Przeskocz do treści

Anna Dąbrowska*

Tomasz Lis reprezentuje sobą wszystko to, co najgorsze w „obrońcach demokracji” wywleczonych w dniach ostatnich na ulice stolicy, pod pretekstem obrony wolności mediów.

Trudno nie mieć mało przyjemnego déja vu, kiedy patrzy się na twarze protestujących i słucha tych wszystkich obrzydliwych haseł. Przecież już to przeżywaliśmy. W 2010 roku. Wtedy trzeba było zniszczyć naszą żałobę i jedność. To ona gromadziła nas przy trumnach ofiar smoleńskiej katastrofy. Ona przywiodła setki tysięcy Polaków pod Pałac Prezydencki ze zniczami, kwiatami, na modlitwę, zadumę. Podobni KODowcom drwili, pluli na modlących. Wieszali na krzyżu, zrobionym z puszek po piwie, pluszowe kaczki. Mieściło się to w standardach dzisiejszych KODowców, bo jakoś nie odnotowano, by pan Kijowski wtedy wołał w obronie konstytucyjnie zagwarantowanej wolności wyznania. Czy wobec tego można wierzyć, że dziś ich troska jest prawdziwa? Nawet polska flaga, którą niektórzy z trzymają w rękach, zda się jedynie wyrazem kpiny.

d2Pluszowa maskotka króla Europy  (fot. YouTube) dziś ośmiela się, po wcześniejszym ogłoszeniu zamachu stanu (falstart), tknąć prezydenta Rzeczpospolitej Andrzeja Dudę (poślizg). I znów - mieściło się w jego wrażliwości ośmieszanie Polski na arenie międzynarodowej (np. skok na krzesło w japońskim parlamencie, bzdury bigosowe wygłaszane w USA, czy słynne już duńskie kaszaloty), nie mieści się patriotyzm, walka o należną Polsce pozycję, odbudowa prestiżu ojczyzny. Dziś, jak kundel, bez szans na ugryzienie, ujada, podskakuje żałośnie, byle tylko pan zauważył, że się bidulek stara. Nic nie pomoże, inni już faworyci na stołecznych salonach. Nie chce dostrzec były redaktor, że kita wyleniała, zęby stępione i instynkt w zaniku.

Ubecki funkcjonariusz nazywający zbrodnie stanu wojennego kulturalnym zachowaniem, mężczyzna pozujący do dramatycznych zdjęć, które wykorzystuje partia opozycyjna w swym spocie kolportowanym z pewnością przez zaprzyjaźnione media do zachodnich odbiorców, czy wreszcie rozwrzeszczany polityk, który władać będzie strukturami PO na Mazowszu, zakrzykujący niewygodną prawdę tekstami o „zbrodniach PiS” przeciw demokracji. To ich wszystkich reprezentuje pan Lis. Facet, który kiedyś nazywany był dziennikarzem, zniszczony przez swą słabość do kasy? salonów? władzy? Ostał mu się ino … facebook i twitter. Tak właśnie kończą maskotki, nawet te salonowe.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4416-wazelina-nie-pomoze-inne-juz-lisy-na-panskim-dworze

Anna Dąbrowska*

„Bez serc bez ducha to szkieletów ludy (…)” – pisał w „Odzie do młodości” Adam Mickiewicz, nie na darmo wieszczem nazywany. Dziś, jak nigdy wcześniej, mamy okazję się przekonać o prawdziwości słów wielkiego poety. Czyżby mógł przewidzieć reanimację ubecji w jej zakodowanej formie?

Analizując zacytowane słowa w kontekście dziś, czy trudno nie pomyśleć, że oto pozbawieni „serc”, owi obrońcy przeszłego układu, żądne władzy, zdegenerowane hordy pazernych chamów, rzucają się do gardła odradzającej się Rzeczypospolitej? Te Mickiewiczowskie „szkieletów ludy”, które dziś z taką zajadłością dopominają się swych praw do niszczenia Polski, najchętniej widziałyby ją upodloną i biedną „panną na wydaniu”. Czy nie tak właśnie powinno się nazywać ludzi, którzy w imię obrony swoich interesów godzą się na każde niemal łajdactwo czy kłamstwo? Trzymają się kurczowo kościstymi paluchami swych UB-eckich korzeni. Wyją, przy każdej próbie uszczknięcia fortun zdobytych na prześladowaniu polskich patriotów. Tych, którzy pragną Polski walczącej z Panem Bogiem i swą wspaniałą, dumną przeszłością, czy nie można wreszcie podejrzewać o brak „ducha”?

d1Tylko takie skojarzenia przychodziły mi do głowy, gdy patrzyłam, jak zdeterminowana garstka opętanych kłamstwem, pełnych złości nienawistników usiłowała zakłócić modlitwę przed Pałacem Prezydenckim, która odbyła się, jak co miesiąc, w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej (fot. YouTube). Nie ma usprawiedliwienia dla ich zachowania, bo nie ma usprawiedliwienia dla tych, którzy ojczyzny swojej i wiary ojców nie szanują. Choćby nie wiem, jak bardzo różniły nas poglądy polityczne, nie wolno nie uszanować modlitwy, przeszkadzać w okazywaniu szacunku i pamięci zmarłym. Tylko dzicz sowiecka nie miała przed tym oporów, co pokazali czerwonoarmiejcy na grobie Ferdynanda Ossendowskiego. Najpierw go rozkopali, żeby się upewnić, że znienawidzony pisarz nie żyje a następnie całą noc pili na nim wódkę.

Wychowane w tej kulturze II i III pokolenie ubeków jest widać „godnym” sukcesorem tych barbarzyńskich tradycji. Amoralni, destrukcyjni, pozbawieni wszelkich skrupułów będą walczyć do upadłego, by żadne „karły reakcji”, czy inny „antysemicki motłoch” nie przeszkadzał w zakończeniu dzieła, tak ochoczo podjętego przez tatków i dziadków - owych Szechterów, Morelów, Baumanów czy Bierutów. Nawet, jeśli dziś inne mają nazwiska, przodków się nie wyprą. Z różą, czy bez, w czarnym czy tęczowym marszu, zawsze będą to ci sami prowokatorzy, bo „serca i ducha” pozbawiony człowiek może tylko nienawidzić, nawet, jeśli usta ma pełne tekstów o miłości.

Warto przypomnieć jeszcze kilka innych, równie znanych strof Mickiewicza, poety, który wyrugowany przez nich ze szkół, miał również zostać zapomniany. W III cz. „Dziadów” ustami Piotra Wysockiego powiedział Wieszcz i do nas współczesnych:
Naród nasz jak lawa
z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4397-wieszcz-aktualny-jak-nigdy-czyli-o-prowokacjach-pod-palacem-prezydenckim

Anna Dąbrowska*

W czasie sejmowej debaty nad ustawą dezubekizacyjną padło wiele słów nikczemnych. Nic jednak nie jest w stanie „przebić” tego, co mówili w czasie protestu przeciw tej ustawie, zebrani przed gmachem Sejmu najbardziej nią zainteresowani a zacytowano na stronach dorzeczy.pl:

- A sam stan wojenny? Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani - no były jakieś bijatyki, ścieżki zdrowia - ale generalnie rzecz biorąc, najczęściej dochowywano jakiejś kultury – mówił chwalący się doświadczeniem stanu wojennego mężczyzna. Niestety, nie podał ani stopnia, ani nawet nazwy jednostki, w której zapewne służył, skoro w proteście uczestniczył.

20161205adksdNie ma się co spierać o „kulturę stanu wojennego”, skoro mówi się o „jakiejś kulturze”. Ma ów pan rację, była ona ”jakąś”, bo wtedy wszystko było „jakieś”. Od zaopatrzenia sklepów, przez patriotyzm, rządzących, skończywszy na demokracji. I szokowałyby z pewnością cytowane wyżej słowa, gdyby nie świadomość, że są one jedynie testem na skuteczność indoktrynacji „mas”, czyli społeczeństwa, którą uprawia, przez ostatnie przeszło 20 lat, wiadoma gazeta. To w niej pisało się o niezwykłości naszych generałów: Kiszczaka i Jaruzelskiego (fot. YouTube). Słowami jej nadredaktora, nazywano jednego „człowiekiem honoru” a od drugiego kazano się „odpieprzyć”. Po prostu uznał ktoś, że dojrzeliśmy już do przewartościowania ocen tego etapu naszej współczesnej historii i czas nas przekonać, że ów trudny czas koniecznych zmian lat 80-tych był niczym, wobec dzisiejszego zagrożenia demokracji. SBecy czy ZOMOwcy pałujący demonstrujących na ulicach, mordujący kapłanów, to z wymysły IPN-u a pokojowe oddanie władzy to zwieńczenie pełnej chwały służby dla Polski gen Jaruzelskiego. Żeby zaś wszystko było jasne, dodał jeszcze przemawiający apologeta stanu wojennego:

– Nie wolno teraz pokazywać, kto był większym albo mniejszym oprawcą (...) Gdzie są ci oprawcy? Oprawcami są ci, którzy dziś dzielą dalej Polaków. To są oprawcy!

Nic ich tak nie boli, jak widmo przeciętnej emerytury. Wyartykułowała to wdowa po generale Kiszczaku twierdząc, że za 2100 miesięcznie po prostu nie da się żyć.

Pani Generałowo, to plotka. Da się. Sama się Pani przekona.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4378-kultura-stanu-wojennego-czy-te-sb-eckie-mozgi-doszczetnie-juz-powariowaly

Anna Dąbrowska*

Kampania Przeciw Homofobii pieje z zachwytu. Powodem owego zachłyśnięcia szczęściem jest oczywiście cykl spotkań z siostrą Jeannine Gramick. Działająca w USA zakonnica, podobno polskiego pochodzenia, będzie wykładała Polakom swoją „homo-teologię”.

Wbrew krytyce watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, łamiąc zakaz swego biskupa, owładnięta obsesją ideologii LGBT zakonnica, odbędzie swego rodzaju mini-tournée po naszym kraju, by pod bałamutnym hasłem „W zgodzie z sumieniem” owe sumienia gwałcić.

Spotkałam w swoim życiu setki osób konsekrowanych. Większość z nich, pytana o to, czym jest życie zakonne, wskazywała na zachwyt Chrystusem, trwanie przy Ewangelii, Dekalogu, wierność Kościołowi. Właśnie w takim duchu służą Bogu i ludziom.

20161123adksdSiostra Jeannine Gramick (fot. YouTube) od lat działa wbrew tym zasadom. Mówienie, że „od 40 lat działa na rzecz przyjęcia osób LGBT we wspólnocie katolickich wiernych” jest czystą manipulacją. Nikt nie może nikogo ze wspólnoty katolickiej wykluczać. Podobnie, jak nikt nie ma prawa zabronić niewierzącemu wejść do kościoła, czy uczestniczyć we Mszy Świętej, jeśli zachowuje elementarne zasady kultury. To kwestia sumienia każdego człowieka, bo to on sam, może się wykluczyć, jeśli trwa w grzechu, odrzuca Ewangelię. Pomoc drugiemu nie polega na oswajaniu jego bliźnich z jego grzechem a na wsparciu przy schodzeniu ze ścieżki grzechu na drogę wyzwolenia, by mógł on skorzystać z Bożego Miłosierdzia. Wydaje się, że 74-letnia, pogubiona siostra Gramick zrezygnowała z Ewangelii na rzecz tęczowej ideologii.

Osoba konsekrowana ślubuje posłuszeństwo. Jeśli więc nie waha się złamać danego przyrzeczenia, pomijając konsekwencje uwarunkowane regulaminem kościelnym, przestaje też być wiarygodna. Uczciwiej byłoby, gdyby odeszła ze zgromadzenia i robiła, co robi, pod swym własnym szyldem. Skoro jest inaczej, warto pomyśleć nad tym, dlaczego tak jest. Dlaczego z grzechu usiłuje się zrobić cnotę?

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4344-czy-jeszcze-siostra-czy-juz-aktywistka-gramick

Anna Dąbrowska*

Kobieta w 8 miesiącu ciąży. Nie czuje ruchów dziecka. Zgłasza się po pomoc do jednego ze szpitali w Starachowicach. Zrobiono stosowne badania. Potwierdzono jej obawy. Dzieciątko nie żyło. Lekarze decydują o rozwiązaniu ciąży. Zatrzymują kobietę w szpitalu. Następnego dnia rozpoczyna się poród. Pomimo jej i jej męża próśb, ani lekarze, ani położne nie udzielają rodzącej pomocy. Martwe dziecko rodzi się na podłodze jednej z sal. Między szpitalnymi łóżkami.

Zapytany o przyczynę skandalicznego zachowania się pracowników SŁUŻBY zdrowia, dyrektor ds. leczniczych wspomnianego szpitala, poinformował reportera RMF MAXXX, że szpital zbada tragedię i dodał jeszcze, że: „Bardzo poważnie podchodzimy do tego KŁOPOTU, który zaistniał na oddziale” (rmf24.pl).

„Kłopot, który zaistniał na oddziale” jest zdarzeniem nieprawdopodobnym, wstrząsającym, szokującym. Do bólu po stracie dziecka, dołożono nieszczęśliwym rodzicom upokorzenie i skrajną obojętność. Ludzie, którzy winni służyć pomocą, radą, wsparciem wreszcie, nie tylko sprzeniewierzyli się elementarnym zasadom, które obowiązują ich z racji wykonywanego zawodu, ale pokazali, że pozbawieni są zwykłych ludzkich odruchów.

20161106adI oto „Larum grają” w mediach zaprzyjaźnionych! Skandal, hańba, oburzające... A czemu się dziwicie? Co was tak zbulwersowało? To jakaś zbiorowa schizofrenia? Jak się możecie dziwić, że promowane przez was „czarne iwenty” przynoszą efekty? Skoro matka ma prawo zabić dziecko, czy może przejmować się już nieżyjącym? To wasza logika. To ona powoduje bezduszność i obojętność na cierpienie innych (fot. pixabay.com). Przecież kilka tygodni temu cała Polska widziała położne, które umieściły w Internecie zdjęcie w czarnych strojach z ogłoszeniem, że one też są ‘”za” „czarnym poniedziałkiem”. To ci sami często ludzie, którzy nagłaśniają środowiska promujące cywilizację „śmierci” dziś zbulwersowane są zachowaniem personelu Starachowickiego szpitala. A może dać mu certyfikat „czarnej wstążki”?

Nie mogą nie pojawić się wątpliwości, co do szczerości reakcji niektórych redakcji na dramat, który opisują. Czy nie jest to dla nich, li tylko, kolejny, nośny temat, który będzie można eksploatować kilka dni, lub tygodni? Oby nie.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4296-starachowicki-dramat-konsekwencja-promocji-zla

Anna Dąbrowska*

„Kampania przeciw homofobii” to organizacja pozarządowa, która powołana została dla szerzenia tolerancji i obrony środowiska LGBT. Tak wygląda działalność kph w teorii. W praktyce, jest to również narzędzie presji i demoralizacji. Przejawia się głównie aktywnością organizacji na polu edukacji. Lobbyści LGBT, co jakiś czas, atakują swą ideologią nauczycieli i wychowawców, próbując przemycić – za ich pośrednictwem – demoralizujące treści polskim uczniom. Ostatnio, na stronach kph znaleźć można odezwę do nauczycieli, promującą tzw. „tęczowy piątek”.

„Pracujesz w szkole, gdzie każdy może liczyć na wsparcie ze strony kadry, bez względu na orientację seksualną i tożsamość płciową? Nazywasz siebie sojusznikiem lub sojuszniczką osób LGBT? Tęczowy Piątek to coś specjalnie dla Ciebie!”

lgbtwikipediaI nie jest to li tylko zaproszenie, ale informacja o tym, co się w niektórych szkołach zapewne będzie działo. I to już niedługo, bo 28października. Tego właśnie dnia, nauczyciele i nauczycielki mają pokazać, że „zależy im na dobrostanie każdego ucznia i każdej uczennicy w ich „drugim domu” jakim jest szkoła”. Na czym, zdaniem kph, ma polegać ów dobrostan? Oczywiście na oswojeniu ze zboczeniami (fot. Wikipedia). W dodatku, działacze LGBT odwołują się do środowiska domowego, tak, jakby tam dewiacja była codziennością. Póki co, kph apeluje o wywieszenie plakatu w klasie lub na korytarzu, przypięciu znaku ruchu sojuszniczego, czyli demonstracji solidarności i wsparcia dla LGBT. Oczywiście, każda próba zdjęcia plakatu będzie okrzyknięta reakcją homofoniczną. Na tym przecież polega działanie owych „bardzo tolerancyjnych” środowisk. Nie wolno nam ulegać homo-terrorowi, zwłaszcza, kiedy sprawa dotyczy naszych dzieci. Po próbach rugowania religii ze szkół, zdejmowania krzyży, „czarnym poniedziałku” lewacy widać uznali, że zmęczą nas swoimi prymitywnymi prowokacjami i odpuścimy. Nie zauważyli tłumów na Jasnogórskich Błoniach?

Warto też zwrócić uwagę, na sugestie zawartą w jednym ze zdań, kończących wspomniany apel: „Szkoły w Polsce mają szansę stać się miejscem przyjaznym młodzieży LGBT” – ten sam styl, co we wszystkich akcjach propagandowych lewackich aktywistów. Kreowanie sztucznej rzeczywistości, by później, tym głośniej z nią walczyć.

Potrzebna jest nasza wielka determinacja i rozwaga, by nie wpuścić do szkół owych „postępowych” demoralizatorów. Mamy obowiązek walczyć o dusze i sumienia naszych dzieci.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4259-srodowiska-lgbt-szykuja-akcje-teczowy-piatek-w-polskich-szkolach

krakowniezaleznymkInformacja własna

Bez ufnej modlitwy do Ducha Świętego nie ma co ruszać w drogę...
(JE abp Wacław Depo)

davW sobotę, 24 września 2016 roku, przed Obliczem Matki Bożej na Jasnej Górze zebrała się blisko setka dziennikarzy reprezentujących Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Mszę Świętą koncelebrowaną w intencjach środowiska ludzi mediów sprawowali m.in. członkowie Katolickiego Stowarzyszenie Dziennikarzy: ksiądz Roman Piwowarczyk z Łodzi, wiceprezes i ksiądz Zygmunt Słomski z Gdańska, członek Zarządu Głównego.

dav"Zanurzeni w chrzest i miłosierdzie..." to wezwanie, które nadał tegorocznej pielgrzymce Jego Eminencja arcybiskup Wacław Depo, przewodniczący Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski i opiekun środowiska KSD. W tym szczególnym roku, 1050. rocznicy Chrztu Polski dziękowaliśmy Panu Bogu, za pośrednictwem Matki Bożej Jasnogórskiej, za ten wielki dar i prosiliśmy o dalszą opiekę nad naszą Ojczyzną.

W czasie spotkania w Auli Domu Pielgrzyma im. Świętego Jana Pawła II obradom przewodniczyli i przemówienia okolicznościowe wygłosili pp. Anna Dąbrowska i Krzysztof Skowroński, przewodniczący obu dziennikarskich organizacji a głos zabierali m.in.: przedstawicielki Fundacji "Pistacja" i wspaniałe mamy 😉 - pp. Jolanta Marchwacka i Agnieszka Wesołowska, organizator Maksyminaliów - p. Henryk Zając, współorganizator Miasteczka Namiotowego przed budynkiem davSądu Najwyższego, miasteczka utworzonego w celu uwolnienia więźnia politycznego III RP, p. Zygmunta Miernika - p. Wiesław Norman, inspirator wielu przedsięwzięć skierowanych ku Polakom żyjącym za granicą, w tym Oddziału Polonijnego KSD - ksiądz Roman Piwowarczyk, współorganizator dorocznych Konferencji Dziennikarskich w Łodzi - p. Tomasz Bieszczad, a także siostra Witalisa, Hanna Żaboklicka SSCJ (na zdjęciu) z krakowskiego domu Zgromadzenia Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, która przybliżyła zebranym postać inicjatora Zgromadzenia - świętego biskupa Józefa Sebastiana Pelczara oraz dr Ewa Urbańska, przedstawiająca fundamenty "misyjności" mediów publicznych.

davCentralnym wydarzeniem Pielgrzymki było niezwykle serdeczne spotkanie z Jego Eminencją arcybiskupem Wacławem Depo połączone z modlitwą, homilią i błogosławieństwem, a także indywidualne rozmowy z Księdzem Arcybiskupem. Trzeba nadmienić, że nasze kilkugodzinne spotkanie odbywało się przy dźwiękach pieśni i muzyki, którymi uraczyli nas gitarowi (i nie tylko) artyści z gdańskiego duetu "Duval", tym razem w składzie ksiądz Zygmunt Słomski i p. Bogusław Olszonowicz. Okazało się przy tym, że dziennikarze z KSD i SDP nie tylko znakomicie piszą, ale także zupełnie dobrze... śpiewają 😉

siplklogomWarto dodać, że w pielgrzymce krakowskich dziennikarzy ze środowiska KSD uczestniczył także prezes Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, dr Mirosław Boruta. Jednym z efektów jego pobytu na jasnej Górze było też specjalne, arcybiskupie błogosławieństwo udzielone Stowarzyszeniu, jego Władzom, Członkom i Sympatykom...

(Od Redakcji): Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu, zdjęcia przesłał p. Mirosław Boruta. Dwa ostatnie są dziełem p. Krzysztofa Wierusa: https://goo.gl/photos/gMF74viS1CTDGCcA8.

I jeszcze linka do zdjęć Biura Prasowego Jasnej Góry: http://www.jasnagora.com/wydarzenie-10482/zdjecia.

24 IX 2016 - V Pielgrzymka Dziennikarzy na Jasną Górę Zanurzeni w chrzest i miłosierdzie

Anna Dąbrowska*

Matko Boża Jasnogórska, Królowo Polski!
Stajemy przed Twym Cudownym Obliczem, aby za Twoim wstawiennictwem dziękować za łaskę obecności w tym świętym miejscu. My, ludzie mediów, świadomi czasów i wszystkich z tym związanych zagrożeń, błagamy dziś o siłę i odwagę, by móc wiernie służyć Panu Bogu. By nigdy nie zaprzeć się wiary i Ojczyzny, zawsze głosić prawdę, przeciwstawiać się kłamstwu i manipulacji.

Matko Miłosierdzia i Pokoju!
Uproś nam dar łączenia ludzi wokół Tronu Ojca i dopomóż, byśmy przez pamięć Chrztu Polski, nigdy, się przed ponad wiekiem podjętemu zobowiązaniu, nie sprzeniewierzyli.

ksdlogopfaJasnogórska Pani!
Przywołując imiona naszych świętych Patronów: św. Gabriela Archanioła, św. Salezego, św. Maksymiliana Marii Kolbe - im powierzamy nasze talenty, by dysponowali nimi dla pomnażania Bożej Chwały, ku pożytkowi Kościoła i Ojczyzny naszej.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Anna Dąbrowska*

Co reprezentuje sobą Julia Pitera wiemy nie od dziś. To postać wyjątkowo żałosna, nawet, jak na partię PO. Kwintesencją jej dokonań jest ów sławny dorsz w cenie 8 zł 16 gr., wytropiony w wydatkach ekipy PiS, dokonanych za pomocą kart kredytowych.

Dziś jednak autorytet pani Pitery, osoby, której partia zaufała i skierowała do ścigania wszelkich nieprawidłowości i nadużyć, huknął na polityczny bruk. Może to solidarność „jajników” kazała Julii Piterze wykrzyczeć Polakom w twarz, gdzie ma wyroki polskich sądów, by koleżance partyjnej HGW choć na chwilę ulżyć?

20160916adksdNiestety, niezależnie od tego, jak szlachetne intencje kierowały Piterą (fot. YouTube), wyszło, jak wyszło, czyli dno. Nie dość, że dowiedzieliśmy się, iż wyroki sądowe z 2011 r. – przeprosiny Mariusza Kamińskiego i wpłacenie 15 tys. zł na fundację „Pamiętamy” oraz z 2012 r. - przeprosiny partii PiS, za nazwanie radnego pedofila członkiem tej partii, pani Pitera ma w nosie, to jeszcze dodatkowo: nie ponosi żadnych konsekwencji nieprzestrzegania prawa i publicznie chwali się swym zachowaniem. Przy okazji, zgodnie z linią partii, usiłowała - na miarę swego intelektu - „dołożyć” PiS-owi.

Partia PO jest wstrząśnięta, ale nie zmieszana. Będzie Piterę Julię rozliczała. Sprawa już został skierowana do komisji etyki PO. Nie wiem, czy ktokolwiek ma złudzenia. Wszak doświadczenia z tymi praktykami, nie dają podstaw do optymizmu.

Poseł Niesiołowski, pierwszy etyk PO, zadba o koleżankę. Jej kara zapewne proporcjonalna będzie do jej przydatności w partii. Jeśli teoria o „solidarności” jajników jest słuszna, Piterze należy się wszak pochwała, nie nagana.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4165-juli-pitery-czyn-heroiczny-czyli-teoria-solidarnosci-jajnikow

Anna Dąbrowska*

Determinacja „salonu” w przywróceniu panowania Bredzisława i jego kumpli z „partii kolesi”, jest ogromna. Jak w wolnej amerykance: wszystkie chwyty dozwolone. Nie ma znaczenia, że kostiumy „demokratów” i toleransów opadną przy okazji szarpaniny i ukarze się naga… prawda. Już i tak wiadomo kto POP a kto Polak. Ostatnia niedziela w Gdańsku wyraźnie to pokazała.

Naród w swej najlepszej reprezentacji zjawił się na pogrzebie Wyklętych Bohaterów. Po 70 latach oddał należną im cześć, podziękował za walkę o wolność ojczyzny, wierność jej odwiecznym ideałom. Towarzystwo komediantów i udawaczy zadawało pytania kim byli. Komunistyczne kanalie wylewały wiadra ekskrementów w sieci. Najbardziej bezczelni sprofanowali swą obecnością miejsce modlitwy.

Bandę udawanych patriotów stać tylko na destrukcję. I niech mi nikt nie wmawia, że każdy ma prawo do swoich poglądów. Tu nie w poglądach problem a w identyfikacji z Polską, z Narodem. Mam wielu przyjaciół o odmiennych poglądach politycznych, ale: 3 maja, 1 sierpnia i 3 marca identycznie czcimy. Bo to nasza wspólna przeszłość, zwłaszcza od czasu, kiedy znamy prawdziwą jej wersję.

Kolejną hucpę urządzono w Warszawie. Opisuje ją na stronie wpolityce.pl Jan Pospieszalski.

20160901adksdFinałowy koncert festiwalu „Chopin i jego Europa” w Filharmonii Narodowej (fot. pixabay.com). Przed występem artystów przemawia wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka – ministerstwo jest współorganizatorem festiwalu. W tym momencie grupka ludzi zaczyna głośno się śmiać, tupać, buczeć. Wrażliwi i kulturalni obywatele nie będą przecież spokojnie słuchali słów jakiegoś pisiora. Chamstwo w tym tolerancyjnym środowisku to widać norma. Skoro nic są dla nich groby, trumny, pogrzeby, czym być może Narodowa Filharmonia. Może to jakaś fobia, lęk przed wszystkim co w nazwie choćby posiada słowo „NARODOWY”?

Bogu dzięki Polacy są mądrzy. Nie dajemy się sprowokować byle komu a na dodatek potrafimy z klasą reagować na te podłe, prostackie i obce naszej kulturze zachowania.

„Kiedy dyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina podziękował ministerstwu za współorganizację koncertu – pisze Jan Pospieszalski - na sali rozbrzmiała salwa oklasków”.

Według autora tekstu, była to właśnie reakcja na prowokację chamów.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4129-kolejny-atak-chamow-teraz-filharmonia-narodowa

Anna Dąbrowska*

Minister Gliński skomentował decyzję o niedopuszczeniu filmu „Historia Roja” do konkursu na festiwalu filmowym w Gdyni. Uznał ją za decyzję polityczną, nie merytoryczną. Niemal natychmiast zareagowała pani Senyszyn. Swoją drogą, może zechce kiedyś, wszak ma pewne cechy ekshibicjonistki, obnażyć przed szeroką publiką powód, swej nienawiści do Żołnierzy Niezłomnych.

Tym razem dała jej upust w Internecie i na jednym z portali społecznościowych napisała wprost:

- Min. Gliński zdziwiony, że filmowy knot o jakimś wyklętym nie jest w głównym konkursie Festiwalu w Gdyni. Jest tam, gdzie powinien - na śmietniku

20160824adksdNie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu tych kilku słów nabazgranych przez Joannę Senyszyn (fot. YouTube), przypomniałam sobie, przekaz naszych historyków o około stu tysiącach obywateli sowieckich, którzy zostali przysłani do Polski po wojnie, przez Stalina. Nazwani pop-ami (pełniącymi obowiązki Polaka) agenci Kremla, mieli być „trzonem nowego narodu”, narodu obywateli PRL-u. Całe to towarzystwo chamów, najczęściej wywodzące się z marginesu społecznego, wychowało swych potomków na nienawidzących Polskę i wszystkiego, co z nią związane: jej religii, historii, tradycji. To ich potomkowie dziś opluwają Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych. Oni - dysponując kapitałem, co zagwarantował im pakt okrągłostołowy - wciąż judzą, dzielą Polaków, donoszą na Polskę i ośmieszają ją przed światem. Tak mi się to wszystko jakoś przypomniało… .

Biedna kobieta bez tożsamości, ojczyzny, jedynie z chorą osobowością zamkniętą w lateksowym gorsecie i kompleksami przykrytymi grubą warstwą makijażu.

O ile po ludzku mogę jej tylko współczuć, o tyle, jako Polka, powiedzieć muszę: Wara od polskich bohaterów!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4108-lateksowa-lewicowa-lwica-znow-puscila-pawia

Anna Dąbrowska*

Polacy to jednak naród łatwowierny. Po telewizyjnej deklaracji prezydent Warszawy, że nie będzie już kandydowała na ten urząd, niektórzy odetchnęli z ulgą. Tym naiwnym pragnę przypomnieć, że pani Hanna Gronkiewicz – Waltz już raz składała podobne obietnice.

Było to w roku 1995, przed wyborami prezydenckimi. Mówiła wtedy, że jeśli będzie kandydował Lech Wałęsa ona się wycofa. Lech Wałęsa kandydował i pani Hania… również.

Pamiętam doskonale rozmowę w TVP, w czasie której ta słowa te padły, bo było to dla mnie, wciąż jeszcze wtedy młodej i naiwnej, obrzydliwe. Zwłaszcza w kontekście niejednokrotnych zapewnień tej pani, przywiązania do wartości katolickich i czynnego uczestnictwa w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

Dziś już młoda nie jestem, naiwna raczej nie i już mało co mnie w polityce dziwi. Nieustannie jednak brzydzą mnie ludzie zakłamani i cyniczni.

20160812adksdDeklarację pani prezydent Warszawy poprzedziła inna wypowiedź, która dla mnie jest kwintesencją tego, co prezydent stołecznego miasta sobą reprezentuje. Komentując oburzenie prezesa Kaczyńskiego na zapowiedź usunięcia tablic smoleńskich sprzed ratusza i Pałacu Prezydenckiego, pani Gronkiewicz-Waltz (fot. YouTube) stwierdziła bezczelnie:

- Będziemy wykonywać procedurę, najważniejsza jest procedura, trzeba postępować zgodnie z procedurą. Kiedyś udzieliłam takiego wywiadu "procedury są święte". (…) Gdyby w innych sprawach przestrzegano by procedur, może też nie byłoby nieszczęścia.

Tak właśnie mówiła pani prezydent miasta, które wciąż doświadcza samowoli jej urzędników a nawet zaprzyjaźnione media, poddają w wątpliwość praworządność niektórych jej decyzji. To wyjątkowa zdolność umieć tak dalece zatracić się w kłamstwie. No cóż, jedni to mają inni nie. Tylko czy tacy ludzie powinni sprawować funkcje państwowe? Ale to już zupełnie inna kwestia, wszak żyjemy w państwie demokratycznym.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4074-pani-hani-obiecanki-cacanki

Anna Dąbrowska*

Wicepremier rządu obecnego króla Europy gościł w progach zaprzyjaźnionej z nim telewizji. Zarówno osoba, jak słowa przez ministra wypowiedziane, potwierdzają, że miejsce, w którym się znalazł jest dla tego gatunku ludzi najbardziej odpowiednie. Tam nie tylko czują pokrewieństwo dusz i umysłów, tam czerpią energię do działania i stamtąd wpływają na swoich fanów.

- Wielka Brytania wykluczona z gry z powodu Brexitu. Obecny polski rząd skłócony i to w taki zasadniczy, głęboki sposób, z Niemcami. I jeżeli Trump wygra - bez sojusznika amerykańskiego. W tej sytuacji uważam, że jedyną rzecz, jaką patriotyczny polityk mógłby zrobić - a patriotyzmu Jarosławowi Kaczyńskiemu nie odmawiam, mimo że zdrowego rozsądku już tak - to jest pójść na kolanach do Berlina i przeprosić Angelę Merkel – takich to rad udzielał panu prezesowi Kaczyńskiemu i obecnemu rządowi pan były wicepremier naszego kraju w rozmowie z red. Jolantą Pieńkowską.

20160809adksdMoże nie ma się co dziwić, komuś, kto wychowany został na kosmopolitę. Wszak z polskim interesem narodowym ma pan Rostowski (fot. YouTube) tyle wspólnego, co zawodnik sumo z baletem. Udowodnił to pełniąc w sposób poddańczy wobec dyktatu możnych unii, funkcje wicepremiera i ministra. Przeraża jednak, jak bardzo rządzący przez 8 lat ludzie zakodowani byli na poddaństwo. Polska suwerenna, samo-stanowiąca po prostu nie mieści się w schemacie ich myślenia. Przyczyny dla których tak się dzieje, pozostawiam psychologom i socjologom. Niezależnie od ich opinii, nigdy więcej nie powinni Polską rządzić ludzie podobni panu Rostowskiemu.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/polityka/item/4069-jan-antony-vincent-rostowski-radzi-prezesowi-jaroslawowi-kaczynskiemu-czyli-madremu-dosc

Anna Dąbrowska*

I wreszcie wszystko stało się jasne. Młodzi z całego świata mogą na tzw. „własnej skórze” odczuć ksenofobię i zaściankowość Polaków. Są do tego stopnia wystraszeni, że nie mają odwagi powiedzieć jednego słowa krytyki.

Amerykanie udają, że smakuje im nasze jedzenie a ulice są czyste, choć nie ma na nich koszy na śmieci. Włosi, ponieważ nie umieją kłamać, mówią tylko o urodzie Polek. Pielgrzymi z Trynidadu i Tobago trzęsącym się głosem opowiadają o naszej gościnności. Szok i przerażenie, zwłaszcza u Francuzów, którzy przyciszonym głosem pytają, czy mogą nosić łańcuszki z krzyżykami „na wierzchu”? Światowe Dni Młodzieży pokazały młodym prawdziwą Polskę i ten obraz ponieśli do swoich ojczyzn.

20160730adksdWszystko co działo się w Polsce w związku z ŚDM pokazało, dlaczego Komisja Europejska jest przerażona sytuacją w naszym kraju. To zwykły strach o to, że podobnie, jak w latach osiemdziesiątych „bakcyl” Solidarności rozniósł się po całej Europie Wschodniej, dziś to samo stać się może z polską duchowością. Ci młodzi, rozmodleni, uśmiechnięci i rozśpiewani Pielgrzymi (fot. YouTube) z całego świata nie dadzą już sobie wmówić, że Polacy to nietolerancyjni, prymitywni i zacofani „katole” nie rozumiejący Ewangelii i nauczania św. Jana Pawła II. Nie uwierzą, że w Polsce nie ma demokracji a ludzie są zastraszani i boją się o swoją przyszłość.

Niezależnie od tego, kto i jak bardzo będzie się starał zniszczyć wizerunek Polski, świat tego nie kupi. Miliony ludzi oglądają w swoich krajach wiadomości a w nich migawki z Częstochowy, Łagiewnik, Krakowa...

Polska jest piękna, a Polacy są życzliwymi, tolerancyjnymi i przyjaznymi ludźmi. Papież Franciszek to wie i dał nam szansę, żebyśmy pokazali to światu. Jego modlitwa z młodymi, tematy, które porusza i zadania, jakie przed nimi stawia są trudne i jednoznaczne. Bez komentarzy i omówień słowa Franciszka są wreszcie prawdziwe i zrozumiałe. Choć najważniejsze spotkanie przed nami, już teraz trzeba Panu Bogu dziękować za to, co dane nam jest przeżyć przez te kilka dni. To potężny dar i łaska. Z tą siłą odbudujemy Polskę!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4043-zascianek-zachwyca-a-ksenofobia-polakow-jest-piekna

Anna Dąbrowska*

Na portalu liberte.pl znalazłam list, którego się spodziewałam, ale który mimo to mnie zaskoczył - bezczelnością piszących, którzy uzurpują sobie prawo pisania w imieniu polskiego narodu odpowiedzi na list ukraińskich polityków.

List, który de facto zamiast wyznania win i przeproszenia, jest kolejną próbą zrzucenia odpowiedzialności za ludobójstwo popełnione przez ukraińskich nacjonalistów, na ofiary ich zbrodni. Podpisani pod polskim listem, w sporej większości liberałowie spod znaku gazety wiadomej, różnych profesji i płci, mają w dodatku czelność odwoływać się do listu Biskupów Polskich do Niemieckich z roku 1965.

Jakim prawem? Wszak gazeta wiadoma i zaprzyjaźnione media wierne są raczej ideologii zawartej w hasłach typu: „róbta co chceta”, czy „mój brzuch, moja sprawa”.

Wiem, że pod listem i duchowni się podpisali, cóż Pan Bóg dał nam wolną wolę. Trudno jednak nie zapytać, jak katolicki duchowy identyfikować się może ideologicznie z Adamem Michnikiem, Komorowskim, Kidawą-Błońską, Sikorskim czy Cimoszewiczem? Ludźmi wielokrotnie, publicznie deklarującymi poparcie dla aborcji, legalizacji dewiacji, in vitro…

20160707adksdJeśli panowie i panie, którym w gruncie rzeczy - co widać również po tym tworze, naskrobanym chyba brudnym paluchem nadredaktora Urbana - wsio rawno, czyj autorytet wykorzystacie, musicie tworzyć tego typu epistoły, powołujcie się w nich raczej na swych unijnych mistrzów (fot. YouTube). Całe pokolenie neomarksistów roku 68. do wykorzystania!

Zrobicie, napiszecie wszystko, cokolwiek posłuży skłóceniu, zamieszaniu, uderzy w Polskę, która wreszcie ma szanse stać się dumną, samostanowiącą i katolicką. Podejmiecie się każdej nikczemności, żeby ją utaplać w błocie, opluć, zohydzić i poniżyć. Zarówno przed Wschodem, jak Zachodem. Zarzutami antysemityzmu braku demokracji, zacofania cywilizacyjnego czy intelektualnego. Wasz list jest kolejną prowokacją wobec patriotów. To obrzydliwe, że wobec tematu, którego dotyka, to jedyny powód, dla którego powstał.

Piszcie co chcecie, gdzie i kiedy chcecie, ale WARA OD ŚWIĘTEGO PAPIEŻA JANA PAWŁA II, KOŚCIOŁA i POLSKICH BISKUPÓW. Ich słowa wykorzystane w waszych prowokacyjnych tekstach to czysta profanacja.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3975-spadkobiercy-kiszczaka-powoluja-sie-na-polskich-biskupow

Anna Dąbrowska*

Właśnie podniosłam spod furtki reklamówkę sieci KAUFLAND -należącej do niemieckiej grupy Schwarz, podobnie, jak sieć sklepów Lidl. Zwrócił moją uwagę tekst z pierwszej strony. Sporej wielkości litery krzyczą do polskich klientów: „ODBIERZ FLAGĘ. Wspieraj naszych!”

Nikt już nie ma złudzeń, że w marketach dają coś za darmo, więc szukam małych liter, które wskażą, jak mam wspierać „naszych”. Już w następnej linijce wyjaśniono mi, że: po pierwsze – muszę w dniu 16 czerwca - tego dnia nasi grają z nimi – muszę zrobić w Kuflandzie zakupy na min. 100 zł; po drugie – pokazać paragon w punkcie info; po trzecie – odebrać flagę, by móc wspierać polską drużynę. Łatwo i przyjemnie, ale… z jakiego powodu mam płacić za polską flagę, niemieckiej firmie min. 100 złotych, skoro mogę kupić w sklepie lub zamówić przez Internet za kwotę od 17 do 60 zł. w zależności od wielkości i materiału?

20160615adksdOdpowiedź jest prosta i zawarta w hasełku reklamowym: WSPIERAJ NASZYCH!

Polacy naród emocjonalny. Zwłaszcza jeśli chodzi o te sportowe emocje. Przeczytają, wejdą, zakupią i kolejną stówką wspomogą niemiecki biznes. Przy okazji, mogą pomachać przed telewizorem najdroższą w swoim życiu polską flagą, w dodatku w dobrym nastroju, bo przecież wszystko dla wsparcia naszych!

Nieźle sobie to marketingowcy grupy Szwartz wykombinowali, zwłaszcza, że mają też swoje sklepy w Czechach, Chorwacji, Rumunii i na Słowacji. Drużyny tych krajów również czekają na wsparcie a flagi w hurcie to w Chinach „groszowy” wydatek…

Swoją drogą, ani przed 3 maja, ani przed 11 listopada nie ma podobnych akcji w niemieckich sieciówkach. Ciekawe dlaczego, wszak flagi pewnie jeszcze tańsze niż w trakcie EURO 2016?

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3903-wspieraj-naszych-nie-daj-sie-oglupiaczom

Anna Dąbrowska*

Pan Donald Tusk udowodnił - po raz kolejny – że świetnie nadaje się na przewodniczącego Rady Europejskiej. Mentalnie i kulturowo coraz bardziej dopasowuje się „niesfornych” kolegów z Brukseli.

Wszak nie w polskiej tradycji leży obyczaj, by poległych w zamachach terrorystycznych czcić odzianym w krótkie spodenki… .

Donald Tusk, zapalony sportowiec, porzucił chyba „haratanie w gałę” na rzecz biegania. Może jednocześnie postanowił porzucić też konwenanse i stworzy nową, świecką tradycję z gatunku „byle jak, byle lans udany”? Dobrze, że nie zrobił sobie selfie z wiązanką i nie wrzucił na „fejsa”, ale wszystko przed nami...

20160530adksdPoważnie: strasznie to przykre widzieć polskiego polityka, który nie tylko nie ma klasy, ale lekceważy i ośmiesza ojczyznę. Nawet jeśli wiemy, że dla pana Tuska „Polska to nienormalność”, wymagać od niego musimy, by godnie nas reprezentował (fot. TT). Skoro i to jest dla niego zbyt duże wyzwanie, może czas by z polityki się wycofał.

Koledzy partyjni pana Tuska! Zróbcie coś, nim zacznie uprawiać streaking.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3847-tusk-moze-juz-tylko-szokowac-w-majtach-ale-z-wiazanka

Anna Dąbrowska*

Guy Verhofstadt, lider Porozumienia Liberałów i Demokratów w PE i były premier Belgii, pozwolił sobie znów na komentarz do słów polskiej premier.

Zrobił to wzorem „nowoczesnych” polityków na profilu FB-kowym. "W moim przekonaniu, premier Beata Szydło idzie o krok za daleko, zajmując wrogie stanowisko wobec instytucji UE. Rząd PiS nadużywa swojej większości parlamentarnej, czym narusza polską konstytucję i zasady demokratycznego państwa. Polska przesuwa się poza granice wyznaczone przez wartości UE".

Panie Verhofstadt, dajże pan już spokój. Weź się pan za unijne sprawy, albo zajrzyj na swoje belgijskie podwórko. Nie ma pan zielonego pojęcia co się w Polsce dzieje, skoro używasz pan słów nieadekwatnych do sytuacji. Nie wystarczy się opierać na tym co mówią pańscy kumple: Kijowski czy Petru. Czasem trzeba coś z siebie dać, podjąć wysiłek i przynajmniej próbować się dowiedzieć u źródeł. Jeśli pan tego nie robi a jedynie poprzestaje na podszeptach kolegów, znaczyć to może jedynie, że nie ma pan dobrej woli.

Brak obiektywizmu i ochoty dla zrozumienia polskich spraw, jest wystarczającym powodem dla tego, by żądać od pana zaprzestania mieszania się w nasze, polskie problemy.

20160310adksdJeszcze w kwestii licznych demonstracji: gdzie pan był ze swymi radami (fot. YouTube), kiedy miliony Polaków przez niemal rok maszerowały ulicami polskich miast w proteście przeciw blokowaniu dostępu do multipleksu największemu nadawcy społecznemu, jedynej w kraju katolickiej telewizji? Dlaczego nie protestował pan równie głośno, kiedy wyrzucono z pracy w publicznej telewizji kilkudziesięciu prawicowych dziennikarzy? Dlaczego wreszcie nie podjął pan żadnych kroków dyscyplinujących wobec rządu pani Kopacz, kiedy ten strzelał do protestujących legalnie górników?

Polacy to dumny i mądry naród. Zdarzają się nam co prawda i tacy, jak pańscy koledzy, ale jest ich zdecydowana mniejszość. Czas, by pan to zrozumiał.

Skorzystaj pan więc z okazji i zamilcz, albo chociaż przeproś, panie Verhofstadt.

A wartości wyznaczone przez UE? Cóż to jest? Przyzwolenie na gwałty, zamykanie oczu na przemoc, poprawność polityczna, która prowadzi do unicestwienia wszystkiego, co Unię stanowiło? Takie są te wartości wyznaczone dziś przez UE.

Pan to wie i wiedzą to europejskie społeczeństwa, dlatego coraz częściej mówią nie i chcą zmian, co widać w Anglii, Austrii i za chwilę zobaczymy w Niemczech. I nie zmieni tego kreowanie sztucznych polskich problemów, to też czas zrozumieć.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3823-guy-verhofstadt-znowu-nadaje

Anna Dąbrowska*

Cóż takiego głosowano w piątek w polskim Sejmie, że opozycja się obraziła i zbojkotowała? Co doprowadziło do furii panią posłankę, że stojąc na mównicy sejmowej miast wyartykułować argumenty wolała podrzeć projekt?

Zaprawdę, smutny to był dzień dla polskiego Sejmu. Smutny dla Polski. „Uchwała w sprawie obrony suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej i praw Polaków” – stała się powodem wybuchu niespotykanej agresji wobec rządu, wybranego w demokratycznych wyborach przez większość Polaków. Czy przeciętny Belg, Anglik, Szwajcar – zrozumieją, dlaczego walcząca o demokracje opozycja nie chce poprzeć uchwały w obronie suwerenności Polski i praw Polaków? Tego nawet król Europy nie będzie w stanie im wytłumaczyć.

20160521adksdNie wytrzymali brukselscy donosiciele. Rozległ się jazgot straszliwy. Wszyscy ci smakosze ośmiorniczek i szczawiu, kłamcy smoleńscy, miłośnicy broni palnej, kreatorzy „zielonej wyspy” raz jeszcze pokazali czym dla nich Polska: śmieszny, nowoczesny poseł, który zwykł skandować: KONSTYTUCJA nieświadom, że ta z 3 maja 1791 r. już nie obowiązuje; żałosny POseł mówiący o premier „histeryczna dama” sam będąc jedynie kiepskim trefnisiem, na dworze pewnej kłamliwej dworcowej nie-damy, zabiegającej o sympatię w wagonach restauracyjnych pociągów relacji różnej; obleśni posłowie partii, która nie raz udowodniła, że w każdy garniturek się ubierze, byle jakąś imprezkę „na krzywy ryj” zaliczyć.

Opozycja zdjęła maski. Skończyło się udawanie. Od dziś nawet sejmowe wystąpienia jej członków, wygłaszane są „pod” konkretnych obserwatorów. Teksty o wojnie domowej, do której dąży PiS, wyprowadzaniu Polski z UE, łamaniu demokracji, mają odbiorców w konkretnych miejscach. Teraz tylko czekajmy. Niebawem gdzieś, ktoś, napisze o potrzebie wsparcia walczących w Polsce o demokrację. Ciekawe w jakim języku i której gazecie. Oczywiście to tylko, taka dywagacja z cyklu: spiskowa teoria dziejów.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/polityka/item/3822-schizofrenia-opozycji-za-demokracja-przeciw-suwerennosci-tego-kraju

Anna Dąbrowska*

Widać pan Kamiński Michał, zwany w niektórych kręgach „Misiem” zmienił się i stara się nam udowodnić, że i on, choć misio, wiernym, jak pies być potrafi. To chyba jedyne, sensowne wytłumaczenie komentarza byłej premier Ewy Kopacz do sejmowych podsumowań audytu jej rządów.

Z miną i emocjami, które pamiętamy z niejednej konferencji prasowej, na sejmowej mównicy wyrzucała posłanka Kopacz z siebie słowa, których znaczenia od dawna już nie pamięta.

Cóż takiego miała do powiedzenia? Jedynie to, co jak się można domyślać, napisał jej Kamiński. Któż inny, odważyłby się notorycznemu kłamcy, podpowiedzieć tekst: „Na kłamstwa, których jesteście specjalistami, na kłamstwa odpowiemy prawdą!” Kto byłby na tyle bezczelny, by tchórzowi, który nigdy nie odważył się podjąć samodzielnej decyzji, działał ściśle według instrukcji „króla” Europy, lenistwo i niekompetencję pokrywał kłamstwami i nigdy niespełnionymi obietnicami, kazał mówić: „Na wasze tchórzostwo odpowiemy odwagą!”.

20160512adksdCzy ktoś inny, niż mężczyzna skompromitowany kolejnymi, politycznymi zdradami i opluwaniem byłych kolegów, zdobyłby się na podpowiedź słowa „patriotyzm” kobiecie, która w obliczu największej po wojnie tragedii narodowej nie wahała się bezczelnie okłamywać swych rodaków, zrezygnowała z dociekania prawdy oddając śledztwo państwu żywotnie zainteresowanemu w jej zafałszowaniu? Jakim trzeba być cynikiem, by połączyć bez wahania słowa wagi największej z najbardziej chyba skompromitowanym politykiem lat ostatnich? Wstydź się pan, panie Kamiński, choć nie wiem czy sam masz jeszcze masz zdolność rozumienia słów?

Złudzeń, co do reakcji pani Kopacz na wyniki audytu jej rządów, nikt myślący mieć nie mógł. Dziwić się też nie ma czemu. Wszak nie mogła się spodziewać, że doczeka tej chwili, przecież wszystko było poukładane. Miało być tak pięknie.

Tyle posad w UE, takie perspektywy, zaprzyjaźnione media… I to wszystko na nic? Prokurator Seremet miał rację?

Nawet jeśli nie, to i tak bieganie z KODem po ulicach, to nie to samo co ośmiorniczki u Sowy i przyjaciół...

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3784-misio-wierny-jak-pies-a-ewka-wciaz-wiarygodna-inaczej

Anna Dąbrowska*

No i mamy następnego trybuna ludowego, ukochanego przywódcę, idola nowoczesnych Europejczyków – cokolwiek to znaczy. Mateusz Kijowski – bo to o nim – połączył wszystkie zaniepokojone stanem demokracji w Polsce środowiska i już wspólnie, bez udawania apolityczności, będą bronić obywateli przed zawłaszczaniem państwa przez PiS, przed jego mową nienawiści i niszczeniem demokracji.

Wspaniały, społeczny ruch pana Kijowskiego zwany KOD, zamienił się był właśnie w koalicję „Wolność, Równość, Demokracja”. Hasła znane z historii, należy mieć tylko nadzieję, że praktykowanej do tej pory przez koalicję PO – PSL polityki „miłości” nie zastąpią gilotyny.

Ciekawe co na temat nowej zupełnie KOALICJI myślą szeregowi KOD-owi działacze z miasteczek i wsi? Czy maja jeszcze złudzenia, co do „oddolnego”, „spontanicznego” ruchu? Czy podoba im się antysystemowy ruch aparatczyków partyjnych: PSL, SD, SLD plus: Zieloni, Dom Wszystkich Polska i kilka równie egzotycznych ugrupowań z wiecznie młodymi, pełnymi energii i gotowymi do nowych wyzwań panami: Czarzastym, Kaliszem, Petru...

20160506adksdRównie ciekawe, jak pytanie skąd Mateusz Kijowski czerpał inspiracje dla powołania Koalicji, jest to, dlaczego tak długo zwlekał? Wszak „watahę dożynano” już kilka lat temu. Ośmiorniczkowych targów dobijano nie w zeszłym miesiącu a rozgrabiona Stocznia Gdańska, autostradowe przekręty, stadionowe premie, dobrze opłacane zarządzanie nieistniejącymi elektrowniami atomowymi - to nie pomysły sprzed tygodnia czy dwóch (fot. YouTube).

Jedno co prawdziwie brzmi w założeniach wspomnianej koalicji to miłość do UE. Jej pragną służyć, w niej budować przyszłość: „Chcemy być społeczeństwem, krajem otwartym, życzliwym dla wszystkich, zapraszającym, uczestniczącym we wspólnocie demokratycznych państw. UE jest organizacją, która zrzesza takie państwa i nie chcemy, by w żaden sposób były podważane wartości, które stanęły u podstaw naszego wstąpienia do Unii Europejskiej” – deklaruje pan Kijowski.

Czas więc skończyć się dziwić, że skarżą się na Polskę, że szukają pomocy w Brukseli. Przynajmniej mamy jasność w temacie, jak mawiał klasyk. Patriotyzm dla nich to nacjonalizm, ksenofobia i anty-wszystko. Nie mogą więc zrozumieć dlaczego krzyczymy „Bóg, honor, ojczyzna”, nie pojmą skąd miłość do „trupów” i pogrzeby trumien wypełnionych szkieletami. Nie, ci ludzie tego nigdy nie pojmą, bo dla nich Żołnierze Niezłomni są tak samo abstrakcyjni, jak Wikingowie a Konstytucja 3 Maja kojarzy im się jedyni e z Trybunałem Konstytucyjnym. Ich Polska ogranicza się do kilku pojęć: dotacje, dopłaty, granty, fundacje lub refundacje. Jest więc bardzo konkretna i do policzenia. O te konkrety będą walczyć całom swojom mocnom koalicjom. By żyło się lepiej...

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3755-koniec-zludzen-poczatek-koalicji

Anna Dąbrowska*

Można się różnić politycznie, można mieć swoje polityczne sympatie, ale nie wolno prowokować ludzi do konfrontacji. Właśnie na to pozwolił sobie niegdysiejszy bohater, pan Władysław Frasyniuk.

- Opozycja jest za słaba, to my, społeczeństwo, musimy reagować. Macie wyjść na ulice, walczyć o swoje prawa – mówił Frasyniuk do nas, Polaków ze studia TVN. Podpowiadając „kryterium uliczne” tłumaczył się jednocześnie z podpisania listu „trzech prezydentów”. Mówił, że to dowód na to, że "mimo różnic, można mówić jednym głosem".

Nie śledzę kariery zawodowej, ani politycznej pana Frasyniuka, ale mam poważne obawy, że podobnie, jak Lech Wałęsa doznał jakiegoś rozdwojenia jaźni. U Wałęsy objawiało się to słynnym, „nie chcem, ale muszem” – dziś przynajmniej znamy tego powód - skoro ktoś, musi jednocześnie odgrywać rolę trybuna ludowego i kapusia na ów lud donoszącego, nie może to nie wpłynąć na jego psychikę. Nie wiem, jakie doświadczenia życiowe sprawiły, że dziś i pan Frasyniuk jest „za a nawet przeciw”. Za – bo, list podpisuje wespół z Kwaśniewskim, Olechowskim i Cimoszewiczem, przeciw – bo jednak podkreśla, że się różni.

20160427adksd- Podnieśmy się z kolan ludzie, świat nam zapewni bezpieczeństwo – mówił z zapałem Frasyniuk (fot: YouTube) a my, słuchający musimy się zastanowić, czy to jeszcze bunt, czy już rokosz?

- Ten list ma powiedzieć, że lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach. Opozycja jest za słaba, to my, społeczeństwo, musimy reagować. Macie wyjść na ulice, walczyć o swoje prawa.

Panie Frasyniuk, skąd w panu ta „odwaga”, by nawoływać do ulicznych walk? Czy jest pan gotów wziąć na swoje sumienie, ewentualne konsekwencje pańskich wezwań? Czy robi pan to z wyrachowania, głupoty czy na zlecenie? Co powoduje, że człowiek kiedyś przyzwoity, obecnie zachowuje się irracjonalnie, i zdradliwie. Wmawianie Polakom, że dziś są „na kolanach”, to wyjątkowo haniebne. Tysiące młodych, dumnych z Polski i jej bohaterów ludzi na ulicach Warszawy, pod biało-czerwonymi flagami, to przejaw upodlenia czy dumy narodowej? Pan chyba żyje w jakiejś innej Polsce, albo ma poważne problemy z percepcją. Mógł pan być dla tych młodych Polaków autorytetem, szkoda, że wybrał pan towarzystwo drobnych, cynicznych krętaczy.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3714-frasyniuk-czyli-wielki-upadek-czlowieka

Anna Dąbrowska*

Gazeta wiadoma stała się ostatnimi czasy trybuną dla wszystkich kontestatorów obecnej, polskiej rzeczywistości. Piszą listy otwarte ci, którzy obawiają się o polski Kościół katolicki, praworządność, demokrację i prawo kobiet do zabijania własnych dzieci. I wbrew twierdzeniom niektórych, wydaje się, że nie ma bardziej zatroskanego o Polskę środowiska niż redakcja z ul. Czerskiej. To jednak zaledwie „prawie” prawda a powszechnie wiadomo, że „prawie” robi dużą różnicę.

Po liście do Arcybiskupa Gądeckiego, gazeta publikuje list do społeczeństwa. Przeciw niszczeniu konstytucyjnego porządku w Rzeczypospolitej, w obronie jej bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego. Jeśli skojarzy się ten apel z podpisanymi pod nim prezydentami: Kwaśniewskim, Wałęsą i Komorowskim, to „prawie” - okazuje się w tym wypadku - robi ogromną różnicę.

Kilka cytatów dla pełnej jasności spraw:

„Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego, paraliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego i całej władzy sądowniczej. Parlament pracuje pod dyktando niewielkiej większości, lekceważąc argumenty i interesy mniejszości”

„Polska zmierza do autorytaryzmu i izolacji w świecie”.

„Apelujemy do wszystkich Polaków o kierowanie się w codziennej pracy i działaniu porządkiem prawnym zgodnym z konstytucją. (…) Wzywamy polityków obozu rządzącego, którym drogie są państwo i demokracja, do odmowy udziału w ich niszczeniu. Przypominamy, że za łamanie konstytucji winni poniosą odpowiedzialność”.

I jeszcze coś o KOD, który zdaniem sygnatariuszy listu: „stał się ośrodkiem koordynującym ruchu obywatelskiego sprzeciwu. Miarą społecznego zapotrzebowania na jego działania jest masowy udział Polaków w akcjach organizowanych przez Komitet. Aby skutecznie wypełniać swoją misję, KOD winien pozostać organizacją społeczną, która nie angażuje się w rywalizację partyjną".

Jest więc w apelu „dla każdego coś miłego”: ostrzeżenie, napomnienie, wytyczne. Czyżby uznał ktoś, że już czas na polski majdan?

20160425adksdMarzy się byłym prezydentom  (fot: YouTube) powrót na salony, roi im się, że wciąż mogą być właścicielami Polski. Strach ogromny zawładnął nimi, że jednak może się naród upomnieć o zmarnowane ćwierćwiecze. Pijane popisy nad mogiłami ofiar katyńskiego mordu, „Bolkowe” kłamstwa i zaniechania, ośmieszanie majestatu Rzeczypospolitej wygibasami w japońskim parlamencie, niejasnymi WSIowymi kontaktami. To zaledwie okruchy „dokonań”, „wielki” patriotyzm tych panów w pigułce, szacunek do narodu. W wyjątkowo bezpośredni sposób potwierdzili to również swą nieobecnością na uroczystościach 1050 rocznicy Chrztu Polski i pogrzebie płk. Zygmunta Szendzielorza „Łupaszki”.

Dziwiłoby, gdyby z okazji przypomnienia o sobie nie skorzystali inni wielcy patrioci bezobjawowi: Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, Radosław Sikorski, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis i Jerzy Stępień. Wszyscy oni pokazali już w przeszłości prawdziwą swoją twarz i nie ma złudzeń, co do autentycznych powodów tego listu rozpaczy i ostatniej szansy. Ale Ryszard Bugaj…?

Chwieją się fundamenty III Rzeczpospolitej zbudowanej na okrągłostołowym kłamstwie. Rozsypuje się układ.

Podzieliliście panowie naród, ale nie według waszego pomysłu on się znów jednoczy i to ból największy. Zbyt wielu Polaków dostrzega waszą obłudę i prawdziwe intencje. Bawcie się dalej sami. Majdan w Warszawie się nie uda, wczoraj ostatecznie to zrozumieliście.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3704-wici-rozpuszczone-czyli-co-sie-komu-we-lbie-roi

Anna Dąbrowska*

Czy można spokojnie czytać apel drukowany w gazecie, która od samego początku indoktrynuje, manipuluje i oszukuje w imię niszczenia autorytetów, podcinania chrześcijańskich korzeni, opluwa największe nasze wartości. Czy można bez obrzydzenia przyjmować pouczenia od ludzi, którzy za swoją trybunę obrali łamy dziennika promującego aborcję, eutanazję, homozwiązki, atakującego katolików i Kościół katolicki?

Ci, którzy niemal każdego dnia cynicznie wspierają wszelkie antypolskie i antyklerykalne inicjatywy, przerażeni swoją nieskutecznością, słusznie zdiagnozowali, że polska młodzież wciąż wierna jest Panu Bogu, Ewangelii i Kościołowi. To zdeterminowało ich do działania i od miesięcy montują kontrofensywę. Uderzyli boleśnie, bo w żarliwego kapłana, który jest autorytetem młodzieży wzrastającej w duchu umiłowania Pana Boga i ojczyzny. A tego środowisko Gazety Wyborczej znieść nie może. Nie na darmo promuje na swoich stronach pogubionych kapłanów, którzy zrzucili sutanny, lub wypowiadają posłuszeństwo swym Biskupom. Nie można się więc spodziewać, że środowisko to zaakceptuje księdza, który mówi otwarcie o budowaniu wielkiej, katolickiej Polski opartej na Ewangelii.

Do przewidzenia było, że świętowanie przez Polaków 1050 rocznicy Chrztu Polski zostanie w jakiś sposób zakłócone. Nie wystarczą już ostentacyjne demonstracje feministek w świątyniach, zakłócające Msze Święte. Uderzające w naszą świętą wiarę spektakle teatralne czy wystawy pseudo-sztuki. Potrzebne było jeszcze coś. I oto nadarzyła się okazja do obudzenia demonów. Młodego kapłana właśnie teraz postanowiono pogrążyć do końca. Niestety, wykorzystano do tego autorytet Kościoła. Nienawykli do manipulacji i ufni Hierarchowie, w duchu roku Miłosierdzia Bożego, zbyt może pochopnie wzięli na siebie winy, które bezpodstawnie przypisano młodemu Kapłanowi.

20160424adksdNa to tylko czekali wrogowie i podchwyciwszy wyciągniętą dłoń poczęli ją kąsać i szarpać. Wyrazy ubolewania, ba przeprosiny nawet, to dla nich mało. Trzeba wykluczyć z Kościoła, trzeba wykląć, nałożyć ekskomunikę, potępić. Najlepiej wszystkich, których środowisko Gazety Wyborczej zwalcza od ćwierćwiecza (fot. pixabay.com). I to będzie jednak mało, wszak jedynym zadośćuczynieniem za to, że wciąż wierni jesteśmy Panu Bogu, swej tradycji i historii może być jedynie oficjalne rozwiązanie państwa i włączenie nas do wspólnej Europy z akceptacją jej wszystkich chorych norm i praw.

Co do treści samego listu, cóż troska zaiste faryzejską się zdaje, właśnie z powodu pośrednictwa w jej wyrażaniu. Do jednego tylko fragmentu odnieść się muszę. Do zdania, które napominaniem Ojców Paulinów się wydaje i jest skandaliczną próbą ingerowania w suwerenne decyzje stróżów Jasnogórskiego Klasztoru. Od wieków jest Jasna Góra miejscem dla Polaków świętym. Nazwana Konfesjonałem narodu, miejsce, gdzie bije Jego serce. Dlatego niezależnie od tego, kto się pod tymi słowami napomnienia i troski podpisuje, nie ma do tego prawa. Nikt, nigdy nie narzucał Ojcom Paulinom co im czynić i z pewnością nie uda się to teraz.

Smutne, że jest w Polsce grupa uzurpująca sobie prawo do reprezentowania polskich katolików, która bezrefleksyjnie dołączyła do akcji dzielenia narodu. Podzielono nas politycznie, więc czas odciąć Polaków od Kościoła. Próżne nadzieje, 1050 lat wierności to chyba wystarczający dowód na to, że się nie uda. Wiara w Boga, ufność w opiekę Matki Bożej Królowej Polski, to dla nas wystarczająca tarcza przeciw autentycznym, nie wykreowanym wrogom ojczyzny.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3696-ad-vocem-przestraszonym-katolikom-spod-znaku-gw

Anna Dąbrowska*

W mało wietrzonym salonie atmosfera duszna. Choć wiosna, nikt nie myśli o otwarciu okna choćby, bo nastroje „społeczne” wymagają poświęceń i walki o sprawy najpilniejsze. A taką, w salonowym świecie, jest oczywiście bój o niczym nieograniczoną możliwość zabijania dziecka poczętego.

Nie wystarczy tabletka, antykoncepcja, trzeba pełnego dostępu do aborcji, najlepiej od 14 roku życia. Ostatnio uaktywniły się zwłaszcza feministki aktywistki i salonowe DIWY. Pierwsze - spontanicznie, na rozkaz gazety wiadomej nawiedziły kościoły (chyba dwa w całej Polsce – coś posłuch gazeta ma coraz mniejszy) i z trudem doczekawszy do kazania, wybiegły z okrzykami sprzeciwu wobec komunikatu Prezydium KEP, w sprawie pełnej ochrony życia człowieka.

Ponieważ efekt niedzielnej „akcji” zdaje się mizerny, trzeba było silniejszego głosu. Zadziałały, więc posłanki NOWOCZESNEJ i wysmarowały list do Pierwszej Damy. List, jak się wydaje, był jedynie z tego powodu, żeby uruchomić chór DIW salonowych, oburzonych i zdegustowanych milczeniem prezydentowej Agaty Dudy.

Kiedyś na takie „gadki” mówiło się „brać kogoś pod włos”, albo „podpuszczać”. Jest to działanie charakterystyczne dla ludzi prymitywnych, złośliwych i głupich, którzy mając wklepane w głowę gotowe formułki, nie potrafią przyjąć żadnych argumentów. Wszak gdyby było inaczej, czy w ogóle ktoś pytałby Panią Prezydentową o aborcję? To tak, jakby zapytać panią Senyszyn o czystość przedmałżeńską a premier Kopacz o jej wizytę w Berlinie. Odpowiedzi wszystkich wymienionych, na zadane pytania, można – przy odrobinie inteligencji – się domyślić.

Ba, tak jednak myśli człowiek z zaścianka, salon zna jedynie polityczną poprawność i dla tej, jest w stanie zmieniać zdanie kilka razy w ciągu dnia. Salon bowiem, pojęcia wartości po prostu nie zna. Pokazał to dobitnie po katastrofie nad Smoleńskiem.

20160417adTak się panie redaktorki oburzają, nadymają. Takie potrafią być złośliwe, bezpardonowe, ostre.

Odważne są. Bezczelne. Nie będą się władzy kłaniały (fot. YouTube). No, bo niby, po co? Stanowiska nie dadzą, dotacji takoż, posady w zaprzyjaźnionych mediach niezłe, więc przeczekać trzeba po właściwej stronie się opowiadając i może kiedyś, znów, coś… Lepiej „bić tą pianę”, na wypadek wszelki. Nic nie kosztuje a odpowiedni ludzie docenią w swoim czasie… A czas? Od czego zaprzyjaźnieni chirurdzy i botox.

Oto DIW chórek:

Dorota Wellman, Super Express - Rola pierwszej damy, tak mi się wydaje, nie polega na noszeniu ładnych sukienek, dobrze dopasowanych, jak się ma taką sylwetkę. Nie polega też na tym, żeby jeździć gdzieś z mężem i go reprezentować, stać z tyłu i nie mówić nic. (…) Rolą pierwszej damy jest również wspomaganie osób potrzebujących, zwracanie uwagi na istotne sprawy, które dzieją się w tym kraju. Pierwsza dama nie jest milczącą kukłą, która stoi i ładnie się uśmiecha! Pierwsza dama ma swoje zadania. Tak uważam, że powinna pełnić swoją funkcję w tym kraju.

Ewa Wanat FB - Nie rozumiem w ogóle tego rozczarowania milczeniem Agaty Dudy. Na jakiej podstawie spodziewano się, że zajmie stanowisko i to w dodatku po myśli tych, którzy ją o to prosili? Bo jest kobietą? (…) Pani Agata się nie wypowie, bo nie ma na ten temat nic do powiedzenia. A jeśliby miała, to domyślam się, że niekoniecznie chciałybyśmy to usłyszeć.

Paulina Młynarska FB - Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek liczy na to, że prezydentowa odezwie się w sprawie dopuszczalności przerywania ciąży. Maria Kaczyńska to zrobiła, ponieważ była niezależnie myślącą żoną autentycznego prezydenta, a nie ładnie ubraną panią u boku uśmiechniętego pana z długopisem.

Monika Olejnik, gazeta wiadoma - Niezwykle dziwne jest milczenie Agaty Dudy. Piszą do niej posłanki, a pani prezydentowa nie odpowiada. Tylko ustami rzecznika przekazuje, że nie będzie się wypowiadać (…) Bycie żoną prezydenta wiąże się też z koniecznością odpowiadania na trudne pytania. Odpowiadały na nie Jolanta Kwaśniewska, Maria Kaczyńska i Anna Komorowska.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/3623-chor-diw-czyli-zdegustowane-redaktorki