Tag Archives: Papież Franciszek

Zapowiedź wizyty Prezydenta RP z Małżonką w Watykanie – program prasowy

papieziprezydent1Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką, Agatą Kornhauser-Dudą, w dniach 14-16 października 2018 roku (niedziela-wtorek) złoży wizytę w Watykanie. Prezydent RP z okazji Światowego Dnia Żywności złoży także wizytę w Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz w Światowym Programie Żywnościowym (WFP).

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:

Poniedziałek, 15 października 2018 roku

Watykan / Przyjazd Prezydenta RP i Małżonki na Dziedziniec Św. Damazego przed Dom Papieski w Watykanie / Audiencję Prezydenta RP z Małżonką u Papieża Franciszka / Spotkanie Prezydenta RP z Kardynałem Pietro Parolinem.

papieziprezydent2Wtorek, 16 października 2018 roku

Watykan / Udział Pary Prezydenckiej we Mszy Świętej w Bazylice Św. Piotra przy grobie Św. Jana Pawła II i złożenie wieńca przy grobie Św. Jana Pawła II przez Prezydenta RP.

Rzym / Udział Prezydenta RP w sesji plenarnej Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) / Planowane wystąpienie Prezydenta RP / Spotkanie Prezydenta RP Andrzeja Dudy z Dyrektorem Generalnym FAO Jose Graziano da Silva / Wizytę Prezydenta RP i Małżonki w siedzibie głównej Światowego Programu Żywnościowego (WFP) / Złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą poległych w akcjach humanitarnych / Spotkanie Prezydenta RP Andrzeja Dudy i Dyrektora Zarządzającego WFP Davida Beasleya.

(Od Redakcji): Ilustracją do komunikatu jest zdjęcie i modlitwa z okolicznościowego folderu, przywiezionego z tegorocznych wakacji 😉

List do Ojca św. Franciszka w obronie Radia Maryja oraz o dr. Tadeusza Rydzyka CSsR

citizengoJego Świątobliwość Ojciec Święty Franciszek Palazzo Apostolico Vaticano 00120 Citta del Vaticano

Wasza Świątobliwość, Najukochańszy Ojcze Święty!

W imieniu świeckich katolików, przesyłamy Tobie Umiłowany Ojcze Święty wyrazy najwyższej czci i oddania oraz wyrażamy ogromną wdzięczność za słowo i błogosławieństwo, otrzymane od Waszej Świątobliwości z okazji 25-tej rocznicy powstania Radia Maryja.

Ze smutkiem, niestety, informujemy Waszą Świątobliwość, że w naszej Ojczyźnie wolność katolickich mediów jest bardzo poważnie zagrożona. To zagrożenie wynika z działań “totalnej opozycji”, związanych z nią polityków oraz mediów liberalno-lewicowych. Posługując się kłamstwem i manipulacją próbują zdyskredytować w oczach opinii publicznej dyrektora Radia Maryja o. dr. Tadeusza Rydzyka oraz dzieła ewangelizacyjne utworzone i działające z Jego inspiracji.

Tym listem pragniemy wobec Waszej Świątobliwości zaświadczyć o ogromnej roli jaką pełni Radio Maryja oraz dzieła w jego klimacie wyrosłe i rozwijające się. Ta katolicka rozgłośnia wiernie służy Panu Bogu, Kościołowi i Polakom wspomagając ich formację katolicką i patriotyczną. Jako jedyna rzetelnie informuje oraz broni wartości chrześcijańskich. Katecheza i modlitwa wyznaczają rytm każdego dnia słuchaczy Radia Maryja, a prowadzona na antenie codzienna modlitwa w intencjach Ojca Świętego oraz bezpośrednie transmisje z podróży apostolskich skutecznie wspierają budowanie wspólnoty wiernych zjednoczonych z Piotrem naszych czasów. Przez wiele lat swojej działalności ta katolicka rozgłośnia i dzieła przy niej powstałe otrzymały liczne wsparcie ze strony Kościoła Katolickiego m.in. od Ojca św. Jana Pawła II, Benedykta XVI, Rady Stałej Episkopatu Polski, Biskupów, a także od wielu organizacji samorządowych i stowarzyszeń.

Przy tej okazji pragniemy przekazać Waszej Świątobliwości, że również my niżej podpisani nie ustaniemy w działaniach na rzecz przywrócenia dobrego imienia dziełom powstałym przy Radiu Maryja, tworzonym przez ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Umiłowany Ojcze Święty przedstawiając powyżej nasze świadectwo o roli ojca dyrektora doktora Tadeusza Rydzyka w budowaniu dzieł ewangelizacyjnych, skutecznie wspierających formację Polaków w wierze i miłości do Ojczyzny zapewniamy o naszej żarliwej modlitwie we wszystkich Twoich intencjach i prosimy o błogosławieństwo.

(Od Redakcji): List cytujemy za stroną www.citizengo.org, tam też można go tutaj:
http://www.citizengo.org/pl/71534-wasza-swiatobliwosc-najukochanszy-ojcze-swiety-w-imieniu-swieckich-katolikow-przesylamy-tobie

ŚDM – Jesteśmy Razem

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Czas leci nieubłaganie. To już trzy miesiące temu, jak skończyły się w Krakowie kolejne Światowe Dni Młodzieży. Nadszedł okres wspomnień. Ale dla młodych festyn młodości nie skończył się w Brzegach 31 lipca. Młodzi postanowili spotykać się nadal. Chcą dalej ponieść przesłania Ojca Świętego Franciszka. Poszerzać horyzonty swojej wiary. Są ciekawi świata i wielu Bożych (niezbadanych) tajemnic. 28 października 2016 roku w Tauron Arenie zorganizowano pierwsze z cyklu kilku spotkań z młodzieżą, pod hasłem “ŚDM – Jesteśmy Razem”.

20161028ak1Na pierwsze spotkanie młodych przybyło pięć tysięcy wolontariuszy z całej archidiecezji. Dużo to czy mało? Zważywszy na dość późny termin powiadamiania uczestników spotkania, to całkiem sporo (były problemy z ustaleniami terminów). Jednak organizatorzy z nadzieją i optymizmem patrzą w przyszłość. Liczą, że na kolejnym spotkaniu ilość uczestników podwoi się a na apel biskupa Grzegorza Rysia, głównego organizatora i moderatora tych spotkań odpowie wielu młodych ludzi. Teraz już wiemy, że następne spotkania z tego cyklu odbędą się w Tauron Arenie 13 listopada 2016 roku o 17:00 – będzie to koncert “Bóg liczy na Ciebie” oraz 26 listopada 2016 roku w Łagiewnikach – będą to rekolekcje. Poniżej prezentuję PT. Czytelnikom “Krakowa Niezależnego” kilkanaście zdjęć z tego spotkania, a także zdjęcia z niezapomnianych dni pobytu Ojca Świętego Franciszka w Krakowie, na Wawelu (spotkanie z p. prezydentem Andrzejem Dudą – zdjęcia pierwszy raz prezentowane). Warto zobaczyć to raz jeszcze:
https://goo.gl/photos/8zDKmS2RKoiWGDQH8

„Tęczowi” chcą akceptacji grzechu. Kościół pod homopresją

pch24ksdariuszokoKs. Dariusz Oko

Środowiska promujące dewiacje seksualne za wszelką cenę chcą wmówić światu, że w Kościele panuje akceptacja dla aktów homoseksualnych, a „tęczowi” swoją obecnością na Światowych Dniach Młodzieży pragną ten „medialny fakt” przypieczętować. Tymczasem papież Franciszek w swoim nauczaniu jednoznacznie potępia grzech, wskazuje na niebezpieczeństwa ideologii gender i wyciąga rękę do homoseksualistów, tak jak do innych osób potrzebujących pomocy (fot. Krystian Maj/Forum).

– Przede wszystkim należy oprzeć się na twardych faktach. Papież wyraźnie podkreśla, że stoi na gruncie nauczania katolickiego zawartego w Katechizmie Kościoła Katolickiego, a w nim (punkt 2357) jasno i jednoznacznie jest stwierdzone, że homoseksualizm to „poważne zepsucie”, że akty homoseksualizmu „z samej swej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”, „sprzeczne z prawem naturalnym” i dlatego „w żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” – mówi ks. prof. Dariusz Oko.

Jak zauważa, dla Kościoła akty homoseksualne są grzechami śmiertelnymi, które wykluczają z Królestwa Niebieskiego. – To jest nauka niezmienna, którą Kościół zawsze i wszędzie głosił i będzie to czynił. I taka też jest papieska ocena homoseksualizmu – dodaje.

Trzeba też pamiętać, że abp. Jorge Mario Bergoglio, jako prymas Argentyny ogłosił, iż nie można się łudzić, iż związki homoseksualne to tylko błąd rozumu ludzkiego, bo jest to dzieło szatana. Papież mówił też wyraźnie, że ideologia gender jest demoniczna. Ks. prof. Oko przypomina również, że papież Franciszek w swojej najnowszej adhortacji „Amoris Leatitia” (w punkcie 251) pisze, że „nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”. Widać zatem, że papież absolutnie nie zgadza się na to, by stawiać te związki na jednej płaszczyźnie.

– Papież w tej adhortacji w wielu miejscach potępia też ideologię gender, czyli na przykład negowanie uzależnienia naszej płciowości od biologii czy konieczności posiadania matki i ojca w wychowaniu dzieci. Dla środowisk homoseksualnych te wszystkie stwierdzenia to czysta homofobia, zatem według ich miary papież, ze względu na swoją pozycję i znaczenie jest „pierwszym homofobem Europy i świata”, jest w istocie pierwszą przeszkodą w realizacji celów „imperium gejowskiego”. Zarazem papież, jako duszpasterz, jako duchowy ojciec i lekarz, chce pomagać homoseksualistom w ich nieszczęśliwej sytuacji, bo to jest też przecież jeden z podstawowych obowiązków każdego człowieka, a tym bardziej chrześcijanina – mamy pomagać każdemu, komu tylko pomóc w jakikolwiek sposób jesteśmy w stanie – zauważa ks. prof. Oko.

Zarazem wojujący, agresywni homoseksualiści, nawet jeśli dopuszczają się najgorszych czynów, nawet jeśli często postępują jak „narkomani seksu” i najwięksi wrogowie Kościoła, to nadal zachowują swoją ludzką godność i Boże dziecięctwo. Trzeba ich traktować jak duchowy lekarz czy duchowa pielęgniarka, trzeba robić wszytko, aby nie stali się jeszcze gorsi, ale weszli na drogę czystości i świętości, trzeba ich traktować „z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”, jak mówi o tym KKK (w punkcie 2358 i 2359).

– Kościół zatem stara się kochać, szanować i pomagać homoseksualistom, tak jak to czyni w przypadku każdego człowieka potrzebującego pomocy, jak czyni to choćby wobec alkoholików i narkomanów. Ale trzeba pomagać w prawdzie. Nie pomożemy osobie uzależnionej mówiąc, że alkohol czy narkotyk jest dobry, tylko uświadamiając jej, jak bardzo ją niszczy i przekonując do poddania się terapii, do porzucenia nałogu. Podobnie Kościół postępuje wobec homoseksualistów. Jasno mówi: to, co robicie jest złe, to was niszczy, ale my zrobimy wszystko, by wam pomóc, by was uratować. Tak właśnie postępuje ojciec święty – z troską, z miłością do każdego człowieka, także do homoseksualistów, ale mówiąc też prawdę o ich sytuacji – mówi nasz rozmówca.

Jak dodaje, taką chrześcijańską postawę szczególnie dobrze widać w działaniu Sióstr Misjonarek Miłości bł. Matki Teresy, które do swoich domów przyjmują najbiedniejszych, w tym także bezdomnych, porzuconych, chorych na AIDS homoseksualistów. – To jest kwintesencja postawy chrześcijańskiej, katolickiej. Siostry oczywiście nie akceptują grzechów gejów, które doprowadziły ich do takiego stanu, ale zarazem poświęcają swoje życie, by ich ratować i pomóc w nawróceniu chociaż na krótko przed śmiercią – mówi.

Jak zauważył, ta narracja i postawa Kościoła poddawana jest ogromnej manipulacji i zakłamaniu, bo środowiska LGBT wykorzystują dobroć Kościoła i papieża do uprawiania fałszywej propagandy, że oto Kościół i papież akceptuje homoseksualizm albo przynajmniej lada moment go zaakceptuje.

– Ale to tak, jakby mówić, że psychiatrzy akceptują albo zaraz zaakceptują alkoholizm i narkomanię, ponieważ leczą alkoholików i narkomanów oraz szanują ich ludzką godność. To straszne nadużycie ludzkiej dobroci. Niestety, teren propagandy homoseksualnej, to teren gigantycznych kłamstw i manipulacji. To spotyka się tam na każdym kroku, oczywiście także i przy okazji ŚDM i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Gesty papieskiej życzliwości wobec każdego człowieka, zatem także wobec osób o skłonnościach homoseksualnych, są przedstawiane jako akceptacja dla homoseksualizmu. To perfidne kłamstwo, to tak jakby twierdzić, że papież akceptuje czyny kryminalne i ateizm ponieważ odwiedza więźniów i prowadzi dialog z ateistami. Świadomie pomija się zarazem te wypowiedzi papieża, w których zdecydowanie odrzuca i potępia on homoseksualne czyny. Z postawy lekarza, który chce pomóc potrzebującemu, czyni się akceptację dla choroby i zła – mówi ks. prof. Oko.

pch24logoJak dodaje, w przypadku propagandy homoseksualnej, genderowej, trzeba być gotowym na konfrontację nawet z najgorszymi kłamstwami i manipulacjami, bo gender, którego centrum stanowi homoideologia, jest w istocie neomarksizmem, czyli ideologią podobnie fałszywą, podobnie błędną i zakłamaną, jak jego pierwowzór.

– Można powiedzieć, że jest to to taki „marksizm-lesbianizm”, nowa mutacja ideologii marksistowskiej. A wiemy, jakim morzem kłamstw zalewała świat propaganda marksistowska. Podobnie oceanem kłamstw zalewa świat propaganda genderowa i homoseksualna. I czyni to oczywiście wbrew faktom – wskazuje.

Tak – jak zauważa – zupełnie pomijane i przemilczane są np. podstawowe dane medyczne i kryminalne odnoszące się do homoseksualizmu, które są miażdżące dla takiego sposobu życia.

– Według ogólnoświatowych badań osoby homoseksualne często żyją w skrajnej rozpuście. Nie ma innej, tak rozpustnej grupy. Gej w ciągu całego życia ma średnio 500 partnerów seksualnych (!). Według danych oficjalnych, państwowych urzędów zdrowia w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Polsce ponad 65 proc. chorych na AIDS (a często i inne choroby weneryczne) to osoby praktykujące homoseksualizm, a przecież ci ludzie stanowią niespełna jeden do dwóch procent społeczeństwa ­– wylicza ks. prof. Oko.

Jak dodaje, badania wskazują, że do około 40 proc. wszystkich odnotowanych aktów pedofilii, jest natury homoseksualnej. Te dane w odniesieniu do tak małej liczebnie grupy ludzi są porażające. Oznacza to, że prawdopodobieństwo, iż gej będzie pedofilem lub zachoruje na AIDS, jest kilkadziesiąt razy większe, niż w przypadku innych grup ludności.

– Te twarde dane naukowe doskonale potwierdzają słuszność nauczania Kościoła i papieża Franciszka. Dlatego też Kościół, a tym samym i papież, w KKK (w punkcie 2359) wzywa te osoby do czystości i mówi im, że to jest dla nich jedyna słuszna droga. Prawda i nawrócenie, a nie brnięcie w grzechy śmiertelne, które zamykają drogę do zbawienia, ale i prowadzą do licznych chorób – zaznacza nasz rozmówca.

Ks. prof. Oko wskazuje, że można zastanawiać się dlaczego środowiska homoideologiczne tak powszechnie posługują się kłamstwem i manipulacją. Odpowiedź nie jest trudna, bo widać wyraźnie, że nie chcą oni przyjąć prawdy o sobie, a zamiast tego chcą na innych szantażem wymóc akceptację iluzji, w której żyją.

– Homoideolodzy najpierw okłamują samych siebie co do swojego stanu i sytuacji, żyją w wiecznym kłamstwie i samooszukiwaniu się. Jednak rzeczywistość (w tym szczególnie biologiczna, psychiczna i duchowa) nieustannie boleśnie obnaża i rozbija im te kłamstwa, a ponieważ nie chcą się nawrócić, nie chcą żyć w prawdzie, to przynajmniej chcą wymusić uznanie ich w sferze mentalnej – społecznej i wirtualnej. Okłamują wszystkich dookoła, ponieważ najpierw okłamali i okłamują samych siebie. Żądają nie tylko tolerancji, ale całkowitej akceptacji dla swojego sposobu życia, cały świat chcą przerobić według swojej utopii – i to bardzo brutalnym metodami. Na przykład w Niemczech rodziców, którzy nie chcą swoich dzieci posłać na lekcje genderowej seks-deprawacji, wsadzają do więzienia. W ostatnich latach podczas demonstracji tych rodziców w Stuttgarcie wystraszone młode matki z małymi dziećmi musiały być ochraniane przed brutalnością gejów przez kilkusetosobowy, uzbrojony po zęby oddział policji. Geje publicznie używali przy tym kart Pisma świętego jako papieru toaletowego i krzyczeli „wasze dzieci będą takie, jak my”. Wzywali też do mordowania organizatorów tych demonstracji i pozorowali ich zabójstwa. Takie oto jest to „tęczowe chrześcijaństwo”, tak oto geje rozumieją tolerancję i szacunek dla innych. Cóż, trzeba to kolejne szaleństwo ateistów i lewaków przetrzymać podobnie, jak przetrzymaliśmy bolszewizm – mówi ks. prof. Oko.

W tym świetle – jak ocenia nasz rozmówca – szczególnie skandaliczne są praktyki pseudo-katolickiego „Tygodnika Powszechnego”, organizującego w czasie trwania Światowych Dni Młodzieży swoją eko-debatę w miejscu, do którego środowiska LGTB zapraszają na „tęczowe” obchody ŚDM.

– Nie od dziś wiadomo, że redakcja „Tygodnika Powszechnego” należy do „tęczowych chrześcijan”. Tygodnik od dziesięcioleci zdecydowanie sprzeciwia się nauczaniu Kościoła i papieża, ze wszystkich sił popiera genderyzm i homoseksualizm, właściwie każdy jego numer zawiera w sobie ataki na biskupów i najlepszych chrześcijan. Za to z wielkim uwielbieniem to pismo odnosi się do Krzysztofa Charamsy, księdza-geja, który od lat żyje w rozpuście seksualnej, świętokradztwie, zakłamaniu i jeszcze tym się szczyci – zauważa ks. prof. Oko.

Jak przypomniał, redaktor-senior, ks. Adam Boniecki zasłynął także ze wspierania „Nergala”, najbardziej znanego satanisty Polski. – Ksiądz, który jest aż tak wewnętrznie zdegenerowany, że popiera satanizm, może oczywiście popierać też cokolwiek innego, choćby homoseksualizm (i podobnie cała jego redakcja). Niestety „Tygodnik Powszechny” staje w istocie po stronie najgorszych wrogów Kościoła, takich, jak choćby „Gazeta Wyborcza” dla której faktycznie stał sie jej religijnym dodatkiem. Właściwie we wszystkich kwestiach spornych pomiędzy światem a Kościołem „TP” jest raczej po stronie Adama Michnika, a nie św. Jana Pawła II czy papieża Franciszka. Dlatego można powiedzieć, że ich „papieżem” jest raczej nad-redaktor z Czerskiej. To są „chrześcijanie”, którzy bardziej słuchają świata, niż Boga, dlatego ich nie warto słuchać – sumuje ks. prof. Oko.

Tekst i ilustracje za: luk, ma – http://www.pch24.pl/teczowi-chca-akceptacji-grzechu–kosciol-pod-homopresja,44825,i.html. Dziękujemy księdzu dr. hab. Dariuszowi Oko za zgodę na opublikowanie tej ważnej wypowiedzi także i na naszych stronach.

Papież Franciszek w Sanktuarium Świętego Jana Pawła II

krakowniezaleznymkInformacja własna

(Od Redakcji): Poniżej ostatni fragment homilii Ojca Świętego Franciszka i linka do 50 zdjęć autorstwa p. Mirosław Boruty, zapraszamy 😉

papiezfranciszektrwamDrodzy bracia i siostry, każdy z nas nosi w głębi serca najbardziej osobistą kartę księgi miłosierdzia Boga: jest to historia naszego powołania, głos miłości, która pociągnęła i zmieniła nasze życie, prowadząc nas do porzucenia wszystkiego na Jego słowo i pójścia za Nim (por. Łk 5, 11). Ożywmy dziś z wdzięcznością pamięć o Jego wezwaniu, silniejszym niż jakikolwiek opór i trud. Kontynuując celebrację eucharystyczną, centrum naszego życia, dziękujmy Panu, bo wszedł w nasze zamknięte drzwi ze swoim miłosierdziem; bo, podobnie jak Tomasza, wezwał nas po imieniu; bo daje nam łaskę dalszego pisania Jego Ewangelii miłości.

Tekst i zdjęcie za: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/homilia-ojca-sw-franciszka-wygloszona-podczas-mszy-sw-sprawowanej-w-sanktuarium-sw-jana-pawla-ii

https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6313161789621829793

ŚDM. Papież Franciszek w Łagiewnikach

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

30 lipca 2016 roku papież Franciszek przebywał w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz Centrum Świętego Jana Pawła II w Łagiewnikach. Wzdłuż trasy przejazdu między sanktuariami towarzyszyli Mu licznie zgromadzeni pielgrzymi oraz mieszkańcy Łagiewnik.

Zapraszam na film: https://www.youtube.com/watch?v=id9i0bokkqc

Kto powie papieżowi Franciszkowi, że Polska przyjęła już 1,1 mln imigrantów?

leszeksosnowskiLeszek Sosnowski*

Ojciec Święty Franciszek absolutnie powinien to wiedzieć. Ta informacja na pewno nie dotarła do niego, ponieważ obecna polska władza niestety nie potrafiła do tej pory przebić się z nią do opinii europejskiej. Ba! nawet polska opinia publiczna jest w tym względzie niepewna z racji antypolskich manipulacji stosowanych przez reprezentujące obcą rację stanu, choć funkcjonujące po polsku, ale wrogie nam media. Wiadomo, jak papież Franciszek jest wyczulony na sprawę imigrantów, a szerzej mówiąc na losy ludzi bezsilnych wobec nędzy i przemocy. Dlatego ktoś powinien mu powiedzieć – publicznie, otwarcie, przed kamerami i mikrofonami, by przekaz ten poszedł szeroko w świat – że Polska w ostatnich latach przyjęła w swe granice 1,1 mln imigrantów z Ukrainy. To wielka liczba; stosując proporcje demograficzne i gospodarcze to co najmniej trzy razy tyle osób, co Niemcy przyjęły w swe granice z Bliskiego Wschodu i południa. Jest czym się chwalić, czym wykazać wobec świata i wobec Ojca Świętego.

Jest (albo za chwile będziemy musieli powiedzieć: była…) wielka okazja do nagłośnienia tego naprawdę wielkiego sukcesu Rzeczypospolitej. Niezależnie od tego, jaka władza rządziła ostatnimi laty, Ukraińcy znajdowali łatwą i prostą drogę do nas. Co prawda poprzedni układ polityczny w ostatnich kilkunastu miesiącach swego „panowania” usiłował zmarginalizować lub nawet skonfliktować współpracę z Ukrainą – także przy przyjmowaniu polskich rodzin z Donbasu, z terenów ogarniętych wojną wykazywali się wielką niechęcią – ale nie wolno zapominać, że tamten układ od dawna istniał już tylko w oparciu o zaplecze niemieckie, reprezentował niemiecką rację stanu. Kopacz i spółka chcieli koniecznie muzułmanów, bo według niemieckiej wykładni to dopiero oni są jakoby prawdziwymi uchodźcami, tylko oni cierpią biedę.

Oczywiście są w kraju ludzie złośliwi (wobec naszego narodu), albo ukształtowani w swych poglądach całkowicie przez mainstreamowe, antypolskie media, którzy nie chcą uznać Ukraińców za imigrantów. Kimże zatem są Ukraińcy w Polsce? Faktem jest, że mieszka ich w naszych granicach już 1,1 mln, że mają obcą narodowość, obce obywatelstwo, że muszą tu starać się o pozwolenia pobytowe i na pracę, że są najczęściej innego wyznania (prawosławni), że są z innej, choć oczywiście trochę podobnej, kultury. Nawet alfabet mają całkiem różny od naszego. Kimże zatem są – pytam – bogatymi, beztroskimi turystami, którzy przyjechali tu na wieloletni wypoczynek? To, że nie strzelano do nich na polskiej granicy, że są przyjmowani ze zrozumieniem, że się w dużym stopniu asymilują w Polsce, że szukają pracy, a nie jej unikają jak arabscy przybysze, nie jest dowodem na to, że nie są tu obcy. To jest dowód na to, że Polacy są naprawdę gościnni, że potrafią przyjmować obcych z sensem i w sposób odpowiedzialny. Podkreślam: odpowiedzialny. To co uczynił i w co dalej brnie rząd Angeli Merkel, to jest dziejowa głupota – widać to niestety każdego dnia coraz boleśniej. Już nawet tamtejsze najbardziej opiniotwórcze gazety mówią o niej zgryźliwie per „ta kobieta” (Süddeutsche Zeitung ). To tu, nad Wisłą, na wschód od Odry panuje prawdziwa Willkommenskultur. Możemy być z tego dumni. I właśnie to trzeba przedstawić papieżowi Franciszkowi podczas jego pobytu w Krakowie, jeśli nasz wizerunek w Europie, w świecie ma się zmieniać pozytywnie (a powinien!). Lepszej okazji nie będzie. Jednak kto ma to zrobić?

Zrobił to już raz z okazji inauguracji Światowych Dni Młodzieży kard. Stanisław Dziwisz, ale było to jeszcze przed przybyciem papieża i nie odbiło się szerszym echem. Podczas spotkania z dziennikarzami pewna Amerykanka o poglądach wyraźnie spreparowanych w lewackich laboratoriach medialnych z wyrzutem zapytała krakowskiego metropolitę, czemuż to Polska, taka chrześcijańska, nie chce przyjmować uchodźców. Jesteśmy otwarci na przyjęcie tych, którzy cierpią – odpowiedział jej kardynał.

Polacy też kiedyś cierpieli, byli także uchodźcami, zdajemy sobie sprawę z tego bardzo mocno. Ale patrzymy z odpowiedzialnością i otwartością na to – odpowiedział jakże rozsądnie metropolita. Odpowiedzialność to kluczowe słowo w polityce imigracyjnej. Trzeba przyjmować w pokoju, choć to dużo trudniejsze, tak aby nie burzyć życia własnych mieszkańców, swoich rodaków, bo jeśli nie, to za chwilę wojna będzie i tu, nie tylko na Bliskim Wschodzie.

Poza tym podstawową i pierwszą rzeczą jest pomagać w krajach ogarniętych zawieruchą i nędzą, a nie wyławiać stamtąd najsprawniejszych i przysposabiać ich dla swojej potrzeby. Zachodnie kraje europejskie są w stanie, gdyby tylko chciały, uczynić bardzo wiele, by naprawiać życie materialne w ojczyznach uciekinierów, by wzmacniać tam bezpieczeństwo. By młodzi nie uciekali ze swych ojczyzn, bo kto tam w końcu zostanie – starcy, osierocone dzieci… Kto te kraje odbuduje, jeśli zabierzemy im młodych i silnych? Chyba, że o to chodzi, by wyludnić tamte regiony, a potem opustoszałe bez problemu zaanektować wraz z ich złożami… Podobnie w Polsce odbywała się prywatyzacja: najpierw zakłady doprowadzało się do upadku ekonomicznego, potem przychodził Niemiec, Francuz albo inny bogaty i za grosze „kupował” potężne kawałki naszej gospodarki, by teraz czerpać z nich rok w rok potężne zyski.

Nasze postępowanie w stosunku do Ukraińców jest bez wątpienia nacechowane dużo większą dozą uczuć chrześcijańskich niż postępowanie Niemców w stosunku do Syryjczyków, czy innych bliskowschodnich nacji. Ani Syryjczycy, ani Libijczycy, ani Kurdowie nigdy nie napadli na Niemców, nie zrobili im jakiejś rzezi wołyńskiej, a my ze strony Ukraińców doznaliśmy w XX wieku wielkich krzywd. Doznaliśmy okrucieństwa. Ale to są dziś ważne tematy w gruncie rzeczy tylko dla skrajnych ugrupowań politycznych i niektórych publicystów; na poziomie normalnego, codziennego życia nie ma mowy o „wyrównywaniu rachunków”. Pamięć – tak, zemsta – nie.

Kto zatem powie papieżowi Franciszkowi i opinii światowej prawdę o uchodźcach w Polsce? Tym samym prawdę o Polsce i Polakach. Może prezydent, może premier? Może wyręczy ich jeszcze raz krakowski metropolita? Będzie jeszcze kilka okazji nim Ojciec Święty wyjedzie. To jest tym bardziej potrzebne, że niestety wybrzmiał wczoraj w sferze publicznej, podczas ŚDM, fałszywy głos pewnego szczególnie ambitnego polskiego biskupa pomocniczego, który postawił naszemu narodowi bardzo poważne zarzuty: „Odmawiamy gościny ludziom, którzy szukając lepszego życia, a czasami po prostu ratując życie (zagrożone śmiercią), pukają do drzwi naszych krajów, kościołów i domów. Są obcy, widzimy w nich wrogów, boimy się ich religii. I ich biedy!”.

To tylko fragment trochę większej całości, która oburzyła już wczoraj wieczorem bardzo wielu Polaków. To nie była oczywiście żadna wypowiedź oficjalna, z tego co wiem w żadnym wypadku nie była uzgadniana ani z przełożonym biskupa, ani z Episkopatem Polski. Dotyczyła chyba nie tylko Polski, ale wybrzmiała po polsku, padła z ust polskiego biskupa (nb. stałego publicysty Tygodnika Powszechnego). Pytam zatem tego biskupa i jemu podobnych, na szczęście nielicznych: dlaczego nie pokażecie Europie i światu polskiej współpracy z Ukraińcami, dlaczego nie chcecie zobaczyć dobra we własnym narodzie? Któż to w tym niebogatym kraju odmawia gościny? Wszystkich imigrantów świata jednak nie zbawimy; czynimy naszą powinność na naszą miarę i możliwości. I nie jest to mało. Jest obowiązkiem najwyższych władz przekazać to młodzieży, która przybyła na ŚDM z wszystkich kontynentów, Ojcu Świętemu oraz światowej opinii publicznej.

* Autor jest założycielem (20 lat temu) i prezesem Białego Kruka, twórcą i publicystą miesięcznika „WPiS”, autorem opracowań i redaktorem przeszło 120 książek poświęconych Świętemu Janowi Pawłowi II.

Mam nadzieję, że papież Franciszek zabierze głos w sprawie agresji islamistów

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Dzisiejszy atak na kościół rzymskokatolicki we Francji jest przekroczeniem kolejnej granicy. Do tej pory bowiem członkowie tzw. Państwa Islamskiego nie atakowali kościołów chrześcijańskich w Europie. Ta nowa sytuacja wymaga więc od biskupa Rzymu, który jest głową Kościoła katolickiego, zabrania zdecydowanego głosu. Oczywiście nie chodzi o uwagi czy rady typu, jak politycy mają postępować lub jakie działania mają podjąć policja i wojsko, ale o jasne stanowisko wobec wojny, która choć nie wypowiedziana, toczy się od lat w Europie i na innych kontynentach. Jest to wojna, której “poprawni politycznie” przywódcy Unii Europejskie boją się nazwać po imieniu, a która prowadzona jest przez część wyznawców islamu przeciwko cywilizacji europejskiej, opartej (przynajmniej do niedawna) o wartości chrześcijańskie. W wojnie tej ginie coraz wiele osób, nie tylko chrześcijan, ale i ludzi niewierzących lub wyznających inne religie. Są oni bezbronnymi ofiarami, takimi samymi jak w XX wieku były cywilne ofiary nazizmu i komunizmu.

Dlatego też wiele osób oczekuje, że Ojciec Święty nie tylko wyrazi współczucie dla ofiar, ale i w przeciwieństwie do np. kanclerz Niemiec czy prezydenta Francji powie prawdę o tej wojnie oraz jej przyczynach. Bez określenia bowiem agresora i powodów jego działania Europa, a wraz z państwa i narody z innych kontyngentów, nie będzie w stanie powstrzymać kolejnych tragicznych wydarzeń. Można również mieć nadzieję, że Dostojny Gość powie także o duchowych wartościach, których trzeba bronić jak niepodległości i dla których warto ponieść wyrzeczenia, a nawet i oddać życie.

mnzpfzgwkiNa to szczególnie będą od jutra czekali młodzi ludzie, zgromadzeni na Światowych Dnia Młodzieży w Krakowie. A pomysłodawca tych spotkań, święty Jan Paweł II, posługując się ewangelicznym wezwanie – “Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli” – mówił wprost o wielu bieżących dramatach, bez uciekanie się do eufemizmów, niedomówień i pustych gestów. Jak podkreśla inny fragment Ewangelii: “Niech mowa wasza będzie tak tak, nie nie” (il. Młodzi pielgrzymi z Argentyny na Rynku Głównym w Krakowie – 25 lipca 2016 r., fot. Autora).

I na takie papieskie “tak tak, nie nie” w sprawie agresji islamistów czekają nie tylko katolicy, zwłaszcza, że w wielu innych sprawach papież Franciszek wypowiadał się bardzo radykalnie.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Wydarzenia dobre i złe (IX)

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Kanclerz A. Merkel trafi do piekła

Wielka manifestacja antyimigranckiej Pegidy w Dreźnie. Gęstniejący tłum wciąż powtarza jeden donośny okrzyk: “Merkel muss weg. Merkel muss weg” (Merkel musi odejść). Opisująca przebieg manifestacji w Dreźnie redaktor Agata Kasprolewicz, cytuje na koniec fragment przemówienia szefowej Pegidy Tatjany Festerling: „Chcemy, żeby Europa była dumną damą. Ale zwolennicy multi-kulti inaczej na to patrzą. Nie zgadzamy się, żeby multi-kulti zniszczyła nasz wspólny europejski dorobek” (por. A. Kasprolewicz: Bajeczka o pluszowatych misiach, „Rzeczpospolita”, „Plus- Minus” z 12-13 marca 2016). Kanclerz Angela Merkel staje się coraz bardziej izolowana ze swymi koncepcjami otwarcia na ogromne rzesze imigrantów. Kilka lat temu sama Merkel przyznała: ”multi-kulti kaputt”. Ostatnio coraz częściej mówi się o niej samej: „Merkel kaputt”. Kilka tygodni temu nawet bardzo wpływowy opiniodawczy tygodnik „Der Spiegel”, stwierdził bez ogródek „Merkel poniosła klęskę” (wg tekstu ABC z 7 marca 2016: „Merkel poniosła klęskę”).

Bardzo ostry komentarz na temat fiaska polityki Merkel wobec imigrantów znajdujemy w drukowanym w „ABC” wywiadzie z Jurgenem Trittinem, posłem do Bundestagu i b. ministrem środowiska w rządzie G. Schrödera. Stwierdził on jednoznacznie: „To nie przypadek, że większość europejskich krajów (bynajmniej tylko kraje V4) nie popierają kursu Angeli Merkel. Zamiast pouczać innych, powinniśmy się zdobyć na chwilę refleksji i wysłuchać ich argumentów (…) Coś najwyraźniej się nie powiodło, jeśli nawet najwierniejsi sojusznicy, jak Francja i Austria, się od nas odwrócili (podkr. – JRN). Szczególnie Wiedeń, który tak długo przytulał się do Berlina, w sprawie uchodźców powiedział w końcu pani kanclerz „stop” (…) Musimy z siebie zdjąć odium wiecznego „besserwisserstwa”, najpierw pouczaliśmy Węgry, później Polskę, potem Szwajcarię, a na koniec Danię i Austrię. Być może warto się wreszcie zastanowić nad własnymi błędami (…)” (podkr. – JRN) (por. wywiad W. Osińskiego z J. Trittinem: Niemcy mają teraz dwa brzydkie oblicza, „ABC” z 7 marca 2016).

Jakże warto polecić lekturę tego tak ważnego wywiadu z niemieckim politykiem różnym błaznom z PO i „Nowoczesnej”, którzy atakują Polskę za rzekome łamanie europejskiej solidarności z Niemcami w sprawie imigrantów. To nie Polska się izoluje, lecz Niemcy z idiotyczną polityką kanclerz Merkel. Pytanie zasadnicze jednak, dlaczego Merkel nie wyciąga wniosków z ewidentnego fiaska swej polityki? Jest przecież dużo mądrzejsza od tak miernych polityków jak Obama czy Hollande. Coraz więcej osób nabiera przekonania, że przedziwny opór Merkel w sprawie imigrantów jest powodowany przez naciski „starszych i mądrzejszych” zza Oceanu, ludzi Bilderbergu, Sorosa etc. A więc ze strony środowisk pragnących osłabienia od wewnątrz chrześcijańskiej Europy i państw narodowych. Dlaczego twarda Merkel tak im ulega? Pojawiają się w tej sprawie coraz bardziej dyskusyjne hipotezy. Najbardziej szokująca pośród nich tłumaczy dziwną uległość Merkel wobec nacisków zza Oceanu tym, że Amerykanie jako pierwsi, wcześniej nawet niż rząd RFN, dotarli do papierów Stasi, wykupili je. A w papierach rzekomo figuruje m.in. dynamiczna działaczka młodzieżowego komunistycznego FDJ Angela Merkel, która teraz trzymana jest w szachu.

Coraz bardziej widocznym jest, że ostatecznie załamały się próby narzucenia niemieckiej dominacji w Europie. Jak to zaakcentował ostatnio w rozmowie z Polakami szef jednej z największych węgierskich organizacji społecznych COKA-CET László Csizmadia: „Nie możemy pozwolić na hegemonię Niemiec. Kanclerz ,Merkel nie jest kanclerzem Unii, ale Niemiec. To trzeba podkreślać i przypominać” (por. J. Liziniewicz: Węgrzy liczą na polski legion, „Gazeta Polska Codziennie”, z 17 marca 2016).

Niezależnie od ogromnego osłabienia pozycji kanclerz Merkel w ostatnim roku trudno przecenić rozmiary strat i chaosu, jakie spowodowała jej postawa w Europie, choćby wzrostu zagrożeń dla chrześcijaństwa, poddanego muzułmańskiej inwazji. Występujący w TVP Info 23 marca 2016 r. naczelny redaktor „SuperExpressu” Sławomir Jastrzębowski nazwał Angelę Merkel „największym szkodnikiem w Unii Europejskiej w ostatnich kilku latach” (podkr. – JRN). Miejmy nadzieję, że kanclerz Merkel za szkody wyrządzone chrześcijaństwu i Europie w końcu spotka nieunikniona kara, jeśli nie za życia, to po śmierci. Niektórzy już teraz sugerują, że ta „chadecka” kanclerz niechybnie trafi po śmierci do piekła. A być może nawet zasiądzie tam po prawej ręce Lucyfera, obok swej ulubionej carycy Katarzyny II.

Czy Balcerowicz zniszczy Ukrainę do reszty?

„Fakt” z 18 marca 2016 r. podał szokującą informację, iż prezydent Ukrainy Petro Poroszenko chciałby, aby były polski wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz został premierem Ukrainy. Niektórzy polscy przeciwnicy Ukrainy już zacierają ręce. Mówią: „To super informacja, Ukraina zostanie całkowicie wykończona dzięki arcydestruktorowi Balcerowiczowi. Czego nie zrobił Putin, to wykona Balcerowicz”. Jestem przeciwny temu rozumowaniu. W polskim interesie leży istnienie Ukrainy, ale Ukrainy nie znajdującej się ani pod rosyjskim wpływem, ani pod przemożnym wpływem Niemiec, jak obecnie. Ukrainy przyjaznej, a nie kraju, w którym pomimo polskiej pomocy nadal bezwstydnie wznosi się na sztandary kult ludobójcy S. Bandery z pomocą takich wrogów Polski jak obecny szef ukraińskiego IPN-u Wołodymyr Wiatrowicz (por. na jego temat wpis na moim blogu: „To wszystko jest nienormalne” (I) z 22 lutego 2016). Faktem jest natomiast, że Ukraina została bez reszty wykiwana przez Zachód, który naobiecywał jej tak wiele. Już teraz przeżywa straszliwy upadek gospodarczy, a prezydent Ukrainy, osławiony „król czekolady” Piotr Poroszenko myśli tylko o jak największym nachapaniu się, podobnie jak inni ukraińscy oligarchowie, rywalizujący o ukraiński „postaw sukna”. Co najlepsze, jak dotąd dość szczególnymi doradcami Poroszenki są bardzo nieciekawi politycy opcji przegranej w Polsce: Radosław Sikorski, Leszek Balcerowicz i jego b. współpracownik, skrajny liberał, b. wiceminister finansów Marek Dąbrowski. Autor „Gazety Polskiej Codziennie” pisze wprost o „postkomunistyczno-liberalnym gronie doradców (Poroszenki – JRN), podpierających się polskim obywatelstwem” (por. P. Bobolowicz, Nadwiślańscy doradcy króla czekolady, „Gazeta Polska Codziennie”, 22 marca 2016).

Na tle zamieszania na Ukrainie tym dziwniejsze staje się utrzymywanie na stanowisku ambasadora w Kijowie Henryka Litwina, dyplomaty ze starego rozdania PO. Co prawda postanowieniem z 5 sierpnia 2015 odwołano go z dniem 31 grudnia 2015, jednakże postanowienie to uchylono postanowieniem z 14 grudnia 2015. Cytowany już wyżej redaktor Paweł Bobolewicz w „Gazecie Polskiej Codziennie” pyta: „Jak można było nie wyznaczyć nowego ambasadora w Kijowie, przeciągając do oporu misję Henryka Litwina? Nie chodzi wcale o ocenę kompetencji pana Litwina, ale trudno uwierzyć, że to ma być „polska twarz na Wschodzie” ekipy prezydenta Dudy i premier Szydło. Niewątpliwie jednak stara ambasada wciąż tak bezmiernie będzie gościnna dla ekipy Komorowskiego, Tuska i Kopacz. Zresztą można przypuszczać, że wspomniana grupa (tj.Sikorski, Balcerowicz, Dąbrowski – JRN) niedługo też zechce zasilić ukraińskie kręgi rządowe” (zob. tamże).

Żałosny koniec autorytetu prof. A. Strzembosza

Były prawicowiec profesor Adam Strzembosz zawędrował do „Gazety Wyborczej”, publikując wywiad w jej dodatku „Duży Format” z 10 marca 2016 r. Wstyd! Wywiad dla “Wyborczej” jest kolejnym z serii wystąpień prof. A. Strzembosza z ostatnich tygodni, atakujących rząd Beaty Szydło, prezydenta Andrzeja Dudę, prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Jednym z najgorszych wyskoków tego typu było wystąpienie prof. Strzembosza w “TVN 24” 10 marca 2016 r. Twierdził w nim m.in., że J. Kaczyńskim jakoby kieruje „rewanż” i „władza”, atakował rzekome „insynuacje” Z. Ziobro. Strzembosz parokrotnie atakował prezydenta Dudę, zarzucając mu rzekome złamanie konstytucji. W wywiadzie udzielonym Grzegorzowi Sroczyńskiemu z „Dużego Formatu” prof. Strzembosz nie ograniczył się do krytyki obecnej polityki PiS-u, lecz zaatakował Kaczyńskiego również za działania z pierwszych lat po 1989 r. Co ciekawe, prof. Strzembosz przyznał, że jego ostatnie wypowiedzi wywołują ostrą krytykę w środowiskach patriotycznych, mówiąc: „Jest taki Andrzejek, historyk. W czasie okupacji chodziłem z nim na tajne komplety. Zareagował ze straszliwą agresją: „Jak mogłeś iść do żydokomuny w TVN, splamiłeś honor brata, Tomasz się w grobie przewraca” (cyt. za: Wszystko dla Jarka, wywiad G. Sroczyńskiego z A. Strzemboszem w “Dużym Formacie” z 10 marca 2016).

Prof. Strzembosz znalazł sobie za to nowego, choć bardzo nieciekawego, sojusznika. Jest nim Monika Olejnik, która wielokrotnie wysławiała go za ostatnie wypowiedzi przeciwko rządowi PiS-u i akcentowała, jakim to ogromnym jest autorytetem. Osobiście uważam, że prof. Adam Strzembosz już dawno przestał być takim autorytetem.. A ściśle na początku lat 90-tych, gdy jako prezes Sadu Najwyższego zablokował weryfikację sędziów, mówiąc: “Sędziowie sami się zweryfikują”. Jak wiadomo żaden z sędziów nie poddał się weryfikacji. Za tą swą nieszczęsną, i tak szkodliwą dla Polski decyzję, blokującą weryfikację sędziów prof. Strzembosz powinien bić się w piersi do końca życia, a nie występować w roli wyrokującego moralnego autorytetu. Nie ma do tego prawa.

Naczelny redaktor „Do Rzeczy” szczerze i krytycznie o papieżu Franciszku

W najnowszym numerze „Do Rzeczy” redaktor naczelny tego tygodnika Paweł Lisicki kolejny raz ostro komentuje dotychczasowe efekty pontyfikatu papieża Franciszka. Pisze m.in.: „O ile trudno wskazać pozytywne zmiany, które przyniósł ze sobą pontyfikat Franciszka, o tyle znacznie łatwiej pokazać te negatywne. Pierwszym i najważniejszym efektem jest chaos. Strumień kolejnych wypowiedzi, z których jedne zaprzeczają drugim, gigantyczna kakofonia i nieład sprawiają, że bardzo trudno opisać przesłanie papieża w spójny sposób. Jeden z najlepszych i najbardziej przenikliwych obserwatorów Watykanu włoski publicysta Sandro Magister nazwał Franciszka „doskonałym jezuitą”. Lisicki pisze: „Bergoglio pokazuje różne oblicza jezuityzmu, w stałym ruchu, który nigdy nie pozwala mu się zatrzymać i czegoś stwierdzić. Jego przekaz polega na ciągłym mówieniu, zaprzeczaniu temu, co powiedział i znowu mówieniu. Rzeczywiście, cechą charakterystyczną tego pontyfikatu jest to, że znosi on w praktyce pojęcie sprzeczności.

Ojciec Święty potrafi w jednym zdaniu ogłosić, że nie wolno mieszać się do polityki, by w następnym stwierdzić, że Donald Trump, kandydat na prezydenta USA nie jest chrześcijaninem, bo wspiera budowę wyższego muru na granicy z Meksykiem, zadeklarować, że w Europie mamy do czynienia z inwazją Arabów, by za chwilę wezwać do otwarcia się na muzułmańskich przybyszów. Potrafi powiedzieć, że naturalną rodziną jest związek kobiety i mężczyzny, by potem gdy w Rzymie miało dojść do ponadmilionowej demonstracji przeciw legalizacji związków homoseksualnych, zrobić wszystko, by nie pokazać, że cieszy się ona jego poparciem, napomykać o przeszłości chrześcijańskiej Europy i dawać za wzór laicką Francję, mówić o potrzebie wiary i deklarować, że nie jest ona potrzebna, nazywać aborcję złem i jednocześnie sugerować, że walce z nią Kościół poświęca zbyt wiele uwagi. Tak po kolei pojawiają się twierdzenia, zaprzeczenia, wytłumaczenia, objaśnienia, aż w końcu w całym tym galimatiasie nie sposób się dowiedzieć, o co chodzi (podkr. – JRN).

Widać natomiast, że tzw. efekt Franciszka, czyli wzrost praktyk religijnych, jeżeli w ogóle nastąpił, to, już się skończył (…) Kościół zdaje się podzielony jak nigdy, a katolicyzm traci resztki wpływów na życie publiczne. Przyznaję, że smutne to konstatacje jak na Wielkanoc, ale cóż, to święto powinno dawać prawdziwą, a nie ułudną nadzieję (…)” (por. P. Lisicki: Ponad sprzecznością, „Do Rzeczy” 21 marca 2016).

Na marginesie komentarza red. Lisickiego trzeba pamiętać, że papież Franciszek rozpoczął swój pontyfikat w bardzo trudnej sytuacji – po dwóch wielkich pontyfikatach: tak charyzmatycznego Świętego Jana Pawła II i niezwykle ciekawego intelektualisty Benedykta XVI. Pamiętam jak dzień przed „abdykacją” Benedykta XVI stwierdziłem na jakimś zebraniu politycznym: „Ja tego Niemca bardzo lubię”. Faktem jest, że ten niemiecki papież zyskał sobie bardzo wielu zwolenników także w Polsce. Jaki będzie ostateczny bilans pontyfikatu papieża Franciszka. Trudno powiedzieć?! Niemniej już teraz warto zastanowić się nad prowokującymi do tak wielu refleksji uwagami red. P. Lisickiego.

Nikczemne uwagi narodowego masochisty prof. R. Grzeszczaka o własnym kraju

W „Gazecie Wyborczej” z 12 marca 2016 r. odsłonił się kolejny zażarty przeciwnik rządu, „mądry inaczej” profesor Robert Grzeszczak. W wywiadzie o skandalicznym tytule: „Żaden kraj nie upadł tak nisko” ten dość dziwny, wielce stronniczy profesor atakuje na odlew polski rząd za brak gotowości do posłusznego wykonania zaleceń Komisji Weneckiej. Grzeszczak stwierdza wprost: „Polska swoimi deklaracjami o nieuznawaniu zaleceń już i tak upadła tak nisko jak jeszcze żadne państwo w historii Unii” (podkr. – JRN). Ten nikczemny sąd godzi w politykę Polski, akurat wtedy, gdy nasz kraj zaczyna wreszcie działać zgodnie z polskimi interesami narodowymi. Moglibyśmy długo wyliczać za to kraje, które rzeczywiście nisko upadły w ostatnim czasie. Choćby Niemcy z ich totalną cenzurą barbarzyńskich zajść z udziałem imigrantów w Kolonii, czy z nagonka na Polskę. Ludzi takich jak wspomniany profesor Grzeszczak uważam za osoby zdradzające narodowe interesy Polski i zachowujących się wręcz niegodnie. Ludzi tak zatrutych masochizmem narodowym należałoby poddać całkowitemu bojkotowi towarzyskiemu i nie podawać im ręki.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/03/wydarzenia-dobre-i-ze-ix.html

K – Katolik w polityce? Oczywiście, że tak…

Katolik w polityce? Oczywiście, że tak…

swietyjanpawelii“Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość, służąc – jak zostało powiedziane – osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych”.

janpaweliiencyklika“Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są „jawne” i „czyste”, zgodnie z tym, czego – zresztą słusznie – ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę”.

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 42
Za: http://naszdziennik.pl/wp/84241,jan-pawel-ii-o-polityce.html

papiezfranciszekz“Zaangażowanie się w politykę jest obowiązkiem chrześcijanina. My, chrześcijanie, nie możemy postępować jak Piłat i umywać rąk, nie możemy tego zrobić. Musimy się mieszać do polityki, ponieważ polityka jest jedną z najwyższych form miłości bliźniego, gdyż szuka dobra wspólnego. Świeccy muszą się angażować w politykę. Odpowiadają mi wtedy, że to nie jest łatwe. Ale również nie jest łatwo zostać księdzem. Nie ma łatwych spraw w życiu, życie nie jest łatwe. Polityka to brudny biznes, ale zastanawiam się, dlaczego tak jest. Może dlatego, że chrześcijanie nie angażują się w duchu Ewangelii? Łatwo powiedzieć, że tamten jest winny, ale co robię ja? Zaangażowanie się w dobro wspólne jest obowiązkiem chrześcijanina i często drogą do tego jest polityka. Są inne drogi, można na przykład zostać nauczycielem. Ale działalność polityczna dla dobra wspólnego jest ważną drogą. To chyba jasne, prawda?” (Agnieszka Gracz, Adam Sosnowski, Franciszek. Prawdziwa historia życia, Wydawnictwo Biały Kruk Sp. z o. o., Kraków 2014, s. 236-237).

Autorzy Białego Kruka u papieża Franciszka

polacyupapieza1Autorzy książki „Franciszek. Prawdziwa historia życia” Agnieszka Gracz i Adam Sosnowski, która ukazała się w wydawnictwie Biały Kruk zostali przyjęci przez Ojca Świętego na audiencji w Rzymie. Papież spotkał się z Polakami po audiencji generalnej przed Bazyliką św. Piotra. 19 marca to wspomnienie św. Józefa a także rocznica Mszy św. inaugurującej pontyfikat Ojca Świętego Franciszka.

polacyupapieza2Biografia polskich autorów ukazuje całe życie Jorge Bergoglio i pierwszy rok jego pontyfikatu. „Jestem szczęśliwy, że Ojciec Święty akurat w rocznicę znalazł dla nas czas. Bardzo się ucieszył, kiedy usłyszał, że jesteśmy z Polski i żałował jedynie, że nie zna naszego języka,” opowiada Adam Sosnowski, współautor książki. „Jestem pod wrażeniem papieża Franciszka. Wiem, że jest człowiekiem niezwykle zdecydowanym i twardo broniącym wiary, ale w kontakcie osobistym był niezwykle miły i delikatny,” dodaje Agnieszka Gracz.

polacyupapieza3To już kolejny piękny gest, który papież Franciszek wykonał w stronę Polaków. Pamiętajmy, że to Ojciec Święty zadecydował o Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie czy kanonizacji bł. Jana Pawła II. „W rozmowie z nami papież Franciszek zresztą potwierdził, że Polska jest mu bliska. O tym, że piszemy o nim książkę wiedział już wcześniej. Fakt, że teraz zechciał się z nami spotkać, abyśmy mogli mu ją wręczyć jest dla nas szczególnym zaszczytem i pięknym zwieńczeniem naszej pracy,” kończy Adam Sosnowski.

Papież Franciszek. Prawdziwa historia życia

miroslawborutaMirosław Boruta

17 marca 2014 roku o. Andrzej Zając, dyrektor Studiów Franciszkańskich oraz p. Leszek Sosnowski, prezes wydawnictwa Biały Kruk zaprosili Krakowian – w pierwszą rocznicę pontyfikatu Ojca Świętego Franciszka – do Auli Jana Pawła II w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, przy ul. Św. Faustyny 3 w Krakowie–Łagiewnikach na uroczystą prezentację najnowszej książki wydawnictwa – “Franciszek. Prawdziwa historia życia”. Autorami książki – albumu są pp. Agnieszka Gracz i Adam Sosnowski.

20140317pfPatronat honorowy nad promocją (fot. p. Andrzej Kalinowski) objął i słowo wstępne wygłosił ksiądz biskup Jan Szkodoń, a okolicznościowe wystąpienia mieli także o. Andrzej Zając, autorzy: pp. Agnieszka Gracz i Adam Sosnowski, p. Halina Łabonarska, która zaprezentowała poemat Jana Kasprowicza “Hymn Św. Franciszka z Asyżu”, a także pp. Wojciech Grzeszek (przewodniczący Zarządu Regionu Małopolska NSZZ „Solidarność”) – „Solidarność” zawsze z papieżem, prof. Janusz Kawecki (przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja) – Bliski, choć z dalekiego kraju, dr Mirosław Boruta (przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej) – Fenomen papieża Franciszka oraz poseł Antoni Macierewicz – Kościół a polityka na przykładzie Ameryki Południowej. Głos w dyskusji zabrał także p Adam Bujak, artysta fotografik.  Prezentacji towarzyszyła promocyjna sprzedaż książek Białego Kruka.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć, autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego (fot. 1-31), a także pięciu fotografii, które nadesłał p. Marek Pondel (fot. 32-36) :
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/17Marca2014

papiezfranciszekzI jeszcze informacja o samej książce “Franciszek. Prawdziwa historia życia”: Pierwsza pełna biografia Ojca Świętego Franciszka na polskim rynku. Od włoskich przodków rodziny Bergoglio aż po koniec pierwszego roku pontyfikatu.

Agnieszka Gracz i Adam Sosnowski, znawcy tematyki watykańskiej, zafascynowani postacią nowego papieża, przewędrowali ścieżki jego życia: od Piemontu poprzez Buenos Aires aż po Watykan. Odwiedzili najważniejsze miejsca, rozmawiali z najbliższą rodziną i najwierniejszymi współpracownikami. Opisują koleje życia Ojca Świętego, ale i argentyńską rzeczywistość, krańcowo odbiegającą od europejskiej – bez tego nie sposób zrozumieć fenomenu papieża Franciszka. Autorzy zapuścili się nawet w  niebezpieczne dzielnice nędzy Buenos Aires, do których padre Jorge Bergoglio nigdy nie bał się wejść. Dlaczego Jorge Bergoglio jako młody kapłan nagle poleciał do Japonii? Jak ratował ludzi podczas dyktatury wojskowej w Argentynie? Dlaczego przed konklawe spotkał się potajemnie z  papieżem Benedyktem XVI? Na te i wiele innych pytań odpowiada frapująca książka. „Franciszek. Prawdziwa historia życia”. Autorzy prostują wiele błędnych informacji przekazywanych od roku przez media. Książka bogato ilustrowana (ok. 110 zdjęć, w  tym archiwalne), wydana na najwyższym poziomie edytorskim. 240 str., 20,5 x 25 cm, papier kredowy, twarda oprawa, lakierowana obwoluta.

Pan Bóg jednak nie zapomniał o Polsce!

krzysztofpasierbiewiczKrzysztof Pasierbiewicz

Chyba jeszcze do nas jeszcze nie dotarło, co się wydarzyło!

Dzisiaj papież Franciszek podczas kończących się XXVIII Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro ogłosił, że Dni Młodzieży w 2016 r. odbędą się w Krakowie!.

herbkrakowaNie na darmo na Wawelu rozhuśtano dziś Dzwon Zygmunta. 

Bowiem trzydzieści cztery lata temu polski Papież Jan Paweł II słowami: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze Ziemi!… Tej Ziemi!” ośmielił Polaków do walki o wolność. 

I Bóg go wysłuchał, komuna upadła, ale jak się okazało nie do końca. 

Bo do okrągłego stołu dosiadło się czterech uczniów Sartre’a: harcerz rozdający za darmo zupę Kuroń, gensek honorowy Geremek, katolik postępowy Mazowiecki i przebiegły nad-redaktor Michnik, którzy tak zamieszali ludziom w głowach, iż nad Wisłą przejęli władzę różowi, nazywani także post-komuną. A żeby się naród nie zorientował, jak go oszukano, po upadku komuny różowi rozdzielili swoje role. Jedni utworzyli pseudo-prawicowe hufce UD – UW – PO, drudzy natomiast sformowali „lewicowe” szwadrony SLD – PSL – RP.

Ta zarażona komuną zgrana szajka rozgrabiła Polskę i zdeptała polityczny obyczaj. W dążeniu do partyjnej hegemonii wyzbyła się poczucia wstydu. Nastało prawo dżungli. Kto silniejszy, ten lepszy. Wszystkie chwyty dozwolone. Do cna zdemoralizowano ludzi. Kulturę wysoką zastąpiono jarmarczną subkulturą disco polo… długo by można wymieniać. Słowem zniweczono wielkie dzieło odnowy moralno etycznej Polaków zainicjowane przez Jana Pawła II.

I tak już zostało do dnia dzisiejszego. 

Dlatego też od jakiegoś czasu pisałem, że Polskę należy powierzyć w ręce ludzi młodych (40+), którzy już nie są zainfekowani nie tylko komuną, ale czasem po okrągłym stole, kiedy to różowi doktrynerzy wyprali doszczętnie mózgi starszym pokoleniom i skłócili je na amen, wpędziwszy kraj w hamującą postęp wojnę Polaków z Polakami. 

I chyba mnie Pan Bóg wysłuchał, bo dzisiejszy dzień uważam za historycznie ważny dla Polski.

Bowiem serce mi mówi, że w roku 2016 w Krakowie skromny papież Franciszek wraz z młodymi Polakami dokończą dzieła Karola Wojtyły i Polska wreszcie się stanie zdrowym państwiem wspartym na wielowiekowym dziedzictwie kulturowym najjaśniejszej Rzeczpospolitej. 

Post Scriptum

Kątem oka widzę w TVN24 jak premier Tusk uciekając wzrokiem przed okiem kamery bez obciachu demonstruje swoją “radość” z powodu ogłoszenia Krakowa gospodarzem Światowych Dni Młodzieży w roku 2016.

Panie Premierze! Nie daję Panu przyzwolenia na zawłaszczenie na Pański rachunek tego wydarzenia. I informuję Pana, że póki mi sił starczy zrobię wszystko by się Panu nie udała ta pokrętna sztuczka. Dał mi Pan bowiem ku temu aż nadto powodów. Proszę tedy nie silić się na wyzwanie, któremu Pan nie jest w stanie sprostać. Sondaże wskazują, że znakomita większość Polaków już Panu nie ufa, co pozwala mi wierzyć, iż moje stanowisko nie jest odosobnione.

“Bardzo was lubię” – Papież do dziennikarzy

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami papież Franciszek nazwał ich swoimi przyjaciółmi. W niezwykle naturalny i otwarty sposób wskazał na najważniejsze elementy pracy ludzi mediów. Powiedział, że to co łączy ich z Kościołem to poszukiwanie prawdy, dobra i piękna. Nawiązał do pracy dziennikarzy w czasie rezygnacji Benedykta XVI oraz konklawe: “napracowaliście się, oj napracowaliście” powiedział.

Wskazał na Chrystusa, który jest w centrum, podkreślił, że logika Kościoła jest inna niż logika polityczna.

jorgemariobergoglio2008Spotkanie z ludźmi mediów było pierwszym, po spotkaniu z kardynałami, przemówieniem skierowanym do konkretnej grupy zawodowej. Ojciec Święty (fot. Wikipedia, 2008) wysłał wyraźny sygnał, że media są mu niezwykle bliskie.

Chociaż miał przygotowany tekst przemówienia, nie raz, podobnie jak Jan Paweł II, mówił “z głowy”. Wyjaśnił dlaczego przyjął imię Św. Franciszka z Asyżu – patrona ubogich i człowieka pokoju.

Naturalne gesty następcy Benedykta XVI, jego otwartość i poczucie humoru przywołują spotkania z Janem Pawłem II. Być może słusznie papież Franciszek nazywany jest argentyńskim Karolem Wojtyłą.

Nowy Papież wybrany

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Godzina 19:06. Plac Świętego Piotra wypełniony po brzegi. Nad nim pojawia się biały dym. W piątym głosowaniu zostaje wybrany 266 papież. Pierwszy Papież z Ameryki Południowej, kardynał Jorge Mario Bergoglio (fot. Wikipedia 2008) następca Benedykta XVI przyjął imię Franciszek.

jorgemariobergogliosjTo powrót do korzeni, wskazanie, że we współczesnym zmaterializowanym świecie powinien być doceniony duchowy wymiar osoby ludzkiej. Europa jak i świat zapomina i pomija człowieka.

Wybór Papieża z Ameryki Południowej powinien zwrócić naszą uwagę na tę stronę świata, często zapomnianą i pominiętą.

Kiedy Jan Paweł II został Papieżem powiedział, że został wezwany z dalekiego kraju, Franciszek zażartował, że kardynałowie wezwali go z końca świata.