Przeskocz do treści

krakowniezaleznymkInformacja własna

Węgierskie miasto Eger - jak podaje Wikipedia - liczy sobie 56,5 tys. mieszkańców (styczeń 2011) i położone nad potokiem Eger, między Górami Bukowymi i górami Mátra. Znane jest przede wszystkim z wina Egri Bikavér oraz z obrony zamku przed Turkami. Jest także uzdrowiskiem ze źródłami wód termalnych. Neoklasycystyczna bazylika z lat 1831–1836 jest drugą co do wielkości na Węgrzech. Leżący na północny-wschód od Eger niewielki

egertokajTokaj  (il. google.pl/maps) to miasteczko słynne z piwnic ciągnących się po dzisiejszym centrum miasta. Niektóre z nich liczą sobie kilkaset lat, a wina przechowywano w nich już w XV–XVI wieku. Poza tym w mieście znajduje się mnóstwo otwartych piwnic, gdzie mile widziani goście mogą delektować się światowej sławy winem Tokaj Aszú.

Na zdjęciach, autorstwa p. Konrada Boruty, odnajdą Państwo także sporo polskich akcentów 😉
Eger: https://goo.gl/photos/1cjPBiTDGH2qkPcg8
Tokaj: https://goo.gl/photos/VnypyrjgZv8neUPu9

krakowniezaleznymkInformacja własna

Za Wikipedią: Budapeszt to stolica i największe miasto Węgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872-73 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju (geograficznie – Średniogórze Zadunajskie) oraz Pesztu – na lewym (geograficznie – Średniogórze Północnowęgierskie i Wielka Nizina Węgierska).

budapesztzpowietrzaBudapeszt (fot. Wikipedia) to jedna z najważniejszych metropolii Europy Środkowej a także 8. najludniejsze miasto wśród stolic Europy. Stanowi wielki ośrodek kulturalny (biblioteka narodowa, liczne muzea, galerie, teatry, opera) i naukowy (Akademia Nauk, uniwersytet (od 1635), politechnika (od 1782), Akademia Sztuk Pięknych, wiele innych uczelni i instytutów badawczych). Jest też ważnym centrum turystycznym i uzdrowiskowym (kompleksy balneologiczne).

Warto spędzić dzień w Budapeszcie 😉 Zdjęcia p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/E8nu4AXxQwX6Ue127

krakowniezaleznymkInformacja własna

Jak podaje Wikipedia Szentendre (pol. Święty Andrzej) to miasto w północnych Węgrzech, w komitacie Pest, nad Dunajem, 20 km na północ od Budapesztu, liczące 25 963 mieszkańców (styczeń 2011 roku).

szentendrezlotuptakaMiasto, niegdyś zamieszkiwanie w większości przez Serbów, jest dzisiaj ośrodkiem, który upodobali sobie węgierscy artyści, pracując tutaj i wystawiając swoje prace w miejscowych galeriach. Rozwinął się tu przemysł drzewny, maszynowy, funkcjonuje także port rzeczny. Szentendre (fot. Wikipedia) jest ośrodkiem turystyczno-wypoczynkowym, działa tu także wiele muzeów.

Jedynym takim w świecie, istniejącym właśnie w Szentedre, jest Muzeum Marcepanu. Do odwiedzenia miasteczka i Muzeum zachęcają zdjęcia autorstwa p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/HE7jKku7ecL2vk9a9

miroslawborutaMirosław Boruta

Film Petera Mckenzie z Johnem Schneiderem i Jenn Gotzon w głównych rolach to niezwykle ciekawa propozycja intelektualna, przyczynek do dyskusji o najważniejszych wartościach.

doonby1Ukazanie światów równoległych - świata w którym bohater, Doonby (po przestawieniu liter Nobody, a właściwie nie tyle Nikt, ile… Każdy z Nas) żyje, oraz świata w którym Doonby’ego nie ma – jako zabieg artystyczny broni się doskonale.

doonby2Szczególnie, że życie Doonby’ego, takie zwyczajne (?), takie codzienne (?) jest tak naprawdę życiem człowieka, który swoją pracą, umiejętnościami i życzliwością codziennie innym pomaga. Buduje wspólnotę. Pomaga ocalić życie, osiągnąć cel, uciec od nałogu, pomaga, bo zabijając szaleńca zapobiega przestępstwu.

Pozornie są to zachowanie sprzeczne: Doonby ratuje życie, jest obojętny, odbiera życie ale przecież właśnie na tym polega kolejne przesłanie filmu – rób dobre uczynki, szerz dobro, uśmiech i… zwalczaj zło, radykalnie zwalczaj zło, aborcję, gwałt, zabójstwo.

doonby3Tylko wpierw musisz się urodzić, musisz dostać od Boga, od ojca, od matki szansę - taką jaką dostaliśmy my wszyscy. Budujmy więc wspólnotę, szerzmy dobro i radykalnie zwalczajmy zło.

I na zakończenie ciekawostka. Jennifer Gotzon (na zdjęciach w rozmowie z p. Konradem Borutą) powiedziała do nas wczoraj w kinie kilka zdań po polsku, a pamiętała je z rozmów z… dziadkiem, czyli, że możemy zacząć szukać w Polsce jej krewnych – zaryzykujmy, jeśli tylko dziadek Jenn miał synów – Gocoń, Kocoń… Zawsze warto podtrzymywać polskość w Każdym Kto Tylko Tego Chce 😉

krakowniezaleznymkInformacja własna

96 lat temu, 11 listopada 1918 roku Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad formującym się Wojskiem Polskim. Dzień ten w 1937 roku został oficjalnie ogłoszony Świętem Narodowym.

godlopolskiOd tego czasu jest jednym z najważniejszych świąt (ostatnie badania dowodzą, że najważniejszym!) obchodzonych przez Polaków w kraju i zagranicą.

Na ilustracji obok Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd na Uchodźstwie, za Wikipedią.

Z okazji rocznicy niepodległości także i w Krakowie miało miejsce wiele uroczystości, w tym o 10:00 Msza Święta w Katedrze Wawelskiej i pochód patriotyczny Drogą Królewską z Wawelu do Krzyża Narodowej Pamięci (Krzyża Katyńskiego) i na plac Jana Matejki oraz uroczystość przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ważną częścią pochodu była liczna reprezentacja małopolskich struktur Prawa i Sprawiedliwości, w tym liczne grono kandydatów w nadchodzących wyborach samorządowych, 16 listopada 2014 roku.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia 50 fotografii autorstwa p. Konrada Boruty (i sześciu p. Mirosława Boruty):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2014
oraz fotoreportażu, który nadesłał p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2014kb

miroslawborutaMirosław Boruta

There are albums about Cracow that you reach for with joy - of returning to your childhood days or even times before your birth. There are works of photographic prowess, or the ones telling the city’s past with pictures focusing  on its social aspect… Today is the time to add another album to the vast collection, alongside the creations of Ignacy Krieger, Franciszek Klein, Henryk Hermanowicz or Henryk Tomasz Kaiser – “The Cracow Millenium” by Mr. Adam Bujak, as it both should be included and is worth of introducing.

In the introduction of the album, by Mr. Krzysztof Czyżewski, the city’s history is described in a nutshell. This part is an astonishing reconnaissance through Cracow’s past and the works of its architecture and art and learning about it is beneficial and worth the time.

Among the photographs, one can discover places less known, or completely inaccessible, like cloisters of enclosed religious orders, one might return to the places from childhood - in my case, the churches of Corpus Christi and St. Nicholas, one shall become astonished by the breathtaking angles and takes, or the beauty of natural light at dawn and dusk.

thecracowsmilleniumTruly captivating are the photographs in which Mr. Adam Bujak captured a moment. A one of a kind moment. Be it a Holy Mass, a funeral, monthly celebration of Smolensk Catastrophe (commemorating the great tragedy in which President Lech Kaczyński lost his life), a prayer, a procession, or fun that the students are having at their festival, the Juwenalia. The conjunctions of pictures are what fascinates the most, e.g. the comparison of a museum of wonderful art with a museum of modern technology. Or an incredible monument and a hideous – though, in this case, politically quite appropriate – sign on it.

It’s worth to spend a moment of thought over, for example, the sarcophagus belonging to the bountiful polymath Józef Ignacy Kraszewski in the Skałka Monastery, the enormity of Stanisław Wyspiański’s stained glass windows, the wonderful examples of Art Nouveau style in Jama Michalika café, or the fate of the sculptures of Twelve Apostles, when you still have in mind those original ones, lying, mutilated by the previous, communist regime, in the garden of Collegium Broscianum, the place where we were once studying philosophy, geography, sociology in the 1980s.

One can spend hours over this album, taking joy from it and becoming emotional thanks to it. One can also write about it for hours. And, for certain, one should definitely have it and… spread the news about it around. God, grant us a wise local government, Polish diplomacy and cabinet – only then the beauty of Cracow, in many languages, will be granted to thousands… Maybe that shall occur this year, maybe the next. Cracow, urbs celeberrima, is worthy of this effort.

Translated by Konrad Boruta.

krakowniezaleznymkInformacja własna

"Nie można zaś być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą! Bogaty każdym, który czuwa w imię prawdy, ona bowiem nadaje kształt miłości".

Jan Paweł II, Apel Jasnogórski. Rozważanie wygłoszone do młodzieży (Częstochowa, 18 czerwca 1983).

W niedzielę o godz. 11:00 odbyła się kulminacyjna uroczystość w ramach XXIII Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę - uroczysta, koncelebrowana i... blisko 2,5-godzinna Msza Święta. Hasłem tegorocznej pielgrzymki i uroczystości jasnogórskich były słowa: "Z Janem Pawłem II odnawiajmy oblicze ziemi, tej ziemi".

20140723ndMszy Świętej przewodniczył ksiądz arcybiskup Zygmunt Zimowski z Watykanu, przewodniczący Papieskiej Rady do spraw Służby Zdrowia. Uczestnicy dorocznej pielgrzymki szczelnie wypełnili plac przed sanktuarium - czyli, jak powiedziała "dziewczynka z kłamstewkami" z Teleekspresu: "kilkanaście tysięcy osób"... (fot. p. Robert Sobkowicz, "Nasz Dziennik").

20140713kbPrzybyło wielu polityków, m.in. premier Jarosław Kaczyński, marszałek Marek Jurek, minister Antoni Macierewicz i tylko wielka szkoda, że organizatorzy nie zadbali o to, by zebrani mogli usłyszeć choćby Premiera, szczególnie, że wiele mówiono o papieżu Franciszku i Jego niezwykle pozytywnym stosunku do aktywności politycznej katolików... (fot. p. Konrad Boruta). Nie dawajmy posłuchu mitom o rozdziale kościoła od państwa czy innej... ogłupiającej poprawności.

Nas, Krakusów cieszyły krakowskie akcenty: choćby sześć parafii wymienionych podczas składania darów ołtarza (w tym pięć z Nowej Huty - wielkie brawa dla najmłodszej dzielnicy Naszego Miasta!), a wśród składających widok p. Jolanty Janus, inicjatorki i organizatorki kwest smoleńskich.

20140713mbO ofiarowanej podczas liturgii Piecie Smoleńskiej wspomniał także pielgrzymom nasz wielki przyjaciel, p. Andrzej Melak, jeden z filarów ruchu smoleńskiego (był na Jasnej Górze w towarzystwie p. Ewy Kochanowskiej) dla nas - wszystkich zaangażowanych w dochodzenie do prawdy i będących... „smoleńskim pomnikiem” to wielki zaszczyt (fot. p. Mirosław Boruta).

Warto dodać, że telegram dziękczynny do Ojca Świętego Franciszka odczytał również krakowianin, p. prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu.

Niezatarte wrażenia robiły tłumy ludzi nie tylko wewnątrz i przed Narodowym Sanktuarium, ale także  przed namiotami Fundacji Lux Veritatis, "Naszego Dziennika", telefonii "W Naszej Rodzinie", "Róży" dla wspierania Radia Maryja czy małą estradą, z której tysiące przybywających pielgrzymów witała jedyna w swoim rodzaju, wspaniała "Kapela znad Baryczy".

Zapraszamy Państwa jeszcze do obejrzenia fotoreportażu - także i on jest dzisiaj rodzinny... Poniżej linka do zdjęć autorstwa pp. Konrada (fot. 1-16) i Mirosława (fot. 17-51) Borutów:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Lipca2014

miroslawborutaMirosław Boruta

Już przed godziną 10:00 członkowie i sympatycy Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie oraz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska zebrali się wokół sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich. Po okolicznościowym przemówieniu prof. Jana Tadeusza Dudy i modlitwie  mieliśmy także okazję oddać modlitewny hołd spoczywającemu obok Marszałkowi Polski - Józefowi Piłsudskiemu.

20140503spPo odprawieniu uroczystej Mszy Świętej w intencji Ojczyzny miał miejsce krakowski pochód patriotyczny ze Wzgórza Wawelskiego (fot. p. Konrad Boruta) na plac Jana Matejki, w tym złożenie kwiatów przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) i przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Zebranych na placu Jana Matejki Krakowian i gości Naszego Miasta powitał przewodniczący Zarządu Okręgu Prawa i Sprawiedliwości, p. poseł Andrzej Adamczyk, a po nim przemówili: wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, p. poseł Beata Szydło oraz przewodniczący Zarządu Regionu Małopolskiego NSZZ "Solidarność", p. Wojciech Grzeszek. W tej części uroczystości do głosu nie dopuszczono przedstawiciela Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych p. Krzysztofa Bzdyla, odbyło się natomiast złożenie wiązanek kwiatów.

Dopiero później przemówił p. Krzysztof Bzdyl. Tekst Jego wystąpienia mogą Państwo przeczytać poniżej, zawiera je także relacja filmowa przygotowana przez p. Stefana Budziaszka. Uroczystość zakończyło odśpiewanie Roty oraz Hymnu Narodowego:
https://www.youtube.com/watch?v=xkWknnuObt4

Zapraszamy Państwa także do obejrzenia pięciu relacji fotograficznych. Ich autorami są pp. Alicja Rostocka (fot. 1-20) i Stanisław Jacek Jasiński (fot. 21-27) oraz Kazimierz Bartel, Konrad Boruta i Zbigniew Zegan:

https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/3Maja2014
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/3Maja2014kab
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/3Maja2014kb
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/3Maja2014zz

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski*

„Krzyż ten znalazłem w starej ruderze w mojej okolicy. Został odnowiony i zreperowany. Przemierzył w pielgrzymkach pieszych i rowerowych szlaki od Warszawy po Rzym, od Petras do Aten, od Istambułu po Fatimę. Nieraz stawał się  on (krzyż przez niego niesiony) powodem  do modlitwy, a innym razem  szyderstw ze strony napotykanych ludzi. Często też stawał się powodem do podejrzeń”. Kiedyś w Czechach, policjant - tajniak - po zatrzymaniu Pawła podążającego przez czeskie góry pieszo do Fatimy, zażądał od niego okazania dokumentów. Jednocześnie  kierował w jego stronę pistolet. Dzięki Bogu Paweł miał poświadczenie od proboszcza i zdjęcia potwierdzające, że krzyż należy do niego. Policjant myślał, że Paweł niósł skradziony przez niego krzyż. Innym razem jakiś Czech chciał mu dać 500 koron za krzyż, ale pielgrzym odpowiedział, że nie sprzeda go za żadne pieniądze... W Niemczech ktoś inny chciał mu dać 200 euro. I znów podobnie, odpowiedział, że choćby mu dawał 100 milionów euro, to krzyża nie sprzeda. Paweł cenił ten krzyż tym bardziej, że przed nim właśnie wymodlił wraz z alkoholikami nawrócenie dla czterech uzależnionych. Z kolegami wymodlił też cudowne uzdrowienie z choroby dla pewnej kobiety z Głowna. Pani M. dawała o tym publiczne świadectwo. Jej mąż pojednał się z nią po rozwodzie cywilnym, jaki uprzednio z nim wzięła z powodu problemu alkoholowego męża. Podczas, kiedy jego żona leżała w ciężkim stanie chora - w szpitalu (a lekarze nie dawali jej żadnych szans na przeżycie), jej mąż przyszedł prosić Pawła o modlitwę. Modlił się przed krzyżem w kilkakrotnie powtarzanej nowennie do Bożego Miłosierdzia o cud dla żony. Modlił się z Pawłem i z alkoholikami, którzy do niego przychodzili na różaniec. Cud nastąpił… - wspomina dziś  Br. Benedykt. Od tej pory ten krzyż  towarzyszył mi w każdej wędrówce.

bratbenedykt7W czasie drogi był zawsze czas na modlitwę. Mieliśmy stały „repertuar modlitewny”, czas na posiłek i krótki odpoczynek. Dziennie robiłem (lub robiliśmy) po 40 do 70 km drogi w zależności od pogody, samopoczucia czy kondycji (fot. Konrad Boruta). Na plecach 30 kilogramowy plecak w którym były naprawdę niezbędne rzeczy (koc, karimata, ciepły sweter oraz peleryna przeciwdeszczowa).  Rowerem to różnie 150 do 200 km dziennie, zawsze z krzyżem i polską flagą. Do Rzymu  szedłem 54 dni. Był to rok 2003, rok jubileuszowy 25-lecia pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II. W tym miejscu należy wspomnieć, że na tę szczególną wyprawę Paweł wybrał się w worze pokutnym uszytym przez niego z worków z juty i pozszywanych nićmi bawełnianymi. Tu trzeba wypisać daty i pielgrzymki jakie odbył Paweł w swoich młodzieńczych latach po Polsce i Europie zanim  dojrzał do podjęcia życiowych decyzji, zanim odczytał drogę swojego życiowego powołania:

1997 rok: Czechy - na rowerze (powstrzymana przez powódź we Wrocławiu), jechałem z  br. Tadeuszem OFM.

Rok 1998: Na rowerze z Polski do Fatimy przez Rzym - jechałem z br. Tadeuszem OFM.

Rok 1999: Na rowerze z Polski do Fatimy i z powrotem. Jechałem ze Sławkiem, kolegą. Przez Rzym, Turyn, La Salette, Lourdes, szlakiem Camino de Santiago. Wracaliśmy przez Salamankę, Kraj Basków, Bayonne, Bordeaux, Limoges, Besancon, Dijon, Strasburg, Niemcy, Częstochowę do Suwałk. Stamtąd pieszo do Wilna i z powrotem przez Suwałki i Łowicz do Głowna (trasa wyniosła w 3,5 miesiąca aż 9432 kilometry).

Rok 2000: Pielgrzymka jubileuszowa do Rzymu rowerem. Jechałem z kolegą alkoholikiem (w obydwie strony z Polski do Rzymu i z powrotem rowerem do Polski).

Rok 2002: do Fatimy - na rowerach.

bratbenedykt8Rok 2003 do Rzymu, później do Medjugorje na rowerach w dwie strony. Zaś we wrześniu wyruszyłem z kolegą z Jasnej Góry do Watykanu w duchu dziękczynienia Panu Bogu za 25 lat pontyfikatu Papieża Polaka.

2004: pielgrzymka rowerowa do Szwajcarii i stamtąd przez góry oraz przez Mediolan, Bolonię i Florencję do Rzymu Podobnie jak w ub. roku tj. 2003) szedłem pieszo na Watykan z Jasnej Góry przez ok. 50 dni z innym kolegą (ruszyliśmy z Polski we wrześniu).

2005: pielgrzymka życia z Polski do Fatimy na nogach!!! Szedłem od Łowicza (miasto Głowno) przez Zieloną Górę, Gubin, Wittenbergę, Kolonię, Wittem w Holandii, Belgię, Francję do Lourdes. Pireneje, szlakiem Camino de Santiago, do Fatimy przez 96 dni (zrobiłem 4857 kilometrów). Wyszedłem z Polski 27 czerwca, a zaszedłem do Fatimy w dniu 30 września.

* Rozmowę przeprowadził i całość, na podstawie materiałów Brata Benedykta, opracował Andrzej Kalinowski.

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski*

Po powrocie do domu nastąpił okres ponownego dostosowania się do życia wśród normalnych ludzi. Chciał choć po trosze wynagradzać ludziom krzywdy ,których doznali wcześniej od niego i jego kompanów, w przeszłości. Przychodziło to bardzo trudno. Mała miejscowość nie służyła temu tak bardzo jak duże miasto. Wszyscy znali się bowiem lepiej niż gdzie indziej. Nie było takiej anonimowości. Nie dowierzali, że u tego  młodego człowieka nastąpiło przebudzenie religijne i przemiana duchowa. Paweł nie załamywał się. Ponieważ wyszedł ze środowiska ludzi pijących, postanowił zacząć nawracać alkoholików ze złej drogi. Szło to nieraz bardzo topornie. Ufał jednak w Opatrzność Bożą, nie załamywał się. Do jego domu (altanki), gdzie mieszkał, przychodzili koledzy, którym  pomagał się uwolnić od nałogu pijaństwa. Modlitwa i dobry przykład to „chwytało” najbardziej. „Nie jest moim celem wychwalać się, prowadzić ranking ilu młodych ludzi udało mi się wyrwać z tego okropnego nałogu ”- mówi dalej Paweł, nałogu w którym uczestniczyło wielu ludzi a nieraz nawet całe  rodziny były w to wplątywane. ”Po jakimś czasie modlili się wspólnie o nawrócenie dla innych. W tych i innych intencjach jeździli na różne czuwania, dni skupień i inne uroczystości religijne w regionie i w Polsce. Przeważnie pieszo lub na rowerach. Nie było ich stać na inne bardziej dogodne formy podróżowania. Pracował bowiem dorywczo. Czasami u ogrodnika, przy żniwach lub innych pracach polowych. Najlepszą pracą była praca w lesie przy wyrąbie lasu. Tam oprócz pracy i wysiłku był czas i klimat (cisza leśna, spokój, samotność ) na skupienie i modlitwę.

bratbenedykt5W ten sposób poniekąd powstawał w jego głowie plan pieszego bądź rowerowego pielgrzymowania (fot. Konrad Boruta). Często czynił to z nowo nawróconymi na normalne życiowe tory kolegami. Wiele czasu spędzał na modlitwie. Żarliwa modlitwa to jest to. Zaczął coraz bardziej „dogadywać się z Panem Bogiem”. Po kilku pielgrzymkach rowerowych i pieszych zaczęła przychodzić mu myśl o wstąpieniu do klasztoru. Nie miał jeszcze matury, ale za podszeptem dobrego ducha (księdza katechety), podjął naukę w liceum dla pracujących. W wakacje pielgrzymował . Opowiadał mi o wielu życzliwych i pozytywnie nastawionych do życia ludziach jakich spotkał na drogach i szlakach swojego wędrownego życia. Byłem cały tym zbudowany. Ile samozaparcia, siły woli, energii trzeba mieć aby wszystkie te niedogodności przezwyciężyć, aby się nie poddać i aby nie zawrócić z tego obranego życiowego szlaku, czy pielgrzymiej drogi (dopisek mój – A.K.).

bratbenedykt6Jak Ojciec to robi ł? - zapytałem. „Proszę pana ja od momentu kiedy się nawróciłem  to przejrzałem na oczy. Dziś wiem, że tylko gorąca modlitwa, ufność Bogu, całkowite poddanie się jego woli przynosi upragnione owoce”. Tu Br. Benedykt zaczyna mi wymieniać daty, trasy swoich wędrówek, opowiadać przeróżne przygody z pielgrzymek po Polsce i Europie (fot. Konrad Boruta). Niczym z rękawa sypie nazwami miejscowości, które odwiedzał, jak gdyby czytał atlas samochodowy. Sam gubię się już w tych nazwach a on opowiada jakby dopiero co zsiadł z roweru, wszystko na „żywo”. Z pamięci mówi kiedy z kim i jaką trasą doszedł do: Wiednia, Rzymu, Santiago czy Lourdes…  Przecież nie znał Ojciec żadnego języka obcego, ani pieniędzy na podróż… - zapytałem. (Chociaż jest to pielgrzymka rowerowa, to na paliwo nie potrzeba pieniędzy, ale są jeszcze inne rzeczy które trzeba kupić na trasie. Chyba nie kradliście - zadaję następne i dalsze jeszcze pytania). „Takie obawy nawet mi do głowy nie przychodziły - mówi Br. Benedykt. Zawsze jakiś udział Boży był w każdym naszym kroku. Wydawało się ,że tego czy innego tematu nie „przeskoczymy” a tu nagle znaleźli się dobrzy, przypadkowo spotkani turyści lub inni ludzie,  albo podzielili się z nami chlebem, albo dali kilka groszy na drogę, innym razem naprawili nam rower na ich koszt, udzielili noclegu lub schronienia albo wskazali właściwą drogę gdy błądziliśmy”. Słuchałem tych i innych opowieści, przykładów ludzkiej dobroci i życzliwości ze łzą w oku, gdyż to jest prawie po ludzku niemożliwe, aby tak Bóg kierował nas po drogach życia (dopisek mój – A.K.). „Zawsze – mówi Br. Benedykt, te i inne sprawy były przez nas "omodlone" w kraju. W każdą drogę czy wędrówkę zabieraliśmy z sobą krzyż”.

* Rozmowę przeprowadził i całość, na podstawie materiałów Brata Benedykta, opracował Andrzej Kalinowski.

miroslawborutaMirosław Boruta

(fot. nr 4, p. Konrad Boruta)
 
23 grudnia 2013 roku, w wigilię Wigilii 😉 Klub Zygmuntowski zaprosił Krakowian i Gości Naszego Miasta na spotkanie w sali Baltazara Fontany w kamienicy "Pod Gruszką" przy ulicy Szczepańskiej 1 - wieczór z poezją i piosenką.

SGośćmi specjalnymi spotkania byli pp. Józef Baran - autor wielu tomików i książek prozatorskich, laureat nagród krajowych i zagranicznych; Andrzej Słabiak - piosenkarz, aktor teatralny i filmowy, znany publiczności między innymi z takich filmów jak "Quo Vadis", czy "Człowiek Wózków" i Adam Ziemianin, którego twórczość poetycka stała się inspiracją dla piosenkarzy i kompozytorów (m.in. jest autorem piosenek śpiewanych przez "Stare Dobre Małżeństwo").

SSpotkanie otworzył prezes Klubu Zygmuntowskiego, p. Krzysztof Budziakowski a poprowadził p. Józef Baran. Wiersze obu poetów - przyjaciół, poświęcone świętemu czasowi - wigilii, narodzeniu Chrystusa, aniołom, krajobrazom Muszyny (gdzie urodził się p. Adam Ziemianin) i oczywiście najpiękniejszemu miastu świata - Krakowowi, przenikały się z poezją śpiewaną przez p. Andrzeja Słabiaka (były to najczęściej kompozycje p. Andrzeja Zaryckiego), a także i jego wspomnieniami, również z czasów emigracji, bo piękne jest także miasto Chicago 😉

Niechaj ilustracją do tego wczorajszego, arcykrakowskiego wieczoru będzie - czytany przez autora, p. Adama Ziemianina - wiersz "Kolęda Kacpra - jednego z trzech mędrców":

SJak szukać dziś drogi
Gdy wkoło zamiecie
Gdzie szukać dziś gwiazdy
Gdy świat na zakręcie

Czy iść w stronę miasta
Czy raczej pod prąd
Jak pytać o drogę
Gdy umyka ląd

 

20131223tgZ kim szukać nadziei
Gdy wszyscy samotni
Z kim szukać stajenki
którą świat nam odkrył

W kim szukać dziś brata
A kogo unikać
Tak mało dziś śladów
Brakuje sternika

 

S

Na skróty gdzieś poszli
Melchior z Baltazarem
A ja w środku nocy
Nagle sam zostałem

Gdzieś przy wigilijnym stole
Wolne miejsce czeka
Może ktoś mnie dziś zaprosi
Nim przyjdzie Pasterka

(Tekst wiersza za:
http://www.poezja-polska.art.pl/fusion/readarticle.php?article_id=174)