27 sierpnia – To warto wiedzieć!

chocim27 sierpnia 1595 roku podczas wyprawy hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego do Mołdawii wojska polskie zdobyły Chocim (fot. Zamek wewnątrz twierdzy w Chocimiu). Zamek w Chocimiu to budowla obronna usytuowana na wysokim, skalistym brzegu Dniestru w obwodzie czerniowieckim. Budowa zamku rozpoczęła się w roku 1325, a prace nad nią trwały do 1380 roku. W roku 2007 budowla została zaliczona do „siedmiu cudów Ukrainy”.

rodlo

27 sierpnia 1922 roku założony został Związek Polaków w Niemczech. W 1933 roku związek za swój symbol przyjął znak rodła zaprojektowany przez Janinę Kłopocką. Podczas I Kongresu Polaków w Niemczech w 1938 roku w Theater des Volkes w Berlinie uchwalono Pięć prawd Polaka, które stanowiły ideową podstawę działalności Związku:
1. Jesteśmy Polakami.
2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.
3. Polak Polakowi Bratem!
4. Co dzień Polak Narodowi służy.
5. Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!
Do chwili obecnej Polacy nie odzyskali oficjalnego statusu mniejszości narodowej w Niemczech, który został im odebrany przez nazistowskie władze III Rzeszy.

moldawia27 sierpnia 1991 roku Mołdawia proklamowała niepodległość (od ZSRS). W tajnym protokole dodatkowym do podpisanego 23 sierpnia 1939 roku paktu Ribbentrop-Mołotow Besarabię określono jako obszar znajdujący się w obszarze zainteresowania ZSRS, poza obszarem interesów Niemiec. W maju 1940 r. ZSRS zaczął coraz częściej wysuwać roszczenia do terenów położonych między Dniestrem a Prutem (dawna rosyjska gubernia besarabska), przyłączonych do Rumunii w 1918 roku. 28 czerwca 1940 roku wręczone zostało rumuńskiemu ambasadorowi w Moskwie Grigore Gafencu ultimatum z 48 godzinnym terminem na ewakuację administracji i wojska z żądanego terytorium. Pozbawiona oparcia w sojusznikach z Berlina, a jednocześnie od zachodu zagrożona roszczeniami węgierskimi, Rumunia przystała na ultimatum, w którym odstępowała te tereny na rzecz ZSRS.

(opr. na podstawie Wikipedii)

28 sierpnia (niedziela), 11:00 – Średniowiecze da się lubić

mhklogoMuzeum Historyczne Miasta Krakowa zaprasza do wspólnej zabawy pod hasłem „Średniowiecze da się lubić”. Spotkania odbywać się będą w Barbakanie i innych oddziałach Muzeum. Jak co roku Muzeum przygotowało dla miłośników kultury i obyczajowości średniowiecza oraz tych, którzy jeszcze nie są do końca przekonani do tej epoki, wiele atrakcji, w tym gry terenowe, warsztaty, inscenizacje, pokazy rzemiosła. Ukoronowaniem programu w ten, ostatni weekend wakacji, będzie druga już edycja Turnieju róż – turnieju rycerskiego oraz prezentacji bogatej kultury dworskiej.

sredniowiecze1Krakowskie dni rycerstwa / Turniej róż / Barbakan, Celestat / Poznaj świat rycerstwa, pięknej kultury, barwnych strojów. W programie: turniej rycerski, pokazy walk, produkcja zbroi i ekwipunku rycerskiego. A także konkurs dla dzieci Mały Rycerz.

Ceny biletów wstępu na wydarzenia: normalny – 8 zł / ulgowy – 6 zł / rodzinny – 16 zł. Bilety dostępne w Centrum Obsługi Zwiedzających i w Barbakanie. Bilet wstępu uprawnia jego posiadacza do udziału w danym dniu we wszystkich punktach programu, w tym również w warsztatach.

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

28 sierpnia (niedziela), 12:30 – Msza Święta dziękczynna za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem doktorem Andrzejem Dudą

20160828joKolejna Msza Święta dziękczynna

za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem doktorem Andrzejem Dudą zostanie odprawiona w kościele pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła (ul. Grodzka 52a).

Mszę Świętą zamówiło Grono Przyjaciół.

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

28 sierpnia (niedziela), 16:00 – Spektakl „Księga pełna czarów”

20160724tlwgkLato w Galerii Kazimierz wciąż trwa!

Okres wakacyjny powoli dobiega końca, a wraz z nim letnia kampania Galerii Kazimierz „Teraz Lato”. Na koniec sierpnia krakowskie centrum handlowe przewidziało szereg atrakcji, które z pewnością pocieszą tych, którzy nie chcą żegnać się z wakacjami, jak również dostarczą rozrywki tym, którzy chcieliby ten czas spędzić uczestnicząc w ciekawych wydarzeniach.

Spektakl „Księga pełna czarów”, przygotowany przez Dom Kultury Podgórze adresowany jest przede wszystkim do najmłodszych. Jest to opowieść o młynarzu i jego dwóch córkach. Pewnego dnia do ich spokojnego domu przybywa tajemnicza postać, która postanawia nauczyć siostry czytania i pisania. Czy te zdolności pomogą im w życiu i co z tego wyniknie, o tym dzieci dowiedzą się z przedstawienia, które przeniesie ich w świat baśni. Widowisko realizowane jest przez aktorów w żywym planie. Podczas trwania spektaklu dzieci uczestniczą w jego tworzeniu, co daje im niezapomniane wrażenia wspaniałej zabawy. Spektakl wystawiony zostanie w niedzielę, 28 sierpnia o godz. 16:00.

Linka do wszystkich ogłoszeń: http://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

Pogrzeb Bohaterów – „Inki” i „Zagończyka”. Wyjazd z Krakowa

Komunikat w sprawie organizacji uroczystości pogrzebowych bohaterów II konspiracji śp. Danuty Siedzikówny – ps. „Inka” i śp. Feliksa Selmanowicza – ps. „Zagończyk” / Organizatorami pogrzebu są Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu oraz NSZZ „Solidarność”.

20120916inkaPogrzeb państwowy śp. Danuty Siedzikówny pseudonim „Inka”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK, oraz śp. Feliksa Selmanowicza – pseudonim „Zagończyk”, dowódcy 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK odbędzie się w niedzielę 28 sierpnia 2016 roku – w 70. rocznicę wykonania wyroku śmierci na bohaterach przez komunistycznych oprawców. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się Mszą św. w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku, o godz. 13.00, skąd kondukt pogrzebowy uda się na Cmentarz Garnizonowy w Gdańsku, ul. Dąbrowskiego 2. Będzie im przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź.Pogrzeb państwowy Danuty Siedzikówny ps. „Inka”, sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK oraz Feliksa Selmanowicza – ps. „Zagończyk”, dowódcy 2. kompanii 4. Wileńskiej Brygady AK odbędzie się w 70. rocznicę wykonania wyroku śmierci na bohaterach przez komunistów.

Więcej na: http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/35970,Komunikat-w-sprawie-organizacji-uroczystosci-pogrzebowych-bohaterow-II-konspirac.html

Wyjazd z Krakowa organizuje p. Mariusz Grzanka, wiceprezes Stowarzyszenia Odra Niemen o/Małopolska, kom. 602 424 068 / WSTĘPNY PLAN: 1. Wyjazd z Krakowa około północy 27.08.2016 (z soboty na niedzielę). 2. Przyjazd do Gdańska ok. 9-10 rano (niedziela). 3. Zwiedzanie centrum Gdańska (ok. 1-2 godz.). 4. Obiad w centrum. 5. Godz. 13.00 rozpoczęcie uroczystości pogrzebowych w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku. 6. Przejście konduktu pogrzebowego na Cmentarz Garnizonowy w Gdańsku. 7. Wyjazd z Gdańska ok. 18.00 8. Planowany powrót do Krakowa ok. 2 – 4 rano (poniedziałek) Koszt ok. 160-200 zł/ os. (uzależniony od ilości osób), w tym: • Przejazd w obie strony autokarem • Ubezpieczenie • Obiad.

Prosimy o przesyłanie zgłoszeń (imię i nazwisko, ilość osób i tel. kontaktowy) na adres mailowy: m.grzanka@odraniemen.org / Uwaga: ostateczna cena (pomiędzy 160 a 200 zł) będzie podana w zależności od ilości chętnych!

Pozostawmy na Błoniach Krakowskich Krzyż. Komunikat nr 1

Kraków, dnia 24 sierpnia 2016 r.

Komunikat nr 1 sygnatariuszy „Listu otwartego…” w sprawie umieszczenia Krzyża na Błoniach w Krakowie

W dniu 30 lipca 2016 r. wystosowaliśmy „List otwarty” w sprawie upamiętnienia miejsca omodlonego przez trzech Papieży: św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka wraz z wielomilionową rzeszą wiernych na Błoniach w Krakowie. Nie ma takiego drugiego miejsca w Polsce, nie ma też wiele takich miejsc na świecie. Podkreśliliśmy, że najwłaściwszą formą takiego upamiętnienia jest znak Krzyża Chrystusowego.

Tekst listu jest dostępny od 31 lipca na portalu wPolityce.pl (link: http://wpolityce.pl/kosciol/302829-list-otwarty-do-jego-eminencji-ks-kardynala-stanislawa-dziwisza-oraz-do-prezydenta-krakowa-jacka-majchrowskiego-i-rady-miasta-krakowa), a „Nasz Dziennik” opublikował go w dniu 1 sierpnia na stronie 2. w numerze 178 (5626). Mówiono i pisano o tej inicjatywie również w wielu innych mediach.

Podpisaliśmy ten list w grupie 11 sygnatariuszy, ale od początku otrzymywaliśmy informacje o tym, że tę inicjatywę wspiera wielka rzesza Polaków.

sdmkrakowObecnie wiele osób kieruje do nas nie tylko informacje o poparciu inicjatywy, ale chcą również wiedzieć jaki jest aktualny stan prac zmierzających do jej zrealizowania. Impulsem do nasilenia się pytań w tej sprawie było zdemontowanie Krzyża, który wcześniej został ustawiony na Błoniach w związku z modlitwą prowadzoną tam przez Ojca Świętego Franciszka podczas Światowych Dni Młodzieży.

Odpowiadając na zapotrzebowanie społeczne postanowiliśmy, że będziemy sukcesywnie informować o postępie działań, które powinny doprowadzić do zrealizowania tej obywatelskiej inicjatywy. Informacje będziemy przekazywać w formie kolejnych „Komunikatów”.

1. Od czasu opublikowania „Listu otwartego” i dostarczenia jego oryginału wszystkim trzem Adresatom przedstawiciele sygnatariuszy zostali zaproszeni przez JEm. Ks. Kardynała Stanisława Dziwisza – metropolitę krakowskiego oraz Pana Bogusława Kośmidera – przewodniczącego Rady Miasta Krakowa. Jak dotąd nie odpowiedział na inicjatywę Prezydent Miasta Krakowa.

2. Podczas rozmów przeprowadzonych z dwoma wymienionymi wyżej Adresatami „Listu otwartego” uściślona została forma realizacji inicjatywy. Należało bowiem uwzględnić to, że materiał i konstrukcję Krzyża ustawionego na Błoniach na czas Światowych Dni Młodzieży przyjęto, zakładając krótki czas jego zachowania w tym miejscu. Chcąc umieścić znak, który ma świadczyć wobec współczesnych i przyszłych pokoleń o wyjątkowości tego miejsca, należy zastosować odpowiedni materiał i konstrukcję Krzyża. Podjęto zatem prace nad projektem Krzyża i zagospodarowania jego najbliższego otoczenia.

3. Inicjatywa przedstawiona w „Liście otwartym”, chociaż podpisana przez 11 osób, już w chwili jej przedstawiania miała poparcie wielu Polaków. To poparcie musimy obecnie udokumentować, aby przedstawić je podejmującym decyzje administracyjne. Prosimy więc wszystkich popierających inicjatywę oznaczenia Krzyżem na Błoniach Krakowskich miejsca modlitwy trzech Papieży z milionami wiernych o nadsyłanie listów z wyrażeniem takiego poparcia.

4. Osoby i instytucje przesyłające wyrażone w liście poparcie powinny na początku listu zamieścić kilku słów wskazujących na to, że poparcie dotyczy umieszczenia Krzyża w miejscu modlitwy trzech Papieży na Błoniach w Krakowie.
Osoby indywidualnie wysyłające listy powinny również podać informacje o nadawcy tzn. imię i nazwisko, dokładny adres, datę i podpis wysyłającego list.
Osoby organizujące w swoim otoczeniu zbieranie podpisów od osób popierających inicjatywę mogą przesyłać je na wspólnej liście, w której nagłówku znajdą się zdania o poparciu inicjatywy, a następnie podpisy i informacje o podpisujących ujęte w układzie tabelarycznym. Taką listę prosimy przesłać wraz z informacją o nadawcy przesyłki.

oltarznabloniachStowarzyszenia, organizacje, zespoły parafialne, organy samorządowe przesyłają listy z poparciem inicjatywy podpisane przez uprawnionych reprezentantów tych instytucji. Prosimy listy z poparciem inicjatywy kierować pod adres: dr inż. Antoni Zięba, 31-142 Kraków, ul. Krowoderska 24 m. 6 (z zaznaczeniem na kopercie: „Krzyż na Błoniach”) (fot. pope2016.com). Można też przesyłać listy drogą internetową pod adres: biuro@pro-life.pl. Sprawę przedstawioną powyżej prosimy traktować jako bardzo pilną.

5. Zapewne wkrótce trzeba będzie powołać Komitet Budowy Krzyża, którego zadaniem będzie doprowadzenie do pełnej realizacji tej obywatelskiej inicjatywy. Informacje w tej sprawie zamieścimy w następnych komunikatach.

6. Chcąc zapewnić pełną wiarygodność i rzetelność w przekazywaniu stanowiska sygnatariuszy „Listu otwartego” będziemy nasze informacje przedstawiać w formie komunikatów przekazywanych do mediów. Wszelkie inne wypowiedzi nie mogą być traktowane jako wyrażające stanowisko sygnatariuszy

7. Zapytania i listy w sprawie inicjatywy obywatelskiej można kierować również pod adres wymieniony w punkcie 3 niniejszego „Komunikatu”.

Z nadzieją na rychłe zrealizowanie tej inicjatywy obywatelskiej w imieniu sygnatariuszy „Listu otwartego”: art. fotografik Adam Bujak / prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga, dr h. c. m. / dr inż. Antoni Zięba

Sygnatariusze „Listu otwartego”: Prof. dr hab. Franciszek Adamski, socjolog, pedagog społeczny / Art. fotografik Adam Bujak, fotograf św. Jana Pawła II / Red.Krzysztof Cyganik, wydawca pism: „Pielgrzym” i „Świat wiary” / Prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga, dr h. c. m., specjalista z zakresu konstrukcji budowlanych i mostowych / Red. Magdalena Guziak-Nowak, red. naczelny Dwutygodnika Młodzieży Katolickiej „Droga” / Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli i Wychowawców / Paweł Kisiel, Koordynator „Mercy Festival” przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie / Prof. dr hab.Kazimierz Korus, członek korespondent Polskiej Akademii Umiejętności / Dr med. Rafał Michalik, obrońca życia / Red. Leszek Sosnowski, prezes Wydawnictwa „Biały Kruk” / Dr inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

Prezydent do Polaków w Chorwacji: jesteście ambasadorami Polski

prezydentpllogo

Fotografie w tekście p. Andrzej Hrehorowicz.

Prezydent Andrzej Duda dziękował Polonii chorwackiej za jej pracę. – Jesteście tu ambasadorami Polski – mówił podczas spotkania w Konavle koło Dubrownika.

20160826ad1aPrezydent RP powiedział, że ważne jest, aby Polacy za granicą, zwłaszcza ci, którzy za granicą się urodzili, znali język polski, trzymali się swoich korzeni i polskiej tradycji. – Możliwość uczenia się języka polskiego jest kwestią absolutnie podstawową – zaznaczył. Andrzej Duda dziękował za prowadzenie w Chorwacji trzech polskich szkół i punktu konsultacyjnego oraz za pracę nauczycieli.

20160826ad2Szkołom prezydent przekazał zbiór dzieł Henryka Sienkiewicza, przypominając, że lekturą Narodowego Czytania w 2016 r. jest „Quo vadis”.

Poinformował, że według danych przedstawionych mu przez ambasadora Polski w Zagrzebiu, w wakacje tego roku Chorwację odwiedziło ponad 700 tys. Polaków.

20160826ad5Obecnym na spotkaniu polskim policjantom dziękował za dbanie o bezpieczeństwo polskich turystów. Grupa ośmiu polskich policjantów przebywa obecnie na chorwackim wybrzeżu, by w razie potrzeby służyć pomocą obywatelom RP. Polskie patrole policji pełnią służbę w Chorwacji podczas wakacji od 2010 roku. - Nie jest daleko z Warszawy do Chorwacji na wybrzeże, jakieś 1200 km, ale tyle samo jest z powrotem. Dlatego proszę, abyście odwiedzali Polskę, co – mam nadzieję – czynicie. Po drugie chciałbym, abyście namawiali swoich znajomych, przyjaciół, rodziny do tego, by odwiedzali nasz kraj – mówił do Polonii prezydent (PAP).

Tekst i zdjęcia za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-zagraniczne/art,107,prezydent-do-polonii-jestescie-ambasadorami-polski.html

Odszedł śp. radny Antoni Kuźniar

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

Kilka godzin temu rodzina, grono przyjaciół i grupa radnych królewskiego stołecznego miasta Krakowa pożegnali na cmentarzu Rakowickim zmarłego po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 71 lat doktora habilitowanego Antoniego Kuźniara.

Był on pracownikiem naukowym Akademii Rolniczej i Małopolskiego Ośrodka Badawczego, profesorem w Instytucie Technologiczno-Przyrodniczym w Falentach, krakowskim radnym w latach 1994-1998.

To właśnie on zgłosił wniosek o nadanie honorowego obywatelstwa podwawelskiego grodu pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu jeszcze przed początkiem oficjalnych starań o rehabilitację „pierwszego polskiego oficera w NATO”, kiedy ciążył na nim nadal wyrok 25 lat pozbawienia wolności (na taki niepodległa III Rzeczpospolita zamieniła mu w połowie lat 90. orzeczoną zaocznie w 1984 roku przez peerelowski sąd wojskowy karę śmierci)! Uchwałę w tej sprawie podjęto wiosną 1997 roku, kiedy postać i bohaterskie czyny płk. Kuklińskiego nie były powszechnie znane rodakom, a znaczna ich część wciąż widziała w nim zdrajcę.

antonikuzniarAntoni Kuźniar  (fot. bip.krakow.pl) zdołał przekonać zdecydowaną większość radnych do poparcia tej uchwały o której Pułkownik powiedział potem: „ona wyrąbała mi drogę powrotną do Polski”, ponieważ w ślad za nią przyszło doń zaproszenie do odwiedzenia Krakowa od władz miasta. Stanął też na czele komitetu organizującego wizytę płk. Kuklińskiego w Ojczyźnie na przełomie kwietnia i maja 1998 roku, przeżywając wówczas chwile zasłużonej satysfakcji. Właśnie wtedy miałem okazję poznać go i współpracować z nim przy tym wielkim, patriotycznym wydarzeniu.

Do końca swego pracowitego życia pozostał wiernym admiratorem Pułkownika i aktywnie wspierał wszystkie starania o właściwego uhonorowanie go po śmierci. Teraz zapewne zdaje raport przed nim na niebiańskiej polanie i z góry zachęca nas, którzy myślimy podobnie o bohaterskim oficerze, abyśmy nie ustawali w dalszych działaniach w tej materii.

Antku, obiecuję Ci, nie zawiedziemy!

* Autor był reprezentantem prasowym płk. Ryszarda Kuklińskiego w Polsce

Lateksowa, lewicowa lwica znów „puściła pawia”

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Minister Gliński skomentował decyzję o niedopuszczeniu filmu „Historia Roja” do konkursu na festiwalu filmowym w Gdyni. Uznał ją za decyzję polityczną, nie merytoryczną. Niemal natychmiast zareagowała pani Senyszyn. Swoją drogą, może zechce kiedyś, wszak ma pewne cechy ekshibicjonistki, obnażyć przed szeroką publiką powód, swej nienawiści do Żołnierzy Niezłomnych.

Tym razem dała jej upust w Internecie i na jednym z portali społecznościowych napisała wprost:

- Min. Gliński zdziwiony, że filmowy knot o jakimś wyklętym nie jest w głównym konkursie Festiwalu w Gdyni. Jest tam, gdzie powinien – na śmietniku

20160824adksdNie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu tych kilku słów nabazgranych przez Joannę Senyszyn (fot. YouTube), przypomniałam sobie, przekaz naszych historyków o około stu tysiącach obywateli sowieckich, którzy zostali przysłani do Polski po wojnie, przez Stalina. Nazwani pop-ami (pełniącymi obowiązki Polaka) agenci Kremla, mieli być „trzonem nowego narodu”, narodu obywateli PRL-u. Całe to towarzystwo chamów, najczęściej wywodzące się z marginesu społecznego, wychowało swych potomków na nienawidzących Polskę i wszystkiego, co z nią związane: jej religii, historii, tradycji. To ich potomkowie dziś opluwają Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych. Oni – dysponując kapitałem, co zagwarantował im pakt okrągłostołowy – wciąż judzą, dzielą Polaków, donoszą na Polskę i ośmieszają ją przed światem. Tak mi się to wszystko jakoś przypomniało… .

Biedna kobieta bez tożsamości, ojczyzny, jedynie z chorą osobowością zamkniętą w lateksowym gorsecie i kompleksami przykrytymi grubą warstwą makijażu.

O ile po ludzku mogę jej tylko współczuć, o tyle, jako Polka, powiedzieć muszę: Wara od polskich bohaterów!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4108-lateksowa-lewicowa-lwica-znow-puscila-pawia

Nowe zbiory w krakowskim Muzeum Armii Krajowej

piotrkoziarzPiotr Koziarz

Warsztaty radiowe z Sanmore pod Londynem wyprodukowały zaledwie 105 radioodbiorników dedykowanych Cichociemnym. Jeden z kompletnych zestawów trafił niedawno do Muzeum AK. Oprócz niego już wkrótce na wystawie stałej znajdą się: spadochron Irvin, pasiak z Ravensbrück oraz model Łagru. Instytucja pozyskała również pamiątki po Stanisławie Kasznicy – ostatnim komendancie Narodowych Sił Zbrojnych i Żołnierzu Wyklętym.

nzwmak1Przenośny odbiornik radiowy OP3 został zaprojektowany przez polskiego inżyniera Tadeusza Heftmana. Początkowo nosił nazwę „30/1” i przeznaczony był dla polskich i brytyjskich agentów. Odbierał zakodowane komunikaty nadawane przez BBC z Londynu z instrukcjami polskich władz wojskowych dla Polskiego Państwa Podziemnego. W Polskim Wojskowym Warsztacie Radiowym w Stanmore pod Londynem wyprodukowano łącznie 287 odbiorników OP3 z czego tylko 105 w wersji polskiej. Pozyskany przez Muzeum egzemplarz jest w pełni kompletny i bardzo dobrze zachowany. Składa się z odbiornika z pokrętłami i instrukcją użytkowania oraz stacji baterii. Obydwie części posiadają oryginalne skórzane elementy pozwalające zaczepić je na guzikach. Ten unikalny przykład polskiej wojskowej myśli technicznej wkrótce trafi na wystawę stałą.

Muzeum AK oprócz szeroko zakrojonej akcji konserwacji zbiorów od kilku miesięcy przygotowuje się do modernizacji fragmentów ekspozycji stałej oraz wymiany części obiektów depozytowych na eksponaty z własnych zbiorów. Pod koniec lipca powiększona została gablota w przestrzeni poświęconej tzw. „Procesowi Szesnastu”. Trafiły do niej nowo pozyskane pamiątki po Stanisławie Mierzwie: kenkarta, zaświadczenie ambasady RP w Moskwie oraz list z więzienia we Wronkach.

nzwmak2We wrześniu zmodernizowana zostanie przestrzeń „Dwie okupacje” w której znajdzie się miejsce na pasiak więźniarki z Ravensbruck wraz z odręcznie wykonanym słownikiem polsko-niemieckim oraz model łagru wykonany przez łagiernika. Z kolei w gablocie „Zrzuty” znajdzie się wspomniane radio OP3 oraz brytyjski spadochron wojskowy typu Irvin. Wprawdzie model pozyskany przez Muzeum jest powojenny, ale konstrukcyjnie tożsamy ze spadochronami używanymi przez Cichociemnych.

Niezwykle ciekawą pamiątką jest model łagru wykonany w latach 80-tych przez Henryka Kosiora. Kształt i forma łagru oraz jego zabudowań są bardzo wiernie odtworzone. Cały model został wykonany ręcznie, bez zastosowania elementów gotowych. Autor polegał przy tym na swojej pamięci, ponieważ jako 19-latek został skazany przez sowieckich okupantów na pięć lat łagrów za posiadanie broni. Wyrok został zamieniony na 15 lat, ale szczęśliwie Henryk Kosior po dwóch latach spędzonych na Syberii trafił do armii gen. Andersa. Został przydzielony do 23 Kompanii Transportowej z którą przeszedł cały szlak bojowy, łącznie z bitwą pod Monte Cassino. „Aby pamięć o żołnierzach na Zachodzie, walczących o wolność Polski znalazła godne miejsce w jej historii” Mirosław Kosior przekazał prywatne zbiory swojego ojca do Muzeum AK.

nzwmak3Oprócz zabudowań Łagru Henryk Kosior odtworzył 162 miniaturowe postaci, aby zobrazować życie obozowe. Poszczególne sceny przedstawiają wydarzenia, które obserwował i w których brał udział: mordercze prace przy wyrębie lasu, rozstrzelania przy próbie ucieczki, próby zdobycia pożywienia. Na modelu zaobserwować można m.in., że „prycze” w barakach nie były pokryte nawet słomą, a więźniowie leżeli na okrągłych belkach ułożonych poprzecznie do ciała.

Do Muzeum AK trafiły również dokumenty po Stanisławie Kasznicy ps. „Stanisław Wąsacz”, „Wąsowski” – działaczu narodowej demokracji w okresie międzywojennym, a w okresie okupacji konspiracyjnych struktur obozu narodowego. Kasznica był ostatnim komendantem Narodowych Sił Zbrojnych. Aresztowany w lutym 1947 roku przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa podczas śledztwa był okrutnie torturowany. Skazany w sfingowanym procesie na czterokrotną karę śmierci został zamordowany w więzieniu mokotowskim 12 maja 1948 roku. Jego szczątki zostały odnalezione na tzw. „Łączce” na cmentarzu powązkowskim w Warszawie i zidentyfikowane w 2013. 27 września 2015 znalazły godne miejsce spoczynku w Mauzoleum Żołnierzy Wyklętych. W zbiorach Muzeum znajduje się prywatna korespondencja, notatki, dokumenty związane z procesem.

nzwmak4„Kochany Tatusiu! Kocham Ciebie mocno w dniu Imienin całuję mocno, nie mam nic Tobie posłać tylko mogę dać buziaka. Zofia Kasznicówna” – to list napisany przez kilkuletnią Zofię Bartczak do ojca przebywającego w więzieniu. Niestety, Stanisław Kasznica, nigdy go nie otrzymał, ponieważ straż więzienna odmówiła jego przyjęcia. List datowany jest na 6 maja 1948. Sześć dni później jego adresat został stracony.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć:
https://goo.gl/photos/5U1T8qGErzkEGkHT9

Udział Prezydenta RP w forum państw ABC

krakowniezaleznymkInformacja własna

25 i 26 sierpnia 2016 roku (czwartek i piątek) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, p. Andrzej Duda weźmie udział w forum państw ABC („Strenghtening Europe: Connecting North and South”), które odbędzie się w Dubrowniku (Chorwacja). W ramach wizyty, w piątek – 26 sierpnia – przewidziano także spotkanie p. Prezydenta RP z przedstawicielami Polaków żyjących w Chorwacji.

Telewizja Kraków. O akt łaski dla Zygmunta Miernika

regionmalopolska24 sierpnia 2016 roku w programie „Region Małopolska” Telewizji Kraków, gościli pp. Jerzy Bukowski, Krzysztof Bzdyl i Jacek Smagowicz. Program poświęcony był staraniom środowisk patriotycznych o akt łaski dla p. Zygmunta Miernika odsiadującego karę 10 miesięcy więzienia za rzucenie tortem w sędzię orzekającą w sprawie odpowiedzialności Czesława Kiszczaka za śmierć górników z kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 roku. Program, prowadzony przez p. redaktor Magdalenę Drohomirecką, dostępny jest na stronie internetowej TVP Kraków: http://krakow.tvp.pl/26674158/24-viii-2016

Toruńskie Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Świętego Jana Pawła II

krakowniezaleznymkInformacja własna

Ja Panu Bogu codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio i że się nazywa Radio Maryja” (Jan Paweł II)

kosciolmaryigwiazdynowejewangelizacjiJak podaje Wikipedia: „prace budowlane przy Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Świętego Jana Pawła II rozpoczęto 20 czerwca 2012 roku z inicjatywy o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, z datków wiernych przez Zgromadzenie Redemptorystów. Obiekt ma pomieścić ok. 3.000 wiernych (fot. Wikipedia). W kościele będzie 900 miejsc siedzących. Na dolnym poziomie zaplanowana jest Kaplica Pamięci. Projektantem obiektu jest inż. Andrzej Ryczka. 20 czerwca 2012 roku poświęcono plac pod budowę kościoła, 8 września 2012 roku wmurowano akt erekcyjny, 5 września 2015 roku wmurowano kamień węgielny a 18 maja 2016 roku świątyni poświęcono. Konsekratorem był ks. kard. Zenon Grocholewski, a współkonsekratorami ks. kard. Stanisław Dziwisz, ks. abp Mieczysław Mokrzycki oraz ks. abp Celestino Migliore, ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce”.

20 i 21 sierpnia 1026 roku Sanktuarium nawiedziła krakowska pielgrzymka członków i sympatyków Kół Przyjaciół Radia Maryja z dwóch czerwonoprądnickich parafii: pod wezwaniem Matki Bożej Ostrobramskiej (ul. Janusza Meissnera 20) i pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela (ul. Dobrego Pasterza 117). Zdjęcia nadesłała p. Beata Jakubowska, dziękujemy:
https://goo.gl/photos/oaZzBkhpdguFz1n89

2 sierpnia 2016 roku pod Smoleńskiem. Hańba i wstyd…

krakowniezaleznymkInformacja własna

Minęło już prawie 6,5 roku od Tragedii Smoleńskiej. Jej upamiętnienie w miejscu katastrofy ma już swoją historię, którą – w skrócie – przypominamy za Wikipedią:

smolenskmtn113 listopada 2010 roku z inicjatywy Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, założonego przez część rodzin ofiar, na miejscu katastrofy ustawiono 5-metrowy krzyż, a do kamienia przymocowano marmurową tablicę z inskrypcją w języku polskim: „Pamięci 96 Polaków na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, którzy 10 kwietnia 2010 r. zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych, na oficerach Wojska Polskiego w 1940 r.”.

smolenskmtn29 kwietnia 2011 roku tablica została wymieniona przez stronę rosyjską na nową, z dwujęzycznym napisem w językach polskim i rosyjskim: „Pamięci 96 Polaków na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku”. Decyzja o zmianie tablicy przez stronę rosyjską wzbudziła kontrowersje i została skrytykowana przez część rodzin ofiar katastrofy oraz rzecznika polskiego MSZ, który stwierdził, że zdaniem strony polskiej na pomniku, jaki miałby powstać w Smoleńsku, musi się znaleźć wzmianka, iż ofiary katastrofy udawały się do Katynia; oświadczył, że polskie MSZ nie było konsultowane w sprawie zmiany tablicy.

A jak „godnie” wygląda to miejsce w Rosji dzisiaj (2 sierpnia 2016 roku) właśnie Państwo widzą… Za nadesłanie zdjęcia dziękujemy p. Marii Michałek.

Jakie są kulisy sporów o telewizję?

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Od kilku tygodni toczy się coraz ostrzejszy spór, niepotrzebny i cieszący tylko naszych wrogów, między dwoma obozami rzeczników zmian w TV: tych popierających Jacka Kurskiego i tych, którzy popierają Krzysztofa Czabańskiego. Nie chcę tu wdawać się w istotę tego sporu, bo zamierzam niezadługo wydrukować moje paroczęściowe spojrzenie na problemy telewizji, studium, które od miesięcy przygotowuję. Odgraniczę się tu do kilku skrótowych stwierdzeń. Przede wszystkim uważam, że „źle reformowana” TVP zatraciła przez ostatnie pół roku szansę wsparcia ogólnokrajowej Dobrej Zmiany poprzez stanowcze dzień po dniu rozliczenie się z aferami i innymi patologiami PO, portrety ich najgorszych Sprawców, choćby osławionej Gronkiewicz-Waltz i jej podobnych. A ich szkodliwe działania można było przecież doskonale udokumentować i nagłośnić. Po drugie dalej prowadzono w TVP pod rozdaniem Kurskiego przedziwną politykę personalną, godzącą w interesy tej instytucji i generalnie Prawdy przez duże P. Dość przypomnieć, że w nowej „reformowanej” TVP przyznano bardzo wpływowe stanowisko Dyrektora Agencji Produkcji Telewizyjnej i Filmowej w TVP niejakiemu Wojciechowi Hoflikowi. Przypomnijmy, że tenże Hoflik za czasów PO pełnił m.in. znaczące funkcje Dyrektora Programu I TVP, a później pełnomocnika dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, kierując działem Produkcji Filmowej i Rozwoju Projektów Filmowych. Na tych stanowiskach dużo więcej szkodził niż pomagał. To on w 2010 r. odwołał z funkcji wicedyrektor ds. publicystyki TVP1 autorkę programu „Misja Specjalna”, znaną z odwagi w podejmowaniu trudnych spraw dziennikarkę śledczą Anitę Gargas. To on piętrzył największe trudności w realizowaniu znakomitego filmu Jerzego Zalewskiego „Historia Roja”. To on jako pracownik PISF, podpisał się pod negatywną opinią na temat realizacji filmu pt. „Ulmowie – rok sprawiedliwych” w reżyserii Mariusza Pilisa. Dokument opowiadał o tragedii rodziny, która została zamordowana przez Niemców tylko dlatego, że pomagała Żydom. I to Hoflik – jak wiem – ze źródeł bardzo dobrze poinformowanych – był tym, który utrącił wyświetlenie w telewizji publicznej w dniu 10 lipca 2016 r. dawno zapowiadanego świetnego filmu małżeństwa Kujbidów z Kanady, pokazującego wreszcie prawdziwą rolę Niemców w jedwabieńskiej zbrodni. I takiego to jegomościa promował pan prezes Kurski na bardzo wpływowe stanowisko w jego podobno „reformowanej” telewizji. Doprawdy nie rozumiem dlaczego promowanie tak nieciekawej osoby jak Hoflik nie spotkało się z szerszą zdecydowaną reakcją nowych władz kulturalnych.

Dominacja „prawicy laickiej” w TVP, czy obrona bajecznych interesów

Jednych promują, drugich blokują. Nie rozumiem dlaczego „reformowana” TVP blokuje występy tak znakomitego pieśniarza i satyryka patriotycznego Andrzeja Rosiewicza (mówił mi o tych blokowaniach jeszcze dwa tygodnie temu na kiermaszu Wnet). Dlaczego „reformowana” TVP nie chce programów Wojciecha Cejrowskiego, tłumacząc się w głupawy sposób Jego rzekomo podeszłym wiekiem. Urodzony w 1964, a więc 52-letni Wojciech Cejrowski ma więcej energii i wigoru niż wszyscy bonzowie telewizyjni razem wzięci. I jeszcze jedne pytanie, dlaczego w „reformowanym” Radiu dalej utrzymuje się na zesłaniu po północy (programy od 24 w nocy w Trójce) tak znakomitego patriotycznego i antykomunistycznego dziennikarza jak Wojciech Reszczyński. Dodajmy, że zrobiono z nim coś, czego nie zrobiono nawet w czasach rządów SLD – zabrano mu programy w lecie.

Telewizja publiczna ma ciągle za małą oglądalność, a odsuwa się znane osoby, które mogłyby tę oglądalność zwiększyć. Gdzie tu sens i logika? Próbowałem wysondować na ten temat trzech moich przyjaciół, od wielu lat zatrudnionych w mediach elektronicznych: dwóch w TVP, a jednego w Radiu. Pierwszy mój rozmówca na wytłumaczenie blokady Rosiewicza, Cejrowskiego i Reszczyńskiego w mediach podał to, że dominuje w nich swego rodzaju prawica laicka. Nieprzypadkowo dużo mniej rozsądny od swego ojca i mało tolerancyjny Dawid Wildstein (wsławiony pijackim atakiem na narodowca Jerzego Wasiukiewicza) został szefem publicystyki w radiowej Trójce. Nie chodzi tu zresztą tylko o ludzi pochodzenia żydowskiego, a generalnie o fakt, że w TVP i w Radiu nagromadziło się zbyt wiele osób ze skrajnym przeczuleniem na rzekome niebezpieczeństwo fundamentalizmu katolickiego. I dlatego dla nich Rosiewicz podpadł, bo blokowany przez lata gdzie indziej, często występował w Telewizji Trwam i w Radiu Maryja, Reszczyński jest be, bo wykłada na uczelni o. T. Rydzyka w Toruniu, Cejrowski jest za bardzo chrześcijański w swych wypowiedziach. Drugi mój rozmówca tłumaczył blokadę Rosiewicza, Cejrowskiego i Reszczyńskiego po prostu tym, że są nazbyt niezależni w swych poglądach, a takich bonzowie telewizyjni bardzo, ale to bardzo, nie lubą.

Z kolei trzeci mój przyjaciel, mający szczególnie dobry wgląd w mechanizmy funkcjonowania telewizji publicznej, po wielu, wielu latach pracy w niej, i wnikliwych obserwacjach od wewnątrz wystąpił z najbardziej drastycznym i oskarżeniami. W telewizji od lat dominuje przede wszystkim walka o pieniądze, niewyobrażalne wręcz bajeczne pieniądze, a nie o żadne wizje czy misje. I dominujący w tej telewizji luminarze nie chcą mieć na miejscu osób, które mogłyby zbyt mocno – dzięki swej samodzielności – reagować na niesamowicie wiele rzeczy nieuczciwych, wystawianie fikcyjnych faktur na niewyobrażalnie dużą skalę, etc. Dość znamienna była niedawna rozmowa braci Karnowskich z prezesem Jackiem Kurskim: To był cios w TVP („w Sieci” z 8 sierpnia 2016 roku). Kurski zwierzał się w niej, mówiąc m.in. „Zatrudnienie około 300, może nawet 350 osób, nie ma uzasadnienia. Niektórzy biorą pieniądze za nic” (podkr. – JRN). Zapytany, czy nie może ich zwolnić, Kurski odpowiedział: „Nie mogę. Prawo mi pozwala na zwolnienie jedynie 1 proc. zatrudnionych miesięcznie, czyli 28 osób”. Jakaś niesamowita Wielka Niemożność. Pan Kurski zachowuje się jak jakieś nieudaczne słowiańskie Lelum Polelum, które nic nie może. Gdzie my jesteśmy? Dlaczego natychmiast nie można, nie czekając na inne zmiany, zmienić choć część działającego dotąd prawa i natychmiast usunąć na zbity pysk wszystkich 350 próżniaków i darmozjadów?!

Powołać Krzysztofa Skowrońskiego na nowego prezesa TVP

Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że istnieje tylko jedna szansa, żeby przerwać coraz bardziej zaostrzający się spór dwóch opcji: wokół J. Kurskiego i K. Czabańskiego przez powołanie kogoś trzeciego jako rozjemcy. I widzę osobę doskonale się nadającą do tego – Krzysztofa Skowrońskiego, dyrektora Radia Wnet i prezesa SDP. Swym doświadczeniem w mediach elektronicznych Skowroński bije na głowę Kurskiego. Przez trzy lata stał naczelne Trójki, a od siedmiu lat kieruje własnym radiem internetowym Wnet. Właśnie w dzisiejszym „Fakcie” (z 19 sierpnia) ukazał się krótki, ale bardzo ciekawy tekst, sygnowany przez „Radżę”: „Skowroński prezesem TVP?”. Autor tekstu stwierdził, że nazwisko Skowrońskiego „pojawiło się w PiS jako idealne do pogodzenia zwaśnionych stron” i dyskutuje się o nim na Nowogrodzkiej jako kandydacie na nowego prezesa TVP. „Radża” przytacza dowody niezależności K. Skowrońskiego, cytując jego własną wypowiedź z 2012 r., jako dowód, że: ‘”był i jest niezależny”: – Tak jak byłem wtedy, gdy odchodziłem z Radia Zet, nie godząc się na nowy sposób podejścia do programu, jak rezygnowałem z pracy w telewizji publicznej, gdy zmieniano warunki gry w czasie kampanii prezydenckiej w 2000 r., czy jak zdejmowano mój program z ramówki TVP, kiedy rządziło PiS”. Red. Skowroński ma dodatkową jakże ważną zaletę w porównaniu z Kurskim, nie ma brata jako zastępcy Michnika i nie ulega podszeptom Salonu. Przypomnę, że niedawno Kurski firmował usunięcie wspomnianego już bardzo odważnego filmu małżeństwa Kujbidów z Kanady, odsłaniającego jakże niewygodną dla michnikowców prawdę o Jedwabnem. Sam mam jak najlepsze wrażenia z kontaktów z red. Skowrońskim W końcu mnie tak „niepoprawnego politycznie” „wykorzystał” w kilku programach Radia Wnet, nie mówiąc o wydrukowaniu moich tekstów w „Kurierze Wnet”. Tak więc uważam, że kandydatura red. Skowrońskiego jest najlepszą szansą na szybkie wyleczenie TVP z jej patologii, choć może się to okazać niezwykle trudne. Nie wiem, czy dla wyciągnięcia telewizyjnej stajni Augiasza z jej umaczania w przekrętach finansowych, nie przydałoby się powołanie specjalnej Komisji Sejmowej, która by ją wreszcie rozliczyła do końca.

Prezes IPN J. Szarek przeciw antypolskim kłamstwom w sprawie Jedwabnego (1941 r.) i Kielc (1946 r.)

Jednym z kilku największych triumfów środowisk patriotycznych w okresie po utworzeniu rządu PIS jesienią 2015 r. jest niewątpliwie wybór dr. Jarosława Szarka na nowego prezesa IPN-u. W przeciwieństwie do poprzedniego szefa IPN-u Łukasza Kamińskiego popieranemu przez PO i popierającego relatywizm w nauce (dopuścił obecność hochsztaplera i polakożercy J. T. Grossa na jednej z konferencji w IPN-ie!) nowy prezes jest stanowczym przeciwnikiem „pedagogiki wstydu” i masochizmu narodowego. Już w okresie kandydowania na prezesa IPN-u dr Jarosław Szarek wykazał stanowczość w postawie na rzecz odkłamywania antypolskich oskarżeń w sprawie Jedwabnego, tak mocno upowszechnianych przedtem przez pierwszego prezesa IPN-u Leona Kieresa i b. prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Zapytywany na przesłuchaniu w Sejmie, przez posła PO Michała Szczerbę o to, kto dokładnie był wykonawcą zbrodni w Jedwabnem – Szarek powiedział, że „wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru – pod przymusem – grupkę Polaków”. – I tutaj odpowiedzialność w pełni za tę zbrodnię pada na niemiecki totalitaryzm. Polskie Państwo Podziemne wszelkie przejawy kolaboracji z Niemcami, szmalcownictwa, karało śmiercią. Nie wykluczył też sprawy powrotu do ekshumacji w Jedwabnem. Przypomniał też, że ta obecność (socjologa Jana Tomasza Grossa) – była „gigantycznym błędem”. – Powiedział: „Nie ma zgody na udział w poważnych konferencjach naukowych takich ludzi jak pan Gross (…). Taka sytuacja nie może się powtórzyć”. Twarde stanowisko prezesa Szarka w sprawie „jedwabieńskiego kłamstwa” ściągnęło nań szereg ataków „Gazety Wyborczej” (por. m.in. tekst pseudoekspertki w sprawie Jedwabnego, starej kłamczuchy z „Wyborczej” Dominiki Wielowiejskiej: „PiS kręci w sprawie Jedwabnego”,”Gazeta Wyborcza” z 16 sierpnia 2016).

Od początku po objęciu prezesury IPN-u dr J. Szarek zdecydowanie krytykował fakt, że: „Po 1989 r. narzucono nam wizję wstydu, braku dokonań” (por. udzielony Piotrowi Zarembie wywiad pt. Chcę debaty o polskiej niepodległości, „W sieci” 8 sierpnia 2016). W wywiadzie udzielonym red. Piotrowi Litce z „Wprost” 21 sierpnia 2016 pt. „Depozyt pamięci”, prezes Szarek wystąpił za odkłamaniem zbrodni kieleckiej z 1946 r. Powiedział m.in.: „Według mnie, wiele wskazuje, że mogła to być prowokacja. Zwracam choćby uwagę na wielogodzinną bezczynność miejscowej bezpieki i wojska, a nawet zaangażowanie w ten mord niektórych mundurowych. Nie można też zapominać o obecności w Kielcach w tamtym czasie pułkownika Szpilewoja – sowieckiego doradcy kieleckiego urzędu bezpieczeństwa” (podkr. – JRN). Ponadto tragiczne wydarzenia w Kielcach, gdzie zginęło 40 osób skutecznie „przykryły” sfałszowane referendum z 30 czerwca 1946 r. Komunistom było to bardzo na rękę”. Na tle tego oświadczenia prezesa J. Szarka kolejny raz wraca postawione w jednym z moich poprzednich tekstów pytanie, kto z podwładnych pani premier Beaty Szydło „wpuścił ją w maliny”? Poprzez przygotowanie dla pani premier z okazji zbrodni kieleckiej listu odgrzewającego stare komunistyczne tezy o antysemickim pogromie w 1946 r. i nie wspominającego ani słowem o komunistycznej prowokacji. Doradzałbym z całego serca pani premier jak najszybsze pozbycie się takiego doradcy – nieudacznika i szkodnika!

Prezes J. Szarek wielokrotnie stanowczo wypowiadał się za jednoznacznym potępieniem ludobójstwa ukraińskiego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W wywiadzie udzielonym Wojciechowi Wybranowskiemu pt. „Płacimy za grzech zaniedbania” („Do Rzeczy” 16 sierpnia 2016) powiedział m.in.: „W sprawie ludobójstwa Polaków na kresach historycy mają tu wciąż do spełnienia olbrzymia rolę (…) Uważam, że gdyby Polska wyraźnie postawiła tę kwestię jeszcze na początku lat 90. w stosunkach z władzami ukraińskimi, być może nie mielibyśmy dziś z tym problemu, a sprawa byłaby rozwiązana. Niestety wtedy nie chciano tej sprawy w Polsce podjąć, próbowano zabetonować archiwa, wszystko pod pretekstem „nie rozdrapywania ran” i „budowy dobrych stosunków”. A po latach okazało się, że tej sprawy nie da się zamknąć, wyciszyć. Nie uciekniemy od prawdy historycznej i trudnych tematów. Niestety w sprawie zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce popełniliśmy grzech zaniechania (podkr. – JRN) (…) Przyszedłem do IPN, by to zmienić. Chcę, żeby nie było tematów niewygodnych, tematów, których się z takich czy innych względów nie podejmuje”.

Jak dotąd najważniejszym posunięciem personalnym prezesa J. Szarka po objęciu kierownictwa IPN-u było zwolnienie z pracy w tej instytucji najbardziej kłamliwego „naukowca” IPN-u dr. Krzysztofa Persaka. Tenże Persak był najpierw zaufanym współpracownikiem czołowego szkodnika w IPN-ie, jego pierwszego prezesa Leona Kieresa i współautorem (wraz z innym kłamliwym „poprawnym politycznie” historykiem) niezwykle załganego dwutomowego wyboru dokumentów o Jedwabnem. Później Persak był konsultantem naukowym filmu „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego i wsparł swym nazwiskiem ten haniebny polakożerczy gniot. Persak, który jako dyrektor IPN-u był najbliższym współpracownikiem poprzedniego szefa IPN-u Łukasza Kamińskiego, został zwolniony przez prezesa J..Szarka od razu pierwszego dnia po objęciu przezeń oficjalnych obowiązków. Tylko pogratulować tej wprost symbolicznej decyzji rozstania się z notorycznym paranaukowym krętaczem, upowszechniającym „pedagogikę wstydu”! Przypomnijmy, że Persak i jego wspólnik w łgarstwie P, Machcewicz nie zamieścili w wyborze dokumentów o Jedwabnem niezwykle ważnego raportu profesora Andrzeja Koli w sprawie ekshumacji w Jedwabnem. „Gazeta Wyborcza” opłakiwała usunięcie Persaka z IPN-u w tekście Adama Leszczyńskiego: „Szarek wyrzuca Persaka i Jedwabne z IPN” („Gazeta Wyborcza” z 29 lipca 2016).

Wielkie brawa dla nowego prezesa IPN-u i życzenia dalszej tak wielkiej niezłomności w przywracaniu polskiej godności narodowej i prawdy o historii!

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/08/jakie-sa-kulisy-sporow-o-telewizje.html

Apel w obronie księdza Jacka Międlara

Szanowni Państwo,
publikujemy Apel w obronie księdza Jacka Międlara. Jeżeli Państwo aprobują jego tekst, to autorzy proszą o wydrukowanie go i podpisywanie się pod nim. Proszą także, by podpisane egzemplarze przesyłać na adres: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej / Koło Śródmieście / 31-540 Kraków / ul. Rzeźnicza 2a.

Apel w obronie księdza Jacka Międlara do:
Episkopatu Polski
Zgromadzenia Księży Misjonarzy

szzaklogoŚrodowiska patriotyczne i wszystkie ruchy niepodległościowe, którym leży na sercu los naszej Ojczyzny, zaniepokojone nasilającymi się atakami elementów antypolskich i antykościelnych na Naród Polski i wiarę katolicką – stajemy w obronie ks. Jacka Międlara.

Ksiądz Jacek Międlar odważnie mówi o niebezpieczeństwie zagrażającym duchowi naszego narodu. Płynie ono ze strony sił szatańskich, które ogarnęły całą Europę i świat. Ksiądz Jacek Międlar w przeciwieństwie do wrogich sił lewackich, które wprost z trybuny sejmowej nawołują do „dorzynania watahy”, czy też do „uciszenia księdza” – czyli wprost wyeliminowania go – modli się za Ojczyznę i swoich prześladowców.

Jako ksiądz katolicki zgodnie ze swoim sumieniem i przysięgą, którą składał przed Bogiem jest zobowiązany być w prawdzie i głosić prawdę, aby mógł dokonać się cud przemiany serc naszego narodu.

ksjacekmiedlarcmNaród Polski, tak bardzo związany z Kościołem i wiara katolicką, zawsze wierny Bogu i Ojczyźnie, (Polonia semper fidelis) bardzo potrzebuje teraz wiernych, odważnych i dobrych pasterzy. Takim pasterzem jest właśnie ksiądz Jacek Międlar.

Każdy naród ma prawo i obowiązek bronić się przed obcą pogardą i własnym zwątpieniem.

Stąd zwracamy się z apelem do Episkopatu Polski i Zgromadzenia Księży Misjonarzy o wzięcie w obronę księdza Jacka Międlara i przywrócenie mu wszystkich należnych praw z tytułu jego posługi kapłańskiej.

Podpisy:

Eger i Tokaj. Coś dla ducha, coś dla ciała

krakowniezaleznymkInformacja własna

Węgierskie miasto Eger – jak podaje Wikipedia – liczy sobie 56,5 tys. mieszkańców (styczeń 2011) i położone nad potokiem Eger, między Górami Bukowymi i górami Mátra. Znane jest przede wszystkim z wina Egri Bikavér oraz z obrony zamku przed Turkami. Jest także uzdrowiskiem ze źródłami wód termalnych. Neoklasycystyczna bazylika z lat 1831–1836 jest drugą co do wielkości na Węgrzech. Leżący na północny-wschód od Eger niewielki

egertokajTokaj  (il. google.pl/maps) to miasteczko słynne z piwnic ciągnących się po dzisiejszym centrum miasta. Niektóre z nich liczą sobie kilkaset lat, a wina przechowywano w nich już w XV–XVI wieku. Poza tym w mieście znajduje się mnóstwo otwartych piwnic, gdzie mile widziani goście mogą delektować się światowej sławy winem Tokaj Aszú.

Na zdjęciach, autorstwa p. Konrada Boruty, odnajdą Państwo także sporo polskich akcentów ;-)
Eger: https://goo.gl/photos/1cjPBiTDGH2qkPcg8
Tokaj: https://goo.gl/photos/VnypyrjgZv8neUPu9

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LXIX)

miroslawborutapisMirosław Boruta

George Soros, propagator koncepcji społeczeństwa bez tożsamości narodowej i religijnej. Jego ludzie z PO, PSL i SLD:
http://wpolityce.pl/swiat/305200-ludzie-sorosa-w-parlamencie-europejskim-na-liscie-sojusznikow-szescioro-politykow-z-polski-sprawdz-liste

Pieniądze Sorosa szły także na konta organizacji mających realizować jego interesy w Polsce: Fundacji Batorego oraz?
http://wpolityce.pl/swiat/304896-jak-daleko-siegaja-pieniadze-georgea-sorosa-wykradzione-25-tys-dokumentow-z-fundacji-miliardera-wskazuje-ze-bardzo-daleko

Represje sądowe jak za komuny! P. Zygmunt Miernik z Wojkowic na Śląsku, blisko rodziny, przewieziony do więzienia w Uhercach (Bieszczady)…

Bronimy p. Zygmunta Miernika. Apel do Prezydenta:
http://www.citizengo.org/en/node/36201?tc=ty&tcid=25923185
Na KN o sprawie pisze p. Elżbieta Serafin:
http://www.krakowniezalezny.pl/zygmunt-miernik-w-wiezieniu

Warto spędzić dzień w Budapeszcie

krakowniezaleznymkInformacja własna

Za Wikipedią: Budapeszt to stolica i największe miasto Węgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872-73 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju (geograficznie – Średniogórze Zadunajskie) oraz Pesztu – na lewym (geograficznie – Średniogórze Północnowęgierskie i Wielka Nizina Węgierska).

budapesztzpowietrzaBudapeszt (fot. Wikipedia) to jedna z najważniejszych metropolii Europy Środkowej a także 8. najludniejsze miasto wśród stolic Europy. Stanowi wielki ośrodek kulturalny (biblioteka narodowa, liczne muzea, galerie, teatry, opera) i naukowy (Akademia Nauk, uniwersytet (od 1635), politechnika (od 1782), Akademia Sztuk Pięknych, wiele innych uczelni i instytutów badawczych). Jest też ważnym centrum turystycznym i uzdrowiskowym (kompleksy balneologiczne).

Warto spędzić dzień w Budapeszcie ;-) Zdjęcia p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/E8nu4AXxQwX6Ue127

Petycja w obronie p. Zygmunta Miernika. Apel do Prezydenta

citizengoCzłowiek ten w obronie sprawiedliwości i rzetelności sprawowania urzędu sędziego, w akcie protestu przeciwko stronniczym i niesprawiedliwym decyzjom sędziny Anny Wielgolewskiej rzucił w wychodzącą z sali sędzinę świeżym tortem. Ten spektakularny czyn nie miał na celu znieważenia ani nietykalności cielesnej urzędującego sędziego. Był to desperacki akt przeciwstawienia się niewłaściwym decyzjom sędziów, którzy w sposób jawny utrudniają skazanie autorów zbrodni reżimu komunistycznego za ich haniebne postępki, których ofiary do dziś nie doczekały się zadośćuczynienia.

Całość petycji i możliwość podpisu znajdą Państwo tutaj:
http://www.citizengo.org/en/node/36201?tc=ty&tcid=25923185

Więcej o sprawie p. Zygmunta Miernika pisze na naszych stronach p. Elżbieta Serafin:
http://www.krakowniezalezny.pl/zygmunt-miernik-w-wiezieniu

W mieście Świętego Andrzeja. Szentendre

krakowniezaleznymkInformacja własna

Jak podaje Wikipedia Szentendre (pol. Święty Andrzej) to miasto w północnych Węgrzech, w komitacie Pest, nad Dunajem, 20 km na północ od Budapesztu, liczące 25 963 mieszkańców (styczeń 2011 roku).

szentendrezlotuptakaMiasto, niegdyś zamieszkiwanie w większości przez Serbów, jest dzisiaj ośrodkiem, który upodobali sobie węgierscy artyści, pracując tutaj i wystawiając swoje prace w miejscowych galeriach. Rozwinął się tu przemysł drzewny, maszynowy, funkcjonuje także port rzeczny. Szentendre (fot. Wikipedia) jest ośrodkiem turystyczno-wypoczynkowym, działa tu także wiele muzeów.

Jedynym takim w świecie, istniejącym właśnie w Szentedre, jest Muzeum Marcepanu. Do odwiedzenia miasteczka i Muzeum zachęcają zdjęcia autorstwa p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/HE7jKku7ecL2vk9a9

Profesor Janusz Kurtyka. Miałby dzisiaj 56 lat…

20160813jk13 sierpnia 1960 roku urodził się w Krakowie Janusz Kurtyka, polski historyk, doktor habilitowany nauk historycznych, od 2005 do 2010 roku prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Należał do Polskiego Towarzystwa Historycznego, Polskiego Towarzystwa Heraldycznego oraz Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu.

Zginął tragicznie 10 kwietnia 2010 roku nad Smoleńskiem, na kilka miesięcy przed swoimi 50-tymi urodzinami.

Zdjęcie z odwiedzin Jego grobu przesłała p. Alicja Rostocka, dziękujemy…

Pani Hani obiecanki cacanki

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Polacy to jednak naród łatwowierny. Po telewizyjnej deklaracji prezydent Warszawy, że nie będzie już kandydowała na ten urząd, niektórzy odetchnęli z ulgą. Tym naiwnym pragnę przypomnieć, że pani Hanna Gronkiewicz – Waltz już raz składała podobne obietnice.

Było to w roku 1995, przed wyborami prezydenckimi. Mówiła wtedy, że jeśli będzie kandydował Lech Wałęsa ona się wycofa. Lech Wałęsa kandydował i pani Hania… również.

Pamiętam doskonale rozmowę w TVP, w czasie której ta słowa te padły, bo było to dla mnie, wciąż jeszcze wtedy młodej i naiwnej, obrzydliwe. Zwłaszcza w kontekście niejednokrotnych zapewnień tej pani, przywiązania do wartości katolickich i czynnego uczestnictwa w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

Dziś już młoda nie jestem, naiwna raczej nie i już mało co mnie w polityce dziwi. Nieustannie jednak brzydzą mnie ludzie zakłamani i cyniczni.

20160812adksdDeklarację pani prezydent Warszawy poprzedziła inna wypowiedź, która dla mnie jest kwintesencją tego, co prezydent stołecznego miasta sobą reprezentuje. Komentując oburzenie prezesa Kaczyńskiego na zapowiedź usunięcia tablic smoleńskich sprzed ratusza i Pałacu Prezydenckiego, pani Gronkiewicz-Waltz (fot. YouTube) stwierdziła bezczelnie:

- Będziemy wykonywać procedurę, najważniejsza jest procedura, trzeba postępować zgodnie z procedurą. Kiedyś udzieliłam takiego wywiadu „procedury są święte”. (…) Gdyby w innych sprawach przestrzegano by procedur, może też nie byłoby nieszczęścia.

Tak właśnie mówiła pani prezydent miasta, które wciąż doświadcza samowoli jej urzędników a nawet zaprzyjaźnione media, poddają w wątpliwość praworządność niektórych jej decyzji. To wyjątkowa zdolność umieć tak dalece zatracić się w kłamstwie. No cóż, jedni to mają inni nie. Tylko czy tacy ludzie powinni sprawować funkcje państwowe? Ale to już zupełnie inna kwestia, wszak żyjemy w państwie demokratycznym.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4074-pani-hani-obiecanki-cacanki