Tag Archives: Ukraina-Україна

Juszczenko wywołał kolejny konflikt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie widać końca polsko-ukraińskim sporom o najnowszą historię. Emocjonalnie podsycają je nasi południowo-wschodni sąsiedzi, którym polskie władze odpowiadają dyplomatycznie i merytorycznie.

W takim właśnie duchu i stylu Instytut Pamięci Narodowej odniósł się do najnowszej wypowiedzi byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, w której dokonał on niezgodnych z prawdą historyczną, skandalicznych porównań pomiędzy Armią Krajową a Ukraińską Powstańczą Armią i Józefem Piłsudskim a Stefanem Banderą.

„AK była częścią Polskich Sił Zbrojnych, podległych legalnemu i uznawanemu przez przytłaczającą większość Polaków rządowi na uchodźstwie. Stanowiła część sił Aliantów walczących z III Rzeszą. Natomiast UPA była zbrojnym ramieniem głoszącej politycznie skrajne hasła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której program kształtował się pod wpływem ideologii nazistowskiej. Formacje te ponoszą odpowiedzialność za ludobójstwo ponad 100 tysięcy Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej, w przeważającej większości bezbronnych cywilów: starców, kobiet i dzieci. Cele polityczne, działalność konspiracyjna, obszar aktywności i stosowane metody stawiają obie formacje w bardzo odległych od siebie miejscach i spotykają się z diametralnie odmienną oceną historyków” – czytamy w oświadczeniu IPN.

Czytamy w nim także, iż „doszukiwanie się analogii pomiędzy działalnością Józefa Piłsudskiego a czynami Stefana Bandery jest całkowicie nieuprawnione, przede wszystkim dlatego, że aktywność niepodległościowa Józefa Piłsudskiego z czasów jego kierowania PPS – Frakcją Rewolucyjną nie zaowocowała śmiercią tysięcy niewinnych istnień ludzkich”.

ipnlogoInstytut podkreśla, że „mimo piętrzących się trudności” od wielu lat „prowadzi współpracę z partnerami ukraińskimi, podejmując również starania na rzecz dialogu historyków z obu krajów, uznając jednakże, że jest on możliwy tylko na drodze wzajemnego poszanowania i dążenia do prawdy”.

Ta współpraca znalazła się obecnie w momencie krytycznym, co przyznał w rozmowie w Telewizją Republika prezes IPN doktor Jarosław Szarek mówiąc: – My wiele razy pokazywaliśmy dobrą wolę i przełamaliśmy granicę, ale teraz wyczerpaliśmy chęć porozumienia. Nie widzę możliwości dalszej współpracy w jakimkolwiek celu, jeśli Ukraina nie pokaże swojej dobrej woli i nie wykaże się i nie poda ręki z konkretną propozycją. To jest tak naprawdę zimna wojna. Bez gestu ze strony Ukrainy nie będzie przełomu w naszych relacjach.

Szarek zadeklarował, że strona polska bronić swojego dobrego imienia, bo takie są fakty historyczne: – Armia Krajowa nigdy nie mordowała ludności cywilnej, UPA ma na swym sumieniu morze krwi. To jest co najmniej 130 tysięcy zamordowanych osób cywilnych: dzieci, kobiet, starców. Tutaj nie ma żadnej symetrii pomiędzy UPA i AK. I my nie zgodzimy się na naginanie faktów historycznych tylko dlatego, że na tej tradycji Ukraina chce budować fundamenty swojej tożsamości historycznej. Wielokrotnie wykazywaliśmy dobrą wolę. Byliśmy przez wiele miesięcy gotowi iść na kompromisy. Ten kompromis miał polegać nie na tym, że to jest kompromis z prawdą – tylko na tym, że odsuwamy pewne tematy. Nie zajmujemy się tym. Odsuwamy Wołyń, bo wiadomo, że ta opowieść strony ukraińskiej jest nie do przyjęcia dla nas – mówił prezes IPN na antenie TR.

Przypomniał, że pojawiły się deklaracje wspólnych obchodów setnej rocznicy zwycięstwa Wojska Polskiego i sprzymierzonych z nią oddziałów atamana Semena Petlury nad Sowietami: – Ale to były tylko słowa. Później okazywało się, że po tych deklaracjach nasza ekipa z Biura Poszukiwań i Identyfikacji nie jest wpuszczana na Ukrainę. Więcej, gdy jedna z firm zajmujących się poszukiwaniem chciała skorzystać z naszych archeologów, pracowników IPN, poszukując grobów legionistów na Wołyniu pod Kostiuchnówką – temat zupełnie, wydawałoby się, neutralny – władze ukraińskie odebrały im koncesję na te poszukiwania. Więc tu nie ma minimum dobrej woli. Trudno w takich warunkach się porozumieć. My wyczerpaliśmy cały zasób dobrej woli. Nam zależy na relacjach dobrych z Ukrainą. Przecież to są nasi sąsiedzi. Strona ukraińska musi zrozumieć, musi przejść tę drogę, którą przeszli Niemcy – stwierdził w wywiadzie dla Telewizji Republika prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Pilnie potrzebna rozmowa prezydentów Polski i Ukrainy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wysadzenie upamiętniającego naszych rodaków pomnika w Hucie Pieniackiej, niewpuszczenie na Ukrainę prezydenta Przemyśla Roberta Chomy, zdewastowanie cmentarza (także jego polskiej części) w Bykowni – to wszystko zdarzyło się w ciągu zaledwie kilkunastu dni.

Myślę, że w tej sytuacji nie wystarczą już nawet bardzo ostre noty dyplomatyczne naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale potrzebna jest natychmiastowa poważna rozmowa prezydentów obu państw, za którą pójdą zdecydowane działania ukraińskich służb. Jeżeli nie uda im się odnaleźć sprawców powyższych aktów wandalizmu o polityczno-historycznym podłożu, to powinny przynajmniej dołożyć wszelkich starań, aby nie powtarzały się one w przyszłości, bo inaczej i tak już niezbyt dobre stosunki polsko-ukraińskie ulegną dalszemu pogorszeniu ku wielkiej radości Rosji.

Ukraińscy studenci mogą się bezpłatnie uczyć polskiego, a Polacy – ukraińskiego

jakubloginowJakub Łoginow

Wkrótce początek nowego roku akademickiego. Razem z Polakami naukę na polskich uczelniach rozpocznie w tym roku rekordowa ilość studentów z Ukrainy – prawie sto tysięcy. Aby pomóc Ukraińcom w adaptacji, polsko-ukraiński portal „Port Europa” stworzył dla nich bezpłatny kurs internetowy języka polskiego.

Kurs składa się z kilkunastu lekcji, wysyłanych automatycznie na podany przy zapisie adres mailowy. Jego autorem jest Jakub Łoginow, polski dziennikarz współpracujący m. in. z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i kijowskim tygodnikiem „Dzerkało Tyżnia” oraz założyciel polsko-ukraińsko-słowackiego portalu „Port Europa”. Tworząc kurs, autor wykorzystał nowatorską metodę, którą przed laty sam zastosował, by nauczyć się języka ukraińskiego. – Nasze języki są podobne, więc nie ma sensu uczyć się ukraińskiego czy polskiego tak, jak uczy się klasycznych języków obcych, w przypadku których każde słowo jest początkowo niezrozumiałe. Zamiast bezsensownie wkuwać, że szafa to po ukraińsku szafa, kuchnia to kuchnia, a dzień to deń, warto skupić się na tych słowach, które się różnią. Kolejna sprawa – to wyłapanie takich cudownych regułek, które pozwalają na „wydedukowanie”, jak może brzmieć ukraińskie słowo, niejako przerabiając je z polskiego (i na odwrót). Znacznie ułatwia naukę zrozumienie, że polskie –dzie- odpowiada ukraińskiemu –de-, polskie ę i ą zamienia się na ukraińskie u itp., przy czym podobnych zasad jest dużo więcej – tłumaczy swoją metodę Jakub Łoginow.

wzwrzrOto kilka przykładów takich prawidłowości, których zrozumienie przyspiesza naukę polskiego przez Ukraińców czy ukraińskiego przez Polaków (ukraińskie słowa zapisano w transliteracji do polskiego alfabetu): Ząb – zub, dąb – dub, wędka – wudka, wąski – wuskyj, dziękuję – diakuju, dzień – deń, dziekan – dekan, wierzyć – wiryty, niespodziewanie – nespodiwano, nieprzyjaciel – nepryjatel, dzieło – diło itp (il. Archiwum Krakowa Niezależnego).

Na kurs można zapisać się pod adresem: www.porteuropa.eu/ua/polskamowa Korzystanie z niego jest całkowicie bezpłatne, wydatki na hosting itp. są pokrywane z reklam i od sponsorów.

Wcześniej autor stworzył także analogiczny bezpłatny kurs internetowy języka ukraińskiego dla Polaków. Zapisało się na niego już kilka tysięcy osób, zainteresowanych Ukrainą. Dla ułatwienia, ukraińskie słowa są tam zapisywane w alfabecie polskim, co ułatwia naukę osobom, które nie miały styczności z cyrylicą. Taki zapis pomaga też lepiej wychwycić podobieństwa i różnice między naszymi językami.

Na bezpłatny e-kurs języka ukraińskiego można się zapisać pod linkiem: www.porteuropa.eu/ukrainski

Oba kursy pozwalają na opanowanie podstaw języka w ciągu 3-4 miesięcy. Nie zastąpią one jednak praktyki, dlatego autor kursu radzi, by ukraińscy studenci nie zamykali się w swoich społecznościach, ale integrowali się z polskimi kolegami i na odwrót.

PiS. Polityka i socjologia w 140 znakach (LXXI)

miroslawborutapisMirosław Boruta

CBOS: 41% PiS, 16% PO, 12% Nowoczesna, 8% Kukiz‘15, czyli 49 versus 28 (63,6%). Ale ordynacja preferuje duże partie, zmieniamy Konstytucję!

Wrogowie Polski piszą naszą historię. Polacy są winni niemieckich zbrodni na Żydach i to Polaków należy nienawidzić: http://wpolityce.pl/historia/306020-o-skandalicznym-zachowaniu-izraelskich-wycieczek-do-miejsc-pamieci-zamordowanych-zydow-pewnie-jestem-niesluszny

Daruj przyjaciołom więcej prawdy, a prawdzie więcej przyjaciół. Nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy: http://wpolityce.pl/swiat/305894-prezydent-duda-o-25-rocznicy-niepodleglosci-ukrainy-jest-to-bardzo-przejmujacy-dla-mnie-dzien

25 lat temu – 24 VIII 1991 roku Ukraina proklamowała niepodległość: „być albo podmiotem historii, albo przedmiotem w rękach silniejszych”…

Balcerowicz na Ukrainie. Radość oligarchów, smutek zwykłych ludzi

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W XX wieku Stepan Bandera i jego zwolennicy starali się utworzyć niepodległe państwo ukraińskie, wolne od zagranicznych wpływów, głównie polskich, żydowskich i rosyjskich. Od 25 lat państwo to istnieje, ale ogromnym paradoksem jest fakt, że jest ono rządzone przy pomocy cudzoziemców, którzy nie tylko nie znają języka ukraińskiego, ale i kompletnie nie rozumieją specyfiki kraju. Najlepszym tego przykładem jest Micheil Saakaszwili, rodowity Gruzin (ożeniony z Holenderką), który najpierw był prezydentem Gruzji, a następnie (po przegranych wyborach) błyskawicznie otrzymał ukraińskie obywatelstwo oraz nominację na gubernatora obwodu odeskiego. Sytuacja, że urzędnikiem państwowym zostaje głowa innego państwa, jest kuriozalna. Pasującym ona bardziej do „republik bananowych” niż to do Europy.

Dodam, że parę miesięcy temu Saakaszwili, wdając się w publiczną pyskówkę z ministrem spraw wewnętrznych Arsenem Awakowem, Ormianinem urodzonym w Baku w Azerbejdżanie, kłócił się z nim – uwaga! – po rosyjsku. Zobacz video. To zmusiło prezydenta Poroszenkę do wydania następujące oświadczenia: „Jako prezydent, gwarant konstytucji, praw i wolności obywatelskich, nie mogę milczeć na temat hańbiącego incydentu, do którego doszło w poniedziałek na posiedzeniu Rady Reform. Odbywające się w tym miejscu dyskusje są często ostre, ponieważ prezentowane są różne punkty widzenia, zawierane są kompromisy, powstają projekty reform. Jednak obelgi i wulgaryzmy są w tym miejscu niedopuszczalne. Szczególnie te, których wydźwięk jest ksenofobiczny, jak wydźwięk słów „wynoś się z Ukrainy”. To ja zaprosiłem międzynarodowy zespół reformatorów, który jest ukraiński nie tylko ze względu na paszporty, ale na ducha.”

kijowDziś w ukraińskich władzach jest coraz więcej cudzoziemców. Dla przykładu, w rządzie Arsenija Jaceniuka zasiadali do tej pory Gruzin, Litwin i Amerykanka, którzy obywatelstwo Ukrainy dostali hurtowo 2 grudnia 2014 r. Do tej swoistej „Legii Cudzoziemskiej” w tych dniach dołączyli także Polacy z Leszkiem Balcerowiczem na czele. Były polski wicepremier i przewodniczący nieboszczki Unii Wolności został przedstawicielem prezydenta Petra Poroszenki w rządzie, a także jego doradcą i współprzewodniczącym grupy doradców strategicznych ds. reform. Ściągnął on z kolei do pomocy innego b. posła UW, Mirosława Czecha z „Gazety Wyborczej” (skonfliktowane z rodzinami ofiar UPA), przez którego Adam Michnik będzie miał wpływ na niektóre decyzje. Prof. Balcerowicz zatrudnił też „specjalistę od wszystkiego” (czyli od niczego) Jerzego Millera z Krakowa, który w ramach „karuzeli stanowisk” zdążył w swej błyskotliwej karierze być m.in. wiceprezydentem Warszawy, ministrem spraw wewnętrznych, szefem Narodowego Funduszu Zdrowia, wojewodą małopolskim i przewodniczącym komisji badającej katastrofę lotniczą w Smoleńsku.  Był też doradcą prezydenta Gruzji, pobierając za to wynagrodzenie od Stanów Zjednoczonych. Uff, trudno te wszystkie funkcje spamiętać! Dodać też trzeba, że z nominacji premiera szefem ukraińskich kolei państwowych został kolejny Polak, Wojciech Balczun (il. Kijów: Złota Brama, Uniwersytet Kijowski, Ławra Peczerska, Cerkiew Św. Andrzeja, Kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią na Placu Niepodległości, Pomnik Bohdana Chmielnickiego, za: Wikipedią).

Pojawienie się „Legii Cudzoziemskiej” to wodą na młyn dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że Ukraina stała się ofiarą porozumienia ukraińskich oligarchów z międzynarodową finansjerą oraz machinacji Georga Sorosa i jemu podobnych spekulantów. Na dodatek, widać gołym okiem, że majątki oligarchów, w tym też prezydenta Poroszenki (vide: afera z kontami w Panamie), ustawicznie powiększają się, a sytuacja materialna statystycznej rodziny staje się wręcz katastrofalna.

To wszystko nie podoba się ani banderowcom, ani uczciwym ukraińskim patriotom, którzy wierzyli (niestety bardzo naiwnie), że Majdan obali władzę oligarchów i nie dopuści do zawłaszczenia kraju przez obcy kapitał. Dlatego też głosy krytyczne, przeciwne cudzoziemcom w rządzie, są coraz liczniejsze. Jak niedawno mówiła z przekąsem znajoma Ukrainka: Polskie pany wracają do Kijowa i Lwowa. Jeżeli więc Balcerowicz zastosowuje swoją słynną „terapię szokową”, rozwalając gospodarkę (głównie rolnictwo i przemysł ciężki) to odium rozgoryczenia i zawodu uderzy głównie w cudzoziemców, a także w mniejszości narodowe, w tym też i w polską.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Apel Kresowian do Jarosława Kaczyńskiego i Pawła Kukiza

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W kilku ostatnich felietonach pisałem o dwóch projektach ustaw sejmowych, upamiętniających ofiary ludobójstwa dokonanego przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych ukraińskich organizacji kolaboranckich. Powiedzenie prawdy o tym ludobójstwie oraz godne uczczenie ofiar w Trzeciej RP wciąż napotyka ze względów ideologicznych na ogromne opory, także w szeregach prawicowych. Vide: postawa poseł Małgorzaty Gosiewskiej czy doradcy ministra spraw zagranicznych, pana Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Wpływa na to także polityka obecnych władz Ukrainy, które poprzez działania parlamentu w Kijowie i prezydenta-oligarchy Petro Poroszenki gloryfikują morderców i fałszują historię oraz wykopują kolejne rowy pomiędzy Ukraińcami i innymi narodami.

Przedstawiam poniżej list otwarty Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Patriotycznych, zrzeszającego ponad 40 organizacji z terenu całej Polski. List ten, zacytowany bez skrótów, jest skierowany do prezesów PiS i Kukiz’15, które to partie opracowały (choć osobno) wspomniane projekty i które w kampanii wyborczej zapewniały, że dokonają przełomu w tej sprawie. Gwoli sprawiedliwości dodam, że 12 lipca 2013 r. w Sejmie RP za prawda o ludobójstwie na Kresach Wschodnich głosowały oprócz PiS także inne ugrupowania: Solidarna Polska, SLD, PSL i grupa Gowina. Natomiast przeciw, pod presją prezydenta Bronisława Komorowskiego i Adama Michnika oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego, głosowały kluby poselskie PO i Ruchu Palikota. Niestety ci ostatni wygrali, bo zabrakło zaledwie 10 głosów. Dziś wreszcie jest szansa na naprawienie tego błędu.

Warszawa, 20 kwietnia 2016 r.

Szanowni Panowie
Jarosław Kaczyński
Prezes Prawa i Sprawiedliwości
Paweł Kukiz
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Kukiz’15

Zarząd Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich pragnie wyrazić serdeczne podziękowania członkom kierowanych przez Panów ugrupowań parlamentarnych oraz wszystkim innym osobom zaangażowanym w działalność na rzecz upamiętnienia ofiar zbrodni dokonanych w czasie II wojny światowej na obywatelach polskich, zamieszkujących Kresy Wschodnie II Rzeczpospolitej.

Rezultatem prowadzonych w Sejmie prac są dwa projekty ustaw:

1. Przygotowany przez Posłów PiS projekt dotyczący ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, zmierzający do upamiętnienia wszystkich mieszkańców ziem kresowych, którzy w latach 1939-1947 padli ofiarą eksterminacji prowadzonej przez Związek Sowiecki, Niemcy nazistowskie, a także przez kolaborujące z hitlerowcami szowinistyczne organizacje ukraińskie i litewskie.

2. Opracowany przez Posłów Kukiz’15 projekt dotyczący ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię.

Doceniamy walory obu projektów i uważamy, że obydwa powinny być wdrożone do dalszego postępowania legislacyjnego. Uznajemy, że projekty opracowane przez Posłów PiS i Posłów Kukiz’15 powinny być traktowane nie jako konkurencyjne, lecz raczej jako komplementarne. Stoimy przy tym na stanowisku, że:

1. Data obchodów Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian powinna być wyznaczona na 17 września (ku upamiętnieniu dnia wkroczenia na tereny Polski armii sowieckiej, zapoczątkowującego Zagładę polskich Kresów) lub na 11 lutego (ku upamiętnieniu dnia zakończenia w 1945 roku konferencji jałtańskiej, w czasie której uzgodniono zagarnięcie wschodnich ziem Rzeczypospolitej Polskiej przez Związek Sowiecki). Opowiadamy się zwłaszcza za drugą ze wskazanych dat, gdyż jej przyjęcie miałoby:

A/ Walor historyczny. Przypomniałoby społeczności międzynarodowej, że po zakończeniu II wojny światowej kraj nasz został kolejny raz (wcześniej – we wrześniu 1939 roku) haniebnie zdradzony przez mocarstwa zachodnie, które w trakcie konferencji jałtańskiej z pogwałceniem prawa międzynarodowego przypieczętowały de facto IV rozbiór Polski, doprowadzając do ekspatriacji ludności kresowej i jej przymusowego exodusu, prowadzonego na skalę niespotykaną w dziejach nowożytnej Europy. Uświadamiałoby ponadto, że dokonane przez państwa będące sygnatariuszami układu jałtańskiego przesunięcie granic być może uspokajało sumienie społeczności zachodnich, ale w istocie było aktem wielkiej niesprawiedliwości, jakiej dopuszczono się wobec wyniszczonego wojną Narodu Polskiego. Ulegając honorowanemu do dziś dyktatowi Józefa Stalina, państwa zachodnie wytworzyły pielęgnowany do chwili obecnej mit ekwiwalentu, głoszący, że Polska utraciła ziemie kresowe, a otrzymała w zamian Ziemie Zachodnie i Północne. Rzecznicy tego mitu wiedzą doskonale, że Niemcy utraciły Ziemie Zachodnie tytułem reparacji wojennych (które i tak w nikłej tylko mierze rekompensowały straty materialne, jakie poniosło Państwo Polskie w wyniku II wojny światowej), mają zatem świadomość, że Niemcy zostały w ten sposób ukarane, do dziś jednak nie potrafią odpowiedzieć, za co została ukarana Polska.

B/ Walor aktualny. Uświadamiałoby politykom polskim, że nadmierne zawierzanie polskiej suwerenności państwom zachodnim jest krótkowzroczną i bardzo karkołomną polityką, i że bezpieczeństwo naszemu Państwu zapewnić może jedynie rozbudowa Narodowych Sił Zbrojnych.

akdjkipk2. Data Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię powinna być wyznaczona na 11 lipca – ku upamiętnieniu Krwawej Niedzieli, a więc dnia, w którym ukraińscy nacjonaliści dokonali bestialskiej rzezi Polaków w około 100 miejscowościach kresowych (il. Marsz Pamięci w 70. rocznicę „Krwawej Niedzieli” – Warszawa, 11 lipca 2013 r., fot. p. Lechosław Domaszewicz).

Stanowczo sprzeciwiamy się idei, aby – łącząc niejako dwie różne intencje i dwa różne w swoim charakterze projekty – ustanowić dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Zdecydowanie odcinamy się od zmierzającego w tym kierunku stanowiska wyrażanego w trakcie konsultacji społecznych przez Panów Andrzeja Łukawskiego i Aleksandra Szychta, uznając, iż jest to ich prywatne stanowisko oraz stanowisko niewielkiej grupy osób z nimi współpracujących. Żadna z organizacji stowarzyszonych w naszym Związku ani też żadne z licznych współpracujących z nami stowarzyszeń i organizacji kresowych tego stanowiska nie podziela. Przeciwnie, wszystkie one uznają, że istnieje potrzeba ustanowienia odrębnego dnia upamiętniającego ofiary zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów. Przemawiają za tym:

A/ Względy historyczne. Ludobójstwo dokonane przez szowinistyczne organizacje ukraińskie, którego ofiarami padło ok. 200 tysięcy obywateli II RP narodowości polskiej, żydowskiej, czeskiej, węgierskiej, romskiej i ukraińskiej, nawet na tle licznych okropieństw, jakich dopuszczono się w czasie II wojny światowej, wyróżniało się wyjątkowym bestialstwem. Z uwagi na rozmiar i niespotykaną skalę okrucieństwa zbrodni dokonanych przez Ukraińców, ofiary tych zbrodni w pełni zasługują na to, aby zostały godnie upamiętnione przez ustanowienia odrębnego święta narodowego, funkcjonującego obok innych świąt, takich jak Dzień Sybiraka czy Dzień Pamięci Ofiar Katyńskich.

B/ Względy aktualne. O ile Niemcy potępiły zbrodnie nazistowskie, a Rosja – zbrodnie komunistyczne, o tyle Ukraina jako jedyny kraj w Europie heroizuje zarówno członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów /OUN/ i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii /UPA/, jak też żołnierzy nacjonalistycznych batalionów „Nachtigall” i „Roland” oraz – powołanej 28 kwietnia 1943 roku – 14 ochotniczej dywizji SS „Galizien”. Ponadto jako jedyny kraj na świecie jawnie pielęgnuje symbolikę nazistowską. Zarówno funkcjonujące w tym państwie ugrupowania polityczne, jak też jego siły zbrojne występują pod czerwono-czarnymi flagami oraz posługują się emblematami, takimi jak Wolfsangel („wilczy hak” – będący symbolem Werwolfu) czy stylizowane Czarne Słońce (będące propagowanym przez Heinricha Himmlera pierwowzorem swastyki). Ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, którego sprawcami byli ukraińscy szowiniści, stanowić będzie ważny wyraz sprzeciwu polskiego społeczeństwa wobec pielęgnowania na Ukrainie tradycji nazistowskich.

W obliczu trwającego od roku 1945 fałszowania historii polskich Kresów oraz wciąż ponawianych prób umniejszania, a nawet usprawiedliwiania zbrodni ukraińskich nacjonalistów, forsowane przez środowiska mające niezbyt wielki związek z organizacjami kresowymi dążenie do wyznaczenia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian na dzień 11 lipca, kresowianie i ich potomkowie odbierają jako jeszcze jeden akt w długim ciągu matactw i manipulacji sprzedajnych elit politycznych III RP, które m.in. w uchwale z 15 lipca 2013 r. zamiast nazwania zbrodni ukraińskich nacjonalistów – zgodnie z klasyfikacją prawną – „ludobójstwem”, skonstruowały łamaniec prawny „czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”. Byłby to – dodajmy – niezmiernie przykry w swej wymowie akt zmierzający do tego, aby pod wpływem doraźnych i fałszywie pojmowanych interesów politycznych za pośrednictwem eksponowania dokonanych na Kresach zbrodni nazistowskich i komunistycznych zrelatywizować i zagłuszyć pamięć ofiar najbardziej bestialskiej spośród tych zbrodni, tj. ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów.

Pomysł wyznaczenia – bardzo potrzebnego skądinąd Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian – na dzień 11 lipca (w celu uhonorowania w tym dniu wszystkich Pomordowanych na Kresach):

1. Uznajemy za niefortunny z tego względu, że w nazwie święta wyraziste określenie sprawców zbrodni, jak też jednoznaczna kwalifikacja prawna ich czynów (jako – nieulegającego przedawnieniu – ludobójstwa) zastąpiona zostałaby pojęciem o charakterze literacko-publicystycznym.

2. Postrzegamy jako niestosowny i manipulancki. Sądzimy, że członkowie rodzin i potomkowie Kresowian pomordowanych przez zwyrodnialców z OUN-UPA mają szczególne prawo oczekiwać od Posłów Prawa i Sprawiedliwości daleko idącej empatii. Posłowie PiS sami bowiem doświadczają tego, jak przykre są pomysły nadawania rocznicom 10 kwietnia takich nazw, które zafałszowują i zamaskowują istotę tych rocznic.

Projekty ustaw dotyczących Zagłady polskich Kresów powinny łączyć Polaków, a nie ich dzielić. Apelujemy więc do Panów Prezesów i do członków kierowanych przez Panów ugrupowań, aby zaakceptować obydwa rozważane tu projekty poselskie. Polski Parlament powinien wykorzystać niepowtarzalną okazję zarówno do upamiętnienia gehenny całych polskich Kresów i zwrócenia uwagi społeczności międzynarodowej na usankcjonowane w Jałcie upokorzenie i zniewolenie Polski, jak też do godnego – po długim okresie fałszowania historii – uczczenia pamięci Ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów; Ofiar, które polska klasa polityczna wciąż jeszcze traktuje jak „dzieci gorszego Boga”.

Z poważaniem
W imieniu Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich
Prezes – Witold Listowski
Wiceprezes – dr hab. Leszek Jazownik, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego

Do wiadomości:
1. Organizacje kresowe i kombatanckie
2. Media

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Słabości polityki zagranicznej RP (I)

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Efekty polityki zagranicznej PO można krótko podsumować słowami starej piosenki warszawskiego Studenckiego Teatru Satyryków: „Ja już widziałem takie dno, przy którym wszystkie gwiazdy bledną!” Za rządów PO polityka zagraniczna leżała na wszystkich kierunkach geograficznych. Na pewno nie było sukcesem niewolnicze skundlenie Polski D. Tuska wobec dyktatu niemieckiej kanclerz A. Merkel. Stany Zjednoczone, formalnie nasz główny sojusznik militarny, symbolicznie zaznaczyły swój stosunek do Polski pokazując nam drzwi akurat w dniu 17 września, gdy zerwały ustalenia w sprawie tarczy przeciwrakietowej. Doszły do tego sławetne słowa B. Obamy o „polskich obozach koncentracyjnych” i późniejsza wypowiedź szefa FBI w tym samym stylu, za którą odmówił przeproszenia. Francja już kilka lat temu określiła miejsce Polski słowami prezydenta J. Chiraca: „Polska straciła okazję siedzenia cicho”. Stosunki z Rosją pogorszyły się do niebywałego stopnia i znalazły się w najgorszym stanie od 1989 r. Ukraina, mocno wspierana przez rząd PO, nawet za cenę wyjścia przed szereg w stosunku do innych krajów Europy, bez wahania zgodziła się na wyeliminowanie nas z grona krajów mających wpływ na rozwiązywanie kryzysu ukraińskiego, obok Niemiec, Francji i Rosji. A na dodatek zaczęła intensywnie uprawiać kult ludobójców z UPA. Z kolei kraje Grupy Wyszehradzkiej w ostatniej chwili zostały zdradzone przez premier E. Kopacz przez jej nielojalne posunięcie, zrywające wcześniejsze ustalenia w sprawie imigrantów. PO zupełnie „zapomniała” o Polakach na Wschodzie i blisko 20-milionowej Polonii (m.in. nic nie zrobiła dla przełamania dyskryminacji 2-milionowej mniejszości polskiej w Niemczech i wsparcia jej walki o przyznanie praw mniejszości narodowej). Równolegle do tego przez całe 8 lat rządów PO dalej trwało pogarszanie obrazu Polski w świecie, przy żałosnej bierności i indolencji ambasadorów i ambasad. To pogarszanie obrazu Polski sprzyja nagłaśnianiu bezprawnych roszczeń żydowskich wobec naszego kraju, a w przyszłości może ułatwić rozczłonkowywanie Polski, zwłaszcza działania dla pokojowego zaboru naszych ziem zachodnich i północnych. Można powiedzieć, że nowy rząd PiS-u przejął polską politykę zagraniczną w stanie prawdziwej ruiny. Stanowiło to fatalną pozycję wyjściową dla polityki zagranicznej rządu PiS-u.

Jest również parę innych czynników nie ułatwiających rządowi PiS-u wyprowadzanie Polski z międzynarodowej izolacji, w jaką zepchnęły ją rządy PO. Pierwszym z nich jest słabość frakcji, do której wchodzi PiS w Parlamencie Europejskim, w odróżnieniu od tamtejszej pozycji PO. Przypomnijmy, że PO należy do najsilniejszej frakcji w parlamencie Europejskim – Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), liczącej 271 członków. Do tej frakcji należą też przedstawiciele partii V. Orbána – Fidesz. PiS należy natomiast do jednej z najsłabszych frakcji w PE, piątej pod względem liczebności (52 członków) – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na dodatek samo PiS przez lata nie zadbało o pozyskanie sobie liczących się przyjaciół na arenie międzynarodowej. I jest to drastyczna różnica w zachowaniu PiS-u w odróżnieniu od działań Fideszu Orbána. Viktor Orbán, walcząc o władzę na Węgrzech od 2002 roku, a potem rządząc, cierpliwie zabiegał o zyskanie sojuszników za granicą. Warto tu wspomnieć kilka nieznanych w Polsce faktów. B. kanclerz Niemiec Helmut Kohl akurat w czasie jednej z większych nagonek na Węgry wywiadzie dla „Sterna” z 5 listopada 2014 r. nazwał premiera Orbána „wielkim Europejczykiem, który po europejsku myśli i działa„. Wielkim Europejczykiem nazwał Orbana również przewodniczący frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej) w Europejskim Parlamencie Joseph Daul. Wśród osób występujących z jednoznacznym entuzjastycznym poparciem dla Orbána znaleźli się m. in. najsłynniejszy konserwatywny filozof brytyjski Roger Scruton, słynny rosyjski dysydent pisarz Władimir Bukowski, parokrotny gubernator Nowego Jorku George Pataki, popularny pisarz brytyjski Tibor Fischer, autor książkowego eseju o „Tygrysie Orbánie”. Do czołowych zagranicznych zwolenników Orbána zalicza się Christopher H. Smith, jeden z najaktywniejszych kongresmanów amerykańskich, od 2011 r. współprzewodniczący Kongresu Helsińskiego w USA. Przyrównał on nawet osobę węgierskiego premiera do postaci prezydenta Ronalda Reagana, z którym współpracował przez lata. W stanowczej obronie Orbána wobec ataków z zewnątrz występowali m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus, premier Czech Petr Necas, premier W. Brytanii David Cameron. Dodajmy, że sam Orbán, posługujący się znakomitą angielszczyzną, niestrudzenie werbował kolejnych zwolenników Węgier na arenie międzynarodowej, występując na rozlicznych konferencjach międzynarodowych, m.in. na zjazdach katolików w Madrycie i Bilbao, na konferencji katolików w Berlinie, na zjeździe gnieźnieńskim, czy uczestnicząc w zaciekłych bojach w Parlamencie Europejskim.

Na tym tle tym dziwniejszym jest to, że politycy PiS-u nie pozyskali przez ostatnie dziesięć lat żadnego wybitnego przyjaciela politycznego wśród polityków Zachodu, czy nawet wśród polityków pobliskich słowiańskich Czech i Słowacji? Dlaczego nie zrobili tego też nasi europosłowie z PiS-u? Jeśli się mylę i jest choćby jedno nazwisko znanego polityka zachodniego, popierającego PiS, to z pokorą sprostuję te wywody. Dodam tu jeszcze bardzo godne uwagi spostrzeżenia amerykańskiego politologa, eksperta Rady Atlantyckiej Adriana Karatnycky’ego. Politolog ten, jednoznacznie sprzyjający nowemu PiS-owskiemu rządowi, starał się wyjaśnić przyczynę tak silnych ataków na obecną Polskę w mediach zachodnich. Jego tłumaczenie tego faktu było dość szokujące. Powiedział: „PiS jest partią zwróconą do wewnątrz. Jej liderzy są uwikłani przede wszystkim w wewnętrzny dialog polityczny. Nie „globalizują się” – nie podróżują, nie mają grupy ludzi, którzy byliby w stanie pokazać za granicą ich punkt widzenia” (podkr.- JRN) (por. wywiad T. Deptuły z A. Karatnyckym w Nowym Jorku: To tylko demokracja, „Wprost” z 24 stycznia 2016).

Działania prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło dla zwiększenia roli Polski na forum międzynarodowym

Trzeba przyznać, że zarówno prezydent Andrzej Duda jak i premier Beata Szydło, zaczynając działania na arenie międzynarodowej w tak trudnej sytuacji dla Polski, już dotąd wiele zrobili dla przełamania naszej izolacji. Prezydent Duda zrobił bardzo wiele dla wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej, szybko naprawiając skutki zdradzieckiego postępowania E. Kopacz w stosunku do tej Grupy. Bardzo duże znaczenie miało przy tym naprawienie, dzięki 6-godzinnemu spotkaniu J. Kaczyńskiego i V. Orbána, niepotrzebnego zgrzytu w stosunkach z Węgrami z lutego 2015 r. Szybko okazało się, że istnieje wiele rzeczy, które łączą nasze kraje, począwszy od zdecydowanego sprzeciwu wobec najazdu imigrantów po opór wobec projektu Nord Stream 2, nie mówiąc o szansach dużego wzmocnienia współpracy gospodarczej. Wizytą prezydenta A. Dudy w Estonii rozpoczęło się cierpliwe zacieśnianie stosunków Polski z innymi mniejszymi i średnimi krajami europejskimi. Doszło do bardzo dużego zbliżenia stanowisk z Rumunią. Nadzwyczaj pomyślnie rozwijają się stosunki Polski z Chorwacją, której prezydent publicznie zadeklarowała chęć widzenia Polski w roli lidera krajów Środkowej Europy. Bardzo ważne znaczenie miał wyjazd prezydenta A. Dudy w grupie przedstawicieli kilkunastu innych krajów do Chin i związane z tym zapowiedzi bardzo znaczącego rozszerzenia współpracy gospodarczej z tym krajem, dotąd tak głupawo zaniedbywanej przez rządy PO. Niebywałym sukcesem okazało się wystąpienie premier Beaty Szydło na forum Parlamentu Europejskim w Strasburgu, wbrew tym, którzy przewidywali porażkę polskiej premier z powodu braku doświadczenia w polityce międzynarodowej. Bardzo ważne znaczenie ma fakt, że prezydent Andrzej Duda w dynamiczny sposób rozpoczął umacnianie kontaktów z Polakami za granicą, tak fatalnie i szkodliwie zaniedbanych za rządów PO.

Drobna Zmiana zamiast Dobrej Zmiany

Znany publicysta i dziennikarz śledczy Cezary Gmyz: opublikował 8 lutego 2016 r. na portalu telewizjarepublika.pl szokujący tekst: „Placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury”. Stwierdził tam m.in.: „Polskie placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury i i jej dzieci. Trzeba to wypalić rozgrzanym żelazem”. Cezary Gmyz zamieścił tam też link do zawierającej 237 nazwisk „Listy członków służby zagranicznej, którzy przyznali się do służby lub współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi oraz osób, które IPN podejrzewa o kłamstwo lustracyjne”. Wiceminister MON Bartosz Kownacki w wywiadzie na Fronda.pl z 8 lutego 2016 r., odnosząc się do powyższych stwierdzeń C. Gmyza, powiedział m.in.:„Takie osoby powinny być jak najszybciej odwoływane z pełnionych funkcji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno, na ile jest to możliwe, rezygnować z ich usług. Dla mnie jest to rzecz oczywista (…) Osoby, które służyły obcemu komunistycznemu reżimowi – służąc nie niepodległemu Państwu polskiemu, lecz Związkowi Sowieckiemu – w niepodległej Polsce nie powinny pełnić tak ważnych funkcji. Dyplomacja jest szczególnie wrażliwą sferą, gdzie każde słowo, zachowanie i gest ma znaczenie. Takie osoby potencjalnie mogą być po prostu nielojalne względem władzy niepodległej Polski”.

Z kolei Marek Bućko, który przepracował 8 lat w MSZ – w centrali i na placówce, gorzko oceniał obecną sytuację w MSZ w publikowanym 2 marca 2016 r. na portalu kresy24.pl tekście „Lewacko-esbecka konserwa w MSZ ma się świetnie! Pisał tam m.in.: „Czy w Polsce brakuje błyskotliwych politologów znających się na polityce wschodniej i europejskiej? Czy brakuje nam oddanej Krajowi i Narodowi młodzieży, wykształconej i znającej biegle po kilka języków, z zapałem do pracy? Jak długo jeszcze roztaczany przez stare kadry w MSZ mit „niezastąpionych fachowców”, których nie można zwolnić, będzie służył do blokowania stołków przez leniwych post-komuchów i utrudniania dopływu do resortu młodych, zdolnych ludzi o poglądach patriotycznych? (…) Jeśli uważa Pan, że zatrudniając jednego patriotę – wiceministra Jana Dziedziczaka i zwalniając Tomasza Arabskiego z ambasadorstwa w Hiszpanii już Pan załatwił sprawy kadrowe, to ja się z tym głęboko nie zgadzam. Ja głosowałem na Dobrą Zmianę, a nie na Drobną Zmianę. (…) No i wreszcie co z byłymi SB-kami, którzy nadal są masowo zatrudnieni w MSZ? (…)”.

Przypomnę, że już 25 listopada 2015 r. zamieściłem na tym blogu alarmujący tekst : „Czas na weryfikacje ambasadorów”, wymieniając ośmiu najgorszych reprezentantów RP, ciągle pozostających na placówkach. Tekst swój zakończyłem zacytowaniem słów prof. Jacka Bartyzela z jego tekstu publikowanego 23 kwietnia 2015 r.: „Jeśli kiedykolwiek powstanie rząd polski nie tylko z nazwy, to w MSZ cała geremkowszczyzna i bartoszewszczyzna musi zostać wymieciona żelazną miotłą do samych fundamentów. Lepiej przez jakiś czas nie mieć żadnych dyplomatów, lepiej żeby na placówkach dyplomatycznych był tylko personel techniczny, niż żeby Polskę reprezentowali ludzie, którzy Polski nienawidzą i jej świadomie szkodzą” (podkr.- JRN).

7 lutego 2016 r. apelowałem już na tym blogu o jak najszybsze usunięcie przez nowy Sejm ustawy o „bratniej pomocy” (druk 1066). Dziwne, że dotąd nic nie zrobiono dla eliminacji tej tak niebezpiecznej ustawy, stwarzającej ułatwienia dla ewentualnej interwencji z zewnątrz. Dziwne jest też, że obecni parlamentarzyści nie zrobili nic dla przygotowania oświadczenia wykluczającego jakiekolwiek roszczenia żydowskie wobec Polski, roszczenia całkowicie bezpodstawne. Oświadczenie to jest tym bardziej potrzebne w sytuacji, gdy w Stanach Zjednoczonych rysuje się bardzo poważna możliwość dojścia do władzy Hillary Clinton, bardzo wyraźnie popierającej te roszczenia. Należałoby zwrócić się też z apelem do amerykańskiej Polonii, aby wybierając swego kandydata na prezydenta USA, brała pod uwagę stosunek poszczególnych kandydatów do roszczeń żydowskich wobec Polski.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/sabosci-polityki-zagranicznej-rp-i.html

Wydarzenia dobre i złe (IX)

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Kanclerz A. Merkel trafi do piekła

Wielka manifestacja antyimigranckiej Pegidy w Dreźnie. Gęstniejący tłum wciąż powtarza jeden donośny okrzyk: „Merkel muss weg. Merkel muss weg” (Merkel musi odejść). Opisująca przebieg manifestacji w Dreźnie redaktor Agata Kasprolewicz, cytuje na koniec fragment przemówienia szefowej Pegidy Tatjany Festerling: „Chcemy, żeby Europa była dumną damą. Ale zwolennicy multi-kulti inaczej na to patrzą. Nie zgadzamy się, żeby multi-kulti zniszczyła nasz wspólny europejski dorobek” (por. A. Kasprolewicz: Bajeczka o pluszowatych misiach, „Rzeczpospolita”, „Plus- Minus” z 12-13 marca 2016). Kanclerz Angela Merkel staje się coraz bardziej izolowana ze swymi koncepcjami otwarcia na ogromne rzesze imigrantów. Kilka lat temu sama Merkel przyznała: ”multi-kulti kaputt”. Ostatnio coraz częściej mówi się o niej samej: „Merkel kaputt”. Kilka tygodni temu nawet bardzo wpływowy opiniodawczy tygodnik „Der Spiegel”, stwierdził bez ogródek „Merkel poniosła klęskę” (wg tekstu ABC z 7 marca 2016: „Merkel poniosła klęskę”).

Bardzo ostry komentarz na temat fiaska polityki Merkel wobec imigrantów znajdujemy w drukowanym w „ABC” wywiadzie z Jurgenem Trittinem, posłem do Bundestagu i b. ministrem środowiska w rządzie G. Schrödera. Stwierdził on jednoznacznie: „To nie przypadek, że większość europejskich krajów (bynajmniej tylko kraje V4) nie popierają kursu Angeli Merkel. Zamiast pouczać innych, powinniśmy się zdobyć na chwilę refleksji i wysłuchać ich argumentów (…) Coś najwyraźniej się nie powiodło, jeśli nawet najwierniejsi sojusznicy, jak Francja i Austria, się od nas odwrócili (podkr. – JRN). Szczególnie Wiedeń, który tak długo przytulał się do Berlina, w sprawie uchodźców powiedział w końcu pani kanclerz „stop” (…) Musimy z siebie zdjąć odium wiecznego „besserwisserstwa”, najpierw pouczaliśmy Węgry, później Polskę, potem Szwajcarię, a na koniec Danię i Austrię. Być może warto się wreszcie zastanowić nad własnymi błędami (…)” (podkr. – JRN) (por. wywiad W. Osińskiego z J. Trittinem: Niemcy mają teraz dwa brzydkie oblicza, „ABC” z 7 marca 2016).

Jakże warto polecić lekturę tego tak ważnego wywiadu z niemieckim politykiem różnym błaznom z PO i „Nowoczesnej”, którzy atakują Polskę za rzekome łamanie europejskiej solidarności z Niemcami w sprawie imigrantów. To nie Polska się izoluje, lecz Niemcy z idiotyczną polityką kanclerz Merkel. Pytanie zasadnicze jednak, dlaczego Merkel nie wyciąga wniosków z ewidentnego fiaska swej polityki? Jest przecież dużo mądrzejsza od tak miernych polityków jak Obama czy Hollande. Coraz więcej osób nabiera przekonania, że przedziwny opór Merkel w sprawie imigrantów jest powodowany przez naciski „starszych i mądrzejszych” zza Oceanu, ludzi Bilderbergu, Sorosa etc. A więc ze strony środowisk pragnących osłabienia od wewnątrz chrześcijańskiej Europy i państw narodowych. Dlaczego twarda Merkel tak im ulega? Pojawiają się w tej sprawie coraz bardziej dyskusyjne hipotezy. Najbardziej szokująca pośród nich tłumaczy dziwną uległość Merkel wobec nacisków zza Oceanu tym, że Amerykanie jako pierwsi, wcześniej nawet niż rząd RFN, dotarli do papierów Stasi, wykupili je. A w papierach rzekomo figuruje m.in. dynamiczna działaczka młodzieżowego komunistycznego FDJ Angela Merkel, która teraz trzymana jest w szachu.

Coraz bardziej widocznym jest, że ostatecznie załamały się próby narzucenia niemieckiej dominacji w Europie. Jak to zaakcentował ostatnio w rozmowie z Polakami szef jednej z największych węgierskich organizacji społecznych COKA-CET László Csizmadia: „Nie możemy pozwolić na hegemonię Niemiec. Kanclerz ,Merkel nie jest kanclerzem Unii, ale Niemiec. To trzeba podkreślać i przypominać” (por. J. Liziniewicz: Węgrzy liczą na polski legion, „Gazeta Polska Codziennie”, z 17 marca 2016).

Niezależnie od ogromnego osłabienia pozycji kanclerz Merkel w ostatnim roku trudno przecenić rozmiary strat i chaosu, jakie spowodowała jej postawa w Europie, choćby wzrostu zagrożeń dla chrześcijaństwa, poddanego muzułmańskiej inwazji. Występujący w TVP Info 23 marca 2016 r. naczelny redaktor „SuperExpressu” Sławomir Jastrzębowski nazwał Angelę Merkel „największym szkodnikiem w Unii Europejskiej w ostatnich kilku latach” (podkr. – JRN). Miejmy nadzieję, że kanclerz Merkel za szkody wyrządzone chrześcijaństwu i Europie w końcu spotka nieunikniona kara, jeśli nie za życia, to po śmierci. Niektórzy już teraz sugerują, że ta „chadecka” kanclerz niechybnie trafi po śmierci do piekła. A być może nawet zasiądzie tam po prawej ręce Lucyfera, obok swej ulubionej carycy Katarzyny II.

Czy Balcerowicz zniszczy Ukrainę do reszty?

„Fakt” z 18 marca 2016 r. podał szokującą informację, iż prezydent Ukrainy Petro Poroszenko chciałby, aby były polski wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz został premierem Ukrainy. Niektórzy polscy przeciwnicy Ukrainy już zacierają ręce. Mówią: „To super informacja, Ukraina zostanie całkowicie wykończona dzięki arcydestruktorowi Balcerowiczowi. Czego nie zrobił Putin, to wykona Balcerowicz”. Jestem przeciwny temu rozumowaniu. W polskim interesie leży istnienie Ukrainy, ale Ukrainy nie znajdującej się ani pod rosyjskim wpływem, ani pod przemożnym wpływem Niemiec, jak obecnie. Ukrainy przyjaznej, a nie kraju, w którym pomimo polskiej pomocy nadal bezwstydnie wznosi się na sztandary kult ludobójcy S. Bandery z pomocą takich wrogów Polski jak obecny szef ukraińskiego IPN-u Wołodymyr Wiatrowicz (por. na jego temat wpis na moim blogu: „To wszystko jest nienormalne” (I) z 22 lutego 2016). Faktem jest natomiast, że Ukraina została bez reszty wykiwana przez Zachód, który naobiecywał jej tak wiele. Już teraz przeżywa straszliwy upadek gospodarczy, a prezydent Ukrainy, osławiony „król czekolady” Piotr Poroszenko myśli tylko o jak największym nachapaniu się, podobnie jak inni ukraińscy oligarchowie, rywalizujący o ukraiński „postaw sukna”. Co najlepsze, jak dotąd dość szczególnymi doradcami Poroszenki są bardzo nieciekawi politycy opcji przegranej w Polsce: Radosław Sikorski, Leszek Balcerowicz i jego b. współpracownik, skrajny liberał, b. wiceminister finansów Marek Dąbrowski. Autor „Gazety Polskiej Codziennie” pisze wprost o „postkomunistyczno-liberalnym gronie doradców (Poroszenki – JRN), podpierających się polskim obywatelstwem” (por. P. Bobolowicz, Nadwiślańscy doradcy króla czekolady, „Gazeta Polska Codziennie”, 22 marca 2016).

Na tle zamieszania na Ukrainie tym dziwniejsze staje się utrzymywanie na stanowisku ambasadora w Kijowie Henryka Litwina, dyplomaty ze starego rozdania PO. Co prawda postanowieniem z 5 sierpnia 2015 odwołano go z dniem 31 grudnia 2015, jednakże postanowienie to uchylono postanowieniem z 14 grudnia 2015. Cytowany już wyżej redaktor Paweł Bobolewicz w „Gazecie Polskiej Codziennie” pyta: „Jak można było nie wyznaczyć nowego ambasadora w Kijowie, przeciągając do oporu misję Henryka Litwina? Nie chodzi wcale o ocenę kompetencji pana Litwina, ale trudno uwierzyć, że to ma być „polska twarz na Wschodzie” ekipy prezydenta Dudy i premier Szydło. Niewątpliwie jednak stara ambasada wciąż tak bezmiernie będzie gościnna dla ekipy Komorowskiego, Tuska i Kopacz. Zresztą można przypuszczać, że wspomniana grupa (tj.Sikorski, Balcerowicz, Dąbrowski – JRN) niedługo też zechce zasilić ukraińskie kręgi rządowe” (zob. tamże).

Żałosny koniec autorytetu prof. A. Strzembosza

Były prawicowiec profesor Adam Strzembosz zawędrował do „Gazety Wyborczej”, publikując wywiad w jej dodatku „Duży Format” z 10 marca 2016 r. Wstyd! Wywiad dla „Wyborczej” jest kolejnym z serii wystąpień prof. A. Strzembosza z ostatnich tygodni, atakujących rząd Beaty Szydło, prezydenta Andrzeja Dudę, prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Jednym z najgorszych wyskoków tego typu było wystąpienie prof. Strzembosza w „TVN 24” 10 marca 2016 r. Twierdził w nim m.in., że J. Kaczyńskim jakoby kieruje „rewanż” i „władza”, atakował rzekome „insynuacje” Z. Ziobro. Strzembosz parokrotnie atakował prezydenta Dudę, zarzucając mu rzekome złamanie konstytucji. W wywiadzie udzielonym Grzegorzowi Sroczyńskiemu z „Dużego Formatu” prof. Strzembosz nie ograniczył się do krytyki obecnej polityki PiS-u, lecz zaatakował Kaczyńskiego również za działania z pierwszych lat po 1989 r. Co ciekawe, prof. Strzembosz przyznał, że jego ostatnie wypowiedzi wywołują ostrą krytykę w środowiskach patriotycznych, mówiąc: „Jest taki Andrzejek, historyk. W czasie okupacji chodziłem z nim na tajne komplety. Zareagował ze straszliwą agresją: „Jak mogłeś iść do żydokomuny w TVN, splamiłeś honor brata, Tomasz się w grobie przewraca” (cyt. za: Wszystko dla Jarka, wywiad G. Sroczyńskiego z A. Strzemboszem w „Dużym Formacie” z 10 marca 2016).

Prof. Strzembosz znalazł sobie za to nowego, choć bardzo nieciekawego, sojusznika. Jest nim Monika Olejnik, która wielokrotnie wysławiała go za ostatnie wypowiedzi przeciwko rządowi PiS-u i akcentowała, jakim to ogromnym jest autorytetem. Osobiście uważam, że prof. Adam Strzembosz już dawno przestał być takim autorytetem.. A ściśle na początku lat 90-tych, gdy jako prezes Sadu Najwyższego zablokował weryfikację sędziów, mówiąc: „Sędziowie sami się zweryfikują”. Jak wiadomo żaden z sędziów nie poddał się weryfikacji. Za tą swą nieszczęsną, i tak szkodliwą dla Polski decyzję, blokującą weryfikację sędziów prof. Strzembosz powinien bić się w piersi do końca życia, a nie występować w roli wyrokującego moralnego autorytetu. Nie ma do tego prawa.

Naczelny redaktor „Do Rzeczy” szczerze i krytycznie o papieżu Franciszku

W najnowszym numerze „Do Rzeczy” redaktor naczelny tego tygodnika Paweł Lisicki kolejny raz ostro komentuje dotychczasowe efekty pontyfikatu papieża Franciszka. Pisze m.in.: „O ile trudno wskazać pozytywne zmiany, które przyniósł ze sobą pontyfikat Franciszka, o tyle znacznie łatwiej pokazać te negatywne. Pierwszym i najważniejszym efektem jest chaos. Strumień kolejnych wypowiedzi, z których jedne zaprzeczają drugim, gigantyczna kakofonia i nieład sprawiają, że bardzo trudno opisać przesłanie papieża w spójny sposób. Jeden z najlepszych i najbardziej przenikliwych obserwatorów Watykanu włoski publicysta Sandro Magister nazwał Franciszka „doskonałym jezuitą”. Lisicki pisze: „Bergoglio pokazuje różne oblicza jezuityzmu, w stałym ruchu, który nigdy nie pozwala mu się zatrzymać i czegoś stwierdzić. Jego przekaz polega na ciągłym mówieniu, zaprzeczaniu temu, co powiedział i znowu mówieniu. Rzeczywiście, cechą charakterystyczną tego pontyfikatu jest to, że znosi on w praktyce pojęcie sprzeczności.

Ojciec Święty potrafi w jednym zdaniu ogłosić, że nie wolno mieszać się do polityki, by w następnym stwierdzić, że Donald Trump, kandydat na prezydenta USA nie jest chrześcijaninem, bo wspiera budowę wyższego muru na granicy z Meksykiem, zadeklarować, że w Europie mamy do czynienia z inwazją Arabów, by za chwilę wezwać do otwarcia się na muzułmańskich przybyszów. Potrafi powiedzieć, że naturalną rodziną jest związek kobiety i mężczyzny, by potem gdy w Rzymie miało dojść do ponadmilionowej demonstracji przeciw legalizacji związków homoseksualnych, zrobić wszystko, by nie pokazać, że cieszy się ona jego poparciem, napomykać o przeszłości chrześcijańskiej Europy i dawać za wzór laicką Francję, mówić o potrzebie wiary i deklarować, że nie jest ona potrzebna, nazywać aborcję złem i jednocześnie sugerować, że walce z nią Kościół poświęca zbyt wiele uwagi. Tak po kolei pojawiają się twierdzenia, zaprzeczenia, wytłumaczenia, objaśnienia, aż w końcu w całym tym galimatiasie nie sposób się dowiedzieć, o co chodzi (podkr. – JRN).

Widać natomiast, że tzw. efekt Franciszka, czyli wzrost praktyk religijnych, jeżeli w ogóle nastąpił, to, już się skończył (…) Kościół zdaje się podzielony jak nigdy, a katolicyzm traci resztki wpływów na życie publiczne. Przyznaję, że smutne to konstatacje jak na Wielkanoc, ale cóż, to święto powinno dawać prawdziwą, a nie ułudną nadzieję (…)” (por. P. Lisicki: Ponad sprzecznością, „Do Rzeczy” 21 marca 2016).

Na marginesie komentarza red. Lisickiego trzeba pamiętać, że papież Franciszek rozpoczął swój pontyfikat w bardzo trudnej sytuacji – po dwóch wielkich pontyfikatach: tak charyzmatycznego Świętego Jana Pawła II i niezwykle ciekawego intelektualisty Benedykta XVI. Pamiętam jak dzień przed „abdykacją” Benedykta XVI stwierdziłem na jakimś zebraniu politycznym: „Ja tego Niemca bardzo lubię”. Faktem jest, że ten niemiecki papież zyskał sobie bardzo wielu zwolenników także w Polsce. Jaki będzie ostateczny bilans pontyfikatu papieża Franciszka. Trudno powiedzieć?! Niemniej już teraz warto zastanowić się nad prowokującymi do tak wielu refleksji uwagami red. P. Lisickiego.

Nikczemne uwagi narodowego masochisty prof. R. Grzeszczaka o własnym kraju

W „Gazecie Wyborczej” z 12 marca 2016 r. odsłonił się kolejny zażarty przeciwnik rządu, „mądry inaczej” profesor Robert Grzeszczak. W wywiadzie o skandalicznym tytule: „Żaden kraj nie upadł tak nisko” ten dość dziwny, wielce stronniczy profesor atakuje na odlew polski rząd za brak gotowości do posłusznego wykonania zaleceń Komisji Weneckiej. Grzeszczak stwierdza wprost: „Polska swoimi deklaracjami o nieuznawaniu zaleceń już i tak upadła tak nisko jak jeszcze żadne państwo w historii Unii” (podkr. – JRN). Ten nikczemny sąd godzi w politykę Polski, akurat wtedy, gdy nasz kraj zaczyna wreszcie działać zgodnie z polskimi interesami narodowymi. Moglibyśmy długo wyliczać za to kraje, które rzeczywiście nisko upadły w ostatnim czasie. Choćby Niemcy z ich totalną cenzurą barbarzyńskich zajść z udziałem imigrantów w Kolonii, czy z nagonka na Polskę. Ludzi takich jak wspomniany profesor Grzeszczak uważam za osoby zdradzające narodowe interesy Polski i zachowujących się wręcz niegodnie. Ludzi tak zatrutych masochizmem narodowym należałoby poddać całkowitemu bojkotowi towarzyskiemu i nie podawać im ręki.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/03/wydarzenia-dobre-i-ze-ix.html

Krakowianie solidarni z p. Nadią Sawczenko

krakowniezaleznymkInformacja własna

9 marca 2016 roku vis-a-vis konsulatu Federacji Rosyjskiej przy pl. Biskupim Krakowianie i mieszkający w naszym mieście Ukraińcy zademonstrowali swoją solidarność z p. Nadią Sawczenko, ukraińską porucznik, przetrzymywaną w rosyjskim więzieniu dla której prokurator zażądał kary 23 lat łagru. Wiele państw świata apeluje o wypuszczenie p. Nadii Sawczenko, a ona sama podjęła strajk głodowy.

Poniżej linka do zdjęć z dzisiejszej pikiety, ich autorem jest p. Mirosław Boruta a relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/9Marca2016ns


https://www.youtube.com/watch?v=9apFX4LYY1Y

Kresowianie protestują przeciwko oszczerstwu „Gazety Wyborczej”

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Nie po raz pierwszy na łamach „Gazety Wyborczej” ukazały się pomówienia pod adresem Polaków wywodzących się z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej i broniących prawdy o ludobójstwie tak dodanym. Tym razem ogromne kontrowersje wywołał artykuł Mirosława Czecha, b. posła Unii Demokratycznej vel Unii Wolności, działacza Związku Ukraińców w Polsce (organizacji hojnie dotowanej z pieniędzy polskiego podatnika). Poniżej zamieszczam apel organizacji kresowych.

Pan Adam Michnik
Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”
ul. Czerska 8/10
00-732 Warszawa

dotyczy: dotyczy znieważenia i oszczerczego pomówienia środowisk kresowych przez Pana Mirosława Czecha na łamach „Gazety Wyborczej”

Szanowny Panie Redaktorze,

popierający nacjonalistów ukraińskich propagandysta Mirosław Czech (zapewne zupełnym przypadkiem kojarzony z byłą partią rządzącą) w swoim artykule pt. „Polityka zagraniczna bez sojuszników” (Gazeta Wyborcza, 29.01.2016, s. 10) w sposób haniebny i podły zarzucił środowiskom kresowym agenturalną działalność na rzecz Rosji. Język, jakim posłużył się ten  propagandysta, to niemal kopia „marcowych” wystąpień towarzysza Władysława Gomułki z 1968 r. Zabrakło tylko wezwania „aktywu” podzielającego poglądy serwowane na łamach „GW”, by w sposób siłowy i na ulicy pokazać Kresowiakom, gdzie jest ich miejsce.

Należy przypomnieć Mirosławowi Czechowi, że ludność zamieszkująca tereny Kresów Wschodnich padła ofiarą ludobójczych i przestępczych działań zarówno sowieckich, jak i ukraińskich zbrodniarzy. Zarzucanie osobom, które na Syberii czy w Kazachstanie straciły swoich bliskich z powodu kryminalnej polityki prowadzonej przez Stalina, iż są rosyjską V kolumną, jest rzeczą podłą i niegodną przyzwoitego człowieka.

Kresowiacy są grupą najbardziej prześladowaną przez wszystkie grupy rządzących od 1945 r. do współczesności. W czasach PRL zabraniano nam nawet wymieniać nazwy naszych rodzinnych miejscowości, w 1989 r. można już było oficjalnie mówić o Zbrodni Katyńskiej, powstały piękne cmentarze w miejscach spoczynku polskich ofiar sowieckiego NKWD. Jedynym tematem tabu, ściśle cenzurowanym i zakłamywanym przez propagandystów popierających nacjonalistów ukraińskich (takich jak M.Czech) i tegoż typu polityków jest ludobójstwo ponad 200 tysięcy Polaków (głównie starców, kobiet i dzieci) dokonane przez ukraińskich nacjonalistów ze zbrodniczej OUN-UPA i formacji współpracujących (np. Dywizja SS-Galizien, Legion Wołyński Petro Diaczenki pacyfikujący Powstanie Warszawskie i inne).

kresowianiepgwPropagandysta M. Czech w swoim tekście napisał m.in.: „…Na wschodzie jedyny niezagrożony odcinek granicy to sąsiedztwo z Ukrainą, stąd wysiłki rosyjskiej V kolumny, tzw. środowisk kresowych i nacjonalistów, żeby symbolicznie zapłonęła. Z pomocą sporów o przeszłość, świątynie i pomniki…”. Pomijając plugawy język „moczarowskiej” propagandy użyty w tym fragmencie, stygmatyzujący adwersarzy i ludzi posiadających inne zdanie oraz zarzucający  jedną z najcięższych zbrodni czyli zdradę własnego kraju, należy przypomnieć źródło protestów Kresowian (Transparent na XXI Światowej Pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę – 6 lipca 2015 r., fot. Autora). Do chwili obecnej na terenie współczesnej Ukrainy spoczywają zagrzebane w dołach i jamach, bez znaku krzyża dziesiątki tysięcy polskich obywateli. My Kresowianie mamy prawo upominać się o godny pochówek dla naszych krewnych bestialsko zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów, podobnie jak rodziny ofiar Katynia czy Powstania Warszawskiego. To nie jest żaden spór o przeszłość, lecz nasza teraźniejszość- brak mogił dla Polaków na Ukrainie powinien być wyrzutem sumienia dla wszystkich Polaków, nie tylko dla Kresowian.

Szczególne oburzenie budzi fakt jawnej gloryfikacji na Ukrainie, lecz także w Polsce przez pewne środowiska (np. Związek Ukraińców w Polsce czy probanderowscy propagandyści na łamach wielu gazet) gloryfikacji ukraińskich zbrodniarzy wojennych winnych ludobójstwa ludności polskiej np. Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Petro Diaczenko i wielu innych. Środowiska kresowe pragną pojednania polsko-ukraińskiego, lecz budowanego na fundamencie prawdy a nie „kłamstwa wołyńskiego” i gloryfikacji morderców naszych krewnych. Czy autor artykułu w „GW” byłby w stanie wyobrazić sobie pojednanie niemiecko-żydowskie, gdyby na każdym placu w Niemczech były pomniki kanclerza Adolfa Hitlera? Propagandyści probanderowscy zmuszają środowiska kresowe do uznania za normalne, że na terenie niby zaprzyjaźnionego państwa stawia się setki pomników ludobójców narodu polskiego, w tym bezpośrednich zabójców naszych krewnych. Gdy protestujemy przeciwko gloryfikacji takich osób, ukraińscy propagandyści zarzucają nam agenturalną działalność na rzecz Rosji- i to w stylu żywcem skopiowanym od Mieczysława Moczara.

Kroplą, która przelała czarę goryczy Kresowian, było odznaczenie KKOOP przez byłego Prezydenta Bronisława Komorowskiego „kłamcy wołyńskiego” Piotra Tymy przewodniczącego Związku Ukraińców w Polsce. Człowiek publicznie negujący fakt ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach został wyróżniony jednym z najwyższych odznaczeń. Zwróciliśmy się do Prezydenta Andrzeja Dudy o cofnięcie tej decyzji i odebranie orderu, obecnie wniosek jest rozpatrywany przez Kapitułę OOP.

W ostatnim czasie nasiliły się działania zmierzające do stygmatyzacji środowiska kresowego w stylu poniżej godności przyzwoitego człowieka. Jeden z pracowników naukowych UW publicznie zarzucił wybitnemu kapłanowi i patriocie ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu działalność agenturalną na rzecz Moskwy, inny „naukowiec” doradca MSZ wyzywał środowiska kresowe od głupców. Odczytujemy to jako zorganizowaną akcję i próbę zniesławiania Kresowian.

Zgodnie z prawem prasowym domagamy się publikacji tej polemiki na łamach „Gazety Wyborczej”. Domagamy się przeprosin ze strony  redakcji „GW” za oszczercze pomówienia sformułowane językiem „marcowym” towarzysza „Wiesława”-szczególnie w waszej gazecie takiego stylu polemiki z adwersarzami nie powinno się tolerować.

Środowiska kresowe domagają się godnego pochówku swoich krewnych i zakazu gloryfikacji ich morderców-czy to tak wiele?!

Fundamentem pojednania polsko-ukraińskiego powinna być historia Sprawiedliwych Ukraińców  czyli godnych i szlachetnych przedstawicieli tej nacji, którzy z narażeniem życia ratowali ofiary banderowskiego ludobójstwa i ponieśli śmierć z rąk UPA. Tym wspaniałym ludziom wystawiliśmy w ubiegłym roku tablicę pamiątkową w Żarach, niestety zaproszeni dziennikarze z „Gazety Wyborczej” nie pojawili się. Dlaczego wasi redaktorzy nie są zainteresowani wspaniałą historią Sprawiedliwych Ukraińców, natomiast wielokrotnie opisywaliście historię Polaków ratujących Żydów? Czy to nie jest forma dyskryminacji Ukraińców?

Łączymy wyrazy najwyższego szacunku

Kresowe Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach, prezes Józef Tarniowy / Klub Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowai Kresów Płd-Wsch.  w Żarach, prezes dr n.med. Krzysztof Kopociński / Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie, prezes Witold Listowski / Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Żarach, prezes Danuta Freder-Kaczmarczyk / dr Andrzej Zapałowski, Przemyśl / Ewa Siemaszko, Warszawa / Związek Polskich Żołnierzy Samoobrony Kresów Południowo-Wschodnich, Izydor Budzyna,  Prezes  Oddziału Wojewódzkiego w Żarach / Klub nr 1 Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Kożuchowie, prezes Zygmunt Muszyński

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Prezydent Duda do Polaków na Ukrainie: Wiem, że mieliście poczucie, że Polska o was zapomniała. Chciałbym bardzo, aby to się zmieniło

wpolityceplZespół wPolityce.pl / ansa / PAP

Na zakończenie dwudniowej, oficjalnej wizyty na Ukrainie, prezydent RP Andrzej Duda spotkał się z we wtorek z mieszkającymi tu Polakami, którym podziękował za pielęgnowanie tradycji narodowych i obiecał wsparcie dla prowadzonych przez nich instytucji.

20151215ad1Polski ambasador na Ukrainie Henryk Litwin podkreślił, że jest to najprawdopodobniej najbardziej liczne spotkanie Polaków Ukrainy z prezydentem Polski od czasu nawiązania stosunków dyplomatycznych między dwoma krajami. Przybyło na nie około pół tysiąca osób z różnych regionów tego państwa (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Jestem wzruszony, gdyż spotkać się z Polakami, którzy żyją na Ukrainie i których rodziny przetrwały trudną próbę czasu, którzy mimo prześladowań zachowali polskość, język i tradycje, to dla prezydenta Rzeczpospolitej wielki honor i wzruszenie. Dziękuję wam za tę obecność — oświadczył Duda.

20151215ad2Szef państwa przypomniał, że według oficjalnych danych na Ukrainie mieszka ponad 144 tysiące osób narodowości polskiej. Ocenił, że przez wiele lat ludzie ci żyli w odczuciu oddalenia od swej ojczyzny (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Wiem, że mieliście to poczucie, że Polska jak gdyby o was zapomniała. Chciałbym bardzo, aby to się zmieniło. Jest bardzo wielu ludzi zasłużonych dla Polaków i dla Polski tu, na Ukrainie, oraz w Polsce, którzy przez lata starali się państwu pomóc, wspierać wasze inicjatywy i działać. Nie zawsze się to udawało i nie zawsze władze państwowe temu sprzyjały. Wierzę, że nadchodzi taki czas, w którym ta sytuacja się zmieni — powiedział.

20151215adPrezydent przekazał, że kwestie związane z polską mniejszością narodową na Ukrainie były przedmiotem jego rozmów z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką (fot. PAP/Paweł Supernak). Zaznaczył, że rozwiązanie problemów tej mniejszości jest drogą do budowania do dobrych relacji pomiędzy Polakami a Ukraińcami.

Jest to wielkie zadanie na najbliższe lata. W moim przekonaniu w tej chwili istnieje bardzo dobry klimat do tego, aby te stosunki poprawiać i sprawiać, że będą one coraz lepsze. Jest to nasze wielkie zadanie, ale i zadanie władz Ukrainy — oświadczył.

Prezydent Duda wymienił najważniejsze problemy, o rozwiązanie których polska społeczność Ukrainy apeluje w pierwszej kolejności. Chodzi przede wszystkim o zwrot należących do niej wcześniej świątyń.

20151215ad3Mówiłem m.in. o trzech polskich kościołach: o kościele św. Mikołaja w Kijowie, kościele Marii Magdaleny we Lwowie oraz kościele w Białej Cerkwi, prosząc o kroki, które umożliwią naszym wspólnotom katolickim odzyskanie tych świątyń — powiedział, co wywołało głośny aplauz zgromadzonych (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Szef państwa zwrócił też uwagę na relacje między Polską i Ukrainą w świetle konfliktów, do których dochodziło w przeszłości. Podkreślił, że pytania dotyczące czasów minionych wymagają szczerej rozmowy.

Tylko prawda o wspólnej historii, ale także o rzeczach, które są trudne, czy wręcz straszne w naszej wzajemnej historii, może stać się podstawą dobrych relacji. I na prawdzie te dobre relacje muszą być budowane, chociażby byłaby to prawda nawet najtrudniejsza — oświadczył.

20151215ad4Duda zadeklarował, że Polska przyczyni się do wzmocnienia instytucji jej mniejszości na Ukrainie, by odczuły one, że ojczyzna ją wspiera (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Dla mnie jest to element silnej Polski — powiedział.

Bardzo chciałbym podziękować za wszystko, co do tej pory dla Polski zrobiliście, chciałem złożyć głęboki ukłon i wyrazy szacunku waszym rodzicom, którzy przechowali polskość często przez wiele lat w bardzo trudnych warunkach. To ogromne dzieło, którego nie sposób ocenić, często było realizowane z narażeniem życia i wielu ludzi za to zginęło — oświadczył prezydent RP kończąc wizytę na Ukrainie. Późnym wieczorem Andrzej Duda powrócił do Warszawy.

Tekst i fotografia za: http://wpolityce.pl/swiat/275209-prezydent-duda-do-polakow-na-ukrainie-wiem-ze-mieliscie-poczucie-ze-polska-o-was-zapomniala-chcialbym-bardzo-aby-to-sie-zmienilo

Prezydent Andrzej Duda spotka się z Polakami Ukrainy

krakowniezaleznymkInformacja własna

W związku z dwudniową wizytą oficjalną Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, doktora Andrzeja Dudy z Małżonką w Kijowie oraz przypadającym we wtorek, 15 grudnia 2015 roku, punktem wizyty: „19:15 / Udział Prezydenta RP i Małżonki w spotkaniu z przedstawicielami społeczności polskiej na Ukrainie (Akademia Dyplomatyczna, ul. Velyka Zhytomyrska 2). Podczas spotkania planowane jest wystąpienie Prezydenta RP” warto podać – za Wikipedią – że na terenie Ukrainy mieszka według różnych oficjalnych danych od ponad 144.000 do 900.000 Polaków. Nieoficjalnie liczba Polaków w granicach państwa Ukraina szacowana jest nawet na 2.000.000.

Przypominamy dzisiaj Państwu list środowisk Polaków Ukrainy w związku z rosyjską agresją na na to państwo. List z początku lutego 2015 roku:
http://www.krakowniezalezny.pl/w-imieniu-polakow-na-ukrainie

Groby sportowców na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie

rostyslavkoval1Rostyslav Koval

„Groby sportowców na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie” to pierwsza próba usystematyzowania informacji na temat sportowców pochowanych na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

sportowcynaclwelwowieTa ukraińska, naukowa publikacja powstała we współpracy Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu Kultury Fizycznej oraz pracowników cmentarza Łyczakowskiego. Opisuje groby 154 sportowców (79 polskich i 75 ukraińskich).

Informacja dotycząca sportowców polskich jest w języku polskim a pomocą dla PT. Czytelników jest schematyczna mapa grobów i indeks nazwisk.

Wydanie, o objętości 64 stron zawiera także blisko 230 zdjęć.

Książkę mogą Państwo zamówić dzwoniąc do Lwowa na numer +380 679 409 325 (w języku ukraińskim).

Życzenia z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy

wzwrzrW liście do prezydenta Petro Poroszenki, prezydent Andrzej Duda złożył życzenia z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy (il. archiwum KN). Prezydent RP zapewnił o wsparciu Polski dla wszelkich działań na rzecz trwałego przywrócenia pokoju i stabilności na całym terytorium Ukrainy. Podkreślił znaczenie realizacji układu o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską i wdrażania systemowych reform. Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że „Polska będzie niezmiennie wspierała wysiłki Ukrainy na rzecz umacniania niepodległości i suwerenności, a także służące modernizacji i demokratyzacji państwa”.

prezydentpllogoPrezydent Duda wyraził także nadzieję, że stan stosunków między Polską a Ukrainą będzie odzwierciedleniem rzeczywistego partnerstwa strategicznego, które pozwoli na rozwiązywanie problemów w każdym z obszarów współpracy i prowadzenie dialogu historycznego opartego na prawdzie i wzajemnym szacunku.

Za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,13,zyczenia-z-okazjdnia-niepodleglosci-ukrainy.html

Ukraińcy są już dzisiaj Wielkim Narodem

miroslawborutaMirosław Boruta

21 lutego w gościnnych pomieszczeniach kawiarni „Cudowne Lata” (ul. Garncarska 5) mieliśmy okazję, my Polacy jak i Ukraińcy przeżyć niezwykłe chwile podczas spotkania z filmem „Silniejsze niż broń”, pierwszym pełnometrażowym filmem grupy ukraińskich dokumentalistów „Babilon ‘13” i jednym z twórców dzieła. Organizatorem spotkania był Klub Ukraiński w Krakowie.

20150221kuwkJak pisze p. Karolina Pszczoła, autorka polskich napisów do filmu: „Co może być silniejsze od broni palnej, koktajli Mołotowa i rzucanej kostki brukowej? Dokumentaliści z grupy Babilon ‘13 wiedzą, że ich kamery. Kamery, które rejestrują i pokazują światu prawdziwe oblicze ukraińskiej rewolucji i trwającej na wschodzie wojny. Film zbudowany z krótkich epizodów, miniaturowych scen i ludzkich opowieści, stanowi kronikę walki o godność i wolność. „Silniejsze niż broń” to swoisty dziennik Majdanu – wydarzeń, jakie miały miejsce w centrum Kijowa od listopada 2013 do końca lutego 2014 roku, uzupełniony o kadry z okresu zbrojnego konfliktu w Donbasie: obronę lotniska w Doniecku oraz historię żołnierza z batalionu Azow. To dokumentalny zapis strzałów, ognia oraz łzawiącego dymu; ludzkich łez, potu i krwi przelanej w ciągu ostatniego roku na Ukrainie. Może silniejsze niż broni są nie tylko kamery. Może tą nadzwyczajną siłą są (nie)zwykli ludzie, którzy tuż obok nas walczą o swoje jutro”.

20150221snbA co pozostanie po projekcji? Emocjonalne wspomnienie o narodzie ukraińskim, który dojrzał by wybrać, narodzie ukraińskim, który potrafił pokazać, że niepodległość od Rosji warta jest, by oddać za nią życie (fot. p. Mirosław Boruta).

Gdy patrzy się na te sceny radości, mobilizacji, walki czy żałoby – widzi się wysiłek Ukraińców – widzi też Polskę z lat 1980-1981 – choć w swej ofierze poniesionej i wciąż ponoszonej Ukraińcy są już Wielkim Narodem. Oby Ich walka skończyła się sukcesem, oby…

W imieniu Polaków na Ukrainie

wimiebogaObserwując wydarzenia na wschodzie Ukrainy, my – miejscowi Polacy, nie możemy stać biernie wobec tego co się dzieje z naszą Ojczyzną, skropioną krwią powstańców styczniowych, żołnierzy Wojska Polskiego broniących „Naszej i Waszej Wolności”, ofiar represji NKWD w latach 30. XX wieku i bratobójczego konfliktu na Wołyniu w latach 1943-44.

Dziś Ukraina, państwo którego obywatelami jesteśmy także my – etniczni Polacy, mieszkający tutaj z dziada-pradziada, stoi chyba przed największym wyzwaniem w całej historii swojego istnienia na mapie świata. Rosyjski agresor, nie reagując na wyrazy „zaniepokojenia” ze strony krajów Europy i USA, dzień za dniem pomaga wspieranym militarnie przez niego separatystom rozszerzać kontrolowaną przez nich strefę na Donbasie, równając z ziemią coraz to nowe miasta i wsie…

ukrainaWbrew opiniom wielu ekspertów, Putin nie zatrzymał się na Krymie. Sztucznie zainicjowana przez rosyjskie służby specjalne rebelia w Doniecku i Ługańsku, już pochłonęła tysiące ofiar, także polskiego pochodzenia. Do walki ze wspieranymi militarnie i finansowo prorosyjskimi terrorystami wstali z bronią w ręku nasi rodacy – Polacy z Mościsk, Lwowa, Żytomierza i Krasiłowa oraz innych miejscowości. W nierównej bitwie oni ramię w ramię z Ukraińcami, Białorusinami i przedstawicielami innych narodowości, także etnicznymi Rosjanami, zamieszkującymi żyzną ukraińską ziemię, bronią możliwości swobodnego rozmawiania w języku ojczystym, modlenia się w tym kościele, do którego uczęszczali nasi babcie i dziadkowie. My, etniczni Polacy, robimy to z myślą także o kraju swoich przodków – ukochanej Polsce.

wzwrzrPragniemy odpowiedzialnie ogłosić wszem i wobec, że my – Polacy na Ukrainie jednogłośnie i jednoznacznie UZNAJEMY ROSJĘ ZA AGRESORA, A SEPARATYSTYCZNE REPUBLIKI, DONIECKĄ I ŁUGAŃSKĄ, ZA ORGANIZACJE TERRORYSTYCZNE. Zwracamy się do polskiego parlamentu, a także innych parlamentów europejskich by też uchwalili podobną decyzje w oparciu o wartości demokratyczne i chrześcijańskie, które są filarami pokojowego współistnienia większości cywilizowanych krajów na świecie.

Ten apel jest wspólną inicjatywą Partii Polaków Ukrainy „Solidarność” (prezes Stanisław Kostecki) oraz największych organizacji społecznych, zrzeszających osoby polskiego pochodzenia na Ukrainie – Federacji Organizacji Polskich (prezes Emilia Chmielowa) i Związku Polaków (prezes Antoni Stefanowicz).

Andrzej Duda. Apeluję o stanowczość i o solidarne działanie Unii Europejskiej w sprawie Ukrainy. Kandydat PiS w Strasburgu upomina się o jedność Europy

wpolityceplZespół wPolityce.pl / ECR

W drugim dniu sesji plenarnej w Strasburgu posłowie mieli okazję wysłuchać oświadczenia szefowej unijnej dyplomacji, Federiki Mogherini, na temat sytuacji na Ukrainie – po którym nastąpiła debata parlamentarna.

Warto przypomnieć, że wystąpienie Mogherini miało miejsce w przeddzień kolejnej rundy negocjacji Europa-Rosja w Mińsku, na których Europę mają reprezentować niemiecka kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji François Hollande.

Głos w tej parlamentarnej dyskusji zabrali między innymi europosłowie Andrzej Duda, Zdzisław Krasnodębski i Marek Jurek.

20150210adAndrzej Duda podniósł kwestię mandatu negocjacyjnego Merkel i Hollande’a, pytając szefową unijnej dyplomacji, czy również zamierza reprezentować Unię Europejską podczas tych negocjacji oraz, retorycznie, czy Merkel i Hollande posiadają mandat wszystkich państw zjednoczonej Europy do ich reprezentowania. Ponadto Duda przypomniał, że konflikt rosyjsko-ukraiński obejmuje także kwestię Krymu i zapytał, czy negocjacje będą dotyczyły również Krymu, a nie tylko terenów Donbasu. Europoseł PiS wytknął Europie bezsilność wobec Putina, który uśmiecha się, demonstrując swoje dążenia imperialne (fot. PAP/Leszek Szymański).

Rosyjski czołg nie może zostać zatrzymany przez to, że będziemy mu sypać piasek w gąsienice albo ograniczać dostawy paliwa, żeby jechał wolniej. Trzeba mu te dostawy po prostu odciąć — stwierdził Andrzej Duda, domagając się zdecydowanych i skutecznych sankcji wobec Rosji. Andrzej Duda zwrócił również uwagę na fakt, że Putin manipuluje zapisami prawa międzynarodowego i treścią zawieranych porozumień, interpretując zapisy każdej umowy arbitralnie i wyłącznie według poczucia własnego interesu.

Apeluję wreszcie o stanowczość i o solidarne działanie Unii Europejskiej w tej sprawie — wezwał europoseł PiS.

Z kolei prof. Zdzisław Krasnodębski obnażył naiwność dotychczasowych ocen sytuacji na Ukrainie i powtarzanego w instytucjach unijnych przekonania, jakoby bieżący konflikt nie mógł być rozwiązywany metodami militarnymi. Tę krótkowzroczność, „zaklinanie rzeczywistości”, Krasnodębski uznał za powód nieskuteczności dotychczasowej polityki UE wobec Federacji Rosyjskiej. Zwrócił przy tym uwagę na prosty fakt, że Władimir Putin od samego początku postawił właśnie na rozstrzygnięcie militarne, co dało mu przewagę w sporze politycznym i dyplomatycznych grach z Unią Europejską.

Kto tego nie widzi, ulega złudzeniu — powiedział i wyraził przekonanie, że państwo rosyjskie rozumie tylko argument siły.

Tylko wtedy, gdy przekonamy Rosję, że militarnie nie jest w stanie wygrać tego konfliktu, zgodzi się ona na negocjacje i rozwiązanie pokojowe — powiedział prof. Krasnodębski. Przestrzegł jednocześnie przed lansowanymi ostatnio próbami „zamrożenia” tego konfliktu, ponieważ oznaczałoby to sukces rosyjskiej strategii.

LOGO_ECR_TXTTakie decyzje oznaczałyby de facto kapitulację Ukrainy i porażkę Zachodu — powiedział i dodał, że nie tylko nie dałoby to żadnej gwarancji powstrzymania dalszej ekspansji i agresji ze strony Rosji, ale wręcz zachęciłoby do niej. W tym kontekście dozbrajanie Ukraińców Krasnodębski określił jako paradoksalnie „drogę do pokoju”, a nie wyborem rozwiązania militarnego, czy unikaniem rozwiązań pokojowych.

W podobnym tonie wypowiedział się Marek Jurek, stwierdzając, że obecna sytuacja w Donbasie jest prostą konsekwencją bierności Zachodu wobec aktu aneksji Krymu przez Rosję.

Gdybyśmy po agresji na Krym zareagowali politycznie w sposób zdecydowany, agresor wahałby się, czy podjąć dalsze kroki — ocenił europoseł Prawicy Rzeczpospolitej. Następnie w ostrych słowach ocenił komentowane ostatnio deklaracje, pochodzące z otoczenia kanclerz Merkel, że Ukraina nie będzie dozbrajana ani nie zostanie przyjęta do NATO – nazywając je „całkowicie nieodpowiedzialnymi”. Podzielił przekonanie swoich przedmówców, że Rosja pójdzie na ustępstwa tylko wtedy, kiedy będzie przekonana, że eskalacja konfliktu spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią Zachodu.

Jeżeli nie będziemy potrafili przekazać takiego orędzia, bądźmy pewni, że agresja rosyjska będzie trwać nadal — stwierdził europoseł Prawicy Rzeczpospolitej.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/233291-andrzej-duda-apeluje-o-stanowczosc-i-o-solidarne-dzialanie-unii-europejskiej-w-sprawie-ukrainy-kandydat-pis-w-strasburgu-upomina-sie-o-jednosc-europy

Krew i ziemia. O ukraińskiej rewolucji

ksiegarniagp116 lutego 2015 roku w Księgarni Gazety Polskiej przy ul. Jagiellońskiej 11 odbyło się spotkanie z p. Wojciechem Muchą, dziennikarzem „Gazety Polskiej Codziennie”, członkiem redakcji kwartalnika „Fronda”, korespondentem z Ukrainy. W ciągu ostatniego roku był na Ukrainie 12 razy, w tym m.in. podczas najkrwawszych walk na Majdanie, w czasie wyborów prezydenckich w opanowanym przez terrorystów Doniecku, a także w strefie działań antyterrorystycznych w bazie przyfrontowej (wraz z konwojem w ramach akcji „Jestem Polakiem – pomagam Ukrainie”). Spotkanie prowadził redaktor Witold Gadowski.

krewiziemiaOpisana w książce wojna nie toczy się jedynie na Wschodzie. Trwa wewnątrz samych Ukraińców. Krew i ziemia to opowieść właśnie o nich, a także o: – gwałtownym poszukiwaniu tożsamości narodowej w kraju zrzucającym z siebie jarzmo postkomunizmu i sowiecką przeszłość, – czerwieni i czerni – barwach sztandarów Ukraińskiej Powstańczej Armii, które od początku rewolucji na Ukrainie budzą lęk i obawy Polaków, – krwi przelanej za wolność, godność i ziemię, której przyszło bronić przed inwazją ze wschodu, – ludziach Majdanu.

„Krew i ziemia” to historie z Ukrainy od Zakarpacia do Donbasu. Przedstawiamy Ukrainę jakiej nie znajdziecie w mediach (za: wydawnictwofronda.pl).

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć ze spotkania, ich autorem jest p. Jan Lorek:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6Lutego2015jl

W Warszawie i Krakowie protestowali przeciwko rosyjskiej agresji

wpolityceplZespół wPolityce.pl / PAP / lz

W Warszawie i Krakowie w niedzielę odbyły się demonstracje w proteście przeciwko rosyjskiej agresji i okupacji części terytorium Ukrainy. W manifestacjach uczestniczyli mieszkający w Polsce Ukraińcy, ale też Polacy.

W Warszawie demonstracja odbyła się przed siedzibą ambasady Federacji Rosyjskiej. Uczestniczyło w niej około 50 osób, większość z nich to mieszkający w Polsce Ukraińcy, ale byli też Rosjanie i Polacy. Wśród manifestujących wielu miało żółto-niebieskie flagi Ukrainy oraz transparenty z hasłami „Pokój dla Ukrainy”, „Powstrzymać Putina”. Demonstrujący skandowali m.in. „Kijów Warszawa, wspólna sprawa” oraz „Putin – Terrorist”.

Na wschodzie Ukrainy trwa wyniszczająca wojna. Mimo licznych międzynarodowych spotkań na szczycie, deklaracji i protokołów, walki nie cichną, a liczba ofiar wciąż rośnie. Konflikt ten, jak wszyscy wiemy, jest inspirowany i wspierany militarnie przez Rosję. Apelujemy do władz Rosji o zaprzestanie niszczących aktów, wycofanie swojego wojska i broni z terytorium Ukrainy oraz natychmiastowe uwolnienie więźniów politycznych. Apelujemy do władz państw europejskich, Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych o podjęcie działań na rzecz zakończenia konfliktu, na rzecz pokoju – mówiła Natalia Panczenko z fundacji Otwarty Dialog oraz grupy Euromajdan Warszawa, która demonstrację zorganizowała.

W Krakowie blisko stu przedstawicieli środowiska ukraińskiego w Polsce przeszło ulicami spod pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym pod konsulat Federacji Rosyjskiej. „My nie chcemy wojny!” – skandowali podczas marszu. „Europa z Ukrainą”, „Wolna Ukraina bez Putina”, „Kijów Warszawa wspólna sprawa”, „Putin precz”, „Solidarni z Ukrainą” – wznosili okrzyki podczas manifestacji.

Protestujemy przeciwko okupacji wojskowej przez Rosję części Ukrainy Wschodniej, także przeciwko sponsorowaniu prorosyjskich terrorystów na Wschodzie, przeciwko dostarczaniu broni ciężkiej razem z rosyjskimi wojskowymi na Wschód. Chcemy, żeby ta wojna się skończyła, żeby Putin nie próbował zdobyć naszego państwa i uwolnił je od swoich terrorystów, od swojej broni i od swoich wojskowych — mówiła współorganizatorka manifestacji Olga Luber.

20150201puOrganizatorzy manifestacji przypominali, że „na wschodzie Ukrainy trwa wojna. Kramatorsk, Słowiańsk, Mariupol, Wołnowacha przestały być nazwami ukraińskich miast i wsi, a stały się nazwami zbiorowych mogił, miejscami, gdzie przelano krew niewinnych ludzi. Mimo licznych międzynarodowych spotkań na szczycie, deklaracji i protokołów, walki nie cichną, a liczba ofiar wciąż rośnie” (fot. PAP/Jacek Bednarski).

Apelujemy do władz Rosji o zaprzestanie niszczących aktów, wycofanie swojego wojska i broni z terytorium Ukrainy. Apelujemy do władz państw europejskich, Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych o podjęcie działań na rzecz zakończenia konfliktu, na rzecz pokoju. Apelujemy do społeczności międzynarodowej. Nie bądźcie obojętni wobec tej tragedii! Nie pozwólcie, by ta wojna pochłonęła jeszcze więcej ludzkich istnień! — wzywali.

W manifestacji uczestniczyli również Polacy.

My Polacy zawsze byliśmy w awangardzie narodów i ludów walczących o wolność — mówił pod konsulatem socjolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie Mirosław Boruta, nawołując do solidarności między wszystkimi krajami, które leżą między Niemcami a Rosją.

wzwrzrTo bardzo ważne, by być solidarnym, by między tymi dwiema potęgami budować coś, co pomoże nam wszystkim nie tylko przetrwać, ale i ułożyć zasobne i spokojne życie bez krwi, bez ofiar, bez wojen — mówił Mirosław Boruta.

Miejsce Ukrainy jest przede wszystkim w rodzinie narodów europejskich. Tylko musimy pamiętać, że jest ktoś, komu bardzo zależy, żeby do tego nie doszło. To są Rosjanie. I trzeba powiedzieć tym ludziom: dość. Nigdy więcej imperium rosyjskiego — apelował.

W ostatnich tygodniach walki ze wspieranymi przez Rosję separatystami na wschodniej Ukrainie zaostrzyły się. Tylko w ciągu ostatniej doby zginęło tam 13 ukraińskich wojskowych. W sobotę Rosjanie przysłali na opanowane przez separatystów ziemie w obwodzie donieckim i ługańskim swój kolejny tzw. konwój humanitarny. Do Doniecka przyjechało w nim 85 ciężarówek, zaś do Ługańska – 90. Przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Wołodymyr Polowyj powiedział PAP, że Rosja już po raz kolejny wysyła na Ukrainę swój konwój, nie uzgadniając przy tym tego ani z władzami w Kijowie, ani z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem. Przedstawiciel RBNiO podkreślił, że zazwyczaj po przybyciu takich konwojów na ukraińskie terytoria separatyści zwiększają intensywność ataków na siły rządowe. Zasugerował tym samym, że Rosja nie przekazuje na Ukrainę pomocy, lecz broń i amunicję.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/232096-w-warszawie-i-krakowie-protestowali-przeciwko-rosyjskiej-agresji

„Nasze serca z Ukrainą”. Muzycy z Majdanu i pikieta w Krakowie

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

18 września 2014 roku w „Kamieniołomie” przy kościele Świętego Józefa w Krakowie odbył się koncert artystów z Ukrainy. Wystąpił Taras Kompaniczenko z zespołem „Chorea Kozacka”. W trakcie koncertu, przed kościołem miała miejsce pikieta kilkunastoosobowej grupy młodzieży ze Stowarzyszenia „Małopolscy patrioci”.


• https://www.youtube.com/watch?v=8nF76-Z2Vak

(Od Redakcji): I jeszcze linka do kilkunastu zdjęć, autorstwa p. Mirosława Boruty:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/18Wrzesnia2014mb
oraz krótkiej migawki z wcześniejszego wydarzenia – profanacji ukraińskiej flagi i kościelnych murów przez sprawców zwanych „zielonymi’, a może lepiej już pisać „czerwonymi” ludzikami ;-) Autorem filmu jest również p. Stefan Budziaszek:


• https://www.youtube.com/watch?v=295Zi3ocrjo

Polish-Ukrainian Dinner in Ottawa

waclawkujbidafotoWacław Kujbida

On September 8th, 2014 the Polish Gazette Club in Ottawa and the Ukrainian National Federation, Ottawa-Gatineau hosted a dinner and presentation by special guest from Poland, Tomasz Sakiewicz, Editor-in-Chief of the Polish Gazette and TV Republica.

This was an informative evening to learn first hand how this Polish journalist and author has been a key support to the Ukrainian Government in its efforts to denounce Russian sponsored terrorism and separatism in Eastern Ukraine as well as the illegal annexation of Crimea.

In his speech, mr. Tomasz Sakiewicz also said: Ladies and Gentlemen,

czasopismo1I represent a media group and a social movement that are involved in helping Ukraine. Among these media is a daily newspaper “Gazeta Polska Codziennie”, Poland’s oldest weekly “Gazeta Polska”, which has been published for almost two hundred years, monthly magazine “Nowe Panstwo”, and news portal “Niezalezna.pl”, as well as associated with it online TV channel, which has one and a half million viewers. I also represent here the TV channel “Telewizja Republika” established by journalists of different backgrounds. Under the auspices of the weekly “Gazeta Polska”, we have founded in Poland and around the world four hundred clubs that gather together very patriotic and public-spirited citizens of our society. We are essentially financed by our readers. We also receive donations to our Foundation of Independent Media (Fundacja Niezalezne Media). And it turned out that these modestly financed media could play an important role during the Maidan Revolution and they still play their part while the war is going on. The concert on Kiev’s Independence Square (Maidan ) organized by our TV channel “Telewizja Republika”, which was interrupted by an attack of government forces, coincided with key moments in the struggle for a change of power in Kiev.

Journalists of our media were on Maidan; some were wounded. Every day, from the outset of the revolution, they have been covering the war in Ukraine. We organize demonstrations of support for the Ukrainian people struggling for freedom and we also arrange financial assistance. In recent days, for example, we supported the Polish humanitarian convoy.

Besides, we demand from the Polish government to provide the real assistance to Ukraine. This aid must range from money to arms deliveries. We feel obliged to require such help on the grounds of our common tradition of fight against totalitarianism and belief that only by joining together can we defend independence.

 
• http://www.tvniezaleznapolonia.org/polish-ukrainian-dinner-in-ottawa

(Od Redakcji): Serdecznie dziękujemy pp. Elżbiecie i Wacławowi Kujbidom z Telewizji Niezależna Polonia w Ottawie za umożliwienie publikacji filmu.

Ukraine isn’t the First! Who is Next?

waclawkujbidafotoWacław Kujbida

On Monday, September 8th, 2014 at 12 noon Polish Gazette Club Ottawa with EuroMaidan Ottawa, in participation with the Ukrainian National Federation Ottawa-Gatineau, the Baltic Federation in Canada and the Central and Eastern European Council held a Rally on Parliament Hill, Ottawa, Ontario, Canada.

The rally was to raise awareness of the ongoing invasion of Ukraine by Russia, and demonstrate that Ukraine is not the first victim of Russian oppression and will not be the last.

Also, the following five examples of acts of terrorism were mentioned during the rally: Invasion of Georiga – 2008, Smolensk Crash of Polish Air Force One -2010, Annexation of Crimea and War in Ukraine – 2014, Downing Flight MH17 – 2014.

20140908ott1Protestors called on the Government of Canada to provide more bilateral assistance to Ukraine, including decisive sectoral economic sanctions, particularly against the financial, defence and energy sectors; increased political isolation of Mr. Putin; and real military support, including arms, vehicles, surveillance equipment and other support for the Ukrainian armed forces to defend sovereign Ukrainian territory against Russia’s proxy war and recent direct invasion.

Honourable David Kilbourn, well known human rights activist and former Parliamentarian said in his speech: „…if Ukraine become a Nova-Russia and the West collapses, it will not be because of Russia’s physical strength but because of our mental weakness”.

The keynote speaker from Poland, Tomasz Sakiewicz, Editor-in-Chief of the Polish Gazette and TV Republica said: Ladies and Gentlemen,

Every day dozens of people are killed in Ukraine. The war has turned into Russia’s open aggression against the nation that half a year ago has chosen independence.

20140908ott2Russian aggression in Ukraine is not the Moscow’s first military action in recent years. In 2008, Russian tanks rolled into Georgia trying to overthrow the government and to subdue the whole country. In the end, only a part of the Georgia’s territory was seized. The Kremlin was stopped due to the international action – mainly due to decisive steps of the five Central European leaders brought to Tbilisi by the Polish president Lech Kaczynski. At that time, Moscow realized that in the center of Europe was growing a great power which was able to stop imperial ambitions of the Kremlin.

This power was constituted by the agreement of one hundred million people having diverse cultures, respect for their traditions but, above all, of people who were able to join their efforts against the invaders from the East. No wonder that the main proponent of this agreement Polish President Lech Kaczynski was seen as a deadly threat by Moscow.

Flying to Smolensk, Russia on April 10th, 2010, president Kaczynski was drawn into a deadly trap. Along with a hundred representatives of the Polish state, he wanted to honor the memory of thousands of Polish POW’s murdered in Katyn massacre in 1940. As a result of Russian plotting, the president and the members of the delegation accompanying him were almost completely devoid of security measures necessary during such visits. The research and investigation carried by the independent scientists have shown that the aircraft with the Polish delegation on board exploded just above the ground. The Russians confiscated the black boxes and the wreckage of the aircraft and so far, even four years after the incident, Poles cannot reclaim them. The corpses of our leaders were desecrated and the victims’ families were intimidated. That brings to our minds the tragedy in which nearly 300 people were killed aboard Malaysian aircraft attacked by Russian terrorists operating in Ukraine. Today, we cannot wait any longer. We have to stop Russian imperialism before the war spreads the other countries. Russia must be completely isolated from the world until it ceases the aggression. Ukraine must be provided with the real financial and military help. Let’s give them money and weapons so that they will be able to protect all of us against another global tragedy.


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/ukraine-isnt-the-first-who-is-next-3

(Od Redakcji): Serdecznie dziękujemy pp. Elżbiecie i Wacławowi Kujbidom z Telewizji Niezależna Polonia w Ottawie za umożliwienie publikacji filmu.

Kijów – ulica Bohaterów

lechosikowiczLech Osikowicz

W Kijowie ludzie spontanicznie zmienili nazwę ulicy z „Instituckoj” na „Niebieskiej Sotni” (pol. Oddziału). Zapraszam Państwa do obejrzenia galerii zdjęc z 18 sierpnia 2014 roku. Galerii – dodam – nie pozbawionej polskich akcentów, tych poważnych i wprost przeciwnie.

Warto dodać, że przy kapliczce, gdzie pół roku wcześniej rosyjski snajper zabijał młodych ukraińskich chłopaków, klęczał kilka dni temu prezydent Petro Poroszenko:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/5Wrzesnia2014

Dotyczy: jak najszybszego udzielenia pomocy Ukrainie

Kraków, dnia 1.09.2014 r.

Premier RP Donald Tusk
Prezydent RP Bronisław Komorowski

Dotyczy: jak najszybszego udzielenia pomocy Ukrainie.

zkpnlogoW imieniu ogólnopolskiego Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 zwracam się do najwyższych władz państwowych o udzielenie znaczącej pomocy Ukrainie, nie tylko humanitarnej, ale również w formie sprzedaży broni i amunicji. Dziś Ukraina toczy samotną walkę w obronie całości swojego terytorium, a być może nawet niepodległości z bandyckim, totalitarnym państwem rosyjskim kierowanym przez oficera KGB Putina.

Ukraina zwróciła się z prośbą o sprzedaż broni do Polski, dlatego dziwi nas fakt uzależnienia tej pomocy od decyzji NATO. Przecież wszyscy wiemy, że zarówno Francuzi jak i Niemcy sprzedają broń do Rosji nie pytając się o zgodę NATO. Unia Europejska od momentu aneksji Krymu powinna była wprowadzić embargo na sprzedaż broni i jakiegokolwiek sprzętu militarnego do Rosji. W żywotnym interesie Polski jest pomoc Ukrainie, również militarna. Rosja od lat jest agresorem i okupantem, idącym zwolna na Zachód. Podboje Putina kosztujące dziesiątki tysięcy pomordowanych żołnierzy i głównie cywilów to Czeczenia, Gruzja, obecnie Ukraina. Jeżeli aneksja Ukrainy się powiedzie, to właśnie Polska będzie kolejnym obiektem agresji rosyjskiej.

Polska powinna udzielić pełnej pomocy Ukrainie ze względu na swoje bezpieczeństwo, jak również z pobudek moralnych. Nie wolno nam przyglądać się bezczynnie jak imperialna Rosja dokonuje podboju Ukrainy, która nie tak dawno, bo w 1994 r. otrzymała gwarancje bezpieczeństwa od USA, Anglii i Rosji, potwierdzone przez USA w 2008 r., po agresji Rosji na Gruzję. Druga wojna światowa zaczynała się podobnie od kolejnych aneksji terytorialnych dokonywanych przez totalitarne Niemcy. Dzisiaj musimy być solidarni z Ukrainą i domagać się tego samego od wszystkich państw członków NATO.

Związek Konfederatów Polski Niepodległej powodowany troską o bezpieczeństwo i los Rzeczypospolitej Polskiej jeszcze raz apeluje do Szanownych Adresatów o bezzwłoczne udzielenie pomocy Ukrainie również w postaci dostaw broni i amunicji.

Krzysztof Bzdyl, prezes ZKPN 1979-89