Przeskocz do treści

(Od Redakcji): Od połowy grudnia 2014 roku „Nasz Dziennik” dołączył – niestety – do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod spodem zamieszczamy wywiad w wersji autorskiej:

miroslawborutaMapa smoleńskich ulic / Rozmowa z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie / 10 kwietnia 2015 roku / Marcin Austyn

Po pięciu latach od katastrofy samolotu Tu-154M doczekaliśmy się liczonych już w tysiącach różnorodnych form upamiętnień ofiar tej tragedii. Społeczeństwo zdało egzamin?

Tak, jak najbardziej. Wiem, że nawiązuje Pan tutaj do słów „państwo zdało egzamin”, ale one, jak i osoba je wypowiadająca są mało wiarygodne. Wiarygodna jest pamięć o ofierze jaką ponieśli Ci, którzy pamiętali o rosyjskiej zbrodni w Katyniu i innych miejscach kaźni. Na ten element chciałbym zwrócić szczególną uwagę, zginęli chcąc dokonać czegoś szlachetnego, upamiętnić poprzednie polskie pokolenia… Szlachetni zginęli na posterunku polskiej, państwowej pracy.

Nie dziwi więc tak jednoznaczna ocena i chęć upamiętnienia. Trzeba sporej gimnastyki pseudointelektualnej i odwracającej świat wartości, by tego upamiętnienia odmawiać… Od pochówku śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu począwszy.        

Tego rodzaju inicjatywy nie mogły liczyć na dobrą atmosferę polityczną. Fakt, że zostały zrealizowane i to w takiej ilości, to znak że w ludziach pojawiła się chęć do działania i zmian?

Tutaj pytanie trzeba skierować do animatorów „złej atmosfery politycznej”, czy chodzi im o walkę polityczną za wszelką cenę, nawet za cenę braku szacunku dla ofiary ludzkiego życia czy też  może o interesy obcych, które mogą zostać naruszone, gdy wciąż będziemy przypominać im o ich zbrodniach? A jeśli ci animatorzy występują w interesie obcych, a nie w interesie Polaków, to kogo reprezentują? Kto im… płaci i czym?  

Wiemy jak wspaniały program dla Polski miał prezydent Lech Kaczyński i – pomimo wewnętrznych i zewnętrznych ograniczeń i przymusów – sporo z niego zrealizował. Upamiętniajmy więc tego najbardziej polskiego Prezydenta, kierujmy się pedagogiką dumy z tego, że warto być Polakiem i warto, by Polska trwała i zwyciężała…

Lokalne inicjatywy, miejsca upamiętnienia można postrzegać dwojako: są to przejawy pamięci i środki społecznego manifestu, oporu, czegoś nam przecież w tym współczesnym państwie polskim ewidentnie brakuje…

Wciąż brakuje pomnika w centrum Stolicy. Nie ma go też w Smoleńsku. To jakoś przekładało się na mniejsze i lokalne inicjatywy?

Pamiętajmy, że głównym pomnikiem jest wciąż rosyjski pałac w środku miasta. Przypomnę, że nasi przodkowie, po zakończeniu zaboru rosyjskiego, rozebrali inny taki symbol, cerkiew Newskiego w Warszawie. Z rozbiórki uczyniono wydarzenie polityczne i narodowe, wypuszczono obligacje, aby "dać każdemu Polakowi szansę uczestniczenia w rozbiórce". Papiery były zabezpieczone wartością materiałów odzyskanych z budynku a sześć kolumn wykorzystano do budowy baldachimu nad zejściem do krypt królewskich na Wawelu. To właśnie tędy schodzi się z dziedzińca wawelskiego do sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

Warto wyjść wreszcie z tej, powojennej schizofrenii. My, Polacy wiemy, że Żołnierze Niezłomni z lat 1945-1963 to bohaterowie a mordujący ich lewacy oraz ich spadkobiercy zasługują na potępienie i procesy. My, Polacy wiemy, że pułkownik Ryszard Kukliński to polski bohater, a Jaruzelski i Kiszczak to rosyjscy agenci i zdrajcy, trzeba teraz ten przekaz upowszechnić.

Wiele tablic pamiątkowych, obelisków powstało na terenach przykościelnych. W przestrzeni publicznej takie inicjatywy nie miały większych szans powodzenia?

Tym pytaniem trafił Pan w sedno! Kościół jak zawsze był, tak i jest z narodem, a państwo… z tym bywało różnie. Czyż wcześniej nie upamiętniano partyzantów, żołnierzy podziemia, wywiezionych na Sybir i zamęczonych przez Rosjan Polaków właśnie w kościołach?

Mam ogromną nadzieję, na zmianę tego stanu już niebawem, by Polacy odnaleźli wreszcie swoje państwo. My musimy je zmienić, choćby za pomocą kartki wyborczej…     

Społeczeństwo mocno zmieniło się po katastrofie? W czym najmocniej przejawia się ta metamorfoza?

Zmieniło się ogromnie, ale mówię tutaj o aktywnej części społeczeństwa. Nie wszyscy mają przecież chęć albo i możliwości psychiczne czy społeczne, aby brać udział w czymś co wykracza poza ich gospodarstwo domowe lub krąg najbliższych im osób. Pamiętajmy o tej połowie z nas, która „nigdy nie głosuje”… Widać, że nie było jeszcze w Polsce tak atrakcyjnego modelu rozwojowego, który pociągnąłby tych właśnie.

Druga część Polaków jest aktywna społecznie, w parafiach, kołach, stowarzyszeniach, związkach, klubach a nawet partiach. Oni próbują teraz decydować o swoim życiu aktywniej niż przed 10 kwietnia 2010 roku. Walczą o prawdę o smoleńskiej tragedii, o pamięć historyczną, o polskie media, o miejsca pracy,  czy wreszcie o obronę życia nienarodzonych, o rodzinność w jej najpiękniejszych przejawach…

Jestem przekonany, że do stanu sprzed pięciu lat nie ma już powrotu. Zaburzony w tym dniu polski system jest wciąż rozchwiany, ale stan równowagi jest już bliżej niż dalej. Uwierzmy w swoją podmiotowość, w polski los, który musi być w rękach Polaków.

Po czterech latach działalności (1 VIII 2010 - 31 VII 2014) dr Mirosław Boruta zakończył kadencję przewodniczącego Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki. Za dotychczasową działalność odchodzącemu przewodniczącemu, w imieniu Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich i swoim własnym, niezwykle uroczyście - 10 września 2014 roku, przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) - podziękowała p. dr Zuzanna Kurtyka. Realizacja filmu p. Stefan Budziaszek:


• https://www.youtube.com/watch?v=Oc-pVZ20UuE

naszdzienniknNasz Dziennik jest ogólnopolską gazetą codzienną. Podejmuje tematykę dotyczącą życia społecznego, kulturalnego, politycznego i religijnego. Propaguje wartości chrześcijańskie oraz wielowiekową tradycję i kulturę polską. Przekazuje informacje, o których inne media milczą. Tłumaczy mechanizmy, które inni ukrywają. "Nasz Dziennik" to informacje, komentarze, felietony: o Polsce i Polakach, o kraju i świecie, o rodzinie i Ojczyźnie, o religii i Kościele, o patriotyzmie i polityce, o gospodarce i ekonomii, o problemach wsi i rolnictwa, o szkole i wychowaniu, o kulturze i sztuce, o mediach i manipulacjach.

Zapraszam Państwa serdecznie do przeczytania najnowszego wywiadu, z 6 listopada 2014 roku:

miroslawborutaPrzetrącone obeliski / Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, rozmawia Marcin Austyn / Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce idzie dość ślamazarnie. Można pokusić się o twierdzenie, że ludzie przyzwyczaili się do widoku czerwonej gwiazdy? / – Oczywiście, że tak. Przecież dla człowieka, który ledwo wiąże koniec z końcem, bo już nie żyje „od pierwszego do pierwszego”, tylko „od debetu do debetu”, ważniejsze jest przetrwać. Ta polityka 25-lecia przyzwyczajania nas do nędzy i codziennej walki o byt musi rzutować na priorytety. Jeśli musimy wybierać pomiędzy bochenkiem chleba a gazetą i musimy wybierać to pierwsze, to nie znajdziemy powodu, by wydawać pieniądze na wartości duchowe. A dekomunizacja należy do tych właśnie wartości.
http://naszdziennik.pl/wp/107325,przetracone-obeliski.html

Dopisek z grudnia 2014 roku: Od połowy grudnia 2014 roku "Nasz Dziennik" dołączył - niestety - do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod powyższym linkiem nie znajdą już Państwo całości wywiadu. Pod spodem zamieszczam go w wersji przesłanej do Redakcji:

W Polsce dość ślamazarnie idzie tzw. dekomunizacja przestrzeni publicznej. Można pokusić się o twierdzenie, że ludzie przyzwyczaili się do widoku czerwonej gwiazdy?

Oczywiście, że tak. Przecież dla człowieka, który ledwo wiąże koniec z końcem, bo już nie żyje „od pierwszego do pierwszego”, tylko „od debetu do debetu” ważniejsze jest przetrwać… Ta polityka 25-lecia przyzwyczajania nas do nędzy i codziennej walki o byt musi rzutować na priorytety. Jeśli musimy wybierać pomiędzy bochenkiem chleba a gazetą i musimy wybierać to pierwsze, to nie zobaczymy powodu, by wydawać pieniądze na wartości duchowe. A dekomunizacja należy do tych właśnie wartości.

Zabrakło odpowiedniej edukacji, czy może chęci, by posprzątać po sowieckim okupancie?

Zabrakło elit. Arystokracja, ziemiaństwo, inteligencja polska lat międzywojennych, ta, dla której los każdego człowieka nie był obojętny i starała się każdego dowartościowywać, edukować do polskości, została zastąpiona przez lumpenelity (termin niezapomnianej, śp. prof. Anny Pawełczyńskiej). A one, osiągnąwszy pozycje wiernych sług obcych panów gardzą pozostałą, wielomilionową częścią społeczeństwa. Tę pogardę widać codziennie w ich języku, w ich mediach, to ogromny problem, który musimy, my Polacy w Kraju i za granicą, czym prędzej rozwiązać.

W kolejnych miastach toczą się boje o likwidację posowieckich pomników. Dlaczego dzieje się to dopiero teraz?

Zwróćmy się teraz ku tym, którzy zapoczątkowali proces przywracania nas ku polskości, ku śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu czy śp. prof. Januszowi Kurtyce. Doceńmy Ich walkę o godne miejsce Polski w Europie (także tej bliskiej Środkowo-Wschodniej), o Żołnierzy Niezłomnych (tu wspomnę choćby o Fundacji „Łączka”), o patriotyczną narrację przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To procentuje. I znalazły się środowiska, różnorodne, ale połączone myślą, że nadszedł czas ukazania prawdy o tym kto bronił Ojczyzny, a kto strzelał do Obrońców. By upamiętnić Bohaterów, a znieść obeliski katów i morderców.

Jednak kiedy w uroczystość Wszystkich Świętych TVP wspomina gen. Wojciecha Jaruzelskiego, to zasadne zdaje się być też pytanie o to jaka dziś jest ta wolność?

To środowisko coraz mniej zasługuje na nazwę Telewizja Polska. Oni nie rozumieją podstawowych kwestii. Polska to Ofiary Jaruzelskiego czy Krzyżanowskiego, Polska to zabici i zmuszeni do emigracji, Polska to Danuta Siedzikówna („Inka”), a nie Jej morderca. Paranoi relatywizmu trzeba położyć tamę. Pomnik może mieć święty, ten, który cierpiał bądź był prześladowany, a nie ten, który zadawał ból, najechał, zabijał.

W Nowym Sączu sprawa pomnika Armii Czerwonej ciągnie się już dwie dekady. Już doszło tam do szarpaniny protestujących z policją, a niewykluczone, że będą też poważniejsze incydenty. Są głosy, by przeprowadzić społeczną rozbiórkę pomnika. Dlaczego dochodzi do takich sytuacji?

Jak zwykle przez głupotę rządzących i mądry opór, nacisk społeczny rządzonych. Znów musimy borykać się z problemami „niepotrzebnymi”, znów jesteśmy uwikłani w działania, których nie powinno być. Takich obelisków, miejsc „antypolskiej pamięci” czy nazw jest mnóstwo. Myślę, że dlatego warto zajmować się polityką, „iść do polityki”, by rozwiązywać te kwestie szybko i sprawnie. A ludziom pozwolić zająć się swoimi codziennymi sprawami, rodziną, pracą, wypoczynkiem, jeśli są już w wieku emerytalnym. Tak funkcjonują normalne państwa. Państwo Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego z pewnością na miano normalnego nie zasługuje. To państwo propagandy i zaostrzania podziałów społecznych.

Sprawy odwlekane przez lata muszą stanąć na ostrzu, by znalazło się rozwiązanie? Czy tego rodzaju przypadki świadczą o tym, że ludzie tracą cierpliwość czy też, że zaczynamy rozumieć co to jest społeczeństwo obywatelskie?

Dodam tylko jedno słowo, zaczynamy wracać do Polski, to jest coraz bardziej polskie społeczeństwo obywatelskie, to ważny wyróżnik. Polskość to wolność, polskość to praca i walka, walka z oprawcą, czy to niemieckim czy rosyjskim, czy jakimkolwiek innym. Po latach komunistycznej propagandy i pedagogiki wstydu ostatnich dwudziestu pięciu lat Polacy wracają do Polski, ich Polski, nie rosyjskiej i nie niemieckiej.

Można powiedzieć, że dorastamy do demokracji? To będzie z czasem przekładało się na frekwencję przy urnach? Czy jednak wciąż wygrywać będzie przekonanie, że i tak nic się nie zmieni?

Ja namawiam, szczerze i serdecznie do angażowania się w politykę, nie tylko by iść wybrać, by dać się wybrać samemu. Działania dla wspólnego dobra, tak jak pisał o tym Jan Paweł II, tak jak namawia nas do tego Ojciec Święty Franciszek, to największa misja i powołanie chrześcijanina. Pamiętajmy, że ci, którzy odstręczają nas od polityki, którzy mówią „nie róbmy polityki” chcą zapewnić sobie monopol na władzę. Ale w Polsce nie uda się to nigdy. Nie ma i nie będzie zgody na niczyją dominację w Polsce, bo tysiąc pięćdziesiąt lat Wielkiego Projektu Polska trwa w nas.

ksnsolidarnoscNiezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" / Zawsze razem w słusznej sprawie, bo... Zorganizowani mają lepiej 😉

Koleżankom i Kolegom z Krajowej Sekcji Nauki oraz Komisji Uczelnianej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie bardzo, bardzo dziękuję za poparcie, Mirosław Boruta, dr

Zorganizowani w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym „Solidarność” mają zdecydowanie większe szanse na poprawę własnego, pracowniczego losu w tego rodzaju sytuacjach i nie tylko. Już z chwilą rejestracji zakładowa, międzyzakładowa organizacja związkowa nabywa pełni praw określonych w ustawie o związkach zawodowych, innych aktach prawnych oraz w Statucie i przepisach wewnątrzzwiązkowych.

alfabetn Jest bytem prawnym uprawnionym do reprezentowania zarówno zbiorowych jak i indywidualnych interesów i praw pracowniczych. W szczególnych sytuacjach może sięgnąć po spór zbiorowy w batalii o zbiorowe prawa pracowników.

Do dyspozycji ma doradców, ekspertów, prawników na poziomie regionalnym i krajowym. Może zawsze liczyć na fachową pomoc w negocjacjach zakładowego prawa pracy.

Ma prawo do informacji (art. 28 ustawy o związkach zawodowych). Podejmuje doraźne działania w imieniu pracowników zrzeszonych w Związku. Pracownik zrzeszony w NSZZ „Solidarność” korzysta z pełnej ochrony prawnej na wypadek indywidualnych sporów z pracodawcą.

Tekst za: http://test.solidarnosc-swietokrzyska.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=7&Itemid=93

godlopolskiJak już poprzednio na stronach Krakowa Niezależnego pisałem – „wiemy, że Polski Biały Orzeł będzie miał Zamkniętą Koronę zwieńczoną Krzyżem, że Żołnierze Niezłomni z lat 1945-1963 to bohaterowie a mordujący ich lewacy oraz ich spadkobiercy zasługują na potępienie i procesy, że pułkownik Ryszard Kukliński to polski bohater, a Jaruzelski i Kiszczak to rosyjscy agenci i zdrajcy, że Prawo i Sprawiedliwość to polska nadzieja a Platforma Obywatelska to klęska, klęska państwa, największa klęska w polskich dziejach po 1989 roku, klęska polskiej tradycji i historii.

Ale widać już tej klęski koniec, widać koniec marazmu, widać oznaki przebudzenia”… Wybory już 16 listopada (il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, za Wikipedią).

S"Zafascynowało mnie kiedyś zdanie Andrzeja Bobkowskiego, który uznał, że kultura europejska przeszła przez epokę pogaństwa, wstąpiła w epokę chrześcijaństwa, a od pewnego czasu wkracza w epokę chamstwa. Ten skrót myślowy jest może zbyt duży, a chamstwo słowem zbyt wieloznacznym, ale to nie unieważnia tego poglądu. Symptomem głównym epoki chamstwa jest regresja, moralna i obyczajowa, a także szeroko rozumiane uderzenie we wspólnoty ludzkie" (fot. Mirosław Boruta).

Cytuję za: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/227980-wojna-przeciw-polsce-trwa-do-poczytania-na-nowy-rok-wyjatkowy-wywiad-ze-sp-prof-anna-pawelczynska

miroslawborutaMoim zdaniem jednym z najmocniejszych uderzeń jest szyderstwo z polityki, zarówno to bierne (kabaretowe, potoczne), jak i to czynne, będące rezultatem przegniłych mechanizmów rekrutacji do warstwy politycznej.

Socjologicznie interesujący serial "Ranczo" dostarcza tutaj doskonałej lekcji. Te cztery odpowiedzi, odpowiedzi na "każde" pytanie to wypisz wymaluj wskaźniki dzisiejszych lumpenelit. Proszę posłuchać, przeczytać i... nie używać 😉

1. To jest trudny problem i należy podchodzić do niego z rozwagą. Jak każda sprawa mająca znaczenie dla całego społeczeństwa, musi być rozwiązana w drodze consensusu i wzięte muszą być pod uwagę różne opinie.

2. Ta sprawa wymaga starannej analizy i uważnego wysłuchania wszystkich opinii specjalistów. Przede wszystkim nie należy działać pochopnie, bo może przynieść skutek odwrotny do spodziewanego.

3. W tej sprawie istnieją różne punkty widzenia i za każdym z nich stoją istotne racje, które trzeba wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Nie można żadnych zmian forsować na siłę. Konieczna jest pogłębiona refleksja i bardzo wyważona decyzja. Za dużo mamy spraw które dzielą społeczeństwo, a za mało tych, które łączą.

4. Bądźmy odpowiedzialni! To jest zbyt poważna sprawa i nie rozwiążemy jej w krótkim, telewizyjnym programie. Tu trzeba wiele dni rzetelnej pracy, do której wszystkich kolegów parlamentarzystów serdecznie zachęcam.

Pokolenie 1960 w polityce. Tacy byliśmy, jesteśmy, będziemy…

Tekst i realizacja filmu p. Stefan Budziaszek / 10 października 2014 roku przy Krzyżu Narodowej Pamięci – Krzyżu Katyńskim miała miejsce uroczystość 54-tej Miesięcznicy Smoleńskiej w Krakowie. Po zapaleniu 96 białych i czerwonych zniczy, złożeniu kwiatów i modlitwie za Ofiary Tragedii Smoleńskiej, słowo przy Krzyżu wygłosił m.in. p. dr Mirosław Boruta, poprzedni organizator tych uroczystości w latach 2010-2014.


• https://www.youtube.com/watch?v=vqXj-pieVkk

(I najkrótszy komentarz po 11 listopada 2014 roku): Stawiamy na młodszych i życzymy im powodzenia dla Polski, dla nas 😉 „Propozycję przyjmuję… Jeśli zostanę wybrany, moja prezydentura będzie dynamiczna i aktywna” - dr Andrzej Duda, rocznik 1972 😉

malopolskaherbSejmik Województwa Małopolskiego. Informacje ogólne

Sejmik Województwa Małopolskiego jest organem stanowiącym i kontrolnym Województwa Małopolskiego. W jego skład wchodzi 39 radnych, którzy wybierani są w wyborach bezpośrednich. Kadencja sejmiku województwa trwa 4 lata, licząc od dnia wyborów.

Do wyłącznej właściwości sejmiku województwa należy:

1. stanowienie aktów prawa miejscowego, w szczególności:
a) statutu województwa,
b) zasad gospodarowania mieniem wojewódzkim,
c) zasad i trybu korzystania z wojewódzkich obiektów i urządzeń użyteczności publicznej;
2. uchwalanie strategii rozwoju województwa;
3. uchwalanie planu zagospodarowania przestrzennego;
4. podejmowanie uchwały w sprawie trybu prac nad projektem uchwały budżetowej;
5. podejmowanie uchwały w sprawie szczegółowości układu wykonawczego budżetu województwa, z zastrzeżeniem, że szczegółowość ta nie może być mniejsza niż określona w odrębnych przepisach;
6. uchwalanie budżetu województwa;
7. określanie zasad udzielania dotacji przedmiotowych i podmiotowych z budżetu województwa;
8. rozpatrywanie sprawozdań z wykonania budżetu województwa, sprawozdań finansowych województwa oraz sprawozdań z wykonywania wieloletnich programów województwa;
9. podejmowanie uchwały w sprawie udzielenia lub nieudzielenia absolutorium zarządowi województwa z tytułu wykonania budżetu województwa;
10. uchwalanie, w granicach określonych ustawami, przepisów dotyczących podatków i opłat lokalnych;
11. podejmowanie uchwał w sprawie powierzenia zadań samorządu województwa innym jednostkom samorządu terytorialnego;
12. uchwalanie "Priorytetów współpracy zagranicznej województwa";
13. podejmowanie uchwał w sprawie uczestnictwa w międzynarodowych zrzeszeniach regionalnych i innych formach współpracy regionalnej;
14. wybór i odwołanie zarządu województwa oraz ustalanie wynagrodzenia marszałka województwa;
malopolskaflaga15. rozpatrywanie sprawozdań z działalności zarządu województwa, w tym w szczególności z działalności finansowej i realizacji programów, o których mowa w pkt 2;
16. powoływanie i odwoływanie, na wniosek marszałka województwa, skarbnika województwa, który jest głównym księgowym budżetu województwa;
17. podejmowanie uchwał w sprawie tworzenia stowarzyszeń i fundacji oraz ich rozwiązywania, a także przystępowania do nich lub występowania z nich;
18. podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych województwa dotyczących:
a) zasad nabywania, zbywania i obciążania nieruchomości oraz ich wydzierżawiania lub wynajmowania na czas oznaczony dłuższy niż 3 lata lub na czas nieoznaczony, o ile ustawy szczególne nie stanowią inaczej; uchwała sejmiku województwa jest wymagana również w przypadku, gdy po umowie zawartej na czas oznaczony do 3 lat strony zawierają kolejne umowy, których przedmiotem jest ta sama nieruchomość; do czasu określenia zasad zarząd może dokonywać tych czynności wyłącznie za zgodą sejmiku województwa,
b) emitowania obligacji oraz określania zasad ich zbywania, nabywania i wykupu,
c) zaciągania długoterminowych pożyczek i kredytów,
d) ustalania maksymalnej wysokości pożyczek i kredytów krótkoterminowych zaciąganych przez zarząd województwa oraz maksymalnej wysokości pożyczek i poręczeń udzielanych przez zarząd województwa w roku budżetowym,
e) tworzenia spółek prawa handlowego lub spółdzielni i przystępowania do nich oraz określania zasad wnoszenia wkładów, a także obejmowania, nabywania i zbywania udziałów i akcji,
f) tworzenia, przekształcania i likwidowania wojewódzkich samorządowych jednostek organizacyjnych oraz wyposażania ich w majątek;
19. podejmowanie uchwał w sprawie zasad udzielania stypendiów dla uczniów i studentów;
20. podejmowanie uchwał w innych sprawach zastrzeżonych ustawami i statutem województwa do kompetencji sejmiku województwa;
21. uchwalanie przepisów dotyczących organizacji wewnętrznej oraz trybu pracy organów samorządu województwa.

malopolskalogoSejmik województwa wybiera ze swojego grona przewodniczącego oraz nie więcej niż trzech wiceprzewodniczących. Zadaniem przewodniczącego sejmiku województwa jest wyłącznie organizowanie pracy sejmiku oraz prowadzenie obrad sejmiku. Sesje zwoływane są przez przewodniczącego co najmniej raz na kwartał.

Sejmik województwa może powoływać ze swojego grona stałe i doraźne komisje do wykonywania określonych zadań. Statut Województwa Małopolskiego (Uchwała Nr XXI/290/08 Sejmiku Województwa Małopolskiego z dnia 1 lipca 2008 roku, Dziennik Urzędowy Województwa Małopolskiego Nr 466 poz. 3005 z dnia 11 lipca 2008 roku) określa przedmiot działania, zakres zadań, zasady dotyczące składu, organizację wewnętrzną i tryb pracy komisji powoływanych przez Sejmik Województwa Małopolskiego.

Tekst i ilustracje za: http://bip.malopolska.pl/umwm/Article/id,5.html

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Elementem wyróżniającym politykę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego było podniesienie rangi problematyki obejmującej zagadnienia dotyczące Polaków żyjących poza krajem, do grupy spraw najważniejszych…

Nadchodzi czas wspólnoty narodowej / Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem, autorem kilkudziesięciu prac naukowych o Polakach za granicą, rozmawia Małgorzata Pabis

Jak Pan widzi dziś politykę rządu PO – PSL w stosunku do Polonii?

– Jedynie jako namiastkę polityki i chaos organizacyjny. Podobnie jak inne obszary działalności Platformy Obywatelskiej, tak i ten pozbawiony jest fundamentów. Prowadzić politykę trzeba po coś, trzeba mieć cel. A rządzący obecnie Polską „politycy” dryfują. Jedyne, co dla nich ważne, to być poklepywanym po plecach. Z taką klientystyczną mentalnością niczego nie da się dobrze zrobić. Jest jeszcze ideowa lewicowość, która też powoduje u nich paniczną ucieczkę od tematyki Narodu Polskiego i suwerennego państwa. Ciepła woda w kranie, grill i hasło „nie róbmy polityki”, i to całe nachalne udawanie wolności, i piękna III RP, której symbolem jest Wałęsa w klapkach obok wacianego orła...

Jak powinna wyglądać polityka w wykonaniu rządu? Wokół czego powinna się skupiać?

– Prowadzenie polityki musi być związane z wartością, jaką jest Polska, obecna zarówno w silnym państwie, jak i dumnym Narodzie. Podobnie Polacy za granicą muszą czuć więź z Ojczyzną i wsparcie płynące z kraju. Przede wszystkim ci najsłabsi, szczególnie skupiska polskie marzące o przyjeździe do Polski. Jeśli uda się nam im pomóc, musimy mieć także ofertę dla tych, którzy jako Polacy chcą pozostać poza granicami Rzeczypospolitej, i obie te decyzje należy uszanować. Organizować dla nich imprezy i polskie festiwale kulturalne, wysyłać artystów, organizować przeglądy polskiego filmu i teatru, pomagać w remontach czy budowie Domów Polskich, szkół, uczelni, a także siedzib polskich mediów w krajach osiedlenia. Podobnie należy ich zapraszać do Ojczyzny na festiwale, konkursy, kolonie i pielgrzymki czy zawody sportowe. Za tym powinna także pójść konkretna pomoc do poszczególnych, najgorzej sytuowanych środowisk czy nawet pojedynczych osób. W ich odnalezieniu szczególną rolę mogą odgrywać polscy księża pracujący przecież tak licznie w zagranicznych misjach czy parafiach...

Znam szkołę w Krakowie, która stara się pomagać Polakom na Kresach – uczniowie, odwiedzając Kresy, zawożą tam książki i inne potrzebne rzeczy. Czy to wystarcza?

– To kolejny przykład ostatecznego uwiądu państwa Platformy Obywatelskiej. Oczywiście, że nie ma nic zdrożnego w pomaganiu, rozwijaniu postaw altruistycznych, a przy tym patriotycznych, wśród dzieciaków, ale zapytam – a gdzie ambasady i konsulaty? Za co płacimy te ciężkie pieniądze, co robią trzeci konsulowie, tzw. polonijni, i kim są, skoro nie potrafią rozpoznać potrzeb rodaków i zawiadamiając odpowiednie służby, wysłać pomoc, jedno- lub wielorazową. Wysługiwanie się młodzieżą, parafiami, fundacjami to jednak ogromna porażka, nie wiem tylko na pewno, czy to działanie nieświadome, czy jednak celowe, już wyżej wspominałem o lewicowości środowiska rządzących.

Ile zrobiono w ciągu ostatnich 25 „lat wolności”, podał ostatnio dr Robert Wyszyński – do kraju, w ramach programu rządowego „Rodak”, zezwala się rocznie na przyjazd zaledwie ok. 20 rodzin, a 2400 osób wciąż ma „promesę migracyjną” i praktycznie żadnych szans na przyjazd do Polski. Jak ponury, „europejski” żart brzmi w tym kontekście wiadomość o natychmiastowym sprowadzeniu do Polski 2 tys. uchodźców z Afryki.

W Krakowie np. istnieje program dofinansowania wyjazdów młodzieży gimnazjalnej na Kresy, ale państwo w żaden sposób nie pomaga w takiej działalności. Co więcej, np. w ubiegłym roku to rodzice i sponsorzy w całości musieli pokryć tygodniowy pobyt polskich dzieci z Litwy w Krakowie. Czy państwo powinno włączać się w taką działalność?

– Oczywiście, że powinno. W tym pytaniu widzę także mocną krytykę przerzucania odpowiedzialności „za cokolwiek” z rządu centralnego na samorządy. Kiedy słyszę o braku wsparcia dla tak pięknych inicjatyw, cieszę się z tego, że ten rząd przetrwa jeszcze najwyżej dwa miesiące... Dajmy przykład z omówienia rządowego dokumentu: „poza Polską żyje 18-20 milionów Polaków i obywateli polskiego pochodzenia”, i dalej: „miarą zmiany podejścia był sam fakt przeprowadzenia dwumiesięcznych konsultacji społecznych programu, w ramach których napłynęło blisko 100 opinii i propozycji”. Czy nie jest to kompromitacja Platformy Obywatelskiej (sic!). Wskaźnikiem tej farsy jest poziom zainteresowania „miarą zmiany podejścia”, wynosi on 0,000005 (uwaga: to nie są dziesiętne, setne czy tysięczne, to jest pięć milionowych). Jaki program i konsultacje, taki i odzew...

Co dziś w polityce w stosunku do Polaków na Wschodzie oraz Polonii jest najważniejsze i w którą stronę powinna ona iść?

– Tematyka Polaków i polskości za granicą, tak wyraźne zaakcentowana przez prezydenta Andrzeja Dudę w jego inauguracyjnym przemówieniu, zaskoczyła elity. Elity rządzące, bo jest ona dla nich ogromnym zagrożeniem, i… elity opozycyjne, bo nadal nie wiedzą, w czym rzecz, nadal nie dotarło do nich, jak ta sprawa jest ważna. Wskaźnikiem tego zaskoczenia jest zupełna nieobecność tematu w mediach. A tu... nadchodzi czas wspólnoty narodowej. Wartości, która przylgnęła do nas 1050 lat temu i nikt nie jest w stanie nam jej odebrać. Warto być Polakiem, warto, by POLSKOŚĆ trwała...

Wiem, że instytucje nie są panaceum na wszystko, ale opowiadam się stanowczo za utworzeniem ministerstwa Polaków za granicą – to się tym 20 milionom ludzi od Polski, ich Ojczyzny, należy. Rozmywanie odpowiedzialności na kilkanaście czy kilkadziesiąt podmiotów – jak ma to teraz miejsce – kończy się zwykle nikłą efektywnością działań. Odpowiedniej rangi instytucja wraz z jej statutem, zebranie rozproszonej po różnych organizacjach, stowarzyszeniach i gremiach problematyki, a przede wszystkim wyznaczenia podmiotu odpowiedzialnego zdaje się być najlepszym pomysłem na wyjątkowe czasy. By przejąć władzę i dobrze rządzić, trzeba zaproponować dzisiaj dużo więcej niż dotychczas. Bo 20 milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia żyjących za granicą to jest nasz narodowy skarb, narodowy skarb, „który nie może zaginąć”.

Dziękuję za rozmowę, Małgorzata Pabis

Za: http://naszdziennik.pl/polska-kresy/142439,nadchodzi-czas-wspolnoty-narodowej.html

miroslawborutaMirosław Boruta

Jaki jest sens startu w wyborach gdy decydenci partyjni (o przyczyny ich decyzji dzisiaj nie pytajmy), dają kandydatowi szansę startu z numerem 10 na liście? Realistyczna odpowiedź brzmi: "niewielki". Ale jest i inna odpowiedź, nie tylko wynikająca z faktu, że w ogóle dali szansę 😉

bycrazemTo odpowiedź wynikająca z potrzeby działania dla dobra wspólnego, dla innych, dla miasta, województwa, Polski. Z potrzeby udowodnienia, że polityka jest ważna, że trzeba się nią zajmować, nawet gdyby inni nas do niej zniechęcali. I że trzeba do niej wszystkich namawiać. Warto iść razem z aktywnymi, nawet jeśli należą do innych środowisk... (fot. p. Anna Loch). Wstępujmy do partii politycznych, zmieniajmy je na lepsze, zmieniajmy priorytety, by codziennie podnosić standard życia. I zmieniajmy prawo, by służyło ludziom, by było sprawiedliwe. Wybierzmy Prawo i Sprawiedliwość...

miroslawborutaMirosław Boruta

Mieszkańcy naszej dzielnicy – Dzielnicy III, Prądnik Czerwony obejmującej swoimi granicami (umownie) północną część Śródmieścia od Batowic po Wieczystą i od Alei 29 Listopada po Muzeum Lotnictwa udali się do urn wyborczych w liczbie 17.118 osób. Oddaliśmy nasze głosy na 10 Komitetów Wyborczych a ich wyniki są następujące:

dzielnica3Platforma Obywatelska uzyskała 6718 głosów, Prawo i Sprawiedliwość 4121 głosów, Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego 1399 głosów, Koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy 1215 głosów, Polska Razem Jarosława Gowina 1067 głosów, Europa Plus i Twój Ruch 788 głosów, Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry 776 głosów, Polskie Stronnictwo Ludowe 258 głosów, Ruch Narodowy 136 głosów oraz Demokracja Bezpośrednia 108 głosów.

W 30 obwodach do głosowania oddano także 532 glosy nieważne (3,1%).

Są to wyniki nieoficjalne, obliczone z pomocą członków komisji i mężów zaufania rekomendowanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Oficjalne PKW poda wieczorem 😉

andrzejduda42aNajbardziej popularnym politykiem Prawa i Sprawiedliwości w naszej dzielnicy został p. Andrzej Duda, doktor prawa - otrzymał 2006 głosów; na drugim miejscu p.  Ryszard Legutko, profesor filozofii - 1341 głosów; a potem już: Ryszard Terlecki, profesor  nauk humanistycznych - 277 głosów; Barbara Bubula, absolwentka filologii polskiej na UJ - 233 głosy;  Beata Gosiewska, senator RP - 122 głosy; Anna Paluch, poseł na Sejm RP z Podhala i ziemi nowosądeckiej - 43 głosy; Barbara Bartuś, poseł na Sejm RP ziemi gorlickiej i nowosądeckiej - 34 głosy; Bogdan Pęk, senator RP - 33 głosy: Leszek Murzyn, przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka w Małopolsce - 17 głosów oraz Edward Czesak, poseł na Sejm RP ziemi tarnowskiej - 15 głosów.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Na zakończenie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość zaprosiło media i Krakowian na krótką konferencję prasową w Rynku Głównym w Krakowie, po której kandydaci wraz z sympatykami oraz ubraną w specjalne koszulki młodzieżą Prawa i Sprawiedliwości, rozdawali ulotki, chorągiewki oraz baloniki, a także zachęcali mieszkańców Krakowa do udziału w niedzielnych wyborach.

20140523zkW konferencji oraz spacerze po Rynku Głównym – udział wzięli: Beata Szydło – wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości; Andrzej Adamczyk – szef sztabu Prawa i Sprawiedliwości w okręgu nr 10 oraz kandydaci, pp. Ryszard Legutko, Ryszard Terlecki, Barbara Bartuś, Bogdan Pęk, Barbara Bubula i Edward Czesak. Materiały wyborcze rozdawali także przedstawiciele sztabów wyborczych pp. Andrzeja Dudy, Beaty Gosiewskiej, Leszka Murzyna i Anny Paluch (fot. p. Alicja Rostocka).

Zapraszamy serdecznie do obejrzenia zdjęć z wydarzenia. Ich autorką jest p. Alicja Rostocka:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/23Maja2014

miroslawborutastefanbudziaszekMirosław Boruta, Stefan Budziaszek

2 maja to Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej i Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Dr Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na posła do Parlamentu Europejskiego - w licznym towarzystwie krakowskiej młodzieży - wziął czynny udział w propagowaniu polskich barw narodowych i odpowiadał na pytania niezależnych mediów. Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej 😉
https://www.youtube.com/watch?v=DZbGsaQjRQs

krakowniezaleznymkInformacja własna

P. Stanisław Kopciewski z Białegostoku założył stronę wydarzenia na FB, zatytułowaną "Polacy z Krymu chcą wrócić do Polski". Podjął także szereg innych działań i - jak zwykle, podczas rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego - zobaczył urzędniczą beznadzieję ideologów państwa-niepaństwa, pozbawionego myśli narodowej...

stanislawkopciewski2Jak podaje Autor strony (na fotografii ze strony FB): "Zapraszamy – przyłączcie się do tej akcji – wspólnie zrobimy więcej! Polacy z Krymu chcą wrócić do Polski, a mieszka tam co najmniej 849 Polaków! W zaistniałej sytuacji na Krymie mieszkający tam Polacy są zmuszeni do przyjęcia obywatelstwa innego państwa albo do porzucenia swoich mieszkań, pracy i szukania miejsca w... Ojczyźnie swoich przodków. Trzeba im pomóc w każdy możliwy sposób! Piszmy apele do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie rzecznik@msz.gov.pl dzwońmy +48 22 523 90 00, piszmy petycje i wysyłajmy na adres do korespondencji wyłącznie: Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa. Już 8 marca ewakuowano konsulat RP w Sewastopolu na Krymie. Opiekę konsularną przejął konsulat w Odessie. Problem w tym, że bez dokumentów wyjazdowych, z - obecnie już rosyjskiego - Krymu nie można stamtąd legalnie wyjechać. Nawet do Odessy, bo to - zgodnie z rosyjskim prawem - inne państwo".

jozefamyszkowskaI jeszcze jeden wpis ze strony (31 marca): "Dosłownie przed chwilą rozmawiałem telefonicznie z prezes Stowarzyszenia Polaków na Krymie panią Józefą Myszkowską (fot. opk.at.ua). Potwierdziła, iż są rodziny polskie zainteresowane repatriacją do Ojczyzny. Jest między innymi małżeństwo fotografików z dwojgiem dzieci, które leży Jej bardzo na duszy – bardzo chce mu pomóc. Pani Józefa mieszka sama, ale mimo iż była wielokrotnie zapraszana zostaje na Krymie z uwagi na możliwość niesienia pomocy innym w potrzebie. Pięknie mówi po polsku. WAŻNE dla nas jest to, że telefon +38 099 060 50 31 do pani Józefy Myszkowskiej działa. Mówiła mi, że adres mailowy jozefa.myszkowska@gmail.com działa również..."

(Od Redakcji): zapraszamy Państwa do zajrzenia na stronę, gdzie można odnależć, m.in. petycję do MSZ: https://www.facebook.com/events/275640235938770

a także do lektury resume dotychczasowych przedsięwzięć Autora - rodzaju dramatycznego apelu: Co robić jeżeli rządzący ideolodzy obywatelizmu dokonują ordynarnego rozkładu Państwa Polskiego???

PIERWSZY wniosek – MSZ w Warszawie nic nam nie pomoże – wystarczy jak nie będzie przeszkadzał.
DRUGI wniosek – jedyne wyjście to postępować zgodnie z prawem dotyczącym REPATRIACJI. Tutaj niezbędne informacje możemy znaleźć na stronie MUW w Krakowie https://www.malopolska.uw.gov.pl/default.aspx?page=inf_dla_repatriantow
TRZECI wniosek – pomóc nam a co istotne dla Polonii na Krymie mogą tylko gminy, starostwa i pracodawcy.
CZWARTY wniosek – musimy założyć nowe STOWARZYSZENIE i zająć się tematem albo znaleźć już działające RZETELNE STOWARZYSZENIE z doświadczeniem w REPATRIACJI rodzin do Polski. Może ktoś z Was prowadzi takie Stowarzyszenie albo jest w stanie wskazać takie? Zakładanie nowego po prostu potrwa, a co najważniejsze (przynajmniej dla mnie – nie mam takiego doświadczenia!) szkoda czasu – nasi Rodacy są w pilnej potrzebie! Proszę o uczciwe wypowiedzi kto i jak widzi dalsze działania?
PIĄTY wniosek – wykorzystać stronę internetową http://www.gminy.pl Tam są wszelkie niezbędne dane.
SZÓSTY wniosek – w Polsce, według stanu na 1 stycznia 2014 r., istnieje 2479 gmin – 1566 gmin wiejskich, 608 gmin miejsko-wiejskich oraz 305 gmin miejskich (w tym 66 gmin będących jednocześnie miastami na prawach powiatu). Jest Związek Gmin Wiejskich RP http://www.zgwrp.pl/lista-gmin-czlonkowskich który na dzień 31.03.2014 zrzesza 542 gmin. To trzeba wykorzystać łącznie z bazą danych  http://www.gminy.pl
SIÓDMY wniosek – trzeba znaleźć sponsorów. Podpowiedziano mi, że są fundacje poszczególnych Banków w Polsce, a na który można liczyć po prostu okaże się.
ÓSMY wniosek – musi pojawić się stowarzyszenie (nowe albo już działające => nie ma innej opcji!) i ludzie chętni do SPOŁECZNEJ pracy. Inaczej po prostu wszystko padnie 🙁
DZIEWIĄTY wniosek – jak już będzie stowarzyszenie, to szybki podział ról i do jeszcze szybszego działania. Niezwłocznie Zarząd Stowarzyszenia XYZ musi ustalić z Polonią na Krymie szczegóły postępowania => dokładnie czego oni oczekują i rozpocząć poszukiwanie rozwiązania.
DZIESIĄTY wniosek – to przedsięwzięcie się uda jak się znajdą chętni LUDZIE DOBREJ WOLI i zaczną rzetelnie pracować i współpracować w grupie – w stowarzyszeniu.

miroslawborutaMirosław Boruta

25 marca Szef Sztabu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, a jednocześnie kandydat na europarlamentarzystę (z numerem 2 na liście w Okręgu Wyborczym nr 10, obejmującym Małopolskę i Świętokrzyskie) - p. poseł dr Andrzej Duda zaprosił swoich sympatyków i współpracowników na spotkanie inaugurujące kampanię wyborczą.

andrzejduda2Spotkanie, zorganizowane w gościnnych progach "Klubu pod Jaszczurami" (Rynek Główny 8), przez Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (do Stowarzyszenia należy także i p. Poseł) prowadził prezes SPLK, p. Wojciech Kolarski. W spotkaniu uczestniczyli także członkowie i sympatycy Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz Prawa i Sprawiedliwości.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć autorstwa p. Jana Lorka oraz relacji filmowej, przygotowanej przez p. Stefana Budziaszka:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/25Marca2014

https://www.youtube.com/watch?v=t-RewenjgeY

usopallogoW komunikatach USOPAŁ przesyłaliśmy różne, bieżące wiadomości, w większości otrzymywane od patriotów polskich, katolików, na temat problemów i procesów politycznych zachodzących na Ukrainie. Przyszedł czas, aby i nasza organizacja ustosunkowała się do bieżących wydarzeń za wschodnią granicą Polski. Nie jest to proste z uwagi na ciągłe ewoluowanie zaognionej politycznie sytuacji oraz sprzeczne informacje napływające do opinii publicznej zależnie od opcji politycznej, jaką reprezentują poszczególne media.

Ja, będąc z Wołynia, mam siłą rzeczy bardziej osobiste i ostrzejsze spojrzenie i na to, co tam się dzieje oraz własne wyobrażenia jak powinno być. Ale może o wielu rzeczach i zadrażnieniach z uwagi na dyplomatyczną powściągliwość nie trzeba by teraz pisać, a tylko ustosunkowywać się powierzchownie i czekać na dalszy rozwój wypadków…?

Jednakże nie ulega kwestii, że sprawa utraconych Kresów to była i jest tragedia narodu polskiego ostatniego stulecia. I dzisiaj, kiedy zaistniało nieporozumienie między potomkami nacjonalistów ukraińskich, którzy mordowali Polaków, a Rosją, która prawie od 200 lat (czy to carat, czy komunizm) sama była naszym gnębicielem, trzeba się do tej nieoczekiwanej sytuacji odnosić rozważnie.

Przede wszystkim należy pamiętać, że to Rosja dawała zawsze powód do tworzenia stanu wojennego między naszymi dwoma słowiańskimi narodami – Polakami i Ukraińcami. Naturalnie dziś byłby już czas, żeby narody słowiańskie, tak jak inne nacje europejskie, doszły do porozumienia. Mamy przykład dwóch historycznych wrogów, takich jak Niemcy i Francja, które obecnie żyją w wielkiej przyjaźni politycznej i ekonomicznej. Mamy nadzieję, że to samo jest możliwe między narodami słowiańskimi jednak wiemy także, że taka zgoda i jedność nie jest na rękę możnym dzisiejszego świata.

Część narodowców ukraińskich, którzy mają główną siedzibę we Lwowie i przełożenie w Kijowie, chciałaby mieć państwo stricte nacjonalistyczne. Jak wiadomo liderką tej opcji jest Pani Julia Tymoszenko, która jest główną przedstawicielką linii nacjonalistycznej ukraińskiej UPA, tj. tej organizacji, która zawsze trzymała z wrogami narodu polskiego i w czasie II wojny światowej współpracowała z hitlerowcami walcząc u boku nazistów. Bardzo złowrogo i tragicznie wpisali się oni w historię naszej Ojczyzny bestialsko mordując Polaków, w niektórych miejscach całe wsie i rodziny z dziećmi, zwłaszcza kobiety w ciąży. Szacuje się, że ofiarami banderowców padło ok. 200 tys. Polaków.

Stało się tragedią dla Polski, że kiedy po ostatniej wojnie ustanawiano granice w sowieckim państwie, cały Wołyń, Polesie i inne regiony Polski były włączone w Ukrainę sowiecką. A w momencie, gdy rozpadało się imperium ZSRR, nie zostały przywrócone granice sprzed II wojny światowej. (Były wyznaczone w znanym porozumieniu i za wspólną zgodą pomiędzy wodzem Polski marszałkiem Piłsudskim i przywódcą nacjonalistów ukraińskich, atamanem Petlurą, którzy ustalili, że Lwów i Wołyń będą należały do Polski.) Nieszczęściem dla Polski był w 1989 r. minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski – stary agent żydokomunistyczny, TW „Kosk” -o czym dobrze wiedziało państwo niemieckie-, które po rozpadzie Związku Radzieckiego zrobiło wszystko, żeby przyjął on w imieniu Polski obecne granice wschodnie, tracąc po raz drugi w XX w. Lwów i Wołyń.

Niemcy, jak wiadomo, od około 100 lat są mocno związane politycznie i ekonomicznie z Ukrainą i chciały w ten sposób pomóc tamtejszym nacjonalistom. Dzisiaj Niemcy, które są główną potęgą ekonomiczną w UE, mają nie tylko wspomniane sympatie, ale i interes, żeby poszerzyć swój rynek eksportowy. Nie dziwi, że chcą odbić Ukrainę od Rosji i o ile nie można całej, to podzielić ją na dwie części. Nie dziwi też to, że rząd Donalda Tuska tak zaangażował się po stronie Berlina. Jedna część podzielonego państwa ukraińskiego to byłaby ta połać kraju, która produkuje zboża i wiele innych produktów rolnych, ze stolicą w Kijowie. Druga – o wiele większa, to ta, gdzie żyją Ukraińcy, którzy od wielu lat czują się związani z Rosją. Większość z nich nie mówi po ukraińsku i czuje się Rosjanami. W tej części przeważa przemysł ciężki, zbrojeniowy, a to wszystko jest połączone z kooperantem rosyjskim.

Jest także zapalna kość niezgody – autonomiczny półwysep Krym. Tam mieszka obecnie prawie pół miliona (12%) Tatarów, którzy wyznają islam, a zasiedlili te tereny przed setkami lat. W czasach bolszewickich Stalin większą część z nich siłą przesiedlił daleko w głąb Rosji. Gdy powstały nowe granice Ukrainy pozwolono im wrócić; oni też mają ambicje utworzenia samodzielnego państwa tatarskiego – co jest, jak się z dzisiejszej perspektywy wydaje dużą fantazją.

My Polacy byliśmy niszczeni, mordowani zarówno przez carską Rosję (zsyłki na Syberię, wyprzedaż za bezcen majątków patriotów polskich Żydom), jak i później, w okresie komunizmu i bolszewizmu, gdy znów powtórzyło się mordowanie setek tysięcy Polaków przez wojska sowieckie, wywózki na Sybir, zagłodzenie Kresów. Z tego okresu czasu znana jest nam wszystkim historia Katynia, którą w czasie II wojny światowej bolszewicy chcieli przypisać Niemcom. Zginęło z rąk sowieckich morderców ponad 20 tys. oficerów i inteligencji m.in. również z Wołynia i Lwowa. I tutaj znów swój udział mieli Żydzi, gdyż prawie wszyscy oficerowie NKWD, którzy strzelali do Polaków w Katyniu, byli Żydami wybranymi przez Stalina.

Moja opinia jest następująca: Polska nie powinna opowiadać się w sposób kategoryczny po żadnej ze stron. To nie jest nasza wojna i tutaj nie chodzi o naszą kresową mniejszość. Jesteśmy dziś gnębieni przez obce narodowości, które dysponują silnym lobby w polskim parlamencie i rządzie, od czego powinniśmy się uwolnić w przyszłych wyborach. Przykładem dla nas winni być Węgrzy, którzy oficjalnie przyjęli taką linię postępowania – neutralność wobec zdarzeń na kijowskim Majdanie i Krymie. Jest kompromitacją, że w imieniu polski wysłano tam ministra spraw zagranicznych Sikorskiego, który jest kameleonem politycznym, i antypolakiem. To wstyd, żeby taki bufon i fircyk reprezentował Warszawę w tak trudnej, skomplikowanej i niezręcznej dla naszej racji stanu sytuacji. Jak się przekonaliśmy, porozumienie zawarte w Kijowie z jego udziałem nie przetrwało nawet jednej doby, co jest rekordem świata, jeżeli chodzi o dyplomatyczną i polityczną głupotę.

Coraz więcej mamy już informacji, że kijowski Majdan prokurowali wysłannicy oraz najemnicy z zewnątrz, także żydowskiego pochodzenia i za pieniądze z międzynarodowej lichwy, stawiając na tryzubowską nacjonalistyczną opcję w przeformowywaniu ustroju państwa. Wykorzystano przy tym niezadowolenie ludności ze sposobu sprawowania władzy – powszechnej korupcji, stagnacji gospodarczej, biedy, braku perspektyw dla młodych. Podsycono pragnienie wolności i przybliżono realnie szanse uwolnienia się spod wasalizmu wobec Kremla. Czy te słuszne marzenia i perspektywy mają szansę się ziścić? Banderowskie zakorzenienie tej rewolucji nie wróży stronie polskiej dobrosąsiedzkiego współistnienia. Nie można jednak całkowicie wykluczyć elementów spontaniczności i prawdziwości buntu Ukraińców. Świadczy o tym choćby chłodne przyjęcie przez zgromadzonych na majdanie i przy akompaniamencie gwizdów, uwolnionej z więzienia Julii Tymoszenko.

Dlatego bacznie obserwujmy sytuację na Ukrainie oraz ostrożnie i z chłodną głową reagujmy na kolejne posunięcia graczy rozgrywających tę geopolityczną partię szachów. Najważniejsze to nie dać sobie założyć na oczy ani niemieckich ani rosyjskich ani żydowskich okularów. Patrzmy po polsku.

Można chyba bez zbytniego rozminięcia się z prawdą powiedzieć, że ta tworząca się na naszych oczach nowa historia Ukrainy to są dziś fałszywe przesłanki mające przy pomocy polityczno-medialnej propagandy ukryć rabunkowe interesy mocarstw i lichwiarskiej międzynarodówki złodziei.

Z poważaniem,
Jan Kobylański, prezes USOPAŁ

P.S. Do wiadomości USOPAŁ, Fundacji J. Kobylańskiego i osób zainteresowanych.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Fotografie w tekście p. Miroslaw Boruta.

6 marca 2014 roku przed niemieckim konsulatem w Krakowie, przy ul. Stolarskiej 7, odbyła się pikieta przeciwko germanizacji polskich dzieci przez niemieckie urzędy do spraw młodzieży (Jugendamty). Organizatorem była Liga Obrony Suwerenności a pikietę wsparł Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

loslogoJak napisali organizatorzy: Historia urzędów ingerujących w sprawy rodzin mieszkających w Niemczech sięga lat 20-tych ubiegłego wieku. Późniejsze kompetencje, ideologię i zasady działania, określone zostały przez NSDAP w 1936 r., czyli w epoce głębokiego hitleryzmu. Mimo aktywnego uczestnictwa w nazistowskim aparacie przemocy, Jugendamty nie zostały rozwiązane po wojnie.

20140306losW 1952 r. zniszczono teczki ok. 200 tysięcy polskich dzieci, uprowadzonych w czasie wojny do Rzeszy w celu germanizacji. Jeśli dodać do tego obowiązujące postanowienia prawne dotyczące opieki nad dziećmi, to należy poddać w wątpliwość czy w Niemczech przestrzega się zasad „demokracji” i „humanizmu”, które rzekomo stanowią fundament Unii Europejskiej. W świetle niemieckiego prawa dziecko powinno porozumiewać się z polskim rodzicem jedynie po niemiecku, a w przypadku złamania tego zakazu mają miejsce dodatkowe restrykcje, takie jak ograniczenie kontaktów rodziców z ich dzieckiem. Rozwody skutkują przyznaniem prawa do opieki nad dziećmi niemieckim rodzicom, a tragedie dotykają również rodzin, gdzie wszyscy członkowie są Polakami. W razie utraty pracy lub konfliktu z prawem dziecko może zostać zwyczajnie odebrane rodzicom. Na perfidię zakrawa również fakt, że w przypadku przekazania dziecka do niemieckiej rodziny zastępczej, polscy rodzice otrzymują pocztą rachunki za ich utrzymanie.

20140306sg1Warto przytoczyć tutaj także fragmenty opracowania prof. dr hab. inż. Piotra Małoszewskiego: Według danych polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z początku lat 90-tych w Niemczech mieszka około 2 milionów osób wywodzących się z Polski. W tym 1,5 miliona posiada nadal polskie obywatelstwo: 1,2 miliona legitymuje się dwoma paszportami - polskim i niemieckim, a około 300 tysięcy osób posiada tylko polskie obywatelstwo i prawo pobytu w Niemczech. Natomiast według statystyk niemieckich w Polsce mieszka około 180 tysięcy osób posiadających podwójne obywatelstwo - niemieckie i polskie oraz jeden tysiąc obywateli niemieckich.

20140306sg2W Polsce w całości ze środków publicznych finansowane są szkoły z nauczaniem języka niemieckiego jako języka ojczystego. Ta forma nauki obejmuje 31 tysięcy dzieci i prowadzona jest w 324 placówkach. Nauczaniem zajmuje się odpłatnie ponad 500 nauczycieli, a tygodniowy wymiar godzin nauczania języka niemieckiego jako ojczystego wynosi średnio 4 godziny. Ponadto należy wspomnieć, że w polskich szkołach około 2 milionów dzieci i młodzieży uczy się języka niemieckiego jako dobrowolnie wybranego języka obcego. Sytuacja w Niemczech przedstawia się zupełnie inaczej. Języka polskiego jako języka ojczystego uczy się w sumie około 6.300 dzieci, w tym blisko 2.300 uczniów w systemie niemieckich szkół publicznych oraz około 4 tysiące w szkołach działających w organizacjach polonijnych. Natomiast języka polskiego jako języka obcego uczy się w szkołach publicznych około 2.500 dzieci.

20140306sg3Porównując przytoczone dane liczbowe łatwo zauważyć olbrzymią dysproporcję w ilości dzieci korzystających z nauczania języka ojczystego w obu krajach. Biorąc pod uwagę liczebność polskiej grupy etnicznej w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce, względny stosunek ilości dzieci uczących się języka ojczystego ma się jak 1:50 na niekorzyść polskiej grupy etnicznej w Niemczech.

Należy mieć tylko nadzieję, że nasze MSZ nie podejmie się efektywnego działania dopiero w chwili, gdy już nie będzie dzieci chętnych do nauki przedmiotów ojczystych. Szacując bowiem bardzo optymistycznie, można łatwo zauważyć, że dziś w Niemczech uczy się języka polskiego w sumie mniej niż 2,5% dzieci z tzw. polskiej grupy etnicznej.

Za: http://wspolnotapolska.org.pl/polonia_w_opracowaniach/15.html

Za wszelki komentarz do haniebnej polityki niemieckiej wystarczy informacja, że do chwili obecnej Polacy nie odzyskali oficjalnego statusu mniejszości narodowej w Niemczech, który został im odebrany przez władze III Rzeszy Niemieckiej.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia fotoreportażu z manifestacji. Autorem zdjęć jest p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6Marca2014

agnieszkapiwar1Agnieszka Piwar*

Fotografie w tekście p. Władysław Czapski.

Na ten moment czekali 72 lata. W końcu upragniona chwila mogła się ziścić. 27 lutego AD 2014 odsłonięto Tablicę Wdzięczności Narodowi Irańskiemu za Pomoc Uchodźcom armii gen. Andersa. Umieszczono ją na skwerze przy Ogrodzie Krasińskich w Warszawie, w pobliżu pomnika upamiętniającego Bohaterów Bitwy o Monte Cassino. Uroczystość zgromadziła ocalonych Polaków, kombatantów, duchowieństwo z biskupem polowym WP Józefem Guzdkiem na czele, a także przedstawicieli polskich władz. Stronę irańską reprezentował personel misji dyplomatycznej, któremu przewodził Ambasador Iranu w Polsce Samad Ali Lakizadeh, przybyły wraz ze swoją rodziną. Na tą wyjątkową okazję prosto z Iranu przyjechał także burmistrz miasta Bandar-e Anzali, dawniej Pahlevi.

tablicadp1W 1942 r. Iran przyjął ponad 120 tysięcy Polaków ewakuowanych z Syberii na mocy porozumienia Sikorski-Majski. Byli to żołnierze oraz kobiety i dzieci, głównie sieroty i półsieroty. Polscy wychodźcy zostali rozlokowani w kilku irańskich miastach, głównie w Teheranie i Isfahanie, gdzie spotkali się z serdecznym i niezwykle gościnnym przyjęciem miejscowych władz i ludności. Wojskowi w niedługim czasie dołączyli do sił walczących w Europie, natomiast pozostałe osoby prawie do końca wojny przebywały w Iranie a następnie rozproszyły się po świecie. Do Polski powrócili nieliczni i to właśnie oni dopilnowali, by po kilkudziesięciu latach wyrazić Iranowi należytą wdzięczność.

tablicadp2Historia, która na zawsze połączyła losy Polaków i Irańczyków, przez lata była przemilczana w kraju nad Wisłą. O przywrócenie pamięci postarali się sami Ocaleni. I tak, z inicjatywy Władysława Czapskiego zawiązał się Komitet Organizacyjny Środowiska Ocalonych przez Naród Irański. W jego skład weszli także: Zofia Daniszewska, Maria Dutkiewicz, Maria Gordziejko, Andrzej Chendyński i Felicja Ławniczek-Szpak. Głównym celem wspólnego działania od początku stało się „upamiętnienie historii w postaci tablicy, która umieszczona w miejscu publicznym w Warszawie pozostanie trwałym świadectwem”.

Dzięki niezwykłej determinacji Przewodniczącego Komitetu cel ten został osiągnięty. Władysław Czapski w rozmowie z Katolickim Stowarzyszeniem Dziennikarzy przyznał, że doprowadzenie sprawy do szczęśliwego finału nie było proste, głównie ze względu na urzędnicze procedury. „Prawie 15 miesięcy biurokracji i 90 minut pracy fizycznej przy instalacji; ale czekało to 72 lata” – podsumował. Pytany o powód podjęcia trudu, by taką tablicę postawić, przyznał, że pomysł zrodził się podczas jego wizyt w Iranie w latach 2002 i 2012. To właśnie tam zobaczył jaką troską i opieką społeczeństwo Iranu otacza polskie groby (Od Redakcji: w "perskiej ziemi" spoczywa 3000 Polaków). W jednym z nim, w Teheranie spoczywa matka Pana Władysława. – Sama koncepcja powstała w samolocie, w drodze powrotnej z Iranu w 2012 roku. Wraz z grupą innych ocalonych zastanawialiśmy się jak można by było w miejscu publicznym wyrazić wdzięczność Narodowi Iranu za to, że przyjął na swoje terytorium 121 tys. Polaków, w tym 20 tysięcy dzieci. Tak zrodził się Komitet – wyjaśnił Czapski.

tablicadp3Rozmówca KSD dodał, że za czasów poprzedniej rzeczywistości nie wolno było o tej historii mówić. „Dziś też są pokrętne, rozmaite opinie. Ja nie mieszam się do polityki. Nie gloryfikuję jakiś innych wartości, poza moralno-etycznymi, że należy się mu [narodowi irańskiemu – przyp. red.] obowiązkowa wdzięczność, w miejscu publicznym, żeby każdy mógł odczytać, tak w języku polskim, jak i w języku perskim naszą wdzięczność za okazaną nam gościnę w 1942 roku” – podkreślił Czapski. Dodał, że otrzymał z różnych stron świata liczne telefony i wiadomości od Polaków, z którymi dzielił los na irańskiej ziemi. Gratulacje i słowa poparcia przyszły m.in. z Nowej Zelandii, Kanady, Ameryki, Australii, Anglii czy Francji. – Prosili oni o włączenie ich do intencji wyrażenia upamiętnia wdzięczności za pomoc jaką otrzymali od Iranu – wyjaśnił Władysław Czapski.

SAMSUNGPrzewodniczący Komitetu Organizacyjnego Środowiska Ocalonych przez Naród Irański przypomniał, że rok 2014 jest rokiem obchodów pięćset czterdziestej rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Iranem a Polską. „Ten Naród z Polskim Narodem ma setki lat stosunków dyplomatycznych. Nigdy względem siebie te państwa nie podniosły broni przeciwko sobie. Zawsze liczyli na współdziałanie. I chciałbym, żeby droga ta była upamiętniona” – wyjaśnił Ocalony. Podczas uroczystości w Warszawie powiedział: „Tą TABLICĄ chcieliśmy wyrazić naszą wdzięczność NARODOWI IRANU za ocalenie nas przed represjami i zagładą. Czekaliśmy długo – 72 lata, ale spełniło się wreszcie nasze marzenie, dziś oddajemy HOŁD NARODOWI IRANU i za udzieloną nam pomoc w 1942 – 1945.”

Tablicę pobłogosławili duchowni wyznań katolickiego, ewangelicko-augsburskiego i prawosławnego, wraz z nimi modlił się także przedstawiciel muzułmanów. Uwiecznione na tablicy słowa wdzięczności w języku polskim i perskim oddają następującą treść:

W HOŁDZIE NARODOWI IRAŃSKIEMU
NA KTÓREGO GOŚCINNEJ ZIEMI
ZNALAZŁO RATUNEK 121000 POLAKÓW
W TYM PRAWIE 20000 DZIECI

W 1942 ROKU IRAN PRZYJĄŁ
I OCALIŁ POLSKICH TUŁACZY
DEPORTOWANYCH W LATACH
1939-1941 PRZEZ NKWD Z KRESÓW
WSCHODNICH II RZECZYPOSPOLITEJ
W GŁĄB ZWIĄZKU SOWIECKIEGO

IRAŃSKA POMOC UCHRONIŁA POLAKÓW
PRZED REPRESJAMI ORAZ ŚMIERCIĄ
Z GŁODU I CHORÓB

WDZIĘCZNI URATOWANI
I ICH POTOMKOWIE
2013 ROK

Każdy z ocalałych ma odrębną historię; każda z nich niesie za sobą wielki dramat. Przymusowe wygnanie z rodzinnego domu na Kresach, zsyłka w nieludzkich warunkach, sowieckie łagry. Wielu nie przeżyło tej „podróży w nieznane”. W końcu, tysiące z nich, głodnych, chorych, wycieńczonych rozpoczęło kolejną tułaczkę. „Iran był dla nas rajem na ziemi” – tak po latach wspomina swoje dzieciństwo Władysław Czapski. Jednak jego historia i wspomnienia, podobnie jak tysięcy pozostałych Ocalonych, były zakazane w latach PRL. Zbyt mocno uwierały rządzącym. Historie Sybiraków przypominają bowiem o tym, jak okrutny los zgotowali naszym Rodakom komuniści, których pogrobowcy do dziś pełnią w Polsce kluczowe role.

tablicadp5Dzięki staraniom Komitetu Organizacyjnego Środowiska Ocalonych przez Naród Irański, sami Rodacy uczynili to, na co nie było stać przez kilkadziesiąt lat polskich władz. Nie mniej jednak, Władysław Czapski i jego znajomi swoim wyczynem doprowadzili do tego, że uroczystość odsłonięcia tablicy osiągnęła rangę niemal państwowej. Odbyło się to we współpracy z Urzędem do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz MSZ. I tak, Ministerstwo Obrony Narodowej wystawiło wartę honorową przy odsłonięciu tablicy; obecni byli m.in. przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, Senatu; złożono wieńce m.in. w imieniu władz Warszawy oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. I wreszcie, JE Ambasador Iranu w Polsce przybył wraz ze swoją rodziną i z całym personelem placówki, co podkreśliło niezwykły wydźwięk dyplomatyczny, jakże wymowny w roku obchodów upamiętniających nawiązanie stosunków pomiędzy naszymi państwami.

* Autorka należy do Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Kraków, 25 listopada 2013 roku

zprplogoSzanowni Państwo,

Od trzech lat toczy się cichy, sejmowy bój o wprowadzenie w życie obywatelskiego projektu „Ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”. Już dwukrotnie w Sejmie RP wszystkie partie poparły ten projekt, jednak nadal w ramach podkomisji prace nad ustawą nie wyszły poza przeczytanie kilku pierwszych artykułów. Obecnie ten obywatelski  projekt ma być całkowicie odrzucony. W jego miejsce wejść ma „Ustawa o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”. To projekt całkowicie odmienny tematycznie i zakresowo. Niestety odrzuca on wszystkie rozwiązania wspomagania powrotu zesłańców oraz ich potomków z Kazachstanu proponowane przez projekt obywatelski. Ogranicza się tylko do rozwiązań i działań zawartych w dotychczasowej ustawie repatriacyjnej.

Projekt „Ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” powstał jako efekt prac Wspólnoty Polskiej, Związku Repatriantów RP oraz środowisk związanych z problematyką, tworzących zespół powołany przez ówcześnie kierującego Wspólnotą Polską Macieja Płażyńskiego. Akcja zbierania podpisów wspierana przez lokalne oddziały Wspólnoty Polskiej, krajowe struktury NSZZ „Solidarność”, osoby prywatne oraz redakcje licznych czasopism i gazet, doprowadziła do zebrania ponad 250 tysięcy podpisów pod projektem, co dało możliwość złożenia ustawy do Sejmu, jako projektu obywatelskiego. Niestety, mimo poparcia wszystkich partii, ten projekt nie wyszedł poza prace w podkomisji.  W  dodatku, decyzją rządu i MSW, ma on być całkowicie odrzucony i zastąpiony „Ustawą o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”.

Przypomnijmy, że nasi rodacy zostali przesiedleni na azjatyckie stepy Kazachstanu z najdalszych terenów Kresów Wschodnich (Żytomierszczyzna, Kamieniec Podolski, Berdyczów) w 1936 roku, w ramach oczyszczania granicy Związku Sowieckiego. Było to preludium, do tzw. „operacji polskiej” przeprowadzonej w ZSRS w latach 1937-38 w ramach, której to zamordowano 111 tys. Polaków i osób posiadających związki z polskością, ponad 60 tyś. osób zesłano do łagrów, przy czym równocześnie do łagrów trafiły żony polskich „wrogów narodu”, a tysiące dzieci - ofiar represji wobec Polaków – wysłano do domów dziecka na przymusową rusyfikację.

Obecnie w Kazachstanie żyje wedle różnych szacunków od 36 tysięcy osób deklarujących swą polska narodowość (spis powszechny 2009) do nawet ok. 100 tys. osób posiadających polskie korzenie.

Najwięcej polskich repatriantów w Rosji i Niemczech

W ciągu ostatnich kilkunastu lat tysiące Polaków zostało przyjętych w ramach akcji repatriacyjnej przez Federację Rosyjską oraz w ramach łączenia rodzin przez Republikę Federalną Niemiec (Polacy bardzo często mieszkali we wsiach z zesłanymi tam Niemcami). Należy przy tym pamiętać, że do Polski w ramach programu rządowego „Rodak” zezwala się rocznie na przyjazd zaledwie kilku rodzinom.

Obywatelski projekt ustawy z 2010 r. miał zmienić tę zadziwiająca sytuację, że najwięcej polskich repatriantów trafia do Rosji i Niemiec, a nie do swojej ojczyzny. Na wzór niemieckiego pojęcia zadośćuczynienia, zamierzaliśmy wspomagać powroty osób, które do tej pory nie miały nigdy szansy powrotu z zesłania czy przesiedlenia. Należy tu nadmienić, że konsulaty polskie wydały (głównie w Kazachstanie) tysiące oficjalnych dokumentów, w których Państwo Polskie przyrzekło zesłańcom politycznym i ich potomkom powrót do ojczyzny, potwierdzając ich polską narodowość. Dla zdecydowanej większości obietnice te nigdy nie zostały zrealizowane. Otwarte pozostały tylko drzwi do Rosji i Niemiec.

Ustawa o pochodzeniu

W obecnej chwili w ramach prac podkomisji sejmowej strona rządowa odrzuciła ostatecznie, pomimo dwukrotnej aprobaty przez wszystkie partie na posiedzeniach sejmu, rozwiązania zawarte w obywatelskiej propozycji ustawy o powrocie Polaków z Kazachstanu, wprowadzając na to miejsce całkowicie odmienny tematycznie i zakresowo projekt „Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji” opracowany przez MSWiA. Rządowy projekt stanowić ma realizację 52 artykułu Konstytucji RP, gdzie w podpunkcie 5 przyrzeka się prawo do osiedlenia na stałe w Polsce dla osób pochodzenia polskiego. W swych podstawach propozycja rządowa odwołuje się do rozwiązań zawartych w projekcie „Ustawy o stwierdzaniu pochodzenia polskiego” opracowanych już w 2007 roku. W tamtym okresie zaopiniowanej pozytywnie przez Radę Legislacyjną ustawie o stwierdzaniu pochodzenia nie nadano jednak dalszego biegu legislacyjnego w sejmie.

W ramach projektu strona rządowa odrzuca wszystkie rozwiązania wspomagania powrotów zesłańców oraz ich potomków z Kazachstanu proponowane prze komitet obywatelski, ograniczając się tylko do rozwiązań i działań zawartych w dotychczasowej ustawie repatriacyjnej.

Strona rządowa stanowi, jako główny element własnej ustawy o pochodzeniu, rozwiązania prawne związane z nową definicją pochodzenia polskiego mającą obowiązywać również w innych aktach prawnych np. w Karcie Polaka, co prowadzić ma do wyparcia istniejącego tam obecnie pojęcia przynależności do Narodu Polskiego. Podstawę dla otrzymania dokumentu o pochodzeniu polskim wydawanego przez konsula RP we wszystkich państwach świata, stanowić ma posiadanie w przeszłości obywatelstwa polskiego przez zainteresowanego lub jego wstępnych (niezależnie od ich wcześniejszej narodowości ) do 3-4 pokolenia (np. dwu pradziadków wnioskodawcy lub jeden dziadek), którzy opuścili granice RP. O dokument mówiący o pochodzeniu polskim ubiegać mogą się oczywiście również osoby narodowości polskiej, posiadające przodków narodowości polskiej.

Warto zwrócić uwagę na nowy element polityki przyznawania pochodzenia polskiego, otóż starający się o dokument nie muszą wykazać się znajomością języka polskiego, ani wiedzą o historii i kulturze Polski, czy kultywowaniem polskich zwyczajów, co wymagane było i jest nadal w formie egzaminów od potomków polskich zesłańców żyjących w Kazachstanie czy od starających się o Kartę Polaka na terenie byłego ZSRS. Przyznanie polskiego pochodzenia leżeć ma w wyłącznej dyspozycji konsula. Nie przewiduje się żadnych ciał kontrolnych czy odwoławczych, jakie funkcjonują w podobnych aktach prawnych (np. Rady ds. Uchodźców w ramach „Ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej”).

Przywileje ustawy o pochodzeniu

Wystawiony przez konsula dokumento pochodzeniu polskim daje pełne prawo przyjazdu do Polski w wybranym przez zainteresowanego momencie, do osiedlenia się na jej terenie oraz otrzymania w ciągu dwu lat obywatelstwa. Należy tu nadmienić, że w Kazachstanie wydano tysiące dokumentów potwierdzających polską narodowość zesłanych oraz gwarantowano powrót do Ojczyzny, jednak od 13 lat Państwo polskie nie wywiązało się z takich obietnic. Dokument o pochodzeniu polskim równocześnie stanowi podstawę do otrzymania szeregu przywilejów. Bezpośrednio po przybyciu na teren RP posiadacz dokumentu ma prawo do nieodpłatnego pobierania nauki w ramach państwowych placówek szkolnictwa wyższego, ma również prawo do bezpłatnej służby zdrowia. Rozpoczynając naukę otrzymywać będzie stypendium socjalne. Osoby, które nie podjęły nauki ani pracy, będą miały prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Urzędnicy MSWiA w swoim projekcie przewidują również prawo do pierwszeństwa takich osób w staraniach o dostęp do państwowych i gminnych środków pomocowych w Polsce przeznaczonych na cele wspierania Polaków poza granicami. Szczególnie ciekawym przywilejem dla młodych osób, które otrzymały dokument o polskim pochodzeniu, ale nie opuściły, jest prawo do stypendiów fundowanych przez rząd polski i wypłacanych w kraju zamieszkania, w tym na studia na Zachodzie oraz na innych kontynentach. System stypendialny poza granicami na Zachodzie, darmowe nauczanie na poziomie wyższym w kraju wydawałby się całkowicie zrozumiałym w ramach akcji powrotowej skierowanej do osób młodych, którzy opuścili nasze granice po 2004 r. Równie oczywistym, w obliczu pogarszającej się sytuacji demograficznej, wydawałaby się tego typu  pomoc skierowana dla Polaków ze Wschodu pragnących osiedlić się w Polsce.

Ale tak nie jest. Pomimo tego, że po akcesji do UE opuściło Polskę około 2 mln. młodych obywateli polskich, to nie oni będą jednak beneficjentami tego systemu stypendialnego, ale potomkowie osób, które obywatelstwa RP zrzekły się lub w inny sposób je utraciły.

Podobnie dziwnym jawi się prawo do uzyskania opieki zdrowotnej, czy pierwszeństwo w dostępie do środków pomocowych w osiedleniu się, stosowane nie wobec potomków przymusowo zesłanych do Kazachstanu, przeznaczone dla osób (oraz ich zstępnych), którzy dobrowolnie i świadomie opuścili Polskę, często udając się do - w ich odczuciu - ojczystych krajów. W 4 pokoleniu osoba nie będąca Polakiem i nie posiadająca obywatelstwa oraz narodowości polskiej będzie otrzymywała stypendium z konsulatu na studia w Nowym Jorku, a w wypadku choroby może przyjechać do Polski i otrzyma świadczenia zdrowotne. Praw takich nie będą mieli jednak obywatele polscy żyjący na emigracji w tym samym mieście, ani ich dzieci. Również po powrocie „solidarnościowa” emigracja nie otrzyma świadczeń zdrowotnych, bowiem nie opłacała składek.

Polskie pochodzenie i repatriacja nie dla wszystkich

Co wydaje się być istotne, to fakt, że strona rządowa podzieliła byłych obywateli RP i PRL reglamentując prawo do uzyskania „polskiego pochodzenia” i do osiedlenia się w granicach Polski oraz do wynikających stąd przywilejów. W projekcie pozbawieni są tego prawa byli obywatele RP (i ich zstępni), którzy opuścili granice Polski w ramach tzw. umów repatriacyjnych z ZSRS w okresie od 1944 do 1957, czyli głównie osoby narodowości ukraińskiej, białoruskiej, łemkowskiej, często opuszczające Polskę pod przymusem. Wydaje się również, że wykluczeni są z prawa do pochodzenia również Polacy, którzy w ramach tych umów „opuścili” nowe granice Polski pozostając na Kresach, na swej ojcowiźnie.

Zdaniem strony rządowej opuszczenie Polski w ramach innych akcji repatriacyjnych po 1944, czy wyjazd z Polski w okresie międzywojennym oraz zrzeczenie się czy utrata obywatelstwa polskiego w innych częściach globu nie stanowi podstawy dla odmowy o ubiegania się dokument potwierdzający pochodzenie polskie i prawo do powrotu przez osoby, które opuściły Polskę oraz ich zstępnych.

Należy tu nadmienić, że w latach 1918-38 wyjechało z Polski ponad 2 mln obywateli RP różnych narodowości. Natomiast w okresie po 1944 r. oprócz przesiedleń z ZSRS, miały miejsce także inne akcje, które nazwać można repatriacyjnymi. Po powojennych przymusowych, wynikających z umów alianckich przesiedleń ludności niemieckiej w latach 1945-49, strona niemiecka nadal prowadziła akcję repatriacyjną, wspierając w kolejnych dekadach XX w. przyjazdy  etnicznych Niemców - obywateli PRL głównie do RFN oraz w mniejszym stopniu do NRD. W 1975 roku rząd polski i RFN ustalili wspólny protokół wyjazdów. W sumie w latach 1950 do 1986 do RFN przyjechało ok. 1,35 mln repatriantów. Większość przyjechała z Polski (dwie trzecie) oraz z Rumunii. W okresie powojennym szeroką akcję repatriacyjną (osiedleńczą) z terenów PRL przeprowadziło również młode państwo izraelskie. Latem 1946 roku liczbę uratowanych Żydów (głównie repatriantów z terenów ZSRR) mieszkających w Polsce szacowano na ok. 250 tys. W kilku falach repatriacji oraz w ramach nielegalnej emigracji wyjechało w okresie VII 1945 do VI 1946 ponad 47 tys., (głównie nielegalnie), od VII do XII 1946 ok. 70 tys. oraz w latach 1956 – 59 ok. 48 tys. W okresie odwilży październikowej” przybyło do PRL ok. 18 tys. repatriantów żydowskich w ramach drugiej fali powrotów z ZSRS 1957 – 59, którzy otrzymali obywatelstwo polskie, z czego wyjechało prawie 15 tys. Z historycznego obowiązku wspomnieć można również o repatriacji grecko-macedońskiej diaspory. (Polska przyjęła po wojnie domowej ok. 14 tys. Greków i Macedończyków), których większość po przemianach politycznych w Grecji w dwu falach 1964-65 oraz po 1975 opuściła Polskę.

Niełatwo jest, zatem oszacować liczbę osób starających się o dokument potwierdzający ich polskie pochodzenia, trudne jest również ocena potencjalnych kosztów, bowiem do osób posiadających niegdyś obywatelstwo polskie należy również doliczyć etnicznych Polaków np. z Brazylii (od 800 tys. do 3 mln), których przodkowie obywatelstwa polskiego nigdy nie posiadali, podobnie jak Polacy w Kazachstanie. Liczbę osób narodowości polskiej na świecie szacuje się w przedziale od 14 do 21 milionów. Ogromne i jak można przypuszczać trudne do oszacowania koszty realizacji ustawy o pochodzeniu polskim nie zrażają strony rządowej, której przedstawiciele równocześnie twierdzą, że na repatriację z Kazachstanu państwo polskie nie posiada jednak wystarczających środków. Należy tu nadmienić, że każdego roku urzędnicy MSWiA nie są wstanie wykorzystać ok. ¼ przyznanych środków na repatriację.

Prawo do osiedlenia się i otrzymanie w okresie dwu lat po powrocie pełni praw obywatelskich oraz wyborczych, wydaje się, że może rodzić również problemy związane z roszczeniami dotyczącymi zwrotu mienia i ziemi, które to dobra osoby posiadające „pochodzenie polskie” utraciły bądź pozostawiły opuszczające RP w ramach repatriacji do krajów ojczystych.

Co smutne, po tragedii smoleńskiej, w której zginął także prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński, chcąc złożyć w sejmie ustawę i zebrać podpisy, twórcy tej ustawy udzielili zaufania i mianowali pełnomocnikiem Jego syna,  Jakuba Płażyńskiego. Obecnie jednak, bez zgody członków komitetu obywatelskiego, z nieznanych nam powodów,  popiera on odrzucenie projektu ustawy własnego ojca i wspiera nowy rządowy projekt „Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”. Tylko dzięki takiej postawie możliwe jest włączenie rządowego projektu pod obrady komisji obywatelskiego na miejsce usuniętego obywatelskiego projektu „Ustawy o powrocie”.

Jako członkowie komitetu obywatelskiego i współtwórcy projektu „Ustawy o powrocie” zwracamy się do osób, które złożyły swój podpis w 2010 r., jak również do wszystkich Polaków w kraju i poza granicami, o działania wspierające dalszą walkę o prawo do powrotu dla naszych Rodaków z Kazachstanu.

Aleksandra Ślusarek - Prezes
dr Robert Wyszyński – Członek Zarządu

miroslawborutastefanbudziaszekMirosław Boruta, Stefan Budziaszek

24 czerwca 2013 roku w gościł w Krakowie dr hab. Sławomir Cenckiewicz, wybitny polski historyk młodego pokolenia. Dla "Krakowa Niezależnego" z autorem książki "Lech Kaczyński - biografia polityczna 1949-2005" krótką rozmowę przeprowadził dr Mirosław Boruta, socjolog polityki.

Prócz prezentacji najnowszej książki naszego Gościa zapytaliliśmy, w  trakcie wywiadu, także o  wcześniejsze publikacje, zarówno te poświęcone mrocznym czasom PRL – czasom "bezpieki i partii", jak i do końca nie wyjaśnione tajemnice lat "Solidarności" i tzw. transformacji ustrojowej. Z niecierpliwością będziemy czekać teraz na II tom biografii śp. Lecha Kaczyńskiego, jedynego polskiego Prezydenta Rzeczypospolitej w pełni godnego tego miana.

http://www.youtube.com/watch?v=WlW4L1Z7cgU

Uchwała XVIII konferencji oddziału Związku Polaków na Litwie rejonu wileńskiego „Polskie dziecko w polskiej szkole”

Ilustracjami tekstu uchwały są fotografie p. Mariana Paluszkiewicza za: http://kurierwilenski.lt/2011/09/02/polskie-szkoly-na-litwie-rozpoczely-strajk

My, uczestnicy XVIII konferencji ZPL rejonu wileńskiego „Polskie dziecko w polskiej szkole“ po omówieniu sytuacji i problemów polskiego szkolnictwa w rejonie

Stwierdzamy, że:

strajkpolskichdzieci11. Była liberalno-konserwatywna koalicja rządząca narzuciła społeczeństwu pseudoreformę, niszczącą cały system oświaty Litwy, w tym też – tradycyjny model oświaty mniejszości narodowych w naszym kraju. Obecna władza po upływie roku swojej kadencji nie uczyniła praktycznie nic w kierunku naprawienia sytuacji. Z tym nie mogą pogodzić się nauczyciele szkół z polskim językiem nauczania, a przede wszystkim uczniowie i ich rodzice (fot. Tysiące osób wyszło przed Pałac Prezydencki, aby bronić polskich szkół).

2. Absolwenci szkół polskich na Litwie dotychczas mieli dobrze opanowany litewski język państwowy, pomyślnie zdawali egzaminy maturalne z wszystkich przedmiotów w języku litewskim, pomyślnie kontynuują naukę na wyższych uczelniach i zdobywają wyższe wykształcenie. Współczynnik wstępowania absolwentów szkół polskich na wyższe uczelnie często jest wyższy od ogólnego współczynnika Republiki Litewskiej. Dążenie do uczynienia języka państwowego drugim językiem ojczystym jest absurdalne, sprzeczne z naturą, wynikami badań naukowych i zdrowym rozsądkiem.

strajkpolskichdzieci23. Popieramy działalność powstałych komitetów uczniów i rodziców, broniących swojego prawa do kształcenia dzieci w języku ojczystym. Popieramy również działania Litewskich Związków Zawodowych Oświaty, popieramy organizowane strajki i oświadczamy, że na wszystkie możliwe prawne sposoby będziemy walczyć o zachowanie dotychczasowego systemu oświaty na Litwie i tradycyjnego modelu edukacji mniejszości narodowych (fot. Dariusz Żybort nigdy nie myślał, że będzie musiał występować na wiecu).

Żądamy:

1. Natychmiastowego odwołania dyskryminujących polskie szkoły zmian w Ustawie o Oświacie w znowelizowanej wersji z 17 marca 2011 r. i przywrócenia poprzednich założeń Ustawy dotyczących szkolnictwa mniejszości narodowych.

2. Zrzeczenia się ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego (ojczystego) i języka litewskiego (państwowego);

strajkpolskichdzieci33. Przywrócenia egzaminu z języka ojczystego (polskiego) na listę obowiązkowych egzaminów maturalnych z wpisaniem oceny z tego egzaminu do świadectwa maturalnego oraz jej zaliczenia jako dodatkowych punktów przy wstępowaniu na studia wyższe.

4. Zaprzestania stosowania dyskryminującej praktyki priorytetu w zachowaniu szkoły litewskiej kosztem szkoły mniejszości narodowych (fot. Uczniowie szkół polskich wierzą, że władze Litwy usłyszą ich głos);

5. Poczynienia istotnych zmian obecnego systemu finansowania placówek oświatowych (metodyki koszyczka ucznia), gdyż obecny system nie spełnia swojej podstawowej funkcji – poprawy jakości kształcenia poprzez efektywne wykorzystanie środków przeznaczonych na oświatę.

Podczas zmiany niniejszego systemu należy zapewnić:

strajkpolskichdzieci41. usunięcie przesłanek do nieuzasadnionego zwiększania liczby uczniów w klasach

2. nadanie samorządom większej samodzielności w zarządzaniu finansami;

3. zwiększenie „koszyczka ucznia” o 50 proc. w szkołach mniejszości narodowych (fot. „Będziemy strajkować” — mówią polskie dzieci na Litwie);

4. zaprzestanie praktyki okrajania części „koszyczka ucznia” przydzielonej samorządom, by zapewnić w ten sposób równowagę sieci placówek oświatowych oraz gwarancje socjalno-ekonomiczne dla nauczycieli (rozporządzenie ministra nr V-899 z dn. 2012-05-30);

5. skorygowanie systemu wynagrodzeń pracy nauczycieli i innych pracowników pedagogicznych w ten sposób, by jednoznacznie została ustalona norma pedagogiczna wynosząca 18 godzin kontaktowych, co zwiększyłoby bezpieczeństwo socjalne pracowników.

Postanawiamy:

Zwrócić się do Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy z postulatem wprowadzenia do programów szkolnych niezbędnego dla dorastającej młodzieży przedmiotu Przygotowanie do życia w rodzinie.

Wilno, 10 czerwca 2013 r.

Za: http://www.tygodnik.lt/201324

2 maja - Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – polskie święto wprowadzone na mocy ustawy z 20 lutego 2004 roku, obchodzone w przeddzień 3 maja - Święta Konstytucji 3 Maja (za Wikipedią).
Zapraszamy na relację z Montrealu:


https://www.youtube.com/watch?v=d1VKWuVETYo

2 maja - Dzień Polonii i Polaków za Granicą – polskie święto obchodzone 2 maja od 2002 roku, ustanowione przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, z inicjatywy Senatu RP – w dowód uznania wielowiekowego dorobku i wkładu Polonii i Polaków za granicą w odzyskanie przez Polskę niepodległości, wierność i przywiązanie do polskości oraz pomoc Krajowi w najtrudniejszych momentach (za Wikipedią).
Zapraszamy na relację z Wilna i dziękujemy portalowi Wilnoteka 😉
http://www.youtube.com/watch?v=Sfg4Xo6zpDM

miroslawborutastefanbudziaszekMirosław Boruta, Stefan Budziaszek

4 lutego 2013 roku w Biurze Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, odbyła się rozmowa o stanie polskiej gospodarki za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Podczas rozmowy pytaliśmy o najnowsze dane GUS, spadek produkcji przemysłowej, spadek sprzedaży i konsumpcji, wzrost bezrobocia, choćby znikające w Polsce co miesiąc 64 tys. miejsc pracy, o program gospodarczy, który – w odróżnieniu od rządzących – ma polska opozycja, o zieloną wyspę na której panuje kryzys, przepchnięty w Sejmie mało realny budżet na rok bieżący, opowiastki o wprowadzeniu w Polsce waluty euro, wyprzedaży polskich przedsiębiorstw za bezcen, podnoszeniu podatków, likwidacji ulg, stawianiu radarów, Polskich Kolejach Linowych i Polskich Liniach Lotniczych „LOT” oraz o niekończącym się, rządowo-medialnym spektaklu dyskusji o wszystkim innym, byle tylko nie o gospodarce.

Cieszymy się, że Prawo i Sprawiedliwość ma program i konkretne pomysły na polską gospodarkę, bo trzeba zacząć działać a nie czekać, że kryzys sam odejdzie bo… nie odejdzie. Pora by odszedł ten nieudolny rząd. Warto przypomnieć słowa: „Jeśli nie umiesz rządzić to nie bądź królem”.

Redakcja KN serdecznie dziękuje p. Witoldowi Olechowi z Biura Zarządu, za pomoc w realizacji wywiadu.


http://www.youtube.com/watch?v=k7lTJ-aaFRQ

miroslawborutaMirosław Boruta

W sobotę 8 grudnia, Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie zorganizowało spotkanie z p. Czesławem Bieleckim – architektem, publicystą i politykiem, działaczem opozycji w PRL, posłem na Sejm Rzeczypospolitej III kadencji. Tematem przewodnim spotkania było - ”Wygrać miasto”.

20121208silk

Fotorelację ze spotkania nadesłał p. Kazimierz Bartel, dziękujemy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/8Grudnia2012

I jeszcze dodatkowe informacje ze strony www naszego Gościa (http://bielecki.pl):

Działał w opozycji demokratycznej. Jako dwudziestolatek aresztowany po raz pierwszy po wydarzeniach marcowych. Od 1978 r. współpracował z paryską „Kulturą” a od 1980 r. członek NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego ukrywał się. Założył podziemne wydawnictwo CDN, którym z sukcesem kierował. Dwukrotnie aresztowany (maj 1983 r. i kwiecień 1985 r.) – łącznie spędził w więzieniu dwa lata.

W III RP doradca prezydenta Lecha Wałęsy i premiera Jana Olszewskiego. Założyciel Ruchu Stu w 1995 r. Poseł na Sejm RP III kadencji, wybrany z warszawskiej listy Akcji Wyborczej Solidarność. Szef Komisji Spraw Zagranicznych w latach 1997-2001. Bezpartyjny.

W listopadzie 2010 r. wystartował w wyborach na Prezydenta m. st. Warszawy, jako kandydat niezależny popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Głosowało na niego 149.200 warszawiaków, co stanowiło 23,16 proc. wszystkich oddanych głosów.

Autor książek na temat urbanistyki, architektury, polityki i organizacji: Mały konspirator (1983), Program i organizacja (1983), Wolność w obozie (1984), Pomysły polityczne (1984), Z więzienia (1986), Mały jawniak (1988), Mały demokrata (1990), Z celi do celi. Listy do żony (1990), Silne państwo – minimum (1991), Gra w miasto (1996), Prawa Polska (1996), Plan akcji (1997), Głowa (2003), Więcej niż architektura.Pochwała eklektyzmu (2005), Wizja Polski (2007), Scenarzysta (2009), Wolność – zrób to sam (2010), Polityka miejska. Infrastruktura. Własność. Przestrzeń Publiczna (2011) i Godzina Pytań czyli szansa dialog społeczny (2011).