Przeskocz do treści

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

25 czerwca z inicjatywy Konsul Generalnej Węgier w Krakowie, p. prof. Adrienne Körmendy doszło do interesującego polsko-węgierskiego spotkania. Ze strony węgierskiej wzięli w nim udział m.in. p. dr Zsigmond Barna Pál - przewodniczący delegacji, poseł; p. Hidvéghi Balázs - dyrektor do spraw komunikacji Fideszu, b. poseł i szef kampanii wyborczych, a także analitycy, pp. Nagy Dániel Viktor, Balázs Ádám Samu i Rosonczy-Kovács Mihály i radca do spraw gospodarczych, p. Nyitrai Zoltan a ze strony polskiej pp. Aranka i Aleksander Małkiewiczowie oraz pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta Krakowski, dr socjologii i działacz polityczny, przewodniczący Stowarzyszenia im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

To własnie dzięki p. Konsul mogliśmy w swobodnej atmosferze wieczornej kolacji wymienić wiele uwag na temat gospodarki, polityki i problemów społecznych, omówić podobieństwa i różnice sytuacji Polski i Węgier wśród krajów Europy (i Wspólnot Europejskich), a przede wszystkim porównać drogi i sposoby dochodzenia do celu, jakim dla obu krajów i narodów jest ich dobrobyt ekonomiczny i kulturalny. Dziękujemy - Köszönöm!

Aranka Małkiewicz

Sto lat temu w Grand Trianon, będącym częścią parku wersalskiego, doszło do podpisania traktatu pokojowego pomiędzy Węgrami a państwami Ententy. Doprowadzono wtedy do rozpadu historycznych Węgier, które utraciły dwie trzecie obszaru państwa i tyle samo ludności. Przewodniczący węgierskiej delegacji, hrabia Albert Apponyi, mimo usilnych prób złagodzenia postanowień traktatu, nie był w stanie zapobiec tragedii. Powiedział wówczas, że gdyby Węgry miały dokonać wyboru między przyjęciem lub odrzuceniem tego traktatu, w rzeczywistości odpowiedziałyby na pytanie: czy słusznym jest popełnić samobójstwo, aby uniknąć śmierci…?

W wyniku twardo postawionych warunków Węgry, z europejskiego państwa średniej wielkości, skurczyły się do rozmiarów jednego z małych państw regionu. Straty gospodarcze wyniosły w sumie 62% majątku narodowego sprzed 1918 roku. Prawie 3,5 miliona Węgrów znalazło się poza ojczyzną. Znalazły się tam również liczne cmentarze, kościoły, muzea, fabryki... W Kotlinie Panońskiej, poza granicami kraju, do dziś żyje ponad dwa miliony Węgrów, którzy są obywatelami państw sąsiednich. Największa część przypadła Rumunii, gdzie w Siedmiogrodzie, na Ziemi Seklerów, żyje ponad 800 tys. naszych Bratanków. Od 2010 roku w rocznicę podpisania traktatu obchodzi się na Węgrzech Dzień Jedności Narodowej.

Jednym z miejsc, które znalazło się daleko od Węgier jest Sanktuarium Maryjne narodu węgierskiego. To miejsce kultu Matki Bożej usytuowane jest na terenie dzisiejszej Rumunii, w miejscowości Csiksomlyó. Sanktuarium prowadzą franciszkanie, a kult Matki Bożej w tym miejscu odwołuje się do wydarzeń z 1567 roku, kiedy Jan Zygmunt Zapolya, władca siedmiogrodzki próbował siłą zmusić strzegących granicy Seklerów do przejścia z wiary katolickiej na unitarianizm.

Seklerzy postanowili bronić swojej wiary i udało im się odnieść zwycięstwo w sobotę przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Książę ogłosił w końcu wolność wyznania, zaś Seklerzy w podzięce Matce Boskiej poprzysięgli, że będą spotykać się tu co roku na pamiątkę zwycięstwa.

Pomimo wielu dziejowych tragedii i różnic światopoglądowych Węgrzy potrafią się jednoczyć, podobnie jak my. Do dziś tradycyjnie pielgrzymują do odległego sanktuarium w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ranga uroczystości jest porównywalna z ogólnopolską pielgrzymką do Częstochowy 15 sierpnia.

Na modlitwie gromadzi się rokrocznie ponad pół miliona pątników węgierskich z całego świata. Podniosłości i piękna spotkania dopełniają baśniowej urody górskie krajobrazy wschodnich Karpat oraz głęboka religijność, patriotyzm i gościnność Seklerów.Wśród licznych grup pielgrzymów znajduje się m.in. Kolejowa Pielgrzymka Węgrów do Csiksomlyó, podczas której grupa ok. 1000 Węgrów podróżuje przed świętem Zesłania Ducha Świętego, aby wspólnie z innymi rodakami modlić się u stóp Matki Boskiej z Csiksomlyó.

Pielgrzymka odbywa się przed znaną już w Polsce Narodową Pielgrzymką Węgrów, którzy co roku w czerwcu przyjeżdżają - również koleją - na Jasną Górę i do Krakowa. W tym roku - na zaproszenie budapeszteńskiego Stowarzyszenia Rakoczego - do Csiksomlyó miała pojechać 50-osobowa grupa polskiej młodzieży. Niestety pandemia pokrzyżowała te plany. Nie odbyła się pielgrzymka do Csiksomlyó i nie odbędzie się pielgrzymka do Polski.

Jednak Węgrzy modlą się w intencji obu naszych narodów za pośrednictwem mediów, prosząc o jedność i wspólne dobro oraz oddalenie pandemii. Trzeba mieć nadzieję, że w przyszłym roku znów będziemy mogli modlić się wspólnie, najpierw w sanktuarium narodowym Węgrów, a następnie w naszym, na Jasnej Górze. Ja osobiście, patrząc na gorliwie modlących się Węgrów i naszych rodaków wierzę, że oba nasze narody przetrwają wszystko!

Aranka Małkiewicz

Siedmiogród, inaczej Transylwania, kojarzy się wielu osobom z okrutnym wampirem Drakulą. Nie wszyscy wiedzą, że Siedmiogród to kraina historyczna należąca kiedyś do Królestwa Węgier, położona obecnie na terenie Rumunii. Plemiona węgierskie przybyły tu na przełomie IX i X w., a po dzień dzisiejszy dużą część tego obszaru zamieszkują Seklerzy. Mają oni swoją flagę i swój hymn, który śpiewa się często po hymnie węgierskim podczas narodowych uroczystości. Seklerzy to wyodrębniona etnicznie węgierskojęzyczna grupa, mająca węgierską świadomość narodową, uważana przez wielu badaczy za odłam Węgrów, zamieszkująca tereny nazywane Ziemią Seklerską lub Seklerszczyzną.

Duża część Seklerów jest wyznania rzymskokatolickiego. To właśnie na Ziemi Seklerskiej (il. Podział administracyjny Rumunii - Seklerszczyznę zaznaczono na żółto, za: Wikipedią) znajduje się najważniejsze dla wszystkich węgierskich katolików sanktuarium maryjne, Bazylika Najświętszej Maryi Panny w Csisomlyó. W 2019 roku papież Franciszek odprawił tam mszę świętą. Odwiedził ten region jako pierwszy papież w dziejach. Sanktuarium znajduje się pod opieką franciszkanów, którzy w Siedmiogrodzie mają w sumie 11 klasztorów. Jeden z nich od XVIII wieku znajduje się w miejscowości Deva. W roku 1948 władze rumuńskie wygnały stamtąd zakonników, znacjonalizowały budynek i urządziły w nim biura oraz magazyny. W 1970 roku, na skutek powodzi, budynek uległ całkowitemu zniszczeniu.

Na początku lat 90-tych jeden z franciszkanów, o. Csaba Böjte, nielegalnie zajął opustoszały gmach, rozbijając zardzewiałe kłódki i wprowadzając tam kilkoro bezdomnych dzieci. Nie spodobało się to władzom, które kilkakrotnie interweniowały, nakazując im opuszczenie klasztoru. Ojciec Csaba nie poddał się i osiągnął swój cel, otwierając w klasztorze pierwszy dom dla bezdomnych sierot. Nieruchomość oficjalnie została zwrócona franciszkanom dopiero w 1999 roku.

Csaba Böjte urodził się w Kolozsvár (obecnie siedmiogrodzki Kluż). Jego ojciec był poetą, który z powodu jednego ze swoich wierszy, uznanego za antypaństwowy, został skazany na siedem lat więzienia, w czasie dyktatury Ceauscescu. Co prawda zwolniono go po niecałych pięciu latach, ale dwa miesiące później zmarł na skutek obrażeń odniesionych podczas więziennych tortur. To był przełomowy moment w życiu Csaby Böjte. Zrozumiał, że problem nie tkwi w człowieku lecz w nieświadomości. Podjął decyzję, że zostanie kapłanem. Święcenia przyjął w roku 1989. Dzięki działalności, której się podjął, zyskał szacunek i sławę na całym świecie nie jako pisarz, humanista, a przede wszystkim założyciel i dyrektor Fundacji św. Franciszka w Deva.

Ojciec Csaba nazywany jest „wujkiem sierot” albowiem 1993 roku powołał do życia fundację, której celem jest pomoc tysiącom bezdomnych, samotnych dzieci. O swej inspiracji do takiej działalności opowiada tak:

„W 1993 roku, przed jedną z wieczornych mszy świętych, przyszła do mnie pewna miła kobieta z małą dziewczynką i powiedziała, że znalazła to dziecko na dworcu. Pogratulowałem jej szczęścia i zaproponowałem, żeby wzięła ją do domu. Skoro ją znalazła, dziewczynka może z nią zamieszkać. Kobieta chciała zostawić mi dziecko na plebanii, ale jak mogłem przyjąć takie dziecko bez żadnych dokumentów. Poza tym pomyślałem, że biskup zdziwiłby się, gdyby nagle pojawiło się w moim życiu dziecko. Powiedziałem nieznajomej, że będę się modlić i ze Duch Święty wskaże drogę, którą ma podążać to dziecko. Czytając Ewangelię podczas mszy w osłupieniu spoglądałem na słowa wypowiedziane przez Jezusa: „I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje!” /Mt.18,5/. Poczułem w trakcie tej mszy, że o miłości i integracji z drugim człowiekiem nie trzeba mówić.

Należy działać. Postanowiłem, że jeśli po mszy znów zostanę poproszony o przyjęcie dziecka, zrobię to, mimo iż nie znamy nikogo z jego rodziny, nie wiemy kim są jego rodzice, nie ma miejsca zamieszkania, ani dokumentów. Po mszy do zakrystii ponownie weszła uśmiechnięta dziewczynka. Przytuliłem skrytego w niej Pana Jezusa i przyjąłem pod swój dach na plebanii. Kucharka Vera powiedziała, że dziecko śmierdzi. Poprosiłem, żeby go nie wąchała, tylko wykąpała! W czasie gdy dziewczynkę kąpano i czesano, ja wygrzebałem jakieś ubrania. Nie mogłem się nadziwić, że w ciągu godziny ta mała, żebrząca na dworcu dziewczynka, po kąpieli, w czystym ubraniu tak bardzo się zmieniła, tak wypiękniała. Była pierwszym dzieckiem, które przyjęliśmy prosto z ulicy”.

Obecnie fundacja posiada 82 domy dziecka na terenie całego Siedmiogrodu, które skupiają ok. 2500 dzieci zbieranych z ulic całego Siedmiogrodu, opuszczonych i pozbawionych opieki rodzicielskiej. Domy ojca Csaby dają dzieciom miłość i poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu mogą mieć normalne życie.

Podopieczni wychowują się w szeroko pojętym kulcie Miłosierdzia Bożego, odmawiają Koronkę i oddają cześć Obrazowi Jezusa Miłosiernego. Orędownikiem ich spraw jest św. Jan Paweł II. Od kilku lat są regularnymi uczestnikami Narodowej Pielgrzymki Węgrów do Polski. Ich przyjazdy do nas finansuje rząd węgierski. W czerwcu 2018 roku kolejna grupa dzieci wzięła udział w pielgrzymce, uczestnicząc we mszy świętej, celebrowanej przez Jego Ekscelencję Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Dla tych dzieci każdy przyjazd do Polski jest wielkim przeżyciem, ponieważ wszystkie dobrze znają powiedzenie o dwóch bratankach. A tacy ludzie jak ojciec Csaba przywracają nam wiarę w człowieczeństwo...

krakowniezaleznymkInformacja własna

Fot. w tekście: Mirosław Boruta.

carteblanche0W drugim dniu Nowego - 2014 - Roku, Cracovia Andante pp. Aranki i Aleksandra Małkiewiczów zaproponowała nam - Krakowianom i Gościom Naszego Miasta wspaniały wieczór. Noworoczny Koncert podczas którego zagrali znakomici polscy muzycy, ze specjalnym udziałem Roby’ego Lakatosa, koncert zatytułowany "Carte Blanche".

SW czwartkowym koncercie, który odbył się w "Starej Zajezdni" przy ul. Św. Wawrzyńca 12, miejscu o niezwykłej architekturze i... atmosferze – w obu jego częściach – zagrali: gość specjalny – Roby Lakatos  (urodzony w 1965 roku na Węgrzech w rodzinie znakomitych muzyków, potomków legendarnego wirtuoza Janosa Bihariego – „Króla Cygańskich Skrzypków”) – skrzypce; Piotr Baron - saksofon; Michał Heller – perkusja; Szymon Klima – klarnet; Adam Kowalewski – kontrabas, Wiktor Modrzejewski - skrzypce oraz Piotr Wyleżoł – fortepian.

SWśród jazzowych interpretacji zespołowych i oczywiście indywidualnych popisów muzycznych nie zabrakło takich przebojów jak: "Nie oczekuję dziś nikogo", "Oczy czarne" czy "Ta ostatnia niedziela" (niespodziewanie acz cudownie uzupełniona przez Piotra Barona tematem "Besame mucho")... Oby więcej takich początków roku, to i do Wiednia nie trzeba będzie jeździć 😉

(Od Redakcji): Dziękujemy pp. Arance i Aleksandrowi Małkiewiczom - niezmordowanym krzewicielom polsko-węgierskich relacji - nie tylko za wspaniały koncert, ale także za możliwość objęcia tej imprezy patronatem medialnym „Krakowa Niezależnego”.

Zapraszamy Państwa także do obejrzenia fotoreportażu (23 zdjęcia), którego autorką jest p. Maria Machl:
https://plus.google.com/photos/113826734217089771149/albums/5964412344580174417

miroslawborutaMirosław Boruta

Eljen a magyar szabadsag,
Eljen a haza!!!

27 listopada Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki zaprosił Krakowian i Gości Naszego Miasta na spotkanie zatytułowane „Węgierski łącznik 2”. Było ono kontynuacją poprzedniego, z 20 listopada, gdzie Gośćmi wieczoru byli pp. Imre Molnar, niegdyś attache kulturalny Ambasady Węgier w Warszawie oraz dwójka jego młodych przyjaciół, pp. Eszter Deli i Sebastian Kęciek. Za zgodą pozostałych uczestników spotkania oddaliśmy Im wówczas palmę pierwszeństwa.

20131127wl2aAle tym razem wieczór należał już do pp. Aranki i Aleksandra Małkiewiczów, Kazimierza Koszyka, Bartosza Stawiarskiego i Piotra Stefaniaka. W gościnnych progach Klubu „Pod Jaszczurami” w Rynku Głównym 8 mieliśmy okazję wysłuchać opowieści o kontaktach polsko-węgierskich w historii, zasłużonych postaciach, świętych, błogosławionych, koronowanych, wojskowych, politykach... O węgierskich, a w tym szczególnie budapesztańskich, polonicach, Węgrach w Krakowie (tych, którzy są - po prostu - Krakowianami, ale i tych "przygodnych"), o dziejach poszczególnych rodzin i - co zrozumiałe - o zawiłościach języka węgierskiego.

20131127wl2bW poznawaniu tych ostatnich pomogły nam śpiewane po polsku i węgiersku piosenki i pieśni. I nie dziwmy się, że na zakończenie padła propozycja, aby po Nowym Roku zorganizować kolejny polsko-węgierski wieczór - szczególnie, że wypadnie on przed trzecim już Wielkim Wyjazdem na Węgry, w dniach 14-15 marca, na który to wyjazd i spotkanie z Braćmi Węgrami w Budapeszcie już dzisiaj się cieszymy.

Zapraszamy także do obejrzenia kompletu zdjęć z dzisiejszego spotkania, ich autorem – podobnie jak zdjęć powyżej - jest p. Tomasz Kowalczyk:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/27Listopada2013

miroslawborutaMirosław Boruta

20 listopada o godzinie 17:00, spotkaniem zatytułowanym „Węgierski łącznik”, Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki zadebiutował w nowym miejscu spotkań - znanym "od zawsze" (czyli od 1960 roku) centrum krakowskiej kultury studenckiej - w Klubie „Pod Jaszczurami” w Rynku Głównym 8.

SZaproszonymi przez nas Gości mieli być Państwo: Aranka i Aleksander Małkiewiczowie, Kazimierz Koszyk, Bartosz Stawiarski i Piotr Stefaniak. Świadomie piszę "mieli być", gdyż ogromną niespodziankę sprawili nam kolejni Goście: p. Imre Molnar, niegdyś attache kulturalny Ambasady Węgier w Warszawie, który przyjechał na rozpoczynającą się dzisiaj (21 listopada) konferencję "Europa Środkowo-Wschodnia. W oczekiwaniu na powrót imperium?" oraz dwójka jego młodych przyjaciół, pp. Eszter Deli i Sebastian Kęciek (fot. Mirosław Boruta).

20131120kgp2Tym samym liczba Gości przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania i spowodowała, że spotkanie przebiegło wspaniale i owocnie - a że z całą pewnością nie wszyscy chętni spośród licznie zebranej publiczności Klubowiczów i sympatyków Klubu (fot. Alicja Rostocka), zabrali głos - to za tydzień (we środę, 27 listopada o 17:00) rozpocznie się jego... II część - „Węgierski łącznik 2”.

Serdecznie zapraszamy 😉

Poniżej linka do "fotoreportażu przyjaciół", na który składają się zdjęcia autorstwa pp. Renaty Groyeckiej (fot. 1-2), Alicji Rostockiej (fot. 3-8), Mirosława Boruty (fot. 9-28) i Stanisława Jacka Jasińskiego (fot. 29-30):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/20Listopada2013

miroslawborutaMirosław Boruta

Rok 2013 Rokiem Witolda Lutosławskiego

Wakacyjny Kraków potrafi zauroczyć, a już pomysłami muzycznymi szczególnie. A z pewnością był takim urokliwym wieczór poświęcony Witoldowi Lutosławskiemu i jego kompozycjom (tak zwanym "mniej poważnym") tworzonym pod pseudonimem "Derwid".

piosenkiderwidaTo właśnie na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych powstały takie niezapomniane przeboje jak: Cyrk jedzie (1957) – wykonawca Sława Przybylska; Czarownica (1957) – wykonawca Regina Bielska; Daleka podróż (1957) – wykonawca Sława Przybylska; Milczące serca (1957) – wykonawca Jerzy Michotek; Jak zdobywać serduszka (1958) – wykonawca Jerzy Michotek; Warszawski dorożkarz (1958) – wykonawca Olgierd Buczek (fot. za: 4evermusic.pl); Nie oczekuję dziś nikogo (1959) – wykonawca Rena Rolska; Tabu (1959) – wykonawca Halina Kunicka; Plamy na słońcu (1961) – wykonawca Ludmiła Jakubczak; Tylko to słowo (1961) – wykonawca Tadeusz Woźniakowski czy W naszym pustym pokoju hula wiatr (1961) – wykonawca Wiesława Drojecka (za: studiomts.pl).

letnifestwiallutoslawskiTym większa zasługa organizatorów koncertu „Lutosławki–Retuned”, który odbył się 8 sierpnia 2013 roku w Starej Zajezdni przy  ul. Świętego Wawrzyńca 12 w Krakowie (aż chce się napisać "w cieniu majestatycznej Bazyliki Bożego Ciała"), pp. Aranki i Aleksandra Małkiewiczów z Cracovia Andante (www.cracoviaandante.com.pl), że w ten wieczór wprowadzili nas także - to oczywiście Ich a nie moje słowa:

"W klasyczno-jazzową interpretacją dzieł, przygotowaną specjalnie na Rok Lutosławskiego, obchodzony w setną rocznicę urodzin Kompozytora. Na program koncertu złożyły się „Preludia taneczne”, w oryginale napisane przez Lutosławskiego na klarnet z fortepianem, które tutaj, dzięki interpretacji muzyków, reprezentujących na co dzień odmienne środowiska twórcze (muzyka klasyczna, jazz, gospel) zyskują nowe, niepowtarzalne brzmienie i oryginalną interpretację nieklasyczną. Warto przy tym zauważyć, iż w linii klarnetu zostaje w całości tekst oryginalnie napisany przez Lutosławskiego, jednakże w wykonaniu Trio wzbogacony jest licznymi improwizacjami jazzowymi".

SW czwartkowym koncercie – w obu jego częściach – zagrali: Gość Specjalny – Roby Lakatos  (urodzony w 1965 roku na Węgrzech w rodzinie znakomitych muzyków, potomków legendarnego wirtuoza Janosa Bihariego – "Króla Cygańskich Skrzypków") – skrzypce; Michał Heller – perkusja; Szymon Klima – klarnet; Adam Kowalewski – kontrabas oraz Piotr Wyleżoł – fortepian.

(Od Redakcji): Dziękujemy Organizatorom nie tylko za koncert i niezapomniane chwile, ale także i za możliwość objęcia tej imprezy patronatem medialnym "Krakowa Niezależnego" 😉 

I jeszcze linka do kilkunastu "komórkowych" zdjęć:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/8Sierpnia2013

miroslawborutaMirosław Boruta

Środowe spotkania Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki mają niezwykły charakter. Jest dokładnie środek wakacji a tutaj odbywa się dyskusja o Polsce, o wartościach, o polityce w szczególności. Ogłaszane są komunikaty o uroczystościach i spotkaniach, krytykowane są jedne środowiska (szczególnie te o „rozbijackim” charakterze), a jednocześnie wspierane jest Prawo i Sprawiedliwość.

I to wspieranie najpełniej jak można, poprzez wstępowanie do partii. Prawda, że termin ten nie brzmi, choć od „transformacji” minęło 24 lata? Oto, jak bardzo lewactwo, spod znaku PZPR zniszczyło etos partii jako organizacji politycznej powołanej do kreowania dobra wspólnego.

fideszPowoli jednak wychodzimy i z tego. Pokazujemy np. przykład węgierski, partii Victora Orbana - Fideszu, która głosi program zjednoczenia dla przyszłości - odbudowy zarówno węgierskiej dumy narodowej, jak i węgierskiego państwa.

Warto dodać, że dla węgierskiego premiera wielką wartość dodaną w działalności politycznej stanowi wsparcie Polaków (nie mylić z rządem Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego). Podczas wiosennego pobytu w Polsce wspomniał o tym dobitnie: "Jestem bardzo wdzięczny Polakom, którzy wspierali nas w ramach solidarności środkowoeuropejskiej w trudnych momentach, kiedy Węgry były opuszczone. Takich państw było bardzo niewiele. Polska do nich należała, miała odwagę nas wspierać. Pomogliście Węgrom i naszej politycznej rodzinie przetrwać ten polityczny nacisk, pod którym się znaleźliśmy, zatem bardzo serdecznie za to dziękuję" (za: instytutwolnosci.pl). 

Przypomnijmy, że w wyborach parlamentarnych z kwietnia 2010 roku Fidesz wygrał, zdobywając 58,8% mandatów. Tyle i nam – Prawu i Sprawiedliwości – trzeba 😉

SA tymczasem przyjaźń polsko-węgierską rozwijamy na szczeblu społecznym, promując wizyty kulturalne węgierskich artystów i zespołów. I z takim przesłaniem byli u nas we środę specjalni goście: pp. Aranka i Aleksander Małkiewiczowie.

Program festiwalu znajdą Państwo na stronach Krakowa Niezależnego.

Fotoreportaż ze środowego spotkania, autorstwa p. Tomasza Kowalczyka, można natomist obejrzeć tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/31Lipca2013

miroslawborutaMirosław Boruta

Do Polski dotarła Narodowa Pielgrzymka Czarnej Madonny z Węgier. Nasi bratankowie odwiedzili najsłynniejsze polskie sanktuaria, w Częstochowie i Łagiewnikach. O godz. 9:00 w Bazylice Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach koncelebrowano Mszę Świętą z udziałem kard. Stanisława Dziwisza i bp. Jana Zająca. Na Wawelu pielgrzymi złożyli również wotum dziękczynne dla Świętej Jadwigi i kwiaty przy grobach króla Stefana Batorego oraz Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich.

S"Węgrzy przyjechali z pielgrzymką do Polski już po raz trzeci. Pierwsza pielgrzymka miała miejsce w 2011 roku, gdy w związku z przekazaniem prezydencji w UE Polsce, grupa ok. 700 Węgrów postanowiła zorganizować pielgrzymkę do Częstochowy i Krakowa i modlić się w intencji obu narodów. Wówczas zapadła decyzja, aby od tej pory organizować co roku Narodową Pielgrzymkę do Polski. Teraz rozpoczyna się już trzecia pielgrzymka, w której uczestniczy ok. 750 osób, w tym kilkudziesięciu duchownych i biskupów – wyjaśniła w rozmowie z portalem niezalezna.pl p. Aranka Małkiewicz, opiekunka grupy węgierskiej.

W pielgrzymce Węgrów wzięli udział hierarchowie kościelni, wśród nich biskupi: Miklos Beer, Istvan Katon i Jozsef Tamas, a także politycy, z przewodniczącym parlamentu węgierskiego Laszlo Koverem na czele: (za: http://niezalezna.pl/42801-wegrzy-na-pielgrzymce-w-polsce).

Przedstawiamy pierwszą część naszej, krakowskiej relacji. Materiały z powitania węgierskich pielgrzymów na Dworcu PKP. Wśród witających byli m.in.: krakowscy radni, redaktor naczelny Gazety Polskiej i prezes jej Klubów, pp. Tomasz Sakiewicz i Ryszard Kapuściński oraz Klubowicze i sympatycy obu krakowskich Klubów Gazety Polskiej: im. Janusza Kurtyki i Nowohuckiego. Film z tego wydarzenia oraz późniejszej wizyty na Wawelskim Wzgórzu przygotował p. Stefan Budziaszek:

http://www.youtube.com/watch?v=7pBJtCe7XkE

I jeszcze dwa fotoreportaże: na pierwszy składają się zdjęcia pp. Jana Pieczyraka (fot. 1-15) i Pawła Waloszczyka (fot. 16-30), a na drugi zdjęcia autorstwa p. Tomasza Orłowskiego:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/27Czerwca2013jppw
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/27Czerwca2013to