Tag Archives: Jerzy Bukowski

Nie ma idealnych narodów

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W każdym narodzie są bohaterowie, tchórze, zdrajcy, bandyci i oportuniści, co w najbardziej spektakularny sposób ujawnia się w tzw. sytuacjach granicznych (wojna, okupacja, kataklizm). Pod tym względem nie ma żadnej różnicy między Polakami, Żydami, Niemcami, Rosjanami, Ukraińcami, Francuzami, itd.

Powyższa konstatacja jest tak oczywista, że aż banalna. Skąd więc tak wielkie oburzenie polityków izraelskich na premiera Mateusza Morawieckiego za jej powtórzenie? Także w narodzie wybranym znalazły się przecież szumowiny, które pomagały Niemcom w eksterminowaniu swoich współbraci i nie należy tego ukrywać, skoro słusznie piętnuje się ich polskich odpowiedników – szmalcowników.

Po co więc ten rejwach?

Jaruzelski i Kiszczak będą pozbawieni stopni wojskowych

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu Komitet Stały Rady Ministrów zajmie się projektem pozwalającym na odebranie stopni wojskowych generałom Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi.

- Jaruzelski przysłużył się jak najgorzej nie tylko Wojsku Polskiemu, ale i Polsce, więc pewną koniecznością historyczną jest zamknięcie tego tematu, jakim jest odebranie stopnia generalskiego. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych tygodni, myślę tu o trzech, czterech tygodniach, na Radzie Ministrów stanie projekt ustawy, która pozwoli na odebranie stopnia generalskiego takim osobom jak pan Jaruzelski czy pan Kiszczak – powiedział szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk w programie Telewizji TVN 24 “Jeden na jeden”.

To bardzo dobra wiadomość w sprawie, o której pisałem tutaj wielokrotnie. Przypomnę więc tylko, że przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej projekt noweli ustawy o powszechnym obowiązku obrony przewiduje możliwość pozbawiania stopnia oficerskiego lub podoficerskiego – również pośmiertnie – osoby, które z racji ukończonego wieku lub stanu zdrowia nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej oraz żołnierzy rezerwy, którzy byli członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, albo pełnili służbę w organach bezpieczeństwa PRL w latach 1944-1990.

O takie właśnie wymierzenie sprawiedliwości historycznej zdrajcom polskiej racji stanu od dawna zabiegało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, a obiecał je publicznie 13 grudnia 2016 roku były szef MON Antoni Macierewicz, którego zastępcą był Michał Dworczyk.

Przeciw polskiej racji stanu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jakimże trzeba być zacietrzewionym politycznie moralnym troglodytą, żeby publicznie deklarować rozebranie nie zbudowanego jeszcze pomnika poświęconego ofiarom jednej z największych tragedii w historii Polski po II wojnie światowej, w której zginęła elita niepodległego państwa wywodząca się również z partii protestującej dzisiaj przeciw tej formie ich uczczenia?

Buńczuczne wypowiedzi chorych z nienawiści do rządzącego obecnie obozu Zjednoczonej Prawicy przedstawicieli Platformy Obywatelskiej o tym, jak zaraz po dojściu do władzy zlikwidują ów monument, wystawiają im najgorsze świadectwo nie jako politykom, ale jako Polakom.

Do naszej narodowej tradycji należy bowiem godne upamiętnianie ludzi, którzy stracili życie w służbie Ojczyźnie. I nie ma znaczenia, czy 10 kwietnia 2010 roku miał miejsce tragiczny wypadek lotniczy, czy przeprowadzony z premedytacją zamach. Ważne jest, że ofiary były członkami państwowej delegacji na rocznicowe uroczystości w Katyniu. Dlatego ich unonorowanie jest poza wszelką dyskusją.

Jeżeli komuś nie podoba się uczczenie ich pomnikiem lub ma zastrzeżenia co do jego lokalizacji, może to wyrazić w inny sposób lub dyskretnie przemilczeć, dając dowód zrozumienia polskiej racji stanu. Kto zapowiada zburzenie monumentu ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej, ten sam wykreśla się z grona Polaków.

Odszedł piwniczny Książe Nastroju

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Błękitne niebo, ucichł wiatr
i księżyc opromieniał,
a jam ją zgodną, chętną kładł
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Wiedziałem, miłość łączy nas
z pierwszego już wejrzenia
więc całowałem raz po raz
wśród łanów, wśród jęczmienia.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci Mieczysława Święcickiego, natychmiast wydobyłem z zakamarków pamięci słowa tej cudownej piosenki skomponowanej przez Zygmunta Koniecznego do słów Roberta Burnsa w polskim przekładzie Ludmiły Marjańskiej, która rozsławiła jednego z bardów Piwnicy pod Baranami w niepowtarzalny sposób interpretującego zarówno rosyjskie romanse (głównie z repertuaru Aleksandra Wertyńskiego), cygańskie pieśni, jak i wielką poezję.

Nikt nie wyśpiewa już tych słów, przy których omdlewała niejedna białogłowa, z takim naturalnym wdziękiem, jak zmarły w wieku 81 lat Święcicki. Chociaż urodził się w podlwowskim Sokalu, a wychowywał w Jarosławiu, to jednak z podwawelskim grodem związał swoje życie i artystyczne nadzieje zyskując z czasem zaszczytne miano „Księcia Nastroju”.

„Zjechał do Krakowa, by zrobić karierę na miarę Maurice’a Chevaliera, chodził po Plantach w słomkowym kapeluszu i popielatym garniturze w niebieskie paseczki” – wspominała go Janina Garycka w monografii „Piwnicy pod Baranami” autorstwa Joanny Olczak Ronikier.

Właśnie na Plantach Święcicki poznał Piotra Skrzyneckiego, z którym założył legendarny kabaret. Był też aktorem krakowskich teatrów: Starego Teatrze, Rapsodycznego i 38, ale kojarzono go przede wszystkim z Piwnicą, której oddał serce i talent. Doceniono go w 2010 roku, kiedy otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

mieczyslawswiecicki„- Widzieliśmy się ostatnio 26 stycznia na moim wieczorze pieśniarskim w Radiu Kraków. Umawialiśmy wspólne przedsięwzięcie artystyczne z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru. Mietek (fot. Wikipedia) był niewątpliwie postacią barwną, świadomie wystylizowaną, zarówno co do repertuaru, który wykonywał, jak i rekwizytów, których używał. Wydawał się człowiekiem z innej epoki” – wspominał go w rozmowie z portalem internetowym krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego” występujący z nim przez wiele lat w „Piwnicy pod Baranami” Leszek w Długosz.

To Święcicki sprowadził do Piwnicy studenta Koniecznego, który napisał potem dla niego wiele pięknych piosenek. Mało kto pamięta, że „Książe Nastroju” był pierwszym wykonawcą późniejszego wielkiego przeboju Ewy Demarczyk do słów Juliana Tuwima pt. „Grande valse brillante”.

Święcicki był najlepszym wykonawcą romansów Wertyńskiego z polskimi tekstami. W 1963 roku wykonał je w Moskwie w obecności wdowy po Wertyńskim, akompaniował mu zaś… wybitny kompozytor Dymitr Szostakowicz.

Wielki artysta miał czułe serce dla biednych i opuszczonych. Po 1989 roku wielokrotnie wspomagała ich założona przez niego Fundacja „Ars Longa”.

Skoro zacząłem to wspomnienie cytatem, to w taki sam sposób je zakończę, jakże adekwatnym w tych okolicznościach fragmentem jednego z jego ulubionych romansów Wertyńskiego:

Madame! Wyśpiewałem już wszystko
Repertuar cały mój znasz…

Orlęta Lwowskie naprzeciw Marszałka Józefa Piłsudskiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Do opisywanych tu przeze mnie kilkakrotnie imponujących krakowskich planów pomnikowych na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości doszła jeszcze jedna propozycja, o której mówiło się już od kilku lat w gronie miłośników Lwowa. Teraz przybrała ona konkretną formę.

Jak poinformował „Dziennik Polski”, Towarzystwo Miłośników Lwowa, Polskie Towarzystwo Gimnastyczne Sokół-Kraków i PTG Sokół „Macierz-Lwów” chcą uczcić bohaterskich obrońców „zawsze wiernego” miasta z listopada 1918 roku. Jest już nawet gotowy projekt pomnika autorstwa profesora Stefana Dousy oraz wybrane miejsce: pas zieleni w biegu ulicy Retoryka, około 50 metrów od skrzyżowania z ulicą Piłsudskiego, na wprost stojącego tam od kilku lat pomnika Komendanta.

pomnikorlatMonument miałby około 3,5 m wysokości i przedstawiał wykutego z kamienia lwa (takiego jak na cmentarzu Łyczakowskim) oraz wykonanych z brązu dwóch młodych obrońców Lwowa (fot. dziennikpolski24.pl).

„- Mamy już pozytywną opinię wojewódzkiego konserwatora zabytków” – powiedział gazecie jeden z inicjatorów budowy pomnika, dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie Mariusz Graniczka.

Komitet Budowy Pomnika „Orlęta – Obrońcy Lwowa – 1918 r.” formalnie wystąpił do prezydenta miasta, profesora Jacka Majchrowskiego, o poparcie tej inicjatywy.

„Jak przekazuje rzeczniczka prezydenta, zgodnie z obowiązującą od końca stycznia procedurą, Wydział Kultury Urzędu Miasta wystąpił o stosowne opinie do innych wydziałów magistratu, miejskich jednostek oraz Instytutu Pamięci Narodowej (ten już wydał opinię pozytywną)” – napisał „DP”.

Jeśli wszystkie zebrane opinie będą miały podobny wydźwięk, a prezydent zechce wesprzeć ten pomysł, przygotowany zostanie projektu uchwały Rady Miasta Krakowa o wzniesieniu pomnika.

lwowcmorlat2006Szacowany koszt jego budowy wynosi około pół miliona złotych. Komitet uzbierał 33 tysiące, ma także obietnice wsparcia od sponsorów (Cmentrz Orląt we Lwowie, fot. p. Mirosław Boruta).

„- Kiedy już będzie uchwała w sprawie pomnika, rozpoczniemy dużą kampanię i będziemy zbierać pieniądze. Liczę, że zbierzemy większość potrzebnych środków, może też poprosimy gminę o drobną kwotę, a może nie będzie takiej potrzeby” – stwierdził Graniczka w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”.

Idealną datą na odsłonięcie tego monumentu byłby 22 listopada br. – stulecie zakończenia 22-dniowej walki z Ukraińcami o Lwów.

Czy zdrajcy w polskich mundurach stracą stopnie wojskowe?

Pan Minister Obrony Narodowej
Mariusz Błaszczak

pokinlogonoweW imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które od wielu lat domaga się pozbawienia stopni wojskowych tych generałów i oficerów Wojska Polskiego, którzy w latach 1944-1989 działali w interesie zniewalającego Polskę Związku Sowieckiego chciałbym się dowiedzieć, czy rozpoczęta przez Pańskiego poprzednika Antoniego Macierewicza procedura legislacyjna w tej materii jest kontynuowana w Sejmie, do którego podobno trafił już zaakceptowany przez rząd po uzgodnieniach międzyresortowych, a przygotowany w MON projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP umożliwiający takie działania.

13 grudnia 2016 roku były minister Macierewicz powiedział: – Podejmujemy kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe. Czcimy ludzi takich jak Kukliński, czy Karski, którzy zostali awansowani do stopnia generała, a równocześnie takie stopnie szanujemy i akceptujemy u ludzi, którzy popełnili nie tylko zdradę, ale i zbrodnię. Ci, którzy popełnili zbrodnię powinni być pozbawieni stopni. Ja wobec Jaruzelskiego nie używałbym sformułowania: generał. Zasłużył na potępienie przez historię i społeczeństwo.

Wojciech Jaruzelski powiedział kiedyś: „jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy, że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Wyjątkowo przyznaję rację dyktatorowi stanu wojennego, ale z zastrzeżeniem, że przez „my wszyscy” należy rozumieć nie całość w większości patriotycznej kadry oficerskiej WP w okresie PRL, a jedynie jego ścisłe kierownictwo całkowicie zaprzedane Sowietom i gotowe przelewać polską krew w imię imperialnych interesów Kremla.

pokinlogoOd 11 listopada 2016 roku Ryszard Kukliński jest generałem brygady. Skoro niepodległa Rzeczpospolita tak godnie uhonorowała jednego ze swoich najdzielniejszych oficerów (czekamy jeszcze na zaliczenie go w poczet kawalerów Orderu Orła Białego), to najwyższy już czas, aby generalskie i oficerskie szlify oraz odznaczenia państwowe utracili zaprzańcy, którzy dobrowolnie zaprzedali się wrogiemu Polsce mocarstwu na jego rozkaz zniewalając, mordując, prześladując, represjonując swoich rodaków.

Nasze Porozumienie oczekuje od Pana Ministra – w porozumieniu z Marszałkiem Sejmu – kontynuowania słusznych działań legislacyjnych podjętych w tej sprawie przez Antoniego Macierewicza tak, aby na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości zdrajcy w mundurach – z Jaruzelskim na czele – utracili stopnie wojskowe.

W imieniu Rady Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
- dr Jerzy Bukowski, rzecznik POKiN

O wspólny front obrony Polski

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Być może w trakcie przygotowywania nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej popełniono jakieś błędy, ale negatywna reakcja na nią sporej części izraelskich, niemieckich, amerykańskich oraz ukraińskich polityków i mediów powinna skłonić naszą opozycję do zajęcia zdecydowanego stanowiska w obronie polskiej racji stanu, zwłaszcza że Prezydent RP już ją podpisał ją, ale zarazem odesłał do Trybunału Konstytucyjnego w trybie następczym, co umożliwi korektę jej najbardziej kontrowersyjnych zapisów.

Są bowiem takie sytuacje, w których wszyscy powinniśmy czuć się zobowiązani do solidarnego odpierania zmasowanych ataków światowej opinii publicznej na nasz kraj. Trzeba wtedy mocno zacisnąć zęby i myśleć jedynie o Polsce, a nie uprawiać gry politycznej na użytek wewnętrzny (wyborczy) w sferze narodowych imponderabiliów. Dopiero po zażegnaniu niebezpieczeństwa możemy powrócić do codziennych waśni, surowo rozliczać winnych, piętnować złe decyzje i wskazywać lepsze rozwiązania, których zaniedbała aktualna władza.

W kwestii odpowiedzialności wyłącznie III Rzeszy za Holokaust nikt poważny – od Argentyny po Australię – nie może mieć żadnych wątpliwości, co dobitnie podkreślił ostatnio niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel. Dlaczego więc do frontu obrony dobrego imienia Rzeczypospolitej nie chcą przyłączyć się wszyscy polscy politycy, dziennikarze i publicyści?

Mamy znakomitą okazję, aby udowodnić sobie samym i całemu światu, że potrafimy zjednoczyć się w obliczu zagrożeń różnego rodzaju nie tylko podczas wojen. Trzeba ją wykorzystać.

Odważna i słuszna decyzja wojewody mazowieckiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wielu prawników i polityków będzie zapewne szczegółowo analizować zasadność wczorajszej decyzji wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery o zamknięciu od 31 stycznia do 5 lutego ulic wokół Ambasady Izraela w Warszawie, aby uniemożliwić organizowanie pod nią jakichkolwiek manifestacji. Zwolennicy rządu pośpieszą z pochwałami, przeciwnicy skupią się na podważaniu jej prawomocności, co już zrobił Rzecznik Praw Obywatelskich doktor Adam Bodnar.

A ja uważam, że nawet jeżeli da się znaleźć w tej decyzji jakieś uchybienia prawne, to należy pochwalić wojewodę za odważne wkroczenie do akcji w bardzo gorącym i trudnym momencie stosunków polsko-izraelskich. Nietrudno się przecież domyślić, co mogłoby wydarzyć się wczoraj po południu w tym miejscu i jak zostałoby to przedstawione przez nieżyczliwe naszemu krajowi, a zwłaszcza jego obecnemu rządowi, media na całym świecie.

Trzeba więc pochwalić Zdzisława Sipierę za to, że stanął na wysokości nie tylko politycznego, ale także patriotycznego zadania. Krytykami nie ma się zaś co przejmować, kiedy w grę wchodzi dobre imię Polski.

Syndrom deficytu natury

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Od dawna już większość dzieci na pytanie: „skąd się bierze mleko?” odpowiada bez wahania: „ze sklepu”. Krowa to dla nich słowo całkiem nieznane, a jeśli już, to wyłącznie z reklam telewizyjnych. Na wakacjach częściej oglądają hotelowe baseny w ciepłych krajach niż rosnące w polskich lasach jagody, a spadające z drzewa jabłka budzą w nich na równi zachwyt jak przerażenie.

To zjawisko nazywa się fachowo syndromem deficytu natury i zostało opisane przez amerykańskich uczonych. Można je bardziej przystępnie nazwać zespołem zachowań wynikających z braku kontaktu z przyrodą.

Pracownicy Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przeprowadzili badania ankietowe w tej materii w ponad trzydziestu miejskich przedszkolach. Okazało się, że tylko jedno z nich zabrało raz dzieci na wycieczkę do lasu, a nasze maluchy nie mają pojęcia co w nim żyje i rośnie.

lasmieszanywiosna- Podczas zajęć prosimy dzieci, żeby wymieniły zwierzęta, które możemy spotkać w lesie (fot. Wikipedia). Trudno jest dzieciom wymienić choćby trzy czy cztery gatunki zwierząt. Doskonale natomiast rozpoznają marki światowych i polskich firm, ale gdy wchodzą do lasu widzą tylko drzewa i choinki. Nie są w stanie powiedzieć, co to za drzewa – powiedziała w rozmowie z Radiem Kraków doktor Magdalena Frączek z UR.

Brak kontaktu z naturą lub znaczne jego ograniczenie powoduje, że młody organizm nie otrzymuje tego, co jest mu niezbędne do prawidłowego rozwoju, czyli ruchu na świeżym powietrzu, umiejętności wyciszenia i skierowania uwagi na to, co nas otacza.

„Według amerykańskich uczonych szanse na pojawienie się takich zaburzeń jak ADHD, dysleksje czy alergie znacząco rosną u dzieci, które nie mają kontaktu z naturą. Zaznaczają również, że pobyt w zoo, gospodarstwie agroturystycznym czy miejskim parku nie zastąpi spaceru w lesie czy po łące” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

W tej sytuacji optymizmem napawa uruchomienie w podkrakowskich Konarach pierwszego w Polsce leśnego przedszkola, w którym dzieci spędzają aż 80 procent czasu na łonie natury, wśród drzew i krzewów, słuchając śpiewu ptaków i zbierając owoce. Ciekawe, czy odnajdą potem w szkole wspólny język z tymi koleżankami i kolegami, dla których związek mleka, jabłek, czy poziomek z czymkolwiek poza sklepem jest nie do pojęcia.

Czy dojdzie do pomnikowego kompromisu?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dwóch spośród trzech żyjących jeszcze członków powołanego w 1997 roku Komitetu Budowy Pomnika „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” projektu Edwarda Krzaka na krakowskim placu Inwalidów: Adam Macedoński i major Stanisław Szuro wzięło udział w manifestacji obok wmurowanego we wrześniu 2001 roku kamienia węgielnego monumentu, który do tej pory nie powstał.

Ponieważ o tej przykrej sprawie pisałem już tutaj kilkakrotnie, przypomnę tylko, że na mocy uchwały Rady Miasta Krakowa z 2007 roku (przyjętej głosami mającej w niej przewagę rajców Platformy Obywatelskiej) postanowiono „poszerzyć” ideę pomnika tak, aby upamiętniał wszystkich walczących o wolność Polski w latach 1939-1989 zmieniając także jego kształt oraz nazwę na Orła Białego.

W styczniu Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu Urzędu Miasta Krakowa zaprezentował wizualizację projektu nowego pomnika w ramach planu dotyczącego zagospodarowania pl. Inwalidów, zwracając się do mieszkańców o opinie.

pomniknaplacuinwalidow1Wspierany przez Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie Komitet zainicjował zbieranie podpisów do władz miasta z apelem o dotrzymanie raz danego słowa i realizacje zaplanowanego przed ponad 17 laty monumentu. W trakcie manifestacji wyrażono wolę kompromisu: na jego cokole można by umieścić tablice upamiętniające rodaków zmagających się z niemieckim i sowieckim totalitaryzmem od 1939 do 1989 roku. Zaproponowany przez PO monument mógłby natomiast powstać w innym ważnym miejscu, np. na Rynku Podgórskim.

Warto podkreślić, że pomnik „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” ma stanąć kilkadziesiąt metrów od budynków, w ktorych mieściły się siedziby Gestapo i Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Jak informują krakowskie media, radni związanego z prezydentem profesorem Jackiem Majchrowskim klubu Przyjazny Kraków przygotowali uchwałę, w której wzywają do rezygnacji z planów budowy pomnika Orła Białego na pl. Inwalidów. Pieniądze zaplanowane na jego budowę chcą przeznaczyć na remonty ulic i chodników w dzielnicy XV Mistrzejowice.

Głoszenie banderyzmu wreszcie będzie karane

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jedną z osób, którą najbardziej ucieszyło przyjęcie przez Sejm projektu zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej projektu Klubu Kukiz’15, który penalizuje głoszenie – obok faszystowskiej, nazistowskiej i komunistycznej – także ideologii banderowskiej, jest od dawna aktywny w tej materii krakowski duszpasterz Ormian i środowisk kresowych ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Przegłosowanie tej ustawy jest wielkim sukcesem posłów Pawła Kukiza i Tomasza Rzymkowskiego oraz ich ugrupowania. To także sukces tych posłów z innych klubów, którzy zrozumieli wreszcie, że dobrych relacji z Kijowem nie da się budować na <chowaniu głowy w piasek> i ustawicznej uległości wobec ukraińskiego rządu. Na zmianę w tej kwestii rodziny ofiar ludobójstwa czekały ponad 70 lat. Aż dziw bierze, że także w Trzeciej RP ekipy rządowe, zwłaszcza te, które zbudowane były na ideałach <Solidarności>, nie potrafiły stanąć na wysokości zadania. Dobrze, że w końcu do tego doszło. Lepiej późno niż wcale” – napisał na swoim blogu.

Przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany zakładają karę grzywny lub więzienia do lat trzech dla osób, które – świadomie lub nieświadomie – będą przypisywać państwu polskiemu i Polakom współodpowiedzialność za działalność niemieckich obozów zagłady w czasie II wojny światowej oraz negowały ukraińskie zbrodnie na Polakach.

Nowelizację poparło 279 posłów (w tym wszyscy z Kukiz’15, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Prawa i Sprawiedliwości oraz pięcioro z Nowoczesnej), 5 było przeciw (Joanna Scheuring-Wielgus i Adam Szłapka z Nowoczesnej, Stefan Niesiołowski, Stanisław Huskowski i Jacek Protasiewicz z Unii Europejskich Demokratów), 130 wstrzymało się od głosu (116 z Platformy Obywatelskiej, 13 z Nowoczesnej i Kornel Morawiecki). Teraz trafi ona do Senatu.

- Na szczęście kończy się już czas fałszowania historii. Teraz każdy, kto będzie podejmował działania godzące w dobre imię Polski, musi się liczyć z tym, że spotka go za to kara. Bo nie może być naszej zgody na używanie terminu „polskie obozy śmierci” lub na obarczanie nas odpowiedzialnością za holokaust – powiedział portalowi internetowemu „Naszego Dziennika” poseł Adam Andruszkiewicz z koła parlamentarnego Wolni i Solidarni.
A prof. Mieczysław Ryba dodał: – Jeżeli coś miałoby zaszkodzić relacjom polsko-ukraińskim, to tylko kłamstwo. Przemilczanie pewnych kwestii też nie prowadzi do niczego dobrego. W tej sprawie mamy do czynienia ze zbrodnią ludobójstwa, a o niej milczeć nie wolno. Jeżeli dzisiaj oburzamy się, że ktoś odwołuje się do narodowego socjalizmu, to w takim samym stopniu powinno nas oburzać szerzenie kultu Bandery.

„Do odpowiedzialności byliby pociągnięci Polacy oraz obywatele innych państw bez względu na miejsce popełnionego czynu. Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej wszczynałby śledztwo z urzędu. Wyrok w każdej ze spraw podawano by do publicznej wiadomości, a uzyskane odszkodowania lub zadośćuczynienia zasilałyby konto Skarbu Państwa” – czytamy w portalu.

Ks. Zaleski zwrócił uwagę, że karane będzie także tzw. kłamstwo wołyńskie polegające na negowaniu prawdy o ludobójstwie, które na Polakach i obywatelach polskich innej narodowości (w tym też na sprawiedliwych Ukraińcach) dokonane zostało w latach 1939-1947 na Wołyniu, Polesiu i Lubelszczyźnie oraz w Małopolsce Wschodniej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię.

Krakowski kapłan zakończył swój wpis słowami: „I jeszcze jedna refleksja. Parę lat temu brałem udział w dyskusji w TVP Historia, w czasie której p. Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, publicznie zaprzeczył prawdzie o ludobójstwie na Wołyniu. Od dziś ani on, ani wyznawcy tzw. <mitu Jerzego Giedroycia>, nie będą mogli w swoich wypowiedziach i publikacjach mija się z prawdą o zagładzie niewinnych i bezbronnych mieszkańców Kresów Wschodnich. Tak jak nie można będzie się mijać z prawdą o równie niewinnych i bezbronnych ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych”.

Nie wiadomo jeszcze jak na przyjęcie nowelizacji ustawy o IPN zareaguje Ukraina.

„Dotychczas wszelkie formy podejmowania penalizacji banderyzmu były potępiane przez Kijów i spotykały się z działaniami odwetowymi. Warto przypomnieć zakaz, który otrzymała Polska, na prowadzenie prac ekshumacyjnych na terenie Wołynia wydany przez ukraińskie władze. Niewykluczone, że i tym razem Kijów zdecyduje się na jakiś podobny krok” – napisał portal internetowy „Naszego Dziennika”.

Niech szkoły zaopiekują się miejscami pamięci

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W jubileuszowym roku 100-lecia odzyskania niepodległości odsłoniętych zostanie w całym kraju wiele pomników, obelisków, tablic i innych znaków upamiętniających bohaterów narodowych oraz wydarzeń, bez których nie sposób wyobrazić sobie powrotu Polski na polityczną mapę Europy.

Większość tych monumentów powstaje z oddolnej inicjatywy, co dobrze świadczy o nas jako o społeczeństwie obywatelskim. Różne organizacje i stowarzyszenia występują z pomysłami, które następnie przejmują do realizacji lokalne władze samorządowe pomagając społecznikom zwłaszcza w sferze finansowej.

Bardzo cieszy mnie ta spontaniczna aktywność, ale zastanawiam się, czy po uroczystym odsłonięciu i poświęceniu kolejnego miejsca pamięci związanego z 100. rocznicą odzyskania suwerennego bytu przez Rzeczpospolitą po 123 latach zaborczej niewoli będzie on objęty stałą opieką.

Ten problem jest bardzo łatwy do rozwiązania. Wystarczy zaangażować szkoły, które w ramach prowadzonego przez nie wychowania patriotycznego mogą wziąć pod swoją pieczę znajdujące się w ich pobliżu pomniki, obeliski, tablice, itp. Czyż można sobie wyobrazić lepszą formę wzbudzania w uczniach miłości do ojczyzny, jak właśnie podjęcie troskliwej opieki nad takimi obiektami?

Jako wieloletni instruktor harcerski jestem głęboko przekonany, że umiejętna praca wychowawcza nauczycieli przyniosłaby znakomite rezultaty w tej materii, a dzieci i młodzież nie traktowałyby takich działań w kategoriach narzuconego z góry przykrego obowiązku, ale dostrzegłyby w nich naturalną realizację powołania do bycia dobrym Polakiem.

Helena Kmieć harcerską patronką

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Należąca do Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej 1. Głogowska Drużyna Harcerek „Agat” wybrała za swoją patronkę zamordowaną 24 stycznia 2017 roku podczas misji w boliwijskiej Cochabambie śp. Helenę Kmieć – poinformował portal internetowy krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”.

1. GDH obchodzi 20-lecie istnienia, nadarzyła się więc świetna okazja do wyboru patrona. Dlatego przebywające na zimowisku w Krakowie druhny z Dolnego Śląska postanowiły poświęcić je na jak najlepsze poznanie życiorysu wolontariuszki z pobliskiego Libiąża.

Drużynowa Magdalena Idkowiak wędrowniczka usłyszała o niej rok temu, kiedy Kmieć poniosła męczeńską śmierć w Ameryce Południowej: „Jej piękne życie i tragiczna śmierć zrobiły na mnie duże wrażenie. Helenka po prostu mnie zafascynowała i bardzo chciałam, żeby to właśnie ona została naszą patronką. Może bowiem uczyć nas, a zwłaszcza najmłodsze harcerki, dobroci i służby Bogu oraz drugiemu człowiekowi. Nie chciałyśmy, aby patronem był jakiś odległy w czasie bohater, albo ktoś bardzo znany z rzeczywistości bądź z książek. Chciałyśmy natomiast, aby patronem był ktoś bliski i realny, żyjący niedawno, w naszych czasach. Helenka spełniała to kryterium, a co ważne, w Libiążu są jej bliscy i przyjaciele, którzy mogą o niej opowiadać” – powiedziała dziennikarce „GN”.

helenakmiecPo wielu rozmowach odbytych z przełożonymi i z podwładnymi kandydatura libiąskiej wolontariuszki  (il. katowice.tvp.pl) została przegłosowana.

Jeden dzież zimowiska harcerki z Głogowa poświęciły na wycieczkę do Libiąża, aby poznać rodzinne miasto swojej patronki. Zorganizowały tam grę terenową jej śladami, do kolejnych związanych z nią punktów dochodząc podzielone na mniejsze grupy i odpowiadając na tematyczne pytania.

„Jednymi z najważniejszych miejsc były – rzecz jasna – cmentarz, na którym spoczywa Helenka oraz jej parafialny kościół św. Barbary. Po modlitwie w nim dziewczyny wpisały się też do wystawionej tam kilka dni temu <Księgi wdzięczności i refleksji> oraz spotkały się z ks. Pawłem Królem, który opowiedział im o Helenie” – czytamy w portalu.

- Podczas pobytu w Libiążu ważnym zadaniem było także napisanie na kartce za co chcemy podziękować Helenki. To, co napisały niektóre harcerki, zaskoczyło mnie, bo to były bardzo dojrzałe odpowiedzi. Np. 12-letnia dziewczynka wyznała: <Helenko, byłaś piękna zewnętrznie i wewnętrznie, a to piękno mnie urzeka. Chciałabym być taka, jak Ty> – zakończyła wypowiedź dla „Gościa Niedzielnego wzruszona drużynowa 1. Głogowskiej Drużyny Harcerek „Agat” wędr. Magdalena Idkowiak.

Zdelegalizować nazistów i komunistów!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo podoba mi się szybka reakcja ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego na pokazane wczoraj przez Telewizję TVN 24, ewidentnie pozostające w sprzeczności z polskim porządkiem prawnym działania jawnie neonazistowskiego Stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”.

Mam nadzieję, że po odbytej dzisiaj rozmowie z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro (nakazał już wszczęcie śledztwa w sprawie publicznego propagowania faszyzmu) i zapowiedzianych na jutro konsultacjach z Komendantem Głównym Policji nadinspektorem Szymczykiem oraz z I Zastępcą Prokuratora Generalnego, Prokuratorem Krajowym Bogdanem Święczkowskim podjęte zostaną niezwłocznie stosowne kroki, których końcowym efektem powinna być jego delegalizacja.

Szef MSWiA dobitnie podkreślił, że w Polsce nie ma przyzwolenia na propagowanie faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego ustroju państwa, ani na pojawianie się w przestrzeni publicznej ich symboliki.

Głos zabrał również premier Mateusz Morawiecki pisząc na Twitterze: „Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem. Jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków i ich bohaterskiego wysiłku walki o Polskę sprawiedliwą i wolną od nienawiści.Nie ma przyzwolenia na tego typu zachowania i symbole.”

Ciesząc się z tak jednoznacznego potraktowania tej ważnej z punktu widzenia narodowych imponderabiliów sprawy przez czołowych przedstawicieli państwa oczekuję, że Prokuratura Krajowa przyspieszy teraz prowadzoną już od ponad pół roku analizę dotycząca możliwości wystąpienia przez nią do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą działalności zarejestrowanej 4 września 2012 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie Komunistycznej Partii Polski.

W statucie tego ugrupowania znajdują się słowa: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu oraz hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.

W kontekście działania „Dumy i Nowoczesności” oraz KPP warto przypomnieć brzmienie artykułu 13 Konstytucji RP, do którego odniósł się Brudziński: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.

Zgodnie z nim artykuł 256. kodeksu karnego określa w § 1 karę za taką działalność: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Nadarza się znakomita okazja, aby symetrycznie zastosować te sformułowania wobec jawnych propagatorów nazizmu i komunizmu. Tego oczekuję od kompetentnych struktur państwowych niepodległej Rzeczypospolitej.

Niech wszyscy senatorowie PiS przyznają się, jak zagłosowali w sprawie Stanisława Koguta

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Politycy są – a przynajmniej powinni być – osobami zaufania publicznego charakteryzującymi się m.in. odwagą głoszenia swoich poglądów i zawsze gotowymi wytłumaczyć się wyborcom z podejmowanych decyzji, także trudnych oraz kontrowersyjnych.

Do takiej otwartości i przejrzystości we wszelkich działaniach często nawołują swoich podwładnych liderzy wszystkich ugrupowań słusznie podkreślając w wywiadach oraz w innych wypowiedziach, że w polityce nie wolno niczego ukrywać, ponieważ może to budzić uzasadnione podejrzenia o niecne intencje, korupcję, nepotyzm, itp.

Niestety, wzniosłe apele nierzadko trafiają w próżnię, czyli są po prostu lekceważone. Nie każdy polityk jest bowiem skłonny przyznać się choćby do tego, jakie i dlaczego zajął stanowisko w danej sprawie, zwłaszcza jeżeli głosowanie nad nią było tajne.

Ostatnio sporo mówi się o niezgodnym z wyraźną instrukcją prezesa Prawa i Sprawiedliwości oddaniem głosów przez część senatorów tej partii w sprawie wyrażenia zgody na zatrzymanie oraz aresztowanie ich kolegi z wyższej izby parlamentu – Stanisława Koguta, w rezultacie czego wniosek prokuratury przepadł.

Nic dziwnego, że w PiS wybuchła awantura, a kierownictwo partii z pewnością będzie wyciągać surowe konsekwencje wobec tych senatorów, którzy sprzeciwili się Jarosławowi Kaczyńskiemu i dobitnie sformułowanej przez niego zasadzie, że nikt nie może stać ponad prawem, ani cieszyć się jakimikolwiek przywilejami z tytułu sprawowania mandatu parlamentarnego lub pełnienia ważnej funkcji rządowej. Najpierw trzeba jednak prezycyjnie ustalić, kto jak zagłosował, a to będzie niemożliwe bez samookreślenia się należących do klubu Prawa i Sprawiedliwości członków Senatu

Odwołując się do tego, co napisałem na początku, apeluję do wszystkich senatorów PiS, aby natychmiast publicznie ujawnili, jak zagłosowali w sprawie Stanisława Koguta. Dobry przykład dał im w portalach społecznościowych oraz w sobotnich Tematach Dnia Telewizji Kraków szef struktur tej partii w Krakowie Marek Pęk, który ujawnił, że był za wnioskiem prokuratury. Byłoby dobrze, gdyby jego partyjni koledzy z Senatu postąpili podobnie dając dowód odwagi cywilnej, bez której trudno sobie wyobrazić bycie odpowiedzialnym politykiem.

Kolejne pieniądze na krakowski pomnik generała Ryszarda Kuklińskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Władze Krakowa przeznaczyły dodatkowe 700 tysięcy złotych na budowę pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawnym Dworcowym) przed Galerią Krakowską.

Przedstawiający pękający mur berliński i wygięte w łuk ostrze szabli jako symbol oficerskiego honoru monument ma stanąć – jak niedawno informowałem – wiosną br.

Wcześniej radni zdecydowali o przyznaniu półmilionowej dotacji na pomnikowe upamiętnienie „pierwszego polskiego oficera w NATO” i honorowego obywatela Stołecznego, Królewskiego Miasta Krakowa.

projektpomnikagrk- Skoro powiedzieliśmy A, to teraz trzeba powiedzieć B. Stowarzyszenie im. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego nie zebrało całej kwoty to trzeba dołożyć pieniądze żeby zakończyć budowę (il. za: inwestycje-krakow.pl). Na początku to Rada Miasta uchwaliła, że ten pomnik powstanie. Była to więc nasza inicjatywa, z której nie możemy się teraz wycofać. Sprawy zaszły już za daleko, jest już decyzja o powstaniu pomnika, budowa w jakiś sposób się rozpoczęła, jedynym rozsądnym wyjściem jest jej dokończenie – powiedział Radiu Kraków Dariusz Nowak z Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

Stowarzyszenie zebrało około 220 tysięcy złotych w ramach publicznej zbiórki, 10 tys. zł dołożyła Komisja Robotnicza Hutników Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” ArcelorMittal Poland S.A., a zarządzająca placem i Galerią firma ECE nieodpłatnie udostępniła miejsce pod pomnik. Prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski wystąpił też z prośbą o finansowe wsparcie budowy pomnika do marszałka województwa małopolskiego Jacka Krupy przypominając obietnicę złożoną przez jego poprzednika Marka Sowę.

100-lecie odzyskania niepodległości także na Oleandrach?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bogaty, różnorodny i radosny w ideowym przesłaniu harmonogram krakowskich obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę przedstawił dziennikarzom prezydent miasta profesor Jacek Majchrowski.

Podwawelski gród chce świętować szczególnie uroczyście i hucznie. Dlaczego?

- Bo, używając słów klasyka, tu wszystko się zaczęło. Odzyskiwanie niepodległości było dłuższym procesem, nie jednorazowym fajerwerkiem. Kraków odegrał w tym procesie rolę niepoślednią. To stąd 6 sierpnia 1914 roku wyruszyła Pierwszej Kompania Kadrowa, to tutaj powstała Polska Komisja Likwidacyjna rządząca obszarem Galicji Zachodniej i Śląska Cieszyńskiego po rozbrojeniu 31 października 1918 roku w Krakowie Austriaków. Ponoć podpisanie dokumentu o przejęciu władzy odbyło się wówczas na stoliku który stoi teraz w moim gabinecie w magistracie – powiedział prof. Majchrowski (wszystkie cytaty za portalem internetowym krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”).

Odbędą się liczne wystawy, koncerty, konferencje naukowe, wydarzenia artystyczne i sportowe, część z nich w plenerze. Już w ubiegłym roku miały miejsce okolicznościowe imprezy i odsłonięto tablicę upamiętniającą Naczelny Komitet Narodowy.

- Wydarzenia prowadzące do odzyskania niepodległości będziemy starali się pokazywać także przez pokazanie losów poszczególnych osób – dodał wiceprezydent prof. Andrzej Kulig.

Obchody rocznicowe rozpoczną się w najbliższy piątek wielkim widowiskiem tanecznym „Drogi do wolności – historia Polski w obrazach” w Centrum Kongresowym.

- Będzie to niezwykły spektakl, który opowiada historię Polski w obrazach i tańcu. Zaczynamy od konstytucji 3 Maja, przez okres walk o niepodległość i jej odzyskanie, kończymy zaś wielką nadzieją „Solidarności”. Wszystko opowiedziane jest m.in. szczególnym akcentem – polonezem który zabiera widzów w taneczną podróż. Ten korowód polonezowy będzie się przewijał przez obrazy historii Polski. Zostaną pokazane zarówno wydarzenia jak i postacie wielkich Polaków. Odnajdziemy tam wszystko, co jest bliskie naszemu sercu, co kojarzy się z niepodległością – powiedziała przygotowująca to widowisko tancerka, dyrektor Baletu Dworskiego „Cracovia Danza” Romana Agnel.

W lutym zostanie odsłonięty pomnik prezydenta Juliusza Lea – twórcy wielkiego Krakowa, a w magistracie odbędzie się poświęcona jemu i jego czasom konferencja popularno-naukowa wzbogacona wystawą z pamiątkami po nim przygotowaną przy współpracy z Archiwum Narodowym.

W marcu w Muzeum Armii Krajowej zostanie otwarta wystawa „Piękna Niepodległa” poświęcona udziałowi kobiet w walce o powrót Polski na mapę Europy. W tym samym miesiącu rozpocznie się trwający do listopada cykl plenerowych happeningów baletowych „Śladami Paderewskiego” mających na celu przybliżenie postaci jednego z ojców niepodległości, fundatora pomnika Grunwaldzkiego i dobrodzieja Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Od kwietnia do grudnia na placu Świętej Marii Magdaleny będzie można zobaczyć na wystawie „Niepodległość sfotografowana” kilkanaście wielkoformatowych zdjęć archiwalnych ze zbiorów Muzeum Historii Fotografii.

- Będą wśród nich unikatowe, nieznane do tej pory ujęcia scen z wyzwalania Krakowa spod władzy zaborczej w dniu 31 października 1918 roku – wyjaśnił kustosz MHF Andrzej Rybicki.

16 czerwca odbędzie się na Rynku Głównym – w ramach Nocy Teatrów – raut niepodległościowy „Biało-czerwona” nawiązujący do rocznicowych obchodów przez pryzmat tańców narodowych. Dni Krakowa też przebiegną pod jubileuszowymi hasłami, a 23 czerwca, podczas Wianków, zaprezentowane zostanie Niepodległościowe Widowisko Pirotechniczne: pokaz sztucznych ogni w kolorystyce biało-czerwonej ilustrowany przeglądem utworów muzyki polskiej oraz pieśni patriotycznych.

W lipcu podwawelski gród zamieni się w wielką scenę muzyczną za sprawą Festiwalu Muzyki Polskiej, który będzie się odbywać się w kilku salach koncertowych

5 sierpnia w kopcu Józefa Piłsudskiego zostaną złożone kolejne ziemie z pól bitewnych i z miejsc martyrologii, gdzie przelewali krew Polacy „za wolność naszą i waszą”. W tej ceremonii przewidziany jest udział Prezydenta RP, podobnie jak w poprzedzającej ją Mszy Świętej w królewskiej katedrze na Wawelu oraz złożeniu hołdu Komendantowi w krypcie pod wieżą Srebrnych Dzwonów, a także w tradycyjnej Lekcji Śpiewania „Nie masz to jak pierwsza, nie” przygotowanej przez Lech Camelot i Bibliotekę Polskiej Piosenki na Rynku Głównym.

Nazajutrz wyruszy z Oleandrów kolejny Marsz Szlakiem „Kadrówki”, odbędzie się także próba ustanowienia rekordu Guinnessa w ilości par tańczących jednocześnie poloneza na Rynku Głównym oraz otwarcie wystawy „Ziemia pamięci. O tym jak niepodległości kopiec usypano”.

Kulminacja wydarzeń rocznicowych nastąpi w październiku. Przewidziano m.in. odsłonięcie w parku im. doktora Henryka Jordana popiersi współtwórców niepodległości: Ignacego Daszyńskiego, Romana Dmowskiego, generała. Jozefa Hallera, Wojciecha Korfantego, gen. Kazimierza Sosnkowskiego, Wincentego Witosa, otwarcie w Muzeum Podgórza wystawy „Wolność przyszła z Podgórza”, „Te Deum” Krzysztofa Pendereckiego w wykonaniu Orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa Sinfonietta Cracovia, Hover Chamber Choir of Armenia i Cracow Singers oraz szczególnie uroczyste przypomnienie przy wieży Ratuszowej setnej rocznicy wyzwolenia Krakowa spod władzy zaborczej (m.in. bieg sztafetowy o szablę kapitana Antoniego Stawarza).

Obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zakończy 11 listopada kolejna Lekcja Śpiewania: „Radosna Niepodległość”.

- Mam nadzieję, że przy korzystnym zbiegu okoliczności rocznicę odzyskania niepodległości będziemy mogli świętować także w historycznym Domu im. Józefa Piłsudskiego na Oleandrach – powiedział prezydent Krakowa wywołując entuzjazm, ale i niedowierzanie tych przedstawicieli mediów, którzy dobrze znają najnowszą historię tego zabytkowego budynku zaprojektowanego przez Zygmunta Szyszko-Bohusza i Stefana Strojka, wybudowanego w latach 30. minionego wieku na mocy decyzji Związku Legionistów Polskich ze składek jego członków na przekazanym mu przez miasto w użytkowanie gruncie.

Jak wielokrotnie tutaj pisałem, tę nieruchomość od niemal 27 lat zajmuje organizacja o tej samej nazwie, która nie jest jednak – na mocy wyroków sądowych – prawnym, a co za tym idzie także majątkowym spadkobiercą przedwojennego ZLP. W marcu 2014 roku sąd stwierdził, że budynek jest własnością gminy miasta Krakowa i powinien być jej niezwłocznie wydany. Obecny Związek złożył z kolei wniosek o zasiedzenie, która to sprawa nadal się toczy.

- Nieogrzewany budynek niszczeje i musimy tam wykonać niezbędny, gruntowny remont wnętrza i elewacji zewnętrznej. Zależy to jedna od odpowiedniego stanowiska pana komendanta ZLP Krystiana Waksmundzkiego – wyjaśnił prof. Majchrowski.

Dodał, że miasto jest gotowe na rozpoczęcie remontu od razu, jeszcze przed zakończeniem sporu prawnego, zagwarantowane są na ten cel pieniądze z budżetu miasta i ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

- Rozmawiałem o tym z panem Waksmundzkim. Problem w tym, że zmienia on zdanie. Raz mówi, że zgadza się na taki tryb rozpoczęcia remontu, innym razem zaś, że wystarczy remont częściowy. Rozmowy na ten temat wciąż jednak trwają – poinformował prezydent.

Na czas remontu Dom im. Józefa Piłsudskiego musiałby zostać opróżniony ze znajdujących się w nim pamiątek historycznych.

- Zaproponowaliśmy, żeby zinwentaryzowali je przedtem pracownicy Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Gdyby ta wyprowadzka się udała, bylibyśmy w stanie wyremontować wnętrze budynku do przełomu lipca i sierpnia bieżącego roku. Na spotkaniu u prezydenta komendant Waksmundzki wyrażał na to zgodę, jednak w późniejszych dniach powiedział, że jest to niemożliwe i nie zgadza się na wyprowadzenie tych zbiorów. To oddala remont. Teraz chce jedynie remontu dwóch łazienek i windy. Mam nadzieję, że współpracownicy wytłumaczą mu, że takie podejście nie jest prawidłowe – powiedział wiceprezydent Kulig.

Obawiam się i nie jestem w tej opinii odosobniony, że w sprawie Oleandrów czeka nas jeszcze wiele zwrotów akcji, ale nie tracę nadziei, że z początkiem sierpnia jubileuszowego roku zostanie on wreszcie – po wieloletniej batalii – udostępniony wszystkim środowiskom piłsudczykowskim, a także organizacjom kombatanckim, strzeleckim i harcerskim, którym już od dawna powinien służyć.

Wrogowie Rosji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Według przeprowadzonego przez Centrum Analityczne Jurija Lewady sondażu Rosjanie za głównego wroga swojego kraju uznają USA – podała Informacyjna Agencja Radiowa.

„Negatywne zdanie o Stanach Zjednoczonych wyraziło 68 procent respondentów. Na drugim miejscu, 29 procent Rosjan wskazało Ukrainę. Na trzecim, w ocenie 14 procent badanych – wrogiem ich kraju jest Unia Europejska. 10 procent uczestników sondażu widzi wrogów w obywatelach dawnych republik radzieckich, a 8 procent w Polakach. NATO, Niemcy i Anglię wskazało 6 procent Rosjan” – czytamy w depeszy IAR.

Pytani przez Polskie Radio o stosunek do naszego kraju mieszkańcy Moskwy twierdzą, że przyjaźnią się z wieloma Polakami, doceniają osiągnięcia gospodarcze Rzeczypospolitej, ale mają pretensję, iż zbyt często krytykujemy Rosję.

„Z sondażu Centrum Lewady wynika, że pięć procent obywateli widzi wrogów państwa w urzędnikach i politykach, a cztery procent wskazuje na prezydenta Władimira Putina. Lidera opozycji Aleksieja Nawalnego zaliczyło do wrogów tylko dwa procent respondentów. Łącznie 66 procent badanych twierdzi, że Rosja ma wrogów, a 21 procent jest przeciwnego zdania” – napisała Informacyjna Agencja Radiowa.

Coraz radośniej manifestujemy naszą wiarę

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przez wiele polskich miejscowości przechodzą dzisiaj, w święto Objawienia Pańskiego (Epifanii), barwne, roześmiane, rozśpiewane Orszaki Trzech Króli. Z każdym rokiem przybywa ich, gromadzą też coraz więcej uczestników, zwłaszcza spośród dzieci i młodzieży. Aktywnie włączają się w nie hierarchowie Kościoła, najważniejsze osoby w państwie z prezydencką parą na czele, przedstawiciele władz lokalnych, politycy.

orszaktrzechkroli2Jest coś budującego w tej nowej w naszym kraju tradycji manifestowania przez chrześcijan głębokiej wiary w miejscach publicznych. Jeszcze niedawno jedynymi wydarzeniami przyciągającymi takie tłumy były procesje w święto Bożego Ciała, a w Krakowie w dniu Świętego Stanisława. Od kilku lat zdrową konkurencję stanowią dla nich właśnie Orszaki Trzech Króli (fot. p. Jan Lorek, 6 I 2014 r.), chociaż 6 stycznia pogoda jest zazwyczaj o wiele mniej zachęcająca do wyjścia na ulice i place miejskie niż w maju, czy w czerwcu.

Nie ma co dłużej rozwodzić się nad tym fenomenem, który zapewne już wkrótce zaowocuje wysypem poważnych analiz socjologicznych. Trzeba się po prostu cieszyć, że systematycznie rośnie w Polsce liczba manifestacji organizowanych nie przeciw komuś lub czemuś z politycznym podtekstem, ale dla wyrażenia spontanicznej radości ze wspólnego przeżywania wiary i nadania swojemu życiu sensu ufundowanego w najwyższych wartościach o transcendentnym wymiarze.

Jaki pomnik powinien stanąć na krakowskim placu Inwalidów?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wśród wielu monumentów, które mają zostać odsłonięte w podwawelskim grodzie w jubileuszowym roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jest również taki, którego nazwa i kształt wywołują ogromne kontrowersje.

Kiedy w 1990 roku niezwykle sprawnie i energicznie likwidowano w Krakowie pozostałości po komunizmie, z placu Inwalidów (w czasach PRL noszącego nazwę pl. Wolności) zniknął obelisk ku czci Armii Czerwonej powszechnie zwany – z uwagi na formę – kominem.

Ponieważ w jego bezpośrednim sąsiedztwie mieściła się w latach II wojny światowej siedziba gestapo przejęta w 1945 roku najpierw przez NKWD, a wkrótce potem przez rodzimą bezpiekę, Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego oraz Związek Młodocianych Więźniów Politycznych 1944-56 „Jaworzniacy” zaproponowały wzniesienie tam monumentu upamiętniającego wszystkich, którzy stawiali opór komunizmowi od momentu jego zaprowadzenia w Polsce po październikowe poluźnienie reżimu w 1956 roku.

Władze miasta przyjęły ten projekt z uznaniem i obiecały pomoc finansową. We wrześniu 2001 roku odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego z udziałem przedstawicieli władz państwowych, Kościoła, marszałka województwa małopolskiego, prezydenta Krakowa, radnych, Wojska Polskiego oraz mieszkańców. Opracowano wówczas wstępne założenia architektoniczne i nikt nie miał wątpliwości, że przesłaniem pomnika powinno być oddanie hołdu wielu dzielnym patriotom, którzy na różne sposoby, często z bronią w ręku, walczyli o odzyskanie przez Polskę niepodległości w najbardziej krwawym okresie stalinizmu.

pomniknaplacuinwalidow1Niestety, zanim ten szlachetny zamiar został urzeczywistniony, radni Platformy Obywatelskiej postanowili diametralnie zmienić przesłanie i kształt monumentu. Umyślili sobie, że będzie to pomnik Orła Białego, obejmujący swym ideowym zasięgiem wszystkich Polaków, którzy walczyli o wolność ojczyzny w latach 1939-89.

Kombatanci bardzo zdziwili się, że ktoś chce zmieniać pierwotne ustalenia bez konsultacji z nimi i wystosowali protest do Rady Miasta, w którym przypomnieli, że to właśnie w latach 1944-56 stosowano wobec działaczy podziemia niepodległościowego największe represje i najcięższe tortury, mordowano ich skrytobójczo, prześladowano na każdym kroku.

Doceniając i szanując odwagę członków Komitetu Obrony Robotników, Ruchu Praw Obrony Człowieka i Obywatela, Konfederacji Polski Niepodległej, legalnej i podziemnej „Solidarności”, którzy walczyli o te same ideały, jakie przyświecały poakowskiej partyzantce antykomunistycznej uznali, że „to była inna epoka i może być uczczona innym pomnikiem”. Zwrócili też uwagę, że taką szeroką formułę ma już w Krakowie Krzyż Narodowej Pamięci, postawiony pod Wawelem w 50. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Ich opinia nie spotkała się jednak ze zrozumieniem mających większość w RMK polityków PO. W bezczelny sposób uznali oni kombatanckie postulaty za przejaw egoistycznego podejścia, a nawet za próbę dzielenia polskiej krwi, co zdenerwowało nie tylko inicjatorów budowy pomnika, ale także ich sojuszników z Prawa i Sprawiedliwości. Wywiązała się ostra dyskusja, w głosowaniu górę wzięła jednak mająca większość w Radzie Platforma.

Więźniowie stalinowscy i „Jaworzniacy” nie kryli żalu. Przez wiele lat usiłowali we właściwy sposób spłacić wielki dług wdzięczności wobec poległych oraz pomordowanych, a także zmarłych w wyniku komunistycznych represji koleżanek i kolegów, a teraz ta ich ofiara ma się rozpłynąć w szerszym przesłaniu pomnika. Tak naprawdę będzie to zupełnie inny monument, tyle że stojący w wyznaczonym ponad 16 lat temu miejscu. Nic dziwnego, że wystąpili – niestety, bez skutku – do wojewody małopolskiego z wnioskiem o uchylenie uchwały RMK. Ich stanowisko poparło Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, w skład którego wchodzą oba związki.

Nie rozumiem, jakie intencje kierują młodymi, ale najwyraźniej słabo zorientowanymi w historii własnego kraju oraz wyzbytymi szacunku dla weteranów walk o niepodległość ludźmi z PO, ale z pewnością trudno je nazwać wzniosłymi. Zastanawiam się tylko, jak partia mająca w nazwie słowo „obywatelska” może zachowywać się w sposób, którego głównym wyznacznikiem jest niszczenie oddolnej, czyli w pełnym tego słowa znaczeniu obywatelskiej właśnie inicjatywy i przekonywanie chcących uczcić pamięć swoich bohaterskich kolegów starszych ludzi, że Platforma wie lepiej, co jest dla nich dobre i jaki pomnik powinno się im zbudować.

Ta koncepcja przetrwała do 2018 roku. We wszystkich wizualizacjach pl. Inwalidów po czekającym go generalnym remoncie widnieje pomnik Orła Białego, chociaż na kamieniu węgielnym wyryty jest napis: „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956”. W ostatnich dniach żyjący jeszcze członkowie społecznego komitetu, który powstał, aby zbudować ów monument, ponownie wystąpili z apelem do władz Krakowa o powrót do dawnej koncepcji, co wymaga podjęcia stosownej uchwały przez radnych.

Wierzę, że jest to możliwe i apeluję do Rady Miasta Krakowa o powrót do tej ważnej dla sędziwych weteranów sprawy.

Utrwalona dekomunizacja polskiej przestrzeni publicznej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Właśnie weszła w życie nowelizacja ustawy z 1 kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki.

Jej najważniejszy zapis dotyczy konieczności wyrażenia każdorazowo zgody przez Instytut Pamięci Narodowej i wojewodę na ponowną zmianę nazw zdekomunizowanych ulic, placów, itp. oraz skrócenie czasu do końca marca br. na usunięcie obiektów upamiętniających komunizm i inne ustroje totalitarne.

Ponieważ nie wszystkie samorządy wykonały określony ustawą do 2 września 2017 roku obowiązek dekomunizacji podległych im terytoriów, do akcji wkroczyli wojewodowie jako reprezentanci rządu. Po uzyskaniu opinii z IPN mają oni prawo wydawać zarządzenia zastępcze w tej materii, które podlegają wykonaniu począwszy od dnia następującego po dniu wejścia w życie nowelizacji.

ipnlogoJeżeli władze samorządowe nie wykonają takiego zarządzenia w ciągu 30 dni od jego wejścia w życie, wojewoda uczyni to na ich koszt. Skarga do właściwego Sądu Administracyjnego na zarządzenie zastępcze przysługuje samorządom tylko wtedy, gdy brak możliwości zmiany nazwy podlegającej dekomunizacji „wynikał z przyczyn niezależnych” od nich. IPN i wojewodowie muszą natomiast wyrazić zgodę na ponowną zmianę nazw zdekomunizowanych już ulic czy placów, bo i takie kuriozalne wypadki zdarzały się w ostatnich tygodniach.

W nowelizacji uwzględniono też nietypowe sytuacje, w których właściciel bądź użytkownik wieczysty nieruchomości, na której znajdował się relikt minionego ustroju nie uczestniczył w procedurze wzniesienia go; koszty jego usunięcia zwróci mu wówczas Skarb Państwa za pośrednictwem wojewody.

Bardzo dobrze, że ta ważna z punktu widzenia narodowych imponderabiliów sprawa została wreszcie ostatecznie uregulowana, ponieważ do tej pory wiele samorządów zachowywało się tak, jakby ostentacyjnie nie przyjmowało do wiadomości, iż Polska jest niepodległym krajem, w którym nie ma miejsce na czczenie okupantów, zdrajców ojczyzny, zbrodniarzy działających w imię racji stanu obcych mocarstw. Skoro niektórzy radni nie dostrzegali niestosowności utrzymywania w swoich miejscowościach Armii Czerwonej, Karola Świerczewskiego, czy Planu 6-letniego jako patronów ulic, placów, mostów, to głos musiał zabrać parlament.

Niestety, zdarzają się jeszcze sieroty po komunizmie, które usiłują zawrócić bieg historii i po wydaniu zarządzenia zastępczego przez wojewodę przywracają poprzednie nazwy. Opisana wyżej nowelizacja ustawy kładzie kres tym haniebnym działaniom.

Budowa pomnika gen. Ryszarda Kuklińskiego na ostatniej prostej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Kilka dni temu pisałem na temat sporej liczby pomników, które mają zostać odsłonięte w Krakowie w jubileuszowym roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Znajduje się wśród nich szczególnie bliski memu sercu monument ku czci generała Ryszarda Kuklińskiego, który ma stanąć na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawniej Dworcowym). I właśnie on jest najbliższy realizacji.

Przewodniczący Stowarzyszenia im. płk. Ryszarda Kuklińskiego Henryk Pach powiadomił mnie, że pomnik powinien stanąć wiosną br., czyli równo 20 lat od pierwszej po ewakuacji z Polski wizycie jednego z największych bohaterów w najnowszej historii świata w ojczyźnie, podczas której spędził on kilka dni w Krakowie, gdzie odebrał przyznane mu 3 maja 1997 roku przez radnych honorowe obywatelstwo podwawelskiego grodu.

Zajmujące się budową monumentu Stowarzyszenie zebrało około 220 tysięcy złotych w ramach publicznej zbiórki. Rada Miasta Krakowa zdecydowała o przekazaniu na ten cel pół miliona zł, prezydent prof. Jacek Majchrowski wystąpił z prośbą o finansowe wsparcie do marszałka województwa małopolskiego Jacka Krupy (taką obietnicę złożył jego poprzednik Marek Sowa), a zarządzająca placem i pobliską Galerią Krakowską firma ECE nieodpłatnie udostępniła miejsce pod pomnik. 10 tys. zł przeznaczyła na ten szlachetny cel Komisja Robotnicza Hutników Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” ArcelorMittal Poland S.A.

Dwa lata temu RMK wystosowała do prezydenta Andrzeja Dudy i do premier Beaty Szydło rezolucję z prośbą o dofinansowanie pomników płk. Ryszarda Kuklińskiego i Armii Krajowej (na bulwarze Czerwieńskim między Wawelem a Skałką).

projektpomnikagrkSporej wielkości monument zaprojektowali zwycięzcy konkursu profesor Czesław Dźwigaj i Krzysztof Lenartowicz. Ma on formę upadających betonowych płyt symbolizujących obalenie muru berlińskiego, ponad którymi wznosi się stalowy łuk sięgający w najwyższym punkcie 9,2 metra od poziomu placu (il. za: inwestycje-krakow.pl). Na pomniku w kształcie symbolizującego oficerską szablę oraz połączenie Wschodu z Zachodem łuku przechodzącego nad oznaczającymi upadający mur berliński płytami mają się znaleźć słowa o „heroicznej misji obezwładnienia imperium zła rozumem i wolą samotnego żołnierza”, a także cytat z księdza profesora Józefa Tischnera: „Żadne stanowione prawo, żadne przysięgi, żadne pogróżki nie powstrzymają ludzkiego sumienia”.

Lokalizację dla monumentu mającego uczcić „pierwszego polskiego oficera w NATO” wybrali sami krakowianie w ankiecie ogłoszonej przez magistrat w 2010 roku. Plac Jana Nowaka-Jeziorańskiego spodobał im się bardziej niż brane również pod uwagę pl. Centralny im. Ronalda Reagana w Nowej Hucie, park Lotników, aleja Róż oraz obszar pomiędzy Nowohuckim Centrum Kultury a osiedlem Centrum E.

Patriotyczne postulaty na rok wielkiego jubileuszu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Stojący już za progiem 2018 rok będzie przebiegał w Polsce pod znakiem świętowania 100-lecia odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości po 123 latach zaborów. Warto więc przypomnieć o kilku nadal czekających na doprowadzenie do końca kwestiach, bez których te obchody byłyby nieco kulawe, podobnie jak quasi suwerenność, którą wypracowano w 1989 roku przy Okragłym Stole.

Oto lista spraw, które powinny zostać – zdaniem reprezentowanego przeze mnie Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie – definitywnie rozstrzygnięte w najbliższych 10 miesiącach, aby 11 listopada 2018 roku móc świętować godnie i z podniesionym czołem. Mam nadzieję, że poniższe postulaty poprą inne środowiska patriotyczne, bo część z nich podnosiły one w ostatnich latach. Kolejność nie ma znaczenia.

1. Odebranie stopni generalskich i oficerskich członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego oraz innym zdrajcom polskiej sprawy w wojskowych mundurach z lat 1944-1989.

2. Przeniesienie grobów peerelowskich dygnitarzy z Powązek Wojskowych na inne cmentarze, nowe zagospodarowanie alei zasłużonych na tej narodowej nekropolii.

3. Uhonorowanie Orderem Orła Białego śp. generała brygady Ryszarda Kuklińskiego – jednego z największych bohaterów w najnowszej historii świata i zbudowanie mu pomnika w centrum Krakowa.

4. Delegalizacja zarejestrowanej w 2002 roku (!) przez Sąd Okręgowy w Warszawie Komunistycznej Partii Polski.

5. Odebranie Orderu Virtuti Militari niegodnym posiadania go realizatorom sowieckiej racji stanu w Polsce.

6. Postawienie na Bulwarze Czerwieńskim między Wawelem a Skałką pomnika Armii Krajowej.

7. Podniesienie emerytur i rent oraz zapewnienie innych udogodnień socjalnych wszystkim weteranom walki zbrojnej i cywilnej o niepodległą Polskę.

Ta lista może być oczywiście uzupełniona przez tych, którzy mają inne pomysły na uczczenie wielkiego jubileuszu Polski Niepodległej.

Górska głupota

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ilekroć czytam takie informacje jak poniższa, tylekroć burzy się we mnie krew i po raz kolejny postuluję konieczność wprowadzenia w Polsce obowiązkowych opłat za sprowadzanie z gór kompletnie nieodpowiedzialnych turystów. Rozumiem, że Tatrzańskie i Górskie Ochotnicze Pogotowia Ratunkowe muszą śpieszyć z pomocą tym, którzy utknęli bez własnej winy w trudnych miejscach podczas kwalifikowanej wspinaczki. Dlaczego mają jednak za darmo pomagać durniom traktującym ludzi narażających życie w górskiej służbie jako swoich służących?

Na szczęście ratownicy też potrafią się zbuntować i odmówić wyruszenia na akcję, jeżeli okoliczności tego nie wymagają. Tak właśnie zachowali się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia TOPR-owcy kategorycznie sprzeciwiając się prośbie grupy ceprów, którzy wzywali ich na drogę z Morskiego Oka do Palenicy Białczańskiej. Jest to szeroki, wyasfaltowany trakt długości około 7 kilometrów, na którym nie sposób się zgubić, ani narazić na żadne niebezpieczeństwo. Co rok przemierza go ponad milion turystów.

tatry45-osobowa grupa wydzwaniała na wszystkie możliwe numery alarmowe (a nawet do Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego), ponieważ zastał ich na tej drodze zmrok i przestały kursować fasiągi (góralskie wozy konne), którymi zamierzali dostać się do pozostawionych na Palenicy samochodów. Kierownictwo TOPR słusznie zdecydowało, aby nie uruchamiać akcji ratunkowej, w kierunku Morskiego Oka pojechał tylko policyjny radiowóz zwożąc osobę w podeszłym wieku, dwunastoletnie dziecko i kobietę, która zgubiła szkła kontaktowe. Reszta nieodpowiedzialnych turystów została poinformowana, że wobec braku zagrożenia życia i zdrowia ma samodzielnie zejść na parking bezpieczną trasą oświetlaną przez policjantów.

Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale był to kolejny przykład uzasadniający potrzebę wprowadzenia ubezpieczenia górskiego, które od dawna pobierane jest nie tylko w Alpach, ale także w słowackich Tatrach. Jeżeli traktujący wysokie góry jak deptak na zakopiańskich Krupówkach rodacy nie odczują na własnej kieszeni skutków swojej beztroski, ludzie z błękitnymi krzyżami na piersiach będą podrywani do absurdalnych interwencji, co może spowodować brak ich obecności tam, gdzie są naprawdę potrzebni.

Zmarł krakowski piłsudczyk Piotr Maria Boroń

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Na Wieczną Wartę do ukochanego przez siebie marszałka Józefa Piłsudskiego odszedł 28 grudnia jeden z jego najwierniejszych ideowych spadkobierców, który potrafił słowem i czynem wspaniale utrwalać dorobek Komendanta w trudnych dla takiej aktywności latach 70. i 80. ubiegłego wieku – Piotr Maria Boroń.

Któż z ówczesnych krakowskich działaczy opozycji, zwłaszcza ze środowisk niepodległościowych, nie pamięta tej charakterystycznej, długowłosej, szczupłej postaci pojawiającej się wszędzie tam, gdzie działy się ważne sprawy patriotyczne, zwłaszcza o piłsudczykowskim podłożu? Najlepiej znali Go ci, którzy chodzili późno spać, ponieważ Piotr od młodości prowadził nocny tryb życia, co z różnym stopniem wyrozumiałości przyjmowali jego pracodawcy i współpracownicy.

Komunistycznemu reżimowi PRL urodzony w 1955 roku piłsudczyk sprzeciwił się już w IX Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie organizując w swojej klasie akcję zawieszenia orła z koroną, za co spotkały Go pierwsze w życiu represje.

W latach 1976-1981 był członkiem władz Akcji na rzecz Niepodległości, współdziałał z Komitetem Obrony Robotników, ze Studenckim Komitetem Solidarności, z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, z Instytutem Katyńskim, z Komitetem Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, z Ruchem Młodej Polski i z Konfederacją Polski Niepodległej. Był współzałożycielem Niepodległościowego Instytutu Wydawniczego, kolporterem wydawnictw podziemnych, a w krakowskich akademikach prowadził akcję tzw. „pirackich” audycji przygotowywanych w oparciu o informacje pochodzące z niezależnych zachodnich środków przekazu.

Poznałem Go wiosną 1981 roku w Komitecie Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, który współzakładał rok wcześniej i należał do jego najbardziej aktywnych członków. Redagował biuletyn pt. „Sowiniec”, przygotowywał szereg wydarzeń patriotycznych, a także wystaw poświęconych Józefowi Piłsudskiemu oraz jego żolnierzom, które odbiły się szerokim echem w podwawelskim grodzie. Z ramienia Komitetu organizował pierwsze po II wojnie światowej Marsze Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej, przywracał w Krakowie tablice, obeliski i inne znaki pamięci związane z Komendantem i jego czynem zbrojnym, utrzymywał ścisłe kontakty z działającym w konspiracji Związkiem Legionistów Polskich.

W latach 1980-81 był etatowym pracownikiem Zarządu Regionu Małopolska Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” zajmując się głównie sprawami kultury i organizacją uroczystości patriotycznych, a także kwestiami pracowniczymi.

Owocnie współpracował ze Związkiem Polskich Artystów Plastyków, m.in. przygotowując z Jerzym Gizą wystawę poświęconą pamięci generała Józefa Kustronia. Po nawiązaniu bliskich kontaktów z niepodległościowymi środowiskami Nowego Sącza pomógł im (jako absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego) założyć tamtejsze Towarzystwo im. Gen. Józefa Kustronia, które zostało rozwiązane w 1984 roku za „godzenie w żywotne interesy państwa”.

piotrmariaboronNic dziwnego, że był przez wiele lat inwigilowany przez peerelowską Służbę Bezpieczeństwa (sprawy operacyjnego sprawdzenia „Chadecja” i „Legionista” oraz obiektowa „Jagiellończyk”), represjonowany, a od 13 grudnia 1981 roku przez ponad trzy miesiące internowany w Załężu.

Po zwolnieniu nieprzerwanie i konsekwentnie kontynuował walkę o odzyskanie przez Polskę niepodległości w podziemnych strukturach „Solidarności” i w niejawnych organizacjach antykomunistycznych (fot. pl-pl.facebook.com/IPNKrakow).

W latach 1982-1989 pełnił funkcję przewodniczącego Tajnej Komisji Zakładowej Pracowników Etatowych Zarządu Regionu Małopolska NSZZ „Solidarność” pomagając internowanym, ukrywającym się i prześladowanym działaczom. Koordynował akcje dokształcania z zakresu historii, rozpowszechniania druków ulotnych, był podziemnym drukarzem, redaktorem i publicystą.

Kiedy udało Mu się wreszcie podjąć stałą pracę jako instruktor do spraw wydawniczych w „Scenie Ludowej”, wkrótce został zwolniony na skutek nacisków politycznych.

W listopadzie 1988 roku należał do grona współzałożycieli Towarzystwa im. Józefa Piłsudskiego, któremu przez wiele lat prezesował.

Stojąc na gruncie legalizmu konstytucyjnego (w oparciu o ustawę zasadniczą z kwietnia 1935 roku), współpracował z władzami II Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, za co został uhonorowany prze Prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Ostatnim miejscem Jego pracy było Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, gdzie mógł bez reszty oddać się swoim patriotycznym i artystycznym pasjom.

Znałem Piotra Marię Boronia ponad 36 lat. Wiele się od Niego nauczyłem, nigdy mnie nie zawiódł, ani nie odmówił mi pomocy. Połączyła nas wspólna walka o niepodległość prowadzona różnymi metodami, ale zawsze oparta o narodowe imponderabilia. To piękne pojęcie było Mu zawsze bliskie, chociaż unikał wielkich słów i był powszechnie znany z tego, że mówił niewiele, ale bardzo konkretnie i z ogromnym przekonaniem co do słuszności spraw, o które zabiegał.

Piotrze, do zobaczenia na legionowym spotkaniu w zaświatach. Ty już tam jesteś, u boku Komendanta, a my przyrzekamy kontynuować Twoją piłsudczykowską drogę na chwałę Rzeczypospolitej we dnie i w tak ulubione przez Ciebie noce.

(Od Redakcji): Msza Święta żałobna w intencji śp. Piotra Marii Boronia odbędzie się 8 stycznia 2018 roku o godzinie 11:00 w kościele pod wezwaniem Św. Anny. Pogrzeb odbędzie się na Cmentarzu Komunalnym Prokocim (ul. Bieżanowska 147) o godz. 14:00.