Przeskocz do treści

miroslawborutaMirosław Boruta

12 kwietnia w Krakowie zainaugurowano obrady tegorocznej edycji kongresu Polska Wielki Projekt. Konferencja krakowska, zorganizowana przez Ośrodek Myśli Politycznej nosiła tytuł "Jak się toczy i wygrywa wojny kulturowe?" i miała miejsce w Auli Akademii Ignatianum przy ul. Mikołaja Kopernika 26. Zaproponowane tematy to: Cui bono – czyli kto wszczyna i wygrywa wojny kulturowe? Jakie interesy polityczne, ideologiczne, biznesowe napędzają wojny kulturowe? Czy można wygrać wojnę kulturową bez dominacji w kulturze masowej i mediach? Czy konserwatyści mogą używać instytucji państwa jako narzędzia w wojnie kulturowej? Czy wolność musi oznaczać rewolucję obyczajową? Jak z ideologiczną ofensywą lewicy radzą sobie konserwatyści na Węgrzech, w USA, Anglii, Francji? Czy polscy konserwatyści są skazani na samotność i przegraną w wojnie kulturowej?

pwplogoObradom przewodniczył redaktor Piotr Legutko, naczelny krakowskiej edycji „Gościa Niedzielnego” i wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (fotografie w tekście autorstwa p. Jolanty Łaszczyk).

Jako pierwszy zabrał głos prof. dr hab. Ryszard Legutko, filozof i europoseł, wiceprzewodniczący frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, który sprecyzował, że tak naprawdę to nie „wojny kulturowe” a „wojny polityczne”. Tak jak za komuny wszystko było (i musiało być polityką: ekonomia, literatura, nauka miały być socjalistyczne, tak i dzisiaj wszystko ma być (i musi być) słuszne, europejskie, „liberalne”, „postępowe”. Żyjemy w czasach obsesji ideologicznej a wojna kulturowa ma jeden cel, zniszczenie dotychczasowej substancji kulturowej i zastąpienie jej, no właśnie – czym? Nieważne, czymkolwiek, byle „słusznym”.

20130412pwp1Prof. dr hab. Andrzej Waśko podkreślił zjawisko propagandowej, medialnej gry pozorów – „nie wierzę politykom”. Media masowe kreują  bunt przeciwko polityce i politykom (kłamcom i złodziejom) i zwracają się ku „moralnie czystej” muzyce, kabaretom, zabawie. Kreują do tego (co jest dużym sukcesem w zakłamywaniu rzeczywistości) polityków, których naczelnym hasłem jest „nie róbmy polityki”. Obyczaje kształtowane przez marketing i reklamę są bardzo często manipulacją, apelem do sfery podświadomości. Daje to niezwykle szkodliwy rezultat „wyprowadzenia” ludzi poza obszar działania wspólnego, poza obszar działania na rzecz dobra wspólnego, poza polis.

Redaktor Piotr Legutko zanalizował na tym tle sytuację mediów. Zanikanie klasycznych, drukowanych dzienników, których nakłady spadły najbardziej i pojawienie się nowych, poczytnych tygodników (Do Rzeczy; Sieci; wyraźnie zwiększenie sprzedaży Gazety Polskiej), powołanie „Telewizji Republika”. Co ciekawe, najbardziej poczytny dziennik lewactwa – „Gazeta Wyborcza” – jest już głównie medium propagandowym prostego łomotu ideologicznego, a kwestie informacyjne zeszły już dawno na drugi , mniej ważny plan. Warto pamiętać także o zwiększającej się roli nowych kanałów przekazu: Facebooka czy Twittera, przestrzeni informacji, którą można wykorzystać.

20130412pwp2Wypowiedź prof. dr. hab. Andrzeja Szczerskiego dotycząca sztuki to obrona jej merytorycznego rdzenia przed polityzacją, którą widać wszędzie. Ideologizacja wtórna, a wręcz propaganda bardzo często powoduje rezygnację czytelnika i widza z uczestnictwa w kulturze. Widzimy jak „nie róbmy polityki” przekształciło się (pod pozorem „dzieła sztuki”) w nachalną propagandę lewackich, antykatolickich, antypolskich wartości.

Prof. dr hab. Andrzej Bryk rozpoczął swoją wypowiedź od niezwykle ważnej uwagi: „Kto narzuca język, narzuca władzę”. Nie ma dwóch światów, ale odczytanie i przedstawianie świata może być różne. Jeśli odejdziemy od pojęć fundamentalnych dla człowieka: prawdy czy wolności, otrzymamy dobrą śmierć lub eutanazję zamiast mordowania starszych osób albo też aborcję lub prawo wyboru dla kobiet zamiast zabijania życia poczętego. Odwołując się do przykładu Stanów Zjednoczonych mówca ukazał jak bardzo liberalizm skapitulował przez „progresizmem” czy „postępem”. Tak bardzo, że dzisiaj to konserwatyzm chce powrotu do liberalizmu klasycznego. Jeśli już nawet to co prywatne jest polityczne, a wszystko jest władzą i  wszystko jest polityką, a do tego Bóg został zastąpiony przez kantowski mit o „prawie moralnym we mnie” to nie ma już wspólnoty losu, nie ma prawdy o wspólnotach ludzkich, jest tylko moje „imperialne” ja, w imię równości praw („ja mam swoje wartości, ty masz swoje, a on swoje”). Kościół - kościół może być co najwyżej instytucją rytualno-charytatywną. Wszystkie inne przejawy jego działalności należą do sfery publicznej i powinny być kontrolowane, sterowane przez państwo. Tak jak niegdyś trzeba obronić religię przed ingerencją państwa, które powinno być w tym obszarze neutralne. Reasumując, jeśli każdy pomiot ma swobodę wyboru to trudno budować grupy społeczne, wspólnotę (dobro wspólne) czy – po prostu – kulturę. Monizm liberalny podbija świat, a kryminalizacja wspólnot odbywa się przez asocjacje: księża to przestępcy seksualni, rodziny to centra przemocy, a patrioci to faszyści. Rozbicie wspólnot naturalnych, rodzinnej, religijnej i narodowej jest rozbiciem humanistyki. Młody człowiek ma zostać „robolem”, iść do pracy, a po pracy ma się bawić. „Liberalne”, lewackie państwo pomyśli za niego. Konsumpcja i zabawa kreują ludzi bez poczucia przynależności, bez świadomości, że mogą czynić rzeczy ważne i wielkie, degenerują, deewoluują człowieka.

Redaktor Igor Janke przedstawił sytuację konserwatyzmu i środowisk konserwatywnych na Węgrzech. Odwołując się do antyrosyjskiej rewolucji 1956 roku pokazał diaboliczną skuteczność „oferty Kadara”, oferty materialnej, liberalnej do granicy wspomnień i przywoływania 1956 r. – „Wszystko wam wolno, ale musicie wyrzec się pamięci”… Stąd wynika waga reform Victora Orbana, który rozpoczął od zmian w konstytucji i powrotu do fundamentów: Boga, węgierskiej kultury, węgierskiej wspólnoty i węgierskiego państwa.

20130412pwp3W dyskusji panelowej prof. dr hab. Andrzej Waśko zaakcentował:

a) niezdolność „nowego człowieka”, od którego nie wymaga się myślenia, nie wymaga logiki, do buntu. Cokolwiek się stało wystarczy mantra – „nic się nie stało” (jak bardzo kłania się tutaj „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya – M.B.),
b) widoczne przeniesienie życia społecznego do obszaru medialnego, co z kolei powoduje konieczność przeciwdziałania zakłamaniu poprzez przywrócenie idei przekazu bezpośredniego, w rodzinach lub „wieści gminnej”,
c) konieczność pielęgnowania kultury historycznej (świadomości, że świat może być inny, piękniejszy niż medialne wizje) i kultury serio. Paradoksalnie w stosunku do swojej nazwy najbardziej serio wypowiadają się dzisiaj muzycy spod znaku hip-popu, a kabarety (dominująca ich część) już dawno przestały pełnić rolę wnikliwego obserwatora rzeczywistości, stały się zaś mekkami dla ludzi hołdujących prostactwu, rechotowi i poniżaniu innych.

Innymi propozycjami panelistów, bo przecież te są podczas spotkań z cyklu „Polska. Wielki Projekt” najciekawsze, były: budowanie własnych mediów, budowanie atrakcyjne (vide Muzeum Powstania Warszawskiego), budowanie sercem (trafianie do uczuć) – tutaj trzeba przywołać tak widoczną tęsknotę młodego pokolenia za heroizmem, np. rotmistrz Witold Pilecki, Żołnierze Niezłomni („Wyklęci”)…

20130412pwp4Pytania z sali dotyczyły współczesnego konserwatyzmu brytyjskiego, roli Prawa i Sprawiedliwości w Polsce, dramatycznej kulturowo sytuacji młodych Polaków na emigracji (być może już stałej) oraz języka. Zakończę opisem tego ostatniego.

Język to nie tylko jak się mówi (określa) ale czy w ogóle się mówi:

O atrakcyjnej tolerancyjnej, wielokulturowej I Rzeczpospolitej.
O Polakach, którzy żyją na tamtych terenach do dzisiaj i tak bardzo chcą być Polakami versus ci, którzy, żyjąc we współczesnej Polsce nie potrafią już wymówić Jej nazwy – mówią „ten kraj”.
O dwóch polskich miastach, centrach polskości – Lwowie i Wilnie.
O odrodzonej po I wojnie światowej Rzeczpospolitej Polskiej z Jej programem państwa przemysłowego, Polaków dumnych i światłych, wykształconych patriotów.
O niemieckich, rosyjskich, ukraińskich i żydowskich winach wobec Polaków, a nie hitlerowskich, nazistowskich, bolszewickich, stalinowskich, upowskich czy komunistycznych.
O fundamentalnej roli kościoła rzymskokatolickiego w dziejach Polski, o tym filarze Jej trwania, o naukach i przesłaniu bł. Jana Pawła II.
O tym gdzie są polskie elity zdolne podjąć wyzwanie pedagogiki dumy i na niej wychować polską młodzież, a przy okazji obnażyć ideologię pedagogiki wstydu?
O tym gdzie jest Państwo Polskie?

Podsumowując, o tym gdzie jest Polska pokazana przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (zdjęcie za stroną: http://lechkaczynski.pl) który powiedział:

lechkaczynski„Nasza historia jest taka, że najpierw zatrzymaliśmy na kilkaset lat ekspansję Niemców na wschód, potem parcie islamu na zachód. W końcu zatrzymaliśmy pochód rewolucji bolszewickiej. W międzyczasie stworzyliśmy pierwszą w Europie republikę, z obieranym odpowiedzialnym przed prawem władcą i zasadą równouprawnienia religii, czego doczekaliście się kilkaset lat po nas. A już w XX wieku powiedzieliśmy jako pierwsi "nie" Hitlerowi, wy dopiero po nas, zmuszając zachód do przystąpienia do wojny z tym europejskim potworem. Potem stworzyliśmy Solidarność, doprowadziliśmy do upadku Sowiety, wszyscy inni się do nas dołączyli w ramach tego procesu. To jest historia wielkiego narodu, który ma wielką i chwalebną tradycję, a nie tylko martyrologiczno-cierpiętniczą".

20130412pwp5Daj Boże, że rodzi się podczas takich spotkań!

* Autor sporządził relację na podstawie notatek, które obok streszczenia wypowiedzi dyskutantów zawierały także własne dopowiedzenia i uwagi. Na szczęście z konferencji mamy także film, zrealizowany przez p. Marka Czaplę, stąd też istnieje możliwość  natychmiastowej weryfikacji powyższego 😉

Jak się toczy i wygrywa wojny kulturowe? Część 1
http://www.youtube.com/watch?v=KjAEKvxgj5g
Jak się toczy i wygrywa wojny kulturowe? Część 2
http://www.youtube.com/watch?v=kc4xSgeBLpQ

Jolanta Łaszczyk

20130409pa9 kwietnia 2013 roku przed ambasadą rosyjską w Warszawie odbył się protest przeciwko przetrzymywaniu dowodów dotyczących tragedii smoleńskiej. Po odśpiewaniu hymnu narodowego do zebranych przemówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie", p. Tomasz Sakiewicz. Mówił, że wszyscy, którzy okłamują teraz Polaków będą musieli kiedyś spojrzeć nam w oczy. I ta chwila nie będzie dla nich przyjemna. Kolejnym mówcą był redaktor Piotr Lisiewicz, po nim z koncertem patriotycznych piosenek wystąpił p. Paweł Piekarczyk - "bard Strefy Wolnego Słowa" a p. Ewa Stankiewicz, na zakończenie swojego przemówienia, życzyła nam wolnej Polski.

Spod budynku ambasady wszyscy udali się pod budynek KPRM, zatrzymując się po drodze przed Belwederem i skandując "Bronek do Moskwy" 😉 Nad wszystkim pieczę sprawowały służby porządkowe zorganizowane przez Kluby Gazety Polskiej.

I jeszcze linka do fotoreportażu Autorki z manifestacji, zapraszamy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/9Kwietnia2013

Jolanta Łaszczyk

Jan Pospieszalski, polski dziennikarz telewizyjny – znowu niepokorny. Jeszcze niedawno wyrzucany z TVP i wybroniony przez setki tysięcy listów od widzów pojechał na wywiad do polityka najwścieklej aktualnie atakowanego przez urząd brukselski. Pojechał, aby przybliżyć Polakom to, o czym nie dowiedzieli się z programów informacyjnych ustawionych na nadawanie „na falach Brukseli”. Czym naraził się premier Orban urzędnikom UE, dążącym do stworzenia jednego mega rządu dla państw europejskich?

victororbanPremier Węgier Victor Orban (fot. Wikipedia) broni zmian w prawie przeprowadzonych przez jego rząd. Wspiera go zdecydowana większość narodu. Komisja Europejska i Parlament Europejski rozpoczęły procedurę prawną wobec Węgier o złamanie unijnego prawa, uzasadniając decyzję obroną  niezależności banku centralnego i ochroną danych osobowych. Zdaniem Orbana, został on zaatakowany bo naruszył wielkie interesy gospodarcze i politykę z nimi związaną.

Jak to jest z panem, pyta dziennikarz, bo odnoszę wrażenie jakby „wielki nauczyciel” karcił niesfornego ucznia, tak pana traktuje Bruksela. A może jest tak, że uczeń przerósł nauczyciela?

Premier Orban odpowiada: chciałbym być bezstronny ale sądzę, że starym demokracjom wydaje się, iż mają prawo karcić i pouczać kraje, które były pod sowiecką dyktaturą i że to oni wiedzą więcej i lepiej co to jest demokracja – wiedzą lepiej niż Węgrzy, Polacy i inne narody Europy Środkowo Wschodniej. A my wiemy co to jest demokracja. Dla nas jest ona ważna jak powietrze bo jej długo nie mieliśmy, ale stare demokracje nie chcą wiedzieć jak to jest dla nas ważne. Oczywiście są wyjątki w tych krajach, są politycy którzy tę kwestie rozumieją, ale często odczuwamy brak zrozumienia i arogancję z tamtej strony.

W odpowiedzi na atak Komisji Europejskiej zaproponowałem rozmowy o konkretach, w czym naruszyliśmy prawo unijne w stosunku do banku centralnego, rady polityki pieniężnej i ochrony danych osobowych w sądownictwie. Kwestie prawne trzeba i należy rozwiązać, od tego się nie uchylam, ale nie zgadzam się z opinią, że w naszym kraju nie ma demokracji. Tu chodzi o coś zupełnie innego, że Komisja Europejska nie zgadza się aby urzędnicy instytucji unijnych przysięgali na węgierską konstytucję, w tym możemy się dogadać.

Przecież chodzi o węgierski bank centralny i radę polityki pieniężnej – zauważa dziennikarz i konstytucja też jest węgierska, to o co chodzi?

Tak, dokładnie chodzi o węgierskie instytucje, funkcjonujące przez 20 lat od obalenia sowieckiego reżimu i nikt tego dotychczas nie kwestionował, że przysięga na konstytucję węgierską. Większość Węgrów wie, że chodzi tu o coś zupełnie innego o to, że chcieliśmy za szybko i za głęboko zmienić nasz kraj, przyjmując w ciągu ostatniej kadencji 365 ustaw, w tym nową konstytucję [nie zmienianą po rządach sowieckich, przyp. Red. WSWO] i 10 ustaw około konstytucyjnych. W tym czasie przewodniczyliśmy prezydencji unijnej i to tempo wywołało histerię, bo zmiany w naszym kraju naruszyły wielkie interesy gospodarcze i ideologiczne międzynarodowej lewicy.

Wasza konstytucja odnosi się do praw narodu, rodziny, odwołuje się do starego porządku europejskiego i jego wartości. Mówi, że związek małżeński to kobieta i mężczyzna, że życie ludzkie chronione jest od poczęcia, w preambule konstytucji znalazły się słowa: „Boże błogosław Węgry” i nazwa państwa to Węgry, a nie republika Węgier – przytacza Pospieszalski.

Sądzę, że są dwa najważniejsze powody ataku na nas: jeden moralny, chodzi o wartości bez chrześcijaństwa, drugi to kwestie gospodarcze wielkich europejskich korporacji, które naruszyliśmy. Postępujmy w imię dobra naszego narodu, bo jeśli chodzi o wartości chrześcijańskie to nasz kraj bez nich by nie przetrwał i Polacy wiedzą to najlepiej. Mamy takie poglądy jakie ma wielu Polaków, Niemców czy Francuzów i nie jesteśmy w tym odosobnieni. Nasza konstytucja mówi, że wartością jest szacunek do narodu i własnego kraju, że wartością jest rodzina, więc parom homoseksualnym nie pozwolimy na takie same prawa jak rodzinie, na adopcję dzieci na przykład. I to są europejskie poglądy wyznawane w wielu europejskich krajach i nie można twierdzić, że jest to jakaś odosobniona wersja węgierska. Tylko, że my te wartości zapisaliśmy w konstytucji, poprzedzając jej wprowadzenie szeroką debatą publiczną – wysłaniem 8 mln listów do obywateli i 80% opowiedziało się za jej wprowadzeniem.

Drugi powód ataku na naszą konstytucję to wściekłość wielkich międzynarodowych korporacji gospodarczych, banków zachodnich i to jest głównym powodem, że ta konstytucja się nie podoba. Zastałem kraj w bardzo trudnej sytuacji z 10 milionami Węgrów zadłużonych w obcych walutach i poprzedni rząd nic z tym nie zrobił. Ludzie mieli do spłacenia kilkakrotność tego co wzięli kiedy frank był tani, a zamrożenie forinta uratowało milion rodzin przed bankructwem. Takie działania są obowiązkiem premiera rządu, nie mogę odnieść tych działań do Polski, bo nie wiem co w Polsce jest możliwe a co nie. Wiem natomiast, że ja mam na Węgrzech poparcie 2/3 społeczeństwa i to daje możliwość działania dla ich dobra. Z tego względu nasza konstytucja nie jest egoistyczna tylko społeczna i opowiada się za równowagą miedzy dobrem publicznym a społecznym.

W ostatnich 20 latach na świecie upowszechniła się niebezpieczna myśl, że ludzie będą szczęśliwi kiedy o wszystkich obszarach życia będzie decydował wolny rynek. Zupełnie się z tym nie zgadzam, co potwierdza skala obecnego kryzysu. Kryzys ekonomiczny, głównie banków to suma kryzysów moralnych Zachodu, ich upadek. Jestem przekonany, że społeczeństwa mogą funkcjonować inaczej – solidarnie, odpowiedzialnie z poczuciem przynależności do wspólnego interesu, wspólnoty i tak jest skonstruowana konstytucja węgierska.

Kiedy naród w 2/3 % udzielił mi poparcia rozpocząłem bitwę z bankami w formie negocjacji i kompromis doprowadził, że banki pokryły straty w 2/3 % a rząd węgierski w 1/3 %, choć realne straty państwa węgierskiego wynoszą dużo więcej. Mimo, że doszło do kompromisu przedstawicielstwa tych banków wciąż krzyczą, że na Węgrzech dzieje się źle i trudno im się dziwić. Mnie jednak chodzi przede wszystkim o interes mojego narodu, choć kosztem tego jest ta cała nagonka, w konsekwencji utrata zaufania narodowych banków – szczególnie austriackich.

Kiedy zaczynałem rządzić na Węgrzech pracowało 3 mln 800 tys. ludzi a podatki płaciło i utrzymywało nasz kraj 2 mln 600 tys. więc musieliśmy podjąć wielkie reformy strukturalne a do tego trzeba czasu i zrozumienia.

Oprócz banków opodatkowałem wielkie zagraniczne korporacje jednorazowym 3 letnim podatkiem kryzysowym, ale dotyczy to również dużych firm węgierskich. Większość to jednak wielki kapitał zewnętrzny: wielko powierzchniowy handel – hipermarkety, duże sieci telefonii komórkowej, sieci energetyczne. Oni nie będą już musieli płacić tego podatku od stycznia 2013 r. To są koszty zwalczenia kryzysu i grożącej zapaści państwa i musiałem je podjąć. Te korporacje, które u nas działają, a nie chciały wziąć udziału w reformowaniu państwa poskarżyły się do Brukseli i rozpoczęły przeciw nam atak medialny.

W Strasburgu polski deputowany Jacek Kurski nazwał tę medialną nagonkę na rząd węgierski brutalnym atakiem kapitału finansowego i premier Orban określił to wystąpienie dokładnym opisem rzeczywistości.

Mnie chodzi o to, aby kraj mógł się rozwijać i nie przejmuję się oszczerstwami o wprowadzaniu obozów pracy dla tych co nie chcą pracować. My im dajemy pracę a nie zasiłki bez końca, dlatego ruszyły prace publiczne i systemy zapewniające pracę dla 1 mln pracowników słabiej wykształconych. To system zwalczania bezrobocia, a nie obozy pracy. Studentom oferujemy 2% kredyty, aby mogli spokojnie studiować, a rodzinom wielodzietnym znaczące ulgi podatkowe. W tym roku ruszył program „Praca Sart”, umożliwiający powrót do pracy osobom, które ją utraciły.

To znaczy, że przyjął pan ostrzeżenia Margaret Thatcher kiedy podczas spotkania w Londynie mówiła o ostrożności wobec międzynarodowego funduszu walutowego – przypomina dziennikarz.

Reformy które wprowadziliśmy skutkują w dużej mierze tym, że radzimy sobie sami, ale to nie znaczy, że nie rozmawiamy z MFW, bo potrzebne jest nam bezpieczeństwo finansowe, aby w razie potrzeby mieć porozumienia i móc pożyczać.

Mimo ataku medialnego na nasze reformy wielu polityków wspiera Węgry, wspierają też zwykli obywatele, w Polsce w widoczny sposób opozycja i zwykli Polacy, za co serdecznie dziękuję. Polski premier także oficjalnie użył słów o histerii medialnej przeciwko Węgrom i zaoferował ewentualną pomoc polityczną.

Na pytanie Pospieszalskiego czy węgierski rząd zwróci się do Donalda Tuska o pomoc w razie potrzeby, Viktor Orban odpowiedział, że jeśli będzie konieczność takiej pomocy oczywiście zwrócimy się do Polaków jak do przyjaciół i zakończył – życzymy Bożego Błogosławieństwa dla każdego obywatela Polski.