Przeskocz do treści

6 listopada w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odsłonięto i poświęcono pomnik kardynała Jozsefa Mindszentego (fot. Wikipedia), niezłomnego prymasa Węgier. „Męczennik zza żelaznej kurtyny”, prymas heroicznych cnót i męczennik „Kościoła milczenia” był obok polskiego kardynała Stefana Wyszyńskiego jednym z dwóch niezłomnych prymasów w latach komunizmu w naszej części Europy. Obaj nigdy nie pogodzili się z czerwoną ideologią. Obaj stanowczo protestowali też przeciw zwalczaniu przez komunistów religii i Kościoła.

Zaprojektowany i wykonany przez rzeźbiarza Sándora Kligla pomnik kardynała Józsefa Mindszentyego znajduje się w dolnej Bazylice, w pobliżu Kaplicy Communio Sanctorum (Świętych Obcowania), zwanej Kaplicą Węgierską (fot. p. Andrzej Kalinowski), gdyż jest ona darem Kościoła węgierskiego (inicjatorem jej budowy był ksiądz Lajosza Antalóczy, propagator kultu Bożego Miłosierdzia na Węgrzech, założyciel Fundacji Bożego Miłosierdzia i promotor wydania „Dzienniczka” św. Faustyny). Ściany kaplicy pokryte zostały mozaiką stworzoną z tysięcy maleńkich kawałków sprowadzonego z Włoch szkła w wielu kolorach i odcieniach, które przedstawiają zarówno świętego Stefana, króla Węgier, który zjednoczył plemiona węgierskie i doprowadził do końca proces chrystianizacji, jak i kilkudziesięciu innych świętych i męczenników: św. Jadwigę, św. Kingę czy św. Emeryka.

Sobotniej mszy świętej, która sprawowana była właśnie w Kaplicy Węgierskiej, przewodniczył rektor Sanktuarium Bożego. Jak zauważył ksiądz doktor Zbigniew Bielas (fot. p. Andrzej Kalinowski), na ścianach znajduje się mozaika przedstawiająca tajemnice komunii świętych z Chrystusem. – W centrum znajduje się ikona Chrystusa ze świętą Faustyną. Na obu bocznych ścianach kaplicy przedstawiono świętych, błogosławionych, Sługi Boże z Węgier, Polski oraz innych krajów europejskich. Po prawej stronie Pana Jezusa mozaikowy rząd postaci rozpoczyna Matka Boska, po lewej główne miejsce zajmuje św. Stefan, patron Węgier – tłumaczył ksiądz Zbigniew Bielas, wyjaśniając, że klucz do pogrupowania 68 postaci stanowi osiem Błogosławieństw, będących drogowskazami życiowej drogi.

Fragmenty tekstu za: http://kurier.plus/node/3013 a fotoreportaż zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/CvjfpyPj2XkLrnEF8

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

W niedzielę, 26 września 2021 roku w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie wysłuchaliśmy wspaniałego koncertu z udziałem Międzynarodowej Orkiestry Medyków Uniwersytetu im. Ignaza Philippa Semmelweisa w Budapeszcie. Koncert brawurowo poprowadził Gergely Dubóczky, niegdyś asystent dyrygenta Węgierskiej Filharmonii Narodowej Zoltána Kocsisa, a obecnie główny dyrygent Orkiestry Symfonicznej Alba Regia.

W programie usłyszeliśmy uwerturę "Król Stefan" Ludwiga van Beethovena oraz I Symfonię D-dur "Tytan" Gustawa Mahlera. Ten specjalny koncert był wspaniałym hołdem dla wszystkich pracowników służby zdrowia za ich ogromne zaangażowanie w walkę z epidemią.

Warto dodać, że Orkiestra Medyków powstała czternaście lat temu, a jej członkami są przede wszystkim studenci Uniwersytetu Medycznego im. Ignaza Philippa Semmelweisa w Budapeszcie oraz kilku innych uczelni węgierskich. Orkiestra systematycznie występuje na uroczystościach uniwersyteckich i odnosi sukcesy zagraniczne. Orkiestra Medyków gra ten Jubileuszowy Koncert jedynie czterokrotnie w czterech państwach Grupy Wyszehradzkiej.

Gospodarzami wydarzenia ze strony węgierskiej byli: Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. Tibor Gerencsér (na zdjęciu) oraz JM Rektor Uniwersytetu im. Ignaza Philippa Semmelweisa, p. Béla Merkely.

Teksty przemówień przybliżyła nam - polskiej publiczności - p. Aranka Małkiewicz, dziękujemy 😉

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z koncertu. Zdjęć, których autorem jest p. Andrzej Kalinowski: https://photos.app.goo.gl/UB4joubP9FQV4F4m8

Aranka Małkiewicz

Do kalendarza duchowych wydarzeń odnawiających więzy łączące bratnie narody weszło coroczne pielgrzymowanie Węgrów do Polski. W 2011 roku nasi Bratankowie po raz pierwszy zorganizowali Kolejową Pielgrzymkę do Czarnej Madonny, kiedy to przekazywali nam prezydencję w Unii Europejskiej. Od tej pory raz w roku przyjeżdżają do nas specjalnym taborem kolejowym, by w intencji obu narodów modlić się z nami na Jasnej Górze oraz w Krakowie.

W bieżącym roku pielgrzymka Węgrów do Polski nie doszła do skutku z powodu pandemii. Biuro pielgrzymkowe Misszió Tours wraz ze wspólnotą paulińską w Hargitafürdő poprosiło biskupa Jánosa Székelya, ordynariusza diecezji Szombathely, wielokrotnego duszpasterza pielgrzymek, o przygotowanie modlitwy na czas pandemii.

- W obliczu zagrożenia potrzebujemy jeszcze bardziej umocnić się w wierze, przezwyciężając lęk. Zapraszamy wszystkich Polskich Przyjaciół do wspólnej modlitwy słowami biskupa Jánosa Székelya. Na Węgrzech będziemy modlić się codziennie. Zachęcamy do odmawiania modlitwy podczas Godziny Miłosierdzia, kiedy to będziemy łączyć się duchowo z Polakami. Splećmy dłonie i złączmy się w modlitwie! - mówi Laszló Budai, główny organizator Kolejowej Pielgrzymki Węgrów do Polski.

Ja również zachęcam, abyśmy przyłączyli się do naszych Bratanków, by jak najprędzej móc chwycić się za dłonie – nie tylko wirtualnie - i wspólnie dziękować za oddalenie pandemii.

Modlitwa o oddalenie pandemii

Ojcze Niebieski!
W ciężkich dniach pandemii uciekamy się do Twego Miłosiernego Serca.
Wybacz nam, że zuchwałością okaleczamy świat, którego jesteś Stwórcą.
Wybacz powierzchowność i pośpiech, które często towarzyszyły nam w życiu.
Naucz nas wyciszenia i pogłębienia naszej duchowości.
Naucz rodziny na nowo odkrywać dar wspólnej modlitwy!
Wspomóż nas, aby w czasie epidemii nie przepełniał nas strach, ale zaufanie Tobie i pragnienie pomocy innym.
Mocą swą wspieraj i chroń lekarzy oraz cały personel medyczny,
obdarz zdrowiem wszystkich chorych i napełniaj ich odwagą, daj umierającym poczuć Twoją bliskość, a zmarłych dopuść do królestwa Twojej wiecznej miłości.
Najświętsza Dziewico, wybrana przez Chrystusa na krzyżu na naszą Matkę, wspieraj wszystkich cierpiących swą macierzyńską miłością!
Święty Janie Pawle II, Apostole Tajemnicy Miłosierdzia, módl się za całym Kościołem i za całym światem! Amen.

4 listopada 2020 roku na terenie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie stanęła rzeźba przedstawiająca hrabiego Pála Telekiego, dwukrotnego premiera Węgier (1920-1921 i 1939-1941), wielkiego przyjaciela Polski, który pomagał nam w czasie wojny polsko-bolszewickiej, a także w obliczu niemieckiej agresji w 1939 roku (fot. Instytut Pamięci Narodowej, Kraków).

Uroczystość odsłonięcia rzeźby przy ul. Rajskiej 1 w Krakowie (od strony parkingu) wraz z wydarzeniami towarzyszącymi miała się odbyć 9-10 listopada 2020 roku, w przededniu Narodowego Święta Niepodległości, ponieważ hrabia Pál Teleki dobrze zasłużył się dla Rzeczpospolitej (fot. Instytut Pamięci Narodowej, Kraków). Z powodu sytuacji epidemiologicznej ceremonia została jednak przesunięta na późniejszy termin.

Uhonorowanie węgierskiego premiera było możliwe dzięki współpracy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego i Sejmiku Województwa Małopolskiego, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie oraz Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie. Inicjatorem przedsięwzięcia pomnika był Komitet Społeczny Budowy Pomnika Pála Telekiego w Krakowie. Dzieło wykonał prof. Stefan Dousa (fot. Instytut Pamięci Narodowej, Kraków).

Więcej informacji znajdą Państwo na: https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/121522,W-Krakowie-stanal-pomnik-Pla-Telekiego-premiera-Wegier-przyjaciela-Polski.html

Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie przedstawia filmowy dokument poświęcony Pálowi Telekiemu, dwukrotnemu premierowi Węgier (1920-1921 i 1939-1941), który odegrał istotną rolę w polskiej historii. Pomagał nam w czasie wojny polsko-bolszewickiej, a także w obliczu niemieckiej i sowieckiej agresji w 1939 roku:
https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/edukacja/przystanek-historia/123680,Pl-Teleki-Syn-Wegier-brat-Polski.html

Aranka Małkiewicz

W bieżącym roku obchodzimy wiele ważnych, okrągłych rocznic związanych z historią naszego narodu. Podobnie jest u naszych Bratanków. Na Węgrzech rok 2020 został ogłoszony m.in. Rokiem bł. Euzebiusza, upamiętniającym 750 rocznicę śmierci węgierskiego kanonika, eremity, założyciela Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, zwanego potocznie Zakonem Paulinów. W XIV w. Paulini przywędrowali do Polski i osiedli w Częstochowie, a więc Jasna Góra ma swoje korzenie na Węgrzech. Zakonnicy są wielkimi orędownikami przyjaźni polsko-węgierskiej i dbają o duchowy rozwój naszych narodów. Jednym z nich jest brat Botond Bátor, były przełożony prowincji węgierskiej, będący obecnie przewodnikiem duchowym Węgrów mieszkających w Siedmiogrodzie. Brat Botond mówi biegle po polsku, organizuje liczne pielgrzymki do naszego kraju, w tym pielgrzymkę motorową, która przyciąga corocznie ok. 100 motocyklistów z Węgier i Siedmiogrodu. Zapraszam...

- Skąd pomysł na życie zakonne?

Myśl o powołaniu kapłańskim i zakonnym pojawiła się u mnie już w czasie, kiedy byłem uczniem szkoły średniej. Zacząłem wówczas interesować się wspólnotą zakonną, ale wówczas - w drugiej połowie lat osiemdziesiątych - działały tylko zakony dydaktyczne. Dlatego po roku studiów teologicznych w Győr zostałem klerykiem diecezjalnym. Na drugim roku studiów zostałem zaciągnięty do wojska, do Hódmezővásárhely, gdzie nadal rozważałem powołanie zakonne. Był to już czas przemian w latach 1988-1989. Można było mówić już o zakonach, pojawili się nawet członkowie wspólnot działających dotychczas w sposób tajny. Po ukończeniu służby wojskowej wróciłem do seminarium w Győr i postanowiłem, że nie będę księdzem lecz bratem zakonnym. Początkowo nie wiedziałem jaki wybrać zakon, ale wyłaniał się już przede mną jakiś obraz. W seminarium miałem książkę Marii Puskely p.t. „Zakonnicy”. Przeglądałem ją i uświadomiłem sobie, że jedynym męskim zakonem założonym na Węgrzech są paulini. Niemal w tym samym czasie jeden z kolegów kleryków zwrócił moją uwagę na pewnego proboszcza, który był paulińskim zakonnikiem. Książka oraz spotkanie z proboszczem i jego współbraćmi zakonnymi pomogły mi w podjęciu decyzji. W 1990 roku wstąpiłem do zakonu.

- Mówisz pięknie po polsku. Dlaczego wybrałeś naukę tego języka?

Mistrz nowicjatu ojciec Ákos, który od początku wprowadzał mnie w życie zakonne, po pięciu latach izolacji wyszedł na wolność w 1956 roku, a komuniści zabronili mu wykonywania posługi kapłańskiej. Chciał przeprowadzić się do Polski, ale z powodu odbywanej wcześniej kary nie dostał zgody na pobyt stały w tym kraju. Mimo to bardzo pilnie uczył się języka polskiego, a czas wolny spędzał zawsze w Częstochowie. To on zachęcał mnie do nauki języka i choć początkowo nie miałem zbyt wielkiej chęci, to jednak pod wpływem jego namowy i moich sympatycznych doświadczeń związanych z Polską, zacząłem się uczyć w 1991 roku. I bynajmniej nigdy tego nie pożałowałem!

- Mówisz po polsku, masz przyjaciół wśród Polaków, często odwiedzasz ich kraj. Jak oceniasz relacje Polaków z Węgrami?

Podczas jednej z pielgrzymek kolejowych do Polski pewien starszy opat zakonu Norbertanów powiedział, że nigdzie nikt nie cieszył się tak na jego widok, jak w Polsce. Ja też zawsze to odczuwałem. Sympatia Polaków wobec Węgrów dała mi w życiu poczucie pewności i energię. Jednocześnie napawa mnie dumą wspólne dziedzictwo historyczne. Dobrze mieć świadomość, że jest w Europie naród, na który zawsze można liczyć. Wiele nauczyłem się od Polaków: piękna świętej liturgii; miłości i szacunku dla natury; profesjonalizmu kapłanów oraz tak cennej duchowości. Nauczyłem się też fantastycznej organizacji. Początkowo tu wszystko wydaje się chaotyczne, a tak na prawdę dzieje się z możliwie największą precyzją. Myślę, ze Polacy też mogą nauczyć się czegoś od Węgrów, w końcu jesteśmy bratankami i łączy nas tysiącletnia historia.

- Jesteś znany z zamiłowania do jazdy na motorze, a motorowe pielgrzymki brata Botonda stały się już słynne nawet w Polsce. Czy to po prostu pasja, czy może z jakiegoś powodu ma to znaczenie?

Prawdopodobnie nie jeździłbym już na motorze, gdyby nie było w naszym otoczeniu społeczności motocyklistów. A ponieważ jest, czuję się jednak za nią odpowiedzialny. Chętnie wsiadam na motor, ale jest z tym trochę zamieszania. O pojazd trzeba dbać, trzeba się do jazdy odpowiednio przygotować, ubrać się, rozebrać, przebrać, itd. Mimo to jazda na motorze jest mi na swój sposób bliska. Często korzystam z niego przemieszczając się z miejsca na miejsce, żeby nie wyjść z wprawy. Jazda na motorze ma dla mnie duże znaczenie, ponieważ ilość zainteresowanych pielgrzymkami motorowymi świadczy o tym, że wiele osób zbliżyło się do Boga, odkąd zaczęły ze mną podróżować.

- Urodziłeś się w Kőbánya, kształciłeś się w Kecskémet, zarządzałeś prowincją węgierską w Budapeszcie. Jak znalazłeś się na Ziemi Seklerskiej?

W 2013 roku - kiedy byłem jeszcze przełożonym prowincji węgierskiej - ojciec Izydor Matuszewski, generał zakonu paulinów, założył nasz klasztor w Siedmiogrodzie. Przełożonym klasztoru był wówczas ojciec Barnabás, który postanowił wrócić z powrotem na Węgry. Zbiegło się to w czasie z upływem mojej drugiej kadencji przełożonego prowincji. Mieszkałem wówczas w Budapeszcie i podczas adoracji najświętszego sakramentu prosiłem Pana o wyciszenie, o spokojniejsze środowisko klasztorne. Następnego dnia zadzwonił telefon i ojciec Csóka János poinformował mnie o zamiarach ojca Barnabasa. I tak się tu znalazłem. Zresztą jako nastolatek już od lat 80-tych jeździłem regularnie do Siedmiogrodu, który bardzo wiele dla mnie znaczy, tak więc miałem tam kontakty i zawsze jakoś mnie tam ciągnęło.

- Czy dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy Węgrami mieszkającymi w kraju i tymi, którym przyszło żyć w Siedmiogrodzie ?

W zasadzie to dwa różne światy. Nie tylko dlatego, że Siedmiogród leży obecnie na terenie Rumunii, więc Bałkany odciskają tu swoje piętno na codziennym życiu, ale również dlatego, ponieważ Seklerzy - mimo iż są Węgrami - mają inną mentalność niż Węgrzy mieszkający w ojczyźnie. Wynika to oczywiście z uwarunkowań historycznych, trzeba było walczyć, na pograniczu często trzeba było prowadzić działania wojenne, tak więc ta ciągła walka wpisała się w świat żyjących tu dziś Węgrów. Nasza praca ogranicza się częściowo do okolic Hargitafürdő, ponieważ pomimo tego, że jest to mała miejscowość, wiele osób przyjeżdża tu odpocząć i skorzystać z turystyki zdrowotnej. Jeździmy więc do wielu miejsc aby prowadzić rekolekcje, prowadzić wykłady i odprawiać msze.

- Co chciałbyś osiągnąć swoją działalnością w Siedmiogrodzie?

Chciałbym, żeby zakon znów zapuścił tu swoje korzenie, tak jak to było w średniowieczu i w kolejnych etapach dziejowych, aż do rozporządzenia Józefa II w roku 1786. Mam nadzieję, że mimo ogólnego braku powołań kapłańskich, znajdą się tu w Siedmiogrodzie powołania do zakonu paulinów. Obecnie powstaje nowy klasztor, w którym czekamy nie tylko na chętnych do życia zakonnego, ale również dla potrzebujących odnaleźć spokój choćby przez tydzień czy dwa. Chciałbym aby miejscowość Hargitafürdő, również z powodu charakteru wspólnoty kościelnej, stała się miejscem odpowiednim dla zwiedzających i pragnących wyciszenia.

- Jak sobie radzicie z pandemią? Wierni na całym świecie modlą się teraz o jej oddalenie i szybki powrót do normalnego życia.

Tu w Hargitafürdő sytuacja jest zła pod względem poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jest to mała miejscowość, licząca zaledwie 220 mieszkańców. Początkowo odprawialiśmy msze on-line, co nie było łatwe, bo musiałem przemawiać do pustych ławek, a wiernych spotykałem bardzo rzadko. Jednak tutejszym mieszkańcom nie jest łatwo żyć w zaistniałych warunkach przede wszystkim dlatego, ponieważ większość z nich żyje z turystyki. Turyści nie przyjeżdżają, a pensjonaty świecą pustkami. Wszyscy modlimy się o oddalenie pandemii, wziąłem przykład z Polski i zaproponowałem modlitewną adopcję duchową. Wielu zdecydowało się na taką adopcję i modlą się codziennie za lekarzy, pielęgniarki, ratowników oraz wszystkich, którzy wykonują ciężką, męczącą i stresującą pracę, ponieważ bezpośrednio muszą zmagać się z pandemią. Modlimy się za nasz naród, jak również naród polski, z nadzieją na lepsze jutro. Wiem, że Polacy też modlą się za nas i kolejny raz powtórzę: dobrze mieć świadomość, że jest w Europie naród, na który zawsze można liczyć. Również w modlitwie.

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

25 czerwca z inicjatywy Konsul Generalnej Węgier w Krakowie, p. prof. Adrienne Körmendy doszło do interesującego polsko-węgierskiego spotkania. Ze strony węgierskiej wzięli w nim udział m.in. p. dr Zsigmond Barna Pál - przewodniczący delegacji, poseł; p. Hidvéghi Balázs - dyrektor do spraw komunikacji Fideszu, b. poseł i szef kampanii wyborczych, a także analitycy, pp. Nagy Dániel Viktor, Balázs Ádám Samu i Rosonczy-Kovács Mihály i radca do spraw gospodarczych, p. Nyitrai Zoltan a ze strony polskiej pp. Aranka i Aleksander Małkiewiczowie oraz pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta Krakowski, dr socjologii i działacz polityczny, przewodniczący Stowarzyszenia im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

To własnie dzięki p. Konsul mogliśmy w swobodnej atmosferze wieczornej kolacji wymienić wiele uwag na temat gospodarki, polityki i problemów społecznych, omówić podobieństwa i różnice sytuacji Polski i Węgier wśród krajów Europy (i Wspólnot Europejskich), a przede wszystkim porównać drogi i sposoby dochodzenia do celu, jakim dla obu krajów i narodów jest ich dobrobyt ekonomiczny i kulturalny. Dziękujemy - Köszönöm!

Aranka Małkiewicz

Sto lat temu w Grand Trianon, będącym częścią parku wersalskiego, doszło do podpisania traktatu pokojowego pomiędzy Węgrami a państwami Ententy. Doprowadzono wtedy do rozpadu historycznych Węgier, które utraciły dwie trzecie obszaru państwa i tyle samo ludności. Przewodniczący węgierskiej delegacji, hrabia Albert Apponyi, mimo usilnych prób złagodzenia postanowień traktatu, nie był w stanie zapobiec tragedii. Powiedział wówczas, że gdyby Węgry miały dokonać wyboru między przyjęciem lub odrzuceniem tego traktatu, w rzeczywistości odpowiedziałyby na pytanie: czy słusznym jest popełnić samobójstwo, aby uniknąć śmierci…?

W wyniku twardo postawionych warunków Węgry, z europejskiego państwa średniej wielkości, skurczyły się do rozmiarów jednego z małych państw regionu. Straty gospodarcze wyniosły w sumie 62% majątku narodowego sprzed 1918 roku. Prawie 3,5 miliona Węgrów znalazło się poza ojczyzną. Znalazły się tam również liczne cmentarze, kościoły, muzea, fabryki... W Kotlinie Panońskiej, poza granicami kraju, do dziś żyje ponad dwa miliony Węgrów, którzy są obywatelami państw sąsiednich. Największa część przypadła Rumunii, gdzie w Siedmiogrodzie, na Ziemi Seklerów, żyje ponad 800 tys. naszych Bratanków. Od 2010 roku w rocznicę podpisania traktatu obchodzi się na Węgrzech Dzień Jedności Narodowej.

Jednym z miejsc, które znalazło się daleko od Węgier jest Sanktuarium Maryjne narodu węgierskiego. To miejsce kultu Matki Bożej usytuowane jest na terenie dzisiejszej Rumunii, w miejscowości Csiksomlyó. Sanktuarium prowadzą franciszkanie, a kult Matki Bożej w tym miejscu odwołuje się do wydarzeń z 1567 roku, kiedy Jan Zygmunt Zapolya, władca siedmiogrodzki próbował siłą zmusić strzegących granicy Seklerów do przejścia z wiary katolickiej na unitarianizm.

Seklerzy postanowili bronić swojej wiary i udało im się odnieść zwycięstwo w sobotę przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Książę ogłosił w końcu wolność wyznania, zaś Seklerzy w podzięce Matce Boskiej poprzysięgli, że będą spotykać się tu co roku na pamiątkę zwycięstwa.

Pomimo wielu dziejowych tragedii i różnic światopoglądowych Węgrzy potrafią się jednoczyć, podobnie jak my. Do dziś tradycyjnie pielgrzymują do odległego sanktuarium w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ranga uroczystości jest porównywalna z ogólnopolską pielgrzymką do Częstochowy 15 sierpnia.

Na modlitwie gromadzi się rokrocznie ponad pół miliona pątników węgierskich z całego świata. Podniosłości i piękna spotkania dopełniają baśniowej urody górskie krajobrazy wschodnich Karpat oraz głęboka religijność, patriotyzm i gościnność Seklerów.Wśród licznych grup pielgrzymów znajduje się m.in. Kolejowa Pielgrzymka Węgrów do Csiksomlyó, podczas której grupa ok. 1000 Węgrów podróżuje przed świętem Zesłania Ducha Świętego, aby wspólnie z innymi rodakami modlić się u stóp Matki Boskiej z Csiksomlyó.

Pielgrzymka odbywa się przed znaną już w Polsce Narodową Pielgrzymką Węgrów, którzy co roku w czerwcu przyjeżdżają - również koleją - na Jasną Górę i do Krakowa. W tym roku - na zaproszenie budapeszteńskiego Stowarzyszenia Rakoczego - do Csiksomlyó miała pojechać 50-osobowa grupa polskiej młodzieży. Niestety pandemia pokrzyżowała te plany. Nie odbyła się pielgrzymka do Csiksomlyó i nie odbędzie się pielgrzymka do Polski.

Jednak Węgrzy modlą się w intencji obu naszych narodów za pośrednictwem mediów, prosząc o jedność i wspólne dobro oraz oddalenie pandemii. Trzeba mieć nadzieję, że w przyszłym roku znów będziemy mogli modlić się wspólnie, najpierw w sanktuarium narodowym Węgrów, a następnie w naszym, na Jasnej Górze. Ja osobiście, patrząc na gorliwie modlących się Węgrów i naszych rodaków wierzę, że oba nasze narody przetrwają wszystko!

Aranka Małkiewicz

Siedmiogród, inaczej Transylwania, kojarzy się wielu osobom z okrutnym wampirem Drakulą. Nie wszyscy wiedzą, że Siedmiogród to kraina historyczna należąca kiedyś do Królestwa Węgier, położona obecnie na terenie Rumunii. Plemiona węgierskie przybyły tu na przełomie IX i X w., a po dzień dzisiejszy dużą część tego obszaru zamieszkują Seklerzy. Mają oni swoją flagę i swój hymn, który śpiewa się często po hymnie węgierskim podczas narodowych uroczystości. Seklerzy to wyodrębniona etnicznie węgierskojęzyczna grupa, mająca węgierską świadomość narodową, uważana przez wielu badaczy za odłam Węgrów, zamieszkująca tereny nazywane Ziemią Seklerską lub Seklerszczyzną.

Duża część Seklerów jest wyznania rzymskokatolickiego. To właśnie na Ziemi Seklerskiej (il. Podział administracyjny Rumunii - Seklerszczyznę zaznaczono na żółto, za: Wikipedią) znajduje się najważniejsze dla wszystkich węgierskich katolików sanktuarium maryjne, Bazylika Najświętszej Maryi Panny w Csisomlyó. W 2019 roku papież Franciszek odprawił tam mszę świętą. Odwiedził ten region jako pierwszy papież w dziejach. Sanktuarium znajduje się pod opieką franciszkanów, którzy w Siedmiogrodzie mają w sumie 11 klasztorów. Jeden z nich od XVIII wieku znajduje się w miejscowości Deva. W roku 1948 władze rumuńskie wygnały stamtąd zakonników, znacjonalizowały budynek i urządziły w nim biura oraz magazyny. W 1970 roku, na skutek powodzi, budynek uległ całkowitemu zniszczeniu.

Na początku lat 90-tych jeden z franciszkanów, o. Csaba Böjte, nielegalnie zajął opustoszały gmach, rozbijając zardzewiałe kłódki i wprowadzając tam kilkoro bezdomnych dzieci. Nie spodobało się to władzom, które kilkakrotnie interweniowały, nakazując im opuszczenie klasztoru. Ojciec Csaba nie poddał się i osiągnął swój cel, otwierając w klasztorze pierwszy dom dla bezdomnych sierot. Nieruchomość oficjalnie została zwrócona franciszkanom dopiero w 1999 roku.

Csaba Böjte urodził się w Kolozsvár (obecnie siedmiogrodzki Kluż). Jego ojciec był poetą, który z powodu jednego ze swoich wierszy, uznanego za antypaństwowy, został skazany na siedem lat więzienia, w czasie dyktatury Ceauscescu. Co prawda zwolniono go po niecałych pięciu latach, ale dwa miesiące później zmarł na skutek obrażeń odniesionych podczas więziennych tortur. To był przełomowy moment w życiu Csaby Böjte. Zrozumiał, że problem nie tkwi w człowieku lecz w nieświadomości. Podjął decyzję, że zostanie kapłanem. Święcenia przyjął w roku 1989. Dzięki działalności, której się podjął, zyskał szacunek i sławę na całym świecie nie jako pisarz, humanista, a przede wszystkim założyciel i dyrektor Fundacji św. Franciszka w Deva.

Ojciec Csaba nazywany jest „wujkiem sierot” albowiem 1993 roku powołał do życia fundację, której celem jest pomoc tysiącom bezdomnych, samotnych dzieci. O swej inspiracji do takiej działalności opowiada tak:

„W 1993 roku, przed jedną z wieczornych mszy świętych, przyszła do mnie pewna miła kobieta z małą dziewczynką i powiedziała, że znalazła to dziecko na dworcu. Pogratulowałem jej szczęścia i zaproponowałem, żeby wzięła ją do domu. Skoro ją znalazła, dziewczynka może z nią zamieszkać. Kobieta chciała zostawić mi dziecko na plebanii, ale jak mogłem przyjąć takie dziecko bez żadnych dokumentów. Poza tym pomyślałem, że biskup zdziwiłby się, gdyby nagle pojawiło się w moim życiu dziecko. Powiedziałem nieznajomej, że będę się modlić i ze Duch Święty wskaże drogę, którą ma podążać to dziecko. Czytając Ewangelię podczas mszy w osłupieniu spoglądałem na słowa wypowiedziane przez Jezusa: „I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje!” /Mt.18,5/. Poczułem w trakcie tej mszy, że o miłości i integracji z drugim człowiekiem nie trzeba mówić.

Należy działać. Postanowiłem, że jeśli po mszy znów zostanę poproszony o przyjęcie dziecka, zrobię to, mimo iż nie znamy nikogo z jego rodziny, nie wiemy kim są jego rodzice, nie ma miejsca zamieszkania, ani dokumentów. Po mszy do zakrystii ponownie weszła uśmiechnięta dziewczynka. Przytuliłem skrytego w niej Pana Jezusa i przyjąłem pod swój dach na plebanii. Kucharka Vera powiedziała, że dziecko śmierdzi. Poprosiłem, żeby go nie wąchała, tylko wykąpała! W czasie gdy dziewczynkę kąpano i czesano, ja wygrzebałem jakieś ubrania. Nie mogłem się nadziwić, że w ciągu godziny ta mała, żebrząca na dworcu dziewczynka, po kąpieli, w czystym ubraniu tak bardzo się zmieniła, tak wypiękniała. Była pierwszym dzieckiem, które przyjęliśmy prosto z ulicy”.

Obecnie fundacja posiada 82 domy dziecka na terenie całego Siedmiogrodu, które skupiają ok. 2500 dzieci zbieranych z ulic całego Siedmiogrodu, opuszczonych i pozbawionych opieki rodzicielskiej. Domy ojca Csaby dają dzieciom miłość i poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu mogą mieć normalne życie.

Podopieczni wychowują się w szeroko pojętym kulcie Miłosierdzia Bożego, odmawiają Koronkę i oddają cześć Obrazowi Jezusa Miłosiernego. Orędownikiem ich spraw jest św. Jan Paweł II. Od kilku lat są regularnymi uczestnikami Narodowej Pielgrzymki Węgrów do Polski. Ich przyjazdy do nas finansuje rząd węgierski. W czerwcu 2018 roku kolejna grupa dzieci wzięła udział w pielgrzymce, uczestnicząc we mszy świętej, celebrowanej przez Jego Ekscelencję Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Dla tych dzieci każdy przyjazd do Polski jest wielkim przeżyciem, ponieważ wszystkie dobrze znają powiedzenie o dwóch bratankach. A tacy ludzie jak ojciec Csaba przywracają nam wiarę w człowieczeństwo...

Konsulat Generalny Węgier w Krakowie zaprasza Państwa w wirtualną podróż historyczną. Mało kto zna jedno z piękniejszych i najważniejszych dla Węgrów miejsc, jakim jest Ópusztaszer. Ta niewielka miejscowość, położona w południowej części Węgier, jest historycznym miejscem zatwierdzenia pierwszych węgierskich praw zwyczajowych przez wodza Arpada. Zgodnie z kroniką Anonymusa, to tutaj wodzowie plemion madziarskich, przybyłych z nadwołżańskich stepów, przysięgli wierność Arpadowi, tworząc w ten sposób zaczątek przyszłego państwa węgierskiego. Pod koniec XIX w., podczas obchodów 1000-lecia państwa węgierskiego, w Ópusztaszer utworzono Historyczny Park Narodowy.

Największą atrakcję całego kompleksu stanowi słynna Panorama Fesztyego, pod nazwą Przybycie Węgrów. Obraz ten stworzony został w latach 1892-1894 przez słynnego węgierskiego malarza Árpáda Fesztyego z okazji obchodów tysiąclecia istnienia państwa. W 1899 roku Panorama zaprezentowana została na wystawie światowej w Londynie. W czasie II wojny światowej obraz i pawilon wystawowy uległy zniszczeniu. W latach 70. XX wieku podjęto decyzję o budowie Parku Historycznego w Ópusztaszer; rozpoczęto prace rekonstrukcyjne obrazu oraz budowę nowego pawilonu. Prace przerwano w roku 1979. W 1991 przetarg na renowację wygrała grupa specjalistów z Polski. Obraz ponownie jest wystawiany od 1995 roku. To ogromne płótno (120x15 metrów) przedstawia wszystkie ważne epizody z wędrówki Madziarów ku swojej nowej ziemi. Obraz umieszczony jest w charakterystycznej rotundzie, zaprojektowanej przez Istvána Nováka w duchu architektury organicznej.

Pozostałe atrakcje Parku Historycznego Ópusztaszer to m.in. wykopaliska archeologiczne odsłaniające relikty osady madziarskiej, ruiny klasztoru benedyktynów z XI w., pomnik wodza Madziarów - Arpada, Świątynia Lasów oraz skansen wsi Wielkiej Niziny Węgierskiej, na którego terenie spotkać można tradycyjne m.in. karczmy, kramy z wyśmienitymi węgierskimi winami oraz wiele innych atrakcji.

Zachęcamy do obejrzenia krótkiego filmu, przedstawiającego Park Historyczny w Ópusztaszer. Mamy nadzieję, że kiedy będzie możliwość, zechcecie Państwo odwiedzić to piękne miejsce. Poniżej link do filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=UNz7HV8mcE8

Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!

Konsulat Generalny Węgier w Krakowie po raz kolejny zachęca Państwa do pozostania w domu, ale to wcale nie znaczy to, że nie można wyruszyć na wirtualne spotkanie z muzyką węgierską.

Muzyka dla Węgrów ma ogromne znaczenie w kształtowaniu tożsamości, a przede wszystkim osobowości estetycznej i artystycznej. Wielu Polaków muzykę węgierską kojarzy z czardaszem lub „dziewczyną o perłowych włosach” zespołu Omega. A przecież wielcy muzycy, Béla Bartok i Zoltan Kodály, którzy prowadzili badania nad węgierską kulturą ludową odkryli, że najbardziej archaiczne węgierskie pozostałości muzyczne pochodzą sprzed tysięcy lat, kiedy to Pra-Węgrzy kształcili swój język i kulturę. Kodaly stwierdził, że muzyka wędrowała wraz z ludem i to co oddziaływało na język, mogło oddziaływać także na muzykę. Bartok uważał, że węgierskie melodie ludowe odznaczają się najwyższą artystyczną doskonałością.

Na przestrzeni burzliwych dziejów Węgrzy budowali rodzimą kulturę, dbając również o muzykę, na przekór wszystkim tym, którzy próbowali pozbawić ich własnej tożsamości. Dlatego właśnie Węgrzy potrafią łączyć wszelkie gatunki, od muzyki ludowej po klasyczną. Przypomnijmy choćby Janosa Bihariego, żyjącego na przełomie wieków XVIII/XIX. Ten genialny skrzypek i kompozytor komponował pieśni, które były wzorem romantycznej muzyki węgierskiej. Nawiązywał też do narodowej muzyki ludowej; uważny jest za najwybitniejszego przedstawiciela tzw. stylu werbunkowego. Była to muzyczna forma taneczna, początkowo wykorzystywana podczas rekrutacji żołnierzy, która następnie stała się narodową muzyką węgierską. Inną formą muzyczną opartą na tańcu jest czardasz, którego stylizacje przewijają się w utworach Ferenca Liszta, w operetkach Imrego Kálmána czy Franza Lehára.

Z muzyką węgierską od dawna związana jest muzyka cygańska, która na tyle zainteresowała Ferenca Liszta, że skomponował 19 Rapsodii Węgierskich z jej elementami. Romscy artyści obecni są zarówno w nurcie węgierskiej muzyki poważnej, jak również popularnej, folku, jazzie i innych. Światowej sławy współczesny skrzypek i kompozytor, Roby Lakatos, umiejętnie łączy w swoich utworach muzykę klasyczną z cygańską, ludową, jazzową, czardaszem i innymi stylami.

O muzyce węgierskiej, jej twórcach i wykonawcach można pisać wiele. Warto jednak teraz odbyć wirtualną podróż muzyczną, podczas której każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszamy do zapoznania się z poniższymi linkami, aby choć trochę poznać różnorodność naszej muzyki:

https://www.youtube.com/watch?v=ACZd82cBJlg
https://www.youtube.com/watch?v=apE1n63ZhMQ&list=PL9DDF7C88CBC25176&index=2
https://www.youtube.com/watch?v=0xs6XEBCsPc
https://www.youtube.com/watch?v=pC7aFrnC9BU
https://www.youtube.com/watch?v=19cpnI8yofY&list=PLEJfze-AwGt0t1C9wBkfZPKqwo5JWFrnI
https://www.youtube.com/watch?v=IfEb7lCM6Gs&list=PL429F7514B7F8A376
https://www.youtube.com/watch?v=fbUIHJMc-RE
https://www.youtube.com/watch?v=_-ODwKJI6qc
https://www.youtube.com/watch?v=3HQLaYpz2hk
https://www.youtube.com/watch?v=s_1Ojwpw7OA
https://www.youtube.com/watch?v=_cJq6myPLZQ
https://www.youtube.com/watch?v=CryrXpfb0Is
https://www.youtube.com/watch?v=-J1-s3L11WE
https://www.youtube.com/watch?v=f6t40CErnCo
https://www.youtube.com/watch?v=1WGTxWh5dYQ
https://www.youtube.com/watch?v=iXyaKT1sTeQ

Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!

W ramach akcji "zostań w domu" wspominamy stolicę Węgier, która czeka z niecierpliwością na chwilę, kiedy to znów zacznie tętnić życiem i będzie mogła zaprezentować się odwiedzającym. Zachęcamy do zapoznania się z materiałami zamieszczonymi w załącznikach oraz poniższych linkach:

1. Materiał filmowy przygotowany przez Budapeszteńskie Centrum Festiwali i Turystyki:
https://www.facebook.com/watch/?v=523613571661757
https://www.youtube.com/watch?v=W8IDxVQChJU

2. Polskojęzyczna wersja strony Budapeszteńskiego Centrum Festiwali i Turystyki:
https://www.budapestinfo.hu/pl/top-widoki

3. Ponad 1000 fotografii przedstawiających Budapeszt:
https://pixabay.com/hu/images/search/budapest

Mamy nadzieję, że dzięki udostępnionym materiałom będziecie mogli Państwo zachwycić się miastem, o którym mówi się, że "urzeka nas za każdym razem, kiedy je odwiedzamy". Życzymy wszystkim dużo zdrowia, spokoju i wytrwałości w tym trudnym dla nas czasie.

Pozdrawiamy serdecznie!

(Od Redakcji): Za powyższe materiały dziękujemy Konsulatowi Generalnemu Węgier w Krakowie.

Maria Krakowska, Mirosław Boruta

6 kwietnia 2018 roku odsłonięty został w Budapeszcie pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej. W uroczystościach wzięli udział m.in. premierzy Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Victor Orban.

Dla upamiętnienia tej uroczystości wydano właśnie na Węgrzech bogato ilustrowany album "Memento Smoleńsk" zawierający zdjęcia, teksty czterech przemówień i opis pomnika w trzech wersjach językowych: angielskiej, polskiej i węgierskiej. Album poprzedza także słowo wstępne przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Węgierskiego, p. Zsolta Nemetha.

I właśnie wczoraj - 20 maja 2019 roku w Konsulacie Generalnym Węgier w Krakowie, w obecności p. Zsolta Nemetha oraz Szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, ministra Krzysztofa Szczerskiego miała miejsce uroczysta prezentacja albumu.

Podejmowani przez Konsul Generalną Węgier, p. Adrienne Kormendy i oklaskiwani przez licznie zgromadzonych gości, obaj politycy przedstawili najbardziej aktualne zagadnienia współpracy polsko-węgierskiej w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Podczas spotkania zaprezentowano również dorobek Fundacji i Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, wybitnego polskiego historyka, autora "Historii Węgier" i wielkiego przyjaciela Węgrów.

Nie zabrakło także wspomnień związanych z momentem Tragedii Smoleńskiej - 10 kwietnia 2010 roku i podziękowań dla strony węgierskiej za tak wspaniałe przejawy upamiętnienia polskich polityków, którzy zginęli na służbie Państwa i Narodu.

Wiele trzeba nam w tej materii w Krakowie, mieście pochówku śp. Pary Prezydenckiej nadrobić. Wciąż bowiem nie ma w Krakowie godnego miejsca upamiętnienia Wielkiego Prezydenta w przestrzeni publicznej, ulicy czy pomnika. Bywa też, że pamięć o śp. Prezydencie jest "zakazywana", jak słynny "zakazany koncert" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego 18 czerwca 2017 roku: https://www.krakowniezalezny.pl/18-czerwca-urodziny-prezydenta-lecha-kaczynskiego

Kiedy wreszcie i my zażyjemy normalności, od dawna już obecnej na Węgrzech? Raz jeszcze wyrażamy nasz głęboki szacunek dla rządu i społeczeństwa tego niezwykłego, odważnego i tak przyjaznego nam Kraju.

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/qDzJcSzzr2ajKZG26

Powtórzę: nie jest mi potrzebna ani Rosja, ani Ukraina, ani jakikolwiek inny kraj, żeby określić naszą strategię co do węgierskojęzycznej mniejszości. Jesteśmy dostatecznie dojrzali, żeby podejmować decyzje samodzielnie. Węgry nie są prorosyjskie ani proamerykańskie. Są prowęgierskie. Nasza polityka to: Węgry przede wszystkim, „Hungary first”. Oczywiście, pewne nasze decyzje bardziej podobają się jednym państwom, a inne decyzje – innym. Ale nigdy nie oceniam ich oczyma innego państwa. Nie obchodzi mnie, jak one będą oceniane – mówi szef węgierskiego MSZ w rozmowie z ukraińskimi dziennikarzami (za: https://kresy.pl).

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 czerwca 2018 roku w Bazylice Miłosierdzia Bożego w Krakowie - Łagiewnikach, ks. biskup Janos Szekelly odprawił Mszę Świetą a ks. arcybiskup Marek Jędraszewski metropolita krakowski, poświęcił obraz Jezusa Miłosiernego, który odbędzie peregrynację w węgierskich parafiach. W uroczystości wzięli udział m.in: węgierski minister ds. wyznań i mniejszości narodowych Miklos Solteszs oraz Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. Adrienne Kormendy, a także grupa ok. ośmiuset pielgrzymów, uczestników VII Narodowej Pielgrzymki Węgrów do Polski:
https://www.youtube.com/watch?v=qTgYaKG9_CE

kazimierzbartelKazimierz Bartel

Szanowni Państwo, 15 marca to rocznica wybuchu powstania 1848 roku. "Pozdrawiam uczestników Marszu Pokoju, a ze szczególnym szacunkiem pozdrawiam naszych polskich przyjaciół. Nasza więź jest czymś naturalnym, a nasza solidarność jest źródłem siły" - powiedział Victor Orban. "Jeśli Polska jest silna, to Węgry nie mogą zginąć, jeśli my jesteśmy silni, możemy pomóc naszym polskim przyjaciołom. Dlatego Marsz Pokoju jest dziś nie tylko poparciem sprawy ojczyzny, ale też poparciem Polski. Szacunek dla Polski, szacunek dla Węgier!". Przesyłam 32 zdjęcia z uroczystości, zdjęcia zrobione z... ekranu telewizora: https://photos.app.goo.gl/w7nNZ5hPfSR8lvk92

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 listopada 2016 roku o godz. 16:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 16:10 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

davModlitwę wiernych poprowadził ojciec Józef Kachel OMF a na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej kwiaty (fot. p. Mirosław Boruta) złożyli przedstawiciele Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie - p. prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, Klubów Gazety Polskiej - p. Ryszard Kapuściński, Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki - p. Jerzy Zdebski, Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska - p. Bożena Musiał, Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie - pp. Maria Krakowska i dr Mirosław Boruta oraz delegacja Węgrów, przybyłych do Krakowa w przeddzień naszego Święta Niepodległości.

Relację filmową z dalszej części uroczystości zrealizował p. Stefan Budziaszek:
https://www.youtube.com/watch?v=GbJj1qAWurg

Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoListopadowa miesięcznica smoleńskiej tragedii przypada w przeddzień wielkiego święta Polaków, rocznicy odzyskania niepodległości. Dzięki temu przez dwa dni kierujemy swoje myśli ku sprawom dla naszej Ojczyzny najważniejszym. Wielki trud naszych Ojców został włożony w to, by Polska była niepodległa, byśmy posiadali własne, silne państwo. I wreszcie w to, byśmy trwali przy wierze i tradycjach naszych przodków. Te sprawy stanowią o trwaniu i rozwoju Ojczyzny. Ofiara złożona przez Polaków w Katyniu i Smoleńsku była związana z obroną tych wartości. Nie jesteśmy jedynym narodem, który musiał bronić swoich podstawowych praw. Ale jesteśmy jednym z niewielu, który musiał zapłacić za to tak wielką cenę. Historia nakazuje nam byśmy wyciągnęli z tego wnioski. Musimy dbać o własne państwo nawet wtedy, kiedy nie wszystko nam się w nim podoba. Musimy szukać racjonalnych sojuszy zarówno wokół siebie jak i na arenie międzynarodowej. Kiedy potrafiliśmy ze sobą współpracować Polska była wielka i silna. Wrogowie naszej Ojczyzny zawsze dążyli do wprowadzania pomiędzy nas konfliktów i izolacji Polski, szczególnie chcieli skłócenia Polaków z narodami pobratymczymi. Naszą bronią była zdolność do jednoczenia i budowania mostów. Bronią przeciwnika skłócanie i sianie ziarna nienawiści. Myśląc o dziele przodków pamiętajmy o tym testamencie. Był to również testament Lecha Kaczyńskiego.

Kraków, dnia 23 października 2016 roku

List otwarty Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Toruniu i Warszawie w sprawie przyjaźni Polaków i Węgrów

Szanowny Pan
Premier Węgier Viktor Orban

akopolskaWielce Szanowny Panie Premierze,

nasze Narody, polski i węgierski, łączy nie tylko bliskie sąsiedztwo geograficzne, w przeszłości bezpośrednie, podobna historia, wspólni władcy ale też unikalna w skali światowej wzajemna sympatia i chęć niesienia sobie pomocy w trudnych okolicznościach. Historycy wskazują też na zbieżność osiągania sukcesów politycznych przez nasze kraje w okresach naszej współpracy i popadania w tarapaty gdy tej współpracy brakuje. Najnowsza historia daje tego dobitne przykłady. Mamy głęboką wdzięczność dla premiera Węgier Pála Telekiego, który w początkach lipca 1920, w krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej podjął decyzję o udzieleniu militarnej pomocy Polsce, przekazując i transportując nieodpłatnie zaopatrzenie wojskowe. Następnie, w 1939 roku, będąc powtórnie premierem powiedział, że „prędzej wysadzi swoje własne linie kolejowe, niż weźmie udział w inwazji na Polskę”.

IMG_2984My Polacy solidaryzowaliśmy się z Narodem Węgierskim podczas powstania w Budapeszcie w 1956 roku masowo oddając krew i niosąc bezpośrednią pomoc potrzebującym Węgrom. Współczesność dostarcza nam kolejnych dowodów solidarności (fot. 9 grudnia 2016 roku - dyrektor Zespołu Szkół Społecznych nr 1 w Krakowie, p. Jerzy Giza wraz z uczniami wręcza premierowi Węgier, p. Victorowi Orbanowi - któremu towarzyszy konsul węgierska w Krakowie, p. Adrienne Kormendy - wizerunek tablicy, którą polska emigracja niepodległościowa wmurowała na budynku przy Exibition Road w Londynie w 1957 r. z napisem: "In Memory of the Victims of the Hungarian Uprising of 1956").

Na ręce Pana Premiera chcemy złożyć głębokie podziękowania za obecną postawę Węgier w sprawach dotyczących Polski, w szczególności za głosy europarlamentarzystów węgierskich, reprezentujących stanowisko partii Fidesz, którzy przeciwstawili się rezolucji Parlamentu Europejskiego szkalującej Polskę. Uczynili to wbrew oficjalnemu stanowisku Europejskiej Partii Ludowej, do której należą w PE.

Mamy głęboką nadzieję, że wspólnie będziemy trwać w przyjaźni i współkształtować prawdziwie demokratyczną Europę w chrześcijańskim duchu.

Łączymy wyrazy głębokiego szacunku,
Akademickie Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

W imieniu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:
w Gdańsku / przewodniczący: prof. dr hab. med. Piotr Czauderna
w Katowicach / przewodniczący: prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Ewa Borkowska, prof. dr hab. n. med. Grzegorz Opala, dr hab. Piotr Stec, prof. UO, sekretarz: mgr inż. Janina Szymanowicz
w Krakowie / przewodniczący: prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. inż. Jan T. Duda, sekretarze: dr Mirosław Boruta, dr inż. Janusz Opiła, mgr inż. Andrzej Ossowski
w Lublinie / przewodniczący: prof. dr hab. Waldemar Paruch, sekretarz: dr hab. Mirosław Szumiło
w Łodzi / przewodniczący: senator RP, prof. dr hab. Michał Seweryński
w Poznaniu / przewodniczący: prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Stefan Zawadzki, duszpasterz: ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz
w Toruniu / przewodniczący: dr hab. Jacek Piszczek, prof. IOR-PIB, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Wojciech Polak
w Warszawie / przewodniczący: prof. dr hab. inż. Artur H. Świergiel

miroslawborutapisMirosław Boruta

9. węgierskich europosłów z EPL (w której jest Platforma Obywatelska) głosowało przeciwko antypolskiej rezolucji. To ważne, to solidarność!

Polska, Ojczyzna, ma szczęście do wspaniałych kobiet 😉 Ewa Błasik: "Polska nas nie zawiodła. Zawiedli nas zdrajcy" http://wpolityce.pl/smolensk/308598-nasz-wywiad-ewa-blasik-polska-nas-nie-zawiodla-zawiedli-nas-zdrajcy-minelo-szesc-lat-klamstwa-i-matactwa-winni-zaniedban-powinni-odpowiedziec-za-swoje-czyny

Legia Warszawa-Borussia Dortmund / 0-6 / B. Komorowski z Platformy Obywatelskiej powiedziałby: jaka prezydent Warszawy, taki wynik Legii 😉

Episkopat Polski: zdaniem biskupów szacunek dla godności każdej osoby jest nie do pogodzenia z szacunkiem dla samych czynów homoseksualnych.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Węgierskie miasto Eger - jak podaje Wikipedia - liczy sobie 56,5 tys. mieszkańców (styczeń 2011) i położone nad potokiem Eger, między Górami Bukowymi i górami Mátra. Znane jest przede wszystkim z wina Egri Bikavér oraz z obrony zamku przed Turkami. Jest także uzdrowiskiem ze źródłami wód termalnych. Neoklasycystyczna bazylika z lat 1831–1836 jest drugą co do wielkości na Węgrzech. Leżący na północny-wschód od Eger niewielki

egertokajTokaj  (il. google.pl/maps) to miasteczko słynne z piwnic ciągnących się po dzisiejszym centrum miasta. Niektóre z nich liczą sobie kilkaset lat, a wina przechowywano w nich już w XV–XVI wieku. Poza tym w mieście znajduje się mnóstwo otwartych piwnic, gdzie mile widziani goście mogą delektować się światowej sławy winem Tokaj Aszú.

Na zdjęciach, autorstwa p. Konrada Boruty, odnajdą Państwo także sporo polskich akcentów 😉
Eger: https://goo.gl/photos/1cjPBiTDGH2qkPcg8
Tokaj: https://goo.gl/photos/VnypyrjgZv8neUPu9

krakowniezaleznymkInformacja własna

Za Wikipedią: Budapeszt to stolica i największe miasto Węgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872-73 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju (geograficznie – Średniogórze Zadunajskie) oraz Pesztu – na lewym (geograficznie – Średniogórze Północnowęgierskie i Wielka Nizina Węgierska).

budapesztzpowietrzaBudapeszt (fot. Wikipedia) to jedna z najważniejszych metropolii Europy Środkowej a także 8. najludniejsze miasto wśród stolic Europy. Stanowi wielki ośrodek kulturalny (biblioteka narodowa, liczne muzea, galerie, teatry, opera) i naukowy (Akademia Nauk, uniwersytet (od 1635), politechnika (od 1782), Akademia Sztuk Pięknych, wiele innych uczelni i instytutów badawczych). Jest też ważnym centrum turystycznym i uzdrowiskowym (kompleksy balneologiczne).

Warto spędzić dzień w Budapeszcie 😉 Zdjęcia p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/E8nu4AXxQwX6Ue127

krakowniezaleznymkInformacja własna

Jak podaje Wikipedia Szentendre (pol. Święty Andrzej) to miasto w północnych Węgrzech, w komitacie Pest, nad Dunajem, 20 km na północ od Budapesztu, liczące 25 963 mieszkańców (styczeń 2011 roku).

szentendrezlotuptakaMiasto, niegdyś zamieszkiwanie w większości przez Serbów, jest dzisiaj ośrodkiem, który upodobali sobie węgierscy artyści, pracując tutaj i wystawiając swoje prace w miejscowych galeriach. Rozwinął się tu przemysł drzewny, maszynowy, funkcjonuje także port rzeczny. Szentendre (fot. Wikipedia) jest ośrodkiem turystyczno-wypoczynkowym, działa tu także wiele muzeów.

Jedynym takim w świecie, istniejącym właśnie w Szentedre, jest Muzeum Marcepanu. Do odwiedzenia miasteczka i Muzeum zachęcają zdjęcia autorstwa p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/HE7jKku7ecL2vk9a9

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Wybitni naukowcy i publicyści krytykują szkodliwe działania UE wobec Polski, podczas gdy milczą trzej PiS-owscy szefowie resortów gospodarczych

Kontynuuję rozpoczęty w poprzednim tekście przegląd krytycznych ocen wybitnych polskich postaci polskiego życia publicznego na temat efektów gospodarczych działań UE wobec Polski. Jest to swego rodzaju przełom, że po latach bezkrytycznego wysławiania polityki UE wobec Polski tak liczne znaczące osoby odważyły się na powiedzenie przemilczanej prawdy o tym jak Unia nas kiwa dosłownie na każdym kroku. Dlatego myślę, że jest sens skupienia tych wszystkich ocen w jednym dłuższym materiale. Pokazując te jakże odważne opinie krytyczne uczonych, europosłów i posłów oraz znanych publicystów tym mocniej ubolewam, iż opinie te nie są otwarcie podejmowane również przez czołowych rządzących polityków gospodarczych z PiS-u. Myślę tu przede wszystkim o trzech ministrach resortów gospodarczych w rządzie Beaty Szydło: wicepremierze i ministrze rozwoju Mateuszu Morawieckim, ministrze finansów Pawle Szałamasze i ministrze skarbu Dawidzie Jackiewiczu, którzy milczą jak grób o eksploatowaniu i wręcz obrabowywaniu Polski przez unijne praktyki. Uważam to zaniechanie za wręcz szkodliwie, bo tracimy w ten sposób szanse najskuteczniejszego przeciwstawienia się obecnej agresywnej kampanii Unii wobec Polski. Kampanii, która troską o rzekomo zagrożoną demokrację w Polsce chce przykryć jej prawdziwie intencje – utrzymania niebotycznych nieuczciwych zysków wyciąganych z Polski naszym kosztem. Jak to wreszcie powiedziała otwarcie premier B. Szydło w kontekście finansowych źródeł nacisków UE na Polskę: „Dlaczego Unia miałaby zastanawiać się nad demokracją w Polsce(…) Jeżeli zastanawiam się teraz, dlaczego UE tak bardzo zajmuje się Polską, to mam dwie odpowiedzi. Po pierwsze, rzeczywiście chodzi o pieniądze. Ja wiem, że to brzmi fatalnie, ale nazywajmy rzeczy po imieniu (podkr. - JRN). Po drugie, politycy tej tzw. starej Unii Europejskiej, powtórzę to, lubią pouczać. Jest poczucie wyższości tych państw nad tymi nowymi” (cyt. za: Dziennik.pl z 15 kwietnia 2016).

1) Prawda o rzekomej hojnej pomocy Unii Europejskiej dla Polski

Prawnik Tomasz Cukiernik o rozmiarach „ogrywania” nas przez Unię

W 2015 r. nakładem wrocławskiego wydawnictwa „Wektory” została opublikowana niezwykle ciekawa i szokująca, ale do dziś wyraźnie przemilczana w mediach głównego nurtu książka Tomasza Cukiernika: „Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa”. Autor obnażył całą gorzką prawdę o rzekomej hojnej pomocy UE dla Polski, pokazując to w szerszym kontekście międzynarodowym. Szczególnie wymowny był rozdział jego książki o unijnych dotacjach dla Polski (ss.79-239). Dość przytoczyć tytuły niektórych podrozdziałków z tego rozdziału: „Dziesięć powodów, dla których należy zrezygnować z unijnych dotacji”, "Rzeczywiste koszty unijnych dotacji”, „Unijne dotacje zabijają polską innowacyjność”, „Zabijanie konkurencji”, „Dotacje przekrętem stoją”, „Dotacje zadłużają na lata”, „Śladem unijnego marnotrawstwa". Podsumowując swoje dobrze udokumentowana rozważania, T. Cukiernik stwierdził, że w ciągu dziesięciu lat od maja 2004 do kwietnia 2014 roku koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej (770 mld zł) był mniej więcej dwa razy większy niż łączna wartość otrzymanych z Brukseli dotacji (385 mld zł).

Dodajmy do tych uwag T. Cukiernika ogłoszone 28 grudnia 2015 dane, iż: ”Według raportu Global Financial Integrity, Polska jest w dwudziestce krajów najbardziej poszkodowanych przez zagraniczne korporacje. Znalazła się tam jako jedyny kraj z Unii Europejskiej (podkr. - JRN) a szacowane z tego tytułu straty sięgają stu miliardów złotych rocznie”. (por. http://www.gk24.pl/polska-i-swiat/art/9237507,polska-wsrod-krajow-najbardziej-wyzyskiwanych-przez-korporacje-tracimy-rocznie-ok-100-mld-zl,id,t.html).

Janusz Szewczak: Mija czas, kiedy nasi politycy chodzili do Brukseli na kolanach

Wśród postaci życia publicznego, które najmocniej alarmowały od lat co do niekorzystnego dla Polski bilansu naszych stosunków z UE jest czołowy ekonomista SKOK-ów, a od października 2015 r. poseł na Sejm RP Janusz Szewczak. Oto kilka jakże wymownych fragmentów jego wypowiedzi na temat stosunków z UE. 7 stycznia 2016 r. J. Szewczak stwierdził: „Tylko my dotychczas mieliśmy polityków, którzy do Brukseli chodzili na kolanach. Mam nadzieję, że po wyborach będziemy twardo negocjować nasze najważniejsze potrzeby. Każdy ma prawo walczyć o własne interesy. Jeśli tego nie robi – to mamy tak, że u nas dopuszczono do zniszczenia całych sektorów polskiej gospodarki. Nie można pozwolić, aby górnictwo było kolejnym takim sektorem” (por. biznesalert.pl/szewczak-polska-nie-bedzie-chodzic-do-brukseli-na-kolan...07.01.2016). Z kolei w wywiadzie udzielonym Leszkowi Sosnowskiemu na łamach miesięcznika WPiS ze stycznia 2016, pt. "Polskie władze są szantażowane przez lobby lichwiarsko-bankowe" J. Szewczak powiedział :”Ten straszny lament bankowych lobbystów, do których niestety trzeba również zaliczyć media publiczne, jaki się teraz podniósł, tak naprawdę ma na celu zakamuflowanie bogacenia się zagranicznych banków komercyjnych kosztem polskiego społeczeństwa i polskiego państwa. Boją się, że PiS to ukróci i powie społeczeństwu prawdę.” Czy powie?

Janusz Szewczak o "kosztownych unijnych dotacjach"

Janusz Szewczak stanowczo podważył skrajne wyolbrzymianie znaczenia dotacji unijnych dla Polski, pisząc w marcu 2016 r. m.in.: „Według wszelkich wyliczeń, rok 2016 będzie pierwszym, kiedy do unijnej kasy wpłacimy więcej, niż z niej dostaniemy. Ale to oficjalnie. Wbrew pozorom we wcześniejszych latach nie było zbyt różowo. Od kiedy jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, a więc od 1 maja 2004 r. bilans naszych zysków i strat nie był nigdy rzetelnie przedstawiany społeczeństwu. Rzucano tylko ogromne sumy pieniędzy, które dobrotliwa Bruksela przelewa na nasze konta. Realnie jednak dostaliśmy dużo mniej niż te 350 mld zł z poprzedniej perspektywy finansowej. Każdej inwestycji towarzyszył wkład własny, dlatego też bardzo mocno się zadłużyliśmy. Przypomnę, że jak Prawo i Sprawiedliwość oddawało władzę w 2007 r., to polski dług publiczny wynosił około 530 mld zł. Dzisiaj, po 8 latach rządów Platformy i PSL, wynosi około 900 mld, i to po zagarnięciu 150 mld zł. A więc naprawdę jesteśmy zadłużeni na ponad bilion złotych! Pieniądze na wkład własny pożyczaliśmy w bankach, które w zdecydowanej większości są w rękach kapitału zagranicznego. Gdyby skrupulatnie podejść do obliczeń, to okazałoby się, że koszty przyznanych nam 350 mld zł są gigantyczne. Nikt nie mówił Polakom prawdy, że z każdego 1 euro dotacji 80 centów wraca do bogatych krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Pieniądze te, które nam zostały, wydano w sposób głupi, na niedokończone autostrady, ścieżki rowerowe czy nierentowne baseny. Hitem stał się program Kapitał Ludzki, który pochłonął prawie 49 mld zł, a właściwie nic nam nie dał. Bardzo dyskusyjne jest stwierdzenie, że są to pieniądze prorozwojowe, bo w dużej mierze nie można ich wykorzystywać komercyjnie. To jest problem szpitali czy szkół, które nie mogą np. udostępniać swojej infrastruktury komercyjnie. Program przyznawania unijnych dotacji jest tak skonstruowany, żebyśmy nie budowali fabryk, które mogą stanowić konkurencję dla naszych zachodnich sąsiadów (podkr. - JRN) (…) Co bardziej przerażające, większość dużych kontraktów inwestycyjnych przypadła zagranicznym firmom. I tak w wyniku budowy autostrad nie zarabiał polski przedsiębiorca, a głównie niemiecki. Wiele razy media opisywały sytuację polskich podwykonawców, którzy zostawali bez pieniędzy. Unijne dotacje wiążą się przy tym z dużą ilością ograniczeń. Blokują przy tym dofinansowanie państwowe tych branż przemysłu, które są dla nas niezbędne. Tego nie da się odczytywać inaczej niż jako wymuszanie określonej polityki gospodarczej. Przykłady? Pakiet klimatyczny czy pakt fiskalny. Oba dokumenty nałożyły na nas nowe obowiązki i zmusiły do konkretnych wydatków. Od 100 do 200 mld zł będzie nas kosztować realizacja pakietu klimatycznego. Nasz bilans unijny nie jest lukrowany, jak to do tej pory było przedstawiane" (por. „Nasz Dziennik”  z 16 marca 2016).

Na oszustwa unijnych urzędników w związku z dotacjami zwracano uwagę również w innych krajach. Prezydent Czech Vaclav Klaus pisał w tekście: „Narody Europy muszą zrzucić gorset Brukseli”: Często jednak piewcy wspaniałości UE zapominają dodać, że do budżetu tej instytucji wpłacamy wiele miliardów i, żeby je odzyskać w formie dotacji, musimy się jeszcze zadłużyć na kolejne miliardy”. Klaus zwracał uwagę, że w pewnym momencie straty przewyższały zyski (por. www.kresy.pl › Publicystyka › Opinie 10.05.2012).

Prof. Krzysztof Rybiński: „Niszczymy Polskę… rękami naszych własnych urzędników”

Jeden z czołowych ekonomistów polskich, b. wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, dr hab. Krzysztof Rybiński w 2013 r. bardzo ostro skrytykował sposób wydawania środków unijnych w Polsce, pisząc m.in.: „Niestety badania prowadzone przez wielu naukowców pokazują, że mechanizmy wydawania środków unijnych, które zbudowaliśmy w Polsce w znacznej części powodują potężne straty dla gospodarki, jeśli chodzi o zdolność do jej rozwoju w dłuższym okresie. Możemy to pokazać np. na jednym z kluczowych obszarów, który decyduje o wzroście gospodarczym, czyli na innowacyjności (…) Jeżeli porównamy początek perspektywy finansowej, czyli rok 2006 z jej końcem, czyli rokiem 2012, to zobaczymy wyraźnie, że w tym czasie innowacyjność w Polsce dramatycznie spadła. W 2006 roku innowacyjnych było 23 procent firm przemysłowych, teraz ten wskaźnik spadł do 17 procent. W globalnym rankingu innowacyjności Światowego Forum Ekonomicznego, w 2007 roku Polska była na 44 miejscu, obecnie spadła na 63 miejsce. Można więc powiedzieć, że w tym kluczowym dla Polski obszarze, czyli w innowacyjności, mijająca perspektywa finansowa doprowadziła do zniszczenia polskiej innowacyjności. Jeżeli taka jest ocena wpływu środków europejskich na innowacyjność w polskiej gospodarce, i te mechanizmy dystrybucji środków się nie zmieniają, to ja się bardzo martwię o to co się stanie z polską gospodarką w kolejnej perspektywie finansowej. Jeżeli w podobny sposób będziemy te środki rozdzielać, jeszcze bardziej zniszczymy polską innowacyjność (…) Jest to zatem wina polskiego aparatu urzędniczego, który zbudował taką machinę biurokratyczną, która niszczy polską innowacyjność naszymi własnymi rękami. Można powiedzieć, że to, czego nie zrobili hitlerowcy czy komuniści w przeszłości, sami robimy sobie rękami naszych własnych urzędników. To jest strasznie groźne. Niszczymy Polskę (…) Budujemy w Polsce kulturę klientelizmu (podkr. - JRN ) a nie rozwijamy naszej własnej innowacyjności (…)

Tworzymy sobie model, w którym w supermarketach w Polsce, które są przecież francuskie, niemieckie czy inne, będziemy kupować nowoczesne materiały budowlane, wymyślone przez niemieckich inżynierów, przez niemieckie firmy, a ponieważ polscy inżynierowie, których mamy dużo i są porządnie wykształceni, tutaj nie będą mieli szans, będą wyjeżdżać do Niemiec pracować w niemieckich firmach, żeby kreować produkty, na których zarabiać będą Niemcy poprzez ich sprzedaż w polskich supermarketach. Taki model jest chory, ale my taki model rozwijamy w Polsce (…)

(…) Idea solidarności i wspólnej Europy jako taka przeżywa poważny kryzys i w związku z tym przyszłość wspólnej Europy stoi pod coraz większym znakiem zapytania (podkr. - JRN) (cyt. za: „Prof. Rybiński: środki unijne zabijają polską gospodarkę", rozmowa M. Nykiel z prof. K. Rybińskim www.stefczyk.info/.../prof-rybinski-srodki-unijne-zabijaja-polska-gospo...09.02.2013).

B. Wildstein o antydemokratyczności UE, która stała się „instrumentem nacisku krajów silniejszych”

Znakomity jak zawsze w swej publicystyce, Bronisław Wildstein bardzo ostro skrytykował unijne praktyki działania sprzyjające wyłącznie gospodarkom krajów silniejszych. Pisał: „Unia z zasady jest projektem antydemokratycznym i żaden makijaż tego nie zmieni (podkr. - JRN). Wszystkie przedsięwzięcia, które mają wzmacniać „europejską demokrację” zamiast ją naprawić, maskują wyłącznie jej brak (…) Kryzys dowiódł, że kapitał ma narodowość, nawet wewnątrz Unii (…) Pokazuje to, jakie niebezpieczeństwo niesie redukcja do roli podwykonawców dominujących ekonomicznie partnerów. Konsekwencją tego jest klasyczny system kolonialnego uzależnienia (podkr. - JRN). W wypadku kryzysu, czy choćby dekoniunktury oszczędności będą dokonywane kosztem podwykonawców w krajach biedniejszych. Generalnie zresztą zyski również zasilają korporacyjne centrale. Okazuje się, że i w tej sprawie UE stała się instrumentem nacisku krajów silniejszych (podkr. - JRN ) (…) Ponieważ (…) posady w Unii są zależne od silniejszych- swoją drogą to wręcz groteskowe, że podobno ważne stanowiska w rodzaju przewodniczącego Rady Europejskiej i jej międzynarodowego reprezentanta są obsadzane poza jakimikolwiek formalnymi zasadami – przedstawiciele krajów słabszych, jeśli chcą robić w UE karierę, muszą przede wszystkim zyskać ich sympatię. To znaczy, że w przeciwieństwie do przedstawicieli państw silniejszych przestają reprezentować swoich współobywateli, a zaczynają się stawać klientami dominujących polityków unijnych. Jeśli próbują się zachowywać inaczej, organizowana jest przeciw nim bezpardonowa nagonka na europejską skalę. Doświadczył tego Viktor Orbán już od momentu pierwszego sukcesu wyborczego, podczas gdy jego postkomunistyczni poprzednicy rujnowali i korumpowali Węgry bez jakichkolwiek sprzeciwów ze strony polityków zachodnich. Podobnie wygląda nagonka na rząd PiS w Polsce (…) Unia miała być panaceum na narodowe napięcia w Europie i ograniczyć przewagę regionalnych potęg, zwłaszcza Niemiec, a okazuje się, że doprowadziła do ich dominacji i podporządkowania państw słabszych silniejszym (podkr. - JRN) (por. B. Wildstein: Konieczność odrodzenia Europy, „w Sieci” 18 maja 2015).

Dr hab. Grzegorz Gosse: „To koniec UE, do jakiej wchodziliśmy”

Ze zdecydowaną krytyką obecnego stanu i polityki Unii Europejskiej występował również europeista, związany z PiS-owskim Instytutem Sobieskiego, dr hab. Grzegorz Gosse. M.in. w wywiadzie z września 2015 r. G. Gosse powiedział: „Mam wrażenie, że Unia jest coraz bardziej przygnieciona przez kolejne kryzysy (bo imigranci to jeden z wielu kryzysów). Pod ich wpływem integracja europejska coraz bardziej trzeszczy w szwach (podkr. - JRN). Unia się zmienia, ale nie w taki sposób, żeby lepiej, skuteczniej i bardziej sprawiedliwie rozwiązywać problemy. Zmienia się w sposób coraz mniej korzystny dla krajów najsłabszych i pogrążonych w kłopotach (…) Jeszcze nie mamy końca Unii Europejskiej, ale możemy mówić o końcu UE, do jakiej wchodziliśmy (…) To, w czym się w tej chwili znajdujemy i w czym się znajduje sama Unia, to już zupełnie inny proces integracyjny. Po pierwsze jest on coraz mniej funkcjonalny, bo Unia niezbyt dobrze radzi sobie z rozwiązywaniem kolejnych kłopotów. Po drugie stanowi on (proces integracyjny - JRN) coraz większe ryzyko dla państw najsłabszych, dlatego, że coraz częściej ci, którzy mają pieniądze i władzę starają się rozwiązywać problemy na cudzy koszt. Przesuwając problemy do państw, które mają mniejsze możliwości ich rozwiązywania i które są mniej zasobne gospodarczo” (podkr. - JRN) (por. rozmowa J. Jałowiczora z dr. hab. G. Gosse dla Frondy.pl 16 września 2015).

Red. K. Grzybowska: „Unią Europejską rządzą tchórze…”

Jeden z najbardziej przenikliwych i demaskatorskich zarazem szkiców o UE opublikowała niedawno red. Krystyna Grzybowska, należąca do najlepszych w Polsce znawców problematyki międzynarodowej, przez lata polska korespondentka w RFN. W publikowanym na łamach „w Sieci” z 29 marca 2016 r. tekście: „Nadchodzi czas Polski i upadku jej wrogów” red. Grzybowska pisała: „(…) Unią Europejską rządzą tchórze i zdrajcy ideałów, które przyświecały naszej kulturze od dwóch tysięcy lat. To ludzie przypadkowi, których na odpowiedzialne stanowiska wyniosły pycha, głupota i żądza władzy, czyli cechy charakterystyczne dla lewactwa, które zawładnęło umysłami większości Europejczyków”. Pisząc o „deficycie demokracji” w UE, red. Grzybowska akcentuje, że liczni eurodeputowani zwracają uwagę na „brak przejrzystości funkcjonowaniu struktur unijnych oraz na ograniczanie kompetencji parlamentów krajowych przez przenoszenie ich uprawnień do UE. Unia Europejska potrzebuje reformy swojej działalności, inaczej się rozpadnie (podkr. - JRN). Społeczeństwa UE coraz boleśniej odczuwają ograniczanie narodowej niezawisłości w dziedzinie przeprowadzania niezbędnych reform i samodzielnego wyboru w stosunkach zarówno handlowych i politycznych”. Red. Grzybowska wskazuje wreszcie na konieczność oderwania się od „układów, które gwarantują bezkarność politycznym nieudacznikom, jakich pełno w instytucjach unijnych i w rządach poszczególnych krajów członkowskich”.

Red. P. Gabryel o dyskryminowaniu mniejszych państw przez najbogatsze państwa UE

Warto przypomnieć tu omawiany już wcześniej na mym blogu świetny artykuł wpływowego publicysty, pierwszego zastępcy naczelnego redaktora tygodnika "Do Rzeczy” Piotra Gabryela: „Anty-Unia Europejska” („Do Rzeczy” z 4 kwietnia 2016). Gabryel pisał wręcz, bez ogródek: „Krótko mówiąc: coraz częściej zyski z istnienia UE są przechwytywane przez najbogatsze państwa UE, natomiast koszty funkcjonowania UE coraz brutalniej dzielone między wszystkich członków Unii (podkr. - JRN). Coraz więcej coraz mniej korzystnych rozwiązań jest w UE biedniejszym państwom po prostu narzucanych: kwoty imigrantów, których muszą przyjąć; niższe środki dla obywateli tych państw (i ich dzieci) pracujących w krajach bogatszych, koszty sprostania przez firmy transportowe z państw biedniejszych takim samym standardom płacowym, jakie obowiązują w krajach, przez które przejeżdżają ich kierowcy (…) krok za krokiem UE przeistacza się w Anty-Unię Europejską”.

Piotr Gabryel akcentował: „Pogłębiający się kryzys sprawia, że dyktując politykę UE kanclerz Niemiec, premier Francji i naczelni biurokraci UE przestali dbać choćby o pozory kolegialności i z coraz większą bezceremonialnością podejmują kluczowe dla UE decyzje nawet bez konsultowania ich z innymi krajami Unii. Coraz jawniej też kpią z interesu mniej liczących się państw UE – dość wspomnieć o wymierzonych w bezpieczeństwo krajów Europy Środkowej, w tym Polski, gazociągach Nord Stream 1 i 2, budowanych – bez skrupułów, ręka w rękę z Rosją – przez Niemców i ich akolitów w UE (…) Czy w obliczu tych smutnych zdarzeń wciąż jest myślozbrodnią postawienie pytania o granicę opłacalności przynależności Polski do tej zastępującej UE, Anty-Unii Europejskiej? (podkr. - JRN) (…)”.

Prof. Jan Zielonka z Oxfordu: „UE jest w stadium Breżniewa”

Niedawno z bardzo krytycznymi ocenami na temat przyszłości Unii Europejskiej wystąpił profesor Jan Zielonka z Oxfordu. Mówiąc o sytuacji UE, prof. Zielonka stwierdził: „(…) Powiedziałbym, że (UE - JRN) jest w stadium Breżniewa, jeśli miałbym się odwoływać do analogii sowieckiej. Był za czasów komunizmu zresztą taki kawał. Jechał Stalin, Chruszczow i Breżniew. Pociąg stanął. Stalin rozkazał: „Rozstrzelać maszynistę”. Rozstrzelali biednego maszynistę, ale pociąg nie ruszył. Chruszczow rozkazał: „Zrehabilitować maszynistę”. Zrehabilitowali go, ale pociąg nie ruszył. Breżniew rozkazał: „Zasłonić okna i ogłosić, że pociąg jedzie dalej”. Dokładnie tak jest. Widać to szczególnie po aroganckim zachowaniu europejskich liderów po wyborach do Parlamentu Europejskiego, przy których frekwencja wyborcza była zatrważająco niska. Zachowują się bowiem tak, jak gdyby nic się nie stało (…) Unia Europejska może przerodzić się w swego rodzaju atrapę. Chociaż nikt formalnie jej nie rozwiąże, to będzie coraz bardziej zmarginalizowana (podkr. - JRN) bez wpływu na to, co się dzieje w Europie (por. wywiad M. Chudolińskiego z prof. J. Zielonką: Koniec Unii Europejskiej? "Nieformalne układy biorą górę. Może stać się atrapą bez wpływów". (por.weekend.gazeta.pl/.../1,152121,18043081).

Ryszard Bugaj apelował o większą powściągliwość w spełnianiu życzeń UE

Ciekawe, że również znany lewicowy ekonomista profesor Ryszard Bugaj apelował 7 listopada 2015 r. do PiS-u: „Chciałbym, abyśmy byli bardziej powściągliwi, jeśli chodzi o życzenia Unii Europejskiej, co oczywiście wymaga ostrożności”. Warto dodać, że prof. Bugaj w przeszłości niejednokrotnie zwracał uwagę na deficyt demokracji w UE przy nasileniu brukselskiej biurokracji (por. m.in. tekst R. Bugaja: „Więcej Unii oznacza mniej demokracji” w „Dzienniku.pl” z 16 maja 2012 i wywiad R. Bugaja: Europa dwóch prędkości może się opłacić, udzielony "Rzeczpospolitej” z 13 października 2014).

M. Marusik: „Unia jest pasożytem”

W lutym tego roku podczas konferencji grupy politycznej Europa Narodów i Wolności prezes KNP i wiceszef Europy Narodów Michał Marusik niezwykle ostro określił aktualną rolę Unii Europejskiej. W swym przemówieniu Marusik powiedział „Unia Europejska jest jak pasożyt. W naturze jest tak, że żaden organizm nie jest zaprojektowany na samobójstwo. Każdy organizm walczy o życie. Do ostatniego tchnienia. Również taki organizm jak Unia Europejska rozrasta się, rozbudowuje i chce żyć. Chce żyć, tak jak chce żyć jemioła na topoli – pasożytuje, nie zdając sobie sprawy z tego, że pasożytuje, i jemioła nie wie, że topola za chwilę padnie i ta jemioła też. Tak jak pchły na psie też chcą żyć, pasożytując na tym psie. Unia również chce żyć, ale to wcale nie znaczy, że my jej na to musimy pozwolić, bo to jest pasożyt” (cyt. za: T. Cukiernik: Unia jest pasożytem, „Najwyższy Czas" 27 lutego 2016).

2) Antynarodowa i antychrześcijańska ideologia dzisiejszej Unii Europejskiej

Na temat szkód wyrządzanych przez obecną lewacką ideologię UE wartościom chrześcijańskich i patriotyzmowi istnieje aż nadto wiele świadectw szokujących swą wymową. Ze względu na długość tego artykułu ograniczę się do jakże ważkich wypowiedzi na ten temat ze strony dwóch czołowych intelektualistów polskich: Bronisława Wildsteina i prof. Ryszarda Legutko.

B. Wildstein: Akceptacja obecnej Unii Europejskiej, to „recepta na upadek cywilizacji europejskiej, jaką znamy”

Szczególnie wnikliwy obraz upadku obecnej Unii Europejskiej znajdujemy w obszernym szkicu Bronisława Wildsteina: Konieczność odrodzenia Europy, („w Sieci” 18 maja 2015). Pisze on wprost, bez ogródek: „Akceptacja w obecnym kształcie UE to recepta na upadek cywilizacji europejskiej, jaką znamy”. Według Wildsteina: „Pod hasłami „wzmocnienia ochrony praw człowieka i swobód obywatelskich”, co zostało zapisane już w Maastricht, konstruuje się nową ideologię, która ma całościowo przekształcić cywilizację europejską. „Wzmocnienie” owych praw faktycznie prowadzi do podważenia ich fundamentu. Kolejne generacje nowych uprawnień tworzą przywileje dla kreowanych bez końca „mniejszości”, które odbierają większości możliwość kształtowania zbiorowego życia zgodnie ze swoimi przekonaniami oraz tradycjami i uderzają w ich podstawowe instytucje. W ten sposób jest podważana spoistość narodu i pogłębiane są drążące go konflikty (…) Pod hasłem „praw reprodukcyjnych” ukrywa się aborcja na życzenie. Prawa dla homoseksualistów oznaczają destrukcję małżeństwa (…) „Wzmacnianie” praw imigrantów i mniejszości etnicznych grozi tożsamości państw. "Neutralność światopoglądowa i religijna" staje się wojującym ateizmem czy raczej antychrześcijaństwem, redukuje prawa chrześcijan i niszczy fundament europejskiej cywilizacji” (podkr. - JRN) (por. B. Wildstein: Konieczność odrodzenia Europy”, „w Sieci” 18 maja 2015).

Prof. R. Legutko: „Ideologia unijna to barbarzyństwo”

Jeden z czołowych współczesnych intelektualistów polskich, europoseł prof. Ryszard Legutko stwierdził w „Do Rzeczy” z 17 lutego 2016: „Z punktu widzenia kultury europejskiej, która trwa od ponad 2,5 tys. lat i która jest wyznaczana przez dziedzictwo chrześcijańskie oraz antyczne, ta dzisiejsza ideologia unijna może być postrzegana jako barbarzyństwo”. Powodami tego są – według Legutki - kiepska i zideologizowana edukacja obecnych eurokratów. Jak akcentował Legutko: „Jedyna epoka, na którą się powołują, to oświecenie, czyli czasy dużego myślowego zdogmatyzowania, gdzie nawet największy głupek uważał się za oświeconego, jeśli tylko krytykował chrześcijaństwo i walczył z dorobkiem przeszłości”. Prof. Legutko stwierdził również, że w odróżnieniu od katolickich polityków - założycieli UE „jej obecni liderzy odwołują się do lewackiej rewolucji seksualnej 1968 roku” (za: http://kontrrewolucja.net/wiadomosci/prof-legutko-ideologia-unijna-barbarzynstw).

Przeważająca część społeczeństwa nie ma pojęcia o powyższych krytycznych publikacjach o UE, bo na ogół ukazywały się one poza głównymi mainstreamowymi mediami. Stąd utrzymujące się u tak wielu Polaków poczucie błogostanu Unii. Czołowi rządzący politycy, w tym szefowie resortów gospodarczych rządu Pani Szydło, na pewno wiedzą o tych publikacjach, lecz dziwnie jakoś nie wyciągają z nich wniosków i nie zabierają głosu na podobne drażliwe, czy niewygodne dla nich tematy. Wyjątkiem są liczne wystąpienia prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego o eksploatowaniu Polaków, o czym szerzej napiszę w następnym odcinku.

Dobrze byłoby, żeby czołowi politycy PiS-u, w tym przede wszystkim ministrowie z resortów gospodarczych, poszli śladem premier B. Szydło i zaczęli konkretnie mówić o tym, jak bardzo za naciskami luminarzy Unii Europejskiej na Polskę tkwią „pieniądze”, czyli chęć ratowania tak im miłego procederu ogrywania i eksploatowania Polski. Otwarta mowa na ten temat bardzo pomogłaby w uświadomieniu większości narodu na temat całej prawdy o naszych stosunkach z UE. Obaliłoby to wciąż pokutujący mit o dobrej cioci z Brukseli i krnąbrnych Polakach z PiS-u, tak chętnie rozgrywany dziś przez antynarodową opozycję.

Czas na przeprowadzenie dokładnego rządowego bilansu dziesięciolecia Polski w Unii Europejskiej

Jakie wnioski nasuwają się z przedstawionych powyżej ocen, które wyszły spod piór wybitnych postaci polskiego życia publicznego? Najważniejszym wnioskiem jest chyba to, że istnieje ogromna potrzeba jak najszybszego podjęcia przez rząd PiS-u prac nad przeprowadzeniem gruntownego, nie kłamanego, bilansu dziesięciu lat obecności Polski w UE, pełnego obrazu zysków i strat. Powinno się także sięgnąć wstecz do okresu od 1989 r. do 2004 r., gdy UE całkowicie złamała wobec Polski swoje zobowiązania w sprawie tempa otwierania rynków, prowadząc do asymetrii w stosunkach gospodarczych kosztem Polski. Przypomnijmy choćby to, co akcentował wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa – to, iż w latach 1990-1999 eksport polskich produktów rolnych do UE wzrósł tylko o jedną piątą, podczas, gdy eksport UE do Polski zwiększył się o ok. 600% (por. J. R. Nowak: „Polska a Unia Europejska. 44 pytania, Warszawa 2003, s. 11). Na próżno już w 1993 r. ostrzegał nas jeden z najsłynniejszych myślicieli świata profesor Karl Popper, stwierdzając: „W dziedzinie rolnictwa możecie być potentatem w skali kontynentu. Jak na Europę jesteście przecież sporym rynkiem. I wszystko jest w porządku, dopóki jesteście rynkiem zbytu, wtedy was bardzo chwalą. Gorzej jest, gdy chcecie grać rolę rynku wytwórców. W tym wypadku ustawia się przed wami bariery”. Wywiad z prof. C. Popperem ukazał się we "Wprost” z 8 sierpnia 1993 r. pod jakże wymownym tytułem: „Kłopoty z bękartem. Na rozkaz brukselskich biurokratów dusicie się własnymi rękoma”. (podkr. - JRN). Jakże przydałoby się jak najszybsze zwołanie – w odpowiedzi na rezolucję UE atakującą Polskę – nadzwyczajnej sesji Sejmu, poświęconej rzeczowej analizie wielu lat naszej „współpracy” z UE. Obawiam się, że jednak do tego nie dojdzie, bo jak komentował świeżo Max Kolonko w dniu 18 kwietnia 2016 r.: „Nasza polityka zagraniczna jest defensywna, a nie asertywna” (podkr. - JRN). Taka debata wymownie pokazałaby, że stosunki gospodarcze Polski z Unią, to faktycznie gra z szulerem!

PS. Znów uraczyłem czytelników dość długim tekstem. Musiałem jednak to zrobić, by zebrać w jednej całości zbyt dużą ilość opinii o UE, świadomie przemilczanych lub słabo nagłośnionych, w tzw. mainstreamowych mediach.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/wybitni-naukowcy-i-publicysci-krytykuja.html