Przeskocz do treści

dlarodzinykoPowstała formalnie organizowana od czerwca 2013 r. koalicja inicjatyw, ruchów i stowarzyszeń, które bronią rodziny. Koalicja Obywatelska DLA RODZINY w większości skupia organizacje nowe, lub podejmujące temat rodziny z nową siłą. Cel strategiczny to „doprowadzić to tego, aby tak w Polsce, jak i w Unii Europejskiej zasadą wiodącą polityki była rodzina, a nie gender; innymi słowy chodzi nam o to, aby 'family mainstreaming' zastąpiło 'gender mainstreaming' - czytamy na oficjalnej stronie koalicji.

dlarodzinyko2Za cele długofalowe inicjatorzy obrali: doprowadzenie do tego, aby rodzina była silniejsza; aby wpływ na bieg spraw publicznych mieli w znaczącej przewadze politycy działający na rzecz rodziny, a zwolennicy gender ten wpływ utracili; i wreszcie, aby instytucje publiczne działały na rzecz rodziny. Koalicja Obywatelska chce, aby temat rodziny i wrogiej rodzinie ideologii gender, stał się ważnym tematem debaty publicznej podczas kolejnych kampanii wyborczych: do Parlamentu Europejskiego (maj 2014), do samorządów (jesień 2014), Prezydenta RP (wiosna 2015), do Sejmu RP (jesień 2015).

Wciąż poszerzająca się lista koalicjantów dostępna na oficjalnej stronie inicjatywy: www.dlarodziny.net. Organizatorzy zachęcają do przyłączenia.

Za: http://ksd.media.pl/aktualnosci/1970-powstala-koalicja-obywatelska-dla-rodziny

maciejmiezianMaciej Miezian

We wtorek jak zwykle udałem się do „Sarmacji” na ul. Św. Tomasza na kolejne spotkanie „Klubu Wtorkowego”. Tym razem klub zaprosił doborowe grono. Byli: Józef Orzeł, współzałożyciel Klubu Ronina (Warszawa); Zbigniew Kopczyński, organizator Klubu Dyskusyjnego Irka Kwietnia (Katowice); Ryszard Kapuściński, prezes klubów „Gazety Polskiej” (Kraków) i Zbigniew Kruk-Strzeboński, prezes Rady Krakowskiego Klubu „Kamieniołom” (Kraków).

Rozmawiano głównie o fenomenie prawicowego clubbingu, jego szansach i zagrożeniach. Nastroje były umiarkowane, bo co prawda społeczeństwo budzi się z letargu ale wcześniej świat może nam się zawalić na głowę. Bowiem oprócz Tuska i jego ekipy musimy zmagać się z szaleństwami Unii, ofensywą ideologii „gender” i majaczącym gdzieś w oddali islamem. Słowem: żniwo duże, a pracowników Pańskich wciąż za mało. Dlatego przed klubami stoi nadal moc zadań.

20140121mmPrzysłuchiwałem się tej rozmowie i uderzyły mnie trzy rzeczy. Po pierwsze wszyscy rozmówcy uważali obecną sytuacje za unikalną w skali dziejów. A przecież tak nie było. Weźmy np. tak lubiany przez wszystkich renesans. Czy zauważyli Państwo, że w Krakowie niema ani jednego renesansowego kościoła? Ani jednej sztuki! Za to mamy liczne kaplice w tym stylu, które są bardziej wyrazem doczesnej pychy fundatorów niż świadectwem wiary. Nawet te z nich, które fundowane były przez biskupów zawierają z reguły gigantyczne nagrobki donatorów i małe, skromne, ołtarzyki. Dbano też by w owych kaplicach nie było zbyt wiele elementów „klerykalnych”. Stąd pełnej pogańskich scen dekoracji przeciwstawiano niewielki krucyfiks, albo eleganckie tondo z odpowiednio ubraną i upozowaną Madonną.

Zatem ofensywa ateizmu czy „załamywanie się” religii chrześcijańskiej nie jest czymś nowym. W renesansie też mieliśmy rozdętą konsumpcję i skrajny hedonizm. A jak to się skończyło ? O tym można się przekonać chodząc ulicami Krakowa, bo w następnej epoce zwanej barokiem, ludzie byli tak pobożni, że kościoły stawiano na każdym skrzyżowaniu.

Po drugie „gender” też już istniał. Po pierwszej wojnie światowej feministyczne organizacje w Rosji doszły do tak ogromnej potęgi, że za zgodą partii zaczęły wprowadzać reformy - i to dokładnie takie, o które walczą dzisiejsi zwolennicy „postępu”. Lecz rozwody i aborcje na żądanie, uparta promocja „wolnej miłości” i ataki na rodzinę doprowadziły do chaosu (także w gospodarce) i spadku „dzietności” . Musiało więc w tej sprawie interweniować KC. A to co zrobiono z tzw. „Żonotdiełem” może być dla współczesnych feministek dobrym przykładem tego jak traktuje lewica sojuszników, których nie potrzebuje. Tak czy inaczej genderowo-komunistyczny eksperyment w ZSRS wart jest przypomnienia, tym bardziej, że wyszło ostatnio nieco książek na ten temat.

Po trzecie zauważyłem, że klubowicze nie bardzo orientują się czym jest tzw. „Era Wodnika”. Kojarzą ją głównie z posthipisowskim ruchem, który zgodnie z rzuconym przez Rudiego Dutschke hasłem „długiego marszu przez instytucje”, ogarnia na naszych oczach cały świat. Ale owa Era Wodnika, będąca hasłem wywodzącym się jeszcze ze starożytnej astrologii, ma też inne konotacje, nie koniecznie dla prawej strony niekorzystne. O ile oczywiście ponowne przyjście Chrystusa na ziemię i związana z tym apokalipsa może być korzystna dla kogokolwiek z nas. W każdym razie – jak głoszą pisma – wszyscy ci, którzy znajda się po prawej stronie siedzącego na tęczy (!) Zbawiciela, będą w nieporównanie lepszej sytuacji niż co po lewej. Ale dość już o tym, bo jeszcze słowo a przestaną mnie do tego klubu wpuszczać 😉

janpiotrjaroszJan Piotr Jarosz

Ideologia nowej lewicy powstała w drugiej połowie XX w, a w latach dziewięćdziesiątych była pewną całościową koncepcją. Klasyczny marksizm stawiał sobie za cel zniesienie religii, rodziny, tradycji, własności, narodu. Obalenie istniejącego społeczeństwa w Europie miało się dokonać na drodze rewolucyjnej. Siłą, która miała obalić stary porządek miała być rosnąca liczebnie klasa robotnicza, najbardziej wyzyskiwana i prześladowana klasa społeczna. Środki produkcji miały być uspołecznione (państwowe – wg Lenina). Rewolucja miała być międzynarodowa – narody miały zniknąć, bo proletariusze nie mają ojczyzny – jak pisali Marx i Engels. Kobiety miały być „uwolnione” od rodziny i przewagi mężczyzn.

Na początku XX w. dokonano pierwszej wielkiej rewizji teorii Marxa. Dokonał tego Edward Bernstein. Uznał, że nie trzeba robić rewolucji, bo los klasy robotniczej można poprawić na drodze reform poprzez ustawy parlamentarne. Uznał on, że „cel niczym, ruch wszystkim”. Tak powstały partie socjaldemokratyczne, przeklinane przez bolszewików. Klasyczny marksizm chciał zniszczyć społeczeństwo przez obalenie ustroju ekonomicznego. Pod wpływem zmian ekonomicznych (bazy) miały się dokonać zmiany w kulturze (nadbudowa). Włoski marksista Antonio Gramsci, który obserwował rządy Lenina zauważył, że od przewrotu w ekonomii ważniejszy jest przewrót w kulturze, zmiana w świadomości, moralności.

Ten pomysł kontynuowała i rozwijała szkoła frankfurcka, grupa filozofów, wśród których najważniejsze postacie to: Max Horkheimer, Theodor Adorno, Erich Fromm, a także Herbert Marcuse. Byli to marksiści. Działali we Frankfurcie nad Menem od 1923 r. Po dojściu do władzy Hitlera nie mogli kontynuować działalności, bo byli znani jako grupa lewicowa i kilku było pochodzenia żydowskiego. Terror hitlerowski zmusił ich do wyjazdu z Niemiec. Wyjechali początkowo do Francji, później do USA, gdzie promowali swoje pomysły. W połowie lat pięćdziesiątych Herbert Marcuse uznał, że rewolucja w kulturze najlepiej dokona się przez rewolucję seksualną, przez wolność seksualną. Taka była geneza ruchu młodzieżowego w USA i w Europie Zachodniej pod koniec lat sześćdziesiątych. Do tego doszły protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. Początkowo wydawało się, że najazdy studentów na żeńskie akademiki były niegroźne, bo studenci kończyli studia i zostawali poważnymi prawnikami, lekarzami. Jednak coś groźnego z rewolucji seksualnej zostało. Przewrotu dokonali członkowie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, którzy niewielką przewagą głosów w ankiecie z 1974 r. homoseksualizm wykreślili z listy chorób, miało to później groźne konsekwencje polityczne, gdy takie samo stanowisko przyjęła Światowa Organizacja Zdrowia.

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte okazały się przełomowe dla upadku klasycznego marksizmu. Przełomem było ogłoszenie na Zachodzie książek Aleksandra Sołżenicyna o łagrach sowieckich, przede wszystkim „Archipelagu Gułag”. Przekłady i liczne wydania od 1973 r. „Archipelag Gułag” wstrząsnął lewicowymi elitami na Zachodzie. Komunizm został zdemaskowany jako ustrój zbrodniczy, taki sam jak hitleryzm. W lewicowych środowiskach uniwersyteckich na Zachodzie duże wrażenie wywarły książki Leszka Kołakowskiego, który porzuciwszy ideologie komunistyczną stał się jej ostrym krytykiem.

Wpływ na upadek ideologii komunistycznej miały także strajki robotnicze w Polsce w 1980r. Okazało się, że strajkujący robotnicy umieścili na bramie Stoczni Gdańskiej obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i zdjęcia papieża Jana Pawła II. To jego nauczanie wywarło wpływ na wszystkie warstwy społeczeństwa. Błędne okazało się założenie Marxa (i następców), że byt zmieni świadomość. Do zniszczenia autentycznego ruchu robotników, komuniści użyli sił milicji, służb specjalnych i wojska (13 grudnia 1981 roku).

Kompromitacja ideologii marksistowskiej zmusiła lewicowych intelektualistów z zachodnich uniwersytetów do szukania nowych rozwiązań, by cele, które stawiał Marx, Engels, Lenin i Stalin osiągnąć przy użyciu innych metod. Znane były opracowania szkoły frankfurckiej i Herberta Marcuse. Na podstawie tych teorii dokonano drugiej wielkiej rewizji teorii Marxa. Uznano, że klasa robotnicza nie jest siłą rewolucyjną, która może obalić tradycyjne społeczeństwo. Zauważono, że rozwój nowych technologii spowodował spadek liczebności klasy robotniczej w przemyśle, natomiast bardzo rozwinęły się usługi. Tego Marx i Engels nie przewidzieli. Poprawił się poziom życia robotników i pracowników. Tego Marx i Engels również nie przewidzieli. Z chwilą gdy lewicowi intelektualiści uznali, że klasa robotnicza nie jest siłą rewolucyjną zaczęli szukać nowych metod zniszczenia tradycyjnego społeczeństwa. Wtedy uznano, że najlepszą siłą rewolucyjną będą mniejszości, które były prześladowane, pozbawione praw jak robotnicy XIX w. Tak wybrano homoseksualistów i inne grupy z zaburzeniami popędu seksualnego. To jest cała grupa określana LGBT (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) – lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści, a także transwestyci. Druga grupa na którą postawiono to ruch feministyczny. Niektóre manifesty feministyczne to jakby cytaty z „Manifestu komunistycznego” Marxa i Engelsa. W tym ruchu rozróżnia się płeć kulturową i społeczną (gender) od płci biologicznej (sex). Według tej teorii płeć można sobie wybrać. Taka nienaukowa teoria jest kierunkiem wprowadzanym na studia uniwersyteckie (gender studies).

Środowiska homoseksualne okazały się efektywną siłą rewolucyjną: z zaciekłością i na różne sposoby atakują Kościół Rzymskokatolicki, rodzinę, małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, naród, patriotyzm. Inne religie kręgu śródziemnomorskiego jak judaizm i islam, które również uznają uczynki homoseksualne za grzech – nie są atakowane.

Z przyczyn ideologicznych środki masowego przekazu przedstawiają grupę homoseksualistów jako grupę dyskryminowaną i pozbawioną praw, ale nie podają współczesnych przykładów. Nagłaśniane są tzw. parady równości. Jako pozytywna grupa czy jednostki przedstawiani są w filmach, serialach, tv, sztukach teatralnych i w literaturze. Nic nie mówi się np. o homoseksualistach - mordercach, którzy zabili chłopców.

Komuniści we wschodniej Europie wprowadzili aborcję na życzenie. Tak samo w Europie zachodniej. Nowa lewica dodaje nowe żądania: legalizacja związków homoseksualnych, adoptowanie dzieci przez takie związki. Żądają wprowadzenia eutanazji, swobodnego dostępu do narkotyków i legalizacji prostytucji. Niektórzy żądają legalizacji pedofilii. Osobom, które nie uznają ich żądań zarzucają nietolerancję.

Twórcy nowej lewicy odrzucili założenia klasycznego marksizmu-leninizmu w sprawach ekonomicznych. Odrzucili zasady komunistycznej gospodarki, w której wszystko albo prawie wszystko upaństwowiono. Okazało się, że gospodarka, której państwo planowało i kierowało wszystkim jest niewydolna. Widać to było w gospodarkach tzw. realnego socjalizmu. Ideologowie nowej lewicy odrzucili gospodarkę centralnie kierowaną a przyjęli zasady gospodarki liberalnej, wolnorynkowej – i to jest zasadnicza różnica między klasycznym marksizmem-leninizmem a nową lewicą. Nowa lewica nie zajmuje się sprawami sprawiedliwości społecznej, bezrobocia. Uznają, że jest wolny rynek, niech każdy sam zapewni sobie pracę. Całą walkę przenieśli na pole kultury, moralności, edukacji. Swoje cele chcą realizować przez instytucje państwa i samorządu utrzymywane z podatków: szkoły, przedszkola, uniwersytety, publiczne środki przekazu, teatry, organizacje pozarządowe i system prawa. Demoralizację zaczynają od dzieci i młodzieży szkolnej. Program seksualizacji dzieci przeprowadzać chcą już od przedszkola.

Ideologię nowej lewicy przyjęły partie komunistyczne w Europie zachodniej. Najdłużej opierała się Francuska Partia Komunistyczna, bardzo stalinowska. Komuniści mieli tam duże wpływy wśród robotników przemysłu samochodowego i stoczniowego. Na początku lat dziewięćdziesiątych organ FPK ,,L'Humanitė” pisał, że nie będą brać udziału w demonstracjach homoseksualistów i lesbijek, choć popierają ich żądania. ,,L'Humanitė” uznała jednak, że są to żądania grupowe, a nie klasowe. Z biegiem czasu i FPK przyjęła program nowej lewicy, chociaż zachowała swoją nazwę. To na prośbę starych towarzyszy. Tę nową ideologię można by nazwać marksizm-homoseksualizm albo krócej homokomunizm. Może być homomarksizm albo homoideologia. (W środowiskach młodzieżowych używa się określenia homokomuna. Ta nazwa, może niezbyt elegancka, ale trafnie określa nowy ruch polityczny pokazując jego istotę i źródła). Obecnie zanika określenie nowa lewica a upowszechnia się nazwa ideologia genderyzmu (dżenderyzmu). Tym terminem, coraz częściej, określa się nie tylko sprawy związane z tzw. płcią kulturowo-społeczną i seksualizacją dzieci, ale także całość ideologii homo. Genderyzm jest częścią ideologii homokomunistycznej.

Po upadku klasycznej ideologii marksistowsko-leninowskiej na wschodzie partie komunistyczne przyjęły nowe nazwy, unikając nazwy komunistyczna. Są to partie rewizjonistyczne. Nie interesuje ich los klasy robotniczej i milionów bezrobotnych, natomiast zawsze maszerują w pochodach homoseksualistów. Jedynie przed wyborami głoszą, że są prospołeczni. Działacze tych partii to są często bogaci ludzie, którzy brali udział w  prywatyzacji czyli przejęciu majątku państwowego.

Doszło do niebezpiecznego dla nas sojuszu partii nowej lewicy z liberałami i masonerią. Powstała ogromna siła uderzeniowa propagandy przeciwko tradycyjnemu społeczeństwu. Rozwijają propagandę homoseksualną na wielką skalę, szczególnie zatruwają psychikę młodzieży. Powstała psychoza homoseksualna, uaktywniły się osoby niezrównoważone. Obok jawnych homoseksualistów pokazywanych w tv, szczególnie groźną dla małych społeczności jest grupa homoseksualistów ukrytych, którzy twierdzą, że są normalni, a jako zboczonych wskazują innych, których nie znają i o których nic nie wiedzą. W ten sposób chcą odwrócić uwagę od siebie.

Najbardziej zagrożone ideologią homokomunistyczną czyli genderyzmem są dzieci i młodzież. Te grupy należy chronić szczególnie. Rodzice mają jeszcze możliwości, by tej ideologii nie dopuścić do szkół. Jeszcze mamy możliwość, by w czasie wyborów nie głosować na partie, które działają według ideologii genderyzmu. Tylko trzeba brać udział w wyborach, bo gdy większość pozostaje bierna, to możliwa jest dyktatura mniejszości.

W pracy z młodzieżą należy zdemaskować czym jest genderyzm. Trzeba zaznaczyć, że jest to ideologia – w dalszej perspektywie – groźniejsza od komunizmu. Trudno to zrobić inaczej niż na wykładzie, czego młodzież jednak nie lubi. Trzeba odwołać się do naukowych, medycznych wiadomości na temat homoseksualizmu. Najwybitniejszy polski psychiatra i psycholog prof. Antoni Kępiński określił homoseksualizm jako „zaburzenie popędu płciowego”.

Dzisiaj podział na prawicę i lewicę ma sens i jest aktualny, chociaż inne są kryteria jak w XIX w., gdy najważniejsze były sprawy ekonomiczne. Dzisiaj kryterium najważniejszym są zasady moralne. Partie prawicowe bronią tradycyjnych wartości opartych na religii i klasycznej filozofii. Lewica występuje przeciwko tym zasadom, wykorzystując najnowsze techniki manipulacji medialnej.

adamzyzmanAdam Zyzman

Rada Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” obradując w Zakopanem w dniach 9 - 10 stycznia 2014 r. sprzeciwiła się w specjalnym stanowisku, wprowadzaniu do szkół i placówek oświatowych szkodliwych treści promujących ideologię gender.

Rada zaapelowała do rad pedagogicznych, by działając zgodnie z kompetencjami wynikającymi z ustawy o systemie oświaty nie wyrażały zgody na wprowadzanie w szkołach i placówkach oświatowych zajęć promujących ideologię gender.

solidarnoscskoiw– Niedopuszczalne jest wykorzystywanie systemu oświaty w Polsce do szerzenia szkodliwych treści, zacierających różnice między kobietą i mężczyzną, wprowadzanych nawet na poziomie przedszkola. Zagrożenia te potwierdzają wyniki badań, przeprowadzonych m.in. na Uniwersytecie Harvarda, które wykazały, że brak pewności tożsamości płciowej u dzieci poniżej 11 roku życia zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości w ich rozwoju seksualnym, psychicznym i fizycznym i może doprowadzić do nieusuwalnych obciążeń psychiki traumatycznymi zaburzeniami – można przeczytać w stanowisku Rady.

Rada Sekcji Krajowej przypomina, że w misję zawodu nauczyciela wpisany jest obowiązek zapewnienia uczniom i wychowankom bezpieczeństwa nie tylko w sferze fizycznej, ale także psychicznej i emocjonalnej. Rodzice powierzając nauczycielom swoje dzieci mają prawo oczekiwać, że treści przekazywane w szkole nie będą naruszały ich praw zagwarantowanych w Konstytucji RP.

miroslawborutaMirosław Boruta

Po trzecie, że badania naukowe w swoich dyscyplinach ochoczo i gorliwie będziecie uprawiać i rozwijać nie z chęci marnego zysku czy dla osiągnięcia próżnej sławy, lecz po to, by tym bardziej krzewiła się prawda i jaśniej błyszczało jej światło, od którego zależy dobro rodzaju ludzkiego...

14 osób ze środowiska lewackiego (Małgorzata Fuszara, Krzysztof Kiciński, Marcin Król, Ireneusz Krzemiński, Joanna Kurczewska, Jacek Maria Kurczewski, Antonina Ostrowska, Andrzej Rychard, Renata Siemieńska, Grażyna Skąpska, Krystyna Slany, Barbara Szacka, Tomasz Szlendak, Anna Titkow) napisało kilka zdań ocennych w stosunku do Listu Biskupów Polskich na temat ideologii gender. Ocennych, gdyż zawierających następujące słowa i sformułowania: "świadczy o nieporozumieniu, jakiemu część duchowieństwa uległa"; "studiami gender", "Kościół, podważając dorobek nauk społecznych i ingerując w epistemologiczne i metodologiczne spory naukowe", "Kościół (...) tworzy zagrożenie dla wolności badań naukowych".

Lewacka narracja, obecna w powojennej humanistyce polskiej od 1945 roku wciąż - jak widać - posługuje się tymi samymi inwektywami. Gdyby ten list, gdyby te sformułowania, napisali w latach pięćdziesiątych "marksiści" broniący "materializmu historycznego" nikt by się nie dziwił. Nowe wcielenia heglizmu i konstruktywizmu tak bardzo oderwane od realiów życia i problemów człowieka wciąz żywotne? Powielanie bzdur w XXI wieku nadal pod ochroną i uprzywilejowane?

A już szczytem szczytów jest powołanie się w ich liście na wybitnego uczonego polskiego i amerykańskiego - profesora Floriana Znanieckiego. Przywołując, jak mniemam, autorytet dla w/w "uczonych", Kazimierę Szczukę, trzeba - niestety - powtórzyć jej ordynarne sformułowanie: "nie wycierajcie sobie gęby Znanieckim".

I nie mieszajcie ideologii z nauką. A nie rozumiejąc, że porządek wiary i porządek nauki są ze sobą nierozerwalnie związane (więc nie mogą prowadzić dialogu) 14 "profesorek" i... forma męska... "profesorków" (?) kompromituje się do końca.

Poznań, 03.01.2014 r.

Oświadczenie Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie i Warszawie w związku ze stanowiskiem Episkopatu Polski w sprawie gender

Akademickie Kluby Obywatelskie  im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie i Warszawie z uznaniem i satysfakcją przyjęły głos Episkopatu Polski dotyczący istoty ideologii gender i jej znaczenia dla życia społecznego. Głos ten jest niezwykle cenny z kilku względów.

Po pierwsze – stanowi ważny głos informacyjny w sytuacji braku stosownej wiedzy na ten temat i towarzyszącej jej banalizacji problemu.

Po drugie – jest wyraźnym wskazaniem istotowej różnicy między badaniami teoretycznymi zajmującymi się wpływem kultury na przeżywanie seksualności człowieka i formy przeżywania małżeństwa a charakterystycznym dla ideologicznego spojrzenia marginalizowaniem natury ludzkiej na rzecz błędnie pojmowanych stereotypów kulturowych.

Dziękujemy za jasne określenie gender jako formy ideologii, której celem nie jest szukanie prawdy, typowe dla nauki, w tym dla filozofii, ale redukcjonistyczne propagowanie wizji człowieka jako przedmiotu manipulacji.

Po trzecie – sprawą niezwykle cenną Listu Pasterskiego Episkopatu Polski jest wskazanie, że narzędzia pojęciowe, używane w tak zwanych badaniach nad płcią kulturową – być może niezależnie od intencji i woli zajmujących się wpływem kultury na płeć – są wykorzystywane i implementowane do sfery edukacji, prawa, ekonomii, polityki oraz wielu innych dziedzin życia społecznego.

Akademickie Kluby Obywatelskie podzielają w pełni niepokój Episkopatu Polski w zakresie edukacji seksualnej, inspirowanej i kreowanej wedle standardów związanych z ideologią gender. Przypominamy, że jest to naruszenie jednej z podstawowych zasad życia społecznego we współczesnych państwach – zasady pomocniczości (subsydiarności). Oczekujemy zatem od stosownych władz państwowych i samorządowych zaprzestania praktyki wdrażania programów tzw.  „edukacji równościowej” do placówek oświatowych różnego szczebla.

Przy okazji apelujemy do władz, ludzi mediów oraz środowisk opiniotwórczych o uczciwość intelektualną i zaprzestanie posługiwania się nieprawdziwymi pojęciami w budowaniu wizerunku ideologii gender. Pojęcia takie jak „równość”, „równouprawnienie”, „tolerancja”, „walka z dyskryminacją”  są bowiem pozbawione znaczeń im przypisywanych. Przykładowo często przywoływane słowo „równouprawnienie” oznacza faktycznie uprzywilejowanie prawne osób nie spełniających warunków prawnych do takich przywilejów.

Po czwarte – nade wszystko dziękujemy Episkopatowi Polski za przypomnienie integralnej wizji człowieka, charakterystycznej dla katolicyzmu. Jesteśmy przekonani, że to właśnie w ramach tej wizji opartej na godności osoby ludzkiej, prawa naturalnego i szacunku dla porządku obiektywnego można właściwie rozpoznać problem równości i tożsamości, jak to genialnie prosto wskazał bł. Jan Paweł II w swoim przesłaniu z okazji konferencji w Pekinie „równa godność nie oznacza «tożsamości» z mężczyznami. Taka tożsamość zubożyłaby jedynie kobiety i całe społeczeństwo, zniekształcając lub niszcząc niepowtarzalne bogactwo i wewnętrzną wartość kobiecości. Według wizji Kościoła, mężczyźni i kobiety zostali powołani przez Stwórcę, aby żyć w głębokiej wzajemnej komunii, poznając jedni drugich i składając siebie w darze, działając razem dla wspólnego dobra i uzupełniając się nawzajem dzięki komplementarności cech kobiecych i męskich” (List [Przesłanie] It is with genuine pleasure do Sekretarza Generalnego IV Światowej Konferencji ONZ Poświęconej Kobiecie).

Po piąte – jednoznaczne stanowisko Episkopatu Polski stanowi niezwykle silne wsparcie dla wielu środowisk, stowarzyszeń i osób, które od dłuższego czasu starają się pokazać opinii publicznej, zwłaszcza rodzicom, jak groźne skutki dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, narodu, a zwłaszcza rodziny ma wdrażanie ideologii gender, jak destrukcyjnie wpływa ona na funkcjonowanie społeczeństw zachodnich, w których ideologia ta jest prawnie sankcjonowana od wielu lat.

Głęboko ufamy, że stanowczy i jasny głos Episkopatu Polski położy kres agresywnym wypowiedziom i działaniom propagatorów ideologii gender i umożliwi realną pracę państwa, Kościoła, instytucji pozarządowych i samych małżeństw w dziele odbudowy i wzmacniania godności małżeństwa i rodziny w Polsce.

Z satysfakcją konstatujemy, że głos Polskiego Episkopatu współbrzmi ze stanowiskiem papieża Franciszka i episkopatów innych krajów Europy i świata.

Lista podpisów:

POZNAŃ

akopoznan1. prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – UAM, przewodniczący AKO Poznań
2. ks. Adam Adamski COr – UAM Poznań
3. mgr Przemysław Alexandrowicz – KIK Poznań
4. mgr Mirosław Andrałojć – archeolog, Poznań
5. dr Aleksandra Andruszewska – Instytut Włókien Naturalnych, Poznań
6. mgr Krystyna Andrzejewska – UAM Poznań
7. dr hab. Bartłomiej Andrzejewski – prof. Inst. Fizyki Molekularnej PAN, Poznań
8. dr Róża Antkowiak – UAM Poznań
9. prof. dr. hab. Wiesław Antkowiak – UAM Poznań
10. dr hab. Barbara Apolinarska – prof. Inst. Genetyki Roślin PAN, Poznań
11. dr Adam Babula – UAM Poznań
12. dr Lidia Banowska – UAM Poznań
13. dr Arkadiusz Bednarczuk – UAM Poznań
14. prof. dr hab. Leszek Bednarczuk – Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
15. dr Paweł Binek – Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
16. prof. dr hab. dr h.c. Czesław Błaszak – UAM Poznań
17. mgr Janina Błaszak – Politechnika Poznańska
18. dr Mirosława Błaszczak-Wacławik – Uniwersytet Śląski
19. prof. dr hab. dr h.c. Jacek Błażewicz – Politechnika Poznańska
20. prof. dr hab. Krystyna Boczoń – Uniwersytet Medyczny, Poznań
21. prof. dr hab. Władysław Boczoń – UAM, Poznań
22. prof. Mieczysława Irena Boguś – PAN Warszawa
23. dr Krzysztof Borowczyk – UAM Poznań
24. ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM Poznań
25. dr hab. Mariusz Bryl – UAM Poznań
26. prof. dr hab. Jerzy Brzeziński – Uniwersytet Zielonogórski
27. lek. stomat. Krystyna Celichowska – stomatolog, Poznań
28. doc. dr Bogdan Celichowski – architekt, Poznań
29. dr Marek Chabior – klimatolog, Szczecin
30. dr inż. Stanisław Chęciński – Politechnika Wrocławska
31. prof. dr hab. Adam Choiński – UAM Poznań
32. dr Remigiusz Ciesielski – UAM Poznań
33. mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk, Poznań
34. prof. dr hab. med. Andrzej Cieśliński – Uniwersytet Medyczny Poznań
35. mgr Ewa Ciosek – ekonomista, Poznań
36. dr Małgorzata Czabańska-Rosada – PWSZ Gorzów Wlkp.
37. dr Elżbieta Czarniewska – UAM Poznań
38. dr Bożena Cząstka-Szymon – WSP Katowice
39. prof. dr hab. Janusz Czebreszuk – UAM Poznań
40. dr med. Maria Barbara Czekalska – Uniwersytet Medyczny, Poznań
41. prof. dr hab. med. Stanisław Czekalski – Uniwersytet Medyczny Poznań
42. mgr Zbigniew Czerwiński – radny Sejmiku Wlkp.
43. dr inż. Stanisław Czopor – leśnik
44. prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM Poznań
45. dr Mirosława Dabert – UAM Poznań
46. mgr Jan Dasiewicz – Poznań
47. dr Maria Dąbrowska-Bąk – UAM Poznań
48. dr Maria de Mezer-Dambek – lekarz, Poznań
49. dr Maria Elżbieta Dębowska – Uniwersytet Wrocławski
50. mgr inż. Maria Dolata – architekt, Poznań
51. mgr Danuta Anna Domaradzka – Uniwersytet Medyczny Poznań
52. prof. dr hab. Kazimierz Dopierała – UAM Poznań
53. prof. dr hab. Leon Drobnik – Uniwersytet Medyczny, Poznań
54. prof. dr hab. Edward Dutkiewicz – UAM Poznań
55. prof. dr hab. Maria Dutkiewicz – UAM Poznań
56. dr Tadeusz Dziuba – poseł na Sejm, Poznań
57. mgr Sylwiana Firin-Gramowska – nauczyciel, Poznań
58. dr med. Jerzy Fischbach – Akademia Muzyczna, Poznań
59. prof. dr hab. Bolesław Fleszar – Politechnika Rzeszowska
60. prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska
61. mgr inż. Wojciech Foltyn – rolnik
62. mgr inż. Bogdan Freytag – Poznań
63. dr hab. Jerzy Galina – PAN, Poznań
64. dr med. Grzegorz Gertig – Uniwersytet Medyczny, Poznań
65. dr hab. Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska – prof. Uniwersytetu Warszawskiego
66. prof. dr hab. Witold Grzebisz – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
67. mgr Stanisław Grzesiek – artysta plastyk, Poznań
68. dr Zdzisław Habasiński – informatyk, Poznań
69. mgr Jolanta Hajdasz – nauczyciel akademicki, dziennikarz, Poznań
70. mgr Iwona Horodecka – Biblioteka Raczyńskich, Poznań
71. prof. dr hab. Henryk Hudzik – UAM Poznań
72. mgr Eugeniusz Ilmak – Uniwersytet Zielonogórski
73. dr hab. inż Jacek Jackowski – prof. Politechniki Poznańskiej
74. prof. dr hab. dr h.c. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz – UAM Poznań
75. prof. dr hab. Dobrochna Jankowska – UAM Poznań
76. mgr inż. Robert Witold Jankowski – właściciel firmy edukacyjnej, Poznań
77. dr Małgorzata Julianna Jaracz – językoznawca, Bydgoszcz
78. prof. dr hab. Jarosław Jarzewicz – UAM Poznań
79. mgr Jolanta Jasińska – biofizyk, nauczyciel, Poznań
80. prof. dr hab. Tomasz Jasiński – UAM Poznań
81. dr Teresa Jerzak-Gierszewska – UAM Poznań
82. prof. dr hab. Marek Jerzy – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
83. mgr Kazimierz Jósko-Wielgocki – radca prawny, Poznań
84. mgr inż. Andrzej Judek – Stow. Rodzin Katolickich Arch. Poznańskiej
85. dr Jerzy Kaczmarek – UAM Poznań
86. dr Józef Kapusta – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa
87. dr hab. Janusz Kapuściński – PWSZ Kalisz
88. lek. med. Zofia Karaszkiewicz – lekarz neurolog, Poznań
89. dr Anna Kasprzyk – UAM Poznań
90. prof. dr hab. Andrzej Kaźmierski – UAM Poznań
91. mgr Iwona Klimaszewska – UAM Poznań
92. prof. dr hab. Bożena Klimczak – Uniwersytet Ekonomiczny, Wrocław
93. prof. dr hab. Zdzisław Kołaczkowski – AWF Poznań
94. prof. dr hab. inż. Jan Adam Kołodziej – Politechnika Poznańska
95. mgr Izabela Komar-Szulczyńska – UAM Poznań
96. prof. dr hab. Aleksander Kośko – UAM Poznań
97. prof. dr hab. inż. Alojzy Kowalkowski – Uniwersytet w Kielcach
98. dr hab. Jacek Kowalski – UAM Poznań
99. prof. dr hab. Maciej Kozak – UAM Poznań
100. prof. dr hab. Edmund Kozal – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
101. prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
102. dr hab. Henryka Kramarz – prof., Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
103. prof. dr hab. Marek Kraska – UAM Poznań
104. prof. dr hab. Tadeusz Marek Krygowski – Uniwersytet Warszawski
105. dr Henryk Krzyżanowski – UAM Poznań
106. mgr Jerzy Kubiak – artysta teatru, Poznań
107. lek. med. Róża Filomena Kubiak – lekarz, Poznań
108. dr hab. Grzegorz Kubski – prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego
109. prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk – Inst. Historii PAN, Warszawa
110. dr Dariusz Piotr Kucharski – Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej, Poznań
111. prof. dr hab. Wojciech Kuczyński – Inst. Fizyki Molekularnej PAN, Poznań
112. prof. dr hab. Maria Kujawska – UAM Poznań
113. prof. dr hab. Mieczysław Kujawski – Politechnika Poznańska
114. inż. Julian Kulczyński – przedsiębiorca, rolnik – Poznań
115. mgr Ewa Kuleczka-Drausowska – pedagog, Poznań
116. dr Małgorzata Kulesza-Kiczka – lekarz. Poznań
117. dr Katarzyna Kulińska – PAN, Poznań
118. dr hab. Tadeusz Kuliński – prof. nzw. IChB PAN, Poznań
119. dr Beata Kuna – Politechnika Gdańska
120. dr hab. Jacek Kurzępa – Akademia Pedagogiki Specjalnej Warszawa
121. dr Przemysław Lehmann – PAN Poznań
122. mgr Elżbieta Leszczyńska – UAM Poznań
123. dr Maria Leśniewicz – Politechnika Poznańska
124. prof. dr hab. Ignacy Lewandowski – UAM Poznań
125. mgr inż. Jolanta Lisiak – architekt, Poznań
126. mgr inż. Rafał Lisiak – architekt, Poznań
127. dr hab. inż. Władysław Łańczak – prof. Politechniki Poznańskiej
128. mgr Agata Ławniczak – dziennikarz, reżyser, nauczyciel akademicki
129. dr Eryk Łon – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
130. mgr Małgorzata Łośko – UAM Poznań
131. mgr Jolanta Łuczak – polonista, Austria
132. mgr Ryszard Łuczak – germanista, Austria
133. dr inż. Piotr Łukasiak – Politechnika Poznańska
134. prof. dr hab. Andrzej Maciejewski – UAM Poznań
135. dr Małgorzata Maciukiewicz – Uniwersytet Medyczny, Poznań
136. mgr Agata Macniak – hispanista, Poznań
137. ks. kan. Tadeusz Magas – duszpasterz "S"
138. ks. inż. Jan Majchrzak – Chodzież
139. dr hab. Przemysław Makarowicz – UAM
140. prof. dr hab. Andrzej Malinowski – UAM Poznań
141. mgr Sylwia Małecka – polonista, pedagog, Poznań
142. mgr Szymon Małecki – polonista, pedagog, Poznań
143. prof. dr hab. Jerzy Marcinek – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
144. prof. dr hab. Wojciech Markiewicz – PAN, Poznań
145. mgr Jan Martini – artysta muzyk, Poznań
146. mgr Helena Materny – nauczyciel, Poznań
147. mgr Ryszard Materny – Poznań
148. mgr Anna Matysiak – UAM Poznań
149. inż. Janusz Matysiak – przedsiębiorca, Poznań
150. dr hab. Karol Mausch – prof. UAM
151. dr Piotr Meteniowski – Poznań
152. prof. dr hab. inż. Krystyna Mędrzycka – Politechnika Gdańska
153. dr Jerzy Michalik – UAM Poznań
154. prof. dr hab. inż. Jacek Michalski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
155. prof. dr hab. Michał Mierzejewski – Uniwersytet Wrocławski
156. dr Bożena Mikołajczak – UAM Poznań
157. prof. dr hab. inż. Jacek Młochowski – Politechnika Wrocławska
158. prof. dr hab. Krzysztof Moliński – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
159. mgr Paulina Molska – Poznań
160. mgr Tomasz Molski – historyk, Poznań
161. mgr Celina Monikowska-Martini – artysta muzyk. Poznań
162. dr Jan Mosiński – przew. ZR NSZZ Solidarność Kalisz
163. mgr Grażyna Musiał – Muzeum Narodowe w Poznaniu
164. prof. dr hab. Grzegorz Musiał – UAM Poznań
165. prof. dr hab. Czesław Muśnicki – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
166. mgr Danuta Namysłowska – nauczyciel, Poznań
167. mgr Stanisław Nastaj – Instytut Nawozów Sztucznych, Puławy
168. Maciej Neuman – Poznań
169. prof. dr hab. Andrzej Nowak – UJ Kraków
170. mgr Wilhelmina Nowak – Poznań
171. dr hab. Andrzej Nowakowski – prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego
172. dr hab. Aurelia Nowicka – UAM Poznań
173. mgr Wiesław Stanisław Olichwier – prawnik, Poznań
174. prof. dr hab. Maria Jolanta Olszewska – Uniwersytet Warszawski
175. mgr Włodzimiera Pajewska – UAM Poznań
176. inż. Ryszard Paprzycki – przedsiębiorca, Poznań
177. prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
178. prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
179. dr Andrzej Pawuła – UAM Poznań
180. prof. dr hab. med. Krystyna Pecold – Uniwersytet Medyczny, Poznań
181. dr Barbara Peplińska – UAM Poznań
182. dr Ryszard Piasek – reżyser, Poznań
183. mgr Mikołaj Pietraszak-Dmowski – Fundacja Raczyńskich, Rogalin
184. prof. dr hab. Barbara Piłacińska – UAM Poznań
185. dr Ryszard Piotrowicz – UAM Poznań
186. dr hab. Jacek Piszczek – IOR PIB Toruń-Poznań
187. prof. dr hab. Agnieszka Popiela – Uniwersytet Szczeciński
188. prof. dr hab. Jan Prostko-Prostyński – UAM Poznań
189. mgr Maria Przybylska – UAM Poznań
190. prof. dr hab. Andrzej Przyłębski – UAM Poznań
191. prof. dr hab. inż. Tadeusz Puchałka – Politechnika Poznańska
192. prof. dr hab. Zdzisław Puślecki – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
193. dr inż. Konrad Pylak – Politechnika Lubelska
194. dr Jacek Radomski – UAM Poznań
195. dr hab. Lucyna Rempulska – Politechnika Poznańska
196. mgr Emilia Rogalińska – nauczyciel, Poznań
197. prof. dr hab. Tadeusz Rorat – PAN, Poznań
198. prof. dr hab. Grzegorz Rosiński – UAM Poznań
199. dr Lech Różański – PTPN, Poznań
200. mgr Wanda Różycka-Zborowska – reżyser
201. prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN Poznań
202. prof. dr hab. Ewa Ryś – UAM Poznań
203. prof. dr hab. Jan Sadowski – UAM Poznań
204. prof. dr hab. med. Jerzy Samson-Zakrzewski – Uniwersytet Medyczny Poznań
205. mgr Halina Aurelia Siwa – dziennikarz, Poznań
206. dr Andrzej Jan Skrzypczak – Politechnika Poznańska
207. prof. dr hab. Jan Skuratowicz – UAM Poznań
208. prof. dr hab. Marian Smoczkiewicz – Uniwersytet Medyczny Poznań
209. mgr Jan Smólski – Poznań
210. dr Robert Sobków – ekonomista, Poznań
211. prof. dr hab. inż. Marek Sozański – Politechnika Poznańska
212. mgr Zygmunt Sporny – Poznań
213. dr Teresa Stanek – UAM Poznań
214. prof. dr hab. Anna Stankowska – UAM Poznań
215. prof. dr hab. Wojciech Stankowski – UAM Poznań
216. mgr Piotr Stawicki – radca prawny, Poznań
217. mgr Gabriela Stępczak – pedagog, Poznań
218. mgr Bernadeta Sturzbecher – UAM Poznań
219. dr inż. Krzysztof Sturzbecher – Politechnika Poznańska
220. prof. dr hab. Wojciech Suchocki – UAM Poznań
221. prof. dr hab. Eugeniusz Szcześniak – UAM Poznań
222. prof. dr hab. Zofia Szczotka – Inst. Dendrologii PAN, Kórnik
223. prof. dr hab. Józef Szpikowski – UAM Poznań
224. dr hab. Andrzej Szpulak – UAM Poznań
225. prof. dr hab. Jan Jacek Sztaudynger – Uniwersytet Łódzki
226. dr Anna Szukalska – Politechnika Poznańska
227. mgr Edwin Szukalski – Politechnika Poznańska
228. mgr Maciej Szulc – przedsiębiorca, Poznań
229. prof. dr hab. med. Roman Szulc – Uniwersytet Medyczny, Poznań
230. dr Mirosław Szulczyński – UAM Poznań
231. dr Mirosław Szumiło – UMCS Lublin
232. lek. med. Halina Szwarc-Hetmaniak – lekarz, Poznań
233. dr Wojciech Szwed – UP Poznań
234. dr Hanna Szweycer – fizyk, Poznań
235. prof. dr hab. Inż. Michał Szweycer – Politechnika Poznańska
236. dr Urszula Szybiak-Stróżycka – UAM Poznań
237. prof. dr hab. Henryk Szydłowski – UAM Poznań
238. ks. prof. dr hab. Jan Szymczyk – KUL, Lublin
239. prof. dr hab. Wojciech Święcicki – PAN, Poznań
240. mgr Małgorzata Talarczyk-Andrałojć – archeolog, Poznań
241. prof. dr hab. Jerzy Tarajkowski – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
242. prof. dr hab. Kazimierz Tobolski – UAM Poznań
243. mgr Grzegorz W. Tomczak – reżyser, Poznań
244. prof. dr hab. Lech Torliński – Uniwersytet Medyczny, Poznań
245. mgr inż. Jacek Tuchołka – Poznań
246. dr Marek Mariusz Tytko – UJ Kraków
247. dr inż. Alicja Ewa Urbanowicz – projektant, Poznań
248. mgr Henryk Walendowski – Poznań
249. dr hab. Ryszard Walkowiak – Uniwersytet Przyrodniczy Poznań
250. prof. dr hab. med. Jerzy Bożydar Warchoł – Uniwersytet Medyczny, Poznań
251. prof. dr hab. Jan Wawrzyńczyk – Uniwersytet Warszawski
252. dr Maria Wejchan-Judek – Politechnika Poznańska
253. prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
254. dr Józef Wieczorek – Niezależne Forum Akademickie, Kraków
255. dr Jerzy Wierzchowiecki – Szpital Miejski, Grodzisk Wlkp.
256. prof. dr hab. med. Michał Wierzchowiecki – Uniwersytet Medyczny, Poznań
257. prof. dr hab. Zdzisław Julian Winnicki – Uniwersytet Wrocławski
258. prof. dr hab. Janina Wiszniewska – Państwowy Instytut Geologiczny, Warszawa
259. dr hab. Maria Wołuń-Cholewa – Uniwersytet Medyczny, Poznań
260. prof. dr hab. Henryk Woźniakowski – Uniwersytet Warszawski
261. dr Bartłomiej P. Wróblewski – Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej, Poznań
262. mgr Andrzej Wybrański – nauczyciel, Poznań
263. prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN, Poznań
264. mgr Maria Zawadzka – nauczyciel, Poznań
265. prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM Poznań
266. mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca, Poznań
267. dr Franciszek Zerbe – lekarz, Poznań
268. dr Jerzy Zerbe – UAM Poznań
269. mgr Małgorzata Zielonacka – adwokat, Poznań
270. dr Andrzej Zielonacki – adwokat, Poznań
271. dr Bronisława Zielonka – Uniwersytet Gdański
272. dr Tadeusz Zysk – przedsiębiorca, wydawca, Poznań
273. Jerzy Żarnowski – HCP, Poznań
274. prof. dr Jacek Żurada – University of Louisville, USA

KRAKÓW

akokrakow1. dr inż. Andrzej Augustynek, AGH
2. dr hab. Roman Badora, Uniwersytet Śląski
3. prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bochniak, AGH
4. dr Mirosław Boruta, socjolog, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
5. prof. dr hab. Krzysztof Cena
6. prof. dr med.  Zbigniew Chłap, UJ
7. prof. dr hab. inż Józef Dańko,
8. dr hab. Katarzyna Dybeł, prof. UJ
9. prof. dr hab. Maria Dzielska, UJ
10. dr Jan Franczyk, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
11. prof. dr hab. Wit Foryś, UJ
12. Jan Władysław Fróg, przewodniczący KU „Solidarność”, UP Kraków
13. dr Krzysztof Godwod
14. dr hab. inż. Ryszard Golański, AGH
15. prof. zw. dr hab. Janusz Gołaś, AGH
16. prof. dr hab. Halina Grzmil-Tylutki, UJ
17. prof. dr hab. Ryszard Kantor,  UJ - przewodniczący AKO Kraków
18. dr hab. Zofia Kaszowska,  ASP Kraków
19. prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, Politechnika Krakowska
20. mgr inż. Mariusz Klapper,  AGH, UJ
21. prof. dr hab. inż. Andrzej Korbel,  PAU Kraków
22. prof. Grażyna Korpal  -  ASP
23. prof. dr hab. Maria Korytowska, UJ
24. prof. Adam Korytowski,  AGH
25. prof. dr hab. inż. Wojciech Kucewicz,  AGH
26. prof. Stanisław Kuta,  AGH
27. prof. dr hab. Ryszard Legutko, UJ
28. dr hab. Marta Lempart-Geratowska, ASP w Krakowie
29. prof. dr hab. inż. Piotr Maloszewski, HMGU Monachium
30. prof. Wojciech Mitkowski, AGH
31. dr Elżbieta Morawiec, pisarka
32. mgr Andrzej Ossowski,  AGH
33. dr inż. Bernadetta Pasierb, Politechnika Krakowska
34. Krzysztof Pieła,  AGH
35. dr hab. Andrzej Porębski, UJ
36. dr med. Andrzej Przybyszowski, Kraków
37. dr Krystyna Rakoczy-Pindor,  AGH
38. prof. dr hab. inż. Jacek Rońda, AGH
39. dr inż. Maria Sapor, Kraków
40. mgr Jolanta Sekutowicz, nauczyciel akademicki, Kraków
41. dr inż., Feliks Stalony-Dobrzański,  AGH
42. prof. dr hab. Krystyna Stamirowska, UJ
43. prof. dr hab. inż. Stefan Taczanowski, AGH
44. dr n. med. Jolanta Świerszcz, Kraków
45. prof. dr hab. Ryszard Terlecki, Akademia Ignatianum, Kraków
46. dr hab. Wiesław Marek Woch, AGH
47. dr hab. Grażyna Zając, UJ
48. prof. dr hab. Zbigniew Zegan, ASP, Kraków

WARSZAWA

1. prof. dr hab. inż. Eugeniusz Danicki,
2. dr hab. Andrzej Gąsowski,  UKSW
3. mgr Kazimierz Gerlach
4. prof. dr hab. Piotr Gliński,  IFIS PAN, UwB,
5. dr inż. Irena Gronowska, PW
6. mgr Irena Iwasińska-Budzyk
7. prof. dr hab. Jerzy Jurkiewicz
8. prof. dr hab. med. Andrzej Kochański
9. prof. dr hab. dr h.c. Tadeusza Marek Krygowski, UW
10. dr inż. Grażyna Ożarek
11. dr Krzysztof Papis, PAN
12. dr Anna Sędzińska
13. dr Oliwia Zegrocka-Stendel
14. prof. dr hab. inż. Artur H. Świergiel - przewodniczący AKO Warszawa
15. prof. Wiesław Jan Wysocki,  UKSW
16. prof. dr hab. Mariusz Ziółkowski

List Pasterski Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Siostry i Bracia!

Każdego roku w Oktawie Narodzenia Pańskiego przeżywamy Niedzielę Świętej Rodziny. Kierujemy myśl ku naszym rodzinom i podejmujemy refleksję na temat sytuacji współczesnej rodziny. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje jak Rodzina z Nazaretu w trudnych sytuacjach starała się odczytać i wypełnić wolę Bożą. Taka postawa stawała się dla niej źródłem nowej siły. Jest to dla nas ważna wskazówka, że także dzisiaj posłuszeństwo Bogu i Jego woli jest gwarantem szczęścia w rodzinie.

Błogosławiony Jan Paweł II, do którego kanonizacji się przygotowujemy, przypomina, że prawda o małżeństwie jest „ponad wolą jednostek, kaprysami poszczególnych małżeństw, decyzjami organizmów społecznych i rządowych” . Prawdy tej należy szukać u Boga, ponieważ „sam Bóg jest twórcą małżeństwa” (GS 48; HV 8). To Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą, czyniąc ich niezastąpionym dla siebie darem. Rodzinę oparł na fundamencie małżeństwa złączonego na całe życie miłością nierozerwalną i wyłączną. Postanowił, że taka właśnie rodzina będzie właściwym środowiskiem rozwoju dzieci, którym przekaże życie oraz zapewni rozwój materialny i duchowy.

Chrześcijańska wizja objawia najgłębszy, wewnętrzny sens małżeństwa i rodziny. Odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka. Jak pokazuje historia ludzkości, lekceważenie Stwórcy jest zawsze niebezpieczne i zagraża szczęśliwej przyszłości człowieka i świata. Nieliczenie się z wolą Boga w rodzinie prowadzi do osłabienia więzi jej członków, do powstawania przeróżnych patologii w domach, do plagi rozwodów, do tak zwanych „luźnych” czy „wolnych” związków praktykowanych już od młodości, często za zgodą czy przy milczącej akceptacji rodziców. Powoduje też brak otwarcia się małżonków na dar życia, czego owocem są negatywne demograficzne skutki. Z niepokojem obserwujemy coraz większe przyzwolenie społeczne na te zjawiska.

Zrozumiałe jest zatem, że muszą budzić nasz najwyższy niepokój również próby zmiany pojęcia małżeństwa i rodziny narzucane współcześnie, zwłaszcza przez zwolenników ideologii gender (czyt. dżender) i nagłaśniane przez media. Wobec nasilających się ataków skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czujemy się przynagleni, by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie wypowiedzieć się w obronie małżeństwa i rodziny, fundamentalnych wartości, które je chronią, a z drugiej przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania ich nowej wizji.

Spotykamy się z różnymi postawami wobec działań podejmowanych przez zwolenników ideologii gender. Zdecydowana większość nie wie, czym jest ta ideologia, nie wyczuwa więc żadnego niebezpieczeństwa. Wąskie grono osób – zwłaszcza nauczycieli, rodziców i wychowawców, w tym także katechetów i duszpasterzy – próbuje poszukiwać konstruktywnych sposobów jej przeciwdziałania. Są wreszcie i tacy, którzy widząc absurdalność tej ideologii uważają, że Polacy sami odrzucą proponowane im utopijne wizje. Tymczasem ideologia gender bez wiedzy społeczeństwa i zgody Polaków od wielu miesięcy wprowadzana jest w różne struktury życia społecznego: edukację, służbę zdrowia, działalność placówek kulturalno-oświatowych i organizacji pozarządowych. Przekaz medialny tych treści skupia się głównie na promowaniu równości i przeciwdziałaniu przemocy, przy jednoczesnym pomijaniu niebezpiecznych dalekosiężnych skutków tej ideologii.

1. Czym jest ideologia gender i dlaczego jest ona tak groźna?

Ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez coraz bardziej radykalizujące się ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną zapoczątkowaną w 1968 roku. Gender promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i tradycyjnym pojmowaniem natury człowieka. Twierdzi, że biologiczna płeć ma charakter jedynie kulturowy, że z biegiem czasu można ją sobie wybrać, a tradycyjna rodzina jest przeżytkiem i obciążeniem społecznym. Według gender, homoseksualizm jest wrodzony, zaś geje i lesbijki mają prawo do zakładania związków będących podstawą nowego typu rodziny, a nawet do adopcji i wychowywania dzieci. Promotorzy tej ideologii przekonują, że każdy człowiek ma tzw. prawa reprodukcyjne, w tym prawo do zmiany płci, do in vitro, antykoncepcji, a nawet aborcji.

Gender w swojej najbardziej radykalnej formie traktuje płeć biologiczną jako rodzaj przemocy natury wobec człowieka. Według niej, „człowiek zostaje uwikłany w płeć”, z której powinien się wyzwolić. Negując płeć biologiczną, człowiek zyskuje „prawdziwą, niczym nieskrępowaną wolność” i może wybierać tzw. płeć kulturową, która uwidacznia się wyłącznie w zewnętrznych zachowaniach. Człowiek ma ponadto prawo do spontanicznej zmiany dokonanych już w tym zakresie wyborów w obrębie pięciu płci, do których zalicza się: gej, lesbijka, osoba biseksualna, transseksualna i heteroseksualna.
Niebezpieczeństwo ideologii gender wynika w gruncie rzeczy z głęboko destrukcyjnego charakteru zarówno wobec osoby, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Człowiek, pozbawiony stałej tożsamości płciowej, gubi bowiem sens swego istnienia, nie jest w stanie odkryć i wypełnić zadań stojących przed nim w jego rozwoju osobowym, rodzinnym i społecznym, także zadań dotyczących prokreacji.

2. W jakie obszary wprowadzana jest ideologia gender?

Ideologia gender jest wprowadzana do Polski na różnych płaszczyznach życia społecznego. Dokonuje się to najpierw poprzez prawodawstwo. Tworzone są dokumenty pozornie służące ochronie, bezpieczeństwu i dobru obywateli, które zawierają elementy mocno destrukcyjne. Przykładem jest Konwencja Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet, która, choć poświęcona istotnemu problemowi przemocy wobec kobiet, promuje jednak tzw. „niestereotypowe role seksualne” oraz głęboko ingeruje w system wychowawczy nakładając obowiązek edukacji i promowania, m.in. homoseksualizmu i transseksualizmu. W ostatnim półroczu powstał nawet projekt tzw. ustawy „równościowej”, poszerzającej katalog zakazu dyskryminacji, m.in. ze względu na „tożsamość i ekspresję płciową”. Przyjęcie projektu ogranicza w konsekwencji wolność słowa i możliwość wyrażania poglądów religijnych. Ktokolwiek w przyszłości ośmieli się skrytykować propagandę homoseksualną będzie narażony na konsekwencje karne. Stanowi to zagrożenie także dla funkcjonowania mediów katolickich oraz zakłada właściwie konieczność wprowadzenia autocenzury.

W kwietniu 2013 roku zostały opublikowane standardy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w odniesieniu do edukacji seksualnej, prowadzące do głębokiej deprawacji dzieci i młodzieży. Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku przedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dotykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. standardów są aktualnie wdrażane – powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodziców – np. w projekcie „Równościowe przedszkole″, współfinansowanym przez Unię Europejską. Autorki ”Równościowego przedszkola„ proponują między innymi, by w ramach zabawy chłopcy przebierali się za dziewczynki, dziewczynki za chłopców, a reszta dzieci zgadywała, kim są i tłumaczyła, dlaczego tak uważa. Projekt ten zawiera wiele innych podobnych kontrowersyjnych propozycji.

Takie standardy promowane są także w ramach szkoleń, warsztatów dla nauczycieli i wychowawców, czy projektów realizowanych w szkołach, placówkach wychowawczych i na uczelniach. Na wielu uniwersytetach w Polsce niemal nagle powstały kierunki studiów na temat gender (gender studies, czyt. dżender stadis). Kształci się na nich nowych propagatorów tej ideologii i głosi, że rodzina jest już przeżytkiem i nie ma znaczenia, czy dziecko jest wychowywane przez gejów czy lesbijki, bo jest w takich strukturach równie szczęśliwe, rozwijając się tak samo dobrze, jak dziecko wychowywane w tradycyjnej rodzinie. Przemilcza się natomiast badania, których wyniki wskazują na negatywne czy wręcz tragiczne skutki w życiu osób wzrastających w tego typu środowiskach: na tendencje samobójcze, zaburzenia w poczuciu tożsamości, depresje, wykorzystywanie seksualne czy molestowanie.

Gender sięga również obszaru kultury. Zgodnie z założeniami jej ideologów, w treści filmów, popularnych seriali, sztuk teatralnych, programów telewizyjnych, czy wystaw, są włączone – przy wykorzystaniu najnowszych technik manipulacyjnych – postacie i obrazy służące zmianie świadomości społecznej w kierunku przyjęcia ideologii gender.
Na polu medycyny mamy do czynienia z działaniami promującymi prawo do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci, a także stopniowego wprowadzania ”prawa„ do eutanazji oraz do eugeniki, czyli możliwości eliminowania osób chorych, słabych, upośledzonych, które – zdaniem ideologów gender – są ”niepełnowartościowe„. Wynika z tego, że człowiek w ogóle się już nie liczy, a ukrytym motywem są ostatecznie korzyści ekonomiczne.

Bardzo sprytnie pomija się fakt, że celem edukacji genderowej jest w gruncie rzeczy seksualizacja dzieci i młodzieży. Rozbudzanie seksualne już od najmłodszych lat prowadzi jednak do uzależnień w sferze seksualnej, a w późniejszym okresie życia do zniewolenia człowieka. Kultura ”użycia„ drugiej osoby dla zaspokojenia własnych potrzeb prowadzi przecież do degradacji człowieka, małżeństwa, rodziny i w konsekwencji życia społecznego. W następstwie takiego wychowania, realizowanego przez młodzieżowych edukatorów seksualnych, młody człowiek staje się stałym klientem koncernów farmaceutycznych, erotycznych, pornograficznych, pedofilskich i aborcyjnych. Poza tym zniewolenie seksualne często łączy się z innymi uzależnieniami (alkoholizm, narkomania, hazard) oraz z krzywdą wyrządzaną samemu sobie i innym (pedofilia, gwałty, przemoc seksualna). Taka edukacja to nic innego jak demontaż rodziny. Deprawacyjna działalność edukatorów seksualnych oparta o manipulacje jest możliwa, ponieważ większość rodziców, wychowawców, nauczycieli nie słyszała o działalności tego typu grup albo też nie widziała stosowanych przez nich materiałów edukacyjnych.

3. Co robić wobec ideologii gender?

Wobec ideologii gender niezwykle ważnym zadaniem jest uświadamianie zagrożeń, które z niej płyną oraz przypominanie podstawowych i niezbywalnych praw rodziny, przyjętych m.in. 30 lat temu przez Stolicę Apostolską w Karcie Praw Rodziny. Konieczne jest podjęcie działań, które przywrócą małżeństwu i rodzinie należne im miejsce, pozwolą rodzicom egzekwować ich prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i wartościami, zapewnią dzieciom możliwość integralnego rozwoju w domu i w szkole oraz pozwolą przedstawicielom nauki na przeprowadzanie i ogłaszanie wyników rzetelnych badań, pozbawionych presji ideologicznej.

Kościół stojący na straży dobra każdego człowieka ma nie tylko prawo, ale i obowiązek upominać się o naturalne Prawa Boże w życiu społecznym. Nie może więc milczeć wobec prób wprowadzania ideologii niszczącej antropologię chrześcijańską i zastępowania jej głęboko destrukcyjnymi utopiami, które niszczą nie tylko pojedynczego człowieka, ale i całe społeczeństwo. Nie mogą też pozostawać tu bezczynni chrześcijanie zaangażowani w politykę.

Zwracamy się zatem z gorącym apelem do przedstawicieli ruchów religijnych i stowarzyszeń kościelnych, aby odważnie podejmowali działania, które będą służyć upowszechnianiu prawdy o małżeństwie i rodzinie. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest dzisiaj edukacja środowisk wychowawczych. Trzeba koniecznie uświadamiać rodzicom, nauczycielom, osobom odpowiedzialnym za kształt polskiej szkoły, jak wielkie zagrożenie idzie wraz z ideologią gender. Trzeba to czynić tym bardziej, że niejednokrotnie nie mówi się rodzicom wprost o tym, że ta ideologia jest wprowadzana do danej placówki oświatowej, a związane z nią treści ”ubiera się„ w pozornie niegroźne i interesujące metody i formy, np. zabawy.

Apelujemy także do instytucji odpowiadających za polską edukację, aby nie ulegały naciskom nielicznych, choć bardzo głośnych środowisk dysponujących niemałymi środkami finansowymi, które w imię nowoczesnego wychowania dokonują eksperymentów na dzieciach i młodzieży. Wzywamy instytucje oświatowe, aby zaangażowały się w promowanie integralnej wizji człowieka.

Wszystkich wierzących prosimy o żarliwą modlitwę w intencji małżeństw, rodzin oraz wychowywanych w nich dzieci. Prośmy Ducha Świętego, aby udzielał nam nieustannie światła rozumienia i dostrzegania niebezpieczeństw oraz zagrożeń, przed jakimi staje dziś rodzina. Módlmy się także o odwagę bycia ludźmi wiary i odważnymi obrońcami Prawdy. Niech w podejmowaniu tego trudu wzorem do naśladowania oraz pomocą duchową będzie Święta Rodzina z Nazaretu, w której wychowywał się Syn Boży – Jezus Chrystus.

W tym duchu udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce

Za zgodność:
+ Wojciech Polak
Sekretarz Generalny KEP

Za: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/63743,gender-destrukcyjna-utopia.html?d=1

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

28 listopada w auli kościoła pod wezwaniem Świętego Józefa na osiedlu Kalinowym odbyło się spotkanie o ideologii gender o której mówił ksiądz profesor Dariusz Oko. Nasz prelegent to wybitna postać, która pracę duszpasterską łączy z wiedzą naukową z zakresu teologii, filozofii i metafizyki.

20131128kgpnh1Spotkanie prowadził p. Sławomir Skiba (redaktor naczelny dwumiesięcznika „Polonia Christiana”, fot. p. Józefa Bobeli), który nie tylko był moderatorem dyskusji, ale również zadbał o merytoryczne wprowadzenie do wykładu. W swoim wykładzie poświęconym gender, ksiądz profesor Dariusz  Oko zwrócił uwagę na korzenie ideologii, przypominając postać Sartra oraz ideologię marksistowską. Gender ma też korzenie ateistyczne, a co najważniejsze brak tej ideologii podstaw naukowych. Niszcząc antropologię chrześcijańską, próbuje budować pseudonaukową filozofię. Podstawowym założeniem jest tożsamość płci na bazie kultury. Dlatego bycie kobietą lub mężczyzną może zależeć, według tej ideologii, od subiektywnego odczucia osoby. Ideologia gender jest kolejną kreacją rozumu ateistycznego, a w centrum stoi aksjomat, że płeć jest umową społeczną. Na przykładzie Polski widać, że nawet takie systemy jak komunizm czy nazizm nie mogły zwyciężyć tam, gdzie istnieje wiara. Twórcy ideologii gender musieli wymyślić ersatz dla swojej egzystencji. Trzeba przy tym pamiętać, że największe zbrodnie w dziejach ludzkości popełniali ateiści: Hitler, Stalin, Pol Pot.

20131128kgpnh2Zmiana w paradygmacie społecznym przejawia się w oddziaływaniu na sferę seksualną, poprzez którą można zniszczyć pozostałe aspekty życia społecznego, sprowadzając człowieka do jego biologicznych popędów. Ksiądz profesor Dariusz Oko (fot. p. Monika Oleksy) odniósł się również do pojęcia homoherezji i lobby homoseksualnego wśród duchowieństwa i ludzi kultury. Podobnie jest z feminizmem, gdzie pod płaszczykiem zewnętrznej walki o dobro kobiety, kryje się presja społeczna mająca na celu przekształcenie człowieka i zniszczenie tradycyjnego modelu rodziny. Jeżeli jest to ideologia oparta na tolerancji, dlaczego ma ona charakter opresji politycznej, gdzie dialog zamieniany jest w nienawiść wobec chrześcijaństwa.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że zwolennicy gender chcą wpływać na wychowanie dzieci i młodzieży. Dlatego trzeba walczyć z tą ideologią, przede wszystkim poprzez rzeczową argumentację, a także czynny udział w radach rodziców w szkołach a przed wszystkim poprzez pełne zaangażowanie w życie polityczne i społeczne.

Poniżej linka do fotoreportażu, na który składają się zdjęcia autorstwa p. Moniki Oleksy (fot. 1-12) i p. Józefa Bobeli (fot. 13-25) oraz dźwiękowy zapis wykładu Księdza Profesora:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/28Listopada2013


http://www.youtube.com/watch?v=wYVKh2GOQio

Wykład księdza prof. dr. hab. Dariusza Oko na temat ideologii gender, zarejestrowany w lipcu 2013 roku w Gródku nad Dunajcem dla uczestników rekolekcji Ruchu Czystych Serc. Rejestracja: ksiądz Sławomir Kostrzewa.


http://www.youtube.com/watch?v=VQN_MHFsK6E

Wykład publikujemy za zgodą księdza prof. dr. hab. Dariusza Oko, a pozostałe materiały związane z nauczaniem Księdza Profesora znajdą Państwo tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/ks-dariusz-oko

alicjarostockaAlicja Rostocka

11 października w Krakowie w Księgarni Gazety Polskiej przy ul. Jagiellońskiej 11 odbyło się spotkanie z p. Anną Zechenter, autorką książki „Kremlowskie trucizny”. Nosiło ono tytuł "Między komunizmem a gender" a poprowadził je dr Jarosław Szarek.

Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu (pierwsze zdjęcie także poniżej): https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Pazdziernika2013

20131011azA do Księgarni zapraszamy codziennie

(od poniedziałku do niedzieli)

w godzinach 11:00-19:00.

Tel: 505-942-571 i 692-308-776.

E-mail: ksiegarniagp.krakow@gmail.com

Przemysław Radzyński

„Niektórzy sugerują, że powinienem ich podać do sądu, jak ma to w zwyczaju ich guru, znany nadredaktor. Ja jednak nie preferuję takich metod, wolę po chrześcijańsku im przebaczyć i modlić sie za nich. Na medialną pięść kłamstwa odpowiadać chlebem prawdy” - mówi w rozmowie z KAI ks. dr hab. Dariusz Oko.

Wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie komentuje publikacje „Polityki” i „Gazety Wyborczej”, w których zarzuca się mu „homoobsesję”.

KAI: Jak odbiera Ksiądz wczorajsze publikacje na swój temat – artykuł Krzysztofa Burnetki „Co się stało księdzu Oko” („Polityka” nr 31/2013) i komentarz Katarzyny Wiśniewskiej w portalu „Gazety Wyborczej”, w których zarzuca się Księdzu „homoobsesję”?

Ks. dr hab. Dariusz Oko: Jako szczególne potwierdzenie i wyróżnienie, w myśl maila, który właśnie otrzymałem od znajomego, znakomitego profesora Uniwersytetu Warszawskiego: „Gratuluję też oplucia w Polityce, to spora nobilitacja dla porządnego człowieka w ogóle, a dla kapłana w szczególności. Na pewno nie jest to przyjemne, ale świadczy o tym, że dużo Księdzu zawdzięczamy. Niech Bóg umacnia, św. Ignacy wyprasza łaski i Matka Najświętsza czuwa nad Księdzem”. Tak reagują także inni przyjaciele. Jeżeli media i publicyści, którzy na co dzień zawodowo zajmują się walką z Kościołem i papieżem, którzy codziennie atakują ich nauczanie, dla których idolem jest ks. Lemański, natomiast obiektem nienawiści Episkopat, a zwłaszcza tacy arcybiskupi, jak Hoser czy Michalik, teraz zbiorowo atakują mnie, można tylko się cieszyć, bo zaiste znalazłem się w znakomitym towarzystwie. Jeżeli z taką zajadłością lżą mnie najwięksi wrogowie Kościoła, to widocznie bardzo dobrze mu służę, to widocznie jestem poważną zawadą w ich planach.

KAI: Jakie zarzuty uważa Ksiądz za nieprawdziwe i najbardziej krzywdzące?

- Chyba manipulacje niezawodnej pani Wiśniewskiej, jej już trwałe stoczenie się do poziomu prymitywnego tabloidu, jej wulgarny język i insynuacje, które szpecą zwłaszcza kobietę, np. określenie „gejożerca”. Mowa nienawiści w czystej postaci. Telewizja TVN przeprowadziła przedwczoraj ze mną wywiad, w którym zrobiłem mikro-wykład o papiestwie, przez kilka minut powiedziałem chyba około stu zdań, z jakich stacja ta wybrała tylko kilka „najlżejszych”, najłatwiejszych dla widzów, ale wyrwanych z całego kontekstu. I to one stają się podstawą do frontalnego ataku na mnie. Tymczasem również przedwczoraj byłem gościem programu „Tak czy nie” pani Agnieszki Gozdyry w Polsat News, w którym wypowiadałem się także na ten temat wywiadu papieża Franciszka przez około kwadrans, zrobiłem jakby mini-wykład na temat znaczenia jego nauczania. Postawiłem tezy, które stoją w oczywistej sprzeczności z tekstem pani Wiśniewskiej. Moją interpretację potwierdziły komentarze Radia Watykańskiego i KAI. Jednak o tej audycji i o tych komentarzach redaktorka Gazety Wyborczej nie wspomina już ani słowem. Czy może być bardziej wyraźny przykład dziennikarskiej nieuczciwości, dążenia do „dołożenia” znienawidzonemu księdzu za wszelką cenę, wszelkimi, najbardziej nawet niegodziwymi metodami?

KAI: A artykuł w „Polityce”? Autor na początku tekstu podaje różne przedstawiane często przez Księdza dane - jak np. to, że znaczna część pedofilów to homoseksualiści. Ksiądz znany jest z tego, że zawsze podaje źródła swoich danych, więc trudno zarzucić Mu naukową nierzetelność.

- Oczywiście, jak zawsze, opieram się na solidnych badaniach naukowych, które cytuję i wszystkim chętnie udostępniam. Ale zwłaszcza tutaj ukazuje się ideologiczna twarz naszych przeciwników. Oboje są zagorzałymi wyznawcami ideologii gender, a dla ideologów wiadomo - im bardziej fakty przeczą ich teorii, to tym gorzej dla faktów. Wyśmiewanie i insynuacje są łatwiejsze, niż rzetelne studiowanie, zagłębienie się w problem, ale takie zachowanie świadczy też o intelektualnej mizerii autorów. Przypomina to styl komunistycznych „cyngli” dziennikarskich, którzy dostali zlecenie na kogoś, więc je wykonują. Charakterystyczne jest też główne kryterium wartości teologicznej redaktora Burnetki. Dobry jestem dopóty, dopóki współpracuję z Tygodnikiem Powszechnym, wcielonym złem staję się w momencie, gdy zaczynam rozumieć, czym jest to pismo, krytykuję je i dystansuję się od niego. No ale właśnie dlatego, że przez kilkanaście lat współpracowałem z Redakcją Tygodnika, trudno było mi nie zauważyć, że opinia wielce zaprzyjaźnionego redaktora Adama Michnika, czyli ideologii lewackich, staje się dla niej nieraz ważniejsza, niż zdanie papieża, zwłaszcza w kwestii etyki małżeńskiej czy homo- i genderideologii. To dlatego Tygodnik coraz bardziej zaczyna sie staczać w rejony „kościoła Michnika”, czyli Kościoła umierającego po samo-zainfekowaniu się wirusami ideologii lewackich. To dlatego wielu dawnych czytelników mówi, że uczciwiej byłoby teraz zmienić nazwę „Tygodnik Powszechny” na „Dodatek religijny Gazety Wyborczej”, jego Redakcję przenieść na ulicę Czerską i umieścić obok Redakcji innych dodatków tej gazety - jak na przykład kobiecego genderyzmu, ogrodniczego czy motoryzacyjnego. To przecież także dla ich własnego dobra, przecież tam czuliby się o wiele lepiej, niż w budynku kościelnym.

KAI: Co jest przyczyną tych publikacji właśnie teraz?

- Wyraźnie zacząłem ich uwierać, staję się widocznie jakąś poważną przeszkodą w ofensywie totalitarnej ideologii gender. Jak informują mnie tysiące sympatyków, moje publikacje cieszą się coraz szerszym uznaniem. W ostatnich latach wystąpiłem w programach telewizyjnych, które łącznie miały około 55 milionów widzów. W medialnych pojedynkach nieraz udaje mi się skutecznie stawiać czoło największym wrogom Kościoła, co widać choćby po ich skonfundowanych i wściekłych minach. Nie jest tak łatwo mnie zniszczyć, bo dyskutuję z wielkim spokojem i szacunkiem dla przeciwników na argumenty, a nie na wyzwiska. Popierają mnie i gratulują mi czołowi politycy zarówno partii rządzących, jak i opozycyjnych, podobnie czołowi dziennikarze. Prawie codziennie otrzymuję zaproszenia do nowych wystąpień, wywiadów, wykładów i artykułów - także zagranicą. Kolejni biskupi dziękują mi za moje zmagania i widzą w nich najlepszą inspirację. Tego lewacy i „kościół Michnika” nie mogli już zdzierżyć, taki koncentryczny atak musiał nastąpić.

KAI: Ale kwestionowana jest także naukowość Księdza.

- Za mój esej na temat encykliki „Fides et Ratio” otrzymałem specjalne podziękowanie i błogosławieństwo od bł. Jana Pawła II, zapewne największego filozofa, jaki kiedykolwiek zasiadał na Tronie Piotrowym. Za mój artykuł „Z papieżem przeciw homoherezji” otrzymałem specjalne podziękowanie i błogosławieństwo od Ojca Świętego Benedykta XVI, zapewne największego teologa, jaki kiedykolwiek zasiadał na Tronie Piotrowym. Moim promotorem i opiekunem naukowym od czasów seminarium był i jest ksiądz kardynał prof. Marian Jaworski, jeden z najbliższych przyjaciół bł. Jana Pawła II. Popierał mnie on i popiera we wszystkich moich poczynaniach. Podobnie odnosił się do mnie świętej pamięci ksiądz kardynał prof. Stanisław Nagy SCJ, także jeden z najbliższych przyjaciół bł. Jana Pawła II. Recenzja mojego drugiego doktoratu, z teologii, autorstwa ks. profesora Józefa Tischnera, jest jednym z najpiękniejszych tekstów, jakie napisano o moim tekście. Niedawno na Radzie Wydziału Filozoficznego UPJP2 w Krakowie, w tajnym głosowaniu nad powierzeniem mi kierownictwa Katedry Filozofii Poznania, na 15 głosujących profesorów 15 głosowało na „tak”. A jest to Wydział między innymi ks. Tischnera, ks. abp. Życińskiego, o. Kłoczowskiego, prof. Tarnowskiego i ks. Hellera. No, ale lewacy uważają, że oni zawsze wszystko wiedzą najlepiej - także, co jest naukowe i co jest dobre dla Kościoła. Lepiej, niż profesorowie, lepiej, niż kardynałowie-profesorowie i lepiej, niż papieże-profesorowie. I to mówią ludzie, którzy zwykle są pozbawieni jakiegokolwiek wykształcenia czy to teologicznego, czy to filozoficznego (nie mówiąc już o jakichś osiągnięciach w tych dziedzinach). To jest też wewnętrzna, niejako „konieczna” logika ich ateizmu i lewactwa, chyba jednak jakaś niesamowita pycha i zaślepienie. A wiadomo, „pycha z nieba spycha”.

KAI: Czy podjął/podejmie Ksiądz jakieś działania wobec autorów i mediów publikujących teksty na jego temat?

- Niektórzy sugerują, że powinienem ich podać do sądu, jak ma to w zwyczaju ich guru, znany nadredaktor. Ja jednak nie preferuję takich metod, wolę po chrześcijańsku im przebaczyć i modlić się za nich. Na medialną pięść kłamstwa odpowiadać chlebem prawdy. Zresztą myślę, że składając donosy na mnie, w istocie donieśli na samych siebie, sami siebie już dostatecznie poniżyli i ukarali. Pokazali jakąś smutną, biedną, chorą część swojej duszy. Kiedyś tych tekstów będą bardzo się wstydzić. Pierwszą ofiarą ideologii jest zazwyczaj jej wyznawca, pierwszą ofiarą kłamstwa jest sam kłamca. W dodatku żądając, żeby „hierarchowie przywołali mnie do porządku”, dowiedli, jak bardzo są wyobcowani z Kościoła. Przecież to właśnie ci hierarchowie, kolejni biskupi-ordynariusze, serdecznie zapraszają mnie z wykładami do swoich diecezji. Jaki jest stan umysłu dziennikarzy, których chlebem powszednim są ataki biskupów, a potem jeszcze usiłują im dyktować, kogo oni z kolei mają atakować? Za kogo oni się mają?

KAI: A dlaczego w ogóle zajął się Ksiądz tematyką homo- i gender-ideologii?

- Wszystko zaczęło się w Duszpasterstwie Akademickim, które prowadziłem przez 16 lat. Kiedy ten temat został w nim podjęty, zobaczyłem, że homo-propaganda działa także na wierzących studentów. Zacząłem więc tłumaczyć, przekonywać i tak powstał artykuł Dziesięć argumentów przeciw opublikowany w 2005 roku w Gazecie Wyborczej. Wtedy rozpętała się niesamowita nagonka na mnie, której jakimś echem są i dzisiejsze paszkwile. Tak poznałem też ogrom niegodziwości naszych przeciwników, a tym samym konieczność przeciwstawianiu się złu aż tak wielkiemu. Teraz, kiedy gender-ofensywa rozwija się także w Polsce, kiedy na siłę chce się wprowadzić genderową seksdeprawację do każdej szkoły i do każdego przedszkola, moja postawa okazuje się jakby prorocka. Bardzo przydatne stają się moje doświadczenia i wiedza z Zachodu, moja wierność Kościołowi, moja jasność sądu i zdecydowanie.

KAI: Czy wycofa się Ksiądz z działalności komentatorsko-publicystycznej albo ją jakoś zmieni?

- Na pewno się nie wycofam, bo to byłoby jakby ucieczka Dawida przed Goliatem. Ale oczywiście, jak prawie każdy człowiek, na pewno popełniam jakieś błędy i grzechy. Na każdy temat wiem tylko małą cząstkę, która prawie na pewno jest częściowo błędna, dlatego nieustannie staram się rozwijać, korygować i nawracać. Pomaga mi w tym grono ekspertów, przyjaciół, ale także przeciwnicy. Przecież największy wróg może być dobrym nauczycielem, bo kierowany największą nienawiścią stara się z wielką pasją odkryć i wykorzystać wszystkie nasze słabe punkty. Krytyki uświadomiły mi między innymi, że w moich pierwszych tekstach może za mało był widoczny wielki szacunek, jaki żywię dla każdego człowieka, w tym oczywiście także do osób o skłonnościach homoseksualnych i dla wyznawców lewackich ideologii. A tyle się o nich i od nich nauczyłem przez te 8 lat! Zobaczyłem, jak nieraz strasznie cierpią w konsekwencji swoich błędnych wyborów. Udało mi się chyba poprawić mój język, co widać między innymi w tym, że do moich sympatyków należy teraz także szereg osób nawet o mocnych skłonnościach homoseksualnych, w tym profesorowie uniwersytetów. To są zasadniczo inni ludzie, niż agresywne, polityczne homo-lobby. Wspierają moje działania i teksty właśnie z głębi swojego trudnego, całożyciowego doświadczenia. To mnie szczególnie cieszy, że akurat tacy ludzie uznają, iż te zmagania prowadzę także dla nich i o nich. Przecież do istoty mojego kapłańskiego powołania należy pokorna pomoc siostrom i braciom w tym, co najważniejsze, w budowaniu i pogłębianiu wiecznej wspólnoty z Bogiem i ludźmi. Przede wszystkim służba zbawieniu innych, niezależnie od tego, ile to kosztuje, jaką cenę musi się za to zapłacić.

Ks. dr hab. Dariusz Oko jest kapłanem archidiecezji krakowskiej. Święcenia przyjął w 1985 r. W 1991 r. obronił pracę doktorską z filozofii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Od 1992 r. jest pracownikiem naukowym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (dziś Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II). W 1996 r. obronił na PAT pracę doktorską z teologii, a w 2011 r. habilitację z filozofii na UPJP II.

(Od Redakcji): wywiad ten - niejako zwieńczenie dotychczasowych wysiłków księdza dr. hab. Dariusza Oko - publikujemy za zgodą Autora oraz Katolickiej Agencji Informacyjnej, dziękujemy. Inne materiały związane z tym tematem znajdą Państwo na naszych stronach pod tagiem:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/ks-dariusz-oko

ksdariuszokoKs. Dariusz Oko

Wojna przeciw rodzinie

Z księdzem profesorem Dariuszem Oko, wykładowcą Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, rozmawiają Sławomir Skiba i Piotr Doerre.

Jak Ksiądz definiuje pojęcie homoherezji?

– Homoherezja to uporczywe odrzucanie przez członków Kościoła jego nauki na temat homoseksualizmu. Homoherezja zwykle objawia się w dwóch postaciach. Pierwsza z nich to postawa odrzucenia całego nauczania Kościoła na ten temat, nieprzyjmowanie do wiadomości, że homoseksualizm to coś negatywnego, że to – jak mówi Katechizm – poważne nieuporządkowanie. W istocie postawa taka polega na przyjęciu ideologii współczesnego homolobby, czyli genderideologii. Katolik porzuca wówczas wiarę katolicką na rzecz tejże ideologii.

Druga postać problemu dotyczy homoseksualizmu wśród duchowieństwa. Kościół wyraźnie mówi, że ludzi o skłonnościach homoseksualnych nie wolno wyświęcać, ba, nawet przyjmować do seminarium! Nie jest to bowiem dla nich droga dobra, przeciwnie: jest to dla nich droga bardzo niebezpieczna, pełna pokus, którym łatwo mogą ulec. Bo to podobna sytuacja, jakby zgodzić się na klasztory koedukacyjne, jakby normalny mężczyzna miał całe życie spędzić w klasztorze żeńskim. Kto w takiej sytuacji na pewno wytrwałby bez grzechu? Wielu jednak odrzuca to nauczanie.

W Kościele mamy jednak do czynienia nie tylko z homoherezją, ale także z pedofilią wśród duchowieństwa?

– Owszem, zdarzają się w naszym gronie pedofile, a raczej przede wszystkim homopedofile. Nie trzeba wyjaśniać, że pedofilia jest jedną z największych zbrodni, gdyż łamie duchowy kręgosłup dziecka. Po molestowaniu lub zgwałceniu przez pedofila można na całe życie zostać duchowym kaleką. Jest to tym straszniejsze, gdy takiej zbrodni dokonuje ktoś, kogo zadaniem jest opiekować się dziećmi – czyli ksiądz, nauczyciel albo rodzic. Wtedy jest to zbrodnia do kwadratu. W przypadku księży zaś – wręcz do sześcianu! Ich zadaniem jest przecież głosić i czynić rzeczy najbardziej święte.

Dzisiaj uznaje się, że w sprawie księży-pedofilów w Kościele za bardzo starano się chronić instytucję, a za mało same dzieci. A to człowiek jest drogą Kościoła. Trzeba więc chronić dziecko, a nie wizerunek Kościoła. Poza tym, jeśli nie będziemy bronić dziecka, to i tak wizerunek Kościoła na dłuższą metę zostanie zrujnowany. W końcu to zrozumiano i dziś nikt nie robi w sprawie oczyszczenia się z grzechu pedofilii tyle, co Kościół.

To niewiedza, że także wśród duchownych może występować pedofilia (która jest trudniej uleczalna niż homoseksualizm), powodowała  brak dostatecznej ochrony dzieci. Ludziom, i to  akurat nieraz najbardziej wierzącym, nie mieściło się w głowie, że czegoś takiego mógłby dopuszczać się ksiądz. Więc jeśli coś takiego się działo, karano skarżące się, szukające pomocy dzieci! Uważano, że kłamią. A to była dla nich kolejna trauma, prawdziwy horror. Teraz, dzięki nagłośnieniu takich przypadków, sygnały ze strony dzieci traktujemy już bardzo poważnie. Przykro jest dowiedzieć się, że ktoś z nas ma gruźlicę lub jest Judaszem, ale lepiej to wiedzieć, by gruźlicą się nie zarazić, a Judasza zneutralizować.

A jak wielki jest to problem pośród duchowieństwa?

– Trzeba przede wszystkim podkreślać, że w Kościele w dziewięćdziesięciu procentach mamy do czynienia z aktami pedofilii homoseksualnej – homopedofilii, w tym zwłaszcza efebofilii, czyli molestowania i gwałcenia nie dzieci w ogóle, tylko dorastających chłopców. Tego właśnie dopuszczają się księża-homoseksualiści.

Trzeba też pamiętać, że według badań prowadzonych w różnych krajach, na każdy tysiąc pedofilów osadzonych już w więzieniach, około czterystu to są homoseksualiści, a tylko jeden (albo jeszcze mniej) ksiądz, też zwykle homoseksualista. Taka jest skala zjawiska. Skoro więc media tak wiele mówią o księżach-pedofilach, to czterysta razy więcej wypadałoby mówić o tym zjawisku w środowiskach gejowskich. Jeżeli o pedofilię oskarża się Kościół, to czterysta razy bardziej należałoby oskarżać środowiska gejowskie. Oczywiście, pod warunkiem, że mediom rzeczywiście zależałoby na dobru dzieci, a nie na niszczeniu Kościoła. Tymczasem z marginalnych przypadków tego, co złe w Kościele, media robią dziś pałkę do bicia Kościoła, czyniąc wielką krzywdę ogółowi księży, przedstawiając ich jak jakąś szkodliwą i groźną dla społeczeństwa grupę. Bardzo podobnie naziści mówili o Żydach. Stąd tylko krok do wezwania do eksterminacji takiej grupy.

Najbardziej wiarygodne badania wskazują, że homoseksualistów w społeczeństwie jest mniej niż dwa procent. A średnio w skali badań światowych czterdzieści procent wszystkich zbrodni pedofilskich oraz sześćdziesiąt procent przypadków zachorowania na AIDS przypada właśnie na nich, co oznacza olbrzymią nadreprezentację. Prawdopodobieństwo, że homoseksualista dopuści się pedofilii lub zachoruje na AIDS (oraz inne choroby weneryczne) jest więc kilkadziesiąt razy większe niż u normalnych mężczyzn. Trzeba lepszego dowodu, że to zaburzenie, patologia? A patologia wymaga nie propagowania, tylko leczenia.

W roku 2002 odkryto w Warszawie szajkę pedofilów, którzy wykorzystywali dzieci uciekające z domów i sierocińców. Dzieci spały na dworcu kolejowym, który stał się dla pedofilów – jak sami mówią – zagłębiem świeżego mięska. Byli to często ludzie wysoko postawieni w wielu sferach. Zapowiadano wielki skandal – między innymi czynił to reżyser Sylwester Latkowski, który nakręcił na ten temat film. No i co? Sprawę zamieciono pod dywan – tak, jak uczyniono z podobnymi aferami w Belgii i na Litwie. Dziennikarzom, którzy tak aktywnie atakują Kościół, proponuję zająć się tą sprawą i zbadać, dlaczego z tak wielkiej chmury nie było żadnego deszczu. Niech zbadają, ilu pedofilów jest wśród polityków, wśród artystów, nauczycieli oraz w ich własnym środowisku dziennikarskim. Niech o tym piszą i dają tytuły na pierwszą stronę – jeżeli chcą zachować elementarne zasady uczciwości. Inaczej ciągle będziemy mieli do czynienia ze strasznym zakłamaniem, któremu należy się zdecydowanie przeciwstawiać.

W Kościele zawsze byli ludzie grzeszni, ale dlaczego grzech tak się nasilił w drugiej połowie XX wieku?

– Kościół i świat to naczynia połączone. Nie żyjemy w różnych kosmosach. Kościół jest częścią świata i częścią kultury. Staramy się oddziaływać na świat, ale i świat wpływa na nas – zarówno dobrze, jak i źle. Ruchy i zjawiska wpływowe w świecie oddziałują również na Kościół. W czasach powszechnego, wielkiego dobrobytu ludziom często przewraca się w głowach (jak wcześniej przewracało się tylko nielicznym bogatym elitom). Zatracają się w tym, co cielesne. Przyciągają ich wtedy prymitywne ideologie.

Genderideologia i homoideologia to w gruncie rzeczy ideologie seksmaniaków – ludzi sprowadzających życie do seksualności, czyniących z seksu bożka. To zresztą typowe dla ateistów – odsunięcie Boga sprzyja wysunięciu na pierwszy plan fizjologii. Jeżeli to, co duchowe, pozostaje w nas niedorozwinięte, łatwo zostajemy zdominowani przez to, co cielesne – jak często dzieje się to u dzieci i osób upośledzonych umysłowo.

Wielu ludzi żyje dziś zgodnie z tą ideologią, która, niestety, oddziałuje również niekiedy na słabszych duchowo i intelektualnie katolików, w tym księży. Nie jest to zjawisko nowe, mieliśmy już wszak próby łączenia marksizmu z chrześcijaństwem, mieliśmy księży patriotów, duchownych współpracujących z totalitarnymi systemami, którzy do dziś pobierają wysokie emerytury z racji pracy dla UB. Jeśli więc byli katolicy, a nawet duchowni, którzy utrzymywali, że można pogodzić chrześcijaństwo ze współpracą zarówno z Hitlerem, jak i ze Stalinem czy Bierutem, to nie dziwmy się, że dziś żyją tacy, którzy twierdzą, że chrześcijaństwo da się pogodzić z ideologią gender.

Wynika to nie tylko z niewiedzy czy głupoty. Często także ze złej woli. Bo kiedy zgrzeszę, mam przed sobą dwie drogi. Pierwsza polega na uznaniu, że to ja uczyniłem zło, a przykazanie jest dobre, i na konsekwentnym staraniu się o nawrócenie. Druga polega na uznaniu, że to ja uczyniłem dobrze, a przykazanie jest złe, i na konsekwentnym trwaniu w tej racjonalizacji, w pogłębianiu grzechu. Jeżeli bowiem nie żyjemy, jak wierzymy, będziemy wierzyć tak, jak żyjemy.

Istnieje chora część duchownych głęboko zdradzających, zaprzeczających swej misji – można powiedzieć „kościół Judasza”. Nie raz przecież widzimy w mediach księdza w koloratce, mówiącego językiem ideologii promowanej przez te media, nie zaś językiem prawd Kościoła. Kapłan mówiący językiem lewackiej ideologii sieje straszny zamęt w głowach ludzi, niszczy rzecz najcenniejszą – ich wiarę. Słyszą oni bowiem księdza, który o eutanazji czy o aborcji mówi, że to właściwie nic strasznego. Tacy duchowni popychają ludzi do grzechu i apostazji.

Zawsze trzeba pamiętać, że istnieją duchowni, którzy przeszli na stronę przeciwnika. Jeszcze noszą koloratkę, sutannę czy habit, ale w sercu już stali się wrogami Jezusa. Przyjęli nauczanie szatana – z tym trzeba się po prostu liczyć. Judasz stanowił przecież prawie dziesięć procent apostołów.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że był pewien zakonnik, który wiarę stracił już w seminarium. UB jednak przekonało go, by z niego nie występował. Człowiek ów całe swe kapłańskie życie przeżył jako ateista, pracował w Watykanie, został tam nawet jednym z dyrektorów, a zarazem całe życie ściśle współpracował z UB, między innymi stale donosił na papieży. Cały czas jako niewierzący wiarygodnie wiódł życie zakonne i sprawował sakramenty. Ten przypadek dobitnie pokazuje, że można być księdzem współpracującym z diabłem, ale na zewnątrz sprawiać wrażenie godnego duchownego. Taki ksiądz z reguły proponuje też wiernym takie życie, jakie sam prowadzi. Takie chrześcijaństwo w wersji „soft”: maksimum korzyści i przyjemnych przeżyć, minimum przykazań i dobrych czynów. To się często sprowadza to zasady: „jesteś tym lepszym chrześcijaninem, im bardziej kierujesz się nauczaniem nie Kościoła, ale antychrześcijańskich mediów, które Kościoła szczerze nienawidzą”.

Jeśli duchowny jest chwalony przez śmiertelnych wrogów Kościoła, bo mówi rzeczy sprzeczne z nauczaniem papieża, to wyraźny znak, że może już należeć do kościoła Judasza. Trzeba o tym wiedzieć, żeby się skutecznie bronić, żeby się wystrzegać jego słów i jego samego.
 
Czy to właśnie tacy ludzie tworzą w Kościele środowisko określane przez wielu mianem lawendowej mafii? Jeśli tak, to na czym ono polega i jaki jest jego zasięg?
 
– Pojęcie lawendowej mafii rzeczywiście powoli staje się znane w Polsce. W USA używane jest już od dziesiątków lat. To określenie lobby homoseksualnego w Kościele, o istnieniu którego niedawno (6 czerwca) mówił sam papież Franciszek.

Księża homoseksualni mają zwyczaj przywiązywać wielką wagę do strojów, możliwie jak najdroższych, do perfum (także lawendowych) i tym podobnych rzeczy, stąd określenie „lawendowa mafia”. Zachowują się trochę jak playboye. Z reguły tworzą mocne związki i wspierają się nawzajem wbrew obiektywnym zasadom – na przykład starają się, by ludzie tego pokroju awansowali w Kościele, mimo iż nie posiadają do tego odpowiednich kompetencji.

W Kościele odpowiedzialne stanowiska powinni zajmować ludzie szczególnie dokładnie wyselekcjonowani, tymczasem nierzadko głównym kryterium staje się przynależność do tego lobby. Takie rzeczy mogą się dziać i dzieją w wielu innych środowiskach. W Polsce mają miejsce choćby w teatrze – wiele razy mówiła o tym Joanna Szczepkowska i potwierdził to Kazimierz Kutz. Według nich teatr polski zdominowany jest przez homolobby. Podstawą i warunkiem zyskania pozycji w teatrze jest przynależność do owej grupy lub przynajmniej wykazanie postawy gayfriendly. Inni nie mają szans. Po swojej krytyce Szczepkowska (znakomita aktorka, prezes Związku Artystów Scen Polskich) usłyszała, że „jest nikim, że jej już nie będzie”. Oto piewcy tolerancji. Jak już mają władzę, rządzą totalitarnie. Oto ich program: od tolerancji do totalitaryzmu. To jest też przyczyna upadku teatru w Polsce – z takim lobby w środku często karłowacieje on do przedstawień w stylu homoporno, z którego widzowie jak najszybciej wychodzą.

Tutaj szczególnie wyraźnie widać, co może stać się ze środowiskiem zdominowanym przez homolobby, w którym ono sprawuje władzę absolutną.
 
Czy samo ujawnienie istnienia owej mafii jest dobrym sposobem na to, by się przed nią bronić?
 
– Niestety, to nie wystarczy. Nie ma niezawodnej metody poradzenia sobie ze złem, które jest w człowieku, a więc i w Kościele. Także papież Franciszek stwierdzając, że w Watykanie jest lobby gejowskie, dodał „zobaczymy, co się da z tym zrobić”. Zatem także dla niego to nie jest prosta sytuacja, nie ma gotowych, niezawodnych recept, musi dopiero lepiej zbadać sytuację. Wszak wybór zła to dzieło naszej wolności. Jeśli ktoś się uprze grzeszyć, nikt mu w tym nie przeszkodzi, nawet Bóg – bo uczynił go wolnym. Jest to trudne zwłaszcza wtedy, gdy postępuje tak kapłan – osoba mająca na co dzień do czynienia ze sprawami najświętszymi. Jeżeli to go nie przekonuje, to co miałoby go jeszcze przekonać? Jeśli ksiądz podepcze to, co najwyższe, co zostało mu powierzone, zaczyna spadać jak kamień, który oderwał się z wieży katedry…

Corruptio optimi pessima…

– Właśnie. Duchowni studiują rzeczy najświętsze i najmądrzejsze, rzeczy duchowe. Codziennie odprawiamy Mszę Świętą – to naprawdę największy skarb na tej ziemi. Dlatego wśród księży jest tak wielu świętych. Jeśli jednak mimo tego ksiądz żyje w permanentnym grzechu ciężkim, co ma mu pomóc?

Mieć pretensje o to, że rozmawiamy o tych sprawach, to podobnie, jakby mieć pretensje do Ewangelistów, że pisali o Judaszu. A przecież Judasz jest wieczny – jego naśladowcy wciąż żyją – to duchowni, którzy wybrali drogę zdrady. Tylko Bóg wie, czy z własnej winny czy nie, tylko On może ich i nas ostatecznie osądzić. My jednak musimy pamiętać, że w Kościele tacy ludzie zawsze byli, są i będą – to warunek skutecznej obrony przed ich zdradą.

Nie ma żadnej metody na wyeliminowanie ze świata wszystkich chorób czy wszystkich przestępców. Nasze działanie polega wyłącznie na ograniczaniu ich oddziaływania. Nigdy nie zabraknie pracy ani dla lekarzy, ani dla policjantów. Ani jedni nigdy nie wyleczą wszystkich chorób, ani drudzy nigdy nie złapią wszystkich przestępców. W Kościele jest podobnie. Teksty, które nazywają problem po imieniu, są właśnie takim ograniczaniem działania homolobby. Homoseksualne lobby w Kościele jest jedną ze struktur grzechu w nim istniejących. Sama wiedza o jego istnieniu już utrudnia jego działanie. Do tej pory, gdy coś wyszło na jaw, szli w zaparte. Znane są przypadki, gdy do końca, wbrew oczywistym faktom, broniono zaciekle człowieka ewidentnie winnego. Po takich tekstach jest to dużo trudniejsze. Między innymi dlatego, gdy ostatnio wyszło na jaw podwójne, homoseksualne życie szkockiego kardynała Keitha O’Briena, papież zareagował natychmiast i nie dopuścił do jego udziału w ostatnim konklawe. Został on też pozbawiony swojego stanowiska i wysłany na pokutę.

Wspominał Ksiądz, że po opublikowaniu artykułu Z papieżem przeciw homoherezji, który został przetłumaczony na wiele języków, nie spotkał się z publiczną, imienną krytyką w kręgach kościelnych. A nie boi się Ksiądz oskarżeń o homofobię? Nie boi się Ksiądz, że prędzej czy później zajmie się nim władza świecka?

– Co więcej, po zapoznaniu się z tym artykułem sam papież Benedykt XVI udzielił mi specjalnego apostolskiego błogosławieństwa na dalszą pracę. A dokładnie w rok po jego ukazaniu się sam papież Franciszek zaczął mówić o lobby gejowskim działającym w Watykanie. To takie potwierdzenia z najwyższego poziomu, zresztą podobnie reagowało wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupów.

Natomiast samo pojęcie homofobii jest pojęciem sztucznym stworzonym na użytek homopropagandy. Ma grać taką rolę, jak w języku bolszewików odgrywały pojęcia „reakcjonista”, „kułak” czy „zapluty karzeł reakcji”, a w języku nazistów „parszywy, zawszony Żyd”. To słowa, które mają pomagać w zabijaniu. Ostemplowanie taką nazwą ma sprowadzać człowieka do kategorii podludzi, którzy nie mają prawa brać udziału w życiu społecznym i którym można dowolnie ubliżać. Najpierw ma prowadzić to do śmierci cywilnej, a potem fizycznej. Jest to w istocie pojęcie rasistowskie, bo zakłada istnienie pewnej rasy „homofobów”, która zostaje wyłączona poza nawias rasy ludzkiej i z którą w związku z tym można robić wszystko – najpierw ubliżać, wyrzucać z pracy, odbierać prawa obywatelskie.

W praktycznym użyciu homoideolodzy homofobem nazywają każdego, kto wypowie choćby jedno zdanie krytyczne na ich temat. Przy okazji przypisują sobie cechy boskie, bo wynoszą się ponad wszelką krytykę, a takie wyniesienie przysługuje tylko Bogu. Podobnie narkofobem lub alkofobem można by nazywać każdego, kto krytykuje styl życia narkomana czy alkoholika. To nie żadna kategoria psychologiczna, tylko po prostu pałka do bicia krytyków homoideologii.

Czołowymi „homofobami” okazują się przy tym papieże – bł. Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek – bo przecież należą do najbardziej prominentnych krytyków tej ideologii. Podobnie wszyscy wierni biskupi, kapłani, chrześcijanie – i zwłaszcza święci, jak bł. Matka Teresa z Kalkuty. Jesteśmy więc w dobrym towarzystwie.

Trzeba też dodać, że homoideolodzy chcą wprowadzić prawa zabraniające wszelkiej krytyki homoseksualizmu (i takie prawa już w niektórych krajach zaczynają obowiązywać). Według tych praw nawet za jedno zdanie krytyki polegające na przykład na cytowaniu Pisma Świętego lub badań naukowych, można trafić do więzienia. Według nich powinno się uwięzić przede wszystkim papieży i kolejno kardynałów, biskupów i księży – jako czołowych homofobów. Gdyby te prawa wprowadzono wcześniej w Polsce, żadna pielgrzymka Jana Pawła II nie byłaby możliwa, trzeba by go aresztować, gdy tylko stanął na lotnisku. Na szczęście nawet komuniści nie ważyli się na takie szaleństwa, do których bezwzględnie dążą homolobbyści.

Co więcej, przecież zdecydowana większość Polaków ma negatywne zdanie na temat homoideologii, w tym homozwiązków i homoadopcji. Często też o tym mówią. Gdyby więc homolobby uzyskało prawa, o które walczy, trzeba by konsekwentnie uwięzić zdecydowaną większość Polaków. Trzeba by stworzyć państwo policyjne z tysiącami szpicli oraz tysiącami obozów koncentracyjnych dla dziesiątek milionów „homofobów”, prawdziwe homogułagi XXI wieku. I to na polskiej ziemi najbardziej zniszczonej i skrwawionej przez totalitaryzmy XX wieku. Czy naprawdę chcemy oddać całą władzę ludziom, których żądania mają takie logiczne konsekwencje?

Ja przynajmniej nie, dlatego się im sprzeciwiam pamiętając, że gdyby więcej, wystarczająco dużo ludzi sprzeciwiało się nazistom i bolszewikom, nigdy nie doszliby oni do władzy.

Czynię to, pomimo że spotykam się z groźbami, że zostanę zamordowany jak ksiądz Popiełuszko. To pokazuje, z kim mamy tu do czynienia. Ludziom, którzy aż tak kłamią i aż tak grożą, tym bardziej trzeba się przeciwstawiać – żeby nie zdobyli władzy totalnej. Zresztą nie należy zbytnio obawiać się męczeństwa i śmierci. Przecież w obronie ziemskiej ojczyzny, w przypadku wojny, giną miliony żołnierzy. Tym bardziej mamy obowiązek walczyć jak żołnierze Chrystusa, gdy chodzi o obronę ojczyzny niebieskiej, gdy walcząc o prawdę, walczymy także o zbawienie wieczne milionów. Zbawienie także naszych śmiertelnych wrogów, nawet najbardziej cynicznych i zakłamanych homoideologów. To także są nasi bracia, tym bardziej zagrożeni, im bardziej żyją w nienawiści i kłamstwie.

Tym bardziej, że przecież chodzi o obronę dzieci i młodzieży.

– Właśnie, przecież w tym roku program edukacji seksualnej stworzony według zasad gender po raz pierwszy usiłowano wprowadzić do polskich szkół. A według jego kanonów koniecznie należy uczyć masturbacji już 3-letnie dzieci, a współżycia seksualnego dzieci 12-letnie. To jest najlepszy program, aby uczynić z dzieci seksnarkomanów, doprowadzić do zdruzgotania ich przyszłości. Trzeba być maniakiem seksualnym, żeby taki program stworzyć i forsować, a takich maniaków w żadnym wypadku nie można dopuszczać do dzieci. To podobnie, jakby prostytutki i alfonsów wpuszczać do szkół, by do woli molestowali dzieci.

To jest też brutalne wdzieranie się do świętego kręgu rodzin, pogwałcenie konstytucyjnych praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jak bardzo muszą gardzić człowiekiem ideolodzy, którzy dopuszczają się takich rzeczy.

Ideologia genderowa prowadzi nie tylko do dewiacji, o których Ksiądz mówi, ale też do zakwestionowania całej dotychczasowej europejskiej kultury. Ostatnio mieliśmy do czynienia z głośnym przypadkiem, gdy naukowiec z PAN ogłosił pracę, w której obwieszczał, że bohaterowie Kamieni na szaniec, a więc książki, na której kształtowały się patriotyczne uczucia Polaków, byli homoseksualistami. I zapowiada się kolejne tego typu prace wynajdujące rzekome związki homoseksualne w dziełach literackich.

– To jest brukanie wielkiego daru Bożego, jakim jest przyjaźń. Ma ona w sobie dużo więcej bezinteresowności niż miłość erotyczna, która jest między innymi miłością posiadania i potrzeby. Przyjaźń jest bardziej duchowa – to złączenie we wspólnym patrzeniu, rozumieniu i działaniu. Tak jak u młodych bohaterów Kamieni na Szaniec.

Ale jest to też, niestety, typowe dla lewackich, ateistycznych homoideologów, to ich typowe zaburzenie. Kiedy odrzucają Boga i przyjaźń z Nim, sami pozbawiają się tego, co w świecie ducha jest najważniejsze i najwyższe. Stają się duchowymi kalekami, które niejako automatycznie nie doceniają sfery ducha, a przeceniają sferę ciała. Stają się coraz bardziej cieleśni, coraz bardziej zniewoleni i oślepieni przez sprawy ciała. A pożądanie seksualne jest jednym z najmocniejszych pożądań cielesnych, dlatego to ono szczególnie zaczyna dominować w ich myśleniu. Wszystko zaczynają widzieć przez pryzmat seksu, także najbardziej zboczonego. Ale to tak, jakby mrówka usiłowała zrozumieć matematykę, liżąc podręcznik do algebry. W ich patrzeniu, jeśli dwóch mężczyzn się przyjaźni, to na pewno są homoseksualistami.

Ludzie o brudnych duszach i rękach wszystko widzą w sposób zabrudzony. Czego się nie dotkną, zostawiają brudny ślad. Wszystko redukują do seksu. Potem w bluźnierczy sposób mówią nie tylko o bohaterach Armii Krajowej, ale także o Dawidzie, Jonatanie, a nawet o Jezusie i Apostołach.

Prawdziwe oblicze genderowców najlepiej ukazują też ich strony gejowskie czy pisane przez nich książki, na przykład Lubiewo bez cenzury Michała Witkowskiego. Sami tam najbardziej szczerze przyznają, że przede wszystkim chodzi im o brutalny seks, że to jest dla nich najważniejsze.

Ale też widać, jak bardzo oni przy tym cierpią. Bo ktoś, kto został powołany do życia duchowego, bliskiego anielskiemu, a żyje w sposób bliski zwierzęcemu, nigdy nie będzie szczęśliwy. Choćby nie wiadomo co robił i ilu miał partnerów seksualnych. Bo żyje głęboko wbrew sobie, wbrew swojej naturze. Człowiek został powołany do życia we wspólnocie miłości z Bogiem i ludźmi. Robiąc z siebie samego seksualną maszynę, redukuje się do ciała i jego pożądań, jakby ucina sobie głowę. Nigdy nie może osiągnąć spełnienia i szczęścia autentycznie ludzkiego.

Dlatego największym zagrożeniem dla homoideologów są oni sami. Walcząc z homoideologią, walczymy też o nich samych. Także kiedy nam grożą, że nas wyrzucą z pracy, wsadzą do więzienia czy nawet zamordują. To są nasi najbardziej zagubieni i cierpiący bracia, trzeba ich kochać i walczyć o ich zbawienie tak, jak uczył nas Jezus, mówiąc o miłości nieprzyjaciół. Już teraz, jako seksnarkomani, strasznie cierpią, a co może ich dopiero czekać w wieczności? Trzeba się starać że wszystkich sił, żeby się nawrócili i zostali zbawieni, ale też żeby ich błędami nie zarażali się inni. Miłować ludzi – ale zawsze w prawdzie. Nie ma autentycznej miłości wbrew prawdzie.

Trzeba też na wszystko patrzeć w ostatecznej perspektywie, perspektywie Boga i wieczności. A z tego punktu widzenia szczególnie dobrze jest widać absurd każdego grzechu i każdej zakłamanej ideologii. W tej perspektywie szczególnie widać, jak każde zwycięstwo kłamstwa i nienawiści jest lokalne i tymczasowe. Tym bardziej trzeba zabiegać o ratunek tak zagubionych i tak cierpiących w tym zagubieniu naszych braci homoideologów.

Dziękujemy za rozmowę.

Ksiądz dr hab. Dariusz Oko – filozof, teolog, publicysta. Wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Autor terminu homoherezja.

(Od Redakcji): Jest to całość wywiadu z Księdzem Profesorem, publikowany przez nas za Jego zgodą. Ilustrowany oryginał znajdą Państwo w 33 numerze "Polonii Christiany" (lipiec - sierpień 2013).

20130623kpW niedzielę, 23 czerwca, Koło Przyjaciół Radia Maryja przy parafii pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski, ul. Obrońców Krzyża 1, zaprosiło do siebie p. poseł Prawa i Sprawiedliwości, profesor Krystynę Pawłowicz.

To dzięki Niej rozpoczęła się w Polsce dyskusja nad szkodliwością lewackich ideologii, a szczególnie prób zrównania czegoś co równe nie jest i być równe nie może (najczęściej jest to ukrywane pod płaszczykiem tzw. genderideologii, nowej odmiany marksizmu). Pani Profesor z tych właśnie powodów jest zaciekle atakowana zarówno przez lewactwo jawne, jak i "lewactwo mentalne" - fałszywych przyjaciół prawicy.

Tematem spotkania były "Zmiany obyczajowo–kulturowe w Polsce".

Relację fotograficzną ze spotkania zawdzięczamy p. Józefowi Bobeli:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/23Czerwca2013jb

(Od Redakcji): Polecamy także tekst styczniowego wystąpienia p. poseł Krystyny Pawłowicz w Sejmie: https://www.krakowniezalezny.pl/wystapienie-sejmowe-pani-posel-krystyny-pawlowicz-prawo-i-sprawiedliwosc-24-stycznia-2013-roku

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: - W mediach coraz częściej pojawiają się terminy: gender, ideologia gender, totalitaryzm gender, filozofia gender. Co one oznaczają?

KS. DARIUSZ OKO: - Należy mówić nie tyle o „filozofii”, ile o „ideologii” gender. Filozofia jest radykalnym poszukiwaniem prawdy i dobra, natomiast ideologia jest narzędziem bezwzględnej walki o swoje interesy, także kosztem prawdy i dobra. Ma ona doprowadzić do zwycięstwa poglądów i zaspokojenia egoistycznych pragnień jakiejś grupy społecznej kosztem największej nawet krzywdy innych grup. W tym sensie gender jest klasycznym przykładem ideologii, jest narzędziem w bezpardonowej walce o korzyści dla ateistycznego gender i homolobby.
Sama nazwa pochodzi od angielskiego słowa „gender”, co było wcześniej oznaczeniem gramatycznym płci, w odróżnieniu od słowa „sex”, oznaczającego płeć biologiczną. Obecnie słowo „gender” zaczęto używać do określenia płci w znaczeniu kulturowym. To jest też główny aksjomat tej ideologii, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, ale kulturowo w procesie wychowania, czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej albo żeńskiej, ale takimi jesteśmy kreowani po urodzeniu. Na tym ideolodzy gender budują całą swoją teorię, to jest jej kamień węgielny. Zakładają, że nasza tożsamość płciowa nie wynika z natury, tylko z kultury, można powiedzieć, że jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem naszej fantazji. W związku z tym jest prawie całkowicie plastyczna, może być kształtowana w procesie wychowania, teraz najlepiej zgodnie z ideologią gender.
W ten sposób rusza cała lawina, bo jeżeli nawet rzecz tak naturalna i oczywista jak płeć ma być kształtowana kulturowo, ma być kwestią umowy, to tym bardziej wszystko inne może być tak kształtowane. W ten sposób otwiera się pole do popisu dla inżynierów społecznych, o jakim nie śnili nawet komuniści.

- Co stoi u podstaw takich założeń i dlaczego są one tak groźne?

ksdariuszoko2- Postawy duchowe twórców genderideologii. To są przede wszystkim lewaccy ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. To tak, jakby dziecko żyjące w łonie matki twierdziło, że jego matka w ogóle nie istnieje. Ateizm jest jak błąd popełniony na początku łańcucha równań, który będzie się powtarzał na każdym ich kolejnym etapie i nie dopuści do osiągnięcia poprawnego wyniku (fot. Karolina Pękala).
Ponieważ jest to błąd ogromny, ma też ogromnie złe konsekwencje. Największe błędy kulturowe i gospodarcze, a zarazem największe zbrodnie w dziejach ludzkości popełniali ateiści, a zarazem (śmiertelni) wrogowie chrześcijaństwa, którzy nigdy za to publicznie nie żałowali i nie przeprosili. Na koncie nazizmu jest ok. 50 mln ofiar II wojny światowej, na koncie komunizmu przynajmniej 150 mln ofiar - jako wynik wszystkich jego rewolucji, czystek i innych społecznych „eksperymentów”. Sama eksterminacja bogatszych rodzin chłopskich w Rosji sięgnęła ok. 7 mln ofiar, Wielki Głód na Ukrainie pochłonął może nawet 14 mln naszych wschodnich sąsiadów, rewolucja kulturalna w Chinach kosztowała ok. 40 mln ludzkich istnień. Ludzie, którzy są najbardziej zaciekłymi wrogami Boga, siłą rzeczy stają się też najbardziej gorliwymi sługami Szatana. Trzeba pamiętać, że to właśnie on staje się zasadniczym źródłem ich myślenia.
Jednak po tym oceanie zbrodni i absurdów ateistom trudno osiągać władzę przy pomocy klasycznego marksizmu, jest on już zbyt skompromitowany. Zarazem, jak każdy człowiek, potrzebują oni jakiegoś światopoglądu, jakiegoś sensu, jakiegoś ogólnego rozumienia rzeczywistości. Kiedy prosty marksizm nie może spełniać już tych funkcji, wymyślili sobie jego mutację, czyli genderyzm. Tworzą sobie przy tym iluzję misji, służby. Tak jak kiedyś „pomagali” robotnikom i chłopom, zagarniając przy tym całą władzę dla siebie, tworząc najgorsze, najbardziej krwawe dyktatury znane w dziejach, tak teraz chcą „pomóc” ludziom odmiennym seksualnie i przy tej okazji zdobyć totalitarną władzę. Ponieważ są oni duchowymi albo nawet fizycznymi potomkami najgorszych ateistycznych przestępców, trzeba się spodziewać, że będą podobnie niegodziwi, zakłamani i bezwzględni w swoim działaniu.

- Dlaczego tak wiele mówią o seksie, tak bardzo na nim się koncentrują?

- To też jest typowe dla ateizmu. Jeżeli neguje się to, co najwyższe, najbardziej duchowe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem i ludźmi, siłą rzeczy niesłychanie zuboża się ludzką egzystencję i zapada w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. A seksualność należy do najpotężniejszych sił naszej cielesności, stąd jej przecenianie, bezwolne poddawanie się jej oraz odłączenie od miłości i odpowiedzialności łatwo prowadzi do zniewolenia, do poszukiwania spełnienia i szczęścia prawie wyłącznie w jej granicach, także na drodze zachowań bardzo wypaczonych. To dlatego ateiści szczególnie łatwo stają się seksmaniakami, seksoholikami czy seksonarkomanami i chcą jeszcze te chore postawy narzucić całemu społeczeństwu.

- Czy są jeszcze inne źródła tej ideologii?

- Tak, trzeba by wymienić jeszcze przynajmniej trzy. Są to oczywiście walczący geje, którzy swój ewidentnie zaburzony sposób życia chcą wypromować jako możliwie najlepszy, dorabiając usprawiedliwiającą teorię do swojego postępowania. Są też fanatyczne feministki (często też lesbijki), które w ramach „wyzwolenia” kobiet chcą je „uwolnić” od macierzyństwa, dzieci, małżeństwa, rodziny i mężczyzn. Motywacje obu tych grup można częściowo rozumieć, biorąc pod uwagę ewidentne krzywdy i niesprawiedliwości, które często spotykały je w przeszłości. Jednak nie sposób nie dostrzec niechęci, resentymentu, a nawet nienawiści, jakimi kierują się ci ludzie, a które są skierowane przede wszystkim przeciwko zwykłym mężczyznom. Po „wojnie klas” głosi się „wojnę płci”. Jednak nienawiść i chęć zemsty nigdy nie są dobrymi doradcami; np. II wojna światowa w dużym stopniu była rezultatem chęci „odegrania się” Niemców za przegranie pierwszej.

- A jakie jest to trzecie źródło?

- Szerzej można powiedzieć, że ideologię gender popierają wszyscy wrogowie Boga i religii, zwłaszcza religii biblijnych - chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Znaczącą siłą są tu oczywiście masoni, ale także grupa najbogatszych miliarderów amerykańskich, którzy doszli do przekonania, że na Ziemi jest za dużo ludzi i dlatego na skalę światową inwestują gigantyczne pieniądze w antykoncepcję, aborcję oraz rozwój i propagowanie ideologii gender. Chodzi o to, żeby było maksimum seksu, ale minimum dzieci. Ludźmi opętanymi seksualnością jest też o wiele łatwiej sterować, manipulować, bo ich umysł jest pochłonięty głównie tą dziedziną. W naszym kręgu kulturowym gender stało się główną bronią wrogów wiary, ich intelektualnym taranem, wokół którego zbierają się i koncentrują. Dobrze wiedzą, dlaczego. Genderyzmu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić, podobnie jak bolszewizmu i chrześcijaństwa. Tu jest radykalne albo-albo, albo to, albo tamto.

- Mówi się wręcz o totalnym zagrożeniu tą ideologią...

- Słusznie mówi się o gendertotalitaryzmie, bo genderyści rzeczywiście chcą władzy totalnej, chcą wszystko zdominować i wszystkim rządzić, wszystkich uszczęśliwić na siłę, czyli uczynić niewolnikami lub zakładnikami swojej ideologii. To jest niejako wpisane w logikę ideologii ateistycznych. Biologizują człowieka, ludzi uważają zasadniczo za takie bardziej inteligentne zwierzęta, ale siebie oczywiście za zwierzęta najinteligentniejsze. A zwierzęta mocniejsze zabijają i pożerają te słabsze. Stąd ich usprawiedliwienie dla wcześniejszych i współczesnych zbrodni. Wcześniej dla Kołymy, a dzisiaj dla łamania podstawowych praw ludzkich osób wierzących, dla niesłychanej pogardy wobec nas. To widać choćby w niesamowitej arogancji i nienawiści, z jaką nieraz mówią o nas w mediach i w polityce. Nie jest przypadkiem, że ateiści najbardziej popierający genderyzm w polityce i mediach, jak Janusz Palikot i Jerzy Urban, ustanawiają też polskie rekordy języka cynizmu, nienawiści, wulgarności i pogardy. Tak depczą podstawowe prawo człowieka do poszanowania jego godności, ale także inne prawa. Należy tu wymienić również prawo do udziału w życiu społecznym, demokratycznym i medialnym, które jest niszczone przez wykluczanie mediów opozycyjnych, bo nie ma demokracji bez opozycji, a nie ma opozycji bez wolnych mediów. Należy tu też święte prawo rodziców do wychowywania dzieci według własnej kultury i własnych przekonań, które jest łamane poprzez narzucanie dzieciom wychowania według genderyzmu (czyli według maniaków seksualnych). Tak oto Polska i inne kraje Zachodu stają się miejscem deptania podstawowych praw ludzkich.
Jest wiele podobieństw pomiędzy genderyzmem a marksizmem: ateistyczna pycha, zakłamanie i przemoc, kompletny brak szacunku dla innych, podobne klęski rozumu i sumienia ateistycznego. Marksiści mordowali ludzi inaczej myślących, genderyści wykazują olbrzymią pogardę wobec ludzi inaczej myślących i mordują na razie słowami. Komuniści za jedno zdanie krytyki Stalina wsadzali do więzienia lub mordowali, genderyści za jedno zdanie krytyki swej ideologii też chcą wsadzać do więzienia, z „homofobii” chcą „leczyć”, podobnie jak stalinowcy „leczyli” z prawicowych „odchyleń”. Siebie samych wyłączają natomiast z wszelkiej krytyki, stawiając się ponad nią. Innych, szczególnie katolików, można według nich do woli obrażać i im ubliżać - ale ich samych przenigdy.

- Jak dochodzi się do takiej postawy?

- To znowu coś typowego dla ateizmu. Słusznie się zauważa, że ateista na ogół nie uznaje żadnego Boga - z wyjątkiem siebie samego. To zrozumiałe, że kto nie uznaje Boga, samemu sobie przypisuje cechy boskie. Tak właśnie postępuje homolobby, bo niepodleganie jakiejkolwiek krytyce jest cechą boską. Ale kiedy człowiek zaczyna sobie przypisywać cechy boskie, otwiera się otchłań - tak było od Nerona po Stalina. To w istocie jest też pycha szatańska: „Nie będę służył, nie uznam porządku natury ustanowionego przez Boga. Sam będę tworzył nowe prawa i sam będę bogiem”. Nie na darmo obecny Ojciec Święty Franciszek jeszcze jako prymas Argentyny ostrzegał, żeby nie być naiwnym, żeby zdawać sobie sprawę, że gender oraz homoideologia są dziełami Szatana. Przyszłego papieża spotkał za to iście szatański atak mediów i polityków. On jednak tylko potwierdził te słowa i pokazał, jak bardzo sam Bóg chce, aby przeciwstawiać się tej złowrogiej ideologii.

- Tematyka gender najczęściej pojawia się w kontekście edukacji: mamy towarzystwa i stowarzyszenia edukacji przeciw dyskryminacji płci, studia gender na renomowanych uczelniach, trenerzy gender reklamują swoje warsztaty w szkołach etc. Za tymi instytucjami stoją organizacje o zasięgu światowym (ONZ), europejskim (UE) czy państwowym (ministerstwo edukacji, ministerstwo zdrowia). Zaplecze takich autorytetów dla ideologii gender może ogłupić człowieka nieznającego się na rzeczy. Jak możemy się bronić przed genderideologią?

- Instytucje te stały się w istocie przybudówką dla ideologii gender - jak kiedyś „polski” rząd dla władców Moskwy. Podobnie było z komunizmem. Wszystkie instytucje w państwach socjalistycznych musiały funkcjonować według zasad marksizmu, służyć mu i go propagować. Na każdej uczelni musiała być katedra marksizmu i każdy student musiał zdać egzamin z marksizmu-leninizmu. W końcu jedna trzecia kuli ziemskiej była pod panowaniem komunizmu. Jednak powoli ludzie przestawali uznawać te zbrodnicze absurdy, w końcu nikt - ani rządzeni, ani rządzący - w to nie wierzył, marksizm zdegenerował się do żałosnej przykrywki dla nagiej żądzy zdobycia i zachowania władzy. Teraz mamy etap rozwoju genderyzmu, rozkład przyjdzie później. Obecnie przemoc ideologiczna narzucana jest nie przez czołgi, ale poprzez potężne środki polityczne i finansowe. Tak jak Moskwa próbowała nam narzucić komunizm, tak dziś Bruksela czy ONZ chcą nam narzucić genderyzm. Tak jak kiedyś musieliśmy walczyć z kłamstwem i przemocą komunizmu, tak dzisiaj musimy walczyć z kłamstwem i przemocą genderyzmu. I to jest nieuniknione. Ludzie, którzy są ateistami, wrogami Kościoła, będą nas atakować. Wrogowie Boga są też wrogami chrześcijan. Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną religią świata, bo jest najlepszą, najbardziej bliską Bogu religią. Szacuje się, że od czasów Chrystusa do dziś zamordowano ok. 70 mln chrześcijan, większość z nich w XX wieku - wieku największych ideologicznych szaleństw. Również ateiści w Korei Północnej właśnie w tej chwili w swoich obozach koncentracyjnych więżą, torturują i mordują tysiące chrześcijan. Nienawiść, której doświadczamy od genderystów, jest tylko cząstką większej, ogólnoświatowej nienawiści.

- Ale zwolennicy genderyzmu wydają się tacy potężni...

- Przede wszystkim trzeba do tego podchodzić ze spokojem, patrzeć w dalekiej, najlepiej ostatecznej perspektywie. Walka należy do istoty naszego życia. Na poziomie ciała jesteśmy nieustannie atakowani przez miliony, miliardy bakterii i wirusów, które chcą żyć naszym kosztem i w końcu nas zupełnie zniszczyć. Żeby żyć, musimy z nimi walczyć, musimy wytwarzać miliony i miliardy białych ciałek, które są naszymi żołnierzami i obrońcami. Ta walka trwa w naszych żyłach 24 godziny na dobę, zwycięstwo w niej jest warunkiem życia.
Podobnie jest w świecie ducha. Ludzie, którzy żyją w wielkim błędzie albo w wielkiej iluzji czy kłamstwie, także potrzebują uzasadnienia swojej egzystencji, dlatego produkują kolejne teorie, podobnie pomylone i absurdalne jak całe ich życie. Muszą jakoś uzasadnić swoje teofobie, chrystofobie, heterofobie. Dla większej pewności siebie usiłują jeszcze te absurdy narzucić całemu społeczeństwu. To jest jedno z zasadniczych źródeł bakterii i wirusów duchowych krążących w naszej kulturze, genderyzmowi można nawet przyznać „zaszczytne” miano „duchowego AIDS” naszych czasów. Jak bowiem wirusy HIV osłabiają system immunologiczny człowieka, tak wirusy gender osłabiają jego zdolność krytycznego myślenia. Po akceptacji takiego absurdu przyjęcie każdego innego staje się tym bardziej możliwe.
Niemniej nawet najbardziej absurdalna teoria, jeśli staje się narzędziem potężnych grup, może odnosić sukcesy. Przecież kiedyś na wszystkich uniwersytetach w Niemczech królowały najpierw heglizm, a potem nazizm. Na wszystkich uczelniach „obozu socjalistycznego” królował marksizm (na Kubie i w Korei Północnej króluje nawet do dzisiaj). Natomiast profesorowie uczelni katolickich, którzy krytykowali te absurdy, byli za to okrutnie prześladowani, a nawet mordowani. Jednak historia to im właśnie przyznała rację, dlatego też z ich zdaniem trzeba się szczególnie liczyć, gdy mówią, że z genderyzmem będzie podobnie. To tylko kwestia czasu.

- Co może uczynić zwykły człowiek nieustannie bombardowany przez tę ideologię?

- Przede wszystkim uodpornić się na nią, podobnie jak uodporniliśmy się na propagandę komunistyczną, uświadomić sobie, że trzeba ją rozumieć na odwrót. Kiedy ćwierć wieku temu media komunistyczne kogoś bardzo chwaliły, wiedzieliśmy, że musi to być człowiek szczególnie niegodziwie żyjący. Kiedy natomiast kogoś gwałtownie atakowały, wiedzieliśmy, że musi to być człowiek szczególnie szlachetny, wartościowy. Podobnie jest dzisiaj, kiedy największe media są w rękach postkomunistów, kiedy tak bardzo promują homoseksualizm i z taką nienawiścią atakują Kościół, to tak jak kiedyś szukaliśmy podziemnej „bibuły”, tak teraz trzeba szukać innych, nie nagłaśnianych, ale prawdomównych mediów - jak np. tygodnik „Niedziela”. Ten krytycyzm i poszukiwanie właściwych źródeł prawdy są bardzo ważne, bo inaczej producenci kłamstwa stają się panami naszych umysłów i serc. Trzeba też podejmować mądre decyzje polityczne, nie dopuszczać lub odsuwać od władzy ludzi, którzy kierują się nie rzeczywistością, lecz ideologią. Trzeba też samemu angażować się w politykę, bo jeśli uczciwi będą od niej stronić, rządzić nami będą ludzie niegodni, a nawet przestępcy. Po zdobyciu władzy politycznej mogą już łatwo zdominować całe społeczeństwo i wszystkie jego instytucje.

- Szczególnym polem zmagań staje się teraz szkoła…

- Tak, po niepowodzeniu wprowadzenia homozwiązków, walki koncentrują się na szkole. Zwolennicy gender chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według programu genderystów - czyli ludzi często właśnie głęboko seksualnie zaburzonych. W ich podręcznikach zakazane są takie słowa, jak: „matka”, „ojciec”, „małżeństwo”, „wierność”, a promuje się takie, jak „rodzic A”, „rodzic B”, „partnerstwo na odcinek czasu życia”. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie. Znam to dobrze z różnych krajów Zachodu, w których w sumie spędziłem 10 lat. W konkretach wygląda to np. tak, że podczas takich lekcji w Niemczech 12-letnie dziewczynki są zmuszane do tego, aby na sztuczne penisy nakładać prezerwatywy, a potem je lizać jak lizaki i oceniać ich smaki. Rodzicom za nieposłanie dziecka na takie lekcje grozi nawet więzienie i odebranie praw rodzicielskich. W Szwajcarii, w Bazylei, do przedszkoli 4-letnim dzieciom dostarczono sztuczne penisy w stanie wzwodu i rozchylone waginy, aby tym się bawiły. Bo według genderystów seks koniecznie musi być uprawiany już od powijaków. To szczególnie wyraźnie pokazuje, z kim mamy do czynienia. Widać, że realizuje się tu szatański plan: deprawacja i ateizacja poprzez seksualizację. Ludzie opętani seksem chcą, by wszyscy inni żyli podobnie, i jest to niezwykle groźne, bo niszczy kolebkę człowieczeństwa, zaburza albo uniemożliwia rozwój człowieczeństwa, burzy przyszłość rodziny. Po takim wychowaniu młodzież łatwo może popaść w rozwiązłość, w seks-narkomanię, stać się niezdolna ani do wiary, ani do małżeństwa i rodziny. W tym sensie genderyzm jest jeszcze gorszy niż bolszewizm, bo tamten niszczył społeczne i gospodarcze więzi, a ten niszczy samo człowieczeństwo i rodzinę. Wprowadzać genderyzm do szkół to tak, jakby wprowadzać obowiązkowe lekcje pornografii, to jest straszny gwałt na duszy dziecka, który może zrujnować całą jego przyszłość. To niesłychana pogarda dla godności i praw jego oraz jego rodziców.

- Owoce takich działań są już widoczne...

- Tak, przede wszystkim w postaci europejskiej katastrofy demograficznej. Tak wychowani ludzie dążą do maksimum przyjemności z seksu, ale minimum dzieci. Dziecko staje się dla nich jedynie bardzo kłopotliwym balastem w pogoni za ciągle nowymi doznaniami i partnerami. Stąd jest dużo seksu, dużo partnerów, dużo chorób wenerycznych, dużo aborcji, ale mało małżeństw, mało rodzin i mało dzieci. Tak jest zwłaszcza w Niemczech, gdzie na Niemkę przypada statystycznie 0,9 dziecka, a dla samego zachowania tego samego poziomu populacji potrzeba minimum 2, 1 dzieci na kobietę. Niemcy mają jeden z najniższych przyrostów naturalnych w świecie. Na 100 emerytów przypada 60 dzieci, a tylko 40 wnuków. Ale też większość Niemców zdradza swoje żony, a w kraju tym jest ok. 400 tys. prostytutek, czyli 1 proc. kobiet zamieszkujących ten kraj „pracuje” w tym charakterze. Każdego dnia mają one ok. 1 mln 200 tys. „klientów”, czyli ok. 3 proc. mężczyzn tego kraju. W Marsylii pierwszym językiem stał się już arabski, francuski spadł na drugie miejsce. To są także owoce mentalności totalnej rozwiązłości. Podobnie jak komunizm prowadził do upadku gospodarczego państwa, tak genderyzm prowadzi do unicestwienia rodziny i katastrofy demograficznej. Jest cały ocean seksu, a nie ma dzieci. Całe obszary Europy zaczynają przypominać dom publiczny, a w nim nie ma miejsca na dzieci.

- To rozumieją osoby odpowiedzialne, światłe, ale jeżeli za programami do szkół przygotowywanymi w Ministerstwie Edukacji Narodowej stoją takie organizacje, jak: Światowa Organizacja Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Polska Akademia Nauk, bo w jej siedzibie odbywała się konferencja o bulwersujących aspektach edukacji seksualnej w szkołach, to przeciętny Kowalski ma mętlik w głowie. Jak zatem bronić naszych dzieci?

- Trzeba je bronić ze wszystkich sił, bo są naszym największym skarbem i przedmiotem największej odpowiedzialności. Nie wolno dopuszczać ludzi zaburzonych ideologicznie i seksualnie ani do szkół, ani do dzieci. Należy wskazywać, że wychowywanie dzieci wbrew najgłębszym, najświętszym przekonaniom rodziców, jest ciężkim przestępstwem, rodzajem kidnapingu, które państwo ma obowiązek ścigać i karać. Wychowywać dzieci chrześcijan według genderyzmu to tak, jakby dzieci żydowskie siłą zmuszać do przejścia na islam. Nikt nie ma prawa tak z butami i pałką wdzierać się do sanktuarium rodziny. Dlatego trzeba uczestniczyć w marszach i innych formach protestacyjnych, pisać i wysyłać listy do minister edukacji narodowej i innych członków rządu, skandale nagłaśniać w mediach i szukać pomocy prawnej, nie obawiać się walki sądowej. Trzeba też dobrze kontrolować, co się dzieje w szkole, uważnie przyglądać się zajęciom z tym związanym. Dyrektor szkoły nie ma prawa nic robić w tej dziedzinie bez wyraźnej zgody rodziców. Bardzo ważne jest nagłaśnianie wszelkich nadużyć w tej dziedzinie, bo zło lubi działanie w ciemności. Zasadą genderowców jest „rewolucja od góry”, „marsz przez instytucje”. Poprzez przechwycenie mediów i ośrodków władzy usiłują większości narzucić coś, co nigdy nie zostałoby przyjęte na drodze demokratycznej. Tak też okazują się wrogami demokracji.

- Czy takie starania przynoszą sukces?

- Oczywiście. W Stanach Zjednoczonych za przeprowadzenie lekcji wychowania seksualnego w stylu europejskiego genderyzmu trafiłoby się do więzienia za molestowanie nieletnich. Dzięki protestom pani Gabriele Kuby w Niemczech udało się zmusić ministerstwo oświaty do wycofania genderowskiej broszury, w której rodzice byli nakłaniani do zachowań pedofilskich wobec własnych dzieci. W Bazylei rodzice wymogli na władzach kantonalnych wycofanie z przedszkoli owych genderowskich pomocy naukowych w postaci penisa i waginy. W Norwegii rząd wycofał się (po 30 latach) z finansowania genderowców, bo ostatecznie sami się ośmieszyli i skompromitowali. Marsz genderowców został zatrzymany na Węgrzech, Litwie, w Estonii i Rosji. Nadal niewiele mają do powiedzenia w krajach islamu, na Litwie homopropaganda jest prawnie zakazana. Z absurdem można wygrać, trzeba tylko chcieć i dobrze się organizować.

- A jakie szanse mamy w Polsce?

- Szczególnie bardzo duże. Już pokazaliśmy to w XX wieku, kiedy szaleństwu ideologii uległy tak wielkie, mądre narody, jak Niemcy i Rosjanie, nasi sąsiedzi. W Polsce dobrowolnie to się nie udało, u nas takie ideologie trzeba było przynieść z zewnątrz, krzewić przy pomocy bomb, czołgów i bagnetów, w ciemnościach gestapowskich i ubeckich katowni. Myśmy aż tak nie zgłupieli, nie dali się aż tak uwieść. Zawdzięczamy to przede wszystkim naszej wierze, bo im więcej w umysłach i sercach jest prawdziwej wiary, tym mniej jest tam miejsca na ideologie, czyli wiary szczególnie błędne. To dlatego też komunizm u nas zawsze był najsłabszy i najszybciej się zawalił. Zawdzięczamy to głównie Kościołowi. Z tego mamy prawo być dumni, to może być nasz szczególny dar dla Europy - nasza wiara i krytycyzm wobec ideologii, które zbudowaliśmy na bardzo głębokiej wiedzy i - nieraz bardzo krwawym - doświadczeniu.

- Czyli mamy na czym budować naszą nadzieję?

- Oczywiście, na wszystko trzeba patrzeć w perspektywie Bożej, ostatecznej, czyli niejako „z góry”, metafizycznie. A w tej perspektywie każde zło jest słabsze od Boga, każde jego zwycięstwo jest lokalne i małe, przejściowe i tymczasowe. Genderimperium załamie się i rozpadnie, podobnie jak załamały się i rozpadły „niezwyciężalna, 1000-letnia” Rzesza oraz „obóz braterskich krajów socjalistycznych” zbudowany na marksizmie, czyli na „najbardziej światłej, naukowej teorii, którą kiedykolwiek widziała i miała zobaczyć ludzkość”. Chodzi tylko o to, żeby nastąpiło to jak najszybciej i w tym czasie pochłonęło jak najmniej ofiar, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Przyłożenie do tego ręki jest świętym i radosnym obowiązkiem każdej i każdego spośród nas.

* * *

ksdariuszokoKs. Dariusz Oko - kapłan archidiecezji krakowskiej. Doktor habilitowany filozofii i doktor teologii, pracownik Wydziału Filozofii UPJPII w Krakowie. Po święceniach kapłańskich przez 6 lat studiował na uczelniach w Niemczech, Włoszech i Stanach Zjednoczonych. Przez całe 28 lat kapłaństwa zaangażowany równolegle w pracy naukowej i duszpasterstwie (jako stały rezydent w parafiach polskich, europejskich i amerykańskich). Przez 16 lat duszpasterz studentów i od 16 lat duszpasterz Służby Zdrowia Archidiecezji Krakowskiej. Podczas studiów, konferencji naukowych i pielgrzymek z lekarzami ok. 10 lat spędził za granicą, poznał ponad 40 krajów na 6 kontynentach. Znany także z działalności publicystycznej, zwłaszcza z krytyki teologii liberalnej oraz genderideologii, homoideologii i homoherezji.

Za: http://www.niedziela.pl/artykul/106423/nd/Gender---ideologia-totalitarna

miroslawborutaMirosław Boruta

Tak jak gdyby nie było innych, ważnych problemów… Ale cóż (wojna to wojna, nawet jeśli kulturowa) – wiodąca „zaprzyjaźniona” (z kim, czym?) stacja telewizyjna zaprosiła dzisiaj do rozmowy o amerykańskiej aktorce, antykościelnych lewackich obsesjach oraz genderideologii - księdza profesora Dariusza Oko z krakowskiego Uniwersytetu Jana Pawła II oraz „posła” z kabaretowej partii gumowych atrap i świńskich łepetyn. Co najciekawsze, „poseł” nie miał argumentów, miał tylko inwektywy (wulgarne i faszystowskie). Skąd ta pewność, że nie miał?
 
Kto ma chwilę czasu niechaj sam zerknie do źródeł naukowych, cytowanych przez księdza profesora, a zanegowanych (nie ma takich źródeł!) przez „posła”. Bo tak to właśnie - wiarą i nauką można odbudować świat wartości, trzeba tylko trochę chcieć i nie dać się ponieść emocjom. Bo amatorszczyzna „posła”, podlana sosem chamstwa, przegra zawsze, czy to w Krakowie czy w Warszawie, czy nawet w  Smoleńsku.

Linki do źródeł (artykuły prasowe i naukowe) poniżej:

- Diggs John R., jun., Zagrożenia zdrowia związane z seksem gejowskim
http://www.polskasocjologia.pl/zzzzsg.doc
- Pedofile. Ilu wśród nich to geje, a ilu to księża?
http://gosc.pl/doc/1539006.Pedofile-Ilu-wsrod-nich-to-geje-a-ilu-to-ksieza

- Regnerus Mark, How different are the adult children of parents who have same-sex
relationships? Findings from the New Family Structures Study
http://www.polskasocjologia.pl/hdatac.pdf
- i tłumaczenie na język polski:
http://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/14-06Regnerus.pdf

- Shea John i in., "Małżeństwo gejowskie" i homoseksualizm. Raport i komentarz medyczny
http://www.polskasocjologia.pl/mgihrikm.doc
 - Śmiercionośny seks gejowski
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-smiercionosny-seks-gejowski,26653.html

ksdariuszokoKs. Dariusz Oko

Gender w szkołach - zorganizowany, zbiorowy gwałt na duszy dziecka

Szanowni Państwo,
tym razem piszę w sprawie najwyższej wagi, chodzi o obronę dzieci i młodzieży, o obronę ich i naszej przyszłości przed śmiertelnym zagrożeniem, jakim jest deprawacja seksualna według ideologii gender. Homolobby organizuje potężne naciski na polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej, aby od nowego roku tę absurdalną oraz zbrodniczą ideologię wprowadzić do wszystkich szkół i przedszkoli polskich. Tak ma być realizowany program deprawacji i ateizacji młodzieży poprzez seksualizację. Młodzież ma żyć jak seks narkomanii, niezdolna do rzeczy wyższych, szczególnie do wiary oraz tworzenia małżeństwa i rodziny. Wiem, o czym mówię, bo około 10 lat spędziłem na Zachodzie Europy i problemy te studiuję od 8 lat. Jest to potężny atak na godność osoby ludzkiej, w tym zwłaszcza na prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. To tak, jakby w szkołach Izraela dzieci żydowskie na siłę nawracać na islam za pieniądze Żydów, bo chrześcijaństwo i genderideologia są podobnie przeciwne, jak judaizm i islam. Przestępstwo najgorszego rodzaju.

Co oznacza ta ideologia już w przedszkolach, ilustruje list czytelniczki "Gościa Niedzielnego" ze Szwajcarii (http://gosc.pl/doc/1532074.Wersal-sie-skonczyl). Można sobie wyobrazić, co dzieje się w szkołach, skoro już z maluchami chce się robić takie rzeczy. Ale ten list pokazuje również, jak rodzice i całe społeczeństwo może się obronić przed genderideologami, którzy, jak widać, często działają jak osoby głęboko zaburzone seksualnie, między innymi przez pedofilię.

Teraz nastała godzina działania, obrony naszych dzieci i młodzieży - podobnie, jak uczyniono to w Szwajcarii, pod żadnym pozorem zboczeńców nie można wpuszczać do szkół i przedszkoli!

Dlatego koniecznym jest, żeby każda osoba, która otrzymuje tego maila, przekazała go maksymalnie dużej liczbie innych osób. Następnie niech nasz udział w obronie dzieci polega przynajmniej na mówieniu o tym, ostrzeganiu oraz na wysłaniu maila i listu do Ministerstwa Edukacji Narodowej na przykład według załączonego wzoru. Ważne, aby list był wysłany także w formie pisemnej, to robi większe wrażenie, należy też żądać odpowiedzi i gwarancji, że u nas nie dojdzie do czegoś takiego, jak w Szwajcarii. Rodzice powinni też stale kontrolować, co w tym zakresie dzieje się w placówkach oświatowych oraz twardo domagać się respektowania swojej godności i swoich praw. W  razie potrzeby należy korzystać z pomocy prawnej i przestępstwa nagłaśniać w mediach. To nasz podstawowy obowiązek, obrona dziecka jest najbardziej elementarnym obowiązkiem dorosłego.

gabrielekubygrsGorąca zachęcam też do zapoznania się książką pani Gabriele Kuby, Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności,  która właśnie ukazała się po polsku w wydawnictwie Homo Dei. Dołączam recenzję tego fundamentalnego dzieła (por. https://www.krakowniezalezny.pl/genderrewolucja), a już teraz można powiedzieć, że jest ono niezbędną, klasyczną lekturą. Pani Kuby znakomicie obnaża niesłychane zakłamanie i niegodziwości gender- i homoideologii, podobnie jak książki profesora Leszka Kołakowskiego i Aleksandra Sołżenicyna obnażały marksizm i komunizm. Jest prawdziwą kopalną prawdy i argumentów, tak potrzebnych w naszej obronie przed wielkim kłamstwem ideologii. Potwierdzam ją na podstawie całej mojej wiedzy i doświadczenia. Informacje o książce można znaleźć tutaj: http://homodei.com.pl/product_info.php?products_id=295

Teraz jest czas niezbędnego działania, dobro i bezpieczeństwo dzieci jest wartością najwyższą!

I jeszcze propozycja listu do Ministerstwa Edukacji Narodowej (Drukujmy i wysyłajmy listy do p. Szumilas lub na adres mailowy informacja@men.gov.pl, prosimy, by kopie pism wysłanych do ministerstwa przesyłać na adres: fronda@fronda.gliwice.pl):

Krystyna Szumilas
Minister Edukacji Narodowej
Aleja Szucha 25
00-950 Warszawa

dotyczy:
Przeglądu treści szkolnych podręczników do biologii, WOS i WDŻR pod kątem przedstawienia w nich problematyki LGBTQ (Lesbijki, Geje, Osoby Biseksualne, Osoby Transpłciowe oraz Osoby Queer) i treści homofobicznych pt. „Szkoła milczenia”.

Szanowna Pani Minister,

autorzy „Przeglądu…” żądając wycofania podręcznika do wychowania do życia w rodzinie „Wędrując ku dorosłości” i wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w nauczaniu szkolnym, łamią konstytucyjne prawo rodziców do wychowania swoich dzieci.

Jako rodzice mamy nadzieję, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie podda się ideologicznym naciskom Stowarzyszenia Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności”, ponieważ to my rodzice jako pierwsi będziemy ponosić konsekwencje nieuporządkowanej aktywności seksualnej, która jest wpisana w program permisywnej edukacji seksualnej. O taki typ edukacji wnioskują autorzy sprawozdania pt. „Szkoła Milczenia”.

ksdariuszokoKs. Dariusz Oko

Ideologia gender to w prostej linii dziedzictwo ideologii marksistowskiej – nie mniej od niej zbrodnicze, a szkodliwe jeszcze bardziej, bo atakujące ze strony najmniej, jak się wydaje, upolitycznionej – przekonuje nawrócona z lewactwa na katolicyzm ceniona niemiecka socjolog Gabriele Kuby.

Od lat jesteśmy w Polsce poddawani swoistemu praniu mózgów, które obejmuje wiele obszarów, szczególnie jednak dotyczy sfery ludzkiej seksualności. Media głównego nurtu oraz lewaccy politycy przekonują, że w seksualności wolno właściwie wszystko, nie ma tu właściwie żadnych norm moralnych – no może poza dwiema: zakazem pedofilii i przemocy. Za to rozpoczynanie intensywnego życia seksualnego w wieku trzynastu lat, homoseksualizm, kazirodztwo, gejowska adopcja dzieci, skrajny promiskuizm – to, ich zdaniem, rzeczy całkiem normalne (bo, na przykład, zwierzęta czynią coś podobnego) albo wręcz pożądane, choćby dlatego, że dzieci gejów mają lepiej (jak niedawno na swojej okładce ogłosił jeden z miesięczników).

Tak zmasowanej ofensywie nonsensu należy się zdecydowanie przeciwstawiać, a żeby czynić to skutecznie, trzeba najpierw dobrze rozumieć, o co w niej chodzi.

dieglobaleNieocenionej pomocy w tej materii dostarcza najnowsza praca Gabriele Kuby zatytułowana Die globale sexuelle Revolution. Zerstörung der Freiheit im Namen der Freiheit – Globalna rewolucja seksualna. Zniszczenie wolności w imię wolności. Autorka – znakomita niemiecka socjolog i zarazem zdeklarowana katoliczka, wielce ceniona i wspierana przez Ojca Świętego Benedykta XVI – pokazuje, że szokująca nawała propagandowa, z którą mamy obecnie do czynienia, nie jest dziełem przypadku czy też krótkotrwałą modą, ale częścią globalnego planu, elementem światowej strategii zmierzającej ku fundamentalnej przemianie człowieka i społeczeństwa poprzez fundamentalną zmianę rozumienia i przeżywania ludzkiej seksualności.

Przekształcić człowieka

Rewolucja seksualna jako nowa rewolucja kulturowa, która swoimi skutkami ma przewyższyć rewolucję francuską i październikową razem wzięte, ma głębiej i trwalej przekształcić człowieka (albo raczej zniszczyć go). Przeprowadzana przez ludzi podobnych do twórców tamtych rewolucji – czyli najbardziej zdeterminowanych i agresywnych ateistów – ma za swój program ideologię gender opierającą się na założeniu, że ludzka płeć i preferencje seksualne stanowią wynik uwarunkowań kulturowych, nie zaś biologicznych, dlatego mogą być przez człowieka swobodnie określane, kształtowane i wybierane. Nie rodzimy się kobietami i mężczyznami, tylko dopiero społeczeństwo nas nimi tworzy. Możemy jednak także zostać stworzeni inaczej (ba, sami możemy się tak „stworzyć”): jako geje, lesbijki, biseksualiści, transseksualiści, kazirodcy, sadomasochiści i tym podobni. To przecież – zdaniem ideologii gender – są równouprawnione „płcie” – tak samo „normatywne”, jak męska i żeńska.
 
Dla wielu współczesnych ateistów powyższe wizje to wcale nie jakieś aberracje intelektualne, ale samo centrum ich życiowego credo. Na tym budują oni swoje życie i chcą zmusić całą ludzkość, aby czyniła to samo. Jak ich duchowi ojcowie – sowieccy bolszewicy – usiłowali całemu światu narzucić ideologię komunizmu, tak oni całej ludzkości chcą narzucić ideologię gender.
 
Z bolszewikami mają wiele wspólnego – nie tylko ateizm, ideologiczny fanatyzm, świadome zaślepienie na argumenty podważające ich wiarę, ale też nieuczciwość intelektualną, antynaukowość, zrównywanie człowieka ze zwierzęciem, niesłychaną pogardę dla ludzkiej godności, stosowanie różnego rodzaju bezprawnej przemocy, dążenie do bezwzględnego wtłoczenia wszystkich do klatki ich ideologii – niezależnie od tego, ile podstawowych praw ludzkich należy przy tym podeptać oraz ile ofiar miałoby to kosztować.

Marsz przez instytucje

Dlatego genderrewolucjonistów z powodzeniem można określać mianem neobolszewików pamiętając, że różnią się od nich jedynie stosowanymi metodami. Ponieważ oddolna, zbrojna rewolucja październikowa nie spełniła dostatecznie pokładanych w niej nadziei, stosując się do rady włoskiego marksisty Antonia Gramsciego, starają się oni przeprowadzić rewolucję odgórną. Wzorem wielkiego marszu partyzanckiego w stylu Mao stosują marsz przez instytucje, starając się przede wszystkim zająć kluczowe pozycje w mediach, polityce, sądownictwie oraz instytucjach państwowych i międzynarodowych.

Dokonawszy tego, mogą używać ich jako narzędzi do przeprowadzenia rewolucji w świadomości indywidualnej i społecznej, do zmienienia tejże świadomości z normalnej na „genderową”, aby potem łatwo sterować świadomością i dzięki temu osiągnąć zupełną dominację polityczną, prawną i finansową. Wtedy już będą mogli zrealizować wszystkie swe zamierzenia, zakuć społeczeństwo w kajdany ideologii, a wszelkich przeciwników dowolnie prześladować. Wtedy ci, którzy jeszcze tak niedawno, tak usilnie domagali się tolerancji dla siebie, sami staną się najbardziej nietolerancyjni – gotowi zamykać w więzieniach za najmniejszą oznakę krytyki czy sprzeciwu. Wszystko to odbywa się przy wykorzystaniu olbrzymich pieniędzy, przy poparciu wielu ośrodków finansowych i politycznych, według starannie wypracowanego planu realizowanego w kolejnych państwach.

Ateizacja przez seksualizację

Genderowcy osiągnęli już na tej drodze znaczące sukcesy. Zdominowali media i władze wielu krajów, a przede wszystkim takie instytucje międzynarodowe jak Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych. Dlatego Bruksela i Nowy Jork usiłują narzucać nam ideologię gender podobnie, jak kiedyś Moskwa usiłowała narzucić ideologię komunistyczną. Stosują tylko inną przemoc – nie zbrojną, ale medialną, finansową i polityczną.

Instytucje międzynarodowe sprzeniewierzają się przy tym istocie swojego powołania, bo zamiast służyć społeczeństwom, które ich wybrały i udzieliły im władzy, służą radykalnym mniejszościom seksualnym, degradując się do roli ich propagandowych tub oraz narzędzi przemocy. Bezprawnie wydają pieniądze podatników na szerzenie złowrogiej lewackiej ideologii, łamią podstawowe prawa człowieka, jak choćby prawo do wolności światopoglądowej, wychowania własnych dzieci, zachowywania i rozwoju własnej kultury. Dopuszczają się przy tym jawnych nadużyć i przestępstw – ot, na przykład, narzucanie chrześcijanom za ich podatki ideologii gender to jak zmuszanie Izraelitów za pieniądze Knesetu do przejścia na islam.

Zagrożenie dotyka całego społeczeństwa, w pierwszym rzędzie jednak dzieci i młodzieży, ponieważ podobnie jak kiedyś bolszewicy starali się przeprowadzić swoją rewolucję przede wszystkim poprzez przywłaszczenie gospodarki, obecnie genderowcy starają sie przeprowadzić swoje cele przede wszystkim poprzez „przywłaszczenie” sobie młodego pokolenia. Starają się przeto nie dopuścić do przekazania młodzieży wartości religijnych, małżeńskich i rodzinnych – tak im nienawistnych, bo stanowiących dla ich działań zasadniczą przeszkodę. Pragną zapanować nad umysłami młodego pokolenia i odizolować je od wpływu rodziny oraz Kościoła. Centralną dla ich poczynań zasadą jest wskazanie sformułowane przez ideologa panseksualizmu Wilhelma Reicha, ucznia Freuda, który radził, żeby nie walczyć bezpośrednio z Kościołem, ale seksualizować młodzież, a reszta przyjdzie sama. Rada to szatańska i szatańsko skuteczna – ateizacja poprzez demoralizację, czyli głównie przez seksualizację.

Rozbudzona seksualnie młodzież, która zaczyna żyć jak seksnarkomani, która szuka spełnienia przede wszystkim (albo wyłącznie) na poziomie przyjemności fizjologicznych, staje się niezdolna do wyższego życia duchowego, do religijności, do wiernego życia małżeńskiego i rodzinnego. W miejsce zniszczonych podstaw struktury społecznej i fundamentów kultury wcale jednak nie przychodzą – jak twierdzą genderowcy – nowe dzieła inżynierii społecznej, lecz chaos, degeneracja i upadek całych cywilizacji.

Jak wykazały badania angielskiego antropologa J. D. Unwina, porządek w sferze seksualnej jest kluczowy zarówno dla życia jednostki, jak i dla życia całego społeczeństwa – to dlatego warunkiem rozwoju cywilizacji jest rozumne kierowanie sferą seksualności i opanowanie pożądań. To dlatego cywilizacje, w których zachowywano podstawowe normy, rozkwitały, upadały zaś te, w których następowało seksualne rozprężenie. Warunkiem wysokiej kultury jest wysoka moralność. To dlatego najbardziej twórczą i par excellence wzorcową dla całego świata kulturą jest oparta na wiernym, monogamicznym małżeństwie kultura chrześcijańska.

Zwyrodnialcy i szaleńcy

Wielką zasługą Gabriele Kuby jest ukazanie szczegółów katastrofalnego zagrożenia narastającego w łonie naszej cywilizacji. Oto okazuje się, że współczesna rewolucja seksualna i ideologia gender znajdują swoje korzenie między innymi w maltuzjanizmie, eugenice, marksizmie, bolszewizmie i lewackim fenimizmie. Nie bez przyczyny genderowcy wypisują na swych sztandarach hasła tego samego seksualnego rozpasania, które już bolszewicy starali się realizować zaraz po rewolucji, a jednak szybko je porzucili jako zbyt destruktywne nawet dla ich świata.

Co więcej, główni animatorzy rewolucji seksualnej to ludzie, którzy sami cierpieli na poważne zaburzenia i dopuszczali się ciężkich przestępstw, w tym także seksualnych – jak, na przykład, Alfred Kinsey, który na potęgę fałszował dane i dla „potrzeb naukowych” gwałcił dzieci, nawet niemowlęta, czy przeprowadzał masturbację niemowląt. Zwyrodnialec ów chwalił się, na przykład, że u jedenastomiesięcznego niemowlęcia wywołał czternaście orgazmów w trzydzieści osiem minut.

Czołowi zaś ideolodzy gender, jak Judith Butler, wikłają się w oczywiste sprzeczności. Z jednej strony bowiem głoszą, że w ogóle nie ma mężczyzn i kobiet (…) płeć jest tylko fantazją, z drugiej zaś – walczą o prawa kobiet (których przecież podobno nie ma), a także upierają się, że zmiana skłonności homoseksualnej jest niemożliwa, choć w seksualności rzekomo wszystko jest całkowicie umowne i plastyczne. Oto kolejna prawda rewolucyjnego etapu.

Oczywiste sprzeczności programowe nie przeszkadzają genderowcom dominować w organizacjach UE i ONZ i przy ich pomocy realizować kolejne etapy rewolucji seksualnej zgodnie z „taktyką salami”. Mają do dyspozycji wiele własnych instytucji, usłużne media oraz olbrzymie środki finansowe najbogatszych darczyńców. Pieniędzmi obsypują ich między innymi rządy Stanów Zjednoczonych (zwłaszcza demokraci) oraz multimiliarderzy pokroju Rockefellera, Gatesa, Sorosa, Buffeta, Bloomberga i Turnera. Superbogacze wspierają ich w przekonaniu, że genderideologia – poprzez niszczenie rodziny i aborcję – pomaga redukować liczbę ludności świata, której „nadmiar” uważają oni za podstawowe zło i zagrożenie dla swego statusu. Zasada jest prosta: im więcej seksu, tym mniej dzieci. Rzeczywiście, w Europie jeszcze nigdy nie było tyle seksu, a zarazem tak mało dzieci. Cóż jednak, w domu publicznym (do którego upodabniają się dziś całe kraje) dla dzieci miejsca nie ma.

Przymusowa seksualizacja

Genderrewolucjoniści starają się też wywołać rewolucję w języku przez eliminację jednych wyrazów przy usilnej promocji innych. Wiedzą bowiem, że język nie tylko opisuje świat, ale także narzuca określoną jego wizję i może motywować do jego zmiany. To dlatego są zdecydowanie przeciwni używaniu (a nawet administracyjnie zaczynają zakazywać) takich słów jak: prawda, wstyd, wierność, małżeństwo, rodzina, matka i ojciec, a wprowadzają takie, jak: konstrukcja kulturowa, partner odcinka życia, związek poza wiernością, jednopłciowe partnerstwo, rodzic A i rodzic B.

Genderrewolucjoniści usiłują kształtować na swoją modłę już małe dzieci – z programem przymusowej seksualizacji wkraczają do szkół podstawowych i przedszkoli. Niszcząc u dzieci elementarne poczucie wstydu, namawiając do „seksualnych gier”, w tym szczególnie do masturbacji, zaburzają ich spokój i rozwój. Wykorzystując niepewność okresu dojrzewania, usiłują wmawiać młodzieży, że jest homoseksualna. Zatruwającą wyobraźnię pornografię nazywają sztuką. Depczą autorytet i prawa rodziców. Niszcząc poczucie odpowiedzialności dzieci i młodzieży, wprowadzają je na drogę nieodpowiedzialnego kierowania się wyłącznie pożądaniami, przez co wydają je na pastwę własnych żądz. Przy tym zupełnie przemilczają katastrofalne skutki powyższego stylu życia – podobnie jak handlarze narkotyków przemilczają skutki zażywania oferowanego przez siebie towaru.
 
Gendertotalitaryzm

Dochodzi do tego atak na podstawowe prawa i wolność człowieka: wolność opinii, mówienia, zebrań, terapii, nauki, religii, sumienia, zawodu, wychowania, sądownictwa. Sprzeciw wobec rewolucji seksualnej podlega prześladowaniom i kryminalizacji. Już teraz za jakąkolwiek krytykę genderideologii można stracić dobre imię, pracę, a nawet wolność. Genderowcom wolno krytykować wszystkich, ich zaś – nikomu. Zupełnie jakby byli istotami nadludzkimi wyjętymi spod ludzkich praw. Jakby byli Bogiem i choćby jedno zdanie krytyki wobec nich było bluźnierstwem. Iście szatańskie roszczenie.

Gabriele Kuby podaje całą listę aktów dyskryminacji i prześladowań, nietolerancji w imię tolerancji, bezprawia i deptania ludzkiej godności, których dopuszczono się w Europie w ostatnich latach w imię rewolucji seksualnej. Jest ich tak wiele i są tak oczywiste, że należy wprost mówić o nowych prześladowaniach chrześcijan i nowej formie totalitaryzmu. Przecież około osiemdziesięciu procent aktów mowy i czynów nienawiści na polu religijnym w Europie i całym świecie skierowana jest przeciw chrześcijanom!

Nie wolno jednak mówić o chrystianofobii, nie wolno bronić chrześcijan – tę mniejszość można do woli prześladować i do woli jej ubliżać, podobnie jak Żydom w pierwszych latach istnienia III Rzeszy. Tak oto Unia Europejska sama zaprzecza wartościom, na których została zbudowana, sama niszczy własne fundamenty.

Gabriele Kuby unaocznia jednocześnie ogromną sprzeczność genderideologii z chrześcijaństwem, pokazując zarazem, iż chrześcijanie – zwłaszcza katolicy – stoją na pierwszej linii oporu wobec nowych zagrożeń, podobnie zresztą jak wobec dawnych totalitaryzmów. Niestety, nową ideologią, niby dżumą, zarażają się także chrześcijanie. Jak koń trojański przenika ona do wnętrza Kościoła. Tym bardziej więc potrzeba duchowego wysiłku, by oczyszczać i uzdrawiać Kościół, aby prawdziwie dawać świadectwo prawdzie, która wyzwala. Szczególnie pilnym zadaniem jest stworzenie katolickiej pedagogiki seksualnej, odpowiednich podręczników i pomocy naukowych – słowem: skutecznej alternatywy dla programów genderowych. Nawet bowiem w katolickich szkołach – często po prostu z powodu braku odpowiedniej bazy programowo‑materiałowej – bezwiednie promuje się gender­‑ideologię i seksualizację młodzieży.

Po homozwiązkach – kazirodztwo

W walce z genderofesywą możemy cieszyć się pewnymi sukcesami. Odniosła je sama autorka, kiedy w roku 2007 publicznie skrytykowała broszury wychowawcze polecane rodzinom przez niemieckie ministerstwo do spraw rodziny. Zalecano w nich między innymi, aby rodzice nie przeszkadzali w masturbacji dzieciom w wieku 1–3 lat (!), natomiast dzieciom w wieku 4–6 powinni w tym wręcz aktywnie pomagać, także przez kontakty o charakterze kazirodczym (!). Po tej krytyce ministerstwo czuło się zmuszone wycofać broszury „do przepracowania”, co spotkało się ze zdecydowanym, silnie nagłośnionym w mediach sprzeciwem przedstawicieli genderowców dogłębnie przekonanych o absolutnej słuszności tego rodzaju praktyk (!). Właściwie nic dziwnego, bo przecież prawie wszystkie argumenty, które przytacza się na rzecz homoseksualizmu, można przytoczyć także na rzecz kazirodztwa. Dlatego po legalizacji homozwiązków, część genderideologów rozpoczyna już walkę o legalizację związków kazirodczych.

Pozytywnego przykładu nawrotu rozumu dostarcza Norwegia, która, nie należąc do Unii Europejskiej, może być suwerenna w swoich decyzjach. W roku 2012 norweski rząd wycofał się z finansowego wspierania genderstudiów po naukowo zbadanym i udowodnionym odkryciu, że po trzydziestu latach pedagogicznego przerabiania mężczyzn na kobiety, a kobiet na mężczyzn w wyborze zawodów utrzymały się te same proporcje. Jak dawniej, tak i obecnie, pośród inżynierów kobiety stanowią około dziesięciu procent, a mężczyźni około dziesięciu procent wśród przedstawicieli zawodów pielęgniarskich. Nic się nie zmieniło.

W poczet pozytywów należy też zapisać uboczny skutek publicznych sukcesów genderowców, mianowicie: coraz szersze publiczne obnażanie ich zakłamania i manipulacji. Twierdzą oni, na przykład, że homoseksualizm to wielki problem społeczny, który dotyka do 25 procent społeczeństwa. Tymczasem dziesięć lat po legalizacji związków partnerskich w Niemczech okazało się, że z możliwości tej skorzystało zaledwie 0,058 procenta (czyli około pół promila!) osiemdziesięciomilionowej populacji tego kraju, czyli jedynie 2,3 procent ludzi o skłonnościach homoseksualnych (których udział w społeczeństwie szacuje się na około 1,7 procenta). Równocześnie utajnia się, ile z tych związków już się rozpadło. Bardzo trudno znaleźć dzieci wychowywane w takich związkach z jakimkolwiek sukcesem.

Jak bolszewicy

Skalę deprawacji władzy politycznej i nauki ze strony genderowców oraz niezwykłe podobieństwo stosowanych przez nich metod do metod sowieckich pokazuje tak zwane Studium z Bambergu przeprowadzone na zlecenie ministerstwa sprawiedliwości przez uniwersytet tegoż miasta. Miało ono udowodnić, że dzieciom w związkach homoseksualnych jest tak samo dobrze, jak w rodzinach. Spośród około 900 badanych osób około 93 procent stanowiły kobiety – tak trudno bowiem było znaleźć homoseksualistów wspólnie wychowujących dziecko. 66 procent z grona badanych kobiet nie zaadoptowało dziecka swojej partnerki, co dobitnie świadczy o wielkości ich rodzicielskiej miłości i troski. 78 procent spośród tych dzieci przez około pięć lat żyło wcześniej w rodzinie heteroseksualnej matki, która dopiero później zdecydowała się na zmianę orientacji, co w oczywisty sposób nie pozwala mówić o dzieciach wychowywanych wyłącznie w homozwiązkach. Jako podstawa do oceny stanu dzieci służyły przede wszystkim wypowiedzi ich własnych matek, a nie całościowe badanie psychologiczne.

Oto „gendernauka” w całej swej krasie, oto typowy sposób jej uprawiania. Podobnie można było pytać komunistów, czy ludziom w ZSRS i NRD żyje się równie dobrze (albo lepiej) niż w USA i RFN. Oto ideologizacja i polityzacja nauki, oto wiedza równie „naukowa”, jak naukowy komunizm. Jednak właśnie takie studium niemieckie ministerstwo sprawiedliwości obwieściło jako sukces homolobby, jako potwierdzenie jego propagandy, przecież wszystko inne – choćby najprawdziwsze – byłoby „homofobiczne”. Genderowcy zawsze muszą mieć rację – podobnie, jak kiedyś kompartia – choćby nawet sami sobie zaprzeczali. Dziś dzieci rzuca się na pożarcie ideologii podobnie jak w starożytności składano je w ofierze bożkom, choćby biblijnemu Molochowi (por. 2 Krl 23, 10).

Podręcznik żołnierza

Niniejszy tekst przywołuje tylko niewielką cząstkę z ogromu faktów i argumentów, które można znaleźć w książce Gabriele Kuby – swoistego podręcznika żołnierza, wskazującego metody oraz środki stosowane przez naszych przeciwników i formułującego strategię skutecznego przeciwstawiania się im. Wszystko zaś zostało ukazane na konkretnych przykładach głównie z obszaru naszego wpływowego sąsiada – Niemiec.

Warto pamiętać, że genderowcy – współcześni neokomuniści – podobnie jak ich czerwoni ojcowie duchowi pragną zapanować nad całym światem, niosąc zniszczenie i śmierć przede wszystkim małżeństwu, rodzinie i chrześcijaństwu. Wszystko, co udało im się osiągnąć w Holandii, Hiszpanii czy Niemczech, chcą takimi samymi metodami narzucić Polsce, bezpardonowo depcząc przy tym naszą wiarę, moralność i godność. Identycznie, jak kiedyś naszą kulturę i wiarę chciała zniszczyć Moskwa, dzisiaj o to samo stara się Bruksela – tylko innymi środkami. Trzeba więc przeciwstawiać się temu podobnie jak bolszewikom w roku 1920 – ze wszystkich sił. To sprawa życia i śmierci.

Polacy mają w tej materii szczególnie spore szanse. Totalitarne ideologie, które same z siebie ogłupiły i zdominowały Rosjan i Niemców, w Polsce zostały zaprowadzone obcą przemocą – bagnetami, czołgami i szubienicami. A stało się tak dlatego, że należymy do narodów najgłębiej wierzących – im zaś więcej w duszy wiary i rozumu, tym mniej miejsca dla upiorów i demonów ideologii. To dzięki temu w Polsce genderowcom szczególnie trudno o sukcesy – podobnie jak dawniej komunistom.

Prawda jednak nie obroni się sama – potrzeba do tego wielkiego, zbiorowego wysiłku i mobilizacji ducha, potrzeba organizacji i instytucji. Wielkim osobowym wzorem jest sama Gabriele Kuby, jako kobieta, matka i chrześcijanka szczególnie wrażliwa na dobro człowieka, zwłaszcza najsłabszego – dziecka. Piórem obnażając prawdę o genderideologii, wzorem swych biblijnych poprzedniczek Estery czy Judyty, walczy o ocalenie swego narodu. Jak Ezechiel, Jeremiasz czy Izajasz wzywa do opamiętania i nawrócenia. Wiedzą i inteligencją, a także odwagą i poświęceniem zawstydza niejednego mężczyznę.

Trzeba skorzystać z jej pomocy i rady, jak kiedyś Barak korzystał z pomocy Debory i dzięki jej namowie oraz Bożej pomocy wyruszył do walki, by pokonać śmiertelnych wrogów Izraela (por. Sdz 4–5).

(Od Redakcji): I jeszcze uzupełnienie z 11 maja 2013 roku:
Gorąca zachęcam też do zapoznania się książką pani Gabriele Kuby, Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności,  która właśnie ukazała się po polsku w wydawnictwie Homo Dei. Już teraz można powiedzieć, że jest ono niezbędną, klasyczną lekturą. Pani Kuby znakomicie obnaża niesłychane zakłamanie i niegodziwości gender- i homoideologii, podobnie jak książki profesora Leszka Kołakowskiego i Aleksandra Sołżenicyna obnażały marksizm i komunizm. Jest prawdziwą kopalną prawdy i argumentów, tak potrzebnych w naszej obronie przed wielkim kłamstwem ideologii. Potwierdzam ją na podstawie całej mojej wiedzy i doświadczenia. Informacje o książce można znaleźć tutaj: http://homodei.com.pl/product_info.php?products_id=295

ksdariuszokoSzanowni Państwo,

serdecznie dziękuję za modlitwę oraz wszelkie wyrazy poparcia, solidarności, uznania i wdzięczności, które otrzymałem w związku z udziałem w programie Tomasza Lisa w poniedziałek 25 lutego 2013 roku.

A były to tysiące i tysiące osób, w tym wiele wspaniałych matek, ojców, sióstr zakonnych, księży, biskupów, profesorów, uczonych, młodzieży  i dzieci. Także dzięki Państwu mogliśmy się cieszyć takim sukcesem pomimo zewnętrznego stosunku sił 8:1,5. Zresztą sam ten układ pokazuje, jak brudnymi metodami posługują się nasi przeciwnicy, jak manipulują. W ten sposób udało się przeszkodzić ofensywie gender-ideologii, ukazać jej wyjątkową absurdalność, porównywalną chyba jedynie z utopią komunistyczną, z której się też wywodzi.

Dla zainteresowanych przesyłam wywiad, w którym mogłem powiedzieć dużo więcej, niż w telewizji oraz szczególnie trafne komentarze.
Z serdecznymi pozdrowieniami oraz nadzieją na dalszą modlitwę i wsparcie
                                                                                                                               Ks. Dariusz Oko

http://www.fronda.pl/a/ks-oko-dla-frondapl-homolobby-przypisuje-sobie-cechy-boskie,26501.html
http://wpolityce.pl/artykuly/47948-urban-naszych-czasow-znowu-w-akcji-tak-lis-kluzik-lepkowska-i-pirog-probowali-zaszczuc-ksiedza-oko-ale-nie-dal-sie-szacunek
http://www.fronda.pl/a/ks-oko-dostalby-z-otwartej-piesci-w-pysk-czyli-mowa-milosci-homolobby,26511.html
A sam program można obejrzeć pod adresem:
http://www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/25022013/9983739

(Od Redakcji): najnowszą wypowiedź Księdza Profesora ("Genderrewolucja") publikuje marcowo-kwietniowy numer "Polonii Christiany":
http://www.pismo.poloniachristiana.pl/tresc,33,0,996,1,PCH,numer.html

elzbietamorawiecElżbieta Morawiec

Piekło, jakie się rozpętało  po wystąpieniu profesor Krystyny Pawłowicz a także po liście profesorów skupionych w AKO Poznania, Krakowa, Łodzi daje przedsmak tego, jak poważna jest sprawa. (Niezależnie od tego, że w rzeczywistości polskiej pełni rolę zasłony dymnej nad realnym, tragicznym położeniem kraju, stanu jego gospodarki, zadłużenia itd).

Cóż takiego powiedziała profesor Krystyna Pawłowicz, aby zasłużyć sobie na nagonkę mediów i ad hoc powołanych autorytetów? W słowach może niezbyt starannie dobranych – szczerą prawdę. Jak prawdą jest, że zarówno homoseksualiści, jak i transseksualiści to osoby biologicznie jałowe, bo bezpłodne. I nic tego nie zmieni. Trzeba mieć niesłychany tupet, aby osobę pokroju Anny Grodzkiej vel Krzysztofa Bęgowskiego lansować na wicemarszałka Sejmu. Transseksualizm,  j e s z c z e,  póki nie wypowiedzą się odpowiednio przygotowane politycznie światowe organizacje –  jest anomalią psychiczną, schorzeniem. Można domniemywać, nie bez podstaw, że w przypadku mężczyzny, który przeżył ponad 50 lat w swoje przedziałce płciowej, spłodził syna, zmiana płci – to dowód aberracji niemałej. Nie wiem, jakie motywy powodowały Krzysztofem Bęgowskim dla dokonania tej operacji – może np. chciał się schować „pod spódnicą” przed swoją „zasłużoną” komunistyczną przeszłością? Nie wnikam w to, niemniej – zarówno z psychologicznego punktu widzenia , jak i politycznej perspektywy pani Grodzka/Bęgowski nie ma najmniejszych podstaw, aby ubiegać się o tak wysoką funkcję państwową. I na pewno ważniejsza jest w tej kwestii anomalia psychiczna niż całkowity brak  m e r y t o r y c z n y c h  podstaw do sprawowania urzędu. Chyba, że nasze władze już są na poziomie starożytnego szaleńca, Kaliguli. Pani Grodzkiej/Bęgowskiemu należałoby współczuć przypadłości, gdyby nie to, że tak przytomnie pozwala sobą powodować i błyszczeć medialnie. 

Ale nie w tym jest problem. Nad światem od dawna krąży widmo straszliwe – widmo neokomunizmu w postaci, jakiej wieki nie znały. Od wielu lat Ameryka i Europa wciągnęły na wolne miejsce po uciskanym proletariuszu – mniejszości seksualne, dewiantów wszelkiej maści. Kiedy obejrzeć się wstecz, w historię – pierwszym etapem „wyzwalania się” człowieka od Boga była rewolucja francuska. Mordowanie księży i świeckich miało jeszcze wtedy, spod okrwawionej frygijskiej czapki – spojrzenie  na tzw. ołtarz Istoty Najwyższej. Którą, oczywista, wyzwoleniec w cieniu gilotyny sam ustanowił. Bolszewicy już się nie patyczkowali, nauczeni, że „religia to opium dla ludu”. Świątynie dewastowano bezwzględnie, z równą zajadłością przystępując do „pieriekowki dusz”, społecznej inżynierii, która nowego człowieka miała podporządkować władzy nowych, bezwzględnych bogów, z wąsatym wujaszkiem Joe na głównym ołtarzu. Nowy człowiek miał być całkowicie odarty ze swojej tożsamości społecznej i kulturowej, tę właściwą wdrukowywano mu w duszę we wszelki dostępny propagandzie sposób. Niemieccy hitlerowcy stalinowską lekcję zmodyfikowali – zamiast wroga klasowego plasując na listach eksterminacji – wrogów rasowych, z narodem żydowskim na czele. Ale naziści mieli swoje „osiągnięcia” nie tylko w dziedzinie zagłady przemysłowej, na nieznaną dotychczas skalę. Rozwijali również tzw. eugenikę (narodzoną nb. w Stanach Zjednoczonych) .Wprowadzali również – wobec narodów podbitych, „gorszych” jak Polacy – prawo nieograniczonego zabijania nienarodzonych, „eliminację” psychicznie chorych. (Kiedy słyszy się dziś jak beztrosko w polskim Sejmie głosuje się ustawy proaborcyjne – skóra cierpnie).

Dziś kołowrót historii wyniósł ludzkość na nowy „świetlisty szlak”. Znowu człowiek, jak niegdyś Lucyfer – mówi Bogu „non serviam”. W sposób, którego radykalizmu dzieje nie znały, w odniesieniu do samej biologicznej istotowości życia. Już nie Bóg jest dawcą życia, ale sam człowiek – w laboratoriach in vitro i odludziach eutanazji. Ale nade wszystko w programie nowej ideologizacji: gender,  queer studies. Nowa, „uciskana” klasa  – homoseksualiści, transseksualiści, transwestyci etc. – staje się nową klasą panów, dyktującą, jakkolwiek mało liczna, swoje prawa światu. Ta nowa, panosząca się ideologia na razie dokonuje głównie spustoszeń duchowych, ale w swoich dalekich konsekwencjach jest prostą drogą do Armagedonu, biologicznej zagłady ludzkości. Jak się bowiem rzekło, ci, którzy tak ochoczo chcą zastępować prawa natury, prawa Boskie np. w określaniu płci czy tzw. orientacji seksualnej – skazują człowieka na biologiczną bezpłodność. Człowiek z płciowością odmienioną operacyjnie – nigdy nie będzie biologicznie ani mężczyzną ani kobietą  – niezdolny ani do płodzenia ani do rodzenia. Już o homoseksualistach nie mówiąc. Nietrudno sobie wyobrazić (po części on już, niestety, istnieje) ów nowy wspaniały świat. Np. dwie lesbijki umawiają się z parą homoseksualistów co do zakupu nasienia , poddają się in vitro itd. Albo na odwrót – dwaj „tatusiowie” obierają mamy – „nosicielki”. W ramach nowego nazewnictwa , proponowanego przez te kręgi – „prawa reprodukcyjnego” – kim będzie człowiek zrodzony w tej „reprodukcyjnej” fabryce – jeszcze człowiekiem czy raczej produktem? Kim będą „rodzice-fabrykanci” –  jeszcze ludźmi czy raczej – źródłami (nosicielami) surowca? Taki „wspaniały świat” nie przyśnił się nawet Huxleyowi.

W szale bezrozumnej „modernizacji” Polska poczyniła na tej drodze niebezpieczne kroki. Poczynając od ustawy o przemocy wobec kobiet, gdzie przemyca się nową, „genderowską” definicję płci jako determinowanej społecznie a nie biologicznie. Szykują się kroki następne. Krajowi Jana Pawła II, wielkiego obrońcy życia – ta droga, prowadząca wprost ku samochcianej zagładzie człowieka – nie przystoi. Czas zatrzymać bezrozumny obrót koła neokomunizmu. W jego najstraszliwszej postaci.