Tag Archives: Lech Wałęsa

Lech Wałęsa musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego

Radio Maryja

Lech Wałęsa musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego – to decyzja Sądu Okręgowego w Gdańsku. Sprawa dotyczy m.in. wypowiedzi Wałęsy, że szef PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Wyrok nie jest prawomocny.

Lech Wałęsa spotkania w sądzie z Jarosławem Kaczyńskim nie będzie dobrze wspominał, ponieważ tym razem – zgodnie z decyzją sądu – nie uniknie słowa „przepraszam”.

– Poważne i konkretne oskarżenie musi być oparte na poważnych i konkretnych podstawach – taką argumentację przyjął Sąd Okręgowy w Gdańsku, który nakazał Lechowi Wałęsie przeprosić Jarosława Kaczyńskiego.

Były prezydent obwiniał prezesa PiS za katastrofę smoleńską, ale w swoich słowach poszedł za daleko, bo nazwał byłego premiera „smoleńskim mordercą”.

– Lech Wałęsa, swymi wypowiedziami dotyczącymi wydania polecenia lądowania samolotu, granicę swobody wyrażania opinii w debacie politycznej – zdaniem sądu – przekroczył – wskazała sędzia Weronika Klawonn. Dlatego teraz były prezydent musi wydać oświadczenie, w którym padną słowa: „Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa”.

Przeprosiny mają przybrać formę listu.

– Co, tak myślę, dla prezydenta Lecha Wałęsy, znając jego wypowiedzi i charakter, będzie naprawdę dotkliwą karą – stwierdził dr Mirosław Boruta, socjolog. Dodaje, że sąd nie mógł podjąć innej decyzji.

– Te zarzuty, które postawił premierowi Kaczyńskiemu prezydent Wałęsa, były na tyle absurdalne, że nie spodziewaliśmy się nawet w tej pierwszej instancji innego wyroku – powiedział dr Mirosław Boruta.

Jednak sąd tylko w części uwzględnił żądania Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS domagał się jeszcze wpłaty 30 tys. zł na cele społeczne. Tutaj jednak sąd oddalił roszczenia. Podobnie zachował się w przypadku słów Lecha Wałęsy, że „Jarosława Kaczyński nie jest zdrowy psychicznie”.

– Sąd uwzględnił żądania powoda Jarosława Kaczyńskiego częściowo, jedynie w zakresie wypowiedzi o jego odpowiedzialności za decyzję o lądowaniu w Smoleńsku. W pozostałym zakresie powództwo zostało oddalone – oznajmiła sędzia Weronika Klawonn.

Lech Wałęsa ma pokryć koszty publikacji przeprosin w mediach. Oświadczenie byłego prezydenta ma się ukazać na antenie radia TOK FM, ale też w tygodniku „Newsweek” i na stronie gazeta.pl.

– Czekamy na uzasadnienie i na pewno po analizie będą podjęte decyzje – powiedział Paweł Janc, pełnomocnik Lecha Wałęsy. Jednak z ust Lecha Wałęsy już wcześniej padały słowa, że będzie odwołanie, i to nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie jest prawomocny.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/sad-okregowy-w-gdansku-lech-walesa-przekroczyl-granice-swobody-wyrazania-opinii-w-debacie-politycznej

Lech Wałęsa znów nie skorzystał z okazji by milczeć! Pisze jubileuszowy donos na Polskę!

Anna Dąbrowska*

Były prezydent Lech Wałęsa nie skorzysta z zaproszenia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy do wspólnych obchodów stulecia Niepodległości Polski. Skorzystał natomiast z okazji do kolejnego, obrzydliwego donosu na Polskę.

Napisał laureat Pokojowej Nagrody Nobla list na okoliczność święta wspomnianego i opublikował go w „Gazecie Wyborczej” oraz pokrewnych jej ideologicznie, europejskich gazetach: „Le Monde”, „La Reubblica” i „La Vanguardia”.

List o tytule: „Na 100. Rocznicę Odzyskania Niepodległości” jest klasycznym Wałęsowskim bełkotem. W duchu internacjonalizmu, bardzo poprawny politycznie, bez najmniejszych wątpliwości stanie się dla unijnych polityków pokroju Fransa Timmermansa, kolejny pretekstem do pokrzykiwania na Polskę. Pozbawiona choćby cienia patriotyzmu epistoła, bo niby skąd miałby go Wałęsa wziąć, w kolekturze Totolotka nie dawali, kolejny raz obnaża rozbuchane ego autora: „Ludzie formatu Karola Wojtyły, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Zbigniewa Brzezińskiego, Jana Nowaka Jeziorańskiego, Władysława Bartoszewskiego, i ja także, byliśmy przekonani, że wstąpienie do najsilniejszego paktu wojskowego i najnowocześniejszej wspólnoty międzynarodowej ostatecznie rozstrzyga o przynależności Polski do cywilizacji Zachodu”.

Nie mógł nie wykorzystać nasz trybun ludowy okazji, by kolejny już raz podrzucić swym zachodnim klakierom, kilka zgrabnych argumentów, do uderzania w polski rząd. Nie ma dla niego znaczenia, że są nieprawdziwe, że kształtują fałszywy obraz tego, co w Polsce się dzieje. Wszak prawda, co podkreślają np. działacze WZZW, znający Wałęsę od końca lat 70-tych, nie miała dla niego nigdy większego znaczenia. Liczył się tylko zysk: materialny, polityczny, czy wizerunkowy. Pisze więc Wałęsa (fot. YouTube) do europejskiego czytelnika m.in.: „Dewastacja, zwana „dobrą zmianą”, niszczy państwo, jego instytucje i procedury. Kłamstwo czyni narzędziem sprawowania władzy, wzmaga wzajemną nieufność i sortuje obywateli na kategorie”.

Lech Wałęsa nie jeden już raz kompromitował siebie i Polskę. Tym razem jednak, jego czyn jest wyjątkowo obrzydliwy, ponieważ dopuścił się go w czasie i na okoliczność wielkiego święta Polski i Polaków. List Wałęsy „Na 100. Rocznicę Odzyskania Niepodległości” jest wystarczającym powodem, by raz na zawsze wyrzucić tę postać na śmietnik historii. To będzie najpiękniejszy prezent dla Niepodległej!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/6013-lech-walesa-znow-nie-skorzystal-z-okazji-by-milczec-pisze-jubileuszowy-donos-na-polske

Wałęsa idzie na rekord

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po wizycie byłego przewodniczącego „Solidarności” i byłego Prezydenta RP u osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów protestujących w Sejmie stawiam pytanie: czy może on się jeszcze bardziej skompromitować?

Nawet życzliwi mu politycy oraz dziennikarze z trudem ukrywali niesmak po pełnym arogancji, pychy oraz buty (przejawiających się nawet w sposobie siedzenia) występie Wałęsy, w którym najczęściej używanym słowem był zaimek osobowy „ja”, a zapraszających go ludzi potraktował wyniośle, lekceważąco i przedmiotowo.

Ten, który miał być ostatnią już chyba nadzieją koczujących na sejmowym korytarzu zdesperowanych ludzi zawiódł ich na całej linii, przedkładając swoje nader wybujałe ego ponad ich oczekiwania, a racje polityczne (walka z obecnym obozem władzy) ponad elementarną empatię dla osób poszkodowanych przez los.

Mimo to jestem przekonany, że Lecha Wałęsę stać na jeszcze więcej w autodestrukcji resztek dawnego autorytetu.

Milion Wałęsy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

O tym, że Lech Wałęsa jest zakochanym w sobie bufonem, któremu wydaje się, że nadal ma ogromne poparcie społeczne, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Co pewien czas słyszymy jego buńczuczne zapowiedzi, że stanie na czele masowego protestu, zjednoczy opozycję, obali obecny rząd, doprowadzi do politycznej anihilacji Jarosława Kaczyńskiego.

Najwyższa pora, żeby sam sprawdził, jakie ma naprawdę możliwości porwania za sobą tłumów. Właśnie nadarza się znakomita ku temu okazja. Na łamach „Rzeczpospolitej” obwieścił: „- Bardzo nie podoba mi się, co robi związek Piotra Dudy. Zastanawiam się, czy nie zbierać podpisów pod odebraniem im nazwy, żeby dalej nie brudzili sztandaru Solidarności.”

Tych podpisów ma być milion, czyli dwa razy tyle, ile liczy obecnie używający – jego zdaniem bezprawnie – tej nazwy związek zawodowy, aby pozbawić go prawa „do posługiwania się sztandarem, który im się nie należy”.

Były przewodniczący „Solidarności” przestrzega w przywołanym wyżej wywiadzie: „- Niech uważają, bo zbierzemy się i zabierzemy im nazwę.”

Znakomity pomysł. Wreszcie przekonamy się – nomen omen – czarno na białym, jak wiele jeszcze znaczy Lech Wałęsa w polskim życiu publicznym.

Pocałunek śmierci Kiszczakowej dla Wałęsy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Stare powiedzenie głosi: „pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci kim jesteś”. Pasuje ono jak ulał do poparcia, jakiego udzieliła Lechowi Wałęsie na łamach „Super Expressu” wdowa po ministrze spraw wewnętrznych w ostatnich rządach PRL – generale Czesławie Kiszczaku.

Rozumiem i doceniam jej chęć obrony męża za każdą cenę, aczkolwiek regularnie przekracza w niej granice absurdu określając mianem patrioty, bohatera oraz twórcy przemian w Polsce po 1989 roku komunistycznego zbrodniarza skazanego prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie w styczniu 2012 roku za udział w związku przestępczym o charakterze zbrojnym pod kierunkiem Wojciecha Jaruzelskiego, czyli w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego.

Maria Kiszczak ma natomiast całkowitą rację mówiąc gazecie, iż jej małżonek „razem z Wałęsą zmienił Polskę”. Nie zdaje sobie jednak najwidoczniej sprawy, że te słowa nie przysporzą społecznej sympatii byłemu Prezydentowi RP, ale wręcz przeciwnie: coraz liczniejsze grono Polaków potępiających jego zbyt daleko idące zbratanie (delikatnie rzecz ujmując) po 1989 roku z szefem resortu, któremu podlegała peerelowska Służba Bezpieczeństwa, wykorzysta je jako następny, bardzo poważny argument przeciw niemu.

Odnosząc się do prowadzonego przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej postępowania karnego przeciw Wałęsie w sprawie złożenia przezeń fałszywych zeznań dotyczących dokumentów tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Bolek”, czyli o wypowiedzi, w których zanegował on autentyczność dokumentów znalezionych w domu Kiszczaka wdowa po najbliższym współpracowniku gen. Wojciecha Jaruzelskiego powiedziała „Super Expressowi”: „- Gdyby Czesław Kiszczak żył, broniłby Lecha Wałęsy (…) Myślę, że mój mąż na pewno nie byłby za tym, aby dziś ścigać Wałęsę, ale apelowałby o to, by zostawić go w spokoju.”

Na miejscu byłego przewodniczącego „Solidarności” serdecznie poprosiłbym Marię Kiszczak o to, żeby przestała publicznie wypowiadać takie sformułowania, które popularnie nazywa się pocałunkami śmierci.

Upadek Wałęsy czyli od bohatera do zera

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

Koniec lat 80., początek 90. W telewizji jako kilkuletni chłopak wraz z rodzicami oglądam wydarzenia z kraju. Choć jeszcze ich nie rozumiem, oglądam zapartym tchem. Na ulicy panuje chaos, są tłumy, wśród zebranych ludzi jest on – człowiek z wąsem, z podniesionymi do góry rękami w geście zwycięstwa. To jest bohater, wielki Polak. Przez klika dni chodzę po domu i wołam: „Lech Wałęsa! Solidarność”. Krzyczę tak samo jak widziałem to w telewizji. Nie wiem kim dokładnie jest ten człowiek i co zrobił ale wiem, że Lech Wałęsa to bohater, w domu rodzice go bardzo chwalą. Tłumaczą mi że to pan, który walczy o naszą wolność. Jeszcze wcześniej ten wielki człowiek otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla. Jest kimś naprawdę wielkim. Długie lata jestem przekonany, że to mój rodak z którego mogę być dumny. Znany na całym świecie, nagradzany różnymi nagrodami, ceniony i szanowany przez największych tego świata. Jestem dumny z mojego rodaka, bohatera – Lecha Wałęsy. Nasz prezydent w 1995 roku staje do drugich wyborów, w których jak się później okaże, ma się zmierzyć z Aleksandrem Kwaśniewskim. Choć wówczas nie mogłem głosować, bo wciąż jeszcze sporo mi brakowało do pełnoletności bardzo kibicowałem Wałęsie. Przecież to nasz bohater narodowy, a Kwaśniewski to były członek PZPR, komunista, nieprzyjaciel. Jaka radość malowała się na mojej twarzy kiedy Wałęsa mówi do przyszłego prezydenta: „mogę panu nogę podać”. Zero kompromisu z komunistami. Niestety w 1995 roku prezydentem Polski zostaje Aleksander Kwaśniewski. Wówczas jeszcze nie wiedziałem o tym, że gdyby wygrał Lech Wałęsa nie było by żadnej różnicy. Kilka lat po wyborach w mediach pojawiają się informacje, że bohater Solidarności pojawił się na imprezie urodzinowej w domu Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie mogłem w to uwierzyć. Jak to? Nasz bohater, pogromca komunistów pije razem z nim wódkę, bawi się. No cóż, może chciał pojednania. Jak dziś pamiętam jak mój starzy brat mówił, że to zdrada, że nas oszukał. Jak bardzo byłem zły na niego, że może kalać dobre imię Wałęsy. Zapewne (tak wierzyłem) chce się pojednać, pogodzić, budować zgodę, a tym samym Rzeczpospolitą. Informacje w mediach oraz postawa byłego prezydenta zaczynają sprawiać mi ból, ale pozwalają przejrzeć na oczy. Zdjęcia z Magdalenki z czołowymi działaczami partyjnymi, nieprzyjemne komentarze pod adresem Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy, to wszystko zaczęło burzyć we mnie obraz wielkiego bohatera jakim był Wałęsa. Zacząłem sobie uświadamiać, że zostałem zdradzony, oszukany i okłamany. Ja młody chłopak, jeszcze dziecko widziałem w tym człowieku autorytet, później jako już młody człowiek, zrozumiałem, że mój brat przed laty miał rację. Z czasem pojawią się kolejne informacje: o „Bolku”, o donoszeniu, o współpracy. „Bolek” zaczyna atakować dawnych opozycjonistów, jego wypowiedzi są pełne nienawiści, a język jak ostatnio mogliśmy się przekonać stał się wulgarny i prostacki. Popiera instytucje i osoby, które atakują Polskę, a ją samą traktują jak swój własny folwark, jej obywateli jako zło konieczne. Nie chcę się dłużej pastwić nad byłym bohaterem, nad „Bolkiem”. Chciałem podzielić się swoimi przemyśleniami, które powstały po ostatnich wydarzeniach. Człowiek, który jak się wówczas wydawało, był naprawdę kimś sam uczynił z siebie zero, a właściwie odsłonił swoją prawdziwą twarz. Przywłaszczając sobie wszystkie zasługi, mówiąc o sobie jako bohaterze, niemalże o Bogu. Wyzywając i pouczając wszystkich w koło. To smutne, że można tak upaść. W sumie może i lepiej, że tak się stało… przynajmniej poznałem prawdę.

Panie Wałęsa! Idź pan na emeryturę i zamilcz wreszcie!

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Niedawno całkiem, Lech Zborowski, napisał list do Lecha Wałęsy, właściwie do Bolka. Poniższe jego fragmenty dedykuję panu posłowi Kosiniakowi-Kamyszowi, który był łaskaw stwierdzić, co przytoczyła pap.pl, że: „Wałęsa, nawet jak popełnił błąd, to potrafił go naprawić”.

Pierwszy fragment listu dotyczy śp. Anny Walentynowicz, kolejny Maryli Płońskiej:

„Oczerniałeś ją i obrażałeś w sposób szczególnie łajdacki, bo będąc nieprawdopodobnym tchórzem jakim Cię poznałem jeszcze w Wolnych Związkach, czyniłeś to, udając często publicznie jej przyjaciela.(…) Kiedy Anna walczyła zaciekle aby nie pozwolić, by pomnik oddawał również cześć komunistycznym milicjantom Ty opluwałeś ją, nazywając prowokatorem. Postarałeś się aby podczas odsłonięcia pomnika, o który walczyła, ona symbol stoczni stała daleko w tłumie, a kiedy podczas mszy chciała przyjąć komunię, to Twoi stoczniowi bojówkarze nie przepuścili jej, tworząc przed nią szczelny szpaler”.

20170205adksd„A swoje bandyckie wyczyny zacząłeś od napaści na wspaniałą i odważną Marylę Płońską. Zapomniałeś już jak w pierwszych dniach istnienia MKZu gdańskiego próbowała w korytarzu rozdawać “Robotnika Wybrzeża”, a Ty w asyście swojej bojówki, w której byli też agenci bezpieki, złapałeś ja za włosy i ciągnąc przez korytarz wrzeszczałeś, że takich rzeczy już tam nie będzie (fot. YouTube). Może chcesz aby świadkowie tamtego zdarzenia odświeżyli Ci pamięć? Zapomniałeś jak natychmiast przystąpiłeś do publicznych oszczerstw, które praktycznie złamały jej życie”.

Nie wydaje mi się, że pan Wałęsa naprawił cokolwiek. Nie słyszałam nigdy, by publicznie przeprosił panią Annę Walentynowicz za wszystkie złe słowa, które publicznie przeciwko niej wypowiedział. Podobnie, innych pomawianych nieustannie od lat. To człowiek „demolka”. Niszczy wszystko i wszystkich, najbardziej sam siebie. Wałęsa jest bardziej destrukcyjny, niż największej mocy granat. Miota się na wszystkie strony: od PO do KOD. Wrzeszczy, straszy, konfabuluje. Przede wszystkim, traktuje Polaków, jak idiotów opowiadając, że to: urządzenie do podsłuchów nazwane było „Bolek”, sugerowaniu wymuszania konkretnych ekspertyz grafologicznych lub o Kiszczaka słabości do podsłuchów w formie pisanej…

Gdyby nie to, że Wałęsa dla świata wciąż jest symbolem Polski i jej przemian z roku 1980, można by sprawę całą „odpuścić”. Niestety, ten pan jest rozpoznawalny i każda wypowiedziana przez niego więcej głupota, uderza w Polskę. Nie wiem czy jest jakaś prawna możliwość ograniczenia jego aktywności – z uzasadnienia, że szkodzi ojczyźnie – ale ktoś powinien spróbować wytłumaczyć Wałęsie, żeby przeszedł na emeryturę i zamilknął. Dziś jest to jeszcze bardziej zasadne niż było wczoraj.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4538-panie-walesa-idz-pan-na-emeryture-i-zamilcz-wreszcie

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LXXXIV)

miroslawborutapisMirosław Boruta

16 X 1978 kardynał z Krakowa, Karol Wojtyła został wybrany papieżem i przyjął imię Jana Pawła II. Właśnie dlatego jesteśmy wciąż Polakami…

Problem niemieckiej kolonizacji medialnej Polski na przykładzie koncernu z Passau. Wciąż ważny i do rozwiązania:
https://www.krakowniezalezny.pl/niemiecki-koncern-wydawniczy-z-passau-a-media-w-polsce

W pierwszej rundzie wyborów – z wynikiem 5,8% w skali kraju – Akcja Wyborcza Polaków na Litwie zdobyła 7 mandatów, 1 więcej niż w 2012 roku.

J. Kaczyński: Nie traktujcie Wałęsy serio, to ofiara nowoczesnych czasów, wielki deficyt intelektualny, wady charakteru, straszna przeszłość.

Wydarzenia dobre i złe (V)

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

W sondażach – wreszcie zwrot ku normalności

Niektóre sondaże z ostatnich dni wykazują wreszcie wyraźny zwrot ku normalności. Oto kilka przykładów: „Polska the Times” z 19-21 lutego podała, że według sondażu tej gazety „PiS wygrywa we wszystkich województwach. Platforma oddała prowadzenie nawet w swoich bastionach: na Pomorzu i Opolskim” (podkr.-JRN). Według tegoż sondażu w zachodniopomorskim PiS ma 28,1 proc. głosów, a PO -25,1 proc., w pomorskim PiS ma 27,1 proc. a PO 25,1 proc., w Opolskiem PiS ma 23, 4 proc., a PO zaledwie 20,5 proc. Ankieta Polsat News z 23 lutego 2016 zapytująca, czy jest jeszcze możliwa uczciwa lustracja i dekomunizacja przyniosła aż 64% odpowiedzi: Tak i tylko 34% odpowiedzi: Nie. Debata w dniu 23 lutego 2016 r. w programie I TVP na temat przyjmowania uchodźców w Polsce przyniosła szokujący wynik – aż 95% głosów: Nie i tylko 5% głosów: Tak. I jeszcze jeden sondaż – w Polsat News 2 marca 2016. Na pytanie: Czy świętujesz Dzień Żołnierzy Wyklętych aż 77% głosów odpowiedziało – Tak, a tylko 23% – Nie.

Z kolei z nowego sondażu CBOS widać, że większość Polaków popiera socjalne pomysły rządu PiS-u. Z sondażu wynika, że 87 proc. Polaków przy zaledwie 5 proc Nie popiera prawo do bezpłatnych leków dla osób, które ukończyły 75 lat, 78 proc. Polaków – przy 12 proc. Nie – popiera świadczenie 500 zł na drugie dziecko i każde następne do 18. roku życia, 73 proc. popiera – przy 17 proc. Nie – obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, 70 proc. popiera – przy 11 proc Nie – wprowadzenie nominalnej płacy godzinowej dla umów zleceń 12 zł brutto. 68 proc. popiera – przy 6 proc. Nie – zwiększenie kwoty wolnej od podatku z około 3 tys. zł do około 8 tys. zł (wszystkie dane za: R. Grochal: Większość Polaków popiera socjalne pomysły PIS, „Gazeta Wyborcza” 4 marca 2016 ).

Awaria samochodu prezydenta, czy próba zamachu”

W dniu 4 marca 2016 r. doszło do bardzo niebezpiecznej awarii samochodu prezydenta Andrzeja Dudy na autostradzie. „Prezydent o włos od śmierci” – komentowano na pierwszej stronie „SuperExpressu”. Sam prezydent Duda przyznał, że „sprawą teraz powinny zająć się służby”.

„Bo taka sytuacja nie powinna mieć miejsca” – podkreślił. Przy okazji groźnej awarii samochodu prezydenta Andrzeja Dudy kolejny raz dała o sobie znać najdziksza hołota z Komitetu Obrony Demokracji. Za wpisem redaktora Macieja Pawlickiego (wPolityce.pl z 4 marca 2016 r.) przytaczam niektóre szczególnie wredne wpisy członków i wielbicieli KOD-u na jego fejsbukowej stronie:
“Cezary Bąk: życzę mu śmierci w męczarniach.
Ted Roznicki: myślałem, że będziemy robić zrzutkę na kwiaty, trudno, nie wyszło.
Helena Jałosinska: byłam gotowa całą emeryturę przeznaczyć na wieniec, a niech tam.
Ryszard Koczyrkiewicz: szkoda, że brzozy nie było.
Iwona Szczypińska: Jakoś się nie przejęłam i wcale bym nie płakała, gdyby.
Andrzej Ż. Pacha: Szkoda, że nie przednia strzeliła
Jadwiga Konik: Szkoda, że nie dwie.
Krzysztof Tomasz Ratajczak: szkoda, że go szlak nie trafił, a taką miałem nadzieję.
Wojtek Woś: Szkoda, cholera, a byłoby fajnie.”

Red. Pawlicki z oburzeniem komentował fakt, że tego typu nienawistne wpisy zostały zamieszczone „w ogromnej większości pod nazwiskami, ze zdjęciami” i dodał: “przecież w Komitecie Obrony Demokracji ludzie są odważni”. A ja bym tych „odważnych” nienawistników z hołoty KOD-owskiej podał jak najszybciej do sądu za publiczne wyrażanie pragnienia śmierci prezydenta. Czas, by prawo zadziałało w tej sprawie! Bo inaczej pojawią się kolejni fanatycy w stylu wywodzącego się z PO Ryszarda Cyby, mordercy działacza PiS-u w Łodzi.

Na uwagę zasługuje fakt, że niebezpieczna awaria miała miejsce w parę dni po tak wspaniałych przemówieniach prezydenta Andrzeja Dudy w związku z Dniem Żołnierzy Wyklętych (począwszy od wystąpienia na premierze filmu „Historia Roja”). Te przemówienia najlepiej pokazały jak wielką rolę może odegrać prezydent Duda w budzeniu patriotyzmu. I jak bardzo może to stać się groźne dla zwolenników upadłej Trzeciej RP.

Paweł Kukiz o pysze Lecha Wałęsy

Mnożą się krytyczne opinie o pyszałkowatości Wałęsy. Bardzo ostro podsumował Wałęsę Paweł Kukiz, mówiąc: „Patrzę na niego, jako tego, który jest ogromne butnym zakochanym w sobie człowiekiem. „Ja zmieniłem”, „Ja wyzwoliłem”, „Ja zdobyłem” itd. Patrzę na niego jako na człowieka, który tą swoją pychą absolutnie zniszczył potencjalną wielkość (…) Ta pycha jest porażająca”. (Cyt. za Kukiz: Pycha zniszczyła Wałęsę, „Fakt” z 2 marca 2016).

Lech Wałęsa: „Nie chcę, ale muszę. Kręcę, mataczę, kluczę”

Pomimo poparcia hołoty z KOD-u (vide intonowanie przez H. Krzywonos wrzasków „precz z kurduplem”) Wałęsa czuje się coraz bardziej osaczony. Pod wpływem przytłaczających dowodów donosicielstwa Wałęsy wciąż topnieje liczba jego zwolenników. W tej sytuacji Wałęsa zaczyna wyraźnie zmieniać linię swej obrony. Jak pisze o tym Andrzej Stankiewicz w tekście: Lech Wałęsa bliżej „Bolka” („Rzeczpospolita” z 4 marca 2016 ): „Były prezydent daje coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że kwity z szafy Kiszczaka są autentyczne”. Wyrazem tego są – według Stankiewicza – najnowsze wpisy Wałęsy na blogu: „Nie chcę, ale muszę. Kręcę, mataczę, kluczę (…) Podaję sprzeczne informacje. Nie chcę i nie mogę kłamać, ale ujawnić tego nie mogę (…) To SB współpracowało ze mną (…) PRL rozwiązaliśmy. Więc, kto osiągnął cel przy współpracy z kim. Trochę to kosztowało przestraszenie prowokatorów i pijaczków”. Innym razem tłumaczył wysłanie w 1982 r. prawdziwie głupiego listu do gen. W. Jaruzelskiego, który podpisał słowami: „kapral Wałęsa”: „Podkładałem się dla kolegów, więc napisałem głupi list”.

Jednym z najgłupszych ostatnich wyznań Wałęsy była jego wypowiedź w programie M. Olejnik 29 lutego 2016 r., że „60 proc. ubeków to przyzwoici ludzie i patrioci”. Wniosek – jakże mógł nie współpracować z tymi patriotami? Kręcenia Wałęsy dobrze zilustrował Andrzej Krauze w karykaturze na łamach „Rzeczpospolitej” z 1 marca 2016. r. Stary osioł tłumaczy młodemu osłowi: “Ciągnąłem wózek nie dla marchewki, tylko, żeby oszukać woźnicę, że ciągnę dla marchewki!”

Co jest przyczyną tak desperackiej obrony Wałęsy, który rozpaczliwie miota się, szukając usprawiedliwień dla swych dawnych niegodziwych działań? Wydaje się, że Wałęsie chodzi głównie o ratowanie resztek swego nimbu, zwłaszcza za granicą. Przecież w ostatnich kilku latach zarabiał wielkie sumy – jak sam się chwalił – na zagranicznych wojażach z „wykładami”. Nie były to oczywiście żadne wykłady, lecz zwykłe bajdurzenia o tym jak to Wałęsa sam, w pojedynkę obalił komunizm, że jest najlepszym prezydentem Polski na całe przyszłe pięćsetlecie, że będzie prezydentem Europy, etc., etc. Od osób z Polonii słyszałem ciekawą wersję przyczyn, dla których Wałęsę tak chętnie zapraszają niektóre amerykańskie żydowskie uczelnie. Otóż po przybyciu Wałęsy z sowicie opłacanym „wykładem” nagrywają go bardzo dokładnie. A potem tłumaczą innym Żydom: „Patrzcie jakim głupim narodem są Polacy. Jeśli ich prezydent wygłasza tak niesamowite banialuki, to cóż można powiedzieć o reszcie?…” Krzysztof Wyszkowski ostatnio tak podsumował rolę Wałęsy: Lech Wałęsa po 1976 pozostał agentem wpływu i pozostaje nim do dzisiaj. Jeśli się tego wypiera, to dlatego, że jest nawet dziś agentem wpływu na szczeblu międzynarodowym. Pracował dla wszystkich, którzy chcieli utrzymać Polskę w roli przedmiotowej”.

Instytut Lecha Wałęsy dogorywa

Kiedyś tak szumnie reklamowany Instytut Lecha Wałęsy wyraźnie dogorywa. W maju 2015 r. władze Mazowsza zerwały zawartą w 2011 r. umowę dzierżawy z Fundacją Instytutu Lecha Wałęsy, która od dawna zalegała z czynszem za luksusowy obiekt na Parkowej. Według tekstu podpisanego Radża w „Fakcie”: powolna agonia Instytutu zaczęła się już wcześniej – w roku 2014 – od zmiany jego władz. Jak pisze autor „Faktu”: „Wtedy to (w 2014 r. – JRN) Lech Wałęsa przekazał Instytut – z rąk wieloletniego dyrektora Piotra Gulczyńskiego – Mieczysławowi Wachowskiemu (…) Od tamtej pory sponsorzy się wykruszają – instytut stopniowo rezygnował z nowych projektów, zwalniał współpracowników, aż w końcu w siedzibie zostali podobno Wachowski, jego konkubina i księgowa- mówi nam były współpracownik ILW” (por. tekst Radży: Instytut Lecha Wałęsy przestanie istnieć, „Fakt” z 3 marca 2016). Do upadku Instytutu – według dziennika – przyczynia się fakt, że Instytut nie może już dłużej liczyć na strumień pieniędzy od największych spółek skarbu państwa. Dalej w najlepsze kwitnie jednak przyjaźń Wałęsy z „kapciowym” – Wachowskim, który ostatnio przebywał z Wałęsą na Florydzie.

Aresztowanie byłego posła Ruchu Palikota – Romana K. za podżeganie do zabójstwa

„Fakt” z 5 lutego 2016 r. podał informację o aresztowaniu Romana K., b. posła Ruchu Palikota, a przedtem m.in. byłego księdza oraz założyciela czasopisma „Fakty i mity”, ziejącego nienawiścią do Kościoła katolickiego” (zob. szerzej w „Wikipedii”). Kierowany przez Romana K. tygodnik jako jedyny w Polsce opublikował wywiad z byłym funkcjonariuszem SB i zabójcą księdza Jerzego Popiełuszki Grzegorzem Piotrowskim. Sam Roman K. w 1997 r. wydał paszkwilancką antykościelną książkę „Byłem księdzem”, która osiągnęła łączny nakład 600 tys. egzemplarzy. W 2011 r. pisano, że Kotliński jest dużo bogatszy od szefa swej partii – J. Palikota, bo jego majątek wynosi 6 mln 990 tys. zł. Według „Faktu” z 5 marca 2016 r. na K. “ciąży 7 zarzutów, w tym zarzut wielokrotnego nakłaniania dwóch osób do dokonania zabójstwa żony”. Miejmy nadzieję, że sprawa ta zakończy tak zdumiewającą karierę osobnika, który zarobił wielkie pieniądze na sianiu nienawiści do Kościoła.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/03/wydarzenia-dobre-i-ze-v.html

Sprawa Wałęsy powraca

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

W najnowszym „Uważam Rze” głównym bohaterem jest Lech Wałęsa. Kilka tygodni temu ukazał się na naszym portalu wywiad z Pawłem Zyzakiem, badaczem osoby legendarnego przywódcy „Solidarności”. Sprawa byłego prezydenta ma wymiar nie tylko ogólnopolski, ale i krakowski. Paweł Zyzak – obecnie doktorant w UAM – pisał swoją pracę magisterską dotyczącą byłego szefa związku w UJ. „Arcana” z kolei, to krakowskie wydawnictwo, dzięki któremu praca o Wałęsie ujrzała światło dzienne.

Jak na historyka przystało Paweł Zyzak opisał byłego prezydenta bez wybielania, ale i bez atakowania. Atak przypuścił sam Wałęsa w swoim dość „wyjątkowym” stylu, wyśmiewając się z nazwiska autora książki i nie tylko. Zastanawiam się jak takie zachowanie koresponduje z Matką Boską noszoną w klapie?

sprawawalesypowracaSprawa Wałęsy wraca w „Uważam Rze”. Na stronie tytułowej pytanie „Czy w Kancelarii Sejmu ukryto zaginione dokumenty z teczki TW „Bolka””. Wewnątrz numeru artykuł Cezarego Gmyza na temat donosów „Bolka”.

O sprawie Wałęsy pisze też Sławomir Cenckiewicz. Warto przeczytać wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim przeprowadzony przez braci Karnowskich.

A na końcu coś na temat małżeństwa byłego szefa „Solidarności” widzianego oczyma jego żony.

O sprawie Lecha Wałęsy pisze też „Nasz Dziennik”.