Przeskocz do treści

Anna Dąbrowska*

W mało wietrzonym salonie atmosfera duszna. Choć wiosna, nikt nie myśli o otwarciu okna choćby, bo nastroje „społeczne” wymagają poświęceń i walki o sprawy najpilniejsze. A taką, w salonowym świecie, jest oczywiście bój o niczym nieograniczoną możliwość zabijania dziecka poczętego.

Nie wystarczy tabletka, antykoncepcja, trzeba pełnego dostępu do aborcji, najlepiej od 14 roku życia. Ostatnio uaktywniły się zwłaszcza feministki aktywistki i salonowe DIWY. Pierwsze - spontanicznie, na rozkaz gazety wiadomej nawiedziły kościoły (chyba dwa w całej Polsce – coś posłuch gazeta ma coraz mniejszy) i z trudem doczekawszy do kazania, wybiegły z okrzykami sprzeciwu wobec komunikatu Prezydium KEP, w sprawie pełnej ochrony życia człowieka.

Ponieważ efekt niedzielnej „akcji” zdaje się mizerny, trzeba było silniejszego głosu. Zadziałały, więc posłanki NOWOCZESNEJ i wysmarowały list do Pierwszej Damy. List, jak się wydaje, był jedynie z tego powodu, żeby uruchomić chór DIW salonowych, oburzonych i zdegustowanych milczeniem prezydentowej Agaty Dudy.

Kiedyś na takie „gadki” mówiło się „brać kogoś pod włos”, albo „podpuszczać”. Jest to działanie charakterystyczne dla ludzi prymitywnych, złośliwych i głupich, którzy mając wklepane w głowę gotowe formułki, nie potrafią przyjąć żadnych argumentów. Wszak gdyby było inaczej, czy w ogóle ktoś pytałby Panią Prezydentową o aborcję? To tak, jakby zapytać panią Senyszyn o czystość przedmałżeńską a premier Kopacz o jej wizytę w Berlinie. Odpowiedzi wszystkich wymienionych, na zadane pytania, można – przy odrobinie inteligencji – się domyślić.

Ba, tak jednak myśli człowiek z zaścianka, salon zna jedynie polityczną poprawność i dla tej, jest w stanie zmieniać zdanie kilka razy w ciągu dnia. Salon bowiem, pojęcia wartości po prostu nie zna. Pokazał to dobitnie po katastrofie nad Smoleńskiem.

20160417adTak się panie redaktorki oburzają, nadymają. Takie potrafią być złośliwe, bezpardonowe, ostre.

Odważne są. Bezczelne. Nie będą się władzy kłaniały (fot. YouTube). No, bo niby, po co? Stanowiska nie dadzą, dotacji takoż, posady w zaprzyjaźnionych mediach niezłe, więc przeczekać trzeba po właściwej stronie się opowiadając i może kiedyś, znów, coś… Lepiej „bić tą pianę”, na wypadek wszelki. Nic nie kosztuje a odpowiedni ludzie docenią w swoim czasie… A czas? Od czego zaprzyjaźnieni chirurdzy i botox.

Oto DIW chórek:

Dorota Wellman, Super Express - Rola pierwszej damy, tak mi się wydaje, nie polega na noszeniu ładnych sukienek, dobrze dopasowanych, jak się ma taką sylwetkę. Nie polega też na tym, żeby jeździć gdzieś z mężem i go reprezentować, stać z tyłu i nie mówić nic. (…) Rolą pierwszej damy jest również wspomaganie osób potrzebujących, zwracanie uwagi na istotne sprawy, które dzieją się w tym kraju. Pierwsza dama nie jest milczącą kukłą, która stoi i ładnie się uśmiecha! Pierwsza dama ma swoje zadania. Tak uważam, że powinna pełnić swoją funkcję w tym kraju.

Ewa Wanat FB - Nie rozumiem w ogóle tego rozczarowania milczeniem Agaty Dudy. Na jakiej podstawie spodziewano się, że zajmie stanowisko i to w dodatku po myśli tych, którzy ją o to prosili? Bo jest kobietą? (…) Pani Agata się nie wypowie, bo nie ma na ten temat nic do powiedzenia. A jeśliby miała, to domyślam się, że niekoniecznie chciałybyśmy to usłyszeć.

Paulina Młynarska FB - Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek liczy na to, że prezydentowa odezwie się w sprawie dopuszczalności przerywania ciąży. Maria Kaczyńska to zrobiła, ponieważ była niezależnie myślącą żoną autentycznego prezydenta, a nie ładnie ubraną panią u boku uśmiechniętego pana z długopisem.

Monika Olejnik, gazeta wiadoma - Niezwykle dziwne jest milczenie Agaty Dudy. Piszą do niej posłanki, a pani prezydentowa nie odpowiada. Tylko ustami rzecznika przekazuje, że nie będzie się wypowiadać (…) Bycie żoną prezydenta wiąże się też z koniecznością odpowiadania na trudne pytania. Odpowiadały na nie Jolanta Kwaśniewska, Maria Kaczyńska i Anna Komorowska.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3623-chor-diw-czyli-zdegustowane-redaktorki

Anna Dąbrowska*

Zatraciwszy instynkt samozachowawczy próbuje odnaleźć się w dramacie dni ostatnich, stosując wbijane jej w głowę od dziesięcioleci slogany: pokój, miłość, tolerancja. Stąd pisanie kredą na chodnikach i asfalcie, tulipany dla spragnionych wszystkiego, nic nie rozumiejących uchodźców, nauczanie mówienia „nie” gwałcicielom.

Europa jest odmóżdżona, pozbawiona duszy i serca. Jest pusta, jak silikonowa lalka z sex shop’u. Wystarczy tylko spojrzeć na tytuły dyrektyw, zaleceń, wskaźników i opracowań dotyczących edukacji. Seks od przedszkola, oswajanie dzieci z „innością”, dopuszczanie wszelkich dewiacji. Tym żyje Europa od lat wielu, to są najważniejsze, priorytetowe jej zadania. Zmienić mentalność, zniszczyć moralność. Aborcja, eutanazja, klonowanie, in vitro. Wychować konsumenta wszystkiego, nieustannie pobudzanego seksualnie, dla którego jedynym problemem jest wygląd i kondycja fizyczna, który może mieć wszystko, włącznie z dzieckiem określonego koloru oczu i odpornym na mróz. Dla tych wartości poświęcić ma wszystko. To jego motywacja do pracy. Działań twórczych.

20160329adksdW taką Europę trafiają muzułmańscy uchodźcy, którym wmówiono, że to Allach nakazał ją zniszczyć, bo jest zła i zepsuta. Biorą więc od nas co chcą: kobiety, dzieci, jedzenie, samochody, mieszkania i mordują, kiedy dostaną sygnał (fot. pixabay.com).

A Europejczycy? Wciąż w szoku. Podefilują w marszach sprzeciwu, wydadzą oświadczenia pełne groźnych słów i wrócą do gabinetów przeliczać ilu jeszcze uchodźców komu się należy.

Tylko – o dziwo – pokomunistyczne społeczeństwa zachowały jeszcze dusze. Chrześcijaństwo obroniło je przed libertyńską ideologią pustki i hedonizmu. Jeśli nie zwycięży nasz rozsądek i przykład, przejdą i po nas.

Wielki Tydzień to dobry czas na refleksję i modlitwę. Wiemy przecież, że po Wielkim Piątku przychodzi poranek Zmartwychwstania.

Módlmy się więc, szczególnie w tych nadchodzących dniach, byśmy udźwignęli odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa. Byśmy obronili: naszą wiarę, nasze rodziny, Polskę. Europę?

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3546-europy-postrzeganie-w-kontekscie-intencji-na-dni-nadchodzace

Anna Dąbrowska*

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z senatorami z USA. Rozmowy prowadzone były w jednym z krakowskich hoteli. Prezydent zaprosił senatorów również na kolację. W czasie trwania spotkania na zewnątrz, przed hotelem, odbywała się demonstracja KODu.

Czas i miejsce nie było przypadkowe, bowiem jedna ze współwłaścicielek hotelu, w którym prezydent Andrzej Duda spotkał się ze swoimi amerykańskimi gośćmi jest pani Katarzyna Kukieła, zwolenniczka KODu właśnie.

20160320adksdWielu się na mnie oburzało, że używam w tekstach o KODzie słów „chamstwo”, cz „hołota”. Kobieta, która miała zaszczyt podejmować w progach swojego hotelu Prezydenta RP zachowała się w tak niegodny i chamski sposób, że dała mi pełnię praw do stosowania jeszcze dosadniejszych określeń na KODowe towarzystwo. Osoba, która pisze obraźliwe komentarze pod adresem swojego niedawnego gościa, Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej (fot. facebook/ Andrzej Duda), jest albo głupia, albo zatraciła instynkt samozachowawczy. Głupia – bo, trzeba nie mieć rozumu, żeby w jednym tekście podkreślać, jak ważna jest dla niej Ojczyzna i jednocześnie po chamsku, prostacko atakować Prezydenta tejże? Bez instynktu samozachowawczego - , bo jak, będąc współwłaścicielką hotelu, można obrażać gościa najważniejszego, który był tam wspólnie z amerykańskimi senatorami, niszcząc w ten sposób markę, poddając w wątpliwość bezpieczeństwo przybywających tam gości (zero dyskrecji, brak zaufania do personelu)?

Tylko w jednym wypadku takie irracjonalne działanie może być wytłumaczone – dożywotni, imienny kontrakt na organizacje wszelkich imprez dla zwolenników i działaczy KODu.

Z drugiej strony – czy w Kancelarii Prezydenta nie ma ludzi, którzy potrafią zagwarantować mu komfort i bezpieczeństwo? Dziwne doprawdy rzeczy się wokół prezydenta dzieją...

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3515-prezydencka-kolacja-z-amerykanskimi-senatorami-w-zakodowanym-hotelu

Anna Dąbrowska*

Nie przestaje zadziwiać przenikliwość ocen i sposób postrzegania świata przez panią Środę. To z pewnością dopiero zapowiedź tego co przed nami.

Pani profesor dopiero się rozkręca. Na swoim profilu na Facebooku prof. Magdalena Środa napisała:

"Nie chcę być złym prorokiem ale myślę, że w Polsce szykuje się stan wojenny. Listy preskrypcyjne są już zapewne gotowe. Kaczyński nigdy nie został internowany ale będzie internował. To też jakiś powód by znaleźć się na kartach historii. On nie pójdzie na żaden kompromis, nigdy w niczym nie ustąpi. On nie uprawia polityki, on dokonuje rytualnego zawłaszczenia kraju. Relacje między nim a Polską mają być takie jak między nim a jego matką. Totalne, bez zapośredniczeń, ciało w ciało z matką. Bez pęknięć, bez szczeliń, bez gadania. Polska to łono Kaczyńskiego....i każdy kto tego nie rozumie będzie traktowany jak aborcjonista." - pisze "profesorka".

Musi mieć jakieś psychiczne podłoże nieustanne posiłkowanie się przez aktywistki – feministki odniesieniami do macierzyństwa i wszystkiego co wokół niego: od poczęcia do… aborcji, bo takie wydaje się skojarzenia budzi w nich to słowo. Im się wszystko z abrocją kojarzy, znaczy w rozumieniu prawa do niej, nawet - przypuszczam - płot i dziura w moście. Tym razem jednak przekroczyła prof. Środa granicę przyzwoitości dość mocno. To nie muśnięcie pantofelkiem a wierzgnięcie gumofilcem (dla młodzieży – wersja kaloszy dla rolnika). Pani profesor swymi obrzydliwymi skojarzeniami dotknęła relacji, które dla przeciętnego człowieka są po prostu święte.

20160313adksdZrobiła to oczywiście z rozmysłem (fot. Youtube). Jej środowisko od kilku miesięcy dwoi się i troi by sprowokować PISiorów do „mordobicia”. Od Lisa, przez Żakowskiego. Od Petru do Niesiołowskiego. Jeden przed drugim szydzą, obrażają, insynuują. Potok kłamstw leje się niczym gnojówka z chlewni-giganta. W tym „strumyczku” pławią się piewcy zakodowanej demokracji, obłudni kombinatorzy, wielbiciele ośmiorniczek. Zwożą demonstrantów z całej Polski, pikietują, wiecują, maszerują i … nic! Ten obrzydliwy prawicowy motłoch nie reaguje! A miało być na ostro, z bratnią pomocą dla opanowania sytuacji. Nie po to zmieniali prawo, kombinowali, jak się zabezpieczyć… No więc ruszyły feministki.

Każdy ma przyjemności na miarę swojej wyobraźni i upodobań, jednak drwina z uczuć jest czymś wyjątkowo podłym i barbarzyńskim. Pani Środzie współczuję, bo to musi być jakiś emocjonalny uraz, ale radzę umiaru więcej, bo zazwyczaj takie na oślep i w desperacji rozdawane, nawet słowne „kuksańce”, wracają do atakującego. Najczęściej z zupełnie nieoczekiwanego kierunku i w niespodziewanym czasie.

Pani Magdaleno, Polska to trudna sprawa. Nie dla każdego. Nie wystarczy się urodzić w Polsce. Trzeba ją czuć, kochać i rozumieć, czego Premier Jarosław Kaczyński niejednokrotnie dał świadectwo. Pani nie, również siedząc na ministerialnym stolcu, o przepraszam, stołku. A fobie pani? Cóż skrzeczą od lat niemal w każdym zdaniu, że wspomnę te ze Sztokholmu z 8.12.2004 r.: „Katolicka, w przeważającej mierze, Polska, choć wolna od "honorowych zabójstw", ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mające źródło w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne. [...] Katolicyzm nie wspiera bezpośrednio, ale też nie sprzeciwia się przemocy wobec kobiet. Istnieją jednak pośrednie związki, poprzez kulturę, która jest silnie oparta na religii”.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3476-magdaleny-srody-wizje-i-omamy-to-musi-miec-jakies-psychiczne-podloze

Anna Dąbrowska*

Znów odezwał się były premier Belgii. Właściwie można zrozumieć, że jak się jest byłym premierem to człowiekowi doskwiera brak publicznych wystąpień, tego zastrzyku adrenaliny, wiwatujących tłumów, władzy wreszcie. Oczywiście jakoś tam sobie rekompensuje utracone premierostwo funkcją Przewodniczący Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, ale widać nie do końca.

Pana Przewodniczącego bardzo uwiera Polska rządzona przez PiS. I znów – można zrozumieć, skoro Guy Verhofstadt (wg. francuskiego Le Soir) jest członkiem rad nadzorczych korporacji: EXMAR - zajmującej się transportem morskim, w tym gazu LNG, aktywnej na rynku energetycznym (pensja 12.003 euro miesięcznie) i SOFINA - działającej w transporcie, przemyśle i finansach (pensja 10.000 euro m-c). Czy w takiej sytuacji może być on fanem polskiego rządu, który próbuje odzyskać dla kraju: niezależność energetyczną, przemysł stoczniowy, repolonizować banki. Zrozumieć uwarunkowania pana Verhofstadt’a to jedno a ich akceptacja to jednak zupełnie coś innego.

20160310adksd- Wierzę, że Polacy nie pozwolą PiS na manipulacje, które oddalą ich kraj na Wschód – takich słów przewodniczącego nie można ani akceptować, ani nawet tolerować. Więcej, uznać je można nawet za prowokacje. Zwłaszcza, że pan Verhofstadt  (fot. Youtube) usiłuje jeszcze coś na polskiej premier wymusić.

W takiej sytuacji należy radzić Guy Verhofstadtowi krótki kurs polskiego prawa i konsultacje z ludźmi biegłymi w tzw. „temacie”, zamiast zbierani donosików od swoich zakodowanych i bardzo Nowoczesnych kumpli.

Niech się pan były premier Belgii nie trapi Polską. Nasz wspaniały kraj sobie bez jego rad poradzi. Polacy, proszę pana Przewodniczącego wybrali sobie demokratycznie rząd. Zdecydowali, że będą w nim ludzie z PiS. Zaufali im i z pewnością nie dadzą się „podpuścić” nikomu. Wolność drogi Panie za wiele nas kosztowała, by dziś ją łatwo roztrwonić. Dajcie nam tylko spokój i zajmijcie się prawdziwymi problemami.

Politycy UE zdają się mieć dziś poważne problemy z właściwym określeniem wagi spraw. Zdawać by się mogło – słuchając pana Guy Verhofstadt’a -, że nie ma wojny na Ukrainie, nie ma milionów uchodźców czekających na uchylenie bram europejskiej „ziemi obiecanej”, zagrożenia terrorystycznego, brytyjskiego referendum w sprawie opuszczenia UE. Jest natomiast biedna, niedemokratyczna Polska w szponach przerażającego PiSu, którą trzeba ratować. Jak? Wspierając odsuniętych od władzy liberałów, których symbolem jest „samotny wojownik” - sędzia Rzepliński.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3461-przewodniczacy-prowokator-czyli-guy-verhofstadt-kolejny-raz-atakuje-polske

Anna Dąbrowska*

Każdy, kto choć raz słuchał wykładów na temat Żołnierzy Niezłomnych-Wyklętych, kto zna książki Żebrowskiego, Płużańskiego czy innych tą tematyką się zajmujących, widział filmy dotyczące prac ekipy prof. Szwagrzyka na „Łączkach” miast różnych, wie ile musieli przeżyć, ile wycierpieć. Jak ginęli w mrocznych, UB-eckich piwnicach.

Świadkowie tamtych dramatów, ci, którym udało się przeżyć, skazani „jedynie” na wieloletnie więzienie, wspominają, jakim bólem były razy od ludzi w polskich mundurach. My dziś wiemy, że wielu z nich tylko mundury miało polskie, bo dusza w nich była obca. Rosyjska, żydowska, czasem nawet niemiecka.

Bez skrupułów wtedy, bez wyrzutów sumienia dziś. Oni nie musieli emigrować, uciekać, co najwyżej pozmieniali nazwiska. Świetnie ustawieni, pełni buty, władcy ludowej Polski, nigdy nieosądzeni, bezkarni w swej świadomości. Dziś mają jeden tylko stres – nasi odeszli! Choć oni sami już leciwi, mają przecież siostry, braci, dzieci, wnuki... A wszyscy wychowani w nienawiści do Polski i Polskości. Słowa: Bóg, honor, patriotyzm - jedynie odrazę w nich budzą. Wyzwala strach każdy odkryty dół śmierci, każde odzyskane dla pamięci nazwisko, miejsce kaźni.

20160305adksdNie może dziwić ta lawina słów strasznych, która wylała się w internecie na stronach firmowanych przez KODową hołotę, po wypadku prezydenckiego samochodu. Hołotę, bo inaczej nazwać nie można ludzi, którzy otwarcie życzą śmierci prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej (fot. Youtube). Największy nawet prostak i cham, nie byłby w stanie zdobyć się na teksty o „emeryturze przeznaczonej na wieniec”, brzozie, której „szkoda, że nie było”... Niespełnione ich nadzieje wyzwoliły drzemiące od lat emocje. Z trudem przecież przeżyli rok 80-ty. Uspokojeni stanem wojennym i magdalenkowym mariażem różowych z czerwonymi, nie przypuszczali, że po smoleńskim „wypadku lotniczym” jeszcze kiedyś poczują ten paraliżujący strach. Wykorzystują więc każdą okazję, by zamanifestować „społeczne niezadowolenie”. Nawet wydając część swojej niemałej – jeszcze – emerytury na kupowanie „demonstrantów”. Nie można oszczędzać, kiedy w grę wchodzi być, albo nie być. Wszak alternatywą dla ich świata jest Polska wolna, dumna, samostanowiąca. Polska prawdziwych bohaterów, wierna Panu Bogu, swej 1050 letniej tradycji.

Czy trzecie pokolenie UBeków może się pokornie na to zgodzić? KOD powinien zostać zdelegalizowany. Prowadzony przez krętacza i oszusta ruch, podejmujący nieustannie działania uderzające w interes narodowy, działający destrukcyjnie, podżegający do przestępstw, którego członkowie wprost wypowiadają groźby karalne wobec prezydenta RP, nie ma prawa działać!

Jeśli na to pozwolimy, stanie się to czego chce skompromitowany Lech Wałęsa – dojdzie do rozlewu krwi, tragedii, za którą będziemy sami odpowiedzialni. Nie wolno na to pozwolić.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3436-zdelegalizowac-kod-zarty-wczoraj-sie-skonczyly-to-banda-nienawidzaca-polske

Anna Dąbrowska*

Tomasz Lis wybrał sobie pierwszego rozmówcę w pełni świadomie. Chciał się uwiarygodnić i wykazać, że nawet Kościół ma dość rządów Kaczyńskiego. Szyte grubymi nićmi, ale może się uda i w tą - z dala widoczną sieć - kogoś złapać. Myślących raczej nie, ale mogę się mylić.

Biskup Pieronek od lat znany jest ze swych – powiedzmy delikatnie – kontrowersyjnych wypowiedzi. Ponieważ jest biskupem mojego Kościoła, powiem tylko, że jego słowa po raz kolejny sprawiły mi przykrość. Cóż powiedział? Cytując portal red. Lisa: - Sądzę, że takiej Polski w jakiej żyjemy Jan Paweł II sobie nie życzył. Z tymi podziałami, z lekceważeniem prawa i demokracji, która polega na zachowaniu procedur.

Czy wobec tego, Księże Biskupie, św. Jan Paweł II wolałby Polskę zakłamaną, pełną brudnych słów i czynów, okradaną z godności, kokietującą sąsiadów niczym lafirynda z podłej knajpy? Taka Polska byłaby naszemu Świętemu Papieżowi bliższa? Ta z ostatnich 8 lat?

20160302adksdAlbo Ksiądz Biskup  (fot. Youtube) nie jest w stanie nadążać za wydarzeniami, albo przestał je rozumieć. W obu wypadkach lepiej byłoby dla niego samego, jak również Kościoła, który reprezentuje, by głosu publicznie nie zabierał. Pomijając już, że swoją osobą legitymizuje działalność redaktora, który dawno przestał być dziennikarzem a stał się funkcjonariuszem partii strzegących interesów pokomunistycznej „elity”, dodatkowo mówi rzeczy, których człowiek uczciwy nie powinien wypowiadać.

I nie chodzi o stosunek polskiego Kościoła do Lecha Wałęsy, bo i ten, wcale tak jednoznaczny nie był, zwłaszcza na początku lat 80-tych. Chodzi o wizję Polski, którą Ksiądz Biskup nam wskazuje.

Szkoda, że słowa padły w przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na chwilę przed pięknymi uroczystościami, kiedy to znów mogliśmy się poczuć dumni z Prezydenta i Rządu. Ludzi, którzy z należnym szacunkiem uczcili największych Bohaterów walk o wolność ojczyzny.

Bez czekoladowego orła, fałszywych autorytetów, wśród leciwych kombatantów i rodzin Niezłomnych czciła Polska dziś swoje córki i synów najlepszych. Tych, których nie złamał sowiecki pachołek, którzy wracają do Polski o jaką walczyli i którą umiłowali podobnie, jak Jan Paweł II, który głośno wołał o ludzi sumienia, prawdę i sprawiedliwość.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3415-biskupa-pieronka-odkrywanie-sw-jana-pawla-ii-po-nowemu-takiej-herezji-dawno-nie-bylo-w-polskim-kosciele

Anna Dąbrowska*

Polska maszerowała dziś, biegała i wiecowała. Jedni po Mszy Świętej, inni przed a jeszcze inni zamiast. Jedni mieli polskie flagi inni europejskie, jeszcze inni chorągiewki z trzema literami. Szli krzycząc, śpiewając lub po prostu rozmawiając. Co ich różni? Wszystko. Wyznawane wartości, pojmowanie Polski, jej przeszłości i przyszłości.

W związku z przeszłością wyszli też na ulice Gdańska. Inaczej ją pojmując, nie spotkali się, nawet pod Krzyżami. Choć tam akurat wiecowali ci, co Pana Boga raczej kontestują niż w niego wierzą, co z deklaracji sądzić można. Bo cóż słyszymy od zaKODowanych liderów? O liberalnej gospodarce i bezwyznaniowej Polsce. O prawie do aborcji, in vitro, homo-związków i eutanazji. Takie deklaracje z wiarą w Boga raczej się pogodzić nie dadzą, chyba, że ktoś na rozdwojenie jaźni cierpi lub jest „za życiem, czyli za in vitro”.

Właściwie nie byłoby się nad czym rozwodzić, gdyby nie o Polskę chodziło. W kontekście czasu, który mamy – chwil kilka do 1 marca – „arcy-bolesna prawda” wyłazi z tych wieców-cyrków. Wystarczy tylko wspomnieć, że: dziadek Mateusza Kijowskiego, Józef, według danych IPN, był aktywnie zaangażowany w zwalczanie Podziemia Niepodległościowego po wojnie; rodzice, sfotografowanej wśród sympatyków KOD, Anny Komorowskiej byli funkcjonariuszami UBP, później Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, aktywistami PZPR…

20160229adksdCzy to nie symptomatyczne, że towarzystwo po mieczu czy po kądzieli (choć w tym drugim wypadku i jedno i drugie w grę wchodzi), upaprane w ubecje, tak mocno dziś walczy o demokrację i wolność? Zwłaszcza dla TW wszelkiej maści. Czy to nie chichot diabelski, że na ulicach polskich miast jedni idą dla pamięci o Wyklętych, zamordowanych bestialsko w ubeckich katowniach  (fot. pixabay.com) a drudzy, pod przykrywką nośnych haseł, w obronie spokoju i dobrobytu potomków ich prześladowców? Czy nie widzą Polacy, że ci sami ludzie, którzy od pokoleń robią wszystko by zniszczyć polskie sumienia, wyrwa z serc miłości ojczyzny, dziś czując, że im nie wyszło, próbują raz jeszcze?

Polacy wierni Panu Bogu i ojczyźnie to dla nich największy ból. Nie po to dziadowie i ojcowie grzebali zwłoki swych ofiar - „wrogów ludu” - pod płotem cmentarnym, pod alejkami czy szaletami, żeby teraz złotymi literami pisać ich nazwiska. Nie tak miała Polska wyglądać, nie takiej historii nasze dzieci miały się uczyć.

Ostatnimi wyborami zburzyliśmy ten poukładany i wydawało im się domknięty, zakłamany świat. Pełen pogardy dla wszystkiego co polskie. Zadrżeli funkcjonariusze, wywlekły się zza zakurzonych zasłon upiory stalinizmu i niczym zombie, ze znanego teledysku nieżyjącego Michael’a, wywiodły ludzi na ulice.

Nic to – jak mawiała Baśka do Małego Rycerza - pomni na bohaterstwo przodków, wypełniając testament przez nich pozostawiony, trwajmy przy Panu Bogu a ojczyznę ocalić zdołamy. Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz, 8, 31-39).

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3399-polskie-marsze-czyli-kto-i-dlaczego

Anna Dąbrowska*

Oto wyłażą z Kiszczakowej szaty wszystkie „AŁTORYTETY”. Sygnatariusze petycji w obronie demokracji. Walczący na ulicach o powrót do „normalności”. No cóż, każdy ma takie o niej pojęcie, jakie sobie przez lata wypracował. Niektórzy wedle kroju Kiszczakowego munduru.

Czy spadną klapki z oczu „pożytecznych idiotów”? Trudno przewidzieć, ale na pewno sporo spraw się wyjaśnia. Kmicic znów stał się bardziej imprezowiczem i zwykłym zbójem, niż przykładnym oficyjerem Rzeczypospolitej. Profesor, nazywany przez niektórych przyzwoitym człowiekiem, mocno na przyzwoitości stracił a ekranowej arystokratce herbowy sierp i młot wypadł z wdowiej szafy.

20160225adksdNamieszała pani generałowa w polskim życiu niekulturalnym. Agnieszka z Danielami, Beata z Andrzejami, to oczywiście zaledwie kilka znanych i szanowanych powszechnie nazwisk (fot. Youtube). Ile jeszcze czołobitnych listów i list hańby przechowywanych z sentymentem? W ilu piwnicach stoją pękate szafy strzeżone pilnie przed książkowymi molami?

Czy już wszystko wiemy? Oczywiście nie, ale z tych puzzli coraz czytelniejszy rysunek się układa. Karykatura wolnej, demokratycznej Polski z twarzą funkcjonariuszy systemu, którzy wciąż – może z przyzwyczajenia, może ze strachu – aktywnymi są jej obrońcami.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3377-piewcy-wolnosci-z-generalskiego-nadania

Anna Dąbrowska*

Krajowa Rada Sądownicza, KOD, PO – donosy, kłamstwa, prowokacje, nikczemności i podłości. A my co? Nic się nie stało, Polacy! Nic się nie stało? Stało się!

Zawsze byliśmy dumnym narodem. Nigdy nie daliśmy się zdeprawować. W najtrudniejszych momentach historii obroniliśmy się dzięki wyznawanym przez wieki wartościom i wierności zawołaniu: Bóg, Honor, Ojczyzna! Naszymi przodkami byli: Kościuszko, Pułaski, Bem, św. Maksymilian, bł. ks. Popiełuszko czy największy z Polaków - św. Jan Paweł II. Nie mieliśmy swojego Filipa Pétain’a i byliśmy jedynym krajem w okupowanej Europie, gdzie za ukrywanie Żyda karano śmiercią.

Czy zatem wrzask ujadającej sfory zaprzedanych lewaków może nas wystraszyć? Czy banda zdemoralizowanych, wypranych z sumienia zaprzańców może zniszczyć obraz dumnej, niezłomnej Polski? Czy ci sami ludzi, którzy mają w swej biografii współpracę z demolującymi kraj politykami, nierozliczonymi ze swą przeszłością, tkwiącymi korzeniami w najczarniejszym dla Polski czasie sowieckiej okupacji, mogą bezkarnie lżyć i poniżać naszą ojczyznę? Nie ma w polskim prawie paragrafu na Polaków liżących łapska ograniczonych urzędników brukselskich, skomlących o naganę i restrykcje dla swego kraju? Jeśli nie ma, czas to naprawić, jeśli jest – natychmiast z niego skorzystać.

20160305adksdNikt, kto się w Polsce urodził i nie zrezygnował z polskiego obywatelstwa, nie ma prawa jej ośmieszać upadlać czy nią poniewierać (fot. Youtube).

Dość!

Możecie sobie spacerować po ulicach polskich miast, wykrzykiwać żałosne hasła, dawać upust frustracji i wściekłości. Tu w kraju wam wolno, ale wara szczekać na Prezydenta czy Premier Najjaśniejszej Rzeczypospolitej przed obcymi!

Nie macie ani honoru, ani wstydu. Najwyższy czas na resocjalizację!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3296-czas-zresocjalizowac-renegatow

Anna Dąbrowska*

Pan Balcerowicz – wyznał Monice Olejnik w programie „Kropka nad i”, że nie zna żadnych badań, które potwierdzałyby mocno, że program „Rodzina 500+” spowoduje wzrost urodzeń. Jakoś mnie to nie dziwi, że on nie zna.

Zupełnie przeciwnie – dziwi mnie bardzo, że pan Balcerowicz uważa, iż pomoc polskim rodzinom, w sytuacji, kiedy – wg. danych GUS za rok 2014 - w skrajnym ubóstwie żyło w Polsce 10% dzieci i młodzieży do lat 18, to marnotrawstwo. To margines zdaniem pana profesora, czy może dane zafałszowane przez PiS? Dodam jednak, dla wiedzy wspomnianego, że zjawisko ubóstwa dzieci dotyczyło głównie tych z rodzin wielodzietnych. Proszę wytłumaczyć im, że 500+ jest bez sensu.

Nie słyszałam głosu pana Balcerowicza, kiedy miliardy wypływały z kasy państwowej na premie dla spółek nadzorujących budowanie stadionów na EURO. Milczał pan profesor również wtedy, kiedy wydawano kolejne miliardy na inwestycje typu: PENDOLINO, specjalne portale dla bezdomnych czy utrzymywanie spółki powołanej do budowy pierwszej w Polsce elektrowni atomowej. Ta ostatnia, poza wydawaniem pieniędzy m.in., na pensje dla „kolesi” ( wynagrodzenie byłego ministra skarbu, później prezesa PGE EJ i PGE EJ 1 – Aleksandra Grada- 55 tys. miesięcznie) nie wykazywała żadnej aktywności. No nie, przesadziłam, spółka wspierała sport: przekazała kwotę 11 mln zł do klubu siatkarek Trefl Sopot, – co w dokumentach zapisano, jako zakupu usługi: „budowanie i propagowanie pozytywnych emocji związanych ze strategicznymi inwestycjami na obszarze Pomorza w szczególności związanymi z energetyką jądrową”. Można być kreatywnym? Nie miał pan Balcerowicz wtedy żadnych zastrzeżeń, słowem się nie zająknął, że może przesada, że marnotrawstwo…

20160205adksdByły premier i minister tak bardzo czuje się zaniepokojony losem Polski, że nie zawahał się porównać działań rządu PiS do tego, co robił rząd Grecji, sprowadzając wszystko do walki o popularność (fot. Youtube). Znów zapytam, czy robi z siebie durnia, bo lubi, czy uważa, że Polacy tacy bezmyślni? Nie wie pan Balcerowicz, jak wpuszczono Greków w bankructwo? Nie zna powodów? Znaczy niedouczony jakiś. Może król Europy mu wytłumaczy, bo sam starał się bardzo, żeby greckim politykom dorównać. Ile w Polsce zostało polskich banków? Jakie jest zadłużenie Polski i komu winniśmy pieniądze? Odpowiedź na te pytania wiele wyjaśnia. Pan Balcerowicz woli jednak „palić głupa”.

Były szef NBP postraszył nas jeszcze spowolnieniem gospodarczym i wieszczył koniec rozkwitu Polski.

Ogromna jest determinacja PO-okrągłostołowych sierot. Tyle lat pracy dla przekształcenia socjalistycznej gospodarki w gospodarkę uwłaszczoną dla wybranych i nagle to wszystko na nic?

Jak mają nie walczyć, jak nie stukać do drzwi zaprzyjaźnionych lewaków, przerażonych, że ich może czekać to samo. Będą jeszcze długo wyć z bólu, grozić, szantażować, przeszkadzać. Za wszelką cenę bronić resztek, których nie zdążyli społeczeństwu wydrzeć i podzielić między siebie. Jeśli nie wahają się donosić na swój kraj, pucować brukselskich salonów w nadziei na wsparcie, musi to być gra o baaaardzo wysoką stawkę.

Tym razem nie o „pykanie w gałę” chodzi, ale o Polskę, dlatego jeszcze większa być powinna determinacja rządu i nasze dla niego wsparcie. Damy radę!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3269-pan-balcerowicz-pali-glupa-u-olejnik

ksdlogoZałożone w 1991 roku przez 24 dziennikarzy katolickich. Zrzesza około 600 członków, działających w kilku oddziałach terenowych. Celem stowarzyszenia jest zawodowe i religijne formowanie pracowników katolickich mediów, tak by dawali świadectwo wiary także w mediach świeckich i kształtowali opinię publiczną w duchu nauczania Kościoła. Stowarzyszenie organizuje rekolekcje, dni skupienia i modlitwy, a także szkolenia zawodowe (za: Wikipedią).

Prezesem Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy jest p. red. Anna Dąbrowska (Częstochowa).