Tag Archives: Jerzy Bukowski

Sztandar pszechodni i Ignacy Jan Padarewski

Jerzy Bukowski

Wiele lat temu widziałem w gabinecie prezesa pewnej spółdzielni rolniczej sztandar, który otrzymała ona na cztery lata jako zwycięzca w rywalizacji o miano najlepszej jednostki. Moją uwagę przyciągnął jednak nie piękny haft, ale napis: „Sztandar pszechodni”.

Ten błąd ortograficzny przyszedł mi natychmiast na myśl, kiedy dowiedziałem się, że na kamiennej tablicy poświęconej ojcom polskiej niepodległości, która zawisła na dzwonnicy kościoła w podkrakowskich Mogilanach umieszczono – obok Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego i Wincentego Witosa – Ignacego Jana Padarewskiego.

Jako jej inicjatorzy i fundatorzy wymienieni zostali dużymi literami wójt gminy, proboszcz parafii oraz Instytut Pamięci Narodowej. Zdaniem naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa w Krakowie Macieja Korkucia projekt tablicy, który wpłynął do IPN nie zawierał błędów, a odsłonięcie jej w takiej postaci jest nie do zaakceptowania. Błąd w nazwisku Paderewskiego musi zostać poprawiony, a nazwiska wójta i proboszcza zmniejszone. Jeżeli tak się nie stanie, Instytut nie zapłaci za tablicę (il. Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w parku Ujazdowskim w Warszawie, za Wikipedią).

Od siebie dodam, że niedopatrzeniem władz Myślenic jest pominięcie innych ojców niepodległości, a zwłaszcza generała Józefa Hallera, który urodził się w nieodległych Jurczycach.

Tatry Super Ski

Jerzy Bukowski

Jeden karnet połączy 14 stacji narciarskich na Podhalu i w okolicach – poinformował portal internetowy „Tygodnika Pohalańskiego”.

Oto stacje, które podpisały w hotelu Grand Stasinda w Bukowinie Tatrzańskiej umowę w sprawie utworzenia Tatry Super Ski: Bachledova Ski (Ździar, Słowacja), Bania Ski & Fun (Białka Tatrzańska), Czorsztyn Ski (Kluszkowce), GrapaSki (Czarna Góra), Harenda (Zakopane), Jurgów Ski (Jurgów), Kaniówka (Białka Tatrzańska), Kotelnica Białczańska (Białka Tatrzańska), Koziniec Ski (Czarna Góra), PKL Palenica, PKL Mosorny Groń, Polana Szymoszkowa (Zakopane), Stacja Narciarska Suche (Suche), Witów-Sk (Witów).

Karnet będzie można kupić we wszystkich 14 stacjach oraz online na stronie www.tatrysuperski.pl.

„Do tej pory narciarze i snowboardziści musieli zapoznać się z warunkami poszczególnych kolei i wyciągów, a także zaopatrzyć się w bilety i skipassy właściwe dla danego miejsca. Z tego powodu większość gości wybierała jeden ośrodek, stawiając wygodę ponad możliwość poznania pięknego, narciarskiego Podtatrza. Dzięki Tatry Super Ski (fot. Gerlach, 2655 m., najwyższy szczyt Tatr) znikną wszelkie niewygody, bo już od najbliższego sezonu, aby poznać 14 różnych ośrodków wystarczy jeden super-skipass w kieszeni i… na stok!” – czytamy na stronie „TP”.

– Jesteśmy dumni z porozumienia, które udało nam się osiągnąć. Jego wypracowanie było wielkim wyzwaniem, które podjęliśmy z poczucia odpowiedzialności za rozwój polskiego narciarstwa rekreacyjnego. Dzięki Tatry Super Ski wchodzimy na ścieżkę szerszej współpracy i rozwoju, promując i oddziaływując na cały nasz region – powiedział portalowi jeden z koordynatorów projektu, Prezes Zarządu spółki Góral Skipass Roman Krupa.

Wspólny karnet to pierwszy krok do stworzenia skonsolidowanej oferty narciarskiej regionu.

„Plan dalszego rozwoju projektu zakłada dołączenie kolejnych stacji, usprawnienie komunikacji pomiędzy ośrodkami oraz poszerzanie współpracy pomiędzy partnerami komercyjnymi i samorządem” – napisał portal „Tygodnika Podhalańskiego”.

To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich miłośników białego szaleństwa, zwłaszcza zmotoryzowanych, bo nie da się, niestety, urządzić – alpejskim wzorem – tzw. narciarskiej huśtawki pomiędzy poszczególnymi stacjami.

Odszedł wybitny mediewista i prawy człowiek

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W wieku 88 lat zmarł wybitny historyk specjalizujący się w dziejach średniowiecza, wieloletni prezes Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa i sekretarz generalny odrodzonej Polskiej Akademii Umiejętności, były prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Jerzy Wyrozumski.

– Wraz z nim odchodzi cała epoka w polskiej mediewistyce. Jako uczony był jednym z filarów badań nad historią średniowieczną, był w tej dziedzinie człowiekiem-instytucją. Był jednocześnie postacią niezwykle wrośniętą w Kraków i oddaną bez reszty nauce i kulturze tego miasta. Był to człowiek krystalicznej uczciwości i niezwykłej skromności – powiedział Polskiej Agencji Prasowej prof. Jacek Purchla, który kilka lat temu zastąpił go na funkcji prezesa TMHiZK.

Urodzony w Trembowli prof. Wyrozumski całą drogę naukową związał z Uniwersytetem Jagiellońskim, na którym rozpoczął studia w 1950 roku. Trzynaście lat później uzyskał doktorat, pięć lat potem zdobył habilitację, w 1981 roku mianowano go profesorem nadzwyczajnym, a w 1993 zwyczajnym.

Jego główne prace naukowe to „Dzieje Krakowa do schyłku wieków średnich” i „Historia Polski do roku 1505”. Wykształcił kilka pokoleń krakowskich mediewistów.

Chlubnie zapisał się również w działalności organizacyjnej. W trudnych latach 80. był dziekanem Wydziału Filozoficzno-Historycznego i prorektorem UJ dzielnie stając w obronie prześladowanych wówczas przez reżim komunistyczny za aktywność opozycyjną pracowników oraz studentów. Do historii przeszło zdjęcie, na którym rozmawia z uzbrojonymi dowódcami Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej chcących wkroczyć w 1988 roku na teren Uniwersytetu, aby zdławić studencki strajk. Podpis pod nim to dewiza UJ: „plus ratio quam vis” (więcej znaczy rozum niż siła).

Papież Jan Paweł II odznaczył go Komandorią Orderu Świętego Sylwestra za zasługi w doprowadzeniu do kanonizacji Świętej Jadwigi Królowej.

jerzywyrozumski– Studia rozpocząłem w okresie największego parcia ideologii na uniwersytety, uczonych i studentów. Z wielkim szacunkiem wspominam moich ówczesnych profesorów, których wykładów dane było mi słuchać. Z pracy nad doktoratem odniosłem podwójną korzyść: poznałem dobrze arcana warsztatu historyka i równocześnie filozofię średniowieczną oraz logikę. Przez dwa lata nic innego nie robiłem, tylko czytałem w oryginale średniowieczne dzieła filozoficzne. Moim egzaminatorem filozofii w trakcie egzaminów doktorskich była słynna prof. Izydora Dąmbska. Pozostało mi z tego wrażenie wielkiej intelektualnej przygody. Legendarny pedel uniwersytecki Julian Lis, hallerczyk, kawaler orderu Virtuti Militari za wojnę polsko-bolszewicką, pouczał mnie zaś przed promocją: „A do rektora ręki Pan pierwszy nie wyciągaj!” – mówił wyraźnie wzruszony prof. Wyrozumski (fot. niezalezna.pl) podczas odnawiania w 2013 roku doktoratu w 50. rocznicę jego uzyskania.

Jako przewodniczący należącego do TMHiZK Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego będę mu dozgonnie wdzięczny za uratowanie go w latach 80., kiedy władze gotowe były zlikwidować Towarzystwo, aby uniemożliwić odnawianie polskiej Mogiły Mogił. Jego odwaga i stanowczość w rozmowach z komunistycznymi aparatczykami wzbudziła podziw wielu środowisk patriotycznych w całej Polsce, nie tylko piłsudczyków.

– W średniowieczu porównywano uczonych do gwiazd trwających wiecznie na niebie, których blask trwa na firmamencie, opromieniając świat wiedzą i służąc dobru ludzi. W świetle tej refleksji możemy patrzeć również na drogę życiową Jerzego Wyrozumskiego – powiedział uczeń zmarłego prof. Krzysztof Ożóg podczas uroczystości odnowienia doktoratu swojego mistrza (oba cytaty za portalem internetowym krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”).

Spoczywaj w pokoju, Panie Profesorze.

Ryzykowna gra szefa ludowców

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z uznaniem odnotowuję stanowczość i konsekwencję prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego doktora Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zarzeka się, że nie jest możliwe wejście jego partii w koalicję ze Zjednoczoną Prawicą. Zastanawiam się jednak, czy tak samo zasadnicze podejście do polityki mają wszyscy działacze PSL, zwłaszcza ci w terenie, gdzie właśnie oddają dzierżoną od wielu lat władzę – najczęściej razem z Platformą Obywatelską – w samorządach ze szczególnym uwzględnieniem najbardziej prestiżowych sejmików wojewódzkich.

PSL słynie z tego, że umie współpracować z każdym ugrupowaniem od lewa do prawa, byle tylko móc konsumować słodkie owoce rządzenia. Nie bez przyczyny nazwę tej partii rozszyfrowuje się jako „Posady Swoim Ludziom”, a zapytany niegdyś przed wyborami parlamentarnymi, kto będzie po nich rządził Polską ówczesny prezes Stronnictwa Waldemar Pawlak bez namysłu odpowiedział: „nasz przyszły koalicjant”.

Kosiniak-Kamysz staje przed najważniejszym politycznym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Z jednej strony zapędził się tak dalece w antyrządowej retoryce, że głupio byłoby mu nagle zmienić front, z drugiej pozostaje pod ogromną presją partyjnych dołów, których reprezentanci nie zamierzają ustępować ze stanowisk i na pewno gorąco namawiają go do wydania zgody na zawarcie koalicji z podwładnymi Jarosława Kaczyńskiego, aby wspólnie z nimi zbudować większość tam, gdzie jest to możliwe. Wyobrażam sobie, jak pięknie okraszają swoją powszechnie znaną pazerność frazesami o potrzebie dalszej pracy dla Polski choćby nawet razem z politycznym wrogiem, który z dala od Warszawy wcale nie jest taki straszny i da się z nim ponadpartyjnie porozumieć.

Najbliższe dni zdecydują o tym, w którą stronę pójdzie PSL i czy nadal będzie mu przewodził obecny lider. Krótkoterminowo nie da się wykluczyć buntu części lokalnych działaczy, a nawet ich rezygnacji z członkostwa w partii, aby pozostać przy władzy w niektórych województwach, powiatach i gminach, na dłuższą metę część – nie wiadomo jak liczna – członków Stronnictwa może jednak zechcieć zmienić jego strategiczny kurs, skoro pokonanie Zjednoczonej Prawicy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych nie jest niczym pewnym, grozi więc dalsze pozostawanie w opozycji, czyli bez dostępu do politycznych konfitur.

Stojąc na czele typowej partii obrotowej nigdy nie należy wypowiadać zbyt mocnych słów, które zamykają szerokie perspektywy, bo przyszłość jest przecież nieodgadniona. Ideologiczne i każde inne zacietrzewienie były do tej pory obce Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Swoją stanowczość w negowaniu jakiejkolwiek współpracy z obozem obecnej władzy Władysław Kosiniak-Kamysz może więc przypłacić utratą przywództwa w nim.

Czy esemesy łamią ciszę wyborczą?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przed każdymi wyborami powraca ten sam temat. Za każdym kolejnym razem budzi on jednak coraz większe emocje. Chodzi o ciszę wyborczą i o to, co należy uznawać jako jej naruszenie, które jest z mocy prawa wykroczeniem bądź nawet przestępstwem.

W tym roku chyba po raz pierwszy uznano, że tak właśnie można zakwalifikować agitację za pośrednictwem wysyłania esemesów. Rozumiem, że identycznie należy potraktować rozmowy telefoniczne, a postępując konsekwentnie powinno się również karać każdą wzmiankę o kandydatach, jaka padnie w prywatnych rozmowach.

ciszawyborczanawesoloTakie rozumienie ciszy wyborczej jest absurdem (fot. topmejt.co.uk). O ile zwolennicy jej utrzymania mogą uważać, że łamie ją rozwieszanie i zrywanie plakatów nawołujących do głosowania na konkretnych kandydatów (chociaż te naklejone minutę przed jej rozpoczęciem są doskonale widoczne w dniu wyborów), agitowanie za pośrednictwem internetu lub innych mediów, eksponowanie w miejscach publicznych politycznych haseł, o tyle zabraniania ludziom prowadzenia prywatnej korespondencji w dowolnej formie na temat preferencji wyborczych, a co więcej śledzenia jej w celu ewentualnego ścigania sprawców potencjalnego naruszenia prawa nie da się w żaden logiczny sposób obronić.

Mam nadzieję, że nikt, kto wysłał dzisiaj esemesa lub odbył rozmowę telefoniczną o kandydatach do samorządów nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a przed następnym głosowaniem przepis o ciszy wyborczej albo zostanie zlikwidowany, albo też tak doprecyzowany, aby nikt nie był później zaskoczony, że nie mając tego świadomości złamał prawo.

Dla kogo Oleandry?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zbiory Muzeum Czynu Niepodległościowego znajdujące się w zajmowanym przez Związek Legionistów Polskich Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7 w Krakowie przejmie Muzeum Narodowe w Krakowie, które chce tam utworzyć swój oddział – poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Tak skomentował na gorąco tę decyzję na Facebooku prezydent miasta profesor Jacek Majchrowski: O ile przejęcie zbiorów uważam za dobrą decyzję, ponieważ daje ona szansę na ich uporządkowanie (a przypominam, że ich stan został bardzo krytycznie oceniony przez Ministerstwo Kultury), o tyle zdziwiony jestem informacją o planach ministra Piotra Glińskiego w stosunku do Oleandrów. Zgodnie z wpisem w księdze wieczystej właścicielem Oleandrów jest miasto. Jest dla mnie rzeczą oburzającą, że Ministerstwo chce decydować o cudzej własności, w dodatku bez jakichkolwiek rozmów i konsultacji z miastem! Jestem zdeterminowany, by doprowadzić realizacji mojego planu, żeby w przyszłości w Oleandrach znalazło się miejsce dla stowarzyszeń i organizacji niepodległościowych.

oleandryCzyżby szykował się przełom w sprawie, którą opisywałem w tym miejscu wiele razy na przestrzeni ostatnich kilku lat? Mam nadzieję, że MKiDN oraz władze samorządowe dojdą do porozumienia i wspólnie uratują tak budynek jak eksponaty muzealne.

Najważniejsze, że będące w bardzo złym stanie zbiory przejdą w ręce fachowców, którzy będą musieli natrudzić się, aby przywrócić im pierwotny stan. Istotna jest również powtórzona pod raz kolejny deklaracja prezydenta Krakowa, że w Domu im. Józefa Piłsudskiego znajdą się pomieszczenia dla organizacji patriotycznych zgodnie z przedwojennymi planami zagospodarowania sanktuarium niepodległości mającego pełnić na równi funkcję muzealną, jak wychowawczą.

Obecnie kończy się pierwszy etap remontu elewacji zabytkowego obiektu. W grudniu mają zostać wymienione wszystkie okna.

W hołdzie strzelcom podhalańskim

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W ramach obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości na mury Baszty Kowalskiej w Nowym Sączu wróciły tablice upamiętniające 194 żołnierzy 1. Pułku Strzelców Podhalańskich, którzy zginęli w walce o wolność Ojczyzny – poinformowało Radio Kraków.

„Oryginały zostały zamontowane w 1938 roku. Jednak w czasie II wojny światowej hitlerowcy postanowili zatrzeć pamięć o sądeckich bohaterach i zdemontowali tablice. W tym roku zostały odtworzone na podstawie jedynych zdjęć, jakie przez lata były przechowywane u rodziny nieżyjącej kurierki Agnieszki Kurzei” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

nstablice194z1psp– To była nasza rodzinna misja ocalenia pamięci o prawdziwych patriotach. Polegli i nie doczekali się niepodległej Polski. Jaka to niesprawiedliwość: walczyć, chcieć żyć i nie doczekać się tego, czego myśmy doczekali To hołd dla tych właśnie ludzi – powiedziała Radiu Kraków córka członkini polskiego podziemia Kinga Smoleń (fot. www.sp21sacz.edu.pl).

W uroczystości aktywny udział wzięli funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej i żołnierze 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa, którzy na płycie sądeckiego rynku zaprezentowali sprzęt wojskowy i wozy bojowe.

Gastronomiczne zerowaste

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tej inicjatywie należy przyklasnąć: właściciel lokalu gastronomicznego przy ulicy Zygmunta Glogera 53 na Prądniku Białym w Krakowie Bartosz Kozieł postanowił wyprzedawać wieczorem za złotówkę te dania, które pozostały po całym dniu – poinformowało Radio Kraków.

Jego lokal serwuje zupy, tortille, pierogi, makarony i ciasta. Nie zawsze wszystko przygotowane dla gości zostaje przez nich zamówione i zjedzone. Co najczęściej zostaje?

– Zupa i kanapki, tak zwane buły dnia, które rano na bieżąco robimy dla klientów – powiedział Kozieł krakowskiej rozgłośni.

zerowasteDzięki akcji nazwanej przezeń „zerowaste” (zero marnowania) lokal zyskuje coraz większą popularność (il. za: www.ogrodprzydomowy.pl).

– Ostatnio była taka sytuacja, że została zupa – krem z cukinii. Dostawałam o nią telefony. Cały czas jest zainteresowanie. Coraz więcej klientów widzimy po 20.00. Wyprzedajemy nasze rzeczy między 20.00 i 21.00. Od tego czasu raczej nie wyrzucamy jedzenia. Zarządca też się cieszy, bo jest mniej worków w koszu, który jest mały – usłyszała dziennikarka RK od jednej z pracownic.

„Jak przyznaje Bartosz Kozieł, nie jest to marketingowy chwyt, ale nowoczesne podejście do zarządzania biznesem i nauka ekologii, która Polakom się przyda. Jak wynika z danych Greenpeace, Polska marnując rocznie 9 mln ton żywności, zajmuje pod tym względem w Unii Europejskiej niechlubne piąte miejsce w statystykach. Roczny dług ekologiczny Polska wyczerpuje już w maju. W ciągu roku polska 4-osobowa rodzina wyrzuca żywność o wartości przeszło dwóch tysięcy złotych. Organizacje ekologiczne twierdzą, że marnotrawstwo żywności to nie tylko problem społeczny, ale i ekologiczny. Wśród produktów, które najczęściej lądują w koszu są: wędliny, pieczywo oraz owoce i warzywa” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

– To moment, w którym zaczynamy konsumować na kredyt. Do tego czasu zjedliśmy zasoby, które w ciągu roku natura może wytworzyć. Zaczynamy konsumować to, co powinno zostać dla kolejnych pokoleń – powiedziała Radiu Kraków Katarzyna Karpa-Świderek z Fundacji WWF.

Nierejestrowana sowiecka agentura

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wielu rodaków zastanawia się, jak wyglądałaby dzisiaj Polska, gdyby po 1989 roku ujawniono nazwiska wszystkich tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych (cywilnych i wojskowych) PRL. Czy historia potoczyłaby się wówczas inaczej i jak wiele autorytetów moralnych III Rzeczypospolitej bezpowrotnie utraciłoby nienależne im aureole? Kto przyznałby się do haniebnej przeszłości, a ilu pseudobohaterów opozycji demokratycznej szłoby w zaparte podważając wiarygodność archiwalnych akt?

Te i podobne pytania często padają w debacie publicznej, a ja zawsze przypominam sobie wtedy rozmowy, jakie miałem okazję toczyć ze śp. generałem Ryszardem Kuklińskim, który dysponował sporą wiedzą i niezłą pamięcią w owej materii. Pytałem go, czy nie sądzi, że należałoby ujawnić nazwiska wszystkich zdrajców, którzy zhańbili się służbą Sowietom, a brak im było odwagi przyznać się do tego po upadku PRL.

pulkownikkuklinski4„Pierwszy polski oficer w NATO” nieodmiennie odpowiadał mi: – Zbyt wielką wagę przywiązujecie do konfidentów Służby Bezpieczeństwa. Gdybyście poznali nazwiska tajnych współpracowników służb wojskowych oraz tych, którzy nigdy nie byli formalnie zarejestrowani (to byli najważniejsi ludzie z opozycyjnej elity), przeżylibyście wielki szok, a najnowszą historię Polski musielibyście napisać całkiem na nowo. Ja z racji swojej wysokiej funkcji w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego wiedziałem o niektórych z nich, ale nie o wszystkich, bo taka szczegółowa wiedza nie była mi potrzebna, a poza tym „wojskówka” dobrze strzegła swoich tajemnic. To co wiem jest już jednak wystarczająco przerażające i pusty śmiech mnie ogarnia, gdy widzę niekiedy w telewizji niektórych „niezłomnych patriotów” deklamujących wzniosłe, bogoojczyźniane frazesy.

Kiedy pytałem go, czy rejestry konfidentów zachowały się i zostały w całości przekazane Instytutowi Pamięci Narodowej, Kukliński cierpliwie wyjaśniał: – Te nazwiska znają tylko nieliczni, którzy naprawdę rządzili Polską przed 1989 rokiem, a także ich moskiewscy mocodawcy. Nie wszystkie trafiły do IPN, nawet do zbioru zastrzeżonego, bo wielu agentów wpływu było zakamuflowanych tak, żeby nie pozostał żaden pisemny ślad ich działalności. Jeżeli ktoś z ówczesnych decydentów nie zechce przed śmiercią ujawnić sekretów, które posiadł, będziecie błądzić po omacku i pisać historię zgodnie z ustaleniami Okrągłego Stołu, czyli z gruntu fałszywie.

Te słowa tkwią w mojej pamięci jak swoiste memento.

Czy obronimy konstytucję przed uzurpatorami?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z czym kojarzy się dzisiaj starożytny, azjatycki symbol szczęścia – swastyka? Z niemieckim nazizmem. A odwołujące się do trudu rolnika i robotnika sierp połączony z młotem? Z sowieckim komunizmem.

manuskryptkonstytucjiOd takich interpretacji nie sposób uciec po tragicznych doświadczeniach XX wieku. Są one wręcz oczywiste.

Obawiam się, żeby podobny los nie spotkał w Polsce słowa „konstytucja”. Od pewnego czasu stało się ono bowiem sztandarem totalnej opozycji wobec obecnego obozu władzy.

Mam nadzieję, że tego pojęcia nie spotka podobny los, jak wymienionych wyżej symboli zawłaszczonych przez dwie zbrodnicze ideologie.

(Fot. Rękopis Konstytucji 3 maja zawarty w Archiwum Potockich, spisany na kartach o wymiarach 40 x 25 cm).

Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Polityka nie jest generalnie zajęciem dla dam i dla dżentelmenów (chociaż są w niej również takie osoby), trudno się więc dziwić, że często padają z ich ust mocne słowa. Dzieje się tak zwłaszcza w kampaniach wyborczych, kiedy pokonanie przeciwnika jest jednoznaczne z utrzymaniem swojej pozycji lub zdobyciem jej jego kosztem.

Dlatego nie bulwersują mnie ostre sformułowania, jakich nie szczędzą sobie polscy politycy w dobiegającej właśnie końca kampanii samorządowej. Właśnie w jej ostatnich dniach należy się spodziewać wysypu barwnych wypowiedzi o dużym ładunku emocjonalnym, a także mijających się z prawdą.

W tym drugim przypadku można iść do sądu w trybie wyborczym i sprawa zostaje szybko rozstrzygnięta. Jeżeli chodzi natomiast o temperaturę politycznych sporów, to nie ma żadnych reguł, jedynymi arbitrami będą zaś wyborcy, którzy przy urnach wyrażą własne opinie na temat nie tylko programów prezentowanych przez kandydatów i składanych przez nich obietnic, ale także sposobu, w jaki prowadzili kampanię, a zwłaszcza odnosili się do swoich rywali.

sejmczasmijaNie ma więc sensu robić sensacji z tego czy innego zwrotu, który padł w ferworze politycznego starcia (fot. Wikipedia). Właśnie one najbardziej zapadają bowiem w pamięć wyborców i budzą ich entuzjazm bądź niesmak, co znajdzie odzwierciedlenie przy oddawaniu głosów.

I jeszcze jedna uwaga na koniec: nazywanie bardzo mocnych określeń używanych w jakiejkolwiek kampanii wyborczej nieparlamentarnymi jest nieporozumieniem. Właśnie po to wymyślono przecież parlament, żeby politycy ścierali się w nim ze sobą na słowa zamiast wzywać swoich zwolenników do okładania się niebezpiecznymi narzędziami na ulicach.

Warto wiedzieć, że słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia. Kwalifikowanie zachowań polityków, którzy ostro nacierają na siebie podczas mających służyć wyrazistemu formułowaniu przez nich stanowisk i pognębieniu rywali debat mianem nieparlamentarnych świadczy o złym rozumieniu tego, czym jest owa demokratyczna instytucja.

Sprostała swojemu powołaniu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Pielęgniarka Anna Majka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego została uhonorowana przez ministra zdrowia nagrodą im. Błogosławionego Gerarda za osiągnięcia w ratownictwie medycznym, którą wręczono jej podczas centralnych obchodów Dnia Ratownictwa Medycznego w Gdyni – poinformował portal internetowy krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”.

„W sierpniu tego roku Anna Majka będąc na urlopie uratowała mężczyznę, który tonął w Bałtyku. Odpoczywała na plaży w Jarosławcu, gdy usłyszała wołanie o pomoc. Krzyczeli świadkowie wypadku, którzy wyciągnęli tonącego na brzeg. Mężczyzna był bez oznak życia. Anna Majka bez użycia jakiegokolwiek sprzętu rozpoczęła akcję resuscytacyjną; prowadziła ją do czasu przybycia służb. Udało jej się przywrócić funkcje życiowe u mężczyzny, który po kilku dniach wyszedł ze szpitala w dobrym stanie” – czytamy w portalu.

annamajka– Chciałabym, aby ważnym przesłaniem tej historii było zachęcenie ludzi do nauki pierwszej pomocy To, co zrobiłam, mógł zrobić każdy na tej plaży. Nie miałam żadnego sprzętu i wykonywałam podstawowe czynności resuscytacyjne. Udzielić pierwszej pomocy mogą wszyscy, trzeba tylko umieć to zrobić – powiedziała nagrodzona pielęgniarka dziennikarzowi „GN”.

„Anna Majka (fot. Krakowskie Pogotowie Ratunkowe / Facebook) jest pielęgniarką w zespołach ratownictwa medycznego. W Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym pracuje od kilkudziesięciu lat. Brała udział w zabezpieczeniu medycznym największych imprez masowych – pielgrzymek papieskich czy Światowych Dni Młodzieży. Jest też instruktorem Szkoły Ratownictwa Medycznego KPR, gdzie prowadzi szkolenia zarówno dla członków zespołów ratownictwa medycznego, jak i uczy zasad pierwszej pomocy wszystkich zainteresowanych. Bardzo często można spotkać ją podczas przygotowywanych przez KPR pokazów akcji ratunkowych oraz szkoleń z zakresu pierwszej pomocy na imprezach plenerowych” – napisał portal.

Ekologia zamiast jadła i napitku

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeden z najbardziej urokliwych obiektów gastronomicznych w Krakowie, czyli Pawilon Okocimski w krakowskim Lesie Wolskim zostanie przekształcony w Centrum Edukacji Ekologicznej, którego otwarcie planowane jest na przełomie roku 2018 i 2019.

Starsi mieszkańcy podwawelskiego grodu zapewne pamiętają różne imprezy, które odbywały się w tym gwarantującym dyskrecję, bo odległym od centrum miejscu. W rozplotkowanym Krakowie pojawienie się jeszcze pół wieku temu kogoś znanego w restauracji czy w kawiarni w towarzystwie kobiety nie będącej jego ślubną małżonką mogło zatruć, a nawet złamać jego życie osobiste. Brało się więc taksówkę i jechało do Lasu Wolskiego, by swobodnie bankietować i zacieśniać nieformalne więzy. Pojawiali się tam również mężczyźni spragnieni wypicia niejednej wódki w swoim gronie.

Pawilon powstał w 1936 roku według projektu Jana Ogłodka – współpracownika jednego z największych architektów Dwudziestolecia Adolfa Szyszki-Bohusza. A ponieważ inwestorem był właściciel Browaru Okocim Antoni Jan Goetz, nazwano go natychmiast Okocimskim. Wpisany do miejskiej ewidencji zabytków oryginalny w kształcie i bardzo funkcjonalny budynek jest nieczynny od 10 lat i popada w ruinę.

Koszt przystosowania go do potrzeb Centrum Edukacji Ekologicznej to prawie 5 milionów złotych, z których większość pochodzi ze środków Unii Europejskiej.

pawilonokocimski„Warsztaty, zajęcia, spotkania i prelekcje prowadzone będą zarówno dla przedszkoli, uczniów szkół podstawowych i średnich, jak i dla pozostałych grup wiekowych, w tym dla seniorów. Tematyka ekologiczna spotkań obejmie szeroki zakres z różnych dziedzin 0 od planowania przestrzennego miasta i okolic przez transport i komunikację, zagrożenia dla środowiska aż po edukację ekologiczną i przyrodniczą” – napisała o przyszłości Pawilonu Okocimskiego (fot. zzm.krakow.pl) Polskiego Agencja Prasowa.

Dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Piotr Kempf zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że Centrum będzie na trasie do ogrodu zoologicznego i na pewno nie zakłóci spokoju, z jakiego słynie Las Wolski.

„W Pawilonie Okocimskim powstają pracownie: ceramiczna i edukacyjna, rzeźby i fotografii, kuchnia warsztatowo-edukacyjna, strefa wystawowa oraz kiosk. Obiekt dostosowany zostanie dla osób niepełnosprawnych poruszających się na wózku inwalidzkim. Elewacje budynku odzyskają dawny blask z zachowaniem modernistycznych detali architektonicznych. Teren wokół budynku uzyska nową nawierzchnię, powstaną ścieżki, droga dojazdowa i chodniki. Obiekt otrzyma nowoczesne rozwiązania techniczne, np. zasilanie z paneli fotowoltaicznych, pompy ciepła czy urządzenia do rekuperacji ciepła. Powstaną także grządki permakulturowe (bez stosowania nawozów sztucznych, a przy użyciu gleby bogatej w składniki mineralne), miejsca postojowe dla niepełnosprawnych, nowe oświetlenie i obiekty małej architektury. Pojawi się też nowe oświetlenie” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

To piękny plan zagospodarowania Pawilonu Okocimskiego, ale mnie jest jednak żal, że definitywnie utraci on dawną funkcję, z której i ja korzystałem posilając się w nim w latach 80. podczas powrotu z prac przy odnowie kopca Józefa Piłsudskiego na pobliskim Sowińcu.

Biała Gwiazda w hołdzie swoim legendom

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków chce utworzyć przy stadionie (obok parkingu od strony ulicy Reymonta, blisko strefy kibica) skwer pamięci największych legend klubu, którego ważną częścią ma być pomnik byłego kapitana piłkarskiej drużyny Białej Gwiazdy Henryka Reymana – poinformował jeden z portali.

Towarzystwo ogłosiło konkurs na koncepcję i skweru, i pomnika. Projekty można składać do 8 listopada. Nagrodą będą dwa karnety VIP Gold na mecze Wisły.

stadionwislykrakowZarządzające stadionem władze miasta wydały już wstępną zgodę, a ostateczna będzie po akceptacji projektu propozycji.

– Jest kilka pomysłów na zdobycie pieniędzy i jednym z nich są cegiełki dla kibiców, które później zostałyby wmurowane w cokół pomnika. Trwają również rozmowy z potencjalnymi podmiotami, które mogłyby sfinansować projekt częściowo lub w całości – powiedziała portalowi rzeczniczka prasowa Wisły  (fot. Wikipedia) Iwona Stankiewicz.

Warto przypomnieć, że Reyman ma już niewielki pomnik na rogu ulic swojego imienia (wzdłuż stadionu oraz parku im. doktora Henryka Jordana w kierunku Błoń) i Władysława Reymonta.

„Przy strefie kibica klub chciałby też zbudować nowy sklep z gadżetami i kawiarnią” – czytamy na stronie portalu.

Wchodzisz smutny, wychodzisz wesoły

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W zabytkowej baszcie Dworku Białoprądnickiego w Krakowie powstało Muzeum Smutku – poinformowało Radio Eska.

Wprawdzie jego pomysłodawczyni powiedziały Esce, że utworzyły takie miejsce, bo było im po ludzku smutno, to jednak po odwiedzeniu tego miejsca każdy powinien mieć dobry humor i emanować pozytywną energię.

“Polacy posiadają predyspozycje do smutku: melancholijnego, narodowego, ale też całkiem zwykłego, codziennego smutku szarych blokowisk. Właśnie dlatego powstało specyficzne miejsce, w którym można się podzielić swoim smutkiem” – czytamy na stronie internetowej rozgłośni.

Na muzeum zaaranżowano dwa pomieszczenia. W pierwszym urządzono laboratorium.

“Na stole można znaleźć fiolki z napisem: tęsknota, bezradność, ból, cierpienie itd. Każdy może pomieszać w specjalnych probówkach uczucia, które mu towarzyszą. Z probówką udaje się do drugiego pomieszczenia. Tam na środku ruin baszty jest ustawiona czara goryczy. Za pomocą specjalnego urządzenia nasza <smutna> probówka ląduje w czarze. Ma to być symbol pozbywania się negatywnych uczyć” – napisano na stronie Eski.

Muzeum Smutku jest czynne w godzinach otwarcia Dworku Białoprądnickiego. Za wstęp nie trzeba płacić, co już powinno wprawić w dobry humor zwłaszcza znanych jako “centusie” krakowian.

Wybiórczo dewastowana plenerowa wystawa w Krakowie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jednym z najciekawszych elementów obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w Krakowie jest przygotowana z ogromną pieczołowitością przez Fundację Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, Obywatelski Komitet na rzecz Oleandrów oraz władze miasta wystawa na Plantach.

Na ponad 230 planszach można oglądać od 4 sierpnia do 15 listopada dzieje Rzeczypospolitej od Konfederacji Barskiej po wybory samorządowe w 1990 roku. Nosząca tytuł „Kraków dla niepodległości” plenerowa ekspozycja pokazuje nie tylko militarny wysiłek rodaków, ale także utrwalanie narodowej tożsamości poprzez wiarę, kulturę, sztukę, naukę ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia podwawelskiego grodu, który odegrał ogromną rolę dla zachowania polskości i budzenia patriotycznego ducha.

Wystawa przyciąga uwagę wielu krakowian oraz licznych turystów. Z myślą o tych z innych krajów przygotowano podpisy pod fotografiami, ilustracjami i skanami dokumentów w języku angielskim.

jozefpilsudskiNiestety, część plansz jest regularnie niszczona i to nie przez chuliganów, czy osoby pod wpływem alkoholu oraz innych środków odurzających, których nie brakuje w letnie i jesienne dni, wieczory, a także noce na Plantach. Dewastowane są bowiem ciągle tylko te same fragmenty poświęcone Józefowi Piłsudskiemu oraz zbrodni katyńskiej, o czym poinformowali mnie ze smutkiem nieustannie naprawiający szkody organizatorzy wystawy.

Jak widać, nie brak w III Rzeczypospolitej sierot po PRL, czyli ludzi o mentalności trafnie określonej przez Aleksandra Zinowjewa jako homo sovieticus. Dlaczego nie usiłują ich jednak ujmować na gorących uczynkach Straż Miejska i policja, które – wiedząc o niszczeniu konkretnych plansz – powinny dyskretnie pilnować kilku fragmentów Plant?

Zagłosujmy na pułkownika Józefa Herzoga

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

W imieniu Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, którego współzałożycielem był w 1980 roku kawaler Srebrnego Krzyża Orderu Wojennego Virtuti Militari pułkownik Józef Herzog (1901-1983), zapraszam do oddania na niego głosu w ogłoszonym przez Przewozy Regionalne plebiscycie na patronów wybranych pociągów w kraju.

W Małopolsce zaproponowano ich – oprócz wymienionego wyżej jeszcze pięciu: Władysława Belinę-Prażmowskiego Władysława Dziadosza, Ludwika Iwaszkę, Antoniego Kocjana i Stanisława Marusarza.

„- Popularyzując wiedzę o regionalnych bohaterach chcemy przypomnieć, że odzyskanie niepodległości po 123 latach zniewolenia zawdzięczamy nie tylko powszechnie znanym z kart historii postaciom, takim jak Józef Piłsudski. Nie mniej ważni są bohaterowie, którzy swoje życie poświęcili walce lub budowaniu świadomości narodowej w regionach” – powiedział „Gazecie Krakowskiej, której wydawca patronuje akcji „RegioBohater”, prezes Przewozów Regionalnych Krzysztof Zgorzelski.

Plebiscyt potrwa do dnia 11 października 2018 roku a głosowanie odbywa się na stronie https://polregio.pl/pl/oferty-i-promocje/regio-bohater gdzie można zapoznać się z życiorysami kanydatów (w skali kraju jest ich 100). Na zwycięzców czekają cenne nagrody, m.in. dwuosobowe zaproszenie na uroczysty lunch do Belwederu.

Dlaczego apeluję o oddanie głosu właśnie na płk. Herzoga? Ponieważ jego biografia znakomicie symbolizuje los pokolenia walczącego o odzyskanie i utrzymanie niepodległości Polski, a potem o wyzwolenie jej spod sowieckiego jarzma.

oplateklegionowyBył żołnierzem 1 pułku piechoty w I Brygadzie Legionów Polskich (ranny w bitwie pod Jastkowem), obrońcą Lwowa w 1918 roku oraz granic II RP – jako zawodowy żołnierz – w 1920 i 1939 roku, jeńcem oflagu w Woldenbergu, więźniem politycznym okresu stalinowskiego. Po wyjściu z celi organizował wokół siebie krakowskie środowisko legionowe (słynne spotkania opłatkowe z udziałem ówczesnego metropolity, księdza kardynała Karola Wojtyły, w klasztorze ojców Dominikanów, fot. krakow.ipn.gov.pl).

oasgmbspjhNależał do głównych inicjatorów przywrócenia kryjącej szczątki jego ukochanego Komendanta krypcie pod wawelską wieżą Srebrnych Dzwonów, odnowienia zrujnowanego przez reżim komunistyczny kopca Józefa Piłsudskiego na Sowińcu oraz wznowienia w 1981 roku Marszów Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. Do końca pracowitego życia wiernie służył Ojczyźnie i przekazywał tę miłość młodym pokoleniom rodaków (fot. z o. Adamem Studzińskim i gen. Mieczysławem Borutą-Spiechowiczem przy Kopcu Marszałka Józefa Piłsudskiego, za www.radiownet.pl).

Z pełnym przekonaniem proszę wszystkich Małopolan, którym drogie są patriotyczne tradycje, o zagłosowanie na pułkownika Józefa Herzoga w plebiscycie Przewozów Regionalnych.

* Autor jest przewodniczącym Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.

A za dwa lata… Na probostwie w Wyszkowie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rozpoczęło się Narodowe Czytanie 2018. W roku 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę na lekturę wybrano „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego.

Jest to niewątpliwie najważniejsza powieść w dorobku tego autora, ale napisana dosyć trudnym językiem, co skłoniło organizatorów akcji do uwspółcześnienia stylu zwanego powszechnie i wcale nie w pozytywnym znaczeniu „żeromszczyzną”.

przedwiosnie1928Nie podoba mi się ten zabieg, chociaż rozumiem, że młodzi Polacy z pewnością mają poważne problemy ze zrozumieniem niektórych słów i związków frazeologicznych występujących w „Przedwiośniu” (fot. Pierwsza ekranizacja, 1928 za: fototeka.fn.org.pl).

Dlatego przyznaję rację jednemu z blogerów Salonu 24, który uznał, że na 100. rocznicę odzyskania niepodległości znacznie lepszą lekturą byłoby krótkie, napisane prostym językiem i nawiązujące do zwycięskiej wojny z Rosją Sowiecką w obronie suwerenności opowiadanie tego samego autora pt. „Na probostwie w Wyszkowie”.

Stało się inaczej, pozostaje więc tylko mieć nadzieję, że za dwa lata, kiedy będziemy hucznie obchodzić stulecie rozgromienia Armii Czerwonej przez Wojsko Polskie, co zahamowało pochód komunistów na zachód Europy oraz – niestety, tylko na krótki czas – odesłało w niebyt mrzonki bolszewików o uczynieniu z Polski kolejnej republiki Związku Sowieckiego, do Narodowego Czytania zostanie wybrany właśnie ten utwór Stefana Żeromskiego.

Komendant na Kasztance w Limanowej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ruszyła budowa konnego pomnika Józefa Piłsudskiego w Limanowej – poinformowało Radio Kraków.

Mający kosztować 300 tysięcy złotych monument stanie na tzw. Małym Rynku i będzie przedstawiał Komendanta na jego ukochanej Kasztance.

pomnikmjplimanowa– W Limanowej jest dużo miejsc upamiętniających ważne wydarzenia historyczne, m.in. bazylika zbudowana w setną rocznicę Konstytucji 3-Maja, Pomnik Piłsudskiego będzie z kolei upamiętnieniem setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości a także atrakcją turystyczną miasta (il. limanowa.in). Ciekawostką będzie też otoczenie monumentu m.in. posadzka, która ma mieć formę szlaków bojowych Piłsudskiego. W pobliżu staną także dwa interaktywne kioski, które będą prezentować – powiedział krakowskiej rozgłośni prezes Stowarzyszenia Limanowianie W Stulecie Niepodległości Adam Lachcik.

Osoby, które chciałyby wesprzeć budowę pomnika mogą wpłacać pieniądze na specjalne konto Stowarzyszenia w Banku Spółdzielczym w Limanowej: 41 8804 0000 0070 0001 2021 0001.

Szkoda Konstytucji kwietniowej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Kiedy tak naprawdę narodziła się III Rzeczpospolita? Czy da się ustalić (a raczej wyznaczyć) jakąś graniczną datą, co do której wszyscy byliby zgodni tak jak w sprawie 11 listopada 1918 roku?

Jedni uznają za przełomowy dzień 4 czerwca 1989 roku, czyli datę wyborów do tzw. Sejmu kontraktowego, inni przekazanie insygniów konstytucyjnej władzy II RP przez jej ostatniego prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego pierwszej wybranej po 1945 roku w pełni wolnych wyborach głowie państwa w osobie Lecha Wałęsy, jeszcze inni optują za nie skrępowanymi już żadnym układem z komunistami wyborami parlamentarnymi z 1991 roku lub powstaniem powołanego w ich wyniku rządu Jana Olszewskiego. Nie sądzę, aby dyskusja na ten temat kiedykolwiek przyniosła akceptowany przez wszystkich konsensus.

godlopolskiA ja od dawna twierdzę, że nie byłoby tego problemu, gdyby 22 grudnia 1990 roku, czyli w dniu przekazania insygniów przywrócono choćby na jeden dzień ostatnią uchwaloną w II RP Konstytucję z 23 kwietnia 1935 roku. Byłoby te jednoznaczne, spektakularne zerwanie z PRL i wyraziste określenie, na jakich fundamentach ustrojowych będzie budowana wychodząca z sowieckiej niewoli Polska (Il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za: Wikipedia).

Następnego dnia Sejm mógłby uchwalić przygotowaną wcześniej, nawet daleko idącą nowelizację tamtej ustawy zasadniczej uwzględniającą realia końca XX wieku. Gdyby tak się stało, nie mielibyśmy wyżej opisanego problemu. Niestety, mającą ogromne znaczenie procedurę konstytucyjną potraktowano wówczas w kategoriach politycznego folkloru i ładnego gestu „polskiego Londynu”, który nie pociąga jednak ze sobą żadnych konsekwencji legislacyjnych. No i mamy to, co mamy.

Papieska sensacja po pół wieku

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nieznane do tej pory dzieło Karola Wojtyły pt. „Kazanie na Areopagu” opublikuje Wydawnictwo Literackie tuż przed 40. rocznicą wyboru krakowskiego arcybiskupa na papieża – poinformowało Polskie Radio.

Są to spisane ponad 50 lat temu na 150 stronach rozważania na temat wiary i teologii inspirowane kazaniem Świętego Pawła wygłoszonym do Ateńczyków na Areopagu.

– To brzmi sensacyjnie. Podczas prac w archiwum natrafiono na to niezwykłe dzieło. Można powiedzieć, że jest jednym z najważniejszych dzieł Jana Pawła II. Tak mówią jednomyślnie wszystkie osoby, które miały okazję zapoznać się z tekstem. To rzeczywiście jedyny spójny całościowo tekst napisany przez Karola Wojtyłę jeszcze przed pontyfikatem, w którym Karol Wojtyła wykłada swoje credo – powiedział na antenie PR Marcin Baniak z Wydawnictwa Literackiego.

Wiadomo już, że 13 katechez powstało po zakończeniu II Soboru Watykańskiego, czyli po 1965 roku.

arcybiskupkarolwojtyla– Dwa lata wcześniej Karol Wojtyła po drodze do Ziemi Świętej odwiedził Grecję, a jednym z przystanków był ateński Areopag. Po jakimś czasie musiał powrócić myślami w to miejsce i pod wpływem wydarzeń Soboru Watykańskiego zaczął spisywać tekst, o którym mowa. Świadczą o tym liczne odniesienia do dokumentów ogłaszanych na soborze – dodał Baniak.

„Okoliczności w jaki sposób rękopis się odnalazł i trafił w ręce kardynała Stanisława Dziwisza owiane są tajemnicą. Za tydzień w czasie konferencji prasowej w Wydawnictwie Literackim zostanie przedstawiona dokładana historia tekstu, który powstał ponad 50 lat temu” – czytamy na stronie internetowej Polskiego Radia.

Pomnik Komendanta stanie w Nowym Sączu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z wielką radością informuję – za Radiem Kraków – o rozpoczęciu prac przy budowie pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego przy alejach Wolności w Nowym Sączu. Na razie montowany jest cokół.

Jednocześnie trwa zbiórka pieniędzy na monument, które stanie nieopodal miejsca, w którym przez wiele lat straszył nowosądeczan i przyjezdnych pomnik Chwały Armii Czerwonej zlikwidowany przez lokalne władze – pod naciskiem małopolskich i śląskich środowisk patriotycznych – dopiero cztery lata temu, tuż przed wyborami samorządowymi.

„Obecnie wykonywane prace są finansowane z budżetu miasta. Sam pomnik ma być jednak ufundowany przez mieszkańców. Potrzeba na to pół miliona złotych” – czytamy na stronie RK.

– Datki można m.in. wrzucać do skarbon umieszczonych w sądeckim ratuszu, a także w galeriach handlowych. Dołóżmy cegiełkę do budowy pomnika, 100-lecia niepodległości – zachęcał do ofiarności na antenie krakowskiej rozgłośni Patryk Wicher ze społecznego komitetu budowy pomnika, którego odsłonięcie nastąpi 11 listopada.

jpilsudskinsKomendant przebywał w Nowym Sączu kilkakrotnie: w 1903, w 1908 roku w 1914  (il. Reprint pocztówki z Józefem Piłsudskim, wydanej w Nowym Sączu 14 XII 1914 roku, za: ziemiasadecka.info) i w 1928 roku. Szczególnie ważne z historycznego punktu widzenia było jego wkroczenie na do tego miasta czele oddziałów legionowych 13 grudnia 1914 roku. Piłsudski wjechał na pełen ludzi, jasno oświetlony rynek na Kasztance i potem wspominał nadzwyczaj serdeczne przyjęcie oraz „rozkosze” czekające na niego i utrudzonych żołnierzy: elektryczne światło, kawiarnie, wanny i fryzjera (to wydarzenie upamiętnia tablica na jednej z kamienic). 12 dni później po bitwie pod Łowczówkiem odwiedził pacjentów szpitala utworzonego przez Komitet Kobiet Polskich. W 1916 roku otrzymał honorowe obywatelstwo, a w 1935 roku jednej z ulic nadano jego imię.

Nie będzie to jedyna uroczystość związana z obchodami stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości w Nowym Sączu. Świętowanie zacznie się na zamku królewskim.

– 31 października w basztę Kowalską zostaną wmurowane odtworzone tablice z nazwiskami poległych sądeckich żołnierzy z 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Cieszę się, że repliki tych tablic z nazwiskami bohaterów będą znowu na zamku – powiedział Radiu Kraków Jerzy Gwiżdż, zastępca prezydenta Nowego Sącza.

Oryginalne tablice zostały zniszczone przez Niemców w czasie II wojny światowej.

Pomnikowe dylematy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zaledwie kilka dni temu pisałem – w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie – o kłopotach z budową pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” na placu Inwalidów, a już muszę poinformować o problemie związanym z kolejnym z monumentów, jakie mają powstać w roku 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę w tym mieście.

Tym razem nie chodzi o ideę, ani o kształt, ale o niemożność rozstrzygnięcia ogłoszonego już po raz trzeci przetargu na wykonanie poświęconej Armii Krajowej „Wstęgi Pamięci” między Wawelem a Skałką. Zgłosiły się wprawdzie dwie firmy, ale zaproponowały zbyt wysokie kwoty w stosunku do zaplanowanych.

20160919wstega1Prezes Małopolskiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK 93-letni major Ryszard Brodowski powiedział mi, że liczy na dołożenie brakujących pieniędzy przez władze państwowe, zwłaszcza że honorowy patronat nad budową „Wstęgi Pamięci” objął Prezydent RP.

Warto przypomnieć, że wzniesienie obu monumentów, ich lokalizacje oraz projekty uchwaliła wiele lat temu Rada Miasta Krakowa, dawno temu wmurowano również kamienie węgielne i na pl. Inwalidów (w 2001 roku), i na bulwarze Czerwieńskim (w 2013 roku).

Mimo to nie brakuje osób i środowisk, które starają się nie dopuścić do uczczenia w podwawelskim grodzie żołnierzy AK oraz kontynuujących walkę o niepodległość Rzeczypospolitej członków formacji zbrojnych antykomunistycznego podziemia w latach największego nasilenia represji stalinowskich.

Czy krakowscy kombatanci oraz ich ideowi spadkobiercy zdołają przezwyciężyć ten opór oraz inne trudności i doprowadzić do wybudowania obu pomników? Oby im się to udało i to jak najszybciej, zanim umrą ostatni bohaterowie walk z Niemcami, Sowietami oraz rodzimymi zdrajcami.

Pomnik, a nie dąb

pokinnowePorozumienie Organizacji i Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie stanowczo protestuje przeciw pomysłowi zasadzenia na placu Inwalidów dębu zamiast wybudowania tam pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944- 1956”.

Jest to dla nas niezrozumiała decyzja, ponieważ Rada Miasta Krakowa już wiele lat temu uchwaliła projekt i lokalizację dla tego monumentu, o który od końca ubiegłego wieku dzielnie walczą krakowscy weterani, w szczególności Żołnierze Niezłomni, ich potomkowie oraz ideowi spadkobiercy. Dyskusja dotyczyła jedynie jego przesłania i nazwy, ponieważ w kolejnej uchwale RMK była mowa o pomniku „Orła Białego” obejmującego lata 1939-1989, z czym nie zgadza się ani społeczny komitet budowy tego znaku pamięci o bohaterach drugiej konspiracji, ani w pełni popierające go nasze Porozumienie.

pomniknaplacuinwalidow110 lipca tę inicjatywę poparł w liście do prezydenta miasta profesora Jacka Majchrowskiego oraz radnych szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk pisząc m.in.: Tym Pomnikiem oddajemy hołd ofiarnej walce naszego narodu, który miał odwagę przeciwstawić się czerwonemu złu, ponosząc często ofiarę krwi i życia w mrokach stalinowskiej nocy. Tym Pomnikiem dajemy wspaniałe świadectwo polskiej niezłomności, heroizmu oraz przywiązania do idei wolnej Rzeczypospolitej.

Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przyjęliśmy więc medialną informację, że Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu Urzędu Miasta Krakowa ogłosił przetarg na wykonanie prac związanych z przebudową placu Inwalidów, w którym mowa jest o posadzeniu dębu, postawieniu ławek, zagospodarowaniu istniejącej zieleni oraz wykonaniu trawników i obsadzeniu kwietników mających powstać w tym miejscu.

Podtrzymujemy nasze wielokrotnie wyrażane publicznie stanowisko, że na placu Inwalidów, w sąsiedztwie byłej siedziby Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego powinien stanąć zatwierdzony przez Radę Miasta Krakowa pomnik upamiętniający heroiczną walkę zbrojną o niepodległość Polski, którą prowadzili przeciw reżimowi komunistycznemu w latach największego stalinowskiego terroru Żołnierze Niezłomni.

Rzecznik Porozumienia – dr Jerzy Bukowski

Wielu chętnych do WOT

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Malkontenci, którzy wieszczyli, że Wojska Obrony Terytorialnej będą miały ogromny kłopot z kandydatami do nich, powinni ugryźć się w języki.

Patriotyczna służba w mundurze nadal cieszy się w naszym kraju wielkim wzięciem. Jak poinformowało Radio Kraków, do trwającego od maja naboru do WOT w Małopolsce zgłosiły się setki chętnych, zarówno bez przeszkolenia wojskowego, jak i żołnierze rezerwy.

wotmonplAby zaciągnąć się do tej formacji wystarczy mieć polskie obywatelstwo, stan zdrowia pozwalający na odbywanie służby, wiek w przedziale 18-55 lat oraz być niekaranym.

– 10 procent spośród wszystkich, którzy zgłosili się do tej pory to kobiety. Widać w nich optymizm, ambicję, chęć rywalizacji. Mamy też pełny przekrój zawodowy: od młodych ludzi, którzy właśnie ukończyli 18 lat po nawet profesorów naukowych – powiedział krakowskiej rozgłośni oficer prasowy 11. Małopolskiej Brygady WOT major Bartosz Kubal.

25 sierpnia pierwsi przyjęci żołnierze przejdą tzw. szkolenie wyrównawcze na Podkarpaciu.