Przeskocz do treści

Andrzej Kalinowski

W końcówce 2018 roku miałem okazję przebywać w Chinach, na koncertach z Krakowską Młodą Filharmonią. Był to cykl koncertów noworocznych. Oprócz prób i koncertów był też czas na obserwację tego, jak żyją ludzie w innych krajach. Ponieważ ciekawość świata mnie wciąga, dlatego też, przy okazji podróżowania po tym olbrzymim kraju, miałem okazję podpatrzeć nieco jak żyją Chińczycy i porównać ich poziom życia choćby do naszego. Dziesięć dni obserwacji to dużo i mało. Podróżowaliśmy samolotem i autobusem po kraju. Poza Pekinem, gdzie tylko lądowaliśmy, podpatrzyłem życie mieszkańców Chengdu i Bazhong. Chengdu ponad 10-milionowe miasto, stolica prowincji Sichuan. Jest to jedna z bogatszych prowincji w Chinach. I choć to grudzień wokół niezwykle zielono.

Przez lata wkładano nam do głowy, że Chiny to niewolniczy kraj, biedni i głodni ludzie, pracujący za przysłowiową miskę ryżu na państwowej plantacji. Nawet dzieci zmuszane są do niewolniczej pracy... Przez lata też, bogatsze i sprytniejsze kraje świata upychały i lokowały w Chinach swoje biznesy, wykorzystując do tego liczną, tanią i cierpliwą siłę roboczą "ludu pracującego" Chin. Bo przecież w Europie zaczęły obowiązywać nowe różne prawa, zakazy, restrykcje, "ekologia", etc.

Ponadto przepisy fiskalne w rożnych krajach (i inne ograniczenia surowcowo–materiałowe) sprawiły, że przenoszono do Chin Ludowych całe gałęzie przemysłu różnych maści. Przez lata biedne Chiny urosły gospodarczo na tyle, aby dzisiaj śmiało konkurować z najmocniejszymi gospodarkami tego świata. Państwo to stało się potęgą gospodarczą w sposób niekontrolowany z pozycji Europy. Między bajki należy odłożyć mit o biednych Chinach. Z tego co ja widziałem kraj szokuje na każdym kroku. Chengdu, w którym mieszkałem na 28 piętrze hotelu (który miał 43 piętra), obok stały dwa banki. Jeden na około 100 pięter, a drugi... jeszcze wyższy. Dachu nie widziałem, bo był w chmurach. Pojazdy napędzane elektrycznie bądź hybrydowo. Pojazdy jednoślady: motocykle, motorowery, skutery, motorynki, hulajnogi etc. na... prąd elektryczny. W myśl zasady, że "w nocy ładujesz, a w dzień podróżujesz". Cały transport w mieście odbywa się przy pomocy tychże motorynek i skuterów, które poruszają się bezszmerowo. Moje zdziwienie było wielkie, gdy stojąc na skrzyżowaniu, wielkim skrzyżowaniu ulic (po 8 pasów w obie strony) nie czułem zapachu spalin. Pomyślałem wtedy... a w Krakowie smog 😉 Wszędzie króluje elektronika. Nawet grajek uliczny ma obok swojego kapelusza kod kreskowy swojego konta bankowego!

Czego to oni nie wymyślą. Nie ma biletów papierowych w komunikacji miejskiej. Bilety zastępują wszechobecne karty plastikowe, które po przejechaniu trasy metra, są oddawane i rozmagnesowywane do ponownego użycia. Karty nie mają numerów, nazw, dat ani innych widzialnych identyfikatorów. Tylko czytnik bramki lub bramkarza "wie wszystko". Wpuści lub nie wpuści... za bramkę. Przy moim hotelu stała też "niewinnie" nieduża szafka? Do czego? Otóż, był to był automat do... pakowania mokrych parasoli, by nie wnosić ich do wewnątrz. To samo rozwiązanie stosuje się przed biurowcami i bankami. Po co?

Po to, by w wentylowanych automatycznie pomieszczeniach (okna nie są otwierane) i przy czynnych klimatyzatorach, nie zbierały się dziesiątki litrów wody, z wilgotnego powietrza w biurach i lokalach. W takich biurowcach (mających po kilkadziesiąt pięter) pracuje po kilkanaście tysięcy osób. Pod biurowcami zlokalizowane są liczne - nazwijmy to - "punkty gastronomiczne" dla pracowników. To następny szok, który mnie spotkał. W cenniku (oczywiście po chińsku) widnieje kilka pozycji menu. Obok nazw potraw - kod kreskowy banku "restauratora". Klient podchodzi do cennika, menu i przykłada ekran swojej komórki do tegoż "obrazka". Kliknięcie i... zapłacone. Praktycznie nikt nie używa waluty.

Inwigilacja przez kamery wszędzie a pracownicy ochrony pilnują... kamer. Kamery natomiast pilnują pracowników i mienia. Nic nie ujdzie ich uwadze, Są niezawodne, ba są nieodłącznym ogniwem w systemie codziennych obowiązków. Nikt lepiej jak kamera nie dopilnuje... wszystkiego. Ponadto w mieście istnieją całe centra monitoringu. Praktycznie nie ma miejsca, gdzie kamera nie zagląda. Pytałem miejscowych co oni na to? Bo mnie to zastanawia? Oni natomiast mówią wprost: "trzeba umieć z tym żyć". Jest nas 1,3 miliarda. Musimy jakoś wychodzić naprzeciw różnym sytuacjom losowym. Nie zaszkodzi choć trochę zatrzymać czas lub nawet go cofnąć. Kamera to nam daje! Widziałem zabawną dla mnie sytuację: kierowca motorynki przywozi zapakowane świeże mięso do restauracji. Naprzeciw niemu wychodzi kucharz lub ktoś z pracowników, przykładają sobie wzajemnie ekraniki komórek i... zapłacone. To jak "pocałunek" małej pandy, tkliwie przytulającej się do matki. (Bo pandy - symbol Chengdu - mieszkają w Panda Park, to - sam widziałem - atrakcja dla wszystkich).

Wyposażenie hotelu na bardzo wysokim poziomie - standard. Ale taki standard, że dech zapiera. Jeżdżę trochę po świecie, ale takiego wyposażenia i wygód to widziałem. Wyżywienie oczywiście chińskie, pałeczki na co dzień. To (przyznaję) sprawiało mi kłopoty, ale czego się nie robi dla poznania świata i nowych przygód. "Dobry chińczyk nie jest zły" (myślę o kuchni). Choć z ryżem na razie się rozstałem!

Teraz ponownie zjechałem na parter i zacząłem oglądać się za zwykłymi ludźmi. Co oni robią? Czy są zadowoleni? Czy to bogactwo, obok którego codziennie się przemieszczają, jest też dane im? Czy to ich nie deprymuje. Jak im się żyje? Ludzie pracy, tzw. klasa robotnicza dumna jest z tego, że ich codzienny trud, wysiłek (elektryka, spawacza, sprzątaczki, zbrojarza, malarza, ochroniarza, kucharza, kelnera, listonosza, elektronika, policjanta czy recepcjonisty), przyczynia się do tego obok czego przechodzą. "Jesteśmy dumni z tego co mamy, bo to jest nasz dom" - mówią. Tymi rękoma (pokazują dłonie) to zostało zbudowane. To wszystko dla ludowej ojczyzny. Made in China. Tylko... czy to są jeszcze Chiny Ludowe?

Dołączam dwa foldery zdjęć, pierwszy z bogatego Chengdu i drugi, serię zdjęć zrobionych w terenie, na ulicy. Niektóre sytuacje opisane wyżej, pokazuję właśnie na tych zdjęciach:
https://photos.app.goo.gl/mbKsEqb7B8tKV32d7
https://photos.app.goo.gl/YEZbRiH4YZDYTSQf6

Jerzy Bukowski

Jako przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa bardzo się cieszę, że w ramach Budżetu Obywatelskiego radni jednogłośnie zaakceptowali projekt modernizacji istniejącego w pobliżu polskiej Mogiły Mogił placu zabaw dla dzieci.

Do końca października nastąpi demontaż starych i niesprawnych urządzeń oraz instalacja nowoczesnych, w pełni bezpiecznych (huśtawki, zjeżdżalnia, karuzela, urządzenia linarne), które będą dostosowane do różnych przedziałów wiekowych dzieci, pojawią się także nowe ławki. Plac zabaw powinien współgrać z charakterem otoczenia leśnego, a całe miejsce stać się bardziej przyjazne rodzinom i zachęcać je do spędzania czasu na łonie przyrody, a zarazem w pobliżu miejsca pamięci narodowej.

Chcę bardzo mocno podkreślić, że plac zabaw pomiędzy placem parkingowym a kopcem Piłsudskiego w niczym nie uwłacza powadze Mogiły Mogił, w której złożono do tej pory ponad 4,5 tysiąca przesiąkniętych krwią Polaków ziem z pól bitewnych oraz miejsc martyrologii naszego narodu. Słyszałem już wcześniej takie zarzuty i zdecydowanie je odpieram, ponieważ jeżeli chcemy właściwie wychowywać dzieci i młodzież, to musimy umiejętnie łączyć beztroską zabawę z należną cieniom przodków powagą. Będąc przez wiele lat instruktorem harcerskim doskonale wiem, jak skuteczna bywa taka właśnie metoda budzenia patriotycznego ducha w młodych sercach.

Jestem przekonany, że większość bawiących się kilkadziesiąt metrów od kopca Józefa Piłsudskiego dzieci zapyta rodziców, co to za dziwna góra i zechce wyjść na jej szczyt słuchając pod drodze opowieści o bohaterach, którzy oddali życie w walce o naszą niepodległość, a dzisiaj ich pamięć jest utrwalona również w polskiej Mogile Mogił na wzgórzu Sowiniec w Lesie Wolskim.

Mirosław Boruta

"Bo Wiosną robi się porządki. Bo Wiosna nie wyklucza". Wow, oczywiście wykluczymy porządkując. "Bo Wiosny nie da się zatrzymać". Co prawda potem przyjdzie lato, jesień. Chcemy zmiany! Damy wszystkim pieniądze i bajeczki. W ekipie: socjolog "neoautorytaryzmu" i śląski autonomista.

Będzie nam trudno, ponieważ krytyka przechodzi w obelgi, wyzwiska, zadające ból lekceważenie i wiele innych. Strona atakowana nie pozostaje dłużna, a "oficjele i celebryci" także dokładają swoje. I świat, nasz polski świat staje się przykry, smutny. Komu zależy na psuciu Polski?

Niesiołowski zawsze dla mnie będzie bohaterem walki z pisowskim narodowym-socjalizmem - podkreśla Radosław Sikorski. To kolejny wybryk Sikorskiego, hitleryzm oraz PiS może porównywać ktoś, kto mało wie, lub posługuje się mową nienawiści i oskarżeniami. Czy Sikorski jest bezkarny?

Kolejny etap na niemieckiej drodze do zmiany historii. Wpierw wykonywali tylko rozkazy, potem za nic nie odpowiadają Niemcy, całe zło tego świata to dzieło nazistów, teraz można już czcić Hitlera. Dzwon "Dla ojczyzny wszystko - Adolf Hitler" i swastyką w Herxheim am Berg zostaje.

Informacja własna

1 lutego 2019 roku w Muzeum Armii Krajowej odbyła się uroczystość poświęcona Żołnierzom Wyklętym – Niezłomnym, zatytułowana "Przysięgali na Orła i na Krzyż".

W spotkaniu kombatantów, rodzin i przedstawicieli organizacji patriotycznych uczestniczył szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek oraz dyrektor oddziału IPN w Krakowie – dr hab. Filip Musiał.

Za zdjęcia dziękujemy p. Eugeniuszowi Wilkowi:
https://photos.app.goo.gl/gPLpFKmqERDw7FCe8

Mirosław Boruta

Świat opiera się dzisiaj na zaufaniu do wyspecjalizowanej agendy rozstrzygania sporów - do sądów i sędziów. Od relacji międzyludzkich do stosunków gospodarczych. Rzecz nie w tym, by byli nadzwyczajna kastą, rzecz w tym, by byli uczciwi. Tak właśnie widzi świat Jarosław Kaczyński.

Jarosław Gowin o publikacji GW: "politycznie przełomowe jest to, że GW i R. Giertych zaangażowali się z wielką determinacją, by przekonać Polaków, że Jarosław Kaczyński zna się na biznesie i jest uczciwy".
Tyle o faktach, ale w świat pójdą interpretacje i komentarze, nie fakty...

Czytam tweet Sadurskiego, który uważa, że manifestowanie polskości, niepodległości i suwerenności narodu 11 listopada w Warszawie to "parada obrońców białej rasy". A przecież nauka już dawno odkryła, że ras nie ma 😉 Są jednak narody, grupy kulturowe, Sadurski zwalcza tą polską.

Donald Tusk sprzeniewierzył się polskim interesom, popierając nagonkę na Polskę. Nie zasługuje na wysokie urzędy, tak europejskie, jak i polskie - stwierdził europoseł Jacek Saryusz-Wolski (w latach 2003-2017 w PO), pytany o możliwość kandydowania Donalda Tuska na prezydenta RP.

Andrzej Kalinowski

28 stycznia 2019 roku w największej sali ICE Kraków odbyło się już drugie kolędowanie z krakowskimi chórami. Prowadziła je p. Lidia Jazgar, a swoją obecnością koncert zaszczycił ksiądz biskup Jan Szkodoń. Atmosfera prawdziwie pasterska, serdeczna, miła... Duch Bożego Narodzenia znów zagościł w naszych sercach. Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu z tego wspaniałego wydarzenia: https://photos.app.goo.gl/dkfqtuHhZ6nTePUu7

Mirosław Boruta

W niedzielę, 20 stycznia 2019 roku w kościele pod wezwaniem Świętego Józefa, przy ul. Poselskiej odprawiona została Msza Święta w intencji Pana Prezydenta dr. Andrzeja Dudy.

Modlitwie przewodził ksiądz prof. dr hab. Józef Krzywda CM a homilię, nawiązująca do Cudu w Kanie Galilejskiej, wygłosił ojciec Jerzy Pająk OFMCap.

W nabożeństwie wzięli m.in. udział Rodzice Prezydenta, pp. Janina Milewska-Duda i Jan Tadeusz Duda, konsul Węgier – p. prof. Adrienne Kormendy, przedstawiciele AKO – Kraków, przedstawiciele Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Rycerze Świętego Jana Pawła II i licznie zgromadzeni wierni.

Mateusz Reczek

Wśród zapisków encyklopedycznych czy słownikowych osoba Franciszka Bujaka, profesora historii i prekursora polskiej socjologii i socjografii, występuje zazwyczaj w kontekście jego zasług dla nauki, czy zasług nauczycielskich, w wykształceniu wielu równie znakomitych historyków i naukowców innych specjalności. Ba, istnieje nawet takie określenie jak „szkoła Franciszka Bujaka”.

W podręcznikach socjologii przeczytać możemy takie sformułowanie: "Bujak, zbierając materiały do swoich monografii, przywiązywał wielką wagę do bezpośredniego kontaktu z badaną zbiorowością. Wiele czasu spędzał w badanych miejscowościach, w których prowadził obserwacje i rozmawiał z mieszkańcami, a także przeprowadzał wywiady zarówno z pojedynczymi osobami, jak i wywiady grupowe. Sięgał również do materiałów archiwalnych i wykorzystywał dane statystyczne" (Barbara Szacka, Wprowadzenie do socjologii").

Ja jednak mogę stwierdzić, że Bujak (fot. Wikipedia) przywiązywał wielką wagę nie tylko do kontaktu z badaną społecznością, ale w ogóle do kontaktu z ludźmi. Mam przyjemność poznawać osobę profesora dzięki wspomnieniom jego rodziny, a także z jego listów do krewnych. Rodzina profesora Bujaka mieszka bowiem w mojej rodzinnej miejscowości, w Lichwinie pod Tarnowem, a niektórzy z jego krewnych to, po prostu, moi sąsiedzi. Może zastanawiać nas, skąd tutaj krewni profesora, w którego biogramie czytamy, że urodził się w 1875 roku w Maszkienicach koło Brzeska, a zmarł w 1953 roku w Krakowie? Stało się tak za sprawą ojca Franciszka Bujaka – Jakuba, który w 1901 roku, wraz z żoną i dziećmi, przeprowadził się do Lichwina, kupując tutaj podupadły majątek ziemski. To właśnie tutaj mieszkało później większość rodzeństwa profesora, to tutaj on sam spędzał wakacje i również tutaj ukrywał się wraz z rodziną w czasie okupacji hitlerowskiej.

Rozmawiałem wiele o profesorze z jego rodziną, czy tą dalszą, czy tą bliższą, z jego wnuczką, czy innymi, którzy mieli przyjemność go poznać. On sam dał mi się również poznać z niepublikowanych listów do rodziny, które zostały mi udostępnione. Czego z tych wszystkich źródeł się dowiedziałem? (Profesor Franciszek Bujak (po lewej z brodą), wśród rodziny w Lichwinie. Lata 30. XX w., fot. niepublikowana ze zbiorów p. Marii Wójcik).

Bardzo dużo dobrego. Każdy kto mi o nim opowiadał, zawsze kończył zwrotem, że był to wspaniały człowiek. Ja także, po głębszym niż książkowe, poznaniu jego życiorysu, mogę powiedzieć dokładnie to samo. Rodzina zapamiętała go jako dociekliwego człowieka, interesującego się wszystkim, całym życiem. Skromnego, nieco zamyślonego i niebywale życzliwego i pomocnego. Jego bracia i większość rodziny miała zaledwie skończone kilka klas, wiejskich szkół ludowych. Dlatego też nigdy nikt nie mówił, że rozmawiało się ze „stryjem” o jakichś naukowych kwestiach, również on sam prawie nigdy nie poruszał takich tematów. Rozmawiano natomiast o wszystkim, o gospodarce, o pogodzie, o życiu na wsi, o sąsiadach, ale przede wszystkim o rodzinie.

Bo to właśnie spośród wszystkich społeczności, najbardziej była mu bliska rodzina. Wielu bratanków i siostrzenic zawdzięczało profesorowi wiele, to dzięki niemu mogli się kształcić (opłacał naukę), mogli dostać lepszą pracę (bo wielokrotnie opłacał kursy doszkalające), mogli zobaczyć kraj (zabierał krewniaków do Lwowa czy Warszawy) oraz, co najważniejsze, mogli się leczyć (było kilka przypadków gdzie profesor sam opłacał leczenie krewnych) i godnie żyć (wspomagał krewnych finansowo). Wszystkie te zasługi dla rodziny były na tyle ważne, że rodzina nigdy nie zapamiętała go jako wybitnego naukowca, tylko jako dobrego stryja i wuja. Rodzina była bowiem dla Franciszka Bujaka (Grobowiec na Cmentarzu Rakowickim, fot. Wikipedia) szczególnie ważna, z pewnością zdawał sobie sprawę, że rodzina może być odbiciem szerszej społeczności lokalnej.

Mirosław Boruta

Największym kłamstwem współczesności jest ukrywanie narodowości morderców. Polaków i Żydów mordowali nie faszyści, hitlerowcy czy naziści. Mordowali ich Niemcy. Pomniki, tablice, miejsca pamięci i inne podobne, powinny zostać zmienione. Prawda dużo kosztuje, ale jest tego warta.

Jedną z największych postaci współczesnej nauki był z pewnością Karl Popper. Ciekaw jestem, czy jego zdanie o Habermasie, a przy tej okazji o szkole frankfurckiej, to mowa nienawiści. Cytuję: Most of what he says seems to me trivial; the rest seems to me mistaken. Serdeczności 😉

234, 170, 34, 22 = 460. PiS, PO, Kukiz i PSL. To rozkład mandatów według najnowszego badania preferencji wyborczych. Zwracam uwagę na 4,8% SLD oraz niezdecydowanych, którzy "mogą wszystko", czyli zmienić układ rządzący już na jesieni. I jeszcze..., nie ma tutaj partii Biedronia.

Poseł Kornel Morawiecki, który przeszedł właśnie zabieg medyczny doczekał się życzeń... śmierci. Wspomina o tym jedna z niemieckich gazet dla Polaków. Kult amatora i mentalnego prostaka, który dopadł do "ekranu czy mikrofonu" jest mocno nagłaśniany. W czyim interesie, zgadnijmy.

Fundacja Centrum imienia Władysława Grabskiego

Zdjęcia w tekście p. Jan Lorek.

Dlaczego negocjacje z potencjalnym samobójcą najlepiej zacząć od herbaty lub kawy? Jak rozpoznać „typowego terrorystę”? Czy dziennikarstwo pozostaje jeszcze sztuką, czy tylko umiejętnością pisania pod z góry założoną tezę? Dlaczego historii najlepiej uczyć się… ze starych gazet? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznali uczestnicy pierwszych zajęć w ramach Akademii Patriotyzmu.

Celem projektu realizowanego przez Fundację Centrum im. Władysława Grabskiego jest kształtowanie nowych elit: ludzi dynamicznych, ambitnych i szczerze oddanych Polsce. Od stycznia do października uczestnicy Akademii (osoby w wieku 18-25 lat) wezmą udział w cyklu bezpłatnych weekendowych warsztatów i wykładów prowadzonych przez ekspertów – przedstawicieli świata nauki, mediów, polityki. Partnerem strategicznym projektu jest KGHM Polska Miedź.

Pierwsze spotkanie zorganizowane zostało w krakowskim Kinie Kijów. Kilkadziesiąt młodych, ambitnych osób z całej Polski miało okazję wziąć udział w warsztatach specjalisty ds. bezpieczeństwa, jednego z czołowych negocjatorów policyjnych w III RP Dariusza Lorantego. Ciekawy i dynamiczny wykład składał się m.in. z prezentacji autentycznych nagrań negocjacji z samobójcami.

Uczestnicy mogli zrozumieć, jak trudna i stresująca jest praca negocjatora oraz jak często zdarzają się porażki. Ekspert wyjaśniał, że umiejętności negocjatora niezbędne do pracy w policji znajdują także szerokie zastosowanie w biznesie. Na konkretnych przykładach wyjaśniał mechanizmy kierujące ludzkim zachowaniem i podejmowaniem decyzji. Opowiadał o wielu sytuacjach, w których o powodzeniu akcji zadecydował… napój zaoferowany potencjalnemu samobójcy, który zamierzał skoczyć z platformy.

Samo zaproponowanie dowiezionej specjalnie w termosie kawy pozwoliły skrócić dystans na linii negocjator-samobójca. To już pierwszy krok do sukcesu. Kolejnym jest po prostu fizjologia. Po upływie pewnego czasu od wypicia kawy człowiek musi skorzystać z toalety. To stwarza negocjatorowi szansę na podjęcie stosownych działań.

Uczestnicy mieli okazję sprawdzić swoje zdolności do negocjowania podczas specjalnie zaaranżowanych scenek. Kolejny ekspert – prof. dr hab. Krzysztof Surówka z Katedry Finansów Samorządowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie – przybliżył zebranym kwestie związane z sektorem finansów publicznych. Mówił m.in. o możliwościach pozyskiwania funduszy przez samorządy. Dzięki zajęciom z red. Marcinem Makowskim młodzi ludzie mogli zrozumieć kluczowe zmiany, jakie nastąpiły w zawodzie dziennikarza na przestrzeni lat. Publicysta, który w swojej karierze przeprowadził rozmowy z niemal wszystkimi czołowymi postaciami obecnej polskiej sceny politycznej, tłumaczył, dlaczego trudno o zupełnie neutralne, niezaangażowane w żaden sposób materiały dziennikarskie. Pokazywał na konkretnych przykładach dobre wzorce i takie, których nie należy kopiować. Osobom, które rozważają wybór tego zawodu, polecał determinację i upór. Przypomniał, jak sam dziesiątki razy wysyłał redakcjom teksty, nie doczekując się żadnego odzewu.

Ostatni wykład zatytułowany „Historia w służbie polityki?” poprowadził dr Maciej Zakrzewski z Instytutu Pamięci Narodowej. Ekspert pokazywał na konkretnych przykładach, że historia co kilkadziesiąt lat pisana jest na nowo: to samo wydarzenie w podręcznikach sprzed 50 lat i obecnych zazwyczaj opisane jest z całkiem różnej perspektywy. Przekonywał uczestników, że najlepszym sposobem na poznanie historii jest czytanie gazet z danego okresu. To one dają najpełniejszy obraz nastrojów i realiów w danym czasie. Podręczniki zawsze są w pewien sposób wypaczone przez upływ czasu czy przekonania autorów.

– To budujące, że młodzi ludzie tak aktywnie uczestniczyli w zajęciach. Chcieli się czegoś naprawdę dowiedzieć, mieli pytania i gotowe przemyślenia, którymi chętnie się dzielili – mówi Krzysztof Tenerowicz, prezes Zarządu Fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego. – Cieszę się, że firmy będące liderami rynku, takie jak KGHM, dostrzegają potrzebę inwestowania w młodych i ambitnych ludzi – dodaje. – Świetna, ciekawa świata i dziennikarstwa młodzież na #AkademiaPatriotyzmu w Krakowie. Godziny warsztatów o mediach, dyskusji i pytań. Nie będzie z Polską źle, jeśli tak będą wyglądali jej przyszli liderzy – napisał na Twitterze po spotkaniu Marcin Makowski.

Mirosław Boruta

Pisarka Olga Tokarczuk pisze na łamach niemieckiego "Die Zeit", że Polacy to ogólnie "ponurzy i niezadowoleni ludzie". Zaznacza również, że chętnie zostałaby obywatelką nowego narodu - narodu WOŚP. Niemcy natomiast są wspaniali i weseli, zawsze tacy byli, w 1914, 1939, 2019 😉

Grzegorz B., profesor bydgoskiej uczelni, usłyszał zarzut dotyczący nawoływania do popełnienia zbrodni, sugerował zniszczenie Bazyliki Mariackiej w czasie pogrzebu Pawła Adamowicza. "Od dawna mówi się o dużym ryzyku zawalenia się bazyliki... Zatem do dzieła".
Poli-inżynier 😉

"W Polsce język nienawiści jest wszechobecny, jego konsekwencje mogą być śmiertelne (...) po zwycięstwie prawicowej, nacjonalistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość" pisze Olga Tokarczuk w felietonie dla The New York Times.
I takim to językiem miłości p. Olga opisuje świat, wow!

Pani Ewa Lieder z "Nowoczesnej", przyciśnięta do muru... w obliczu wielu artykułów przeciwko prezydentowi Gdańska z TVN 24 i z Gazety Wyborczej) stwierdziła, że nie jest to mowa nienawiści - mową nienawiści jest to, co publikuje TVP (szczujnia... tak ją nazwała). Warto rozmawiać?

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z dzisiejszej (20 stycznia 2019 roku) - 36. pielgrzymki do grobu Świętego Rafała Kalinowskiego w Czernej, w 156. rocznicę Powstania Styczniowego. Przedstawicielem arcybiskupa Marka Jędraszewskiego ds. Duszpasterstwa Ludzi Pracy, był ksiądz Władysław Palmowski z Morawicy a kazanie wygłosił ksiądz Tadeusz Isakowicz–Zaleski. Mszy Świętej przewodniczył o. Leszek Stańczewski, przeor Karmelitów Bosych w Czernej:
https://photos.app.goo.gl/JdGcZ974Ju49wjVk7

Mirosław Boruta

W Wenezueli zginęło kolejne trzynaście osób - poinformowała AFP. Samozwańczym prezydentem ogłosił się lider opozycji, Juan Guaido, ale - co bardzo ważne dla tego politycznego przełomu - Vladimir Padrino, szef armii wenezuelskiej zadeklarowal poparcie dla Nicolasa Maduro...

Naprawdę się boję, że kiedy obecnie rządzący utracą władzę to będzie jeszcze większe piekiełko - podkreślił o. Ludwik Wiśniewski.
Mało kto jest święty, fakt, ale przemysł pogardy wobec śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z lat 2005-2010 to wielka nauczka dla wyciągających wnioski.

Jeśli ma się coś zmienić w polskiej wspólnocie (...) każdy powinien rozliczyć sam siebie, a nie kogoś, z kim się ścierał - powiedział prezydent Andrzej Duda. Dodał, że jemu też się zdarzały emocjonalne wystąpienia czy odpowiedzi.
Warto być Polakiem, warto mieć takiego Prezydenta.

Medialna wojna. ONET - 100% udziałów ma tam Ringier Axel Springer Polska - cytuje emocjonalne wypowiedzi ("mowa nienawiści wpłynęła na to, że zabójca wybrał go na ofiarę, to jest odpowiedzialność TVP") i cieszy się, że "prezydent może zawetować 1,26 mld zł rekompensaty dla TVP".

Jerzy Bukowski

Kilkakrotnie informowałem w tym miejscu o próbach zablokowania budowy pomnika Armii Krajowej „Wstęga Pamięci”, który ma stanąć między Wawelem a Skałką. Jest w tej sprawie uchwała Rady Miasta Krakowa, są zabezpieczone środki finansowe, magistrat ogłosił kolejny przetarg na wykonanie monumentu.

Niestety, znowu zgłoszony został przez jednego z radnych projekt, którego celem jest niedopuszczenie do uczczenia bohaterów walk o niepodległość Polski w takiej formie, jaką oni sami uznali za najbardziej stosowną, a radni poparli ich koncepcję. Zaproponował on zorganizowanie panelu obywatelskiego, chociaż lokalizacja pomnika została wybrana w podobnej formie, czyli w konsultacjach społecznych.

Chcę mocno podkreślić, że każda propozycja „ulepszenia” tego, co dawno zatwierdziła RMK jest - niezależnie od intencji występujących z nią osób - odbierana przez żołnierzy AK oraz wspierające ich Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie jako akt wrogi wobec nich.

Mam nadzieję, że radni odrzucą projekt uchwały o panelu, a prezydent miasta dołoży wszelkich starań, aby najpóźniej w 80. rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego, którego zbrojnym ramieniem była Armia Krajowa, czyli 27 września, można było odsłonić „Wstęgę Pamięci”.

Mirosław Boruta

Prezydent sprawuje władzę państwową. A mówi, jakby miał władzę duchową. Nie mam już cierpliwości do tego pustosłowia, wodolejstwa, paplania, gadulstwa - komentuje Jacek Żakowski.
Czy nie pora na prawdę, od trzech lat jest odwrotnie. Trzeba tylko dobrej woli, by to dostrzec...

Zdaniem prof. Staniszkis, Andrzej Duda nie zdaje egzaminu, bo wobec poważnej sytuacji w Polsce, on nie harmonizuje systemu i nie łagodzi sporów, bo nie ma do tego kompetencji.
A przecież od trzech lat jest dokładnie odwrotnie. Trzeba tylko odrobiny dobrej woli, by to spostrzec...

Apeluję do dziennikarzy (...) jak w studiu padają słowa, które paść nie powinny, to może trzeba takiego polityka wyprosić: "przepraszamy pana, ale przekroczył pan granicę debaty publicznej i w związku z tym nie może brać pan dalszego udziału w programie"- prezydent Andrzej Duda.

Nienawiść słowna, przemoc słowna, mowa pogardy, czy nazwiemy ją po polsku czy po angielsku - a to podobno wzmacnia przekaz, cóż, urok cudzoziemszczyzny 😉 Istniała, istnieje i będzie istnieć. W jakim jednak zakresie, zależy od nas. Wolno czynić dobro, nie wolno czynić zła!

Jolanta Sosnowska – autorka dwóch tomów bestsellerowej biografii polskiego papieża pt. „Hetman Chrystusa” była gościem redaktor Ewy Stankiewicz w programie „Otwartym tekstem” w TV Republika. Tematem spotkania była piękna postać świętego Jana Pawła II.

Autorka dzieła jest zafascynowana postacią św. Jana Pawła II od 27 lat i jak przyznaje, ta fascynacja nadal nie osłabła.

– Jest wręcz przeciwnie, im częściej sięgam do jego mów i dokumentów, odkrywam wręcz profetyczne teksty. Choć mija czternasty rok od śmierci Jana Pawła II, stwierdzamy, jak bardzo go brak, jak bardzo ten świat stał się niedobry. Nikt tak jak on nie objaśniał tak zrozumiale i logicznie współczesnego świata – tłumaczy Jolanta Sosnowska. – W jego wypowiedziach poświęconych niemal wszystkim aspektom życia odnaleźć można tę troskę. Mam wrażenie, jakby Ojciec Święty przeczuwał, że świat idzie w złym kierunku. W 1989 roku, kiedy mury komunizmu zostały zburzone, wydawało się, że świat wypływa znowu na szerokie wody, że zaczynamy zbliżać się ku tradycyjnym wartościom, że powstanie Europa ducha chrześcijańskiego , tymczasem po śmierci Ojca Świętego zaczął się dość szybki demontaż tego wszystkiego, co on zbudował – dodaje.

Za: https://bialykruk.pl/wydarzenia/swiety-jan-pawel-ii-objasnial-nam-wspolczesny-swiat-gdy-odszedl-rozpoczal-sie-demontaz-tego-co-dobre--mowi-jolanta-sosnowska-w-telewizji-republika

Mirosław Boruta

Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak powiedział, że prokuratura stworzyła specjalne ramy instytucjonalne w zakresie prowadzenia postępowań dotyczących tzw. przestępstw z nienawiści. Wybrano 105 prokuratorów, którzy zajmują się tymi sprawami. Cóż, ciekawy projekt…

Katarzyna Lubnauer: "Będziemy żądać zmiany (...) szczególnie TVP Info, która stała się brutalną szczujnią przeciw opozycji". Czegóż chcieć od ludzi, którzy muszą nienawidzieć, bo tak widzą politykę. A szlachetna działalność, a dobro wspólne? Odejdźcie, jak najszybciej odejdźcie.

Jedni słusznie twierdzą, że walka z mową nienawiści polega często na przypisywaniu własnej nienawiści politycznym przeciwnikom... a inni, że walka z mową nienawiści to postulat, który na pierwszy rzut oka brzmi jasno: "straszak mowy nienawiści jest użyteczną dźwignią polityczną".

Premier Mateusz Morawiecki wystosował do polityków, liderów opinii, ludzi mediów i kultury apel o narodowe pojednanie, nawiązując do zabójstwa prezydenta Gdańska: "Niech to, co się stało, będzie momentem przełomu". Teraz przekonamy się czy w Polsce jest elita czy łżeelita.

Bogusław Dopart*

To bardzo bolesna, niespodziewana wiadomość. 12 stycznia w szpitalu w Kielcach zmarła Pani Profesor Maria Teresa Lizisowa. W pięć dni później spoczęła na cmentarzu w Batowicach. Odeszła w osiemdziesiątym trzecim roku twórczego, pracowitego żywota, poświęconego swej Rodzinie, swym studentom; życia ofiarowanego bliźnim, nauce polskiej, wspólnemu dobru Polaków. Wraz z Bliskimi Pani Profesor i Jej Przyjaciółmi żegna Uczoną świat akademicki: społeczność Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II, Polskiej Akademii Nauk. Z najgłębszym żalem, wdzięcznością i respektem pochyla się nad grobem Pani Profesor wspólnota Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

Największą część swej biografii naukowej Profesor Lizisowa oddała Instytutowi Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego, gdzie pełniła m. in. obowiązki Kierownika Studium Doktoranckiego. Na tej uczelni zyskała opinię znakomitego nauczyciela akademickiego. W tym środowisku rozwinęła twórczość polonistyczną, która przyniosła Jej renomę wybitnego specjalisty w zakresie semantyki historycznej oraz języka i kultury wschodnich obszarów Pierwszej Rzeczypospolitej. O uznaniu dla kompetencji naukowych Pani Profesor i dla jej działalności na rzecz Polskiego Towarzystwa Językoznawczego czy Towarzystwa Języka Polskiego świadczy m. in. powołanie Jej do Rady Języka Polskiego (Komisja Języka Prawniczego) PAN. Prof. Maria Teresa Lizisowa doczekała się także sprawiedliwego uhonorowania swych zasług Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Uczona zaskarbiła sobie rangę wybitnego znawcy polskiej i słowiańskiej terminologii prawnej, w tym zwłaszcza polszczyzny kancelaryjnej w Wielkim Księstwie Litewskim XVI i XVII wieku. Z tego kręgu wypada wymienić szereg Jej publikacji książkowych. Monografią Podstawowe terminy prawne w statutach staropolskich na tle słowiańskim. Studium semantyczne (Kraków 1995) Autorka zarysowała od razu perspektywę syntetyczną i komparatystyczną. Obchody dwusetnej rocznicy urodzin Adama Mickiewicza wzbogaciła Profesor Lizisowa książką Prawem sądzić, czyli O języku Statutów litewskich w „Panu Tadeuszu” (Kraków 1998), jednym z bardzo nielicznych opracowań jakże ważnej materii prawniczej w naszej epopei narodowej. Autorka udzieliła tu czytelnikowi cennych informacji o kulturze prawnej Wielkiego Księstwa Litewskiego, zarazem przeprowadziła analizy lingwistyczne i zabiegi z zakresu interpretacji literackiej, których zakres znacznie wykracza poza tytułową problematykę książki. Język Kodeksu Olszewskiego (1550). Z recepcji staropolskiego języka prawno-sądowego w Wielkim Księstwie Litewskim w szesnastym wieku (Kraków 2000) to wszechstronna charakterystyka prawoznawcza, tekstologiczna i lingwistyczna (leksykologiczno-semantyczna, składniowa, morfologiczna, fonetyczna) najstarszego zabytku polszczyzny na Litwie. Prace organizacyjne Profesor Lizisowej (była umocowana przez Rektora UP do rozwijania współpracy z Uniwersytetem Państwowym w Grodnie) oraz Jej kontakty konferencyjne z badaczami zza wschodniej granicy zaowocowały tomem zbiorowym Kultura i język Wielkiego Księstwa Litewskiego (Kraków 2005), w którym skupiono prace na temat związków kulturalnych Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz dziedzictwa kulturowego narodów na Litwie i Białorusi.

Druga podstawowa dziedzina twórczości naukowej Pani Profesor to teoria języka prawnego. W książce Tekst – Kontekst – Interpretacja. W poszukiwaniu semiotyczno-dyskursywnych wzorców konkretyzacji języka (Kraków 2006) Autorka przedstawia wybrane aspekty dyskursu prawnego, by przejść następnie do analizy różnego typu językowych tekstów kultury. Równocześnie Profesor Lizisowa zredagowała tom Język w urzędach i sądach (Kraków 2006). Prawdziwym ukoronowaniem tego szerokiego terytorium refleksji teoretycznej i metodologicznej Uczonej stała się monografia Komunikacyjna teoria języka prawnego (Kraków 2016). W wielopłaszczyznowych badaniach Autorka sięga do ontologicznej natury prawa, aby wywieść stamtąd prawomocne przesłanki do badań lingwistycznych. Rozważa dalej kwestie języka prawnego w porządku komunikacyjnym i w aspekcie pragmatycznym. Charakteryzuje też „wzorzec tekstowy aktu stanowienia prawa”, rozpatruje aksjologiczne podstawy języka prawnego. Z kolei zainteresowania Profesor Lizisowej pragmatyką, retoryką i genologią wypowiedzi dziennikarskiej podsumowuje książka Style funkcjonalne w dziennikarstwie prasowym (Kielce 2009).

Wczesny akces i obecność Pani Profesor w krakowskiej wspólnocie Akademickiego Klubu Obywatelskiego potwierdza najstarszy zapis kronikarski (z 18 lipca 2011 roku); wraz z Jej śmiercią tracimy Członka założyciela naszego stowarzyszenia (w środku prof. dr hab. Maria Lizisowa, 76. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie, fot. p. Zbigniew Galicki). 27 kwietnia ub.r. wygłosiła na forum AKO bogaty w treść, niezmiernie instruktywny i głęboki odczyt pt. O prawnych założeniach naszej cywilizacji – polska kultura prawna. „Kultura prawna – podkreślała w zakończeniu Prelegentka – należy do najstarszych dóbr cywilizacyjnych. W cywilizacji łacińskiej tradycją jest, że prawo naturalne pełni funkcję walidacyjną wobec prawa pozytywnego. Im bardziej prawo stanowione przez człowieka jest upodobnione do prawa naturalnego jako łącznika z prawem Boskim i wiecznym, tym bardziej można mówić o doskonałości prawa ludzkiego. Jest to ultimatum, którego niespełnienie rodzi wszelkie spory polityczne”.

Czcigodna, Droga Pani Profesor! Cieszyliśmy się Pani szlachetnym słowem i gestem dobroci tyle razy! Nie brakowało Pani wśród nas podczas wykładów publicznych, spotkań klubowych, liturgii, okolicznościowych ceremonii. Przyjmowaliśmy z podziwem i respektem Pani skromność i powściągliwość, które były dla nas żywym upostaciowaniem etosu uczonego z najlepszej epoki polskiej inteligencji. Odejście Pani Profesor było jak śpieszne, gorliwe dążenie ku jakiejś powinności, jakiejś misji, której zrozumienie nie jest już nam dostępne. W naszej pamięci pozostaje dla Pani Profesor miejsce chlubne i trwałe.

* Autor to prof. dr hab., literaturoznawca, teoretyk i historyk literatury, kierownik Katedry Historii Literatury Oświecenia i Romantyzmu Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie

Mirosław Boruta

Próby wyciszania emocji związanych z zabójstwem prezydenta Adamowicza i sprowadzanie tej tragedii wyłącznie do jej ludzkiego wymiaru to nic innego jak prezent dla partii Jarosława Kaczyńskiego i machiny propagandowej PiS-u. Michał Olszewski z Gazety Wyborczej – warto zapamiętać.

Wśród komentarzy, jakie po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza ukazały się w niemieckiej prasie, dominuje przekonanie, że PiS i sprzyjające mu media przyczyniły się do powstania medialno-politycznej atmosfery, w której mogło dojść do zamachu - Alles klar:
http://www.anti-defamation.pl/rdiplad/aktualnosci/przeglad-mediow-niemieckich-po-zamachu-na-prezydenta-adamowicza

Organizatorzy uroczystości pogrzebowych wyznaczyli Prezydentowi Polski miejsce w dalekich rzędach gdańskiej Bazyliki Mariackiej. To ogromny nietakt. Bez względu na podziały polityczne Prezydent zasługuje na szacunek, bo stoi na czele państwa. Brak klasy, którego nic nie tłumaczy.

O. Ludwik Wiśniewski mówi, że należy skończyć z nienawiścią i bezpodstawnym oskarżeniem innych. Grzegorz Schetyna odpowiada, że to nie są uwagi skierowane do niego i, że inni są tu winni. Jak w przestrzeni publicznej może wciąż funkcjonować ktoś, kto niczego nie rozumie? Niczego!

Kazimierz Bartel

Przesyłam zdjęcia z wycieczki do Holandii. Kinderdijk to wieś położona w prowincji Holandia Południowa, 15 km na wschód od Rotterdamu. Położona jest na polderze, do którego osuszenia zbudowano system wiatraków, z których 19 zachowało się do dziś. Wiatraki w Kinderdijk w roku 1997 zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO:
https://photos.app.goo.gl/cXBM8dr5UBSZscaGA

Mirosław Boruta

Kolejna, skrajnie nieuczciwa wypowiedź tym razem Aleksandra Halla. W kościele, w czasie Mszy Świętej, wypowiedź o nienawiści, dyskwalifikacji moralnej, wypowiedź o rządzących (sic!). Co to będzie, jak zakończy się dzień narodowej żałoby. Strach się bać, ilu to jeszcze mędrków…

W ramach stałej indoktrynacji portale, a raczej D-portale (onet, wp) wspomniały, że Amerykanie nie założą w Polsce baz, a Iran nie zechce już z nami współpracować, bo 500 lat historii zostało zmarnowanych. O jakże ubogi jest nasz świat bez codziennej dawki niemieckiej propagandy.

Jeśli rzeczywiście morderca prezydenta Gdańska był w Warszawie i chciał dostać się na teren Pałacu Prezydenckiego (tak podaje PAP) mamy do czynienia z atakiem szaleńca. To nie jest mord z pobudek politycznych, to zamordowanie polityka. Dla rozgłosu, by niszczyć Polskę.

Zabójstwo Pawła Adamowicza to był celowy mord na polityku. A zatem to zabójstwo polityczne, mówi w rozmowie z Onetem pisarz Paweł Huelle. Zdaniem pisarza, współodpowiedzialna za śmierć Adamowicza jest polska prawica, która intensywnie go szczuła... Niemiecki Onet znów szczuje...

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do dzisiejszych zdjęć z modlitwy za Ojczyznę (10 stycznia 2019 roku). Modlitwą objęliśmy Powstańców Styczniowych z 1863 roku, a także Trzynastu Męczenników z Pratulina na Podlasiu, wówczas pod zaborem rosyjskim:
https://photos.app.goo.gl/2ZnZvL4PovAZmBGm8

Mirosław Boruta

Zdaniem Bartłomieja Sienkiewicza zabójstwo Pawła Adamowicza było mordem politycznym, a nie atakiem szaleńca. Morderca na ustach miał przeciwników politycznych z partii, z której prezydent Adamowicz się wywodził... I tak to lista celebryckich jątrzycieli powiększa się codziennie.

Już dość mowy nienawiści, nienawistnych napisów, że TVP łże jak PiS, dość głupawych zdań, że nienawiść sącząca się z TVP przyczyniła się do morderstwa prezydenta Adamowicza, lub nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby nie działalność TVP, to Paweł Adamowicz po prostu by żył. Dość!

Pawła zabiła nienawiść (...) Nienawiść przeciwko człowiekowi (...) powiedział Grzegorz Schetyna. Tę nienawiść nasi przodkowie usiłowali mądrze okiełznać przykazaniem "Nie zabijaj", ale tę przestrogę lekceważy się dzisiaj. A gdyby tak wychowywać do szacunku i miłości bliźniego?

Donald Tusk podczas wiecu poświęconego pamięci prezydenta Pawła Adamowicza. Wspominając go, były premier podkreślił, że "obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą". Tak nie można, tak nie wolno, to niesamowity skandal, o czym ten człowiek mówi?

Kazimierz Bartel

Już po raz dziewiąty ulicami Krakowa przeszedł Orszak Trzech Króli. Wyruszył z czterech punktów miasta, by spotkać się na Rynku Głównym i wspólnie kolędować. Uroczystościom przewodził ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski a wszyscy spotkali się przed sceną, na której był żłóbek i Święta Rodzina. Zapraszam Państwa do obejrzenia 65 zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/VVCyM8yzBPDWgnf17

Mirosław Boruta

Jeżeli ktoś w Polsce grozi śmiercią prezydentowi Polski - Andrzejowi Dudzie, prezydentowi Olsztyna, prezydentowi Poznania, prezydentowi Wrocławia... Jeżeli ktoś grozi śmiercią KOMUKOLWIEK... powinien zostać zatrzymany i ukarany.

To było oczywiste. Niemiec Hassel, korespondent niemieckiej gazety, już próbuje połączyć polskie prawicowe media i polskie prawicowe ugrupowania ze śmiercią prezydenta Pawła Adamowicza. Inaczej tego nie zobaczył. Kolejny zawzięty szermierz ideologicznej walki a nie dziennikarz.

Był to mord polityczny spowodowany atmosferą ataku i poniewierania, która była tworzona wokół prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - powiedział wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz. To wypowiedź bardzo nieuczciwa, ta atmosfera jest już od 2005 roku - ogromny "przemysł pogardy".

W tym kraju tak się zakręciliśmy od trzech lat, tak strasznie się zakręciliśmy, że nie możemy nawet uszanować takiego dnia, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - zauważył Jerzy Owsiak. Nie od trzech a przynajmniej od 2005 roku - wielki, ogromny przemysł pogardy, że przypomnę.