Przeskocz do treści

Jolanta Janus

Zdjęcia w tekście p. Andrzej Kalinowski.

Kraków rozpoczął przygotowania do kolejnej rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, pamiętając o tragicznych wydarzeniach sprzed 9 lat, które wstrząsnęły Polską.

Rodziny katyńskie i smoleńskie oraz zaproszeni goście spotkali się wczoraj, w niedzielę 7 kwietnia 2019 roku, w Sanktuarium Świętego Jana Pawła II, aby modlić się w intencji Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, ich rodzin i pomordowanych żołnierzy Katynia. Uroczystość zgromadziła wiele zacnych osób i znowu poruszyła serca.

Intencję Mszy Świętej celebrował kapelan Armii Krajowej i Środowisk Niepodległościowych ojciec Jerzy Pająk OMFCap. Pismo Święte (Czytania) w czasie uroczystej Eucharytii z udziałem pocztu Małopolskiej "Solidarności" i płk. Włodzimierza Brodeckiego odczytała konsularny Węgier, prof. dr Adrienne Körmendy oraz profesor Janina Milewska-Duda.

Po Mszy Świętej siostrzenica oficera zamordowanego w Katyniu i przewodnicząca Społecznego Honorowego Komitetu Na Rzecz Powstania Piety Smoleńskiej w Sanktuarium Świętego Jana Pawła - Jolanta Janus, poprowadziła apel pamięci poświęcony zamordowanym Oficerom Katynia i uczestnikom delegacji państwowej, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku, udając się na obchody 70 rocznicy zbrodni. Listy z nazwiskami Ofiar odczytali: profesor Jan Tadeusz Duda, senator Zbigniew Cichoń, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego Wojciech Grzeszek i profesor Kazimierz Flaga.

Na zakończenie złożono wieńce w kruchcie Sanktuarium, gdzie przed laty została zawieszona Pieta Smoleńska i Tablica Inskrypcyjna opatrzona słowami Świętego Jana Pawła II: "Codziennie modlę się za tych, którzy zginęli w Katyniu". W tym miejscu pamięć swoich mężów uczciły, m.in. składając kwiaty: generałowa Krystyna Kwiatkowska i Wiktoria Woda. Organizatorami wydarzenia byli: Społeczny Honorowy Komitet Na Rzecz Powstania Piety Smoleńskiej w Krakowie oraz Małopolska "Solidarność" a relację fotograficzną zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu:
https://photos.app.goo.gl/fZxHJaN9YC1mbLPp9

miroslawboruta15stefanbudziaszekMirosław Boruta Stefan Budziaszek

17 kwietnia 2016 roku, na zaproszenie p. generałowej Krystyny Kwiatkowskiej i podporucznika Związku Strzeleckiego "Strzelec" p. Sylwestra Szmita, udaliśmy się w Świętokrzyskie, do miejscowości Czarnocin w gminie Kazimierza Wielka. Odbył się tam akt uroczystego nadania imienia generała Bronisława Kwiatkowskiego Jednostce Strzeleckiej nr 2130. W uroczystości, tak pięknie upamiętniającej postać jednego z najwybitniejszych polskich dowódców wojskowych ostatnich lat, a jednocześnie jednej z 96 Ofiar Tragedii Smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku, uczestniczyli licznie zebrani mieszkańcy Czarnocina i Goście z wielu stron Polski.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia rezultatów wyprawy, zestawu 100 zdjęć i relacji filmowej:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/17Kwietnia2016mb

https://www.youtube.com/watch?v=G7MR2prdJ6Y

miroslawborutaMirosław Boruta

Krakowski Park im. dr. Henryka Jordana i prowadzone przez p. Kazimierza Cholewę Towarzystwo Parku stały się dzisiaj (1 września 2013 roku) centrum polskiego patriotyzmu. W 74-tą rocznicę haniebnej napaści Niemców na Polskę odsłonięto tam i poświęcono kolejny z pomników Wielkich Polaków, tym razem był to pomnik generała Stanisława Sosabowskiego. Uroczystość patriotyczna przebiegła pod patronatem honorowym krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza i biskupa polowego Wojska Polskiego - Józefa Guzdka.

SPo sygnale syren, które rozbrzmiały w samo południe odprawiona została Msza Święta w intencji Polaków poległych i pomordowanych przez Niemców i Rosjan w czasie II Wojny Światowej, a wspaniałą homilię wygłosił ksiądz Władysław Palmowski, kapelan "Solidarności". Po niej odbyło się wspomniane odsłonięcie i poświęcenie pomnika generała Stanisława Sosabowskiego oraz część artystyczna w wykonaniu artystów Opery Krakowskiej – pp. Bożeny Zawiślak i Franciszka Makucha oraz p. Wojciecha Habeli i pokaz Szwadronu Ułanów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego pod dowództwem rtm. H. Bugajskiego.

SCieszy liczny (pomimo pogody) udział Krakowian i Gości Naszego Miasta, udział Wojska Polskiego z liczną generalicją, pocztów sztandarowych, pań: Krystyny Kwiatkowskiej i Zuzanny Kurtyki, posła Andrzeja Dudy z Prawa i Sprawiedliwości, związkowców "Solidarności" z przewodniczącym, p. Piotrem Dudą i przewodniczącym Zarządu Regionu Małopolska, p. Wojciechem Grzeszkiem, krakowskich radnych z Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości, Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, Klubu Gazety Polskiej z Essen (Republika Federalna Niemiec), Ligi Obrony Suwerenności, Małopolskich Patriotów, Wiślackich Patriotów oraz Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 i wielu, wielu innych.

Zapraszamy do obejrzenia „komórkowego” fotoreportażu:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/1Wrzesnia2013
oraz trzech albumów fotografii z uroczystości, autorstwa pp. Zbigniewa Galickiego, Tomasza Kowalczyka i Józefa Więcka:
https://picasaweb.google.com/ZbigniewGalicki/20130901_SosabowskiStanisAwGenera?authkey=Gv1sRgCLHw66y87-vp5QE&feat=email
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/1Wrzesnia2013tk
https://plus.google.com/u/0/photos/115233674866940385313/albums/5918741576612278497

26 listopada 2012

Krystyna Kwiatkowska, wdowa po generale, szefie Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych, który zginął nad Smoleńskiem, apeluje o powołanie międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy. Publikacji oświadczenia odmówiła Polska Agencja Prasowa
(zob.: http://www.naszdziennik.pl/wp/15368,pap-jak-rosyjski-spychacz.html).

OŚWIADCZENIE

Jako żona oficera Wojska Polskiego Generała Bronisława Kwiatkowskiego niejednokrotnie przeżywałam sytuacje stresujące. Z 40 lat naszego małżeństwa ponad połowę tego czasu Mąż spędził poza domem. Były to krótsze lub dłuższe wyjazdy służbowe. Chociaż czasem nie akceptowałam do końca decyzji politycznych, rozumiałam mojego Męża, który nie dyskutował, tylko wyjeżdżał w najniebezpieczniejsze regiony świata po otrzymaniu rozkazu z MON. Udział Polski w wielu misjach jako sojusznika NATO i ONZ wzmacniał wiarygodność i interesy naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Mój Mąż gen. Bronisław Kwiatkowski był trzykrotnie w Iraku – w sumie spędził tam 2 lata. W 2003 roku jako zastępca dowódcy podczas pierwszej zmiany – tworząc i organizując kontyngent wojskowy w Babilonie, następnie jako szef szkolenia armii irackiej – szkoląc dowództwo nowo powstałej irackiej armii, mieszkał w Bagdadzie. Trzeci raz objął dowództwo siódmej zmiany w 2006 roku. Oprócz tego odwiedzał swoich żołnierzy, będąc dowódcą operacyjnym Sił Zbrojnych: 16 razy odwiedził Irak, 14 Afganistan, 4 razy Czad. Tworzył i zamykał kontyngent w Iraku, tworzył i zamykał kontyngent w Czadzie, tworzył w końcu kontyngent w Afganistanie. Gdy uczestniczył w misjach, był obecny podczas zamknięcia każdej trumny z ciałem poległego żołnierza, dziękując mu za ofiarę najwyższą. Będąc w Polsce, uczestniczył w każdym pogrzebie poległego żołnierza, oddając mu ostatni hołd.

Jako rodzina żołnierza przyzwyczaiłyśmy się wraz z córkami do pewnego poziomu stresu, który na co dzień nam towarzyszył. Jak wielkim ciosem była śmierć mojego Męża na 21 dni przed odejściem na emeryturę, chyba nie muszę nikomu tłumaczyć.

To natomiast, co dzieje się przez 30 miesięcy od katastrofy, przekracza wszelkie granice. Jak można tak traktować rodziny i najbliższych ofiar? Jak można nie dopełnić podstawowych formalności urzędowych związanych z identyfikacją i teraz, po niemal trzech latach, zrzucać winę na rodziny, na presję czasu?

Dlaczego pomysł powołania międzynarodowej komisji byłby ujmą dla naszego rządu i państwa?

Czyż nie jest ujmą obecne napięcie społeczne, chaos informacyjny, który zamiast łagodnieć, wciąż nabrzmiewa, chociaż mijają prawie trzy lata od katastrofy?

Czyż nie jest ujmą fakt, że wrak Tu-154M i czarne skrzynki wciąż nie zostały nam zwrócone?

Czy nie jest ujmą nasz raport, który w 90 procentach bazuje na danych MAK?

Czy nie są ujmą fragmenty ciał zepchnięte spychaczem i przykryte płytami betonowymi tworzącymi drogę na miejscu katastrofy?

Czy nie jest ujmą profanacja ciał naszych najbliższych?

Dlaczego miałaby nią być komisja międzynarodowa? Myślę, że taka komisja może mieć większy wpływ na Rosję i że może odzyskać wreszcie naszą własność oraz podać niezależnie przyczyny katastrofy bez niepotrzebnego lobbingu grup politycznych.

Uczestniczyłam we wszystkich spotkaniach z Panem Premierem Donaldem Tuskiem oraz prokuratorami, które organizowane były w pierwszym roku po katastrofie. Prokuratura niejednokrotnie rozkładała ręce, mówiąc, że tu jej kompetencje się kończą i bez pomocy rządu, który ma wpływ na decyzje i zezwolenia strony rosyjskiej, nie jest w stanie podejmować kolejnych działań.

Z zachowania niektórych osób z ekipy rządzącej można wywnioskować, iż założyły, że w Smoleńsku zginęli jedynie ich przeciwnicy polityczni, więc sprawę można przemilczeć i zamieść pod dywan. Że czas ją wyjałowi, rozmyje. Jak widać, nie rozmywa, lecz nasyca ją coraz bardziej.

Dlatego zwracam się z prośbą o powołanie komisji z udziałem najwyższych autorytetów z zagranicy, które zakończą toczące się spekulacje i przedstawią jednoznaczne końcowe i niezależne wyniki badań wyjaśniające przyczyny katastrofy.

Pytania, czy nas na to stać i kto ewentualnie za to zapłaci, są nie na miejscu. Niepokoje społeczne i ich niemożliwe do przewidzenia konsekwencje będą kosztować nas o wiele więcej.

Ojczyzna wiele razy prosiła mojego Męża o największe wyrzeczenia i godne reprezentowanie Jej w najniebezpieczniejszych regionach świata. Nigdy Jej nie odmawiał. Dumnie Ją reprezentował i myślę, że Polska również była dumna, mając takiego żołnierza. Chociaż Mąż był tuż przed emeryturą, w dniu swojej śmierci miał ponad 200 dni niewykorzystanego urlopu, co najlepiej obrazuje, jakim oddanym był pracownikiem. Wciąż na nowo stawiane zadania przez przełożonych spowodowały, iż nie miał czasu nawet na odpoczynek, na rodzinę.

Dziś jego rodzina zwraca się do obecnie rządzących władz z jedyną prośbą – o powołanie komisji międzynarodowej, która pozwoli nam w końcu jednoznacznie i niezależnie określić przebieg katastrofy. Pozwoli nam również po trzech latach niepokoju duszy i serca w końcu w ciszy i w zadumie pomodlić się przy grobach naszych bliskich.