Przeskocz do treści

Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo, dziś troszkę inaczej, jako że mija 33 rocznica założenia grupy teatralnej, a co za tym idzie powstanie Teatru Słowa i Tańca - Produkcja Filmowa i Teatralna JK. Chciałam przy tej okazji wspomnieć o niezwykłej osobowości. Zadałam sobie pytanie: gdzie się tak spieszysz? Czy nie warto na chwilkę przystanąć? No tak… ale biegałam, biegałam i nie zdążyłam zaprosić kogoś na spotkanie z Państwem, kto w mojej pracy zawodowej był bardzo ważnym człowiekiem. Chciałam Państwu przybliżyć sylwetkę Mirosława Daszkiewicza – kulturysty. No i tu można zadać pytanie, cóż ma do naszych spotkań kulturysta? Ano ma. Kulturystyka to żmudna ale konsekwentna praca nad swoim ciałem, walka ze słabościami i pokusami. Motto kulturystów to:

Będę zdobywał, co nie zostało jeszcze zdobyte.
Będę wierzył w to, co inni zwątpili.
Wyćwiczyłem swój umysł, ciało będzie podążać.
Biorę pod uwagę fakt, że moi wrogowie nie oczekują mojego zwycięstwa.
Lecz nigdy się nie poddam!
W moim sercu nie będzie słabości.

Tak jest z każdą dziedziną sportu, tańca czy innej sztuki, bo to ciągła praca! I to na pewno połączyło mnie na sali ćwiczeń z przyszłym Mistrzem Świata w kulturystyce. Dlaczego chciałam Państwu coś o nim opowiedzieć? Dlatego, że ten świat to też ciężka droga, którą trzeba przebyć aby osiągnąć sukces. Dziś jest to już inna, bardziej zawiła droga... Kiedyś jednak ktoś taki jak Mirosław Daszkiewicz zdobył status ikony tej dyscypliny, który nigdy nie zniżyłby się do statusu dzisiejszych celebrytów.

Miałam przyjemność spędzić z nim sporo czasu na sali ćwiczeń, od niego dowiedziałam się, że mogę jeszcze więcej, że by doprowadzić swoje ciało do znakomitej formy, trzeba tylko chcieć. Balet i kulturystyka połączyły nasze działania w moim jednym z pierwszych przedsięwzięć teatralnych w 1989 roku podczas spektaklu "Siła Światła" do muzyki Pink Floyd w krakowskiej „Rotundzie”. W którym podczas wielu prób uczestniczył Mirosław Daszkiewicz, późniejszy Mistrz Świata oraz Mirosław Sukiennik, mistrz Europy. Ja z Mirkiem Daszkiewiczem toczyłam zakłady na sali ćwiczeń, a w ilości wykonanych "brzuszków", mało kto mógł mnie pokonać. Nieskromnie pisząc byłam dobrym zawodnikiem, cieszę się, że co nieco przyczyniłam się też do sukcesu Mirka, bo balet to piękna praca ciała, którą i w kulturystyce można wykorzystać, dlatego też spędziliśmy sporo czasu na sali ćwiczeń by osiągnąć wymarzony cel.

Dążenie do doskonałości swojego ciała to dążenie do antycznych wzorców, ale tak postrzegano to kiedyś , obecnie niestety zmieniły się środki... niegdyś przykładem były posągi greckich bogów dziś ten sport ma niewiele wspólnego z poczuciem piękna!

Dziś Mirosław Daszkiewicz jest już po drugiej stronie. Wierzę że patrzy z góry i wspiera młode talenty. Zawsze chętnie udzielał rad więc pamiętajmy wszyscy o tym i uczmy się od mistrzów, by w każdej dziedzinie świat był lepszy a nie tylko nijaki, przeciętny. Pamiętajmy o Mirosławie Daszkiewiczu ponieważ to kolejna postać dzięki której i my możemy zostać nie zapomniani! Szkoda że tak szybko odszedłeś i nie zdążyłam Cię ponownie zaprosić.

Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo, powyższy tytuł to tytuł spektaklu. Zapewne większość te słowa kojarzy ze Świętym Janem Pawłem II… i bardzo dobrze . Jednak po Mszy Świętej w niezwykłym miejscu, wśród skał , w całej okazałości piękna przyrody , słuchając kazania księdza dr. Artura Kardasia, doktora nauk humanistycznych (historia), którego przedmiotem badań naukowych jest Wielka Emigracja i dzieje zmartwychwstańców - nasuwa się również i mnie samej pytanie: czy rozumiemy wszystko co zostało nam w tych słowach przekazane! Czy wśród wielu zdjęć które posiadamy, wykonanych podczas spotkań ze Świętym Janem Pawłem II, pamiętamy wypowiedziane przez Niego słowa? Czy też tylko wśród swych znajomych jesteśmy zwykłymi "oglądaczami wspominek" z wszelakiego rodzaju uroczystości związanych z różnego rodzaju jubileuszami, nabożeństwami i spotkaniami w tym np. pod Oknem Papieskim. Ale nie mi oceniać i nie mi osądzać, gdyż i ja sama mam do siebie wiele zarzutów. Powinniśmy wszyscy wiedzieć, iż w maju minęła setna rocznica urodzin naszego największego z największych Polaków ! A czy wszyscy o tym wiemy i pamiętamy?

Realizując wiele spektakli teatralnych związanych z tematem Ojca Świętego - Jana Pawła II, spotkałam niezwykłą buntowniczkę w dobrym tego słowa znaczeniu, obrończynię i pasjonatkę mowy i historii polskiej, dla której miałam przyjemność zrealizować wiele choreografii, a mowa tu o Sławie Bednarczyk. "Sławeńka" bo tak pozwolę sobie o niej mówić przekazywała poprzez spektakle olbrzymią wiedzę , całą masę ciekawostek historycznych i nauczała z niezwykłą pieczołowitością pięknej i wykwintnej mowy polskiej! To niezwykły pedagog, artysta i twórca niepowtarzalnych spektakli patriotycznych. "Sławeńka" zrealizowała min. spektakl pt.: "Nie lękajcie się Prawdy" przybliżając nam słowa Ojca Świętego - Jana Pawła II. Kiedy poprosiłam aby powiedziała coś więcej o realizacji tego typu spektakli odpowiedziała:

„Jan Paweł II często cytował słowa Chrystusa o prawdzie. O tym, że prawda wyzwala, że jest drogą życia, daje wolność bowiem nie niszczy i nie dręczy sumienia tak jak kłamstwo. Rzeczywiście tak jest, gdyż życie w oszustwie słowa i czynów, dwulicowość postępowania albo pycha, albo tez pożądliwość mamony lub stanowiska - to nerwowa konfrontacja z wyborem miedzy dobrem a złem. Wychowanie a nie chowanie młodych Polaków to obowiązek moralny i odpowiedzialność przed Bogiem oraz Ojczyzną , której los zależy od moralnego i etycznego działania dla dobra, wolności i niepodległości sumienia… Życie poświęciłam na kształtowanie takich postaw jakie głosił Ojciec Święty w swoich kazaniach - Nasz Wielki Rodak - Jan Paweł II - właściwie męczennik tego świata, bo świat może go słuchał ale nie wprowadził w życie, ani państwowe, ani społeczne, ani finansowo-gospodarcze. Tak Wielki Człowiek rodzi się raz na parę setek lat. Taki dar od Boga dla Polski, Świata… powoli zapominany. Ten spektakl po to został stworzony aby młodym Polakom przypomnieć kim są, po co żyją i jaki cel i sens ma ziemskie istnienie. Dziś woła do Polaków z nieba: Co zrobiliście z moja ziemską Ojczyzną? Co zrobiliście z moim narodem? Co zrobiliście ze światem - z moim słowem”.

Szanowni Państwo, dziś i ja po latach - patrząc na młodych wówczas adeptów sztuki zadaję pytanie: czy pamiętacie czego chciała was nauczyć? Czy pamiętacie sens tekstów, których uczyliście się na pamięć? Czy rozumiecie słowa zawarte w spektaklach , które przedstawialiście wiele razy? Patrząc na dzisiejsze poczynania młodych ludzi, często niezwykle utalentowanych, mam różne myśli, często przeżywam rozterkę i zadaję sobie pytanie: dlaczego i po co podejmują się prac, które tak naprawdę nie wzbogacają kultury, ani ich osobiście?! Idąc jednak dalej tą myślą dochodzę do wniosku że to nie wina was - młodych ludzi, po prostu żyjecie w świecie pełnej komercjalizacji, świecie, gdzie chęć posiadania jeszcze więcej niż się posiada doprowadza was i nas czyli wszystkich do globalnego upadku piękna, dobra, miłości, a co za tym idzie, stajemy się niczym bez wartości. Można nas, was, wszystkich wyrzucić do kosza jak starą zniszczoną lalkę, która nie posiada jednej rączki, nóżki, czy oczka, bo to przecież nie problem, zawsze można wymienić ją na nową. Tylko gdzie nas to prowadzi... Czy zastanawiamy się nad tym, że tą zniszczoną lalką nie stanie się któregoś dnia każdy z nas? Polecam kilka wybranych fragmentów z wspomnianego już wcześniej spektaklu opartego na tekstach wielkiego Polaka jakim był Ojciec Święty Jan Paweł II . I tak jeszcze na koniec: nie podoba mi się pojęcie "pokolenie JPII", to takie określenia, które zbliżają nas do nowomowy, jak niezrozumiałe, modne teraz wyrażenie "xd" czy "lol" - czy tak naprawdę ktoś rozumie o co w tym chodzi?

Wybrane teksty do spektaklu: "Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie".

"Człowiek otrzymuje od Boga swą istotną godność, a wraz z nią zdolność wznoszenia się ponad wszelki porządek społeczny w dążeniu do prawdy i dobra. Jest on jednak również uwarunkowany strukturą społeczną, w której żyje, otrzymanym wychowaniem i środowiskiem".

"Istotnie, głównym bogactwem człowieka jest wraz z ziemią sam człowiek".

"Trzeba być pokornym, ażeby łaska Boża mogła w nas działać, przeobrażać nasze życie i przynosić owoc dobra. Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna".

"Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna".

To tylko kilka przykładów tekstów Ojca Świętego wykorzystanych w spektaklu w reż. Sławy Bednarczyk - te słowa są nam dziś wszystkim bardzo potrzebne! Pamiętajmy! A tak swoją drogą szkoda, że Sława Bednarczyk zaprzestała nauczania mowy polskiej. Myślę, że nadal jest w tej kwestii bardzo potrzebna, a ja cieszę się, że miałam przyjemność współpracy z tak wymagającym artystą.

Jadwiga Klimkowicz

Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość (Jan Paweł II)

Zdjęcia w tekście p. Stanisław Kapinos.

Szanowni Państwo, poniższą informację (by przybliżyć miejsce w którym miał odbyć się spektakl, a nie odbył się, bo świat się zatrzymał) - można znaleźć na stronie Sióstr Norbertanek w Imbramowicach: Imbramowicki Dom Kultury to jedna z zabytkowych XVIII-wiecznych budowli byłej szkoły klasztornej – tzw. „Spichlerz”, który wielkim nakładem wysiłków organizacyjno-finansowych z pomocą Boskiej Opatrzności i ludzkiej dobroci zdołałyśmy w latach 2010-2013 odrestaurować i zaadoptować na cele kulturowe (...) Projekt miał nie tylko na celu uratowanie przed katastrofą budowlaną i wyeksponowanie pierwotnych walorów zabytku skrajnie zrujnowanego w okresie PRL-u, ale będzie także odpowiedzią na duchowe potrzeby naszych Sióstr i Braci żyjących w świecie. Naszą budowlę otwieramy tak dla pielgrzymów i rekolektantów kwaterujących się w pobliskim domu rekolekcyjnym jak i dla lokalnej społeczności zainteresowanych, zwłaszcza dzieci i młodzieży w celu krzewienia duchowości i kultury chrześcijańskiej. Na piętrze jest sala widowiskowa, gdzie odbywają się koncerty, przedstawienia teatralne, projekcje filmów, spotkania i wykłady. Tam też chcemy urządzić bibliotekę i czytelnie z pracownią komputerową. Na parterze będzie ekspozycja poświęcona historii klasztoru i informacja turystyczna (...) Cały budynek jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Staramy się stworzyć miejsce, w którym dzieci i młodzież z terenu Imbramowic oraz okolicznych miejscowości będą mogły spędzać wolny czas i twórczo rozwijać swoje zainteresowania. Użytkowanie spichlerza (podobnie jak w przypadku nowo wyremontowanego domu rekolekcyjnego) ma charakter niekomercyjny. Wszelkie dochody z tej działalności przeznaczane są na cele kultu religijnego i ochronę zabytkowego zespołu klasztornego.

Szanowni Państwo, tak właśnie się dzieje! Z Bożą pomocą Spichlerz istnieje! Systematycznie wystawiane są spektakle, organizowane są warsztaty artystyczne i inne spotkania kulturalne. I tak miało być tym razem w Spichlerzu Kultury, który istnieje dzięki wielkiemu zaangażowaniu i niezwykłej charyzmie Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, a nie sposób też nie wspomnieć o ludziach dobrej woli.

Spektakl miał odbyć się w Niedzielę Palmową, jak co roku - Misterium Męki Pańskiej - w tym roku pt. "Spotkałem Jezusa". Spektakl został przygotowany przez Piotra Piechę, ja zaś zajęłam się ruchem scenicznym, choreografią i wszystkim tym co potrzebne jest aby spektakl mógł się odbyć. Światłem i dźwiękiem zajął się nasz ukochany Tomasz Jagło. Niestety dopadła mnie choroba i nie mogłam uczestniczyć w zeszłorocznej premierze tego dzieła. Zadawałam sobie pytanie po różnych spotkaniach artystycznych, warsztatach, uczelniach czy typowej pracy choreografa, reżysera, pracującego z zawodowcami, jak i amatorami, co stwarza wyjątkowość wystawianych spektakli w Imbramowicach? I po obejrzeniu nagrań chyba wiem!

Ci ludzie różnych zawodów z różnych stron, grają z duszą, szacunkiem do widza i miłością do Boga! Od którego dziś tak wielu ludzi się odsunęło i z przykrością stwierdzam, że wielu ludzi sztuki zrobiło wszystko, by odciągnąć zwłaszcza ludzi młodych od Boga, poprzez sztukę zamiast przybliżać piękno, oddalali w bardzo skuteczny sposób. Już od dawna obserwowałam jakie tematy są podejmowane na festiwalach teatralnych, jakie tematy musi podejmować np. młody tancerz w teatrach i to potwierdziła rozmowa z jedną z moich ukochanych uczennic, którą prowadziłam od najmłodszych lat, miała może trzy latka kiedy zaprowadziłam ją na pierwszy plan filmowy. Wygrywała festiwale pomimo że przygotowywałyśmy już wtedy niemodne tematy. Z wynikami bardzo dobrymi ukończyła Państwową Szkołę Teatralną - jednak dziś musiała zająć się czymś innym, ponieważ jak sama powiedziała , nie może zostać dłużej w Teatrze, by nie skończyć z niewyleczalnymi depresjami do których doprowadzają podejmowane tematy przez dzisiejszych reżyserów czy choreografów. Taka jest niestety przykra prawda i dlatego my wszyscy - zawodowcy - na których to barkach spoczywa przekaz sztuki, powinniśmy zacząć myśleć by nasz świat był lepszy: "Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość" (Jan Paweł II).

Na pewno jednak Ojciec Święty nie miał na myśli tworzonej obecnie "sztuki", bo to nie sztuka, a zatem co? Dziś na internetowych stronach widzimy chociażby dramatyczny apel filmowców: emitujcie polskie produkcje!

Kochani przyjaciele, ja "jestem za", tylko miejmy prawo wyboru! Dobrze jest wiedzieć, że film dla dziecka jest dla dziecka, film dla dorosłego widza jest filmem dla dorosłego widza, a film dla całej rodziny jest filmem rodzinnym i spokojnie możemy go wszyscy obejrzeć. Dziś to wszystko zostało poplątane! A tematy są brudne, brzydkie i zakłamane! Ale musimy też wiedzieć, że mamy sporo pięknej sztuki, wspaniałych filmów i spektakli teatralnych. Warto teraz je odszukać w zaśmieconym Internecie i obejrzeć. Dlatego warto przemyśleć słowa Ojca Świętego, którymi rozpoczęłam swoją dzisiejszą myśl. Ja zaś polecam Państwu lekturę artykułu ks. Mariusza Sztaby, który wszystkim artystom powinien dać do myślenia. Zadajmy sobie pytania: kto jest artystą i jakie ma prawa i obowiązki?
https://www.niedziela.pl/artykul/10071/Kiedy-kultura-schodzi-na-manowce

Będę też wdzięczna za poświęcenie chwili czasu i przeczytanie opisu przeżyć po wcześniej wspomnianym Misterium przez jedną z uczestniczek Grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny:

Marta Oleksy

Drodzy Państwo, za Grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny już następny rok pracy, chociaż nie wiem czy można nazwać pracą coś co się lubi. Od czasu wystawienia ostatniej Pasji grupa rozrosła się i dalej dzielnie doskonali swój kunszt aktorski, o ile można tak powiedzieć o amatorach. Pragnę bowiem przypomnieć, że żaden z członków grupy nie jest zawodowym aktorem. Jednak jesteśmy pod zawodową opieką i staramy się dzielnie wykonywać polecone nam zadania, począwszy od mowy po ruch ciała. W każdym wolnym czasie ćwiczymy i udoskonalamy się tak, aby nie zawieść Państwa czyli naszej cudownej publiczności. Nasi opiekunowie są wymagający ale i w ciężkich chwilach przytulą i pocieszą nieraz rozśmieszając do łez!

Cieszę się, że już po raz drugi mogliśmy zaprezentować dla Państwa spektakl pasyjny tym razem pt. „Spotkałem Jezusa”. Scenariusz i reżyseria spektaklu Piotr Piecha, ruch sceniczny - choreografia Jadwiga Klimkowicz, światło -Tomasz Jagło. Premiera miała miejsce 19.05.2019 r. w Spichlerzu Kultury przy Klasztorze Sióstr Norbertanek w Imbramowicach.

Wspaniała gra wszystkich aktorów – nieskromnie mówiąc, gra świateł, muzyka i taniec zachwyciły i jednocześnie wzruszyły publiczność. Stało się tak dlatego, że każdy z występujących dał z siebie wszystko. Nie widać już takiej nieśmiałości u aktorów jak na początku naszych spotkań. Każdy doskonale wczuł się w swoją rolę. Wśród publiczności, już po spektaklu dało się słyszeć głosy, że role zostały bardzo dobrze dopasowane do występujących.

Pasja, jak sama nazwa wskazuje dotyczy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Zgodnie z tytułem, przedstawienie „Spotkałem Jezusa” oprócz właśnie tego motywu przewodniego dotyka zdarzeń, w których różne postaci biblijne spotkały się z Mistrzem. I tak widzimy scenę, w której przyprowadzają do Jezusa cudzołożnicę, następnie jesteśmy świadkami spotkania Pana z Samarytanką oraz w kolejnej scenie z kobietą kananejską.

Piękną sceną jest spotkanie Jezusa z dziećmi. Spotkanie zostało przedstawione jako zabawa w ciuciubabkę. Dzieci jak wiemy z Biblii lgnęły do Jezusa i tutaj widzimy jak zapraszają Go do wspólnej zabawy. Obrazuje mam to to, że oprócz natury boskiej, miał On także naturę ludzką. Po spektaklu usłyszałam właśnie o tej scenie z dziećmi, że widać w niej, że Jezus był normalnym człowiekiem, takim jak my.

Na komentarz moim zdaniem zasługuje wprowadzenie roli diabła, który przewija się podczas całego spektaklu. Pojawia się on jeszcze przed rozsunięciem kurtyn. Kusi Jezusa na pustyni, przynosi mikrofon i podaje tekst przemówienia Kajfaszowi. Podsuwa krzesło Piłatowi i przynosi mu wodę do umycia rąk. Jest obecny obok anioła – który pojawia się jako głos sumienia – podczas wewnętrznych przemyśleń tak Judasza jak i później Piotra. Judasz jak wiemy przegrywa swoją duszę, diabeł triumfuje i w końcowej części spektaklu przynosi Judaszowi sznur.

Uważny czytelnik na pewno zauważył, że wspomniałam o mikrofonie. Tak to nie błąd. W spektaklu użyto kilka współczesnych przedmiotów m.in. telefon, którym diabeł próbuje zrobić zdjęcie Jezusowi podczas kuszenia Go na pustyni i wspomniany już wcześniej mikrofon. Te przedmioty to nie jedyny łącznik ze współczesnością. W scenie piety pojawiają się Siostry Norbertanki oraz anioł z obrazem Pana Jezusa Cierpiącego, który jest otoczony szczególną czcią w Sanktuarium Męki Pańskiej w Imbramowicach. Jedna z sióstr wnosi fioletowy szal, który przewija się jako rekwizyt w poszczególnych scenach spektaklu i którym oplata obraz oraz Matkę Boską trzymającą w objęciach swojego Syna.

Trzeba także dodać, że całość grana jest przy praktycznie zerowej scenografii. Na scenie widzimy tylko skrzynię przykrytą czarnym materiałem. Widzowie skupieni są na aktorach i na przekazie a na sali jest całkowita cisza. Chyba nie było osoby, która się nie wzruszyła a niejeden otarł łezkę.

Jadwiga Klimkowicz

"Przez Sztukę Bliżej Dobra" to motto, które już od dawna przyświeca naszym działaniom. Piszę naszym, ponieważ dzięki współpracy ze wspaniałymi artystami, a nie sposób nie wspomnieć tu o kimś takim jak p. Piotr Piecha, który dzielnie wspiera działania grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny, powstają ciekawe spektakle, które cieszą się Państwa - licznie przyjeżdżając z różnych stron - zainteresowaniem. Jest nam niezmiernie miło również i z tego powodu, iż poprzez podejmowane i realizowane tematy wszyscy coraz bardziej zagłębiamy się w poznawaniu kultury polskiej. Nie da się ukryć, że sprzyja temu również miejsce, które przesiąknięte jest sztuką, dobrem, pięknem i miłością!

Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach to miejsce, które każdy powinien odwiedzić, a i czas teraz ku temu sprzyja, by po zwiedzeniu wystawy szopek w krakowskim Muzeum Celestat, wybrać się z całą rodziną, by zobaczyć urzekająco piękną ruchomą Szopkę Norbertańską, a przy okazji prawdziwe polskie Jasełka w reż. wspomnianego już powyżej p. Piotra Piechy. Drodzy Państwo, zachęcamy też do udziału w cyklicznych spotkaniach teatralnych w których każdy może wziąć udział nie patrząc na wiek i wykonywany zawód.

A dlaczego właśnie Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach? Ponieważ jest to nawiązanie do wielowiekowej tradycji szkoły dla Panien, gdzie na nauki oddawane były córki o najbardziej znanych nazwiskach w Polsce, a historię postaramy się przybliżyć podczas następnych spotkań. Zatem, czy może być wspanialsze miejsce na tego typu działania artystyczne?

Pragnę podziękować za miniony rok właścicielowi "Piekarni Mojego Taty" za jak zwykle pyszny chleb oraz p. Monice Kocbuch z biura promocji Muzeum Krakowa za wsparcie nas materiałami dzięki którym możemy Państwa obdarowywać ciekawą literaturą, a co za tym idzie poszerzać wiedzę o historii i sztuce!

Dziękuję p. Mirosławowi Borucie Krakowskiemu za to, że i Państwo możecie się coś więcej o nas dowiedzieć.

Zapraszam zatem na cykliczne spotkania z grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny działającą dzięki wsparciu Sióstr Norbertanek pod moją skromną opieką (TSiT–JK – produkcja filmowa i teatralna).

Życzę Państwu w imieniu swoim oraz wszystkich współpracujących ze mną artystów, Szczęśliwego Nowego Roku, wielu wspaniałych, teatralnych przeżyć, a przede wszystkim Błogosławieństwa Bożego! Dziękuję Wam Kochane Siostry, że to dzięki Wam może dziać się tak dużo! Dziękuję fantastycznej grupie ludzi, która przyjeżdża z różnych stron nie raz w trudnych warunkach atmosferycznych, nie raz prosto z uczelni, pracy, po to by móc poprzez sztukę czynić dobro, a tego nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzeba!

Jadwiga Klimkowicz

Zdjęcia w tekście p. Marcin Stawinoga.

"Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby dzisiejsze święto w Imbramowicach wypadło tak pięknie i godnie. Cieszymy się wspólnie z wielkiej wartości jaką jest wolność i pamiętajmy o współczesnej odpowiedzialności za naszą ojczyznę i jej powodzenie" - podsumował wspólne świętowanie wójt Gminy Trzyciąż, p. Roman Żelazny. Organizatorem uroczystości była Biblioteka i Ośrodek Animacji Kultury Gminy Trzyciąż przy udziale Starostwa Powiatowego w Olkuszu.

Szanowni Państwo, w ostatnim czasie rzadko informowałam o naszych poczynaniach czyli wydarzeniach przygotowanych przez Teatr Słowa i Tańca JK. Przyznam się szczerze, iż trochę nie nadążam, gdyż dzieje się sporo. Jednak dzisiejszym materiałem chciałabym zachęcić do śledzenia naszej strony na facebooku, ale i do dalszego obserwowania strony Krakowa Niezależnego.

Pragnę też bardzo serdecznie podziękować właścicielowi "Piekarni Mojego Taty" za wsparcie w postaci prawdziwego chleba, którym podczas naszych spotkań możemy Państwa częstować, oraz p. Monice Kocbuch z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa za książki, które wiem, że już Państwo i czytacie i polecacie innym, a na tym nam właśnie zależy. Dziękuję także p. Bożenie Kościej za materiał, na którym mogłam się oprzeć przy realizacji spektaklu z Grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny, działającej przy klasztorze Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, spektaklu, który odbył się 15 sierpnia 2018 roku (poniżej link do spektaklu), a który chciałam dziś w wielkim skrócie Państwu polecić. Imbramowice i klasztor Sióstr Norbertanek to tylko 30 min od centrum Krakowa a spędzić można tam cudowny i niezapomniany, pełen ducha czas!
https://www.youtube.com/watch?v=7nh_s44Evx0

Klasztor. Cudowne ocalenie

"Tu bodaj w paru słowach chcę wspomnieć o Furgale, który odwiózł w nocy rannych powstańców do Krakowa, o pięknej roli klasztoru, który narażając się na doraźne niebezpieczeństwo i srogie później represje, z prawdziwym bohaterstwem ocalił życie wielu powstańcom. Ranni leżeli pokotem w kościele. Los jeńców był straszny. Dzicz kozacka wiązała ich do koni puszczanych w cwał, tak że na miejsce przywłóczono kupę okrwawionego mięsa ludzkiego" (ze wspomnień rodzinnych - Novaków, doc. dr Zygmunt Novak, rękopis na prawach autorskich 14 VIII 1963 roku, "Ojcowska ziemia i jej ludzie w 1863 roku").

Z kronik klasztornych sióstr Norbertanek w Imbramowicach

"Powstanie Styczniowe 1863 roku nie ominęło tutejszego klasztoru. Potyczki odbywające się w najbliższej okolicy, narażały klasztor na niejedno niebezpieczeństwo. Dnia 16 sierpnia 1863 roku oddział Kozaków otoczył klasztor i począł się do niego dobywać. Przerażone zakonnice na klęczkach padły przed obrazem Matki Najświętszej w chórze błagając o ratunek. Ufność ich nie była zawiedziona.

W tej samej chwili nadjechał z głównej kwatery pułkownik Szachowskoj, kazał Kozakom odstąpić od klasztoru. Z wdzięczności za to cudowne ocalenie co roku w dzień 15 sierpnia obraz Matki Najświętszej z chóru zostaje przez całe zgromadzenie procesjonalnie przy śpiewie "Gwiazdo morza" zaniesiony do kościoła, gdzie 16-go odbywa się przed nim uroczysta wotywa"".

W imbramowickim klasztorze klauzurowe norbertanki przebywają nieprzerwanie od ponad 780 lat - jest to jeden z najstarszych klasztorów norbertańskich na ziemiach polskich. Klasztor ufundowany został ok. 1226 przez biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża. Obecna późnobarokowa budowla kościelno–klasztorna to w większości dzieło architekta Kacpra Bażanki. Klasztor od XIII w. ulegał napadom tatarskim, pożarom, był obiektem ataku podczas wielu wojen, czy powstań narodowych, niemniej jednak regularnie prowadził szkoły, szpital i udzielał ludności różnych form pomocy, uruchamiając akcje dobroczynne i społeczne. Do historii przeszły np. Instytut Naukowy Wyższy Żeński czy Szkoła Rolnicza. Za udział w walce z okupantem niemieckim klasztor został odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi. Zarządzały nim dotąd 53 siostry przełożone. Obecnie w klasztorze mieszka 12 sióstr (serwis internetowy ekai.pl).

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

"Przez Sztukę bliżej Dobra" to cykliczne spotkania na które serdecznie zapraszam, ale co, jak i kiedy następnym razem, tymczasem 4 maja 2018 roku imbramowickie Siostry Norbertanki umożliwiły i w dużej mierze przygotowały premierę filmu „Moja Fatima”.

20180504tsit1Jest to 30-sto minutowe wspomnienie siostry Łucji, opowiada nam, przypomina obrazy z dzieciństwa w których osobiście wraz ze swymi małymi przyjaciółmi uczestniczyła. Film ten jest krótką opowieścią m.in. o modlitwie, ma na celu pomóc zapewne nie jednej rozdartej duszy odpowiedzieć czym dla nas w dzisiejszym świecie jest modlitwa. W realizacji tej odpowiedzi wsparła mnie grupa motocyklistów uczestników pielgrzymki do Fatimy, ale i uczniowie, studenci, koło gospodyń wiejskich, nauczyciele, wykładowcy lekarze, księża a nawet dwuletni chłopczyk któremu słowo modlitwa nie jest obce.

20180504tsit2Dziękuję im wszystkim, dziękuję krakowskim i nie tylko krakowskim aktorom, ponieważ część nagrań została zrealizowana w USA przez artystów, którzy bez chwili wahania włączyli się w tę realizację. Dziękuję za umożliwienie wykorzystania – poezji, która przybliża nam sens istnienia. Dziękuję wszystkim, że jesteście ze mną, a wszystkich tych z Państwa, którzy zechcieliby obejrzeć film w całości zapraszam na pokazy organizowane na terenie całego kraju. Informacja telefoniczna 660-951-909 oraz e-mail: teatrsit1@op.pl.

I jeszcze zachęcająca linka: https://www.youtube.com/watch?v=76q8OodNi3w

PS. Poniższym psalmem - który dziś Państwu polecam - napisanym przez Martę Grabysz z muzyką Piotra Piechy rozpoczęliśmy premierowe spotkanie – dziękuję Wam kochani - nie spodziewałam się! Dziękuję niezwykłej publiczności, która włączyła się w ciszy, by później wspólnie rozważać fenomen modlitwy.

Marta Grabysz (Kraków 2018)

20180504tsit3Psalm "Na rozstajach"

Sterczę na wietrze
Pośród pól Twych Panie
Jak strach na wróble
Z potarganą duszą
W starej kapocie wyświechtanej CZASEM
Z umęczoną myślą,
Zalęknioną dolą.

20180504tsit4Jak zdarty kapelusz...
Tak serce dziurawe
Skrzyżowanych ramion zmurszałe kikuty
Unoszę ku Tobie w modlitwie.

Zdławionym bezgłosiem rozpaczliwie
Wołam -
Odpuść mi Panie
Wśród łąk,
Na rozstajach
Me grzechy bezduszne...
I te co nie moje!

20180504tsit5Jak kostur starca na wiór wysuszony -
Odwiecznym wichrem
W pokorze chyląc się ku ziemi przodków
Odziany w łachman znoju
By jeszcze się unieść
Uklękam...
Zaszlocham...
Zanucę...

W promieniach łask Twoich
Stoję TU - o Panie,
By chciwe ptactwo
Ślepych oczu dołów
Nie chciało znów dziobać
Nim w proch się obróci
Spróchniałe ciało -
Pod ciężarem losu...
Tak chciałeś o Panie...
Tak dałeś o Panie...

20180504tsit6Tym wierszem pragnę pochylić się nad
Krzyżem na rozstaju dróg do Imbramowic
I pokłonić się kochanym Siostrom
Norbertankom za ich modlitwy,
dzięki którym mogę TAM powracać.

Jadwidze Klimkowicz i ekipie filmu "Moja Fatima" -
w podziękowaniu za niezwykle przeżycia
i najpiękniejsze emocje jakie mogą się rodzić
tylko w chwili największego skupienia,
porozumienia i przyjaźni
podczas pracy artystycznej.

W takich momentach dziękuję Bogu,
że TU JESTEM.

kingahrabia2Kinga Hrabia

„Misterium Męki Pańskiej: Otwórzcie drzwi Chrystusowi” w reżyserii Piotra Piechy – scenariusz na podstawie Biblii Nowego Tysiąclecia: Jadwiga Klimkowicz i Piotr Piecha, oprawa muzyczna: Piotr Piecha, choreografia i ruch sceniczny: Jadwiga Klimkowicz, obsada aktorska: Grupa Teatralna im. ksieni Zofii Grothówny, premiera: 2 marca 2018 roku, Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach „Spichlerz Kultury”.

„ZOBACZ GRZESZNY COM CIERPIAŁ ZATWE GRZECHÓW ZŁOŚCI Z PRZYCZYN ICH OTUŻ BOK MOY OTWARTEY MIŁOŚCI” – skarga Chrystusa z obrazu „Pana Jezusa Cierpiącego” znajdującego się w Sanktuarium Męki Pańskiej w Imbramowicach.

W liturgii nie ma miejsca na teatr, ponieważ „rytuał” jest naprawdę, tylko wyobraźnia ludzka domaga się zmyślonego dopowiedzenia. Cierpienie, miłość, zbawienie stanowią sens Golgoty opisanej w Piśmie Świętym. Zrozumieć i przeżyć przedstawioną w Ewangeliach Drogę Krzyżową Chrystusa najlepiej pozwala nabożeństwo pasyjne, które słowa, symbole przenosi na obraz, sceny.

odc1Spektakl „Otwórzcie Drzwi Chrystusowi” nawiązuje do średniowiecznej praktyki dramatu liturgicznego – pasyjnego misterium, ale nie stanowi wiernej kopi obrzędowości, lecz przenosi jej aurę w czasy współczesne oraz akcentuje symboliczną warstwę misterium. Jednakże należy podkreślić, że to nie „typowa” Pasja, którą do dzisiaj często odgrywa się przy kościołach, w postaci (w miarę możliwości) realistycznie odgrywanych scen Męki Pańskiej w plenerze, z zachowaniem pełności i ciągłości obrazu biblijnego, lecz artystyczna „wizja” Kalwarii – splot kluczowych scen i cytatów.

Nazwa „misterium” pochodzi od łacińskiego „mysterium” – tajemnica, obrzęd i oznacza widowisko wywodzące się z dramatu liturgicznego. Tematyka misterium pochodzi z Biblii, utworów o charakterze hagiograficznym i apokryfów. To gatunek o luźnej kompozycji i swobodnie rozbudowanych wątkach, w którym dużą rolę odgrywały intermedia i charakterystyczne sceny symultaniczne, grany był najczęściej na placach i dosyć wcześnie w języka narodowych, a nie po łacinie. W Polsce popularne były bożonarodzeniowe szopki i pastorałki, to znaczy misteria mówiące o narodzeniu Chrystusa oraz te związane z wydarzeniami Wielkiego Tygodnia i Wielkanocą, z których najbardziej znany jest utwór Mikołaja z Wilkowiecka „Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim” z XVII wieku. W imbramowickim misterium skupiono się na tragizmie historii Jezusa Chrystusa, rezygnując z komiczno-satyrycznych interludiów oraz mocno trzymając się problematyki religijno-egzystencjalnej, zgodnej z nauczaniem Kościoła katolickiego.

Misterium w wykonaniu Grupy Teatralnej im. ksieni Zofii Grothównej odbywa się (ostatnie wystąpienie będzie mieć miejsce 25 marca) w szczególnym miejscu, bo przy Sanktuarium Męki Pańskiej, w którym znajduje się obraz Pana Jezusa Cierpiącego łaskami słynący, anonimowe dzieło pochodzące z XVII wieku, na którym umęczona twarz Chrystusa oddaje głębię niewypowiedzianej męki w imię odkupienia grzechów ludzkości swoją bezgraniczną miłością.

odc2Patronką, prężnie rozwijającej się grupy teatralnej pod okiem Jadwigi Klimkowicz oraz Piotra Piechy, działającej przy Klasztorze Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, została obrana Zofia Grothówna – najbardziej zasłużona zakonnica konwentu Imbramowickiego, dlatego warto zapoznać się z jej biografią. Zofia Grothówna pochodziła z Rzeżuśni, wsi należącej obecnie do powiatu miechowskiego województwa małopolskiego. Jej rodzicami byli Aleksander Groth herbu Rawicz oraz Katarzyna Kozubska. Niestety nie zachowało się zbyt wiele źródeł o jej życiu przed wstąpieniem do klasztoru w Imbramowicach w 1691 roku, nawet jej data urodzenia. Została wybrana na stanowisko ksieni, to znaczy przełożonej klasztoru żeńskiego, w 1703 roku. Niemal przez cały okres sprawowania swojej funkcji zajmowała się odbudową kościoła i klasztoru po wielkim pożarze, który miał miejsce w 1710 roku, zatrudniając najlepszych artystów, aby odtworzyć dawną świetność i uczynić miejsce jak najpiękniejszym. Jej największą zasługą jest rozpoczęcie spisywania kroniki klasztornej. Jednakże nie tylko dbała o historię i wygląd domu sióstr Norbertanek, ale także nie pozostawała obojętna na los wiernych – budowała chaty, przekazywała zboże, pomagała biednym i potrzebującym oraz stworzyła szkołę klasztorną dla dziewcząt. Zmarła w 1741 roku, a pamięć o niej trwa nadal, czego dowodem jest powołanie grupy teatralnej, która, za przykładem swojej opiekunki, swoją sztuką rozprzestrzenia piękne wartości, chwaląc przy tym Boga Najwyższego. Więcej na temat okresu sprawowania rządów przez Grothównę i historii samego klasztoru oraz Sanktuarium Męki Pańskiej możecie dowiedzieć się ze strony Klasztoru Sióstr Norbertanek (http://www.imbramowice.norbertanki.org/pl/zdanowski).

odc3W przedstawieniu „Otwórzcie Drzwi Chrystusowi” podkreślono poziom symboliczny, dlatego uczestnictwo wymagało zaangażowania serca i intelektu, wybrano pewne emblematy męki pańskiej, sceny pokazywano za pomocą ekspresyjnego tańca (ekstatyczny taniec dwóch niewiast jerozolimskich wyrażający agonię Chrystusa i cierpienie Matki frasobliwej) i emocjonalnego śpiewu (od cichego, kojącego po głośny, doniosły, wręcz agresywny), wykrzyczanych i wyszeptanych monologów, zachowując przy tym porządek biblijnej drogi Chrystusa na Golgotę. Gra światłem i dźwiękiem, pieśni religijne przy akompaniamencie gitary („Ogrodzie Oliwny”, „Jezusa Ukrytego”, „Ach, mój Jezu”…), minimalistyczna scenografia (krzyż, tron, kamienie) i kostiumografia (symboliczne kolory szat) oraz efekt mgły, potęgowały oniryczno-mistyczną aurę, która wprowadzała w stan quasitransu. Ważne jest to, że spektakl spełnia kluczową funkcję nabożeństwa – wspólnej modlitwy i adoracji. Widzowie mogli współtworzyć przedstawienie oraz poczuć się jak uczniowie Chrystusa i płaczące niewiasty, podczas bezpośrednich zwrotów Jezusa, który nakazywał odkryć w sobie posłannictwo do miłości, sceny Eucharystii i wspólnego dzielenia się chlebem lub w trakcie wspólnego odśpiewania pieśni.

Obsada składa się m.in. z amatorów-pasjonatów sztuki aktorskiej, w różnym wieku (od 6 lat wzwyż) i o różnych zainteresowaniach czy zawodach, lecz to nie przeszkadza im „mówić jednym głosem” i grać bez emfazy charakterystycznej dla naturszczyków. Na szczególną pochwałę zasługuję rola Judasza, który swoim głosem i ciałem pokazał poczucie winy zdrajcy Nazarejczyka. Swój talent zaprezentował, zdaje się, że w najlepszej scenie tego spektaklu – sądu nad Chrystusem, w którym posłużono się synekdochą – trzech mężczyzn odpowiadało starszyźnie żydowskiej i tłumowi, którzy zgodnie z tradycją Paschy i propozycją Poncjusza Piłata mógł ocalić jednego z więźniów; mordercę Barabasza albo Króla Żydowskiego, pomimo tego skazali na męczeńską śmierć niewinnego Jezusa. Młodzi mężczyźni na baczność i z zaciśniętymi pięściami w stronę publiczności wykrzykiwali brzemienne w skutkach zdanie „Krew Jego na Nas i na Nasze dzieci!”.

odc4Jadwiga Klimkowicz, znana krakowska choreografka i baletnica, doskonale ułożyła ruch sceniczny, wykorzystując „statyczną wzniosłość”, jakby momentami lepiła z ciał aktorów żywe rzeźby lub malowała dynamiczne obrazy (scena upadku niewiast na ziemię lub objęcia Chrystusa przez wszystkie postaci).

Kreacja chóru, który przypomina o wspólnym grzechu ludzkości i o błogosławieństwach Chrystusa z Kazania na górze oraz wrażenie jakie wywołuje misterium przywołuje tradycję tragedii antycznej, której celem było wzbudzenie u publiczności emocjonalnego wstrząsu – „katharsis”. Wywołanie uczucia trwogi i litości pozwala oczyścić umysł z tych doznań.

Na koniec spektaklu reżyser podziękował wiernej publiczności i oddanym swej pracy aktorom, a oni wszystkim, dzięki którym misterium mogło się odbyć. Podziękujemy raz jeszcze Piotrowi Piesze, aktorowi Teatru Ludowego w Krakowie za wspaniałą reżyserię, Jadwidze Klimkowicz, dyrektorce Teatru Słowa i Tańca w Krakowie, za feeryczną choreografię, wszystkim aktorom za przekonującą grę, Michałowi Kołdrasowi, właścicielowi serwisu kinaamatorskiego.pl, za udokumentowanie przedstawienia, siostrze Augustynie za przepyszne wypieki, przeoryszy imbramowickiego klasztoru – siostrze Faustynie za udostępnienie miejsca i wszelkie wsparcie oraz widzom za tak liczne przybycie i za słowa pochwały.

odc5Charakter prezentowanej "Pasji" doskonale wpisuje się w mistyczny i pokutny czas, gdy w kościołach śpiewane są Gorzkie Żale, rozważa się stacje Drogi Krzyżowej, przygotowuje do Świąt Wielkiej Nocy. Spektakl przybliża widzom europejską, dawną, nieco zapomnianą tradycję świeckich przedstawień pasyjnych, dramatu liturgicznego, związanego z inscenizacją liturgicznych wątków biblijnych, a co najważniejsze – nie jest tylko przedstawieniem teatralnym, ale także wspólną modlitwą, śpiewem i medytacją nad słowami Pisma Świętego. Najważniejsze zdają się emocje, ekspresja, współodczuwanie z Chrystusem, Maryją i wszystkimi postaciami biblijnymi (Judasz, Piotr, Jan, Weronika, Szymon Cyrenejczyk, Poncjusz Piłat, Tomasz Apostoł…), co pozwala lepiej zrozumieć cud Zbawienia, docenić wagę Wielkanocy oraz przeżyć razem z aktorami święte misterium. Poruszenie, które wywołuje przedstawienie, może stanowić pierwszy krok do zmiany siebie samego na lepsze... Zapowiedź spektaklu znajdą Państwo tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=T4z5VbxU4R0

Serdecznie zapraszamy na nowe premiery teatralne w wykonaniu tego zdolnego zespołu oraz na spotkania ze Sztuką i Literaturą w każdą pierwszą sobotę miesiąca – z pewnością będziecie mogli spotkać się z niezwykłymi gośćmi i poczuć niesamowitą atmosferę.

Bibliografia:
http://www.biografistykapedagogiczna.pl/index.php/pl/tomy/27-tom-2-2017/71-beata-skrzydlewska-zofia-grothowna-ksieni-klasztoru-w-imbramowicach-w-latach-1703-1741
A. Kulawik, Poetyka, Wstęp do teorii dzieła literackiego, Kraków 1997.
A. Borowski, Literatura polska i powszechna. Starożytność-Oświecenie, Kraków 2002.

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Rok 2017 to rok Stanisława Wyspiańskiego. Goszcząc w różnych stronach naszego kraju przybliżaliśmy sylwetkę artysty. Głównym jednak miejscem naszych spotkań był korzkiewski zamek na którym gościliśmy m.in. młodzież z Zespółu Szkół nr 6 im. Króla Jana III Sobieskiego w Jastrzębiu-Zdroju pod opieką Elżbiety Marciniak, Anny Kamyczek-Owsiak i Agnieszki Klepek-Drozd.

zamekkorzkiewMłodzież twórcza i otwarta na propozycje działań artystycznych, które poprowadził jak zwykle doskonały Piotr Piecha. Wesele Wyspiańskiego to główny temat, ale całość sylwetki przybliżyła nam Zofia Daszkiewicz - polecam Państwu lekturę poniższego tekstu! Za urozmaicenie spotkania pragnę podziękować właścicielowi "Piekarni Mojego Taty", właścicielowi Zajazdu Polesie w Januszowicach, Muzeum Historycznemu Miasta Krakowa, oraz Dyrekcji Teatru im. Juliusza Słowackiego, w którym młodzież - zwiedzając przy okazji jubileuszu Kraków - gościła na doskonałym spektaklu "Chory z urojenia".

zofiadaszkiewiczmZofia Daszkiewicz

Wybrane fakty z życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego

Autorką zdjęć w tekście jest p. Joanna Kwaśny.

Stanisław Wyspiański przyszedł na świat 15.01.1869 roku w Krakowie przy ul. Krupniczej 14. Był synem rzeźbiarza Franciszka Wyspiańskiego i Marii z Rogowskich. Warunki materialne rodziny były skromne. Dziadek Stanisława, Mateusz Rogowski, był zamożnym człowiekiem, poniósł jednak ogromne straty spowodowane pożarami Krakowa w 1850 i 1857 roku. Prawdziwa katastrofa nastąpiła po upadku powstania styczniowego. Dziadek udzielał pomocy powstańcom, został aresztowany, skonfiskowano większą część jego majątku i zasądzono wiele grzywien. Wkrótce po ślubie córki zmarł. Matka Stanisława musiała sprzedać kamienicę i rodzina Wyspiańskich zamieszkała w skromnych warunkach przy ul. Kanoniczej w Domu Długosza, w którym Franciszek Wyspiański miał pracownię.

zdwyspianski1W 1875 roku Stanisław rozpoczął naukę w Szkole Ćwiczeń przy Seminarium Nauczycielskim. Poznał kolegów, którzy byli mu bliscy do końca życia: Józefa Mehoffera, Henryka Opieńskiego, Stanisława Estreichera i Lucjana Rydla. W tym czasie pogorszyła się sytuacja rodzinna Stanisława. Ojciec nie mógł sobie poradzić z utrzymaniem rodziny i zaczął nadużywać alkoholu. Matka zmarła na gruźlicę w 1876 roku. Mały Staś w wieku 7 lat został półsierotą. W szkole miał świetne relacje z kolegami. W wolnych chwilach rysował dziecięce i kobiece głowy, kwiaty i żołnierzy. Nigdy nie rysował koni.

We wrześniu 1879 roku 10-letni Staś został uczniem Gimnazjum Św. Anny. Szkoła miała świetnych nauczycieli. W tym czasie stałą opieką otoczyła chłopca ciotka Joanna Stankiewiczowa z mężem Kazimierzem. Stanisław zamieszkał z nimi. Stworzyli mu świetne warunki materialne umożliwiające intelektualny i artystyczny rozwój. Bezgranicznie go kochali. Zafascynował go teatr. Wspólnie z kolegami założyli w szkole kółko dramatyczne. Przygotowywali amatorskie przedstawienia, grając w nich główne role. Stanisław chodził często do Muzeum Narodowego w Sukiennicach. Dużo rysował. Zwrócił na niego uwagę dyrektor muzeum Władysław Łuszczkiewicz. Będąc uczniem VI klasy gimnazjum, zapisał się, jako uczeń nadzwyczajny, do krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych na oddział rysunków. W 1887 roku Stanisław Wyspiański zdał maturę. O wysokim poziomie nauki w gimnazjum świadczy fakt, że edukację rozpoczęło 200 uczniów, a skończyło 30. Po maturze wyjechał na wycieczkę po wschodniej Galicji. Wykonał wiele rysunków ołówkiem, tuszem i atramentem. Jan Matejko docenił ich wartość i Stanisław został przyjęty do Szkoły Sztuk Pięknych do II oddziału rysunków. Jednocześnie rozpoczął naukę na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas podróży do Królestwa Polskiego rysował detale architektoniczne, wyposażenia zabytkowych wnętrz, badał historię obiektów.

zdwyspianski2Wyjątkowym wydarzeniem była dla studenta II roku oferta od dyrektora Jana Matejki i architekta Tadeusza Stryjeńskiego. Zaproponowali mu oraz Mehofferowi pracę przy renowacji kościoła Mariackiego. Mieli wykonywać dekoracje malarskie wg projektów J. Matejki. Ta praca zbliżyła S. Wyspiańskiego do J. Matejki i T. Stryjeńskiego, którzy traktowali go jak artystę wykonującego trudne zadania. Otrzymywał też wynagrodzenie. Powierzono mu artystyczny dozór nad wszystkimi artystami pracującymi przy konserwacji kościoła. Współpracował z J. Matejką przy realizacji Litanii aniołów. Poznał tajniki warsztatu dekoracji monumentalnej. Wykonywał liczne rysunki. W 1890 roku narysował ołówkiem pierwszy autoportret. Po ukończeniu konserwacji kościoła wyjechał za granicę. Podróże wpłynęły na ukształtowanie jego artystycznej osobowości. W Paryżu zafascynował go teatr. Zwiedzał muzea i podziwiał gotyckie katedry. Musiał wrócić do Krakowa, ponieważ został wezwany do odbycia służby wojskowej. Został wcielony do 13 pułku piechoty.

zdwyspianski3Dzięki staraniom J. Matejki i prezydenta Krakowa został przeniesiony do rezerwy. Dużą satysfakcję przyniosła mu kontynuacja prac przy renowacji kościoła Mariackiego. Wspólnie z Mehofferem mieli opracować i przenieść na ściany herby oraz wykonać projekty pojedynczych witraży. Po zakończeniu prac ponownie wyjechał za granicę. Zwiedził Niemcy, Austrię, Szwajcarię, Włochy. Zatrzymał się w Paryżu, gdzie odczuł potrzebę pisania, zmieniał się wewnętrznie. Wrócił do Krakowa odmieniony artystycznie. Poznał nowoczesną sztukę, głównie impresjonizm. Pogłębił uczucia patriotyczne. W Krakowie musiał się zatroszczyć o środki materialne. Brak zamówień na malarstwo monumentalne przyczynił się do ukształtowania Wyspiańskiego – portrecisty. Malował portrety przyjaciół i znajomych, dzieci, miejskie widoki i kwiaty. Dzięki temu, że zatrudniono go do renowacji kościoła Franciszkanów, został uczestnikiem krakowskiego życia artystycznego i miał zapewniony stały dochód. Młody artysta przez pół roku 1895 całkiem poświęcił się dekoracji ścian zniszczonych podczas pożaru w 1850 roku. Była to ciężka praca wykonywana w pośpiechu. Wiele oryginalnych projektów artysty odrzucono. Fryz z łabędzi musiał zastąpić fryz z lilii. Nie wydano zgody na fryz z postaci aniołów, do których pozowali ubodzy ministranci w mocno zniszczonych butach, aby wierni nie pomyśleli, że w niebie panuje nędza. W kościele dominuje więc dekoracja kwiatowa. Przy głównym ołtarzu powstały znakomite malowidła figuralne: „Matka Boska – Królowa wieśniaczka polska” w chłopskim kaftanie, zaś Dzieciątko jest otulone chustą, wzrusza „Caritas” i „Strącone anioły”. Obecnie wymagają one zabiegów konserwatorskich. To, czego dokonał S. Wyspiański stanowi arcydzieło i tworzy nowy rozdział w historii sakralnej polichromii. W następnym roku zaproponowano artyście wykonanie witraży do kościelnych okien. Powstał wspaniały cykl witraży w oknach wokół głównego ołtarza: Cztery żywioły – „Powietrze”, „Ogień”, „Woda” i „Ziemia” oraz witraże figuralne: „Święty Franciszek” i „Błogosławiona Salomea”. Największe dzieło artysty „Bóg Ojciec” umieszczono nad chórem. Witraż ten należy do czołowych dzieł przełomu wieków w skali światowej.

zdwyspianski4W 1896 roku artysta przyjął propozycję konserwacji i uzupełnienia witraży w kościelnych krużgankach oo. Dominikanów, zniszczonych pożarem 1850 roku. Z powodu braku pieniędzy odrestaurowano jedynie trzy witraże.

Ciekawe prace wykonał S. Wyspiański w Domu Lekarskim przy ul. Radziwiłłowskiej 4. Szczególną uwagę zwracał witraż „Apollo spętany”. Niestety, został zniszczony podczas wojny w 1945 roku. Podziwiano przepiękny wystrój wnętrz: fryz z gałęzi i liści kasztanu, wieniec z róż na suficie, mosiężne żyrandole w kształcie gwiazd śnieżnych, mahoniowe meble, żelazną balustradę schodów. Równocześnie sporządzał projekty dekoracji dla kilku instytucji, przygotowywał dekoracje teatralne, wystawy własnych obrazów, malował portrety, pejzaże, kwiaty, wykonał projekt stroju dla Lajkonika, pisał dramaty.

Artysta był związany z teatrem miejskim, który został otwarty 21.10.1893 roku. Na tej scenie odbyły się prapremiery jego kilku dramatów; niezwykłym wydarzeniem dla Krakowa i Polaków stała się premiera narodowego dramatu, jakim jest „Wesele”. Miała miejsce 16.03.1901 roku. Źródłem inspiracji dla autora było wesele Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną w domu Włodzimierza Tetmajera w Bronowicach. Ślub odbył się 20 listopada 1900 roku, wesele trwało trzy dni. Niewiele brakowało a Wyspiańskiego na weselu by nie było. Lucjan Rydel zaprosił przyjaciela, aby był świadkiem na jego ślubie, jednak nie dołączył zaproszenia na wesele ani dla Wyspiańskiego, ani dla jego żony. Artysta poczuł się urażony i na dwa dni przed ślubem zawiadomił Rydla, że nie będzie świadkował, skoro nie został zaproszony z żoną na wesele. Rydel przeprosił przyjaciela, nadając przeprosinom piękną, obrzędową formę. Wysłał na Plac Mariacki weselnych drużbów Jaśka i Kaspra w krakowskich strojach na koniach, aby pokłonili się artyście w jego pracowni i zaprosili na bronowickie wesele. Przeprosiny zostały przyjęte i Wyspiański z żoną i córeczką Helenką przyjechał na wesele. Stał na progu między dwiema izbami oparty o framugę drzwi, patrzył i słuchał. To co widział i słyszał stało się inspiracją do napisania dramatu, któremu artysta nadał tytuł „Wesele”.

zdwyspianski5O niezwykłym talencie Stanisława Wyspiańskiego, jako dramaturga świadczy fakt, że już 16 marca 1901 roku miała miejsce premiera dramatu, w którym autor poddał surowej krytyce narodowy mit, według którego, gdy nadejdzie właściwy moment historyczny, naród powstanie i odzyska wolność. Inteligencja i chłopi zawiedli oczekiwania. Przygotowania do premiery Wesela wywołały szok. Były awantury w teatrze, artyści zwracali role, nie chcieli grać, ponieważ nie zrozumieli sztuki. Rolę Panny Młodej oddała aktorka dwa dni przed premierą. Na szczęście Wanda Siemaszkowa nie odmówiła prośbom S. Wyspiańskiego. Autor wyraził jej wdzięczność w oryginalny sposób. Po spektaklu zobaczyła w swej garderobie koszyk wypełniony ziemniakami sporządzonymi z marcepanu oraz bilecik z wyrazami wdzięczności od dramaturga. Matka L. Rydla w nocy poprzedzającej premierę zmieniła na afiszach, wykonanych na jej koszt, imiona bohaterek, aby jej córka Hania nie została ośmieszona przez jej zbyt swobodne zachowanie wobec wiejskich chłopców. Premiera budziła powszechne zainteresowanie, ponieważ wiedziano, że bohaterami sztuki są autentyczni ludzie dobrze znani w krakowskim i bronowickim środowisku. Dramat odebrano z zachwytem i oburzeniem. Wniesiono na scenę wieniec dla autora z mickiewiczowską cyfrą „44”, co świadczyło o tym, że uznano w osobie S. Wyspiańskiego czwartego wieszcza. Były też kpiny i demonstracyjne wyjścia z teatru podczas spektaklu. L. Rydel był oburzony dyshonorem wyrządzonym ukochanej siostrze, Haneczce. Wesele biło rekordy powodzenia. Do końca roku grano aż 31 przedstawień, zaś kwiaty dla autora przywożono do dorożkami do mieszkania Wyspiańskich przy ul. Krowoderskiej. W 1905 roku dramaturg zabiegał o stanowisko dyrektora teatru. Władze miasta nie zaakceptowały jego kandydatury. Miał na to wpływ zły stan zdrowia S. Wyspiańskiego oraz jego plany dotyczące reformy teatru. Chciał on stworzyć nową scenę narodową. Dyrektorem teatru został Ludwik Solski.

zdwyspianski6Ostatni raz S. Wyspiański był w teatrze 16 września 1905 roku. Podczas spektaklu nagle zasłabł i został odwieziony do kliniki dr. Żuławskiego.

Wiedząc o zbliżającej się śmierci, nabył posiadłość w Węgrzcach, aby żona mogła utrzymać siebie i dzieci, gdy go zabraknie. Było to możliwe głównie dzięki nagrodzie im. Probusa Barczewskiego, przyznanej mu przez Akademię Umiejętności za cykl Pejzaży z Kopcem, niezbędne okazało się też zaciągnięcie pożyczki w Kasie Oszczędności Miasta Krakowa oraz finansowej pomocy ciotki Stankiewiczowej, która spłacała raty jeszcze długo po śmierci artysty. Latem 1906 roku wiejskim wozem sąsiada Waśki (którego syn po śmierci S. Wyspiańskiego został drugim mężem Teofili) przywieziono rzeczy Wyspiańskich do domu w Węgrzcach.

Budynek był okazały, wyróżniał się rynnami, blaszanym dachem i zakratowanymi oknami. Był otynkowany na biało, stał na wysokiej podmurówce. Wchodziło się do domu od strony podwórka po kilku schodkach przez oszkloną werandkę. Po lewej stronie długiej, wąskiej sieni była kuchnia i jadalnia, zaś z prawej strony znajdował się pokój dziecięcy, za nim sypialnia. W największej izbie od frontu urządzono pracownię artysty. Blisko domu był studnia. Na podwórku znajdowały się zabudowania gospodarcze: stajnia, stodoła, szopa i budynek gospodarczy nazywany izba czeladną. Do posiadłości należał malowniczy staw, który zasypano, gdy utopiła się w nim krowa, ponad 30 morgów ziemi i powóz, którym Teofila jeździła na zakupy do Krakowa.

zdwyspianski7W Węgrzcach artysta przeżył tragiczny konflikt potęgi ducha z niemocą ciała. Ogromnie cierpiał, poruszał się jedynie w fotelu na kółkach. Bezwładną rękę miał ujętą w dwie deseczki, gdy wypadał mu ołówek dyktował teksty czuwającej przy nim ciotce Stankiewiczowej. W tak tragicznych warunkach powstawały fragmenty dramatu o Zygmuncie Auguście i Barbarze Radziwiłłównie. Z węgrzeckiego okresu pochodzi tylko kilka rysunków oraz tragiczny autoportret ze zniekształconym nosem. Liczne wizyty w domu artysty składali pisarze, aktorzy, reżyserzy, scenografowie, między innymi Stefan Żeromski, Adam Asnyk, Ludwik Solski, Karol Frycz.

W 1907 roku S. Wyspiański urządził w swoim obejściu huczne dożynki. Zaprosił mieszkańców wsi oraz przyjaciół i znajomych z Krakowa. Chłopi przynieśli gospodarzowi barwne wieńce, które uwito z węgrzeckich zbóż i kwiatów. Zgodnie z tradycją urządzono zabawy i pochody z przebierańcami. Grała ludowa kapela. Artysta obserwował radosne święto, ciesząc się żywym i tak pięknym ludowym obyczajem. Tylko 15 miesięcy spędził Wyspiański w swej posiadłości. Cierpiał fizycznie i psychicznie, wiedząc, że nie ma sił na realizację powstających w umyśle wizji.

14 listopada 1907 roku został przewieziony do kliniki dr. Maksymiliana Rutkowskiego przy ul. Siemiradzkiego. Wierny Feldman podtrzymywał chorego i cucił winem mdlejącego z bólu artystę. W klinice przeżył dwa tygodnie. 28 listopada 1907 roku o godz. 17.00 S. Wyspiański zmarł. W tym czasie szalała burza z piorunami. Jesienny deszcz uderzał w szyby, wicher łamał gałęzie drzew. Bardzo wcześnie zapadła noc.

20161216tsitNa pogrzeb wielkiego artysty przybyli przedstawiciele świata artystycznego i kulturalnego z całego kraju. Trumna ze zwłokami zmarłego była wystawiona w kaplicy w podziemiu kościoła oo. Pijarów. Żałobne dekoracje z nieśmiertelników zaprojektowali malarze Ferdynand Ruszczyc i Karol Frycz. Wokół trumny ułożono około 200 wieńców. 2 grudnia o godz. 9.30 przeniesiono trumnę do kościoła Mariackiego, gdzie odprawiono żałobne nabożeństwo. Następnie Królewską Drogą jechała spowita kirem trumna umieszczona na specjalnie podwyższonym karawanie ciągniętym przez sześć karych koni. Na czarno obitym katafalku ze srebrnymi ornamentami i srebrnymi lichtarzami ułożono tylko kilka wieńców, w tym – nadesłany z Częstochowy – srebrny z biało-czerwonymi szarfami oraz wieniec z fiołków, ulubionych kwiatów artysty. Powiewały chorągwie i flagi, niesiono setki płonących pochodni. Zgodnie z wolą zmarłego w Krypcie Zasłużonych na Skałce nie wygłoszono żadnych przemówień. Tylko Zygmunt żegnał wielkiego artystę. Żył On jedynie 38 lat. Zostawił spuściznę, która oparła się upływowi czasu i wciąż zachwyca wielkością dokonań. Był autorem dramatów: Wesele, Wyzwolenie, Noc listopadowa, Warszawianka, Klątwa, Sędziowie, Achilles, Bolesław Śmiały, Akropolis, Skałka, Meleager, Protesilas i Laodamia, Powrót Odysa.

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

W Polsce pierwszy raz Jasełka zorganizowano na dworze św. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego, pod koniec XIII wieku. Tradycja polska nakazuje, aby okres przedstawiania Jasełek rozpoczynał się z drugim dniem Świąt Bożego Narodzenia – na Świętego Szczepana.

koj1jkAtrakcyjność tej ludowej sztuki podnosił dobór i sposób przedstawienia postaci uczestniczących w scenie: narodziny Zbawiciela, agrarne elementy dekoracyjne (wół, osioł, siano, żłób, sceny pasterskie), postać okrutnego Heroda, egzotyczni królowie o odmiennym kolorze skóry i kolorowym orszaku, rzeź niewinnych dzieci, śmierć z kosą, aniołowie o olbrzymich skrzydłach oraz diabły, żydzi, mieszczanie, rycerze, egzotyczne karawany kupieckie z wielbłądami, chłopi pracujący w polu, kobiety przy żniwach.

koj23jkDziś najczęściej Jasełka przedstawiają postacie znanych polityków, celebrytów zapominając o najważniejszym, a mianowicie o mistyczności oraz możliwości uczestniczenia w tajemnicy Bożego Narodzenia. Teatr Słowa i Tańca JK oraz Teatr Lalki i Aktora "Radość" wraz z grupą teatralna im. Ksieni Zofii Grothówny działającej przy klasztorze Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, zaprosili Państwa do uczestniczenia w polskich Jasełkach. Jasełkach pełnych życia z przeżywaniem wielu radości ale i z odrobiną strachu i niespodzianek.

koj4jkGościliśmy w małopolskich kościołach bawiąc wiernych, dorosłych, dzieci i seniorów. Zwiedziliśmy przy tej okazji kościoły, rozmawialiśmy z naszą niezwykłą publicznością i dziękujemy! dziękujemy dziękujemy! za tak wspaniałe przyjęcie. Dziękujemy za wspólne śpiewanie kolęd za uściski dłoni i miłą atmosferę. Piotr Piecha przypomniał nam potrzebę istnienia Polskich Jasełek, całość pięknym dźwiękiem fletu otoczyła Teresa Szturc, którego dźwięk pozostał w naszej pamięci.

A ja w roli Anioła zapraszam już dziś na spotkanie z nami za rok, a w najbliższym czasie na spektakle pasyjne. Niech śpiew i dobre słowo zostanie w nas!

Dzielcie się domem, dzielcie się chlebem, a Bóg się z wami podzieli Niebem! Bo kogo przyjmie, do serca swego to jakbyś Boga przyjął samego! Narodzonego! Narodzonego!

koj5jk

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Mikołaj to imię wywodzące się z greckiego Nikólaos poprzez łac. Nicolaus analogicznie do imion: Nikokrates, Nikomachos, Nikomedes, Nikostratos, Nikosthenes. W Polsce to imię występuję od czasów średniowiecznych. Świętych pod tym imieniem pojawia się sporo bo aż ponad dwudziestu, jest min, Mikołaj z Flue oraz Mikołaj Pieck i towarzysze, męczennicy Gorkum. Jednak wśród tej sporej liczby jest Mikołaj, biskup i wyznawca. Był biskupem miasta Miry, które w czasach starożytnych było stolicą Licji ( południowo zachodnia Azja Mniejsza) Żył prawdopodobnie w IV stuleciu.

jkswmikolaj2Niestety, nie ostały się żadne bliższe wiadomości o jego życiu i działalności. Jednak z pięknych legend zaczerpnięto i ku naszej radości zostało nam przekazane z dziada na pradziada informacje z biografii innych postaci, zwłaszcza z życiorysu opata Mikołaja z pobliskiego klasztoru Syjon, późniejszego biskupa w Pinarze, który uratował żeglarzy z katastry morskiej, o trzech młodzieńcach uratowanych od wyroku śmierci czy trzech ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagom, dostarczonym dyskretnie przez naszego Mikołaja. Zatem jak widać same dobra z sobą niósł ów św. Mikołaj. Pod koniec X stulecia jego kult rozwinął sie w Niemczech, a w wiekach następnych we Francji i Anglii. Warto wiedzieć ze w roku 1087 szczątki świętego uprowadzono przed najeźdźcą muzułmańskim z Azji Mniejszej przewieziono do Bari w południowych Włoszech. I tak stopniowo kult naszego Mikołaja rozszerzył się a właściwie objął całą Ruś i tak dalej, dalej.

jkswmikolaj3Kult świętego Mikołaja zna oczywiście polska wieś, ale nie tylko wieś! Choć w ostatnich dniach usłyszałam iż to wiejski zwyczaj, jest to nieprawda! Niestety coraz częściej można zauważyć iż tą piękną tradycję chce się nam ją zastąpić bzdurnymi krasnalami, zlaicyzowanym gwiazdorem czy nordyckim czarodziejem. Dlatego też chciałam Państwu przybliżyć postać św. Mikołaja do którego od wieków uciekali się żacy, dzieci, młode panny, żeglarze, więźniowie, piekarze, kupcy. Powstało wiele utworów, poświęconych świętemu, pojawiają się opisy cudów, a przede wszystkim pojawia się uśmiech i to nie tylko dziecka. Ja w moich choreografiach i spektaklach z okazji Dnia św. Mikołaja staram się przekazać dobro i miłość i warto tez wiedzieć że każdy z nas w tym dniu może być św. Mikołajem, czy to nie jest wspaniałe? Dla mnie choć jestem już bardzo dorosłym człowiekiem jest to nadal dzień oczekiwań i zawsze znajduję coś pod poduszką i wiem że nawet liścik bo i to się zdarza otrzymałam od BISKUPA ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA a nie kolorowego krasnala!!! Mikołajki to wielka bzdura! Ja również reżyseruję układy taneczne w których pojawia się czerwona pajacykowata czapeczka, ale ani nie sugeruję, ani nie wmawiam że to św. Mikołaj!

jkswmikolaj4Dołączam kilka zdjęć ze spektaklu, które wykonała Pani Elżbieta Marchewka - dziękuję że jest Pani zawsze z nami! W roli św. Mikołaja Tadeusz Łomnicki, a te śliczne kolorowe aniołki na scenie Teatru Ludowego w mojej choreografii to: Julia Augustyniak, Kinga Marchewka, Ola Kwaśny, Wojtuś Kwaśny, Tymek i Zachariasz Kufta, Łucja Klimkowicz oraz Weronika Marchewka. Zapraszam na nasze spotkania z Mikołajem, a tak już na koniec polecam ten słodziutki wierszyk "Święty Mikołaj" dla każdego! Autor nie jest mi znany.

jkswmikolaj1

Święty Mikołaj przyjeżdża saniami
i dzieli się z nami prezentami.
Czekasz na niego cały rok
i myślisz o nim już co krok.

Musisz pamiętać o grzeczności,
być miłym dla mamy, brata, gości.
Mówić przepraszam i dziękuje
bo to się wszystko kalkuluje.

6 grudnia koło kominka,
gdy cała zbierze się rodzinka.
Wtedy prezentów jest tu moc,
czy jesteś duży czy mały brzdąc.

kingahrabia2Kinga Hrabia

Fiodor Dostojewski autor „Zbrodni i kary” pisał: „Niezbadane są drogi, na których Bóg odnajduje człowieka”. Dzisiaj Bóg nie musiał nas daleko szukać, ponieważ sami przybyliśmy do jego domu na piękną uroczystość 300-lecia konsekracji świątyni Klasztoru Sióstr Norbertanek w Imbramowicach.

Spotkanie z literaturą i sztuką w Klasztorze w Imbramowicach

iszhsl127 sierpnia w Spichlerzu Kultury odbyło się wyjątkowe „spotkanie” z artystami literatury pięknej: Stefanem Żeromskim oraz Wincentym Polem, a dokładnie z admiratorkami ich twórczości – literaturoznawczynią p. doktor Kazimierą Zapałową (która z powodów zdrowotnych nie mogła uczestniczyć w rozmowie) oraz praprawnuczką autora „Śpiewu z mogiły” p. Barbarą Pol-Jelonek. Spotkanie prowadziła dyrektorka Teatru Słowa i Tańca Jadwiga Klimkowicz z pomocą moją oraz adeptów teatru. Tematem przewodnim były związki obu pisarzy z tamtejszym klasztorem, jednakże to spotkanie miało także charakter występu artystycznego. Z ust krakowskiej aktorki Marty Grabysz wybrzmiewały podniosłe słowa ze „Śpiewu z mogiły” Wincentego Pola:

Leci liście z drzewa,
Co wyrosło wolne;
Z nad mogiły śpiewa
Jakieś ptaszę polne:
Nie było — nie było
Polsko dobrą, tobie!
Wszystko się prześniło,
A twe dzieci w grobie

(zdaję się, że najbardziej znany utwór ze względu na Chopinowskie umuzycznienie) – oraz fragmenty powieści młodopolskich Stefana Żeromskiego: „Ludzi bezdomnych” i „Wiernej rzeki”, w których autor zwany „sumieniem narodu” wspominał o Imbramowicach. Warto zacytować te fragmenty; pierwszy z nich pojawia się w „Zwierzeniach” Joasi Podborskiej, kiedy ta opisuje poglądy wujostwa z Mękarzyc, zaś drugi podczas rozmowy księcia Józefa Odrowąża z Salomeą Brynicką:
Otóż i Tecia używa tych samych zwrotów. Czasem, gdy ja mówię coś dziwacznego dla Mękarzyc, Tecia szybko bada okiem twarze rodziców i przybiera na swoją ich uśmiech. Nie mówię o myślach i sądach. Wszystkie te sądy o rzeczach są takie same, jak były kilkadziesiąt lat temu, kiedy ciotka Waleria była panną i uczyła się w Ibramowicach. Tecia, dziś żyjąca, jest, właściwie mówiąc, panną z czasów Klementyny z Tańskich Hoffmanowej... („Ludzie bezdomni”):

— Pani po włosku nie umie, ale za to po francusku...
— A umiem, bom się uczyła na pensji, u zakonnic, w Ibramowicach. Troszeczkę się nie douczyłam, bo mi tatko kazał wracać do gospodarstwa. Zresztą, przyznam się, żem tak znowu nadzwyczajnie za tymi Ibramowicami nie przepadała. („Wierna rzeka”).

„Wierna rzeka: klechda domowa” z 1912 roku opowiada o powstaniu styczniowym oraz dziejach miłości księcia Józefa Odrowąża do ubogiej szlachcianki Salomei. Z kolei „Ludzie bezdomni” z 1900 roku opisują społeczną działalność lekarza Tomasza Judyma i jego miłość do nauczycielki Joasi Podborskiej.

Goście mogli też posłuchać wspaniałych występów muzycznych pianistki Ewy Ryks oraz skrzypka Antoniego Kulki-Sobkowicza. Ponadto tancerki z Opery Krakowskiej: Wioletta Maciejewska i Katarzyna Borstyn, w sukniach z epoki zaprezentowały nam oryginalną choreografię baletu dworskiego „Sotto le Stelle”.

Wincenty Pol i Stefan Żeromski – wielkie biografie i nieznane związki z Imbramowicami

iszhsl2Wincenty Pol urodził się w 1807 roku w Lublinie w rodzinie austriackiego urzędnika niemieckiego pochodzenia, a zmarł w 1872 roku w Krakowie. Został pochowany w krypcie zasłużonych na Skałce w Krakowie. Pol to poeta należący do nurtu romantyzmu krajowego, uznawany za poetę narodowego, który twórczo wykorzystywał polską tradycję literacką, geograf i uczestnik powstania listopadowego. Z inspiracji Adama Mickiewicza ogłosił swój najpopularniejszy zbiór powstańczych piosenek „Pieśni Janusza” w 1835 roku, będących lirycznym zapisem wojennych przeżyć. Wiele z nich weszło do narodowego śpiewnika, na przykład: „Krakus”, „Mazur” czy „Pieśń ułanów”. Był mistrzem romantycznej gawędy wierszowanej. Wykładał geografię oraz historię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Stefan Żeromski, prozaik, dramatopisarz, publicysta i społecznik, urodził się w 1864 roku w Strawczynie w zubożałej rodzinie szlacheckiej, a zmarł w 1925 roku w Warszawie. Dzieciństwo spędził we wsi Ciekoty u stóp Gór Świętokrzyskich. Wychowany w domu o patriotycznych tradycjach, wcześnie osierocony, został zmuszony do samodzielnego utrzymywania się i zarabiania na życie – już podczas nauki w kieleckim gimnazjum pracował jako korepetytor. W 1886, nie uzyskawszy matury, opuścił Kielce, przeniósł się do Warszawy i wstąpił do Szkoły Weterynaryjnej. W 1888 z powodu problemów finansowych i zdrowotnych przerwał naukę i rozpoczął pracę guwernera w rożnych dworkach szlacheckich. W kręgu artystycznym reprezentował on rolę pisarza społecznie i narodowo zaangażowanego, będącego rzecznikiem najuboższych, analizującego i krytykującego niesprawiedliwy porządek społeczny. Zawsze aktywnie uczestniczył w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym kraju. Debiutował krótkimi formami prozatorskimi, wprowadzającymi charakterystyczne dla całej twórczości tematy krzywdy społecznej, zacofania ludu, spoczywającego na inteligencji moralnego obowiązku wprowadzania postępu, kształcenia najniższych warstw społecznych – wydany tom w 1895 roku „Opowiadania” zawierał między innymi: „Zmierzch”, „Siłaczkę” i „Doktora Piotra”. Opublikowany tom w 1896 roku opowiadań „Rozdziobią nas kruki, wrony...” wprowadzał reprezentatywną dla Żeromskiego tematykę niepodległościową, związaną z problemem świadomości narodowej. Jest on autorem ważnych powieści, które od lat znajdują się na szkolnej liście lektur polskich uczniów i studentów, takich jak: „Syzyfowe prace”, „Ludzie bezdomni”, „Popioły”, „Wierna rzeka” czy „Przedwiośnie”. Obok wielkiej prozy Żeromski tworzył dramaty: „Róża”, „Turoń”, „Uciekła mi przepióreczka” oraz pisma publicystyczne i teksty krytyczno-literackie.

Pani Doktor Kazimiera Zapałowa, autorka książki „Rodzina Stefana Żeromskiego w Świętokrzyskiem” oraz kustosz Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego w Kielcach, znalazła w zacytowanych wyżej dwu znaczących powieściach Żeromskiego odniesienie do Imbramowic, Ibramowic – jak zapisywał autor „Przedwiośnia”, które znał jedynie z opowiadań, a w których język mówiony zgubił literę „m”. Literaturoznawczyni postanowiła przyjrzeć się krewniaczkom czy powinowatym pisarza: Katerlankom, Saskim, Trepczankom, Paczkównom, Kuleszyńskim, Makólskim, które kształciły się w Szkole Wyższej Żeńskiej Sióstr Norbertanek. Polecamy jej książki o genealogii oraz biografii Żeromskiego, które zainteresowanym wyczerpująco przedstawią te zagadnienia.

Norbertanki – historia

iszhsl3Pierwszy Zakon Norbertanów został założony we Francji przez Świętego Ojca Norberta, który pociągnął tyle mężczyzn i kobiet do miłości Chrystusa jak żaden inny kapłan od czasów apostolskich. Siostry Norbertanki zakładają habity w kolorze białym na cześć Niepokalanego Poczęcia, według nakazu który otrzymał Ojciec Norbert od samej Najświętszej Dziewicy w widzeniu. W centrum duchowym sióstr Norbertanek mieści się Pan Jezus Eucharystyczny – kult Eucharystii. Ich motto, tak zwana Reguła Miłości, brzmi: „Jedno serce i jedna dusza w Bogu”.

Imbramowice to malownicza wieś położona w powiecie olkuskim, w gminie Trzyciąż, której dawno temu znakiem rozpoznawczym stał się Klasztor Sióstr Norbertanek. Początki klasztoru sięgają końca XII wieku. Jego fundatorem był komes Imbram, od którego imienia stworzona został nazwa miejscowości (wcześniej Dłubnia). Imię Imbram pochodzenia germańskiego stanowi złożenie z członów „heima” – „ojczyzna, miejsce zamieszkania” i „hraban” – „kruk”, czyli Imbramowice to ojczyzna kruka. Po skutecznych staraniach biskupa Iwo Odrowąża, który na rzecz klasztoru przeznaczył pokaźne dobra ziemskie, papież Grzegorz IX zatwierdzi bullą w 1229 to miejsce na siedzibę Norbertanek. W kościele znajduje się obraz „Pana Jezusa Cierpiącego” łaskami słynący z XVII w, który został namalowany przez nieznanego artystę oraz relikwie z drzewa Krzyża Świętego i kolumny biczowania. Klasztor chroni w swojej bibliotece także wiele cennych rękopisów i starodruków oraz zabytków malarstwa religijnego – jeden z najcenniejszych obrazów przechowywanych w skarbcu to dzieło autorstwa Jana Breughel’a Starszego przedstawiające Matkę Bożą z dzieciątkiem w girlandzie.

Genealogia – pamięć o...., czyli sens naszego spotkania

iszhsl4Spotkanie u sióstr Norbertanek związane było zarówno z tym sakralnym obiektem i jego historią oraz z genealogią dwóch znanych artystów. Etymologia „genealogii” wywodzi się z greki, słowo stanowi połączenie „genos” – rodu oraz „logos” – słowo, wiedza. Genealogia to jedna z nauki historii, która zajmuje się badaniem pochodzenia rodzin, ich historii oraz wzajemnych relacji i losów poszczególnych członków rodów. Podobno wszyscy Polacy wśród swoich przodków mają Mieszka I... Najbardziej znane „drzewo genealogiczne” (a zarazem źródło jego nazwy) stanowi drzewo Jessego, przedstawiające pochodzenie Jezusa Chrystusa. W Księdze Izajasza znajduje się proroctwo, które głosi o nadejściu Mesjasza: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni”. Serdecznie polecam uważną lekturę wierszy: Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej „Drzewo genealogiczne” oraz Jacka Kaczmarskiego pod tym samym tytułem, których wymowa podkreśla jak ważna dla każdego Polaka już od samego dzieciństwa jest jego historia rodu. Każdy z nas, jak sądzę, powinien znać swoje pochodzenie i koleje losów swoich przodków, choćby pradziadków, aby móc ukształtować swoją tożsamość i w pełni zrozumieć siebie oraz jak śpiewał Marek Grechuta: „ocalać [ich – KH.] od zapomnienia”. Ten moralny nakaz doskonale ujęła Wisława Szymborska w swoim utworze „Rehabilitacja”:

Umarłych wieczność dotąd trwa,
dokąd pamięcią się im płaci.
Chwiejna waluta. Nie ma dnia,
by ktoś wieczności swej nie tracił.

Wspólnie i z należytym szacunkiem uczciliśmy pamięć o Historii, Miejscu oraz o pisarzach.

Informacje na temat historii Klasztoru Sióstr Norbertanek w Imbramowicach oraz związków Stefana Żeromskiego z tym miejscem zaczerpnęłam z artykułów udostępnionych na stronie: http://www.imbramowice.norbertanki.org/pl/historia-i-kultura-klasztoru.

Natomiast biogramy pisarzy pochodzą ze Słownika Pisarzy pod redakcją Jadwigi Marcinek (Kraków 2007), a definicja genealogii z https://pl.wikipedia.org/wiki/Genealogia.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia relacji filmowej "300-lecie konsekracji świątyni Klasztoru Sióstr Norbertanek w Imbramowicach": https://youtu.be/k92cNSwDuJQ

kingahrabia2Kinga Hrabia

Poetą jest ten który pisze wiersze
I ten który wierszy nie pisze(…)
Poetą jest ten który odchodzi
I ten który odejść nie może”
Tadeusz Różewicz, „Kto jest poetą?

Jeżeli czytacie poezję, nie tylko tę napisaną przez znanych autorów, to znaczy, że jesteście rzadkimi okazami ludzi doceniających liryczną stronę życia. W tym przypadku powinniście zapoznać się z twórczością Henryka Wrożyńskiego. „Młody poeta znowu odwiedził dyrektora teatru // Mówił o wojnach i śmierci // O miłości też // Nikt nie chciał go słuchać // Tyle się wydarzyło od czasów // Gdy greckie oliwki dusiły się we krwi”, warto posłuchać jego słów… (Henryk Wrożyński „Trzy teatry”)

Wieczór poezji czy popis aktorskiego talentu?

20170714khhw1Henryka Wrożyńskiego gościliśmy 14 lipca 2017 roku w Saloniku Sztuki „Audialna” Pani Stanisławy Hnatowicz. To nie był tylko wieczór poezji, ale i spotkanie po latach wspaniałego rocznika 1979-1983 (i nie tylko) Wydziału Aktorstwa Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Ludwika Solskiego w Krakowie (przyjaciele ze szkoły aktorskiej to między innymi: Jarosław Bielski, Andrzej Franczyk, Renata Nowicka, Marta Grabysz, Beata Wojciechowska). Wrożyńskiego poznaliśmy przede wszystkim jako poetę, który niedawno temu wrócił po latach pisania, lecz należy dodać, że to także aktor, reżyser i nauczyciel aktorstwa, związany z teatrami: „Studio 21”, „Forma” oraz „Teatr Współczesny” w Szczecinie. W amerykańskim collage’u zapytany przez swojego przyjaciela: „Henryku, dlaczego nie piszesz wierszy?”, odpowiedział, że nie ma nic do powiedzenia, bo wszystko co chce powiedzieć, wyraża na scenie. Od pewnego czasu nauczył się mówić jednocześnie językiem poezji i aktorskiego gestu.

Część, zdaje się, że najważniejszych, bo wzbudzających silne emocje u artysty, wierszy, przeczytał samodzielnie, co dla widzów było niezwykłym przeżyciem: posłuchać autora-aktora, który sam najlepiej wie, co czuł podczas pisania swoich utworów, a co w aktorski sposób starał się przybliżyć. Ponadto szczegółowo przedstawiał kontekst do każdego tekstu, co poszerzyło pole interpretacyjne. Jego przyjaciele z młodzieńczych lat zaprezentowali wzruszające wiersze i swój wielki talent podczas ich recytacji, dlatego czytanie liryków w kameralnym gronie momentami zamieniało się w spektakl teatralny przed wielką publicznością. Jak to jest, że po tylu latach koledzy ze „szkolnej sceny” potrafią rozmawiać ze sobą jakby nigdy się nie rozstawali? Otóż jednogłośnie stwierdzili, że wciąż obowiązuje ich katalog tych samych wartości – jednoznaczny i niezmienny, dlatego mogą sobie powiedzieć wszystko wprost i mimo upływu lat nie posługują się zamiennikami (Renata Nowicka).

Polsko-amerykański poeta – „Niech ten chłopiec nie przestanie pisać” Stanisław Barańczak

20170714khhw2Wrożyński jest autorem godnych uwagi tomów poetyckich takich jak „Białe podkolanówki”, „Ta ziemia lubi polską krew”, „Cygańska bajka”, „Niebo nad kołyską”, „Poplamione atramentem niebo” i „Kamień wystrzelony z procy”, niektóre z nich zostały przetłumaczone na język angielski, niemiecki oraz hiszpański. Przygotowuje do wydania prozę poetycką „Na palcach” i nowelę „Wymiana pamięci” oraz tłumaczy dramaty. Sam Stanisław Barańczak, podczas studiów Wrożyńskiego na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu (zakończonych po I roku), kiedy podrzucono mu kilka wierszy młodego Henryka, swoim genialnym okiem zauważył jego talent i rzekł: „Niech ten chłopiec nie przestaje pisać”. Z kolei Adriana Szymańska, poetka, krytyk literacki i tłumacz, w komentarzu do tomu „Kamień wystrzelony z procy” celnie określiła sedno poezji Wrożyńskiego:

„Jeśli każdy akt twórczy może stać się pomnikiem minionej chwili, a poezja jest sztuką ocalania pamięci, jak również wszystkich codziennych i niecodziennych obrotów rzeczy w realnym świecie i w naszej wyobraźni, to wiersze Henryka Wrożyńskiego są artystyczną iluminacją tych możliwości”.

Autor „Cygańskiej bajki” to emigrant mieszkający na obczyźnie od 1988 roku, być może dlatego znajdziemy tak wiele nostalgii na kartach jego tomów za ojczyzną małą i dużą. Można rzec, że to trochę taki Różewiczowski poeta „(…) który odchodzi i ten który odejść nie może”. Z pewnością pamięcią częściej sięga w polskie strony, o czym świadczą utwory, na które zwracał uwagę podczas spotkania i które szczerze przeżywał. „Pisać poezję można tylko w języku ojczystym” – powiedział Wrożyński, który, mimo że doskonale zna język angielski, nie tłumaczy swoich tomików ani nie pisze zbyt wiele tekstów w tym języku. Jego artystyczna dusza wydaje się rozdarta między Seattle – Szmaragdowym Metropolią a rodzinnym Szczecinkiem i pełnym wspomnień z młodzieńczych szaleństw Krakowem. Szczecinek, wyjątkowe miasto z pogranicza polsko-niemiecko-rosyjskiego, które pamiętało zło II wojny światowej, darzy szczególną dziecięcą miłością. To jego miasto urodzenia, czasów zakradania się na strych z barokowymi ramami z wyciętymi płótnami, starej i zdziczałej gruszy i czereśni, spacerów z bratem po magicznym ogrodzie, dojrzewania i poznawania świata, pierwszych wartościowych lektur oraz babci Pauliny, jego mentorki, krawcowej, której rodzina szyła piękne suknie dla dam carskiego dworu. Wrożyński często odwiedza Polskę, a nawet zdarza mu się realizować projekty teatralne, czego przykład stanowić może wyreżyserowany przez niego spektakl muzyczno-teatralny „Mahoniowe pudełko” do własnych tekstów, wystawiony w 2012 roku w Łodzi.

Korespondencja sztuk, historia narodowa i rodzinna. Pokolenie ‘76

Z doświadczeń ze spotkania, z osobistej rozmowy z poetą oraz z lektury kilkudziesięciu jego wierszy można by jego twórczość określić mianem syntetyzującej różne sztuki („Aktor”-teatr, „Autobiografia”-malarstwo, „Tryptyk ziemiański”-architektura, „Polonez”-taniec, „Skrzypce”-muzyka…), erudycyjnej (erudytą z pewnością jest, w końcu przez rok studiował polonistykę oraz inscenizował dramaty mistrzów: Szekspira, Dostojewskiego, Kafki, Witkacego….), osobistej (podmiot zazwyczaj wypowiada się w 1 osobie liczby pojedynczej, wyraźnie podkreślając swoje niezależne spojrzenie) oraz narodowo-rodzinnej („Pieta pamięci”, „Historia”, „Rękawiczki Pauliny”…). Jednakże należyte miejsce zajmują w niej także uniwersalne refleksje nad współczesnością („Matka Courage”…) i tematami wielkimi: miłość, śmierć, historia oraz ulotny konkret dnia codziennego („Autobiografia”, „Zdjęcie”….). Wrożyński kultywuje pamięć o bohaterach i członkach rodziny, wykorzystuje figury genialnych autorytetów (Judasz, Hiob, Wolfgang Amadeusz Mozart, Richard Wagner, Artur Rubinstein, Fryderyk Chopin, Karol Szymanowski…) oraz czerpie z kultury i tradycji i z przeżyć osobistych i familijnych. Autor „Kamienia wystrzelonego z procy” stara się unieruchomić konkret historyczny i zwiewny moment.

Utwór „Piosenka dla tych, którzy nie dolecieli” wzbudził największe wzruszenie u samego autora oraz publiczności. Został dedykowany Antoniemu Tomiczkowi oraz Aleksandrowi Nikodonowi, dwóm tak zwanym „małym”, bo nieznanym szerszemu gronu, a „wielkim” ze względu na swoje czyny, postaciom. Pierwszy z nich był polskim pilotem wojskowym, weteranem II wojny światowej oraz majorem Wojska Polskiego, zaś drugi był wujem Wrożyńskiego. W wierszu, w którym podmiot zwraca się z podziwem i z współczuciem do polskiego żołnierza-pilota oraz przywołuje jego harcerską młodość i bliskość z matką, mowa o konkretnej historii lotników Dywizjonu 301, którego samoloty latały z pomocą z Brindisi (Południowe Włochy) do Powstania Warszawskiego i na Bałkany. Z ust i serc Antoniego i Aleksandra oraz wielu innych młodzieńców wybrzmiewać mogła w tamtych trudnych chwilach strofa z wiersza „In Flanders Fields” Johna McCrae’a:

We are the Dead. Short days ago
We lived, felt dawn, saw sunset glow,
Loved, and were loved, and now we lie
In Flanders Fields.

„Pamięć to centrum mojej poezji”, pisze Wrożyński na swoim portalu społecznościowym, więc zgodnie ze swoją dewizą próbuje głośno przypominać historie bohaterów, jakby pod dyktando Miłoszowskiego: „Poeta pamięta(…)” (Czesław Miłosz, „Który skrzywdziłeś”). Wrożyński zdaje się iść za korowodem generała Józefa Bema z rapsodu Cypriana Kamila Norwida „Bema pamięci żałobny rapsod”, ale również dostrzega w herosach ludzi („Krzysztof Kamil Baczyński”).

20170714khhw4Twórczość Wrożyńskiego należałoby osadzić w jakimś kontekście historyczno-literackim i zderzyć z poezją innych autorów jego czasu, poruszających podobne zagadnienia. Wydaje się, że tematy i tło jego liryków są bardziej polskie – to znaczy inspirowane polską tradycją literacką. Czytając poezję autora „Białych podkolanówek” nie musimy mieć w głowie twórców amerykańskich takich jak: Ezra Pound, Charles Bukowski, Frank O’Hara czy John Ashbery, lecz poetów polski, na przykład z generacji Nowej Fali (Adama Zagajewski, Stanisław Barańczak). Wrożyński urodził się w 1956, debiutował w latach siedemdziesiątych, dlatego można go zaliczyć do tak zwanego Pokolenia ’76/”Nowej Prywatności” – ideowej formacji poetów, którzy debiutowali w okresie powstania II obiegu wydawniczego, między innymi: Bronisława Maja, Jana Polkowskiego, Pawła Huellego, Antoniego Pawlaka, Leszka Szarugi czy Tomasza Jasturna.

Metafory „smaczne jak papierówki i wzruszające jak dźwięk skrzypiec” – wielki poeta wśród nieznanych: renesansowy ideał

W „Autobiografii” Henryk pisze: „Tymczasem ja rozgryzam metafory jak papierówki / I nie mogę skończyć (…)”.

Jednakże, jak sądzę, jego metafory są bardziej gorzkie (i kwaśne) jak grejpfrut, gdyż dotyczą spraw bolesnych, takich jak przemijanie, zapomnienie, śmierć…. i są przede wszystkim wzruszające jak płaczliwy dźwięk skrzypiec. Henryk otrzymał dwa talenty, które dobrze wykorzystuje, mimo nacisku współczesnych czasów w specjalizowaniu się w jednym fachu, stanął po stronie ideału renesansowego (wszechstronnego) artysty (Leonardo da Vinci, Michał Anioł). W opisywaniu jego artystycznej osobowości można by użyć słów z wiersza jego autorstwa „Aktor”:

I tyle w nim diabła ile weźmie na jedno ramię
I tyle w nim anioła ile weźmie na drugie ramię
I tyle w nim człowieka ile się wymiesza
I tyle w nim aktora ile w nim zostanie

Poezja Henryka Wrożyńskiego jest dla młodych, którzy chcą poznać prawdę przeszłości i teraźniejszości (często okrutną), wyłożoną językiem współczesnej poezji, bez zbędnych ozdobników i irytujących frazesów oraz dla pokolenia urodzonego po 50 roku, które pragnie zobaczyć swoje niezakłamane odbicie i skonfrontować swój pogląd na losy Polski z głosem rówieśnika. Tomiki Wrożyńskiego są po prostu godne dłuższej uwagi – to naprawdę „dobra”, ale nie lekka i przyjemna, poezja poruszająca tematy trudne. W ramach zachęty cytat z jednego z najbardziej, jak sądzę, „wymownych” dzisiaj, po przykrych doświadczeniach we Francji, Belgii, Niemczech i Anglii, utworów:

Jej dzieci rozrzucone po świecie wciąż walczą
Wojna nigdy się nie skończyła
Kule pomieszane z mieczami
Kopie tarcze medaliony
Szepty których nikt nie słyszał
Pusta kartka jak ćma zniknęła
Hełmy pełne wody święconej
Wygląda jak krew
Ktoś sztandarem obciera parszywą mordę
Matka Courage krzyczy nad ranem
Ten sam sen ucina jej głowę czwarty raz
(…) (Henryk Wrożyński, „Matka Courage”)

Wrożyński podkreśla, że ponosi odpowiedzialność za każde swoje słowo. Widać, że jest zadowolony ze swoich utworów, które dla niego stanowią dokończoną i zamkniętą całość. Na spotkaniu mówił, że jak artysta dobrze wykonuje swoją sztukę, to jest wiarygodny, gdyż publiczność ma wrażenie, że mówi prawdę. My uwierzyliśmy mu tamtego wieczoru – uwierzyliśmy jego poezji.

Lekcje języka polskiego i Jadwiga Klimkowicz

20170714khhw3W galerii sztuki tamtego niezapomnianego dnia na własne „zmysły” zobaczyliśmy czym tak naprawdę jest „correspondance des arts”. W naszym wydaniu to piękne wiersze Henryka Wrożyńskiego, aktorskie miniatury wybrańców rocznika 1979-1983, tajemnicze dźwięki fortepianu w wykonaniu Ewy Ryks, przenikający śpiew Marty Grabysz do tekstów ekscentrycznego Witkacego oraz wspaniała wystawa czasowa i stała w „Audialni”. Poezja, teatr, muzyka oraz malarstwo dopełniały się wzajemnie, a co najistotniejsze w naszych spotkaniach – artyści różnych dziedzin sztuki rozmawiali ze sobą. Uważamy, że ich dzieła są niezwykle ważne, ale dla nas ważniejsze są ich poglądy i doświadczenia, którymi mogą się podczas takich wieczorów dzielić z innymi. Tego wszystkiego można było nauczyć się na „Lekcji Języka Polskiego” (lekcji estetycznego wychowania) Jadwigi Klimkowicz, z prawdziwymi atrybutami szkoły: dzwonkiem, listą obecności, „odpytywaniem” (wybrane osoby z publiczności miały za zadanie jednym zdaniem opisać spotkanie) oraz nagrodami od Muzeum Historycznego Miasta Krakowa i Teatru imienia Juliusza Słowackiego w Krakowie za aktywne uczestnictwo. Zgodnie z naszą tradycją goście częstowali się pajdą prawdziwie polskiego chleba z Piekarni Mojego Taty i lampką wina oraz prowadzili rozmowy do późnych godzin wieczornych. Jadwigę Klimkowicz, dyrektorkę Teatru Słowa i Tańca, można by nazwać Aniołem, ponieważ to dzięki niej na spotkaniach zawsze panuje magiczna atmosfera, bo to ona, jak nikt inny, wprowadza spokój i szacunek: „Ludzie bowiem to anioły bez skrzydeł, i to jest właśnie takie piękne, urodzić się bez skrzydeł i wyhodować je sobie (…)” (Jose Sarmago).

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć ze spotkania. Autorem ich jest p. Piotr Podleśny: https://photos.app.goo.gl/iSYrmfayHbbVKHM22

kingahrabiaKinga Hrabia

Fotografie w tekście p. Elżbieta Marchewka.

Ogromnym zaszczytem jest pisać do Państwa kilka słów o tak ważnych wydarzeniach, które zapełniają karty historii o kulturze Polski, oraz o tak ważnych ludziach, którzy, jak najlepiej potrafią, tworzą tę historię, a ich narzędziami są: głos, ciało, kamera, pędzel, dłut, pióro i wszelkie armatury, które służą wyrażaniu swej ekspresji twórczej, ale najważniejszym jest piękne serce. Niestety na wielu wielkich ludzi starszego pokolenia nadchodzi czas odejścia ze świata, lecz nie z naszej pamięci, która młodych nakłania do szlachetnych czynów. Nieprzeceniona jest praca pani Jadwigi Klimkowicz, która od lat w zacnym gronie artystów i różnorodnym gronie publiczności, jednocześnie kultywuje tę pamięć o wyjątkowych ludziach oraz o ukochanej Ojczyźnie, adoruje piękno i ulubieńców Muz, ale i brata pokolenia, pozwala nawiązywać bliskie relacje mistrzów i uczniów, dlatego w tym miejscu należy podziękować za jej obecność, obecność tej, którą nazywam Aniołem Sztuki. Zapraszamy na „randez-vous” przyszłości z teraźniejszością, sędziwych i młodych, sztuki i życia, które pod swoim wpływem, ulegają zmianie.

20161216tsit5W kolejny niezwykły piątkowy wieczór mieliśmy przyjemność zobaczyć następny projekt wspaniałych ludzi, film – wariacje na temat rzeczywistości, którego głównym bohaterem jest Święty Jan Chrzciciel na tle urokliwego kościoła, pod powołaniem jego urodzenia, w Korzkwi. Udanego filmu nie można opowiedzieć, jednak trzeba wspomnieć o jego zdolnych twórcach: scenarzysta i reżyser: Jadwiga Klimkowicz, zdjęcia i montaż: niezawodny a jednocześnie skromny Michał Kołdras, Jan Chrzciciel: Piotr Piecha, Chrystus: Dastin Szczur, pozostała obsada: Marta Grabysz, Tadeusz Łomnicki oraz adepci Teatru Słowa i Tańca, parafianie i księża z Korzkwi. W zespole składającym się z profesjonalistów i amatorów, wbrew pozorom i przypuszczeniom, pracuje się doskonale i obydwie strony uczą się od siebie nawzajem, a z tych, docenionych już przez publiczność po projekcjach, starań, powstaje autonomiczna część życia parafii i kultury katolickiej.

20161216tsit4Film jako niezastąpiona sztuka wizualna, która zatrzymuje, powtarza, przetwarza wciąż na nowo wspomnienia, obrazuje sens nauczania i życia Jan Baptysty, działalność parafii, otaczającą nasz rzeczywistość, w której można odnaleźć ludzkie cnoty. Jednakże w filmie przecież nie chodzi tylko o opowiadanie historii, ale także o sposób opowiadania, o doświadczenie wizualne i dźwiękowe, o efekt autentyczności i osobistości, dlatego zadbano o dźwięki instrumentów specjalnie nagranych do tej mini produkcji, o liryczne głosy, odczytujące złote myśli z poezji, o doskonały montaż.

To wszystko wprowadza w magiczny nastrój – nastrój modlitwy, rozmowy z Bogiem, kontemplacji świata i intymności: https://www.youtube.com/watch?v=YexduEY5YBM&t=6s

Wszakże w ten dzień, w Audialni u Pani Stanisławy Hnatowicz, film był istotny, ale jako tło do zaprezentowania wspaniałego aktora, odtwórcy pierwszoplanowej roli, Pana Piotra Piechy, stąd też warto krótko przytoczyć jego życiorys i wymienić chociaż kilka zasług. Piotr Piecha ukończył Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie w 1987 roku i od tego roku jest aktorem cenionego Teatru Ludowego w Krakowie. Spełnia się także jako wykładowca logotechniki oraz impostacji głosu na krakowskich uczelniach wyższych. Otwarty do współpracy z licznymi placówkami kulturalno-oświatowymi, na pracę z młodzieżą, salonami sztuki, o czym świadczy chociażby nasze spotkanie, ale i współtworzenie i wieloletnie prowadzenie Festiwalu „Radości i Uśmiechu – Lajkonik”. Kocha czytać, dlatego idealnie wpisuje się w idee naszej „Lekcji Języka Polskiego”, jak zwie się cykl tych zejść, więc angażuje się w spotkania z czytelnikami w Bibliotece Publicznej w Krakowie oraz bierze udział w przedsięwzięciach promujących czytelnictwo. Wyróżniony za swoje zasługi Srebrnym Medalem Jana Pawła II w 2011 roku czy dostrzeżeniem w Konkursie Profesjonalistów FORBSA 2012; w zawodach zaufania Publicznego, w kategorii Aktor. Od wielu lat blisko związany z Teatrem Słowa i Tańca. W radości, w zadumie, w towarzystwie nowicjuszów artystycznych, swoją zwyczajną i niezwyczajną osobowością, zaprezentował się nam nasz gość. Za przewodnika spotkania wybrał księdza Jana Twardowskiego z jego franciszkańską, pełną Boga, miłości, problemów ludzkich, przyrody, modlitwy, bliską życiu poezją, który w 1996 roku o Janie Chrzcicielu w miniaturce zwracał się do malarzy:

”Nie malujcie go bez uśmiechu
chudego jakby zjadł szarańczy ostatki
przecież w dniu Nawiedzenia
podskoczył z radości w łonie matki”.

20161216tsit3Z racji tego, że zarówno film jak i gościa specjalnego, łączy jedna, niezapomniana postać – Jan Chrzciciel, wskazane jest nakreślić i jego sylwetkę. Jan Chrzciciel żył na przełomie I wieku przed Chr. i I wieku po Chr., był ostatnim biblijnym prorokiem przed nadejściem Chrystusa, pustelnikiem na Pustyni Judzkiej, a dzisiaj jest przede wszystkim znanym świętym kościoła katolickiego, patronem mnichów, dziewic, pasterzy, kowali, krawców, kuśnierzy, abstynentów, skazanych na śmierć, orędownikiem podczas gradobicia, tym, który spełnia misję przygotowania drogi dla i do Jezusa Chrystusa. Imię Jan jest pochodzenia hebrajskiego i oznacza tyle, co „Bóg jest łaskawy” albo „Jahwe się zmiłował”. Według Nowego Testamentu Jan Chrzciciel urodził się pół roku przed Jezusem z Nazaretu w wiosce Ain Karim. Był synem żydowskiego kapłana Zachariasza i Elżbiety, która była krewną Marii. Jego narodziny zapowiedziane były jako dowód prawdziwości zapowiedzi przez Archanioła Gabriela Marii w czasie zwiastowania, a także przepowiedziane jego ojcu przez anioła w Świątyni Jerozolimskiej. Jan został wtrącony do więzienia za jawne krytykowanie niemoralnego małżeństwa tetrarchy Galilei, Heroda Antypasa. Na skutek spisku żony Heroda, Herodiady, Jan został ścięty około 32 roku. Bodaj najważniejszym zdarzeniem w jego życiu było zjawienie się nad rzeką Jordan samego Chrystusa, który przybył tam „żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymał Go mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Jan niejeden raz widział Chrystusa nad Jordanem i świadczył o Nim wobec tłumu: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Grób Świętego znajduje się w Wielkim Meczecie Umajjadów w Damaszku. Poczerniałe relikwie prawej ręki, tzw. Prawica-która-ochrzciła-Pana, która była przez wieki główną relikwią zakonu joannitów, znajduje się w soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie.

20161216tsit2Niewątpliwie jest to najbardziej znany święty. Ewangeliści poświęcają mu niemal tyle miejsca, co samej Najświętszej Maryi Pannie. Do dnia dzisiejszego imię Jan należy do najczęściej spotykanych. Kościół wyniósł na ołtarze kilkuset Janów. Papieży Janów było również najwięcej. W samej Polsce kościołów pod wezwaniem św. Jana jest przeszło 350, a zdaje się, tym dla nas najbardziej znaczącym – kościół w Korzkwi. Idee, które głosił słowem i przykładem, zostały przełożone na filmowy obraz, który warto zobaczyć, bo wzrusza, uczy, wprowadza w nastrój modlitewny oraz pozwala przeżyć estetyczne doświadczenie dzięki cudownym zdjęciom Kościoła, który został wybudowany ponad czterysta lat temu i wabi oko swym czarem.

20161216tsit1Każde spotkanie przynosi ze sobą nowych artystów, niezapomniane rozmowy, niesamowite uroki, to znaczy te chwile, które po prostu są magiczne. Poznaliśmy trzy utalentowane dziewczyny, wokalistkę Adę Łomnicką z anielskim głosem, wysoki, mocnym, czystym, gitarzystkę Aleksandrę Śliwę oraz perkusistkę Angelikę Konieczną, to znaczy zespół „Gaudete” ze Zespołu Szkół Salezjańskich w Krakowie oraz ich cudowne pieśni religijne. Należyte pokłony dla muzyków! Łzy w oczach, ciarki na skórze, szybsze bicie serca; dzięki nim mogliśmy to poczuć podczas projekcji i występu na żywo.

20161216tsitNajlepszymi prezentami są te niematerialne doświadczenia – wspomnienia, rozmowy, zbliżenia, ale każdy z nas uwielbia także te namacalne podarunki, dlatego Teatr im. Juliusza Słowackiego oraz Muzeum Historyczne Miasta Krakowa obdarowuje nas wartościowymi książkami, a Piekarnia U Mojego Taty częstuje prawdziwie polskim chlebem. Publiczność żywo uczestniczy w kameralnych występach artystów, często zamieniając się na chwilę z nimi miejscami, jak na przykład poetyki: Halszka Podgórska-Dutka czy Teresa Owczarek, które recytowały tematycznie związane i niezwykle głębokie wiersze. I jak zawsze dysputy o artystycznych przedsięwzięciach, o życiu ludzi sztuki, o backstagu powstawania filmu (o zimnej wodzie w Jordanie korzkiewskim i Chrystusie Niefrasobliwym w osobie Dastina, o niedrgającej z zimna ręce operatora kamery Michała, o otwieraniu drzwi do Kościoła i dziesięciokrotnym wchodzeniu wiernych, o niesamowitych zmianach pogody i promieniach słońca...), podziękowania i pochwały za wsparcie i zaangażowanie, uściski i zdjęcia, muzykowanie z panem Jurkiem Bożykiem, nie miały końca, dlatego tak bardzo kocham te spotkania, może nawet bardziej za tę część nieoficjalną, bliższą, uczuciową. Kocham te spotkania za panią Stanisławę Hnatowicz i jej cichy uśmiech, za panią Jadwigę Klimkowicz i czujne oko, za pana Jurka Bożyka i subtelny humor.

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo,

ponownie kilka informacji po spotkaniu w Salonie Audialnia p. Stanisławy Hnatowicz.

taniecmozezmienic1Tym razem dotykaliśmy swoimi zmysłami piękna innego niż dotychczas. Dla mnie piękno z racji mojego zawodu jest zapewne czymś innym niż dla matematyka, fizyka czy zajmującego się inną profesją człowieka. Choć jak się okazuje można i w tym temacie odnaleźć wspólne poczucie harmonii, spokoju i wartości. Zapewne i Państwu są znane trzy najpiękniejsze rzeczy na świecie:

- kobieta w tańcu,
- koń w galopie,
- żaglowiec pod pełnymi żaglami.

taniecmozezmienic2"Wierzę w równość wszystkich z wyjątkiem reporterów i fotografów", powiedział kiedyś Gandhi i zapewne miał dużo racji, gdyż mają oni jakby monopol na utrwalanie czasu...

Kobietą w tańcu zajęliśmy się dzięki nietuzinkowej osobowości jaką ma Ilja van de Pawert. Choć zawodowo zajmował się przez wiele lat czymś zupełnie innym, to jednak wrodzone poczucie piękna i estetyki popchnęło go do fotografii. Zachwycił mnie też swoją skromnością, a muszę zaznaczyć iż uchwycić odpowiednio na zdjęciu tancerzy podczas spektaklu jest szalenie trudno!

taniecmozezmienic3Wyjątkowo sprytnie i fantazyjnie potrafi wyciągnąć wszystko to co w wykonawcy jest najlepsze. Z czystym sumieniem życzę wszystkim tancerzom ale i innym wykonawcom, którzy pragną pozostawić swoje dzieło wspólnej pamięci, tego uroczego Pana. Pragnę dziś Państwu przedstawić fotografa którego zaprosiłam na nasze spotkanie u pani Stanisławy Hnatowicz, a zaprosiłam ponieważ zakochał się w naszej ojczyźnie, kobiecie i kulturze, a to powoduje iż wspaniale reprezentuje nas w świecie.

iljavandepavertIlja van de Pavert

Urodził się w 1945 roku w Holandii. Blisko 40 lat przepracował w Niderlandzkim Instytucie Onkologicznym w Amsterdamie.

W 2007 po przejściu na emeryturę zamieszkał w Krakowie rozpoczynając tutaj nowy etap życia.

taniecmozezmienic4Polskę pierwszy raz odwiedził w 1970 roku w ramach studenckiej orkiestry „ASKO” (obecnie profesjonalny zespół ASKO/Schönberg), aby wziąć udział w Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Wówczas spotkał swoją przyszłą żonę, wtedy przewodnika dla orkiestry. W wieku 16 lat za pierwsze zarobione pieniądze kupił zwykły 35-milimetrowy aparat. Dwa lata później korzystał już z lustrzanki z kilkoma wymiennymi obiektywami. W 2005 roku przestawił się na cyfrówki. Przez całe życie utrwalanie chwili na zdjęciach stanowiło jego najważniejsze hobby. Obecnie jest zajęciem niemal całodniowym.

taniecmozezmienic5Pierwszą imprezą taneczną jaką Ilja fotografował w Polsce był Festiwal Tańca Dworskiego „Cracovia Danza” w 2007 roku. Od tego wydarzenia poczynając taniec stał się bardzo ważnym tematem jego zdjęć na równi z architekturą, teatrem i muzyką. Kompozycja kadru, wyczucie chwili, operowanie kolorem w sugestywny sposób oddają klimat spektakli. Ilja potrafi w autentyczny sposób oddać cały walor danej sceny w obrazie jednego momentu, przekazać myśl wiodącą opowiadania. Element stały jego prac stanowi fotografia portretowa.

Wystawy: Arsharter, Kraków / Indalo, Kraków / Pychotkowo, Kraków / Dom Fotografii Podgórski, Kraków / Loża, Kraków / Galeria Plenerowa Muzeum Łazienki Królewskie, Warszawa / Galeria Audialnia p. Stanisławy Hnatowicz

Szanowni Państwo, sami zobaczcie piękno o którym mowa. To poezja, bo taniec jest poezją! Polecam stronę: https://www.flickr.com/photos/ilvic/albums

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

"Polski Lwów w Audialni" to tytuł jednego z naszych spotkań w Salonie Audialnia. Tym razem wspaniałymi gośćmi byli Barbara Styrska oraz Jerzy Bożyk. Podobne spotkanie odbyło się w kawiarni Noworolski, jednak w Salonie było troszkę inaczej. Więcej historii, wspomnień, opowieści.

lwowpanoramaChoć wielokrotnie byłam zapraszana do zwiedzenia Lwowa (fot. Wikipedia) jednak wciąż nie udało mi się tego uczynić, a zapoznając się z jego historią wiem że naprawdę warto. Więc jeśli zdrowie dopisze to i ja któregoś dnia będę mogła dotknąć tego kawałka polskiej historii. Podczas tego wieczoru usłyszeliśmy dowcipnie śpiewającą Barbarę Styrską oraz jak zwykle fantastycznego Jurka Bożyka.

lwowhmBył oczywiście nasz młody pianista Bonifacy, ale i mała dziewczynka Marianna Pazhik, to takie moje odkrycie, odkrycie które po raz pierwszy usłyszałam na ulicy Floriańskiej. Ta prześliczna mała postać, jak się później okazało ma już spore doświadczenie. Jeśli będziecie Państwo mieli kiedyś możliwość to naprawdę warto posłuchać jej gry. Wspólnie czytaliśmy też poezję...

Podczas wieczoru mieliśmy też mały pokaz mody a wspaniałą charakteryzację przygotowała Francuska Szkoła Wizażu, Stylizacji i Charakteryzacji Kraków-Katowice...

Polecam Państwu zdjęcia, które wykonał podczas spotkania p. Ilja van de Pavert:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6295335750025913617

tsit5nDziękuję zarówno jemu, jak i młodym, przesympatycznym charakteryzatorkom ze wspomnianej już wcześniej szkoły, której dyrektorem jest p. Barbara Miszczuk. Dziękuję za wspaniały chleb z Piekarni Mojego Taty oraz za nagrody które przygotowały: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa i Teatr Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie - p. Piotr Piecha - Teatr Słowa i Tańca JK / Okres Wielkanocny to czas w którym Kościół raduje się ze zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią. To czas zastanowienia nad sobą, czas w którym - zwłaszcza obecnie - powinniśmy wszyscy usiąść i posłuchać swojej duszy! Powinniśmy odnaleźć w sobie dobro, które w nas jest, trzeba je tylko chcieć zobaczyć i przekazać innym.

Kilka lat temu miałam olbrzymi zaszczyt przygotować spektakl z młodzieżą do pieśni wielkanocnych wykonanych przez krakowskiego aktora, p. Piotra Piechę. Jedną z nich dziś i Państwu polecam.

Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych!
Jadwiga Klimkowicz


https://www.youtube.com/watch?v=iD9PVwW6Yl4

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Po raz kolejny spotkaliśmy się dzięki uprzejmości Pani Stanisławy Hnatowicz w Salonie Audialnia, tym razem naszym gościem był obchodzący 35- lecie pracy na scenie, Marek Piekarczyk wokalista zespołu TSA. Postać nietuzinkowa wymykająca się utartym stereotypom. Szczerość, wrażliwość, skromność, brak zadęcia oraz dystans do siebie i otoczenia.

20160225mp1Przyznam że bywając na koncertach TSA, na scenie widziałam wokalistę panującego nad reakcjami fanów w sposób subtelny i równocześnie stanowczy, a jak wiadomo rockowe granie niesie ze sobą dawkę energii, która może budzić olbrzymie emocje... Ale, do rzeczy... Spotkanie dźwiękami starego fortepianu (ponad 140 lat) rozpoczął młody pianista grając "Imagine" Johna Lennona, następnie nasz gość odpowiadał na pytania młodych ludzi i choć pytania były proste w formie i treści, Marek często z filozoficznym podtekstem cierpliwie odpowiadał. Znany szerszej publiczności (nie tylko rockowej) z telewizji artysta poddany został próbie czytania trudnego tekstu, z którego wybrnął wyśmienicie, jak na poetę przystało.

20160225mp2Całości dopełnił stworzony "ad hoc" duet artysty z Jurkiem Bożykiem, którzy improwizując, do słynnego "What a wonderful world" Louisa Armstronga wprowadzili publiczność w sentymenty nastrój.

Na koniec pamiątkowe, zdjęcia, podziękowania i długie rozmowy. Marek Piekarczyk " inaczej" okazał się być.... taki sam jak postrzegałam go wcześniej, miły, skromny, mądry. Gwiazda rocka, a jednak zwykły serdeczny człowiek.

Polecam Państwu krótką relację filmową przygotowaną przez p. Michała Kołdrasa:
https://www.youtube.com/watch?v=bpKXeFJc50w
oraz odpowiedni fragment "Kroniki Krakowskiej" (od 10:48-12:18):
http://krakow.tvp.pl/24184984/25-ii-2016-godz-2145

A dziękując pp. Stanisławie Hnatowicz i Markowi Piekarczykowi oraz przybyłym gościom za stworzenie kolejnego, fantastycznego wieczoru, na zakończenie zapraszam do galerii 45 zdjęć, autorstwa p. Grzegorza Pakuły:
https://goo.gl/photos/hgEGBULSsUgwbv2Z8

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Nie zapominajmy o tych, dzięki którym możemy być niezapominani! Czyli cykliczne poważne i humorystyczne spotkania z poezją, muzyką, tańcem i teatrem.

Poezją p. Halszki Podgórskiej-Dutki (wiersz poniżej!) rozpoczęliśmy wieczór - 29 stycznia 2016 roku - w Salonie Audialnia p. Stanisławy Hnatowicz.

wiolettamaciejewskaGłównym gościem spotkania była p. Wioletta Maciejewska - tancerz-koryfej, inspektor i koordynator pracy Zespołu Baletu Opery Krakowskiej, pedagog Studia Baletowego Opery Krakowskiej. Odznaczona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką honorową "Zasłużony dla Kultury Polskiej" (2013).

Wieczór był wyjątkowy, p. Wioletta nie tylko zapoznała gości z historią poloneza ale i roztańczyła. Okazało się bowiem, że chętnych do tańca nie brakowało.

Proponuję otworzyć poniższy link by obejrzeć materiał przygotowany przez Kronikę Krakowską (od 9:52 do 11:20): http://krakow.tvp.pl/23814223/29-i-2016-godz-2145

tsitnajnowszeJak zwykle nie zabrakło niespodzianek przygotowanych przez Teatr im. Juliusza Słowackiego oraz Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, a chleb z "Piekarni Mojego Taty" wyśmienicie smakował, dodając sił we wspólnie zatańczonym polonezie.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia do dwóch fotografii p. Jacka Wrzesińskiego ze spektaklu "Spojrzenia" (z udziałem p. Wioletty Maciejewskiej), "komórkowych" zdjęć z naszego spotkania i lektury wiersza p. Halszki Podgórskiej-Dutki "Poloneza czas zacząć":
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6310759211771273585

Poloneza czas zacząć

Poloneza czas
zacząć
- czy to może
zamiast
sądu ostatecznego
jako jego jakiś
pojemniejszy i
po polsku pomyślany
wariant
- uświątecznieniem

Balem - się wymigać
jako rozprawą
Jakże to polskie,
krakowskie
a Kraków to
miasto czakramu
Werdyktu czasów
niepodzielonych
na tył i przód
samopomyślane
z historii rozumu

Poloneza więc
czas zacząć
co wszystkie sensy
i znaczenia
przywróci w nowym
zbierze - niczym
wieniec
na cokole
współczesnych
herosów greckich
umysłów
obydwojga płci zawiesi
którzy jedynie mogą i
uwolnią świat
podziemny
od prac
niecelnych finałów
A może i opustoszą
piekło w emisji
oświecających środków
tańca co w
przestrzennym się
dokonuje z obrazu

Poloneza czas zacząć
co poruszy wzrok Rzymu
słuch Nowego Jorku
i serce Jerozolimy
i na równi wiednym
rytmem napełni
słowiańskiej więźby
która wszystkie
wyprowadzone treści
historii
i wszystkie losy
wzmacnia
rozsądem wyobraźni
niepokonanej
I nie zawiedzie
żadnych tancerzy
ziemi z rozrządu
zewnętrznej i
wewnętrznej mądrości
macierzy

Poloneza czas
zacząć -
bo ten w parze
może dopełnić
nawet i podszepty
gwiazd
wolnym czynem
I z nieznanego
nawet grobów,
pól chwały,
ksiąg i życiorysów
wyprowadzić
w przytomności
enigmę życia -
w pamięć wpisać
zbudowania powszechnego

Poloneza czas zacząć
odsłonięcia
co z ducha działa
jak zrozumieniem
- procesem objaśnienia
co w opatrzność
świątecznego umysłu
zdąża
wysłowieniem
i wyprzedzi faktem
zborność odrezonowania
A wystawi orszak
konstruktywnego
pochodu
w nieskończone
rozległości głębie
zdążający
- krakowską rozmową

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo,

rozpoczęliśmy już rok 2016, rok pełen nadziei i zmian. Ja zaś jednak chciałam przywrócić wspomnieniami ostatni miesiąc roku 2015-tego, kiedy to miałam przyjemność prowadzić między innymi dwa wieczory poświęcone fenomenowi Lwowa.

„Polski Lwów”- taki był tytuł naszych spotkań. Olbrzymią dla mnie przyjemnością był telefon który otrzymałam z Warszawy, że to właśnie ten temat wybrała grupa turystów ze stolicy przy okazji zwiedzania wielkiego w zabytki i historię Krakowa. Pierwsze spotkanie odbyło się jak zwykle we wspaniałym, prawdziwie polskim salonie pani Stanisławy Hnatowicz- WIELKIEJ DAMY, tu nie bez powodu duże litery, ponieważ swoje życie poświęca artystom ratując wszystko to co dobre i wartościowe, a okazuje się że pracy w tej dziedzinie nie braknie ani pani Stanisławie ani nam... i czas zacząć mówić o tym głośno, a nawet krzyczeć! Drugie spotkanie odbyło się w Kawiarni Noworolski.

noworolskiWybrałam to miejsce ponieważ nie mogło być inaczej. Państwo Noworolscy zaintrygowali mnie swoją trzeźwą postawą wobec artystów, miłym, ciepłym uśmiechem oraz zdecydowaną konkretną rozmową, co bardzo sobie cenię. Nie wspomnę już o ich osobistym uroku zwłaszcza gdy w oczach pana Noworolskiego widać rozkosz i śpiew duszy prawdziwego smakosza degustującego torcik... Dzięki obecnym właścicielom nareszcie wśród pięknych wnętrz i niestety niezbyt atrakcyjnych (dla mnie przynajmniej), dziwnych nie pasujących do Rynku Głównego budek (budeczek?), wystawianych co roku, mogłam usłyszeć niejednokrotnie w ciekawym wykonaniu przez nie tylko mistrzów, ale i młodych adeptów, muzyki wykonanej na nie byle jakim fortepianie. W Kawiarni Noworolski goście z Warszawy mieli możliwość posmakować fantastycznych smakołyków no i doskonałego o tej porze roku, znakomitego grzańca (w bardzo przystępnej cenie). Tak więc w tym to właśnie wspaniałym miejscu spotkaliśmy się by wspólnie śpiewać i recytować m.in. wiersze o Lwowie...

Były też i tańce do jakże ciepłego wykonania pieśni lwowskich Barbary Styrskiej oraz niepowtarzalnego muzyka, uroczego Jurka Bożyka, proszę posłuchajmy go raz jeszcze:

 
• https://www.youtube.com/watch?v=TZ0WiXqk03A

Od lwowiaków nasłuchałam się wiele wspaniałych opowieści i zrozumiałam ich przywiązanie i miłość do swojego ukochanego miasta.

lwowhmDziś już jestem w pełni świadoma, zrozumiałam dlaczego tak tęsknią, dlaczego choć na pozór radośni mają w sobie tyle bólu i żalu! Dlatego też jako główne motto spotkania wybrałam fragment znalezionego w Internecie artykułu p. Marcina Hałasia "Lwów jest polski!":

Lwów to miasto-symbol. Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej związane z polskością: z polską historią, kulturą, tożsamością. Współcześnie przestaliśmy już w pełni zdawać sobie z tego sprawę. Dzisiaj wizja Rzeczypospolitej bez Lwowa jest łatwa i oczywista, jawi się wręcz jako naturalny porządek rzeczy. Tymczasem prawie 60 lat temu wyobrazić sobie Polskę bez Lwowa znaczyło mniej więcej tyle, ile wyobrazić sobie nasz kraj bez Krakowa czy Warszawy. To było przecież jedno z trzech–czterech najważniejszych dla naszej kultury i tożsamości miast. Tam biło serce Polski. Zrezygnować z tej tradycji, ze świadomości polskości Lwowa, oznacza rezygnację z ważnej części naszej narodowej tożsamości (za: http://www.uwazamrze.pl/artykul/986156/lwow-jest-polski).

Podczas wieczoru nie zabrakło niespodzianek przygotowanych przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Teatr Juliusza Słowackiego oraz piekarni Mojego Taty! Mieśmy też mały pokaz mody oraz makijażu przygotowany przez Francuską Szkołę Wizażu i Charakteryzacji.

tsitnowe

Podczas naszego wieczoru rozmawialiśmy również o tym, co warto zwiedzić i na jakie w najbliższym czasie wybrać się wystawy w Krakowie, jakie spektakle proponuje nam Teatr Juliusza Słowackiego, jakie obecnie ciekawe książki można zakupić w antykwariacie przy ulicy Św. Jana i co ciekawego pojawiło się w księgarni Gazety Polskiej, a było o czym porozmawiać, zachęcam (Księgarnia Gazety Polskiej, Kraków, Plac Wszystkich Świętych 9).

Na marginesie dodam że obecne miejsce księgarni ubawiło mnie do łez! Dlaczego? Proszę wybierzcie się po ciekawe pozycje i zobaczcie sami co widać w oknie za plecami Pani sprzedającej oraz dlaczego chleb z Piekarni Mojego Taty jest tak pyszny!

twlunwk8Kochani, uważam iż cudownie podsumowującym akcentem naszego spotkania był fakt, iż do zorganizowanej grupy goszczącej w Kawiarni Noworolski, dołączyli pozostali goście (również zagraniczni), a wśród nich również dzieci, bo przecież te małe duszyczki kształtują właśnie teraz swoje poglądy na naszą kulturę i tradycję.

Dziękuję wszystkim tym którzy przychodzą na spotkania, które mam zaszczyt organizować nie mając wsparcia od tych, którym tak naprawdę powinno zależeć na naszej kulturowej tożsamości!

Na ten Nowy Rok raz jeszcze Życząc wykorzystania szans, oraz Wszystkiego Najlepszego, zacytuję słowa Norwida ku przestrodze i nauce: "Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami".

A pozostałe zdjęcia ze spotkania znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/12Stycznia2016

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia i wytrwałości w obranej przez każdego z nas drodze. W ten wspaniały czas zachęcam do spędzenia krótkiej chwili z poezją p. Iwony Czarneckiej-Budziszewskiej, którą miałam zaszczyt gościć podczas naszych spotkań w Salonie Audialnia p. Stanisławy Hnatowicz.

iwonaczarneckabudziszewskaPełna ciepła, miłości i otoczona uroczymi Aniołkami goszczącymi niejednokrotnie w Salonie tak o sobie napisała: "moja babcia Budziszewska wpoiła we mnie cały wspaniały system wartości moralnych i zamiłowanie do sztuki, za co jestem Jej bardzo wdzięczna. Zaowocowało to w moim życiu priorytetem wartości duchowych, które uczyniły je wspaniałym i radosnym".

Hymn ku pokoju

niebowmojejwyobrazni2Niechaj pokój zabłyszczy nad światem
i w każdym Waszym domu
i niechaj nigdy niczego -
nie braknie nikomu,
lecz od nas to zależy,
jak wielka moc pokoju -
nieraz trzeba pracować -
wytrwale i w znoju.
Lecz kiedy zabrzmi pokój -
we wszystkich wręcz językach
i działanie serca -
w ludzkich wszak nawykach -
agresja nie zagrozi,
bo nie ma dla niej miejsca, gdy czynem i sumieniem -
Duch Święty powozi!

Anielski śmiech

niebowmojejwyobrazni3Kiedy w nas się wszystko śmieje -
wtedy powiedz - mój Aniele -
otocz skrzydłem.
A gdy życie całkiem zbrzydnie -
Twoje skrzydła mnie uniosą
i jeszcze Boga poproszą,
że kiedy bywa szkaradnie
i człowiek tonie w bagnie -
Anioł machnie swoim skrzydłem -
podły demon - całkiem zbrzydnie,
Więc zaproście dziś Anioła,
a nie jest to bajka zgoła,
żeby Was już nie opuszczał -
rękę trzymał i nie puszczał.

Przestroga

niebowmojejwyobrazni1Zadumał się Pan Bóg nad światem -
zapłakał i westchnął:
gdzie Ty zmierzasz ludzkości?
Do piekieł czeluści?!"
Ocknijcie się ludzie w końcu,
bo Was Bóg nie wpuści!

(Od Redakcji): wykorzystano zdjęcia ze spektaklu "Niebo w mojej wyobraźni" w reżyserii i choreografii p. Jadwiga Klimkowicz, poezja wyk. p. Marta Grabysz, na zdjęciu w roli Świętego Mikołaja p. Kajetan Wolniewicz, muzyka p. Grzegorz Lenart i... Anioły: Dominika Marchewka, Kinga Hrabia oraz najmłodsi adepci sztuki teatralnej, zdjęcia p. Elżbieta Marchewka.

kingahrabiaKinga Hrabia

Czasem człowiek ma uczucie, że pęta się na scenie, nie będąc nawet statystą…
Stanisław Lec

Kim jest statysta? Statysta to osoba niebędąca aktorem, która przysłowiowo tworzy tło wobec postaci głównych lub uczestniczy tylko w scenach zbiorowych, odgrywając małe role w filmie. Niemniej jednak bez udziału statystów nie byłoby pięknych filmów, realistycznej scenografii, autentycznego nastroju. Statysta musi być cierpliwy, wytrzymały, zdeterminowany oraz posiadać talent bycia sobą w odmiennym czasie, miejscu, nastroju, historii…

janinakulinskapietrzyk1Janina Kulińska-Pietrzyk – wspaniała kobieta, której największym hobby jest zawód statysty. Należy do Agencji Statystów i Castingu w Krakowie. Z pewnością odpowiada jej atmosfera planu filmowego, gdzie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Uwielbia wcielać się w różne postacie i jako statystka jest gotowa na każde wyzwanie (fot. p. Elżbieta Marchewka). Nawet w jej domu mówi się cytatami z filmów. Prawdziwą pasję rozpoczęła na planie filmu „Lista Schindlera” w reżyserii Stevena Spielberga, z którym pracowała 33 dni i zagrała aż 40 scen. Wspomina tę pracę jako wspaniałą przygodę. Kulińska-Pietrzyk bywa na każdej premierze swoich „polskich” filmów i utrzymuje bliski kontakt z innymi statystami. Nieważne czy Żydówka, dama, hrabina, chłopka – zawsze czuje się na planie jak ryba w wodzie. Jej filmografia jest długa i interesująca. Warto wymienić kilka najważniejszych pozycji: wspomniana „Lista Schindlera” Spielberga, „Sława i chwała” Kutza, „Gry uliczne” Krauzego, „Katyń” Wajdy, teatr telewizji: „Szkoła żon” Stuhra oraz spektakl Teatru Słowackiego w Krakowie „Czarownice z Salem” Sass. Z każdego planu zabrała ze sobą na lata autograf gwiazdy i zdjęcie z nią, a na dodatek wspaniałe wspomnienia i wyjątkowe znajomość, o których opowiedziała nam na naszej Lekcji języka polskiego.

Janina jest uprzejmą i żartobliwą osobą, dlatego kocha ją wiele ludzi. Ze swoimi przyjaciółkami spotyka się w kawiarni pod Wawelem. Panie lubią swoje towarzystwom lubią kawę i rozmowy. Pragną rozweselić od czasu do czasu świat…

janinakulinskapietrzyk2Z potrzeby serca Nina (dla bliskich i znajomych) została poetką, którą wysoko cenią sobie krakowianie i bochnianie. Jednak nie lubi być nazywana poetką, twierdząc, że po prostu pisze wiersze w odpowiedniej chwili i z odpowiednim nastrojem. W swojej poezji kieruje się zasadą prostoty, która dla niej stanowi podstawę wszystkiego. Inspiruje się człowiekiem i naturą. Interesuje ją wszystko, dlatego jej poezją jest różnorodna i niedookreślenia (fot. p. Elżbieta Marchewka). Gościom Saloniku Poezji zaprezentowała kilka wierszy z tomiku „Złudzenia” z 1997 roku wydanego przez Podgórski Dom Kultury Konfraternia Poetów, ale i te wiersze pisane niedawno temu, tzw. wiersze z szuflady. W pamięci utkwił mi wiersz „Barokowa jajecznica”… Odżegnując się wciąż od mienia poetki na początku swojego wieczoru pięknie zarecytowała sonet Adama Mickiewicza „Stepy akermańskie”, podając tym wzór prawdziwej poezji.

Prywatnie uwielbia iść na dobrą wystawę, przeczytać dobrą książkę, posłuchać dobrej muzyki, traktując te zajęcia jako odtrutkę na zagonienie dnia codziennego. Cieszy ją również podróżowanie… po krakowskich kawiarniach.

Ma dwa domy – dom babci i matki w Bochni, do którego przeniosła się na emeryturze oraz dom w Krakowie, w mieście, w którym się urodziła i spędziła całe swoje życie, aczkolwiek czuje się obywatelką „globalnej wioski”. Z zawodu jest technikiem fizjoterapii, rehabilitantem i socjologiem pracy, praktykiem i z pełną odpowiedzialnością można dodać także zawód statysty czy aktora epizodycznego.

jerzybozykivdpWieczór październikowy cechowała różnorodność, połączenie filmu, poezji i muzyki! Jakiej muzyki! Dwa niebywałe głosy Jurka Bożyka (fot. p. Ilja van de Pavert) i Barbary Styrskiej oraz piosenki z nutą lwowską i patriotyczną to niecodzienne połączenie. Fragment swojej baśni dla dzieci odczytał filozof, teolog, muzyk, a zarazem świetny satyryk i krakowski poeta Maciej S. J. Bolesławski (Enen Sławski). Baśni o tytule „Wędrówki wróblowego stracha” z niesamowitymi ilustracjami Ewy Kirło-Wojnarskiej. Melodyjne strofy czekają na swoje wydanie. Szczególnym gościem spotkania była poetyka z Podhala Danuta Mucharska, która na koniec przeczytała swój wiersz „Dwie kosy” z tomiku „Jesienny liść” ze specjalną dedykacją dla bohaterki wieczoru.

pieczywobezchemiiNasza anielska Jadwiga Klimkowicz swoim zwyczajem obdarowała uczniów prezentami, poczęstowała chlebem  (fot. p. Elżbieta Marchewka) i winem, zainicjowała długie, niezapomniane rozmowy…

Bonifacy Klimkowicz grał jak należy, ja powiedziałam to, co należy, a wszyscy bawili się tak dobrze jak zawsze. Jednakże ten wieczór był podwójnie wyjątkowy, ponieważ jakoś nadzwyczaj wypełniony śmiechem i przyjemną atmosferą.

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

By być lepszym, należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni,
przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz
i jeśli byłoby to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów.
Johann Wolfgang von Goethe

Szanowni Państwo,

tsitlogokończąc ten sezon teatralny, pragnę przede wszystkim serdecznie podziękować wspaniałej publiczności, która tak wiernie wspiera nas swoją obecnością podczas wszelkiego rodzaju spotkań artystycznych. Dziękuję też wszystkim tym którzy zechcieli ze mną współpracować, dziękuję wspaniałym artystom, Marcie Grabysz, Ewie Ryks, Urszuli Kiebzak, Elżbiecie Marchewce, Piotrowi Piesze, Tadeuszowi Łomnickiemu, Dariuszowi Pacakowi, Grzegorzowi Lenartowi wraz z zespołem The Saints oraz Michałowi Kołdrasowi. Dziękuję wszystkim młodym tancerzom z którymi miałam przyjemność pracować, także swoim uczniom. Dziękuję wszystkim tym którzy wspierają Teatr Słowa i Tańca. Dziękuję Pani Stanisławie Hnatowicz za jej wspaniałą postawę wobec artystów, za jej wielkie artystyczne serce! Mirosławowi Borucie za patronat nad naszymi wydarzeniami.

przyjacieletsitDziękuję kompozytorowi Markowi Wilczyńskiemu za przedstawienie filmu Missa Cracoviensis, który zawiera unikalne zdjęcia z pierwszej wizyty Papieża Polaka w Polsce, głównie z Krakowa, muzyka nagrana przez kompozytora z małym zespołem i z udziałem Józefa Brody, reżyseria Jerzy Jogalla. Film został przedstawiony w sześćdziesięciu krajach i jest jednym z pierwszych, o ile nie pierwszym filmem o Papieżu Janie Pawle II. Dziękuję Dyrekcji Teatru im. Juliusza Słowackiego oraz Muzeum Historycznemu Miasta Krakowa. Dziękuję za wspaniały prawdziwie polski chleb z piekarni ''Mojego Taty". Życzę wszystkim wspaniałego wypoczynku i zapraszam ponownie we wrześniu. A w Salonie Audialnia czekają na nas między innymi ciekawe spotkania ze wspaniałymi twórcami kultury, poznamy historię tańca, wspaniałych poetów, wykładowców w tym również uczelni zagranicznych, historię makijażu oraz stroju, którą zaprezentuje nam Francuska Szkoła Wizażu - stylizacji & Charakteryzacji.

Zatem przez ten wspaniały wolny czas niech pozostanie z nami motto z filmu który polecam poniżej. Niech pozostanie też z nami pamięć nie tylko o chłopcu którego przedstawiłam w filmie ale i o wspaniałych młodych Polakach którzy oddali życie w walce z niemieckim i rosyjskim najeźdźcą.

Zapraszam ponownie po wakacjach a "na teraz" polecam linki do naszych produkcji 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=rVJ5NjY9bd0
http://www.youblisher.com/p/826657-Teatr-Slowa-i-Tanca-ksiazka
http://www.youblisher.com/p/847306-Jadwiga-Klimkowicz-Teatr-Slowa-i-Tanca-03-2014
http://www.youblisher.com/p/1038574-Jadwiga-Klimkowicz-Teatr-Slowa-i-Tanca-04-2014

kingahrabiaKinga Hrabia

Słowo rodzi się z dźwięku – dźwięk przed słowem.
Fryderyk Chopin

Czerwcowe popołudnie było inne niż zwykle, mimo tego że gościliśmy jak zawsze znanego w Polsce i na świecie artystę – kompozytora Marka Wilczyńskiego, który nie słowem, lecz dźwiękiem i obrazem prezentował swoją twórczość.

marekwilczynskiSpecjalnie dla Nas przywiózł dwa niezwykłe filmy, które rzadko są emitowane w Polsce a płyty z nagraniem niedostępne. Wilczyński krótko opowiedział o swojej namiętności -komponowaniu, o współpracy z cenionymi reżyserami i wybitnymi muzykami, o tym, czym dla niego jest muzyka i za co tak bardzo kocha Kraków.

„Missa Cracoviensis”

marekwilczynski4„Missa Cracoviensis” to tytuł autorskiego filmu dokumentalnego w reżyserii Jerzego Jogałły, produkcji niemieckiej, będącego relacją z I pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979, przebiegającej pod hasłem „Gaude Mater Polonia”. Dzieło kinematograficzne zawiera unikalne zdjęcia z odwiedzin Karola Wojtyły w Krakowie. Wyjątkowym czyni go fakt, że jest jednym z pierwszych filmów o Papieżu Polaku, zaprezentowanym w sześćdziesięciu krajach Europy, ale też szczególna forma ekranizacji według struktury Mszy Świętej obrządku łacińskiego z uwzględnieniem jej części – Obrzędem Wstępnym, Liturgią Słowa, Liturgią Ofiary (Eucharystyczną) oraz Obrzędem Końcowym. Mieliśmy zaszczyt poznać twórcę ścieżki dźwiękowej, naszego gościa, któremu osobiście podziękował Ojciec Święty, zakochany, w przygotowanej przez niego z niewielkim zespołem oraz udziałem Józefa Brody, muzyce wadowickiej, nazwanej tak przez autora.

Biografia

marekwilczynski6Kim jest zaklinacz dźwięków, sympatyczny mężczyzna o miłej aparycji, szanowany muzyk - Marek Wilczyński? Fachowcy określają go mianami: muzyka, kompozytora, multiinstrumentalisty, muzykologa, realizatora nagrań oraz producenta. Jak na profesjonalistę przystoi jest także członkiem Związku Polskich Autorów i Kompozytorów oraz Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Natomiast dla nas jest pasjonatem, niezwykłym człowiekiem i niezapomnianym gościem, od dzieciństwa związanym z Krakowem, z Państwową Średnią Szkołą Muzyczną, Uniwersytetem Jagiellońskim oraz Państwową Wyższą Szkołą Muzyczną.

marekwilczynski3Warto poznać więcej szczegółów z życia zawodowego Marka Wilczyńskiego, które podaje nam znany informacyjny portal internetowy: „(…) był członkiem krakowskiej grupy Zdrój Jana, działającej od 1968 r. pod patronatem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.Występował i nagrywał z wieloma różniącymi się stylistycznie zespołami i artystami; m.in z grupą Maanam, Asavid Attraction, Quatro, Muzyką Centrum pod kierunkiem Marka Chołoniewskiego, Jackiem Wójcickim, Tadeuszem Kassattim, Jarosławem Śmietaną, Krzysztofem Ścierańskim, Markiem Jackowskim. Jako perkusista wykonuje muzykę eksperymentalną, jazzową, rockową i popową. Odbył tournée po Polsce i Stanach Zjednoczonych z Allenem Ginsbergiem, towarzysząc mu wraz z gitarzystą Stevenem Taylorem – na perkusji oraz syntezatorach. W swojej twórczości M. Wilczyński czerpie zarówno z muzyki popowej, rockowej, jazzowej, z muzyki awangardowej, klasycznej, jak i z muzyki ludowej polskiej, i innych kręgów kulturowych. Dzięki otwartości na różne gatunki muzyczne, kompozytor tworzy muzykę zróżnicowaną stylistycznie, bardzo ekpresyjną, o wyraźnych liniach melodycznych i strukturach rytmicznych. Specjalizuje się w formach krótkich, bardzo lapidarnych. Zarówno jako kompozytor i jako muzyk wykorzystuje również instrumenty nietypowe (dawne jak i współczesne) oraz związane z innymi kulturami, zwykle z własnych zbiorów. Obok więc takich instrumentów jak cymbały, piła czy lira korbowa, używa instrumentów elektronicznych analogowych (Moog EMS Synthi, theremin) jak i cyfrowych. Poza muzyką użytkową komponuje także utwory audio art. Jest autorem ok. 300 ilustracji muzycznych do filmów animowanych, dokumentalnych i fabularnych. Współpracuje z polskimi i zagranicznymi wytwórniami filmowymi (m.in. Studio Filmów Animowanych w Krakowie, Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, Se-ma-for w Łodzi, Studio Miniatur Filmowych w Warszawie) oraz z wieloma reżyserami (m.in. Maciek Albrecht, Ryszard Antoniszczak, Krzysztof Kiwerski, Jerzy Kucia, Andrzej Orzechowski, Krzysztof Raynoch, Jerzy Ridan, Marek Serafiński, Alina Skiba, Aleksander "Olo" Sroczyński, Longin Szmyd), Bronisław Zeman i innymi. Jest autorem muzyki do serii Ryszarda Antoniszczaka „Bajki zza okna”. Komponuje także muzykę do filmów autorskich, pełnometrażowych filmów animowanych (np. „Close to You”, koprodukcja polsko-amerykańska w reż. Maćka Albrechta z 1994 r.), seriali dla dzieci, filmów dokumentalnych oraz filmów fabularnych (m.in. „Przeklęta ziemia” w reż. Ryszarda Czekały, „Planeta krawiec” w reż. Jerzego Domaradzkiego). Artyście poświęcony jest półgodzinny film telewizyjny „Łowca dźwięków” w reż. J. Ridana. Jako kompozytor muzyki teatralnej zadebiutował w 1974 r. muzyką do spektaklu „Henryk VIII” Szekspira w reż. Jerzego Golińskiego w Teatrze Nowym w Łodzi. Od tego czasu współpracuje z wieloma teatrami (m.in. Teatr Słowackiego w Krakowie, Teatr Groteska w Krakowie, Teatr Dramatyczny w Opolu, Teatr Ateneum w Warszawie, Teatr Polski we Wrocławiu) oraz reżyserami teatralnymi (m.in. Kazimierz Dejmek, Bogdan Hussakowski, Tadeusz Minc, Jan Polewka, Adolf Weltschek). Jest autorem muzyki do wszystkich spektakli Teatru Własnego”.

marekwilczynski2Byliśmy wzruszeni projekcją filmu „Missa Cracoviensis” oraz oczarowani osobą Marka Wilczyńskiego, który przybył do nas nie tylko jako wieloletni przyjaciel Teatru Słowa i Tańca, ale jako poważany Konsultant Amerykański w Krakowie na zaproszenie organizatorów Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Etiuda&Anima…

A Magic-Lantern Life

marekwilczynski5Tajemniczy tytuł filmu zaniepokoił każdego… Jak możemy przeczytać na stronie Festiwalu: „Laterna magica, czyli latarnia magiczna albo czarnoksięska, to proste urządzenie pozwalające rzutować na ekran obrazy ze szklanych przeźroczy. Wynaleziona została w poł. XVII w. przez jezuitę Athanasiusa Kirchera, udoskonalono ją i opatentowano jednak dopiero w II poł. XIX w. na zaledwie kilkadziesiąt lat przed pojawieniem się kina. The American Magic-Lantern Theater jest jedną z trzech działających na świecie grup, które odtwarzają dawne spektakle latarni magicznych w tradycyjnej formie XIX-wiecznego widowiska z epoki wiktoriańskiej, które było bardzo popularne przed powstaniem kina w Stanach Zjednoczonych, gromadząc wielomilionową publiczność. Latarnia magiczna traktowana jest jako element żywej tradycji kultury medialnej USA i, jak to określiło po jednym ze spektakli AMLT National Public Radio, jest „żywym skarbem narodowym” USA”. Film w reżyserii Petear O’Neill’ego, w produkcji USA z 2014 roku, do którego komponował dźwięk Marek Wilczyński, jest opowieścią o American Magic-Lantern Theater i pracy Terry’ego Bortona, założyciela teatru i jego prezentara, oraz śpiewaczki i akompaniatorki Nancy Stewart. Czy można zakochać się w magicznych lampach, czy jakiś czarnoksiężnik rzucił na mnie urok, ale moim marzeniem jest zobaczyć spektakl na żywo!

Polecamy Państwu także:

1. https://vimeo.com/133260786
2. https://www.google.pl/?gfe_rd=cr&ei=8BPvVd3VCeuG8Qfb3pfQCQ&gws_rd=ssl#q=marek+wilczy%C5%84ski
3. https://vimeo.com/105192305
4. http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=413506

zofiadaszkiewiczmZofia Daszkiewicz

Gdy szaleją burze

Gdy szaleją wokół burze,
a nienawiść idzie światem,
sadźmy w naszych sercach róże,
niech dla kogoś kwitną latem.

Niech w tym pięknym serc ogrodzie
pachną róże i jaśminy,
by na trudnych, polskich drogach
miłość była żródłem siły.

Pielęgnujmy naszą miłość,
jak ogrodnik swoje kwiaty,
by się nam nie pogubiły
ważne słowa – człowiek bratem.

zofiadaszkiewiczZofia Daszkiewicz urodziła się w Węgrzcach i tutaj mieszka. Jest magistrem filologii polskiej. Jej przygoda z poezją rozpoczęła się przed dwudziestu laty. Uczestniczyła w licznych uroczystościach religijno-patriotycznych, recytując swoje utwory między innymi na polach Majdanka w pięćdziesiątą rocznicę wyzwolenia obozu, na Monte Cassino, w Filharmonii Krakowskiej, w Zamku Królewskim w Niepołomicach, w Pałacu Prymasowskim w Warszawie, w Częstochowie, w Domu Pracy Twórczej w Szczawnicy i na Orawie. Spotykała się z czytelnikami w Salonie Literackim w Krakowie, w Śródmiejskim Ośrodku Kultury, w domach Pogodnej Jesieni, w Domach Kultury oraz w szkołach. Prezentowała swoje wiersze w poetyckich audycjach radiowych.

Wydała 10 zbiorów poezji. Uprawia lirykę religijną, patriotyczną, filozoficzną. Pisze satyry i fraszki. Za dotychczasową twórczość poetycką otrzymała Srebrny Medal wybity z okazji pięćdziesięciolecia wyzwolenia obozu koncentracyjnego na polach Majdanka oraz Złoty Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej. Dwukrotnie została wyróżniona odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”: w 1999 roku przez ministra kultury i sztuki Rzeczypospolitej Polskiej oraz w 2000 roku przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Słowami – kluczami są w poezji Zofii Daszkiewicz pojęcia: człowiek, miłość, uśmiech, przemijanie. Zbiory jej wierszy trafiają także do rąk polskich czytelników poza granicami kraju. Największą satysfakcję stanowi dla autorki wzruszenie odbiorców. Prezentowany wiersz pt. „Gdy się odezwie dzwon” ze zbioru pt. „Szukam człowieka” był zainspirowany klimatem oczekiwania na uroczystość poświęcenia dzwonów w parafialnym kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Węgrzcach i tu był po raz pierwszy recytowany na prośbę ówczesnego proboszcza ks. kanonika Włodzimierza Bogacza.

Samotna róża

Samotna róża
tyle wiary i nadziei
w sobie ma.

Samotna róża
stoi myśląc, czy nam jutro
miłość da.

Samotna róża
mówi ciszą i harmonią
pięknych barw.

Samotna róża
najciekawszy mym dążeniom
nada kształt.

Samotna róża
zawsze weźmie nasze troski
w ramiona.

Samotna róża
nad człowiekiem zagubionym
schylona.

zofiadaszkiewicz"Ten wiersz ma dla mnie szczególne znaczenie. Recytowałam go podczas uroczystości zorganizowanej przez Towarzystwo Opieki nad Majdankiem w Domu Kultury Kolejarza w Krakowie. Słuchaczami byli więźniowie obozu na polach Majdanka. Wiersz ogromnie ich wzruszył. Opowiedziano mi o wydarzeniu, które miało miejsce podczas okupacji w obozie. Był zimny, deszczowy dzień. Na dziedziniec pełnego błota obozu ktoś przechodzący obok wrzucił różę. Był to odważny i szlachetny gest solidarności z więźniami. Obecni tam więźniowie przyrzekli sobie, że jeśli ktoś z nich przeżyje róża będzie symbolem ich gehenny i ludzkiego współczucia. Tak się stało. Namalowano obraz przedstawiający różę, która zamiast listków ma kolczasty drut. Mój wiersz pięknie się w to wkomponował".

(Od Redakcji): Uzupełnieniem tekstu jest film, ilustrowany właśnie tym wierszem. Film w reżyserii p. Jadwigi Klimkowicz przypomina o spektaklu "Pamiętnik Dawida Rubinowicza", zapisie czasów Ii wojny światowej, gdy Niemcy mordowali Polaków i Żydów.

 
• https://www.youtube.com/watch?v=rVJ5NjY9bd0

(Od Redakcji): Dziękujemy p. Jadwidze Klimkowicz za nadesłane materiały 😉

kingahrabiaKinga Hrabia

Zgodnie z obyczajem naszej niewielkiej, nieprzeciętnej, niezastąpionej społeczności, podczas majowego spotkania ugościliśmy z wszelkimi honorami poetkę i malarkę – Marię Baster-Grząślewicz. Godzi się przypomnieć, że od samego początku przy boku zapraszanych artystów dumnie stoją w roli: reżyserki i prowadzącej – Jadwiga Klimkowicz, dziennikarki – Kinga Hrabia oraz największego z dżentelmenów - pianista Bonifacy Klimkowicz, jak i również adepci Teatru Słowa i Tańca oraz najważniejsza i najszlachetniejsza persona – Gospodyni Saloniku Stanisława Hnatowicz. Prawdziwie polskim chlebem dzieli się z nami Piekarnia Mojego Taty, a wspaniałymi prezentami za współtworzenie wieczorów obdarza nas Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.

mariabaster1Zainteresowania i pasje Marii Baster-Grząślewicz zdają się znajdować tak dalece od siebie, że mogą być rozumiane jako sprzeczność. Naprzeciw siebie stają bowiem fizyka i sztuka. Jednakże z całą pewnością, zarówno ulubienica Arystotelesa oraz bogini Horacego, zawdzięczają swoje miejsce w życiu Marii jej umiłowaniu poznawania, z jednej strony natury, z drugiej – samej siebie. Baster-Grząślewicz to ceniona przez studentów i pracowników uczelnianych doktor fizyki oraz nauczyciel akademicki, wyjątkowa, albowiem z artystyczną duszą aktorki, poetki oraz malarki. Warto posłużyć się słowami Anety Kielan-Pietrzyk, wielbicielki jej poezji oraz malarstwa, która pisze w swej recenzji „Traktatu o dziurze”:

mariabaster2„Język Baster-Grząślewicz jest oryginalny, od wierszy bije spokój, ale i pewność siebie. Utwory są krótkie, w żadnym nie ma zbędnego zdania lub słowa, to złote myśli (…) Lapidarne w swojej formie wiersze poruszają tematy egzystencjonalne, które dotyczą każdego z nas. Jednocześnie nie są osobiste, poetka nie skupia się wyłącznie na sobie, a w zasadzie w ogóle nie pisze otwarcie o sobie. Jest to „ja” – poetyckie, „ja” egzysten-cjonalne. (…)

Malarstwo i poezja Baster-Grząślewicz są ze sobą ściśle związane. Większość utworów poetyckich jest bowiem tytułami i opisami prac malarskich artystki. (…) Od ilustracji, podobnie jak od wierszy, bije bowiem humor i pewność siebie”.

mariabaster5Na spotkaniu mieliśmy przyjemność posłuchać recytacji utworów poetyckich Baster-Grząślewicz zarówno przez samą poetkę jak i adeptkę naszego teatru – Dominikę Marchewkę. Jednak najlepiej zapamiętane przez gości zostaną osobiste wspomnienia oraz wyznania artystki, a zwłaszcza anegdoty związane z alternatywnym, krakowskim, studenckim teatrem lat siedemdziesiątych – Pleonazmus, inspirowanym poezją Mirona Białoszewskiego, którego Maria była współzałożycielką.

mariabaster3W Saloniku Sztuki Audialnia mogliśmy podziwiać wernisaż malarki opatrzony tytułem „Barwy Dźwięku”, stanowiący osobistą kondesacją uczuć-dźwięków, jawiącym się jako zjednoczenie pasji fizyczno-malarskiej. Jej obrazy to abstrakcyjna ekspresja różnorodnych barw układających się w konkretny kształt, jakby zbliżona do konwencji antymimetyzmu.

Wyrażamy wdzięczność Marii Baster-Grząślewicz za miły wieczór z poezją, teatrem oraz malarstwem, ale i za obecność na naszych innych „Lekcjach Języka Polskiego”. Jestem zachwycona poezją Pani Marii, w której każdy może odnaleźć siebie…

Zapraszam Państwa, by zajrzeć także i tutaj:
http://www.audialnia.pl/aktualnosci/barwy-dzwieku.html
http://www.ata.e-teatr.pl/index.php?a=zbiory&b=teapleo
http://lamelli.com.pl/publikacje/pismo-lamelli/lamelli/spadajaca-gwiazda-marii-baster-grzaslewicz