Przeskocz do treści

Maria Krakowska, Mirosław Boruta

6 kwietnia 2018 roku odsłonięty został w Budapeszcie pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej. W uroczystościach wzięli udział m.in. premierzy Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Victor Orban.

Dla upamiętnienia tej uroczystości wydano właśnie na Węgrzech bogato ilustrowany album "Memento Smoleńsk" zawierający zdjęcia, teksty czterech przemówień i opis pomnika w trzech wersjach językowych: angielskiej, polskiej i węgierskiej. Album poprzedza także słowo wstępne przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Węgierskiego, p. Zsolta Nemetha.

I właśnie wczoraj - 20 maja 2019 roku w Konsulacie Generalnym Węgier w Krakowie, w obecności p. Zsolta Nemetha oraz Szefa Gabinetu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, ministra Krzysztofa Szczerskiego miała miejsce uroczysta prezentacja albumu.

Podejmowani przez Konsul Generalną Węgier, p. Adrienne Kormendy i oklaskiwani przez licznie zgromadzonych gości, obaj politycy przedstawili najbardziej aktualne zagadnienia współpracy polsko-węgierskiej w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Podczas spotkania zaprezentowano również dorobek Fundacji i Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, wybitnego polskiego historyka, autora "Historii Węgier" i wielkiego przyjaciela Węgrów.

Nie zabrakło także wspomnień związanych z momentem Tragedii Smoleńskiej - 10 kwietnia 2010 roku i podziękowań dla strony węgierskiej za tak wspaniałe przejawy upamiętnienia polskich polityków, którzy zginęli na służbie Państwa i Narodu.

Wiele trzeba nam w tej materii w Krakowie, mieście pochówku śp. Pary Prezydenckiej nadrobić. Wciąż bowiem nie ma w Krakowie godnego miejsca upamiętnienia Wielkiego Prezydenta w przestrzeni publicznej, ulicy czy pomnika. Bywa też, że pamięć o śp. Prezydencie jest "zakazywana", jak słynny "zakazany koncert" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego 18 czerwca 2017 roku: https://www.krakowniezalezny.pl/18-czerwca-urodziny-prezydenta-lecha-kaczynskiego

Kiedy wreszcie i my zażyjemy normalności, od dawna już obecnej na Węgrzech? Raz jeszcze wyrażamy nasz głęboki szacunek dla rządu i społeczeństwa tego niezwykłego, odważnego i tak przyjaznego nam Kraju.

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/qDzJcSzzr2ajKZG26

Powtórzę: nie jest mi potrzebna ani Rosja, ani Ukraina, ani jakikolwiek inny kraj, żeby określić naszą strategię co do węgierskojęzycznej mniejszości. Jesteśmy dostatecznie dojrzali, żeby podejmować decyzje samodzielnie. Węgry nie są prorosyjskie ani proamerykańskie. Są prowęgierskie. Nasza polityka to: Węgry przede wszystkim, „Hungary first”. Oczywiście, pewne nasze decyzje bardziej podobają się jednym państwom, a inne decyzje – innym. Ale nigdy nie oceniam ich oczyma innego państwa. Nie obchodzi mnie, jak one będą oceniane – mówi szef węgierskiego MSZ w rozmowie z ukraińskimi dziennikarzami (za: https://kresy.pl).

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 czerwca 2018 roku w Bazylice Miłosierdzia Bożego w Krakowie - Łagiewnikach, ks. biskup Janos Szekelly odprawił Mszę Świetą a ks. arcybiskup Marek Jędraszewski metropolita krakowski, poświęcił obraz Jezusa Miłosiernego, który odbędzie peregrynację w węgierskich parafiach. W uroczystości wzięli udział m.in: węgierski minister ds. wyznań i mniejszości narodowych Miklos Solteszs oraz Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. Adrienne Kormendy, a także grupa ok. ośmiuset pielgrzymów, uczestników VII Narodowej Pielgrzymki Węgrów do Polski:
https://www.youtube.com/watch?v=qTgYaKG9_CE

kazimierzbartelKazimierz Bartel

Szanowni Państwo, 15 marca to rocznica wybuchu powstania 1848 roku. "Pozdrawiam uczestników Marszu Pokoju, a ze szczególnym szacunkiem pozdrawiam naszych polskich przyjaciół. Nasza więź jest czymś naturalnym, a nasza solidarność jest źródłem siły" - powiedział Victor Orban. "Jeśli Polska jest silna, to Węgry nie mogą zginąć, jeśli my jesteśmy silni, możemy pomóc naszym polskim przyjaciołom. Dlatego Marsz Pokoju jest dziś nie tylko poparciem sprawy ojczyzny, ale też poparciem Polski. Szacunek dla Polski, szacunek dla Węgier!". Przesyłam 00 zdjęć uroczystości, zdjęć zrobionych z... ekranu telewizora: https://photos.app.goo.gl/w7nNZ5hPfSR8lvk92

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 listopada 2016 roku o godz. 16:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 16:10 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

davModlitwę wiernych poprowadził ojciec Józef Kachel OMF a na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej kwiaty (fot. p. Mirosław Boruta) złożyli przedstawiciele Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie - p. prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, Klubów Gazety Polskiej - p. Ryszard Kapuściński, Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki - p. Jerzy Zdebski, Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska - p. Bożena Musiał, Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie - pp. Maria Krakowska i dr Mirosław Boruta oraz delegacja Węgrów, przybyłych do Krakowa w przeddzień naszego Święta Niepodległości.

Relację filmową z dalszej części uroczystości zrealizował p. Stefan Budziaszek:
https://www.youtube.com/watch?v=GbJj1qAWurg

Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoListopadowa miesięcznica smoleńskiej tragedii przypada w przeddzień wielkiego święta Polaków, rocznicy odzyskania niepodległości. Dzięki temu przez dwa dni kierujemy swoje myśli ku sprawom dla naszej Ojczyzny najważniejszym. Wielki trud naszych Ojców został włożony w to, by Polska była niepodległa, byśmy posiadali własne, silne państwo. I wreszcie w to, byśmy trwali przy wierze i tradycjach naszych przodków. Te sprawy stanowią o trwaniu i rozwoju Ojczyzny. Ofiara złożona przez Polaków w Katyniu i Smoleńsku była związana z obroną tych wartości. Nie jesteśmy jedynym narodem, który musiał bronić swoich podstawowych praw. Ale jesteśmy jednym z niewielu, który musiał zapłacić za to tak wielką cenę. Historia nakazuje nam byśmy wyciągnęli z tego wnioski. Musimy dbać o własne państwo nawet wtedy, kiedy nie wszystko nam się w nim podoba. Musimy szukać racjonalnych sojuszy zarówno wokół siebie jak i na arenie międzynarodowej. Kiedy potrafiliśmy ze sobą współpracować Polska była wielka i silna. Wrogowie naszej Ojczyzny zawsze dążyli do wprowadzania pomiędzy nas konfliktów i izolacji Polski, szczególnie chcieli skłócenia Polaków z narodami pobratymczymi. Naszą bronią była zdolność do jednoczenia i budowania mostów. Bronią przeciwnika skłócanie i sianie ziarna nienawiści. Myśląc o dziele przodków pamiętajmy o tym testamencie. Był to również testament Lecha Kaczyńskiego.

Kraków, dnia 23 października 2016 roku

List otwarty Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Toruniu i Warszawie
w sprawie przyjaźni Polaków i Węgrów

Szanowny Pan
Premier Węgier Viktor Orban

akopolskaWielce Szanowny Panie Premierze,

nasze Narody, polski i węgierski, łączy nie tylko bliskie sąsiedztwo geograficzne, w przeszłości bezpośrednie, podobna historia, wspólni władcy ale też unikalna w skali światowej wzajemna sympatia i chęć niesienia sobie pomocy w trudnych okolicznościach. Historycy wskazują też na zbieżność osiągania sukcesów politycznych przez nasze kraje w okresach naszej współpracy i popadania w tarapaty gdy tej współpracy brakuje. Najnowsza historia daje tego dobitne przykłady. Mamy głęboką wdzięczność dla premiera Węgier Pála Telekiego, który w początkach lipca 1920, w krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej podjął decyzję o udzieleniu militarnej pomocy Polsce, przekazując i transportując nieodpłatnie zaopatrzenie wojskowe. Następnie, w 1939 roku, będąc powtórnie premierem powiedział, że „prędzej wysadzi swoje własne linie kolejowe, niż weźmie udział w inwazji na Polskę”.

IMG_2984My Polacy solidaryzowaliśmy się z Narodem Węgierskim podczas powstania w Budapeszcie w 1956 roku masowo oddając krew i niosąc bezpośrednią pomoc potrzebującym Węgrom. Współczesność dostarcza nam kolejnych dowodów solidarności (fot. 9 grudnia 2016 roku - dyrektor Zespołu Szkół Społecznych nr 1 w Krakowie, p. Jerzy Giza wraz z uczniami wręcza premierowi Węgier, p. Victorowi Orbanowi - któremu towarzyszy konsul węgierska w Krakowie, p. Adrienne Kormendy - wizerunek tablicy, którą polska emigracja niepodległościowa wmurowała na budynku przy Exibition Road w Londynie w 1957 r. z napisem: "In Memory of the Victims of the Hungarian Uprising of 1956").

Na ręce Pana Premiera chcemy złożyć głębokie podziękowania za obecną postawę Węgier w sprawach dotyczących Polski, w szczególności za głosy europarlamentarzystów węgierskich, reprezentujących stanowisko partii Fidesz, którzy przeciwstawili się rezolucji Parlamentu Europejskiego szkalującej Polskę. Uczynili to wbrew oficjalnemu stanowisku Europejskiej Partii Ludowej, do której należą w PE.

Mamy głęboką nadzieję, że wspólnie będziemy trwać w przyjaźni i współkształtować prawdziwie demokratyczną Europę w chrześcijańskim duchu.

Łączymy wyrazy głębokiego szacunku,
Akademickie Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

W imieniu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:
w Gdańsku / przewodniczący: prof. dr hab. med. Piotr Czauderna
w Katowicach / przewodniczący: prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Ewa Borkowska, prof. dr hab. n. med. Grzegorz Opala, dr hab. Piotr Stec, prof. UO, sekretarz: mgr inż. Janina Szymanowicz
w Krakowie / przewodniczący: prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. inż. Jan T. Duda, sekretarze: dr Mirosław Boruta, dr inż. Janusz Opiła, mgr inż. Andrzej Ossowski
w Lublinie / przewodniczący: prof. dr hab. Waldemar Paruch, sekretarz: dr hab. Mirosław Szumiło
w Łodzi / przewodniczący: senator RP, prof. dr hab. Michał Seweryński
w Poznaniu / przewodniczący: prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Stefan Zawadzki, duszpasterz: ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz
w Toruniu / przewodniczący: dr hab. Jacek Piszczek, prof. IOR-PIB, wiceprzewodniczący: prof. dr hab. Wojciech Polak
w Warszawie / przewodniczący: prof. dr hab. inż. Artur H. Świergiel

miroslawborutapisMirosław Boruta

9. węgierskich europosłów z EPL (w której jest Platforma Obywatelska) głosowało przeciwko antypolskiej rezolucji. To ważne, to solidarność!

Polska, Ojczyzna, ma szczęście do wspaniałych kobiet 😉 Ewa Błasik: "Polska nas nie zawiodła. Zawiedli nas zdrajcy" http://wpolityce.pl/smolensk/308598-nasz-wywiad-ewa-blasik-polska-nas-nie-zawiodla-zawiedli-nas-zdrajcy-minelo-szesc-lat-klamstwa-i-matactwa-winni-zaniedban-powinni-odpowiedziec-za-swoje-czyny

Legia Warszawa-Borussia Dortmund / 0-6 / B. Komorowski z Platformy Obywatelskiej powiedziałby: jaka prezydent Warszawy, taki wynik Legii 😉

Episkopat Polski: zdaniem biskupów szacunek dla godności każdej osoby jest nie do pogodzenia z szacunkiem dla samych czynów homoseksualnych.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Węgierskie miasto Eger - jak podaje Wikipedia - liczy sobie 56,5 tys. mieszkańców (styczeń 2011) i położone nad potokiem Eger, między Górami Bukowymi i górami Mátra. Znane jest przede wszystkim z wina Egri Bikavér oraz z obrony zamku przed Turkami. Jest także uzdrowiskiem ze źródłami wód termalnych. Neoklasycystyczna bazylika z lat 1831–1836 jest drugą co do wielkości na Węgrzech. Leżący na północny-wschód od Eger niewielki

egertokajTokaj  (il. google.pl/maps) to miasteczko słynne z piwnic ciągnących się po dzisiejszym centrum miasta. Niektóre z nich liczą sobie kilkaset lat, a wina przechowywano w nich już w XV–XVI wieku. Poza tym w mieście znajduje się mnóstwo otwartych piwnic, gdzie mile widziani goście mogą delektować się światowej sławy winem Tokaj Aszú.

Na zdjęciach, autorstwa p. Konrada Boruty, odnajdą Państwo także sporo polskich akcentów 😉
Eger: https://goo.gl/photos/1cjPBiTDGH2qkPcg8
Tokaj: https://goo.gl/photos/VnypyrjgZv8neUPu9

krakowniezaleznymkInformacja własna

Za Wikipedią: Budapeszt to stolica i największe miasto Węgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872-73 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju (geograficznie – Średniogórze Zadunajskie) oraz Pesztu – na lewym (geograficznie – Średniogórze Północnowęgierskie i Wielka Nizina Węgierska).

budapesztzpowietrzaBudapeszt (fot. Wikipedia) to jedna z najważniejszych metropolii Europy Środkowej a także 8. najludniejsze miasto wśród stolic Europy. Stanowi wielki ośrodek kulturalny (biblioteka narodowa, liczne muzea, galerie, teatry, opera) i naukowy (Akademia Nauk, uniwersytet (od 1635), politechnika (od 1782), Akademia Sztuk Pięknych, wiele innych uczelni i instytutów badawczych). Jest też ważnym centrum turystycznym i uzdrowiskowym (kompleksy balneologiczne).

Warto spędzić dzień w Budapeszcie 😉 Zdjęcia p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/E8nu4AXxQwX6Ue127

krakowniezaleznymkInformacja własna

Jak podaje Wikipedia Szentendre (pol. Święty Andrzej) to miasto w północnych Węgrzech, w komitacie Pest, nad Dunajem, 20 km na północ od Budapesztu, liczące 25 963 mieszkańców (styczeń 2011 roku).

szentendrezlotuptakaMiasto, niegdyś zamieszkiwanie w większości przez Serbów, jest dzisiaj ośrodkiem, który upodobali sobie węgierscy artyści, pracując tutaj i wystawiając swoje prace w miejscowych galeriach. Rozwinął się tu przemysł drzewny, maszynowy, funkcjonuje także port rzeczny. Szentendre (fot. Wikipedia) jest ośrodkiem turystyczno-wypoczynkowym, działa tu także wiele muzeów.

Jedynym takim w świecie, istniejącym właśnie w Szentedre, jest Muzeum Marcepanu. Do odwiedzenia miasteczka i Muzeum zachęcają zdjęcia autorstwa p. Konrada Boruty:
https://goo.gl/photos/HE7jKku7ecL2vk9a9

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Wybitni naukowcy i publicyści krytykują szkodliwe działania UE wobec Polski, podczas gdy milczą trzej PiS-owscy szefowie resortów gospodarczych

Kontynuuję rozpoczęty w poprzednim tekście przegląd krytycznych ocen wybitnych polskich postaci polskiego życia publicznego na temat efektów gospodarczych działań UE wobec Polski. Jest to swego rodzaju przełom, że po latach bezkrytycznego wysławiania polityki UE wobec Polski tak liczne znaczące osoby odważyły się na powiedzenie przemilczanej prawdy o tym jak Unia nas kiwa dosłownie na każdym kroku. Dlatego myślę, że jest sens skupienia tych wszystkich ocen w jednym dłuższym materiale. Pokazując te jakże odważne opinie krytyczne uczonych, europosłów i posłów oraz znanych publicystów tym mocniej ubolewam, iż opinie te nie są otwarcie podejmowane również przez czołowych rządzących polityków gospodarczych z PiS-u. Myślę tu przede wszystkim o trzech ministrach resortów gospodarczych w rządzie Beaty Szydło: wicepremierze i ministrze rozwoju Mateuszu Morawieckim, ministrze finansów Pawle Szałamasze i ministrze skarbu Dawidzie Jackiewiczu, którzy milczą jak grób o eksploatowaniu i wręcz obrabowywaniu Polski przez unijne praktyki. Uważam to zaniechanie za wręcz szkodliwie, bo tracimy w ten sposób szanse najskuteczniejszego przeciwstawienia się obecnej agresywnej kampanii Unii wobec Polski. Kampanii, która troską o rzekomo zagrożoną demokrację w Polsce chce przykryć jej prawdziwie intencje – utrzymania niebotycznych nieuczciwych zysków wyciąganych z Polski naszym kosztem. Jak to wreszcie powiedziała otwarcie premier B. Szydło w kontekście finansowych źródeł nacisków UE na Polskę: „Dlaczego Unia miałaby zastanawiać się nad demokracją w Polsce(…) Jeżeli zastanawiam się teraz, dlaczego UE tak bardzo zajmuje się Polską, to mam dwie odpowiedzi. Po pierwsze, rzeczywiście chodzi o pieniądze. Ja wiem, że to brzmi fatalnie, ale nazywajmy rzeczy po imieniu (podkr. - JRN). Po drugie, politycy tej tzw. starej Unii Europejskiej, powtórzę to, lubią pouczać. Jest poczucie wyższości tych państw nad tymi nowymi” (cyt. za: Dziennik.pl z 15 kwietnia 2016).

1) Prawda o rzekomej hojnej pomocy Unii Europejskiej dla Polski

Prawnik Tomasz Cukiernik o rozmiarach „ogrywania” nas przez Unię

W 2015 r. nakładem wrocławskiego wydawnictwa „Wektory” została opublikowana niezwykle ciekawa i szokująca, ale do dziś wyraźnie przemilczana w mediach głównego nurtu książka Tomasza Cukiernika: „Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa”. Autor obnażył całą gorzką prawdę o rzekomej hojnej pomocy UE dla Polski, pokazując to w szerszym kontekście międzynarodowym. Szczególnie wymowny był rozdział jego książki o unijnych dotacjach dla Polski (ss.79-239). Dość przytoczyć tytuły niektórych podrozdziałków z tego rozdziału: „Dziesięć powodów, dla których należy zrezygnować z unijnych dotacji”, "Rzeczywiste koszty unijnych dotacji”, „Unijne dotacje zabijają polską innowacyjność”, „Zabijanie konkurencji”, „Dotacje przekrętem stoją”, „Dotacje zadłużają na lata”, „Śladem unijnego marnotrawstwa". Podsumowując swoje dobrze udokumentowana rozważania, T. Cukiernik stwierdził, że w ciągu dziesięciu lat od maja 2004 do kwietnia 2014 roku koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej (770 mld zł) był mniej więcej dwa razy większy niż łączna wartość otrzymanych z Brukseli dotacji (385 mld zł).

Dodajmy do tych uwag T. Cukiernika ogłoszone 28 grudnia 2015 dane, iż: ”Według raportu Global Financial Integrity, Polska jest w dwudziestce krajów najbardziej poszkodowanych przez zagraniczne korporacje. Znalazła się tam jako jedyny kraj z Unii Europejskiej (podkr. - JRN) a szacowane z tego tytułu straty sięgają stu miliardów złotych rocznie”. (por. http://www.gk24.pl/polska-i-swiat/art/9237507,polska-wsrod-krajow-najbardziej-wyzyskiwanych-przez-korporacje-tracimy-rocznie-ok-100-mld-zl,id,t.html).

Janusz Szewczak: Mija czas, kiedy nasi politycy chodzili do Brukseli na kolanach

Wśród postaci życia publicznego, które najmocniej alarmowały od lat co do niekorzystnego dla Polski bilansu naszych stosunków z UE jest czołowy ekonomista SKOK-ów, a od października 2015 r. poseł na Sejm RP Janusz Szewczak. Oto kilka jakże wymownych fragmentów jego wypowiedzi na temat stosunków z UE. 7 stycznia 2016 r. J. Szewczak stwierdził: „Tylko my dotychczas mieliśmy polityków, którzy do Brukseli chodzili na kolanach. Mam nadzieję, że po wyborach będziemy twardo negocjować nasze najważniejsze potrzeby. Każdy ma prawo walczyć o własne interesy. Jeśli tego nie robi – to mamy tak, że u nas dopuszczono do zniszczenia całych sektorów polskiej gospodarki. Nie można pozwolić, aby górnictwo było kolejnym takim sektorem” (por. biznesalert.pl/szewczak-polska-nie-bedzie-chodzic-do-brukseli-na-kolan...07.01.2016). Z kolei w wywiadzie udzielonym Leszkowi Sosnowskiemu na łamach miesięcznika WPiS ze stycznia 2016, pt. "Polskie władze są szantażowane przez lobby lichwiarsko-bankowe" J. Szewczak powiedział :”Ten straszny lament bankowych lobbystów, do których niestety trzeba również zaliczyć media publiczne, jaki się teraz podniósł, tak naprawdę ma na celu zakamuflowanie bogacenia się zagranicznych banków komercyjnych kosztem polskiego społeczeństwa i polskiego państwa. Boją się, że PiS to ukróci i powie społeczeństwu prawdę.” Czy powie?

Janusz Szewczak o "kosztownych unijnych dotacjach"

Janusz Szewczak stanowczo podważył skrajne wyolbrzymianie znaczenia dotacji unijnych dla Polski, pisząc w marcu 2016 r. m.in.: „Według wszelkich wyliczeń, rok 2016 będzie pierwszym, kiedy do unijnej kasy wpłacimy więcej, niż z niej dostaniemy. Ale to oficjalnie. Wbrew pozorom we wcześniejszych latach nie było zbyt różowo. Od kiedy jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, a więc od 1 maja 2004 r. bilans naszych zysków i strat nie był nigdy rzetelnie przedstawiany społeczeństwu. Rzucano tylko ogromne sumy pieniędzy, które dobrotliwa Bruksela przelewa na nasze konta. Realnie jednak dostaliśmy dużo mniej niż te 350 mld zł z poprzedniej perspektywy finansowej. Każdej inwestycji towarzyszył wkład własny, dlatego też bardzo mocno się zadłużyliśmy. Przypomnę, że jak Prawo i Sprawiedliwość oddawało władzę w 2007 r., to polski dług publiczny wynosił około 530 mld zł. Dzisiaj, po 8 latach rządów Platformy i PSL, wynosi około 900 mld, i to po zagarnięciu 150 mld zł. A więc naprawdę jesteśmy zadłużeni na ponad bilion złotych! Pieniądze na wkład własny pożyczaliśmy w bankach, które w zdecydowanej większości są w rękach kapitału zagranicznego. Gdyby skrupulatnie podejść do obliczeń, to okazałoby się, że koszty przyznanych nam 350 mld zł są gigantyczne. Nikt nie mówił Polakom prawdy, że z każdego 1 euro dotacji 80 centów wraca do bogatych krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Pieniądze te, które nam zostały, wydano w sposób głupi, na niedokończone autostrady, ścieżki rowerowe czy nierentowne baseny. Hitem stał się program Kapitał Ludzki, który pochłonął prawie 49 mld zł, a właściwie nic nam nie dał. Bardzo dyskusyjne jest stwierdzenie, że są to pieniądze prorozwojowe, bo w dużej mierze nie można ich wykorzystywać komercyjnie. To jest problem szpitali czy szkół, które nie mogą np. udostępniać swojej infrastruktury komercyjnie. Program przyznawania unijnych dotacji jest tak skonstruowany, żebyśmy nie budowali fabryk, które mogą stanowić konkurencję dla naszych zachodnich sąsiadów (podkr. - JRN) (…) Co bardziej przerażające, większość dużych kontraktów inwestycyjnych przypadła zagranicznym firmom. I tak w wyniku budowy autostrad nie zarabiał polski przedsiębiorca, a głównie niemiecki. Wiele razy media opisywały sytuację polskich podwykonawców, którzy zostawali bez pieniędzy. Unijne dotacje wiążą się przy tym z dużą ilością ograniczeń. Blokują przy tym dofinansowanie państwowe tych branż przemysłu, które są dla nas niezbędne. Tego nie da się odczytywać inaczej niż jako wymuszanie określonej polityki gospodarczej. Przykłady? Pakiet klimatyczny czy pakt fiskalny. Oba dokumenty nałożyły na nas nowe obowiązki i zmusiły do konkretnych wydatków. Od 100 do 200 mld zł będzie nas kosztować realizacja pakietu klimatycznego. Nasz bilans unijny nie jest lukrowany, jak to do tej pory było przedstawiane" (por. „Nasz Dziennik”  z 16 marca 2016).

Na oszustwa unijnych urzędników w związku z dotacjami zwracano uwagę również w innych krajach. Prezydent Czech Vaclav Klaus pisał w tekście: „Narody Europy muszą zrzucić gorset Brukseli”: Często jednak piewcy wspaniałości UE zapominają dodać, że do budżetu tej instytucji wpłacamy wiele miliardów i, żeby je odzyskać w formie dotacji, musimy się jeszcze zadłużyć na kolejne miliardy”. Klaus zwracał uwagę, że w pewnym momencie straty przewyższały zyski (por. www.kresy.pl › Publicystyka › Opinie 10.05.2012).

Prof. Krzysztof Rybiński: „Niszczymy Polskę… rękami naszych własnych urzędników”

Jeden z czołowych ekonomistów polskich, b. wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, dr hab. Krzysztof Rybiński w 2013 r. bardzo ostro skrytykował sposób wydawania środków unijnych w Polsce, pisząc m.in.: „Niestety badania prowadzone przez wielu naukowców pokazują, że mechanizmy wydawania środków unijnych, które zbudowaliśmy w Polsce w znacznej części powodują potężne straty dla gospodarki, jeśli chodzi o zdolność do jej rozwoju w dłuższym okresie. Możemy to pokazać np. na jednym z kluczowych obszarów, który decyduje o wzroście gospodarczym, czyli na innowacyjności (…) Jeżeli porównamy początek perspektywy finansowej, czyli rok 2006 z jej końcem, czyli rokiem 2012, to zobaczymy wyraźnie, że w tym czasie innowacyjność w Polsce dramatycznie spadła. W 2006 roku innowacyjnych było 23 procent firm przemysłowych, teraz ten wskaźnik spadł do 17 procent. W globalnym rankingu innowacyjności Światowego Forum Ekonomicznego, w 2007 roku Polska była na 44 miejscu, obecnie spadła na 63 miejsce. Można więc powiedzieć, że w tym kluczowym dla Polski obszarze, czyli w innowacyjności, mijająca perspektywa finansowa doprowadziła do zniszczenia polskiej innowacyjności. Jeżeli taka jest ocena wpływu środków europejskich na innowacyjność w polskiej gospodarce, i te mechanizmy dystrybucji środków się nie zmieniają, to ja się bardzo martwię o to co się stanie z polską gospodarką w kolejnej perspektywie finansowej. Jeżeli w podobny sposób będziemy te środki rozdzielać, jeszcze bardziej zniszczymy polską innowacyjność (…) Jest to zatem wina polskiego aparatu urzędniczego, który zbudował taką machinę biurokratyczną, która niszczy polską innowacyjność naszymi własnymi rękami. Można powiedzieć, że to, czego nie zrobili hitlerowcy czy komuniści w przeszłości, sami robimy sobie rękami naszych własnych urzędników. To jest strasznie groźne. Niszczymy Polskę (…) Budujemy w Polsce kulturę klientelizmu (podkr. - JRN ) a nie rozwijamy naszej własnej innowacyjności (…)

Tworzymy sobie model, w którym w supermarketach w Polsce, które są przecież francuskie, niemieckie czy inne, będziemy kupować nowoczesne materiały budowlane, wymyślone przez niemieckich inżynierów, przez niemieckie firmy, a ponieważ polscy inżynierowie, których mamy dużo i są porządnie wykształceni, tutaj nie będą mieli szans, będą wyjeżdżać do Niemiec pracować w niemieckich firmach, żeby kreować produkty, na których zarabiać będą Niemcy poprzez ich sprzedaż w polskich supermarketach. Taki model jest chory, ale my taki model rozwijamy w Polsce (…)

(…) Idea solidarności i wspólnej Europy jako taka przeżywa poważny kryzys i w związku z tym przyszłość wspólnej Europy stoi pod coraz większym znakiem zapytania (podkr. - JRN) (cyt. za: „Prof. Rybiński: środki unijne zabijają polską gospodarkę", rozmowa M. Nykiel z prof. K. Rybińskim www.stefczyk.info/.../prof-rybinski-srodki-unijne-zabijaja-polska-gospo...09.02.2013).

B. Wildstein o antydemokratyczności UE, która stała się „instrumentem nacisku krajów silniejszych”

Znakomity jak zawsze w swej publicystyce, Bronisław Wildstein bardzo ostro skrytykował unijne praktyki działania sprzyjające wyłącznie gospodarkom krajów silniejszych. Pisał: „Unia z zasady jest projektem antydemokratycznym i żaden makijaż tego nie zmieni (podkr. - JRN). Wszystkie przedsięwzięcia, które mają wzmacniać „europejską demokrację” zamiast ją naprawić, maskują wyłącznie jej brak (…) Kryzys dowiódł, że kapitał ma narodowość, nawet wewnątrz Unii (…) Pokazuje to, jakie niebezpieczeństwo niesie redukcja do roli podwykonawców dominujących ekonomicznie partnerów. Konsekwencją tego jest klasyczny system kolonialnego uzależnienia (podkr. - JRN). W wypadku kryzysu, czy choćby dekoniunktury oszczędności będą dokonywane kosztem podwykonawców w krajach biedniejszych. Generalnie zresztą zyski również zasilają korporacyjne centrale. Okazuje się, że i w tej sprawie UE stała się instrumentem nacisku krajów silniejszych (podkr. - JRN ) (…) Ponieważ (…) posady w Unii są zależne od silniejszych- swoją drogą to wręcz groteskowe, że podobno ważne stanowiska w rodzaju przewodniczącego Rady Europejskiej i jej międzynarodowego reprezentanta są obsadzane poza jakimikolwiek formalnymi zasadami – przedstawiciele krajów słabszych, jeśli chcą robić w UE karierę, muszą przede wszystkim zyskać ich sympatię. To znaczy, że w przeciwieństwie do przedstawicieli państw silniejszych przestają reprezentować swoich współobywateli, a zaczynają się stawać klientami dominujących polityków unijnych. Jeśli próbują się zachowywać inaczej, organizowana jest przeciw nim bezpardonowa nagonka na europejską skalę. Doświadczył tego Viktor Orbán już od momentu pierwszego sukcesu wyborczego, podczas gdy jego postkomunistyczni poprzednicy rujnowali i korumpowali Węgry bez jakichkolwiek sprzeciwów ze strony polityków zachodnich. Podobnie wygląda nagonka na rząd PiS w Polsce (…) Unia miała być panaceum na narodowe napięcia w Europie i ograniczyć przewagę regionalnych potęg, zwłaszcza Niemiec, a okazuje się, że doprowadziła do ich dominacji i podporządkowania państw słabszych silniejszym (podkr. - JRN) (por. B. Wildstein: Konieczność odrodzenia Europy, „w Sieci” 18 maja 2015).

Dr hab. Grzegorz Gosse: „To koniec UE, do jakiej wchodziliśmy”

Ze zdecydowaną krytyką obecnego stanu i polityki Unii Europejskiej występował również europeista, związany z PiS-owskim Instytutem Sobieskiego, dr hab. Grzegorz Gosse. M.in. w wywiadzie z września 2015 r. G. Gosse powiedział: „Mam wrażenie, że Unia jest coraz bardziej przygnieciona przez kolejne kryzysy (bo imigranci to jeden z wielu kryzysów). Pod ich wpływem integracja europejska coraz bardziej trzeszczy w szwach (podkr. - JRN). Unia się zmienia, ale nie w taki sposób, żeby lepiej, skuteczniej i bardziej sprawiedliwie rozwiązywać problemy. Zmienia się w sposób coraz mniej korzystny dla krajów najsłabszych i pogrążonych w kłopotach (…) Jeszcze nie mamy końca Unii Europejskiej, ale możemy mówić o końcu UE, do jakiej wchodziliśmy (…) To, w czym się w tej chwili znajdujemy i w czym się znajduje sama Unia, to już zupełnie inny proces integracyjny. Po pierwsze jest on coraz mniej funkcjonalny, bo Unia niezbyt dobrze radzi sobie z rozwiązywaniem kolejnych kłopotów. Po drugie stanowi on (proces integracyjny - JRN) coraz większe ryzyko dla państw najsłabszych, dlatego, że coraz częściej ci, którzy mają pieniądze i władzę starają się rozwiązywać problemy na cudzy koszt. Przesuwając problemy do państw, które mają mniejsze możliwości ich rozwiązywania i które są mniej zasobne gospodarczo” (podkr. - JRN) (por. rozmowa J. Jałowiczora z dr. hab. G. Gosse dla Frondy.pl 16 września 2015).

Red. K. Grzybowska: „Unią Europejską rządzą tchórze…”

Jeden z najbardziej przenikliwych i demaskatorskich zarazem szkiców o UE opublikowała niedawno red. Krystyna Grzybowska, należąca do najlepszych w Polsce znawców problematyki międzynarodowej, przez lata polska korespondentka w RFN. W publikowanym na łamach „w Sieci” z 29 marca 2016 r. tekście: „Nadchodzi czas Polski i upadku jej wrogów” red. Grzybowska pisała: „(…) Unią Europejską rządzą tchórze i zdrajcy ideałów, które przyświecały naszej kulturze od dwóch tysięcy lat. To ludzie przypadkowi, których na odpowiedzialne stanowiska wyniosły pycha, głupota i żądza władzy, czyli cechy charakterystyczne dla lewactwa, które zawładnęło umysłami większości Europejczyków”. Pisząc o „deficycie demokracji” w UE, red. Grzybowska akcentuje, że liczni eurodeputowani zwracają uwagę na „brak przejrzystości funkcjonowaniu struktur unijnych oraz na ograniczanie kompetencji parlamentów krajowych przez przenoszenie ich uprawnień do UE. Unia Europejska potrzebuje reformy swojej działalności, inaczej się rozpadnie (podkr. - JRN). Społeczeństwa UE coraz boleśniej odczuwają ograniczanie narodowej niezawisłości w dziedzinie przeprowadzania niezbędnych reform i samodzielnego wyboru w stosunkach zarówno handlowych i politycznych”. Red. Grzybowska wskazuje wreszcie na konieczność oderwania się od „układów, które gwarantują bezkarność politycznym nieudacznikom, jakich pełno w instytucjach unijnych i w rządach poszczególnych krajów członkowskich”.

Red. P. Gabryel o dyskryminowaniu mniejszych państw przez najbogatsze państwa UE

Warto przypomnieć tu omawiany już wcześniej na mym blogu świetny artykuł wpływowego publicysty, pierwszego zastępcy naczelnego redaktora tygodnika "Do Rzeczy” Piotra Gabryela: „Anty-Unia Europejska” („Do Rzeczy” z 4 kwietnia 2016). Gabryel pisał wręcz, bez ogródek: „Krótko mówiąc: coraz częściej zyski z istnienia UE są przechwytywane przez najbogatsze państwa UE, natomiast koszty funkcjonowania UE coraz brutalniej dzielone między wszystkich członków Unii (podkr. - JRN). Coraz więcej coraz mniej korzystnych rozwiązań jest w UE biedniejszym państwom po prostu narzucanych: kwoty imigrantów, których muszą przyjąć; niższe środki dla obywateli tych państw (i ich dzieci) pracujących w krajach bogatszych, koszty sprostania przez firmy transportowe z państw biedniejszych takim samym standardom płacowym, jakie obowiązują w krajach, przez które przejeżdżają ich kierowcy (…) krok za krokiem UE przeistacza się w Anty-Unię Europejską”.

Piotr Gabryel akcentował: „Pogłębiający się kryzys sprawia, że dyktując politykę UE kanclerz Niemiec, premier Francji i naczelni biurokraci UE przestali dbać choćby o pozory kolegialności i z coraz większą bezceremonialnością podejmują kluczowe dla UE decyzje nawet bez konsultowania ich z innymi krajami Unii. Coraz jawniej też kpią z interesu mniej liczących się państw UE – dość wspomnieć o wymierzonych w bezpieczeństwo krajów Europy Środkowej, w tym Polski, gazociągach Nord Stream 1 i 2, budowanych – bez skrupułów, ręka w rękę z Rosją – przez Niemców i ich akolitów w UE (…) Czy w obliczu tych smutnych zdarzeń wciąż jest myślozbrodnią postawienie pytania o granicę opłacalności przynależności Polski do tej zastępującej UE, Anty-Unii Europejskiej? (podkr. - JRN) (…)”.

Prof. Jan Zielonka z Oxfordu: „UE jest w stadium Breżniewa”

Niedawno z bardzo krytycznymi ocenami na temat przyszłości Unii Europejskiej wystąpił profesor Jan Zielonka z Oxfordu. Mówiąc o sytuacji UE, prof. Zielonka stwierdził: „(…) Powiedziałbym, że (UE - JRN) jest w stadium Breżniewa, jeśli miałbym się odwoływać do analogii sowieckiej. Był za czasów komunizmu zresztą taki kawał. Jechał Stalin, Chruszczow i Breżniew. Pociąg stanął. Stalin rozkazał: „Rozstrzelać maszynistę”. Rozstrzelali biednego maszynistę, ale pociąg nie ruszył. Chruszczow rozkazał: „Zrehabilitować maszynistę”. Zrehabilitowali go, ale pociąg nie ruszył. Breżniew rozkazał: „Zasłonić okna i ogłosić, że pociąg jedzie dalej”. Dokładnie tak jest. Widać to szczególnie po aroganckim zachowaniu europejskich liderów po wyborach do Parlamentu Europejskiego, przy których frekwencja wyborcza była zatrważająco niska. Zachowują się bowiem tak, jak gdyby nic się nie stało (…) Unia Europejska może przerodzić się w swego rodzaju atrapę. Chociaż nikt formalnie jej nie rozwiąże, to będzie coraz bardziej zmarginalizowana (podkr. - JRN) bez wpływu na to, co się dzieje w Europie (por. wywiad M. Chudolińskiego z prof. J. Zielonką: Koniec Unii Europejskiej? "Nieformalne układy biorą górę. Może stać się atrapą bez wpływów". (por.weekend.gazeta.pl/.../1,152121,18043081).

Ryszard Bugaj apelował o większą powściągliwość w spełnianiu życzeń UE

Ciekawe, że również znany lewicowy ekonomista profesor Ryszard Bugaj apelował 7 listopada 2015 r. do PiS-u: „Chciałbym, abyśmy byli bardziej powściągliwi, jeśli chodzi o życzenia Unii Europejskiej, co oczywiście wymaga ostrożności”. Warto dodać, że prof. Bugaj w przeszłości niejednokrotnie zwracał uwagę na deficyt demokracji w UE przy nasileniu brukselskiej biurokracji (por. m.in. tekst R. Bugaja: „Więcej Unii oznacza mniej demokracji” w „Dzienniku.pl” z 16 maja 2012 i wywiad R. Bugaja: Europa dwóch prędkości może się opłacić, udzielony "Rzeczpospolitej” z 13 października 2014).

M. Marusik: „Unia jest pasożytem”

W lutym tego roku podczas konferencji grupy politycznej Europa Narodów i Wolności prezes KNP i wiceszef Europy Narodów Michał Marusik niezwykle ostro określił aktualną rolę Unii Europejskiej. W swym przemówieniu Marusik powiedział „Unia Europejska jest jak pasożyt. W naturze jest tak, że żaden organizm nie jest zaprojektowany na samobójstwo. Każdy organizm walczy o życie. Do ostatniego tchnienia. Również taki organizm jak Unia Europejska rozrasta się, rozbudowuje i chce żyć. Chce żyć, tak jak chce żyć jemioła na topoli – pasożytuje, nie zdając sobie sprawy z tego, że pasożytuje, i jemioła nie wie, że topola za chwilę padnie i ta jemioła też. Tak jak pchły na psie też chcą żyć, pasożytując na tym psie. Unia również chce żyć, ale to wcale nie znaczy, że my jej na to musimy pozwolić, bo to jest pasożyt” (cyt. za: T. Cukiernik: Unia jest pasożytem, „Najwyższy Czas" 27 lutego 2016).

2) Antynarodowa i antychrześcijańska ideologia dzisiejszej Unii Europejskiej

Na temat szkód wyrządzanych przez obecną lewacką ideologię UE wartościom chrześcijańskich i patriotyzmowi istnieje aż nadto wiele świadectw szokujących swą wymową. Ze względu na długość tego artykułu ograniczę się do jakże ważkich wypowiedzi na ten temat ze strony dwóch czołowych intelektualistów polskich: Bronisława Wildsteina i prof. Ryszarda Legutko.

B. Wildstein: Akceptacja obecnej Unii Europejskiej, to „recepta na upadek cywilizacji europejskiej, jaką znamy”

Szczególnie wnikliwy obraz upadku obecnej Unii Europejskiej znajdujemy w obszernym szkicu Bronisława Wildsteina: Konieczność odrodzenia Europy, („w Sieci” 18 maja 2015). Pisze on wprost, bez ogródek: „Akceptacja w obecnym kształcie UE to recepta na upadek cywilizacji europejskiej, jaką znamy”. Według Wildsteina: „Pod hasłami „wzmocnienia ochrony praw człowieka i swobód obywatelskich”, co zostało zapisane już w Maastricht, konstruuje się nową ideologię, która ma całościowo przekształcić cywilizację europejską. „Wzmocnienie” owych praw faktycznie prowadzi do podważenia ich fundamentu. Kolejne generacje nowych uprawnień tworzą przywileje dla kreowanych bez końca „mniejszości”, które odbierają większości możliwość kształtowania zbiorowego życia zgodnie ze swoimi przekonaniami oraz tradycjami i uderzają w ich podstawowe instytucje. W ten sposób jest podważana spoistość narodu i pogłębiane są drążące go konflikty (…) Pod hasłem „praw reprodukcyjnych” ukrywa się aborcja na życzenie. Prawa dla homoseksualistów oznaczają destrukcję małżeństwa (…) „Wzmacnianie” praw imigrantów i mniejszości etnicznych grozi tożsamości państw. "Neutralność światopoglądowa i religijna" staje się wojującym ateizmem czy raczej antychrześcijaństwem, redukuje prawa chrześcijan i niszczy fundament europejskiej cywilizacji” (podkr. - JRN) (por. B. Wildstein: Konieczność odrodzenia Europy”, „w Sieci” 18 maja 2015).

Prof. R. Legutko: „Ideologia unijna to barbarzyństwo”

Jeden z czołowych współczesnych intelektualistów polskich, europoseł prof. Ryszard Legutko stwierdził w „Do Rzeczy” z 17 lutego 2016: „Z punktu widzenia kultury europejskiej, która trwa od ponad 2,5 tys. lat i która jest wyznaczana przez dziedzictwo chrześcijańskie oraz antyczne, ta dzisiejsza ideologia unijna może być postrzegana jako barbarzyństwo”. Powodami tego są – według Legutki - kiepska i zideologizowana edukacja obecnych eurokratów. Jak akcentował Legutko: „Jedyna epoka, na którą się powołują, to oświecenie, czyli czasy dużego myślowego zdogmatyzowania, gdzie nawet największy głupek uważał się za oświeconego, jeśli tylko krytykował chrześcijaństwo i walczył z dorobkiem przeszłości”. Prof. Legutko stwierdził również, że w odróżnieniu od katolickich polityków - założycieli UE „jej obecni liderzy odwołują się do lewackiej rewolucji seksualnej 1968 roku” (za: http://kontrrewolucja.net/wiadomosci/prof-legutko-ideologia-unijna-barbarzynstw).

Przeważająca część społeczeństwa nie ma pojęcia o powyższych krytycznych publikacjach o UE, bo na ogół ukazywały się one poza głównymi mainstreamowymi mediami. Stąd utrzymujące się u tak wielu Polaków poczucie błogostanu Unii. Czołowi rządzący politycy, w tym szefowie resortów gospodarczych rządu Pani Szydło, na pewno wiedzą o tych publikacjach, lecz dziwnie jakoś nie wyciągają z nich wniosków i nie zabierają głosu na podobne drażliwe, czy niewygodne dla nich tematy. Wyjątkiem są liczne wystąpienia prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego o eksploatowaniu Polaków, o czym szerzej napiszę w następnym odcinku.

Dobrze byłoby, żeby czołowi politycy PiS-u, w tym przede wszystkim ministrowie z resortów gospodarczych, poszli śladem premier B. Szydło i zaczęli konkretnie mówić o tym, jak bardzo za naciskami luminarzy Unii Europejskiej na Polskę tkwią „pieniądze”, czyli chęć ratowania tak im miłego procederu ogrywania i eksploatowania Polski. Otwarta mowa na ten temat bardzo pomogłaby w uświadomieniu większości narodu na temat całej prawdy o naszych stosunkach z UE. Obaliłoby to wciąż pokutujący mit o dobrej cioci z Brukseli i krnąbrnych Polakach z PiS-u, tak chętnie rozgrywany dziś przez antynarodową opozycję.

Czas na przeprowadzenie dokładnego rządowego bilansu dziesięciolecia Polski w Unii Europejskiej

Jakie wnioski nasuwają się z przedstawionych powyżej ocen, które wyszły spod piór wybitnych postaci polskiego życia publicznego? Najważniejszym wnioskiem jest chyba to, że istnieje ogromna potrzeba jak najszybszego podjęcia przez rząd PiS-u prac nad przeprowadzeniem gruntownego, nie kłamanego, bilansu dziesięciu lat obecności Polski w UE, pełnego obrazu zysków i strat. Powinno się także sięgnąć wstecz do okresu od 1989 r. do 2004 r., gdy UE całkowicie złamała wobec Polski swoje zobowiązania w sprawie tempa otwierania rynków, prowadząc do asymetrii w stosunkach gospodarczych kosztem Polski. Przypomnijmy choćby to, co akcentował wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa – to, iż w latach 1990-1999 eksport polskich produktów rolnych do UE wzrósł tylko o jedną piątą, podczas, gdy eksport UE do Polski zwiększył się o ok. 600% (por. J. R. Nowak: „Polska a Unia Europejska. 44 pytania, Warszawa 2003, s. 11). Na próżno już w 1993 r. ostrzegał nas jeden z najsłynniejszych myślicieli świata profesor Karl Popper, stwierdzając: „W dziedzinie rolnictwa możecie być potentatem w skali kontynentu. Jak na Europę jesteście przecież sporym rynkiem. I wszystko jest w porządku, dopóki jesteście rynkiem zbytu, wtedy was bardzo chwalą. Gorzej jest, gdy chcecie grać rolę rynku wytwórców. W tym wypadku ustawia się przed wami bariery”. Wywiad z prof. C. Popperem ukazał się we "Wprost” z 8 sierpnia 1993 r. pod jakże wymownym tytułem: „Kłopoty z bękartem. Na rozkaz brukselskich biurokratów dusicie się własnymi rękoma”. (podkr. - JRN). Jakże przydałoby się jak najszybsze zwołanie – w odpowiedzi na rezolucję UE atakującą Polskę – nadzwyczajnej sesji Sejmu, poświęconej rzeczowej analizie wielu lat naszej „współpracy” z UE. Obawiam się, że jednak do tego nie dojdzie, bo jak komentował świeżo Max Kolonko w dniu 18 kwietnia 2016 r.: „Nasza polityka zagraniczna jest defensywna, a nie asertywna” (podkr. - JRN). Taka debata wymownie pokazałaby, że stosunki gospodarcze Polski z Unią, to faktycznie gra z szulerem!

PS. Znów uraczyłem czytelników dość długim tekstem. Musiałem jednak to zrobić, by zebrać w jednej całości zbyt dużą ilość opinii o UE, świadomie przemilczanych lub słabo nagłośnionych, w tzw. mainstreamowych mediach.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/wybitni-naukowcy-i-publicysci-krytykuja.html

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Efekty polityki zagranicznej PO można krótko podsumować słowami starej piosenki warszawskiego Studenckiego Teatru Satyryków: „Ja już widziałem takie dno, przy którym wszystkie gwiazdy bledną!” Za rządów PO polityka zagraniczna leżała na wszystkich kierunkach geograficznych. Na pewno nie było sukcesem niewolnicze skundlenie Polski D. Tuska wobec dyktatu niemieckiej kanclerz A. Merkel. Stany Zjednoczone, formalnie nasz główny sojusznik militarny, symbolicznie zaznaczyły swój stosunek do Polski pokazując nam drzwi akurat w dniu 17 września, gdy zerwały ustalenia w sprawie tarczy przeciwrakietowej. Doszły do tego sławetne słowa B. Obamy o „polskich obozach koncentracyjnych” i późniejsza wypowiedź szefa FBI w tym samym stylu, za którą odmówił przeproszenia. Francja już kilka lat temu określiła miejsce Polski słowami prezydenta J. Chiraca: „Polska straciła okazję siedzenia cicho”. Stosunki z Rosją pogorszyły się do niebywałego stopnia i znalazły się w najgorszym stanie od 1989 r. Ukraina, mocno wspierana przez rząd PO, nawet za cenę wyjścia przed szereg w stosunku do innych krajów Europy, bez wahania zgodziła się na wyeliminowanie nas z grona krajów mających wpływ na rozwiązywanie kryzysu ukraińskiego, obok Niemiec, Francji i Rosji. A na dodatek zaczęła intensywnie uprawiać kult ludobójców z UPA. Z kolei kraje Grupy Wyszehradzkiej w ostatniej chwili zostały zdradzone przez premier E. Kopacz przez jej nielojalne posunięcie, zrywające wcześniejsze ustalenia w sprawie imigrantów. PO zupełnie „zapomniała” o Polakach na Wschodzie i blisko 20-milionowej Polonii (m.in. nic nie zrobiła dla przełamania dyskryminacji 2-milionowej mniejszości polskiej w Niemczech i wsparcia jej walki o przyznanie praw mniejszości narodowej). Równolegle do tego przez całe 8 lat rządów PO dalej trwało pogarszanie obrazu Polski w świecie, przy żałosnej bierności i indolencji ambasadorów i ambasad. To pogarszanie obrazu Polski sprzyja nagłaśnianiu bezprawnych roszczeń żydowskich wobec naszego kraju, a w przyszłości może ułatwić rozczłonkowywanie Polski, zwłaszcza działania dla pokojowego zaboru naszych ziem zachodnich i północnych. Można powiedzieć, że nowy rząd PiS-u przejął polską politykę zagraniczną w stanie prawdziwej ruiny. Stanowiło to fatalną pozycję wyjściową dla polityki zagranicznej rządu PiS-u.

Jest również parę innych czynników nie ułatwiających rządowi PiS-u wyprowadzanie Polski z międzynarodowej izolacji, w jaką zepchnęły ją rządy PO. Pierwszym z nich jest słabość frakcji, do której wchodzi PiS w Parlamencie Europejskim, w odróżnieniu od tamtejszej pozycji PO. Przypomnijmy, że PO należy do najsilniejszej frakcji w parlamencie Europejskim - Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), liczącej 271 członków. Do tej frakcji należą też przedstawiciele partii V. Orbána - Fidesz. PiS należy natomiast do jednej z najsłabszych frakcji w PE, piątej pod względem liczebności (52 członków) – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na dodatek samo PiS przez lata nie zadbało o pozyskanie sobie liczących się przyjaciół na arenie międzynarodowej. I jest to drastyczna różnica w zachowaniu PiS-u w odróżnieniu od działań Fideszu Orbána. Viktor Orbán, walcząc o władzę na Węgrzech od 2002 roku, a potem rządząc, cierpliwie zabiegał o zyskanie sojuszników za granicą. Warto tu wspomnieć kilka nieznanych w Polsce faktów. B. kanclerz Niemiec Helmut Kohl akurat w czasie jednej z większych nagonek na Węgry wywiadzie dla „Sterna” z 5 listopada 2014 r. nazwał premiera Orbána „wielkim Europejczykiem, który po europejsku myśli i działa". Wielkim Europejczykiem nazwał Orbana również przewodniczący frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej) w Europejskim Parlamencie Joseph Daul. Wśród osób występujących z jednoznacznym entuzjastycznym poparciem dla Orbána znaleźli się m. in. najsłynniejszy konserwatywny filozof brytyjski Roger Scruton, słynny rosyjski dysydent pisarz Władimir Bukowski, parokrotny gubernator Nowego Jorku George Pataki, popularny pisarz brytyjski Tibor Fischer, autor książkowego eseju o „Tygrysie Orbánie”. Do czołowych zagranicznych zwolenników Orbána zalicza się Christopher H. Smith, jeden z najaktywniejszych kongresmanów amerykańskich, od 2011 r. współprzewodniczący Kongresu Helsińskiego w USA. Przyrównał on nawet osobę węgierskiego premiera do postaci prezydenta Ronalda Reagana, z którym współpracował przez lata. W stanowczej obronie Orbána wobec ataków z zewnątrz występowali m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus, premier Czech Petr Necas, premier W. Brytanii David Cameron. Dodajmy, że sam Orbán, posługujący się znakomitą angielszczyzną, niestrudzenie werbował kolejnych zwolenników Węgier na arenie międzynarodowej, występując na rozlicznych konferencjach międzynarodowych, m.in. na zjazdach katolików w Madrycie i Bilbao, na konferencji katolików w Berlinie, na zjeździe gnieźnieńskim, czy uczestnicząc w zaciekłych bojach w Parlamencie Europejskim.

Na tym tle tym dziwniejszym jest to, że politycy PiS-u nie pozyskali przez ostatnie dziesięć lat żadnego wybitnego przyjaciela politycznego wśród polityków Zachodu, czy nawet wśród polityków pobliskich słowiańskich Czech i Słowacji? Dlaczego nie zrobili tego też nasi europosłowie z PiS-u? Jeśli się mylę i jest choćby jedno nazwisko znanego polityka zachodniego, popierającego PiS, to z pokorą sprostuję te wywody. Dodam tu jeszcze bardzo godne uwagi spostrzeżenia amerykańskiego politologa, eksperta Rady Atlantyckiej Adriana Karatnycky'ego. Politolog ten, jednoznacznie sprzyjający nowemu PiS-owskiemu rządowi, starał się wyjaśnić przyczynę tak silnych ataków na obecną Polskę w mediach zachodnich. Jego tłumaczenie tego faktu było dość szokujące. Powiedział: „PiS jest partią zwróconą do wewnątrz. Jej liderzy są uwikłani przede wszystkim w wewnętrzny dialog polityczny. Nie „globalizują się” – nie podróżują, nie mają grupy ludzi, którzy byliby w stanie pokazać za granicą ich punkt widzenia” (podkr.- JRN) (por. wywiad T. Deptuły z A. Karatnyckym w Nowym Jorku: To tylko demokracja, „Wprost” z 24 stycznia 2016).

Działania prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło dla zwiększenia roli Polski na forum międzynarodowym

Trzeba przyznać, że zarówno prezydent Andrzej Duda jak i premier Beata Szydło, zaczynając działania na arenie międzynarodowej w tak trudnej sytuacji dla Polski, już dotąd wiele zrobili dla przełamania naszej izolacji. Prezydent Duda zrobił bardzo wiele dla wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej, szybko naprawiając skutki zdradzieckiego postępowania E. Kopacz w stosunku do tej Grupy. Bardzo duże znaczenie miało przy tym naprawienie, dzięki 6-godzinnemu spotkaniu J. Kaczyńskiego i V. Orbána, niepotrzebnego zgrzytu w stosunkach z Węgrami z lutego 2015 r. Szybko okazało się, że istnieje wiele rzeczy, które łączą nasze kraje, począwszy od zdecydowanego sprzeciwu wobec najazdu imigrantów po opór wobec projektu Nord Stream 2, nie mówiąc o szansach dużego wzmocnienia współpracy gospodarczej. Wizytą prezydenta A. Dudy w Estonii rozpoczęło się cierpliwe zacieśnianie stosunków Polski z innymi mniejszymi i średnimi krajami europejskimi. Doszło do bardzo dużego zbliżenia stanowisk z Rumunią. Nadzwyczaj pomyślnie rozwijają się stosunki Polski z Chorwacją, której prezydent publicznie zadeklarowała chęć widzenia Polski w roli lidera krajów Środkowej Europy. Bardzo ważne znaczenie miał wyjazd prezydenta A. Dudy w grupie przedstawicieli kilkunastu innych krajów do Chin i związane z tym zapowiedzi bardzo znaczącego rozszerzenia współpracy gospodarczej z tym krajem, dotąd tak głupawo zaniedbywanej przez rządy PO. Niebywałym sukcesem okazało się wystąpienie premier Beaty Szydło na forum Parlamentu Europejskim w Strasburgu, wbrew tym, którzy przewidywali porażkę polskiej premier z powodu braku doświadczenia w polityce międzynarodowej. Bardzo ważne znaczenie ma fakt, że prezydent Andrzej Duda w dynamiczny sposób rozpoczął umacnianie kontaktów z Polakami za granicą, tak fatalnie i szkodliwie zaniedbanych za rządów PO.

Drobna Zmiana zamiast Dobrej Zmiany

Znany publicysta i dziennikarz śledczy Cezary Gmyz: opublikował 8 lutego 2016 r. na portalu telewizjarepublika.pl szokujący tekst: „Placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury”. Stwierdził tam m.in.: "Polskie placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury i i jej dzieci. Trzeba to wypalić rozgrzanym żelazem". Cezary Gmyz zamieścił tam też link do zawierającej 237 nazwisk "Listy członków służby zagranicznej, którzy przyznali się do służby lub współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi oraz osób, które IPN podejrzewa o kłamstwo lustracyjne". Wiceminister MON Bartosz Kownacki w wywiadzie na Fronda.pl z 8 lutego 2016 r., odnosząc się do powyższych stwierdzeń C. Gmyza, powiedział m.in.:„Takie osoby powinny być jak najszybciej odwoływane z pełnionych funkcji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno, na ile jest to możliwe, rezygnować z ich usług. Dla mnie jest to rzecz oczywista (…) Osoby, które służyły obcemu komunistycznemu reżimowi – służąc nie niepodległemu Państwu polskiemu, lecz Związkowi Sowieckiemu – w niepodległej Polsce nie powinny pełnić tak ważnych funkcji. Dyplomacja jest szczególnie wrażliwą sferą, gdzie każde słowo, zachowanie i gest ma znaczenie. Takie osoby potencjalnie mogą być po prostu nielojalne względem władzy niepodległej Polski”.

Z kolei Marek Bućko, który przepracował 8 lat w MSZ - w centrali i na placówce, gorzko oceniał obecną sytuację w MSZ w publikowanym 2 marca 2016 r. na portalu kresy24.pl tekście „Lewacko-esbecka konserwa w MSZ ma się świetnie! Pisał tam m.in.: „Czy w Polsce brakuje błyskotliwych politologów znających się na polityce wschodniej i europejskiej? Czy brakuje nam oddanej Krajowi i Narodowi młodzieży, wykształconej i znającej biegle po kilka języków, z zapałem do pracy? Jak długo jeszcze roztaczany przez stare kadry w MSZ mit „niezastąpionych fachowców”, których nie można zwolnić, będzie służył do blokowania stołków przez leniwych post-komuchów i utrudniania dopływu do resortu młodych, zdolnych ludzi o poglądach patriotycznych? (…) Jeśli uważa Pan, że zatrudniając jednego patriotę – wiceministra Jana Dziedziczaka i zwalniając Tomasza Arabskiego z ambasadorstwa w Hiszpanii już Pan załatwił sprawy kadrowe, to ja się z tym głęboko nie zgadzam. Ja głosowałem na Dobrą Zmianę, a nie na Drobną Zmianę. (…) No i wreszcie co z byłymi SB-kami, którzy nadal są masowo zatrudnieni w MSZ? (…)”.

Przypomnę, że już 25 listopada 2015 r. zamieściłem na tym blogu alarmujący tekst : „Czas na weryfikacje ambasadorów”, wymieniając ośmiu najgorszych reprezentantów RP, ciągle pozostających na placówkach. Tekst swój zakończyłem zacytowaniem słów prof. Jacka Bartyzela z jego tekstu publikowanego 23 kwietnia 2015 r.: „Jeśli kiedykolwiek powstanie rząd polski nie tylko z nazwy, to w MSZ cała geremkowszczyzna i bartoszewszczyzna musi zostać wymieciona żelazną miotłą do samych fundamentów. Lepiej przez jakiś czas nie mieć żadnych dyplomatów, lepiej żeby na placówkach dyplomatycznych był tylko personel techniczny, niż żeby Polskę reprezentowali ludzie, którzy Polski nienawidzą i jej świadomie szkodzą” (podkr.- JRN).

7 lutego 2016 r. apelowałem już na tym blogu o jak najszybsze usunięcie przez nowy Sejm ustawy o „bratniej pomocy” (druk 1066). Dziwne, że dotąd nic nie zrobiono dla eliminacji tej tak niebezpiecznej ustawy, stwarzającej ułatwienia dla ewentualnej interwencji z zewnątrz. Dziwne jest też, że obecni parlamentarzyści nie zrobili nic dla przygotowania oświadczenia wykluczającego jakiekolwiek roszczenia żydowskie wobec Polski, roszczenia całkowicie bezpodstawne. Oświadczenie to jest tym bardziej potrzebne w sytuacji, gdy w Stanach Zjednoczonych rysuje się bardzo poważna możliwość dojścia do władzy Hillary Clinton, bardzo wyraźnie popierającej te roszczenia. Należałoby zwrócić się też z apelem do amerykańskiej Polonii, aby wybierając swego kandydata na prezydenta USA, brała pod uwagę stosunek poszczególnych kandydatów do roszczeń żydowskich wobec Polski.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/sabosci-polityki-zagranicznej-rp-i.html

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Czas na odważniejsze przeciwstawianie się naciskom gospodarczym UE

Pisałem już wcześniej na tym blogu, że nasilenie nacisków politycznych UE na Polskę w związku z rzekomym zagrożeniem demokracji wynika, podobnie jak wcześniej w przypadku nagonki na Węgry, z chęci odwrócenia uwagi od prawdziwych przyczyn niezadowolenia unijnych luminarzy. Chodzi zaś po prostu o rosnącą irytację głównych państw UE z powodu zapowiedzi dużo bardziej stanowczego oporu Polski wobec eksploatowania przez zagraniczne koncerny i banki, groźby wprowadzenia podatku bankowego, obciążenia podatkiem supermarketów.

Po latach bezmyślnego kundlizmu rządów Platformy wobec UE, w Polsce zaczyna się mówić jasno – mamy dość oszukiwania i eksploatowania naszego kraju z zewnątrz. Pojawiają się wreszcie prawdziwie stanowcze artykuły, stawiające dosłownie „kawę na ławę”. Takim tekstem jest świetny artykuł wpływowego publicysty, pierwszego zastępcy naczelnego redaktora tygodnika "Do Rzeczy” Piotra Gabryela: „Anty-Unia Europejska” („Do Rzeczy” z 4 kwietnia 2016). Gabryel pisze wręcz, bez ogródek: „Krótko mówiąc: coraz częściej zyski z istnienia UE są przechwytywane przez najbogatsze państwa UE, natomiast koszty funkcjonowania UE coraz brutalniej dzielone między wszystkich członków Unii. Coraz więcej coraz mniej korzystnych rozwiązań jest w UE biedniejszym państwom po prostu narzucanych (podkr - JRN): kwoty imigrantów, których muszą przyjąć; niższe środki dla obywateli tych państw (i ich dzieci) pracujących w krajach bogatszych, koszty sprostania przez firmy transportowe z państw biedniejszych takim samym standardom płacowym, jakie obowiązują w krajach, przez które przejeżdżają ich kierowcy (…) krok za krokiem UE przeistacza się w Anty-Unię Europejską”.

Piotr Gabryel akcentuje: „Pogłębiający się kryzys sprawia, że dyktując politykę UE kanclerz Niemiec, premier Francji i naczelni biurokraci UE przestali dbać choćby o pozory kolegialności i z coraz większą bezceremonialnością podejmują kluczowe dla UE decyzje nawet bez konsultowania ich z innymi krajami Unii. Coraz jawniej też kpią z interesu mniej liczących się państw UE – dość wspomnieć o wymierzonych w bezpieczeństwo krajów Europy Środkowej, w tym Polski, gazociągach Nord Stream 1 i 2, budowanych – bez skrupułów, ręka w rękę z Rosją – przez Niemców i ich akolitów w UE (…) Czy w obliczu tych smutnych zdarzeń wciąż jest myślozbrodnią postawienie pytania o granicę opłacalności przynależności Polski do tej zastępującej UE, Anty-Unii Europejskiej?" (podkr. - JRN).

Zacytowałem tak szeroko artykuł Piotra Gabryela, bo tak wpływowy pierwszy zastępca redaktora naczelnego „Do Rzeczy” po raz pierwszy mówi tak mocno o rzeczach nie nowych, ale dotąd akcentowanych głównie w czasopismach etykietkowanych jako skrajne: „Najwyższym Czasie”, „Warszawskiej Gazecie”, „Naszej Polsce” i „Myśli Polskiej”. Red. Gabryel alarmuje z powodu faktycznie występującego groźnego dyktatu czołowych państw UE. Szkoda jednak, że tej sprawy nie podejmują równie stanowczo czołowi politycy z PiS-u. Jako badacz tematyki węgierskiej na każdym niemal kroku spotykam się w naddunajskich opracowaniach naukowych i w publicystyce oraz w wypowiedziach czołowych polityków z premierem V. Orbánem na czele z bardzo ostrą krytyką dyktatu gospodarczego Unii Europejskiej wobec średnich i mniejszych krajów Europy. Węgierscy autorzy bezlitośnie obnażają działania unijnych prominentów w interesie gospodarek kilku wielkich krajów Europy na czele z Niemcami. Niemal zupełnie nie widzę tego w Polsce, jakbyśmy byli całkowicie innym krajem. Na tym tle wspomniana już przeze mnie w pierwszym odcinku tego cyklu bardzo krytyczna wobec UE książka Tomasza Cukiernika: „Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa” była prawdziwym wyjątkiem i rarytasem. Nie rozumiem, dlaczego zostaliśmy w sprawie stosunków z UE aż tak mocno ubezwłasnowolnieni duchowo w ostatnich kilkunastu latach. Podobnie jak nie rozumiem bardzo panegirycznego stosunku jakże wielu Polaków, pod wpływem łże-mediów w stylu TVN-u czy „Gazety Wyborczej” idealizujących rzekomą wielką pomoc UE dla nas.

Niestety mimo częstych zapowiedzi „podnoszenia Polaków z kolan” w wypowiedziach prominentnych polityków PiS-u jakoś nie widzę wyraźnego odejścia od oficjalnego panegirycznego obrazu naszych stosunków z UE. A szkoda. Z jednej strony tracimy bardzo wiele finansowo na nadmiernym otwarciu wobec różnych zachodnich koncernów i banków, które od lat bezkarnie eksploatują Polskę. 25 czerwca 2015 r. ekspert prawa podatkowego, prof. nadzw. Dominik Gajewski przypomniał w "SuperExpressie”, że według NIK-u tylko w 2014 r. 90 mld zł zostało wyprowadzonych z Polski przez firmy z udziałem kapitału zagranicznego. Tylko w ciągu jednego roku odnotowano więc 80 mld straty Polski wobec pazernych firm z zagranicy. Dlaczego nie mówi się dużo więcej o odpowiedzialności PO za tolerowanie takich strat? Kolejne pytanie – dlaczego rząd PO wycofał się w szkodliwy dla Polski sposób z tzw klauzuli generalnej przeciwko unikaniu opodatkowania, która obowiązuje w większości państw UE. I kolejne pytanie – niewiele słyszymy o tym, co rząd PiS-u robi dla zapobieżenia dalszego rabowania Polski przez firmy zagraniczne? Warto tu zacytować jakże wymowna opinię lewicowego profesora Kazimierza Kika, dyrektora Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach (wg „Angory” z 3 stycznia 2016): „Wbrew obowiązującej przez ostatnie lata propagandzie gospodarczej rządy Platformy były dla Polski szkodliwe. Najlepszym tego dowodem jest raport Globar Financial Integrity, z którego wynika, że w latach 2002-2012 z Polski wytransferowano 83 miliardy dolarów, co stawia nas na 17 miejscu najbardziej wyzyskiwanych krajów świata przez obcy kapitał. Jarosław Kaczyński ma w swoich rękach ogromną ilość amunicji i nie zawaha się jej użyć” (podkr. - JRN). I tu postawię kolejne pytanie, dlaczego PiS nie stara się poprzez media publiczne i poprzez swych parlamentarzystów nagłośnić tej ogromnej amunicji - jak mu podpowiada lewicowy profesor, a zrazem nagłośnić, co robi przeciwko dalszemu rabowaniu Polski?.

Traktowanie zaleceń UE jako wyroczni w Polsce

Z drugiej strony wciąż cierpimy pod brzemieniem różnych niekorzystnych przepisów, narzuconych nam przez Unię Europejską. Jak mówił Roman Kluska w wywiadzie udzielonym Wojciechowi Wybranowskiemu w „Do Rzeczy” z 29 marca 2016 r.: „Bezkrytycznie przyjmujemy wszystkie regulacje, które narzuca nam Unia Europejska. I to często przyjmujemy je w najgorszym wariancie. Jeśli Unia proponuje regulacje tzw. miękkie, pozostawiając możliwość wprowadzenia łagodniejszych rozwiązań dla małych i średnich firm, to my oczywiście najczęściej przyjmujemy rozwiązania najbardziej radykalne i to jednakowe dla wszystkich”. Jak z tego widać nawet to, co jest przesyłane do nas w formie tylko zalecanej czołowi urzędnicy polscy traktują jako wyrocznię. A tymczasem urzędnicy unijni wciąż naciskają na Polskę, przeciwstawiając się każdej próbie obrony naszych interesów gospodarczych. W „Rzeczpospolitej” z 24 marca 2016 pisano w tekście pt.: „UE blokuje w Polsce podatek obrotowy” m.in.: „Komisji Europejskiej nie podoba się pomysł obłożenia sprzedaży dodatkowym podatkiem - obrotowym. Jak się dowiadujemy, brukselscy urzędnicy naciskają na Warszawę, ślą pismo za pismem, blokując pracę nad projektem (…) W ocenie komisji ograniczy to konkurencje i oznaczać będzie stosowanie pomocy publicznej”. Nieważne, że obecna sytuacja prowadzi do upadania polskich małych i średnich firm w nierównej konkurencji z wielkimi firmami zachodnimi. Nieważne, że UE patrzyła przez palce na stosowanie pomocy publicznej we Francji i w Niemczech (choćby przy wspieraniu niemieckich stoczni), a była nieubłagana wobec pomocy dla polskich stoczni. Zbyt długo byliśmy pokorni wobec nacisków UE, a jak się wydaje przeciwstawianie się tym naciskom nie jest też mocną stroną prominentów gospodarczych z obecnej władzy.

Brak działań dla ograniczenia biurokracji

Najważniejszą chyba sprawą w sferze gospodarki jest brak wyraźnych postępów w ograniczeniu biurokracji tak dławiącej naszą przedsiębiorczość. Sam prezydent Andrzej Duda już w maju 2015 r . w debacie telewizyjnej mówił o potrzebie wzorowania się na węgierskiej polityce gospodarczej. Przypomnijmy, że w centrum tej polityki było obniżenie podatków dla przedsiębiorców do 10 proc. i bardzo znaczące ograniczenie biurokracji, Dlaczego u nas wciąż nie słyszymy o działaniach dla ograniczenia nadmiernych podatków, niszczących przedsiębiorczość i maksymalnym zmniejszeniu tak potężnej biurokracji, zalewu gospodarki morzem przepisów? Świetny ekonomista Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, mówił w mini-wywiadzie dla „Angory” z 3 stycznia 2016 r.: „Nasza gospodarka ma bardzo duży potencjał. Wiele firm pracuje na jedną zmianę, choć mogłoby na trzy. Jeżeli rząd zlikwiduje kilkanaście tysięcy najbardziej szkodliwych przepisów, które krępują rozwój przedsiębiorczości, to na koniec 2016 r. i gospodarka i PiS odniosą spektakularny sukces” (podkr. - JRN).

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego obecny rząd nie sięgnął do pakietu antybiurokratycznego przygotowanego przez tak słynną ofiarę biurokracji jak Roman Kluska. Pakiet ten Kluska przygotował w 2007 r. na zamówienie poprzedniego rządu PiS-u. Niestety ówczesna wicepremier, skrajna liberałka Zyta Gilowska w interesie finansowego lobby biurokratycznego tak długo obcinała pakiet Kluski, aż zmienił się on w niepozorny pakiecik. Niedawno - 29 lutego 2016 r. R. Kluska w wywiadzie dla "Do Rzeczy”, udzielonym W. Wybranowskiemu stwierdził, że faktycznie nic się nie zmieniło za obecnych rządów po względem stopnia zbiurokratyzowania. Co więcej - jak dodał Kluska - już za tego rządu doszła nękająca przedsiębiorców fatalna ustawa lodówkowa. Według Kluski: „Każda firma, która posiada lodówkę, a są w niej 3 kg lub więcej środka chłodzącego, musi ją zgłosić do centralnego rejestru, pod groźbą wysokich kar za niewykonanie tego obowiązku. Po co zgłaszać? Bo - jak się okazuje - może przeprowadzić jej serwisowanie tylko poprzez ludzi, których urzędowo autoryzowano w tym centralnym urzędzie. Proszę pomyśleć, ile lodówek, urządzeń chłodniczych, klimatyzacyjnych funkcjonuje w całej gospodarce? I jaki to koszt funkcjonowania, konieczność prowadzenia sprawozdawczości? (…) Podobnych patologii jest całe mnóstwo. Jest na przykład ustawa nakazująca rejestrować przedsiębiorstwom wszystkie opakowania, które zużyły w ciągu roku”. Przypomnijmy, że z tą ostrą krytyką siły tendencji biurokratycznych za nowego rządu PiS-u wychodzi Roman Kluska, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie A. Dudzie. A może należało właśnie Klusce powierzyć specjalnie dla niego utworzony resort dla walki z biurokracją, resort z bardzo dużymi kompetencjami i z wysokimi karami dla biurokratów z innych resortów?!

Niewiele uczymy się z rozwiązań węgierskich

Sporo mówiono i pisano u nas z uznaniem o korzystaniu z wzorów węgierskiej polityki gospodarczej, ale jakoś mało wykorzystuje się je faktycznie w praktyce. Nie przyjrzano się im dokładnie przy przygotowywaniu ustawy o bankach czy ustawy o opodatkowaniu supermarketów. Nie zauważono np., że Węgrzy zaznawszy podobnej praktyki jak w dzisiejszej Polsce, gdy banki eksponują swoje rzekome straty, uchwalili osobną ustawę o kontroli działań banków przez Narodowy Bank Węgierski. Na jej zasadzie ukarano wysokimi grzywnami około 60 banków, głównie zagranicznych, za nieuczciwe tricki wobec klientów. Uchwalono również inną ustawę o fair bankach, jasno wytyczającą zasady praktyki działań, których bankom nie wolno łamać. W sprawie supermarketów zupełnie nie skorzystano z bardzo ważnego węgierskiego uregulowania przewidującego, że markety, które wykażą straty za ostatnie dwa lata działań, muszą przerwać swa działalność i wynosić się z Węgier. U nas ogromna część marketów od lat wykazuje rzekome straty, by nie płacić żadnych podatków. Dlaczego nie wprowadzono na wzór węgierski paru ważnych podatków, które od razu przyniosłyby zyski budżetowi państwa kosztem eksploatujących nas zagraniczniaków? Dlaczego np. nie wprowadzono podatku od reklam, który uderzyłby przede wszystkim w media z zagranicznymi właścicielami w stylu TVN czy „Newsweek”-a? Dlaczego polskie państwo nie przejęło – na wzór węgierski – całkowitej kontroli nad grami hazardowymi? Dlaczego nie wprowadzono - wzorem Węgier - ustawy medialnej karzącej bardzo wysokimi grzywnami polityków, dziennikarzy etc. za jawne oszczerstwa. Pierwszym „beneficjentem” tej ustawy byłaby łże-profesor Magdalena Środa, która niedawno straszyła na Facebooku, że spodziewa się rychłego wprowadzenia stanu wojennego, a „listy proskrypcyjne są już zapewne gotowe”. Solidna grzywna należy się znanemu z oszczerstw redaktorowi "Gazety Wyborczej” Piotrowi Stasińskiemu, który ostatnio naopowiadał hiszpańskiemu „El Pais”, że „faszystowski rząd Kaczyńskiego wspiera 200 tysięcy umundurowanych i uzbrojonych bojówkarzy” (wg wywiadu R. A. Ziemkiewicza dla A. Czupryn: Nikt nie wytłumaczył ludziom, co PiS robi i o co mu chodzi, „Polska the Times" 29 stycznia 2016). Dlaczego w telewizji publicznej nie przygotowano dotąd jednej lub kilku audycji z czołowymi postaciami węgierskiego życia gospodarczego o rewolucyjnych przemianach na Węgrzech i ich przeciwnikach? Dlaczego nie pokazano w telewizji publicznej szerszego programu o tym jak bezskutecznie, ale z rozmachem Unia Europejska próbowała powalić na kolana nieposłuszne Węgry? Dlaczego nie zrobiono takich programów z udziałem polskich znawców Węgier, a mamy przynajmniej kilku bardzo dobrych obserwatorów tego, co się dzieje w kraju V. Orbána?

„Fuchy” w spółkach

Kto rozdaje dobre „fuchy” w różnych spółach państwowych? W „Najwyższym Czasie z 30 stycznia 2016 znalazłem na ten temat szokujący tekst Jana Pińskiego. Autor pisał m.in.: Hofman zajmuje się wraz ze swoim dobrym kolega, ministrem skarbu Dawidem Jackiewiczem, rekrutowaniem ludzi na stanowiska w spółkach skarbu państwa”. Jeśli jest to prawdą, to wprost szokuje fakt, że tak interesowny jegomość jak Hofman rekrutuje ludzi na stanowiska w spółkach. obsadzanych dzięki PiS-owi. Czy rzeczywiście akurat Hofman powinien być głównym rozgrywającym przy obsadzie spółek? To wręcz skandal! Rola Hofmana przy typowaniu szefów spółek jest oczywiście z tym większą lubością eksponowana w różnych niechętnych PiS-owi mediach (akurat dzień temu oglądałem cały dłuższy program telewizyjny poświęcony nowej biznesowej karierze Hofmana). Czy jest sens tak się podkładać? 9 lutego 2016 r. ogłoszono, że szefem Polskiego Holdingu Obronnego został Mariusz Antoni Kamiński. Jak wiadomo jest to kumpel Hofmana i Jackiewicza, jeden z „bohaterów” afery madryckiej, wyrzucony za to z PiS-u. W dzień potem 10 lutego ogłoszono, że ten były poseł został zdjęty z nowego, tak znaczącego stanowiska, podobno po interwencji samego prezesa PiS-u. Nasuwa się jednak pytanie, kto stał za tak nieszczęsną i kompromitującą nominacją, która natychmiast została wykorzystana przez PO przeciw PiS-owi. Dlaczego nie ujawniono nazwiska osoby, która poparła Kamińskiego na to stanowisko i nie podjęto wobec niej odpowiednich kroków?

Niektóre tak potrzebne zmiany personalne w spółkach i na czele wielkich zakładów bardzo się przeciągają Np. 31 stycznia 2016 r. alarmowałem na tym blogu, że na czele KGHM wciąż stoi z nadania Platformy niejaki Herbert Wirth, odpowiedzialny za nader poważne straty KGHM. Jego na szczęście kilka dni później odwołano, ale podobnych niegospodarnych ludzi PO, wciąż utrzymywanych na stanowiskach jest naprawdę za wielu. Często nowe zmiany budzą istotne wątpliwości. W czasie rozmów z PiS-owcami z piotrkowskiego słyszałem np. wiele krytyk o nieciekawym „desancie z Wrocławia”, który obsadził zarząd rentownej elektrowni w Bełchatowie. W Oświadczeniu Stowarzyszenia RKW w sprawie „Dobrej zmiany” z 24 marca 2016 r. pisano: „Nie wymieniono rad nadzorczych w spółkach węglowych i nadal nie wiemy, kto jest odpowiedzialny za sytuację w kopalniach węgla kamiennego. Nie podjęto działań wiarygodnych i na odpowiednią skalę angażujących odpowiednie ministerstwa, by wyjaśnić sprawy związane z nietykalną mafią węglową”. Sam minister D. Jackiewicz, odpowiadając na zarzuty w sprawie nominacji na kierownicze stanowiska w spółkach, powiedział m.in. „Dziś państwo zarzucacie ministrowi fakt, że dobiera ludzi, do których ma zaufanie (…) jednym z głównych aspektów musi być zaufanie” (cyt. za: Koniec prywatnego folwarku w spółkach. Audyt ministra Jackiewicza, „ABC” z 4 kwietnia 2016). Pytanie tylko, czy minister Jackiewicz zawsze obdarza zaufaniem „odpowiednich” ludzi. Maciej Marosz w tekście "Postkomunista w Polskim Radiu" („Gazeta Polska Codziennie” z 4 kwietnia 2016) pisał o prawdziwej burzy, jaką wywołała na Górnym Śląsku decyzja ministra Jackiewicza w sprawie nominacji wojującego z Kościołem postkomunisty Piotra Ornowskiego na prezesa Radia Katowice. Według Marosza: „Sprawa nominacji osoby wojującej z Kościołem poruszyła m.in. hierarchów kościelnych na Śląsku. Oburzony awansem Ornowskiego jest m.in. abp. Wiktor Skworc. Również grupa posłów PiS-u województwa śląskiego odcięła się od decyzji powołania Ornowskiego na szefa katowickiej rozgłośni”.

Patrząc krytycznie na zachowania niektórych ministrów z resortów gospodarczych (choćby ministra skarbu D. Jackiewicza) tym bardziej ubolewam, że nie pomyślano o postawieniu na czele któregoś z ministerstw gospodarczych lub przynajmniej znaczących instytucji tak dobrych specjalistów jak pogromca banksterów, główny ekonomista SKOK-ów, obecnie poseł Janusz Szewczak, czy odsunięty w 2007 z powodu konfliktu ze skrajną liberałką wicepremier Zytą Gilowską Cezary Mech, twórca programu gospodarczego PiS-u w 2005 r., a później wiceminister finansów.

Inne postulaty w sprawach gospodarczych

Rząd PiS-u, jeśli chce być prawdziwie narodowym rządem, musi jak najszybciej ogłosić, że odrzuca jako bezpodstawne wszystkie roszczenia materialne Żydów, głównie z USA i z Izraela, oceniane przez piętnującego je tak przychylnego Polsce prof. Normana Finkelsteina na 65 mld dolarów. Sprawa jest tym pilniejsza, iż niestety nie można wykluczyć zwycięstwa wyborczego USA Hillary Clinton, spośród amerykańskich polityków najmocniej zaangażowanej w poparcie roszczeń żydowskich wobec Polski. Objęcie przez nią prezydentury USA znacznie pogorszyłoby sytuację Polski w sferze zagrożenia żydowskimi roszczeniami. Niezbędne jest jak najszybsze ogłoszenie dokładnego stanu zadłużenia Polski za granicą i dokładne podanie w czyich rękach są polskie długi (m.in. skala zadłużenia Polski wobec Niemiec). Przypomnę tu, że z Niemiec padały żądania odprzedania im wysp przez zadłużoną Grecję. Jak na razie skończyło się na przejęciu wielu greckich lotnisk przez Niemcy. Ciekawe, z jakimi żądaniami wystąpią pod adresem Polski Niemcy, jeśli zdobędą jak największy pakiet polskich długów? Dlatego apeluję o jak najszybsze kontynuowanie inicjatywy świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie obliczenia pełni strat zniszczonej przez Niemców Warszawy. A także poszerzenia tej inicjatywy na całość strat poniesionych przez Polskę od Niemiec w czasie wojny (w gospodarce, kulturze czy nauce).

Niezbędne jest wprowadzenie na wzór węgierski bezpośredniej sprzedaży produktów rolnych przez rolników i likwidacja systemu pośredników rolnych, wykupujących te produkty od rolników za bezcen, a potem, sprzedających je dużo drożej. Jakże pilne jest zbadanie sprawy braku kontroli państwowej nad okradzeniem polskich podwykonawców przez zagranicznych inwestorów przy budowie autostrad i przykładne ukaranie winnych zaniedbań w tej sprawie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ich skazanie na prace przy którejś z autostrad niedokończonych przez tuskowiczów.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/zaniechania-w-gospodarce-i-szanse.html

prezydentpllogoW dniach 17-19 marca (czwartek, piątek, sobota) 2016 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złoży wizytę oficjalną na Węgrzech.  Jednym z punktów wizyty będzie piątkowe spotkanie Prezydenta z Polakami żyjącymi na Węgrzech, połączone z ceremonią wręczenia odznaczeń (Ambasada RP w Budapeszcie, Budapeszt, Városligeti fasor 16.). Podczas spotkania planowane jest wystąpienie Prezydenta Andrzeja Dudy.

csiksomlyo1Sanktuarium Maryjne narodu węgierskiego w Csiksomlyó to miejsce kultu Matki Bożej, znajdujące się w Siedmiogrodzie, na terenach dawnych ziem węgierskich, w dzisiejszej Rumunii. Ziemie te zamieszkują Seklerzy – węgierska grupa etniczna. Sanktuarium prowadzą franciszkanie, a kult Matki Bożej w tym miejscu odwołuje się do wydarzeń z 1567 roku, kiedy Jan Zygmunt Zapolya, władca siedmiogrodzki próbował siłą zmusić strzegących granicy Seklerów do przejścia z wiary katolickiej na unitarianizm. Seklerzy postanowili bronić swojej wiary i udało im się odnieść zwycięstwo w sobotę przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Książę ogłosił w końcu wolność wyznania, zaś Seklerzy w podzięce Matce Boskiej poprzysięgli, że będą spotykać się co roku na pamiątkę zwycięstwa.

csiksomlyo2Pielgrzymki tradycyjnie przybywają tam w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ranga uroczystości jest porównywalna z ogólnopolską pielgrzymką do Częstochowy 15 sierpnia, na modlitwie gromadzi się rokrocznie ponad pół miliona pątników węgierskich z całego świata. Podniosłości i piękna spotkania dopełniają baśniowej urody górskie krajobrazy wschodnich Karpat oraz głęboka religijność, patriotyzm i gościnność Seklerów.

csiksomlyo3W weekend święta Zesłania Ducha Świętego, który przypada w br. 13-15 maja Węgrzy organizują coroczną pielgrzymkę do tego najważniejszego dla nich miejsca kultu. Przygotowaliśmy ofertę pielgrzymkową dla zainteresowanych Polaków. Misszió Tours (www.missziotours.hu), zgodnie z coroczną tradycją oferuje przejazd specjalnym pociągiem Maryjnym Boldogasszony Zarandokvonat na trasie Budapeszt-Csiksomlyó; wyjazd w godzinach porannych 12 maja (czw.) z Budapesztu, tam wydarzenia według załączonego programu, powrót 15 maja wieczorem do Budapesztu. Są 2 kategorie cenowe A i C (B - wyprzedana) i Węgrzy bardzo chętnie by widzieli polskich uczestników, którym przydzielono ofertę zniżkową na równi ze stałymi klientami biura. Istnieje też możliwość rezerwacji noclegu u Werbistów w Budapeszcie w przeddzień wyjazdu oraz po powrocie (aby uniknąć nocnego przejazdu).

Szczegółlowe informacje: cracoviaandante@gmail.com lub tel. 600 419 444.
Za: https://www.facebook.com/Cracovia-Andante-467946309933160

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Najnowsze tak straszne zamachy w Paryżu może przebudzą wreszcie choć część zajadłych rzeczników poprawności politycznej, plotących bzdury o potrzebie ratowania tysięcy nieszczęśliwych uchodźców i multikulturowości. Tylko ślepi nie dostrzegli dotąd, że gros imigrantów stanowili nie kobiety i dzieci, lecz zdrowi młodzi mężczyźni, silne byczyska, pędzące na nasz kontynent, by zyskać jak największy „socjał’. Część z nich jest aż nadto gotowa, by gwałcić i rabować. Dowiodły tego rozliczne incydenty, na ogół starannie przemilczane w mediach.

To Orbán miał rację!

Fakty pokazały, że najszybciej rozpoznał zagrożenie dla Europy premier Węgier Viktor Orbán, tak mocno atakowany za rzekomy nacjonalizm przez głupawych pseudo-„Europejczyków”.Przypomnijmy tu, że kanclerz Austrii oskarżał Orbána za rzekomy „neonazizm” w związku z budową przez Węgry odrutowanego płotu granicznego. A teraz nawet austriacki minister spraw wewnętrznych opowiedział się za budową płotu granicznego. A już budują takie płoty Słowenia, Chorwacja czy Bułgaria. Nic dziwnego, że nawet premier Bawarii Horst Seehofer powiedział, że rację w sprawie uchodźców miał Orbán, a nie Merkel, coraz bardziej potępiana w swoim kraju. Orbán kolejny raz okazał się najbardziej odważnym i przewidującym politykiem Europy, jej najlepszym obrońcą.

Dlaczego Merkel dała taką plamę?

Najbardziej skompromitowała się kanclerz A. Merkel przez swe niemądre, skandaliczne wypowiedzi otwierające drogę dla najazdu imigrantów na Europę. To Merkel jest główną winną tak wielu ofiar w Paryżu - wszak wśród muzułmańskich morderców było paru „uchodźców”, którzy z łatwością przedostali się z Grecji, wykorzystując totalny brak kontroli. Dlaczego Merkel dała taką plamę? Przecież kanclerz Merkel nie jest głupią, a wręcz przeciwnie, jest bez porównania mądrzejszą od F. Hollanda i najgorszego prezydenta w dziejach USA po 1945 r. B. Obamy – jak wciąż powtarza Max Kolonko. Zdumiewające jest przy tym, że ta tak przebiegła kanclerz dalej nieracjonalnie upiera się przy swych niemądrych decyzjach, otwierających drogę inwazji imigrantów na Europę. Dlaczego to robi?
Być może dlatego, że ulega naciskom różnych nieformalnych wpływowych gremiów, którym zależy na globalizacji za wszelką cenę i rozbijaniu państw narodowych w różnych częściach Europy. Tak jak to robi od lat zajadły wróg państw narodowych i religii George Soros, wciąż marzący o obaleniu Orbána. Nader celnie akcentował te groźby świadomego rozwadniania poczucia narodowego i religii redaktor Maciej Pawlicki parę miesięcy temu w programie J. Pospieszalskiego.

Jaki z tego płynie wniosek? Otóż to, że muzułmańscy terroryści już w najbliższych miesiącach mogą za cel swego ataku wybrać właśnie Polskę. Mogą zrobić to z awersji do nas, jako kraju najbardziej jednorodnego religijnie, zdominowanego przez katolików, ojczyzny papieża Jana Pawła II, i stąd państwa szczególnie znienawidzonego przez fanatycznych muzułmanów. A na dodatek – jak dowiodła afera taśmowa – mamy szczególnie słabe, wręcz mizerne i skłócone służby specjalne. Apeluję - nie lekceważmy przedstawionych tu potencjalnych zagrożeń dla Polski!

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2015/11/ostrzegam-muzumanscy-terrorysci-moga.html

krakowniezaleznymkInformacja własna

Obchody Święta Niepodległości w Krakowie rozpoczęły się od uroczystej Mszy Świętej w Katedrze Wawelskiej. Następnie, Krakowianie i Goście Naszego Miasta, a w tym członkowie i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, Kluby „Gazety Polskiej” i co najpiękniejsze - nasi Bracia Węgrzy - przeszli z Wawelu do grobu Nieznanego Żołnierza na pl. Jana Matejki.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia 148 zdjęć, których autorem jest p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015kb
32 zdjęć - komórkowego fotoreportażu - p. Mirosława Boruty:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015mb
22 zdjęć Jazdy Polskiej i koncertu w Filharmonii Krakowskiej, p. Andrzeja Kalinowskiego:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015ak
fotografii - 125-ciu, które wykonał p. Andrzej Rychławski:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015ar
oraz zestawu "młodzieżowego", 61 zdjęć z obu części krakowskich uroczystości, do- i popołudniowych, przesłanych przez p. Daniela Sokoła:
https://goo.gl/photos/zkvS8BVLkwQVRE27A

A relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek 😉
• https://www.youtube.com/watch?v=k-q8rj6Jn44

O godz. 16:30 w Katedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta, z udziałem m.in. prezesa  i wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, pp. Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, złożenie kwiatów przy pomniku Świętego Jana Pawła II, grobie Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Pary Prezydenckiej, śp. Lecha i Marii Kaczyńskich a na zakończenie uroczystość przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim). We wszystkich wydarzeniach uczestniczyła także liczna grupa Węgrów: Lengyel, magyar, két jó barát, együtt harcol, s issza borát.

Tym razem zapraszamy do obejrzenia 39 zdjęć, które wykonał p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015kb2
28 zdjęć, autorem ich jest p. Andrzej Kalinowski:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015ak2
oraz 51 fotografii, które wykonał p. Andrzej Rychławski:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2015ar2

A także kolejnego filmu przygotowanego przez p. Stefana Budziaszka:
• https://www.youtube.com/watch?v=9vTDUTOILe4

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

11 listopada 2015 roku na zakończenie obchodów Święta Niepodległości w Krakowie, w restauracji "Chimera" przy ul. Św. Anny, odbyło się spotkanie członków Klubów Gazety Polskiej z gośćmi z Węgier. Obecni byli m.in.: redaktor naczelny "Gazety Polskiej", p. Tomasz Sakiewicz, prezes Klubów Ryszard Kapuściński oraz dr Laszlo Csizmadia, prezes COKA-CET na Węgrzech. Recytowane były wiersze węgierskich i polskich pisarzy:

• https://www.youtube.com/watch?v=5UIt6P4n4U8

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 listopada 2015 roku o godz. 16:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej.

20151110msmb1Msza Święta zamówiona przez Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (fot. p. Mirosław Boruta), a poprzedzona spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej o godz. 16:00.

Po Mszy Świętej, którą odprawił proboszcz parafii, ks. prałat Zdzisław Sochacki, a koncelebrował ksiądz Henryk Majkrzak SCJ, odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej.

Kwiaty przy Krzyżu złożyli przedstawiciele: Węgrów (pp. dr Patrycja Pászt, dr László Csizmadia, Konrad Sutarski) Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (pp. prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, dr Andrzej Przybyszowski), Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska (p. Bożena Musiał), Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (p. dr Mirosław Boruta) oraz Klubów Gazety Polskiej (p. Ryszard Kapuściński).

20151110msmb2Okolicznościowe przemówienia wygłosili pp. prof. Adrienne Körmendy - konsul Węgier w Krakowie i dr László Csizmadia - prezes CET / Rady Porozumienia Obywatelskiego (fot. p. Mirosław Boruta).

Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Autorem fotoreportażu jest p. Andrzej Rychławski a relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/10Listopada2015ar
• https://www.youtube.com/watch?v=0hCbOOog2Gc

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze okolicznościowy Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoNiemożliwe stało się możliwe. Całkowitą władzę w Polsce przejmuje jedyna formacja polityczna, która jest zdolna wyjaśnić co stało się w Smoleńsku. Nowa władza ma większość instrumentów niezbędnych by podjąć takie działania. Dziękując Bogu za to, że pozwolił nam doświadczyć tej chwili będziemy się wciąż modlić do Stwórcy i jednocześnie domagać od nowych władz by owoce tego zwycięstwa nie były zmarnowane. Chcemy godnego uczczenia poległych 10 kwietnia 2010 roku. Chcemy uczciwego śledztwa w tej sprawie. Chcemy wreszcie, w miarę możliwości, ukarania winnych zarówno tragedii jak i tuszowania tej zbrodni.

Będziemy trwać w naszej modlitwie póki tak się nie stanie.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Fot. w tekście p. Mirosław Boruta.

21 września 2015 roku Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie zaprosił Krakowian i Gości Naszego Miasta na spotkanie z p. prof. dr. hab. Jerzym Robertem Nowakiem i Jego najnowszą książką „Węgierska droga do zwycięstwa”.

20150921wdapel1Podczas spotkania w gościnnych progach Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” (Macierz Lwów), przy ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27 (Sala Łucznicza, I piętro) kilkadziesiąt osób podpisało, zainicjowany przez Naszego Gościa Apel w obronie Węgier, który - ilustrowany zdjęciami ze spotkania z dumą publikujemy:

Uczestnicząc w spotkaniu na temat reform rządu premiera Victora Orbána w siedzibie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Krakowie w dniu 21 września 2015 roku pragniemy zadeklarować, że:

20150921wdapel2- zdajemy sobie sprawę z ogromnych trudności sprawianych Węgrom na skutek zalewu ich kraju przez wiele dziesiątków tysięcy imigrantów i apelujemy o dużo lepsze zrozumienie dla polityki Węgier w tej sprawie. Nb. polityki ściśle przestrzegającej zasad prawa unijnego w sprawie strzeżenia granic państw wchodzących w skład Unii Europejskiej,

- z oburzeniem reagujemy na odosobnione na szczęście próby podważania tysiącletniej tradycji przyjaźni polsko-węgierskiej przez paszkwile szkalujące Węgry (takie jak tekst prof. Wojciecha Sadurskiego „Po co komu Węgry?”),

20150922wdapel3- wyrażamy poparcie dla gruntownych reform węgierskich pod rządami Viktora Orbána i jego polityki stanowczej obrony interesów narodowych,

- sugerujemy rozważenie całokształtu tych reform jako bardzo ciekawego wzoru dla przyszłych działań polskich sił patriotycznych, mając nadzieję, na ich przekonujące zwycięstwo w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Polsce.

(Od Redakcji): A książkę można kupić telefonując na numery: 608-854-215 i 603-199-036 😉

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

21 września 2015 roku odbyło się w Krakowie spotkanie z prof. dr. hab. Jerzym Robertem Nowakiem, autorem dwutomowego opracowania "Węgierska droga do zwycięstwa". Organizatorem spotkania był Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.


• https://www.youtube.com/watch?v=HGwywBDIqc0

(Od Redakcji): A książkę można kupić telefonując na numery: 608-854-215 i 603-199-036 😉

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

Z profesorem Jerzym Robertem Nowakiem o sytuacji na Węgrzech i polityce rządu premiera Victora Orbana po najeździe dwustutysięcznej rzeszy imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, rozmawia socjolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie dr Mirosław Boruta.


• https://www.youtube.com/watch?v=zOrW1s-jlZI

(Od Redakcji): A książkę można kupić telefonując na numery: 608-854-215 i 603-199-036 😉

bartoszstawiarski2Bartosz Stawiarski

Węgierskie Święto Narodowe 15 marca, obchodzone w rocznicę wybuchu Wiosny Ludów na Węgrzech w 1848 roku czy kolejny Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, który Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił w 2007 roku na dzień 23 marca, zachęcają do podróży polsko-węgierskimi szlakami. Tym razem zapraszam Państwa do Tarnowa.

wyprawadotarnowaNa zdjęciach widzimy tarnowski dworzec PKP, kościół Świętej Rodziny, kilka zdjęć to skwer Sándora Petőfiego - był on bardzo patriotycznym poetą romantycznym i adiutantem gen. Józefa Bema w kampanii siedmiogrodzkiej 1849 roku . Zginął w jednej z bitew pod Segesvarem 31 VII 1849 - następnie: Brama Szeklerska, kopijniki (szeklerskie nagrobki) upamiętniające ofiary 10 najważniejszych tamtych bitew i pomnik samego poety.

polakwegierDalej: widok w górę ku Starówce, Bazylika Katedralna Najświętszej Maryi Panny i jej wnętrze - ołtarz, Ratusz, piękny deptak, pomnik króla Władysława Łokietka, Ławeczka Poetów ze Zbigniewem Herbertem i tablica pamiątkowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, pomnik generała Józefa Bema, jedną z wąskich, urokliwych uliczek, wnętrze winiarni - restauracji węgierskiej gdzie można zjeść "niebiański" gulasz, kilka ujęć grobu generała Józefa Bema w Parku Strzeleckim oraz tablica na Cmentarzu Starym poświęcona Polakom pomordowanym przez Niemców i Ukraińców.

Było to przepiękne pięć godzin! Chwała Bohaterom Obojga Narodów!

Serdecznie zapraszam do obejrzenia zdjęć
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/17Marca2015bs