialnym Rosji, państwa bandyckiego i mafijnego. Dlatego należy wszcząć dochodzenie, którego celem będzie dojście do prawdy. Czy Waldemar Kriger dopuścił się tych czynów z braku znajomości prawa i historii, czy może uważa, że jego rolą jest ochrona interesów Rosji w Polsce, czy też coś go zaślepiło, etc. I tu pragnąłbym dodać, że prokurator Kriger jak wynika z jego życiorysu skończył studia w 1987 r., a aplikację prokuratorską odbywał od 1.10.1989 r. do 30.09.1991 r. w prokuraturze w Gdyni i nigdy nie udzielił odpowiedzi co robił w okresie od 1987 do 1.10.1989 r. Jak również ani on, ani jego przełożeni nie chcieli odpowiedzieć na pytania dotyczące wyników jego lustracji.

Samo życie pokazało, że pomniki sowieckie są nielegalne, bo sejm RP w dniu 22 czerwca 2017 r. uchwalił nowelę ustawy o zakazie propagowania komunizmu w tym obowiązek spoczywający na samorządach usunięcia pomników takich, jak ten zburzony w Nowym Sączu dzięki akcji patriotów. Świadomość wagi tego patriotycznego czynu wciąż nie może dotrzeć do nikogo z prokuratorów odpowiadających na moje skargi. Pragnę dodać, że Kriger złożył doniesienie do sądu w Krakowie, wsparte przez prokuraturę w Wieliczce, że został zniesławiony przez dwu weteranów walk o Niepodległą Polskę poprzez poddanie w wątpliwość jego wiedzy prawniczej i jego motywacji w czasie omawianego procesu. Doprowadził do kolejnego, tajnego procesu z art. 212 kk wprowadzonego przez komunistów w stanie wojennym do represjonowania patriotów. W tym procesie jestem przedstawicielem społecznym.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Do tej pory, mimo upływu 8 miesięcy, nie otrzymałem rzeczowej i merytorycznej odpowiedzi zawierającej odniesienie do podnoszonych przeze mnie zarzutów wobec Waldemara Krigera. Bez jakiegokolwiek uzasadnienia p. Barbara Kapera stwierdziła w swoim piśmie, że moja skarga została wyjaśniona i w związku z tym na moje skargi nie będzie już odpisywać. A przecież p. Kapera okazała się niezdolna do opracowania merytorycznej odpowiedzi, zastępując ją szeregiem biurokratycznych frazesów. W związku z tym wnoszę o przeprowadzenie rzeczywistego dochodzenia w sprawie możliwości popełnienia przestępstw przez prokuratora Waldemara Krigera i w konsekwencji wydanie decyzji lub postanowienia. O ile nie nastąpi skierowanie aktu oskarżenia do sądu, będę zmuszony zaskarżyć taką decyzję do sądu. Musi w końcu nastąpić kres działalności prokuratorskiej jak w komunistycznym PRL-u.

* Autor to prezes ZKPN 1979-89, przedstawiciel społeczny w procesie sygn. akt II K 1561/16/S, prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, członek Prezydium Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Małopolskiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych, przedstawiciel ZKPN w Porozumieniu Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, członek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego.