Przeskocz do treści

6 listopada w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odsłonięto i poświęcono pomnik kardynała Jozsefa Mindszentego (fot. Wikipedia), niezłomnego prymasa Węgier. „Męczennik zza żelaznej kurtyny”, prymas heroicznych cnót i męczennik „Kościoła milczenia” był obok polskiego kardynała Stefana Wyszyńskiego jednym z dwóch niezłomnych prymasów w latach komunizmu w naszej części Europy. Obaj nigdy nie pogodzili się z czerwoną ideologią. Obaj stanowczo protestowali też przeciw zwalczaniu przez komunistów religii i Kościoła.

Zaprojektowany i wykonany przez rzeźbiarza Sándora Kligla pomnik kardynała Józsefa Mindszentyego znajduje się w dolnej Bazylice, w pobliżu Kaplicy Communio Sanctorum (Świętych Obcowania), zwanej Kaplicą Węgierską (fot. p. Andrzej Kalinowski), gdyż jest ona darem Kościoła węgierskiego (inicjatorem jej budowy był ksiądz Lajosza Antalóczy, propagator kultu Bożego Miłosierdzia na Węgrzech, założyciel Fundacji Bożego Miłosierdzia i promotor wydania „Dzienniczka” św. Faustyny). Ściany kaplicy pokryte zostały mozaiką stworzoną z tysięcy maleńkich kawałków sprowadzonego z Włoch szkła w wielu kolorach i odcieniach, które przedstawiają zarówno świętego Stefana, króla Węgier, który zjednoczył plemiona węgierskie i doprowadził do końca proces chrystianizacji, jak i kilkudziesięciu innych świętych i męczenników: św. Jadwigę, św. Kingę czy św. Emeryka.

Sobotniej mszy świętej, która sprawowana była właśnie w Kaplicy Węgierskiej, przewodniczył rektor Sanktuarium Bożego. Jak zauważył ksiądz doktor Zbigniew Bielas (fot. p. Andrzej Kalinowski), na ścianach znajduje się mozaika przedstawiająca tajemnice komunii świętych z Chrystusem. – W centrum znajduje się ikona Chrystusa ze świętą Faustyną. Na obu bocznych ścianach kaplicy przedstawiono świętych, błogosławionych, Sługi Boże z Węgier, Polski oraz innych krajów europejskich. Po prawej stronie Pana Jezusa mozaikowy rząd postaci rozpoczyna Matka Boska, po lewej główne miejsce zajmuje św. Stefan, patron Węgier – tłumaczył ksiądz Zbigniew Bielas, wyjaśniając, że klucz do pogrupowania 68 postaci stanowi osiem Błogosławieństw, będących drogowskazami życiowej drogi.

Fragmenty tekstu za: http://kurier.plus/node/3013 a fotoreportaż zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/CvjfpyPj2XkLrnEF8

Radio Maryja

Komisja Helsińska przy Kongresie USA zorganizowała specjalne wysłuchanie w sprawie erozji demokracji na Węgrzech i w Polsce. Jeden z uczestników dyskusji domagał się ukarania Polski m.in. poprzez sankcje gospodarcze i przesunięcie wojsk.

Komisja ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Kongresie Stanów Zjednoczonych zajęła się sytuacją w Polsce i na Węgrzech. Stan demokracji w tych krajach stale się pogarsza – przekonywał przewodniczący komisji, senator Ben Cardin, Demokrata. – Polska – sojusznik i przyjaciel USA podjęła kroki w celu ograniczenia niezależności sądów, wolności wypowiedzi i zaangażowania w inne praktyki niezgodne z demokratycznymi zasadami i normami – mówił Ben Cardin. Pojawiły się również kłamstwa o prześladowaniu mniejszości w Polsce. – W obu krajach jest niepokojący trend oskarżania osób LGBT, Romów, Żydów oraz migrantów o całe zło, które się dzieje – oznajmił senator z Partii Demokratycznej.

W trakcie komisji pojawiły się apele, aby władze USA ukarały Polskę, wycofując swoje siły wojskowe. – Musimy dokonać oceny, czy nasze siły wojskowe są we właściwym miejscu. Musimy również rozważyć narzucenie w tym celu sankcji ekonomicznych. Tylko w ten sposób możemy powstrzymać to zachowanie – nawoływała Heather A. Conley, która pracowała w przeszłości w administracji prezydenta George’a Busha. W posiedzeniu komisji wzięło udział jedynie trzech jej członków. Wszyscy to Demokraci. Temat podgrzewa polska opozycja.

– Kongres USA dyskutuje o możliwych sankcjach na Polskę i wycofaniu wojsk amerykański z naszego kraju. Tego samego dnia PiS ustami posła Kowalskiego wskazuje 2027 rok jako datę referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii. Tak wygląda zdrada stanu – napisał Donald Tusk na Twitterze.

Temat rzekomego referendum uciął Piotr Muller, rzecznik rządu, oraz zapewnił, że rząd nie ma takich planów. – Każdą debatę należy traktować poważnie, ale jeżeli komisja jest 19 osobowa, a w debacie bierze udział kilku członków, to można się rzeczywiście zastanowić nad reprezentatywnością debaty – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Polska i Węgry cały czas są krytykowane na forum unijnym – przede wszystkim przez lewicę – zwrócił uwagę wiceprzewodniczący niemieckiej partii AFD, poseł Norbert Kleinwächter. – Mamy w tej chwili do czynienia w UE ze zmianą interpretacji demokracji, czyli tego co legło u podstaw Unii Europejskiej. To jest przyczyną wywierania nacisku przez lewicę na Polskę i Węgry – mówił Norbert Kleinwächter.

Kłamstwa na temat Polski są powielane przez media sprzyjające opozycji, co ma wpływ na opinię zagranicznych polityków – podkreślił prof. Rafał Juchnowski. – Środowiska opiniotwórcze opierają się na przekazach medialnych, bez wątpienia śledząc nasz rynek medialny – powiedział prof. Rafał Juchnowski.

Zagraniczni politycy słuchają też przedstawicieli polskiej opozycji. Marszałek Senatu, prof. Tomasz Grodzki, w wywiadzie dla duńskiego portalu oskarżył rząd Zjednoczonej Prawicy o autorytaryzm i przeprowadzenie nieuczciwych wyborów.

– Okazuje się, że opozycja swoją strategię „ulica i zagranica” nie tylko forsuje w Europie, na europejskich salonach, ale poleciała za ocean, żeby skarżyć na Polskę – oznajmił Piotr Uściński, wiceminister rozwoju i technologii.

Po zmianie w fotelu prezydenta USA nastąpiło ochłodzenie relacji polsko-amerykańskich. Kwestie kluczowe dla obu państw są niezmienne. Na marginesie szczytu klimatycznego w Glasgow doszło do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z prezydentem Joe Bidenem. Politycy rozmawiali m.in. o ochronie klimatu, bezpieczeństwie i transformacji energetycznej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/komisja-helsinska-przy-kongresie-usa-zaangazowala-sie-w-ataki-na-polske

„Bronimy się jako przedmurze chrześcijaństwa i nie pozostaje to bez znaczenia” – mówi Patryk Jaki (europoseł Solidarnej Polski) w rozmowie z portalem wPolityce.pl podczas Konferencji „Zderzenie kulturowe w UE”.

wPolityce.pl: W Komisji ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Kongresu USA była dyskusja nad praworządnością w Polsce. Koncepcja o niedemokratycznej Polsce wyszła już poza Europę. Jak Pan to ocenia z perspektywy europosła?

Patryk Jaki: W CNN zaprezentowano slajdy, z których wynikało, że Węgry i Polska to kraje z zagrożoną demokracją, a w Rosji i na Białorusi wszystko jest w porządku. Jeżeli ktoś wychodzi z takiego założenia, to każde kłamstwo może sobie rosnąć. To dla Demokratów metoda rozwiązania każdego problemu. Prawdopodobnie palce w tym maczali ludzie, którzy to samo robią w Europie. Wszystko wskazuje na lewicowe organizacje, które dobrze znamy w debat w Parlamencie Europejskim. Demokraci sami mają problemy, co widzimy chociażby po wyborach w Virginii, gdzie ponieśli druzgocącą porażkę. Musieli znaleźć sobie konserwatywnego wroga, a symbolem konserwatyzmu wciąż jest Polska. Co ciekawe, do przykładu Polski odwoływał się kandydat na gubernatora Virginii. I zdecydowanie wygrał. Bronimy się jako przedmurze chrześcijaństwa i nie pozostaje to bez znaczenia. Jest słuchane, pokazywane. W Teksasie przyjęto prawo broniące mocniej życia. Gubernator tego stanu mówił, że inspirował się polskim przykładem. Widać, że możemy być tak, jak chciał św. Jan Paweł II, który mówił o tym, że to od Polski wyjdzie impuls pokazujący, że chrześcijaństwo żyje i bez względu na trudne czasy, ma tak uniwersalne przesłanie, że może docierać do tak dalekich zakątków. Dlatego, że tak jest, to Demokraci wraz z CNN wzięli się za Polskę.

Siły konserwatywne to wciąż margines. Nie są w mainstreamie. Jak Pan ocenia szanse prawicy w Europie?

Podczas jednego z paneli była mowa o historycznej sytuacji, w której znalazł się w latach 50. błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński. Gdyby porównać jego sytuację, do naszej, to tamta była beznadziejna. 1/3 świata była opanowana przez komunizm. Nie było żadnej nadziei na zmianę. A kardynał Wyszyński miał plan, w którego sercu była prawda i wierzył, że tą prawdą może zwyciężyć. Dzisiaj o tej drodze mówił Rod Dreher. Powinniśmy się organizować, bo wszyscy widzą jaka jest przewaga lewicowego mainstreamu. Oni po prostu przedstawiają prostsze recepty – niczym się nie ograniczaj; nie słuchaj się Kościoła; sam będziesz oceniał co jest dobre, a co złe. Tego typu podejście może zachęcić więcej osób, ale tylko na początkowym etapie. Z czasem ci ludzie zobaczą, że sami są ofiarami tej rewolucji. Prawda i tak wygra.

Zapowiadaliście powstanie nowej frakcji w Parlamencie Europejskim. Miałaby ona jednoczyć nawet pozaunijne środowiska konserwatywne. Co dalej z tym projektem?

Podejmowane są pewne działania. Choć sprawa nie toczy się tak dynamicznie jakbym chciał. Ale to nie ja odpowiadam za rozmowy w tej sprawie. Chciałbym, by udało się to pozytywnie zakończyć. Mamy w pamięci polski przykład, że rozdrobniona prawica jest dużo słabsza.

Not. Jakub Augustyn Maciejewski.

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/polityka/572774-nasz-wywiad-patryk-jaki-prawda-i-tak-wygra

Radio Maryja

Warszawski Sąd Okręgowy uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o rejestracji cyklicznego wydarzenia „Marsz Niepodległości”. Tym samym sąd uwzględnił odwołanie warszawskiego ratusza w tej sprawie. Orzeczenie jest nieprawomocne. Organizatorzy wydarzenia, taką decyzję uważają za haniebną.

Zgodnie z przepisami, zezwolenie na zgromadzenie cykliczne jest wydawane, jeśli wydarzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych. Decyzję o rejestracji zgromadzenia cyklicznego „Marsz Niepodległości” podpisał wojewoda mazowiecki, Konstanty Radziwiłł. „Stowarzyszenie <<Marsz Niepodległości>> skorzystało z przysługującego mu prawa do złożenia wniosku o zgodę na cykliczne organizowanie zgromadzenia w celu uczczenia rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i wyrażenia dumy narodowej. Spełniło wyżej wymienione ustawowe kryteria” – wskazał Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki. Wojewoda mazowiecki dodał, że decyzja w tej sprawie została wydana na trzy lata.

Z postanowieniem nie zgodził się warszawski ratusz. W konsekwencji prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski zaskarżył tę decyzję do sądu. – Stoimy na stanowisku, że nie została wypełniona bardzo istotna przesłanka formalna, mianowicie, to zgromadzenie nie odbywało się w sposób legalny przez trzy lata z rzędu – podkreślił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. W ubiegłym roku prezydent Trzaskowski ze względów epidemicznych zakazał organizacji „Marszu Niepodległości”. Decyzję podtrzymały: sąd okręgowy i sąd apelacyjny. W środę Warszawski Sąd Okręgowy, na czele z sędzią Andrzejem Sterkowiczem, uchylił decyzję wojewody mazowieckiego.

Sędzia Sterkowicz – jak zaznaczył prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Robert Bąkiewicz – składał skargi przeciwko Polsce do międzynarodowych sądów. Teraz chce zabronić Marszu Niepodległości. „Składamy odwołanie, do wyższej instancji od haniebnego wyroku sędziego Andrzeja Sterkowicza, który uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o zarejestrowaniu Marszu Niepodległości jako zgromadzenia cyklicznego. Zapraszamy 11 listopada do Warszawy! Marsz się odbędzie!” – napisał na Twitterze Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, szef Straży Narodowej. Robert Bąkiewicz podał, że sędzia Andrzej Sterkowicz to syn Czesława Sterkowicza, który był na liście Antoniego Macierewicza w związku z wykonaniem uchwały lustracyjnej. Po analizie postanowienia Warszawskiego Sądu Okręgowego podejmowane będą dalsze kroki prawne – oświadczył wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł.

Jak zaznacza socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski, Marsz Niepodległości jest wartością narodową, to wielkie patriotyczne święto wszystkich Polaków. - "My musimy pamiętać o tym, że symboli narodowych, a ten marsz stał się symbolem, przynajmniej 11 listopada, nie da się zatrzymać żadnym wyrokiem sądowym. Obchody rocznic patriotycznych to jest przecież święto a nawet świętość". XII Marsz Niepodległości wyruszy z Ronda Romana Dmowskiego. W tym roku przyświeca mu hasło: "Niepodległość nie na sprzedaż".

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/komu-przeszkadza-marsz-niepodleglosci

Radio Maryja

Poznaliśmy założenia konkursu „Polonia i Polacy za granicą 2022”. Jak podkreślił Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za granicą, ta inicjatywa to sposób na budowanie łączności opartej na partnerstwie i wspólnym działaniu na rzecz Polski.

Według ogólnych szacunków poza granicami kraju żyje dziś 20 mln Polaków. Najwięcej, bo aż prawie 10 mln, mieszka w Stanach Zjednoczonych. Silną Polonię mają także Brazylia, Niemcy, Wielka Brytania oraz Białoruś.

Aby wspierać Polaków za granicą oraz wzmacniać ich łączność z ojczyzną, rząd przeznacza znaczne środki na realizację projektów w ramach konkursu „Polonia i Polacy za granicą 2022”. Konkurs przeznaczony jest dla organizacji samorządowych oraz podmiotów kościelnych zarejestrowanych w Polsce.

Mogą one zgłaszać projekty w zakresie wsparcia szkół i mediów polonijnych, wydarzeń kulturalnych, działań humanitarnych oraz obrony dobrego imienia Polski. Szczegóły zaprezentował pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za granicą, Jan Dziedziczak.

– 5 listopada rozpoczynamy nabór ofert. Będzie on trwał do 6 grudnia. Jeszcze w lutym 2022 r. ogłosimy wyniki konkursu, którego budżet wynosi 52 mln złotych. Trzeba jednak zaznaczyć, że w tym roku zawarliśmy już 18 umów na realizację dwuletnich projektów. Jest to finansowane z budżetu z 2021 roku, więc budżet na wydatki będzie większy, gdyż nie będzie obejmował wieloletnich projektów – powiedział Jan Dziedziczak.

Osobny konkurs dot. organizacji wypoczynku letniego dla młodzieży polskiej w ojczyźnie zostanie uruchomiony na początku 2022 roku.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/przedstawiono-zalozenia-konkursu-polonia-i-polacy-za-granica-2022

Mamy wściekły atak eurokratów, federalistów – takimi słowami spór Polski z Unią Europejską określił wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

Wiceprezes Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry był gościem wtorkowej audycji na antenie Polskiego Radia 24.

Wściekły atak

– Eurokraci brukselscy są nie do przewidzenia. Przecież te ustawy, które obowiązują, nawet ta nie połowiczna, a drobna reforma wymiaru sprawiedliwości w 2017 roku, była wielokrotnie z nimi konsultowana, były osiągane jakieś konsensusy, była nowelizowana – mówił w radiu Michał Woś.

W ubiegłym tygodniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał Polskę do zapłaty kary w wysokości miliona euro dziennie za niezawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Decyzję argumentowano koniecznością "aby uniknąć poważnej i nieodwracalnej szkody dla porządku prawnego Unii Europejskiej oraz wartości, na których się opiera".

– Mamy wściekły atak eurokratów, federalistów. Tych, którzy chcą budowy państwa europejskiego na gruzach suwerennych państw narodowych – stwierdził Michał Woś.

UE narusza traktaty

– W Unii Europejskiej polityka, różnego rodzaju działania polityczne są ważniejsze niż prawo. Gdybyśmy patrzyli tylko na prawo, to Polska w pełni działa zgodnie z prawem, działa w pełni zgodnie z traktatami, a to UE traktaty narusza – ocenił wiceminister sprawiedliwości.

W audycji Woś odniósł się również do rzekomej próby wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od dłuższego czasu obóz władzy o takie działania jest oskarżany przez część opozycji, zwłaszcza Koalicję Obywatelską i Lewicę.

– Nie ma poważnej siły politycznej w Polsce, która stawia polexit jako drogę dla Polski. Sytuacja geopolityczna jest taka, że nasze miejsce jest w Unii Europejskiej, ale my musimy walczyć o jej kształt – powiedział polityk Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcia za: https://dorzeczy.pl/opinie/220138/wos-wsciekly-atak-eurokratow-federalistow.html

Marek Gizmajer

Przed II wojną światową wydał 130 powieści i utworów literackich w łącznym nakładzie 90 mln egzemplarzy. Był popularny na równi z Kiplingiem, Londonem i Mayem. Pod względem przekładów zajął drugie miejsce po Sienkiewiczu: 150 wydań w 30 językach. Do dziś żaden polski pisarz nie pobił tego rekordu.

W 1951 roku cenzura PRL wycofała wszystkie jego dzieła z bibliotek i całkowicie zakazała wznowień. Pojawiają się dopiero od lat 90-tych, do dziś raptem kilkanaście. Dlaczego został pisarzem wyklętym? Za dużo wiedział i napisał o Sowietach, a jego życiorys to gotowy scenariusz na serial akcji.

Ale po kolei. Urodził się w dawnych Inflantach w 1876 roku. Skończył studia matematyczno-przyrodnicze, uczestniczył w ekspedycjach na Kaukaz, nad Dniestr, Jenisej i Bajkał, do Chin, Japonii, Indii i na Sumatrę. Opłynął Azję. Studiował fizykę i chemię na Sorbonie, gdzie poznał Marię Curie-Skłodowską. W 1901 roku uzyskał stopień doktora chemii. Znał siedem języków.

Za działalność na rzecz Polski na dalekiej Syberii dostał wyrok śmierci zamieniony na półtora roku więzienia, które opisał w powieści “W ludzkim pyle” wysoko ocenionej przez Tołstoja. W 1909 roku został korespondentem i redaktorem polskiego “Dziennika Petersburskiego”.

W czasie wojny domowej w Rosji współpracował z wywiadem admirała Kołczaka. Przekazał na Zachód tzw. dokumenty Sissona wykazujące, że władze Niemiec kierowały działalnością Lenina i Trockiego oraz finansowały bolszewików. Po klęsce Kołczaka uciekł do Mongolii, gdzie był powiernikiem legendarnego barona Romana von Ungern-Sternberga (na zdjęciu), antykomunistycznego dowódcy Azjatyckiej Dywizji Konnej.

Baron został rozstrzelany przez sowietów w 1921 roku, ale wcześniej ukrył skarb szacowany dziś na 2 mld USD. Były to kosztowności Mikołaja II i buddyjskich klasztorów, kasa Białej Gwardii i srebrna kontrybucja Mongolii dla Chin. Podobno nawet brylanty wielkości pięści dziecka. Później skarbu poszukiwali wysłannicy SS i Amerykanie, ale bez skutku.

Historia tego awanturniczego epizodu życia Ossendowskiego spisana na gorąco w japońskim hotelu i od razu wydana w USA pt. “Beasts, Men and Gods” to pierwsza przyczyna objęcia autora cenzurą PRL. Szybko stała się bestsellerem przetłumaczonym na 19 języków, w tym Esperanto i Braille’a. W Polsce ukazała się w 1923 roku pt. “Przez kraj zwierząt, ludzi i bogów”.

Czyta się ją jak Trylogię, tyle że autentyczną. Wartka akcja w oszałamiającej scenerii Azji, dzikie pola przechodzące z rąk do rąk Białych, Czerwonych, Chińczyków i Mongołów, krwawe potyczki, brawurowe ucieczki, azjatyckie okrucieństwo, rosyjscy szamani i buddyjscy lamowie, okultyzm i wizje, skarby i tajemnice. Autor sam chwytał za broń i strzelał do wrogów, słuchał przepowiedni, przemierzał konno tajgę, góry i pustynie, których wówczas nie było nawet na mapach. I pozostawił główny przekaz: Sowietów nikt tu nie chciał.

Po ucieczce z Mongolii współpracował z amerykańskimi misjami w Chinach i Japonii. Pisał raporty na temat sytuacji politycznej regionu i kolonialnych planów Niemiec. Opisał też kulisy finansowania bolszewików z USA, które nagłośnił dopiero w latach 70-tych amerykański profesor Antony C. Sutton.

Po przyjeździe do Polski omawiał z Piłsudskim sowieckie metody wojny informacyjnej i rozkładania społeczeństw od wewnątrz. Miał dokładne dane wywiadowcze. Jego mapy z kierunkami ekspansji zachowały się w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku.

Został konsultantem Sztabu Generalnego, Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej, Wyższej Szkoły Handlowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Opracował plany dla przemysłu chemicznego. Działał w różnych towarzystwach, był odznaczany, publikował liczne artykuły w prasie polskiej, rosyjskiej i angielskiej. Wysoko oceniał go Melchior Wańkowicz. W 1923 roku ożenił się z Zofią, siostrą znanego malarza Zygmunta Iwanowskiego (fot. Z żoną i znajomym na Huculszczyźnie).

Jednak przede wszystkim dalej podróżował po Polsce i świecie pisząc kolejne książki podróżnicze i historyczne, ale także naukowe. Był producentem pierwszego polskiego filmu dokumentalnego z Afryki. W cyklu “Cuda Polski” opisał Karpaty, Huculszczyznę i Polesie. Na podstawie jego dzieł powstało kilka filmów w kraju i za granicą. W “Głosie Pustyni”, do którego sam napisał scenariusz, główną rolę zagrał Eugeniusz Bodo. W sztuce “Żywy Budda” wystawionej przez Teatr Rozmaitości w barona Ungerna wcielił się sam Ludwik Solski.

Lekkość jego pióra zadziwia. Dziennie tworzył 7-8 stron maszynopisu, rocznie wydawał kilka książek. Próba systematyzacji twórczości jest trudna. Oprócz wybitnych dzieł powstawały lekkie romanse i teksty na zamówienie. Z jednego wyjazdu potrafił napisać kilka różnych powieści (fot. W Gwinei w 1926 roku), które zazębiały się ze sobą. Dopiero w 2015 roku ukazała się jego biografia autorstwa Witolda Michałowskiego o znaczącym tytule “Ossendowski. Podróż przez życie”.

W 1930 roku wydał drugi bestseller “Lenin”, powieść historyczno-biograficzną, w której mistrzowsko połączył opis faktów i własnych doświadczeń pozwalając czytelnikowi przenieść się w czasie i zrozumieć jej sedno. Niczym operator kamery pokazał logiczny ciąg scen bez komentarzy. Scen strasznych, bez znieczulenia, nie dających się zapomnieć.

Autor próbuje po ludzku zrozumieć Lenina, który dorasta w okrutnym systemie, widzi jego niesprawiedliwość, buntuje się i jest za to prześladowany. Chwilami można go nawet polubić. Miotają nim jednak same sprzeczności. Neguje istnienie Boga, ale w chwili śmierci próbuje wypowiedzieć imię Chrystusa. Zastanawia się, czy jest mścicielem ludu, czy antychrystem. Także jego idee sprowadzają się paradoksów: okrucieństwo trzeba zwalczyć większym okrucieństwem, wolność trzeba wprowadzić przez zniewolenie, motorem ludzkości ma być nienawiść.

Jak to możliwe, że bolszewikom udało się osiągnąć tak paradoksalne cele? Odpowiedzi można szukać w zbiorze felietonów Ossendowskiego z 1923 roku pt. “Cień ponurego Wschodu”. Sam tytuł wiele mówi. Autor z reporterską dokładnością ukazał zacofanie cywilizacyjne Rosji, ale także jej zamieszanie duchowe. Pod bokiem upolitycznionej cerkwi szerzyło się pogaństwo, zabobony i gusła, zarówno wśród ludu, jak i na dworach. Wieś miała szamanów, miasto wróżbitów, Petersburg Rasputina. Widzimy zbiorowość pełną niebezpiecznych paradoksów, zawirowań i tęsknot, czekającą na cud, na uzdrowiciela... Który przyszedł w osobie Lenina, zdaniem Ossendowskiego odpowiadającego “zbiorowemu typowi psychiki rosyjskiej”.

Te dwie książki stały się kolejnym powodem zapisu cenzorskiego PRL. Co więcej, choroby komunizmu zdiagnozowane przez autora mają się dobrze do dziś: niszczenie moralności i rodziny, dowolność obyczajowa, powszechność rozwodów, państwo stojące nad rodzicami, dzieci kontrolujące nauczycieli, walka z chrześcijaństwem i patriotyzmem. Lenin wiecznie żywy. Na szczęście, Ossendowski też.

Jego podróż przez życie jakby trwa, nie jest do końca znana, niektóre epizody skrywa tajemnica. W Mongolii pewien mnich miał mu przepowiedzieć: „nie zamkniesz oczu, póki Ungern nie przypomni, że nadszedł czas rozstania się z życiem”. W czasie okupacji Ossendowski działał w konspiracji w Warszawie (fot. Pracownia). Ostatnie miesiące życia spędził w Żółwinie. Tam odwiedził go niemiecki oficer przedstawiający się jako krewny barona Ungerna. Następnego dniach 3 stycznia 1945 roku Ossendowski nagle źle się poczuł, trafił do szpitala w Grodzisku Mazowieckim i zmarł. Zaczęła krążyć legenda o klątwie skarbu.

Po śmierci NKWD ekshumowało zwłoki żeby mieć pewność, że “osobisty wróg Lenina” nie żyje. Być może szukało też informacji o skarbie. Przed śmiercią Ossendowski wyjawił znajomym, że w jego książce “Puszcze polskie” znajduje się enigmatyczna wskazówka dotycząca miejsca jego ukrycia.

Ciekawe, że w ukryciu tym uczestniczył inny Polak z otoczenia Ungerna Kamil Giżycki, który później miał zawrotny majątek, w 1929 roku napisał wspomnienia, a w latach 60-tych był nakłaniany przez Urząd Bezpieczeństwa do wyjazdu do Mongolii. Bez skutku. W latach 90-tych śladem jego zapisków miała wyruszyć kolejna polska wyprawa, ale też spełzła na niczym.

Po kilkudziesięciu latach cenzorskiej blokady badacze wciąż głowią się nad Ossendowskim (na zdjęciu). Dopiero w ubiegłym roku zagadki jego poczynań w Rosji przed rewolucją próbowała rozwikłać Ewa Rembikowska. Z kolei działalność w okupowanej Warszawie opisał on sam w dwóch książkach, które do dziś spoczywają w Muzeum Literatury w formie rękopisów, razem z jego dziennikami. Kiedy odkryjemy ciąg dalszy podróży przez życie?

Obchody Międzynarodowego Dnia Mediacji i Tygodnia Mediacji w 2021 roku Ministerstwo Sprawiedliwości uświetniło zapraszając dzieci i młodzież do udziału w konkursie na plakat promujący mediację - alternatywny do procesu sądowego sposób rozwiązywania sporów. Zdjęcia z wystawy nagrodzonych prac można było obejrzeć na ogrodzeniu budynku Ministerstwa, poniżej linka do zdjęć autorstwa p. Mirosława Boruty Krakowskiego:
https://photos.app.goo.gl/yxwF3ZGwZRx8xfdY6

„Cel tego przedsięwzięcia to próba stworzenia swoistego „nadrządu” w Unii Europejskiej, który zawsze będzie mógł zmienić każdą decyzję rządów wybranych w wyborach demokratycznych poprzez ciało niedemokratyczne, ale kontrolowane przez najważniejsze siły polityczne. Czyli próbuje się stworzyć w sposób pozatraktatowy „prawdziwą władzę” w UE i na Polsce się testuje, czy ta operacja się uda, czy nie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki (Solidarna Polska).

TSUE zdecydował o nałożeniu na Polskę kary 1 mln euro dziennie na rzecz KE za to, że Polska nie zawiesiła przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jak Pan ocenia sytuację, w której się znaleźliśmy?

Patryk Jaki: TSUE zajął się sposobem organizacji sądownictwa jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne, pomimo że przecież nadal obowiązuje w traktacie – jest zapisana w punkcie 5. - zasada przyznania, która polega na tym, że Unia Europejska nie jest państwem, w związku z tym może zajmować się tylko kompetencjami, które zostaną jej przekazane. Organizacja sądownictwa nigdy nie została jej przekazana. W związku z tym oni w sposób oczywisty naruszają traktat i praworządność. Dlaczego to robią? Jaki jest cel tej operacji? Cele tej operacji są dwa. Pierwszy jest taki, że sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć jeżeli chodzi o łamanie praworządności – sprawdzają, na co Polska może się zgodzić. Jeżeli Polska się zgodzi na to, to wiadomo, że będzie można wysyłać kolejne i kolejne żądania. Drugi cel tego przedsięwzięcia to próba stworzenia swoistego „nadrządu” w Unii Europejskiej, który zawsze będzie mógł zmienić każdą decyzję rządów wybranych w wyborach demokratycznych poprzez ciało niedemokratyczne, ale kontrolowane przez najważniejsze siły polityczne. Czyli próbuje się stworzyć w sposób pozatraktatowy „prawdziwą władzę” w UE i na Polsce się testuje, czy ta operacja się uda, czy nie.

Czy to oznacza, że Unia Europejska wychodzi z założenia, że jeżeli Polska się ugnie, to z mniejszymi państwami pójdzie zdecydowanie łatwiej?

Jestem przekonany, że podstawowy błąd, który popełnia wiele państw, polega na tym, że ci ludzie nie rozumieją tego, że jeżeli Polska przegra i stworzy się takie rozwiązanie ustrojowe – ono jest pozaustrojowe, ale takie faktyczne – to będzie je można później stosować w stosunku do każdego innego rządu każdego innego państwa. To jest brak myślenia, które wychodziłoby poza dzień dzisiejszy. Niestety i w oczach wielu polityków europejskich, również innych państw.

Dlaczego to Polska została wybrana do tego, żeby na jej ustroju dokonywać tego typu precedensów?

Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Polska jest państwem najmocniej się rozwijającym, z największym potencjałem gospodarczym, ludnościowym, powierzchniowym. Wynika to też z konstrukcji Traktatu Lizbońskiego, gdzie mniejszość blokującą buduje się wokół wielkości powierzchni państwa i dlatego jeżeli Polska by dużo urosła, to jej siła mogłaby sprawić, że dołączy do najważniejszych państw, a nikt tego nie chce. Nikt nie chce Polski przy stole – woleli by Polskę pod stołem. To jest jeden powód, a drugi jest taki, że Polska oczywiście, ponieważ dalej jest przedmurzem chrześcijaństwa i konserwatywnych wartości, nie poddaje się tak łatwo, walczy z tym marksizmem kulturowym, dlatego jest tak mocno atakowana.

Karę miliona euro dziennie nałożył na Polskę Lars Bay Larsen, wiceprezes TSUE, który de facto ma znikome doświadczenie jeżeli chodzi o orzekanie, za to jest bardzo mocno umocowany politycznie. Czy to jest przypadek, że akurat taka osoba wydaje taki wyrok?

Oczywiście w tej sprawie nie ma żadnego przypadku. TSUE zresztą należy do najbardziej upolitycznionych sądów, jakie można sobie wyobrazić. Sami członkowie TSUE są przecież wskazywani nawet nie przez polityków, tylko przez konkretne rządy konkretnych państw. To raz. A dwa – jest to wyjątkowa procedura, która nie mieści się w tradycyjnym modelu trójpodziału władzy, bo jest to sąd, od którego w ogóle nie ma żadnego odwołania. Dlatego to jest oczywiste, że tak jest, jak pani mówi.

Czy w tej sytuacji nie powinno się podjąć działań w celu albo reformy TSUE, albo w ogóle zlikwidowania tej instytucji? W sytuacji bowiem, kiedy nie stoi ona na straży prawa, wszelka jej egzystencja mija się z celem.

Polska ciągle o to walczy. Ma pani rację. Polska ciągle walczy o reformę tego ciała. Tak jak widać, jest to bardzo trudne, ale nie wolno ustawać w tej walce, bo to jest walka o suwerenność Polski.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/571801-kara-dla-polski-jaki-celem-jest-stworzenie-nadrzadu-ue

Pan Premier RP Mateusz Morawiecki

Szanowny Panie Premierze,
Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych kilkakrotnie na przestrzeni ostatnich kilku lat zwracało się do Pana z apelem o podjęcie kroków prawnych wobec państwa niemieckiego, aby otrzymać należne Polsce reparacje wojenne.

Niemcy zamordowali blisko 6 milionów polskich obywateli, a cały kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować np. w samej Warszawie dopiero teraz w 77 lat po zburzeniu Warszawy przez Niemców dojdzie do odbudowania w centrum Warszawy Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz kamienic przy ulicy Królewskiej. Państwo niemieckie nie uważało za stosowne zrekompensować strat i zwrócić Polsce dóbr wywiezionych w dziesiątkach tysięcy wagonów. Nie chcemy tu wchodzić w szczegóły tej materii, które zapewne Pan zna dokładnie z raportu Parlamentarnego Zespołu pod kierownictwem posła Arkadiusza Mularczyka ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce. Poseł Mularczyk stwierdził w dniu 19.12.2019 r., „raport ws. strat wojennych Polski „jest w zasadzie gotowy. – Natomiast jesteśmy na etapie dosyć żmudnego tłumaczenia tego raportu na języki obce”. To Niemcy współdziałając z Rosją Sowiecką doprowadziły do zniszczenia państwa polskiego, a następnie do 45 letniej okupacji Polski przez Sowietów. Spotykamy się z twierdzeniem, że Polska w 1953 r. zrzekła się roszczeń wobec Niemiec. Jest to nie do przyjęcia. Wtedy Polska była pod okupacją sowiecką i pozbawiona możliwości podejmowania suwerennych decyzji. Nawet odszkodowania dla Polski były przekazywane Sowietom i to Sowieci mieli decydować o ewentualnym przekazywaniu ich Polsce. Jest rzeczą oczywistą, że tak traktuje się tylko okupowane państwa.

Nadszedł czas, aby wystąpić do Niemiec z żądaniem rekompensaty. Czas rozpocząć egzekucję należnych Polsce reparacji. Wystąpienie samotne prawie na pewno skończyłoby się niepowodzeniem, bo Niemcy nie chcą płacić za swoje zbrodnie, jak zresztą cały czas publicznie oświadczają. Dlatego proponujemy zwrócenie się do państw, które również zostały zniszczone przez Niemcy i nie otrzymały w odpowiedniej wysokości rekompensat. Wspólne wystąpienie z żądaniami reparacyjnymi przyniosłoby spodziewane skutki. Ale przede wszystkim należy zwrócić się o pomoc do Izraela. Na początku sierpnia tego roku były ambasador Izraela i były przewodniczący Knesetu prof. Szewach Weiss w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” stwierdził, że Polsce należą się reparacje od Niemiec. Tą wypowiedź prof. Weissa należy potraktować poważnie i zaprosić go na spotkanie zarówno z Ministrem Spraw Zagranicznych, jak i z posłem Mularczykiem. Zepsute stosunki z Izraelem wymagają naprawy i można przyrzec Izraelowi partycypowanie w otrzymanych reparacjach. Byłoby też łatwiej uzyskać poparcie dla naszych żądań ze strony rządu USA i zatrudnienie dużej amerykańskiej kancelarii prawnej.

Panie Premierze,
Państwo niemieckie cały czas atakuje Polskę, chcąc ją podporządkować sobie. A środkiem do tego celu mają być dotacje unijne. Wystąpienie z żądaniami odszkodowań dla Polski za wszelkiego rodzaju zbrodnie niemieckie powstrzyma agresję niemiecką. Czekamy więc na wykonanie tej decyzji politycznej, Niemcy muszą zapłacić. To jest być może ostatni moment. Bo jeżeli nie teraz to kiedy ? Jeżeli nie ten rząd to który ? Prawdziwy epilog II wojny światowej nastąpi dopiero po wypłaceniu przez Niemcy reparacji wojennych.

Dla nas, dla kombatantów i weteranów będzie to w końcu, po 76 latach od zakończenia II wojny światowej prawdziwe zadośćuczynienie za dokonane bestialskie zbrodnie ludobójstwa na całym narodzie, za terror, grabieże i zniszczenie całego kraju. Jest to warunek sine qua non. Apelujemy do Pana Premiera o sformułowanie i postawienie oficjalnych żądań reparacyjnych. Rząd Polski ma w tej sprawie silne poparcie społeczne i nas weteranów kolejnych konspiracji.

Przewodnicząca Porozumienia - Małgorzata Janiec
Sekretarz Porozumienia - Edward Jankowski

Europoseł Patryk Jaki skomentował środową decyzję TSUE o nałożeniu kary na Polskę w związku z niewykonaniem orzeczenia dotyczącego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

W środę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Polskę karę w wysokości 1 mln euro dziennie w związku z niewykonaniem orzeczenia TSUE z lipca tego roku. Przypomnijmy, że unijni sędziowie nakazali polskiemu rządowi natychmiastowe zawieszenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Kara (po dzisiejszym kursie będzie to 4,62 mln zł za każdy dzień) będzie naliczana od dnia doręczenia Polsce postanowienia TSUE do dnia, w którym rząd wypełni nałożone na niego zobowiązania, lub – w przypadku braku zastosowania się do tego postanowienia – do dnia wydania ostatecznego wyroku. Na wyrok zareagował polski rząd. Piotr Müller określił działania Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości UE względem Polski jako "drogę kar i szantażu", która jest niewłaściwa.

KE i TSUE łamią traktaty

Sprawa kolejnej już kary dla Polski wywołała lawinę komentarzy. Głos w sprawie zabrał także Patryk Jaki. Europoseł Solidarnej Polski wskazuje, że działania KE i TSUE są niezgodne z traktatami. Kwestie związane z sądownictwem są wyłączną kompetencją państw członkowskich. Polityk przywołał art. 5 Traktatu o Unii Europejskiej, który stwierdza m.in., że "granice kompetencji Unii wyznacza zasada przyznania. Wykonywanie tych kompetencji podlega zasadom pomocniczości i proporcjonalności". "Zgodnie z zasadą przyznania Unia działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie w Traktatach do osiągnięcia określonych w nich celów. Wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich" – czytamy dalej w dokumencie.

"To nie jest tak, że UE i TSUE mogą zajmować się wszystkim, a kompetencje polskiego państwa przestały istnieć. Dalej obowiązuje Art. 5. traktatu, czyli zasada przyznania, która oznacza, że instytucje UE mogą zajmować się tylko kompetencjami przyznanymi im przez Polskę" – stwierdza z kolei Patryk Jaki w komentarzu do tych fragmentów traktatu. "Tak się składa, że organizacja sądownictwa nigdy nie została przekazana UE. A tego dotyczy wyrok. W związku z tym, Polska nie może się godzić na bezprawie i krok po kroku unicestwianie polskiej suwerenności i wpływu Polaków na własne państwo" – pisze polski polityk.

Gorzkie słowa o opozycji

Europoseł w dalszych wpisach nie szczędził ostrych słów krytyki pod adresem polityków polskiej opozycji, którzy, jego zdaniem, przyczyniają się do osłabienia kraju. "Przykre jest to, że tak mocno w odbieranie Polakom wpływu na własne państwo i przekazanie go niewybieranym w żadnych wyborach urzędnikom czy sędziom UE, zaangażowana jest polska opozycja i jej media" – pisze Patryk Jaki i dodaje: "Nie są w stanie w wyborach zdobyć władzy, więc starą tradycją targowicką sięgają po pomoc zewnętrzną".

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/218164/patryk-jaki-kasliwie-o-opozycji-i-mediach.html

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

16 maja br. dowiedzieliśmy się o śmierci Naszego Przyjaciela, posła Prawa i Sprawiedliwości na Sejm RP - Jerzego Wilka z Elbląga, wielkiego orędownika przekopu Mierzei Wiślanej, znakomitego rozmówcy, ciepłego człowieka, który (a to wcale nie tak częste) nie unikał ludzi i nie odmawiał im pomocy.

Poniżej publikujemy archiwalny artykuł ze stron "Krakowa Niezależnego", datowany na 13 października 2018 roku. Mamy nadzieję, że budowniczowie "przekopu polskiej, morskiej niepodległości" nie zapomną o Pośle Jerzym Wilku. Żegnaj Przyjacielu... Wieczne odpoczywanie racz Ci dać, Panie... 

Jak podaje Wikipedia, Cieśnina Piławska leży pomiędzy dwiema częściami Mierzei Wiślanej i łączy Zalew Wiślany z wodami Morza Bałtyckiego. Nazwa cieśniny pochodzi od historycznej, polskiej nazwy miasta położonego nad jej brzegami – Piławy. Dzisiaj Piława to Bałtyjsk, miasto i port morski w... Rosji, w obwodzie królewieckim. Ale i ośrodek życia polskiego, a mieszkający tu Polacy przybyli w przeważającej mierze z okolic Grodna.

zalewwislanyzsatelityPo II wojnie światowej strona rosyjska "zezwoliła na żeglugę polskich statków handlowych do Elbląga w czasie pokoju". W praktyce jednakże nie było to respektowane, w związku z militaryzacją obwodu królewieckiego, a strona polska (wówczas komunistyczna przecież) nie domagała się realizowania prawa do żeglugi (fot. zdjęcie satelitarne Zalewu Wiślanego i Cieśniny Pilawskiej). Dopiero od 1991 roku podjęto negocjacje z Federacją Rosyjską, po których żegluga stała się możliwa, aczkolwiek bywała ona zawieszana z różnych powodów, a po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku Rosjanie stanęli na stanowisku, że protokół z 1945 roku wygasł (chociaż był zawarty bezterminowo). W toczących się kilkanaście lat negocjacjach dotyczących zawarcia nowej umowy regulującej żeglugę w Cieśninie Piławskiej Polska proponowała dotychczas zapewnienie żeglugi niektórym kategoriom statków niezależnie od bandery. Federacja Rosyjska natomiast godziła się na żeglugę tylko statków polskich...

kanalzeglugowyNa szczęście dzisiaj to już (prawie) historia. Niebawem, dzięki kanałowi - o długości 1,3 km - wykopanemu poprzez polską część Mierzei Wiślanej (il. za Wikipedią) statki będą mogły wpływać i wypływać z Elbląga bez obcej ingerencji. Odzyskujemy suwerenność na kolejnym, nie tylko prestiżowym, ale i ekonomicznym polu.

Rozpoczęcie inwestycji nastąpiło 16 października 2018 roku, oddanie jej do użytku planowane jest na rok 2022. To wielka chwila dla Polski i regionu.

dobrypoczatekWczoraj, w uroczystości symbolicznego wbicia łopaty pod budowę kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, łączącego Zatoką Gdańską z Zalewem Wiślanym i rozpoczęcia największej polskiej inwestycji morskiej, pozwalającej na połączenie portu w Elblągu z Bałtykiem udział wzięli: prezes Prawa i Sprawiedliwości, premier Jarosław Kaczyński, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk oraz kandydat na prezydenta Elbląga, poseł Jerzy Wilk (fot. TV Trwam, YouTube).

jerzywilkKandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Elbląga, Jerzy Wilk powiedział m.in: "wreszcie będziemy mieli dostęp do morza i do wszystkich portów Bałtyku...

Dodał, że na inwestycji skorzystają wszystkie gminy położone nad Zalewem Wiślanym - Tolkmicko, Frombork, Braniewo, Stegna, Sztutowo, Krynica Morska. Gdy kanał na Mierzei Wiślanej powstanie, wszystkie te porty morskie będą miały szanse na rozwój gospodarczy, turystyczny, a także na wzrost poczucia bezpieczeństwa. Dzięki budowie tego kanału żeglugowego powstanie 2,5 tys. miejsc pracy. Najpierw przy budowie, potem przy obsłudze i przy wszystkich działaniach związanych z rozwojem portu w Elblągu i tych portów rybackich, również jachtowych położonych nad Zalewem Wiślanym (fot. https://www.facebook.com/jerzy3wilk).

To wielka chwila dla Polski, krok w dobrym kierunku, ku budowaniu silnego państwa... bo, jak mówił śp. prezydent Lech Kaczyński: "warto być Polakiem; warto by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie".

(Od Redakcji): 25 października 2021 roku Most Południowy nad Kanałem Żeglugowym przez Mierzeję Wiślaną otrzymał imię Jerzego Wilka.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych oraz Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 zgodnie stwierdzają, że w godzinie próby konstytucyjne władze Polski godnie spełniają swój obowiązek wiernie służąc Ojczyźnie, a przez to Wolnemu Światu.

Oczekujemy, że gdy wstrzymają nam dotacje na KPO to ze swojej strony wstrzymamy płacenie składek i zawiesimy gwarancje kredytowe, a w kredytach, gdyby naprawdę były nam nieodzowne, dzięki uczciwym i mądrym rządom możemy przecież przebierać, a złota tyle nigdy nie mieliśmy.

TSUE jako jedyny, jednoinstancyjny sąd na świecie zgłasza tym samym bezpodstawne pretensje do nieomylności. Skoro, najwięksi nawet przestępcy mają prawo do odwołania od wyroku, to ma je również Polska, ale odwołać się nie może bo nie ma do kogo – zatem taki wyrok, jak każdy nieprawomocny wyrok, nie podlega wykonaniu i bylibyśmy nieuczciwi wobec Polski gdybyśmy orzeczone „kary” płacili. Podobni tym, którzy w XVIII wieku stali na straży chaosu w Polsce, będąc gwarantami tzw. „praw kardynalnych” chcą dzisiaj likwidacji postępowania dyscyplinarnego, aby sędziowie jako nadzwyczajna kasta byli ponad prawem i za nic nie odpowiadali.

Sądownictwo dyscyplinarne należy zatem wzmocnić przez dokooptowanie przedstawicieli osób pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości (stowarzyszeń tego rodzaju jest co niemiara), którzy tytuł do tych uprawnień wywodzą ze swego cierpienia.

Przewodnicząca POKiN - Małgorzata Janiec; Prezes ZKPN - Janusz Fatyga
Sekretarz POKiN - Edward Jankowski; Sekretarz ZKPN - Krzysztof Bzdyl

Radio Maryja

Rosja oskarżyła Unię Europejską o wywołanie fali migracji na granicy z Białorusią. Według Polski to kolejny element kremlowskiej propagandy, która aktywnie wspiera atak hybrydowy Białorusi na wschodnią granicę Unii. W Brukseli unijni przywódcy byli zgodni, co do potrzeby przeciwdziałania migracji.

W czwartek Straż Graniczna odnotowała 633 próby nielegalnego przekroczenia granicy. W okolicach Białowieży zatrzymano 29 imigrantów. Wśród nich było szesnaścioro dzieci – mówiła Ewelina Szczepańska z biura prasowego Straży Granicznej. – Wszyscy zostali nakarmieni, otrzymali suchą odzież i wszyscy złożyli wnioski o ochronę międzynarodową w Polsce – poinformowała. Straż Graniczna zatrzymała też 14 osób, które pomagały imigrantom w nielegalnym przekroczeniu granicy. – Wśród nich było trzech naszych rodaków, trzech obywateli Niemiec, trzech obywateli Syrii i m.in. obywatel Włoch – wskazała Ewelina Szczepańska. Białoruska Służba Graniczna regularnie stosuje prowokacje wobec Polski. O tym, że działania Białorusi wspiera Rosja mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński.

To stanowisko skrytykowała rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. – Przyczyn sytuacji na granicy polsko-białoruskiej należy szukać w działaniach naszych partnerów zachodnich, którzy wywołali wieloetapowe fale migracji – zaznaczyła. Takie słowa nie zaskoczyły rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisława Żaryna. – Te słowa są wprost kontynuacją propagandy białoruskiej i rosyjskiej, która od samego początku oczernia i oskarża Polskę, Litwę i Łotwę o wytworzenie kryzysu migracyjnego – wskazał. Maria Zacharowa zaatakowała Polskę i Litwę za wzmacnianie granicy z Białorusią. Jak mówił Stanisław Żaryn, Rosja dąży do osłabienia wschodnich krajów Unii i NATO. – Tym celem nadrzędnym jest zdobycie jak najdalej idącej dominacji nad Europą Środkową i doprowadzenie do wycofania decyzji o rozszerzeniu NATO na ten rejon – podkreślił.

Okazją do omówienia sytuacji na wschodniej granicy UE był unijny szczyt w Brukseli z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda apelował o zmianę unijnych przepisów azylowych oraz postawienie bariery na granicy UE. – Jest niezwykle potrzebna jako środek doraźny, aby poradzić sobie z tym kryzysem, bo nikt nie wie, co się jutro wydarzy – zaznaczył prezydent Litwy. Belgijski premier Alexander de Croo przyznał, że UE musi lepiej chronić swoje zewnętrzne granice. Jednocześnie wskazuje na potrzebę solidarności z migrantami. – Nie może być tak, że kilka krajów dokłada wszelkich starań, by przyjąć ludzi potrzebujących pomocy, aby to zadziałało na poziomie europejskim, wszyscy powinni okazać solidarność – mówił premier Belgii.

Szefowa KE Ursula von der Leyen wskazała na możliwy wzrost migracji. „Reżim w Mińsku próbuje otwierać nowe trasy sprowadzania migrantów na Białoruś, znosząc obowiązek wizowy dla kolejnych krajów. (…) Potrzeba ograniczenia przemytu ludzi organizowanego przez to państwo” – akcentowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE. W czwartek w Brukseli spotkali się ministrowie obrony państw NATO. Przyjęto tajny plan odstraszania i obrony dla obszaru euroatlantyckiego – poinformował minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak. – Ten plan przewiduje zagrożenia wschodniej flanki NATO – płynące ze strony Rosji – sądzę, że to jest nasze osiągnięcie – podkreślił Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w TVP INFO.

Unia Europejska mniej entuzjastycznie patrzy ma imigrantów niż to było w 2014 roku, zauważył dr Mirosław Boruta Krakowski. – Na początku było to optymistyczne: „Herzlich willkommen”, kiedy jednak zobaczono, co to jest tak naprawdę i jakie są tego społeczne i ekonomiczne konsekwencje, zaczęto powstrzymywać ten strumień – zwrócił uwagę ekspert. Polska wzmacnia nie tylko granice, ale też prawo. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o cudzoziemcach. Zgodnie z nią osoba nielegalnie przekraczająca polską granicę, będzie musiała opuścić terytorium Polski. Jej wniosek o ochronę międzynarodową może zostać odrzucony, chyba że przybyła z terytorium, gdzie zagrożone jest jej życie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hybrydowy-atak

Rosnące ceny energii to dopiero początek – mówił w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki (Solidarna Polska).

– Nowy projekt wytycznych zastępuje te wytyczne z lat 2014-2020 i w porównaniu do tamtych ten bardziej stawia na cele klimatyczne, a mniej na bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność – mówił Patryk Jaki w środę w Strasburgu.

Według niego "efekty tego widać gołym okiem". – Chcecie państwo likwidować węgiel, nie uwzględniając różnego punktu startu różnych państw. Tworzymy sztuczne narzuty na węgiel, który jeszcze wiele lat mógłby być najtańszym źródłem energii i w ten sposób wpisywać się w transformację energetyczną – ocenił.

Patryk Jaki: Grozi nam hiperinflacja i ubóstwo

– Węgiel jest zły? Okej, ale piszecie, że gaz też jest zły i tutaj czytamy, że "inwestycje w gaz ziemny nie przynoszą pozytywnego efektu środowiskowego". Atom oczywiście też możemy usłyszeć, że jest zły. Chcę państwu powiedzieć, że taka polityka doprowadzi do tragedii: hiperinflacji, ubóstwa, zmniejszenia konkurencyjności naszej gospodarki, upadku naszych firm i przenoszenia naszych firm poza Unię Europejską – stwierdził Patryk Jaki.

– To, co w tej chwili widzimy, czyli rosnące ceny energii, to dopiero początek. Kiedy ostrzegaliśmy, jak inwestycje w Nord Stream 2 się skończą, państwo nic z tym nie robiliście. Dzisiaj znów ostrzegamy: warto zmienić tę politykę – oświadczył europoseł Solidarnej Polski.

Drogi prąd. Co zrobi UE?

Na początku października w Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad ograniczeniem skutków podwyżek cen energii. Część europosłów zaapelowała o podjęcie natychmiastowych działań w celu ochrony osób najbardziej dotkniętych wzrostem rachunków. Przed końcem roku Komisja Europejska ma zaproponować reformę rynku gazu, aby uczynić go bardziej odpornym na podwyżki cen.

Tekst i zdjęcie: https://dorzeczy.pl/opinie/214492/patryk-jaki-rosnace-ceny-energii-to-dopiero-poczatek.html

W dniach 19-20 października 2021 roku (wtorek-środa) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wraz z Małżonką Agatą Kornhauser-Dudą złożą wizytę oficjalną w Republice Litewskiej.

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:

Wtorek, 19 października br. / Wilno
- Złożenie przez Prezydenta RP kwiatów przed Pomnikiem Poległych w Walkach o Niepodległość Litwy oraz w Kwaterze Żołnierzy Polskich (Cmentarz na Antokolu).
- Udział Prezydenta RP i Prezydenta RL w uroczystym posiedzeniu Sejmu RL (Lietuvos Respublikos Seimas) z okazji 230-lecia Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów (Siedziba Sejmu RL, Sala Obrad). Planowane jest wystąpienie Prezydenta RP.
- Otwarcie przez Prezydenta RP i Prezydenta RL międzynarodowej konferencji naukowej i wystawy z okazji 230-lecia uchwalenia Konstytucji 3 Maja i Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów „O dobro Ojczyzny, Litwa i Polska w epoce Konstytucji 3 maja” (Pałac Wielkich Książąt Litewskich, Sala Wydarzeń). Planowane jest wystąpienie Prezydenta RP (fot. Kancelaria Prezydenta RP, za: http://wiadomosci.wp.pl).

Środa, 20 października br.
- Złożenie przez Prezydenta RP kwiatów przy Mauzoleum Matki i Serca Syna (Cmentarz na Rossie) (fot. Archiwum KN).
- Złożenie przez Prezydenta RP kwiatów w Kaplicy Powstańców Styczniowych (Cmentarz na Rossie).
- Udział Prezydenta RP i Małżonki we Mszy Świętej w Wileńskiej Bazylice Archikatedralnej (Bazylika Archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława).

Podczas burzliwej debaty w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki wskazywał na podwójne standardy i hipokryzję unijnych instytucji. Jego zdaniem PE kieruje się przede wszystkim niechęcią do polskiego rządu.

We wtorek rano w Strasburgu rozpoczęła się debata z udziałem przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen oraz premiera Mateusza Morawieckiego o wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego wyższość prawa krajowego nad unijnym w niektórych obszarach.

Posłowie do PE zagłosują nad rezolucją w tej sprawie w czwartek. Z kolei w środę mają dyskutować nad praktycznie całkowitym zakazem aborcji w Polsce, który wszedł w życie w styczniu 2021 roku.

Marionetki i filozof

Podczas burzliwej debaty głos zabrał m.in. europoseł Patryk Jaki. Polityk jasno wskazał na podwójne standardy stosowane przez Parlament Europejski i Komisję Europejską wobec krajów członkowskich.

– Praworządność jest ważna, ale ważniejsza jest równość. Spójrzmy na wyroki niemieckie - 2010, 2019, 2020 rok - konstytucja jest ważniejsza od prawa unijnego. Francja - 2021 r. - to samo. Hiszpania 2020 r. - konstytucja nad prawem unijnym. Rumunia 2021 - ta sama decyzja – wyliczał polityk Solidarnej Polski.

– W Polsce dokładnie tak samo. Ale tylko Polska nie może tak zrobić, bo nie podoba wam się ten rząd. Chcecie przywrócić te marionetki, które zgadzają się na wszystko, co mówicie, ale mój kraj jest niezależny i tylko Polacy mogą decydować, kto będzie rządził – przekonywał europoseł.

– Jean-Jacques Rousseau, gdy Polska została zaatakowana z każdej strony, powiedział do Polaków: "nie idźcie za Europą w sposób ślepy, na końcu tej ścieżki są tylko pieniądze. Kochajcie wolność, bo jej zawsze broniliście" – zakończył swoje wystąpienie Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/213793/debata-w-pe-jaki-nie-podoba-wam-sie-ten-rzad-chcecie-przywrocic-marionetki.html

Z ubolewaniem stwierdzam, że Leszek Moczulski występując razem z Leszkiem Millerem i Martą Lempart wybrał sobie najbardziej ohydną trybunę jaka kiedykolwiek zaistniała w Polsce.
Dopatrując się naszej winy, w obecnych z każdego kierunku atakach na Polskę, sprzeniewierzył się swojej heroicznej przeszłości.

Prezes ZKPN 1979–1989 - Janusz Fatyga

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z nieukrywaną radością przyjął czwartkowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym. Wyrok zapadł w odpowiedzi na wniosek skierowany w marcu przez premiera Matuesza Morawieckiego.

Komentarz ministra sprawiedliwości

"Historyczne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał wyznaczył konstytucyjne granice integracji europejskiej oraz dopuszczalnej ingerencji UE w polskie sprawy. Bezprawne działania wykraczające poza traktaty nie stanowią dla Polski wiążącego prawa międzynarodowego. Bo nie są legitymizowane przekazaniem kompetencji na rzecz UE. To też konsekwencja orzeczenia TK. TK postawił tamę anarchizacji sądownictwa i całego państwa. Potwierdził nadrzędność Konstytucji RP nad prawem UE i politycznymi orzeczeniami TSUE" – napisał na Twitterze szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL).

Orzeczenie TK

Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał sprawę w pełnym składzie. Przewodniczącym składu orzekającego była prezes TK Julia Przyłębska. TK stwierdził, że część badanych przez niego przepisów unijnych jest niezgodna z konstytucją. Trybunał wskazał, że przepisy europejskie w zakresie w jakim organy UE działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są sprzeczne z ustawą zasadniczą. Zdanie odrębne do wyroku zgłosili sędziowie Piotr Pszczółkowski i Jarosław Wyrembak.

– Proces myślowy TK polega wyłącznie na ustaleniu treści norm i sprawdzeniu ich zgodności z konstytucją – mówił sędzia sprawozdawca Bartłomiej Sochański. – Wyłączną właściwością TSUE pozostaje wykładnia prawa unijnego – dodał.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/208579/minister-sprawiedliwosci-o-orzeczeniu-tk.html

Mirosław Boruta Krakowski

W albumie 11 autorów „Zapis zdarzeń. Przemiany społeczne, polityczne i kulturowe w latach 1980-1989 w obiektywach fotografików krakowskich” – przygotowanym przez p. Adama Gliksmana a opisanym tutaj: https://www.krakowniezalezny.pl/zapis-zdarzen-socjologia-fotografii-w-najlepszym-wydaniu

19820616sijest jedno zdjęcie, autorstwa p. Stanisława Iskry, zrobione 16 czerwca 1982 roku (w sześć miesięcy po komunistycznym mordzie na górnikach Kopalni "Wujek") na dachu budynku przy Arce Pana w Bieńczycach. Publikujemy je obok mając nadzieję, że któryś z młodych bohaterów tamtych dni rozpozna się na fotografii i zechce nawiązać kontakt z redakcją lub Autorem zdjęcia... Kim jest dzisiaj, co robi, jak pamięta tamte chwile...

Stwierdziliśmy, że na tablicach Tchorka, należy słowo "Hitlerowcy" zastąpić słowem "Niemcy" – powiedział dla portalu TV Republika Adam Borowski, przewodniczący warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”, działacz opozycji antykomunistycznej.

Borowski podał, że Andrzej Gelberg, który był działaczem podziemia antykomunistycznego, a następnie redaktorem naczelnym radia "Solidarność" zapoczątkował akcję patriotyczną. Słowo „hitlerowcy” na tablicach Karola Tchorka postanowiono zastąpić słowem „Niemcy”.

Ten napis „Hitlerowcy” powstał za czasów komunizmu. Aby nie drażnić towarzysza Ericha Honeckera, sprawców zbrodni zastąpiono słowem „Hitlerowcy”. A to nie Hitlerowcy podpisali Pakt Ribbentrop-Mołotow, to nie hitlerowcy napadli na Polskę, tylko Niemcy. Jak wiemy z opowiadań naszych przodków, w czasie II Wojny Światowej nie używano sformułowania Hitlerowcy, tylko Niemcy – powiedział Adam Borowski.

Tablice pamiątkowe o wspólnym wzorze, stworzone na podstawie projektu Karola Tchorka z 1949 roku, upamiętniają znajdujące się w Warszawie miejsca walk i męczeństwa z czasów II wojny światowej. Według danych z 2013 roku, w granicach administracyjnych Warszawy znajdowało się ponad 160 tablic Tchorka.

W trosce o pamięć, o prawdę historyczną podjęliśmy taką akcję. Uznaliśmy, że to jest pierwszy krok, aby zacząć przywracać znaczenie słowom. Te tablice przekłamywały rzeczywistość. Niemcy w ten sposób chcą oddalić od siebie poczucie winy, zatrzeć obraz historyczny. Ta akcja ma również na celu edukację młodego pokolenia. Ma przypomnieć, kto zapoczątkował II Wojnę Światową, kto odpowiada za zbrodnie, ludobójstwo. To byli Niemcy – zaznaczył przewodniczący warszawskiego klubu „GP”.

Tablice były stawiane w różnych punktach Warszawy począwszy od lat 50. XX wieku. Powracający do zrujnowanego miasta mieszkańcy spontanicznie upamiętniali miejsca walk i egzekucji z okresu niemieckiej okupacji i powstania warszawskiego, stawiając w ich miejscach krzyże i prowizoryczne tablice.

W 1948 roku Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki ogłosiło ogólnopolski konkurs na projekt formy oznaczenia miejsc walk i męczeństwa. Pierwszą nagrodę otrzymał warszawski artysta rzeźbiarz Karol Tchorek i zaprojektowany przez niego typ tablicy-płaskorzeźby – kutej w szarym piaskowcu, z krzyżem maltańskim pośrodku.

Tekst i zdjęcie za: https://niezalezna.pl/413481-koniec-z-klamstwem-historycznym-borowski-to-nie-hitlerowcy-napadli-na-polske-to-byli-niemcy

Radio Maryja

„Być patriotą” – pod takim hasłem odbędzie się w sobotę – 16 października -kolejna edycja Kongresu Młodzieży Polonijnej (w formie online). Będzie to czas nie tylko refleksji i dyskusji, ale też świadectwa – wskazał ks. bp Wiesław Lechowicz, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej, w zaproszeniu do uczestników. Ks. bp Wiesław Lechowicz poinformował, że spotkanie odbędzie się w godz. 15.00-19.00.

W związku z pandemią koronawirusa Kongres Młodzieży Polonijnej odbywa się online w formie cyklicznych spotkań, co dwa miesiące. Pierwsza edycja nosiła tytuł „Nie bójcie się być świętymi”. „Ponieważ świętość sprowadza się do miłości, dlatego kolejne edycje KMP online były dedykowane miłości: samego siebie, w rodzinie, w społeczeństwie, w relacjach międzyosobowych” – wskazał ks. bp Wiesław Lechowicz.

Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej wskazał, że młodzież będzie mierzyła się z pytaniami: „Czy można być patriotą na emigracji? Jeśli tak, to co to znaczy być patriotą na obczyźnie? W jaki sposób, możemy okazywać miłość wobec Polski żyjąc poza jej granicami? Czy patriotyzm nie prowadzi do nacjonalizmu i nie generuje podziałów społecznych? Jak dbać o zachowanie tożsamości narodowej? Jak godzić miłość do Polski z miłością do kraju obecnego zamieszkania? Czy w ogóle w świecie globalnym jest miejsce na patriotyzm?” (il. za Wikipedią). „Jestem przekonany, że na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź podczas KMP” – wskazał delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej. Zaznaczył, że będzie to czas nie tylko refleksji i dyskusji, ale i świadectwa, śpiewu pieśni patriotycznych i modlitwy za Polskę.

W ubiegłych edycjach Kongresu brało udział ok. 200 młodych z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Australii, Brazylii, Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Białorusi, Paragwaju, Hiszpanii, Niderlandów, Włoch, Meksyku i z Rumunii.

Pierwszy Kongres Młodzieży Polonijnej został zorganizowany w ramach Światowych Dni Młodzieży w lipcu 2016 r. Zgromadził wówczas ok. 250 osób polskiego pochodzenia z ponad 20 krajów. Kolejne spotkanie, które miało miejsca w Warszawie w 2018 r., zgromadziło podobną ilość młodych z Austrii, Belgii, Białorusi, Brazylii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Rumuni, Kazachstanu, Litwy, Mołdawii, Niemiec, Norwegii, Paragwaju, Rosji, Ukrainy, USA, Uzbekistanu, Węgier, Wielkiej Brytanii, Włoch.

W ubiegłym roku z powodu pandemii zaplanowany na 1 sierpnia Kongres Młodzieży Polonijnej odbył się online. Rozpoczął on cykl wirtualnych spotkań, podczas których młodzi pogłębiają relacje i chrześcijańską formację.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/w-sobote-rusza-kongres-mlodziezy-polonijnej

Chcąc zanarchizować polskie sądownictwo, TSUE zakwestionował zasadę obowiązującą od dziesięcioleci - napisał szef MS Zbigniew Ziobro, odnosząc się do środowego wyroku Trybunału. Polityczne orzeczenie ma skłonić Polskę, by uległa szantażowi; nie uda się to - zapowiedział.

TSUE kwestionuje zasadę obowiązującą od dziesięcioleci

Chcąc zanarchizować polskie sądownictwo, TSUE zakwestionował zasadę, obowiązującą od dziesięcioleci. To, co było dobre za Millera czy Tuska, nagle jakoby narusza niezawisłość. Polityczne orzeczenie ma skłonić Polskę, by uległa szantażowi. Nie uda się to! — czytamy w tweecie ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry.

Orzeczenie TSUE

Chodzi o wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniem prejudycjalnym Sądu Najwyższego. Dotyczy ono powoływania sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i jest efektem skargi, jaką złożył w tej sprawie krakowski sędzia Waldemar Żurek.

W 2018 r. Żurek został przeniesiony z wydziału Sądu Okręgowego, w którym dotąd orzekał, do innego wydziału. Sędzia odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, ale ta umorzyła postępowanie. Żurek zaskarżył uchwałę KRS w tej sprawie do Sądu Najwyższego i zawnioskował, żeby ze sprawy wyłączeni zostali wszyscy sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Argumentował, że izba ta, ze względu na swój kształt i sposób wyboru jej członków przez KRS, nie może – w jakimkolwiek składzie złożonym z osób, które ją tworzą – bezstronnie i niezależnie rozpoznać odwołania.

Jeszcze przed rozpoznaniem tego wniosku o wyłączenie, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej Aleksander Stępkowski wydał w składzie jednoosobowym postanowienie o odrzuceniu odwołania Waldemara Żurka z uwagi na jego niedopuszczalność.

W konsekwencji Izba Cywilna Sądu Najwyższego zapytała TSUE, czy unijne przepisy traktatowe oraz Kartę Praw Podstawowych należy interpretować w ten sposób, że „nie jest sądem niezawisłym, bezstronnym i ustanowionym uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii Europejskiej sąd, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana do pełnienia urzędu sędziego z rażącym naruszeniem reguł prawa państwa członkowskiego”.

W ogłoszonej decyzji Trybunał wskazał, że „omawiane okoliczności rozpatrywane łącznie mogą, z zastrzeżeniem ostatecznej oceny, której przeprowadzenie należy w tym względzie do sądu krajowego, z jednej strony prowadzić do wniosku, że powołanie sędziego, o którym tu mowa, nastąpiło z rażącym naruszeniem podstawowych reguł procedury powoływania sędziów Sądu Najwyższego stanowiących integralną część ustroju i funkcjonowania polskiego systemu sądownictwa”.

Z drugiej strony, „i z tym samym zastrzeżeniem, ogół owych okoliczności może także skłonić sąd krajowy do przyjęcia wniosku, że warunki, w jakich doszło do powołania sędziego, o którym tu mowa, zagroziły prawidłowości skutku, do którego doprowadził proces nominacyjny, przyczyniając się do wzbudzenia w przekonaniu jednostek uzasadnionych wątpliwości co do niepodatności tego sędziego na czynniki zewnętrzne oraz jego neutralności względem ścierających się przed nim interesów, oraz do wystąpienia braku widocznych oznak niezawisłości lub bezstronności tego sędziego, co mogłoby podważyć zaufanie, jakie sądownictwo powinno budzić w jednostkach w społeczeństwie demokratycznym i państwie prawnym”.

Tekst i zadjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/569017-mocna-odpowiedz-ministra-sprawiedliwosci-na-wyrok-tsue

Radio Maryja

Kolejny atak na wolność słowa – tak eksperci komentują niewpuszczenie na teren Wielkiej Brytanii publicysty Rafała Ziemkiewicza. Polski resort spraw zagranicznych domaga się wyjaśnień od brytyjskiej dyplomacji.

Publicysta podróżował do Londynu prywatnie z rodziną – odwoził córkę na studia. Został zatrzymany po przylocie na lotnisku Heathrow podczas kontroli paszportowej. – Byłem cały czas zapewniany, że już za minutę, za 5 minut oddadzą mi paszport i mogę spokojnie wjechać. Moja żona i córki cały czas czekały w tym przejściu. Później na dwie godziny w ogóle wszyscy zniknęli, poza strażnikiem, który prosił, żebym jednak czekał. I wtedy zacząłem się trochę denerwować, bo to już trwało 3-4 godziny – relacjonował Rafał Ziemkiewicz. Następnie zebrano odciski palców, zrobiono rewizję osobistą i aresztowano. Publicyście odebrano rzeczy osobiste, dokumenty, leki na cukrzycę i telefon. Następnie poinformowano go o tym, że nie zostanie wpuszczony do kraju z powodu poglądów politycznych.

– Wykluczenie Pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych – tłumaczyły brytyjskie służby.

Jak wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz, niedopuszczalne jest, aby z powodu poglądów nie wpuszczać do kraju. To łamanie wolności słowa, regulowanej przez prawo międzynarodowe. – Powołując się na paragrafy prawa międzynarodowego, konwencje, które zostały podpisane także przez Wielką Brytanię, domagamy się wyjaśnień wszystkich okoliczności tego zdarzenia – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

Według Rafała Ziemkiewicza, całą sprawę mogła zainicjować brytyjska deputowana Rupa Huq. W przeszłości zablokowała wydarzenia z udziałem publicysty w Wielkiej Brytanii oskarżając go m.in. o islamofobię i rasizm. – Ma wokół siebie ekipę z naszej totalnej opozycji, która się fantastycznie wyżywa w rzucaniu oszczerstw na Polskę i w rzucaniu oszczerstw na innych Polaków, i to są oszczerstwa, które ona powtarza – zwrócił uwagę Rafał Ziemkiewicz.

To pokłosie narracji przedstawianej przez opozycyjne środowiska, które aprobują i inspiruje takie sytuacje. Cała sytuacja powinna spotkać się z reakcją polskich władz – podkreślał Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów. – Ja bym uznał to, co się wydarzyło w Wielkiej Brytanii, za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski. Wielka Brytania próbuje wyręczać polski wymiar sprawiedliwości, który w żaden sposób nie odnosi się do poglądów publicysty Rafała Ziemkiewicza – stwierdził ekspert.

Jak oznajmił wiceszef polskiej dyplomacji, Szymon Szynkowski vel Sęk, jest to sytuacja kuriozalna, wobec której nie pozostaniemy bierni. – Zaprosiłem na spotkanie Panią Ambasador Wielkiej Brytanii, bo chciałbym się dowiedzieć, jak pogodzić tę decyzję z wartością, jaką jest niewątpliwie wolność słowa. Mam nadzieję, że ta wartość jest cały czas dla Wielkiej Brytanii i Polski wspólnym mianownikiem. Jak wobec tego pogodzić tą wartość z takimi decyzjami? – mówił wiceszef MSZ.

Polska dyplomacja skierowała pytanie, jakie brytyjskie wartości zostały naruszone. – Jeżeli zostały naruszone wartości lewackie, totalitarne, które zatrącają o jakiś faszyzm i zamordyzm, to można zrozumieć zachowanie urzędników, natomiast nie można zrozumieć tak głębokiego upadku Zjednoczonego Królestwa w XXI wieku – mówił socjolog Mirosław Boruta Krakowski. Spotkanie z brytyjską ambasador ma odbyć się jeszcze w tym tygodniu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-reaguje-ws-zatrzymania-r-ziemkiewicza

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zawetuje podczas posiedzenia Rady UE unijne "Konkluzje dot. Strategii UE na rzecz praw dziecka".

Jak dowiedział się portal DoRzeczy.pl, do postawienia weta ma dojść na posiedzeniu Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, gdzie Polskę reprezentuje właśnie minister sprawiedliwości. Rada rozpoczyna się w czwartek 7 października.

Ministerstwo Sprawiedliwości argumentuje, że unijny dokument – wbrew tytułowi – uderza w prawo dziecka do wychowania w rodzinie przez ojca i matkę. Zamiast rzeczywiście wspierać dobro dziecka, jest elementem unijnej polityki promującej środowiska LGBT i ideologię gender. Akceptacja Konkluzji prowadziłaby do wymuszania na Polsce prawnego uznania "małżeństw" gejowskich i lesbijskich oraz do adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

W tej unijnej inicjatywie nie chodzi o prawa dzieci. Gra idzie o realizację planu, który 16 września 2020 r. ujawniła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. W orędziu o stanie Unii Europejskiej zapowiedziała, że Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBTQI. – W ramach tego będę również dążyć do wzajemnego uznawania stosunków rodzinnych w UE. Jeśli jesteś rodzicem w jednym kraju, jesteś rodzicem w każdym kraju – zaznaczyła.

Jednym z elementów tej strategii ma być rozwiązanie, dzięki któremu dzieci osób tej samej płci będą uznawane w całej Unii Europejskiej. Kilka dni później potwierdziła to unijna komisarz ds. równości Helena Dalli. – Jeśli tworzysz rodzinę w jednym kraju, jest ona rodziną też w innym kraju – w ten sposób odpowiedziała na pytanie o plany Komisji Europejskiej w sprawie uznawania praw rodzinnych osób LGBT+.

Są to założenia niezgodne z polską Konstytucją, która jasno stanowi, że małżeństwem jest związek kobiety i mężczyzny. Polskie prawo nie zezwala również na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, a „uznawanie dzieci osób tej samej płci w całej UE” oznacza właśnie dążenie do legalizacji takich adopcji we wszystkich krajach Unii.

Wobec braku zgody wszystkich państw członkowskich na realizację tych zamierzeń, Komisja Europejska usiłuje przemycić je pod pozorem „strategii na rzecz praw dziecka”. Weto Zbigniewa Ziobry (fot. radiomaryja.pl) do Konkluzji oznacza wywrócenie fundamentu tych planów. To już czwarte polskie weto złożone przez Zbigniewa Ziobrę na forum unijnym.

Marcin Romanowski pisze do Maląg

Nasza redakcja dotarła do pisma, jakie resort sprawiedliwości przesłał w tej sprawie do Ministerstwo Rodziny i Polityki. Pismo z 29 września 2021 r. podpisane jest przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.

"Uprzejmie informuję iż na Radzie UE w dniach 7-8 października 2021 r., Minister Sprawiedliwości, który będzie reprezentował Polskę, sprzeciwi się przyjęciu Konkluzje dot. Strategii na rzecz praw dziecka. Uzasadnieniem powyższego jest brak uwzględnienia uwag Polski do konkluzji dotyczących konieczności uwzględnienia porządków konstytucyjnych państw członkowskich oraz poszanowania wyłącznej kompetencji państwa członkowskiego w obszarze prawa rodzinnego materialnego.

Konkluzje zawierają siatkę pojęciową oraz odwołują się do dokumentów instytucji europejskich niezgodnych z polskim porządkiem prawnym, przewidując działania, które naruszają kompetencje wyłączne państw członkowskich oraz pozostają w sprzeczności z podstawowymi instytucjami polskiego prawa rodzinnego. Chociaż konkluzje są dokumentem politycznym i nie są prawnie wiążące, jednak w przypadku zgody państwa na ich przyjęcie – trudniej jest później kwestionować działania unijnych instytucji, które wynikają z treści konkluzji, bowiem pojawia się zarzut, że wyrażono na nie zgodę" – czytamy w piśmie.

Jak argumentuje resort, ma to szczególne znaczenie dla polskiego porządku prawnego, w kontekście zapowiedzi unijnych regulacji, mających na celu uznawanie rodzicielstwa, w tym osób w związkach jednopłciowych, co w polskim porządku prawnym jest niezgodne z konstytucją.

Dlaczego weto? MS przytacza argumenty

Resort sprawiedliwości podaje argumenty, które uzsadniają zgłoszenie weta. Oto one:

1. Oficjalnym celem Strategii ma być rzekomo dobro dzieci. Za szczytnymi zapowiedziami i deklaracjami kryje się ideologia LGBT i tzw. tęczowych rodzin, czyli związków homoseksualnych. Takie rozwiązania są niezgodne z polską Konstytucją, która jasno stanowi, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.

2. Prawo rodzinne jest szczególnie delikatną materią a przepisy określające więzi rodzinne mają pierwszorzędne znaczenie dla ogólnie pojmowanej wspólnoty państwowej. W UE nie ma konsensusu co do wspólnej wizji określonego modelu rodziny i małżeństwa. Są to kwestie newralgiczne dla każdego państwa członkowskiego i są związane z jego tożsamością narodową określoną w normach konstytucyjnych.

3. Polska nie zgadza się na ingerencję instytucji unijnych w tak wrażliwe sfery prawodawstwa jak prawo rodzinne. Obszar ten przynależy do wyłącznych kompetencji państwa członkowskiego w zakresie samostanowienia o kształcie rodziny, definicji małżeństwa oraz rodzicielstwa.

4. Konkluzje odwołują się do takich dokumentów jak: Strategia Równości LGBTIQ 2020-2025 i Strategia Równości Gender 2020-2025. Zgoda na konkluzje oznaczałaby zarazem akceptację dla strategii LGBT i gender, a ich realizacja byłaby wymuszana szantażem. Tak jak w przypadku wymuszania na polskich samorządach rezygnacji z uchwał w obronie rodziny.

Zakłamane słownictwo

MS wskazuje, że używane w Konkluzjach i Strategii słownictwo, nie odnosi się już do płci biologicznej (ang. „sex”) lecz posługuje się wyłącznie słowem „gender”, czyli tzw. płcią kulturową. W Konkluzjach pojawia się sformułowanie dotyczące tzw. inkluzywności płci kulturowej (gender inclusiveness), którą to zasadę trzeba zapewnić wszystkim dzieciom w szkole. Chodzi o używanie „języka neutralnego płciowo” czy też „wrażliwego płciowo” – zatem koniec z dziewczynką czy chłopcem w szkole i przedszkolu – bo to już może być nierówność. Wszystkie dzieci to „ono”. Towarzyszy temu w Strategii zachęta, zwłaszcza dla dziewcząt, do „obalania stereotypów płci”.

Ponadto Strategia, odnosząc się do rozporządzenia Bruksela II BIS, które reguluje współpracę transgraniczną w sprawach rodzinnych i małżeńskich, zapowiada, że „szczególne wyzwania pojawią się w przypadku tęczowych rodzin”. Zapis ten związany jest z inicjatywą Komisji Europejskiej, która przewiduje wydanie rozporządzenia o uznawaniu rodzicielstwa, w tym również par homoseksualnych.

Ministerstwo Sprawiedliwości zgłaszało m.in. uwagę do Konkluzji, by w odniesieniu do dzieci mówić o równości dziewcząt i chłopców (equality betweem girls and boys), a nie „równości płci kulturowej” (gender equality). Żadna z uwag nie została uwzględniona.

W aneksie "Unia równości: strategia na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020-2025" wśród kluczowych działań KE wskazano monitorowanie realizacji programów finansowych pod kątem zasad zawartych w aneksie. Promowanie mniejszości seksualnych będzie finansowane przez UE, realizowane w jej polityce i prawodawstwie. Poprawą sytuacji ekonomicznej środowisk LGBTIQ zajmie się Europejski Fundusz Społeczny Plus (EFS+). Dokument zapowiada również wprowadzenie uznawania rodzicielstwa osób tej samej płci przez państwa członkowskie.

Kolejne weto Zbigniewa Ziobry

Minister Zbigniew Ziobro trzykrotnie składał już weto na forum UE.

W 2017 r. zawetował konkluzje Rady UE o stosowaniu Karty Praw Podstawowych UE. Zrobił to w imię podstawowych praw, które są w Polsce bezwzględnie szanowane i respektowane. Nie tylko jako odgórnie stanowione przepisy, ale jako wyraz tradycji, polegającej na przywiązaniu do wolności, tolerancji i ochrony praw wszystkich bez wyjątku obywateli.

W październiku 2018 r. nie wyraził zgody na utworzenie Prokuratury Europejskiej. Instytucja ma zbyt szeroki zakres kompetencji. Polska nie mogła poprzeć rozwiązań, które wykluczają ściganie przestępstw VAT z wyłącznej kompetencji państw członkowskich.

Zawetował również rozporządzenie o tzw. wzmocnionej współpracy. Reguluje ono m.in. sprawę spadków i praw dziedziczenia w UE. Przewidywało, że prawa te nabyte w innym kraju przez związki homoseksualne, obowiązywałyby również w Polsce.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/tylko-na-dorzeczy/208213/wazne-weto-ziobry-chodzi-o-malzenstwa-homoseksualne.html