Tag Archives: Jerzy Bukowski

Ciąg dalszy historii z krakowskim Oddziałem TVP

Kraków, 21 czerwca 2017 r.

Szanowny Pan
Jacek Kurski
Prezes Zarządu Telewizji Polskiej S.A.

Ostatnie decyzje kadrowe w Oddziale TVP w Krakowie ponownie wzbudziły nasz wielki niepokój. Od objęcia dyrekcji krakowskiego Ośrodka przez Bogdana Wasztyla usunięto kilku doświadczonych redaktorów. Z naszej wiedzy wynika,że bez podania powodów merytorycznych, a jedynie z przyczyn zadawnionych animozji. Takie praktyki nie powinny mieć miejsca.

Ostatnie dni przyniosły kolejną, szczególnie bulwersującą informację. Redaktor Magdalenie Drohomireckiej zostało odebrane kierowanie programem informacyjnym Kronika i pozbawiono ją możliwości wykonywania zawodu dziennikarskiego. Przypomnijmy,że redaktor Magdalena Drohomirecka jest cenioną dziennikarką. Rada Programowa OTV Kraków uznała ją za osobowość telewizyjną, a Kolegium Rektorów Szkół Wyższych przyznało nagrodę PHIL EPISTEMONI – PRZYJACIELOWI NAUKI.

Redaktor Drohomirecka jest lubianą i cenioną przez widzów dziennikarką. W środowiskach kombatanckich i niepodległościowych uważana jest za wzór dziennikarskiej uczciwości i rzetelności. W swoich programach o najnowszej historii i polityce historycznej umożliwiała nam, świadkom tych wydarzeń przedstawianie prawdy, która tak często w poprzednich latach była zakłamywana. Jej odsunięcia od kierowania i prowadzenia programów nie można zaakceptować.

Redaktor Magdalena Drohomirecka zawsze dbała o wysoki poziom emitowanych w TVP Kraków programów zarówno informacyjnych, jak i publicystycznych. Obecnie zadanie to powierzono osobie, której jedynym atutem są PSL-wskie koneksje. W żadnym razie to nie jest dobra zmiana!

Oczekujemy reakcji kierownictwa TVP na zaistniałą sytuację. I przywrócenia profesjonalnej dziennikarce wypracowanego rzetelnie przez lata należnego jej miejsca w krakowskiej telewizji.

Do pisma dołączone zostały nasze poprzednie stanowiska wobec tego, co w ostatnim czasie działo się w Telewizji Kraków.

Dr Mirosław Boruta – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, socjolog, przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki (2010-2014), twórca i redaktor krakowskiego portalu społeczno-kulturalnego „Kraków Niezależny”, sekretarz Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, współtwórca i prezes Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

Dr Jerzy Bukowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia, polski filozof, autor „Zarysu filozofii spotkania”, piłsudczyk, harcerz, publicysta, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego w Krakowie, były reprezentant prasowy śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Kraju.

Krzysztof Bzdyl – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Konfederacji Polski Niepodległej, więzień polityczny w PRL, prezes Stowarzyszenia Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989.

Prof. Andrzej Chwalba – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, historyk, eseista, nauczyciel akademicki, badacz dziejów Krakowa, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz opozycji solidarnościowej w PRL.

Prof. Tomasz Gąsowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, współzałożyciel Klubu Jagiellońskiego, Ośrodka Myśli Politycznej i Komitetu Konserwatywnego. Organizował w Krakowie Fundację Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, której jest prezesem, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Mieczysław Gil – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz związkowy, legendarny przywódca Solidarności w Małopolsce, były przewodniczący KRH NSZZ Solidarność w HiL, opozycjonista w okresie PRL, były poseł na Sejm i senator, przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, więzień polityczny w PRL.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, kapelan „Solidarności”, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL, poeta, współzałożyciel i prezes Fundacji im. Brata Alberta.

Zdzisław Jurkowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, internowany, założyciel Wydawnictwa X, prezes Stowarzyszenia NZS 1980.

Adam Kalita – Kawaler Krzyża Kawalerskiego i Krzyża Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, odznaczony Medalem Edukacji Narodowej, radny Miasta Krakowa, działacz opozycji antykomunistycznej w .PRL, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Dr Marek Lasota – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Wolności i Solidarności, publicysta, dyrektor Muzeum AK, były poseł, były dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Prof. Andrzej Nowak – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, sowietolog, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor zwyczajny w Instytucie Historii PAN, były redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Grzegorz Surdy – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Ruchu Wolność i Pokój oraz Niezależnego Zrzeszenia Studentów UJ, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Paweł Witkowski – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, odznaczony Krzyż Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, współpracownik KOR-U, były internowany, działacz podziemnej Solidarności, podziemny wydawca.

Do wiadomości:
1. Pan Andrzej Adamczyk – Poseł na Sejm RP
2. Pani Barbara Bubula – Poseł na Sejm RP
3. Pan Ryszard Terlecki – Poseł na Sejm RP
4. Rada Programowa Oddziału Terenowego TVP S.A. w Krakowie
5. Wojciech Grzeszek Przewodniczący Zarządu Regionu Małopolskiego NSZZ „Solidarność”

Za: https://www.facebook.com/adam.kalita.79/posts/1937972726228110

Zdelegalizować KPP, usunąć zdrajców z Powązek!

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

W związku z przyjęciem przez Sejm nowelizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu, Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie ponownie zwraca się do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego RP Zbigniewa Ziobry o podjęcie stosownych działań w celu delegalizacji Komunistycznej Partii Polski wpisanej 4 września 2002 roku do rejestru partii politycznych przez Sąd Okręgowy w Warszawie, a do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej doktora Jarosława Szarka o uporządkowanie Alei Zasłużonych na warszawskim cmentarzu Powązkowskim, w której spoczywają obok siebie bohaterowie najnowszej historii Polski oraz jej zdrajcy, kaci i oprawcy najdzielniejszych patriotów.

Skoro parlament niepodległej Rzeczypospolitej ostatecznie uregulował kwestię usunięcia z przestrzeni publicznej obiektów budowlanych o charakterze nieużytkowym (pomników, obelisków, popiersi, kopców, kolumn, rzeźb, posągów, płyt, tablic pamiątkowych, napisów i znaków) gloryfikujących ustrój totalitarny oraz zakazał nadawania nazw propagujących totalitaryzm instytucjom publicznym, należy jak najszybciej załatwić również dwie wymienione wyżej, podobne w duchu sprawy.

Jest dla nas niezrozumiałe jak partia odwołująca się swoją nazwą i programem do zbrodniczej ideologii, w której statucie znajduje się zapis: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu, mogła zostać zarejestrowana przez sąd w niepodległej Polsce. Jeszcze bardziej dziwi nas brak reakcji na ten skandal ze strony obecnych władz RP, a zwłaszcza ministra sprawiedliwości, który już dawno powinien skierować stosowny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o co kolejny raz prosi go nasze Porozumienie.

Przypominamy w tym kontekście brzmienie artykułu 13 Konstytucji RP: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.

Jeżeli chodzi o Powązki Wojskowe, to najwyższy już czas na dokonanie tam takich zmian, aby zdrajcy polskiej racji stanu, jak np. Julian Marchlewski, Bolesław Bierut, Karol Świerczewski, Władysław Gomułka, Wojciech Jaruzelski nie spoczywali obok generała Tadeusza Bora-Komorowskiego, pułkownika Ryszarda Kuklińskiego i wielu innych bohaterów.

Uważamy, że trzeba w sposób godny i kulturalny przenieść szczątki ludzi, którzy wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służyli Sowietom jako narzędzia niewolenia rodaków na mniej eksponowane kwatery lub do grobowców rodzinnych, co powinno się odbyć z pełnym szacunkiem, bez nadmiernego rozgłosu, w atmosferze powagi, a nie zemsty. Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza ekshumacje i nie zabrania przenoszenia grobów.

Aleje zasłużonych na wszystkich cmentarzach, a w szczególności na narodowej nekropolii, jaką stanowią warszawskie Powązki, są miejscami wiecznego spoczynku dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, doktor Jan Ołdakowski, pytał kilka lat temu na łamach „Dziennika”: Jak byśmy postąpili, gdyby w 1943 roku faszystowska władza postawiła na Powązkach grobowiec kata Warszawy – Franza Kutschery? Czy mielibyśmy podobne obiekcje przed usunięciem jego grobu? Czy też broniono by go w imię chrześcijaństwa? Mamy obowiązek kierować naszą polityką historyczną. Gdyby nie to, że umarli w czasie trwania totalitarnego systemu, nie dostaliby nigdy tych miejsc”.

Panie ministrze sprawiedliwości, panie prezesie IPN – podejmijcie wreszcie działania zgodne z przyjętą kilka dni temu przez Sejm nowelizacją ustawy o zakazie propagowania komunizmu oraz z narodowymi imponderabiliami!

* Autor jest rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

Piękna wojskowa solidarność

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tak powinno być w każdej strukturze zhierarchizowanej, w której podwładny ma prawo oczekiwać poparcia od przełożonego, a przełożony winien stawać w obronie podwładnego, jeżeli ten występuje ze słuszną inicjatywą w obronie dobrego imienia całej instytucji.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych RP generał dywizji Jarosław Mika zdecydowanie przeciwstawił się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

W ten sposób zareagował on na złożenie przez dowódcę „terytorialsów” gen. Wiesława Kukułę zawiadomienia do Prokuratury Rejonowa Warszawa-Żoliborz w sprawie znieważenia żołnierzy jego formacji na jednym z portali internetowych poprzez nazwanie ich „bandytami”.

W informacji zamieszczonej na stronie Dowództwa Generalnego RSZ WP gen. Mika napisał, że zdecydowanie przeciwstawia się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, ponieważ godzi to w godność i honor munduru żołnierza Wojska Polskiego.

wotmonpl„WOT stanowią integralny element obronności naszej Ojczyzny i mają za zadanie stać na straży zarówno niepodległości jak i bezpieczeństwa Polski, a jakiekolwiek sugerowanie innych zadań, a zwłaszcza takich stojących w agresywnej opozycji do społeczeństwa polskiego jest absolutnie niedopuszczalne. Dlatego dziś stoimy razem, ramię w ramię, z naszymi kolegami – żołnierzami z Wojsk Obrony Terytorialnej jako jedna wojskowa rodzina. Wyrażam naszą solidarność ze wszystkimi żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej.”

Gen. Kukuła skomentował te słowa w mediach społecznościowych: „Wspaniała postawa naszych towarzyszy broni z Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Braterstwo – razem w obronie honoru, razem w walce!”.

antonimacierewiczJestem pełen uznania dla tak szybkiej i zdecydowane reakcji gen. Jarosława Miki. Myślę, że wkrótce głos zabierze także w podobnym duchu minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska).

PAP dowiedziała się, że żoliborska prokuratura rozpoczęła już dochodzenie z zawiadomienia gen. Wiesława Kukuły. Ma ona sprawdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa z paragrafu 2. artykułu 216 kodeksu karnego: „Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

„WOT to najmłodszy, piąty rodzaj sił zbrojnych. Wg założeń MON obrona terytorialna ma w 2018 r. liczyć ok. 35 tys. żołnierzy, a w roku 2019 – 53 tys. Misją formowanych Wojsk Obrony Terytorialnej jest obrona, a także wspieranie lokalnych społeczności m.in. poprzez reagowanie w sytuacjach klęsk żywiołowych, katastrof i wypadków” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Kto weźmie przykład ze Świetlickiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Na nielubianą władzę można się obrażać na wiele różnych sposobów. Krakowski poeta Marcin Świetlicki postanowił „dać jej popalić” apelując do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wykreślenie jego wierszy z nowych podręczników dla szkół średnich.

„W przeciwieństwie do Homera i Herberta żyję jeszcze i mam możliwość zaprotestowania. Podejrzewam również, że Prawdziwi i Jedyni Polscy Poeci z tej listy (Wencel, Polkowski) wcale nie cieszyliby się z mojego towarzystwa na stronach podręcznika. Toteż błagam o pominięcie moich wierszy. Ci licealiści, którym na tym zależy dotrą do nich bez Waszej pomocy” – napisał na swoim profilu facebookowym.

Brawo, podwawelski poeto! Teraz czas, aby przetartym przez Pana śladem poszli żyjący reprezentanci innych nauk, których dorobek niecnie wykorzystywany jest w podręcznikach szkolnych za czasów okrutnego reżimu. Niech matematycy, fizycy, chemicy, historycy wystosują podobne apele do MEN.

Archimedes, Tales, Euklides, Sokrates i Platon nie mogą już, niestety, zdecydowanie zaprotestować, ale ci koryfeusze nauk wszelakich, którzy żyją powinni niezwłocznie przystąpić do szerokiego frontu obrony demokracji, wolności, konstytucji, swobód obywatelskich, itp. przed potępianą przez cały postępowy świat dyktaturą Prawa i Sprawiedliwości zakazując powoływania się na ich dorobek dopóki ta nieludzka władza wreszcie nie upadnie.

Liceum im. Generała Ryszarda Kuklińskiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z ogromną radością obserwuję widoczny wzrost zainteresowania postacią generała Ryszarda Kuklińskiego. Niewątpliwie przyczyniło się do tego pośmiertne awansowanie go przez Prezydenta RP na stopień generała brygady 11 listopada ubiegłego roku, co zostało odebrane przez ogół społeczeństwa jako oficjalne uznanie „pierwszego polskiego oficera w NATO” za jednego z największych bohaterów w najnowszej historii.

Istotę jego patriotycznej misji najlepiej streścił dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey w słowach: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak.”

Kilka dni temu w paru miejscowościach uroczyście obchodzona była 87. rocznica urodzin gen. Kuklińskiego. Odsłonięto jeden pomnik, składano kwiaty, organizowano pogadanki i koncerty, przypominano jego zasługi dla ratowania pokoju światowego, które znakomicie ujął w jednym zdaniu szef CIA w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet: „Ten pełen poświęcenia odważny Polak pomógł zapobiec przekształceniu się zimnej wojny w gorącą”.

pulkownikkuklinski4Tym, co mnie szczególnie ucieszyło, kiedy zapoznawałem się z relacjami z owych wydarzeń organizowanych przecież nie w okrągłą lecz w „zwykłą” rocznicę przyjścia na świat człowieka który w pojedynkę rzucił wyzwanie sowieckiemu „imperium zła”, był liczny udział młodzieży. Wbrew powszechnym opiniom jest ona coraz bardziej, a nie mniej zainteresowana historią Polski, szczególnie zaś losami Żołnierzy Niezłomnych, do których grona można zaliczyć gen. Kuklińskiego.

Obserwując medialne, a zwłaszcza internetowe wypowiedzi młodych ludzi o nim jestem przyjemnie zaskoczony ich dojrzałością oraz dociekliwością. Traktują go jako wielkiego bohatera w czym dużą rolę odegrał oparty na faktach film Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong” przedstawiający w równie atrakcyjny jak wierny prawdzie historycznej sposób misję, której podjął się on z narażeniem życia własnego oraz najbliższej rodziny.

Może nadszedł więc już czas, aby któreś polskie liceum uznało generała Ryszarda Kuklińskiego za swojego patrona? Człowiek nie wahający się podjąć niezwykle trudnej i odważnej decyzji w imię miłości Ojczyzny, honoru oficerskiego oraz wierności narodowym imponderabiliom z pewnością zasługuje na takie wyróżnienie.

Etyka jest działem filozofii

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ta „oczywista oczywistość” wciąż nie może się przebić do mediów. Bardzo często dziennikarz przeprowadzający wywiad z przedstawicielem tej pięknej nauki specjalizującym się w problematyce moralnej przedstawia go jako „filozofa i etyka”.

To zupełnie tak samo, jakby określić Kamila Stocha „sportowcem i skoczkiem narciarskim”, albo profesora Bogdana Chazara „lekarzem i ginekologiem”, a przecież skoki narciarskie są jedną z dyscyplin sportu, ginekologia jest zaś częścią medycyny.

Niestety, nawet na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, na którym pracuję od 37 lat, pojawia się niekiedy w harmonogramie studiów przedmiot „filozofia i etyka”, co doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Wiem, że mój tekst jest typowym „głosem wołającego na pustyni”, ale z drugiej strony „kropla drąży skałę”.

Oj, Kaziu, Kaziu…

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Księdza Kazimierza Sowę znam od 25 lat i bez ogródek przyznam, że bardzo go lubię. No bo jak można nie lubić takiego fajnego rozmówcy, znakomitego kompana, wyśmienitego bankietowicza, wytrawnego miłośnika płci pięknej, błyskotliwego publicysty. I niech ktokolwiek, kto miał z nim przez dłuższy czas do czynienia zaprzeczy, że Kaziu właśnie taki był oraz nadal jest, o czym doskonale wiedzieli także jego kościelni przełożeni, pozwalając mu brykać ile chciał i jak chciał.

Nikt ze znajomych ks. Sowy nie traktował go natomiast poważnie jako kapłana, bo też i on sam znacznie lepiej czuł się w innych rolach. Jego żywiołem jest brylowanie w towarzystwie, częste występy w mediach, przyklejanie się do ważnych osób publicznych, konfabulowanie, prowadzenie celebryckiego stylu życia. A skoro przez ponad ćwierć wieku nie przeszkadzało to jego kolejnym kościelnym zwierzchnikom, którzy z pewnością znali wszystkie poczynania swojego podwładnego, to Kaziu był przekonany, że nic mu nie grozi.

Zapomniał jednak o starym przysłowiu, wedle którego „dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie”. Należało się spodziewać, że wcześniej czy później wyjdą na jaw jakieś kompromitujące go materiały, zwłaszcza kiedy władzę objęła znienawidzona przez niego formacja polityczna, on nie krył zaś nigdy swoich bliskich związków z poprzednią ekipą władzy.

Po ludzku jest mi Kazia zwyczajnie żal, bo wygląda na to, że nieodwołalnie skończyły się dla niego beztroskie lata i już wkrótce zostanie w mało dlań przyjemny sposób przywołany do porządku przez nowego metropolitę krakowskiego, który nie zamierza pobłażliwie przyglądać się, jak kompromituje on Kościół.

Oj, zagubił się ks. Kazimierz Sowa na krętych drogach polityki uprawianej w stylu, który jest bardzo daleki od chrześcijańskich ideałów. I nie wiem, czy będzie mógł liczyć na wzięcie w obronę przez przyjaciół z Platformy Obywatelskiej, bo oni sami są w strachu i w defensywie.

Cracoviae Merenti dla „sumienia miasta”

jerzybukowskiJerzy Bukowski

120-letnie Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa otrzymało srebrny medal „Cracoviae Merenti” przyznawany za szczególne zasługi dla podwawelskiego grodu.

Stało się w dokładnie w rocznicę wydania 5 czerwca 1257 roku przez księcia Bolesława Wstydliwego przywileju lokacyjnego dla Krakowa.

Właśnie w sali obrad Rady Miasta Krakowa w Pałacu Wielopolskich przy placu Wszystkich Świętych odbyło się 6 stycznia 1897 roku pierwsze walne zebranie tego zasłużonego stowarzyszenia, wśród którego założycieli byli m.in. profesorowie Stanisław Krzyżanowski i Władysław Łuszczkiewicz, dyrektor Archiwum Miejskiego Adam Chmiel, jeden z ojców krakowskiej szkoły konserwacji zabytków Zygmunt Hendel, Stanisław Wyspiański – nie tylko malarz, poeta i dramaturg, ale także radny miejski oraz Klemens Bąkowski, który zapisał mu w spadku kamienicę przy ulicy Świętego Jana 12.

- Nie ma innej organizacji, która w sposób równie wszechstronny zajmowała się przeszłością Krakowa. W czasie 120 lat swojego istnienia Towarzystwo uczestniczyło we wszystkich debatach dotyczących miasta, zapobiegło wyburzeniu ważnych obiektów zabytkowych. Narodziło się zaś „z serdecznej troski o miasto” – powiedział w laudacji prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski.

tmhizklogoW skład zwanego często „sumieniem miasta” TMHiZK wchodzą Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego (któremu mam zaszczyt przewodniczyć od 1987 roku) i Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej. Przez wiele lat związany był z nim także samodzielny obecnie Komitet Kopca Kościuszki.

Pod egidą Towarzystwa odbywał się przez wiele lat przemarsz Lajkonika, jego członkowie zainicjowali konkurs szopek krakowskich, fotograficzny pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”, Dni Krakowa, wygłaszają wykłady w ramach akcji „Zdobywamy odznakę Przyjaciela Krakowa”. Do sukcesów wydawniczych należy zaliczyć ponad 160 tomów „Biblioteki Krakowskiej” i 82 tomy „Rocznika Krakowskiego”. Prężnie działają komisje konserwatorska i odczytowa.

- Nasza misja jest niewzruszona i ponadczasowa. Wymaga jednak ciągle nowych form jej wypełniania, bo dziś fundamentem naszego stosunku do przeszłości nie jest już tylko pietyzm wobec zabytków, ale kultura pamięci rozumiana jako system pamięci zbiorowej danej społeczności. Dziedzictwo to nasza pamięć i nasza tożsamość. Pogłębieniu badań nad dziedzictwem podwawelskiego grodu będzie zaś służył Instytut Kraków, który mamy zamiar powołać w siedzibie naszego towarzystwa przy ul. św. Jana – powiedział dziękując za przyznanie medalu prezes TMHiZK prof. Jacek Purchla.

Poczta Polska, a nie Postamt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mało jest w Polsce obiektów tak trwale i pięknie związanych z naszą najnowszą historią militarną, jak budynek poczty w centrum Gdańska, której pracownicy bohatersko odpierali przez kilka godzin 1 września 1939 roku atak przeważających sił niemieckich. Część z nich poległa, inni zostali skazani na karę śmierci albo osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Ten chwalebny epizod trafił po 1945 roku do podręczników szkolnych, każdy Polak jednoznacznie kojarzy więc to miejsce z ofiarą krwi przelanej za ojczyznę.

Nic dziwnego, że powszechne oburzenie wzbudziło pojawienie się na nim napisu w języku niemieckim: Postamt. Pomorski konserwator zabytków tłumaczy, że został on odkryty podczas prac remontowych.

pieczecdyrekcjipocztywgdanskuNikt nie neguje, że jest to oryginalna nazwa, ale czy koniecznie trzeba ją eksponować właśnie na budynku, w którym w czasach Wolnego Miasta Gdańska mieściła się polska placówka pocztowa (fot. Pieczęć Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku, za Wikipedią), a bojówki NSDAP urządzały pod nim antypolskie manifestacje?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział TVP Info, że należąca przed remontem do Polskich Kolei Państwowych nieruchomość została sprzedana prywatnemu właścicielowi i to właśnie on podjął decyzję o przywróceniu napisu.

Mam nadzieję, że władze samorządowe i państwowe szybko pójdą po rozum do głowy i wpłyną na nowego właściciela historycznego obiektu, aby kierował się bardziej polską niż niemiecką wersją historii.

Dla nich bohater, dla nas zbrodniarz

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Uchwałą Rady Miasta Kijowa jedną z ulic w tym mieście nazwano imieniem naczelnego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii – Romana Szuchewycza. Do tej pory jej patronem był dowódca 1. Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej generał Nikołaj Watutin, który zmarł w 1944 roku w wyniku ran odniesionych w walce z UPA.

Ta decyzja wywołała zrozumiałe oburzenie w Polsce, ponieważ uważany przez naszych wschodnich sąsiadów za bohatera narodowego Szuchewycz jest współodpowiedzialny za ludobójstwo dokonane przez UPA na obywatelach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, w szczególności za rzeź wołyńską.

ukrainskazbrodniawlipnikachUkraińcy mogą oczywiście czcić kogo chcą, szkoda jednak, że nie biorą pod uwagę wrażliwości historycznej tych, z którymi przede wszystkim chcą budować dobre relacje, czyli Polaków. Bez odważnego rozliczenia się z przeszłością trudno zaś budować pomyślną przyszłość (fot. Lipniki, ciała Polaków zamordowanych przez Ukraińców).

W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z bezczeszczeniem naszych pomników na Ukrainie, przedwczoraj podpalono polską szkołę w Mościskach, teraz uhonorowano w stolicy kraju człowieka powszechnie uznawanego nad Wisła za zbrodniarza wojennego.

I jak w obliczu tych faktów skutecznie budować dobrosąsiedzkie stosunki?

I ona skończyła UJ!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości” – te słowa Marka Twaina przyszły mi natychmiast na myśl, kiedy usłyszałem w programie Marcina Mellera „Drugie śniadanie mistrzów” w Telewizji TVN24 poniższą wypowiedź reporterki „Gazety Wyborczej” Anny Pamuły:

- Przyjmujemy tych 7 tysięcy uchodźców i wśród nich jest jeden zamachowiec. Wysadza się w powietrze i ginie 10 Polaków, ale uratowaliśmy życie 6999 osób, które uciekały przed wojną.

Ponieważ Pamuła jest absolwentką stosunków etnicznych i migracji międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim, na którym również ja skończyłem studia, pragnę serdecznie przeprosić Polaków w imieniu wszystkich posiadających dyplomy tej szacownej uczelni. Przez egzaminacyjne sito przedostają się też niekiedy takie osoby.

Krakowscy radni tracą cierpliwość w sprawie Oleandrów

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Krakowa Adam Kalita z Prawa i Sprawiedliwości chce zainteresować ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę przedłużającą się niemocą władz miasta w sprawie wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7 (powszechnie zwanego Oleandrami).

- Zbliża się 100. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Nie możemy pozwolić na to, by w tym czasie budynek, który jest symbolem walki o niepodległość, nadal popadał w ruinę. A im później miasto rozpocznie jego remont, tym koszty będą wyższe. Udało mi się tam wejść przed trzema laty. Był rzeczywiście w opłakanym stanie. A przecież organizację kombatanckie i niepodległościowe mogłyby mieć tam swą siedzibę – powiedział podczas sesji RMK.

Wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig przyznaje, że nieruchomość jest wpisana do ksiąg wieczystych jako własność miasta, ale zajmująca go od 27 lat organizacja używająca nazwy Związku Legionistów Polskich (nie będąca jednak – na mocy wyroków sądowych – prawnym, a więc także majątkowym kontynuatorem przedwojennego ZLP) stosuje różne sztuczki prawne, aby przedłużyć procedurę przejęcia budynku przez prawowitego właściciela. Teraz złożyła ona wniosek o zasiedzenie, a sąd wyznaczył termin posiedzenia w tej sprawie dopiero na 27 sierpnia.

W tej sytuacji Kalita postanowił namówić radnych, żeby zwrócili się o pomoc do ministra sprawiedliwości. Liczy, że rezolucję do Zbigniewa Ziobry Rada wystosuje za dwa tygodnie, gdy będzie już znana odpowiedź prezydenta Majchrowskiego na jego interpelację w sprawie Oleandrów.

SONY DSCTaki apel do ministra sprawiedliwości o przyspieszenie pracy sądu gotowych jest poprzeć wielu radnych ze wszystkich klubów.

- Nie wierzę w to, że nie jesteśmy w stanie niczego zrobić. Minister lubi wpływać swoim autorytetem na pewne rozwiązania. Myślę, że tutaj również zobligujemy go do tego – powiedziała Radiu Kraków Małgorzata Jantos z Nowoczesnej.

W ostatnich tygodniach zabrały głos w tej bulwersującej i kompromitującej władze podwawelskiego grodu sprawie dwie bardzo poważne oraz kompetentne instytucje: Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa i Stała Konferencja Dyrektorów Muzeów Krakowskich, których stanowiska omówiłem 15 maja w artykule pt. „Stanowczo o Oleandrach”.

W podpisanym przez przewodniczącego SKOZK profesora Franciszka Ziejkę oraz sekretarza Macieja Wilamowskiego apelu do władz samorządowych i państwowych czytamy:
„Zbliżająca się 100. rocznica odzyskania Niepodległości winna być argumentem przemawiającym za pilnym przystąpieniem do ratowania tego cennego zabytku, będącego materialnym wyrazem myśli niepodległościowej II Rzeczypospolitej, a zarazem dziełem Adolfa Szyszko-Bohusza – jednego z najwybitniejszych architektów polskich XX wieku.”

W konkluzji pisma SKDMK zawarta jest natomiast prośba do władz miasta „o osobiste zajęcie się tą sprawą i podjęcie takich działań które by doprowadziły do niezwłocznego usunięcia omawianego stowarzyszenia z budynku Oleandry, a także innych lokatorów, którym jego zarząd bezprawnie wynajmuje pomieszczenia”, co pozwoliłoby na przeprowadzenie „nawet w trybie awaryjnym remontu najbardziej zagrożonych destrukcją części gmachu”.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wezwało prezydenta miasta do wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego do końca lipca br. Jeśli to nie nastąpi w zakreślonym terminie, budynek zostanie zajęty przez organizacje patriotyczne.

„Liczymy jednak na to, że władze Krakowa same zechcą położyć kres temu kompromitującemu nasze miasto od ćwierćwiecza skandalowi. Nie wyobrażamy sobie bowiem, aby na 100. rocznicę odzyskania niepodległości budynek będący symbolem walki o nią nie mógł wreszcie służyć społeczeństwu i nadal popadał w ruinę” – napisali wzburzeni kombatanci.

Brzeziński i Kukliński

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zmarły w piątek profesor Zbigniew Brzeziński był – obok Jana Nowaka-Jeziorańskiego i ambasadora RP w USA Jerzego Koźmińskiego – najbardziej aktywną osobą w procedurze rehabilitacji pułkownika (od 11 listopada ubiegłego roku generała brygady) Ryszarda Kuklińskiego. Nigdy nie żywił najmniejszych wątpliwości co do patriotycznych motywów jego misji, a mając – jako doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy´ego Cartera – pełny dostęp do przekazywanych przezeń do Langley supertajnych sowieckich dokumentów obrazujących przygotowania Układu Warszawskiego do wywołania III wojny światowej doskonale zdawał sobie sprawę z ich fundamentalnego znaczenia dla utrzymania światowego pokoju. Ujął to dosadnie w poniższych słowach:

pulkownikkuklinski2„Pułkownik Kukliński – stwierdzam to z naciskiem – nie był zwyczajnym agentem wywiadu USA. Był odważnym sojusznikiem Ameryki i to w chwili, gdy całe dowództwo Wojska Polskiego było zaprzedane Sowietom. Był pierwszym polskim oficerem w NATO, a zarazem inicjatorem tajnej współpracy między Wojskiem Polskim a Armią Stanów Zjednoczonych. Ryzykując życie i nie tylko swoje, ale swojej rodziny, godnie zasłużył się Polsce. Informacje pułkownika były niezwykle szczegółowe i umożliwiły nam podjęcie kroków zapobiegawczych, co niwelowało przewagę sowiecką i odsuwało groźbę wywołania przez nich wojny. Gdyby jednak Moskwa rozpętała wojnę z państwami NATO, dowódca wojsk sowieckich atakujących Europę, marszałek Kulikow, zostałby unieszkodliwiony wraz z całym swoim sztabem, najpóźniej w 3 godziny od rozpoczęcia agresji. Takie działania obronne mogłyby podjąć Stany Zjednoczone, opierając się na informacjach, przekazanych wcześniej przez pułkownika Kuklińskiego.”

To właśnie prof. Brzeziński witał „pierwszego polskiego oficera w NATO” w Waszyngtonie w listopadzie 1981 roku, po brawurowej akcji wywiezienia go przez CIA z Warszawy. Kukliński często ze wzruszeniem przytaczał formułę tego powitania:
- Pan dobrze zasłużył się Polsce, panie pułkowniku.

Później spotykali się wielokrotnie, a po 1989 roku prof. Brzeziński robił co tylko mógł, aby przywrócić Kuklińskiemu cześć i dobre imię, do czego wcale nie kwapiły się władze niepodległej III Rzeczypospolitej. Zabierał głos publicznie, działał też zakulisowo, korzystając ze swoich niepowszednich talentów dyplomatycznych. Bardzo ucieszyła go pierwsza wizyta zrehabilitowanego już Kuklińskiego w Polsce wiosną 1998 roku, którą z satysfakcją komentował w mediach.

Dyskretną, ale jakże ważną rolę śp. prof. Zbigniewa Brzezińskiego w procesie zdejmowania nałożonego na Ryszarda Kuklińskiego przez komunistycznym reżim piętna zdrajcy pięknie pokazał w filmie pt. „Jack Strong” Władysław Pasikowski (zagrał go znakomicie Krzysztof Pieczyński).

500+ i wystarczy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Miałem niedawno bardzo ciekawą rozmowę z proboszczem niewielkiej wiejskiej parafii z południa Archidiecezji Krakowskiej. Powiedział mi, że w ciągu minionego roku ochrzcił troje dzieci urodzonych przez kobiety powyżej 40. roku życia. Wszystkie one mają już po kilkoro pociech, a od powicia ostatniej z nich upłynęło odpowiednio 12, 16 i 17 lat. Bynajmniej nie kryły, że motywacją do urodzenia kolejnego dziecka był dla nich rządowy program 500+.

Znajomy proboszcz dodał, że podobnie jest w sąsiednich parafiach: przyrost naturalny wzrasta, a rząd jest powszechnie chwalony za realizację tej ważnej obietnicy wyborczej. Nikt nie interesuje się tam wielką polityką, obojętne są problemy związane z Trybunałem Konstytucyjnym, najmniejszych emocji nie budzą złożone relacje Polski z Unią Europejską – liczy się głównie to, że co miesiąc każda matka dostaje 500 złotych na dziecko.

20170404bsMożna oczywiście krytykować tych ludzi za brak zainteresowania poważnymi sprawami, za myślenie wyłącznie w kategoriach własnego interesu, za polityczne niewyrobienie. Jedno jest natomiast pewne: oni bez żadnych wahań i rozterek zagłosują w najbliższych wyborach na tę partię, która wypełniła fundamentalną dla nich obietnicę (fot. KPRM). Po co mają bowiem ryzykować ewentualną utratę tego, co regularnie otrzymują?

A takich parafii, wsi, miasteczek i miast jest przecież w Polce mnóstwo w przeciwieństwie do nader wąskiej grupy ludzi pasjonujących się skomplikowanymi zagadnieniami politycznymi, u których program 500+ budzi różnorakie kontrowersje.

Prawnicy czy kibole?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Polityczne niezadowolenie można wyrażać na wiele różnych sposobów: poprzez rzeczową polemikę w dyskusji, pisanie listów, straszenie sądem bądź Trybunałem Konstytucyjnym, gwizdy, buczenie, wznoszenie okrzyków, skandowanie haseł, wywieszanie transparentów, demonstracyjne opuszczenie sali, itp.

Zależy to od okoliczności, kontekstu, miejsca i czasu, specyfiki protestującej grupy, a nade wszystko od kultury jej członków. To, co można usprawiedliwić podczas meczu piłkarskiego, wiecu politycznego lub ulicznej manifestacji nie powinno się nigdy zdarzyć w trakcie kongresu prawników, ponieważ pewne zachowania pozostają w jawnej sprzeczności z godnością tego zawodu.

O ile mogę jeszcze zrozumieć (co nie znaczy: akceptować) wyjście z sali na znak protestu przeciw polityce Ministerstwa Sprawiedliwości wobec tej korporacji prezentowanej przez jego przedstawiciela, o tyle próba zagłuszenia odczytywania listu od Prezydenta RP jest skandalem, którego powinni wstydzić się wszyscy uczestnicy dzisiejszego kongresu.

Wyłonioną w demokratycznych wyborach głowę niepodległego państwa należy szanować, nawet jeżeli podejmowane przez nią decyzje budzą zdecydowany sprzeciw jakiegoś środowiska.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby polscy prawnicy polemizowali z prezydentem Andrzejem Dudą w dowolnych, a zwłaszcza dotyczących ich sprawach, formułując ostre zdania, a nawet oskarżając go o łamanie Konstytucji, jeżeli tak uważają. Nie wolno im jednak gwizdać, buczeć, ani w żaden inny knajacki sposób obrażać głowę państwa, obniżając tym samym swój i tak już minimalny autorytet społeczny.

Generał Ryszard Kukliński zasłużył sobie na pomnik

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo cenię i lubię moją znakomitą koleżankę ze studiów filozoficznych na Uniwersytecie Jagiellońskim doktor Małgorzatę Jantos – obecnie jedną z najrozsądniejszych i najmniej zapalczywych politycznie radnych Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, dlatego z przyjemnością oraz oczekiwaniem na zrozumienie z jej strony pozwalam sobie podjąć z nią polemikę w sprawie budowy pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawniej Dworcowym).

Uważa ona, że lepszy byłby „żywy pomnik” w formie fundacji, która organizowałaby stypendia dla studentów, np. w słynnej amerykańskiej akademii wojskowej w West Point. Nie podoba jej się także, iż wznoszenie kolejnych monumentów w podwawelskim grodzie odbywa się za pieniądze podatników, chociaż z pomysłami i deklaracjami finansowymi występują zazwyczaj różne podmioty, które nie będąc w stanie zgromadzić wystarczających środków finansowych, wyciągają rękę po nie do samorządu.

Popieram fundacyjny pomysł mojej uroczej koleżanki, ale nie stoi on w sprzeczności z honorowaniem wybitnych postaci pomnikami, popiersiami, nadawaniem ich imion ulicom, placom, mostom, itp. Gen. Ryszard Kukliński to wyjątkowa postać w najnowszej historii nie tylko Polski, ale całego świata, który dzięki jego prowadzonej z narażeniem życia własnego oraz rodziny patriotycznej misji uniknął przekształcenia się zimnej wojny w gorącą.

Dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey stwierdził: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak”. Jego następca za prezydentury Georga Busha Robert Gates powiedział: „Kukliński był najcenniejszym naszym źródłem informacji w całym bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego, co pozwoliło USA uprzedzić agresywne zamiary Kremla”. Kierujący CIA w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet dodał do tej oceny słowa: „To w dużej mierze dzięki odwadze i poświęceniu pułkownika Kuklińskiego odzyskała wolność jego ojczyzna Polska, a także inne, niegdyś zniewolone państwa Europy Środkowej, Wschodniej i byłego Związku Sowieckiego.”

pulkownikkuklinski1Podwawelski gród jako pierwszy docenił zasługi „pierwszego polskiego oficera w NATO” obdarzając go 3 maja 1997 roku zaszczytnym tytułem honorowego obywatela, za co był on do końca życia bardzo wdzięczny, często powtarzając: „to Kraków wyrąbał mi drogę powrotną do Polski”.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten niezłomny żołnierz niepodległej Rzeczypospolitej, który ma już w naszym mieście ulicę swojego imienia oraz popiersie w Alei (Galerii) Wielkich Polaków XX Wieku w parku im. dr. Henryka Jordana zasługuje również na pomnik. Dobrze, że stanie on na placu dedykowanym Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu, który wiele zrobił dla jego rehabilitacji. Przez to miejsce przechodzi codziennie kilkadziesiąt tysięcy krakowian i przyjezdnych, którzy będą mogli zastanowić się nad historyczną rolą człowieka, który w pojedynkę i skutecznie walczył z sowieckim imperium zła.

Jeżeli chce się godnie uczcić wielkiego bohatera, trzeba wydać niemałe pieniądze. Całkowity koszt monumentu oszacowano na około 1,3 miliona złotych. Będące inicjatorem jego budowy Stowarzyszenie im. płk. Ryszarda Kuklińskiego uzbierało już – w drodze publicznej zbiórki – 216 tysięcy złotych, co jest imponującą kwotą. Nie ma nic zdrożnego w tym, że Rada Miasta Krakowa postanowiła przeznaczyć na ten cel pół miliona złotych. Jeżeli podobną sumę wyasygnuje Sejmik Województwa Małopolskiego, o co zwracają się do niego władze podwawelskiego grodu, pomnik stanie w 20. rocznicę wizyty „pierwszego polskiego oficera w NATO” w Polsce.

W wygłoszonym podczas uroczystości wręczenia mu Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa 29 kwietnia 1998 roku przemówieniu Kukliński ze smutkiem w głosie mówił, że w odczuciu pewnej części społeczeństwa jest w dalszym ciągu człowiekiem bez honoru. I dodał z nadzieją: „Wierzę, że historia to kiedyś skoryguje”.

Ta korekta już się dokonała, czego najlepszym dowodem jest pośmiertny awans generalski przyznany mu 11 listopada ubiegłego roku przez prezydenta Andrzeja Dudę. Mam nadzieję, że niedługo zostanie on także zaliczony w poczet kawalerów Orderu Orła Białego, o co od dnia jego śmierci 11 lutego 2004 roku zabiega u kolejnych głów państwa Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Polacy, a zwłaszcza mieszkańcy duchowej stolicy Rzeczypospolitej, są winni generałowi Ryszardowi Kuklińskiemu cześć i szacunek bez oglądania się na koszty.

Pomnik generała Ryszarda Kuklińskiego coraz bliżej realizacji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rada Miasta Krakowa zdecydowała o przeznaczeniu pół miliona złotych na budowę pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego, który ma stanąć na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawniej Dworcowym) – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

Za uchwałą w tej sprawie było 33 radnych, 3 głosowało przeciw, 4 osoby wstrzymały się od głosu, a jedna nie brała udziału w głosowaniu.

Przewodniczący RMK Bogusław Kośmider stwierdził, że w dziejach Rady zawsze są punkty, które wzbudzają emocje, choć akurat ta decyzja dotyczy jedynie sposobu, w jaki środki budżetowe mają być przekazane na budowę pomnika.

- Uchwała o przyznaniu honorowego obywatelstwa Krakowa Ryszardowi Kuklińskiemu była jedną z najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających emocje, ale ta decyzja otworzyła drogę do jego rehabilitacji i do rozszerzenia wiedzy o tym, co groziło nam w PRL – przypomniał w dyskusji (cytat za PAP).

projektpomnikagrkDotacja będzie przekazana Stowarzyszeniu im. płk. Ryszarda Kuklińskiego, które jest inwestorem monumentu. Autorami pomnika są profesor Czesław Dźwigaj i Krzysztof Lenartowicz. Ma on formę upadających betonowych płyt symbolizujących obalenie muru berlińskiego, ponad którymi wznosi się stalowy łuk sięgający w najwyższym punkcie 9,2 metra od poziomu placu (il. za: inwestycje-krakow.pl). Rzeźbienie łuku to kwestia dwóch, trzech miesięcy, a budowa całego pomnika zajmie 10 miesięcy.

Koszt budowy pomnika został oszacowany na 1,3 miliona złotych. Prezes Stowarzyszenia Henryk A. Pach powiedział PAP, że zebrało ono 216 tysięcy zł, z czego do tej pory wydano 50 tys. na dokumentację budowlaną i wykonawczą oraz 100 tys. na zakup blachy stalowej.

- Prace przy pomniku są zaawansowane. Firma ze Skawiny wykonała już 80 procent łuku. Jesteśmy też umówieni z odlewnią, która ma odlać żeliwne elementy pomnika. Jeszcze w tym roku na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego rozpoczną się prace geodezyjne, a przygotowania do montażu pomnika ruszą w roku przyszłym – dodał Pach.

Prezydent Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, wystąpił z prośbą o finansowe wsparcie budowy pomnika do marszałka województwa małopolskiego Jacka Krupy.

Firma ECE, zarządca Galerii Krakowskiej, zdecydowała o nieodpłatnym udostępnieniu fragmentu należącego do niej placu pod pomnik. Prace trzeba zacząć szybko, ponieważ w październiku przedawni się decyzja o pozwoleniu na budowę.

Stanowczo o Oleandrach

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wiele razy opisywałem tutaj jeden z największych krakowskich skandali, jakim jest bezprawne zajmowanie przez 27 już lat (!) Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7, powszechnie zwanych Oleandrami, przez organizację używającą wprawdzie historycznej nazwy Związku Legionistów Polskich, ale nie będącej – co stwierdziły już sądy różnych właściwości i instancji – prawnym, a więc również majątkowym kontynuatorem przedwojennego ZLP.

W ostatnich tygodniach zabrały głos w tej bulwersującej i kompromitującej władze podwawelskiego grodu sprawie dwie bardzo poważne oraz kompetentne instytucje.

Pierwszy zwrócił się z apelem do władz samorządowych i państwowych Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa prosząc je o „intensyfikację działań prowadzących do ostatecznego zakończenia trwającego do wielu lat sporu prawnego o popadający w ruinę Dom”.

W podpisanym przez przewodniczącego KOZK profesora Franciszka Ziejkę oraz sekretarza Macieja Wilamowskiego liście czytamy: „Zbliżająca się 100. rocznica odzyskania Niepodległości winna być argumentem przemawiającym za pilnym przystąpieniem do ratowania tego cennego zabytku, będącego materialnym wyrazem myśli niepodległościowej II Rzeczypospolitej, a zarazem dziełem Adolfa Szyszko-Bohusza – jednego z najwybitniejszych architektów polskich XX wieku.”

SONY DSCJeszcze mocniejsze sformułowania znalazły się w liście skierowanym do prezydenta Krakowa profesora Jacka Majchrowskiego i przewodniczącego Rady Miasta Bogusława Kośmidera przez Stałą Konferencję Dyrektorów Muzeów Krakowskich, która z narastającym zaniepokojeniem i ze zdecydowaną dezaprobatą obserwuje zawłaszczanie Oleandrów (fot. Wikipedia) przez tzw. Związek Legionistów Polskich. Oto jego najważniejsze fragmenty: „Powszechną krytykę wywołuje nieporadność i ślamazarność postępowania egzekucyjnego w tej sprawie. (…) Dzieje się to na rok przed setną rocznicą odzyskania niepodległości, której obchody powinny odbywać się między innymi w tym właśnie budynku i w jego otoczeniu. Nie można także przymykać oczu na niewłaściwości w funkcjonowaniu <Muzeum Czynu Niepodległościowego> kierowanego przez wspomniane stowarzyszenie. (…) Ze smutkiem trzeba stwierdzić, iż wejście do sal ekspozycyjnych zależy wyłącznie od dobrej woli osoby decydującej o prawie wejścia do muzeum. Wieloletni opiekun tego muzeum nigdy nie był członkiem Stałej Konferencji Dyrektorów Muzeów Krakowskich. Z uwagi na prawomocne skazanie go za przywłaszczenie buławy i szabli marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, a następnie nieoddanie obu przedmiotów, mimo warunku pod jakim został zwolniony przedterminowo z zakładu karnego, nie wchodziło nigdy rachubę dopuszczenie go do tego grona, które w swoich działaniach kieruje się Kodeksem Etyki Muzealników i nie współpracuje z osobami prawomocnie skazanymi. Nieuczciwe postępowanie pana Waksmundzkiego wobec powierzonych mu cennych obiektów podważa zaufanie, do jakiego środowisko muzealników przywiązuje wielką wagę.(…) Dalsze utrzymywanie aktualnego stanu rzeczy prowadzi do stopniowego niszczenia budynku będącego cennym zabytkiem.(…)”

W konkluzji SKDMK prosi adresatów swojego pisma „o osobiste zajęcie się tą sprawą i podjęcie takich działań które by doprowadziły do niezwłocznego usunięcia omawianego stowarzyszenia z budynku Oleandry, a także innych lokatorów, którym jego zarząd bezprawnie wynajmuje pomieszczenia”, co pozwoliłoby na przeprowadzenie „nawet w trybie awaryjnym remontu najbardziej zagrożonych destrukcją części gmachu”.

Przypomnę, że na początku marca „Gazeta Krakowska” poinformowała o zażądaniu przez tzw. ZLP prawie 2 milionów złotych od miasta za promowanie go w latach 1990-2016 poprzez prowadzenie Muzeum.

Sądzę że to właśnie spowodowało opisaną wyżej reakcję Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i Stałej Konferencji Dyrektorów Muzeów Krakowskich. Czy wywoła ona wreszcie oczekiwaną przez nie i przez wiele środowisk patriotycznych (głównie piłsudczykowskich) reakcję władz państwowych i samorządowych, kończąc chocholi taniec wokół miejsca, z którego 6 sierpnia 1914 roku wyruszyła na wiodący ku 11 listopada 1918 roku szlak niepodległości Pierwsza Kompania Kadrowa?

8 maja. Jakie zwycięstwo?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z bardzo interesującą propozycją wystąpił na łamach „Super Expresu” Tadeusz Płużański. Jego zdaniem należy przestać świętować w naszym kraju 8 maja jako Narodowy Dzień Zwycięstwa.

„Bo kłamliwy sens tej rocznicy pozostał. Bo dalej mamy cieszyć się ze zwycięstwa, którego nie było. Wyzwolona spod okupacji niemieckiej Polska znalazła się automatycznie pod okupacją sowiecką. Dobrze obrazuje to krążący w internecie rysunek, na którym uzbrojony Sowiet pilnuje uwięzionych za drutami Polaków, a powyżej czytamy: <Rok 1945. Koniec II wojny światowej. Polacy w obozie zwycięzców>. Ten obóz był utrzymywany siłą przez NKWD i kolaborujące jednostki UB, KBW czy Informacji Wojskowej. W tej podróbce Polski, sowieckiej kolonii, władzę sprawowali przebierańcy pełniący obowiązki Polaków. Marionetki Moskwy i zbrodniarze: od Bieruta do Jaruzelskiego. W tym obozie dziesiątki tysięcy Polaków były represjonowane i mordowane. Totalitarne, obce i nielegalne (bo nigdy niewybrane przez Polaków) rządy trwały aż do 1989 r.” – napisał Płużański.

kapitulacjaniemcowPrzypomniał w tym kontekście walkę przeciw nowym okupantom prowadzoną aż do połowy lat 50. przez Żołnierzy Niezłomnych, która kończyła się przeważnie śmiercią lub długoletnim więzieniem oraz represjami dla wszystkich członków ich rodzin.

„Ale również brak defilujących w Londynie 8 czerwca 1946 r. polskich żołnierzy należy traktować jako symbol nieistnienia niepodległej Polski. A dziś, po odzyskaniu niepodległości, władze powinny się zdecydować: świętować Narodowy Dzień Zwycięstwa czy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Bo albo nastąpił czas pokoju i żołnierze wrócili do domów, albo wojna trwała dalej w idei i czynie II konspiracji niepodległościowej (fot. 8 maja 1945 roku, dowódca niemiecki Jodl podpisuje w Reims kapitulację). Obchodzenie obu rocznic to schizofrenia” – czytamy w artykule Płużańskiego, z którym w pełni się zgadzam.

Apel o Order Orła Białego dla śp. generała Ryszarda Kuklińskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

Wielce Czcigodni Członkowie Kapituły Orderu Orła Białego

W Święto Narodowe 3 Maja, kiedy z wdzięcznością w sercu wspominamy wszystkich Polaków, którzy dobrze zasłużyli się Ojczyźnie nie szczędząc dla Niej ofiary życia, krwi i pracy, zwracam się do Państwa w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, a także wielu innych środowisk patriotycznych, o wystąpienie do Prezydenta RP z wnioskiem o pośmiertne włączenie w poczet kawalerów Orderu Orła Białego śp. generała Ryszarda Kuklińskiego.

W naszym odczuciu najlepszą datą dla ogłoszenia tej decyzji byłby 15 sierpnia, czyli Święto Wojska Polskiego obchodzone na pamiątkę wiekopomnego zwycięstwa odniesionego przez nie w 1920 roku nad Armią Czerwoną, której w samotnej, bohaterskiej misji z powodzeniem przeciwstawił się w latach 70. i 80. ubiegłego wieku „pierwszy polski oficer w NATO”.

pulkownikryszardkuklinskiAwansując pułkownika Kuklińskiego do stopnia generała brygady 11 listopada 2016 roku prezydent Andrzej Duda jednoznacznie wyraził uznanie dla człowieka, który z narażeniem życia własnego i rodziny znacznie przyczynił się do tego, że zimna wojna między Związkiem Sowieckim i zniewolonymi przez niego państwami Europy środkowo-wschodniej a Zachodem nie przekształciła się w planowane przez imperium zła aż do połowy lat 80. atomowe starcie skutkujące m.in. totalną zagładą Polaków.

Ponieważ Kapitułę OOB tworzą obecnie wielcy patrioci, którzy doskonale wiedzą, jak ogromne zasługi nie tylko dla wyrwania naszego kraju spod sowieckiej okupacji, ale także dla uratowania światowego pokoju położył ten dzielny i prawy oficer, pozwalam sobie wyrazić nadzieję na zarekomendowanie przez nią głowie państwa zaliczenia śp. generała brygady Ryszarda Kuklińskiego do grona kawalerów Orderu Orła Białego.

* Autor jest rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, byłym reprezentantem prasowym gen. Ryszarda Kuklińskiego w Kraju.

Po co nam święto 1 maja?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Lata płyną, niepodległa Polska coraz mocniej opiera swoje fundamenty na chlubnych tradycjach, patriotyzm kwitnie, ludzie żyją dostatniej, a w naszym kalendarzu dzień 1 maja wciąż zapisany jest czerwonym kolorem.

Zupełnie tego nie rozumiem. Dlaczego ta kojarząca się z sowieckim reżimem i z perfidnym zakłamaniem przez komunistów idei pięknego w założeniu robotniczego święta klasy robotniczej data ma być nadal świętowana w wolnej Polsce? Przecież od dawna już nie chodzimy do pracy 22 lipca, nie dekorujemy naszych domów i miast 7 listopada (rocznica początku bolszewickiego zamachu stanu w 1917 roku błędnie określanego mianem rewolucji, w dodatku wielkiej i socjalistycznej), a hołd Wojsku Polskiemu oddajemy 15 sierpnia dla upamiętnienia jego wiekopomnego zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 roku, a nie – jak w epoce PRL – 12 października, kiedy usiłowano przedstawić hekatombę źle dowodzonych pod Lenino w 1943 roku żołnierzy generała Zygmunta Berlinga jako wspaniałe zwycięstwo.

Dlaczego mamy więc wolne 1 maja? Odpowiedź jest dosyć oczywista: bo po dniu przerwy świętujemy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja i w ten sposób tworzy się tzw. długi weekend często trwający niemal cały tydzień, jeżeli „doklejają” się tuż wcześniej lub później sobota z niedzielą. Poza tym nikt nie lubi, jeżeli pozbawia się go jakiejś przyjemności, zwłaszcza jeżeli jest ona zakorzeniona w przeszłości.

I tak narodowe imponderabilia przegrywają z prozą życia przejawiającą się zrozumiałą skądinąd chęcią nie tyle świętowania, co zachowania 1 maja jako dnia wolnego od pracy w bliskim sąsiedztwie kilku innych, w których możemy wypoczywać.

Patrioci i zdrajcy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

- Krew przelana za ojczyznę jest jedna, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić i nie wolno w żaden sposób dzielić tych, którzy za ojczyznę polegli. Tak jak powiedziałem w dniu inauguracji mojej prezydentury, gdy obejmowałem zwierzchnictwo nad wojskiem polskim, stojąc przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie: czy szli ze Wschodu, czy z Zachodu, ci żołnierze szli po to, by Polska była wolna, o nią walczyli i za nią ginęli – powiedział 29 kwietnia 2017 roku prezydent Andrzej Duda w Starych Łysogórkach w czasie uroczystości z okazji 72. rocznicy forsowania Odry przez 1. Armię Wojska Polskiego.

To bardzo mądre słowa. Cześć i szacunek należy się każdemu Polakowi, który walczył o niepodległość Rzeczypospolitej. Ci, którzy wstąpili do podległej Sowietom Gwardii i Armii Ludowej lub zasilili szeregi armii dowodzonej przez zdrajcę ojczyzny generała Zygmunta Berlinga mieli tylko jedno marzenie: aby Polska odzyskała suwerenność. Nie mieli świadomości, że ich dowódcami są ludzie całkowicie zaprzedani Kremlowi, realizujący nie rodzimą, lecz cudzą rację stanu. Oddawali życie i przelewali krew myśląc o wolnej, całej i niepodległej Polsce. Nie jest ich winą, że zostali niecnie wykorzystani i zdradzeni przez przełożonych.

Przypomina to mi głośną wypowiedź sowieckiego namiestnika w Warszawie generała Wojciecha Jaruzelskiego: „jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Wyjątkowo przyznaję rację dyktatorowi stanu wojennego, ale z zastrzeżeniem, że przez „my wszyscy” należy rozumieć nie całość kadry oficerskiej Ludowego Wojska Polskiego, która była w większości bardzo patriotyczna i antysowiecka, a jedynie jego ścisłe kierownictwo całkowicie zaprzedane Moskwie i gotowe mordować rodaków w imię jej imperialnych interesów.

Tak, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić, ale trzeba umieć odróżnić tych, którzy naiwnie i prostodusznie szli do boju od cynicznych zdrajców haniebnie wykorzystujących dobre intencje podległych im rodaków.

Lepiej znani wielcy rodacy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Prezes Towarzystwa Parku im. Doktora Henryka Jordana w Krakowie oraz inicjator powstania w niej Galerii Wielkich Polaków XX Wieku Kazimierz Cholewa postanowił przybliżyć życiorysy uhonorowanych popiersiami z brązu osób metalowymi tabliczkami. Znalazły się na nich teksty w językach polskim i angielskim. Niedawno zaczęto je montować.

Jest to znakomity pomysł, ponieważ samo postawienie komuś pomnika (nawet z jego imieniem, nazwiskiem oraz datami urodzin i śmierci) nie gwarantuje, iż osoby oglądające go, a szczególnie turyści zagraniczni, będą wiedziały coś więcej o tym, kogo upamiętniono.

kazimierzcholewaW Galerii Wielkich Polaków XX Wieku stoi ponad 50 kamiennych i brązowych popiersi. Te pierwsze umieszczono jeszcze przed I i II wojną światową, pozostałe w ostatnich latach, w których parkiem zarządza prezes Cholewa (na zdjęciu autorstwa  p. Józefa Bobeli).

Uwieczniono w ten sposób m.in. Świętych Jana Pawła II i Ojca Maksymiliana Marię Kolbego, marszałka Józefa Piłsudskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, generałów Władysława Andersa, Augusta Emila Fieldorfa – „Nila”, Leopolda Okulickiego, Stanisława Maczka, Stanisława Sosabowskiego i Ryszarda Kuklińskiego, pułkownika Witolda Pileckiego, majora Hieronima Dekutowskiego – „Zaporę”, sierżanta Józefa Franczaka – „Lalusia”, Danutę Siedzikównę – „Inkę”, księdza kardynała Adama Stefana Sapiehę, profesor Karolinę Lanckorońską, księdza Zdzisława Peszkowskiego, Andrzeja Małkowskiego, Zofię Kosak-Szczucką i Henryka Sienkiewicza.

Kim był Jan Paweł II wie niemal każdy na świecie, ale o księdzu Peszkowskim, czy o profesor Lanckorońskiej słyszało niewiele osób. Tabliczki ze skrótem biografii wielkich Polaków odegrają znakomitą rolę edukacyjną, bo do parku im dr. Jordana przychodzi w pogodne dni mnóstwo ludzi, w tym sporo dzieci i młodzieży.

Ekshumacyjna makabra

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Portal internetowy wPolityce ujawnił, że w czasie niedawno przeprowadzonej ekshumacji jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej stwierdzono, iż w jej trumnie znajdowały się dwie głowy, trzy nogi i cztery miednice. Autor materiału na ten temat z szacunku do rodzin nie podał, o którą z ofiar tragedii z 10 kwietnia 2010 roku chodzi.

W takim razie i ja podzielę się podobnie wstrząsającą wiadomością, którą usłyszałem tydzień temu od jednego z dziennikarzy. Powiedział mi, że rozmawiał z osobą obecną przy oględzinach ekshumowanego na potrzeby śledztwa ciała generała. Pochowano Go w samej bieliźnie i owiniętego w… folię budowlaną z domieszką ziemią i śmieci.

Ciekawy jestem, czy te i podobne informacje (a logika oraz znajomość rosyjskiej mentalności wskazują, że będzie ich więcej) definitywnie zamkną usta wszystkim, którzy cynicznie szydzą z ekshumacji smoleńskich ofiar lub obłudnie współczują rodzinom zmuszonym przeżywać ten koszmar.

A przecież wystarczyło otworzyć trumny zaraz po ich przywiezieniu do Warszawy…

W obronie dobrego imienia gen. Kuklińskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał wydawnictwu „Biały Kruk” przeprosić za opublikowane w 2013 roku w „Wielkiej Księdze Patriotów Polskich” insynuacje, wedle których pułkownik (dzisiaj już generał brygady) Ryszard Kukliński podjął współpracę z CIA z pobudek finansowych i niewykluczone, że był podwójnym agentem, czyli pracował także dla Moskwy – poinformował „Dziennik Polski”.

Proces o naruszenie dóbr osobistych wytoczyła krakowskiemu wydawnictwu Ewa Jeżewska – siostra Joanny Kuklińskiej, żony zmarłego w lutym 2004 roku na Florydzie bohatera.

Zgodnie z prawomocnym orzeczeniem SA „Biały Kruk” ma wydrukować przeprosiny na łamach „Rzeczpospolitej” oraz wydać erratę do księgi, ale złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i wniosek o wstrzymanie wykonania wyroku.

Biogram sporządził doktor Tymoteusz Pawłowski, który napisał wprawdzie w końcowym fragmencie, że „nie ma podstaw, aby wątpić w zasługi Ryszarda Kuklińskiego w obalenie komunizmu na świecie” i zacytował słynne słowa, jakie wypowiedział o nim szef CIA Wiliam Casey: „nikt na świecie w ciągu 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak”, ale wcześniej zasiał wiele wątpliwości.

wielkaksiegapatriotowpolskichNie wiem, skąd zaczerpnął informacje o tym, że Kukliński mógł nawiązać kontakt z Amerykanami podczas swojego pobytu w Wietnamie, albo iż uczynił to za pośrednictwem zachodnioniemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej. Aby wysuwać takie hipotezy trzeba mieć mocne dowody źródłowe, a tych Pawłowski nie podaje, beztrosko rzucając cień podejrzenia na opisywaną przez siebie osobę.

Oczywistymi pomówieniami są stwierdzenia, że nie znamy motywów, którymi kierował się pułkownik, podejmując z narażeniem życia własnego i rodziny samotną misję patriotyczną przeciw sowieckiemu imperium zła oraz że brał za nią wynagrodzenie, pozwalające mu żyć na bardzo wysokiej stopie.

Czyżby nie wiedział o tym, że skazujący zaocznie Kuklińskiego w 1984 roku na karę śmierci sąd wojskowy PRL nie zdołał udowodnić mu – chociaż bardzo chciał – motywacji finansowej? Mam wrażenie, że autor biogramu nie zapoznał się z opiniami wysokich przedstawicieli CIA, którzy wielokrotnie stwierdzili, że nie było mowy o żadnych pieniądzach, a jedynym postawionym przez ich najlepszego po 1945 roku współpracownika warunkiem była ewakuacja całej rodziny, gdyby przyszło poważne zagrożenie (co nastąpiło w listopadzie 1981 roku).

Warto przypomnieć, że w czerwcu 2013 roku redaktor „Wielkiej Księgi Patriotów Polskich”, wybitny historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor monumentalnych „Dziejów Polski” publikowanych właśnie przez to szacowne i wielce zasłużone dla narodowej kultury oraz krzewienia idei niepodległościowych wydawnictwo profesor Andrzej Nowak tłumaczył, że nieprawdziwe, krzywdzące, oparte na dowolnych spekulacjach informacje nie powinny się znaleźć w biogramie Ryszarda Kuklińskiego. W kolejnym wydaniu księgi już ich nie było.