Przeskocz do treści

krzysztofpasierbiewiczKrzysztof Pasierbiewicz
(bezpartyjny nauczyciel akademicki)

Jarosław Kaczyński ogłosił konkretny program ratunkowy dla Polski.
 
Mnożą się komentarze. Jedni są za, inni przeciw.  
 
niezniszczalnyAle jedno jest bezsporne. Życie właśnie pokazało, że Polsce jest potrzebny konsekwentny i silny rząd. I co by nie mówić o Jarosławie Kaczyńskim (fot. salonowcy.salon24.pl), to od dawna na polskiej scenie politycznej nie było tak wytrwałego i odpornego na ciosy fightera walczącego o los Polski. 
 
Bo ileż to razy cynicy z Gazety Wyborczej bili Jarosława Kaczyńskiego niżej pasa, a sędziowie udawali, że tego nie widzą. Zaś sprzedajni fotoreporterzy zrobili mu tysiące szpetnych fotek.
 
Ileż nieczystych ciosów musiał przyjąć Prezes.
 
Na korpus - od brutalnie faulujących dziennikarskich hien: Olejnik, Kolendy-Zaleskiej, Lisa, Żakowskiego, Wołka, Szostkiewicza, Kuczyńskiego i nieustannie go punktujących jadowitą kpiną „satyryków” Szkła Kontaktowego.
 
Ile bolesnych ciosów dostał na wątrobę - od sprzedajnych lizusów z tytułami profesora: Kuźniara, Markowskiego, Krzemińskiego, Czapińskiego, Śpiewaka, Nałęcza et consortes, którzy go przedstawiali ludziom, jako ludojada pożerającego na śniadanie niemowlęta..
 
Ileż trafień na szczękę zaliczył - od politycznych rzezimieszków: Palikota, Nowaka, Sikorskiego, Grupińskiego, Olszewskiego...
 
No i ta straszliwa seria brudnych ciosów, jaką dostał w splot słoneczny od tandemu do mokrej roboty Miller – Anodina. 
 
Bili bezlitośnie. A gdy się tylko zachwiał, z loży różowego salonu rozlegało się zdziczałe wycie: Złam mu szczenę!!! Wal go w potylicę!!! Wybij zęby!!! No bij!!! Zabij!!! Dorżnij!!! A że ludzi nietrudno podpuścić, rozpalona widownia wyła razem z nimi.
 
A, gdy prezes schodził po walce do szatni, pluli na niego w przejściu obłąkany z nienawiści Niesioł i toksyczna Janka, a internetowe stado warchlaków z chlewni zakochanej w Tusku emisariuszki spod Wawelu wylewało mu na głowę hektolitry pomyj i fekaliów.  
 
Nazajutrz Gazeta Wyborcza wybijała tłustą czcionką nagłówki: „Już nigdy nie wróci na deski”. „Kaczyński na zawsze skończony”. 
  
A ten znienawidzony przez post-komunistów „kurdupel z wiecznie rozwiązaną sznurówką” odradzał się za każdym razem jak Feniks z popiołów. Odnowiony, rześki, gotowy do walki o Polskę. 
 
Jak to możliwe??? Głowią się ci, co go zdawało się mieli na widelcu, którzy już tyle razy witali się z gąską, a gdy na Polskę spadła tragedia smoleńska zacierali ręce, że tym razem już się nie podniesie.

Otóż odpowiedź jest prosta.
 
Choć rozumiem, że można Kaczyńskiego nie lubić, to niesposób zaprzeczyć, że pan Prezes, przy wszystkich jego wadach, posiada ów nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni niezniszczalnym mężem stanu urodzonym do roli przywódczej.
 
I właśnie, dlatego w mediach głównego nurtu znów powiało grozą i psy się rozwyły. 
 
No, ale żarty się skończyły. Pryska mit o niezastąpionej Platformie. Donald Tusk nie radzi sobie z rządzeniem. Zielona wyspa zabarwiła się na purpurowo, zwalnia gospodarka, rośnie bezrobocie, ludzie wykształceni uciekają z kraju, nauczycieli wyrzuca się z pracy, korupcja stała się normą, afera taśmowa pokazała, że Polską rządzi nepotyczna klika. Zaś afera Amber Gold ostatecznie dowiodła, że polskie państwo pod rządami Tuska doprowadzono do kompletnej rozsypki, a jego struktury, od których zależy los ludzi, przestały działać. Rząd zaciągnął praktycznie niespłacalne długi i nie ma, co dalej ukrywać, że właśnie się rozpoczyna proces ekonomicznego uzależnienia Polski od obcego kapitału, czyli rodzaj ekonomicznej aneksji.
 
Sprawy zaszły tak daleko, że zabójcze dla Polski rządy renegatów Platformy należy zastąpić innym, lepszym rządem. I to nieprawda, że PIS w przypadku wygranej nie będzie miał zdolności koalicyjnej.   
 
W obecnej rzeczywistości geopolitycznej i realnym zagrożeniu polskiej państwowości innej drogi nie ma.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Jest pierwszy sierpnia. W Stolicy jej mieszkańcy wyrażają swój stosunek do władzy, w tym także Hanny Gronkiewicz-Waltz, m.in. poprzez gwizdy. Można też było usłyszeć skandowanie „precz z komuną”. Na drugi dzień, w mediach „głównego nurtu”, zaczęły nas pouczać „autorytety” wspierane przez prowadzących programy, że to było niewłaściwe, niegodne etc, a skandujący ludzie zostali obrzuceni inwektywami. Te same media i ich dziennikarze tyle nam mówią o wolności, tolerancji etc. Nagle, stają się fundamentalistyczne, a tym samym niebezpieczne.

Polscy żołnierze walczyli nie tylko z Niemcami, ale także z Rosjanami, pokazywali, że w Polsce nie ma miejsca dla komunizmu i komunistów. Co zatem złego w skandowaniu „precz z komuną”? To tak samo jakby skandować „precz z nazizmem”. A może nie to samo? Rosyjscy komuniści zamordowali o wiele więcej osób niż niemieccy naziści. Nazizm jest kultywowany w nielicznych środowiskach. Komunizm ciągle jest żywy, a my odczuwamy dość silnie jego skutki. Dlaczego „precz z komuną” jest dziś w Polsce zakazanym zwrotem? Proszę sobie odpowiedzieć na to pytanie.

18 kwietnia bieżącego roku, w dniu drugiej rocznicy Pogrzebu Śp. Pary Prezydenckiej, kilkudziesięcioosobowa grupa, w czasie przemówienia premiera Jarosława Kaczyńskiego, krzyczała „zabierz brata do Warszawy”. W czasie gdy mówiła mecenas Małgorzata Wassermann były gwizdy, towarzyszyły one również przemówieniom innych osób i modlitwie. Oto brat poległego Prezydenta i córka polskiego ministra musieli wysłuchiwać tego skandalicznego zachowania. Niezwykle boleśnie uderzającego w uczucia. Dotyczące bliskich tych, którzy polegli i dotyczące też samych Poległych. W kulturze europejskiej nie atakuje się tych, którzy cierpią i nie atakuje się zmarłych. Poza tym szanuje się prawo do modlitwy. Szkoda, że wówczas nie zauważyli tego „dziennikarze” mediów „głównego nurtu”. Może dla nich takie zachowanie jest „cool”? Tylko gdzie tu jest prawdziwe dziennikarstwo? I przyzwoitość?

miroslawborutastefanbudziaszekMirosław Boruta, Stefan Budziaszek

21 lipca 2012 roku w Biurze Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, odbyło się spotkanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości, premiera Jarosława Kaczyńskiego z dziennikarzami mediów niezależnych. Premier Jarosław Kaczyński udzielił także wywiadu Krakowskiemu Klubowi Gazety Polskiej i portalowi „Kraków Niezależny”. Rozmawiał przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Krakowie, dr Mirosław Boruta. Relacja filmowa – Stefan Budziaszek.

Redakcja KN serdecznie dziękuje szefowi Biura Zarządu, p. Michałowi Ciechowskiemu za pomoc w realizacji wywiadu.


http://www.youtube.com/watch?v=Y7TLDaBFqYY

(Od Redakcji:) I jeszcze linka do strony www, gdzie jest pełna relacja z wizyty prezesa Prawa i Sprawiedliwości, premiera Jarosława Kaczyńskiego w Małopolsce (Chrzanów, Nowy Targ, Olkusz, Tarnów, Zakopane):
http://mypis.pl/aktualnosci/3386-prezes-pis-spotyka-sie-z-mieszkancami-malopolski-tylko-u-nas-pelna-relacja

krzysztofsalachnaKrzysztof Salachna

W sobotnie popołudnie, 21 lipca, sala dawnego MOKSiR-u w Chrzanowie wypełniła się tłumem ludzi oczekujących na spotkanie z Prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Byli zarówno członkowie Prawa i Sprawiedliwości, sympatycy, członkowie lokalnych Klubów Gazety Polskiej jak i mieszkańcy regionu. Zainteresowani przyjechali z całego okręgu chrzanowskiego; powiatów” chrzanowskiego, oświęcimskiego, wadowickiego, suskiego i myślenickiego.

20120721chrzanow1Nikt nie spodziewał się, że w sobotni wakacyjny wieczór przyjdzie aż tyle osób (fot. Jan Lorek). Jak mówią organizatorzy spotkania miejsc siedzących przygotowano dwieście natomiast uczestników było około siedmiuset. Jak widać, sondaże przekazywane w mediach i szereg działań mających na celu ośmieszenie Prawa i Sprawiedliwości nie przynoszą skutku, gdyż wiele osób chce osobiście przekonać się, co lider największej opozycyjnej partii parlamentarnej ma im do powiedzenia oraz tego, jak różni się obraz Prezesa Jarosława Kaczyńskiego przedstawiany w mediach ogólnopolskich od tego, jakim jest w rzeczywistości.

20120721chrzanow2Otwarte spotkanie w Chrzanowie rozpoczęło się o godzinie 18.30 a poprzedziła je konferencja prasowa, w trakcie której lokalni dziennikarze mieli okazję do zadawania pytań zarówno tych dotyczących sytuacji całego kraju jak i regionu. Wizyta Jarosława Kaczyńskiego (na zdjęciu z wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, p. Beatą Szydło, fot. Jan Lorek) w Chrzanowie miała charakter programowy. W takcie wizyty 21 i 22 lipca Prezes Prawa i Sprawiedliwości spotyka się z mieszkańcami czterech małopolskich miast: Olkusza, Chrzanowa, Nowego Targu i Tarnowa, by konsultować tworzący się, nowy, pozytywny, kompleksowy program Prawa i Sprawiedliwości, który zaprezentowany zostanie wczesną jesienią tego roku. Prawo i Sprawiedliwość, tuż po wakacjach przedstawi szereg ustawowych rozwiązań, które pozytywnie wpłyną na sytuacje naszego kraju. Będzie domagać się, aby przedstawione już opinii publicznej elementy programu – pakiety: „Teraz Rodzina”, „Narodowy Program Zatrudnienia”, „Nowoczesny System Podatkowy” stały się tematem debaty parlamentarnej. Nie mniej ważne są prowadzone rozmowy o sytuacji w służbie zdrowia, edukacji, rolnictwie czy szeroko rozumianej gospodarce, w tym o sposobach walki z narastającym w Polsce bezrobociem.

Przemówienie Pana Jarosława Kaczyńskiego wielokrotnie przerywane było oklaskami. Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówił m.in.: „Trzeba patrzeć na Węgry, jako dowód tego, że można wygrać wbrew wszystkiemu (…) Walka polityczna nie toczy się jak niektórzy próbują sugerować o stołki, ale o to, jaka będzie Polska. Czy ma być prawdziwy rynek, gdzie jest konkurencja i wygrywa lepszy, czy ma być prawdziwa demokracja oraz wolność mediów (…) Najważniejsza jest zmiana świadomości. Ona już następuje. Jest zjawisko, którego trzy lata temu jeszcze nie było. To niezależny obieg: filmy, Internet, czasopisma. Jednak to wciąż jest tylko początek”.

20120721chrzanow3Pytania mieszkańców koncentrowały się wokół możliwości wygrania przez Prawo i Sprawiedliwość najbliższych wyborów, jedności na prawicy, spraw lokalnych małopolski zachodniej, ale były też prośby o wizyty w poszczególnych miejscowościach i pytanie o ocenę występu polskiej reprezentacji w trakcie Euro 2012 – Jarosław Kaczyński, nie ukrywał, że ucieszył go remis Polski z Rosją (na zdjęciu także poseł Wiesław Janczyk i radny Krzysztof Kasperek, fot. Jan Lorek).

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Po raz XX Jasna Góra gościła pielgrzymów Rodziny Radia Maryja

Po raz XX słuchacze Radia Maryja z Polski i z zagranicy zgromadzili się na Jasnej Górze. Uroczystości rozpoczęły się w sobotę. Podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański Benedykt XVI pozdrowił zgromadzonych w Maryjnej Stolicy Polski mówiąc, między innymi, o tym, że walczą o wolność słowa. Swoje przesłanie do uczestników pielgrzymki Rodziny Radia Maryja skierował także Wojciech Reszczyński współtwórca Teleexpressu, założyciel Radia Wawa, obecnie członek Zarządu Oddziału  Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Powiedział: „zapytajmy czy przestrzeń Boża, dzięki której rozchodzą się elektroniczne fale radiowe i telewizyjne jest dziś wolna? Niestety nie, są urzędnicy którzy uzurpują sobie prawo do dysponowania tą przestrzenią. Arbitralną, dyskryminacyjną decyzją przestrzeń tę zamknięto dla katolickiej TV TRWAM. Dlatego nie spoczniemy w staraniach o należne nam miejsce na pierwszym multipleksie dla TV TRWAM.  Arogancji władzy przeciwstawiło się już prawie 2.264 tysiące Polaków składając swoje podpisy pod protestem do KRRiT. W obronie TV TRWAM ruszyło 90 manifestacji ulicznych gromadząc na marszach steki tysięcy obywateli. Protestują samorządy, rady gmin, powiatów, miast, liczne organizacje świeckie i katolickie”.

kprmlogoPunktem kulminacyjnym uroczystości była Msza Święta odprawiona o godzinie 11:00 na Wałach Jasnogórskich. Eucharystii przewodniczył  abp Joseph Tobin, sekretarz watykańskiej Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszenia Życia Apostolskiego.

Homilię wygłosił ks. bp Kazimierz Ryczan, mówił w niej o wartości pamięci historycznej, upomniał się o prawo do zapłaty dla podwykonawców, którzy przygotowywali inwestycje do EURO, a nie otrzymali wynagrodzenia. Mówił o tym, że w Polsce mamy do czynienia z oligarchią. „Bądźmy realistami. Nie wyznaczymy dróg ekonomii, bo jeden bank upadający w USA wstrząśnie ekonomią świata. Nie wyznaczymy szlaków politycznych sojuszy, bo potężne narody nie słuchają, mają swoje apetyty. Możemy pomóc Europie odnaleźć samą siebie, odczytać swe początki, odnaleźć wartości zagubione. Zaczerpnijcie i zanieście. Ten program jest do zrealizowania. Warto i trzeba ratować Europę. Maryjo, Jasnogórska Królowo Polski, prowadź nas”. We Mszy Świętej uczestniczyli biskupi, politycy m.in. były premier Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro, a także wdowa po generale Błasiku, p. Ewa Błasik.

Marek Morawski

Przemyślenie wszystkich wystąpień, wysłuchanie komentarzy z reguły z jednej tylko dopuszczalnej strony ukazało wagę tej demonstracji. Można bagatelizować, można manipulować kamerą, fałszować relacje, zmniejszać rangę, można nawet przemilczeć, ale wszystkiego się nie da ukryć. Bo takie są fakty! Fakty. Trochę jednak ludzi zna Warszawę i nie wmówi nikomu, że Aleje  Ujazdowskie to jakaś dróżka na byle jakim osiedlu. Jest to szeroka arteria, z bardzo szerokimi chodnikami i długa. To nie kilka tysięcy, nawet kilkadziesiąt tysięcy może ją zapełnić, ale sporo więcej. Przecież pierwsi byli już pod Belwederem, a ostatni nie wyszli jeszcze z Placu Trzech Krzyży. To się da obliczyć całkiem dokładnie, wystarczająco , aby pokazać skalę deinformacji odbiegających od rzeczywistości, bowiem nie chodzi przecież o aptekę.

Przemówienia. Twarde, ale nie zawierały nieprawdy. Można się wybrzydzać, zgoda. Może się nie podobać. Takie jest prawo słuchacza. Niektóre kwestie dyskusyjne. To też nic nadzwyczajnego. Jeśli wszyscy będziemy myśleć tak samo, to należy już szyć dla wszystkich takie same mundurki. Nawet w Chinach od tego odeszli, postawili na gospodarkę, a dzisiaj są bankierem świata. Jakież to proste, tylko nie należy przeszkadzać. Ciekawostka. W Chinach jest ponad milion milionerów, fajne?

Przemówienie pana Kaczyńskiego. Dobrze osadzone w realiach. Mocne. Nazywające rzeczy po imieniu, czyli tak jak trzeba. I to zakończenie. Zaskakujące wszystkich, ale niezwykle ważne. Tu można było poznać znakomitego lidera. „Wracaj Zbyszku”. Kapitalne posunięcie. Dla obu stron!!!

Przemówienie Pana Ziobro. Bardzo emocjonalne. Nie dziwię się. Głos się łamał, był wzruszony. To nie była słabość. To zostało odebrane bardzo dobrze. Spontaniczność, emocjonalność były atutami. To mówiło: Nie jestem wyrachowanym, zimnym politykiem. Dla mnie najważniejsza jest Polska. Wzruszyłem się – to prawda, ale dalej będziemy iść razem do zwycięstwa, po wolność.

I co? GUZIK. Wszystko zostało niestety zniweczone, rozmyte,  powiem przez pychę, niechęć do jedności. Przez co jeszcze?

Wieczorem i w kolejnych dniach Pan Ziobro wystąpił w telewizjach nieprzychylnych jemu i generalnie prawicy. Stare wygi dziennikarskie. Już od pierwszego pytania było widać, że porąbią go na sieczkę. Nie wchodzi się w takich momentach na ekran, na antenę. To nawet młody polityk powinien wiedzieć, a nie tylko ktoś, kto chciałby pretendować do lidera prawicy. Zniwelowano bonus jedności, który udzielają wyborcy. To jest kilka procent. Strawestowano istotę problemu czyli WOLNOŚĆ do sporu o władzę jednego seniora i jednego juniora. Zmusili do mijania się z prawdą, a raczej do akceptowania podpowiedzianych odpowiedzi. I tak ukazały się krzyczące bojówki PiS, niepozwalające Panu Ziobro na spokojne przemówienie. Tymczasem okrzyki pod Belwederem  były na cześć Ziobro. Sam to słyszałem. Krzyk Zbyszek czy Zbigniew jest różny od Jarosław.

Panie Ziobro. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem, szczególnie po bardzo dobrym Pana przemówieniu. Wzruszenie nie jest słabością. W pewnych momentach historii jest brylantem. Warto o tym pamiętać. Autentyczność jest więcej warta niż falsyfikaty.

Szkoda tylko jedności. Szkoda patriotyzmu. Wygrali cyniczni zawodowi gracze na usługach. Ich nie interesują jakieś ideały. Kasiora się liczy.

Nie chcę, ale muszę powiedzieć. Zabrakło Panu stylu, a inaczej mówiąc, to co było spontanicznie i wielkie sprowadził Pan do parteru. Prawda, że przy pomocy lepszych od Pana.

Nie na każde pytanie trzeba odpowiedzieć. Za Rakowskiego ukuto hasło: „Uczyć się choćby od diabła”. Bierz Pan przykład od Premiera. Nie chce poruszać jakiegoś problemu, to znika nawet za granicę. Chce się być wielkim, to nie musi się lecieć na każde wezwanie jakiegokolwiek dziennikarzyny.

Spalił Pan jedność. Teraz niech Pan pomyśli, jak to naprawić, choćby miał Pan zaskoczyć wszystkich, że im dech zaprze. Niech zapiera.

Może źle szacuję, ale to było spalenie łącznie od 6 do nawet 10% głosów. To nie jest w kij dmuchał. Mnie jest żal. I w pewien sposób żal mi jest Pana, bo spalił Pan swój kapitał.

Wyspiański już  podsumowywał takie sytuacje. Trzeba sobie przypomnieć, bo mi jest po prostu wstyd.

krzysztofpasierbiewiczKrzysztof Pasierbiewicz

Jak podaje Rzeczpospolita, w ostatnich badaniach ulicznych PiS wyprzedziło PO. Badania przeprowadzano na grupie około dwóch tysięcy osób co dwa tygodnie. Trend wygląda na ustalony.

A więc jednak Kaczyński!!! Cała Polska patrzy na pierwsze liczenie Tuska.

jaroslawkaczynskiA ileż to razy na politycznym ringu rzeźnicy z Gazety Wyborczej bili Jarosława Kaczyńskiego (fot. Wikipedia) poniżej pasa, a sędziowie udawali, że tego nie widzą. Ileż nieczystych ciosów musiał przyjąć Prezes. Na korpus – od brutalnie faulujących dziennikarskich hien tefałenu: Olejnik, Kolendy-Zaleskiej, Lisa, Żakowskiego, Wołka, Szostkiewicza i nieustannie go punktujących jadowitą kpiną „satyryków” Szkła Kontaktowego. Ile okrutnych ciosów dostał na wątrobę – od zaprzedanych doktrynerów Platformy (komu?) doktrynerów z tytułami profesora: Markowskiego, Krzemińskiego, Czapińskiego, Śpiewaka, Nałęcza et consortes. Ileż trafień na szczękę odebrał – od politycznych rzezimieszków: Palikota, Nowaka, Sikorskiego – i podobnych im drabów. No i ta straszliwa seria brudnych ciosów jaką dostał w splot słoneczny – od tandemu do mokrej roboty Miller – Anodina.

Bili bezlitośnie, jak w bęben. A gdy się tylko zachwiał, z loży różowego salonu rozlegało się zdziczałe wycie: Złam mu szczenę!!! Wal go w potylicę!!! Skop mu tyłek!!! Wybij zęby!!! No bij!!! Zabij!!! Dorżnij!!! A że ludzi nietrudno podpuścić, rozpalona widownia wyła razem z nimi. A, gdy prezes schodził po walce do szatni, pluli na niego w przejściu obłąkany Niesioł i toksyczna Janka.

Nazajutrz Gazeta Wyborcza wybijała tłustą czcionką tytuły: „Ostateczny koniec mistrza”, „Już nigdy nie wróci na deski”. „Kaczyński na zawsze skończony”.

A ten znienawidzony przez post-komunistów „kurdupel z rozwiązaną sznurówką” za każdym razem się odradzał jak Feniks z popiołów. Odnowiony, rześki, gotowy do walki o Polskę.

Jak to możliwe? Zadają sobie pytanie ci, co go tyle razy mieli na widelcu, którzy już tyle razy witali się z gąską, którzy, gdy na Polskę spadła tragedia smoleńska zacierali ręce pewni, że tym razem już się nie podniesie.

Otóż odpowiedź jest prosta. Choć można Kaczyńskiego nie lubić, to nikt nie zaprzeczy, że pan Prezes, przy wszystkich jego wadach, posiada nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni niezniszczalnym mężem stanu urodzonym do roli przywódczej.